X-Men RPG
Forumowa gra RPG oparta o uniwersum Marvela.

Pierwsze piętro - [C] Pokoje Petera i Gamory

Star-Lord - Czw 24 Mar, 2016 20:48
Temat postu: [C] Pokoje Petera i Gamory
Oba pokoje wyglądają identycznie jak każde lustrzane odbicie. Duże, wygodne łóżka, w którym spokojnie zmieszczą się dwie dorosłe osoby. Pod oknami stoją biurka, pod ścianami oddzielające sypialnie od łazienki szerokie komody. Przy ścianach, za którymi jest korytarz, znajdują się duże szafy na ubrania. Po obu stronach łóżek stoją nocne szafki, a na nich lampki do czytania. Ściany są kremowe, a od podłogi do połowy wysokości wyłożone ciemnym drewnem. Na podłodze leży miękka wykładzina dywanowa.

Pomiędzy pokojami mieści się wspólna łazienka. Coś w tym stylu. Jest wystarczająco duża, by pomieścić wannę, dwie umywalki, wydzieloną toaletę oraz prysznic wpuszczony w podłogę z drzwiami z delikatnie zmrożonego szkła, w którym zamontowano w ściankach kilka dysz wodnych. Łazienka jest utrzymana w kremowej tonacji kafelków, delikatnym kwiatowym wzorem.


Jak stoi się na korytarzu, to pokój po lewej zamieszkuje Gamora, a ten z prawej Peter.

Gamora - Pią 25 Mar, 2016 11:40

//Korytarz

Quill wymownie uniósł jedną brew. Gamora uniosła dwie, a potem zmrużyła powieki wpatrując się w mężczyznę tym swoim ostrym spojrzeniem. I chyba nie musiała mówić na głos co myśli o niewypowiedzianej propozycji Star-Lorda. Zresztą, to nie pierwszy raz, gdy zbywała jego dość śmiałe sugestie. Ale czy można się jej dziwić?! Cały czas wychodziła, z założenia, że Peter rzuca takimi na lewo i na prawo. I w jakimś sensie miało to swój urok i przez jakiś czas nawet zaczęło bawić naszą poważną zielonoskórą kosmitkę… do czasu..
Do czasu, aż zaczęło ją korcić… i zaczęły rodzić się gdzieś tam w środku pragnienia… aby w końcu ugiąć się pod naporem jego spojrzeń i bezkreśnie się w nich zatopić. Dlaczego? Cóż…
Pierwsze na co zwróciła uwagę to niebywała cierpliwość i upór Quilla. Tak wiele razy dała mu prztyczka w nos, że spodziewała się rychłego zakończenia zalotów, jednak póki co cały czas starał się być obok.
Tak się nad tym wszystkim zamyśliła, że nie zdążyła w porę zareagować, gdy tak bezczelnie ją chwycił i wziął na ręce.
- Nie jestem aż tak zmęczona, Quill. – Mruknęła niezadowolona i ukradkiem zerknęła w kierunku korytarza. Miała nadzieje, że nikt tego nie zauważył… a w szczególności Rocket! Potem by się z niej nabijał… czy coś.
Na szczęście nie minęło kilka sekund, gdy znaleźli się w pokoju. Gamora zarzuciła dłonie na szyje Petera wpatrując się w jego oczy.
- Puścisz mnie wreszcie? – Zapytała szeptem. Dystans między ich twarzami zakrawał ledwie o kilka centymetrów, tak by mogła świdrować jego brązowe tęczówki, swoimi złoto-zielonymi.

Star-Lord - Pią 25 Mar, 2016 21:03

Dobrze wiedział, że udawała silniejszą niż była w tej chwili. Nie każdego dnia bowiem rozbija się statek i wychodzi się z tego z życiem. Sam w tej chwili marzył o gorącym prysznicu i miękkim łóżku. Najlepiej z Gamorą u boku, ale wiedział, że do tego jeszcze nie dojrzała i będzie musiał spędzić kolejne noce samotnie, gapiąc się w sufit, aż zmęczenie go nie wyłączy. Musiał znaleźć sposób, by ukryć przed Ziemianami fakt, iż Gamora pochodzi z innego krańca galaktyki i wtedy będzie mógł pokazać jej wszystkie ziemskie cuda. Może nawet poszuka swoich krewnych, a przynajmniej tych, którzy jeszcze żyją. Ciche pytanie wyrwało go z obmyślania planów na kolejne dni.
- Aż tak ci źle w moich ramionach? - zapytał z szelmowskim uśmieszkiem, ale powoli i ostrożnie postawił ją na podłodze. - Będę obok gdybyś potrzebowała pomocy z czymkolwiek - powiedział, a potem pocałował ją nieoczekiwanie i opuścił jej pokój, by dostać się do swojego.
Co prawda chętnie by popatrzył na jej minę, ale wolał uniknąć dostania po głowie. Gam jeszcze się nie przyzwyczaiła do tego, że on będzie okazywał jej swoje uczucia w chwilach, w których się tego nie spodziewa.
Wszedł do swojego pokoju i zrzucił kurtkę oraz buty, po czym zasłonił okno i padł z westchnieniem na łóżko, które okazało się zadziwiająco wygodne. Jeszcze zauważył, że jego łazienka jest od strony pokoju Gamory i chwilę później przymknął oczy zapadając w lekką drzemkę.

Gamora - Sob 26 Mar, 2016 16:54

Zmarszczyła brwi słysząc jego słowa. I już chciała gwałtownie zaprzeczyć i powiedzieć, że dobrze wie, że nie o to jej chodzi. Że jego ramiona są całkiem przyjemne i silne… i perfekcyjnie umięśnione i… ma ochotę pieszczotliwie się w nie wgryźć…
…Na szczęście w rozmyślaniach nie zabrnęła dalej. Przerwał jej szelmowski uśmiech Quilla. Ach, znowu dała się nabrać na te jego teksty. A już myślała, że potrafiła rozpoznać głupi żart od poważnego tonu. Spojrzała na niego odrobinę złowrogo, ale tak by zarazem nie poczuł się zagrożony.
Na początku zacisnęła usta, gdy bezczelnie ucałował kuszące wargi Gamory. Niestety zanim zdążyła się rozluźnić i zarazem odwzajemnić intymny gest to Quilla już nie było. Wkurzyła się. I to podwójnie! Najpierw, że ją ucałował, a później, że sobie polazł. Najwyraźniej ciężko dogodzić Gamorze
Zamknęła za nim drzwi, na zamek i rozejrzała się po pokoju. Nie minęła chwila, gdy zaczęła ściągać buty oraz kombinezon wraz z przytwierdzoną do niego częściową zbroją. Wszystko oczywiście zostawiła rozwalone niedbale na podłodze. Wraz z bielizną. Naga weszła do łazienki, sądząc, że ta jest tylko do jej dyspozycji. Bez skrępowania obeszła dookoła pomieszczenie zerkając to do wanny, to na prysznic. Chociaż była niesamowicie zmęczona i skora wziąć dłuższą kąpiel, senność wygrała, dlatego wpakowała się pod prysznic i odkręciła wodę. Niestety nie rozejrzała się i nie dostrzegła skrytych dysz po bokach ścianek, tylko te wychodzące na nią z przodu, dlatego śmiertelnie przestraszona ‘atakującymi’ ją strumieniami ‘obroniła się’ uderzając w jedną dyszę ręką, a w drugą nogą. Ani się obejrzała, a stała nie dość, że cała mokra, pod strumieniem dyszy z góry i z boków… nieco większych, bo poszerzonych o urwany zawór. W panice chwyciła za kurek, który również urwała, dlatego nie mogła już nic zrobić. Na dodatek huk o kafelki oraz jej przekleństwa były słyszalne nawet na korytarzu. Nie mówiąc już o ponadprogramowym pluskaniu.

Star-Lord - Pon 28 Mar, 2016 21:45

Hałas i przekleństwa wyrwały Petera z drzemki. Nieco jeszcze zdezorientowany zerwał się z łóżka i wtedy kolejne przekleństwa popłynęły zza... drzwi jego łazienki?! W dwóch krokach dopadł drzwi i otwarł je, wpadając do łazienki, gdzie zamarł jak rażony piorunem. Szczęka mu opadała, kiedy szeroko otwartymi oczami gapił się na nagą Gamorę. Nagą i mokrą. Zamknął usta tylko dlatego, że pilnie musiał przełknąć i zwilżyć wyschnięte na wiór gardło. Stał tam, gapiąc się na nią bez słowa i nie będąc w stanie nawet myśleć. Był aż nazbyt świadomy tego, że krew miała inne miejsce do natlenienia.

Ostatecznie właściwe tryby znalazły wspólny rytm i Quill ruszył się z miejsca, lokalizując zawór odcinający wodę od prysznica, choć wymagało to wsunięcia się pod prysznic obok Gamory. Momentalnie był mokry od stóp do głów, ale zamknął dopływ wody.
- Zabijesz mnie później - mruknął, przyciskając kobietę do nieuszkodzonego kawałka ściany i wpijając się w jej usta w wygłodniałym pocałunku.
Jedną rękę wsunął w jej mokre włosy, a drugą objął ją w talii i przyciągnął do siebie. Jeśli do tej pory miała jakiekolwiek wątpliwości co do jego intencji, to teraz udowadniał jej, jak na niego działa. Gamora musiałaby być martwa by tego nie wyczuć.

Gamora - Sob 02 Kwi, 2016 15:09

Gamora nawet nie starała się zasłonić. Najpierw spojrzała zszokowana na Quilla zastanawiając się co robi W JEJ łazience. Dopiero kilka sekund później, gdy wzrok zielonej padł na drzwi, zza których pojawił się Peter fakty połączyły się w jedną całość. Najwyraźniej ta łazienka była ich wspólną. No cóż.
…A skoro już tu jest to mógłby pomóc, dlatego posłała mu wymowne spojrzenie, wyraźnie wskazujące na to by przestał się na nią gapić, a w zamian za to zabrał się za robotę! Nawet nie miała czasu się ucieszyć widząc w jaki sposób zareagował na jej nagość. Wolałaby pomógł z okiełznaniem strumienia zimnej wody, która nieprzyjemnie pryskała na ciało zielonej.

Nie zamierzała nawet się wzbraniać widząc jak wsuwa się do niej pod prysznic. Wyglądało na to, że Quill miał plan. Nie wiedziała na ile procent jest to dobry plan, czy na 12% czy na 13% jedno było pewne… lepsze to niż stanie i zasłanianie otworów własnymi rękami.

Nie minęła chwila, gdy woda czarodziejsko przestała płynąć. No tak… mogła się domyślić, że zamknięcie głównego zaworu będzie najlepszym rozwiązaniem. Nie wiedziała za co ma go zabić. Ba, była tak wdzięczna, że zapomniała o braku ubrania oraz o tym, że znajdują się niebezpiecznie blisko siebie. Dopiero, gdy przycisnął ją do ściany, a jego usta bardzo szybko odnalazły drogę do rozchylonych w zaskoczeniu warg Gamory, kosmitka zdała sobie sprawę co dokładnie miał na myśli.

Zimna woda rozbudziła i podburzyła jej umysł, tak samo jak to w jaki sposób do niej przylgnął. W pierwszym momencie odepchnęła go, mocno. Tak mocno, że zatrzymał się na szybie kabiny, która pękła. Sekundę później to Gamora przycisnęła się do Petera. Chwyciła go za nadgarstki i ułożyła je nad głową mężczyzny, na popękanej mokrej szybie, a potem sama wpiła się w jego usta. Intencję? W tym momencie miała je gdzieś. Liczyły się długo skrywane pragnienia, które w końcu wybuchły.

Star-Lord - Sob 02 Kwi, 2016 23:49

Jak tak będą działać w tym tempie, to chyba ta szkoła nie dotrwa kolejnego świtu. Taka myśl wyświetliła się w głowie Quilla, kiedy Gamora postanowiła go zdominować. Zdecydowanie zamierzał na nią zwalić winę za uszkodzenia oraz konieczność wyjaśnienia remontu prysznica, ledwie po kilku minutach ich pobytu w tych pokojach.

Właściwie bardzo mu się spodobał fakt, że Gammy jest tą super aktywną stroną. Tak jakby się w niej obudził jakiś pierwotny, zwierzęcy instynkt. Chętnie udzielił jej dostępu do swoich ust i pozwolił by pogłębiła pocałunek. Wymruczał coś niezrozumiałego, gdy pomimo tego, że temperatura jego ciała wzrastała wraz z narastającym pożądaniem, to zimne i mokre odzienie chłodziło go. Dlatego pozwolił uwolnił ręce z uchwytu Gamory i oderwał się od pękniętej szyby, unosząc ją lekko i zaplatając sobie jej nogi wokół bioder. Ostrożnie wyszedł spod prysznica i skierował się do pokoju napalonej na niego towarzyszki. Celnym kopem zamknął drzwi do łazienki i łokciem zablokował zamek. Słyszał wcześniej jak przekręcała klucz w drzwiach prowadzących na korytarz, więc jej pokój wydał mu się lepszym miejscem na kontynuowanie tej jakże przyjemnej rzeczy.

Postawił delikatnie Gam obok łóżka i oderwał się od niej tylko na chwilę, by zrzucić z siebie przemoczoną koszulkę. A potem znów się wpił na chwilę w jej słodkie usta, by przesunąć się z pocałunkami na szyję Gam i wrażliwe miejsce pomiędzy jej obojczykami.

- Ostatnia szansa by się wycofać - uprzedził ją, delektując się smakiem jej mokrej skóry i walcząc jednocześnie z pokusą zostawienia tam uroczej malinki.

Gamora - Nie 03 Kwi, 2016 11:02

Gamora zwykle nie przebierała w półśrodkach, dlatego zamiast delikatnego ostrzeżenia wyszeptanego prosto na jego uszko, dostał twarde lądowanie na szklanej ścianie. Kosmitka nie pozostawiała nawet najmniejszej wątpliwości, że każdy czyn musi mieć szybkie konsekwencje w postaci jej reakcji. Nagłej… gwałtownej i pełnej pasji tak samo jak pocałunek, który złożyła na ustach Peter’a.
Tak bardzo skupiła się na wspomnianych pocałunkach, że na chwilę straciła czujność. Quill to świetnie wykorzystał, dlatego po chwili już nie trzymała go za ręce, co oczywiście spotkało się z niespokojnym pomrukiem. Pomimo niezadowolenia, tak jak chciał objęła go w pasie, ręce natomiast ułożyła na policzkach mężczyzny. Dokładnie tych z dwudniowym zarostem. Nawet zaczęła się zastanawiać czy kiedykolwiek widziała gładko ogolonego Petera. Nie zamierzała się nad tym rozwodzić, a przynajmniej nie teraz, gdy z niebywałą dokładnością oddawała się pocałunkom.

Postawiła stopy na miękkim dywanie, tam gdzie Quill zsunął jej nieco zziębnięte ciało na podłogę. Przygryzła dolną wargę, gdy przez te kilka sekund miała możliwość podziwiania jego umięśnionej klatki piersiowej. Żałowała tylko, że to nie ona zdarła z niego tą przemoczoną koszulę, ponieważ na to miała ogromną ochotę, ale nie największą. Apetyt miała na coś innego, dlatego też odwzajemniła pocałunek, kolejny raz robiąc to namiętnie. Odchyliła głowę do tyłu, gdy pocałunkami zawędrował, aż na obojczyk.

Słysząc głos Quilla rozchyliła wcześniej przymknięte powieki. Uśmiechnęła się pod nosem, a potem podcięła go tak zręcznie i szybko, tak że za nim się obejrzał, już leżał na plecach. Sekunda później wgniotła go w materac swoim ciałem. Przysiadła na biodrach mężczyzny i ponownie złapała go za nadgarstki. Tym razem mocniej przycisnęła je nad głową mężczyzny.
- Cały czas masz zamiar gadać? – Mruknęła mu prosto w usta i zaraz ostrzegawczo przygryzła dolną wargę Star-Lorda.

Star-Lord - Nie 03 Kwi, 2016 16:13

- Daję ci tylko szansę na wycofanie się, bo za chwilę przekroczysz granicę zza której nie będzie powrotu - wymruczał i uniósł lekko głowę wpijając się ustami w jej miękkie wargi.
Zdecydowanie nie miał zamiaru nic więcej mówić i to nawet gdyby chciał. Gamora znajdowała się tak blisko, że czuł jej nagie i mokre ciało na swoim. To zdecydowanie powodowało, że nie widział potrzeby rozmowy. Jednakże bardzo chętnie by uwolnił chociaż jedną rękę. Chwilę mu zajęło rozproszenie Gam pocałunkiem, ale udało mu się wyswobodzić jedną dłoń, która natychmiast znalazła drogę na plecy najniebezpieczniejszej kobiety we wszechświecie.
- Mmm - zamruczał, kiedy przyciągnął ją jeszcze bliżej.

//ciąg dalszy zostaje ocenzurowany zgodnie z paragrafem piątym, podpunktem dwunastym regulaminu//

Gamora - Sob 23 Kwi, 2016 22:53

Można powiedzieć, że podszeptom, westchnieniom i krzykom nie było końca, ale niestety nadszedł, gdy obydwoje wymęczeni opadli na miękki materac łóżka. Ostatnie co zapamiętała to to, że Quill bez słowa przykrył ich czymś co pozostało z kołdry, objął nagie ciało zielonej kosmitki, a potem z cichym, niezrozumiałym pomrukiwaniem zasnął. Ostatnie co zapamiętała to jego spokojna twarz wtulona w poduszkę, kilka centymetrów od jej nosa oraz cichy i miarowy oddech. Cały czas czuła się dziwnie. Spodziewała się, że dzięki namiętnej nocy zejdzie z niej to całe napięcie, które odczuwała w obecności Petera. Myliła się. Po raz pierwszy od bardzo dawna osąd zielonej po prostu się nie sprawdził.
Zasnęła zaraz po Quillu, ale nie spała tak długo jak on. Zbudziły ją kroki na korytarzu. Ona w przeciwieństwie do Petera cały czas czuwała. Lekki sen pozwalał na to by nie być zaskoczonym nawet podczas spoczynku. Lata praktyki oraz złych doświadczeń. Wzdrygnęła się niespokojnie oraz całkiem zręcznie wysupłała się z uścisku mężczyzny. Usiadła na łóżku podpierając się dłońmi po bokach swojego, jeszcze nagiego ciała. Kroki zatrzymały się przy kolejnych drzwiach, a po chwili do nasłuchującej Gamory doszedł dźwięk charakterystyczny dla kliknięcia zamka. Kosmitka wypuściła powietrze uspakajając nerwy. Myślami już właściwie powędrowała do wszystkich przedmiotów, które mogła użyć jako broń. Lampa? Książka na półce? Szafa? Wszystko może się przydać.
Póki co nikt ich nie atakował. Przeciągnęła się leniwie i wstała z łóżka. Bez skrępowania zaczęła szperać po szafie w poszukiwaniu jakiegoś ubrania, aż w końcu znalazła dresowe shorty z logiem szkoły oraz obcisły t-shirt. Długo się nie zastanawiała, po prostu wciągnęła spodenki na tyłek, a na górę koszulkę i ruszyła do wyjścia w celu eksploracji nowego miejsca i znalezieniu pożywienia. Gamora była niesamowicie głodna.

Star-Lord - Sob 23 Kwi, 2016 23:18

Quill zasypiał u boku Gamory z przekonaniem, że czegoś takiego jeszcze nie przeżył. Kiedy przyciągnął ją jeszcze bliżej tuż przed zaśnięciem, złożył sobie przysięgę, że choćby miał własnoręcznie ukatrupić Thanosa, to zdobędzie serce Gam i to na zawsze. Był nią zauroczony od pierwszej chwili, ale kiedy w końcu mogli spędzić czas zupełnie sami i poddając się pierwotnym instynktom, to Peter mógł śmiało powiedzieć, że był niczym uczniak zadurzony po uszy w zielonoskórej kobiecie, która mogła go zabić na miliony sposobów.
Spał rzeczywiście głęboko, ale kiedy Gamora się wysunęła z jego objęć, to się obudził. Nie dał tego po sobie poznać i udając śpiącego obserwował Gamorę jak nasłuchuje kroków na korytarzu, a potem się ubiera. Trzeba będzie przynieść tu trochę ciuchów. Niczym pantera zsunął się z łóżka i złapał ją od tyłu tak, że nie mogła mu nic zrobić.
- Już uciekasz? - wymruczał jej do ucha zaspanym jeszcze i nieco zachrypniętym głosem.
Pod dłonią, którą trzymał całkiem przypadkiem na brzuchu kobiety wyczuł, że jej żołądek domaga się jedzenia, podobnie jak jego własny.
Odwrócił Gam twarzą do siebie, pocałował ją namiętnie, a potem bardzo powoli i niechętnie wypuścił z uścisku.
- Nie tylko tobie chce się jeść - powiedział z czarującym uśmiechem, kierując się w stroju Adama w stronę szafy i wciągając na siebie dresowe spodnie oraz nieco przyciasną koszulkę, która przyległa do niego niczym druga skóra. Równie dobrze mógłby iść bez niej, prawdopodobnie powodując to, że wszystkie napotkane kobiety my zaczynały się ślinić na jego widok.
W miarę przyzwoicie odziany wrócił do Gam, wziął jej dłoń w swoją i otworzył drzwi, by mogli razem poszukać czegoś na ząb.

// kuchnia - oboje

Gamora - Sob 26 Sie, 2017 21:12

//z Milano

Nie spieszyła się za specjalnie, zmierzając do swojego pokoju. W sumie w pewnym momencie chciała nawet się przejść, ale zrezygnowała z tego pomysłu. Najpierw weźmie prysznic, dopiero potem pójdzie się przejść. Chętnie trochę zwiedziłaby tę dziwną planetę, ale jej zielona skóra chyba nie zostałaby zbyt dobrze przyjęta.
Weszła do pokoju i zrzuciła z siebie ubranie, zostawiając je w nieładzie na podłodze. Naga weszła do łazienki, zamierzając wypróbować wannę. Ostrożnie odkręciła kurki, napełniając wannę wodą i dolewając do niej jakiegoś płynu, który zaraz się spienił. Trzeba przyznać, że całkiem ładnie pachniał, a piany było zdecydowanie całkiem sporo. W końcu wody z pianą było już wystarczająco wiele, więc zakręciła kurki i weszła do przygotowanej, gorącej wody. Trzeba przyznać, że tego właśnie potrzebowała.

Star-Lord - Sob 09 Wrz, 2017 20:35

// z Milano

Po drodze jeszcze wstąpił do kuchni, aby zgarnąć dwie butelki soku oraz trochę słodyczy i obładowany tym wszedł do swojego pokoju. Rzucił wszystko na blat biurka i zdjął kurtkę, wieszając ją na krześle, po czym odłożył na nie broń. Pozbył się butów, skarpetek, spodni i w samych bokserkach oraz t-shircie udał się do łazienki, zamierzając wziąć prysznic. Otworzył drzwi zaczynając zdejmować koszulkę i wszedł do środka zamierając wpół kroku i w pół gestu, z t-shirtem podciągniętym prawie pod brodę i szeroko otwartymi oczami, kiedy ujrzał Gamorę. W wannie. Niewątpliwie nagą. I niewątpliwie przykrytą po szyję pianą. Znikajcie bąbelki!
- Ja tylko... - zaczął i zamilkł, nie bardzo wiedząc co powiedzieć, chyba pierwszy raz w życiu i to bardziej z powodu reakcji fizycznej na myśl o tym co kryje się pod pianą niż z powodu tego, że zabrakło mu słów. Gamora by musiała być kompletnie ślepa, by nie zauważyć, że Peterowi podskoczyło ciśnienie.

Gamora - Sob 16 Wrz, 2017 16:15

Przymknęła oczy, rozluźniając się i korzystając z chwili świętego spokoju. Wychodziło na to, że jeszcze trochę tu zostaną. Stark ewidentnie coś kombinował, Król Kotuś nie chciał sprzedać odpowiedniego metalu... Bez tego natomiast nie naprawią Milano. Pogrążona w rozmyślaniach nie dosłyszała, jak ktoś otwiera drzwi do łazienki i wchodzi do środka. Dopiero głos Quilla wyrwał ją z zamyślenia. Otworzyła natomiast oczy i fuknęła gniewnie, zanurzając się w pianie jeszcze głębiej.
- Quill. Co Ty tu robisz? Ja teraz się kąpię. - powiedziała groźnie. Ze względu na sytuację jednak nie miała za bardzo możliwości innej reakcji, poza werbalną. W innym wypadku musiałaby wyjść z wanny, a tego chciała uniknąć. Sięgnęła po ręcznik spoczywający obok wanny, jako broń. Przynajmniej w razie konieczności wyjścia będzie miała czym się zasłonić.
- Wynocha. Czekaj na swoją kolej.

Star-Lord - Sro 20 Wrz, 2017 17:00

Cholerna piana nie chciała zniknąć. Jak pech to pech i Quill nie mógł nic na to poradzić. Pozostało mu tylko życzeniowe myślenie i próba ukrycia, że pewnej części jego anatomii wystarczyła myśl o tym, że Gamora jest naga w kąpieli, by okazać swoją niewątpliwą radość. Tak więc dość nonszalanckim ruchem zdjął do końca koszulkę i użył jej do zasłonięcia kłopotliwego regionu.
- Nie było żadnej kartki, że łazienka jest zajęta - powiedział, podchodząc do - na szczęście naprawionego już - prysznica i odkręcając wodę. - Poza tym - spojrzał na nią przez ramię - ty mnie widziałaś nago, a ja ciebie. Czas na fałszywą skromność już minął - dodał, uśmiechając się znacząco.
Zsunął bokserki i wszedł do kabiny, cały czas tyłem do Gamory i przywołując w myślach sceny, które mogły sprawić, że jego frontalny problem przestanie nim być. Na szczęście dość szybko to zaczęło działać i jego zielona towarzyszka nie uzna go za napalonego zboczeńca. Nucąc i to niezbyt cicho "Come and Get Your Love" zaczął się myć.

Mistrz Gry - Nie 24 Wrz, 2017 14:34

Fale mentalnego bólu, które przetoczyły się po okolicy, na dłuższą chwilę wyłączyły wszystkich obecnych. Dopiero po paru minutach co odporniejsi zaczęli się podnosić, odkrywając że stracili przytomność.
Gamora - Czw 12 Paź, 2017 19:50

Gamora natomiast była dosyć zadowolona obecności piany. Mimo wszystko, nie widziała najmniejszego powodu, by nagle zacząć paradować przed Quillem nago. Zresztą teraz zależało jej jedynie na odpoczynku w wannie. Słysząc natomiast następne słowa Star-Lorda, prychnęła z irytacją i zamknęła oczy, może w nieco ostentacyjny sposób nie patrząc w ogóle w jego stronę.
- Nie możesz ode mnie żądać, żebym zostawiała Ci kartki, kiedy idę się umyć. – powiedziała nieco oschle. – To, że miałeś okazję zobaczyć mnie bez ubrań nie znaczy, że teraz mam za każdym razem paradować przed Tobą nago, Quill. – dorzuciła, odpuszczając ewentualną dyskusję na temat pakowania się do łazienki podczas gdy ona się kąpie.
Przynajmniej nie próbował wejść jej do wanny, a było to zdecydowanym plusem. Przyjemną kąpiel przerwała jej fala bólu, przez którą straciła przytomność. Gdy tylko się ocknęła, natychmiast wyskoczyła z wanny nie bacząc na to, że nic na sobie nie ma. Odruchowo rozejrzała się za czymś, co mogłoby być bronią.
- Co to było?! – warknęła, stojąc od razu w gotowości bojowej i jakoś niezbyt zwracając uwagę na fakt, że pozostałości piany na jej ciele niezbyt dokładnie zasłaniają wszystkie jej strategiczne miejsca.

Star-Lord - Czw 12 Paź, 2017 20:37

Quill padł jak ścięte drzewo po paru chwilach potwornego bólu. Cudem nie rozbił sobie o nic głowy. Jedynym plusem całej sytuacji było to, że jego "problem" przestał nim być, kiedy się podniósł i zakręcił wodę, po ocknięciu się. Aczkolwiek groził on powrotem, kiedy stanął naprzeciwko Gamory, który niczym Afrodyta wyłoniła się z piany.
- Widziałaś co potrafią zrobić, może któreś z nich miało jakiś kryzys kontroli nad swoimi super mocami - odpowiedział, sięgając po ręczniki i jeden z nich podając Gamorze, pomimo wewnętrznych oporów, bo widok był wyjątkowo przyjemny. - Z niechęcią to mówię, ale powinniśmy się ubrać i sprawdzić czy nie potrzebują pomocy - zasugerował, a jego oczy były niczym u zmokniętego szczeniaczka, który prosi o przytulenie.

Gamora - Czw 12 Paź, 2017 20:59

Tak, zielonoskóra, piękna Afrodyta. Wyjątkowo wkurzona i w gotowości do skopania tyłka każdemu, kto tu wejdzie. Zdecydowanie nie podobało jej się to, co się tu stało. Przyjęła ręcznik i owinęła się nim, nie kłopocząc się obecnie wycieraniem ciała. Skrzyżowała ręce na piersiach.
- Kryzys kontroli objawiający się bólem mentalnym tak potężnym, że inni tracą przytomność? Powiedziałabym raczej, że ktoś komuś zrobił poważną krzywdę. - pokręciła głową, z powagą na twarzy.
Westchnęła cicho, starając się nie zwracać uwagi na spojrzenie Quilla. Bo jeszcze faktycznie sobie odpuści, a tak przynajmniej mają okazję się przydać, a nie tylko robić za darmozjadów.
- To dobry plan. Będę czekać przed drzwiami. - kiwnęła głową i natychmiast udała się do swojego pokoju, po drodze się wycierając.
Od razu też się ubrała, mając nadzieję, że to Peter miał rację, a nie ona.

Star-Lord - Pią 13 Paź, 2017 16:53

Quill zrobił dobry użytek z ręcznika, udając się do przydzielonego mu pokoju. Miał wystarczająco szczęścia by dzielić łazienkę z Gamorą. Co prawda wolał by dzielić wspólną sypialnię, ale nie od razu Rzym zbudowano.
Ubrał się dość szybko, nie zapominając o całym wyposażeniu z blasterami włącznie. Niby twierdził, że to niegroźna wpadka któregoś z uczniów, ale sam nie do końca był pewien, co też mogło się tam wydarzyć. Przezorny zawsze ubezpieczony, pomyślał opuszczając pokój, by zaczekać pod drzwiami Gamory.

//korytarz [oboje, Gam zacznij]

Star-Lord - Pon 15 Paź, 2018 13:53

// ambulatorium szkolne

Dobrze, że na piętro wjechali windą, a nie wybrali schody. Nie widział, czy by dał radę dojść. Już sama trasa ambulatorium-winda i potem winda-pokój wystarczająco wyssały z niego energię. Nie mówiąc już o tym co zrobił ten okropny robal, czy cokolwiek to było w gabinecie Łysego.
Po wejściu do jego pokoju, bo drzwi były bliżej, dał radę dojść z pomocą Gamory do łóżka i zwyczajnie się na nie zwalił, oczywiście na tę nieuszkodzoną stronę siebie. Miał jeszcze na tyle siły, by pociągnąć za sobą Gamorę, by teraz leżała obok niego.
- Dzięki - powiedział cicho, leżąc z zamkniętymi oczami i oddychając powoli i głęboko.
Nie zwracał uwagi na to, że jego ubranie jest brudne i zakrwawione, że oboje mają na sobie niezbyt wygodne do spędzania czasu w łóżku stroje.
- Nienawidzę szpitali - dodał po chwili, nie mówiąc nic więcej w tym temacie, jedynie odnalazł dłoń Gam i zacisnął na niej palce.
Take my hand, Peter!
Znowu słyszał głos matki, a przed oczami miał scenę, którą widział, kiedy trzymał infinity stone. Po chwili wizja zniknęła i widział tylko uśmiechniętą twarz Gamory. Z jego ust wydobyło się ciche, lecz pełne ulgi westchnienie. Był na rodzinnej planecie, ale jego dom był tam gdzie była Gam i jego przyjaciele. Nieważne czy byli na statku, na asteroidzie czy na jakiekolwiek planecie we wszechświecie. Tam dom twój, gdzie serce twoje.

Gamora - Nie 28 Paź, 2018 09:32

Widząc go w takim stanie swoje kroki od razu skierowała do windy. Nigdy wcześniej, a walk mieli sporo, nie odniósł tak poważnych obrażeń, więc i zachowanie Gamory stało się bardziej troskliwe i uważne. Sama myśl o tym, że mogliby... mogłaby go stracić wywołała w niej emocje o które nie podejrzewała się nigdy wcześniej. Najwyraźniej służba u Thanosa, pełniona od najmłodszych lat nie wypleniła w niej ani dobra, ani empatii. Nie lubiła się tym nadmiernie chwalić, zresztą przeżyła tyle, że i skóra stała się twardsza i ogląd sytuacji nieco chłodniejszy. A teraz? Teraz prowadząc Petera zerkała na jego profil uważnie, doszukując się najmniejszego gestu, najbardziej minimalnego grymasu świadczącego o tym, że mają wrócić do sali medycznej, ale Quill był dzielny i nawet nie histeryzował. Czasami zdarzało mu się udawać, by ściągnąć jej uwagę, ale teraz to wszystko było na serio.
Ledwo zamknęła drzwi za sobą, a Peter już pociągnął ją w kierunku łóżka. Padła na materac obok mężczyzny i pierwsze co zrobiła to ponownie przekierowała spojrzenie na jego obliczę. Ułożyła się na boku i podparła łepek na dłoni by mieć jak najlepszy ogląd. Badawczo przesunęła wzrokiem po ciele Petera i dopiero teraz zdała sobie sprawę jak oboje muszą wyglądać. Zwykle wystarczyło zrzucić ubrania i wskoczyć pod prysznic, ale stwierdziła, że przyda mu się drzemka.
Powoli usiadła przez chwile trzymając go jeszcze za rękę. Przesunęła kciukiem po knykciach, sięgnęła nawet kawałek dalej, masując opuszką, wydzielając odrobinę ciepła, a potem ostrożnie zaczęła pozbywać się góry jego kostiumu.
- Tak czy siak mogłeś się przemóc. Tam byłeś pod stalą opieką pana Niebieskiego. Musisz się troszkę przespać, zregenerować - Mówiła ze spokojem tłumiąc swoje prawdziwe emocje. Może dlatego nie potrafiła spojrzeć mu prosto w oczy?

Star-Lord - Nie 28 Paź, 2018 15:23

Kiedy zaczęła go rozbierać, nie poczuł tej fizycznej ekscytacji, która wiązała się z tym aktem, a którą zwykle wtedy odczuwał. To tylko potwierdzało, że oberwał dużo bardziej niż do tej pory. Odepchnął się wolną ręką od materaca, drugą trzymając się za bok, by nie zniszczyć, co McCoy naprawił i opatrzył.
- Przespać i zregenerować się mogę tutaj - powiedział, biorąc powolne oddechy i pomagając jej w pozbywaniu się jego ciuchów. - Z tobą obok mnie, Gam. Nie w szpitalnym łóżku, przy dźwiękach całej tej maszynerii i tuzinach ludzi obserwujących mnie.
Przytrzymał jej rękę, kiedy chwyciła za jego koszulkę, a drugą delikatnie chwycił ją pod brodę i uniósł jej głowę, aż spojrzała mu prosto w oczy. Aż go zatchnęło, kiedy zobaczył w nich, co tak głęboko skrywała. Bez chwili zastanowienia przyciągnął ją do siebie i pocałował, mocno, namiętnie, jakby nie miało być jutra.
- Jedyne czego potrzebuję teraz to ciebie, Gammy - wyszeptał, odrywając się od jej warg.

Gamora - Sob 10 Lis, 2018 11:30

- Tak? A myślałam, że lubisz być w centrum uwagi - Rzuciła jak zwykle drocząc się z nim w najlepsze. Zabawne, kiedyś nie wdawała się w gierki słowne, ucinając rozmowy tak szybko jak szybko potrafiła dobyć do swojego miecza i wbić ostrze prosto w serce ofiary, a teraz? Teraz chciała mieć każde, nawet najmniejsze potwierdzenie, że wrócił do nich ten sam Peter. Ten sam, który uratował jej życie zakładając maskę, gdy groziła jej rychła śmierć w przestrzeni kosmicznej, ten sam, który chwalił się swoimi plugawymi podbojami, ten sam... ten sam najgorszy, a zarazem najlepszy z ogromnym sercem lider jakiego kiedykolwiek miała. Zwyczajowo odepchnęła drugą część wypowiedzi, ale to nie tak, że nie poczuła ciepła w okolicy serca. Mówił szczerze i skłamałaby mówiąc, że i ona, po tym co się stało, nie chciała spędzić chwili dłużej u jego boku, ale nie podniosła wzroku, żeby się nie zdradzić. Skoncentrowała się natomiast na unoszeniu szarego materiału ku górze by odsłonić jego seksowny, umięśniony brzuch. Niestety nie miała okazji do podziwiania go w całej okazałości, ponieważ jak zwykle wziął ją podstępem, stąd spojrzenie i wszystko co w nim skrywała miał wyciągnięte jak na dłoni. A potem wszystko działo się tak szybko. Od razu odpowiedziała namiętnie na pocałunek. Łapczywie wpijała się w jego wargi walcząc ze sobą, by nie pchnąć go z powrotem na poduszki i docisnąć do materaca swoim ciałem, ale musiała się powstrzymać. Z zaciśniętymi powiekami wsłuchiwała się w słowa Petera i pozwoliła sobie na upust.
- Myślałam, że cię straciliśmy... że ja cię straciłam... - Wyszeptała ze złością, żalem i całą mieszaniną emocji, które stłumiła w sali medycznej, a teraz zaczęły wychodzić na wierzch.

Star-Lord - Sob 10 Lis, 2018 20:50

Quill jedną ręką wyplątał się do końca z koszulki i opadł na poduszki ciągnąc za sobą Gamorę. Kobieta opadła na jego tors po tej stronie, po której nie był ranny, a on objął ją mocno ramieniem, jednoznacznie dając jej znać, że nie pozwoli jej uciec.
- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz, Gammy - powiedział stanowczo i niezwykłą dla niego powagą. - Żadne potwory nas nie rozdzielą.
Na dowód, że jest nadal silny, pomimo odniesionych obrażeń, pociągnął Gamorę nieco wyżej, by jej głowa znajdowała się blisko jego, a on mógł spojrzeć w jej oczy.
- Skoro przeżyłem Infinity Stone, to dlaczego bym nie miał przeżyć jednej małej błyskawicy - powiedział lekkim, nieco żartobliwym tonem, uśmiechając się kącikiem ust. - Zresztą już się czuję lepiej - dodał, zbliżając usta do jej warg. - Tylko pomyśl o tych wszystkich rzeczach, które możesz zrobić wiedząc, że nie będę się w ogóle bronił - wymruczał uwodzicielskim tonem.

Gamora - Czw 03 Sty, 2019 10:21

Nie spodziewała się, że pociągnie ją za sobą, ale dosłownie w ostatnim momencie zamortyzowała upadek na umięśniony, acz poszkodowany w dolnych rejonach tors Quilla opierając dłonie po bokach jego ciała, tak by nie mógł się nacieszyć jej ciężarem. Zrobiła to tylko z troski, w końcu został ranny na polu bitwy, bo w przeciwnym wypadku wcale by nie miała aż takich oporów. Nie po tym co przeszli... Nie po tym co między nimi zaczęło kiełkować.
- To chyba nie poznałeś mojego ojca - Nadal nie miała ochoty na żarty, zresztą... czy kiedykolwiek miała? Cały czas poważnie podchodziła do tego co wydarzyło się w tej małej, definitywnie za małej do walki sali. W ogóle na samą myśl o tym jakie niebezpieczeństwa czyhały z rąk Thanosa i jak bardzo zamarudzili na tej planecie zamiast ścigać jego i sprawdzać poczynania Szalonego Tytana w kosmosie odczuwała potężne wyrzuty sumienia. Quill natomiast wbrew jej usilnym prośbom nie dbał o siebie tak jak powinien i przyciągnął ją bliżej, dlatego ostrożnie ułożyła się połową ciała na jego klatce piersiową, opierając swój tors na jego, skupiając swój wzrok na jego o ciepłym kolorze tęczówkach.
- Yhym, czyli tam na dole sprawdzałeś swoją wytrzymałość i teraz już będziesz wiedział, że błyskawice mogą rozpłatać bebechy? Świetnie - Pokiwała głową z niedowierzaniem, ale słysząc go... widząc, że coraz więcej kolorków maluje się na jego przystojnej twarzy to i na jej, pięknej zielonej buzi pojawił się delikatny uśmiech.
- Taaak... już właśnie o nich myślę... Przejęcie dowództwa na Milano, konfiskata twoich blasterów... Pozwolenie na pilotaż twojego ukochanego statku... Hmmm Rocket się ucieszy... - Mruczała równie uwodzicielskim tonem... drażniąc ego Quilla w najlepsze.

Star-Lord - Pią 04 Sty, 2019 21:02

- Blaster to była tylko pożyczka! - zaprotestował, kładąc dłoń na jej biodrze i przesuwając ją wyżej, aż jego palce wślizgnęły się pod materiał na jej brzuchu i boku. - Seksowniej wyglądasz z mieczem w ręce i tym błyskiem w oku.
I w tym momencie żałował, że nie jest w stanie wyzwać ją na sparring i potem porozkoszować się tym jak próbuje rozładować napięcie razem z nim, pod prysznicem lub w wannie. Jak tak dalej pójdzie to albo się zbłaźnię albo zrobię coś bardzo głupiego. Ugryzł się w język, by nie zrobić jednego i drugiego. Jeszcze nie teraz, nie w takich okolicznościach i nie bez najważniejszej rzeczy przy sobie.
- Całe szczęście, że Milano jest nadal uziemione. Sama myśl, że ten zwariowany szop miałby ją pilotować... - urwał, a w jego oczach odmalowała się przerysowana zgroza. Nieoczekiwanie też mrugnął do Gamory. - Ale gdybyś ty siedziała za jej sterami, trzymając je mocno tymi smukłymi... - chwycił jej dłoń i zaczął całować jej palce, jeden po drugim - ... silnymi palcami... Chyba bym wolał, żeby reszta drużyny została wtedy na ziemi.
Uśmiechnął się znacząco po tych słowach, tak znacząco, by Gam nie miała wątpliwości co też miał na myśli.

Gamora - Pią 25 Sty, 2019 21:26

Czasami nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że Peter podrywa ją w ten swój charakterystyczny sposób, który przetestował na połowie kobiet z kosmosu, a każdy kto miał choć odrobinę świadomości wiedział jak wielki jest wszechświat... I jak wiele gatunków kobiet w nim żyjących musiał zbałamucić, ale patrząc mu w oczy czuła, że coś się zmieniło i że od pewnego czasu jego spojrzenie było pełne prawdziwego uczucia, a uśmiech różnił się od tego szelmowskiego uśmieszku, dokładnie tego, którym próbował cokolwiek zdziałać na początku ich znajomości. Zaskakiwał ją, starała się pacyfikować każde próby, aż w końcu sama przed sobą musiała przyznać, że coś w niej rozkwitło. Było to coś co sprawiło, że po wsunięciu dłoni pod bądź, co bądź ciasny i w tej sytuacji coraz mniej potrzebny materiał górnej części kombinezonu nie przyłapała się na nie wątpliwej chęci ukręcenia mu łapki w nadgarstku i przyciśnięcia jej w bolesny sposób do reszty ciała.
- Przestań mnie rozmiękczać. Średnio ci to wychodzi - Mruknęła z uśmieszkiem, ale obydwoje wiedzieli, że to tylko gra, że i dobrze rozmiękczanie wychodzi i uwaga Gamory zaczynała bardzo, ale to bardzo się rozpraszać o czym świadczył jej ponętny ton głosu, czy delikatnie przymrużone powieki, nie wspominając już o głębokim spojrzeniu.
Z delikatnym uśmiechem wymalowanym na zielonej twarzy przyglądała się poczynaniom Quilla. Obcałowane palce same upominały się o pieszczoty, bo przy ostatnich trzech sama je nawet podsunęła.
- Nadal mówimy o statku czy... - Musiała jednak sie upewnić, ale czy musiała?
- Peter, mieliśmy tu poważną rozmowę o bezpieczeństwie, konsekwencjach... byciu ostrożnym - Resztkami sił jeszcze starała się opamiętać, ale była to walka z wiatrakami.

Star-Lord - Sob 26 Sty, 2019 19:41

- Raczej całkiem nieźle - mruknął pod nosem, ale na tyle głośno by na pewno go usłyszała. - Zważywszy na fakt, że mam wszystkie dziesięć palców nadal sprawnych - dodał i posłał jej szeroki uśmiech.
Nie zamierzał się przyznać do tego, że jego ego mile połechtały jej słowa o dwuznaczności jego wypowiedzi. No początkowo na pewno myślał o statku i jej dłoniach zaciśniętych na sterach, ale skoro już pociągnęła dalej temat, to nie zamierzał protestować, ani tym bardziej kazać swojej wyobraźni zaprzestania wyświetlania co ciekawszych obrazów z Gamorą, łóżkiem i fioletową, satynową pościelą w roli głównej.
- Znamy się już na tyle dobrze, że powinnaś się domyślić - stwierdził ze szelmowsko-psotnym mrugnięciem. - Gammy, dobrze mówisz, mieliśmy. Czas przeszły. A teraz czas na dużo przyjemniejsze tematy. Na przykład na taki, że z pewnością jest ci w tym stroju strasznie niewygodnie. A skoro już jesteś w łóżku... i to ze mną... - Zrobił sugestywną minę.
Ale czy akurat zamierzał pokazać jej, że nic mu nie jest, czy po prostu wolał czuć jej własną skórę na swojej, a nie jej skórzany kombinezon? Pewna zielonoskóra wojowniczka musiała się zgadnąć, co (nie)sławny Star-Lord miał na myśli.

Gamora - Sob 02 Lut, 2019 11:49

Ach, już nie komentowała. Peter i tak zawsze wiedział lepiej, zresztą... tym razem niestety miał rację. Co prawda na takie ckliwe chwilę pozwalała sobie tylko i wyłącznie gdy byli sami, ale chyba nie sądził, że to ot tak szybko się zmieni? Przed pozostałymi członkami drużyny wolała pielęgnować swój obraz twardej, nieustępliwej kosmitki, od której bardzo szybko można zarobić w łeb. ...Bo właściwie taka była. Nikogo przed nimi nie udawała, tak samo jak teraz nie udawała przed Quillem. Najwyraźniej te zakopane emocje, dawno pochowane pod zgliszczami naprawdę zły doświadczeń, szkoleń i krzywdy jaką jej przyszło zapłacić zaczęły powolutku kiełkować. No, może nawet szybciej niż Gamorze się wydawało.
- Znałam cię już całkiem dobrze zanim weszliśmy w poważną współpracę - Kolejny prztyczek w nos dla Quilla i w jego tanie podrywy. I niby odbijała piłeczkę, ale cholera... to pomagało. Przez to o czym rozmawiali i w jaki sposób to robili Gamora poczuła się lepiej. Przez chwilę przestała myśleć o tym co się stało i jak głębokiej rany się dorobił Peter.
- Może masz rację... zrobiło się jakoś... gorąco... - Odpowiedziała na propozycje i powoli usiadła, a skoro mowa o podkręcaniu atmosfery nieśpiesznie zaczęła rozpinać zatrzaski w górnej części stroju, spod którego wystawała luźniejsza koszulka na ramiączkach, materiał był na tyle delikatny, że to i owo mogło coś tam prześwitywać.

Star-Lord - Pią 08 Lut, 2019 10:51

Quill podłożył sobie pod głowę rękę z tej strony, która nie została przysmażona błyskawicą, drugą miał położoną na torsie, tuż nad opatrunkiem.
- Stwierdziłaś, że Milano jest brudne - wypomniał jej, ciesząc się w sumie, że Nova Corps odbudowując jego ukochany statek także go porządnie wysprzątało. - Gdy bajzel zrobił wtedy Rocket.
A co! Zwali na futrzastego kumpla i tyle. Nie skłamał. Za to obserwował ją uważnie, kiedy odpinała każdy z zatrzasków. Cieszył się, że nie dali mu niczego co mogłoby monitorować jego ciśnienie, bo miał wrażenie, że właśnie zaczął przekraczać górną granicę. Zaschło mu w ustach, kiedy jej koszulka ujawniła nieco więcej soczyście zielonej skóry. Tak, zielony zdecydowanie był jego ulubionym kolorem odkąd poznał Gamorę i od kiedy okazało się, że jest w niej coś więcej niż chęć skopania mu tyłka. Gdyby nie Nova Corps to by ją miał związaną zanim Rocket i Groot by zdołali się połapać o co chodzi.
- W nogi nie jest ci już może gorąco? - zapytał z niewinnym uśmiechem, starając się cicho przełknąć i marząc o szklance zimnego piwa by ukoić suchość w gardle.

Gamora - Sob 16 Lut, 2019 12:02

- Rocket był wtedy z nami od dwóch dób, Peterze Quill - Za każdym razem jak to wypominał przyłapywała się na chęci bardziej dosadnego wytłumaczenia w jakim porządku powinien być utrzymywany statek i w jaki sposób kapitan powinien bardziej szanować swoją maszynę, ale tym razem po prostu się uśmiechnęła. Kąciki ust delikatnie powędrowały ku górze, a w spojrzeniu zapanował spokój. Powaga zniknęła, a w zamian pojawił się żartobliwy błysk. Gamora rzadko pozwalała sobie na chwilę zapomnienia, ale w obliczu śmierci ukochanej osoby pewne sprawy musiały ulec zmianie.
Widziała jak na nią patrzył. Widziała jak przesuwał wzrokiem po coraz to roznegliżowanym ciele. Napawał wzrok uwydatnionymi przez momentami obcisłą białą koszulkę, która luźno okalała smukłą talię. Gdy padło na pierwszy rzut... ucha niewinne pytanie na zielonej twarzy pojawił się ciut szerszy uśmiech. Sama zresztą nie pozostawała mu dłużna. Z uwielbieniem wpatrywała się w jego umięśnione ramiona, szeroką klatkę piersiową czy chociażby niesamowicie seksowny brzuch. Każda inna kobieta zapewne ubolewałaby nad blizną jaka powstanie przez to jak oberwał, ale ona do takich nie należała. Mógł mieć pewność, że będzie o nią dbać, pielęgnować i opiekować się za każdym razem, gdy wylądują ze sobą w łóżku.
- Sama nie wiem... - Odpowiedziała udając zastanowienie, a ciężkie, zsunięte sekundę wcześniej kozaki opadły na podłogę. Gam powoli wstała i niczym bezwstydnica, patrząc prosto w oczy Quilla zaczęła rozpinać guziki spodni, dlatego już po kilku długich sekundach mógł podziwiać idealnie kontrastującą z zieloną skórą fioletową bieliznę Gamory. Kciuki wsunęła za pas i równie nieśpiesznym ruchem zaczęła je zsuwać z krągłych bioder, a gdy te opadły do kolan wspomogła się stopami i pozbyła się ich całkowicie. Teraz mógł już w pełni podziwiać jej smukłe, długie uda, idealnie acz nie przesadnie, wszak była również umięśniona, zaokrąglone biodra.
- Pomóc ci z tym? - Wskazała na jego dolne odzienie u niosła jedną brew racząc go tym swoim cwanym uśmieszkiem.

Star-Lord - Sro 20 Lut, 2019 20:37

- No właśnie. Aż DWÓCH dób! - zrobił specjalnie przesadzoną przerażoną minę, chociaż strach o Milano kiedy pierwszy raz wpuścił tam futrzaka był spory. Nie co dzień gadający szop nagle buduje rozwalacze księżyców z części statku.
Nic więcej nie powiedział, bo zaschło mu i to porządnie w gardle. Zresztą jak zwykle, kiedy Gamora zdzierała z siebie swoje skórzane wdzianka, które chyba specjalnie dobierała aby wodzić go na pokuszenie. Jeszcze lepiej było kiedy on był odpowiedzialny za ich zdzieranie. W tym momencie pożałował odgrywania przynęty i brania na klatę, czy też raczej na brzuch, ataku potężnej mutantki. Ale w sumie to on miał się nie ruszać, doktorek nic nie mówił, że Gam nie może.
- Tylko jeśli nie boisz się, że ulegniesz mojej pelvic sorcery - powiedział niskim prawie mruczącym głosem, uśmiechając się niczym kot, który miał właśnie pożreć kanarka. A kanarek był wyjątkowy pod każdym względem, zwłaszcza będąc w pięknym odcieniu zieleni.
W sumie by nie pogardził jej pomocą. Takie chwile jak ta sprawiały, że skórzane spodnie stawały się wyjątkowo niewygodne i uwierające, zwłaszcza pewne delikatne rejony Quillowej anatomii. Czy się wstydził? Na pewno nie, w końcu nie byłby sobą, gdyby tak było. Choć z drugiej strony uświadomienie Gamorze jaką ma nad nim władzę mogło być dosyć ryzykowne, by nie rzec niebezpieczne, w końcu jej tytuł Najbardziej Niebezpiecznej Kobiety w Galaktyce nie był wzięty z niczego. Jedyna nadzieja w tym, że dopóki był ranny, to ona go nie będzie próbowała przykuć do łóżka. Nie żeby protestował, ale naciąganie świeżo opatrzonej rany nie było niczym przyjemnym ani też bezpiecznym dla zdrowia.

Gamora - Sob 23 Lut, 2019 21:42

Pokiwała głową z niedowierzaniem siląc się na karcące spojrzenie, ale obydwoje wiedzieli, że była tym rozbawiona, ale to rozbawienie raczej wynikało ze szczęścia jakie przynosił sam fakt żartobliwości Petera, bo miała chociaż pewność, że rana aż tak mocno nie dawała się we znaki, więc będzie żył, po prostu musi się wykurować. Z drugiej strony miała też świadomość, że Peter należał do mężczyzn, którzy chowali swoje prawdziwe emocje, ale wystarczyło jedne spojrzenie w oczy i już wiedziała co jest prawdą, a co stara się zatuszować, schować za maską wiecznego dowcipnisia. Za to też go darzyła uczuciem. Może na początku zgrywał się tylko po to by zaciągnąć ją do łóżka, ale po późniejszych przeżyciach, po tym co przeszli jako drużyna i po ukradkiem wspólnie spędzonym czasie, gdy miała okazję poznać go bliżej, lepiej... Gdy pozwolił zajrzeć w swoje oczy głębiej... Zobaczyła tam coś co chyba żadnej wcześniej nie było dane. No, żadnej wcześniej poza matką Petera za którą tak cholernie tęsknił, choć od momentu ostatecznego pożegnania minął szmat czasu, cały czas wracał do niej myślami. I może jej nie znała, ale Gamora była pewna, że Meredith widziała w nim to samo co ona. Niesamowicie dobre serce. Kiedyś uratował żabę, a kilkanaście dób temu? Całą Galaktykę.
- Uh, widzę, że to też zapamiętałeś i co gorsza, widzę, że polubiłeś to stwierdzenie - Nie żeby jakoś się tego wstydziła, właściwie to była pewna, że kiedyś użyje tego tekstu w żarcie - jak to Quill, nie sądziła jednak, że nie dostanie za to piąstką w nosek. Akurat w tym momencie zupełnie nie była w nastroju na bitki, a przynajmniej nie te drastyczne, ekstremalnie bolesne i nie mające nic do czynienia z przyjemnością.
- Znów zapomniałeś z kim rozmawiasz? - Dorzuciła kontynuując wcześniejszą wypowiedź i dobrała się do paska jego spodni.
- Ja nie boję się niczego - Nieśpiesznie i ze skrywaną dozą ostrożności rozpięła spodnie tak by przenieść się w nogi łóżka i swobodnie ściągnąć je z seksownego tyłka Petera. No, z małą pomocą. Musiał nieco unieść biodra, a gdy już je ściągnęła rzuciła gdzieś poza obręb łóżka i wróciła do Quilla zasiadając ciut powyżej ud, cały czas uważając na zranione miejsce. Dłonie przeniosła na jego tors i tam błądząc, badając każdy centymetr sprawiała mu przyjemność, a i sobie i nie tylko tu mowa o łechtaniu zmysłu dotykowego, ale i wzrokowego.

Star-Lord - Pią 01 Mar, 2019 16:24

Quill bardziej niż chętnie współpracował z Gamorą. Chociaż kiedy jej dłonie zaczęły odpinać pasek, to musiał włożyć całą siłę woli, by się nie poruszyć. Jego ciało poczuło potem ulgę, że spodnie przestały uwierać jego co wrażliwsze miejsca, co nie zmieniało faktu, że teraz jego życiowa towarzyszka miała aż nazbyt wymowny widok na nie. Pogratulował sobie tylko kontroli i wyboru bielizny, która była przylegająca i nie rozciągała się od byle czego.
Teraz jednak jego oczy wędrowały powoli po ciele Gamory, zaczynając od jej smukłych ud i wędrując ku górze, przystając przy krągłości jej bioder nim przesunęły się na jej płaski, umięśniony brzuch, by na dłuższą chwilę zawitać na poziomie jej klatki piersiowej, gdzie spędził intensywne sekundy podziwiając jej... fioletowy biustonosz oczywiście!
- Nie boisz się? - zapytał, uśmiechając się kpiąco kącikiem ust.
Ręka, którą trzymał na brzuchu, zsunęła się z niego na jej gładkie udo, gdzie jego palce pozornie bezwiednie rysowały skomplikowane wzory. Drugą rękę wyjął zza głowy i opierając się nią o materac, podciągnął się w ślimaczym tempie do pozycji prawie siedzącej. Zmusiło to Gamorę do wyprostowania się, ale dzięki temu znalazła się znacznie bliżej niego i w pełni w zasięgu jego rąk, które niemal automatycznie spoczęły na jej biodrach.
- Doktorek mówił, że mam odpoczywać, ale to było zalecenie tylko dla mnie - wymruczał sugestywnie, chociaż sugestia była tu zbędna, bo z pewnością doskonale wyczuwała o co mu chodzi. - Mówiłem ci już, że ta ten kolor idealnie się komponuje z twoją karnacją? - spytał, muskając palcami brzegi jej bielizny.

Gamora - Sob 09 Mar, 2019 12:07

Dziś wyjątkowo nie chciała się nad nim aż tak znęcać. Mieli za sobą ciężką przeprawę. Gam najadła się garści strachu, tak głębokiego, że nigdy nie posądzała się o to, że jeszcze coś tak silnego może poczuć w okolicy serca, i choć cały czas miała mu za złe, że wziął na siebie strzał to sama przed sobą musiała przyznać, że jej myśli zmierzały w zupełnie inne okolice niźli chęci prawienia i ganienia Quilla za swoje zachowanie. Z drugiej strony czy musiała przyznawać na głos? Siedziała na nim w samej bieliźnie... Rozkoszowała się każdym, nawet najbardziej delikatnym dotykiem o jaki pokusił się Peter... i chyba na tym nie zamierzała poprzestawać.
W pomieszczeniu atmosfera zakrawała o tą od której nie było już odwrotu. Obydwoje wiedzieli jak to się skończy, dlatego nie zamierzała się spieszyć. Celebrowała ten moment, bo zwykle nabierano na to ochoty, gdy chwile temu życie wisiało na bardzo cienkim włosku. Ich życie od kiedy pamiętała balansowało na krawędzi, ale myśl o utracie bliskiej osoby wybudziła w niej ogromne chęci korzystania z chwili.
- Nie wiem czy wiesz coś o magii, Peter... - Konspiracyjny szept wydobył się z pomiędzy ciemno zielonych, kuszących warg Gamory. Wcześniej negatywnie reagowała na te jego kpiące uśmieszki, a teraz wydawało się, że jeszcze bardziej wzniecał w niej tym podniecenie. Gdzieś tam w głębi była zła na siebie, bo zapewne... dokładnie tym uśmiechem podbijał serca... albo inne rejony innych kosmitek, ale nie będzie się wzbraniać. Nie chciała się wzbraniać, dlatego gdy usiadł, leniwie objęła go za szyję.
- ...Ale muszę cię ostrzec, że może się obrócić przeciwko tobie i to ty możesz paść jej ofiarą i co wtedy? - Dłońmi przesunęła po szerokich, umięśnionych ramionach Petera, aż jedna dłoń zawędrowała na jego kark, druga natomiast pogłaskała zmysłowo policzek.
- Yhym, to czemu mam wrażenie, że zaraz będziesz chciał się jej pozbyć? - Uśmiechnęła się równie cwanie co on wcześniej... ale o wiele bardziej ponętnie...o wiele bardziej uwodzicielsko, bo pogłębiła to tak bardzo jak tylko potrafiła.

Star-Lord - Nie 10 Mar, 2019 16:24

Przez moment żałował, że jej palce nie spoczęły na jego tętnicy szyjnej albo na klatce piersiowej, w której łomotało jego serce. Puls z pewnością wyskoczył w kosmos, a na pewno był powyżej zdrowej normy. Ale w końcu był tylko w połowie Terraninem, a w połowie czymś tak starym, że nawet Nova Corps nie potrafili tego zidentyfikować. Wiedział, że nic złego się nie stanie, jak krew w jego żyłach będzie wrzeć jeszcze kilka chwil dłużej.
- Jeśli to ty będziesz rzucać zaklęcia, to nie zamierzam się bronić - wymruczał pozwalając swoim dłoniom powędrować ku górze.
Muskały talię i żebra Gamory podczas gdy jego kciuki przesuwały się po twardych mięśniach brzucha jego towarzyszki, zaś pozostałe palce muskały delikatną skórę jej pleców. Zatrzymał się kiedy dotarł do brzegu jej biustonosza i sięgnął obiema rękami do miejsca, gdzie znajdowało się zapięcie. O nie, nie zamierzał go rozpiąć, jeszcze nie teraz. Zastanawiał się jak długo Gamora wytrzyma zanim zacznie błagać go by ją z niego uwolnił albo też zniecierpliwiona sama to zrobi. Nie mógł przecież pozwolić, by tylko jego puls kompletnie oszalał.
- Ale i tak jest już za późno, by się przed tym próbować bronić - powiedział cicho, patrząc jej prosto w oczy. - Pewna wojowniczka z upodobaniem do fioletowej bielizny już rzuciła na mnie czar.
Nie pozwolił jej zareagować, zamykając jej usta pocałunkiem. Z jego gardła wydobył się stłumiony jęk satysfakcji z powodu możliwości posmakowanie ust Gamory.
- Gdyby tak dobrze na tobie nie wyglądała, to już dawno by leżała w strzępach na podłodze - powiedział cicho w krótkiej przerwie na oddech, nim powrócił smakowania ust Gam.

Gamora - Sob 16 Mar, 2019 13:05

- Ta? A to niby ja nie umiem się bawić, a skoro tak to gdzie w tym wyzwanie? - Zaśmiała się mrukliwie masując jego umięśnione, szerokie ramiona, robiąc to niesamowicie ponętnie i zmysłowo. W takich chwilach aż ciężko było uwierzyć, że te rączki potrafią również łamać kości czy urywać głowy bez żadnego wysiłku, ale o tym zapewne teraz nie myślał. Peter w ogóle w takich chwilach wyłączał swój instynkt samozachowawczy. Nie bez powodu z dumą nosił bliznę po ugryzieniu przez jedną z kosmitek, którą tak lubiła mu wypominać, co nie pomagało w budowaniu zdrowych relacji, ale gdyby sięgnąć głębiej to... czyżby Gammy była o niego zazdrosna?
Pod naporem jego dłoni oraz pieszczot westchnęła przymykając powieki. Z każdą chwilą miała problem by złapać głębszy oddech, ponieważ i jej tętno podskoczyło o kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt obrotów.
- Och, Peter - Rozczulił ją kolejnymi słowami, bo tym razem w tembr głosu mężczyzny nie wkradła się nuta cwaniactwa. Oparła głowę o jego czoło i spojrzała mu w oczy swoim mętnym już podniecenia spojrzeniem, a na jej twarzy wykwitł delikatny uśmiech, choć coraz mniej było jej do śmiechu czując jak ogromny ...wpływ ma Peter na to co działo się nie tylko w głowie zielonej kosmitki, ale również jej ciało, które zdradliwie, pod naporem dotyku Quilla lgnęło do niego tak mocno jak tylko się dało. Z trudem powstrzymywała władcze zapędy, by dostać to co się jej należy zaraz, teraz... Dlatego też wzięła kilka głębszych wdechów i nieco trzeźwiej spojrzała mu w oczy.
- Jesteś pewny, że możemy? Doktor Niebieski mówił, że masz odpoczywać... - Wybrała sobie idealny moment na wątpliwości, ale musiała mieć pewność.

Star-Lord - Czw 21 Mar, 2019 10:33

Gamora miała kiepski dobór słów, które dla Quilla zabrzmiały jak wyzwanie czy da on radę. A że Star-Lord było stuprocentowym samcem o ego może trochę przyduszonym ostatnio, bo w końcu znalazł sobie towarzyszkę życia, ale nadal silnym i podatnym na przytyki, że może on nie może. No co prawda, musiał teraz polegać na możliwościach swojej roznegliżowanej dziewczyny, ale nie wątpił, że będzie usatysfakcjonowana jeśli chodzi o kontrolowanie sytuacji. Cały czas przecież się nieco przepychali w tej przyjacielskiej walce o dominację, czy to jeśli chodziło o decyzje, sparringi, czy chwile w zaciszu kwater. Nie oznaczało to, że nie szli na kompromisy, jak choćby Quill starający się utrzymać na Milano względny porządek. Po tym jak jego statek został odbudowany i wysprzątany było to o wiele łatwiejsze niż gdyby Nova Corps się nie przyczyniła do tego.
- Ja tu tylko będę siedział i podziwiał - powiedział z szelmowskim uśmiechem. - Chyba że ty masz jakieś przeciwwskazania... - jego palce w końcu dobrały się do zapięcia na jej plecach i w paru ruchach pozbyło się górnej części jej bielizny - ... do ruchu fizycznego - uniósł jedną brew, rzucając jej wyzwanie.
Nie musiał się zbytnio dalej starać. To działało za każdym razem, co tylko wywołało u niego pełne satysfakcji westchnienie wymieszane z dźwiękiem rozdzieranego materiału. Jutro zamówię jej całą skrzynię bielizny w tym kolorze.

Gamora - Sob 04 Maj, 2019 14:27

Lubiła naruszać jego ego, ale ostatnio robiła to tylko w zaciszu ich kajuty albo ... patrząc na zastaną sytuacje w ich wspólnej sypialni. Przy pozostałych członkach drużyny, jeżeli mówił i planował z sensem to stała po jego stronie. Peter miał problem z wypracowaniem u pozostałych autorytetu, ale w łóżku za sprawą rozbudowanego doświadczenia w tym zakresie niczego mu nie brakowało.
Próbował postawić na swoim nawet w sytuacji dość poważnych obrażeń, a ona już nie potrafiła się mu przeciwstawić. Cały czas czuła na karku oddech śmierci co jeszcze bardziej napędzało tę chwilę. ...A jeszcze bardziej napędzało jego nagie ciało.
Nie oponowała, gdy uniósł swoje duże, męskie dłonie i sięgnął na tył jej pleców. Wiedziała co chce zrobić, ale nie zamierzała się sprzeciwiać. Obydwoje tego chcieli. Peter zapewne nie sądził jak bardzo. Nauczona panować nad emocjami nie do końca potrafiła okazać jak bardzo tęskniła za jego ciałem, ale i tak potrafił z niej to wyzwolić. Potrafił z niej wyzwolić najwspanialsze i najcudowniejsze emocje o jakie siebie nigdy nie podejrzewała.
- Taki jesteś cwany? - Mruknęła zahaczając ząbkami o jego dolną wargę.
- A ja jestem pewna, że wskrzesisz z siebie o wiele więcej - Wpiła się w mocniej w jego usta i uniosła się nieco wyżej na swoich silnych udach.

Star-Lord - Sob 04 Maj, 2019 20:22

Dużo, dużo później...

Quill czuł się o wiele lepiej niż gdy opuszczał szkolne ambulatorium. Niewątpliwie miało to wiele wspólnego z wtuloną w niego śpiącą i bardzo nagą kobietą, której zielona skóra cudownie kontrastowała z pościelą i jego własnym ciałem.
A mówili, że endorfiny nie działają przeciwbólowo, pomyślał z rozbawieniem, żałując tylko, że nie bardzo mógł się przeciągnąć, bo: a) Gam leżała na jego nienaruszonej części torsu i b) wolał nie zrywać szwów czy co tam kudłaty doktorek mu zrobił. Czuł się co prawda lekko głodny, ale nie zamierzał opuszczać łóżka, a przynajmniej nie do chwili, w której burczenie w brzuchu stanie się nieznośne.
Wolną ręką odgarnął kilka kosmyków, które spadły na twarz Gamory, podczas gdy jego druga powoli zsunęła się w dół jej pleców, by spocząć na tej części ciała jego dziewczyny, która wyglądała wyjątkowo kusząco w obcisłych skórzanych spodniach. I zdecydowanie lepiej się prezentowała bez jakiejkolwiek bielizny, co nie omieszkał sprawdzić, unosząc nieco prześcieradła, którymi byli odkryci. Idealne zielone jabłuszko.

Gamora - Wto 02 Lip, 2019 08:26

- Co ty robisz? - Biedny Peter mógł dostać zwału. W momencie, gdy w ten swój bezczelny sposób zajrzał pod kołderkę Gamora zaskoczyła go swoim pytaniem. Ciężko powiedzieć czy dopiero się obudziła, czy jej bardzo płytki sen sprawił, że wybudziła się już w momencie, gdy pokusił się o odgarnianie włosów ze ślicznej buzi zielonej kosmitki. Jedno było pewne. Jej assasyńska czujność mogła przerażać, ale czy Peter nie przywykł do takiego stanu rzeczy? W końcu miał w łóżku Najniebezpieczniejszą Kobietę W Całej Galaktyce.
Dopiero po tych słowach leniwie uchyliła powieki i posłała mu jeden ze swoich słodkich uśmieszków, które nie były nikomu innemu znane. To Quill był tym szczęśliwcem, a i zarazem kimś kto potrafił wymęczyć i zaspokoić najskrytsze pragnienia. Może Gamora należała do kobiet zdystansowanych, ale jej temperament dawał jasno do zrozumienia, że potrzebowała o wiele więcej od zwykłej kobiety.
- Jak się czujesz? - Zapytała już poważniej i uniosła głowę by zerknąć na opatrunek Quilla z przestrachem czy aby na pewno wczoraj za bardzo nie zaszaleli.

Star-Lord - Czw 04 Lip, 2019 20:50

- Sprawdzam, czy jesteś przykryta i czy nie ma miejsc z przewiewem - odpowiedział nieco zbyt szybko jak na prawdziwe stwierdzenie.
Okrył Gamorę dokładnie i nie omieszkał się przyklepać kołdry na wysokości jej "zielonego jabłuszka" przy okazji też sprawdzając jego sprężystość. Na litość wszelkich bogów, był w końcu TYLKO facetem. Poza tym to nie tak, że Gam zdzieli go za to w pysk. No hello?! Jak zechce to go też może przemacać po tyłku. Peter nie miał absolutnie nic przeciwko. Wręcz przeciwnie.
- Leniwie - odpowiedział, a kącik ust wygiął mu się w przebiegłym uśmiechu po czym mrugnął do niej. - Trochę zmęczony, ale to bardzo przyjemne zmęczenie. Nie śmiej się, ale brakuje mi szpitala Novy. Wszystko by się o wiele szybciej zagoiło i nie musiałabyś tak ostrożna. - Uśmieszek stał się znaczący. Co jak co, ale oboje lubili poszaleć w zaciszu sypialni. - A ty się wyspałaś?

Gamora - Sob 27 Lip, 2019 21:28

- Yhym... przypuśćmy, że tobie wierzę, Peterze Quill - Mruknęła rozbawiona widząc jego minę i słysząc te wątpliwej jakości tłumaczenia. Kto by pomyślał, że przy takowych pozbędzie się brutalnej ochoty wybicia mu z głowy każdych słów mających na celu ją omamić. Teraz jakoś nie widziała nic w tym złego, ale ich relacja wywindowała na zupełnie innym poziom. Może nawet mogła się pokusić o słowa, że nieco dojrzalszy, ale to wrażenie brutalnie jej odebrał, gdy z tym cwanym uśmieszkiem poklepał ją po pośladku. Zaśmiała się cicho i z politowaniem pokiwała głową, jednak w jej spojrzeniu mógł zobaczyć tylko i wyłącznie najszczerszą miłość i troskę.
- Myślę, że będziemy mieć jeszcze sporo okazji do mniej ostrożnych zabaw... a teraz musimy cierpliwie poczekać - Aż dziw brał, że z taką łatwością wypowiedziała 'my'. Tak jakby przestała mieć wątpliwości... że to wszystko co się między nimi dzieje to jednak dobry pomysł. ...Aczkolwiek jeżeli myślał, że wszystko ujdzie mu płazem... to mógł się bardzo zdziwić. Taryfa ulgowa u Gam to rzadkość.
- Dziwie się, że technologia ziemska jest tak mało zaawansowana - Zafrasowała się nad tym wszystkim wszak to od tego też zależało czy wrócą do kosmicznych podróży szybko czy raczej... będą musieli o wiele dłużej poczekać.
- Wyspałam się jak nigdy - Posłała mu delikatny uśmiech.

Star-Lord - Nie 28 Lip, 2019 21:55

Na twarzy Quilla pojawił się radosny uśmiech niczym u dzieciaka w Boże Narodzenie na widok góry prezentów z jego imieniem na każdym bileciku.
- Mamy coś ciekawego na myśli? - zapytał, wsuwając rękę pod pościel i przesuwając palcami po jej plecach wzdłuż kręgosłupa. - Nie torturuj rannego, Gammy. - Zrobił smutno-proszącą minę, wkładając w to cały swój aktorski kunszt, by wypaść jak najbardziej autentycznie.
Długo nie wytrzymał z tym wyrazem twarzy i ukradł Gamorze całusa. Ta kobieta była jego narkotykiem, bez którego nie mógł i nie chciał już żyć. Potrafiła go doprowadzić do pionu jak nikt inny, kiedy zdarzało mu się za bardzo zagalopować.
- Daleko im do poziomu jaki znamy, ale z tego co zauważyłem i tak jest tu spory postęp w porównaniu do tego co pamiętam. Poza tym Terra długo znajdowała się na uboczu. Yondu jak za dużo wypił, to lubił mi wypominać ile czasu spędzili w drodze na tę planetę.
Trudno było mu w to uwierzyć, ale poczuł ukłucie tęsknoty za Udontą, który był dla niego właściwie jedynym wzorcem ojca jaki miał w życiu.
- Ciekawe czyja to zasługa - mruknął pod nosem, zerkając na Gam sugestywnie i zsuwając dłoń tam gdzie jej talia przechodziła w krągłe biodra.

Gamora - Czw 15 Sie, 2019 17:47

- Uważasz, że jestem aż tak okrutna? - Poruszyła brwiami, wypisz wymaluj tak samo jak Peter, gdy próbował użyć na niej tej swojej perwersyjnej magii, której w rezultacie i tak uległa. Ba, trzeba również zwrócić uwagę na to, że chyba pierwszy raz na myśl o przeszłości... o prawdziwych torturach rannych już osób po to by uzyskać informacje dla Thanosa ani nie sposępniała, ani nie oddała się melancholijnym rozważaniom na temat swojej przeszłości. Przy Quillu łatwiej jej było przebrnąć przez mroki życia co zresztą widział, w końcu przy nim coraz częściej się uśmiechała.
- Czyli to faktycznie koniec świata - Zaśmiała się cicho patrząc mu w oczy. Przyłapała się nawet na większym zainteresowaniu tą planetą i nie tylko pod kątem zagrożeń. Peter wybudzał w niej ciekawskie dziecko, którym kiedyś była... zanim jej rasa została obrócona w pył przez Thanosa.
Gamora dostrzegła tęsknotę w jego spojrzeniu, ale zupełnie źle ją zobrazowała, a jako dobra dziewczyna, a zarazem... ktoś kto przypomniał sobie smak dziecięcej dociekliwości postanowiła wysunąć pewną propozycję.
- Hej, może chcesz mi tu pokazać jakieś ciekawe miejsca? - Uśmiechnęła się delikatnie.

Star-Lord - Nie 18 Sie, 2019 14:50

- Całego życia by mi nie starczyło by ci pokazać wszystkie cuda Terry - powiedział z lekkim rozmarzeniem. - Właściwie to sam bym je oglądał po raz pierwszy na żywo.
Był za mały by podróżować, a potem jego matka zachorowała i jedyne podróże jakie odbywał to na trasie dom-szpital.
- Dopóki Stark i Rocket nie naprawią Milano, to jesteśmy uziemieni, ale jak tylko będziemy mogli znów latać to wybierzemy się wszyscy na zwiedzanie. Chociaż może zostawimy dzieciarnię w domu przed wypadem do Wenecji - wymurczał ostatnie słowa wprost do ucha Gamory.
Marzył mu się taki romantyczny wypad tylko we dwoje. Należało im się to po tym wszystkim co przeszli. Reszta drużyny mogła sobie zorganizować jakieś rozrywki w szkole Łysego wraz z jego dzieciakami.
- Tylko we dwoje - dorzucił, lekko łaskocząc bok towarzyszki.

Gamora - Sro 30 Paź, 2019 10:36

Gamora kolejny... może setny... a może milionowy raz poczuła się w obowiązku by posłać mu spojrzenie pt. "Are you flarking kidding me?!" I jak romantyczny nastrój utrzymywał się między nimi całkiem długo, tak teraz walnął z impetem o ziemię tak, jak zrobiło to Milano kasując pół lasu i boisko szkolne.
Zielona powoli usiadła, więc i dłoń Petera musiała się gdzieś tam zsunąć. Mężczyzna miał okazję podziwiać z jaką powagą zbiera w sobie słowa, które zaraz usłyszy.
Oparła ramiona na swoich zgiętych kolanach, zwiesiła dłonie chwytając się za dwa palce. Peter nie musiał być mistrzem czytania mowy ciała, żeby mieć pewność. Coś ewidentnie chlapnął.
- Myślałam, że pamiętasz jaka misja nas czeka jeżeli Milano już będzie naprawione... Wtedy nie będzie czasu na zwiedzanie. Peter... wiesz jak cholernie jest to dla mnie ważne. Nie znasz go tak jak ja. Nie masz pojęcia jaki jest szalony. Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, a ja wiem, a ja czuję to w kościach, że jeżeli jego plan się ziści... - Zawiesiła głos.
- ...Musisz... musisz mi coś obiecać... - Zwróciła się w jego kierunku z powagą i strachem. Chyba pierwszy raz w oczach Gamory mógł dostrzec strach.

Star-Lord - Sro 06 Lis, 2019 23:26

Peter mentalnie przeklął tak, że nawet Rocketowi by zwiędły te jego futrzaste uszyska. Nie przejmując się bólem, szwami, ich potencjalnym zerwaniem i cholera wie czym jeszcze, podniósł się do pozycji siedzącej. Bez chwili zastanowienia objął Gamorę i przygarnął ją do siebie, nie zamierzając jej puścić nawet gdyby się wyrywała, nawet gdy zaczęła go walić z całej siły w zraniony bok.
- Nie pozwolę, by jego plan doszedł do skutku, nawet gdyby to była ostatnia rzecz jaką zrobię w życiu - zapewnił ją z taką stanowczością i pewnością w głosie jakiej nigdy od niego nie słyszała. Mogło to ją nawet nieco wystraszyć, tym bardziej, że Quill zwykle nie brał niczego nazbyt poważnie, ale zawsze z lekkim poczuciem humoru, którym maskował swoje obawy, strach i inne emocje, którymi nie chciał się ze wszystkim dzielić.
- Co takiego? - zapytał, czując ściskanie w klatce piersiowej. Kiedy Gamora używała takiego tonu, kiedy patrzyła z obawą na niego, czuł, że musi być jeszcze bardziej ostrożny i nie wyrywać się z bezmyślnym "co tylko sobie zażyczysz" w odpowiedzi, bo i tak już sobie dołek wykopał przez to co chlapnął, a nie zamierzał go teraz znacząco pogłębiać i na dodatek samemu się w nim zasypywać. No i oczywiście stwierdzenie z cyklu "Gammy, tylko nie odwal czegoś naprawdę głupiego" byłoby tylko ostatnim, monstrualnym gwoździem do jego trumny.

Gamora - Pon 06 Sty, 2020 11:53

Podziwiała jego odwagę, którą przedstawił jej w tak krótkich słowach. Nie sądziła, że można poprawić złe, pierwsze wrażenie, a on tego dokonał i na dodatek z nawiązką. Rozpędził się do tego stopnia, by przebić się przez barierę, którą stawiała z każdym dniem walcząc u boku Thanosa, a właściwie tylko wykonując jego rozkazy. Tak ciężko było się zbuntować, bo najzwyczajniej w świecie po prostu się bała. Wiedziała do czego był zdolny i za każdy fałszywy ruch ktoś mógł przypłacić życiem, a ona już zbyt wiele krwi miała już na rękach.
I chciała zaprzeczyć, zapewnić, że wcale tak nie będzie, że przecież dadzą radę, ale nie miała pewności. Nie z wiedzą jaką posiadała... Nie z wiedzą, z która nie mogła się z nikim podzielić, a przynajmniej nie teraz. Nie zamierzała się z nim również sprzeczać i straszyć, choć nigdy wcześniej nie poznał Thanosa, odpuściła sobie przerażające historie, którymi straszono niegrzeczne dzieci na Spartaxie czy Xandarze.
- Jesteś potrzebny ludziom w jednym kawałku - Zawahała się, ale po namyśle dodała - Jesteś mi potrzebny w jednym kawałku - Pogłaskała Petera policzku i zanim jeszcze bardziej spoważniała ucałowała delikatnie jego wargi. 
- I bądź ostrożny, chyba nie chcesz znów trafić na stół u pana doktora? - Skarciła jego gwałtowny ruch, bo przecież nie mogła odebrać sobie tej przyjemności, a potem cicho westchnęła.
- Wiem, że to zabrzmi ... jak gadanie szaleńca, ale musisz mi obiecać, że jeżeli coś pójdzie nie tak i Thanos mnie złapie... zabijesz mnie przy możliwej okazji. Obiecaj mi to - Nie, nie żartowała. I nagle komentarz, który pojawił się w głowie Petera: "Gammy, tylko nie odwal czegoś głupiego" nie okazał się być taki zły, huh?

Star-Lord - Sob 11 Sty, 2020 20:12

Peter posłał Gamorze uśmiech pełen pewności siebie, możliwe wręcz, że nawet lekkiego zadufania w sobie.
- Nie rozwalił mnie kamień nieskończoności, to nie dam się też tej małej ranie - oznajmił po odwzajemnieniu pocałunku.
Nigdy nie miał jej dość, była jak słodki owoc, wiecznie nęcący go swoim widokiem, smakiem, soczystością, aromatem. Potrafiła jednym gestem, jednym spojrzeniem sprawić, że nie widział niczego poza nią. Definitywnie go sobie okręciła wokół malutkiego paluszka, a przynajmniej kiedy byli sami. Jakoś obecność reszty drużyny sprawiała, że większość krwi zostawała w jego głowie, a nie spływała dużo niżej.

Chwilę później słowa Gam zmroziły go tak bardzo, że ledwie powstrzymał się od uzewnętrznienia wewnętrznego dreszczu. Położył obie dłonie na jej policzkach i zmusił by spojrzała mu prosto w oczy, a te patrzyły na nią w tym momencie z zimną, śmiertelną powagą, co tylko podkreślało jego zaciśniętą szczękę, ale nawet w małym ułamku nie pokazywało jak wielki ścisk czuł w klatce piersiowej, jak jego serce waliło, a płuca się boleśnie skurczyły.
- Powiem to tylko raz i lepiej to przyjmij do wiadomości od razu, bez żadnych ale i bez prób wywinięcia się - mówił przez ściśnięte gardło, jego głos lekko drżał, chociaż on sam tego nie zauważał. - Jesteś mi potrzebna w jednym kawałku i niech mnie szlag trafi jeśli pozwolę by ktokolwiek mi cię zabrał. Nie pozwolę, by Thanos chociażby spojrzał w twoim kierunku, nie mówiąc już o tym by próbował cię dotknąć. Zabiję tego sukinsyna zanim nawet znajdzie się w pobliżu nas! I to mogę ci obiecać, Gammy!

Gamora - Wto 16 Cze, 2020 20:33

Gamora nie musiała komentować, by Quill wiedział co dokładnie myśli o jego ułańskiej fantazji, która pchnęła go ku dość... nierozważnemu pomysłowi rzucania się i łapania kamienia nieskończoności ..nagą ręką. Nie uzbrojoną w żadną rękawice, w nic co mogło go uchronić przed rychłą śmiercią. Swoją drogą nadal zastanawiało jak to się stało, że uszedł z życiem. Znaczy, owszem potem wszyscy wzięli na siebie moc kamienia, ale przez te kilka sekund, które powinny roznieść go w pył... Quill miał się całkiem dobrze. Ot grymas bólu, ale bo to pierwszy raz? Podobne miny miewał podczas treningów z Draxem, gdy udawała, że akurat nie patrzy.
- Nadal cie to nie dziwi? - Zapytała, bo oprócz opierdzielu to raczej nie mieli okazji na ten temat na spokojnie porozmawiać.

Nie uciekała wzrokiem, ale wiedział jaka będzie jej reakcja, gdy usłyszy jego słowa. Chciała pokiwać głową, odsunąć się, syknąć, fuknąć, sprowadzić go na ziemie, mówiąc, że to nie są żarty, ale powstrzymała się. Właściwie to Peter ją powstrzymał ciepłem swoich dłoni, głębokim spojrzeniem, a przede wszystkim drżącym głosem. Wiedziała, że ją kocha, ale nie sądziła, że sama myśl o tym, że może ją stracić przyprawiło o drżenie. Zwykle bawili się w ukrywanie emocji, chowaniem ich za maską odwagi i to nie był fałsz. Każdy z nich był gotowy rzucić się za sobą w ogień bez mrugnięcia okiem, ale nie każdy z nich był na tyle odważny by przyznać się do swoich wewnętrznych lęków... I chyba to najbardziej ją w tym momencie urzekło.
- Peter... - Szepnęła.

Star-Lord - Wto 16 Cze, 2020 21:19

- Kocham cię, Gam - powiedział, patrząc z miłością w jej urzekająco piękne oczy. - I nie zamierzam cię stracić. Nie pozwolę by ci się cokolwiek stało. Nie pozwolę, by ktokolwiek mi cię odebrał. Nie po to czekałem na ciebie całe życie - dodał jeszcze nim przyciągnął jej usta do swoich i pocałował ją delikatnie, czule wręcz, tak by poczuła jak bardzo ją darzy uczuciem, jak bardzo jej potrzebuje.
Gamora była jego iskierką nadziei, jego gwiazdą przewodnią w ciemnym, zimnym kosmosie. Była jego wszystkim i Quill był pewien, że jej utrata by go zabiła. Dlatego zamierzał walczyć o nią, nawet kosztem własnego życia i zdrowia. Zrobiłby dla niej niemal wszystko, niemal, bo nie zamierzał nigdy spełnić jej szalonej prośby. Raz przeżył użycie Power Stone, drugi raz z pewnością też się by mu to udało. Nie zawahałby się, gdyby to znaczyło skopanie Thanosowi jego śmierdzącego fioletowego dupska i ohydnej gęby.

- Może to ma coś wspólnego z tym, co odkryła o mnie Nova Prime? - wymruczał, odrywając się na chwilę od tych kuszących warg. Wpatrywał się w Gamorę nieco zamglonym wzrokiem, ale jaki mógłby mieć, mając świadomość, że siedzi mu ona na kolanach, niemal wtopiona w niego nie dzieli ich nawet skrawek materiału. Na ułamek sekundy jego wzrok zawędrował poniżej linii ramion Gam, a z jego gardła wydobył się niski pomruk uznania dla tego co zobaczył. Jego ukochana była doskonała w każdym calu. I sprawiała, że zapominał o całym świecie, o tym, że tu utknęli, że zostali zaatakowani, że Milano ciągle nie mogła latać, że naprawy się przeciągały, że jego towarzysze gdzieś się rozpierzchli, korzystając z gościny gospodarzy. Przy Gamorze nawet Milano schodziła na dalszy plan. Tak, proszę państwa, Peter 'Star-Lord' Quill był nieodwołalnie, beznadziejnie, głęboko i poza wszelkimi granicami zakochany w Gamorze.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group