{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[Mieszkanie] Piętro Black Widow
Autor Wiadomość

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Sob 26 Kwi, 2014 22:26   [Mieszkanie] Piętro Black Widow

Piętro Natashy nie różni się zbytnio od pięter przygotowanych dla gości. Powodem jest anonimowość agentki oraz chęć nie przywiązywania się do miejsc. Na wyposażeniu ma swoją ogromną wydzieloną sypialnie, piękną łazienkę, która mogła by się poszczycić sama Kleopatra oraz pokój komputerowy.
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Sob 26 Kwi, 2014 23:51   

//piętro Starka//

Winda zatrzymała się na jej piętrze. Gdy weszła do środka, drzwi z cichym posykiwaniem zamknęły się za plecami kobiety. Tasza podeszła do okna i spojrzała na panoramę Nowego Jorku. Uśmiechnęła się pod nosem. Kobieta starała się nie zagrzewać zbyt długo miejsca w jednej lokalizacji, ale sama przed sobą musiała przyznać, że tu czuła się wręcz wyśmienicie.
Rozbierała się po drodze do łazienki. Musiała wziąć prysznic po ostrym treningu. Nie minęło 5 min, a stała już odświeżona w sportowej czarnej bieliźnie i wysuszała o ręcznik swoje płomieniście czerwone włosy.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 203
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 27 Kwi, 2014 20:15   

//Piętro Starka//

Thor po wyjściu ze spotkania szybko poszedł do siebie wziął jakąś pierwszą lepszą kurtkę i zaczął się zastanawiać co tak naprawdę chce zrobić. Nie znał się na zdobywaniu informacji. Nie wiedział jak się ma zachowywać i jak te wieści zapamiętać. W końcu nie będzie przecież wszystkiego zapisywał. Schodził właśnie po schodach i nie mógł się zdecydować czy przyjąć propozycję Nataszy czy też nie. Mógł się od niej wiele dowiedzieć. Jak należy się zachowywać i jak wybrać ze słów ludzi to co jest najważniejsze. Chyba właśnie to przeważyło w decyzji Władcy Piorunów. Właśnie dochodził na piętro zajmowane przez agentkę Romanoff. Odetchnął głęboko i skręcił w drzwi prowadzące do apartamentów kobiety. Dalej nie był przekonany co do jazdy autem ale ważniejsza była dla niego informacja jak prowadzić „węszenie”, by zdobyć potrzebne informacje. Gdy stanął przed drzwiami nie wiedział czy ma wejść czy też po prostu poczekać. Wreszcie spojrzał na drzwi.
- Jarvis, otwórz drzwi. – powiedział i czekał. W końcu odezwał się komputerowy głos lokaja i drzwi stanęły otworem.
- Zdecydowałem się jednak skorzystać z twojej propozycji Nataszo. – rzekł stając w progu, by nie zakłócać spokoju Rosjance.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Nie 27 Kwi, 2014 20:42   

Gdy drzwi się otworzyły Natasza stała pół naga. Co prawda miała wciągnięte na siebie bardzo obcisłe jeansy, ale góra zostawała bez zmian, czyli sportowy stanik. Szczerze mówiąc nie spodziewała się Thora. Z tego co mówił raczej nie był zainteresowany wyjściem na zewnątrz. Dziwiła się, bo wiedziała, że polubił ludzi i ich, jak dla niego, niecodzienną kulturę. Nigdy jej o tym nie mówił, ale mogła się domyśleć po jego zaciętej walce z bratem. Przecież mógł olać ziemie. Avengers by miało o jednego członka mniej... jakby jeszcze istnieli. A z drugiej strony może Loki by na nich nie zwrócił uwagi? Nigdy nie wiedziała czy powód ataku Laufey'a była miłość Thora do ziemian, czy dlatego, że widział w nich godnych przeciwników. Jedyną osobą, z którą pokusiła się o takie dywagację był Clint, ale teraz nawet z nim nie mogła porozmawiać. Szczerze mówiąc nie wiedziała gdzie jest. Pewnie na jakiejś misji. A może z Brucem udali się w romantyczną podróż po Europie. Uśmiechnęła się pod nosem ze swojego żartu i dłonią dotknęła łańcuszka ze strzałą, który dostała od Clinta. Cały czas nosiła go na szyi.
Gdy usłyszała charakterystyczny dźwięk zwiastujący otwarcie drzwi, odwróciła się przodem, by móc spostrzec kto postanowił ją jednak odwiedzić. Natasza nie należała do tych wstydliwych, ponieważ nie raz nie dwa razy wykorzystywała swoje ciało do akcji szpiegowskich. Mimo to gdy Thor znalazł się w progu apartamentu, poczuła, że musi się schować. Zaraz jednak odgoniła tą myśl, więc Asgardczyk przez chwile mógł podziwiać, albo chociaż poobserwować jej smukłe i wysportowane ciało. Wciętą talie, delikatnie zarysowane mięśnie brzucha i dość obfity biust schowany za czarnym sportowym stanikiem.
- witam ponownie, jednak się zdecydowałeś? - zapytała z miłym jak na nią uśmiechem. Prawdopodobnie był to tylko kamuflaż, który pozwolił jej na ukrycie skrępowania, ale Thor nie mógł o tym wiedzieć. Podeszła kocim i spokojnym krokiem do szafy i wyciągnęła z niego czarny top, pod którym bez pośpiechu schowała swoje wdzięki. Thor mógł to odebrać jako cechę osoby bezwstydnej, aczkolwiek Natasza stwierdziła, że prawdopodobnie w ogóle nie zwrócił na to uwagi, w przeciwieństwie do 99% mężczyzn. Oczywiście mowa o tych, którzy są zainteresowani kobietami.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 203
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 28 Kwi, 2014 21:34   

Odynson już chciał wyjść gdy zobaczył, że przeszkadza. Prawdą było, że nie spojrzał na zegarek ale nie chciał się do tego przyznawać. Teraz dopiero zrobił głupią minę stojąc przy drzwiach. Nie był on jednak zainteresowany żadnym romansem czy też innymi igraszkami. Przyczyną tego nie było to, że Natasza mu się nie podobała. Wręcz przeciwnie, imponowała Asgardczykowi nie tylko figurą ale i wyszkoleniem. Sam Thor zastanawiał się czy jego umiejętności kiedykolwiek osiągną podobny poziom. Nie chodziło oczywiście o zdolności fizyczne, ale biegłość w posługiwaniu się gadżetami. Władca Burz wolał walkę wręcz czy też machanie młotem niż zastanawianie się do czego mu potrzebny ten czy inny gadżet. Cieszył się, że Tony nie wpadł jeszcze na pomysł by ulepszyć coś w jego uzbrojeniu. To bardzo pasowało Asgardczykowi i naprawdę był zadowolony z tego, że może znów przebywać na Ziemi.
- Tak zmieniłem zdanie. Wiesz u was mówią, że tylko koza nie zmienia zdania. Także postanowiłem przyjąć twoją propozycję. – powiedział patrząc na agentkę Romanoff. Oczywiście nie umknęło jego uwadze to, że Natasza dotknęła swojego łańcuszka. Podejrzewał od kogo go dostała ale nie zamierzał wchodzić na ten temat. Doskonale pamiętał, że i tak nic nie wyciągnie z Rosjanki więc wolał poczekać na rozwój wydarzeń. Przecież kiedyś to musi się wyjaśnić.
- Jeśli ci przeszkadzam to poczekam na zewnątrz. – zaproponował. Prawdą było jednak to, że Thor nie wiedział jak się zachować widząc półnagą kobietę przed sobą. Najchętniej, by stąd po prostu zniknął.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Pon 28 Kwi, 2014 22:10   

Nie żeby Natasza myślała o jakiś igraszkach. Kobieta starała się nie wdawać w takie historię, ponieważ wiedziała, że do niczego dobrego to nie prowadzi. Oczywiście były wyjątki, ale o tym nikt nie wiedział, a przynajmniej tak się jej wydawało. To co łączyło ją i Clinta miało by miano tzw. związku skomplikowanego. Ani on ani ona nie chcieli się angażować w to emocjonalnie. Wiele rzeczy między nimi nie zostało jeszcze wyjaśnionych, więc nawet gdyby Thor zadał to pytanie, które tak chodziło mu po głowie, prawdopodobnie nie wiedziała co ma odpowiedzieć.
Widząc jego zmieszanie zachciało się jej śmiać. Przygryzła wewnętrzną część policzków, żeby tego nie zrobić. To było na prawdę uroczę. Syn Odyna. Poł bóg. Władca burz, chciał dać nogę przez pół nagą kobietą. No tego jeszcze nie było. Bardzo jej się to spodobało. Cóż nie ma co się oszukiwać, większość facetów w tych czasach wyzbyła się manier i to doszczętnie. Czasami jej tego brakowało we współczesnych zachowaniach płci przeciwnej.
I szczerze mówiąc, gdyby nie byli kumplami od bijatyk, pewnie zaczęła by go uwodzić dla własnej satysfakcji? Dla potwierdzenia swoich uwodzicielskich umiejętności? Dla zabawy? Pewnie z każdej motywacji po trochu.
Zapięła bluzę prawie pod samą szyje, gdy dostrzegła jego spojrzenie na łańcuszek, a potem posłała mu delikatny uśmiech. Zastanawiała się czy może nie przyodziać się w swój pracowniczy kostium, ale stwierdziła, że to tylko krótka przejażdżka na dodatek incognito.
- wow, musisz mi koniecznie opowiedzieć czego jeszcze się od nas nauczyłeś - podeszła do niego.
- już jestem gotowa - odparła i rzuciła do JARVISA prośbę o przetransportowanie ich windą do garażu Starka. Była ciekawa czy wirtualny twór na to zezwoli. Za chwile jednak drzwi winy się otworzyły. Czarna Wdowa weszła do środka i spojrzała pytająco na Thora. Gdy ten wszedł za nią do środka, pojechali do garażu.

//garaże -> stwórz temat i pisz już tam
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Czw 23 Paź, 2014 21:30   

//z Piętro Starka
Capsicle wiedział, że niestety nie dogoni Natashy. Zmartwił się nieco całą tą wściekłością jakiej przejaw dała właśnie w pokoju Tony'ego. Tak naprawdę nie do końca miał pojęcie dlaczego wścieka się, aż tak. Rozejrzał się po jej piętrze. Wyjątkowo szablonowym jak na Avengersa, jednak ona nigdy nie lubiła być rozpoznawana, ceniła sobie anonimowość. Widać to było właśnie po sposobie w jakim urządzone jest jej piętro. Postanowił, że pójdzie od razu do jej sypialni. Jeśli kobieta ma płakać, albo się wściekać, to istniały tylko dwie możliwości. Albo wyć w poduszkę, albo ciskać poduszką.
Stanął w progu, nie miał w zwyczaju wchodzić nieproszony. Nie miał dokładnie pewności, czy dziewczyna znajduje się w pomieszczeniu:
- Hej...jesteś tam? - spytał spokojnie czekając na jej odpowiedź.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Sro 05 Lis, 2014 20:58   

//piętro Tony'ego

Wdowa weszła do swojej rezydencji i zamknęła drzwi. Nawet nie rozejrzała się po pomieszczeniu. Weszła do środka. Rozpięła obcisłą czarną bluzę i rzuciła ją gdzieś na kanapę. To co zobaczyła przed chwilą zrobiło na niej bardzo negatywne wrażenie. I chociaż widziała w swoim życiu naprawdę bardzo wiele złych rzeczy, nie potrafiła ot tak pozbierać myśli. Miała ochotę na wyjazd, na ucieczkę. Niestety nie miała żadnej misji do zrealizowania, dlatego musiała siedzieć na tyłku. Zsunęła buty i skarpetki, które wrzuciła do kosza na brudy w łazience... a skoro już tam była.. postanowiła wziąć prysznic. Zsunęła spodnie wraz z bielizną. Zrzuciła czarny top i sportowy stanik, a potem zamknęła się w kabinie. Odkręciła wodę i weszła pod chłodny strumień. Niestety nie usłyszała pukania do drzwi...ani tego, że ktokolwiek wszedł do środka. Myślała o Stevie. W wyobraźni zamajaczyła jego roześmiana twarz i aż musiała się objąć by się nie rozpłakać. Sytuacja była beznadziejna. Z jednej strony pragnęła go, najlepiej tu i teraz... zaraz... a z drugiej.. tak bardzo bała się ponownie zainwestować uczucia w kogoś, kogo tak łatwo można było stracić, wszak ich misje nie należały do najbepieczniejszych.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Sro 05 Lis, 2014 21:58   

Fakt, bycie "Mścicielem" autorytetem, wzorem do naśladowania dla milionów ludzi na całym świecie, codzienne narażanie życia, to nie jest coś, co przychodzi łatwo, coś co rodzina czy najbliżsi mogą ot tak zaakceptować. Możesz przecież po prostu nie wrócić z misji, ale jak to się mówi: "Każda praca ma jakieś ryzyko zawodowe". Problem polegał na tym, że akurat ta profesja to jedno wielkie ryzyko, nawet jeśli jest się super bohaterem. O ile nie myliła go pamięć, w ich ekipie próżno było szukać na chwilę obecną kogoś, kto mógłby poszczycić się cechą tak pożądaną przez wszystkich - nieśmiertelnością. Choć w sumie patrząc na to wszystko z perspektywy czasu przyjmował zupełnie odmienną w stosunku do standardowej skalę wytrzymałości: "Odporny - Odporniejszy - Nieśmiertelny - HULK"
Niepotrzebnym było odzywanie się bez powodu, kiedy chwilę po jego wezwaniu usłyszał szum puszczanej w łazience wody. Nic tak nie odstresuje człowieka jak gorąca kąpiel. Jednak czuł potrzebę, by porozmawiać o tym, co zaszło. Nie tyle w windzie, co na piętrze Starka, bo to pierwsze raczej sobie wyjaśnili. Rzucił płaszcz na łóżko, zsunął wygodne buty idealnie dopasowane do reszty garderoby, wygodnie rozwalając się na jej łóżku. Zastanawiał się, czy też nie sprawić sobie czegoś w stylu California King Bed.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Sro 05 Lis, 2014 22:40   

Nabrała pięknie pachnącego żelu na dłonie i zaczęła wmasowywać w wszelakie krągłości. Ciepła woda spłukiwała złe wspomnienia, a przynajmniej tak myślała i tak czuła nadaną chwilę. Strumyki wody zupełnie bez krępacji sunęły po smukłym ciele rudzielca, relaksując spięte mięśnie i kojąc świdrujące myśli. Za każdym razem gdy wspomniała uśmiech Steve'a czuła miły ścisk w żołądku. Żeby się ocucić przekręciła kurek na zimną wodę, a gdy była już w pełni orzeźwiona, zakręciła kran i wyszła z kabiny. Zarzuciła na ramiona ręcznik i wytarła się pobieżnie, a potem zarzuciła czarny atłasowy szlafroczek z charakterystycznym dla Czarnej Wdowy logiem. Tiaaa... Stark ma fantazję nie ma co. Przewiązała się paskiem w talii i wycierając włosy wyszła z łazienki, prosto do sypialni.

Zatrzymała się gdzieś w połowie drogi gdy spostrzegła leżącego Capa. Nie słyszała jak wchodził, więc w pierwszym momencie poczuła się co najmniej skonsternowana. Czyżby zaczęły zawodzić ją zmysły? Uśpiona czujność? Mimo to uśmiechnęła się do siebie i rzuciła ręcznik gdzieś w bok..może na fotel.. a może.. na półkę.. w sumie miała to gdzieś. Podeszła wolnym krokiem i usiadła obok leżącego Steve'a.
- Hej. - Odparła tym swoim dziewczęcym głosikiem i w takim samym stylu posłała mu uśmiech. Uciekła wzrokiem tak jakby wstydziła się swojego wcześniejszego zachowania.
- Chyba ... trochę przesadziłam... - Przygryzła dolną wargę i przesunęła palcem po dłoni Steve'a. W sumie.. nie miała pojęcia jak się zachować...
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Nie 09 Lis, 2014 22:04   

Nawet po kąpieli robiła wrażenie, ciężko było to ukryć. Nie odezwał się słowem, jednak jego spojrzenie zdawało się mówić wszystko. Odwzajemnił uśmiech. Nie gniewał się na nią absolutnie, nie potrafił. Zdecydowanie bardziej martwiła go jej postawa. Nie bardzo wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Kiedy położyła się obok niego objął ją delikatnie i powiedział:
- Wiesz jaki jest Stark, prawda? Bawidamek jakich mało. Jednak od wrzeszczenia na niego z pewnością jest JARVIS, ale patrząc na tę sytuacje z boku to Thor będzie się po nich wydzierać. Zakładając oczywiście, że do czegokolwiek między nimi doszło, w co szczerze wolałbym nie wierzyć. Nie mam zamiaru brać udziału w wojnie Ziemia vs Asgard. Jedna mi już wystarczy - mówił spokojnie, tonem nieco przypominającym rozmowę na kozetce u psychologa, miał nadzieję, że nie będzie miała mu za złe tego, że nieco ją moralizuje. Takie skrzywienie, różnica pokoleń. Momentami czuł się z tym dziwacznie, wygląda ledwo na dwadzieścia kilka lat, a ma prawie dziewięćdziesiąt.
- Strzel mnie w pysk, jeśli będę cię znowu pouczał, hmm....? - mruknął, po czym pocałował ją czule.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Pon 10 Lis, 2014 00:21   

Musiała przyznać, że pożądliwe spojrzenia takiego kogoś jak Steve wprawiały ją w dobry nastrój. Nie żeby nie była świadoma swoich kobiecych wdzięków, ponieważ czasami, będąc pod przykrywką musiała z nich korzystać... udając chociażby niedostępną femme fatale, czy po prostu zagubioną kobietkę, której trzeba pomóc i odprowadzić pod sam dom.

Ułożyła się obok Steve'a poprawiając szlafrok na dekolcie tak by czasem nic tam się nie omsknęło za bardzo. Zrobiła to bardzo naturalnie, ponieważ nie należała raczej do tych... wstydliwych kobiet. Ot tak po prostu chciała wyglądał ładnie.

Wysłuchała wywodu Capa wtulając się w niego delikatnie. Cały czas jednak wpatrywała się w jego twarz, mając pod partą głowę na dłoni. Leżenie na boku bardzo ułatwiało tego typu spoglądanie, dlatego ułożyła się wygodnie i przysunęła tak by mieć Steve'a blisko. Powaga wymalowana na ładnej buzi Wdowy świadczyła o tym, że każde jego słowo było potraktowane poważnie. Gdy przestał mówić, przez kilka dłuższych sekund nie odezwała się ani słowem. - Niby tak. Znaczy, z tą wojną to masz racje, jednak co do Starka to... - Ciężko westchnęła. - Wydaje mi się, że się pogubił. Panna Foster zresztą też. Przejże monitoring z wczoraj... może poznam cel jej pobytu. Aż nie chce mi się wierzyć... - Pokiwała głową z niedowierzaniem.

Spojrzała na niego zdziwiona gdy stwierdził, że ją poucza, ponieważ wcale tak nie uważała. Ba! Nawet gadał mądrze. Nie wiedzieć czemu nie wzięła pod uwagę AŻ tak tragicznych skutków romansu Starka z Jane. - Thor nie może się o tym dowiedzieć. - Odparła patrząc prosto w oczy mężczyzny. - A tak swoją drogą... - Powaga Wdowy gdzieś zniknęła, a zastąpił ją filuterny uśmieszek. - Nie wiedziałam, że sam Kapitan Ameryka lubi się tak bawić. - Odparła żartobliwie, komentując jego 'strzelenie po pysku'. Miała nadzieje, że mężczyzna zrozumie dowcip. Odwzajemniła pocałunek mrucząc przy tym jak zadowolony kociak. Ehhh czyżby Cap był w posiadaniu nie tylko mocy super żołnierza, ale również niesamowitymi pocałunkami potrafił odgonić wszelkie wątpliwości? - Ciesze się, że nie jesteś na mnie zły. - Wymruczała między pocałunkami.
  
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Pon 10 Lis, 2014 04:02   

Działała na niego z każdym momentem coraz bardziej, ciężko było mu to ukryć. Jednak czy był sens ukrywania tego przed wybitnym szpiegiem klasy A? W dodatku seksownym szpiegiem? Pachniała cudownie, zaczynał żałować, że nie przyłączył się do niej podczas kąpieli, jednak niewiadomym było czy wszystko w tej kwestii stracone. Któż bowiem jest w stanie odgadnąć jakie zamiary skrywa nieprzenikniony umysł Natashy. Nie tylko to zresztą chciał poznać, ale nie potrafił się jej narzucać.

Przysunął się nieco bliżej, tak, by poczuć ciepło jej skóry. Drżał lekko. Pragnął jej.Wyglądała....obłędnie. Aż bał się nawet wyobrażać sobie jak wygląda w innym odzieniu. Kusiła w każdej możliwej wersji, czuł, że nie ma w tym żadnej szpiegowskiej gierki. Choć dałby z siebie wydusić wiele, jeśli taka agentka miałaby go więzić, przystałby na niejedno "przesłuchanie" zawsze był wytrzymały. Wzmiankę o Starku potraktował luźno. Uznał to za temat, który nie powinien ich już interesować, zupełnie jak nieaktualna wieść tandetnego brukowca:
- Będziemy się martwić, jak wróci Thor, hmm...? - przyciągnął ją do siebie i gryząc w wargę dodał - Co do tych aktów przemocy, której się panna tak subtelnie między wierszami domaga, jestem w stanie poprzestać na klapsie. Nie wiem jednak w jakim stopniu jest panna pocieszona? - zapytał patrząc intrygująco. W środku szalał z pożądania. Przyjmował każdy jej pocałunek odwzajemniając czule, wyczekując następnego, bardziej niż dziecko gwiazdkowego prezentu. - Wiesz...że nie umiem się na ciebie gniewać.... - mruknął całując po szyi, bardzo powoli schodząc w stronę dekoltu.
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Wto 11 Lis, 2014 17:00   

Wyglądał tak niewinnie gdy leżał na jej łóżku, że aż dech zapierał w piersi. Słodki uśmieszek i to cielęce spojrzenie posyłane w kierunku Wdowy rozbrajało ją na łopatki. Oczywiście gdyby Steve opowiedział o jej zachowaniu gdzieś w dalszym gronie, pewnie nikt by mu nie uwierzył, ponieważ i Natasha wydawała się nie być do końca sobą.

Zostawiła gdzieś maskę twardej babki, którą ciężko czymkolwiek wzruszyć. Zostawiła przenikliwe spojrzenie, które potrafiło sprawić, że jej ofiara sypała tajnymi informacjami jak z rękawami... wyjątkowo zostawiła również wszelkie gierki, jako metodę okręcania sobie delikwenta w okół palca. Pierwszy raz od dłuższego czasu postanowiła być szczera nie tylko wobec Steve'a, ale tylko wobec siebie. Pierwszy raz postanowiła na chwile zatrzymać tą gonitwę myśli i dać sobie odpocząć.

- Masz rację. Nie ma co martwić się na zapas, w końcu można ten czas spędzić o wiele bardziej.... przyjemniej prawda? - Zaśmiała się cicho. Nie miała żadnych oporów gdy Steve przyciągnął ją do siebie. Szczęśliwa słysząc, że mężczyzna pomimo dość długiej absencji we współczesnym świecie zrozumiał ten 'niewinny' żarcik. Roześmiała się nieco głośniej i ucałowała go czule, gdy opanowała tą radosną reakcję.
- Uuuu. Kapitanie. Widzę, że wakacje bardzo pozytywnie na Ciebie podziałały. Koniecznie musisz mi opowiedzieć jakim czynnością rekreacyjnym się tam oddawałeś... - Zażartowała. W sumie nie miała ochoty słuchać jak to Cap był podrywany przez obce panienki, ale z drugiej strony wcale im się dziwiła, ponieważ był nie tylko oszałamiająco przystojny, również był obdarzony idealnie wyrzeźbionym ciałem, w które dosłownie miała ochotę się wgryźć. Oczywiście symbolicznie.

Ośmielona pocałunkami na szyi i dekolcie, (jak ośmielenie można nazwać nagłą falą pożądania, wywołaną tymi delikatnymi i zarazem ponętnymi pocałunkami Steve'a), wsunęła dłonie pod koszulkę mężczyzny. Przesunęła opuszkami palców po jego mięśniach na brzuchu. - Oh Steve... - Westchnęła pod noskiem, gdy poczuła ten przyjemny dreszczyk emocji, spowodowany pieszczotami Capa. Złapała za dół koszulki i zaczęła powoli podnosić ją ku górze, pocierając materiałem i palcami o skórę mężczyzny, mając na celu sprawić mu dodatkową przyjemność. Nie wiedziała na ile to jej wychodziło, wszak jego skóra była o wiele mocniejsza niż u zwykłego człowieka.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Sob 15 Lis, 2014 03:08   

Steve pochlebiał sobie, widząc zachowanie kobiety, zero masek, kombinowania. Swoboda jakiej nigdy wcześniej w niej nie widział, a może po prostu nie chciał jej dostrzec, albo ona sama na to nie pozwalała? Nikt jak ona nie wiedział jak maskować siebie, swoje emocje.
Gdyby mieli przejmować się sytuacją pani Odynson i Starka nabawili by się tylko dodatkowych zmarszczek. Mimo wszystko uśmiechał się na tę sytuację, przynajmniej coś się działo. Był żołnierzem w zasadzie całe życie, jedyne co przyszło mu zmieniać, to rodzaj munduru. Tymczasem jego życie nagle zaczęło się zmieniać. Ostatnia randka na jakiej miał się zjawić nie odbyła się, bowiem wylądował w bryle lodu. Teraz stał u progu nowej zupełnie poważnej relacji. Nie obawiał się jej rangi, po prostu dziwił się samemu sobie, że ma jeszcze na to ochotę, że jeszcze potrafi się emocjonalnie zaangażować, że będzie chciał tej relacji tak bardzo.

Miała rację, ten czas rzeczywiście można było spędzić ambitniej, gdyby bowiem mieli zamartwiać się nad tym, co już się odbyło, po prostu stracili by kilka cennych lat. Myślał o tym, co jest teraz, oraz o tym, co będzie czekać nie tyle jego...co ich. Myślał o tym, że ma w ramionach piękną kobietę, od której spojrzenia miękną kolana, a od jej ciała trudno oderwać spojrzenie. Centymetry od siebie miał teraz ogromną odpowiedzialność, brał bowiem na swoje barki przyszłość drugiej osoby. Dopiero kiedy znalazła się w jego ramionach zrozumiał, że jest na to gotowy.

Jej zapach, sama obecność paraliżowała go w każdym calu. Pragnął jej, chłonął każdy jej dotyk, pocąłunek, ciepło skóry rejestrował każdą komórką. Mimo, że jego ciało należało do jednych z najwytrzymalszych na ziemi, jej dotyk, kiedy zdejmowała z niego koszulkę był tak przyjemny, pobudzał tak bardzo, iż Steve miał wrażenie, że zaraz przetopi się do samych kości. Pomógł jej podnosząc się lekko, i chwilkę potem górna część jego garderoby znajdowała się już na podłodze sypialni. Całował delikatnie jej szyję, dłońmi zsunął nieco szlafrok z ramion kobiety odsłaniając je niemal w całości, całował coraz namiętniej. Kiedy wymruczała jego imię zsunął szlafrok jeszcze bardziej obnażając coraz większą część dekoltu.
-Nie jest ci za ciepło, kotku? - spytał patrząc w jej cudowne oczy.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Wto 23 Gru, 2014 21:34   

Wdowa ostatnimi czas narzekała na brak poczucia bezpieczeństwa. Loki, najazd wrogich kosmitów... no i Bruce Banner, a dokładnie Hulk. Taka kobieta jak Natasha, uchodząca za jedną z najgroźniejszych kobiet w zastępach SHIELD została... rozbita. Ta cała akcja z Hulkiem, strach i ...niemoc, którą poczuła w obliczu ogromnego zielonego stwora była czymś nowym. Po dzisiejszy dzień miewa w związku z tym ataki paniki, dlatego nie zamierzała zadomowić się w budynku, gdzie potencjalny rozjuszony morderca wiódł prym w ciele Bannera. O nie. A jednak coś ją tu trzymało. Dosłownie, ponieważ teraz właśnie spędzała czas w ramionach najwspanialszego mężczyzny. Samego Kapitana Ameryki. A może po prostu Steve'a? Prawego człowieka, który był w stanie poddać się wątpliwej jakości eksperymentom tylko dlatego by móc bronić swojego ukochanego kraju własną piersią?

Oh, jacy oni byli od siebie różni. Tasha skrywająca wszelkie uczucia, idealnie wtapiająca się w różne role, z wyrachowaną dokładnością je odgrywająca i ...Steve. Nikt nigdy nie miał wątpliwości jakie zasady moralne wyznaje ten przystojny mężczyzna. Nigdy się również z tym nie ukrywał. Co on w niej widział? Bo to co widziała w Kapitanie, Natasha było czymś nad czym wzdychało miliony kobiet. Ona natomiast miała to szczęście i okazję zajrzeć głębiej, upewniając się, że faktycznie tak jest. Rogers był po prostu człowiekiem o złotym i dobrym sercu.

Omiotła spojrzeniem jego umięśnioną klatkę piersiową, przesuwając po niej dłońmi, by zbadać każdy uwypuklony kształt. Z ciekawością małej dziewczynki błądziła opuszkami palców po jego torsie zanim pocałunkami zawędrował do jej szyi. Westchnęła cicho czując z jaką czułością traktuje ten jeden z najdelikatniejszych fragmentów skóry. Na jej bladych policzkach pojawiły się dwa słodkie rumieńce, gdy powoli zaczął zsuwać jedwabny szlafrok z jej ramion. Na dodatek, wcale nie zamierzała się wzbraniać przed tym bezwstydnym procederem! Wręcz przeciwnie. - Jest mi wręcz upalnie. - Wymruczała seksownym głosem. Odszukała ust mężczyzny i złożyła na nich istnie namiętny pocałunek. Przysunęła się jeszcze bliżej by móc przylegać do jego perfekcyjnego ciała. Drugą dłonią zjechała do paska od spodni, który zaczęła (o dziwo!) powoli rozpinać.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Nie 11 Sty, 2015 00:29   

Steve, to mężczyzna z całą pewnością zdeterminowany, pewny siebie i pamiętający o zasadach. Przy niej stawał się łagodny jak baranek. Właśnie znajdował się bardzo blisko kobiety niemal doskonałej, choć momentami kapryśnej, której nikt chyba nie mógł odmówić, a jeśli taki się zdarzył istniało spore ryzyko że może stracić głowę w sensie dosłownym. Cap na szczęście padł jej ofiarą w sposób metaforyczny. Tak padł ofiarą to dobre określenie, wyjątkowo nie chciał być zdobywcą, bowiem ten etap miał już za sobą.

Zsunął z jej górnej części ciała szlafrok całując jej szyje i piersi równie namiętnie chcąc zadość uczynić chwilowe zaniedbanie swojej kobiety. Kiedy zaczęła rozpinać jego spodnie, uśmiechnął się prowokująco, chcąc dodać jej odwagi. Miał wrażenie, że zaraz się przetopi. Cisza jaka panowała w budynku Stark Tower zwykle powinna być oznaką niepokoju, jednak w tym wypadku była czymś najwyraźniej potrzebnym dla ich relacji. Przed nimi wiele rozmów, poważnych decyzji, ale teraz postanowili się "lepiej poznać" w sferze, którą omijali szerokim łukiem przez tyle lat. Widać...
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1064
Wysłany: Sob 17 Sty, 2015 14:31   

Ciszę, niestety łatwo jest zaburzyć...
Tym razem odpowiedzialny za to był JARVIS.
# Państwo wybaczą, że przeszkadzam, ale doręczona właśnie została wiadomość dla agentki Romanov. Odtwarzam: "Tata wzywa do domu".



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Sob 17 Sty, 2015 20:25   

Westchnięcia i pomrukiwania Natashy dawały jasno do zrozumienia jak bardzo rozkoszne były pocałunki Steve'a. Kobieta przymknęła powieki za którymi schowała swoje zielone oczy, a potem przygryzła dolną wargę. Dłońmi natomiast błądziła po umięśnionych ramionach Capa,aż w rezultacie zawędrowała na jego kark i włosy.. druga ręka natomiast niegrzecznie rozpinała rozporek jego spodni.

I wszystko potoczyłoby się klasycznie, tak jak w przypadku spędzania czasu pięknej napalonej kobiety oraz diabelsko przystojnego mężczyzny, gdyby nie głos Jarvisa. Natasha momentalnie się ocknęła. Otworzyła szeroko oczy i spięła się na całym ciele. Po jej minie od razu mógł wywnioskować, iż pieszczotom i amorom dobiegł kres, ponieważ wybudziła się w niej Czarna Wdowa. Zmarszczyła brwi, bo choć komunikat był dość nietypowy, przekaz ukryty w tym jednym zdaniu był bardzo poważny.

- Mam wezwanie do SHIELD i to dość pilne. - Odparła znowu wracając do swojej słodkiej minki, jednak tym razem nie posłała mu spojrzenia pełnego żądzy tylko to z kolekcji przepraszających. Ucałowała go jeszcze raz w usta i zasuwając poły szlafroka wstała z łóżka i ruszyła do garderoby. Nie minęły 3 minuty, a Wdowa ukazała się mężczyźnie w swoim obcisłym kombinezonie. Podeszła do łóżka i pochyliła się nad mężczyzną, a potem złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. - Do później? Chyba, że masz chęć na podróż do bazy SHIELD to czekam 3 minuty w garażu. - Posłała mu słodki uśmiech, a potem ruszyła w kierunku wyjścia, oczywiście ponętnie poruszając biodrami, więc zanim wyszła Steve miał naprawdę piękne widoczki.
/zt
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Sob 17 Sty, 2015 20:48   

Jedyne co przyszło mu do głowy, to zanucić klasykę: "A miało być tak pięknie." Sytuacja rozwijała się wprost idealnie, kiedy nagle rozległ się w pomieszczeniu głos JARVIS, w bezczelny sposób mącąc ciszę i atmosferę jaka się między nimi wytworzyła. Kiedy dostrzegł wyraz twarzy dziewczyny pocałował ją namiętnie, wiedząc, że jest to pocałunek na pożegnanie. Nie podobało mu się to, ale bez słowa puścił ją wolno. Kiedy się tłumaczyła nie potrafił się na nią gniewać. Miał jednak nadzieję, że sobie to odbiją. Kiedy wyjaśniła mu powód swojego wyjścia przystał na jej propozycję. Ubrał się w moment, w przeciwieństwie do niej miał znacznie ułatwione zadanie. Chwilę później zmierzał wraz z nią do garażu.

z.t




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Luciferum zaprasza! Virtual Kennel Mortis Mystery Town Kundle Proelium

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018