{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Hangar
Autor Wiadomość

Wolverine 





Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1438
Wysłany: Pią 12 Lut, 2016 18:54   

Lądowisko X-jeta było przygotowane na najgorsze scenariusze. Zaraz po tym, jak Iceman posadził samolot bezpiecznie w hangarze, Logan (z wyraźną ulgą) odpiął pas i wyszedł na zewnątrz pojazdu. Szybko podszedł do ściany i wcisnął sygnał alarmowy. W tym momencie w ambulatorium powinien zacząć dzwonić alarm wzywający osoby będące na dyżurze medycznym na stanowiska. Wolverine wraz z Bobbym wyprowadzili łóżkonosze na zewnątrz X-jeta i ruszyli do ambulatorium.
//ZT - Ambulatorium szkolne




 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Sob 19 Lis, 2016 00:19   

// Szatnie [z Hellionem]

Idąc korytarzem do drzwi hangaru Jane pomyślała, że Kellerowi w pewnych chwilach przydałby się jakiś filtr na to, co wydobywa się z jego ust. Ilość surowej szczerości w tym momencie przerastała jej możliwości przetrawienia tego wszystkiego. Uwagi na temat "Xavierowego ptaka" nie skomentowała i wolała o tym nawet nie myśleć.

- Po mnie przyszli, gdy miałam piętnaście lat i nie miałam pojęcia, że mam w sobie aktywny gen X - powiedziała, wpisując kod na panelu przy drzwiach hangaru i otwierając je. - Potem przyszli tutaj i porwali część dzieci, kiedy Profesor i Scott byli z wizytą u Magneto, a Jean i Storm poleciały do Bostonu. Gdyby nie Logan i Peter zabraliby wszystkich. - Sama była wtedy w Nowym Yorku, załatwiając papierkową robotę. - Może dla ciebie to przesada, ale ja wolę jak jesteśmy przygotowani.

Weszli do środka, a Jane zamknęła za nimi drzwi. Światło zapaliło się automatycznie, oświetlając wielki hangar i czarny odrzutowiec o niezwykłym kształcie, stojący pośrodku.

- Pewnie słyszałeś o śmierci Jean i Scotta - zaczęła, zmierzają w stronę wejścia do samolotu. - Storm przejęła dyrektorskie obowiązki i jakoś udało się utrzymać szkołę w jednym kawałku pomimo braku profesora, który zginął krótko przed Jean, a przynajmniej tak sądziliśmy. A potem pojawił się MESS i porwał Ororo. Nie mówiła co jej tam robili, ale zmieniło ją to. MESS to taki Hitler połączony ze Strykerem, ale mający większe możliwości niż oni - dodała, siadając w fotelu drugiego pilota.

Wiedziała, że Xavier z pewnością ściągnie na ich małą wyprawę Hanka. Co jak co ale McCoy się im przyda.

- Sądzisz, że Hank polubi Gruva?




 
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sob 19 Lis, 2016 10:57   

Blackbird się nie zmienił.

Zgadywał, że na szczęście przynajmniej ten sprzęt się nie starzał tak szybko jak stroje.
Poza tym szkolenie mutantów do obsługi wciąż innego samolotu – byłoby problematyczne. Przynajmniej z „zewnątrz”, znając Hanka pewnie wciąż poprawiał i ulepszał budowę samolotu i wydajność jego podzespołów. Ale tego nie było widać na pierwszy i na drugi rzut oka – z zewnątrz i w kobinie wciąż był ta sama maszyna.

Przełączniki, potencjometry, dźwignie sterujące cicho zaczęły się przesuwać, sprawnie przestawiane mocą mutanta. Kokpit samolotu miał wyryty doskonale w pamięci, nie musiał nawet wzrokiem szukać potrzebnych mu w tym momencie sekcji.

Martwe jeszcze chwilę temu ledy – ożywały światłem autotestów, wskaźników, kontrolek gotowości podczas gdy kolejne segmenty samolotu zostawały zasilane i ustawiane, gdy Hellion, w określonych sekwencjach włączał je, uruchamiał i potwierdzał status ich gotowości.

Kadłub zamigotał i wypełnił się światłem, gdy reszta maszyny ożyła, przygotowując się na przyjęcie pasażerów. Delikatne drżenie zdradzało rozpędzające się wirniki silników, na razie osiągające wyłącznie ułamek swoich możliwości i mocy.

Wciąż ledwie słyszalne.

- Wiem. Pomijając może MESS – uciął sucho, nie chcąc rozgrzebywać w pamięci wspomnień znanych przecież i mu ludzi. Mutantów. Cokolwiek. Wciąż to budziło nieprzyjemne emocje.

O samej organizacji nie wiedział zbyt wiele, opis Jane też był bardziej emocjonalny niż treściwy.

Nie, żeby nie rozumiał dlaczego ani też zamierzał jej to wypominać. Miała prawo do wściekłości, żalu, poczucia krzywdy – nawet Keller, nie znając jej zbyt długo zdążył to zrozumieć. Tyle, że Stryker, MESS i im podobni nie stanowili całej ludzkości. Łatwo było się dać zaślepić takim uczuciom i zacząć widzieć świat w czarnobiały sposób my – oni. I nic pośrodku, pomiędzy.
Czyż właśnie bractwo tego nie robiło? Źli ludzie, zły świat konta oni.
Podejrzewał, że podobne uczucia szarpały i Jane. I nie było to coś, co dałoby się załatwić w jeden dzień jedną rozmową i pogłaskaniem po główce.

Kolejne procedury testujące kończyły się zielonymi potwierdzeniami, które dublowały się a właściwie – triplowały, zarówno jak na stanowisku drugiego pilota jak i na ekranie komputera pokładowego, który w tym czasie ożył, wypluwając komunikaty o statusie samolotu i jego podsystemów, w miarę jak maszyna kończyła testowania
Wszystko to może i składało się z masy czynności, jednak obiektywnie – nie zabierało zbyt dużo czasu.

- Nie wiem czy w ogóle można go polubić. To zwierzę, a intelekt ma podporządkowany wyłącznie instynktom takim jak przeżycie, zaspokojenie głodu. Jeśli to naprawdę intelekt – odpowiedział w tym czasie, trochę nieprzekonany, że w ogóle można tutaj mówić o „lubieniu”.
- Wydaje mi się, że jeśli tylko poczuje się zagrożony, stanie się niebezpieczny. Niewiele wiemy o mutacjach wśród zwierząt, prawda? Podobno do instytutu wdarł się kiedyś taki kot, jednak był już w stanie agonalnym i zdechł, jeśli prawdą jest to co słyszałem – zastanawiając się, potwierdził gotowość maszyny.
-



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Sob 19 Lis, 2016 20:56   

Przypatrywała się jak palce Helliona przemykają po kolejnych przełącznikach, przyciskach i ekranach komputera pokładowego. Nigdy nie przepadała za tą częścią przygotowań do wylotu. Może dlatego, że cała jej wiedza dotycząca pilotażu pochodziła od Charlesa, Jean i Storm. Zwłaszcza jej pierwszy lot, kiedy po starcie i obraniu kierunku usłyszała "trzymaj ster" i "obudź mnie jak trzeba będzie lądować". Profesor umiał rzucać na głęboką wodę. Zresztą i tak nie spał, a przynajmniej nie głęboko, bo jej soczyste przekleństwo spotkało się z telepatyczną reprymendą.

- Każde zwierzę ma osobowość, więc może być polubione czy nie - stwierdziła, obracając się i zerkając na otwarte wyjście, ale nikogo jeszcze nie było. - Ale rozumiem, że nie żywisz do niego sympatii po tym co zrobił.

Pomyślała nad jego pytaniem, w myślach wertując stosy akt, które były w cyfrowych czasach dziesiątkami kilogramów makulatury.

- Porządkowałam archiwum, ale nie spotkałam się z niczym takim. Ale może Charles po prostu tego nigdzie nie zapisał. - Przeciągnęła się, poprawiając trochę strój.

Nienawidziła czekania, a czekanie w Blackbirdzie było najgorsze, bo nie dało się tu wygodnie usiąść.

- Myślisz, że te wszystkie dokumenty zmieszczą się z tyłu? I chyba powinniśmy zabrać jakieś żarcie dla Gruva?




 
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Nie 20 Lis, 2016 08:37   

- A bo ja jak się obchodzić z przemądrzałymi miśkami… - sarknął, faktycznie najchętniej zapominając by o Gruvie. Tyle, że chętnie zapomniałby i zignorował masy rzeczy. Dla przykładu istnienie siksowatej kuzynki. Jednak świat nie działał zawsze tak jakbyśmy chcieli, nie?
Ze zadowoleniem zerknął na raport komputera potwierdzający tylko to, o czym był przekonany.

- Hank jak zwykle bez zarzutu dba o to dziecko, nie? - Dorzucił uśmiechając się pod nosem, zadowolony, że pewne rzeczy się nie zmieniają.
McCoy był właśnie jedną z nich. Można było mieć całkowite zaufanie do roboty kudłatego mutanta i tego czym się zajmowało.

- Ile się da, wpakujemy do samolotu. Resztę przyholuję najwyżej – wzruszył ramionami, bez większej żenady przypominając kim był. A z lewitacją i holowaniem przedmiotów telekinezą nie miał najmniejszych problemów nigdy, nawet jeszcze przed okresem gdy Jean* odblokowała mu moc.
Tego mogło być dużo tam, jednak nie sądził by mieli mieć z tym problem. Podobnie, jak nie sądził by miał problem z zawartością biblioteki kongresu, gdyby była taka potrzeba.
Obity fotel zatrzeszczał gdy wyciągnął się zadowolony stwierdzając, że chyba nic więcej do roboty nie zostało, poza poczekaniem na wspomnianych przez Xaviera – towarzyszy

Całe to miejsce nasuwało tysiące nostalgicznych wspomnień. Trochę jak stary dom rodziców, do którego się wróciło po jakimś czasie, kilku latach na chwilę. Jednak – może właśnie dlatego, że z niego wyszedł już i zaczął żyć na własny rachunek – nie czuł za bardzo potrzeby powrotu tutaj.
Wciąż jednak pozostawał miejscem gdzie dorastał, przeżywał pierwsze zauroczenia, poznał wciąż ważnych dla niego ludzi…

- Szkoła, Xavier, mutanci… - sarknął, pochylając się nagle w kierunku jej fotela i skubiąc wargami ze złośliwą satysfakcją kark kobiety

- Nie zastanawiałaś się nad wyjściem w świat i zaczęciem robienia czegoś dla Jane i wyłącznie dlatego, że sprawiłoby ci to przyjemność? – odskoczył zaraz, podejrzewając, że pewnie kobieta spróbuje go pacnąć w odpowiedzi.

Bo był to i dla niego rodzaj domu. Ale też i w pewnym momencie i sensie stawał się klatką, która ograniczała, dusiła.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Nie 20 Lis, 2016 14:56   

- Podrapać za uchem i poklepać po głowie, mówiąc "dobry miś" - parsknęła śmiechem na wyobrażenie sobie tej sceny. - Blackbird jest dla Hanka czymś co sam stworzył, więc nic dziwnego, że chucha i dmucha na niego.

Wyobraziła sobie stosy papierów ciągnące się za odrzutowcem niczym papierowy ogon. Jakby ktoś to zobaczył, to pewnie my pomyślał, że ma halucynacje.

- Albo obrócimy dwa razy. Blackbirdem nie jest to tak daleko jak samochodem - zauważyła. - Ej! - machnęła ręką, ale ta przecięła powietrze, bo Julian zdołał się odsunąć. Refleks przy unikaniu trzepnięcia w głowę miał iście imponujący. - Masz wampirze zapędy czy coś? - zapytała, pocierając odruchowo szyję.

Miała nadzieję, że Charles i Hank zjawią się szybko, bo inaczej znudzony Hellion może wymyślić coś innego do zabicia czasu. Jego pytanie padło całkowicie nieoczekiwanie i przez chwilę nawet nie wiedziała co ma odpowiedzieć. No bo i jak mogła się przyznać do tego, że Instytut to jedyne miejsce, w którym paradoksalnie czuje się bezpieczna, chociaż tutaj jest więcej zagrożeń dla niej niż gdzie indziej.

- Bywam w Nowym Yorku nie tylko po to, by załatwić coś dla szkoły. Chodzę do kina, do kawiarni czy restauracji. Lubię posiedzieć w parku czy odwiedzić ZOO albo jakiś park rozrywki. O to ci chodziło?




 
 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Nie 20 Lis, 2016 15:28   

// Laboratorium Hanka

Szybkim krokiem opuścił swoje laboratorium i przeszedł korytarzem do szatni. Odnalazł swoją szafkę i po jej otwarciu głęboko westchnął, i bardzo mocno zwątpił, czy uda mu się wcisnąć w swój stary kostium. Dawno nie był mu potrzebny i mógł się okazać stanowczo zbyt mały. Codzienne ubranie starannie złożył i schował do szafki, z której wyciągnął ubiór X-Men. Okazało się jednak, że nie potrzebnie się martwił. Skórzana kamizelka i spodnie okazały się nadal pasować, choć może nie były tak luźne jak kiedyś. Nic jednak nie krępowało jego ruchów i nie musiał się martwić, że coś strzeli w najmniej odpowiedniej chwili. Zadowolony, że nie musi szukać zastępczego kostiumu poprawił włosy na głowie i, chcąc szybko dowiedzieć się o co chodzi, skierował się do wyjścia z pomieszczenia i przejść znajdującymi się obok drzwiami do hangaru, gdzie znajdował się ich charakterystyczny środek transportu.
W środku nie było nikogo. Albo jeszcze nie przyszła, albo zajęła się przygotowaniem odrzutowca do lotu. Właśnie tą drugą opcję postanowił sprawdzić zmierzając w stronę samolotu. Jedno z najlepszych dzieł jakie kiedykolwiek udało mu się stworzyć. Był z tego niezmiernie dumny.
- Jane!? – uniesionym głosem zawołał wchodząc do środka. – Dostałem od Blanki twoją wiadomość. Co się stało? – słychać było, że jest zaniepokojony wezwaniem. Będąc w środku dostrzegł i usłyszał, że oprócz niej w samolocie jest ktoś jeszcze. W życiu nie pomyliłby tego głosu z żadnym innym. Co on tu robił? Sytuacja z powodu której Weller poprosiła go o przyjście miała z nim coś wspólnego?
- Julian? – nie ukrywał zaskoczenia jego widokiem. Co takiego skłoniło go do powrotu, albo w co znowu się wpakował? Miał nadzieję wkrótce wszystkiego się dowiedzieć.
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Nie 20 Lis, 2016 16:11   

- Czołem McCoy! - wyszczerzył się w odpowiedzi, gdy wejście Hanka przerwało im rozmowę. Nawet i dobrze, nie był zmuszony się wykręcać od odpowiedzi.

- Też cię fajnie widzieć. I nie mnie się pytaj, tylko Jane, ja tu robię za kierowcę i tragarza. To ona namierzyła to stare laboratorium Strykera z kupą akt i dodatkami. Nie wiesz, czy profesor chce wysyłać z nami jeszcze kogoś? - odpowiedział, w swoim zwyczaju lekkim tonem, równie dobrze mogącym odnosić się do popołudniowego wypadu na kawę.

I zupełnie jakby nie dostrzegając zdziwienia mutanta.

- Lewy silnik ma odchylenie mocy o 3% w stosunku do prawego, przynajmniej tak twierdzi komputer przy teście. Tak ma być? – dorzucił niewinnym tonem, doskonale wiedząc, że nic tak nie wkurza mutanta niż najlżejsza sugestia, że gdzieś coś spartaczył robotę przy swoim dziecku.
Prawda była taka, że pewnie samolot był w stanie w jakim NASA by chciała mieć swoje rakiety przed wystrzeleniem, Henry nigdy nie wykonywał swoich obowiązków na pół gwizdka z tego co było Kellerowi wiadomo.

Niemniej.
Podrażnić dumę zawsze można.

Tak czy siak. Pozostało tylko dowiedzieć się, czy ktoś jeszcze zamierzał się z nimi zabrać. Czy to cały zestaw przewidziany przez Xaviera w tym wypadku.
Hellion by się nie obraził na to drugie.

Bycie niańką było męczące.
Wystarczy, że Orlovna się gdzieś tutaj pałętała w pobliżu.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Nie 20 Lis, 2016 19:46   

- Hej, Hank - przywitała go z uśmiechem, zerkając na jego strój bojowy, który leżał całkiem nieźle na nim. McCoy chyba nawet ostatnio coś schudł. - Bez paniki, nie lecimy kopać nikomu tyłków. Właściwie to już załatwiliśmy to wczoraj, co Julian?

Pomimo tego, że nie dorwała Chaveza, to była całkiem dumna z faktu, że dała radę chociaż zabrać mu jego rękę i załatwiła co najmniej kilku jego ludzi przy wydatnej pomocy ze strony Kellera.

W międzyczasie uprzejmie kopnęła Helliona w kostkę, dając mu tym samym znać, że ma się zachowywać.

- Laboratorium ma wielkie archiwum papierowe. Nie wiemy dlaczego tego nie zniszczyli lub nie zabrali, chociaż podejrzewam, że personel mógł o nim w ogóle nie wiedzieć. Ważne jest to, że prowadzono tam badania dużo wcześniej niż Stryker zaczął działać przeciwko mutantom. Cokolwiek znajdziemy w tych dokumentach musi zostać zabezpieczone, by nikt nigdy nie zaczął prowadzić dalej tych potwornych eksperymentów. I pomyślałam, że chętnie byś poznał Gruva - dodała z tajemniczym uśmiechem.




 
 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Pon 21 Lis, 2016 17:31   

- Rozmawiałem z uczniem, którego nauką i szkoleniem na prośbę Charlesa mam się zająć, gdy dostałem wiadomość od Blanki. Gdy się z nim wcześniej widziałem nie wspominał o żadnej wycieczce, a od tego czasu na siebie nie wpadliśmy, więc nie wiem jakie ma plany. – odpowiedział na pytanie Helliona i dopiero wtedy przeszedł do innych wspomnianych przez niego i Jane kwestii. – Laboratorium? Już z kimś walczyliście? Dobrze wiecie, że teraz musicie mi opowiedzieć całą historię. – oczywiście, że chciał wiedzieć o wszystkim co się wydarzyło. Zwłaszcza, że w ostatnim czasie nie był na bieżąco ze wszystkimi sprawami mającymi miejsce w samym Instytucie, a co dopiero o działaniach poza nim.
Kolejnym zdaniem Keller chciał trafić w czuły punkt Hanka i w pewien sposób była to próba udana. Wiele czasu spędzał przy być może swoim najlepszym dziele, dbał o każdy detal i pilnował, by wszystko było w jak najlepszym porządku i w pełni sprawne. Do tej pory nie zdarzyło mu się popełnić błędu i zawsze starannie tego pilnował. Nie zmienia to faktu, że Julian zdołał w nim zasiać ziarno niepewności.
- Niemożliwe, musiałeś coś źle zobaczyć. – rzekł z wyrazem twarzy mającym udawać pełne przekonanie o swojej racji, choć w głębi ducha chciał natychmiast ruszyć do kokpitu i samodzielnie przeprowadzić testy, i przekonać się o wszystkim na własne oczy. I pewnie zaraz po tym rzeczywiście by tam poszedł, ale zobaczył wtedy gest kobiety i zrozumiał, że były podopieczny chciał się zabawić jego kosztem. Nie zamierzał puścić mu tego płazem, przy najbliższej okazji z pewnością się odegra.
- Przejrzeliście cokolwiek z tego co znaleźliście? Wiecie na co mniej więcej możemy natknąć się w tych dokumentach? – zresztą, cokolwiek by to nie było z pewnością nie było czymś dobrym. Nie jeśli za wszystkim stali ci ludzie. Tak czy siak, może zdołali na coś rzucić okiem. - Gruva? – spytał nieco zaciekawiony. Zwrócił uwagę na uśmiech, który pojawił się na jej ustach. Był pewien, że celowo zapomniała wspomnieć o jakimś, zapewne istotnym, detalu. Było to coś dobrego, coś złego, jakiś żart? By się tego dowiedzieć będzie musiał pewnie zaczekać aż znajdą się na miejscu.
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Wto 22 Lis, 2016 08:05   

- Raczej nie zrobiłem niczego... - auaaa... Jane! Tak przy ludziach i mutantach, ja się wstydzę, no weeeeeeź - popatrzył na nią z teatralnie udawaną urazą pomieszaną z zawstydzeniem i parsknął śmiechem.

- Judasz mały, a prawie się udało.... - skrzywił się jeszcze lekko, w charakterystyczny sposób podnosząc kącik ust w półuśmiechu czy to zawodu czy dezaprobaty, odwracając się do starszego mutanta, który niegdyś należał do jego nauczycieli i mentorów.
No może nie bezpośrednio - moce i zainteresowania Juliana średnio oscylowały wkoło laboratoriów i technicznych detali przynajmniej - jeśli chodziło o samodzielne zajmowanie się nimi.

Czy to w szkole, czy teraz. On tych zabawek używał i mu to wystarczyło. Ewentualnie inwestował w firmy nimi się zajmujące i zarabiał na tym naprawdę potężne pieniądze. Czy to na grach i oprogramowaniu komputerowym, czy to na studiach filmowych pracujących dla największych wytwórni filmowych.

- Niespecjalnie. Z tego co zrozumiałem, są tam jakieś stare akta mutantów, dokumentacja eksperymentów jakie były tam prowadzane, może jakiś starych programów badawczych... - odpowiedział, trochę poważniejąc i wracając do aktualniejszych problemów.
- Plus jakieś skażenie, które sprawiło, że misiek zmutował na tyle, by stać się nie tylko gadatliwy ale też grzebać ludziom w głowach. Dobrze by było jakoś to zneutralizować - dorzucił, przypominając sobie, że może warto o tym wspomnieć.

Usuwanie takiego paskudztwa może wymagać jakiegoś sprzętu czy chemii jakie McCoy może potrzebować, lepiej go uprzedzić...

// Jeszcze chwilę poidlujemy, Xavier musi skończyć rozmowę w Cerbero.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Wto 22 Lis, 2016 10:57   

- Keller, ty nie masz pojęcia co to wstyd - mruknęła, starając się nie okazać rozbawienia.
Zresztą miała rację. On to pojęcie miał genetycznie usunięte.

Jane pozwoliła Julianowi mówić. W sumie nie miała pojęcia jak powiedzieć Hankowi, że zabiła kilka osób, a właściwie udusiła na odległość. Wyrzuty sumienia? Raczej nie, ale jakoś też nie widziała potrzeby by o tym każdemu rozpowiadać.

- Powiedzmy, że jeden dupek nie będzie mógł pograć na pianinie przez długi czas - streściła w tym jednym zdaniu wydarzenia bojowe z laboratorium. I pewnie jej się dostanie za brzydkie słownictwo, ale w tej chwili to i tak było najłagodniejsze określenie na Chaveza jakie mogła znaleźć. I w tym momencie uświadomiła sobie, że cyborg się nie przedstawił. Będzie musiała pogadać z Charlesem. Gdyby udało mu się wydobyć z jej głowy wizerunek szefa bandy żołnierzyków, to mógłby spróbować go znaleźć przez Cerebro. Jedni mówili, że ciekawość prowadzi do piekła, ale Jane uważała, że jest to prosta droga do wiedzy, a wiedza to potęga.

- Bardzo szczegółowe dokumentacje, z tego co wyczytałam z segregatorów, które ze sobą zabraliśmy - dodała. - I nie wiemy co ci żołnierze tak naprawdę szukali. Ich dowódca chciał jakiś pendrive z danymi, więc możemy założyć, że nie miał pojęcia o archiwum, ale szukanie czegoś tak małego jak pendrive w tak ogromnym kompleksie może zająć miesiące jeśli nie lata, zwłaszcza jeśli ktoś go dobrze ukrył.

Równie dobrze mogli szukać włosa w stogu siana. Ale Weller liczyła, że Beast coś wymyśli. W końcu był geniuszem.




 
 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Wto 22 Lis, 2016 20:34   

- Skażenie czy niedźwiedzia? – nie mógł się powstrzymać tym lekkim żartem, po tym co usłyszał zwyczajnie musiał to zrobić. – Mutacja nie musi oznaczać, że doszło do trwałego skażenia. Ten niedźwiedź poddawany był jakimś eksperymentom, które mogłyby uzasadnić to, że nagle zapragnął z kimś porozmawiać? – mogło nie być żadnego zagrożenia, chciał jak najwięcej się dowiedzieć nim zaweźmie konkretne kroki. – Na wszelki wypadek możemy jednak zabrać ze sobą maski i kombinezony ochronne, ewentualnie mierniki promieniowania. Nie będziemy tam długo, więc większe środki bezpieczeństwa nie powinny być nam potrzebne. Zaś z niedźwiedziem z pewnością się dogadam, być może okaże się nawet, że to mój dawno zaginiony wuj? – jego telepatyczne zdolności nie powinny stanowić dla nich zagrożenia, przecież będzie z nimi najsilniejszy żyjący telepata. A w innych kwestiach z pewnością znajdzie wspólny język z futrzastym przyjacielem.
Zamyślił się i podrapał po brodzie. Skoro ktoś tego pendrive’a szukał, to jego zawartość musiała mieć dla niego ogromne znaczenie. Dobrze by było, gdyby wpadł w ich ręce. Kto wie czego zdołaliby się z niego dowiedzieć.
- Jeśli znajduje się na nim coś ważnego, to musi być przechowywany w dobrze zabezpieczonym miejscu, jakimś schowku. Muszę to przemyśleć. Być może uda mi się znaleźć jakieś rozwiązanie, choć nie będzie to łatwe, może nawet niemożliwe. – nawet on musiał przyznać, że niektóre rzeczy znajdowały się poza jego zasięgiem i nawet on czasem był zmuszony skapitulować. Nie byłby jednak sobą, gdy nie spróbował znaleźć jakiegoś rozwiązania. Czekali jeszcze na Charlesa, miał więc chwilę, by coś obmyślić.
- I proszę cię, Jane. Nie dupek, tylko troglodyta, tudzież warchoł. Nie dajmy się ponosić emocjom. – nie miał pojęcia o kim mówiła, ale ten ktoś bardzo jej podpadł. Nie chciał wchodzić w szczegóły, skoro sama o nich nie wspomniała, to uznała je za nie ważne lub obawiała się jego reakcji na to co mógł usłyszeć.
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sro 23 Lis, 2016 19:39   

Spojrzał tylko na Weller ze zbolałą, urażoną miną szczeniaka, którego właśnie nie tylko pogonili kijami i zabrali ostatni kawałek kości do gryzienia ale też zwyczajnie – zignorowano przyniesione przez niego freesbe.
Obraz żałości, nędzy i rozpaczy.

- W gruncie rzeczy, to nie przejmowaliśmy się takimi rzeczami, a wciąż żyjemy… nie mamy macek i czułek, więc nie może być tam tak źle. Ci najemnicy też niespecjalnie przyszli osłonięci, na pewno więcej chyba od nas wiedzieli o tym miejscu – stawiałbym, że nie ma tam żadnej radiacji. Po prostu jakieś chemikalia czy inny syf – podzielił się z Hankiem swoimi domysłami, właściwiej jednak by powiedzieć – spekulacjami na temat tego, co sprawiło, że misiu stał się elokwentny ponad miarę.

Prawda była taka, że o takich drobiazgach jak skażenie żadne z nich nie pomyślało.
Jednocześnie, zerknął na Jane z ukosa, przez moment odrobinę poważniejąc.

- Przy następnym spotkaniu Weller ograniczysz trochę się ze sztuczkami, co? - rzucił luźno, też nie zamierzając rozgrzebywać tego co się stało. Jednak nie należał do osób, które używały swoich mocy w sposób w jaki Jane wtedy to zrobiła. I niespecjalnie mu się to podobało, niezależnie od powodu, który mógł zrozumieć. Ale nie uzasadniać.

- W najgorszym razie zaczniemy przeszukiwać to miejsce, piętro po piętrze, pomieszczenie po pomieszczeniu. Weźmy wałówkę, bo chyba nie ma jakiegoś chińczyka w pobliżu, żeby cokolwiek zamówić. A jak masz coś do prześwietlania ścian i szukania jakiś niewidocznych rzeczy za nimi albo pod ziemią… mogłoby się przydać faktycznie. Pendrive jest mały, szukanie go brzmi jak wrzód na dupie – mruknął, zastanawiając się.
Faktycznie.
Skupił się na dokumentach i archiwum, pominął część związaną z mniej lub bardziej sympatycznymi gośćmi.

- Skoro taki ważny, to pewnie nie mógł być trzymany luzem w jakieś szufladzie. Pewnie jakiś sejf, osobne pomieszczenie? - zastanowił się przez moment.

- Hank, w sumie jakiś laptop z nośnikiem pamięci wystarczająco dużym, żeby skopiować dane z jakiś starych komputerów. To też może być niezła myśl. Może coś zostało tam i po zasileniu da się odzyskać? Czy raczej marne szanse? - podrapał się, w sumie niepewny. Miejsce wyglądało na opuszczone raczej. Jednak zostało i papiery i pendrive… może i jakieś komputery, szczególnie z tych starszych, szafo podobnych, ciężkich.

Najwyraźniej – przy odchodzeniu poprzedni gospodarz albo się spieszył. Albo był nieuważny mocno skoro to zostawił. To i licho wie, co jeszcze zapomniał.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Sro 23 Lis, 2016 20:39   

- Oj, biedactwo - mruknęła, dusząc w sobie rozbawienie i wstała z fotela, by cmoknąć Juliana w czoło. - Postaram się, ale podobało mi się jak spanikowałeś, gdy zemdlałam.

Przeszła obok Hanka, zostawiając mu fotel, w którym siedziała wcześniej. O ile lubiła prowadzić auto czy motocykl, to nie przepadała za pilotowaniem odrzutowca, zwłaszcza takiego jak Blackbird. Poza tym, skoro McCoy leciał z nimi, to musiałby być nieprzytomny, by ktoś mógł zamiast niego pilotować maszynę.

- Stroje ochronne to przesada. Gruv coś mówił o wypiciu czegoś co było w wodzie, po czym zyskał telepatię - powiedziała do futrzastego nauczyciela i wyszła z samolotu, by zgarnąć do jednej ze skrzyń sprzęt zgromadzony wzdłuż ścian hangaru.

Była tam też lodówka z długoterminową żywnością, przez co nie musiała iść podkradać niczego z zapasów w kuchni. Na regale przyczepiła kartkę z listą tego, co trzeba będzie dokupić i wróciła do samolotu, "ciągnąc" za sobą dwie skrzynie. Jedną ze sprzętem, drugą z jedzeniem. Wcisnęła je do części "bagażowej" i wróciła do kokpitu, by jak gdyby nic usiąść bokiem na kolanach Juliana. Ciekawiło ją, czy tak publiczne okazanie uczuć speszy go jakoś. Rumieniący się Keller? To dopiero byłby widok.




 
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 802
Skąd: Westchester
Wysłany: Sro 23 Lis, 2016 23:19   

//przybył z Cerebro

Szedł ubrany w swój czarny strój bojowy, który mimo podeszłego wieku, nadal na niego pasował. Po drodze jeszcze raz skontrolował umysły mieszkańców, aby mieć pewność iż nic im nie zagraża. Nie był pewien co do intencji gościa Jubilee, jednak wiedział iż Ororo nie pozwoli aby komukolwiek stała się krzywda. No, chyba że ktoś będzie wystarczająco głupi aby zaatakować jego dom. Sprawdził jeszcze czy jego przyrodni brat nadal znajdował się w zamknięciu, po czym wszedł na pokład Blackbirda.

– Julian, widzę że masz wprawę w przygotowywaniu ptaka. – młodzi często zapominali, że starcy także byli kiedyś młodzi, a co za tym idzie także podobnie myśleli. No, a profesor dorobił się nie tylko żony, ale i syna. Poza tym myśli tej dwójki byłyby przejrzyste nawet dla Logana, który z telepatą, ba! który z empatią nie miał wiele wspólnego. Usiadł więc w fotelu i zapiął pasy.

– Nie wydaje mi się, abyśmy potrzebowali jeszcze kogoś, zaś Kitty jest zajęta. Ruszaj ptaka. – rzekł z uśmiechem, który nie drgnął mu nawet odrobinę.

– Hank, sądzę że Ororo także będzie potrzebowała tej dodatkowej godziny. – zwrócił się do futrzanego przyjaciela. – Poza tym Jubilee przez najbliższy miesiąc będzie pomagała ci w ogarnięciu DR po treningach. –



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

  
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Czw 24 Lis, 2016 14:58   

Rumieniący się Keller może istaniał… kiedyś, w wersji pryszczatego 14 latka.
Bo już jako 16 latek był zajebistym Kellerem i kopał dupy New Mutants i innych statystów w zawodach między drużynami mutantów.
No dobra. Nawet jako 14 latek był zajebisty, powiedźmy sobie szczerze i uczciwie.

Tak więc, jedyne co zyskała, to bezczelny uśmiech zadowolonego samca, taki od ucha do ucha połączony z objęciem w tali i stratą całusa, skoro nadarzyła się okazja.
Chyba niespecjalnie przejmował się ewentualną widownią.

- O Charles. Myślałem, że już zdążyłeś zabłądzić, jeśli mam być szczery – uśmiechnął się, nie odwracając się nawet by sprawdzić, kto się pojawił.
Zresztą, też nie puścił Jane w bezczelny sposób wysługując się telekinzą.

Przełączniki zaczęły przesuwać się, silniki – powoli nabierać obrotów a sama maszyna niechętnie drgnęła i leniwie zaczęła ustawiać się na platformie, która podniesie go z podziemi i otworzy dach nad nimi.

- Aye, My Capitan! - potwierdził tylko, że słyszał, rozbawiony bardziej niż poważnie podchodząc do tego ostatniego elementu procedury i zerknął tylko na Jane wyraźnie rozbawiony

- Lot w fotelach VIPowiskich jest dodatkowo płatny Weller, zdajesz sobie sprawę? Szczególnie w pierwszym rzędzie…

Cóż, ani oebconość Hanka ani Xaviera nie zdawała go ani peszyć, ani przeszkadzać.
W gruncie rzeczy… czy kiedykolwiek był ktoś, kto był zdolny to zrobić?



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Czw 24 Lis, 2016 20:13   

Jane pochyliła się i szepnęła Hellionowi na ucho w kilku słowach jakie opcje płatności jej odpowiadają.

- Nie będę cię dłużej rozpraszać - powiedziała, wyślizgując się przy drobnym wysiłku z jego ramion. - Wolę dotrzeć na miejsce w jednym kawałku.

Wycofała się na tył i usiadła w fotelu za tym, który zwolniła dla Hanka*. Zapięła pasy i upewniła się, że trzymają dobrze. Nie chciałaby przypadkiem wylecieć w razie jakiegoś uszkodzenia. Przygoda Rogue była dobrym nauczycielem.

- Wydajesz się w dziwnie radosnym nastroju - zwróciła się do Xaviera. - Jubs znowu coś puściła z fajerwerkami? - zapytała, zaciekawiona co ta dziewczyna wymyśliła tym razem.

To, że była wyjątkowo kreatywna na tym polu nie było niczym dziwnym. Po Jubilee należało się spodziewać absolutnie wszystkiego.


*zakładam, że Charles usiadł za Julianem




 
 
 

Kurt Wagner 

Fuzzy Elf



Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/25 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
GXRA 2017
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 287
Wysłany: Czw 24 Lis, 2016 21:54   

// Gabinet Charlesa Xaviera

Po opuszczeniu gabinetu spacerował przez jakiś czas po szkole. Ale odpoczynek nie trwał długo, Profesor miał dla niego zadanie. Szybko przeniósł się do swojego pokoju i zabrał ze sobą broń. Ostrożności nigdy za wiele prawda?
Po raz kolejny zniknął i tym razem pojawił się w hangarze. A konkretniej we wnętrzu Blackbirda. Znajdujące się w nim osoby pewnie dotrzegły obłok dymu z którego wyłonił się niebieski elf. Przywitał się z całą drużyną i spojrzał na Profesora.
- Wzywał mnie pan?
Musiał mieć powód żeby ściągać Kurta do środka startującej maszyny. Może chodzi mu o zwerbowanie jakiegoś mutanta? Albo zbadanie jakiegoś budynku? Zaraz się dowiemy...



.

 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Czw 24 Lis, 2016 23:30   

// pokój Leny i Sunshine

Przeszukała prawie całą szkołę w poszukiwaniu psora Xaviera. Zaczęła oczywiście od jego gabinetu, poprzez kuchnię i wszelkie sale lekcyjne, nawet zwiedziła ambulatorium. Nigdzie, pustka. Xaviera nigdzie nie było. W takim razie opcja była tylko jedna - hangar. Niestety wejście do hangaru było bardzo utrudnione, dlatego zrobiła jedyną rzecz, która wydała jej się słuszna. Pobiegła na boisko do koszykówki, pod którym był hangar. W końcu sytuacja jak najbardziej ją usprawiedliwiała... Bez wahania więc przeniknęła przez boisko w dół, aż do hangaru. Nie wpadło jej tylko do głowy, że Blackbird będzie startował i znajdzie się tuż pod nią. W ostatniej chwili zorientowała się i miała zamiar przeniknąć przez cały samolot, ale nie dała rady. Wleciała do ładowni równocześnie z pojawieniem się Kurta, co mogło jednocześnie tłumaczyć, dlaczego nikt nie zwrócił na nią uwagi. Dosyć mocno się przy tym obiła, jako że ustabilizowanie lotu telekinezą w takim wypadku nie wchodziło w grę. A ponieważ przy okazji zaryła w coś głową, to kulturalnie straciła przytomność, nie dając nikomu sygnału o swojej obecności tutaj.
 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Pią 25 Lis, 2016 19:07   

- Od razu rzucasz ją na głęboką wodę, co? – spytał przyjaciela. Ororo wróciła do siebie, podczas ich rozmowy już wspominała, że nie może doczekać się powrotu do pracy, a ze słów Charlesa wynikało, że obsypał ją obowiązkami tak jak Hanka. – A Jubs może zatrudnimy na stałe? I tak większość czasu spędza pomagając nam w ramach nałożonych kar. Albo starając się od nich wymigać. – co tym razem wywinęła, że podpadła Profesorowi? Po takiej osobie jak Jubilee można było spodziewać się wszystkiego. Przez cały ten czas w pewnym sensie zdołali już się przyzwyczaić do jej wybryków. Nie żeby nauczyciele u których odbywała kary specjalnie narzekali.
- Mówiłeś, że nikogo więcej nie zabieramy. – stwierdził trochę pytająco, gdy na pokładzie samolotu pojawił się Kurt. Jeśli Xavier rzeczywiście chciał, by Elf z nimi poleciał, to musiał mieć wobec niego plan i szczerze mówiąc nie był on trudny do przewidzenia. Wagner ze swoją umiejętnością będzie mógł przeszukać całą powierzchnię kompleksu o wiele szybciej niż oni, nawet gdyby się rozdzielili. – Witaj ponownie Kurt.
- Zajmijcie miejsca, zapnijcie pasy. Beast Airlines życzy przyjemnej podróży. – gdy wszystko było już gotowe i mogli udać się w drogę zwrócił się jeszcze do Juliana. – Wpisz koordynaty albo przynajmniej powiedz, w którą stronę mam lecieć. – był tak wszystkim zaaferowany, że nie spytał wcześniej o tak ważny szczegół jak współrzędne miejsca, do którego mają się udać. Ostatnimi czasy zdecydowanie zbyt wiele rzeczy mu umykało, skupiał się na sprawach mniej wartych jego uwagi zamiast na tym co było istotne dla niego i pozostałych. Oby jego postawa nie wpłynęła negatywnie na z pozoru tak prostą misję jak ta.
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 802
Skąd: Westchester
Wysłany: Sob 26 Lis, 2016 10:26   

– Musiałem jeszcze sprawdzić parę rzeczy, Julianie. –

- Można powiedzieć, że Bractwo w końcu się rozpadło. – zaśmiał się, w odpowiedzi na pytanie Jane. – Przed chwilą przyszła do nas trzecia osoba, która szuka pomocy naszej, nie Magneto. Jeszcze jeden miesiąc i on sam przyjdzie z nami zamieszkać. Jubilee nie zrobiła nic poważnego, poza potencjalnym narażeniem naszych gości. –

–Tak Kurt, twój talent może okazać się niezbędny w opuszczonym kompleksie MESS, do którego lecimy. Choć liczę na spokojną misję. –

Charles spojrzał na Hanka, uśmiechając się w odpowiedzi na komentarz o Jubilee.
– Źle się wyraziłem, nie czekamy na nikogo więcej. Wyobrażasz sobie jej CV w takim wypadku? Wolałbym jej podnieść stypendium za osiągnięcia, nie za przewiny. Niemniej to sprawa dyrektor Ororo. I tak, Hank, mogę was wrzucić na głęboką wodę, ponieważ tym razem jestem przy was aby wam pomóc. –



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Nie 27 Lis, 2016 21:24   

- Taa… pewnie – zaśmiał się tylko, wzruszając ramionami na odpowiedź Xaviera.

- Są fklepabe futrzaku już dawno… - pokładowy komputer, tknięty mocą mutanta obudził się ponownie do życia, pokazując, że wszystkie potrzebne rzeczy już się w nim znajdowały.
Keller był końcu Kellerem – nigdy nie odpuści okazji do popisania się w taki czy inny sposób.
To jedno się nie zmieniło, może przybrało trochę inną formę.

- Jasne, wchodzenie do pokoju bez pytania może być przydatne. Czołem Kurt – machnął ręką tylko dając znać, że pojawienie się mutanta zostało zauważone i odnotowane.

- To w takim razie,komu w drogę temu w czas, skoro mamy komplet – mruknął tylko, zwiększając moc silników ii podnosząc maszynę.

// Sorki za opóźnienie – następny post już może nas przenieść do bazy Strykera w gruncie
rzeczy.
http://xmenrpg.pigk.net/v...p=207605#207605



.

 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sro 19 Lip, 2017 12:30   

// z Flate Rock State Forest

Raczej zadowolony opuścił samolot (notabene po dosyć milczącej z jego strony podróży).
Jane była nieprzytomna, on niespecjalnie jakoś miał ochotę do pogaduszek, więc na ewentualne zaczepki odpowiadał tylko burkliwymi półsłówkami czy krótkim zdaniem.
Nie to, żeby był jakoś specjalnie zły.
Po prostu pochłaniały go własne myśli a włączona i nieuważne grane wyścigi na komórce były po prostu pretekstem by nie być zaczepianym.
Oczy mutanta cały lot świeciły seledynowynym blaskiem.

- Hank, gdzie to położyć? - chwilę za samolotem do hangaru wlewitował wyrwany z kawałkami ściany, dokładnie otoczonym lśniącym zielonkawo kokonem pola pojemnik z nieznaną substancją.
Keller nie był naukowcem, nie ciągnęło go za wszelką cenę do badania tego, ale też nie był idiotą.
Nie mogli zostawić tego materiału samego sobie ryzykując, że kolejne zwierzęta przypadkowo będą przechodzić mutacje. Szczególnie, jeśli były one tak silne jak te u Gruva.

W instytucie Hank na pewno ma sposoby by tego w bezpieczny sposób się pozbyć.
Zwyczajnie była to tykająca bomba zegarowa jeśli zostawić ją samą sobie.

Marzył mu się prysznic, ciepłe jedzenie i chwila świętego spokoju.

I w gruncie rzeczy taki był plan.
Pozwolić Jane dojść do siebie, po zapakowaniu jej do łóżka już w jakimś bardziej komfortowym ubraniu niż te kombinezony i samemu odpocząć. Potem można było pomyśleć o jakimś lekkim żarciu dla nich obojga.

- Zapakuję ją do łóżka, prześpi się i ewentualnie można pogadać co z tym dalej zrobić – dorzucił w końcu w stronę Hanka, w sumie w tym momencie samemu nie bardzo wiedząc co o tym sądzić.
Z jednej strony ośrodek jako taki był martwym reliktem, z drugiej – ktoś albo posprzątał albo uciekł z tego miejsca zostawiając niedźwiedzia w takim stanie.
Jeśli miałby zgadywać - uciekł, sądząc z rozmowy z Gruvem.
Kolejne zwierzę które również pod wpływem nieznanej substancji „zmutowało”?

- Trzeba będzie zapytać profesora czy da się namierzyć ewentualnie silnego, nietypowego mutanta za pomocą Cerebro... Jeśli dobrze zrozumiałem Gruva i „to wyrwanie się spod kontroli” może oznaczać, że musiał się pojawić dopiero niedawno. A jeśli pochodzi również od zwierzęcia – jest zdecydowanie niebezpieczny jeśli zostawić go na wolności - Dorzucił, wyraźnie niezadowolony z efektów ich małej wycieczki.
Tak czy siak - to musiało poczekać na Xaviera o ile w ogóle było możliwe.

Jednak nie musiał chyba nikomu tutaj tłumaczyć jaki implikacje niósł za sobą fakt dzikiego zwierzęcia które zmutowało.
I było pozbawione nie tylko jakichkolwiek zahamowań moralnych ale również być może – inteligencji jako takiej.

Z punktu widzenia młodego mutanta niewiele zyskali. Pewnie stąd wynikał jego kwaśny humor gdy w głowie podsumowywał misję.
Może coś więcej dowiedzą się o substancji jeśli Hank da radę coś z nią zrobić. Najważniejsze naukowiec już zgadł na miejscu, wpasowując elementy układanki. Niewiele więcej dowiedzieli się od samym kompleksie, nic o były właścicielach ani też osobach które zleciły na niego atak ostatnio. Gruv był martwy a do tego istniała duża szansa, że jakiś odzwierzęcy mutant wydostał się na wolność.

Jakby nie patrzeć – bilans nie wychodził dodatnio.



.

 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Sro 19 Lip, 2017 20:06   

Podczas podróży powrotnej nie podejmował żadnych rozmów. To trochę nie w jego stylu, ale tak uznał za stosowne. Wszyscy mieli już dość tamtego miejsca, każdy potrzebował chwili odpoczynku, chwili na oczyszczenie umysłu. A to była do tego dobra okazja.
Gdy ich oczom ukazał się także zbiornik z tajemniczą substancją, Hank w myślach pochwalił przezorność towarzysza, który nawet w takiej chwili potrafił zdecydować się na jeszcze trochę wysiłku.
- Chwilowo odstaw to gdzieś tutaj w hangarze. Tam w rogu na przykład. Później postaram się jakoś go zabezpieczyć. – wskazał miejsce, w którym dość duży obiekt nie będzie nikomu zawadzał, gdyby znów przyszła potrzeba skorzystania z ich pojazdu. Nikt niepowołany nie ma tu wstępu, więc jeśli zbiornik postoi tu kilka dni, nie powinno stać się nic złego. Później, gdy już odpoczną i zrobi odpowiednio dużo miejsca w swoim laboratorium, poprosi Piotra lub właśnie Helliona o pomoc w jego przeniesieniu. Do tego czasu na bazie zebranych próbek może zdoła dowiedzieć się czegoś więcej na temat składu chemicznego tej substancji i jej konkretnego działania oraz dokładnego wpływu na mutantów lub ludzi. Powinien także zasięgnąć języka u Charlesa, porozmawiać ze Storm, by wspólnie zadecydować co z tym później począć. Na pewno nie miał zamiaru podejmować takiej decyzji samodzielnie, zwłaszcza jeśli okaże się, że mogą ją wykorzystać w inny, bardziej moralny sposób.
- Nie mów nikomu o tym znalezisku, a już na pewno nie próbuj dostać się w jej pobliże i tak dalej, zrozumiałaś? – zwrócił się do Leny. Tak dla pewności, ażeby znów coś głupiego nie wpadło jej do głowy. Chyba będzie musiał spróbować znaleźć jakiś sposób, żeby ograniczyć działania mocy fazowania w całych podziemiach Instytutu, by nie dochodziło już do takich wypadków jak ten z dziewczyną. Ale jak się do tego zabrać? Może coś uda mu się coś wymyślić, ale wszystko po kolei.
Na kolejne słowa Juliana skinął głową. Zgadzał się z nim, że Jane, jak i oni wszyscy zresztą, potrzebuje odpoczynku. Wycierpiała najwięcej z nich wszystkich. Niech się nią zajmie. Przyda jej się bliskość Kellera, zwłaszcza teraz.
- Porozmawiam z Charlesem. Ororo także powinna dowiedzieć się o naszym znalezisku i wszystkim co tam zobaczyliśmy. Nawet jeśli jest tego niewiele. – może uda się zorganizować jakieś spotkanie we trójkę, a może nawet nieco większym gronie? Zależy od tego kiedy uda mu się złapać wszystkich zainteresowanych. – Mamy też wiele innych spraw do omówienia, ale faktem jest, że ta dotycząca kolejnego zmutowanego zwierzęcia z pewnością może okazać się jedną z ważniejszych. Zwłaszcza, że nie mamy pojęcia, czy skończyło się tylko na jeszcze jednym osobniku czy może mamy do czynienia z jeszcze większą ilością. – ślady w kompleksie nie dostarczyły im wielu informacji. Wciąż było wiele niewiadomych, które być uda się jakoś odkryć, choć szanse na to są niewielkie. Najpierw jednak się odświeży i zajrzy do swojej pracowni.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020