{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
New York State - Flat Rock State Forest
Autor Wiadomość

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Czw 29 Wrz, 2016 23:56   

Ściany zdarzały, gdy Gruv dał upust swojej wściekłości i zaryczał na całe gardło.
Nie wasze stado oślepić Gruv! Rzucić słońce i oślepić Gruv! Ale teraz Gruv widzieć i zabić nie twoje stado... - Myśli niedźwiedzia były przepełnione nienawiścią. A co to oznaczało dla jego "rozmówców"? Kolejne bezpardonowe wtargnięcie do ich głowy.
-Paddington, uspokój się, bo jutro wraz z Jane wyżremy cały zapas aspiryny. - Burknął z niezadowoleniem Julian, wstając z podłogi. - I uprzedzając prostowanie zwojów mózgowych. Aspiryna to lek na ból głowy. W sensie po niej nie ma migreny... W sensie nie boli... W sensie... Jane, ty masz więcej cierpliwość. - Oj tak, po wyrazie twarzy Heliona widać, jak podoba mu się wizja jutrzejszej migreny. A może już miał jej pierwsze objawy?
Słaby samiec, który bać się bardziej niż samica siedzieć cicho! Gruv nie móc się skupić... Nie czuć nie wasze stado... Gruv nie czuć inna zwierzęta... Nie wiedzieć czy uciec, czy zginąć.

Po dłuższej chwili, gdy oba samce mierzyły się wzrokiem, Gruv znowu przemówił. Tym razem jednak starał się być delikatniejszy (co nie znaczy, że to było przyjemne).
Wy dotrzymać słowa, Gruv dotrzymać słowa. Iść. - I nie czekając ani na Jane, ani na Juliana, Misio odwrócił się i ruszył ku jednej z ścian. Oparł na niej łapę... I pchnął. Ukryty korytarz. Ukryty, za dość opornymi, obracanymi drzwiami-ścianą. A może kiedyś drzwi chodziły lżej, zaopatrzone w jakiś silnik... Lecz z czasem (i obecnością niedźwiedzia) maszyneria uległa awarii? Cóż... Ciężko stwierdzić.

Tak czy siak, Gruv ruszył ciemnym tunelem. Tak ciemnym, że po kilkunastu krokach ani Jane, ani Julian nic nie widzieli. No... I wylądowali na kudłatym zadku przewodnika, gdy ten się zatrzymał.
Tam być jaskinia i papier. Gruv nie wiedzieć, co to być, ale być dużo papier.

Zwierzak miał rację. Gdy tylko któreś z nich weszło do pomieszczenia, zapalił się szereg lamp (najwidoczniej działających w oparciu o jakiś czujnik ruchu... Albo może ciepła?) Oczom mutantów ukazało się naprawdę pokaźne archiwum. Metalowe półki, zapełnione jakimiś segregatorami zdawały się ciągnąć w nieskończoność. A co było w segregatorach? Kopie, wydruki i ręczne notatki dotyczące każdego z badanych "obiektów". Chyba historia tego miejsca sięga dalej, niż tylko parę lat przed eksperymentami nad Weller. Może Stryker prowadził tu swoje badania kilkanaście lat? A może nawet kilkadziesiąt?! Nie, był na to zdecydowanie za młody... Chyba, żeby przejął ten kompleks od kogoś innego. Kompleks i sadystyczną radość czerpaną z cierpienia mutantów.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Sob 01 Paź, 2016 20:08   

Nie tego się spodziewała ze strony Gruva w reakcji na granat. Wtargnięcie miśka do jej umysłu zakończyło się podobnym do migreny łupaniem pod czaszką. Miała nadzieję, że po tabletkach przeciwbólowych to przejdzie, bo pięć godzin jazdy z takim bólem było absolutnie wykluczone. Dobrze, że mieli po drodze gdzie się zatrzymać.

Na całe szczęście Chavez musiał swój zakuty łeb zabrać z terenu kompleksu, bo Gruv uznał, że wypełnili swoją część umowy i poprowadził ich sekretnym przejściem do archiwum. Oczywiście uprzejmie zatrzymał się znienacka przez co i Jane i Julian wpadli na niego. Niezbyt przyjemne to było zetknięcie, bo Gruv niekoniecznie pachniał fiołkami, ale nie odważyła się nawet pomyśleć o zasugerowaniu mu długiej kąpieli w najbliższym strumieniu.

Archiwum było nie mniej imponujące niż cały kompleks budynków i Jane zadrżała na myśl ile osób tutaj spotkał los podobny lub gorszy od jej własnego. Zawahała się mijając niedźwiedzia i przepuściła Helliona przodem.

- Dziękuję - powiedziała cicho do Gruva, lekko klepiąc go po barku.

Potem ruszyła w labirynt regałów i półek, czując coraz zimniejszy dreszcz, kiedy zdołała odczytać niektóre z dat na grzbietach segregatorów. Skupiła się by jak najdokładniej przypomnieć sobie na jakie miesiące przypadały jej pobyt w tym jakże czarownym miejscu i podała je Julianowi.

- Ktokolwiek ustalił system segregacji tych dokumentów musiał być niespełna rozumu - powiedziała po sprawdzeniu jednego z regałów, ale data nie była nawet blisko tej, której szukała, więc przeszła kilka metrów dalej. - Chyba że jego intencją było doprowadzenie do szału każdego kto... - urwała, bo jej wzrok padł na kilka segregatorów, które zgadzały z datami jej pobytu. Właściwie to szukała tylko tych, w których były informacje na temat tego czyją krew jej wstrzyknęli.

Oparła segregator i zaczęła przeglądać kolejne wpisy. Widząc raport o tym ile Stryker za nią zapłacił zrobiło się jej niedobrze. Zaczęła przerzucać kolejna strony szukając informacji o tym od kogo zyskała manipulację molekularną.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Pią 07 Paź, 2016 05:44   

A czego można się spodziewać po zwierzęciu (nawet bardzo inteligentnemu), gdy rzuci mu się granat błyskowy pod nogi? Jane i Julian mieli szczęście, że mutacja Gruva odnosiła się nie tylko do jego mocy, ale też w pewnym sensie do jego zachowania. Wściekły, wystraszony, ogromny niedźwiedź, który zachowa się zgodnie z instynktem, czyli zaatakuje "źródło niebezpieczeństwa". To na prawdę mogło się źle skończyć!

-A może po prostu szukał powiązań, a nie nazwisk?
- Odpowiedział pytaniem na pytanie chłopak, przeglądając jedne z akt. - Wychodzi na to, że ten "ktoś" powtarzał eksperymenty na różnych "obiektach"... zobacz, tu, masz jeden raz opis "opis" doświadczenia, i kilka różnych efektów. Jakby nie chodziło o mutantów jako osobników, ale jako obiekt badań.

Gdy Jane zagłębiła się w jeden z segregatorów, Helllion ruszył parę tygodni dalej.
-Mam coś... Ale nie wiem, czy to ci się spodoba. - Powiedział po krótkiej chwili. - Nie jesteś "sama"... Stryker i jego chłopcy chcieli stworzyć całą armię manipulatorów molekularnych... Czekaj, jest! Co dostanę za znalezienie "ojca twojej mocy"? - szybko zamknął akta i schował je sobie za plecami. Na jego twarzy znowu wykwitł ten zawadiacko-zalotny uśmieszek.

- Skoro mamy po co przyszliśmy, to proponuję stąd się zmywać. Nie mam nic do naszego gospodarza... Ale śmierdzi tu kurzem, mokrym futrem iI nie wiem czym jeszcze.Wiesz co? Nawet nie chce wiedzieć czym . - Stwierdził Keller iI złapał Jane za rękę, wprowadzającją z kompleksu. Starał się nie zwracać większej uwagi na Gruva, który postanowił ich odprowadzić do wyjścia.

- Daj kluczyki i wsiadaj. Zasłużyłaś na chwilę odpoczynku . - uśmiechnął się chłopak, otwierając przed Weller drzwi od strony pasażera. - I uprzedzając kłótnie, tak, obudze cie, jak będę zmęczony. Tak, obiecuję.


//jeżeli chcesz, możesz tu coś napisać. Jeżeli nie, to zacznij od garażu, czy nawet swojego pokóju



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Pią 07 Paź, 2016 20:42   

Rzuciła Hellionowi wiele mówiące spojrzenie. A czego on się spodziewał w tej gigantycznej sali tortur? Że ktoś będzie więźniów traktował jako osoby? A skąd! Nawet zwierzęta były tu traktowane lepiej od mutantów, którzy zdaniem Strykera stali daleko niżej niż na dole drabiny społecznej.

- To Stryker, czego się po nim spodziewałeś? - zapytała z nieskrywaną goryczą i całkowicie retorycznie, zamykając segregator po spojrzeniu, że ma właściwy. - Ojca? - zdziwiła się takiemu określeniu, mrużąc oczy, kiedy Julian postanowił zacząć jedną ze swoich gier. Może gdyby miała więcej sił, to by wzięła w tym udział.

Zresztą i tak by nie miała czasu, bo Keller złapał ją za rękę i pociągnął do wyjścia. Ledwie zdążyła złapać segregator, a potem swój plecak. Przed wyjściem wyrwała rękę z uścisku chłopaka i uściskała Gruva.
- Uważaj na siebie, przyjacielu - powiedziała do niego cicho i podeszła do samochodu, oglądając się jeszcze i lekko machając ręką do niedźwiedzia, który niczym rasowy miś z bajek pomachał im swoją potężną łapą. Miała nadzieję, że teraz będzie bezpieczny.

Chwilę później siedziała w aucie i dopiero wtedy poczuła falę zmęczenia, kiedy stres i ekscytacja znalezieniem dokumentów opadły gwałtownie. Nawet nie miała siły przejrzeć reszty wydruków i notatek. Segregatory wylądowały z ich plecakami na tylnym siedzeniu.

- Uciekliśmy kostusze spod metalowej łapy, więc wolałabym nie wylądować w rowie - powiedziała dając mu kluczyki i zapinając pas.

Kiedy Julian odpalił silnik, bezczelnie pobawiła się ustawieniami ogrzewania, a po kilku minutach zmęczenie i ciepło wzięło górę i zasnęła.

//szkoła Xaviera - podjazd [oboje]




 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Wto 29 Lis, 2016 10:21   

//szkolny hangar [Blackbirdem - wszyscy obecni na pokładzie]

- Chyba że nadziejesz się po drodze na Gruva - mruknęła do siebie pod nosem.

Lot przebiegł bez problemów. Ładna pogoda, mało chmur, brak innych samolotów na ich trasie. Za to przy lądowaniu, gdy przez przednią szybę zobaczyła z góry trzy wielkie budynki, dłonie Jane zacisnęły się mocno na fotelu. Nie wiedziała ile jeszcze przerażających sekretów odkryją, ale jednego była pewna, Chavez nie dostanie tego czego szukał, nawet gdyby miała zrównać to miejsce z ziemią i zmienić wszystko w pył.




 
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 802
Skąd: Westchester
Wysłany: Sro 30 Lis, 2016 23:27   

Profesor spędził większą część podróży, co wcale nie oznaczało iż trwała ona długo, jako że Hank mógł się pochwalić niemal nieograniczonym budżetem i zapleczem technologicznym wielu krajów budując Blackbirda, ustalając nudne, techniczne szczegóły zarządzania instytutem z Bestią.

Skupił się na wyszukiwaniu myśli dopiero, gdy weszli w zasięg jego mocy. Starał się działać delikatnie, jako że ani nie chciał sprowokować Obecności do ataku, ani nie zamierzał ostrzec ewentualnych przeciwników o swoim przybyciu.
– Hank, chyba przypadkowy pasażer budzi się z drzemki. Sprawdź proszę, czy nic jej nie jest. – uśmiechnął się. Co prawda powinien odesłać ją w bezpieczne miejsce, ale jej talent powinien być przydatny. Poza tym, wedle informacji Jane i Juliana, lokacja była pusta, więc i zagrożeń powinno być mniej. Choć pewien poziom doświadczenia, przez innych zwany lekką paranoją, kazał profesorowi zakładać parę problemów.

– Julian, Jane. Które z was chce skupić się na osłanianiu grupy? – zaczął organizować drużynę.
– Kurt, chcę abyś w pierwszym zwiadzie trzymał się w środku grupy, tak aby w razie problemów ewakuować kogo zdołasz. Hank, ty osłaniaj tyły. Ja na początku zostanę tutaj, aby raz jeszcze rozpoznać teren. I, być może, zapoznać się z Gruvem przed wejściem na jego terytorium. –

Mimo autorytarnego tonu, jakiego użył, mogli łatwo zauważyć iż jest otwarty na sugestie. W końcu miał przy sobie sprawdzonych X-menów, a do samej akcji mieli jeszcze trochę czasu.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Nie 04 Gru, 2016 14:04   

Odnalezienie pasażerki na gapę, o której wspomniał Charles nie było wymagającym zajęciem. Blackbird przecież wcale nie był tak wielki. Leżała na podłodze, całą drogę lub jej większość musiała spędzić nieprzytomna. Dobrze, że specjalnie nie szarżował i nie popisywał się tak jak Hellion. Mogłoby jej się coś wtedy stać.
- Dzień dobry, młoda damo. – podszedł bliżej i uklęknął obok leżącej dziewczyny. Oddychała, i tak jak stwierdził Xavier powoli dochodziła do siebie. Gdy trafiła na pokład samolotu musiała się w coś uderzyć, ale na szczęście po krótkiej obserwacji Hank nie stwierdził u niej żadnych poważnych obrażeń. Powinien ją mieć na oku, uderzenie mogło doprowadzić do wstrząśnienia mózgu, ale to będzie można szybo zweryfikować. Spodziewał się jednak, że nic takiego nie miało miejsca i przez jakiś czas będzie ją tylko boleć głowa. – Jak się czujesz? – spytał, gdy otworzyła oczy. Na jego twarzy jak zwykle znajdował się szeroki uśmiech, którym miał nadzieję nieco uspokoić młodą pasażerkę. – Dasz radę wstać? – czekał na jej reakcję, w razie czego pomagając jej powstać lub zmienić pozycję na wygodniejszą.
- Wolałbym nie spuszczać jej z oczu. – rzekł do pozostałych. – Tak na wszelki, choć na pierwszy rzut oka nie widzę, by coś jej się stało.



//// Przepraszam za tą dłuższą niż zwykle przerwę między odpisami.
 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Nie 04 Gru, 2016 14:53   

W zasadzie zaczęła odzyskiwać przytomność, kiedy Blackbird zaczął lądować. Nie otwierała jeszcze oczu, jako że świat się uroczo kręcił i puściła w myślach potężną wiązankę po rosyjsku, boleśnie świadoma, że jak to ona wpakowała się w jakąś akcję. Otworzyła jedno oko słysząc przywitanie i westchnęła głośno.
- Ooooo, psor McCoy. - no bo jak inaczej miała się zwrócić? Przecież nie per "Psor Futrzak". - Dzień bry. Jak bardzo mam przegwizdane? - uśmiechnęła się nieco z rezygnacją. Miała na sobie skórzaną kurtkę, za duży T-shirt z wizerunkiem kota Schrodingera, dżinsy i wysokie pseudo-trapery. Słysząc pytanie o samopoczucie zastanowiła się chwilę.
- Głowa boli. Ale to pewnie dlatego, że w coś wyrżnęłam. A tak poza tym to nawet świat się przestał kręcić. Dać dam. - zgodziła się i z pomocą Beasta grzecznie wstała. Ostrożnie przesunęła palcami po tyle głowy, sycząc gdy palce spotkały się z bolącym miejscem. Zerknęła na palce i parsknęła.
- No faktycznie nic mi nie jest. Tylko rozwalona głowa, nie pierwszy raz w życiu. - przynajmniej Blackbird wylądował. Nie cierpiała samolotów ani inszych pojazdów latających. Po prostu nie. W sumie to mogła sobie pogratulować. Poszła dla Sunny i Johna znaleźć Xaviera, a wylądowała w metalowej, latającej puszcze. Pięknie, jej szczęście. Właśnie, Sunny! Wyciągnęła telefon z kieszeni kurtki, na szczęście nie ucierpiał i szybko wysłała smsa do przyjaciółki, aby ta się nie martwiła. I nie dziwiła jej długiej nieobecności.
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sro 07 Gru, 2016 22:57   

- Myślę, że Jane się zajmie barierami - odpowiedział, lekko zerkając z ukosa na kobietę z uśmiechem.
Wolałby nie sprawdzać, ile wściekłości w niej jeszcze tkwiło gotowe na ujawnienie się w przypadku konfrontacji.
I czy przeciwników trzeba będzie szpachelką ze ściany potem zdrapywać.

Osłony co najwyżej będą silniejsze .
Wydawała się to bezpieczniejszą opcją... dla ewentualnych przeciwników.
Nie był do końca pewny na ile poradziła sobie z niedawnymi emocjami. Pamiętał za to doskonale, czym skończyło się zapoznanie się z skanalizowanymi przez telekinezę uczuciami mutantki.
Nie zamierzał dopuścić do powtórki z rozrywki tym razem.
Zresztą koniec końców - i tak taki podział potem leciał w strzępy - tyle wiedział z doświadczenia. W trakcie walki ludzie robili co wymuszała na nich sytuacja, znał też Xaviera i Hanka na tyle, by wiedzieć, że sami też doskonale potrafili sobie poradzić.

Zaciekawiony przeniósł spojrzenie na Hanka, przez moment zastanawiając się kogo jeszcze Charles miał na myśli... Po to tylko, by zdziwiony sarknąć zaskoczony.

- Orlovna.... Słyszę, że nie tylko po mieszkaniach masz nawyk nieproszona łazić - rzucił niechętnie rozpoznając głos dziewczyny. Bynajmniej zadowolony, co łatwo było odczytać z tonu.

- Zakładam, że nie wpadłaś oddać stówy, nie? - przekrzywił głowę, odwracając się i mierząc ją niechętnym spojrzeniem.
- Hank, nadal powinniście mieć jakieś zapasowe stroje w schowkach z tyłu maszyny? Niech się przebierze, zawsze to mniejsza szansa, że coś rozwali jej tą dynię na szyi... - dorzucił, sam wstając, i zerkając na nią kwaśno.

- ... chociaż pewnie żadna strata dla świata. Orlovna, tą koszulkę zdaje się gdzieś widziałem już - dorzucił tylko, podirytowany lekko gdy rozpoznał co i skąd miała na sobie.

- Możemy się w sumie podzielić na dwie grupy. Siksa też umie przenikać przez ściany jak trzeba - oderwał się myślami od nastolatki, wracając do rzeczywistości
- Jak by coś się zaczęło dziać, zaraz zamienisz się w ducha Orlovna, jasne? - sarknął w jej stronę, tyle zadowolony, że przynajmniej o nią nie trzeba się będzie martwić w przypadku starcia.

- Więc jedna ekipa, poszuka i obejrzy sobie pozostałości z z ich komputerów i serwerowni, może Hank coś z tego wyciśnie, a druga tym czasem pogada z pchlarzem, pewnie Charles będzie chciał zobaczyć go. Z jedną będę ja, z drugą Jane, podobnie jak Kurt z profesorem a Lena niech się trzyma McCoya - zaproponował, chociaż jak to w zwykle z nim było - nie brzmiało to w ogóle jak propozycja.

Tyle że łatwiej było pilnować się mniejszych grupach, tak mogli załatwić sprawę szybciej i sprawniej. I zdecydowanie wolał by świeża uczennica nie bawiła się w pobliżu misia telepaty. Zdecydowanie za silnego, by mogła pewnie postawić skuteczne bariery przeciw niemu, gdyby się okazało, że profesor będzie miał zajęcia na tyle angażujące, żeby jednocześnie nie móc bawić się w niańkę.

- Jeśli nic się nie skomplikuje, pozostanie nam zabranie papierów z archiwum i tyle. Nudy. - dorzucił, wyraźnie chcąc tym razem dokładniej i bardziej systematycznie przeszukać kompleks.

- Jakby profesor rozejrzał się czy oprócz misia ktoś jeszcze w pobliżu jest i ewentualnie ich policzył, też by było niegłupie. No i by się pewnie przydała nam komunikacja. Taka zwykła. No, w przypadku, jakby Charles był zbyt zajęty, żeby bawić się w telefonistkę i łączyć rozmowy - zerknął tylko na McCoya, drapiąc się po nosie.

Dopóki byli jedną bandą, nie było to jakoś specjalnie istotne. Jak się rozlezą - dobrze by było mieć sposób na komunikowanie się w miarę niezawodny sposób.



.

 
 

Kurt Wagner 

Fuzzy Elf



Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/25 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
GXRA 2017
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 287
Wysłany: Czw 08 Gru, 2016 21:28   

Czyli mieli ze sobą pasażera na gapę... świetnie, kolejna osoba do pilnowania. Lena... jeśli dobrze pamiętał to potrafiła przechodzić przez ściany. To zwiększa jej szanse na przeżycie w ewentualnej walce.
Kurt wiedział, że jeśli coś się stanie najpewniej nie da rady uratować wszystkich. Wysłuchał uważnie Profesora a później Juliana.
- Jeśli się podzielimy będę czuwał nad bezpieczeństwem jednej z grup ale... Co z tą drugą?
Zapytał Helliona, oba plany miały swoje mocne jak i słabe strony. On jednak chyba pierwszy raz zgodziłby się z Julianem. Nie wiedział tylko co chłopak miał na myśli mówiąc "pchlarz". Może kiedyś się dowie...
Gdy Julian kończył swoją przemowę Kurt wyjął z kieszeni mały krzyż i chwilę się pomodlił. Później krzyż powędrował do kieszeni a w rękach Wagnera pojawiły się dwa ostrza.
- Pomysł Kellera jest dobry ale wszystko zależy od Ciebie Panie Profesorze.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Pią 09 Gru, 2016 19:56   

Alena? Co ona tu robi?
Zastanawiające było, co kuzynka Juliana sobie myślała pakując się i to całkiem świadomie, zdaniem Jane, na pokład Blackbirda. Nie trenowała aby być jednym z X-Men, ale też nie była pierwszą, którą sytuacja rzuciła na głęboką wodę.

Rzuciła Julianowi ostre spojrzenie, kiedy dał jej rolę ochroniarza grupy. Zastanawiała się, czy bardziej się obawiał tego jak jej organizm zachowa się po utracie energii czy też raczej chronił ich potencjalnych przeciwników. Jednocześnie miała nadzieję, że Profesor nie próbuje cichcem przedostać się do jej głowy i przekonać się, że negatywne emocje i wspomnienia uczyniła paliwem dla swoich mocy. Wszystko wbrew temu czego ją przez te wszystkie lata uczył. Jednak nie mogła nic na to poradzić. Negatywne uczucia były silniejsze od tych dobrych, powodowały, że mogła walczyć z silniejszymi od siebie i wygrywać. Pozytywne emocje były dobre, kiedy używała swoich mocy do codziennych czynności, zabawy czy treningów. Poza tym i Julian i Charles mogli sobie twierdzić co chcieli, ale uważała takie "spalanie" złych emocji i wspomnień za coś w rodzaju katharsis. Żaden z nich nie miał pojęcia przez co przechodziła przez te wszystkie lata tortur w "lochach" Strykera.

- Ja pójdę z Charlesem - powiedziała szybko. - Wiem, że nie przepadasz za Gruvem i wolisz go unikać. Poza tym, będziesz miał Alenę na oku i dopilnujesz, by się nie zgubiła.

O tak, doskonale zdawała sobie sprawę ze stosunków łączących tych dwoje i ciekawiło ją co też dla Kellera będzie mniejszym złem. Poza tym i tak któreś z nich musiało być w grupie idącej do Gruva. Niedźwiadek nie wpuści nikogo obcego do archiwum. Poza tym Jane wolała go zobaczyć na własne oczy i mieć pewność, że wszystko jest z nim w porządku. Gdyby tylko dał się przekonać do zamieszkania w innym miejscu. Można by było to cholerstwo zburzyć do najniższego poziomu.

Wiedziała, że pewnie by to było ryzykiem dla jej życia, ale połączenie telekinezy i manipulacji molekułami napędzanych jej nienawiścią do tego miejsca z pewnością skończyłoby się na tym, że nie ostałoby się tutaj absolutnie nic.




 
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 802
Skąd: Westchester
Wysłany: Pon 12 Gru, 2016 18:07   

– Chcesz rozdzielić się na terenie należącego do MESS, tajnego, opuszczonego kompleksu? Którego mieszkańcy zostali niedawno odwiedzeni? – profesor spojrzał w oczy Jane i Julianowi. Nie czytał im w myślach, ale nie oczekiwał iż natknąwszy się na taką przeszkodę zachowają spokój i opanowanie.

– Zrobimy nieco inaczej. Ja i Jane odwiedzimy Gruva, reszta zaś zajmie się głębokim zwiadem. Chcę mieć pewność, że nic nas nie zaskoczy podczas transportu akt. Pierw jednak wszyscy zwiedzimy najbliższe okolice archiwum. Zanim jednak ruszymy, chcę abyście pilnowali się skuteczniej niż podczas treningów w DR. – paranoja czy doświadczenie? Nieistotne, liczyło się tylko to iż profesor sam zastawiłby parę szybkich, a przy tym paskudnych, pułapek. Gdyby był bezlitosnym fanatykiem, zorientowanym na eksterminację mutantów. Na szczęście nie był nawet podobny do Magneto, prawda? Magneto nie był skuteczny, zwłaszcza ostatnio. Co mocno smuciło Charlesa, w końcu przyjaciel próbował uśpić jego czujność tanią grą na starość. Bo myśl, że Magneto naprawdę tracił swój geniusz na starość jakoś nie przychodziła do głowy Xavierowi.

– Aleno, unik. – momentalnie odwrócił się w stronę dziewczyny, rzucając w nią dziesięciocentówką. Chciał sprawdzić jej reakcje zanim pozwoli aby w ogóle opuściła pokład Blackbirda.

– Dobrze, nie mamy czasu na długie pogawędki. Wróg wie o naszej obecności, więc najlepsze co możemy zrobić to ograniczyć jego czas na przygotowania. Pamiętajcie tylko, że to nadal są żywi ludzie. – dodał jeszcze, po czym, gdy wylądowali, wstał i ruszył do wyjścia. Zestaw do komunikacji miał założony, poprawił jeszcze strój bojowy i czekał aż jego grupa X-menów zacznie działać.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Czw 15 Gru, 2016 16:57   

- Na mnie się nie patrz. To nie ode mnie zależy. – odpowiedział dziewczynie na pytanie o to czy może mieć przez ten incydent jakieś kłopoty. Charles pewnie podejmie w tej kwestii ostateczną decyzję, gdy tylko wrócą do Instytutu. Teraz nie powinna zajmować tym sobie głowy. Znajdowali się na wrogim terenie i nie to było najważniejsze. Przynajmniej dziewczyna, poza lekkim bólem głowy, czuła się całkiem dobrze. Nic nie wskazywało też na to, by doszło do poważniejszych obrażeń, czyli powinno być w porządku.
- Julian się nie myli, powinniśmy mieć jakieś stroje, choć nie jestem pewien, czy znajdziemy coś twoich rozmiarów. W ostateczności możemy poprosić Kurta, aby przyniósł odpowiedni z Instytutu. Jeśli nie będziesz się wychylać i szukać kłopotów to strój i tak nie powinien być ci potrzebny. – zareagował na sugestię Kellera po czym zwrócić się bezpośrednio do Helliona. – A ty mógłbyś chociaż spróbować wyrażać się nieco inaczej. Zwłaszcza w moim towarzystwie. – chciał nieco złagodzić język Juliana, co wcale nie będzie łatwa, a może nawet możliwe. Znał go od tylu lat, ale zawsze w ten sposób się zachowywał. Starał się go nieco utemperować, ale jak widać nie przyniosło to specjalnych rezultatów. Ponownie zwrócił się do Aleny:
- Julian chciał w ten sposób powiedzieć, że podczas tej akcji będzie osobiście odpowiedzialny za twoje bezpieczeństwo, prawda? – z kąśliwym uśmiechem zerknął na mutanta ciekaw jego reakcji. – Już my z Profesorem się nim zajmiemy jeśli tylko spadnie ci jeszcze jeden włos z głowy.
- W gwoli przypomnienia, każdy kombinezon powinien być zaopatrzony w komunikator. – wyciągnął z kieszeni niewielkie urządzenie, które natychmiast włożył sobie do ucha. – Jeśli nie, to gdzieś w skrzynkach znajdziecie zapasowe. – starał się cały czas dbać, by zestaw każdego z nich był kompletny i nie zapomnieli tych bardziej podstawowych rzeczy nawet podczas nagłych i nieprzewidzianych akcji. Dla bezpieczeństwa kilka takich gadżetów, czasami w nieco starszej wersji, na wszelki wypadek trzymał w samolocie. Nigdy nie wiadomo przecież co ich spotka podczas zadania.
Skinął głową, gdy Charles podjął decyzję co do planu działania. Miał nadzieję, że gdy znajdą ten pendrive i przeniosą papiery będzie mu dane dołączyć do niego oraz Jane i na własne oczy zobaczyć tego sławnego Gruva. Z pozostałymi przypadły mu jednak inne obowiązki i to na nich musi się teraz skupić. Gdy zauważył test jaki zdecydował się przeprowadzić Xavier na Alenie wyciągnął przed nią rękę i sam złapał niewielką monetę. To nie było potrzebne, poza tym reakcje dziewczyny po uderzeniu w głowę nie musiały być natychmiast tak dobre, nawet jeśli sam rzut nie był najsilniejszy.
- Daj spokój, Charles. Szybko zbiedniejesz jeśli będziesz tak rzucał pieniędzmi. – podrzucił lekko monetą, złapał i schował do kieszeni. – Poza tym, dasz mi później zobaczyć Gruva, co nie? – spytał całkiem poważnie. Zachowywał się może nieco dziecinnie, ale strasznie go to interesowało i nie zamierzał stracić takiej szansy.
 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Czw 15 Gru, 2016 17:59   

Westchnęła tylko pod nosem, słysząc odpowiedź Beasta. No tak, coś w tym było. Miała nadzieję, że nie oberwie za mocno, skoro wpakowała się tutaj bez żadnej premedytacji. Po prostu pierwszy raz przenikała przez taką ilość rzeczy na raz i to spadając w dół, że coś nie wyszło. No ale znalazła psora... Z tym że teraz mówienie, z czym do niego przyszła było kompletnie bez sensu. Na widok Juliana zrobiło jej się trochę gorąco. Noooo, teraz to mogła być pewna, że jeśli wróci stąd w jednym kawałku, to będzie kompletnie po niej. Słysząc natomiast pytanie o koszulkę uśmiechnęła się bezczelnie.
- A jakże. To jest dokładnie ta sama koszulka, którą wybierałeś z Mary i którą miała Ci dać... Zanim ją puściłeś kantem w wyjątkowo chamskim stylu, jak to Ty. Chciała ją wywalić, ale stwierdziłam, że mi się bardziej przyda. - drobna szpilka w stronę nielubianego kuzyna nigdy nie zaszkodzi. A owej Mary faktycznie było jej żal. Przynajmniej przez pierwszą chwilę, bo potem jak najbardziej przestała się dziwić, czemu Julian puścił ją kantem.
- Okey, poszukam tego stroju. - zgodziła się i czmychnęła po ciuchy, nieco zestresowana sytuacją. Odetchnęła głęboko, przeszukując schowki na tyle. W ramach odstresowania się, kompletnie zapominając o zdolnościach telepatycznych Xaviera, o których to słyszała od starszych uczniów zaczęła nucić w myślach piosenkę o wrednym, łysym typie, co ma w szachu cały ship. Wesołe, skoczne i świetnie likwidujące stres. Szybko zajęło jej znalezienie odpowiednich ciuchów, wprawdzie były trochę za duże, ale nie jakoś specjalnie. Przebrała się i wróciła o reszty, akurat na hasło, że Julian nie dość, że będzie jej pilnował, to w dodatku ma dbać o jej bezpieczeństwo... Przełknęła stwierdzenie, że Julian prędzej walnie ją w łeb i sam sponiewiera, niż zadba o jej bezpieczeństwo. Jednak całe to "szczęście" miała zdecydowanie wypisane na twarzy. Razem z wyrzutem i lekką paniką.
- Dałabym radę złapać. - powiedziała spokojnie do Hanka, zanim zdołała jakkolwiek złapać monetę. Tak, zamierzała ją złapać. No bo w końcu kasę się łapię, ciężkie i potencjalnie niebezpieczne przedmioty przenika, a całej reszcie niewartych uwagi śmieci pozwala upaść na ziemię z pełnym politowania wyrazem twarzy i w myśl zasady, że przecież z ziemi się nie podnosi. Tak, upadających na ziemię ludzi zaliczamy do trzeciej kategorii. Chociaż od tego były jednak wyjątki. Kim natomiast jest Gruv wolała nie pytać. Miała jakieś dziwne wrażenie, że odpowiedź zdecydowanie by jej się nie spodobała. Z racji prostego faktu, że nie miała nic do gadania w sprawie planu działania, to milczała, notując sobie w myślach, co i gdzie powinna robić. I kogo się trzymać. Miała tylko nadzieję, że przy takiej liczbie osób Keller powstrzyma się przed swoim standardowym czepianiem się jej osoby, ale pewnie próżne nadzieje.
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Pią 16 Gru, 2016 13:18   

- Mary… Mary – skonfudowany popatrzył na Lenę, szukając w pamięci twarzy do imienia o którym nastolatka wspomianała… - aaa… pamiętam, wysoka, świetne nogi i napalona na kartę kredytową bardziej niż na mnie... Że też nie kazała ci za nią zapłacić – machnął tylko ręką rozbawiony, niespecjalnie się przejmując wyraźnie.

- Jasne. Pilnuj profesora w takim razie – odwrócił się do Jane, w sumie też uważając to za najlepsze wyjście. Sam miał przeciętną ochotę na spotkanie się ponownie z niedźwiedziem, poza tym – obecność Xaviera powinna ją uspokoić i stonować w tym jak używa swoich mocy.
Spojrzał krzywo na McCoya tylko, wzruszając w końcu ramionami. Nie był to czas na przekomarzanie się, fakt faktem Leny był najmniej pewny w ich towarzystwie. I zupełnie nie wiedział, czego spodziewać się po jej zachowaniu jak przyjdzie co do czego.
Podrapał się po głowie, przenosząc wzrok na Xaviera.

- Generalnie. Tak. – przytaknął tylko - To ruina opuszczona lata temu. Połowy, jeśli nie więcej nie sprawdziliśmy, teraz można to zrobić sprawniej i szybciej gdy nas jest więcej. Koniec końców i tak zrobienie zwiadu to nic innego jak rozdzielenie się. Ale można iść całą bandą, w sumie wszystko jedno – dorzucił, w sumie niespecjalnie widząc jakieś wielkie za i przeciw dla jednego czy drugiego sposobu. Kompleks był opuszczony od dawna i najprawdopodobniej – zapomniany do czasu, gdy ich wcześniejsi goście z jakiś względów postanowili go odwiedzić.
Tyle, że nie do końca wiedział kim mogli być. Raczej jednak nie wyglądali na starych gospodarzy tego miejsca. Czyli jakaś trzecia siła albo po prostu rząd Stanów Zjednoczonych. Wielki brat też używał czasami najemników i dziwnych organizacji by ukryć swoje zaangażowanie z takiego czy innego powodu.
Niemniej, nie miał w tym momencie najmniejszej szansy na wykluczenie czy rozstrzygnięcie tych domysłów, zwyczajnie liczył, że Xavier pomoże w tej kwestii coś rozjaśnić. Jak nie, pozostanie żmudne dochodzenie do źródeł w bardziej tradycyjny i na pewno – dużo bardziej czasochłonny sposób.

- Poza nami i Gruvem jest w ogóle ktoś tutaj jeszcze profesorze? Jesteś w stanie to sprawdzić? I ewentualnie gdzie i ilu? – dorzucił, zamierzając ruszyć, gdy tylko Lena się pojawi przebrana. Wszyscy inni wyglądali raczej już na gotowych.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Sob 17 Gru, 2016 21:31   

Pamiętajcie tylko, że to nadal są żywi ludzie.
Raczej żywe monstra, pomyślała Jane, wstając, wsuwając komunikator do ucha i ruszając za Profesorem.
Przystanęła na chwilę obok Hanka i rzuciła mu znaczące spojrzenie, mówiące, że jeśli już będą się Julianem zajmować, to lepiej by go zwrócili w stanie nienaruszonym. W końcu kto będzie robił za żywy grzejnik nocami?
- Zobaczysz go już teraz - powiedziała. - Gruv niejako strzeże wejścia do archiwum, a skoro tam zmierzamy najpierw, to niechybnie się zapoznacie. Ostrzegam tylko, że jego telepatia jest toporna i nastaw się, że zaboli.

Gruv, jeśli mnie słyszysz, to nie atakuj. Ludzie, którzy są ze mną i Julianem to przyjaciele.

Trochę ją ubodło to jak Hellion mówił o swojej byłej dziewczynie. Nic nie mogła poradzić, że dopadło ją uczucie zazdrości. Nie żeby miała coś przeciwko tej całej Mary, raczej chodziło o to, że... właściwie to sama nie wiedziała o co jej chodziło. Jedyne czego była pewna, to jej uczucie do Juliana i prawie pewna była jego uczuć. Nie mieli w sumie czasu by porozmawiać o tym dokąd ich związek zmierza i właściwie co do siebie czują. Jane nie znosiła się domyślać takich rzeczy jak czyjeś intencje czy uczucia. Nie dano jej szansy by mogła się tego nauczyć i popraktykować. Nie znosiła świadomości, że w pewnych aspektach życia i współegzystencji z innymi jest zwyczajnie wybrakowana.

Odsunęła te myśli na bok i dogoniła Charlesa, zrównując się z nim.
- Profesorze, co miałeś na myśli, że wróg wie, że tu jesteśmy? Jest tu ktoś poza nami i Gruvem? - zapytała, zeskakując z rampy samolotu.
What a ride!
Czuła mrowienie w opuszkach palców. Niechybny znak, że jej moce są gotowe do działania.




  
 
 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Czw 22 Gru, 2016 20:28   

Uprzedził Xaviera z odpowiedzią na podobne pytania zadane przez Jane oraz Juliana. Rozwiązanie wydało mu się jak najbardziej naturalne i zaniepokojenie ze strony Charlesa było w żaden sposób dziwne, i z pewnością nie miało nic wspólnego z paranoją.
- Wasza ostatnia wizyta z pewnością nie umknęła uwadze zainteresowanych tym miejscem ludzi. Domyślam się, że jeśli jeszcze nie przysłali nikogo więcej, to przynajmniej mają najbliższą okolicę pod stałą obserwacją. Skoro czegoś szukali, to nie zrezygnują tak łatwo. – zakładał, że to właśnie Charles miał na myśli. Ani Jane, ani Hellion nie powiedzieli mu dokładnie o przebiegu poprzedniego starcia, ale miał wrażenie, że nie było ono przyjemne dla drugiej ze stron. I jeśli przechowywane tu dane są dla nich istotne, to mogli do czasu wysłać po nie kolejną zbrojną grupę. Muszą mieć się na baczności i nie powinni przebywać tu zbyt długo. Jeśli nikogo poza nimi i Gruvem tu nie ma, to nie wiadomo czy w najbliższym czasie nie przybędzie ktoś jeszcze. Szybko zabrać dokumenty, odnaleźć pendrive i bez większych przeszkód wrócić do domu. Tak to sobie wyobrażał, ale wiedział przecież, że wszystko lubi się nagle skomplikować. Nawet ten z pozoru najprostsze zadania. W sumie to zwłaszcza takie często przyjmują najgorszy obrót.
- I have a baaad feeling about this. – zacytował znany tekst z Gwiezdnych Wojen, który doskonale oddawał to co kłębiło się teraz w jego głowie. Do tej pory myślał o tym jak o prostym zadaniu, ale z każdą mijającą minutą doświadczenie mówiło mu coś zupełnie innego.
- Alena, gdy wejdziemy do środka nie rób nic głupiego i trzymaj się blisko. – zwrócił się do dziewczyny, raczej z przyzwyczajenia niż z potrzeby przypominania jej o możliwych zagrożeniach. Wierzył, że i bez tego jest na tyle rozsądna, by nie wpakować siebie, i przy okazji także ich, w jakieś kłopoty.
 
 

Kurt Wagner 

Fuzzy Elf



Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/25 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
GXRA 2017
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 287
Wysłany: Pią 23 Gru, 2016 11:39   

Misja wydawała sie prosta... może nawet zbyt prosta. Wejść, wziąść co trzeba i wyjść. Z własnego doświadczenia wiedział jednak, że właśnie takie misje lubią się komplikować. Nie pogardziłby obecnością Blink czy innej osoby z podobnymi mocami. Niestety w razie kłopotów mogli liczyć tylko na siebie.
Włożył komunikator do ucha i spojrzał na Juliana który zaczął rozmawiać z siostrą o jakieś Mary. To chyba kolejna "przelotna miłość" Juliana. Nie mogą powspominać sobie dawnych czasów w Instytucie? Albo w jakieś restauracji? Może jeszcze wybuchnie kłótnia między Jane i Hellionem? Wtedy każda osoba znajdująca się w budynku dowie się o przybyciu gości. O ile ktoś jest w środku. To będzie chyba pierwsza misja w której Kurt nie pogardziłby obecnością Mystique. Pierwsza i ostania warto dodać. Między tą dwójką nie ma pozytywnych relacji. I Kurt nie zamierza tego zmieniać.
Pojawił się obok Hanka który właśnie cytował znane dla większości słowa. Gdy wrócą Wagner będzie musiał nadrobić zaległości w filmach.
- Jakoś damy sobie radę



.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Nie 25 Gru, 2016 03:26   

Ośrodek był pusty. Według Jane i Heliona bardziej pusty niż poprzednio. Żadnego śpiewu ptaków, małych ssaków też nigdzie nie widać... Może ostatnia wizyta Generała Chaveza odstraszyła typowych mieszkańców tej "jaskini"? A może Gruv zebrał swoją ekipę i gdzieś się wyprowadził? W sumie było by to zgodne z jego instynktem - legowisko nie było już tak bezpieczne jak dawniej, więc po co ryzykować? Sam niedźwiedź przecież nie wyglądał na takiego, co by nie poradził sobie z typowym przedstawicielem swojego gatunku. A może zapadł już w sen zimowy? Może Miś wysłał po raz ostatni "swoje stado" by pozbierało jedzenie, a sam zaszły się gdzieś głęboko w którymś z budynków?

Co do samego kompleksu - chyba nic się nie zmieniło. Polane, na której wylądowali niejako otaczały trzy, mocno nadgryzione zębem czasu budynki. Na wprost środkowego była dość szeroka, leśna droga. Bardziej uważni i chętni do badania podłoża mogli znaleźć ślady kilku różnych samochodów - w ostatnim tygodniu kompleks musiało odwiedzić parę osób... Lecz trudno określić ilu. Xavier mógł sobie pluć w brodę, że nie zabrał do drużyny nikogo, kto zna się na tropieniu... Albo po prostu zignorować te ślady. W sumie, co mogło zaskoczyć telepate?

Weller i Keller pamiętali, że poprzednim razem zwiedzili tylko skrajny lewy budynek. Co prawda archiwum, jak i podziemna część kompleksu zdawały się być większe niż sam budynek... Ale ile w tym prawdy, a ile złudzenia wywołanego brakiem naturalnego światła i tempem, z którym zwiedzili bazę? W końcu wizyta na piętrach nie była jakoś specjalnie długa.

W pewnym momencie Hank zobaczył coś w oknie na piętrze budynku po prawej. Coś jakby... Głowę? Ciężko stwierdzić, bo gdy Beast spróbował przyjrzeć się uważniej - nie zauważył tam nic dziwnego, czy niepokojącego. Może to tylko jakiś zwid? Może jakieś dziwne załamanie promieni słonecznych na potłuczonej szybie?



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

  
 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Nie 25 Gru, 2016 20:33   

Tematu Mary nie ciągnęła dalej, chyba głównie dlatego, że miała podobne zdanie o niej, co Julian. O głupocie tej dziewczyny nie wspominając. Ale to nie czas i miejsce sobie dogryzać. Teraz trzeba się zająć własnym bezpieczeństwem, bo jednak wolała nie liczyć w tym temacie na Helliona. Przynajmniej nie tak łatwo ją czymś trafić... Wyszła z Blackbirda ze wszystkimi, zadowolona z opuszczenia tej paskudnej metalowej puszki. Stanęła tuż obok Beasta, uznając że faktycznie lepiej się go trzymać. Jakoś tak bezpieczniej.
Rozejrzała się wokół, natychmiast zauważając ślady po kołach. Odruchowo zrobiła dwa kroki w przód, by lepiej je obejrzeć i zaczęła je analizować, może i nie było to dużo, ale mogła stwierdzić, że było tu co najmniej 5 samochodów w tym dwa najdalej trzy dni temu. Były to samochody z tych większych, patrząc po bieżnikach pewnie terenowe... A zważywszy na głębokość śladów, musiały być cięższe niż powinny. I to na tyle, jeśli chodzi o to, co mogła stwierdzić, jeśli natomiast Xavier lub inny telepata słuchał ich myśli, mógł to wszystko wyciągnąć z jej głowy bez najmniejszego problemu.
Następnie jej wzrok padł budynki i prawie natychmiast wycofała się na pozycję obok Hanka. Nie miała pojęcia, gdzie tak naprawdę są, ale coś zdecydowanie jej się tu nie podobało. Taka strasznie dziwna atmosfera. Rozglądała się nieufnie, jednak przecież nie była nigdy szkolona do wykrywania niebezpieczeństw. Chyba czas się wziąć za siebie porządniej. Pomyśli o tym po powrocie, w sumie fajnie byłoby jeździć na takie misje.
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 802
Skąd: Westchester
Wysłany: Sro 28 Gru, 2016 13:22   

Profesor zanucił pod nosem fragment pewnego utworu, gdy przechodził obok Aleny. Uśmiechnął się do niej, całkiem przypadkowo wpadając w rytm jej myśli. Po prostu cicho nucił fragment, który właśnie śpiewała sobie w głowie.

– Na terenie kompleksu nie słyszę żadnych myśli. Pamiętajcie jednak, że mamy tutaj do czynienia z MESS. I fascynującym telepatą. – powiedział, rozglądając się po okolicy. Całkiem ładnie, dobre miejsce na trening. Szkoda tylko, że tak dobrze znane wrogom. Choć mógłby tutaj umieścić Bractwo, jeśli ktoś jeszcze opuści Magneto. Nie mogliby nigdzie zaatakować bez ryzyka utraty domu, a mieliby rozrywkę broniąc się przed ewentualnymi atakami. Potrząsnął głową, rezygnując z pomysłu.

– Hank, oczywiście że spotkasz Gruva. To może być niezwykłe przeżycie dla nas obu. – uśmiechnął się. Dla profesora było to naprawdę fascynujące zagadnienie. Komunikacja człowiek zwierzak dla przeciętnego telepaty stanowiła poważny problem. A tutaj miał do czynienia z czymś, co było w stanie dokonać, czy też dokonało, transcendencji swojego zwierzęcego bytu do poziomu, który pozwolił na kontakt z człowiekiem. Nie brał pod uwagę możliwości iż Jane dała się oszukać bardzo sprytnemu telepacie.

– Cóż, będę niezwykle zaskoczony jeśli agenci zdołali wejść na teren kompleksu bez chronionych umysłów. Oczywiście taka technologia musi zostać zabezpieczona. Zwłaszcza że najpewniej pochodzi od Jimmyego. – odpowiedział Jane. Lekko zmrużył oczy przy tych słowach. Nieludzkie eksperymenty na ludziach bardzo łatwo wchodziły mu na ambicję.

– Dobrze drużyna, do roboty. Nie marnujmy czasu. – powiedział, raz jeszcze przeglądając okoliczne umysły. Mógłby poświęcić temu więcej siły, zdecydował jednak że zostawi siłowe działania X-menom. Sam zas skupił się na ochronie ich umysłów, tak aby mogli w spokoju pracować.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Czw 29 Gru, 2016 18:43   

- A ty dalej się szlajasz z nią Lena? Rodzicom pewnie się nie spodoba, ta laska i jej szemrane towarzystwo. W czym to ona siedziała? Wyścigach ulicznych, że zawsze była w długach? - łypnął tylko w stronę nastolatki.
Naturalnie nie zamierzał naprawdę rozmawiać z jej rodzicami o tym. Właściwie - o niczym jeśli miałby być uczciwy.
Nastolatka nie musiała jednak tego wiedzieć, nie?

- Taki fascynujący jaki fascynujący. Jest całkowicie twój Charles, jeśli ci się podoba - mruknął Julian kwaśno, w najmniejszym stopniu nie uważając kupy futra, pcheł i telepatycznych zdolności za fascynujące.

Za to wkurzające - to na pewno.

Cóż, Keller mógł mieć różne twarze i zainteresowania, nieraz pewnie zaskakujące dla większości. Jednak natury naukowca czy badacza - na pewno nie.
Wcale by go nie zmartwił brak Gruva i jego wesołej kompanii.

- Ta byliśmy poprzednim razem, tego i tego nawet nie obejrzeliśmy z daleka. - wskazał budynki.
Skierował się w kierunku tego, który jednocześnie był zejściem do archiwum.
Skoro Xavier chciał najpierw zajrzeć tam - w sumie mogli zacząć i do niego - pomyślał, rozbłyskując seledynowym poblaskiem, gdy telekinetyczna tarcza otoczyła jego ciało i zwyczajnie wyszedł do przodu, gdy zlustrował pobieżnie wzrokiem budynek.

Tak czy siak chciał potem zajrzeć do reszty. Poprzednim razem było szybko i chaotycznie, trudno powiedzieć, że nawet liznęli cokolwiek z tego, co mogło skrywać to miejsce.
Keller nie lubił robić rzeczy na pół gwizdka.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Pią 30 Gru, 2016 09:58   

Jane parsknęła cichym śmiechem, kiedy usłyszała jak chętnie Julian odstępuje Hankowi spotkanie z Gruvem.
Nie oddawaj go tak chętnie, bo Profesor go jeszcze zabierze do szkoły, pomyślała z rozbawieniem, które zniknęło po uwadze Charlesa na temat technologii przeciwników, ich zabezpieczonych umysłów (tu Jane uważała, że nic nie jest potrzebne, bo mają wyjątkowo mocno zakute łby) i możliwości, że technologia mogła pochodzić z Worthington Industries.

- Sądzisz, że mają przy sobie urządzenia działające jak remedium? - zapytała Charlesa. - Ich dowódca rzucał granatami, które blokowały moje i Juliana zdolności, ale tylko czasowo.

- Rycerz w lśniącej seledynowej zbroi - mruknęła pod nosem widząc, jak Julian zmierza do wejścia. Mrowienie w jej palcach zaczęło narastać im bliżej byli pierwszego budynku, zupełnie jakby jej ciało i moc reagowały na to miejsce, chociaż tym razem niezwykła cisza zdawała się bardziej niż zwykle działać na Jane.

Ostatnim razem dali się zaskoczyć, ale tym razem Weller przygotowała się mentalnie na fakt, że mogą być zaatakowani. Ironiczne było, że właśnie tutaj, na terenie swojego dawnego więzienia i sali tortur czuła się najsilniejsza, napędzana przez strach i wściekłość jakie odczuwała w stosunku do kompleksu, Strykera i ludzi, którzy mu pomagali znęcać się nad mutantami. Przez całą drogę tutaj analizowała ostatnie starcie z Chavezem i doszła do ciekawych wniosków, które mogła wykorzystać przy kolejnym spotkaniu. Uśmiechnęła się na samą myśl o tym.

Została nieco za grupą, by pilnować tyłów, skoro Julian postanowił iść pierwszy. Dzięki temu Profesor, Hank, Kurt i Alena byli w środku, chronieni przez nich dwoje.




 
 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Pią 30 Gru, 2016 20:17   

Zainteresował się krótką wymianą zdań między Charles, a Jane. Granaty blokujące zdolności mutantów? Chciałby się temu dokładniej przyjrzeć. Dowiedzieć się na jakiej zasadzie działają i jeśli rzeczywiście bazowały na remedium lub jakiejś innej podobnie działającej substancji być może znaleźć sposób ochrony przed tego typu zagrożeniem. Bądź co bądź, zastosowanie takiej broni przeciw nim stawiałoby całą grupę na ogromne niebezpieczeństwo. Zwłaszcza jeśli w przyszłości wróg zdoła ulepszyć działanie specyfiku lub znaleźć dla niego inne zastosowania. Podążał za Julianem, cały czas rozglądając się po okolicy. Był ciekaw, co kryje się w pozostałych budynkach, ale z odkryciem tego będzie musiał poczekać aż skończą z archiwum. A miał ochotę przekonać się jakie tajemnice mogą się tam skrywać, zwłaszcza, że podczas poprzedniej wizyty Jane z Hellionem do nich nawet nie zaglądali. Z pewnością nie było to dla nich czymś dobrym, bo gdyby zostali zmuszeni się w nich ukryć, nie mieliby zielonego pojęcia o tym co może ich tam czekać. Wróg prawdopodobnie miał czas odpowiednio się przygotować.
Przyjaciele mogli zauważyć, że uwagę Hanka przykuło coś ciekawego, gdyż w pewnej chwili dosłownie zatrzymał się i wpatrywał w jeden z budynków kompleksu. Choć nie udało mu się ponownie dostrzec niczego podejrzanego, to był pewien tego, że się nie przewidział i ktoś przed momentem obserwował ich przez jedno z okien. Lub coś, w końcu można się było spodziewać niemal wszystkiego.
- Nie jesteśmy tu sami. – poinformował pozostałych.– Nie mam 100% pewności, ale przez krótką chwilę ktoś lub coś wyglądało przez jedno z okien tamtego budynku, na piętrze. Może to nic takiego. Może to wasz przyjaciel, ale trzeba też brać pod uwagę także inne możliwości. – to mógł być tylko zwid, ale na obcym terenie należało myśleć o wszystkim i w takich chwilach jeszcze bardziej mieć się na baczności. Przeczucie rzadko go myliło i tym razem także postanowił mu zawierzyć. - Na pewno nic nie wyczuwasz? – spytał Charlesa. Jeśli wróg przebywał na terenie kompleksu i potrafił chronić się przed telepatą pokroju Xaviera… Prawdopodobnie pakowali się w pułapkę.
- Alena. – zwrócił się do dziewczyny. – Gdyby coś się stało, uciekaj, znajdź bezpieczne miejsce i czekaj póki nie damy znać, że jest bezpiecznie. – raz jeszcze poinstruował ją o tym jak ma się zachować w razie kryzysu. Może przesadzał, lecz wolał później nie mieć na sumieniu tak młodej osoby. Szybko podszedł do Kurta, który był ich najważniejszym sposobem ucieczki, gdyby znaleźli się w sytuacji bez wyjścia.
- Może nic się nie wydarzy… - zaczął spokojnie. - …Jeśli jednak do czegoś dojdzie i będziesz czuł, że pora się stąd wynosić, zajmij się najpierw Aleną. – miała najmniejsze doświadczenie. Natomiast oni powinni być w stanie przez jakiś czas odpierać przeciwnika, by ewentualnie dać Elfowi czas na zabranie ich wszystkich lub powolne wycofanie się do ich samolotu. Powoli ruszył dalej, nadal rozglądając się wszędzie dookoła, a szczególną uwagę zwracając na tamtym jednym konkretnym budynku. Nie powinni zbyt długo pozostawać na otwartej przestrzeni.
 
 

Kurt Wagner 

Fuzzy Elf



Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/25 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
GXRA 2017
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 287
Wysłany: Pon 02 Sty, 2017 22:19   

Uważnie obserwował okolicę, nigdy tutaj nie był i nie wiedział czego się tutaj spodziewać. Nie uspokoiły go słowa profesora. To, że nie słyszy żadnych myśli nie oznacza, że nikogo tutaj nie ma. A słowa Jane wcale nie napawały optymizmem. Granaty blokujące moce... ciekawe jaki mają zasięg. Taka technologia jest niebezpieczna ale mogłaby się przydać x-menom. Na przykład do walki z Bractwem, pozbawienie mocy tych mutantów... dzięki temu ranienie bądź zabijanie ich nie byłoby konieczne. Warto rozważyć takie zastosowanie.
Do tego osobą która widział Hank. Czyżby to był wspominany wcześniej Gruv? A może jakiś przeciwnik? Po chwili wspomniany wcześniej futrzak podszedł do Kurta. Położył dłoń na jego ramieniu.
- Będę trzymał się blisko niej. Ty skup się na misji.
Uśmiechnął się do niego i podszedł do Aleny.
-Jeśli coś się wydarzy złap mnie za ramię i zabiorę Cię do Instytutu dobrze? Blanka mnie zabije jeśli coś Ci się stanie



.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020