{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Gotham City
Autor Wiadomość

Black Cat 





Imię i nazwisko: Felicia Hardy
Pseudonim: Black Cat
Data urodzenia/Wiek: 23.05.1986r/28 lat
Zdolności: Przynosi pecha. I nieziemsko wygląda.
Znaki szczególne: Niesamowicie kobieca. Każdy się obróci.
Urazy: Nieuzasadniony pociąg do Spider Mana.
Dołączyła: 05 Kwi 2015
Posty: 132
Wysłany: Nie 18 Gru, 2016 10:36   

- Złodziej damskich serc – Posłała mu czarujący uśmiech patrząc prosto w oczy. Właściwie to zatapiała się w jego błękitnych tęczówkach, by w końcu przerwać tą kilku sekundową intymną chwilę. Nie byli sami. Zresztą zaciekawione spojrzenie pomknęło na zdobycz. Och, Pietro wiedział co kotki lubią najbardziej. Żałowała, że nie ma na sobie sukienki…. Ach zresztą. Nie zamierzała nie chwalić się kolią. Rozsunęła bluzę ujawniając tym samym niesamowicie obcisły, czarny top, który był w sunięty w czarne, przylegające do ciała jeansy z przetarciami na kolanach, a potem podała naszyjnik mężczyźnie. Ustała do niego tyłem i uniosła bujne pukle miękkich włosów. Pietro w tym czasie miał okazje podziwiać jej smukłą i długą szyje, w niesamowicie jasnym kolorze.
Gdy pobiegł po drinki Fel usiadła na miejsce. Spojrzała na Marle z zadowoleniem widząc, że Pietro najwyraźniej się jej spodobał… a przecież to dopiero początek wieczoru, więc może być jeszcze lepiej, prawda? Zresztą tak się zapowiadało widząc po tym co przyniósł Pietro. Fel chwyciła swojego drinka i uniosła szklankę do toastu. Jak zwykle Maximoff nie zawiódł, ale czy mógł? Przecież doskonale wiedział co Felicia pije. Ach ten nie zapomniany wieczór… Czasami nawet wracała do niego w trakcie wspomnień i krótkiego podsumowania.
- I za szczęście i miłość – Posłała Marli szeroki uśmiech. Taaak, bardzo dobrze sobie zdawała sprawę jakie Marleen ma podejście do kwestii uczuć. Fel natomiast gdzieś tam w głębi duszy miała nadzieje, że dziewczyna w końcu pozna jakie to wspaniałe uczucie. Choć czasami bolesne, fakt. Ale życie nie jest usłane różami… No chyba, że sami sobie nimi wyłożymy jakże pokrętną ścieżkę losu. Przy popijaniu już drinka spojrzenie Felicii powędrowało na przystojną twarz Pietro i tam na chwilę się zatrzymało. Nawet lepiej, ponieważ kolejne pytanie Marli dotyczyło właśnie jego.
- Hmmmm… - Zamruczała oblizując usta z mlecznego drinka. Przez chwilę analizowała coś w głowie, więc zawisła nad nimi kilku sekundowa cisza.
- Nie znamy się dobrze, ale czuje, że mogę mu ufać. Z drugiej strony… zwykle działam w pojedynkę, albo… dwójkę, tylko że tej drugiej osoby nie widać, więc cały splendor spoczywa na mnie – Posłała Marli niewinny uśmieszek.
- I nikt nie musi o tym wiedzieć, rzecz jasna – Westchnęła sobie spokojnie i zaczęła kręcić loka na palcu.



For years I was the little thief pretending to be a socialite. But this... This is new. I'm done pretending. This cat's going to be a queen.
Queen of thieves. Queen of crime. Queen of this whole town!
And nothing and no one are going to get in my way!



 
 

Quicksilver 

Beep! Beep!




Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver, Road Runner
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 26 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Wiek: 21
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 389
Wysłany: Nie 25 Gru, 2016 16:41   

Aj tam zaraz złodziej damskich serc przecież to jest bardzo skromny i nieśmiały mężczyzna... bardzo widać, że kłamę? Oczywiście, tak jak się spodziewałe prezent spodobał się Fel. Na następne spotkania będzie musiał "pożyczyć" coś innego, może diadem? Ciekawe jednak jak ma to zareaguje.
Patrzył jak dziewczyna kobieta rozsuwa bluzę i obejrzał to co znajdowało się pod nią. Usiadła do niego tyłem i uniosła włosy a on założył jej kolię. Kobieta mogła poczuć na swojej szyi dłonie Maximoffa.
- Nawet bez naszyjnika wyglądasz piękne
A czemu Pietro miałby się jej nie spodobać? I czemu nie miałby podołać jakiemukolwiek zadaniu? Jak można w ogóle o czymś takin pomyśleć?
Uniósł szklankę do toastu i wysłuchał słów obu pań. Spojrzał na Marlene której najwyraźniej dotyczył drugi toast. Oczywiście zwrócił wcześniej uwagę na naszyjnik panny Adkins a konkretniej na piórko. Wysłuchał później odpowiedzi Fel i uśmiechnął się do niej. Fel można było zaufać... jeśli zostawiłeś swoje diamenty w domu.
 
 

Marlene Adkins
[Usunięty]



Wysłany: Wto 03 Sty, 2017 09:52   

Uśmiechnęła się pod nosem do Fel słysząc jej toast:
- Lubisz pić za marzenia i legendy, co ?- uśmiechnęła się pod nosem patrząc na kobietę.

- Niech ci będzie - uśmiechnęła się unosząc kieliszek w toaście.

- To co tygryski lubią najbardziej - mruknęła a potem przechyliła kieliszek na raz utrzymując przez chwilę głowę w górze by ciepła strużka alkoholu rozlała się po jej gardle przyjemnie. Przesunęła dłonią po szyi z uśmiechem odstawiając kieliszek. Spojrzała lekko zamglonym wzrokiem na Pietro:

- To dobrze, że Ci ufa, bo dzisiaj mamy ochotę się zabawić, a potem może przyda jej się twoja pomoc - uśmiechnęła się szerzej.

- Czeka nas miły wieczór i niezła zabawa tak czuję - Powiedziała przyglądając się posturze mężczyzny kiedy ten był zajęty zabawianiem Kociaka. Zastanawiała się czy jest tak zwinny jak sugerują mięśnie czasem tu i ówdzie odznaczające się pod ubraniem. Była to całkiem przyjemna kontemplacja bo miała chwilę na po zastanawianie się w jakim celu mógłby je wykorzystać i mimowolnie się uśmiechnęła się.

- To za co teraz? Może za przyjaźń i lojalność, bo to nam będzie potrzebne - uśmiechnęła się psotnie.
 
 

Black Cat 





Imię i nazwisko: Felicia Hardy
Pseudonim: Black Cat
Data urodzenia/Wiek: 23.05.1986r/28 lat
Zdolności: Przynosi pecha. I nieziemsko wygląda.
Znaki szczególne: Niesamowicie kobieca. Każdy się obróci.
Urazy: Nieuzasadniony pociąg do Spider Mana.
Dołączyła: 05 Kwi 2015
Posty: 132
Wysłany: Sob 14 Sty, 2017 14:33   

Mogła Pietra posądzić o wiele, ale na pewno nie o to, że jest skromny i nieśmiały. I dobrze. Felicia nie lubiła fałszywie powściągliwych osób . Zresztą przed czym mieli się wzbraniać? Byli piękni, młodzi, bogaci i obdarzeni niesamowitymi mocami. Czego chcieć więcej? Więcej błyskotek na pewno.
- Dziękuję – Uśmiechnęła się szeroko, gdy ją skomplementował. To było takie urocze. Co prawda Pietro nigdy nie miał okazji podziwiać jej w pełnym negliżu zawiniętą niedbale w białą pościel na niesamowicie ogromnym łóżku z baldachimem jaki sprawiła sobie, gdy zmieniła mieszkanie na wielki apartament. ALE była skora mu uwierzyć, w końcu lustro nie kłamało, Felicia była niesamowicie piękną kobietą. Zresztą, Marla również, dlatego Maximoff miał niesamowite szczęście.
- A za co nam pić zostało skoro mamy i szczęście i pieniądze? – Wzruszyła ramionami robiąc przy tym niewinną i słodko-przepraszającą minkę, a potem wzięła sowitego łyka drinka i posłała Marli przepiękny uśmiech.
- Niech będzie za przyjaźń i lojalność! Przyda się podczas naszej akcji - Zerknęła na Pietra będąc ciekawa czy zainteresuję się tematem, chociaż szczerze mówiąc miała wiele wątpliwości czy zabrać go ze sobą. Pietro chyba nie był z 'tych'.



For years I was the little thief pretending to be a socialite. But this... This is new. I'm done pretending. This cat's going to be a queen.
Queen of thieves. Queen of crime. Queen of this whole town!
And nothing and no one are going to get in my way!



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Nie 15 Sty, 2017 14:54   

-Szczęście może się przydać.- Dotarło do zgromadzonych przy stoliku osób. Jak gdyby nigdy nic, mężczyzna ubrany w czarną koszulę, jeansy i wojskowe buty przysiadł się do nich. Dokładnie usiadł tuż obok panny Felicii. Był wysoki i szczupły. Gdyby nie to że jego twarz zdobiły liczne szramy i blizny po poparzeniach, można by było powiedzieć że jest przystojny. Jedno oko białe i puste. Nie widział na nie. Z drugiego niebieskiego płynęła tajemnica, a zarazem doświadczenie. To mógł odczuć każdy, kto odważyłby się w nie zajrzeć.
W prawej dłoni trzymał kubek z parującą herbatą, co od razu rzucało światło na brak dwóch palców. Nie przeszkadzało mu to najprawdopodobniej w korzystaniu z broni, bo wprawiony obserwator mógł zaobserwować wystającą policyjną kaburę, na pasie przy lewej nodze.
-Spokojnie, ja tutaj tylko na chwilę. Pewnie mnie nie poznajesz piękna.- Zwrócił się do kotki swoim szorstkim, a zarazem pociągającym głosem, pragnąc tym samym ściągnąć jej wzrok i uwagę na siebie.
W umyśle panny Hardy coś mogło zacząć świtać. Jedna z październikowych nocy, gdy kotka na przekór własnym sprawom pokazała bijące w klatce piersiowej serce. Rzeczywiście, nie widziała dokładnie jego twarzy, która tamtej ciemnej nocy w połowie była zakryta militarnym, popękanym hełmem, a druga połowa opływała krwią z ran po wojskowym ostrzu. Teraz już wiedziała. To jeden z klientów baru Steve'a, w którym miała przyjemność już bywać. Nijaki Łowca Nagród, trudniący się w zdobywaniu informacji i kradzieży. Wołali go chyba Kret. Gdyby nie Felicia, przypieczętował by swoje życie w ciemny zaułku niedaleko Daily Bugle. Na szczęście lekarzom działającym w podziemiu, najwyraźniej udało się go poskładać.
-Jestem Ci coś winien.- Sięgnął do lewej kieszeni spodni i wyciągnął przepiękny, drogi pierścionek. Położył go na stoliku tuż przed nią, co było równoznaczne z tym, że jest to prezent. Prawie każda kobieta znała jego cenę i pochodzenie. To zaręczynowa obrączka Avril Lavigne, którą dostała od Chad Kroeger'a. Czyste trzysta tysięcy dolców. -Biżuteria jednak nie jest warta tyle co moje życie, ale myślę że twoje życie ma podobną wartość. - Wciąż pozostawało tajemnicą, skąd tyle o niej wie. -Mieszkam tutaj na piętrze. Masz chwilę by porozmawiać? -
 
 

Black Cat 





Imię i nazwisko: Felicia Hardy
Pseudonim: Black Cat
Data urodzenia/Wiek: 23.05.1986r/28 lat
Zdolności: Przynosi pecha. I nieziemsko wygląda.
Znaki szczególne: Niesamowicie kobieca. Każdy się obróci.
Urazy: Nieuzasadniony pociąg do Spider Mana.
Dołączyła: 05 Kwi 2015
Posty: 132
Wysłany: Nie 15 Sty, 2017 16:17   

O mało co się nie zakrztusiła. Głos mężczyzny wyrwał wszystkich z radosnej atmosfery, ale na szczęście zdążyła ładnie i kulturalnie przełknąć sowicie zakrapianego alkoholem mlecznego drinka. Ciężko powiedzieć czy poczynania faceta spotkały się z jej aprobatą, ponieważ na twarzy Fel malowało się zmieszanie i zaskoczenie. Może dlatego, że wprawił ją w zadumę? A może dlatego, że skądś znała ten głos, tylko twarz obca?
Mimowolnie odsunęła się, gdy usiadł obok. Nie był to wyraz strachu, ot tak, zadbała o wygodę bruneta, na dodatek usadowiła się na kanapie bokiem, rękę natomiast wsparła na oparciu by mieć go na wyciągnięcie swojej smukłej i bardzo zwinnej dłoni.
Te blizny… robiły ogromne wrażenie. Choć to niegrzeczne nie potrafiła oderwać od nich spojrzenia, aż w końcu, gdy z jego ust padły kolejne słowa spojrzała mu prosto w oczy i posłała delikatny uśmiech. Udało się, ściągnął uwagę i przede wszystkim skupienie tembrem męskiego głosu oraz spojrzeniem błękitnej tęczówki. Sekundę wcześniej również zwróciła uwagę na wybrakowaną dłoń, ale nawet jej to nie zraziło, a broń? Tylko wyostrzyła zmysły. Nie wyczuwała jednak złych zamiarów, dlatego postanowiła go wysłuchać.
Gdy zwrócił się do niej ‘per’ piękna posłała mu delikatny uśmiech. Jak zwykle łasa na komplementy utraciła ten kluczowy moment, ale i on wrócił do niej bardzo szybciutko. Charakterystyczny ton głosu oraz to jak ją nazwał od razu przywołało odpowiednie wspomnienia. Tamtej październikowej nocy, gdy było tak zimno i brzydko, a i grafik Kotki uginał się pod ciężarem zamówień bezczelnie okradała biznesmena mieszkającego nieopodal Daily Bugle. Pierwszy od wielu lat razy nie podołała zadaniu. Nie wzięła pod uwagę jednego alarmu i musiała uciekać. Swingując między budynkami wylądowała w jednej z ciemniejszej uliczek. Nie miała zbyt wiele czasu na odwrót, a mimo to zatrzymała się słysząc nieopodal jatkę. Facet nie miał szans, dlatego jeszcze raz schowała twarz za czernią maski i wdała się w krótką bójkę, której skutkiem okazała się być ucieczka oprawcy. Felicia kucnęła obok zakrwawionego mężczyzny i rozpoznając w nim bywalca baru Steve’a postanowiła mu pomóc. Już wcześniej zwróciła na niego uwagę, był dla niej w jakimś sensie konkurencją, dlatego musiała mieć go na oku. A teraz? ...Mogła z nim skończyć. Mogła zostawić go na pastwę losu, a wtedy miałaby szanse przejąć część zleceń, jednak… nie potrafiła. Wezwała pomoc i nie opuściła dopóki ktoś z jej znajomych od zszywania ran i składania kości nie zgarnął go do siebie. Od tego czasu nie słyszała o tym facecie i miała zbyt wiele na głowie by o nim pamiętać.
- To ty… uhhhh, ale cie załatwili – wciągnęła powietrze robiąc przy tym teatralnie zbolałą minę. Teraz naprawdę zaczęła się zastanawiać czego od niej chce, jednak delikatny uśmiech nie zszedł z pięknej twarzy Felicii. Gdy stwierdził, że jest jej coś winien uniosła brwi ze zdziwienia, ale to nic w porównaniu z tym co poczuła, gdy położył przed nią pierścionek, której kradzieży nie podołała w tą pamiętną, październikową noc. Szok, zmieszanie, uderzające zaskoczenie zmieniło się w szeroki uśmiech. Troszkę go udawała, ale robiła to doskonale.
- Wooooow to dla mnie??? Wiesz, że kocham takie błyskotki – Upozorowała, że nawet nie zdaje sobie sprawy co to za pierścionek. Oczywiście i ona i Kret świetnie zdawali sobie sprawę, ale reszta nie do końca. To jej jednak wystarczało. Marla z Pietro musieli mieć świadomość, że wszystko gra.
- Kochanie, nie trzeba było, naprawdę – Zaprzeczyła słowom zgarniając pierścionek i zakładając sobie go na serdeczny palec, ale u lewej ręki. Wyciągnęła dłoń i aż westchnęła zachwycona. Roześmiała się cicho słysząc w jak wygórowany sposób wycenił jej życie. Gdy padła propozycja uśmiechnęła się szerzej.
- Diamentowy pierścionek i zaproszenie na pięterko? Idealnie trafiasz w moje gusta, skarbie – Od razu się zgodziła, bo… musiała się wszystkiego wywiedzieć, ale nie miała zamiaru robić tego przy Marli i Pietro. Upiła jeszcze łyka drinka dodając sobie jeszcze więcej odwagi.
- To ja się zbieram – Celowo, nie czekając aż Kret wstanie, zaczęła się przez niego przepychać. Ten moment wykorzystała na to by zwędzić mu dokumenty (jeżeli je miał) oraz sprawdzić czy nie ma jeszcze jakiejś broni. A potem dała całusa Quicksilverowi w policzek, a Marli szepnęła na uszko, że później jej podziękuję.
- Do zobaczenia za dwa dni – Pomachała towarzystwu i zakładając skórzaną kurtkę wyszła na zewnątrz lokalu i udała się z mężczyzną do jego mieszkania.

/zt



For years I was the little thief pretending to be a socialite. But this... This is new. I'm done pretending. This cat's going to be a queen.
Queen of thieves. Queen of crime. Queen of this whole town!
And nothing and no one are going to get in my way!



 
 

Quicksilver 

Beep! Beep!




Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver, Road Runner
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 26 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Wiek: 21
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 389
Wysłany: Sro 18 Sty, 2017 19:32   

Skoro nie miał okazji widzieć jej w "pełnym negliżu zawiniętą niedbale w białą pościel..." to trzeba naprawić ten błąd. Takie okropne niedopatrzenie...
Oczywiście obie panie były piękne i każdy kto sądził inaczej mógł się liczyć z utratą zębów. Swoją drogą czemu bawią się w okradanie banków skoro wystarczy, że ładnie się uśmiechną a ktoś im otworzy sejf? Marnotrastwo czasu...
Upił łyk drinka i spojrzał na Fel która wspomniała o jakieś akcji. Ciekawe czy zamierzali wprowadzić Maximoffa w szczegóły. Niby należał do tych "dobrych" ale ciężko jest w tak krótkim czasie zmienić charakter. A tak się składa, że Pietro uwielbiał gdy się coś działo. Życie było dla niego takie wolne... pewnie przyczyną jest jego moc. Więc momenty w których może zrelaksować się obijając kilku delikwentów były przyjemne.
-Może powiesz znajomemu co to za akcja?
Mógł przecież pozbyć się ewentualnych strażników czy szybko wprowadzić ich do konkretnego miejsca. A zresztą jeśli nie będą chciały mówić to nie będzie naciskać.
Niestety pojawił się ktoś i zabrał pannę Hardy. Oczywiście on też dał jej jakiś przezent. Uśmiechnął się do niej gdy został pocałowany. Kiedyś upomni się o kilka godzin "sam na sam".Może jej przyjaciółka odpowie na jego pytanie?
-Panna Hardy zawsze jest tak oblegana?
 
 

Marlene Adkins
[Usunięty]



Wysłany: Wto 24 Sty, 2017 09:43   

- Na to wygląda. Najwidoczniej nie próżnowała od naszego ostatniego spotkania - Uśmiechnęła się pod nosem.

- Czyżbyś był zazdrosny ? - zapytała z rozbawieniem. Dała mu chwilę na odpowiedź bo mogła być zabawna i odpowiedziała mu na najistotniejsze pytanie.

- Jeżeli chodzi o najbliższą akcję to mamy się dopiero z nim spotkać za dwa dni. Rzecz jasna chodzi wyniesienie czegoś z pilnie strzeżonej placówki...- przyglądała się bacznie tęczówkom Pietra, po chwili jednak dodała - Skoro Fel ci ufa ja nie mam powodu tego ie robić, narazie ...- jej uśmiech przybrał nieco bardziej przekorny odcień.

- Co ty na to przystojniaku ? - usiadła tuż obok pietro przybierając pozę ładnie prezentującą jej wdzięki.

- Mamy zasadniczo dwie opcje. Zaopiekować się tą samotną butelką Tequili tutaj, albo pójdziemy do mnie i pomożesz mi się zapoznać bliżej z naszym tajemniczym pracodawcą ? - przyglądała mu się ciekawsko. Speszy się? Spłoszy? Czy podejmie wyzwanie. To ją ciekawiło najbardziej czy ta postawa nieustraszonego mężczyzny jest tylko grą czy naprawdę taki jest.
 
 

Quicksilver 

Beep! Beep!




Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver, Road Runner
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 26 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Wiek: 21
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 389
Wysłany: Wto 24 Sty, 2017 19:05   

Uśmiechnął się do panny Adkins. On zazdrosny? Skądże znowu, jak mogła o czymś takim pomyśleć?
-Gdybym był zazdrosny to jej przyjaciel leżałby teraz pobity w jakieś ciemnej uliczce.
Wyniesienie czegoś z pilnie strzeżonej placówki? Nie łatwiej powiedzieć spacerek po budynku? Bo właśnie tak wizyta w każdym strzeżonym miejscu. Wchodzimy, ogłuszamy, bierzemy co trzeba i wychodzimy. Jeśli jest tam jakaś ładna kobieta to punkt pierwszy poprzedza krótka rozmowa która kończy się zdobyciem numeru nowej "koleżanki".
Wracając jednak do misji to nie wiadomo co trzeba wynieść i skąd trzeba to wynieść. A dowiedzą się za dwa dni. No cóż jak widać ich pracodawca lubi czekać z informacjami do ostatniej chwili. A dwa dni to dla Maximoffa bardzo długo.
-Co ja na to? Z wielką chęcią wam pomogę.
Uśmiechnął się i nieco przysunął.
-Kwestię zapłaty omówimy kiedy indziej.
Wysłuchał tych dwóch opcji i cóż z wielką chęcią wybrałby tą drugą ale szkoda marnować Tequillę. Niestety nie speszył się ani nie spłoszył. Sięgnął po butelkę i spojrzał na swoją przyjaciółkę.
-Wybieram opcje numer dwa. Ale tą buteleczkę zabierzemy ze sobą.
Uśmiechnął się i podniósł. Ciekawe jak zareaguje na nieco szybszy sposób przemieszczania się. Złapał ją za rękę i wraz z nią wyszedł z baru. A może słowo wybiegł byłoby lepsze?

//zt x2
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020