{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Queens Center
Autor Wiadomość

Chrysomallos
[Usunięty]



Wysłany: Nie 24 Lip, 2016 11:39   

Czy Hektor był super bohaterem? Pomyślmy:
Super pseudonim? No wołają na niego Gold i Chrysollos, więc jest.
Super moc? No potrafi w nieskończoność wykonywać jakieś czynności fizyczne. I ulepsza zdolności innych. I jest odporny (na moce nie fizyczne, ale wciąż). Więc trzy razy tak.
Kostium bohatera? Jest maska (prowizorka, ale jest), nie ma peleryny... ale jak wiadomo, peleryny są niebezpieczne! Więc też jest.
Trzy razy tak, dziękuję, jest pan licencjonowanym superbohaterem. Tam są pana pierwsi przeciwnicy. Tylko czemu znowu muszą w jego biedną Super-Pomocnicę celować?

No tak... JESZCZE policji nie było. I oczywiście Hektor mógł poczekać te 5 minut i się nie wychylać... ale jak zwykle gorąca krew w żyłach chłopaka kazała najpierw działać, a potem myśleć. I mieć nadzieję, że dyspozytorka potraktowała donos Kaii jako poważną sprawę, a nie jako "gówniarski żart. Że zaraz obiecane posiłki przyjadą i obejdzie się bez strat w ludziach.
Będę musiał popracować nad opracowywaniem planów przed nieratowaniem świata - Uśmiechnął się krzywo w duchu.

Starszy z rodzeństwa Halston miał w końcu wybór. Siostra zapewniła mu otwarcie, którego potrzebował... jednocześnie znikając. I to był ten wybór. Spróbować tych dwóch też obezwładnić i zająć się uspokajaniem siostry, albo najpierw siostrą a potem napastnikami.
Napastnikami, którzy teraz nie stanowią większego zagrożenia... Chyba...
-Widzicie, nie trzeba było ze mną zaczynać! A teraz ładnie i grzecznie wejdziecie na zaplecze. I tam poczekacie na policję... która chyba właśnie podjechała. Jak się dowiem, że którykolwiek z was próbował uciec, odnajdę go. Jeżeli którykolwiek z was kiedykolwiek złamie prawo, odnajdę go. I wtedy nie skończy się na odrobinie chłodu! - Chłopak znowu próbował grać złego glinę. Cóż, do trzech razy sztuka? No ale może teraz na dwóch próbach się skończy.

Gdy tylko zamknął złodziei na zapleczy i zastawił drzwi jakimś cięższym meblem znalezionym w sklepie, przyszedł czas na szukanie siostry.
Miejmy nadzieje, że Młoda nie zdążyła stąd uciec...
-Kaia! Wszystko w porządku? Jesteś cała? Świetnie się spisałaś... Dziękuję za uratowanie życia. - Powiedział spokojnym tonem - Jesteś tu? - Rozglądał się po całym pomieszczeniu, szukając czegokolwiek, co pomogłoby mu zlokalizować panienkę Halston.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Nie 24 Lip, 2016 19:06   

Mężczyźni dali się zamknąć, bo właściwie nie mieli zbytniego wyboru, a już na pewno chcieli być z daleka od potwora. Jednak Hector zapomniał o jednej rzeczy, która była dla złodziei na wagę złota, a mianowicie o systemie łączności - słuchawkach i mikrofonach, który dawał im możliwość nawiązania kontaktu z nadzorującym cały napad partnerem. Nie omieszkali się dać mu cynk na temat sytuacji.

Także więc, gdy pan Halston z satysfakcją z powodu wykonanej misji powstrzymania szerzącego się zła, szukał swojej mało widzialnej siostry, w pobliżu jubilera pojawił się zamaskowany mężczyzna, trzymający w rękach naładowane i odbezpieczone MP-5. Skradał się wzdłuż witryn pobliskich sklepów, gotów odstrzelić tego, który przerwał jego starannie zaplanowany skok na świecidełka.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Naiade
[Usunięty]



Wysłany: Sro 27 Lip, 2016 21:11   

Gdy tylko zobaczyła, ze napastnikom nic nie jest... Nie można powiedzieć że jej nie ulżyło. Wręcz przeciwnie. Dziewczyna nie mogłaby pewnie spać, gdyby faktycznie skrzywdziła tych mężczyzn.
Jednak strach, który opanował ją kilka minut temu, nie odpuszczał.
Kaia, nadal w swojej niewidzialnej postaci gdy upewniła się, że Hector jest bezpieczny, a bandyci zamknięci na cztery spusty, wyszła przed sklep.
Może nie było to zbyt rozsądne, bo przecież gdyby się jedna na powrót zrobiła widzialna, a ktoś to zobaczył... Nie byłoby wesoło.
Tylko że Kaia nie myślała teraz logicznie. Zaatakowała tamtych mężczyzn. Co prawda w samoobronie. I w zasadzie nic wielkiego im się nie stało. Ale jednak...
Halston słyszała nawoływania brata. Nie miała jednak ochoty na powrót do sklepu. Nie, nie, nie.
I jak się okazało już chwilę później - całkiem słusznie.
Skradający się napastnik nie widział Kai. I bardzo dobrze. Dziewczynie wystarczył jeden rzut oka na niego, by wiedzieć że do jego kumplom przymroziła łapki.
Raz dwa trzy...
Kaia przeanalizowała szybko całą sytuację. Co miała zrobić, by i tego typa unieszkodliwić?
Cztery pięć sześć...
Byłoby miło gdyby facet, którego zaatakuje znienacka niewidzialna dziewczyna, nie wystrzelił z tego karabinu, pistoletu czy co to tam ma, połowy klientów centrum.
Siedem osiem dziewięć...
Dziewczyna wzięła się w garść. Poczekała aż mężczyzna zbliży się do niej wystarczająco, i kilkoma ruchami dłoni sprawiła, że powietrze dookoła broni zmieni się w lód. Wszystko to miało na celu zmuszenie go do wypuszczenia MP-5 z rąk, bo przecież nikt z nas nie lubi dotyku lodowatych przedmiotów.
Mimo wszystko jednak, nie czekając na jego reakcję, Kaia... podstawiła mu nogę.
-Mam Cię!
Zdecydowanie niewidzialna noga i cichy, dziewczęcy głos dobiegający znikąd nie były tym, czego napastnik mógł się spodziewać.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Czw 28 Lip, 2016 14:59   

Mężczyzna niczego się nie spodziewał. Informację o nagłym zniknięciu dziewczyny uznał po prostu za fakt, że się szybko ulotniła, a nie że rozpłynęła w powietrzu niczym jakiś duch. Ewentualne omamy jego ekipy z pewnością był efektem nawdychania się oparów gazu.
Tak więc skradał się w stronę wejścia do jubilera, kiedy nieoczekiwanie wydarzyły się trzy rzeczy. Jego broń stała się tak zimna, że nawet przez rękawiczki go zmroziło do tego stopnia, że broń wypadła mu z rąk i niestety wystrzeliła kilka kul, które wybiły wystawę pustej w tej chwili księgarni na skos po drugiej stronie przejścia. Sekundę później usłyszał dziewczęcy szept, chociaż nikogo nie było na tym poziomie, by jednocześnie potknąć się i runąć szczupakiem na posadzkę. Zamachał rękami, próbując zamortyzować upadek i jego palce trafiły na niewidzialne ramię Naiade. Ciężar bandziora i siła grawitacji dopełniła dzieła i Kaia podążyła w stronę bliskiego spotkania z twardą powierzchnią podłogi.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Chrysomallos
[Usunięty]



Wysłany: Pon 01 Sie, 2016 17:14   

Hector nie zapomniał o słuchawkach. Hector nie wiedział o nich. Jakoś nie koniecznie miał głowę do przyglądania się napastnikom. Przecież musiał jakoś wymyślić coś, żeby Złodzieje nie podejrzewali, że to jego siostra stoi za ich porażką.

A jak mowa o panience Halston... Goldi nie podejrzewał, że gdzieś uciekła. Pewnie dlatego, że dla niego Kaia często była małą, pięcioletną dziewczynką, którą trzeba się zająć. Nawet teraz, gdy to ONA zaopiekowała się nim, a nie na odwrót. Wciąż szukał i nawoływał ją na terenie sklepu. Aż do momentu, w którym usłyszał wystrzał.

Wystrzał, po którym od razu odwrócił się w stronę witryny. Akura w momencie, w którym napastnik wywinął orła.
Oni są jakimiś kalekami życiowymi, że się tak wywracają, czy może... O cholera
-Kaia! - Krzyknął chłopak i wybiegł z sklepu.

Miał pecha. Jego siostra dalej była niewidzialna.
-Siostra, gdzie jesteś?! Coś jej zrobił? I ilu was jest? Gadaj, bo zaraz dołączysz do kompanów!
 
 

Naiade
[Usunięty]



Wysłany: Wto 04 Paź, 2016 08:51   

Gdy tylko napastnik wypuścił broń z rąk...
Checked! Sprawa załatwiona.
Ale już ułamek sekundy później zorientowała się, że tak nie jest. Zaklęła cicho pod noskiem, bo huk wystrzału nieźle ją wystraszył. Niestety, nie zdążyła zrobić nic więcej, gdy poczuła na sobie czyjś dotyk. I zimną posadzkę pod tyłkiem. Tak ją to wystraszyło, że nie zorientowała się kiedy zrobiła się widzialna.
Szlag!
Tego nie lubiła w swojej mocy. Nigdy nie wiedziała co się wydarzy. Co się stanie w następnej chwili. I co by to szkodziło, że jeszcze przez chwilę była niewidzialna? Mogłaby spróbować się wyplątać z uścisku napastnika, i jakoś by poszło. A tak? Musi w końcu nauczyć się kontrolować. Nie ma wyjścia. Bo przecież jeśli jej cudowny braciszek ponownie wpadnie na genialny pomysł ratowania świata?
Gdyby tylko mężczyzna spojrzał na jej twarz, zobaczył by na pewno strach w oczach dziewczyny. Momentalnie zaschło jej w ustach, zwłaszcza że zobaczyła Hectora, nawołującego ją przed wystawą jubilera. I nagle przestała martwić się o siebie. Powrócił lęk o brata.
Myśl, Kaia! Myśl!
Facet nie miał broni w ręku. To duży plus. Jednak nadal był bardzo blisko niej, co nie pozwalało jej na zbyt duże pole manewru.
-Nie waż się drgnąć. - wysyczała tylko przez zaciśnięte zęby, z całych sił starając się by facet nie mógł usłyszeć wahania w jej głosie.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Nie 09 Paź, 2016 13:45   

Nagłe "zmaterializowanie się" Kai wywołało u bandziora lekki szok. Już miał użyć dziewczyny jako zakładniczki, ale pojawił się jej towarzysz i to w dodatku z bronią w rękach. Bronią niebezpiecznie wycelowaną w jego głowę.
- Nic tej dziwce nie zrobiłem! - wycedził z wściekłością, powoli podnosząc się z podłogi.
Kątem oka zlokalizował broń, lecz była zbyt daleko, a dzieciak nie wydawał się zbyt obeznany z tym, co trzymał w rękach, więc złodziej postanowił nie ryzykować życia dla pukawki.
Jednakże w tym momencie z pomocą przyszli mu kompani, którzy dość sprawnie wysadzili niedużym ładunkiem drzwi prowadzące na korytarz dla pracowników za zapleczem. Wybuch był dość spory, bo jednocześnie założyli też ładunek na drzwi, za którymi Hector ich zamknął. Bandzior wykorzystał to odwrócenie uwagi i wybił chłopakowi broń z ręki, wymierzył kopniaka podcinającego oraz mocny cios w szczękę Chrysomallosa, posyłając go na posadzkę. Dziewczyną się nie przejął, był pewien, że zajmie się swoim chłopakiem. A on sam wziął nogi za pas i po kilku sekundach zniknął w krótkim korytarzyku bocznym prowadzącym do toalet oraz na korytarz dla pracowników. Parę minut później on i jego kompanii odjechali furgonetką z częścią łupu.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Chrysomallos
[Usunięty]



Wysłany: Sob 22 Paź, 2016 19:38   

-Dziwce? - Zapytał z wściekłością. W filmach, w takich sytuacjach, główny bohater strzela "temu złemu" w kolano... Albo chociaż w ścianę tuż obok jego uszu. I Halston pewnie też by tak zrobił... Gdyby wiedział, że trafi tam gdzie chce. Mimo wszystko, przysięga złożona nad grobem przyjaciela powstrzymała go od podjęcia ryzyka zabicia złodzieja. Nie mówiąc o tym, że źle wymierzony strzał czy rykoszet mógł trafić w Kaie.

-Co do... - Zdążył powiedzieć Hektor, odwracając się w kierunku wybuchu,nim oberwał od bandziora. Czy było wspomniane, jak mocno Goldi nie lubił tubylczych złoczyńców? Zamiast tak jak normalni źli na Krecie czy ogólniej w Grecji, poddać się i grzecznie czekać na policję, amerykańscy złodzieje woleli wysadzić drzwi i korytarze. Czy tutejsze więzienia są aż tak złe? A może Amerykanie mają aż takiego hopla na punkcie wolności? Tak czy siak, nie wiedzieli, jak się zachować.
-Ała... - Mruknął niepocieszony, próbując wstać z podłogi. - Ka... Naiade, jesteś cała? A co ty na to, żebyśmy też się stąd ulotnili? Wiesz, jak to będzie wyglądać, gdy zjawią się "niebiescy". A ja nie mam głowy tłumaczyć jednego i tego samego po 10 razy!
 
 

Alex Rossa 

Na drugie mam Obelix




Imię i nazwisko: Alex Rossa
Pseudonim: brak
Data urodzenia/Wiek: 02.06.1994 / 19 lat
Zdolności: manipulacja powietrzem | tworzenie iluzji | generacja pola siłowego
Dołączył: 10 Lis 2016
Posty: 82
Wysłany: Sob 08 Kwi, 2017 17:10   

zt// Starbucks

- Nie. Nie, to też nie... - mamrotał cicho pod nosem, przesuwając kolejne wieszaki.
Było kilka powodów, dla których Alexa przywiało właśnie do Queens Center. Pierwszym była potrzeba zmiany garderoby, a w paru najbliższych jego kryjówce sklepach znali go już za dobrze, żeby nie podejrzewać o podprowadzaniu towaru. Drugim była pokusa buszowania po największym, kurna, centrum w mieście. Trzecim - zwyczajna nuda. W efekcie, nieco sfrustrowany faktem, że większość ciekawiących go ubrań nie było w jego rozmiarze, a z pozostałych ciężko było skompletować coś w miarę wyglądającego, zmienił swoje wymagania i zaczął przeszukiwać damskie ubrania, licząc że tu szybciej znajdzie coś akceptowalnego. Cóż. Na razie się na to nie zapowiadało. Choć i tak wyglądały lepiej niż strój Azjatki, która chwilę temu weszła do sklepu.



Theme
Strój na Galę

 
 

Jubilee 




Imię i nazwisko: Jubilation Lee
Pseudonim: Jubilee, Jubes, Jub
Data urodzenia/Wiek: 10.02.1993r./21 lat
Zdolności: wytwarzanie oraz mentalne kontrolowanie eksplozji plazmatycznych
Znaki szczególne: Żółty płaszcz i różowe okulary
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 453
Wysłany: Sro 12 Kwi, 2017 09:35   

//z Szkoły

Podróż z Jubs może być męcząca. Z wielu powodów i dla wielu różnych ludzi.
Po pierwsze, sposób prowadzenia auta. Jubs uczyła się jeździć pod okiem Wolverina. Wolverina, który jeździł przede wszystkim w warunkach bojowych, takich jak pościgi, ucieczki, wojna, ostrzał i inne takie. No i Jubilee przejęła zaczną część jego nawyków za kółkiem. Wystarczy stwierdzić, że dla niej istniał przede wszystkim hamulec ręczny, a ograniczenia prędkości były dla łajz, co to nie umią jeździć.
Po drugie, kierowca wybiera muzykę, prawda? No i Jubs wybrała. One Direction czasem przeplatane starymi kawałkami Timberlake i Biebera. Mieszanka, delikatnie mówiąc, nieprzyjemna dla większości uszu.
No i jeszcze trochę innych szczegółów. Ale takich drobnych, że aż nie wartych wspomnienia. Mimo tego, całokształt był... Co najmniej nieprzyjemny dla przeciętnego Smitha. Chyba, że nastoletniej córki Smitha... To co innego... Ale wciąż podobnego.

Gdy tylko przyjechali, a mutantka znalazła miejsce parkingowe, wyszła i głęboko zaciągnęła powietrza.
-Home, sweet home, jak to mówią. A opowiadałam wam jak to w Hollywood... A nie, to jedno wam na pewno opowiedziałam. - Przerwała szybko swoją opowieść. Tyle, że Sunshine i Leech nie należeli do najbliższego grona znajomych Azjatki, bo mogli by nabrać podejrzeń. - Tak czy siak. Idziemy na zakupy. Musimy kupić co ładnego Rudej, bo na randkę idzie. I trzeba oblukać, czy ta fajna pizzeria ma rezerwację. I zamówić bilety do kina (nie mylić z biletami na film). Chyba, że macie co innego ciekawego do roboty? Ok, to idziemy. Misja zakupy rozpoczęta! - ruszyła ku wejściu do budynku nucąc sobie motyw muzyczny z Mission Impossible.

Centrum handlowe. Kiedyś dla Jubs był to drugi (a przez pewien czas jedyny) dom. Wciąż miała te dawne nawyki. Wciąż wiedziała, kiedy przecena jest przeceną, a kiedy ściemą. Wciąż wiedziała, która sieciówka ma dobre jedzenie, a która sprzedaje podróbki parówki. Wciąż potrafiła trafić doskonale do każdego sklepu w każdym centrum handlowym po ledwo 10s patrzenia na mapę. To dzięki jednemu z jej niezliczonych talentów - tajemnej wiedzy znanej tylko Mall Ratom najwyższego kręgu wtajemniczenia. Tak, Jubilation Lee znała Schemat. Dzięki tej tajemnej i jakże niezbędnej wiedzy zaraz trafiła do sklepu z najlepszymi cenami. Oczywiście swoją osobowością zwróciła na siebie uwagę całego personelu, od ochroniarza po kasjerke... No ale to chyba dobrze co'ne? Zaraz też znalazła się niedaleko jakiejś płaskiej dziewczyny... Czy tam kobiecego faceta buszującego wśród bluzek. No i ściągnęła za sobą jedną z ekspedientek, która zaraz zaczęła doradzać i pomagać przeszukiwać wieszaki w poszukiwaniu odpowiedniego koloru czy rozmiaru.



Sweetness overload
Avatar credits: Jubilee artwork by Thuddleston

Listen, do you know what the shortest lenght of time is? It's the Planck time. And the longest is the age of the entire universe.
Me? I guess I'm in-between.

 
 

Alex Rossa 

Na drugie mam Obelix




Imię i nazwisko: Alex Rossa
Pseudonim: brak
Data urodzenia/Wiek: 02.06.1994 / 19 lat
Zdolności: manipulacja powietrzem | tworzenie iluzji | generacja pola siłowego
Dołączył: 10 Lis 2016
Posty: 82
Wysłany: Sob 22 Kwi, 2017 17:53   

Jak się spodziewał, abominacja mody ściągnęła na siebie całą uwagę personelu, wyświadczając mu w pewnym sensie przysługę. Kiedy będzie się zwijał minie trochę czasu nim ktoś się zorientuje, że brakuje paru rzeczy. A przynajmniej tak powinno się stać, jeśli nikt mu nie przeszkodzi. Na razie pozostało mu próbować ignorować donośne trajkotanie tuż obok. Cóż, nie udało się. Wyraźnie zirytowany użył iluzji, dzięki czemu wszystkie ubrania na wieszaku zmieniły kolor na wściekle różowy.
Niech się męczą, dwie wariatki...
Wreszcie po paru minutach wybrał coś, co wyglądało zjadliwie i nie posiadało oczojebnego napisu jak większość damskich koszulek. W każdym razie, mógł spokojnie w tym wyjść na ulicę. Skręcił więc zaraz w alejkę ze spodniami, po drodze trącając umyślnie ramię Jubs. Czy Alex szukał "guza"? Możliwe. W każdym razie chętnie by na kimś wyładował swoją zakupową frustrację. A ta panna była wręcz idealna. Ale czas pokaże czy rybka połknęła haczyk...
- No ku*wa nie... - No dobra, może i Alex nadążał za modą i wiedział o co kaman, ale jednak gdyby chciał porwane jeansy, to nie zawracałby sobie głowy i pociął te, które obecnie posiadał na tyłku. Westchnął i zaczął szukać swojego rozmiaru.



Theme
Strój na Galę

 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Pon 24 Kwi, 2017 22:31   

Muzyka nie specjalnie mu przeszkadzała w trakcie jazdy, nie znał się na niej specjalnie, mimo iż sporo jej słuchał na co dzień z telefonu. Mimo to nie słuchał żadnego konkretnego gatunku, z każdego po trochu. Jedyne co mu przeszkadzało to fakt z jaką prędkością jechała Jubs o czym nie wspomniał w trakcje jazdy, bo był zbyt zajęcy trzymaniem nerwowo uchwytu.
-Mi to wszystko jedno... - rzekła obojętnym tonem. Nie miał żadnego planu kiedy tutaj jechał więc może sobie pochodzić od sklepu do sklepu choć nie widział w tym celu. Znając jego podąży za słoneczkiem jeżeli będzie chciała coś kupić, obawiał się sam chodzić po takich miejscach, jeszcze by się zgubił.
-Ja raczej nie zamierzam nic kupować - dodał po czym spojrzał pytającym spojrzeniem na Słonko, może ona chciała coś kupić poza lodami?
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Sro 26 Kwi, 2017 01:14   

Sunshine nie była najlepszym kierowcą, może to dlatego jeszcze nie udało jej się zrobić prawka? Cieszyła się, że nie musiała korzystać z komunikacji miejskiej, więc to jak bardzo źle Jub prowadziła, czy jak słabej, zdaniem Słoneczka, muzyki słuchała nie miała najmniejszego znaczenia. Przynajmniej nie będzie miała problemu by wrócić do szkoły kiedy przyjdzie na to pora. A to było ważniejsze od komfortu jazdy. Chyba.
Zerknęła na Leecha gdy tylko wycieczka się skończyła i w jednym kawałku mogli wysiąść z pojazdu.
- Poza tym wszystkim o czym powiedziałaś potrzebuję lodów! Moich, najlepszych, cytrynowych lodów. Te do których się dobrałaś były ostatnim opakowaniem więc nie ma wyjścia - musisz znaleźć przynajmniej chwilę w tym swoim planie zakupów żeby zabrać mnie gdziekolwiek gdzie je dostanę. I nie przyjmuję sprzeciwu - pokiwała głową z poważną miną. Nie mogła się obejść bez tych dobroci. Tak samo jak bez brokatu. Musiał być i koniec, kropka!
Złapała Jimmiego pod rękę coby się nie zgubił po drodze i skierowała swoje kroki za Jub. Sama nie wiedziała czy w międzyczasie coś kupi czy nie. Może jakaś bluzka, spodnie czy cokolwiek innego. Nie planowała nic, w takich kwestiach wolała być spontaniczna i kupować rzeczy, które po prostu jej się spodobają. Może to dlatego szafa Blanki wypchana była naprawdę różnymi rzeczami i powoli zaczynało brakować w niej miejsca.
Kiedy Jubilee ściągnęła na siebie uwagę chyba całego sklepu Sun zaciągnęła Leecha by razem z nim zacząć przeszukiwać wieszaki. I chociaż lubiła się wyróżniać to nie specjalnie marzyło jej się wściekle różowe okrycie. Nie, nie, nie. W dużym skupieniu więc, marszcząc brwi, zaczęła szukać czegoś w zupełnie innym kolorze.




 
 
 

Alex Rossa 

Na drugie mam Obelix




Imię i nazwisko: Alex Rossa
Pseudonim: brak
Data urodzenia/Wiek: 02.06.1994 / 19 lat
Zdolności: manipulacja powietrzem | tworzenie iluzji | generacja pola siłowego
Dołączył: 10 Lis 2016
Posty: 82
Wysłany: Sob 29 Kwi, 2017 18:59   

Ostatecznie udało mu się znaleźć, po pierwsze, spodnie nie będące ofiarą zgrai psów, po drugie, na dziale męskim, więc nie powinny uwierać w... wiadomo co. Poszedł więc "grzecznie" ustawić się w małej kolejce do przymierzalni, kątem oka obserwując reakcje na swoją iluzję. Ot, takie małe karmienie ego i udowadnianie sobie, że może jednak zrobić coś więcej niż zarabiać sztuczkami albo straszyć dzieciaki w parku.
Zauważył też pewną parkę, przeszukującą wieszaki. A raczej rudą pannę z frustracją grzebiącą w wieszakach i jej kompana z miną "ja naprawdę nie chcę tu być, pomocy". Alex wprawdzie wiedział i doskonale rozumiał, że nie każdy lubi zakupy, ale mógł się nieco lepiej maskować albo ruda się wkurzy. W końcu, jak zdążył zauważyć, tak zwykle kończyły się zakupy z kobietami.
Zaraz zresztą stracił zainteresowanie parą i wrócił do zerkania na Azjatkę. Jej reakcje ciekawiły go o wiele bardziej.



Theme
Strój na Galę

 
 

Jubilee 




Imię i nazwisko: Jubilation Lee
Pseudonim: Jubilee, Jubes, Jub
Data urodzenia/Wiek: 10.02.1993r./21 lat
Zdolności: wytwarzanie oraz mentalne kontrolowanie eksplozji plazmatycznych
Znaki szczególne: Żółty płaszcz i różowe okulary
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 453
Wysłany: Nie 30 Kwi, 2017 16:59   

Jeżeli Alex sądził, że wściekły róż odstraszy mutantke, to się grubo mylił (i kij z tym, że, jej wogóle nie znał. Pomylił się, to się pomylił, nie ważne, z jakiego powodu)! Wściekły róż idealnie pasował do charakteru Jubilee: był głośny, był wyzywający był pozytywny, wielu miało z nim problem, i był tylko dla wybranych. No dobrze, może to ostatnie nie pasowało do Azjatki. Ciężko było nienawidzić chodzącą imprezę, która zawsze potrafiła zjednać sobie towarzystwo. Dlatego, gdy ewentualny złodziej odzieży użył swoich mocy, Jubs zachowała się, jak się zachowała. Czyli nagłym i niekontrolowanym wybuchem radości!
-Sweet! Nie bierz tego do siebie, ale serio nie wierzyłam, że możecie mieć tyle tak wspaniałych bluzek! Jakaś promocja? Mniejsza z tym. Wezmę tą z kotem... I tą z księżniczką... Tą z dekoltem... Macie pasujące biustonosze? Ale wiesz, takie... No wiesz jakie! - z zazdrością popatrzyła na obfity dekolt kompletnie zaskoczonej ekspedienki. - Albo nie! Lepiej! Wezmę ten top. Do tego... Ostatnio mieliście takie fajne, czarne ramoneski. I fioletowe jeansy z dziurami. O! Tam są! Dobra idziemy!
Gdy znalazła się w alejce z spodniami, usłyszała komentarz chłopaka.
-Jak się nie ma gustu, to się kupuje w WallMart, a nie szuka zaczepki w porządnym sklepie. - Rzuciła, "przypadkiem" szturchając go. No przecież miała Wolverina jako pomagiera. I Laure. Nie mogła dać się szturchać jakiejś zakale mody bez gustu.

Leech mógł nie mieć ochoty na zakupy. Ale wybrał się z Jubs. Idąc z Jubs na zakupy trzeba się liczyć z tym, że można stać się jej "ofiarą".
-Te są fajne... Jimmy, chodź tu. Jest maksymalnie ważna sprawa. Wiesz, kwestia życia, śmierci i stroju dla Laury. Ty Słonko też chodź tu! Bo ja znalazłam dla naszej Księżniczki mHroku coś fajnego, i Jimmy musi to przymierzyć, bo jest jej wzrostu, a ja muszę to ocenić i wyobrazić sobie ją w tym. No rozumiesz co'ne? Ok. To masz zadanie. Musisz znaleźć coś seksi dla Rudej. Tam są takie fajne bluzki. I była tam taka z dekoltem... Weź ją i sprawdź... W sensie wiesz, czy Rudi w nią wejdzie. A lody kupimy! Wiesz, tam przy pizzeri, do której trafią nasze gołąbki na randkę jest lodziarnia. Nie masz lepszych lodów cytrynowo-truskawkowych niż oni mają. I to nie tylko dla tego, że tam pracuje ten przystojniak. No wiesz, mówiłam ci o nim ostatnio.

Gdy ciuchy zostały już wybrane i kupione, Jubs wyciągnęła swoją ekipę na zewnątrz, kierując się do części cateringowej. Oczywiście nie mogła nachwalić się swoimi zakupami (za które płaciła kartą "pożyczoną" od Logana. Tyle dobrze, że personel sklepu miał już jej powoli dość i nikt nie sprawdził tożsamości posiadacza karty. I drugie równie dobrze - Kanada, mimo swojego całego zacofania i chłodu, dobrze płaciła swoim byłym agentą specjalnym).
Nagle, praktycznie w pół kroku, dziewczyna zatrzymała się. Nie to, że nie zrozumiała, zasługą czego był cały rząd przeslicnzych, różowych bluzek. Jubs była zbyt pochłonięta adorowaniem ich koloru i fasonu, żeby zwrócić uwagę na fakt, że to wszystko jeszcze parę chwil temu miało inne kolory.
-Ej, ekipa! Czy mi się zdaje, czy tam w sklepie był jakiś mutant? W sensie te różowe bluzy... No nie była to iluzja? I czy jako członkowie szkoły (pod dowództwem najwspanialszej i najspostrzegawczej X-WOmenki w historii) nie mamy obowiązku zbadać całej sprawy? Tje! A może jak Łysemu przyprowadzimy kogoś, to daruje mi ostatnią karę? - I kij z tym, że właśnie za sprowadzanie obcych do Szkoły, Jubs musiała sprzątać DR. - No, więc lody nie zając, nie stopnieją (choć tamten sprzedawca to serio gorący towar)! Wracamy I szukamy, kto to był! - Rozkazała I nie zwracając uwagi na niezadowolenie na twarzy swojej ekipy, wróciła do sklepu i zaczęła kogoś szukać. Jej niezawodny instynkt podpowiadał, że mutantem będzie tamta Deska (i to wcale nie dlatego, że miała dość bycia tą mniejszą siostrą dla Laury)



Sweetness overload
Avatar credits: Jubilee artwork by Thuddleston

Listen, do you know what the shortest lenght of time is? It's the Planck time. And the longest is the age of the entire universe.
Me? I guess I'm in-between.

 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 08:30   

Stał z włożonymi rękami w kieszeni, nie zainteresowany specjalnie zakupami trochę tu tłumnie sporo osób się kręciło po tym sklepie nie ma co.
- Przymierzyć coś? No dobra - rzekła niechętnie idąc do przymierzalni z jakimś ciuchem, który musiał przymierzać, nie podobało mu się to, ale przynajmniej nie trwało to długo. Kiedy przebrał się w swoje normalne ciuchy odetchnął z ulgą. Kiedy to już mieli wychodzić nagle Jubs zobaczyła jakiegoś mutanta, ale kiedy, jak? On nic nie zauważył, a też nie wypatrywał mutantów jak jego koleżanka. Spojrzał na Słonko, a potem na Jubs.
-Skąd ona wie, że to iluzja? - zapytał się rudowłosej, zastanawiając się skąd i jaką umiejętność ma Jubs, nie znał jej za dobrze, mógł rzec, że nawet widuje ją tylko na korytarzu.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 21:54   

Blanka naprawde chciała coś dla siebie znaleźć. I w sumie udałoby się to bez problemu gdyby nie kolor, który totalnie jej nie pasował. Neonowy róż znacznie bardziej pasował do Jub, więc jej reakcja pełna entuzjazmu była w pełni uzasadniona. Słoneczko wolała może coś niebieskiego? Może pastelowego? Ale na pewno nie takiego. W końcu... Są kolory, które nie pasują do danego typu urody i tak dalej. Starała się więc, ale z marnym skutkiem, więc gdy wreszcie odpuściła mamrocąc niezadowolona pod nosem za pozwoleniem Jubilee zaczęła szukać czegoś dla Rudej. Wybrała kilka wyciętych tu i ówdzie topów, ze dwie obcisłe sukienki i jeszcze zgarnęła jakieś buty, coby je chociaż przymierzyć i się wczuć w trakcie "sprawdzania czy Ruda na pewno się zmieści w to, to, to i tamto".
Po całej akcji miała ogromną ochotę na te lody. Już liczyła, że za moment będzie mogła się nimi nacieszyć, zrobić zapas i umrzeć w spokoju. Nieco więc zamyślona niemal wpadła na Jub kiedy wychodzili ze sklepu a ta się nagle zatrzymała.
- Czekaj... Co? W sensie, że myślisz, że ktoś tam był? W sumie to... - tu zerknęła na Jimmyego i uśmiechnęła się pod nosem.
- Jak myślicie, czy jeśli to nawet była iluzja, to jeśli nasz kochany Jimmy uaktywni swoje moce, to może to się jakoś... Cofnie? No nie wiem, iluzja raczej nie powinna trwać nie wiadomo ile, prawda? I koniec końców wszystko powinno wrócić do normy, a moce Jimmiego może mogą to jakoś przyśpieszyć... - zaczęła kiwać głową. W myślach uważała to za genialny pomysł i może akurat to wypali? Doświadczenia z takimi sytuacjami nie miała, a poza tym nawet takie "rozwiązanie" nie wskaże im przecież ewentualnego mutanta.
Nie do końca zadowolona jednak wróciła wgłąb sklepu ciągnąc za sobą Leecha.
- Nie mam pojęcia skąd, ale co jeśli ma racje? Chyba nie powinniśmy tego tak zostawiać, nawet jeśli rzeczywiście wszystkie te rzeczy oryginalnie są tak różowe, a między nimi nie ma nawet t-shirta innym kolorze. Może przez to, że tego nie zignorowaliśmy, to i moja kara się cofnie, dostaniemy jakiś medal czy cokolwiek, ale to już chyba tylko marzenia, nie? - westchnęła rozglądając się po sklepie jakby z nadzieją, że może mutant będzie wyglądał na tyle dziwnie, że po prostu będzie od razu wiadome, że to on, a sprawa szybko się wyjaśni.




 
 
 

Alex Rossa 

Na drugie mam Obelix




Imię i nazwisko: Alex Rossa
Pseudonim: brak
Data urodzenia/Wiek: 02.06.1994 / 19 lat
Zdolności: manipulacja powietrzem | tworzenie iluzji | generacja pola siłowego
Dołączył: 10 Lis 2016
Posty: 82
Wysłany: Pon 15 Maj, 2017 19:10   

Na jego szczęście udało mu się zdusić wybuch śmiechu, widząc radość Azjatki. Aż trochę żałował, że nie zobaczy jak dużą będzie miała niespodziankę wychodząc ze sklepu. Ale jakoś wolał nie być w pobliżu, wydawała się być trochę... niezrównoważona. I jeszcze jakieś irytujące uwagi o braku gustu, których nie zamierzał komentować. Dla niego mijało się to z celem. Zignorował więc ją, znikając wreszcie w przebieralni. Tam zmienił ciuchy, odczekał kilka minut i, korzystając z zamieszania wywołanego przez dziewczynę, nałożył na siebie iluzję poprzednich ubrań, stare zaś wpakował za ściankę przebieralni. W końcu nie jego wina, że wszystkie sklepy okładały ściany, jeśli nie regipsem to dyktą, byle tylko ładnie wyglądało, a między tym a ścianą to szczury mogły parami biegać... Po czym stworzył iluzoryczne wieszaki z "przymierzanymi" ciuchami i najzwyczajniej i wyszedł jak gdyby nigdy nic. Nawet "odwiesił" swoje kreacje na właściwe miejsca (czyli jak najgłębiej na stojakach, żeby nie zorientowano się zbyt szybko). Po czym wychodząc odwrócił się akurat, by zobaczyć poprzedniego biedaka w różowej sukience. No, tego nie widuje się na codzień. Parsknął cichym śmiechem. Chwilę później zorientował się, że chłopak jest niejako towarzyszem różowej entuzjastki i postanowił się ewakuować, zanim tej strzeli do głowy za nim pójść.

Ewakuował się niezbyt daleko, bo do przeciwległego jubilera, po części by utrzymać sklepową iluzję, po części chcąc jednak zobaczyć minę Azjatki. Wreszcie, po kilkunatu minutach, pojawił się jego cel wraz z towarzyszami. Najwyraźniej róż nie wypalił do końca szarych komórek dziewczyny, bo ta zatrzymała się nagle i zawróciła do sklepu. Sklepu, z którego Alex zdążył zdjąć swoją iluzję. Mogła teraz podziwiać pełną gamę kolorów. Sam Alex za to w momencie, gdy tamci wracali do środka, spokojnie wyszedł ze swojej kryjówki i skierował się do niedalekich toalet. Tam nie było kamer ochrony, co wykorzystał przyjmując postać szczupłej blondynki. Po czym uznał, że zasłużył sobie tym wszystkim na lody. A tu przecież była całkiem fajna lodziarnia i to na jego kieszeń. To znaczy, stać go być powinno na jakieś lody, po przeliczeniu pozostałych mu po ostatnim występie drobniaków. Skierował się w tamtym kierunku, wybierając jednak inną drogę niż obok "różowego" butiku.



Theme
Strój na Galę

 
 

Jubilee 




Imię i nazwisko: Jubilation Lee
Pseudonim: Jubilee, Jubes, Jub
Data urodzenia/Wiek: 10.02.1993r./21 lat
Zdolności: wytwarzanie oraz mentalne kontrolowanie eksplozji plazmatycznych
Znaki szczególne: Żółty płaszcz i różowe okulary
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 453
Wysłany: Sob 20 Maj, 2017 23:26   

-Skąd wiem, że to mutant? Chłopie, a widziałeś kiedyś w jakimkolwiek sklepie tyle fajnych bluzek? - Niemal prychnęła oburzona. - No ja nie widziałam. A jak ja nie widziałam takiego sklepu, to znaczy, że go nie ma. I w to możesz mi uwierzyć na słowo. Albo nie! Lepiej! Wezmę Cię za tydzień na 4 dniowy maraton zakupowy. Sprawdzimy wszystkie sklepy w okolicy trzech stanów! No więc jak wiemy, że nie ma takich sklepów, to skąd się tam wzięły? Albo ktoś je tam przyniósł, co jest niemożliwe, bo za dużo tego, albo jakiś wredny mutol bawił się naszym kosztem. A jak tak było... I ta bluzka nie jest różowa a powiedzmy,... Zielona, to będę wściekła! Przecież nie jestem typem zimno-kolorowej i zielony mnie wcale nie pasuje! A tamten bezrękawnik dla Rudej? Co jeżeli ten słodki różowy kotek nie jest słodkim, różowym kotkiem, tylko maszkarą koloru zgniłego liścia?
-Oh nie! Słonko, jeżeli masz rację, to tym bardziej musimy znaleźć tego mutanta! W przeciwnym wypadku być może będziemy mieć do czynienia z największą katastrofą w modzie od czasu Adele na rozdaniu Grammy! Nie możemy mi na to pozwolić. A skoro mnie nie powstrzymaliście, musicie mnie ratować. Więc, ekipa, Operacja Znaleźć Mutanta I Zmusić Go Do Ciągłego Podtrzymywania Iluzji rozpoczęta. W sumie, to muszę iść do Logana na korepetycje. Ale nie że z walki! Nie mówiłam wam, jak raz skopałam tyłki 120 ninja? Sama? I to na obcasach? No... Więc jak widać nie muszę mieć korków z bicia się, a z nazywania misji. Chyba... Chociaż ZMIZGDCPI... Nie, to w każdej formie źle brzmi.

Gdy wrócili do sklepu, Jubs zaczęła poszukiwania. Najpierw samej, potem z pomocą jednej z ekspedientek ("A bo wie pani, to moja kuzynka. No wie pani, rodziny się nie wybiera... Ale obiecałam ciotce, że będę ją miała na oku. A ta maszkara znowu gdzieś uciekła...).
Jednak ten fragment misji zakończył się fiaskiem. Po kilkunastu, czy nawet kilkunastu minutach, zerzygnowana Lee wróciła do Sunshine i Leecha.
-Wiecie co? To nie ma sensu. Musiała gdzieś uciec... Ekspedienki nawet nie zauważyły kiedy, "bo my tu taki ruch mamy, bo to najlepszy sklep w całym centrum handlowym" i inne formy powiedzenia "jesteśmy ślepe i się nie znamy". Chodźcie... Chyba potrzebuje podwójnych lodów. Najlepiej czekoladowo-cytrynowo-karmelowych. I może mnie ten przystojniak obsłuży? W końcu tak piękny kwiat jak ja zasługuje na trochę uwagi, co'ne?

Ruszyli ku lodziarni. Jubilee jakoś wyjątkowo małomówna... Wręcz wycofana. Pozwoliła zamówić lody Blance ("Ale wiesz... Tak, żeby ten przystojniak na mnie zerknął... Może przyjdzie pocieszyć swoją księżniczkę?"), a sama usiadła ciężko przy jednym z wolnych stolików, pogrążona w swoich myślach



Sweetness overload
Avatar credits: Jubilee artwork by Thuddleston

Listen, do you know what the shortest lenght of time is? It's the Planck time. And the longest is the age of the entire universe.
Me? I guess I'm in-between.

 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Nie 28 Maj, 2017 09:39   

Ruszył za dziewczynami ostatni, włożył ręce do kieszeni rozglądając się na boki niespiesznie za ów "mężczyzna", który miał być mutantem. Nie rozumiał powodu by za nim iść czy go śledzić w końcu miał swoje powody by się ukrywać. W teorii mógłby użyć swojej mocy i ujawnić delikwenta, ale to też nie miało sensu.Westchnął ciężko pod nosem.
-Lody brzmią smakowicie. Ja bym chciał czekoladowo-śmietankowe, albo truskawkowe - rzekł nieco bardziej ożywiony, co jak co, ale lody zawsze poprawiają humor każdej osobie.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Wto 13 Cze, 2017 11:39   

Jedyne o czym Sunny teraz chciała myśleć to lody. Naprawdę. Nie wiedziała czy poszukiwania mutantki czy mutanta ze sklepu na własną rękę jest na pewno dobrym pomysłem, bo... Co jeśli po całej akcji dostanie jej się kolejna kara z Profesor Ororo? Ale jednak... Tego też nie można tak zostawić. Ale lody...!

Dała się przekonać i stanęła w kolejce ciągnąc Leecha ze sobą używając argumentów, że przecież sama nie da rady tylu lodów ze sobą zabrać. Zamyślona mina Jub była nieco niepokojąca, bo kto wie co za myśli kotłowały się w głowie dziewczyny. Ale pewnie niedługo się dowiedzą, to było bardziej jak pewne przy ilości słów, które ta potrafi wypowiedzieć w ciągu minuty.
- Jub pewnie by się ucieszyła gdyby Książę Z Bajki przyniósł jej te lody, ale niestety ty będziesz musiał go zastąpić. Może nie wyglądacie tak samo, ale.. Może poprawimy ci troszke włoski... I wiesz, chyba będzie trzeba tobie też kupić jakieś ubrania, z tym że to może poczekać, tak myślę, chyba - mówiła z uśmiechem już mając w głowie wizualizację nowego Jimmiego, nawet jeśli wiedziała, że nic z tego nie wyjdzie. Zmierzwiła mu jednak lekko włosy i cofnęła się kilka kroków by ocenić jak wygląda nowa fryzura chłopaka w połączeniu z resztą jego look'u. Chcąc nie chcąc plecami wpadła na dziewczynę? czy też może chłopaka... Dokładnie tego samego którego wiedzieli w sklepie! Pokazała na niego palcem z nadymając policzki i marszcząc brwi. Zupełnie jakby chciała powiedzieć do Leecha coś w stylu "bierz go" niczym do psa (co pewnie byłoby baaaardzo nieodpowiednie, no ale nic nie powiedziała koniec końców!).




 
 
 

Alex Rossa 

Na drugie mam Obelix




Imię i nazwisko: Alex Rossa
Pseudonim: brak
Data urodzenia/Wiek: 02.06.1994 / 19 lat
Zdolności: manipulacja powietrzem | tworzenie iluzji | generacja pola siłowego
Dołączył: 10 Lis 2016
Posty: 82
Wysłany: Nie 18 Cze, 2017 17:19   

Można rzec, że wpadł z deszczu pod rynnę. Użycie swojej mocy do zabawy mocno nadwyrężyło jego siły. Nie zauważył nawet, że ostatnie iluzja zniknęła i wrócił do swojej postaci. Szczęście w nieszczęściu, że nikt tego nie przyuważył, bo Alex musiałby się ewakuować zanim znalazł by się tu ktoś z łowców. Wprawdzie nie był pewien czy już ich nie było w pobliżu, ale miał z zamiarze udawać, że wszystko jest w porządku, jak zawsze.
Z tym ale, że nie. Już po zabraniu swojego zamówienia przeciskał się w stronę wolnego stolika, gdy ktoś go szturchnął. Pewnie nawet nie spojrzałby w tamtą stronę, ale akurat drogę tarasował mu chłopak towarzyszący wcześniej różowej wariatce.
- I? - Westchnął. - Przesuniesz się z łaski swojej, czy masz zamiar mieć te lody na głowie? W sumie pewnie by to pomogło odwrócić uwagę od tego siana - skwitował krytycznie, zerkając na fryzurę bruneta. Co jak co, ale styl Beatlesów był modny tylko w czasach Beatlesów...



Theme
Strój na Galę

 
 

Jubilee 




Imię i nazwisko: Jubilation Lee
Pseudonim: Jubilee, Jubes, Jub
Data urodzenia/Wiek: 10.02.1993r./21 lat
Zdolności: wytwarzanie oraz mentalne kontrolowanie eksplozji plazmatycznych
Znaki szczególne: Żółty płaszcz i różowe okulary
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 453
Wysłany: Wto 27 Cze, 2017 13:13   

Jubilee czekała, i czekała. Cierpliwie i w ciszy... Prawie jak nie ona! No ale lody... I ten przystojniak... Szkoda, że musi nosić ten aseksualny fartuszek... No ale nawet przez niego widać trochę jego mięśni... W sumie, jakby nosił TYLKO fartuch, Jubs by nie narzekała. Chociaż wtedy musiała by odganiać od JEJ chłopaka stada napalonych dziewczyn. Bo to wiadome, że na nią leci! Tylko jest nieśmiały. A skąd wiadomo? A no komu innemu jak nie jej podaje lody z TAKIM uśmiechem? No wiadomo, że ma pewnie w obowiązkach pracy wpisane "uśmiechać się do klientów", ale tylko do niej uśmiecha się w TEN sposób. Więc chyba... Nie, więc NA PEWNO coś jest na rzeczy. Teraz tylko go zbytnio nie onieśmielić swoim czarem, urokiem, wyglądem, wyczuciem mody... Eh, czemu życie takiej ikony jak Jubilee musi być tak trudne?!

I jeszcze ten mutant... O co mu chodziło? Czemu chciał się tak zabawić ich kosztem. Przecież Jubs nic mu nie zrobiła... I miła resztę ekipy na oku... Zaraz, czy nasza Brokatowe Dziewczynka i Chodzący Wyłącznik nie powinni już wracać? Ok, kolejki są długie (przez tego przystojniak za ladą), ale bez przesady!
Mutantka ociężale zerknęła w stronę kas... I zaraz odżyła. I to nie była zasługa jej Księcia! To wina tej ko... Tego fa... No bezguścia z sklepu! Zerwała się na równe nogi i po sekundzie znalazła się w centrum zamieszania.

-Kuzynka Ana! Gdzie żeś ty była! - wykrzyczała na pół centrum handlowego, mocno otulając Alexa ramieniem. Następnie szepnęła tak, by tylko on i ewentualnie Leech czy Sunshine słyszeli. - Jeżeli wiesz, co dla ciebie dobre, to teraz pójdziesz z nami do stolika. - Uchwyt zauważalnie się wzmocnił, jednak dzięki niezliczonych godziną treningów z Loganem, Jubilee wiedziała jak chwycić "cel", by "postronni" nie zorientowali się, co się za chwilę wydarzy. - Chodź do stolika! Wiesz, jaką bure dostałam od Cioci, że mi uciekłaś? - Dodała już na głos i poprowadziła "jeńca" do swojego stolika. - Blanka, weź jeszcze jedną porcje lodów, ok? Kochana jesteś, będę Ci dłużna. A ty James... No wiesz, że Ana za tobą szaleje. Nie daj się prosić i chodź z nami. Chyba nie chcesz, żeby znowu, na złość tobie i mnie, założyła ten brzydki, RÓŻOWY SWETEREK. - Nacisk położony na dwa ostatnie słowa był tak wielki, że tylko głuchy głupek nie zrozumiał by, że nie chodzi o jakiś sweterek, tylko o coś innego. Ale kto powiedział, że Jubs należy do tych bardziej finezyjnych?



Sweetness overload
Avatar credits: Jubilee artwork by Thuddleston

Listen, do you know what the shortest lenght of time is? It's the Planck time. And the longest is the age of the entire universe.
Me? I guess I'm in-between.

 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Wto 27 Cze, 2017 16:02   

Sun nie potrafiła tak na dobrą sprawę za wiele zrobić zanim Jubilee zwróciła na siebie całą uwagę swoim przedstawieniem. Chociaż zawsze była wygadana, przynajmniej troche, tak teraz nie była w stanie wydusić z siebie słowa w stronę mutanta. Z jednej strony była zła, z drugiej nie chciała palnąć czegoś głupiego, z trzeciej, kto wie, może by powiedziała kilka słów za dużo, co swoją drogą było bardzo możliwe, więc... Oddała Jub pałeczkę i jedynie kiwnęła głową gdy ta ciągnęła "kuzynkę" do wybranego wcześniej stolika.
W trakcie kupowania lodów dla czwórki, Blance udało się nieco zbajerować "księcia z bajki". Nie wiedziała co Jub postanowi zrobić z numerem telefonu przystojniaka, ale to już nie była jej sprawa, prawda? Tak samo jak nie jej problemem był fakt, czy ten przystojniak zrozumiał wszystko, co do niego mówiła. Na razie miała jednak nadzieję, że nie wpakują się w ogromne kłopoty. Miała dość szlabanów, kar i innych takich na jakiś czas.
- Prosze bardzo - powiedziała gdy tylko wróciła do stolika z tacą pełną lodów. Przy każdym postawiła jego kubełek, do Jub dodatkowo podsunęła karteczkę, którą jak sie okazało jest paragon zapisany z jednej strony długopisem. Na twarzy Blanki przez moment widniał radosny uśmiech świadczący o pomyślnym wykonaniu swojej wcześniejszej misji. Zniknął jak tylko zajęła miejsce przy stoliku i z poważną już miną wsunęła do ust plastikową łyżeczkę z porcją lodów cytrynowych patrząc jednocześnie na nieznajomego mutanta.




 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Wto 27 Cze, 2017 17:08   

Westchnął pod nosem patrząc na Słonko, a potem na Jub, która się gdzieś zgubiła. Jak dla niego to ona była strasznie rozgadana i czasami chyba mówiła od rzeczy. Podrapał się po głowie zastanawiając się czy przypadkiem szukanie tego "mutanta" to nie jest zły pomysł. Kiedy dziewczyna zmierzwiła mu włosy spojrzał na nią unosząc brew do góry, cofnął się o dwa kroki i wpadł na kogoś przy okazji. Odwrócił się automatycznie.
-Przepraszam Pana - zerknął na osobę na którą wpadł. Po dlugości włosów nie był pewny czy był to facet czy kobieta. Po chwili zaś Jub wymyśliła genialny "plan" by porozmawiać z mutantem. Jemu to się nie podobało, ale milczał i się przyglądał, na same słowa dziewczyn tylko kiwnął głową i usiadł do stolika. Spoglądał na mutanta pytającym wzrokiem, nie byl natarczywy raczej zaciekawiony. Włożył łyżeczkę do lodów i wziął mały kawałek do ust, siedział przygarbiony, dość niepewny. Obserwował otoczenie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020