FAQ}FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Ambulatorium szkolne
Autor Wiadomość

Alice Carter 

Indestructible



Imię i nazwisko: Alice Jessica Carter
Pseudonim: AC [Ejsi]
Data urodzenia/Wiek: 01.10.1996r. / 16 roczek skończony 17 się zbliża :)
Zdolności: Regeneracja, Leczenie, Pamięć mięśniowa
Znaki szczególne: Płomiennorude kłaki
Urazy: Nie lubi samochodów
Dołączyła: 30 Maj 2015
Posty: 182
Wysłany: Sob 25 Cze, 2016 10:28   

- Będę się uczyć! - Zawołała z żelazną determinacją w głosie. -Zostanę chirurgiem! Jak mama! Będę najlepszym chirurgiem na świecie! Chcę pomagać. Nie bez przyczyny dostałam taki dar. - Klamka zapadła. Jeśli dotąd AC wahała się jeszcze kim chce zostać, jak swoim życiem pokierować, tak teraz nie miała już najmniejszych wątpliwości. Nawet odczuwana słabość i niemoc, która tak ją teraz przytłaczała, zmniejszyły się, niemal zniknęły. Cel, naprawdę nadaje sens życia, daje siły by stawiać następne kroki, by brnąć naprzód.

Co do informacji o sytuacji... AC wezwała pomocy jak tylko szybko mogła. wcześniej nie miała jak. Próbowała, ale jej telefon był rozładowany innego w zasięgu nie było, a za próbę ucieczki zapłaciła bardzo drogo. Dopiero po śmierci Hugo mogła wezwać pomocy i to uczyniła. Wyszło jak wyszło, chciała żeby było inaczej, ale cóż...

-Władzę? Co? Nie! Ja chcę tylko odzyskać mamę. Żeby mnie poznawała, żeby znowu kochała. - Jaka władza nad osobą. AC wydawała się przerażona samą myślą o czymś takim. Nie była typem manipulatorki ani osoby, która pożąda władzy jakiejkolwiek!
-Ale... ale... jaka będzie po tym wszystkim? Pamiętając to? Wiedząc, że jej mąż popełnił samobójstwo? Że nie może więcej czynni wykonywać zawodu? Boję się o nią... - Pociągnęła nosem. Nie miała wyboru jak zaufać doświadczeniu Profesora. W końcu to on był najpotężniejszym telepatą na świecie i to on miał doświadczenie w takich sprawach. Skinęła głową tym samym w jego ręce oddając dalej tą sprawę.



Avki: ~1~~2~~3~~4~~5~~6~~7~~8~~9~

 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 712
Skąd: Westchester
Wysłany: Sob 25 Cze, 2016 14:51   

Było widać po profesorze iż usatysfakcjonowały go decyzje Alice. Najpotężniejszy telepata na świecie nie byłby w połowie tak skuteczny gdyby nie wiedza którą posiadł.
- Będzie sobą, a to dość ważne dla otoczenia danej osoby. W tym wypadku przede wszystkim dla tego jak ty będziesz ją postrzegać. Twój ojciec popełnił samobójstwo aby was chronić, czyż nie? Każdy miewa chwile, dni cz nawet lata słabości, ale to nie znaczy iż traci swoją wartość na zawsze. Nie oceniaj go negatywnie z powodu tego, co zrobił podczas wojny. To straszny czas, okres gdy ludzie niekiedy muszą porzucić cywilizowane rozwiązania.

Pomożemy jej, nawet jeśli będzie to trwało przez miesiące, czy lata. Tymczasem odpocznij, ja zajmę się rannymi.
-

Charles podszedł do Storm, aby sprawdzić w jakim jest stanie. Przez dłuższą chwilę nasłuchiwał tego co dzieje się w jej umyśle, po czym podszedł do pani Carter. W jej przypadku zaczął od poszukiwań śladów kontroli, uszkodzeń i nieścisłości pozostawionych przez napastnika. Delikatnie je naruszył, wzmocnił echo tych nieścisłości tak aby kobieta co rusz powracała myślą do tych scen. Tak aby w odpowiednim czasie sama zdołała je przejrzeć.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Alice Carter 

Indestructible



Imię i nazwisko: Alice Jessica Carter
Pseudonim: AC [Ejsi]
Data urodzenia/Wiek: 01.10.1996r. / 16 roczek skończony 17 się zbliża :)
Zdolności: Regeneracja, Leczenie, Pamięć mięśniowa
Znaki szczególne: Płomiennorude kłaki
Urazy: Nie lubi samochodów
Dołączyła: 30 Maj 2015
Posty: 182
Wysłany: Nie 26 Cze, 2016 11:40   

Alice słuchała. Uważnie, ale minę miała marną. Ciężko to przeżywała, ale walczyła, by za wszelką cenę dać jakoś radę.
-Zostawiam ją w Pańskich rękach. - Przytaknęła w końcu. Z początku sądziła, że modyfikacja pamięci to dobry pomysł, że jej ulży. Kiedy jednak Profesor nakreślił jak sprawa w głębi wygląda, nie była już tak pewna. Postanowiła więc zaufać doświadczeniu dyrektora.
-To ja pójdę się doprowadzić do porządku... - Przytaknęła raz jeszcze. Westchnęła. Było widać, że jest niesamowicie zmęczona. Gdy mięli już się rozchodzić, odwróciła się jeszcze.
-Profesorze mogę jeszcze o coś prosić? Proszę przez tą akcję nie odsuwać mnie od niczego. Dam sobie radę, poradzę sobie jakoś z tą krzywdą, ale potrzebuję pełnego zaangażowania w życie szkoły. Chcę pomagać gdzie tylko mogę i szkolić się i swoje zdolności. - Powiedziała. Mimo zmęczenia, słowa wydawały się przemyślane i pewne, a głos brzmiał determinacją. -I Profesorze... chyba przebudziła mi się kolejna moc. Nie jestem pewna, ale muszę najpierw odpocząć... - Tak gwoli informacji. Uśmiechnęła się słabo i delikatnie po czym ruszyła do wyjścia na górę, by udać się do swojego pokoju.

<zt -> pokój Alice>



Avki: ~1~~2~~3~~4~~5~~6~~7~~8~~9~

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4003
Wysłany: Wto 28 Cze, 2016 19:54   
   GXRA 2015


Do Ororo powoli zaczynała wracać świadomość. Bardzo powoli i opornie, ale zdecydowanie i konsekwentnie zaczynała się budzić. Mogło to przejść niezauważenie, nawet do Xaviera, a przynajmniej do pewnego momentu. Sondując jej myśli mógł wyczuć ich chaotyczność, ale nic więcej. Teraz jednak powoli zaczynało się to zmieniać. Xavier zajmował się matką Alice, ale już po chwili doszło do niego wyraźne pikanie aparatury, do której była podłączona białowłosa kobieta niespodziewanie piknęła oznajmiając zmianę w jej obecnym stanie.
Drgnęła. Jej dłonie się poruszyły, podobnie jak oczy pod zamkniętymi powiekami. Jej myśli zaczynały się powoli skupiać w jedną, składną całość. W końcu otwarła oczy bardzo gwałtownie i odetchnęła głęboko, jakby od dawna nie czerpała powietrza wykorzystując pełnie swoich płuc. Poruszyła się i zaczęła wodzić wzrokiem wokół. Była jeszcze lekko oszołomiona i nie go końca wiedziała, gdzie się znajduje, ani co się dzieje. Nie było w tym jednak nic dziwnego, w śpiączce przebywała kilka dni i nie do końca pamiętała, jak to się stało, że znalazła się tu... no właśnie, teraz do niej doszło, że jest w szkolnym ambulatorium. Była w domu i ta myśl ją zdecydowanie uspokoiła.
Zauważyła Xaviera.
- Profesorze... - w jej głosie można było dosłyszeć wyraźne zdumienie jego widokiem.
Zaczęła się powoli podnosić, jednocześnie odczuwając skutki długiego leżenia, jakim były zawroty głowy. Mimo to nie zamierzała się temu poddać. Nie wiedziała ile leżała, ale uznała, że było to wystarczająco długo, skoro skoro profesor tu był... żywy. To przecież było niemożliwe. Miała mieszane uczucia, ale zdecydowanie przeważała radość. Pewnie będzie jej trzeba sporo wyjaśnić, bo widać dużo ją ominęło. Patrzyła na Charlesa, a silne emocje przewijały się przez jej myśli, jak również odbijały się na jej twarzy. Przecież była świadkiem jego śmierci. Widziała... widziała... nawet ciężko było jej to ubrać w sensowne słowa. Jego widok był dla niej szokiem.




 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 712
Skąd: Westchester
Wysłany: Wto 28 Cze, 2016 20:26   

Pani Carter nie sprawiała nadmiernych problemów profesorowi. Delikatnie nad nią pracował, gdy napotkane problemy przypomniały mu niektóre z jego własnych operacji. Ktoś, kto grzebał w jej umyśle zrobił to w sposób niepokojąco podobny do tego, którym posłużyłby się on sam. Przez chwilę zastanawiał się czy to nie ktoś z jego przeszłości, jednak przerwało mu pikanie aparatury do której podłączona była Ororo.

Charles podszedł do łóżka z przyjaciółką i natychmiast zlustrował wskazania na monitorach. Uznał że wszystko jest zaskakująco w normie, zwłaszcza po tym wszystkim co jej zrobili, po całej serii tortur której ją poddali.
- Ororo. - ledwo szepnął przez zaciśnięte gardło, chwytając ją za dłoń. W mgnieniu oka jednak zdołał nad sobą zapanować. Mimo to ktoś tak z nim zżyty jak ona mógł nadal dostrzec oznaki wzruszenia i radości.
- Leż spokojnie, masz za sobą ciężkie wydarzenia. Odpocznij. Jesteś głodna? -



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4003
Wysłany: Sro 29 Cze, 2016 18:38   
   GXRA 2015


Ciężko było jej przetrawić fakt, że Charles żył i był przy niej. Dla niej jego widok był po prostu szokiem, widocznym gołym okiem. Profesor jednak nie kwapił się do wyjaśnień, zdecydowanie bardziej przejęty jej przebudzeniem, niż zdziwieniem jakie wywołał swoją osobą. Delikatnie, ale stanowczo nakazał jej leżeć i siłą woli, mimo chęci podniesienie, ponownie się położyła, spoglądając z doły na twarz Xaviera.
- Żyjesz... - wydusiła z siebie z trudem. - Kiedy ja widziałam... widziałam...
Pokręciła głową. Zresztą czy to było takie ważne? Przyjdzie jeszcze czas na wyjaśnienia. Na razie cieszyła się ze znajomego widoku, choć miała mętlik w głowie. Nie do końca pamiętała, co takiego właściwie się wydarzyło, że znalazła się w tu w ambulatorium. Miała lukę w pamięci, ale może to i lepiej, choć z drugiej strony miała niejasne wrażenie, że zrobiła coś niewłaściwego, coś jak dla niej zdecydowanie karygodnego. Na wszystko jednak przyjdzie czas i pora. Najważniejsze, że wróciła do świata żywych. I Charles najwyraźniej też.
- Miło cię widzieć Charlesie. - wreszcie udało jej się wypowiedzieć pełne zdanie i zaraz kiwnęła lekko głową zdając sobie sprawę z tego, że rzeczywiście jest głodna. - Tak, zdecydowanie.
Była podłączona do aparatury. Nie wiedziała ile leżała, ale najwyraźniej na tyle długo, by dokarmiać ją przez rurkę. Najprawdopodobniej będzie musiała wypytać o to, co się stało i co w tym czasie działo się z uczniami. Tak, to oni jej teraz przyszli na myśl, w końcu czuła się odpowiedzialna za podopiecznych szkoły.




 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 712
Skąd: Westchester
Wysłany: Pią 01 Lip, 2016 00:02   

- Żyję. Wiem co widziałaś, i przykro mi z tego powodu. Opowiem ci o tym gdy odzyskasz siły. - nie miał co prawda zamiaru opowiadać jej iż przez długie lata, i w absolutnej tajemnicy, trzymał ciało swojego bliźniaka w przymusowej śpiączce, nie pozwalając aby jego ciało umarło, mimo iż jego umysł de facto nie istniał. Pewne rzeczy były zdecydowanie zbyt nieludzkie aby chciał się nimi dzielić. Swoją drogą zamierzał także zorganizować konferencję prasową w najbliższych dniach, więc wersja będzie musiała być spójna.

- Z najważniejszych nowości. Pietro Maximoff oraz parę nowych osób zamieszkało z nami. Kosmici zaorali moje podwórko przymusowym lądowaniem. Generał armii Stanów próbował wtargnąć na teren mojego instytutu. - jedynie w tym momencie przez twarz Xaviera przemknęła irytacja. Czy też może coś poważniejszego.
- Do tego wszystkiego mamy jeszcze niestabilnego teologa w izolatce oraz jego kosmicznego pasożyta, który niekiedy przejmuje kontrolę. Ponadto Magneto zniknął tak, że nawet jego najbliżsi pomocnicy z Bractwa nie wiedzą gdzie jest. Jak widzisz ocknęłaś się w bardzo dobrym czasie. - uśmiechnął się. Oczywiście Ororo mogła być pewna iż nie rzuci na jej barki niczego dopóki nie będzie ona w pełni sił. Jednakże wiedziała także iż profesor poświęci swój sen aby pomóc każdemu, kto jego pomocy będzie potrzebował.

- Chcesz normalny posiłek? Wydaje mi się iż możesz spokojnie ominąć papkę regeneracyjną. - powiedział, zerkając na odczyty komputerów. To, czego jej nie powiedział to fakt iż nasłuchiwał jej myśli, szukając jakichkolwiek oznak powrotu Króla Cieni. Jedna Obecność wystarczy, nie miał najmniejszej ochoty walczyć także z tym potworem.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4003
Wysłany: Pią 01 Lip, 2016 17:54   
   GXRA 2015


Nie zamierzała naciskać. Najważniejsze było, że Charles żył, mimo wszystko i mimo wszystkim. Odzyskała przyjaciela, którego uważała za bezpowrotnie straconego. Choć ciężko było uwierzyć w to zmartwychwstanie, to jednak serce mówiło jej, że to prawda i tego zamierzała się trzymać. Zobaczenie Xaviera zaraz po przebudzeniu ze śpiączki było chyba najlepszą możliwą rzeczą, która mogła ją spotkać.
Skinęła jedynie głową, dając do zrozumienia, że nie musi się tłumaczyć. Ororo mogła poczekać na wyjaśnienia, nie było to przecież pilne. Uśmiechnęła się lekko, ponownie się podnosząc, choć tym razem wolniej. Wsłuchiwała się też w relacje profesora i z tego, co słyszała, sporo się działo pod jej "nieobecność".
- Pietro? - znała go oczywiście, ale nie sądziła, że trafi pod skrzydła Instytutu. Życie lubi płatać niespodzianki. - Kosmici? - ta wiadomość zdziwiła ją jeszcze bardziej i nie ukrywała tego. - Jak długo byłam niedysponowana? Mam wrażenie, jakby minęły lata...
Można by nawet dodać "lata świetlne", ale tak się teraz właśnie czuła Storm. Nie było jej przez mimo wszystko dość krótki czas, ale zdążyło się tyle podziać, że będzie musiała poświęcić trochę czasu, żeby to ogarnąć.
Przyłożyła dłoń do czoła czując lekki tępy ból, ale było to do zniesienia. Poza tym nic jej nie było.
- Sporo się działo i dzieje nadal. Chyba będziesz potrzebował pomocy w opanowaniu tego wszystkiego.
Nie żeby nie wątpiła w zdolności profesora. Potrafił sobie radzić i miał doskonałe podejście do ludzi, w tym do młodzieży, ale jeden człowiek nie jest w stanie zapanować nad wszystkim. Storm natomiast nie lubiła być bezczynna, dopiero co się przebudziła i już rozmyślała nad tym, ile będzie miała do zrobienia.
- Z przyjemnością zjem coś normalnego.
Czuła się dobrze. Była jeszcze lekko otępiała, ale ten stan szybko jej przejdzie, choć zdawała sobie sprawę z tego, że profesor może jej prędko stąd nie wypuścić, ale pewnie też i długo jej trzymać nie będzie, skoro jej stan był doby, a nawet bardzo dobry.




 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 712
Skąd: Westchester
Wysłany: Pon 04 Lip, 2016 18:46   

- Nie wiem jak długo. Sam pojawiłem się parę godzin przed tobą. Zostałaś porwana przez MESS, zaś podczas całej akcji byłaś już nieprzytomna. Tyle tylko wiem, nie zdążyłem jeszcze porozmawiać z Robertem, który cię uratował. -

Profesor wstał, raz jeszcze poświęcając uwagę odczytom komputerów.
- Za parę minut przyniosę ci posiłek. Pani Carter, która także trafiła do nas, może przeżywać straszne chwile gdy się ocknie. Postaraj się ją uspokoić zanim tutaj nie dotrę. Ty sama możesz już jutro opuścić ambulatorium, pod warunkiem dobrego samopoczucia i częstych posiłków. -

//Profesor przyniósł Storm jedzenie, ubranie, książkę i laptopa, po czym zniknął gdzieś w instytucie.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4003
Wysłany: Sro 06 Lip, 2016 19:12   
   GXRA 2015


Storm nie chciała się spierać z profesorem, poza tym jeden dzień w ambulatorium to nie było aż tak dużo, więc spokojnie to przetrwa. Zresztą wcale nie musiała przez ten czas próżnować i wcale nie zamierzała. Przyjęła więc od Xaviera jedzenie, a potem spojrzała na drugą z pacjentek, jakie się znajdowały w tym miejscu. W przeciwieństwie do Ororo, matka Alice nie była w najlepszym stanie. Miała pewne luki w pamięci, ale zdawało się jej coś, że wcale nie chodziło tu o porwanie i musiało się wydarzyć coś innego i to później, ale nie miała pewności. Rozmyślanie nad tym nie miało sensu.
- Jestem jeszcze oszołomiona Charlesie i niewiele pamiętam niestety.
Może i paru rzeczy nie pamiętała, ale z pewnością pamiętała o tych najważniejszych. Jak tylko stąd wyjdzie, to będzie ją czekało dość sporo pracy i jeszcze więcej obowiązków.
- Nie musisz się o nic martwić, zaopiekuję się nią. - uśmiechnęła się lekko i odprowadziła profesora wzrokiem.
Została sama, no prawie sama w ambulatorium. Zjadła swój posiłek, trochę posiedziała, ale i co jakiś czas zaglądała do rannej kobiety pilnując jej odczytów oraz ogólnego stanu. Nie była może Xavierem i nie umiała zaglądać do cudzych umysłów, ale twarze ludzie też potrafiły być bardzo wymowne, a twarz Pani Carter póki co była spokojna. Storm więc odpoczywała, bo nic innego nie miała do zrobienia, a przynajmniej na tę chwilę.




 
 

Kurt Wagner 




Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/24 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 285
Wysłany: Sro 06 Lip, 2016 20:53   

Kurt pojawił się nagle na.... suficie tuż nad Storm. Gdy ją zobaczył, bardzo się zdziwił ale też uśmiechnął.
Wiele jej zawdzięczał dlatego też jej powrót do zdrowia bardzo poprawił mu humor. Zeskoczył z sufity na podłogę i podszedł do niej.
-Witaj Ororo
Miał do niej kilkanaście pytań ale musiał wytrzymać. Rozejrzał się po pomieszczeniu i pojawił się znów obok Storm.
-Kiedy się obudziłaś? - zapytał po dłuższej chwili.




 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4003
Wysłany: Czw 07 Lip, 2016 17:03   
   GXRA 2015


Czas leciał jej dosyć powoli, ale nie narzekała na nudę, w końcu to było ambulatorium, a tu zawsze było coś do zrobienia. Kobieta nie umiała spokojnie usiedzieć, choć starała się stosować do zaleceń profesora i nie forsowała się zbytnio, co jakiś czas doglądając panią Carter. Nie były to może jakieś ekscytujące zajęcia, ale dla Storm wystarczające. Przy okazji miała nieco czasu na poukładanie myśli. Niestety jednak pamięć nadal jej szwankowała.
Było bardzo spokojnie i cicho, a przynajmniej do momentu niespodziewanego pojawienia się Kurta tuż nad jej głową. Storm zareagowała instynktownie odsuwając się i wyciągając ręce przed siebie, jak w ataku, jednak powstrzymała się widząc, kto ją nawiedził.
- Kurt! - opuściła ręce, a potem odwróciła się do niebieskoskórego mężczyzny, który ponownie się przeteleportował - Jak miło cię widzieć.
Jego widok naprawdę ją ucieszył, bo Kurt był jedną z tych nieco dziwnych, ale jednocześnie fascynujących osobowości. Można powiedzieć - stary znajomy, nawet przyjaciel. Ororo oparła się o stół, a na jej ustach pojawił się ledwo widoczny uśmiech.
- Niedawno się obudziłam, choć nie pamiętam co się stało, że znalazłam się w ambulatorium w śpiączce.
Naprawdę niewiele pamiętała, choć z drugiej strony może to nie było aż tak istotne? Ważne było przede wszystkim to, że się już obudziła i jak widać czuła się dobrze.




 
 

Kurt Wagner 




Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/24 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 285
Wysłany: Czw 07 Lip, 2016 19:19   

W pewnym momencie Kurt był pewny, że oberwie piorunem. Na szczęście Storm się powstrzymała i mężczyzna nie skończył jako popiół. Pomimo kilku takich sytuacji które mogły skończyć się spopieleniem Kurt lubił Storm, była dla niego przyjaciółką. Jej wypadek i problemy z pamięcią zasmuciły Nightcrawlera.
-A jak się czujesz?
Jej stan nie wyglądał na zły ale Kurt wolał mieć pewność, że nic jej nie jest.
-Sporo się pozmieniało - powiedział po chwili




 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4003
Wysłany: Pią 08 Lip, 2016 16:45   
   GXRA 2015


Na szczęście nie doszło do wypadku, a Storm raczej nie należała do osób, które najpierw uderzały, a potem zadawały pytania. Kurt nie musiał sprawdzać czy jest dobrym przewodnikiem prądu, a Ororo oszczędziła swoje sumienie i późniejsze tłumaczenie się przed Charles'em. Zauważyła zmianę u Kurta, jak wspomniała o kłopotach z pamięcią. Uśmiechnęła się uspokajająco.
- Czuję się dobrze, nawet bardzo dobrze. Poza nie do końca poskładaną pamięcią wszystko i u mnie w porządku, nie musisz się martwić, ale to miłe.
Z pewnością będzie musiała się jeszcze natłumaczyć przed innymi, jak tylko się rozniesie, że się obudziła. Może przy okazji też ktoś jej wytłumaczy, co się stało i dlaczego znalazła się właśnie tu, choć miała niejasne przeczucie, że chyba jednak nie była to wiedza konieczna.
- Nie wie ile była nieprzytomna, chyba parę dni. Profesor skrótowo przedstawił mi obecną sytuację, więc mniej więcej wiem, co się dzieje. Ale może wiesz coś jeszcze?
Xavier trochę ją wprowadził, ale wiadomo każdy miał nieco innego podejście i pogląd na zaistniałe sytuacje, więc i Kurt mógł mieć co innego do powiedzenia.




 
 

Kurt Wagner 




Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/24 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 285
Wysłany: Sro 27 Lip, 2016 10:32   

Kurt się uspokoił gdy usłyszał odpowiedź Storm. Braki w pamięci raczej nie były duże ....... na szczęście. Tego jeszcze brakowało żeby Profesor musiał streszczać jej kilka ostatnich tygodni. Nightcrawler oparł się o ścianę i spojrzał na swoją przyjaciółkę.
-Profesor zapewne przedstawił Ci obecną sytuację.
Spojrzał na drzwi wejściowe i pomyślał o Margo, zapewne już wie o Storm i na pewno powiedziało o tym reszcie.
- Jak tylko wiadomość się rozniesie nie będziesz miała chwili spokoju.
Uśmiechnął się a przed oczami stanęło mu kilkudziesięciu uczniów próbujących przebić się przez drzwi w celu porozmawiania z panną Munroe.
- Nie będę zabierał ci już czasu, powinnaś odpocząć
Skierował się powoli do drzwi wyjściowych.




 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4003
Wysłany: Nie 31 Lip, 2016 12:11   
   GXRA 2015


Miała niewielkie luki w pamięci, ale uznała, że to i tak niewielka cena zważywszy na to, co ją spotkało i mogła przejść z tym do porządku dziennego. Z czasem pewnie pamięć wróci, a jak nie, to inni ją uświadomią w kwestiach, o których mogła zapomnieć z takich czy innych przyczyn. Z pewnością nie będzie jej to spędzać snu z powiek.
- Tak, Charles już o wszystkim mi powiedział, więc mniej więcej orientuję się w sytuacji.
Profesor rzecz jasna wszystko jej wyjaśnił, choć z oczywistych względów sam mógł nie mieć pełnego wglądu we wszystko, w końcu "wrócił do życia" niewiele wcześniej niż ona się obudziła ze śpiączki. Wiedziała też, że będzie ją czekało sporo pracy, przed czym nie zamierzała uciekać, bo właśnie to kochała ponad wszystko - instytut i uczniów, o których starała się jak najlepiej zadbać. Myśl o powrocie do obowiązków była więc myślą więcej niż pozytywną.
Uśmiechnęła się lekko na słowa Kurta.
- Jakoś to przeżyję Kurt i z pewnością każdemu z uczniów poświęcę swoją uwagę.
Z pewnością tak właśnie będzie, ale póki co nadal przebywała w ambulatorium, więc najazd uczniów jeszcze jej nie groził.
- Kurt, czują się dobrze i wcale nie zabierasz mi czasu. Cieszę się, że wpadłeś. - powiedziała łagodnie i zaraz dodała - Jakby co, nie rozpowiadaj po instytucie, że już się obudziłam.
Wiedziała, że prośba może być zbędna, bo informacje w szkole rozprzestrzeniały się w błyskawicznym tempie, więc nawet bez Kurta, wieść o jej przebudzeniu mogła dotrzeć już do całkiem sporej rzeszy osób.




 
 

Kurt Wagner 




Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/24 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 285
Wysłany: Czw 11 Sie, 2016 13:34   

Kurt nie chciał opowiadać Storm o sytuacji w szkole ponieważ sam miał pewnie spore braki. No cóż przynajmniej Profesor ją wprowadził. Ororo jak widać chciała wrócić do swoich zajęć zamiast odpoczywać.
- Jestem pewien, że to zrobisz ale do tego czasu odpoczywaj.
Uśmiechnął się do niej i spojrzał w stronę wyjścia jakby spodziewał się tam zobaczyć pewną uczennicę. Tak wieść zapewne rozniosła się po szkole przez pewną wieszczkę. No cóż zawsze będzie mógł ją zabrać z ambulatorium i przenieść do innego spokojnego miejsca. Na tą myśl się uśmiechnął.
-Nikomu nie powiem
Spojrzał jeszcze raz na swoją przyjaciółkę i poszedł w stronę wyjścia.
Pójdę się przejść a ty odpoczywaj
Kurt przeszedł przez drzwi i poszedł się przejść po ogrodzie.


//zt




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 79
Wysłany: Sro 31 Sie, 2016 18:08   

Chciał z nią porozmawiać już w momencie, gdy dotarły do niego wiadomości o poprawie stanu zdrowia Storm, lecz nie pozwoliły mu na to obowiązki. Więc, gdy tylko pojawiła się chwila wolnego czasu, nie zamierzał jej zmarnować i natychmiast wybrał się do znajdującego się nie tak daleko od jego laboratorium ambulatorium. Z pośpiechu zapomniał nawet ściągnąć swój fartuch. Nacisnął klamkę i z niebywałą lekkością otworzył drzwi.
- Ororo! Jak się miewasz? – dało się usłyszeć nim jeszcze w pełni przekroczył prób pomieszczenia. Na widok przyjaciółki, na jego twarzy zagościł szczery, szeroki uśmiech. – Wybacz, że nie odwiedziłem cię wcześniej. – rzekł podchodząc do Storm. Wyglądała już naprawdę dobrze, niemal jak gdyby nic się nie stało. - Naprawdę dobrze cię tak szybko powracającą do pełni sił. – powiedział po czym usiadł obok towarzyszki. – Ale wiesz co może ci jeszcze bardziej pomóc? Wyjście na świeże powietrze. Na przykład spacer po parku lub ogrodzie razem z pewnym niebieskim jegomościem. Co ty na to? – spytał i spojrzał na Storm. – Nie ma sensu, żeby cię tu dłużej trzymać.
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4003
Wysłany: Sro 31 Sie, 2016 19:01   
   GXRA 2015


Uśmiechnęła się lekko, na słowa Kurta. Ten mutant mimowolnie wywoływał w niej pewne opiekuńcze instynkty. Zdziwiła się jedynie, gdy postanowił wyjść z ambulatorium w sposób tradycyjny - drzwiami, a nie jak zwykle znikając w kłębie dymu i smrodzie siarki. Gdy została sama w ambulatoriom doglądnęła jeszcze matki uczennicy Carter, a potem postanowiła nieco odpocząć. Jednak nie było jej dane długo siedzieć samej i gdy zaczynała właśnie rozmyślać nad opuszczeniem pomieszczenia, dało się słyszeć dudniący, ale jednocześnie przepełniony miłą nutą głos McCoy'a. Na twarzy Storm pojawił się szeroki uśmiech.
- Hank! Widzę, że wieść jednak szybko się roznosi.
Przez jakiś czas chciała się wstrzymać przed tym, by informować wszystkich o swoim przebudzeniu, ale jak widać są pewne rzeczy, których powstrzymać się nie da. Z wizyty Hanka, podobnie jak w przypadku Kurta bardzo się ucieszyła i jednocześnie trochę ją to peszyło, że tak wszyscy ją odwiedzają, jak chorą, kiedy czuła się już całkiem dobrze. Prawie całkiem doszła do siebie po śpiączce.
- Czuję się dobrze przyjacielu, siły rzeczywiście szybko mi wracają i mogłabym już opuścić ambulatorium, ale nie chciałabym zachodzić za skórę Charles'owi. - uśmiechnęła się wesoło i po chwili dodała - Jeżeli jednak miałabym tak fachową opiekę, jak twoja, to mogę zdecydować się na taki "leczniczy" spacer. Trochę świeżego powietrza mi się przyda.
Wstała, stwierdzając, że powinna się wcześniej jeszcze porządnie odświeżyć, po tak długo przeleżanym czasie, ale w sumie odkąd się obudziła to jako tako doszła ze sobą do porządku. Chyba nie ma co się dalej skrywać w murach, tylko wyjść na powierzchnię.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 79
Wysłany: Sro 31 Sie, 2016 20:16   

- Nie wiem, czy do innych również dotarła już ta wiadomość, ale do mojego laboratorium nie miała długiej drogi do przebycia. – zaśmiał się głośno i donośnie. – Świetnie to słyszeć, a o Charlesa się nie martw. Z pewnością ucieszy się, gdy dowie się, że o własnych siłach opuściłaś już to pomieszczenie. – znał Profesora i wiedział, że nie będzie miał nic przeciwko temu, że pozwolił sobie wyciągnąć Storm na świeże powietrze. – A jeśli jednak będzie inaczej… Już ja sobie z nim porozmawiam. – rzekł żartobliwie, obserwując wstającą z łóżka przyjaciółkę. Przez krótką chwilę w jego głowie przemknęła myśl czy jej w tym nie pomóc, ale tak szybko jak się pojawiła, tak szybko zniknęła. Po chwili Ororo udowodniła, że w tej kwestii wcale nie potrzebowała jego wsparcia. Cała Storm. W takim tempie zaraz będzie chciała wracać do swoich obowiązków. Będzie musiał chyba zamienić kilka zdań z Profesorem, by przez jakiś czas nadmiernie nie zarzucać jej pracą. Mimo tego iż widać, że sprawia dobre wrażenie, nie należy pozwolić, by od razu wkroczyła na pełne obroty.
- Chcesz jeszcze założyć coś wygodniejszego? – spytał i dał czas przyjaciółce, by mogła się przebrać jeśli tak postanowi. Wtedy wstał, podszedł do Ororo od prawej strony podając jej swoją rękę. Miał nadzieję, że nie będzie miała nic przeciwko propozycji poprowadzenia pod rękę. – Gotowa pokazać się światu? – poczekał na reakcję i skierował ich ku wyjściu.


// zt x2 => Ogród - możesz tam już zacząć.
 
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 712
Skąd: Westchester
Wysłany: Czw 13 Kwi, 2017 21:38   

//znienacka, sprowadzony przez Kurta

Charles otworzył oczy, z trudem pojmując gdzie się znalazł. Zazwyczaj pojawiał się w ambulatorium jako opiekun, nie pacjent. Szumiało mu w głowie, ale zerwał się, zamierzając natychmiast ruszyć do działania. Nie udalo się, zakręciło mu się tylko w głowie, przez co musiał usiąść na łóżku. Spostrzegł Kurta dopiero gdy ten położył mu dłoń na ramieniu, widocznie martwiąc się aby profesor nie upadł.

– Co się stało? – zapytał chłopaka, zbierając siły i uspokajając oddech. Wysłuchał wyjaśnień, po czym skontaktował się z Hankiem:
Nic mi nie jest. Uważajcie na siebie.

– Kurt, wydaje mi się że nadal możesz być potrzebny. Proszę, bądź gotów skoczyć na ratunek gdy dam ci znać. – powiedział, wychodząc z ambulatorium. Wystarczyło mu że spędził wiele czasu na wyspie Moir, nie miał ochoty leżeć tutaj. Zwłaszcza, że tuż obok było pomieszczenie w którym leżał Alexander, którego zawiódł. Ech, gdyby tylko nie dał się przekonać Raven do powrotu...

Ale nie mógł tego żałować, jeszcze tylu mutantów potrzebowało jego pomocy.

//Profesor udał się do salonu.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Dysharmonia Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Lucid Dreams Veneficium Riverdale Horizon Beyond Undertale Dragon Ball Another Universe Stray Dogs Sol Oriens

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi. Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2017