FAQ}FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Pokój Maze
Autor Wiadomość

Maze 





Imię i nazwisko: Maze Mhkwanazi
Pseudonim: Professor X, Miss X, Xero
Data urodzenia/Wiek: 30 czerwca 1985 / 27 lat
Zdolności: kopiowanie zdolności, dezintegracja, ponadprzeciętna inteligencja.
Urazy: może się znajdą jakieś psychiczne...
Dołączyła: 02 Paź 2016
Posty: 58
Wysłany: Nie 07 Maj, 2017 18:05   Pokój Maze

Pokój Maze w dużej części przypomina sporej wielkości biblioteczkę. Ściana i połowa drugiej ściany jest pokryta w całości regałami z książkami. Przy wolnej połowie znajduje się dosunięte do ściany wielkie, dwuosobowe łóżko ze sporą ilością poduszek, którym zdarza się w nocy wylądować na podłodze, gdy kobieta ma zły sen. Ściany pomieszczenia są jasne i upstrzone kartkami z różnymi notatkami pisanymi niekiedy w kilku językach na raz. Na środku pokoju znajduje się wielki puszysty dywan, w kolorze karmelu. Przy łóżku stoi nocny stolik z organizerem i ładowarką do telefonu oraz nocną lampką. W pokoju znajduje się również biurko z dużą ilością szuflad i królującym na nim laptopem. Kobieta posiada także regał z dużą ilością papierzysk i olbrzymią szafę z ubraniami. W pokoju zazwyczaj panuje porządek, niestety obejmuje tylko biurko. Reszta może być zawalona rzeczami tak długo, jak Maze jest w stanie wszystko znaleźć i bezpiecznie dość do książek, biurka i łóżka. Pokój zwykle jest zamknięty na automatyczny zamek, do którego pilot ma jedynie Maze.
Wewnątrz znajdują się drzwi do łazienki, niezbyt dużej, za to w większości zajętej przez wielką wannę. Oprócz tego tradycyjne wyposażenie jak toaleta czy umywalka, a nawet prysznic. W łazience znajduje się również sporej wielkości lodówka zamykana zamkiem szyfrowym.



People are like insects. And what do you do with insects? I tell you: you kill them.

  
 
 

Maze 





Imię i nazwisko: Maze Mhkwanazi
Pseudonim: Professor X, Miss X, Xero
Data urodzenia/Wiek: 30 czerwca 1985 / 27 lat
Zdolności: kopiowanie zdolności, dezintegracja, ponadprzeciętna inteligencja.
Urazy: może się znajdą jakieś psychiczne...
Dołączyła: 02 Paź 2016
Posty: 58
Wysłany: Nie 07 Maj, 2017 18:16   

z salonu Bractwa

Wedle ogólnego zapotrzebowania i życzenia wróciła do pokoju w celach przegrzebania internetu za odpowiednimi informacjami. Żmudna robota, ale lepsze to niż wypuszczanie Maze do dyskutowania z tą marną redaktorzyną. Zbyt mocno dałaby mu odczuć, że uważa go za coś gorszego od siebie. Znalezienie informacji za to wcale nie było takie proste, jak mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Dokopanie się do pierwszych szczątków wiadomości zajęło jej sporo czasu, ale potem poszło już łatwiej. I szybciej.



People are like insects. And what do you do with insects? I tell you: you kill them.

 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 81
Wysłany: Wto 09 Maj, 2017 21:08   

/Ulice NY

Drake nie zamierzał się kłócić, gdy Alice zdecydowała najpierw wrócić do siedziby. Należała jej się wyrozumiałość, bo pewnie nigdy nie podróżowała w luku bagażowym. Zresztą, wspomniała tylko o Maze, o której Tide jeszcze nie wyrobił sobie złej opinii. Czemu by się nie przekonać, na ile użyteczna jest ta "nowa"?
Gdy tylko dotarli do siedziby, udali się do pokoju ciemnoskórej. Wodnik ponownie musiał się zdać na Alice, która znała drogę. Stwierdził, że chyba za mało przesiaduje w siedzibie. Nie miał pojęcia, gdzie kto sypia, poza paroma wyjątkami. Z drugiej strony od dawna nie interesowało go zadawanie się z którymkolwiek z nich. Gdyby nie wspólny cel, pewnie nawet by się do nich nie odzywał.
Trafiając pod odpowiednie drzwi, ledwie się zreflektował przed bezceremonialnym wejściem. Zapukał dwa razy i wtedy już bez czekania na zaproszenie wszedł do środka. Rozejrzał się po pomieszczeniu, lustrując wzrokiem regały z książkami. Maze musiała tu mieszkać dłużej, niż przypuszczał. Gdy jego wzrok padł na lokatorkę, zaczął się zastanawiać, czemu nie puścił Alice przodem.
- Mamy prawdopodobne namiary na więzienie Magneto - oznajmił i spojrzał na laptopa. - Znalazłaś coś?





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Maze 





Imię i nazwisko: Maze Mhkwanazi
Pseudonim: Professor X, Miss X, Xero
Data urodzenia/Wiek: 30 czerwca 1985 / 27 lat
Zdolności: kopiowanie zdolności, dezintegracja, ponadprzeciętna inteligencja.
Urazy: może się znajdą jakieś psychiczne...
Dołączyła: 02 Paź 2016
Posty: 58
Wysłany: Sro 10 Maj, 2017 21:41   

To, że Tide w ogóle wszedł do pokoju, zawdzięczał czystemu przypadkowi. I temu, że wkurzona Maze za lekko zamknęła drzwi, więc zamek nie zaskoczył. Normalnie po prostu obiłby się o drzwi i na tym by się skończyło. I na rozbawieniu czarnowłosej. No ale niestety, drzwi zostały niedomknięte, wobec czego nie wymagały pilota, aby je otworzyć. Tak czy siak - zły plan. Trzeba było poczekać na zaproszenie. Zwłaszcza przy tak przewrażliwionej na punkcie prywatności osobie, jaką była Maze. Słysząc, że ktoś wszedł do jej pokoju, bez czekania na zaproszenie, zerwała się. No tak, teraz już chyba rozumiała, czemu Alice go nie lubi. Położyła ręce na biodrach, patrząc z ognikami irytacji w oczach.
- Kultury nikt nie nauczył? Się czeka na zaproszenie, a nie... - i reszta wypowiedzi, bardzo długiej zresztą, przestała być zrozumiała dla kogokolwiek, kto nie znał hiszpańskiego. I wakandyjskiego. I ewentualnie podstaw szwedzkiego. Wkurzona Maze miała w zwyczaju bezwiednie "przełączać" się na inny znany sobie język, tak więc Tide mógł wysłuchać bardzo imponującej tyrady o braku kultury głównie w języku hiszpańskim, przetykanym wakandyjskim oraz wtrąceniami ze szwedzkiego. Większość tejże tyrady miała okazję usłyszeć również Alice, na której w ostateczności skupiła sie Maze.
I w tym samym języku, co wygłoszona tyrada zapytała "grzecznie", co do cholery Alice sobie myślała, nie ucząc Tide'a podstawowych zasad kultury przy wchodzeniu do jej pokoju.



People are like insects. And what do you do with insects? I tell you: you kill them.

 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 36 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1169
Wysłany: Czw 11 Maj, 2017 10:14   

Przez całą tyradę Alice stała w drzwiach, z założonymi rękami, opierając się barkiem o futrynę. Zachowywała kamienną twarz, ale w jej oczach było widać błysk rozbawienia. Po pytaniu skierowanym do niech, z którego zrozumiała ledwie kilka słów, wzruszyła ramionami i zrobiła minę mówiącą, że nie rozumie ni w ząb co Mhkwanazi do niej mówi.
- Erik jest w Xingyu, na południe od Shannan w Chinach. Jest tam też doktor Yīshēng, ponoć spec od genetyki - powiedziała, wchodząc do pokoju Maze i kładąc na jej biurku dyktafon, wyciągnięty z torby, którą rzuciła na podłogę zanim padła na łóżko Maze, uważając bardzo by nogi zostawić oparte na podłodze. Jakoś nie marzyła jej się utrata ulubionych rzeczy przez wkurzoną Maze.
- Jak z pewnością wiecie, Erik przeżył pobyt w nazistowskim obozie koncentracyjnym i eksperymenty na mutantach są czymś, co nie przywołuje miłych wspomnień.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 81
Wysłany: Pią 12 Maj, 2017 15:13   

Dla Tide'a niezamknięte drzwi to zaproszenie samo w sobie. Dlatego też nie rozumiał, czemu Maze tak się gorączkuje. Poza tym, przecież ją ostrzegł pukaniem, dając jej jakąś sekundę na przygotowanie się na wejście gościa. Aż sekundę! W dodatku była nawet ubrana, a piekli się, jakby Drake podglądał ją w kąpieli.
Z pewną konsternacją spoglądał na ciemnoskórą, gdy zaczęła się na niego wydzierać. Zwłaszcza, że robiła to w kilku językach i w pewnym momencie mężczyzna nie mógł tego nawet zrozumieć, ale domyślał się, o czym mówi.
- Me vale madre - odpowiedział lekceważąco. Kiwnął głową przez ramię w stronę drzwi. - Otwarte było. Poza tym, szkoda czasu na takie zabawy.
Hiszpański znał akurat bardzo dobrze. Był dla niego drugim językiem, w końcu pochodził z Teksasu i na co dzień miał do czynienia z Meksykanami oraz ich slangiem.
Z pewną wdzięcznością spojrzał na Alice, gdy przeszła do rzeczy.
- Chyba nie potrzeba traumatycznych wspomnień, by nie być zadowolonym z roli królika doświadczalnego - odparł na jej wniosek. Jak sięgał pamięcią, takie sytuacje wzburzały Magneto i potrafił stracić kontrolę nad swoimi mocami, niszcząc wszystko dookoła. Jeszcze nikt dobrze nie wyszedł na wykorzystywaniu Lensherra. Tylko czasem trzeba było mu trochę pomóc.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Maze 





Imię i nazwisko: Maze Mhkwanazi
Pseudonim: Professor X, Miss X, Xero
Data urodzenia/Wiek: 30 czerwca 1985 / 27 lat
Zdolności: kopiowanie zdolności, dezintegracja, ponadprzeciętna inteligencja.
Urazy: może się znajdą jakieś psychiczne...
Dołączyła: 02 Paź 2016
Posty: 58
Wysłany: Pon 15 Maj, 2017 19:41   

Zbyła kompletnym milczeniem słowa Drake'a. Nie powinna się denerwować, to się nigdy dobrze nie kończyło, a do swoich mebli jednak była przywiązana. Zmierzyła tylko wzrokiem Alice, sprawdzając, czy czasem nie usadzi na jej łóżku brudnych butów. No, powstrzymała się, na całe szczęście.
- Owszem, nie trzeba, ale tego typu wspomnienia jeszcze wzmagają... traumę, agresję i kilka innych negatywnych zachowań. Więc nasza w tym głowa, żeby wyciągnąć go stamtąd jak najszybciej. - przeszła na nowo na angielski, żeby Alice mogła cokolwiek zrozumieć. Chociaż prowadzenie dyskusji w hiszpańskim wcale by jej nie przeszkadzało.
- Udało mi się natrafić na tak zwany cholerny chiński mur, informacje natychmiast zostały usunięte, ale na całe szczęście zbyt ciężko jest usunąć informacje tak, by nie pozostał po nich żaden ślad. Mamy więc pewność, że w całą sprawę jest zamieszany rząd. Udało mi się odnaleźć człowieka, niejakiego Xin Gha, który został aresztowany za obrazoburcze wypowiedzi... Jego wpisy zlewają się z datą wycieku informacji o Magneto. Problem niestety w tym, że mają go rozstrzelać. Za 12 godzin.



People are like insects. And what do you do with insects? I tell you: you kill them.

 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 36 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1169
Wysłany: Wto 16 Maj, 2017 10:20   

- Dwanaście godzin? - Alice aż usiadła na łóżku, jej wzrok nieobecny, gdy robiła w myślach potrzebne kalkulacje. - Zwykłym samolotem przeszło trzynaście godzin się leci do samego Pekinu, z międzylądowaniem więcej. Jeśli nie ukradniemy samolotu Xaviera lub jakiegoś superodrzutowca wojskowego, to prędzej się skichamy niż którekolwiek z nas tam dotrze na czas.
Pomyślała o Quicksilverze, ale jego odejście i ogólnie znany stosunek do ojca z miejsca wykluczały jakiekolwiek proszenie go o pomoc. Zostawała jeszcze Wanda, ale ona też gdzieś przepadła. Alice zamierzała do niej napisać o ile dziewczyna nadal miała ten sam numer. Wyjęła telefon i szybko wklepała treść smsa.
- Mamy kogoś na terenie Chin, kto mógłby przesłuchać tego całego Xina i go wyrwać z pierdla nim rozpieprzą mu mózg jak arbuza?



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 81
Wysłany: Czw 18 Maj, 2017 10:16   

Drake parsknął słysząc o żółtku, który może mieć jakieś przydatne informacje. Wiedzieli już chyba wystarczająco, ale być może dodatkowe wskazówki się do czegoś przydadzą. Tylko dwanaście godzin, żeby dostać się na drugą stronę świata to trochę mało.
- Misja ratunkowa podczas misji ratunkowej? Niedługo zaczniemy nosić trykoty z iksami - sapnął i pokręcił głową. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że Chińczyk nie musi żyć, gdy już wszystko wygada.
Spodobał mu się pomysł kradzieży samolotu. Zastanawiał się tylko, który trudniej byłoby ukraść. Jednak wszystko wskazywało na to, że Alice nie mówi poważnie albo była to ostateczna alternatywa. Spojrzał z ukosa na mutantkę, gdy zapytała, czy ktoś z Bractwa jest w okolicy.
- Może nasza tajemnicza zdrajczyni wciąż tam jest, ale to nas raczej nie urządza - odparł.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Maze 





Imię i nazwisko: Maze Mhkwanazi
Pseudonim: Professor X, Miss X, Xero
Data urodzenia/Wiek: 30 czerwca 1985 / 27 lat
Zdolności: kopiowanie zdolności, dezintegracja, ponadprzeciętna inteligencja.
Urazy: może się znajdą jakieś psychiczne...
Dołączyła: 02 Paź 2016
Posty: 58
Wysłany: Nie 21 Maj, 2017 14:37   

- Zawsze możemy spróbować namówić do współpracy teleportera. - podrzuciła trochę złośliwie do Alice, doskonale wiedząc, że opcja jest awykonalna. Chociaż w zasadzie jakakolwiek współpraca z przedstawicielami grupy Xaviera była awykonalna. Zbyt duże różnice poglądów, chociaż ta ciągła walka między Bractem a nimi zaczynała się robić kompletnie bezsensowna i głupia. Odnośnie trykotów z iksami po prostu posłała Drake'owi pełne politowania spojrzenie. To już nawet nie zasługiwało na komentarz. Miała ochotę posłać Alice spojrzenie z cyklu "skąd żeście go wytrzasnęli?" ale też się powstrzymała. Były ważniejsze sprawy.
- Tajemnicza zdrajczyni? Z czym i jak bardzo jestem do tyłu? - zainteresowała się od razu. Maze to był taki typ, który nie lubił nie wiedzieć takich rzeczy. Nic dziwnego, że od razu zaciekawił ją temat i z wyczekiwaniem spojrzała na Tide'a licząc, że powie coś więcej w temacie.



People are like insects. And what do you do with insects? I tell you: you kill them.

 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 36 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1169
Wysłany: Nie 21 Maj, 2017 15:58   

- Nie mam pojęcia kim ta osoba mogłaby być - mruknęła, odpisując na kolejną wiadomość tekstową. - Mystique mi tylko pasuje do tej roli, ale jak Tide wcześniej zauważył, to mało prawdopodobne, żeby Erik jej nie rozpoznał.
Dręczyło ją to przez to, że obecnie kobiet w bractwie było jak na lekarstwo. Jedynie ona i Maze były tu na stałe, reszta się zmieniała, spędzając czas w terenie.
- Wanda nam pomoże dostać się do Shannan - powiedziała po tym jak kolejny sms przyszedł z telefonu Szkarłatnej Wiedźmy. - Ale to będzie ostatnia rzecz jaką zrobi dla nas czy dla ojca, więc postarajcie się nie skrewić niczego chlapiąc coś bez zastanowienia. Zanim się z nią spotkamy przydałoby się ustalić, kto się wybierze na drugi koniec świata. Płeć nie ma tu żadnego znaczenia. Musimy patrzeć na to, co może nam tam stanąć na drodze i dobrać nasze moce by dało się jak najszybciej tego żółtka wyrwać sprzed luf oddziału egzekucyjnego i wycisnąć z niego informacje o Eriku.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 81
Wysłany: Czw 25 Maj, 2017 21:18   

Ironiczny żart nie został dobrze przyjęty przez Maze, ale Tide jak zwykle mało się tym przejmował. Zamiast tego przyznał w duchu, że gdyby dostał trykot, który zmieniałby się w ciecz razem z jego ciałem, to pewnie by go nosił.
- Jameson powiedział, że Magneto został wydany przez jedną ze swoich "służek" - wyjaśnił kwestię zdrajczyni. Kiwnął głową, gdy Alice wspomniała jego uwagę. Przez całą drogę z DB starał się dopasować kogokolwiek do tej roli. W tym momencie zaczął się zastanawiać, czy lider bractwa mógł zostać zdekonspirowany przez własną córkę. Zaraz potem dowiedział się, z kim przez cały ten czas pisała Vixen.
- A co jeśli to jej sprawka? Teraz chyba trzyma z Avengersami. To by się nawet zgadzało - podsunął. - Możliwe, że Magneto nawet nie jest w Chinach. Ja bym jej tak nie ufał. Kto wie, czy nie przeniesie nas prosto do więzienia SHIELD.
Drake był przygotowany na wiele możliwości. Jednak agenci SHIELD to profesjonaliści i z pewnością zdołaliby zbudować celę, z której nie mógłby uciec. Zwłaszcza, jeśli spodziewają się jego wizyty. Ale chyba nie mieli dużego wyboru i musieli skorzystać z pomocy Czarownicy.
- Weźcie też pod uwagę, że jeśli nasz sprzedawczyk jest skrupulatny, mógł uprzedzić Chinoli o naszym przybyciu. Bądź co bądź to dosyć przewidywalne posunięcie. Może lepiej tym razem odpuśćmy sobie teatrzyki.
Oparł ręce na biodrach i spojrzał na obie kobiety. Mieli zdecydować, kto wybierze się na szybką wycieczkę do Azji.
- Powiedziałbym, że moglibyśmy tam wyruszyć w trójkę, ale jeśli to pułapka, to może lepiej, żeby ktoś został. Nie wiem, na ile przydadzą się twoje feromony, jeśli będą się ciebie spodziewać, Alice - zwrócił się do krótkowłosej. - Ja mogę się dostać prawie wszędzie, więc mógłbym się przemknąć do świadka. Nie wiem tylko, co potrafi koleżanka. Poza tym, że jest niezła z języków. Może znasz chiński? - uniósł brew spoglądając na ciemnoskórą.
Nie wyobrażał sobie, żeby miał zostać w bazie z Sabre i Desem, podczas gdy panienki będą się świetnie bawić na innym kontynencie i zgarniać pochwały od Magneto, jeśli im się uda. Z drugiej strony, nie polegałby na nikim innym niż Alice, jeśli okazałoby się, że to podstęp i ktoś musiałby go uwolnić. Ale tego nigdy by nie przyznał.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Maze 





Imię i nazwisko: Maze Mhkwanazi
Pseudonim: Professor X, Miss X, Xero
Data urodzenia/Wiek: 30 czerwca 1985 / 27 lat
Zdolności: kopiowanie zdolności, dezintegracja, ponadprzeciętna inteligencja.
Urazy: może się znajdą jakieś psychiczne...
Dołączyła: 02 Paź 2016
Posty: 58
Wysłany: Pon 29 Maj, 2017 21:46   

Oparła się tyłkiem o biurko, myśląc nad słowami Alice i Drake'a.
- Mystique rozpoznałby dość szybko, tego jestem pewna... Wanda, skoro zgodziła się pomóc, raczej nie jest zamieszana. I to nie jest kwestia zaufania, tylko logiki. Może być wściekła i nie chcieć go znać, ale nie posunęłaby się do czegoś takiego. W końcu to jej ojciec. A co do zdrady, to SHIELD nie miałoby więzienia zdolnego mnie utrzymać... Wychodziłoby więc na to, że Magneto wkurzył więcej osób, niż sądziliśmy na początku. Albo dziewczyna po prostu była podstawiona przez kogoś, kto go znał. Tak czy siak, nad tym pomyślimy potem... Teraz jak sądzę goni nas czas. - uśmiechnęła się pod nosem, krzyżując ręce na piersiach. Sama nie bała się SHIELDu ani tak naprawdę nikogo. W sumie poza nią samą nikt nie miał zielonego pojęcia, że może dezintegrować tylko konkretne rzeczy. I to dawało jej całkiem sporą przewagę.
- Uczę się dopiero. Tak więc pod względem językowym jestem niezbyt przydatna. Moje doktoraty nie są powiązane z żadną dziedziną, na podstawie której mogłabym się tam wepchnąć... Tak więc bez kogoś silnego sama za wiele nie zrobię, więc i tak i tak do pewnego momentu mogę tylko zawadzać. Z drugiej strony... I tak nie mamy zbyt wielkiego wyboru odnośnie ekipy ratunkowej. No i przy okazji nie rozgłaszam za bardzo swoich zdolności, więc to też jakaś moja przewaga.



People are like insects. And what do you do with insects? I tell you: you kill them.

 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 36 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1169
Wysłany: Wto 30 Maj, 2017 20:32   

Posłała Drake'owi ostre spojrzenie, kiedy bezczelnie oskarżył Wandę o zdradę.
- Wanda nigdy by tego nie zrobiła. Może być wściekła na Erika, ale jeśli by miała mu dowalić, to zrobiłaby to sama. Środków do tego jej nie brakuje. A co do tego które z nas pójdzie i w jakiej ilości, to zadecydujemy gdy Wanda się zjawi i powie ile osób może przenieść. Na razie nie ma co gdybać.
Gdyby cała trójka mogła się przedostać na chińską ziemię, to byłoby idealnie. Ich zdolności niejako się uzupełniały i dawały im największe szanse na powodzenie.
- Na razie powinniśmy się zastanowić jak się stamtąd wydostaniemy.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 81
Wysłany: Czw 01 Cze, 2017 12:30   

Tide przewrócił oczami słysząc, jak kobiety bronią Wandy. Solidarność jajników, czy jak?
- Jesteście naiwne - sarknął. - Więzienie to idealne rozwiązanie, jeśli chce się kogoś unieszkodliwić bez zabijania. Nowi przyjaciele mogli ją do tego namówić.
Wiedział, że i tak ich nie przegada. Miały przewagę liczebną i były kobietami, więc mogły się upierać bez końca. Ciemnowłosy westchnął.
- W każdym razie to tylko przypuszczenia. Może faktycznie nie mam racji, zresztą nie pozostaje nam żadna inna droga. Jednak warto to wziąć pod uwagę. Nie ufam tym, którzy zostawili bractwo.
Jeśli się wpakują w jakąś pułapkę, to trudno. Drake przynajmniej będzie usatysfakcjonowany, że się nie mylił i z pewnością im to wytknie, jeśli będzie miał okazję. Nie przewidywał też, żeby długo go mogli utrzymać w celi, jakkolwiek by jej nie przygotowali.
Był nieco zawiedziony tym, że Maze nie chciała opowiedzieć o swoich mocach, no ale skoro w ten sposób czuła się bezpiecznie, to niech jej będzie. Oby nie skonfrontowała się z żadnym telepatą.
- Kiedy już uwolnimy Magneto, to droga powrotna będzie całkiem prosta - odpowiedział na zagadnienie Alice. - Chyba, że masz na myśli samo więzienie. Wtedy pewnie coś spontanicznego. Zakładnicy, odwrócenie uwagi jakąś rozróbą, cokolwiek. Ja się piszę. Ale jeśli macie jakiś plan budynku i chcecie to rozegrać jak najciszej, to proszę bardzo.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Scarlet Witch 

No more...



Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 październik 1989/24 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1270
Wysłany: Sob 10 Cze, 2017 11:48   

//z limbo

Uwielbiała ten moment. Teleportacja. Stan umysłu wydawał się być poza czasem i przestrzenią, a każdy problem, nawet ten spędzający sen z powiek, tracił swoją wagę. Ważność i wartość. Uwielbiała rozmywać się w powietrzu, tracąc tym samym ciężar jaki spoczywał na jej sercu. Ten sam, który pojawił się w momencie podjęcia decyzji o pomocy swoim braciom. Nie powinna tego robić. Nie powinna zawodzić Mścicieli. Obiecała szerzyć dobro, a chce pomóc uwolnić terrorystę. Z drugiej strony to nie był ‘zwykły’ terrorysta tylko jej ojciec. Od małego nie potrafiła przejść obojętnie obok krzywdy drugiego człowieka, dlatego sama myśl o więzieniu… Powtarzała sobie 'ostatni raz' i odetnie się od tego już na zawsze. Będą musieli poradzić sobie sami i z takim właśnie zamysłem chciała porozmawiać z Alice. Kobieta wiele przeżyła fakt i nie oczekiwała od niej zrozumienia, jednak należały się jej wyjaśnienia. Wanda po prostu nie chciała w tym wszystkim uczestniczyć. Wiedziała, że ludzie są niesprawiedliwi. Odrzucają inność kierując się zwykłym strachem. Ona również nie prosiła się o ten dar, który czasami również przerażał… dlatego w jakimś sensie ich rozumiała… Chcąc się pokazać od dobrej strony wstąpiła do Avengers, mając nadzieje na odkupienie win. Niestety nie zawsze można było odciąć się zupełnie od przeszłości. Ta czasami ścigała bez końca, a czasami chowała się za prośbą przyjaciela. Wiedząc to i tak pchała się w paszcze lwa, bo ‘ten ostatni raz’.
I z taką właśnie myślą zjawiła się pośród pokoju. Najpierw jako zbiorowisko czerwonego, napływającego zewsząd, a zarazem nie wiadomo skąd światła, aby po kilku sekundach zmaterializować się w pełną prawną postać. Gdy błysk zniknął mogli dostrzec Wandę. Nie wyglądała inaczej niż zwykle. Czarna sukienka, czerwona kurtka skórzana i trzy, jak nie cztery wisiorki magicznych znaków przepasanych na jej szyi. Długie włosy opadły z wolna na jej ramiona, a spojrzenie podkreślone czarną kredką padło na Alice. Dopiero później przeniosła je na Maze i Tide’a. Przy tym ostatnim przeszedł ją zimny dreszcz… Sama nie wiedziała dlaczego wzbudzał w niej takie emocje. Sama nie wiedziała, że lubiła stronić od jego towarzystwa. Był zbyt okrutny jak na jej standardy. Nie, żeby Alice grzeszyła słodkim urokiem, ale… tyle przeżyły, że więź jaka je łączyła sprawiała, że mogła jej ufać. Oczywiście zdawała sobie sprawę, że w innych okolicznościach, przy takim spotkaniu zapewne by się od Vixen nasłuchała… A co do Maze, cóż… Wanda od zawsze paranoicznie uważała, że kobieta tylko czeka na jej potknięcie, dlatego stojąc tutaj, gdy ta wybrała drugą stronę barykady zapewne musiała mieć niezłą satysfakcję.
- Hej. Chyba nie mamy zbyt wiele czasu, co? ..To kogo mam podrzucić? – Zapytała zebranych starając się ich jakoś ponaglić, by nie wchodzili w żadne dyskusje.





Strój na gale

 
 

Maze 





Imię i nazwisko: Maze Mhkwanazi
Pseudonim: Professor X, Miss X, Xero
Data urodzenia/Wiek: 30 czerwca 1985 / 27 lat
Zdolności: kopiowanie zdolności, dezintegracja, ponadprzeciętna inteligencja.
Urazy: może się znajdą jakieś psychiczne...
Dołączyła: 02 Paź 2016
Posty: 58
Wysłany: Sob 10 Cze, 2017 20:53   

- Jestem skłonna poprzeć Alice. Wprawdzie jakoś nigdy mnie nie lubiła, ale raczej nie wywinęłaby takiego numeru. - w zasadzie miała kompletnie gdzieś, czy ktoś ją lubił, czy nie. Liczyło się jedynie uświadomienie ludziom, w którym miejscu łańcucha pokarmowego są.
- Tide, nie naiwne, tylko myślące w miarę logicznie. To, że Ty byłbyś w stanie wpakować swojego ojca do pudła, nie znaczy, że każdy jest taki sam. A co do wydostania się to prawda, jak już wyciągniemy... szefa, to ucieczka nie będzie przedstawiała najmniejszego problemu. Tak w sumie. Dla mnie w zasadzie wejście do środka też nie musi być problemem, ale niestety nie znam się na budowlance. - westchnęła cicho, lekko niezadowolona, że przy swoich zdolnościach raczej może nie być zbyt przydatna. Chyba że miałaby dezintegrować drzwi czy inne tego typu przeszkody. Wtedy jak najbardziej, tylko przypadkiem mogłaby rozwalić ścianę nośną.
No i dokładnie w tym momencie pojawiła się Wanda. W zasadzie Maze była do niej nastawiona neutralnie, nie wchodziły sobie jakoś specjalnie w drogę i kobiecie w pełni to odpowiadało. Na jej pytanie wzruszyła ramionami. W końcu nie powie, że wciąż jeszcze tego nie ustalili. No może poza faktem, że na pewno nie będzie to Victor ani Desiu. Z tej dwójki byłoby więcej kłopotów niż pożytku.
Z racji faktu, że całe walne zgromadzenie odbywało się w jej pokoju, nie musiała iść gdziekolwiek i po cokolwiek. Zgarnęła tylko z szafy bardziej odpowiednie ubrania i zniknęła w łazience, by się przebrać. Resztę najważniejszych rzeczy i tak nosiła przy sobie.



People are like insects. And what do you do with insects? I tell you: you kill them.

  
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 36 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1169
Wysłany: Nie 11 Cze, 2017 17:35   

Alice przed pojawieniem się Wandy zdążyła dobitnie, bardzo niecenzuralnie i bardzo wprost wyjaśnić Drake'owi, gdzie może sobie wsadzić swoje teorie i przypuszczenia.
- Woda z kibla tego szmatławca ci zaszkodziła - zakończyła swój wywód wraz z pojawieniem się Scarlet Witch.
- Cześć - przywitała się z Wandą. - Całą naszą trójkę jak dasz radę tyle osób zabrać. Jak będziemy musieli wybierać, to potrwa to do sądnego dnia. Desa przypilnuje Sabre, skoro już raczył wrócić. Niech się z nim pobawi w murarza.
Bez słowa wyszła z pokoju Maze, by wrócić po paru minutach z grubym zwitkiem dolarów, kilkoma paszportami, dwoma nożami i bronią z zapasowymi magazynkami.
- Jak chcecie coś ze sobą zabrać to ostatnia chwila. Tempus fugit - powiedziała ponaglająco do Maze i Tide'a.


//Jeśli będzie gdzieś wychodzić, by coś zabrać, to w jednym poście wszystko zróbcie, tak by Scarlet mogła w swoim następnym poście nas zabrać.//

.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 81
Wysłany: Sro 14 Cze, 2017 00:23   

Tide spoglądał na towarzyszki z politowaniem. Już wcześniej stwierdził, że nie warto wdawać się z nimi w dalsze dyskusje i nawet przyznał, że jego przypuszczenia mogą być dalekie od prawdy. Ale panie musiały mieć ostatnie słowo. Albo raczej ostatnią litanię słów. Jego zdaniem Wandzie pasowałaby łatka "służki-zdrajczyni". Przeciw były tylko argumenty pokroju "ona by tego nie zrobiła", co dla niego znaczyło tyle, co nic. Jednak nie miał też dowodu, który by potwierdził jego teorię, więc nie mógł ostatecznie oskarżyć czarownicy, ale zdecydowanie zamierzał sprawdzić ten trop. A okazja pojawiła się szybko. Razem ze zmaterializowaniem się Wandy. W tej chwili nawet nie martwił się, dokąd zostanie teleportowany. Traktował to jako chwilę prawdy dla podejrzanej.
Nie odezwał się ani słowem, choć dawno jej nie widział. Świdrował ją swoim chłodnym spojrzeniem, jakby doszukiwał się choćby najmniejszego tiku świadczącego o tym, że Scarlet coś kombinuje. Ta wyraźnie poczuła na sobie jego wzrok, ale jej drobna reakcja mogła być spowodowana różnymi bodźcami. Przede wszystkim sytuacja była dosyć niezręczna.
Tide chętnie skorzystał z okazji, by wyjść do swojego pokoju. Więcej rzeczy się pozbył, niż zabrał. Odłożył lustrzankę i legitymację dziennikarską oraz zmienił koszulę z kołnierzem na zwyczajny T-shirt.
Wrócił z okularami na nosie i skinął głową do kobiet na znak, że jest gotowy. Ciemne szkła maskowały jego podejrzliwe łypnięcia na Wandę.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Scarlet Witch 

No more...



Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 październik 1989/24 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1270
Wysłany: Wto 20 Cze, 2017 20:21   

Wanda odczekała, aż każdy z zebranych udał się po potrzebne przedmioty. Chyba najbardziej niekomfortowo czuła się w obecności Tide'a, który wręcz przeszywał ją swoim lodowatym wzrokiem. Starała się nie zwracać na to aż takiej uwagi. Uciekała wzrokiem. Zerkała po kobietach, ale żadna z nich nie miała ochoty na kurtuazyjną pogawędkę. ...Właściwie nie wiedziała czego od nich oczekiwała. Ani żadna z pań nie należała do typów, które lubują się w tego typu rozmowach, a po drugie, raczej oczekiwała innej, z pretensjami, czemu od nich odeszła.
...Na szczęście to ani miejsce, ani przede wszystkim czas na takie dyskusje. Tego ostatniego brakowało, dlatego, gdy już wszyscy zjawili się na miejscu, nie zamierzała czeka. Kazała im się do niej zbliżyć... a potem rozsunęła dłonie unosząc je do połowy ciała. Palce ułożyła w tylko jej znaną konstelację i mamrocząc coś pod nosem wypowiedziała zaklęcie. Nie mogła sobie pozwolić na jeden, bezpośredni skok w miejsce, które chcieli. Będzie musiała zrobić sobie przerwę.
Reszta mogła poczuć powiew wiatru, a potem tą zaskakującą lekkość i świeżę powietrze. Tak... właśnie stali się jego częścią.

/zt -> świat, środki transportu





Strój na gale

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Dysharmonia Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Lucid Dreams Veneficium Riverdale Horizon Beyond Undertale Dragon Ball Another Universe Stray Dogs Sol Oriens

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi. Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2017