{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Milano
Autor Wiadomość

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 92
Wysłany: Wto 25 Kwi, 2017 08:38   

Peter coś tam mruknął na temat tego, że równouprawnienie jest dwukierunkowe, ale zrobił to na tyle cicho aby wkurzony futrzak tego nie usłyszał. Na nieszczęście Rocketa, Quill złapał rzucony kawałek mięsa i odrzucił je Rocketowi prosto w pojemnik, a właściwie trafiając w pokrywkę styropianowego pudełka. Myślał wcześniej aby je zjeść, ale instynkt samozachowawczy go powstrzymał przed tym, dobitnie oznajmiając, że następne co by miał w gardle to wbite w nie szopie zęby.
- Przecież nie powiedział nic o genetyce - wytknął Rocketowi, popierając przy tym tłumaczenia Starka. - I nie rzucaj jedzeniem, za które ktoś inny zapłacił. Drugiego razu może nie być.
Drax krążył wokół statku, jakby szukał wrogów i Quill chciał mu jeszcze przypomnieć o stygnącym jedzeniu, ale w porę sobie przypomniał ostatnią zupę zjedzoną w towarzystwie Niszczyciela i jakoś ochota na wołanie przyjaciela do stołu przeszła mu jak ręką odjął.
- Co ze zbiornikiem na paliwo? - zapytał Rocketa.




 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 74
Wysłany: Sob 29 Kwi, 2017 17:55   

Żałował, naprawdę żałował, że nie ma broni pod ręką. Chociaż te plastikowe sztućce przy odpowiedniej sile pewnie by się nadały do walki. Żałował, że obiecał nie wszczynać walk z Tarranami. Żesz cholera...
- Ale tak to brzmiało - odwarknął. Quillowi chyba kompletnie poprzestawiały się klepki od przebywania na rodzinnej planecie. Ledwie co tu wylądowali, a ten już trzymał stronę swojego gatunku. Biedny Rocket, jako nie mający własnego gatunku był tu na kompletnie przegranej pozycji, więc tylko zapchał mordkę jedzeniem i darował sobie dyskusje. Do zakutych łbów i tak nie dotrze, a on tylko zmarnuje czas, energię i zapewne też całą wątłą cierpliwość na tłumaczenie o czym mówił. Po prostu bez sensu. Przynajmniej Gamora w tej jednej kwestii podzielała jego zdanie i był jej w pewnym sensie wdzięczny.
- Zbiornik odciąłem, wygląda na to, że jest póki co szczelny. Wyciek był w lewym silniku - odparł, odklejając odrzucony kawałek żarcia od pokrywki i pakując sobie do pyszczka z wyraźną satysfakcją.
- Drax, jak nie przyjdziesz tu za dwie minuty, zjem twoją porcję! - krzyknął w stronę Niszczyciela, doskonale wiedząc, że ten prędzej zabiłby go niż pozwolił mu zjeść swoją rację. W końcu mięso nie zupa i raczej nie ma szans żeby ktoś został tym oblany jak ostatnio. Choć widok Terranina z parującą zupą na łbie byłby pięknym widokiem. Dokończył jedzenie i sięgnął po puszkę z napojem. Nie wiedział wprawdzie co jest w środku, ale nawet jeśli to trucizna miał to gdzieś. A niech tylko spróbują mu zabronić...
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 101
Wysłany: Sob 29 Kwi, 2017 18:46   

Uśmiechnęła się wieloznacznie na słowa Starka. Aż cisnęło się na usta znane w Galaktyce powiedzenie "Tylko winny się tłumaczy." Słysząc natomiast o łagodzeniu napięcia wzruszyła ramionami.
- Nie chcę, żeby Milano wyleciał w powietrze, gdy będę w środku. - stwierdziła, nie tykając jednak puszki z napojem. Sprawy techniczne zostawiła mężczyznom i szopowi do obgadania, pilnując jedynie, by się nie pozabijali. Quill bywał dziwnie przewrażliwiony na punkcie statku, nie raz się już o tym przekonała.
- Jak długo może potrwać naprawa? - zdecydowała się w końcu zapytać, autentycznie ciekawa odpowiedzi. Cały czas jednak obserwowała, co kombinuje Drax. Na całe szczęście nikt tu nie przyszedł, ale kto wie, co może się zdarzyć. Zwłaszcza po groźbie Rocketa o zjedzeniu porcji Niszczyciela.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 267
Wysłany: Nie 30 Kwi, 2017 21:17   

Reakcja futrzaka spowodowała, że Stark był na granicy burknięcia jakichś przeprosin, ale mu na szczęście przeszło. Co mógł poradzić na to, że Rocket był przewrażliwiony na punkcie genetyki i insynuacji na ten temat? W końcu nie znał jego życiorysu.
- Nie lubisz piwa? - zapytał Gamory, która omijała napoje szerokim łukiem, nawet jeśli nie dosłownie.
- Od kilku dni do kilku tygodni, w zależności od analizy materiałów. Możliwe, że będzie trzeba materiał sprowadzić z Wakandy, a to może trochę potrwać jeśli Kotuś się szlaja po dżungli. Więcej problemów może być z paliwem. Jak będę miał dane, to będę wiedział ile to potrwa. Rocket mówi, że jeszcze elektryka wam siadła, więc wymiana kabli może też parę dni zająć w zależności od tego ile ich siadło.
Miał nadzieję, że nie będą źli o tak długie terminy, ale jeśli chcieli polecieć w kosmos to musieli mieć pewność, że im się ta puszka nie rozpadnie jeszcze w trakcie wychodzenia z ziemskiej atmosfery.




 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 92
Wysłany: Pon 01 Maj, 2017 20:04   

Quill też skończył jeść i z piwem w ręce usiadł obok Rocketa, klepiąc go lekko po ramieniu i nawet nieco go przytulając, tak dyskretnie, by Stark nie zauważył. Bardziej to wyglądało na to, że pochyla się do kumpla coś mu powiedzieć cicho, co też zresztą zrobił.
- Na spokojnie, Rocket - mruknął do niego. - Bez statku utkniemy tu na zawsze, a gość ma nam naprawić uszkodzenia.
Stuknął swoją puszkę o puszkę Rocketa i upił łyk ze swojej. Co prawda nie pamiętał smaku terrańskiego piwa, bo był zbyt młody by je próbować, lecz i tak smakowało o wiele lepiej niż większość tego, co pijał w kosmosie po różnych planetach, stacjach i innych statkach.
Kilka tygodni na naprawy oznaczało, że będzie mógł pokazać przyjaciołom nieco Terry, nawet jeśli to nie będą zatłoczone miasta, chociaż gdyby jakoś ich zakamuflować, to i tam by ich zaciągnął. A może sprawdzić, czy ktoś jeszcze z mojej rodziny żyje?




 
 

Drax 





Imię i nazwisko: Drax
Pseudonim: Niszczyciel
Data urodzenia/Wiek: nieznane
Zdolności: Nadludzka siła, zręczność, wytrzymałość, przyspieszona regeneracja, mistrzowski wojownik, ekspert w walce na noże
Znaki szczególne: 200cm wzrostu, czerwone tatuaże
Wiek: 23
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 53
Wysłany: Pią 05 Maj, 2017 20:35   

Drax chciał na chwilę pozostać sam. Musiał porozmyślać nad swoim życiem i tym, czy zemsta na Thanosie naprawdę jest tym czego potrzebuje do spełnienia. A może już odnalazł szczęście w postaci przyjaciół, zaś na tej planecie odnajdzie miłość? Nieeeee. Drax zwyczajnie się szwendał, gdyż chciał zobaczyć coś więcej, bez smyczy, która nazywa się Peter Quill. No jest dorosły i odpowiedzialny, więc raczej nic złego nie zrobi? Nie rozumiał dlaczego wszyscy traktowali go jak dziecko z pochodnią w fabryce benzyny. W każdym razie usłyszał głos Rocketa, a dokładniej jego krzyk i groźbę.
- Spróbuj tylko, a zjem ciebie. – powiedział Niszczyciel wparowując do kółeczka, które znajdowało się pod Millano i siadając obok Gamory i Petera. Prawdopodobnie między nimi. A jak sobie klapnął, to oparł się też o statek. Prawdopodobnie mógł go przesunąć, ale to była tylko iluzja. Albo nie.
- To co jemy? – zapytał Drax z olbrzymim uśmiechem na ustach, zacierając dłonie.
 
 
 

X-23 

I'm a clone without soul




Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/20lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 274
Wysłany: Sob 06 Maj, 2017 20:10   

/-> salon

Słysząc swoje imię nie odwróciła się. Blink może i nie przeszkadzało jej towarzystwo, ale Logan ewidentnie nie chciał jej widzieć. I tak się w końcu zdarza. Nie miała ani żalu ani pretensji o to. Chociaż może na ułamek sekundy poczuła jakiś żal. Ale zdecydowanie nie trwał on długo, a dziewczyna poszła się przejść po ogrodzie. Na widok statku jakoś odruchowo skierowała się do niego. Z jednej strony była zwyczajnie ciekawa technologii, z drugiej wolała sprawdzić bezpieczeństwo ze strony przybyszów. W sumie dotąd jakoś nie miała okazji obejrzeć ich sobie z bliska. Wprawnym spojrzeniem obrzuciła zebraną grupkę i skinęła na powitanie Starkowi, przypominając sobie jednocześnie ich dawne spotkanie. Chwilę potem jednak zaczęła oglądać uważnie statek, nie próbując jednak wejść do środka. Przynajmniej obecnie.



[...]bo laska z długimi metalowymi szponami to jeszcze DZIECKO. Takiego ch*ja, to nie dziecko tylko maszynka do mięsa. ~ Rocket

 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 74
Wysłany: Pon 15 Maj, 2017 19:44   

- I tylko dlatego ma jeszcze twarz - odmruknął równie cicho Rocket kapitanowi. Za to wyszczerzył się wrednie do Draxa, który wreszcie zaszczycił ich swoim towarzystwem, zamiast znów "niechcący" coś uszkodzić. Choć w tej chwili nie miało to specjalnego znaczenia.
- Mięso, które się nie rusza - rzucił kąśliwie. - Żryj i nie marudź, bo nic więcej nie dostaniesz. - Cóż, nie byłby sobą, gdyby od czasu do czasu nie podrażnił Niszczyciela. Może i faktycznie było w nich coś z rodziny, ci dwaj wkurzali się nawzajem jak nie przymierzając bracia, prędzej jednak Szop dałby sobie łeb uciąć niż przyznać, że ktoś miał rację.
Za to określenie "kilka tygodni" zabrzmiało jak wyrok. Dla Rocketa było to kilka tygodni słuchania "o bożetomówi" "ja pie*olę, gadający szop" i tym podobnych. W kółko. Bo przecież każdy tutaj musiał się dziwić na jego widok. Jakbym, kur*a, był wybrykiem natury na własne życzenie.
- Postarajmy się jednak żeby to było kilka DNI - warknął, bardziej zły perspektywą niż zły na Starka. Choć ten też miał swoje za uszami. Z kolei te jego roboty transportowe były ciekawym zjawiskiem i Naczelny Futrzak miał zamiar przy najbliższej okazji dorwać jednego i zajrzeć do środka. W tej chwili jednak ważniejszą sprawą była jakaś młoda Terranka, która bez pytania o zgodzę, najzwyczajniej przylazła pogapić się na statek, jakby to była ogólnodostępna atrakcja turystyczna.
- Ej, ty! Czego ty tu w ogóle szukasz, co? - Jeszcze tego brakowało, żeby małolata coś dodatkowo sknociła. W końcu to... jak nozwał Łysy... a tak, szkoła. To szkoła dla utalentowanych, a Rocket już widział, że to oznaczało dzieciaki z dziwnymi umiejętnościami, które pewnie właśnie tutaj uczyły się nad nimi panować i mogły niechcący rozwalić Milano w drobny pył. A do tego nie zamierzał dopuścić, bo Quill zeżre go żywcem, a nie Drax.
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 101
Wysłany: Nie 21 Maj, 2017 14:00   

Zerknęła na puszkę i wzruszyła ramionami. Nie tak, że nie lubiła... Po prostu nie wiedziała, co to jest i czy warto temu zaufać, bo Quill czy Rocket nie byli dobrymi przykładami na to, czy coś jest jadalne.
- Piwo? Powiedzmy, że jestem trochę... nieufnie nastawiona do ziemskiego jedzenia. A nie ma tu nikogo, na kim mogłabym się przekonać, że to nie będzie szkodliwe. - powiedziała szczerze, bo i dlaczego miałaby kłamać? Chyba na jej miejscu każdy normalny osobnik by się tak zachował.
- Wakanda? Kotuś? - były to jedyne niezrozumiałe słowa z całej wypowiedzi Starka, więc jednak wolała się upewnić, co do ich tłumaczenia na język cywilizowany. Zerknęła z rozbawieniem na Draxa, kiedy tak bezceremonialnie usiadł obok niej. Oczywiście wcale jej to nie przeszkadzało.
- Całkiem smaczne to terrańskie jedzenie. - taktownie powstrzymała się też przed komentarzem, że przynajmniej nie jest ono szkodliwe. Pewnych rzeczy się jednak nie mówi głośno. Wtedy jednak postanowiła przyjść jakaś nowa Terranka. Chyba gdzieś wcześniej ją widziała, ale skoro nie próbowała ruszać statku ani nic robić, to było w porządku. A nawet gdyby Gamora chciała coś powiedzieć, to Rocket od razu ją ubiegł.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 267
Wysłany: Nie 21 Maj, 2017 15:45   

- Nie liczyłbym na dni, Rocket - zwrócił się do kosmicznego szopa. - Na Ziemi mamy takie powiedzenie "Co nagle, to po diable". Zważywszy na stopień skomplikowania waszego statku, lepiej zrobić wszystko wolniej, ale za to dokładniej. Ja bym nie chciał wykitować w kosmosie z powodu źle przyspawanego panelu albo awarii elektryki - dodał, otwierając kolejne piwo i podając jedno Gamorze.

- Piwo to najsłabszy alkohol na Ziemi. Trzeba go wypić kilka dobrych litrów by się upić. Chyba, że masz słabą głowę, kotku, wtedy faktycznie lepiej sobie je odpuścić. Ale jest dobre na nerki.

Miał zamiar wyjaśnić Gamorze kim Kotuś jest, ale wtedy pojawiła się Laura i Stark zerwał się ze swojego miejsca, by przyciągnąć mutantkę do kręgu, jaki stworzyli do posiłku i usadzić ją obok siebie na skrzyni. Bez ceregieli wręczył jej zimne piwo, wiedząc, że jakoś w lipcu ma mieć urodziny, więc czy już je miała czy będzie mieć dopiero za parę dni nie robiło mu zbytniej różnicy, rocznikowo była dwudziestojednolatką i mogła pić legalnie.

- Laura to są Rocket, Quill, Gamora, Drax, a Groot gdzieś tam zapuścił korzenie, - wskazał skraj łąki kilkadziesiąt metrów od niej. - Poznajcie Laurę Kinney. Nie widziałem cię odkąd rozwaliliśmy siedzibę MESS. Miałem nadzieję, że wpadniesz do Stark Tower, a tu nic - dodał, teatralnie pokazując jak bardzo jej brak kontaktu z nim ugodził go prosto w serce.

- Wakanda to małe państwo w środkowej Afryce, a Kotuś to król T'Challa. Tylko przez niego możemy dostać vibranium do naprawy statku - odpowiedział na pytania Gamory, by zaraz potem obejrzeć się na podnośniki pracujące za ich plecami.
Ocenił, że mają jeszcze z pięć minut nim wyciągną statek. Potem planował rozłożenie odpowiedniej "posadzki" z metalowych płyt pod statkiem, by Rocket więcej numerów z krecią robotą nie popełnił, a już na pewno by nie zwalał winy na Starka.




 
 

Drax 





Imię i nazwisko: Drax
Pseudonim: Niszczyciel
Data urodzenia/Wiek: nieznane
Zdolności: Nadludzka siła, zręczność, wytrzymałość, przyspieszona regeneracja, mistrzowski wojownik, ekspert w walce na noże
Znaki szczególne: 200cm wzrostu, czerwone tatuaże
Wiek: 23
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 53
Wysłany: Wto 23 Maj, 2017 19:34   

On też uśmiechnął się do Gamory. Pomimo ich dość kiepskiego początku to teraz mógł ją z całą pewnością nazwać swoją przyjaciółką. Udowodnił to nawet, kiedy trafił Nebulę prosto twarz z wyrzutni rakiet. Nikt nie będzie obrażał jego przyajaciół.
- Jadało się gorzej. – powiedział Drax ingnorując przytyki szopa. Normalnie pewnie coś by powiedział więcej, ale teraz chciał zjeść coś w miarę porządnego. Ci ludzie byli dość słabi, ale żarcie mieli naprawdę niezłe, choć Niszczyciel nie rozumiał co oni mają z tym brakiem tłuszczu. Przecież to było najlepsze. Smażone mięsko i tłuszczyk płynący po brodzie, kiedy się je wcina. Pychotka. W każdym razie Draxiu obżerał się swoim mięskiem i dość niechętnie patrzył na każdego, kto choć myślał o tym by mu zabrać jedzenie. Co jak co, ale Strażnik nie lubił się zbytnio dzielić.
- No niezłe, ale gdyby mieli więcej przypraw to bym zrobił to lepiej. – powiedział Drax pomiędzy kolejnymi kęsami. Nawet dał się przedstawić Starkowi jakiejś dziewczynie.
- Silna jesteś? – zapytał wcinając mięso. Chciał z kimś powalczyć, ale bez ograniczeń.

OOC:
Drax niczym Goku https://youtu.be/fnj-eo27hD8?t=58s
 
 
 

X-23 

I'm a clone without soul




Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/20lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 274
Wysłany: Wto 23 Maj, 2017 21:48   

Laura dość bezosobowo spojrzała na gadającego szopa. Jakby nie dziwiło jej to wcale... A nawet, gdyby dziwiło, to wolała to zatrzymać dla siebie.
- Sprawdzam. - odparła enigmatycznie, nic sobie nie robiąc ze spojrzeń całej kosmicznej ekipy.
Nie wyglądała także, jakby zamierzała cokolwiek zrobić drogocennemu Milano, ot stała i patrzyła. Trochę zaskoczona pozwoliła się usadzić na skrzyni, ale w końcu Stark taki był. Dzierżąc piwo w dłoniach obserwowała całą ekipę, kiedy Tony ich sobie przedstawiał. Bezosobowo spojrzała na mężczyznę i wzruszyła ramionami.
- Nie było potrzeby, żebym się tam pojawiła. - mruknęła, otwierając piwo i upijając łyk. Trochę dziwnie się poczuła siedząc tak w kręgu ze wszystkimi, ale chyba nie mieli nic przeciwko jej obecności... No tak. Po prostu nie wiedzieli, czym jest. A Laura ani myślała się tym dzielić z obcymi kosmitami. Zmarszczyła brwi, słysząc pytanie Draxa. Czy była silna? W sumie... Chyba była. Zależy jednak, o co chodziło wytatuowanemu mężczyźnie.
- Chyba tak. Nie wiem, o co pytasz. - powiedziała w końcu, upijając kolejny łyk piwa. Piwo było słabe, a prócz tego ze swoim metabolizmem nie musiała się obawiać, że się upije.



[...]bo laska z długimi metalowymi szponami to jeszcze DZIECKO. Takiego ch*ja, to nie dziecko tylko maszynka do mięsa. ~ Rocket

 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 92
Wysłany: Sro 24 Maj, 2017 19:13   

Quill raczył się piwem, jakby ktoś miałby mu je zabrać. Raz miał okazję je spróbować, jeszcze za dzieciaka, kiedy to dziadek go poczęstował, chociaż wtedy to było piwo imbirowe. Ciekawe czy je jeszcze robią? Nostalgia ogarnęła go na dłuższą chwilę, a myślami wrócił do matki, starając się nie zagłębiać w ostatni okres jej życia, który spowodował, że pomimo możliwości nie wrócił nigdy na Terrę. Odruchowo poklepał Rocketa po ramieniu, gdy ten zaczął znów wymieniać uprzejmości z Draxem i warczeć na Starka.

- Tony ma rację - powiedział. - Lepiej żeby statek był porządnie naprawiony nim go weźmiemy na lot testowy.

Uśmiechnął się na widok Laury. Trochę go niepokoił fakt, że mieszkańcy szkoły trzymali się raczej na uboczu, zwłaszcza w kontekście zawierania przyjaznych stosunków pomiędzy Terranami a resztą jego drużyny, a przede wszystkim Rocketem. Kiedy dowiedział się, że to szkoła dla ludzi odmiennych od całej reszty miał nadzieję, że dzięki temu ich kosmiczny futrzak poczuje się bardziej komfortowo, ale niestety kontakty były sporadyczne, co nie wróżyło nic dobrego. A Rocketowi przydałoby się porządne wytulanie i lekkie spiłowanie charakterku, bo zaczynał się stawać nieco nieznośny, tym bardziej, że ostatnio też nie mieli czego rozwalać i ogoniasty kumpel zwyczajnie się śmiertelnie nudził, a wtedy przychodziły mu do głowy naprawdę kretyńskie pomysły.

- Chciałbym wznieść toast - powiedział głośniej, trzymając butelkę z piwem przed sobą. - Wypijmy za to, że przeżyliśmy kraksę, za naprawę Milano, a przede wszystkim za nowe przyjaźnie.

Chęci Draxa do kolejnej bitki nie skomentował. Prawdę mówiąc, to liczył po cichu, że ktoś mu włupie i go utemperuje, zwłaszcza jeśli to będzie dziewczyna. Kopniak w ego byłby ciekawym widowiskiem.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 101
Wysłany: Sro 31 Maj, 2017 19:43   

Wzięła od Starka piwo, postanawiając jednak go spróbować. Czym jest alkohol oczywiście wiedziała... I w sumie nawet z ciekawości chciała sprawdzić, co ma na myśli mówiąc "najsłabszy alkohol".
- Nie mam słabej głowy. - mruknęła, trochę krzywiąc się na nazwanie jej "kotkiem". Ale pominęła to, jako że Stark zajął się tą nową Terranką.
Na pewno nie miała tak mocnej głowy, jak niektórzy, których znała, ale nie upijała się też malutkimi ilościami alkoholu. Upiła więc łyk piwa i skrzywiła się nieco. Nie było zbyt smaczne, przynajmniej na samym początku. Ale przy kolejnym i następnym łyku nawet zyskiwało na smaku.
- Miło mi Cię poznać. - uśmiechnęła się uprzejmie do Laury, gdy ta została im przedstawiona. Zaraz też spojrzała na Starka, marszcząc brwi. - Nazywacie króla "Kotuś"? To jakiś tytuł? - spytała ostrożnie, w duchu dochodząc do wniosku, że Terranie są naprawdę baaaaaardzo dziwni. Bardziej niż jakakolwiek inna rasa.
Uważnie za to zaczęła obserwować Laurę i Draxa. Mówiąc szczerze nie miała ochoty patrzeć, jak Drax zabija jedną z uczennic? chyba tej szkoły. Nie chciała mieć kłopotów z Terranami, a to na pewno nie przysporzyłoby im przyjaciół. Póki jednak byli jeszcze w fazie dyskusji, nie interweniowała. Miała także nadzieję, że nie będzie musiała interweniować.
Uśmiechnęła się delikatnie na toast Quilla i również uniosła swoją butelkę do góry.
- Za nowe przyjaźnie. - upiła kilka łyków piwa, które zaczynało jej całkiem smakować.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 267
Wysłany: Pią 02 Cze, 2017 19:59   

Stark przyjrzał się Draxowi podejrzliwie i otwarł już usta, by rzucić mu kulinarne wyzwanie, ale rozsądek kazał mu je zamknąć i nie ryzykować, że kosmiczny wielkolud wysadzi coś przypadkiem w powietrze.

- A czy musisz mieć powód, by wpaść do Stark Tower? - zapytał Laurę. - Ale skoro jednak musisz, to testuję nowy model Iron Widow, ale Nat znów kogoś szpieguje i nie mam na kim testować jej działania.

Popatrzył na dziewczynę z ciekawością, czy podejmie się czegoś takiego, czy też z miejsca odrzuci jego propozycję na rzecz bitki z Draxem, co swoją drogą byłoby zdaniem Tony'ego niezłym show. Może mają w kuchni popcorn albo lody. Wzniósł toast zainicjowany przez Quilla. I za nowe technologie. Stark nie byłby sobą, gdyby nie szukał nowych rozwiązań, nowych zastosowań i nowych materiałów. Inżynier i wynalazca byli w nim równie silnie co DNA.

- Ma ksywę Czarna Pantera, od obcisłych ciuchów, w które wskakuje, gdy trzeba ratować świat - wyjaśnił, wyciągając z kieszeni telefon i szukając w nim czegoś, po czym podsunął ekran Gamorze pokazując krótkie nagranie jak T'Challa w swoim kombinezonie stoi z innymi przed pójściem na akcję w hotelu MESS. - A pantera to kot, więc T'Challa został Kotusiem, by go trochę zepchnąć z tronu do ludzi.

- Laura zresztą też potrafi pokazać pazurki - dodał, mrugając porozumiewawczo do dziewczyny.

Za jego plecami rozległo się "sapnięcie" hydrauliki i Stark obejrzał się za siebie, widząc, że podnośniki zrobiły swoje i włączyła się blokada.

- Miło było pogadać, ale czas się wziąć do pracy - powiedział, wstając i dopijając piwo, a butelkę wrzucając do pustej skrzyni, gdzie cała reszta poobiednich śmieci się znalazła. - Rocket? - zwrócił się do nerwowego członka Guardians. - Czas obejrzeć brzuch tego maleństwa.

Przeszedł kawałek do jednej ze skrzyń i wyjął dwie latarki, po czym jedną wręczył Rocketowi, a z drugą wszedł pod kamuflujący namiot, świecąc na podwozie Milano. Wolną reką wyjął telefon i zaczął pisać wiadomość do Kotusia.




  
 
 

Drax 





Imię i nazwisko: Drax
Pseudonim: Niszczyciel
Data urodzenia/Wiek: nieznane
Zdolności: Nadludzka siła, zręczność, wytrzymałość, przyspieszona regeneracja, mistrzowski wojownik, ekspert w walce na noże
Znaki szczególne: 200cm wzrostu, czerwone tatuaże
Wiek: 23
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 53
Wysłany: Pią 16 Cze, 2017 19:54   

Pochłaniał szybko to co jeszcze było, gdyż w jego plemieniu tak należało robić. Jak ktoś był zbyt wolny to nie jadł. Poza tym do napędzenia tych mięśni potrzeba było sporej ilości energii. A skąd ją brać jak nie z jedzenia? Poza tym reszta to były same chucherka, więc nie potrzebowali tyle żarcia co nasz kochany Drax.
- I za śmierć Thanosa! – ryknął Niszczyciel dodając swoje trzy grosze do toastu Petera. No co? Za to zawsze może wypić, niezależnie od okoliczności. W każdym razie znów zaczęli na niego dziwnie patrzyć, a on przecież szuka tylko wyzwań i okazji do solidnego treningu. Ich arcywróg nie był popierdółką, wiec należało się wzmacniać, kiedy tylko się miało okazję. Poza tym skoro Drax już utknął na tej planecie to chce zobaczyć czy ziemscy wojownicy są coś warci.
- Nie wiem. Wytrzymasz w walce dłużej niż kilka sekund. Strasznie delikatni wszyscy jesteście, a ja chcę potrenować z kimś. A skoro on uważa cię za silną to może posiłkujemy się na ręce co? – zapytał Drax i teraz wyglądał jak szczeniaczek, który prosi o te skrawki z kolacji. Wielki, napakowany, szary, wytatuowany, zdolny rozwalić wszystko co stanie mu na drodze szczeniaczek.
 
 
 

X-23 

I'm a clone without soul




Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/20lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 274
Wysłany: Pon 19 Cze, 2017 19:48   

Patrzyła na Rocketa z lekkim zaciekawieniem, ale nic poza tym. Ot taka młodsza, bardziej zadziorna wersja Logana. I może jej samej? Może gdyby nie jej przeżycia, to byłaby teraz podobna do tego dziwacznego szopa? Upiła łyk piwa razem ze wszystkimi, przenosząc wzrok na zielonoskórą wojowniczkę. Naprawdę miło? Przecież nawet jej nie zna. Skąd więc może to wiedzieć?
- Mogę go przetestować. - skinęła głową. Zawsze wyrwie się na chwilę z Instytutu, pomyśli.
Zwłaszcza, że chwilowo Stark był chyba jedyną osobą, której była do czegoś potrzebna. Cała reszta wolała, żeby trzymała się od nich z daleka. Nie dziwiła się, no ale... Trochę to było przyjemne w końcu być do czegoś przydatną. Nawet jeśli tym czymś było testowanie zbroi. Przynajmniej w razie co nic jej się nie stanie.
Na słowa o pazurkach nic nie powiedziała, obserwując z uwagą Draxa. Zastanowiła się chwilę nad jego słowami. Mogłaby się trochę rozgrzać i rozruszać kości. Trochę jej brakowało jednak walki.
- Wytrzymam dłużej niż kilka sekund. Niełatwo mnie zabić. - powiedziała spokojnie i zmierzyła wzrokiem wojownika. W siłowaniu na ręce nie miałaby z nim szans, to było pewne. - Nie byłabym dobrym przeciwnikiem do siłowania na ręce. Ale możemy walczyć.



[...]bo laska z długimi metalowymi szponami to jeszcze DZIECKO. Takiego ch*ja, to nie dziecko tylko maszynka do mięsa. ~ Rocket

 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 752
Skąd: Westchester
Wysłany: Wto 27 Cze, 2017 21:47   

/z gabinetu Storm

Profesor przeszedł szybkim krokiem, pilnując aby nikt go nie widział. Co w jegy wypadku oznaczało iż nikt nie zdołał zarejestrować przejścia profesora. Sztuczka o tyle przydatna, co mało inwazyjna i bezpieczna.

– Jak ci się podoba konstrukcja, Tony? – zapytał wchodząc do środka. Widzialny czy nie, maskowanie przeciwko telepatom nie było standardowym wyposażeniem nikogo, kto nie był tak pranoicznie nastawiony do świata co profesor.

– Lauro, może pokażesz naszemu gościowi Danger Room? Mam wrażenie że przypadnie mu do gustu. – uśmiechnął siędo dziewczyny, słysząc jej ostatnie słowa. Nie musiał być telepatą, aby domyślić się z kim chciała walczyć. Dzięki takiej walce w DR miałby pewność, że nie zniszczą mu kolejnej ściany, gdy zabawa okaże się nadmiernie wciągająca. A przy tym będzie miał zarówno nagrania jak i analizę stylu walki kosmity, co także mogło być przydatne.

Z resztą obecnych przywitał się przyjaźnie, a choć nie miał do nich żadnej istotnej sprawy, to mogli z łatwością odnieść wrażenie że chętnie im pomoże. Co było prawdą, w końcu gość na trawnik, bóg na trawnik. Dobrze, że nie było w pobliżu Hanka czy Ororo, oni mogliby dość łatwo zorientować się że profesor jest zmartwiony i ukrywa to przed podopiecznymi.

Tak, przybysze z kosmosu także dostali łatkę jego podopiecznych.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Black Panther 





Imię i nazwisko: T'Challa Okonkwo
Pseudonim: Man Without Fear, King of the Dead & The Great Cat.
Data urodzenia/Wiek: 01.01.1983/30 lat
Zdolności: Nadludzkie atrybuty fizyczne, mistrz sztuk walki, niesamowicie czułe zmysły, wiedza poprzednich Czarnych Panter, przyspieszona regeneracja ran, nocne widzenie, odporność na trucizny i choroby.
Znaki szczególne: Kostium o wyglądzie Czarnej Pantery, stworzony z Vibranium.
GXRA 2015
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 170
Skąd: Central Wakanda, WA
Wysłany: Sro 28 Cze, 2017 19:27   

//z nicości postaci do przejęcia

T'Challa Okonkwo aka Black Panther miał zazwyczaj już wcześniej przygotowany plan dnia, w którym trudno było znaleźć chwile wolnego czasu. Nawet jeśli część spraw związanych z Wakandą przeszła na jego siostrę Shuri, to wciąż miał na głowie wszystko związane z niedawno utworzoną fundacją, spółkami, zarządzaniem WDG czy nawet sprzedażą vibranium! Doskonale wiedział, że tą sprawę mógł zostawić w rękach Shuri, ale mimo wszystko wolał zająć się tym sam. Był królem Wakandy, czempionem Bast, nie mógł tak po prostu powierzyć komuś innemu praw do zarządzania ich skarbem.
Nawet własnej siostrze.
Oczywiście było wiele osób pragnących wejść w posiadanie cennego metalu, ale tylko garstka miała na to odpowiednie fundusze. Jednak nawet to nie zapewniało, że vibranium zostanie im sprzedane. Musieli udowodnić T'Challi, iż są godni zaufania oraz żeby ta inwestycja nie zagroziła Wakandzie, a jej pomogła. Pantera stawiał dobro swojego ludu ponad wszystko, więc nie mógł pozwolić, aby jakiś obcy kupił ich skarb, a następnie wykorzystał go przeciwko nim. Właśnie z tego powodu tyle razy odmówił Starkowi sprzedaży metalu na jego zbroje. On był geniuszem, a jego zbroje same w sobie były dziełem sztuki, lecz to wciąż była broń, którą można zhakować lub ukraść. Nie mógł zaryzykować.
Mimo wszystko Stark wciążbył jednym z nielicznych ludzi, którym ufał, więc gdy tylko dostał od niego wiadomość odnośnie naprawy statku kosmicznego, cóż... T'Challa nie mógł tego tak po prostu zignorować. Natychmiast po wiadomości Iron Mana dał znać swojej sekretarce, aby ta przeniosła lub odwołała dzisiejsze spotkania. Tony Stark był wieloma rzeczami, ale nawet on nie żartowałby odnośnie takiego zamówienia, a raczej wiedział lepiej, żeby nie. Jeśli to okazałoby się tylko jego żartem, to Pantera planował zademonstrować mu, dlaczego został wybrany przez Bast. A jeśli jego słowa okażą się prawdą, to Wakanda mogła naprawdę na tym wiele zyskać. W końcu miałby do czynienia z obcą cywilizacją.
Zorganizowanie transportu nie zajęło milionerowi długo, wystarczył jeden telefon do pilota, a ten już szykował silnik, podczas gdy T'Challa jechał na lotnisko. Tym sposobem mógł przebrać się kostium, tak jak sugerował Iron Man, oraz wysłać wiadomość do Ororo, że odwiedzi szkołę Xaviera. Co jak co, ale mężczyzna wolał zapowiadać wizyty, szczególnie gdy są one helikopterem. Nie chciał wywoływać paniki czy zamieszania. To była specjalność Starka, nie jego.
Podróż trochę zajęła, ale koniec końców król Wakandy dotarł na miejsce. Dwór, w którym znajdowała się szkoła Xaviera, nawet z góry wyglądał niesamowicie. T'Challa widział w swoim życiu wiele wspaniałych budowli, ale ta posiadłość zawsze mile się mu kojarzyła i to nie tylko przez swój wygląd. Tutaj mutanci mieli swój bezpieczny dom, gdzie mogli spokojnie żyć oraz uczyć się kontroli nad własnymi zdolnościami. Tutaj nikt ich nie oceniał, byli wolni od dyskryminacji. Właśnie dlatego stworzył fundacje. Populacja mutantów rosła, a szkoła Xaviera z pewnością nie pomieści wszystkich uzdolnionych. A oni pomocy będą potrzebowali, tak długo jak istnieją ludzie pokroju MESS.
T'Challa podczas podczas lądowania obok kontenerów dał znać pilotowi, aby ten nie wyłączał silnika. Nie planował wracać helikopterem, dlatego podziękował mężczyźnie za lot, a następnie zaczął kierować się w stronę grupki, którą widział z góry. Zaś jego pilot odczekał chwilę, zanim podniósł maszynę i odleciał w swoją stronę.
- Witam, nazywam się T'Challa Okonkwo. Właściciele statku, o którym wspomniał Stark, jak mniemam? - przywitał się kulturalnie z trójką obcych mu osób. Z oddali nie rozpoznawał wśród nich nikogo znajomego, ale gdy tylko się zbliżył, to od razu rozpoznał Laurę, która brała udział w poszukiwaniu obroży oraz Charlesa Xaviera.
- Widzę, że znów się spotykamy Lauro. Przynajmniej tę okoliczności są przyjemniejsze niż poprzednie. Ciebie również miło wiedzieć profesorze. Słyszałem o twoich cudownym powrocie, ale nie miałem okazji, aby wcześniej samemu się o tym przekonać. - dodał po chwili T'Challa, ściągając z twarzy maskę i pokazując przyjazny uśmiech. Tak, te okoliczności zdecydowanie były lepsze od ostatnich.
- Zakładam, że Stark już się bawi w mechanika?- zażartował, doskonale zdając sobie sprawę, gdzie miliarder mógł teraz przebywać. Pantera szczerze wątpił, żeby Tony przepuściłby okazje na zbadanie obcej technologi. Sam zrobiłby to na jego miejscu.



„Najsilniejszym wojownikiem jest ten, kto pokonał sam siebie.”

 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 74
Wysłany: Wto 11 Lip, 2017 19:57   

- Jak się jest partaczem to rzeczywiście lepiej zrobić to wolniej... - mruknął pod nosem na tyle cicho, by nikt go nie usłyszał. Co zresztą miał opanowane prawie do perfekcji i tylko czasem Groot był zmuszony słuchać co mniej kultralnych narzekań. Bo Rocket mimo wszystko starał się, jak Quill sobie "życzył", zapanować nad językiem. Z marnym skutkiem, ale przynajmniej ściszał głos, a to już coś, prawda? Zwłaszcza, że jaśnie kapitan wyraźnie trzymał stronę swojego gatunku, zamiast swoich załogantów.
Tymczasem zajął się bardziej obserwowaniem rozwoju sytuacji, niż interakcją z kimkolwiek. Robiło się tu zdecydowanie zbyt tłoczno jak na jego cierpliwość.
- To. się. nazywa. podwozie. tępy terranie... - warknął, może nieco głośniej niż poprzednio, ale wciąż zbyt cicho, by Terranie mogli to usłyszeć. Ale zwlókł zadek ze skrzyni i podszedł do statku, na pół zaciekawiony co Stark ma zamiar tym razem obejrzeć, na pół podejrzliwy co też Stark mógłby "obejrzeć". Bo, że te wszystkie próbki posłużą nie tyle do naprawy, co do badania technologii, by wprowadzić ją do użytku na tej planecie podejrzewał od początku. Sam by tak wykorzystał okazję, gdyby był z mniej zaawansowanej technologicznie rasy.
I jedynie kątem oka (a raczej ucha) zarejestrował znajomy głos Łysego. I jeszcze jeden, obcy. Ciekawe kogo tu znów przyniosło.
- Te, zapraszaleś tu kogoś? - zwrócił się do Tony'ego. Cóż. Rocket nigdy nie był mistrzem finezji. A już na pewno nie kiedy jako jedyny tu pilnował, żeby nikt nie podpieprzył ich zabawek.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 267
Wysłany: Sro 12 Lip, 2017 16:16   

Stark wytknął głowę z kamulfującego namiotu przez co wyglądał jakby jego głowa lewitowała nad połacią trawy.
- Witam, Profesorze - przywitał się z Xavierem. - Nie spotkałem się jeszcze z takim kamuflażem. To twoje dzieło, czy kosmiczna ekipa sama ten namiot rozłożyła?

- Gamora, poznaj Króla Kotusia - powiedział, mrugając do zielonoskórej kosmitki. - Nie radzę prosić go podrapanie po plecach. Jak prawdziwy kiciuś ma spore pazurki. - Wyszczerzył się w uśmiechu, znikając ponownie.

- Tylko T'Challę - odpowiedział, oświetlając podwozie Milano po tak zwanej siatce, którą głównie używali technicy kryminalistyczni podczas zbierania dowodów z miejsca przestępstwa. - 3/4 jego wartości w dolarach, to złoża vibranium, na których siedzi rządzone przez niego państewko. Vibranium to najtwardszy występujący na Ziemi metal. Również najdroższy, więc byłoby miło, gdybyś nie zaczął się nabijać z jego kocich uszu podczas negocjacji.

Stark liczył też, że Rocket nie będzie korygował jego wyliczeń odnośnie ilości potrzebnego vibranium. Resztki zamierzał wykorzystać do zbudowania nowych zbroi i może zestawu strzał dla Legolasa.

- Spodziewałem się tu większych zniszczeń po tym jak zaoraliście połowę terenu przy lądowaniu. Nie jest tak źle. Gorzej jest w środku z elektryką. Problem może też być z paliwem, ale może uda się was zatankować nieco okrężną drogą.

Tak, Stark miał plan, ale do tegoż planu potrzebował Thora i jego magicznego portalu wycieczkowego.




  
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 101
Wysłany: Czw 13 Lip, 2017 10:46   

Gamora z wielką ciekawością obejrzała sobie nagranie z "Królem Kotusiem", jednak nie dało jej ono zbyt wiele. W końcu najlepiej poznać kogoś w walce. Szybko jednak miała okazję przyjrzeć się żywej postaci, skoro sam władca pojawił się wśród nich. Kącik ust kosmitki drgnął, gdy Stark w taki właśnie sposób przedstawił T'Challę.
- Nie zamierzałam o to prosić, Stark. - powiedziała z godnością, nie dodając, że Quill miałby zapewne coś do powiedzenia w tym temacie. A tego wolała uniknąć. - Jestem Gamora. Obok mnie siedzi Drax, a tam Peter Quill. - przedstawiła swoich towarzyszy.
- I tak, Stark jest już na statku. Razem, z Rocketem, naszym czwartym przyjacielem. - Zastanawiało ją, w jaki sposób mężczyzna zareaguje na Króla Kotusia, bo jakoś nie sądziła, żeby jakikolwiek władca był zachwycony takim przezwiskiem. Nie budziło strachu, a wręcz przeciwnie.
- Drax, wygląda na to, że udało Ci się znaleźć kogoś do trenowania.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 92
Wysłany: Nie 16 Lip, 2017 14:08   

Quill zastanawiał się czy kombinacja Rocket-Stark czasem nie spowoduje tego, że jego ukochane Milano nie wyparuje w kuli ognia po wybuchu, który jeden z nich spowoduje. Przybycie T'Challi oderwało go od tych myśli i przez chwilę przyglądał się przylegającemu do ciała strojowi Króla Kotusia, jak go Stark określił. Ugryzł się jednak w język, wiedząc, że wiele zależy od hojności Okonkwo.
- A Groot zapoznaje się z tutejszym lasem - wskazał na ukorzenionego drzewca, który z lubością bujał się na skraju łąki w rytm szumu lekkiego wiatru. - Stark mówił, że Wasza Wysokość jest w stanie nam pomóc w naprawie naszego statku.
Star-Lord starał się być uprzejmy aż do bólu i liczył, że pozostali się dostosują, w końcu wszystkim zależało na powrocie w galaktyczną przestrzeń.




 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 74
Wysłany: Pią 28 Lip, 2017 17:50   

Kiedy Tony ucinał sobie krótką pogawędkę, Naczelny Futrzak obszedł Milano i zaczął oglądać podwozie. O dziwo, prócz zadrapań i może paru wgnieceń, które go zaniepokoiły, póki co nie widział nic zagrażającego bezpieczeństwu okolicy. To chyba dobrze.
- Koleś, na naprawdę nie wnikam w waszą relację, ale u nas "kotusiem" nazywa się czasem partnerów i to niekoniecznie z pracy. Wiesz, nie osądzam i tak dalej, ale chyba kiepsko u was z przyrostem naturalnym, co? - skwitował luźnym tonem, jakby komentował pogodę. Bo i co mu do tego, może na Terrze coś się zmieniło i teraz samce rozmnażały się między sobą i kobiety między sobą. Po wizycie na paru innych planetach nawet to by go nie zdziwiło.
Parknął cichym śmiechem, słysząc uwagę odnośnie kocich uszu. Jak do tej pory prawie wszyscy napotkani władcy byli zbyt zaskoczeni "gadającym szopem" by zauważyć, że ten im dogryza. Właściwie to reszta ekipy uważała, że Rocket wszystkim dogryza, on sam nie widział nic niestosownego w zadawaniu pytań, czy mówieniu co naprawdę myśli. Szczerość przede wszystkim, czy jakoś tak.
- Powtórzę to po raz tysięczny - warknął. - To porządna Xandarska robota. Kadłub ma wytrzymać wszystko. No, oprócz lądowania na słońcu, spotkania z Thanosem lub zderzenia czołowego z czarną dziurą, wtedy to nawet statki Nova Corps mają przesrane, przeciążenia na poziomie pięć coma dwa razy dziesięć do dwustu dla tych mniejszych i weź tu człowieku przeżyj bez odpowiednich osłon, nie mówiąc o ucieczce. Na szczęście dla nas Terra nie jest żadnym z powyższych. Za to w środku... no cóż. - Wzruszył ramionami - Nikt nie przewidział, że trzeba to lepiej zabezpieczyć, takiego syfu dawno nie mieliśmy. Chyba, że liczyć ten raz kiedy Drax miał rozwolnienie...
 
 

Black Panther 





Imię i nazwisko: T'Challa Okonkwo
Pseudonim: Man Without Fear, King of the Dead & The Great Cat.
Data urodzenia/Wiek: 01.01.1983/30 lat
Zdolności: Nadludzkie atrybuty fizyczne, mistrz sztuk walki, niesamowicie czułe zmysły, wiedza poprzednich Czarnych Panter, przyspieszona regeneracja ran, nocne widzenie, odporność na trucizny i choroby.
Znaki szczególne: Kostium o wyglądzie Czarnej Pantery, stworzony z Vibranium.
GXRA 2015
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 170
Skąd: Central Wakanda, WA
Wysłany: Pią 28 Lip, 2017 22:51   

Gdyby nie fakt, że zabicie Starka przysporzyłoby T'Challi o wiele więcej kłopotów, niż mężczyzna był tego wart, to król Wakandy już dawno temu własnoręcznie uratowałby ten świat od zmory społecznej zwanej jako Tony Stark. Jednak pantera miał zbyt dużo samokontroli oraz rozsądku, aby zrobić coś takiego.
Nie ważne jak kusząca ta wizja czasami była.
- Dla własnego dobra radziłbym zignorować połowę słów, które mówi Stark... drugie pół natomiast traktować bardzo sceptycznie. Zwłaszcza, gdy kogoś przedstawia. - powiedział T'Challa w kierunku przybyszy z kosmosu, a po jego głosie mogli stwierdzić, że nie żartował. Wolał nie wiedzieć, jakie inne mądrości szerzył tutaj Iron Man, bo jeszcze by nie wytrzymał i wyciągnąłby go ze statku za kołnierz, aby na oczach gości zrobić mu „masaż pazurkami”. To zdecydowanie nie pomogłoby w negocjacjach.
- Miło mi was wszystkich poznać. - dodał od siebie, gdy tylko skończyli przedstawiać swoją załogę. Jeśli wcześniej Czarna Pantera miał jakieś wątpliwości, co do tożsamości przybyszy, to w momencie, gdy ujrzał ukorzenionego drzewca bujającego się do rytmu wiatru, to one wszystkie znikły. Nigdy wcześniej nie spotkał czegoś podobnego jak ten „Groot”, a król Wakandy już swoje widział.
Ciekawe, z jakiej planety ten osobnik pochodził?
- Hmm... Stark prawdopodobnie ma rację, panie Quill. Jednak zanim przejdziemy do jakichkolwiek negocjacji, to najpierw chciałbym na własną rękę przekonać się, co do skali zniszczeń. Nie mogę przecież w ciemno podarować takich ilości vibranium. Mam nadzieję, że rozumiecie. - powiedział pantera, spoglądając w stronę statku. Nawet jeśli posiadał do Iron Mana pewne zaufanie, to mimo wszystko wolał na własną rękę sprawdzać niektóre informacje. Szczególnie te związane z zamówieniami na metal z Wakandy. Może i był paranoiczny pod tym względem, ale jak mówiło przysłowie „Przezorny zawsze ubezpieczony”.
- Tak właściwie, to w jaki sposób wasz statek otrzymał takie zniszczenia? Stark niestety nie był na tyle pomocny, aby udzielić jakichkolwiek informacji. - zapytał się T'Challa, trochę zaintrygowany sytuacją Strażników.



„Najsilniejszym wojownikiem jest ten, kto pokonał sam siebie.”

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Dysharmonia Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Lucid Dreams Veneficium Riverdale Horizon Beyond Undertale Dragon Ball Another Universe Stray Dogs Król Lew

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2017