{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[L] Pokój Sunshine
Autor Wiadomość

Remeny
[Usunięty]



Wysłany: Pon 12 Gru, 2016 19:04   

Nie gniewali się na nią choć weszła bez pytania i pukania, jeszcze do tego im przeszkadzając. Dziwne, ale dla niej to zdecydowanie dobrze. Zrobiła krok w stronę dziewczyny, chcąc jej podać rękę. Pewnie chciała się przywitać. Jej szeptania zbyt nie usłyszała, a i tak zrozumiała tyle co "dziewczyny". No i chłopak podszedł bliżej i też wyciągnął rękę. Więc jedną podała dziewczynie, a drugą chłopakowi.
- Jestem Remény - odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Ludzie nigdy nie dawali jej więcej jak dziesięć czy jedenaście lat. Była niska i chuda jak na swój wiek. Ciężka choroba spowolniła nieco jej rozwój fizyczny.
Nie miała zamiaru zdradzać dlaczego tu wpadła dopóki jej nie spytają. Przecież nie będzie się przechwalać swoim małym psikusem. I tak nikomu nic się nie stało. To był tylko niewinny żarcik. Spojrzała w stronę drzwi, słysząc swoje imię, ale chyba ktoś nie pomyślał, by zaglądać ludziom do pokoi.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 20 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
Wiek: 20
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 332
Wysłany: Pon 12 Gru, 2016 22:15   

- Trudno, trudno - zachichotała kręcąc głową jeszcze na moment zerkając na Johna, by za chwilę uśmiechnąć się ciepło do dziewczynki. Zupełnie zapomniała o swoim braku rękawiczek, o czym przypomniała sobie dopiero czując malutką dłoń Rem przy swojej. Na szczęście nie poczuła żadnego mrowienia czy innego odczuwanego efektu ubocznego jej mocy, który czuła w momencie gdy czasem kogoś dotknęła. Być może to przez to, że cały ten czas trzymała Johan za rękę, a z czasem po prostu moc osłabła do takiego poziomu, że teraz była po prostu niewyczuwalna. Przynajmniej na razie.
- Miło mi, Remény. Ja jestem Blanka, a to John - przedstawiła ich i podniosła wzrok by spojrzeć na drzwi zza których słychać było wyraźnie, że ktoś woła małą. Dziecko w Instytucie nie mogło liczyć na zbyt duże pole do zabawy, zwłaszcza że na tyle młodych mieszkańców było raczej niewielu.
Blanka uśmiechnęła się pod nosem wyobrażając sobie co to będzie z Remény. Przypominała jej troche ją samą. Przynajmniej w jakimś stopniu.
- Powiedz... Bawisz się z kimś w berka? - zapytała rozbawiona mając na myśli osobę, która jeszcze raz wywołała dziewczynkę i najwyraźniej poszła dalej by jej poszukać.




 
 
 

John Farago
[Usunięty]



Wysłany: Wto 13 Gru, 2016 12:21   

John był osobą spokojną i rzadko się na kogoś gniewał. Dziewczynka nie zrobiła niczego przecież niczego złego. Po za tym... jak można być zły na takiego małego i słodkiego dzieciaka? Johnowi ciężko podpadnąć i narazie zrobił to tylko jeden mutant.
Gdy poczuł jej dłoń uśmiechnął się rzadko spotykał dzieci. A takie które nie boją się podejść do mutanta to rzadkość. Większość ludzi uważa mutantów za potwory a dzieci z genem X to dla nich przekleństwo. Może kiedyś się to zmieni?
Po chwili usłyszała głos dobiegający z... najpewniej z korytarza. Dziewczynka musiała zrobić komuś niezłego psikusa... albo po prostu bawi się z kimś w chowanego.
- Ukrywasz się przed kimś?
Spojrzał na nią i uśmiechnął się. Gdyby dziewczynka się teraz odwróciła zapewne zauważyłaby tulipana. Spojrzał przepraszająco na Blankę. Chyba wybaczy Johnowi kolejną ingerencję w otoczenie?
 
 

Remeny
[Usunięty]



Wysłany: Wto 13 Gru, 2016 19:19   

Uścisnęła ich dłonie swoimi małymi rączkami, patrząc to na Blankę to na Johna. Fajne imiona, jak z filmu, ale w USA to pewnie norma. Na pytanie Blanki potrząsnęła lekko głową, po czym uśmiechnęła się nieco szerzej do Johna, który zgadł.
- Zrobiłam żart i chowam się. - odpowiedziała mu, zabierając swoje dłonie z ich - Dałam do herbaty... - pomacała się po kieszonkach i wyjęła z jednej telefon, sprawdzając w nim coś - Sól zamiast cukru - podniosła na nich wzrok. Telefon robił jej za tłumacza. Było to milion razy wygodniejsze niż chodzenie wszędzie z papierowym słownikiem i wertowanie stron. Telefon szybko jej tłumaczył słowa z węgierskiego na angielski. Miała spory problem z tym językiem, tyle lat bez szkoły, spędzone na ciągłej tułaczce po Europie nie wpłynęło dobrze na jej wykształcenie.
Rzadko płatała psikusy innym, bo i rzadko się nudziła. Instytut był tak wielki, miał olbrzymi park i las. Było co zwiedzać i oglądać. Często patrzała jak różni uczniowie używają swoich mocy. Niektóre wydawały jej się naprawdę super.



<kursywą będę pisać słowa w języku węgierskim>
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 20 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
Wiek: 20
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 332
Wysłany: Wto 13 Gru, 2016 20:17   

No tak, co mogła robić mała dziewczynka? Płatać figle starszym, a później uciekać albo zwalać winę na innych. Zdecydowanie była podobna do Blanki. Może nie tej teraz, ale kiedyś zachowywała się podobnie.
- Sól zamiast cukru? No wiesz co - zaśmiała się i uśmiechnęła rozczulona widząc co John znowu zrobił. Jego ingerencje były po prostu urocze, piękne i... W ogóle jej nie przeszkadzały. Z resztą z chęcią pozwoliłaby mu przerobić cały pokój, a przynajmniej jej część na mały ogród. Taki pomysł bardzo jej się podobał.
- Remény? Mogę Ci mówić Rem? Co powiesz, żebyśmy kiedyś razem się pobawiły? Może zrobimy komuś jakiś żart? Co Ty na to? Tylko John nie może wiedzieć - mówiła uśmiechając się niemal cały czas. Wzięła ją w objęcia by posadzić ją sobie na kolanach. Zerknęła na telefon który ta nadal miała w rękach.
- I może w trakcie zabawy się pouczymy? Będzie fajnie. Ale Johna będzie trzeba odstawić do kogoś. Musi porozmawiać z Profesorem Xavierem. Albo Ororo. Musi i nie ma innego wyjścia - powiedziała poważnie patrząc na Johna.
- Więc może wszyscy razem pójdziemy na spacer, zrobimy jakiegoś psikusa i zobaczymy kto w ogóle tu jest, hm?




 
 
 

John Farago
[Usunięty]



Wysłany: Czw 15 Gru, 2016 08:58   

Nie znał węgierskiego więc to chyba jasne, że nie zrozumiał słowa "Só". Na szczęście dziewczyna miała przy sobie translator. To prawda, że noszenie telefonu jest wygodniejsze niż encyklopedii.
- Genialny pomysł
Uśmiechnął się i przeniósł wzrok na Blanke. Powoli do niej podszedł i pocałował ją w policzek. Kiedyś zrobi z tego pokoju ogród. Ale Aleny i Blanki ma wtedy nie być. To będzie niespodzianka.
Jego uśmiech znikł kiedy Sun przypomniała mu o spotkaniu z Profesorem. Nie chciał iść ale musiał.
- To ja może was zostawię
 
 

Remeny
[Usunięty]



Wysłany: Czw 15 Gru, 2016 14:31   

Siedząc na kolanach u dziewczyny patrzała na nią z lekkim uśmiechem i słuchała, rozumiejąc tylko pojedyncze słowa. "Remény. Mogę Ci mówić Rem? Razem się pobawimy. Zrobimy żart. John nie może wiedzieć. Pouczymy się. Będzie fajnie. John musi porozmawiać z Profesorem Xavierem. Albo Ororo. Musi. Pójdziemy wszyscy na spacer, zrobimy psikusa i zobaczymy kto tu jest." Padło słowo - klucz, na które dziewczynce od razu oczka zabłysły. Wbiła w Blankę swoje spojrzenie i złapała ją za dłoń.
- Spacer? Spacer do Nowego Yorku? Proszę? - odkąd Remeny przybyła do instytutu w styczniu, marzyła o tym by zobaczyć Nowy York. Do tej pory widziała go tylko w filmach i wydawał jej się niesamowity. Naprawdę chciała przekonać się jak tam jest.
- Ty nie idziesz? - spojrzała na Johna. Przecież Blanka powiedziała, że wszyscy pójdą na spacer, czyli we trójkę. - Profesor poczeka - dodała zaraz.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 20 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
Wiek: 20
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 332
Wysłany: Sob 17 Gru, 2016 21:17   

- Nie wiem czy do Nowego Yorku. Musiałabym zapytać kogoś czy mogę Cię zabrać, Rem. To nie ode mnie zależy, ale spokojnie, kiedyś na pewno Cię zabiorę - powiedziała z uśmiechem i spojrzała na Johna. Nie mieli wyjścia. Musieli z kimś wreszcie porozmawiać, bo siedzenie cały dzień w pokoju do niczego nie prowadzi.
- Profesor nie zaczeka, Rem. Więc na razie wszyscy idziemy, a jak się znajdzie Ororo albo Xavier, to lepiej dla nas. - pogłaskała ją po włoskach i wstała wcześniej stawiając małą na podłodze. Podeszła do Johna i cmoknęła go w policzek.
- Nie możemy tego odwlekać. Sam przecież wiesz. Już nie ważne, że mam karę, i jeśli rzeczywiście wpadniemy na Ororo to jeszcze mi się oberwie dodatkowo bo mam jej pomagać w ogrodzie, ale nie ważne. Trzeba. Zgoda, John? - załapała go za rękę. Wiedziała, że to nie jest takie łatwe, nawet dla niej. Jeśli miała znowu słuchać jaki to błąd popełniła nie uprzedzając nikogo o wizycie członka Bractwa, łamiąc regulamin i inne takie... Po prostu nie miała na to ochoty.
- Rem, chodź, zapytamy się, czy możemy iść na spacer - wyciągnęła rękę do dziewczynki kierując się w stronę wyjścia z pokoju, a później idąc razem na główny korytarz.

//zt dla wszystkich tutaj




 
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 20 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
Wiek: 20
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 332
Wysłany: Pon 16 Sty, 2017 14:30   

// z biblioteki razem z Remeny

Trzymając dłoń Rem spokojnie przeszły do lewego skrzydła Instytutu.
- Może znajdziemy jakieś kwiaty i zrobimy dla Ciebie piękną koronę, co Ty na to, księżniczko? - powiedziała w uśmiechem gdy otworzyła drzwi od pokoju puszczając dziewczynkę przodem. Pozwoliła jej wbiec do pokoju nie stawiając żadnych nakazów czy zakazów, więc mała tak naprawdę mogła robić co chciała. Przynajmniej na razie Sun to nie przeszkadzało.
Zamknęła drzwi i podeszła do swojego biurka na którym położyła obrączki. Otworzyła jedną z szufladek wyciągając niewielkie puzderko z odrobiną biżuterii w środku.
- Rem? Jak myślisz, którą wstążkę wybrać? - zwróciła się do dziewczynki wyciągając jeszcze z tej samej szuflady koszyczek pełen fiolek z różnokolorowymi brokatami, wstążkami i naklejkami. Chciała czymś związać razem wszystkie pierścienie, nie chcąc by chociażby jeden się zgubił gdy będzie miała je przekazać komukolwiek. Nie ważne czy miały trafić do Johna czy z powrotem do Asmo. Musiały być razem. Wszystkie.




 
 
 

Remeny
[Usunięty]



Wysłany: Pon 16 Sty, 2017 14:49   

W końcu dotarły z powrotem do pokoju Blanki i Remeny weszła do środka z dziewczyną, zaraz rozsiadając się wygodnie na brzegu łóżka i patrząc na towarzyszkę z zaciekawieniem.
- Z kwiatów? Wianek? - zapytała się żeby się upewnić czy dobrze zrozumiała jej wypowiedź. Nie znała się na robieniu wianków. Nie miał kto jej tego nauczyć. W końcu połowę życia spędziła na włóczeniu się z bratem, a David nie zajmował się takimi rzeczami. Musiał pracować żeby mieli pieniądze.
Z zaciekawieniem patrzała jak Blanka wyciąga jakieś pudełeczka i je otwiera. Wstała by podejść i zerknąć na wstążki i inne ozdoby. Zaraz też zaczęła to wszystko przeglądać. Takiego bogactwa ozdóbek jeszcze nie miała okazji zobaczyć. Zerknęła do szafki czy nie ma tam czegoś jeszcze. Wybrała jedną wstążkę, zieloną, i podała ją Blance.
- Ta jest ładna. - powiedziała, patrząc na dziewczynę - Masz kartki i kredki? - zapytała, wpadając na mały pomysł.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 20 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
Wiek: 20
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 332
Wysłany: Pon 16 Sty, 2017 15:09   

- Tak właśnie, wianek - pokiwała głową siadając przy biurku i grzebiąc dalej w szufladzie. Było tam pełno różnych rzeczy zaczynając na cienkopisach, pisakach, markerach, klejach brokatowych a kończąc na stempelkach, nabojach do pióra, guziczkach czy innych takich rzeczach. Było tego naprawdę sporo, jednak widok był niesamowity, bo Blanka spędzała wiele czasu na segregowaniu i układaniu wszystkiego tak, żeby wiedziała co gdzie jest.
- Kartki? - zamrugała i zaraz otworzyła inną szufladę wyciągając kilka czystych kartek i podała jej je, zraz do tego dokładając jeszcze opakowanie kredek.
- Proszę bardzo - powiedziała ze szczerym uśmiechem - jeśli będzie Ci wygodnie to usiądź sobie tutaj, a ja zwiążę nasz skarb, zgoda? - dodała podnosząc się i zgarniając wszystkie potrzebne rzeczy takie jak nożyczki czy wybrana przez Rem wstążka na łóżko. Biurko Sun niemal zawsze było uporządkowane, więc dziewczynka mogła spokojnie wyciągnąć wszystkie kredki z opakowania.
Sun za to usiadła na łóżku i zaczęła powoli nawlekać każdy pierścień na wstążkę.




 
 
 

Remeny
[Usunięty]



Wysłany: Pon 16 Sty, 2017 18:17   

- To zrobimy. Tylko ja nie umiem - od razu powiedziała Blance żeby później nie było zdziwienia. Nie miała nic przeciwko. Lubiła się bawić, a każda zabawa była dobra.
Przesiadała się w takim razie na krzesło przy biurku, rozkładając się ze wszystkim na biurku. Sięgnęła jeszcze po kolorowe cienkopisy. Spojrzała jeszcze jak Blanka zaczyna wiązać pierścienie razem. Więc to o to chodziło. Nie chciała ich zgubić. Remeny zaczęła dokładnie oglądać wszystko co było w szafkach. Teraz miała lepszy wgląd do nich skoro usiadła na krześle.
W końcu jednak sięgnęła po kredki i cienkopisy. Złapała jedną kartkę, resztę odsuwając na bok żeby jej nie przeszkadzały. Jeśli Blanka by zerknęła na Rem, pewnie by była zdziwiona jej rysowaniem. Dziewczynka stawiała kolorowe kropki, czasem rysując malutkie kółeczka. Koncentrowała się na tym co chciała narysować. Czasem rysunek nie był taki oczywisty i musiała go wesprzeć myślami. Odłożyła wszystko na bok, łapiąc za kartkę i przechylając ją.
- Więcej brokatu - potrząsnęła kartką, z której po chwili posypał się brokat we wszystkich kolorach, jakich użyła do rysowania. Jej moc była na tyle przydatna, że pewnych rzeczy nie musiała kupować. Po prostu je sobie rysowała.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 20 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
Wiek: 20
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 332
Wysłany: Wto 17 Sty, 2017 23:23   

- Ja umiem - powiedziała z uśmiechem gdy już usiadła na łóżku. Gdyby nie potrafiła pleść wianków pewnie nawet by tego nie zaproponowała. Gdyby John był razem z nimi pewnie nie było by zabawy, bo od razu pewnie by stworzył z pomocą swoich mocy wianki. A tak będzie mogła czymś zająć małą Rem z nadzieją, że czas spędzony na świeżym powietrzu wyjdzie obojgu na dobre, a i będą się dobrze bawić.
Zaczęła wiązać ze sobą pierścienie zieloną wstążką. Co jakiś czas tylko zerkała na Rem, jednak nawet się nie odezwała kiedy ta stawiała kropki czy rysowała kółeczka. Uważała, że pewnie wie co robi, więc... Nie przeszkadzała jej i zajmowała się dalej swoim. Do czasu czasu aż w pokoju nie pojawił się brokat. Alena raczej nie będzie zadowolona.
Zaśmiała się cicho wiążąc jeszcze kokardkę łącząc wszystkie pierścienie razem i podniosła się z łóżka by stanąć za krzesłem na którym siedziała Rem.
- Będziesz brokatową księżniczką? - powiedziała rozbawiona i zmierzwiła jej lekko włosy. Wyciągnęła z jednej z szuflad niewielki, materiałowy, granatowy woreczek i wrzuciła do niego związane ze sobą pierścienie. Zaraz podsunęła woreczek do młodej mutantki.
- Nasyp tutaj troszke, jak dostanie je John to będzie miał niespodziankę. A jeśli Asmo wróci, to na pewno się uśmiechnie widząc jak dobrze się opiekowałyśmy małym skarbem.




 
 
 

Remeny
[Usunięty]



Wysłany: Wto 24 Sty, 2017 22:10   

Jak zwykle zrozumiała niewiele z tego co się do niej mówiło, ale ogarnęła, że Blanka poprosiła ją o dodanie brokatu do woreczka. Odłożyła na bok kartkę i kredkę po czym zaczęła zgarniać powoli brokat i wsypywać go do środka. Ręce momentalnie miała całe w brokacie i zaczęła się świecić. Jej to jednak nie przeszkadzało. Prędzej czy później wszystko opadnie, a brokat będzie można pozamiatać albo odkurzyć.
- Już - otrzepała ręce choć to i tak niewiele to dało. W dalszym ciągu błyszczały jej się dłonie. Otrzepała też bluzkę i nogi. W sumie to fajnie wyglądała. Tak, świecąc się od brokatu. To nie było takie złe. Obejrzała się do tyłu na Blankę, unosząc wzrok do góry na dziewczynę.
- To idziemy teraz na dwór? - zapytała z uśmiechem.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 20 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
Wiek: 20
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 332
Wysłany: Sob 11 Lut, 2017 15:04   

W pokoju zawsze było troche brokatu, ktorego swoją drogą Alena zazwyczaj chciała się pozbyć bo przecież jak już się przyczepi do nowej koszulki czy spodni to już tak łatwo nie idzie się tego pozbyć. Dlatego też Słonko nie miała wątpliwości, że kolejna porcja kolorowych drobinek nie spodoba się współlokatorce, ale jakoś to przeżyje, prawda? Nie miała wyjścia.
Zawiązała woreczek pełen brokatu i pierścieni wstążką i schowała pakunek do szkatułki z biżuterią. Teraz tylko czekać by przekazać to w odpowiednie ręce.
- Teraz na dwór. Prowadź mnie gdzie chcesz iść na spacer, księżniczko - powiedziała z uśmiechem. Porządek można zrobić później, teraz zajęcie się Rem było troche ważniejsze od sprzątania. I to zdecydowanie ważniejsze. No i przyjemniejsze przy okazji.

/ zt dla Sun i Rem




 
 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Czw 10 Sie, 2017 15:42   

// z korytarza

Zaśmiała się cicho, słysząc opinię o swoim kuzynie. Dani trafiła w samo sedno.
- A żebyś wiedziała. I tak między nami, do rodziny zachowuje się identycznie. Nie rozumiem, co którakolwiek z dziewczyn w nim widzi. - skrzywiła się. Tak samo jak nie rozumiała Jane. No ale to jej problem, skoro chciała się z nim użerać. Może kiedyś sama to dostrzeże. - Przynajmniej mam podkładkę, że to nie ja nie umiem się z nim dogadać, tylko po prostu jest kretynem z przerostem ego. Poprawiłaś mi humor. - uśmiechnęła się do Indianki, w zasadzie ciesząc się, że na nią wpadła. Przynajmniej nie próbowała wypytywać o nic.

- W sumie... Nie pogardzę. - westchnęła delikatnie, wstając przy pomocy dziewczyny i trochę się chwiejąc. - Wychodzi na to, że chyba jestem. - dodała ponuro, z wielkim trudem docierając do pokoju. Tam za to walnęła się na łóżko, czekając, aż świat się ustabilizuje.
- Chyba się trochę przeforsowałam. Świat się kręci, czy mi się tylko tak wydaje...? - jak się wszystko uspokoi, pójdzie się wykąpać. Ostrożnie sprawdziła, czy znów nie krwawi z nosa, ale chyba wszystko było w porządku.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 334
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 00:39   

W normalnych warunkach, Dani by walczyła. W normalnych warunkach, wymyśliłaby tysiące powodów dlaczego ta osoba nie jest aż tak zła. No ale chodziło o Juliana... A akurat on był na krótkiej liście osób, za którymi Indianka się nie wstawi.
-Cóż jedyne co tłumaczy jej zachowanie to nagłe odkrycie drugorzędnej mutacji u Heliona. Jakiejś produkcji feromonów, czy silnej telepatii... Ale mam nadzieję, że to nieprawda. Wyobrażasz sobie, co on mógłby nam wszystkim zrobić?!
Uśmiech Lenki usatysfakcjonował Indianke. W końcu, jakby z "Młodą" było coś nie tak, nie okazywałaby tak łatwo radości. Czyli kolejny punkt na liście odhaczony.

-Jakbyś spytała profesora McCoy, to pewnie dałby ci godzinny wykład na temat teorii heliocentrycznej, ruchu gwiazd i innej astronomii. - odparła na pytanie. - Ale na szczęście, ja nie przepadam za fizyką, czy tam astronomią. I nie, świat się nie kręci. I chyba wiem jak Ci trochę pomóc... - Powiedziała i ruszyła do łazienki. Po krótkiej chwili wróciła z delikatnie wilgotnym, przyjemnie chłodnym ręcznikiem. - Masz i połóż sobie na głowę. Powinno to jakoś pomóc ogarnąć ciśnienie i zmęczenie.

Czekając na słowa lokatorki, omiotła wzrokiem pokój. Taki nawyk - zawsze sprawdzaj, gdzie jesteś i z czym możesz mieć do czynienia.
W sumie, będę musiała powrócić do wszystkich starych nawyków. Dziadek by mnie zabił, gdyby tylko usłyszał o moich ostatnich "poczynaniach".
-Nawet fajnie tu macie... I chyba udało Ci się dostać jeden z bardziej nasłonecznionych pokoi.




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Sob 26 Sie, 2017 11:22   

- Wyobrażam. To byłaby jakaś tragedia. - wzdrygnęła się. - Sobie wyobraź, szkoła pełna zombiaków pod przewodnictwem Kellera... Ja bym uciekła. - zaczęła chichotać na samą wizję takiej sytuacji. Zaraz potem syknęła z bólu, łapiąc się za głowę, ale wciąż cicho chichotała. Co tu dużo nie mówić, Indianka poprawiła jej dość mocno nastrój.

- Dlatego wolałam mu nie mówić... Wykład w takim stanie to ostatnie, czego potrzebuję. I chyba jednak się kręci... - poczekała, aż dziewczyna wróci i posłusznie pacnęła sobie na czoło ręcznik. - Leeepiej. Grzebanie ludziom w głowach powinno być zabronione, co? - zerknęła na koleżankę. Mirqage była całkiem w porządku, fajnie się z nią rozmawiało.

- Wiesz, mieszkam z naszym Słoneczkiem. Tu musi być słonecznie. - roześmiała się lekko. Ręcznik naprawdę pomógł i nie czuła się już tak tragicznie. Wciąż jednak nie paliło jej się do wstawania.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 334
Wysłany: Nie 03 Wrz, 2017 17:42   

-Grzebanie w głowach? - Zdziwiła się Danii. - Nie żartuj, że Xavier znowu się zapomniał... Stary tetryk. Zdradzić ci pewien patent na niego? Choć nie wiem, czy jest w pełni skuteczny.
-Na samym początku mojej "kariery" tutaj, Charles też często grzebał mi w głowie. I żadne prośby nie pomogły. Dopiero, gdy postawiłam się zdecydowanie i zagroziłam, że użyje na nim swoich mocy, uspokoił się... Albo dalej mnie szpieguje, ale robi to delikatniej. Więc wniosek? Postrasz go mną. Albo Ororo. Chyba tylko naszej dwójki tak się boi. - I mimo, że brzmiało to jak przechwałka, ton głosu Mirage nic takiego nie sugerował. Może dziewczyna na prawdę wierzyła w to co mówi... I nie do końca była z tego dumna?

-No tak, trzeba przyznać, że Ororo ma talent do rozdzie... - Nagle pokój wypełnił ryk jakiegoś wielkiego, złego, dzikiego kota. Dani zaraz zaczęła klepka się po kieszeniach, aż w końcu wyjęła telefon.
-Przepraszam, SMS... - Powiedziała, nie odrywając oczu od ekranu. - Hmmm... Wiesz coś o Departamencie X? Czy czymś podobnym?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Sob 16 Wrz, 2017 16:36   

- Dość skutecznie go od tego odwiodłam. Chociaż piosenka musiała mu się podobać. - na całe szczęście Mirage nie zorientowała się, że przypadkiem chlapnęła coś na temat misji. - Wiesz, jest taka szanta, "Historia złego sternika, co nie używał grzebyka". I ten sternik był łysy. A szanta bardzo wpada w ucho. - zachichotała, patrząc na Mirage.
- Więc wiesz, zawsze, jak chcesz uniknąć telepatów, możesz nucić dziwne piosenki, powtarzać jakieś wiersze albo głupie rymowanki... Szybko odechce im podsłuchów. - stwierdziła wesoło.

Ryk kota prawie poderwał ją z łóżka. Po czym zerknęła z lekkim wyrzutem na dziewczynę. To było naprawdę... coś.
- Niezły dzwonek. Departament X? Pierwsze słyszę. Ale jeśli Ci bardzo zależy, mogę popytać znajomych, może ktoś coś wie. - zaproponowała miło. Li pewnie jakby chciał, to coś by znalazł. A jak nie on, to jego znajomi. To nie powinno być trudne.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 334
Wysłany: Pon 18 Wrz, 2017 00:11   

Mirage nie miała powodu, żeby podejrzewać, iż Lenka wracała z jakiejś misji. Młoda mutanta, z praktycznie zerowym doświadczeniem... Nawet nie było pewne, czy Rosjanka przeszła jakiekolwiek szkolenie w Danger Room. Dani po prostu założyła, że dziewczyna wraca z swojej pierwszej lekcji w DR. A wiadomo, jak tam wyglądają lekcje... I jak bardzo Xavierowi zależy na tym, by jego uczniowie przekraczali kolejne granice własnych możliwości.

-Będzie trzeba wypróbować ten patent... W sumie fajny pomysł. Patrz, idziemy do Jaskini jakiegoś Wielkiego Złego Telepaty, zaczynamy nucić jakieś piosenki... A ten zaraz przychodzi do nas i oznajmia, że się poddaje i go pokonałyśmy. - Roześmiała się Indianka.

-Prawda? To Pazur. Kuguar, z którym zaprzyjaźniłam się w Górach. Trochę brakuje mi tamtego klimatu... A to pomaga.mi pamiętać... Rozumiesz?
-No, ale mniejsza z tym. Wiesz może, czy Kitty już wróciła? - Zapytała, dalej wpatrując się w ekran smartphone'a.

Nagle mina Danii zrzedła.
-Nie wierzę... Te Kojoty na prawdę to zrobiły? - wymamrotała cicho. - Lena... Jak dobrze się czujesz? I czy nie masz zamiaru skopać tyłków Bliźniaków? Tym razem poważnie przesadzili...




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1117
Wysłany: Nie 24 Wrz, 2017 14:32   

Fale mentalnego bólu, które przetoczyły się po okolicy, na dłuższą chwilę wyłączyły wszystkich obecnych. Dopiero po paru minutach co odporniejsi zaczęli się podnosić, odkrywając że stracili przytomność.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Czw 12 Paź, 2017 19:37   

Może i tak było lepiej, że Indianka uznała to za trening w Danger Roomie. W zasadzie nie byłby to pierwszy raz, gdy wracała stamtąd w ciężkim stanie, bo kuzyn przeważnie nie miał zbyt wiele szacunku do jej stanu zdrowia i w większości zachowywał się tak, jakby było mu obojętne, jak wiele sił straci Lena od wysiłku i co będzie z nią dalej. Jedyny plus był taki, że często ćwiczyła, nawet sama, do granic swoich możliwości, więc co jakiś czas te granice się przesuwały coraz dalej. Ale wciąż było to za mało, by wytrzymać to wszystko, co obecnie przeszła.
- No widzisz. Stwierdzi, że się poddaje walkowerem, bo z tak głupimi piosenkami nie da rady wytrzymać. Rosyjske patenty zawsze najlepsze. – roześmiała się wesoło. W zasadzie to jeśli chodzi o narodowość, to nie czuła się tak do końca ani Amerykanką, ani Rosjanką. Najlepiej czuła się za kierownicą samochodu pędząc na pełnym gazie po prostej drodze. Wtedy było cudownie.
- Tak, rozumiem. Ty masz dźwięk kuguara, a ja rozważam walnięcie sobie tatuażu. Ale to kiedy indziej, na razie nie mam kogo poprosić o to. No mniejsza o to. Kitty? Shadowcat? Nie mam pojęcia. – rozłożyła ręce, podnosząc się do siadu. W zasadzie powoli jej przechodziło, choć ból głowy pewnie zostanie jeszcze na dłuższy czas.
- Skopać tyłki bliźniaków…? Hm. A co takiego odstawili? Bo zawsze mogę pomóc, żaden problem… - zainteresowała się. Taki miniaturowy trening walki wręcz. Czemu nie. Zanim jednak zdążyła dowiedzieć się, co się wydarzyło, przez jej głowę przeszła kolejny raz fala mentalnego bólu.
Z ust Aleny wydobył się głośny jęk i osunęła się na łóżko. Przeciążony wcześniej Gruvem umysł teraz nie poradził sobie z kolejną falą. Zapewne gdyby była przytomna, stwierdziłaby, że nienawidzi telepatów. Niestety nie miała takiej okazji. Minęło o wiele więcej, niż tylko kilka minut, gdy zaczęła odzyskiwać przytomność. Znaczyło to tylko tyle, że naprawdę była wyczerpana. Mało przytomnie się rozejrzała wokoło.
- Uh… Dani…? – potarła skronie, zwijając się w kłębek. Teraz to dopiero czuła się paskudnie, niezdolna do jakichkolwiek szerszych działań. Głowa dosłownie jej pękała z bólu. Chyba będzie jednak musiała zejść do ambulatorium i poprosić o coś na ból głowy. I być może przyznać się dokładnie do swojego stanu kompletnego wyczerpania.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 334
Wysłany: Nie 15 Paź, 2017 18:37   

Dani nie miała takich problemów. Była Chayenką. Indianką, mieszkającą na terenie Stanów Zjednoczonych. Jednak w przeciwieństwie do niektórych, nie miała pretensji do "Białych". Znała historię swojego plemienia na tyle, żeby być dumną z swojego pochodzenia, jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, że Indianie nie mogli dużo więcej wygrać w wojnie z pionierami.

-Mnie jakoś tatuaże nigdy nie kręciły. Znaczy wiesz... wszystko, na czym mi zależy, mogę założyć na siebie. - Powiedziała, łapiąc się za kieł wilka.

-Co zmajstrowali? Dwie rzeczy. Zrobili zdjęcie Sam i umieścili je w sieci. - Powiedziała Indianka, wręczając koleżance telefon z otwartą stroną internetową Instytutu. Stroną, na której Samantha Carver "paradowała" w mocno rozwalonych spodniach. - Ja wiem, że to dzieciaki, że oni tak tylko żartują, ale tym razem przesadzi... - Nie zdążyła dokończyć.
Coś... Ktoś zaatakował ich mentalnie zaatakował. Szybko i skutecznie "wyłączył światła" na kilka-, a może nawet kilkanaście minut.
-Co się... co to było? Lenka jesteś cała? - Zapytała Dani, próbując dojść do siebie. - Nie wiem co się stało... ale na pewno nie wróży to niczego dobrego. Jesteś w stanie iść? Chyba będziemy potrzebne na dole...

//z.t. Podziemia -> Cerebro




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 20 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
Wiek: 20
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 332
Wysłany: Czw 02 Lis, 2017 23:49   

/ NY, Queens Center

W czym Sun była dobra? W niezauważaniu niektórych rzeczy. Zwłaszcza kiedy mogła być komuś potrzebna. Nie wiedziała przecież, co się działo w szkole, w czasie wycieczki do centrum, a działo się chyba dość sporo... Pewnie jak się ze wszystkim ogarnie będzie miała do siebie wyrzuty, tym bardziej, że ledwie wróciła z miasta - a zaraz będzie do niego wracać.
Wpadła do pokoju i stanęła w drzwiach. Jakaś jej część liczyła, że zastanie w środku Lenkę. Strasznie za nią tęskniła, a cały czas się gdzieś mijały. Zacisnęła wargi.
Wszystko u niej dobrze, na pewno, no bo, dzielna jest, nie?
Stała tak moment patrząc na łóżko współlokatorki. Miała nadzieję, że niedługo będą miały szansę by ze sobą porozmawiać. Oby.
Ruszyła się nareszcie bo musiała się przecież przebrać. Wcisnęła gdzieś do szafy rzeczy kupione w galerii i czym prędzej wygrzebała jakieś ubrania. Nie wyglądało to tak źle, a z resztą, nawet jeśli, nie miała czasu na szukanie innego odpowiedniego stroju. Z tego pośpiechu nawet nie zauważyła, że zostawiła telefon w samochodzie Jub, więc wszystkie połączenia czy smsy... Cóż...
Czym prędzej wybiegła z pokoju. Spotkanie z Inez nie mogło dłużej czekać!

/ NY, Starbucks




 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Mortis Valor Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018