{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Chiny - Xinyu - Kompleks więzienny Dadong
Autor Wiadomość

Maze
[Usunięty]



Wysłany: Sro 06 Gru, 2017 21:39   

Tykanie było znajome... Cholera, bomba! zdążyła tylko pomyśleć i zaraz potem rozpętało się piekło. Nie miała gdzie się schować, ani chociaż odbiec kawałek. Całe ciało ją bolało, a noga bolała jak sam... Ale żyła, poparzona, obolała, ale żyła. Jeszcze, o dziwo. Mimowolnie pomyślała, że Magneto będzie im naprawdę sporo dłużny za tę akcję. I w ogóle dlaczego dał się złapać?! Dziadkowi czasem ktoś powinien nakłaść do głowy i to solidnie...
- Żyję... - chrypnęła, słysząc jakieś jęki Alice. Chwilowo jednak niespecjalnie mogła sprawdzić kto, gdzie, jak i z czym. Trumna ważyła naprawdę sporo, a po bólu mogła się domyślić, że przygnieciona noga jest złamana. Świetnie po prostu... Oparzenia, złamania... Jakiś idiota przetrzepał im myśli, a przynajmniej takie odniosła wrażenie... I oni się mają stąd wydostać? JAK? Przeniosła wzrok na Tide'a, który wpadł na pomysł, jak połatać chociażby ją. Najpierw jednak należało się pozbyć trumny, a to nie przedstawiało większego problemu - zwyczajnie ją zdezintegrowała.
- Uh! - skomentowała tylko, gdy ciało Magneto zwaliło się na jej złamaną nogę. O tak, Magneto będzie naprawdę spooooro dłużny. Zerknęła na Drake'a i uśmiechnęła się krzywo.
- O to się nie martw. - złapała go za rękę. Skopiowała jego zdolność zamiany w wodę, przyda jej się regeneracja.
Chwilę zajęła jej asymilacja i przyzwyczajenie się do nowej zdolności i zaraz potem plusk! Zwyczajnie rozlała się po trawie w postaci kałuży wody. Gdyby nie sytuacja, zapewne wyglądałoby to dosyć zabawnie. Po krótkiej chwili woda zaczęła pełznąć po trawie, asymilując przy okazji wód gruntowych. W końcu we własnej, zdrowej i żywej postaci mogła stanąć przed mężczyzną.
- Muszę przyznać, bardzo interesujące doświadczenie. - podsumowała, w o wiele lepszym nastroju, bo żywa i w całości. Podeszła do Magneto, spokojnie dotykając jego dłoni. Nie kopiowała jego mocy, ale wiedziała, że tam jest. - Magneto. Czuję jego moc. - zabrała rękę. - Nie zaryzykuję ruszania Alice... Magneto też przyda się szpital. Zgarniemy go i przyprowadzimy tu karetkę z lekarzami dla Alice. - zaproponowała. Szczerze mówiąc nie chciała tu zostawać dłużej, niż to konieczne, a Alice w tej chwili nie była w stanie pomóc. Jednak kopiowanie zdolności było błogosławieństwem, nawet jeśli przez to teraz ledwo stała na nogach.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1086
Wysłany: Sro 13 Gru, 2017 18:49   

Maze nie miała wątpliwości, to był Magneto. Jakimś niepokojącym zbiegiem okoliczności udało im się dotrzeć na miejsce parę chwil nim grupa marionetek wyniosła najważniejszego z Bractwa. Cokolwiek się z nim działo, chyba powoli odzyskiwał przytomność, delikatnie ruszając się, gdy jego organizm przezwyciężał nieznane chemikalia za pomocą których go unieszkodliwiono. Pamiętał że z jakiegoś powodu zignorował napaść na siedzibę Bractwa, poleciał do Chin i w trakcie tej podróży poczuł ukłucie. Chyba nie zapamiętał nic więcej, ale cały świat był na razie zbyt niewyraźny aby mógł cokolwiek zrobić.

Czując się całkiem dobrze, Tide nagle zgiął się w pół, momentalnie rzygając z bólu. Parę chwil później to samo przytrafiło się Maze.
O nie zabawki, nie pozbędziecie się moich podarków tak łatwo. – bardziej poczuli niż usłyszeli przepełniony okrucieństwem głos. Czuli się paskudnie, jakby się przed chwilą nie zregenerowali.

Dosłownie z powietrza, pojawiając się w chmurze dymu i powoli opadając na ziemię, przybył demon. Dużo wyższy od każdego z nich, przypominający potworną mrówkę o wielkim, trójkątnym łbie i mackach zamiast przedniej pary odnóży, szczerzył się, pokazując zęby niczym noże. Potwór wylądował parę metrów przed nimi, tuż za płotem. Niestety, zamiast zostać zastrzelony przez niewidzialne zabezpieczenia bojownicy mogli usłyszeć cichutkie buczenie i pierwsze strzałki zostały wystrzelone. Na szczęście Tide miał pod dostatkiem wody, dzięki czemu zdążył zatrzymać pociski w kulach z wody zanim wybuchły.

A teraz pora na chwile rozrywki.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide, czasem Prysznic albo Król Sedesów
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 128
Wysłany: Czw 28 Gru, 2017 20:29   

Zanim Maze pożyczyła moc Tide'a, sprawiła, że metalowa trumna zniknęła. To była zdolność niewiadomego pochodzenia. Mężczyzna zastanawiał się, ile ma ich w zanadrzu i na jak długo z nią zostają. Z łatwością przyszła jej przemiana w obie strony, co tylko świadczyło o tym, że wraz z umiejętnością przejmowała wiedzę, jak jej używać. Całkiem wygodne.
Drake poczuł lekką ulgę, gdy tożsamość Magneto została potwierdzona i w dodatku był żywy. Nawet zaczynał się poruszać. Tide przyglądał mu się z oczekiwaniem, że zaraz się całkiem obudzi. W międzyczasie zerknął beznamiętnie na Alice, kiedy Maze o niej wspomniała.
- Nic jej nie będzie - powiedział. Trudno stwierdzić, czy to przekonanie wynikało z niedbałości o rywalkę, czy ze świadomości, że ciężko się jej pozbyć. - Musimy się stąd jak najszybciej...
Zamiast dalszego ciągu wypowiedzi z jego ust wypłynęły wymiociny. Nie pamiętał, kiedy ostatnio zdarzyło mu się coś podobnego. Dzięki regeneracji potrafił szybko uspokoić żołądek. Ale to było nagłe i niespodziewane. Tak samo jak nieznany głos w głowie. Mężczyzna nie musiał się długo rozglądać, żeby dostrzec dziwną chmurę dymu, z której wyłoniła się jakaś kreatura.
"Demon" to pierwsze określenie, jakie nasuwało się na myśl, ale Tide bardziej skłaniał się do jakiejś bardziej realistycznej wersji - kosmita, mutant, iluzja. Jednak nie to było teraz istotne. Przez chwilę Quasarre miał nadzieję, że system obronny więzienia sam się nim zajmie, ale ten najwyraźniej był po jego stronie. Ciemnowłosy ledwie wyłapał wszystkie pociski zanim kogoś zraniły.
- Coś za jeden? - wycharczał. Jednak nie zamierzał czekać na odpowiedź. Uformował kilka wodnych pocisków, które lecąc w stronę stwora z dużą prędkością nabrały kształtu półksiężycowatych ostrzy, a nadane im ciśnienie pozwalało bez problemu przeciąć ludzkie ciało.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Maze
[Usunięty]



Wysłany: Sob 17 Lut, 2018 15:21   

Chciała już dorzucić kilka słów mężczyźnie odnośnie zostawiania swoich na pastwę losu w niewiadomym i dziwnym miejscu, ale w tym samym momencie jej żołądek postanowił się opróżnić. Co jest do jasnej cholery?! pomyślała odruchowo, zastanawiając się, czy to reakcja jej organizmu na pożyczoną moc. Z drugiej strony jednak jeszcze chwilę temu skopiowała moc Alice i nic jej nie było, więc czyżby moc Tide'a działała na nią w ten sposób? Nie, to było mało możliwe. Jak dotąd rzygała tylko po Desiu. No i jak się zaraz okazało, nie tylko ona miała ten problem.

Wpatrzyła się w stwora z miną wyrażającą czyste i typowe "what the hell is going on?". Cokolwiek jednak raczyło się zmaterializować przed nimi zdecydowanie nie miało zbyt dobrych zamiarów i ewidentnie zamierzało ich wykończyć. Tide ich osłonił przed pociskami, ale w sumie Maze nie była zainteresowana tym, czym był ten stwór i czego chciał. Alice? No cóż. Kobieta musiała poradzić sobie sama, zawsze należało w pierwszej kolejności dbać o siebie. Bractwo już takie było. Zresztą była pewna, że kobieta jakoś sobie poradzi. Teraz należało tylko dowiedzieć się jeszcze jednej podstawowej rzeczy...
- Tide, zostaw go... Mamy ważniejsze rzeczy niż zajmowanie się tym czymś, musimy stąd zabrać Magneto. Powiedz mi, że potrafisz przemieszczać się w ten sposób razem z kimś. Bo jak tak, to bierz Magneto i zjeżdżamy stąd i to już. - rzuciła dobitnie.
Jeszcze mogła używać jego mocy, choć było to tymczasowe. Zresztą. Jeśli będzie taka konieczność skopiuje i moce Magneto, władza nad metalem może się bardziej przydać. Jednak walka z tym czymś i z całym systemem bezpieczeństwa zdecydowanie nie była czymś, na co w tej chwili miała jakąkolwiek ochotę.
 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide, czasem Prysznic albo Król Sedesów
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 128
Wysłany: Wto 06 Mar, 2018 11:36   

Tide wcale nie zamierzał zostawić Alice w Chinach. No, może gdyby była w formie, to byłby całkiem niezły dowcip. Po prostu uznał sprowadzanie karetki pod placówkę więzienną za bardzo słaby pomysł. Musieli od razu wszyscy stąd odejść, a wylizywaniem ran zajmą się w bezpieczniejszym miejscu.
Jednak wielka mrówka z telepatią była wystarczającą przeszkodą, żeby zatrzymać ich ucieczkę. Mężczyzna robił, co mógł, żeby zatrzymać potwora, ale wtedy Maze kazała mu go zostawić. Tide nawet nie odwrócił się w jej stronę, był zbyt zajęty walką. Ale jej pomysły naprawdę go denerwowały.
- Myślisz, że to coś pozwoli nam tak po prostu odejść? - zapytał poirytowany przez ramię. - Jakbym potrafił rozpuszczać innych, nie pożyczałbym Ci mocy.
Gdyby ktoś mu powiedział, że jednym z talentów ciemnoskórej jest ponadprzeciętna inteligencja, parsknąłby śmiechem. Jak na razie jej naiwność zadziwiała go na każdym kroku.
- Alice, rusz dupę! Nie ma czasu na opierdalanie się! - krzyknął bezlitośnie na zwijającą się z bólu koleżankę. Musiała znaleźć w sobie siłę, żeby się podnieść i odejść. Maze nie da rady ciągnąć ze sobą dwóch ciał. - Zabierzcie stąd Magneto, osłaniam was. Szybko!
Wolał się stąd jak najszybciej zmyć, ale jako jedyny był zdolny ochraniać odwrót sojuszników.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1178
Wysłany: Pią 09 Mar, 2018 22:18   

Alice się nie ruszyła. Nie była w stanie czy też nie słyszała Tide'a - to akurat w tej chwili było najmniej ważne. Czuła, że życie przecieka jej przez palce, podczas gdy potworny ból trawił jej ciało. Nie ruszyła się. Nawet nie otwarła oczu, akceptując swój los, bo nie miała siły walczyć. Była świadoma, że jest w takim stanie, że przyda się jej trumna, w której znaleźli Erika.
Niech tylko przestanie boleć.
Chociaż sama lubowała się w zadawaniu bólu, sama chciała odejść w spokoju z tego świata. Mieli uciekać i powinni to zrobić. Erik był ważniejszy od niej, był ważniejszy od wszystkiego w tej chwili.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1086
Wysłany: Wto 13 Mar, 2018 15:15   

Demon szczerzył zęby, spoglądając na Bractwo z bezlitosnym rozbawieniem, pewien swojej mocy i przewagi nad nimi.

Pozwolę uciec trójce z was, jeśli ktoś wydłubie sobie oczy, zabawki. - zwrócił się do mutantów, równocześnie dając im jednoznacznie do zrozumienia że osoba która wydłubie sobie oczy nie ujdzie stąd z życiem. Mieli do wyboru stanąć do walki albo poświęcić kogoś, aby uratować Magneto. O ile coś tak potwornego jak istota, która pojawiła się przed nimi, mogło dotrzymać słowa.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Magneto 





Imię i nazwisko: Eric Lensherr (wł. Max Eisenhardt)
Pseudonim: Magneto
Data urodzenia/Wiek: 1930 | 83 lata
Zdolności: Magnetyzm, metalokineza
Znaki szczególne: Charakterystyczny hełm
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 737
Wysłany: Pią 16 Mar, 2018 17:46   

Więc tak to musiało być na liniach frontu. Wszystko widzisz jak przez mgłę, o ile słyszysz głosy, nie masz pojęcia o co im chodzi. Masz ciało, czujesz je, ale zwyczajnie nie możesz nim ruszyć. A to wszystko kiedy otaczają Cię dźwięki walki. Doświadczenie dość ciekawe, choć niezbyt pożądane w obecnej sytuacji, która, o ile mistrz magnetyzmu się nie mylił, nie wyglądała najlepiej.
Skupił całą siłę jaką tylko dysponował i podparł się drżącymi rękoma o podłoże. Jęknął cicho próbując się podnieść. Po odrobinie wysiłku stanął na równe nogi, choć całkiem niepewnie, byle popchnięcie powaliłoby go z powrotem. Przetarł oczy dłonią, licząc, że to pomoże mu odzyskać ostrość wzroku. Za wcześnie na okulary.
- Mhnn co się dzieje? Tide, czy to ty? Niby gdzie jest Alice?- powiedział najwyraźniej jak potrafił w swoim obecnym stanie.
 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide, czasem Prysznic albo Król Sedesów
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 128
Wysłany: Sob 07 Kwi, 2018 22:36   

Najwyraźniej z Alice było gorzej, niż Tide'owi się wydawało. On sam praktycznie od razu po otrzymaniu ran zregenerował się, więc nawet nie pamiętał o bólu, jaki poczuł w tamtym momencie. Może jednak trzeba będzie ją zostawić... A potwór za nic miał wodne pociski i jeszcze bawił się w jakieś chore gierki. Drake rozjuszył się i zmienił prawą rękę w ciekłe ostrze, które w ruchu nabrałoby podobnego ciśnienia co pociski. Tak, zamierzał skoczyć na bestię.
- Ty skurwy...! - ryknął, ale wtedy na piersi poczuł czyjąś dłoń. Łypnął groźnie na Maze, która śmiała go zatrzymać. Na jej twarzy malowała się chłodna determinacja.
- Ja to zrobię - oznajmiła pewnie, przenosząc wzrok na mrówkę.
- Maze, co ty...
- Mam wasze moce. Poradzę sobie. Zabierz ich stąd.
Mężczyzna spojrzał na nią z nowonabytym szacunkiem, ale i z niepewnością. Faktycznie, jeśli była w stanie korzystać ze zdolności obecnych tutaj mutantów, mogła okazać się potężniejsza od niego. Dzięki transformacji nawet wydłubanie oczu nie stanowiło trwałego problemu. W dodatku na pewno miała więcej energii niż on. W końcu sporo już się narobił chroniąc zespół przed pociskami.
Tide nie zastanawiał się długo. Rzucił stworowi ostatnie spojrzenie, westchnął i wrócił do pozostałych. Skoro Xero tak zamierzała to rozegrać, jej sprawa. Może chciała wyrobić sobie jakąś lepszą opinię u Magneto, może zwyczajnie chciała wszystkich uratować albo po prostu załatwić tego robala i pokazać, jaka jest silna. Nie ważne, co nią kierowało, należało wykorzystać tę okazję i odejść.
- Pora na nas, szefie - powiedział do Magneto, który nie tylko odzyskał przytomność, ale i zdołał się podnieść. Podszedł do Alice i przerzucił ją sobie przez ramię. Następnie wolną ręką objął Erica i najszybszym tempem, na jakie było go stać, zaczął się oddalać od więzienia. Nie oglądał się i nie wsłuchiwał w starcie mutantki z bestią. Liczył na to, że w miarę szybko dotrą do jakiejś drogi, na której złapią autostop. I pozbędą się kierowcy.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




  
 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1086
Wysłany: Pią 13 Kwi, 2018 16:24   

Maze ruszyła w stronę demona, który śmiał się okrutnie, uradowany zbliżającym się cierpieniem. Mutanci z Bractwa nie przyglądali się walce, rozsądnie ratując się ucieczką.

Maze stanęła dumnie, skrywając swój ból i strach. Nikt jednak nie obserwował jej bohaterskiego poświęcenia, tak desperacko odważnej decyzji aby ochronić Magneto nawet kosztem życia.

Walka nie trwała długo, samotna mutantka nie była zagrożeniem dla potężnego i przygotowanego demona.

---

Podczas podróży Magneto doszedł do siebie, choć nadal nie miał pojęcia co się stało że zignorował atak na siedzibę Bractwa i samotnie ruszył do Chin. Nie pamiętał tych paru godzin, ale był pewien że nosił w tym czasie swój hełm. A może...?

---

Okolica kompleksu była martwa. Prócz wiatru poruszającego źdźbłami trawy i skrzypiącego porwanymi fragmentami płotu nie było słychać ani jednego świerszcza, ani jednego ptaka. Nie było także widać ani jednego człowieka.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1086
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2018 22:44   


//z Stark Tower/Warsztat Starka. Blink i Czarna Wdowa

amonoff i Ferguson przybyły w blasku i wrzasku... no dobra. Nie.
Na szczęście, podróż z Blink miała swoje plusy. Była szybka. Była cicha. Nie była niewygodna. Podróżować nie umierać!

Kobiety wylądowały na polanie jakiegoś lasku. Po krótkiej chwili potrzebnej na zorientowanie się w geografii okolicy, zwróciły się na północ. Mogły założyć, że od skraju drzew dzieliło je jakieś 50-70 metrów. Więc nawet, jakby ktoś je próbował obserwować, nie miał na to szans.

A jak mowa o obserwacji, opiszmy, jak wygląda kompleks z perspektywy naszych bohaterek.
Wywiad SHIELD miał rację. Między ostatnimi drzewami, a pierwszymi budynkami było około 400-500 metrów, przedzielone płotem z siatki. Na górze był drut kolczasty. Gdzieś tam widać było jakieś wieżyczki strażnicze, ale raczej na tyle daleko, by nie sprawiać dodatkowego problemu. Co innego strażnicy w mundurach, którzy co jakiś czas, lecz nie regularnie przechadzali się po kompleksie.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1178
Wysłany: Sob 21 Kwi, 2018 19:26   

Alice była w coraz gorszym stanie. Na zmianę traciła i odzyskiwała przytomność, zwłaszcza po tym jak Tide ją niósł i to mało delikatnie. Czuła ból w każdym miejscu. To tak czują się moje ofiary, pomyślała słabo tuż przed tym jak po raz kolejny straciła przytomność. Kiedy Maze ofiarowała się na ochotnika do walki z przeciwnikiem Alice szczęśliwie była nieprzytomna, bo zapewne by próbowała powstrzymać towarzyszkę przed podjęciem się tej samobójczej misji. Nieświadomość ostatnich momentów była dla Alice błogosławieństwem.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Magneto 





Imię i nazwisko: Eric Lensherr (wł. Max Eisenhardt)
Pseudonim: Magneto
Data urodzenia/Wiek: 1930 | 83 lata
Zdolności: Magnetyzm, metalokineza
Znaki szczególne: Charakterystyczny hełm
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 737
Wysłany: Nie 29 Kwi, 2018 19:38   

Kiedy Eric zrozumiał, że jest tylko niepotrzebnym kłopotem dla Drake'a, położył dłoń na jego ramieniu i delikatnie ją odsunąć, dając znać, że nie musi już być trzymany. Z początku jego kroki były nadal niepewne, ale w końcu był w stanie biec równo ze swoim podwładnym. Kiedy w końcu udało im się odejść na bezpieczną odległość od placówki, rozkazał cząsteczkom metalu w płocie rozerwać niektóre ze swoich wiązań, po cichu i idealnie równo wycinając z płotu prostokąt wymiarami przypominający drzwi. Kawałek metalu popędził w jego stronę, zatrzymując się najszerszą ścianą w stronę nieba, lewitując mniej-wiecej na wysokości jego kolan.
- Drake, połóż ją na tym - rozkazał Tide'owi, zamierzając użyć metalowego prostokąta z siatki w roli prowizorycznych noszy - Wierzę, że przygotowaliście plan ucieczki? - zapytał, mając nadzieję, że plan wyciągnięcia go z więżenia był dobrze przemyślany. Podszedł do Alice, przyklęknął i zacząć oglądać dokładnie w jakim stanie się znajdowała. Potrząsnął głową. Złamanie jej wcale nie jest takie łatwe naprawdę musiała przejść przez piekło. I przez kogo? Przez niego. Przez tę głupią pomyłkę... Chociaż czy mógł swoje wcześniejsze akcje nazwać pomyłką, skoro sam nie wiedział czemu ich dokonał? Zacisnął pięści aż zaczęły mu drżeć. Co jeżeli coś takiego się powtórzy, ale tym razem zagrozi nie tylko sobie, lecz całemu bractwu? To była przerażająca myśl. O ile nie planuje jeszcze wycieczki na drugi świat, to nawet jeżeli do tego dojdzie, bractwo będzie w stanie funkcjonować pod innym liderem. Jednakże co się stanie jeżeli zostanie sam bez bractwa? To koniec jego marzeń. Będzie musiał zrozumieć to co się z nim dzieje i jakoś to naprawić.
Teraz miał ważniejsze sprawy na głowie. Podniósł się na równe nogi i spojrzał swojemu towarzyszowi w oczy.
-Nie zostało jej dużo czasu. Musimy zabrać ją do bazy. Czy nasz środek transportu jest szybszy ode mnie? Jeżeli nie, to sam spróbuję przenieść ją jak najszybciej do kryjówki
 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide, czasem Prysznic albo Król Sedesów
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 128
Wysłany: Pią 04 Maj, 2018 19:32   

Kiedy Magneto dał do zrozumienia, że sobie poradzi, Tide nie próbował oponować. Pozbawiony ciężaru nabrał większego tempa, gdy tylko upewnił się, że jego zwierzchnik nadąży. Wypatrywał jakichś elementów infrastruktury, które nie są częścią placówki, ale wyglądało na to, że znajdowali się na środku pustkowia. Wreszcie zatrzymali się, żeby złapać oddech. Maze i potwór byli daleko, poza zasięgiem wzroku.
Mężczyzna zdjął z ramion nieprzytomną mutantkę i ułożył ją na zaimprowizowanych noszach. Przeniósł wzrok na starca.
- Szczerze mówiąc, nie sądziliśmy, że cię tu znajdziemy - odpowiedział. W więzieniu mieli przesłuchać kogoś, kto znał położenie Magneto. To miał być tylko trop, a okazało się, że trafili prosto do celu.
- Dostaliśmy się tu z pomocą Wandy. Alice się z nią skontaktowała. Ale mam wrażenie, że był to bilet w jedną stronę.
Spojrzał znów na ranną. Wcześniej liczył, że to ona załatwi jakiś transport. Może inny znajomy ze zdolnością teleportacji? W innym wypadku musieliby chyba przejąć jakiś samolot albo dostać się na pokład bez wzbudzania podejrzeń.
- Z całym szacunkiem, ale jak zamierzasz ją przenieść do siedziby? Jesteśmy na drugim końcu świata - zapytał ściągając brwi. Sądził, że nie musi uświadamiać Ericowi, że znajdują się w Chinach. A może szef miał jakiś efektywny sposób podróży, o którym Tide nie wiedział.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Blink 





Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 28 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 57
Wysłany: Nie 06 Maj, 2018 12:03   

- To najbliższe więzieniu miejsce, które wydało mi się dość bezpieczne, by przenieść nas bez ryzyka wykrycia. – odparła przechodząc przez portal do ich miejsca docelowego. Jeśli nigdzie się nie pomyliła, powinny znajdować się jakieś kilkadziesiąt metrów od skraju lasu znajdującego się w pobliżu kompleksu więziennego. Od tego powinno oddzielać je już niespełna kilkaset metrów. Black Widow przez chwilę mogła dostrzec spływające po czole Clarice krople potu, będące oznaką wysiłku włożonego w odległą bądź co bądź podróż, które kobieta po chwili wytarła rękawem swojego stroju. Dopiero teraz uświadomiła też sobie, iż przez ten pośpiech wciąż ubrana była w bardziej cywilne ubranie, choć wciąż utrzymane w typowym dla niej stylu. Co prawda mogłaby wrócić do Instytutu, lecz nie chciała już ryzykować. Tak dalekie przenosiny nie są proste do wykonania, a też w obecnej sytuacji nie widziała takiej konieczności.
Rozejrzała się dookoła, chcąc dokładniej ocenić ich obecne położenie. Po chwili przekonując się o tym, że jej przypuszczenia były słuszne. Kilkadziesiąt metrów dalej w kierunku północnym dostrzegła prześwit, który świadczył o tym, że trafiła dość dokładnie w wybrane przez siebie miejsce. W tę też stronę postanowiła się udać, nie czekając na reakcję Black Widow. Zatrzyma się dopiero przy skraju lasu i kryjąc się za drzewami dość dokładnie przyjrzy sytuacji czekając aż jej towarzyszka do niej dołączy. Gdy tak się stało, spytała:
- To jaki jest plan? – liczyła, że w przeciwieństwie do niej samej, Natasha nie udała się na tę misję bez większego przygotowania taktycznego. Jakikolwiek plan będzie mile widziany. Ostatecznie, improwizacja nie zawsze dobrze się kończy.
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 251
Wysłany: Pon 07 Maj, 2018 23:55   

Natasha grzecznie pozwoliła się przeprowadzić przez portal stworzony przez Blink. A gdy stanęła stopami na zielonej, chińskiej trawce, rozejrzała się dookoła uważnie, mrugając kilkukrotnie. To było coś. Mimo tych wszystkich cudów które do tej pory widziała i przeżyła, to jednak ta podróż, która trwała zaledwie ułamki sekund, zrobiła na niej wrażenie.
Trzeba wspomnieć o tym Starkowi. Niech stworzy swoje własne portale...
Jednak już po chwili była na powrót skupiona, a zmysły miała wyostrzone jak drapieżnik na polowaniu. Rejestrowała uważnie wszystko to co działo się w zasięgu wzroku. I analizowała, co może być przydatne, a co wręcz przeciwnie.
Delikatnie skinęła głową, w odpowiedzi na słowa Blink. Oczywiste jest, że nie mogły wylądować w samym środku zamieszania. A miejsce wybrane przez Clarice pozwoliło im na spokojnie zorientować się w sytuacji panującej na miejscu. Zerknęła na swoją towarzyszkę.
-Wszystko w porządku?
Pytanie może i głupie, zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znalazły, jednak chciała mieć pewność że młoda mutantka jest świadoma tego w co się wplątała. I poradzi sobie z tym wszystkim, co z pewnością wkrótce nadejdzie.
Gdy Blink podeszła bliżej skraju lasu, agentka szybko dołączyła do niej. Słysząc pytanie o plan, uśmiechnęła się, czego Clarice nie mogła zobaczyć. Kucnęła, i dziękując w duchu Starkowi za stworzenie dla niej zbroi, użyła miernika radioaktywności. Przez chwilę milczała, oczekując na wynik i układając sobie w głowie wszystko. Gdy wstała, miała już przygotowaną odpowiedź dla Blink.
-Ty zostajesz tutaj. Jesteś bezpieczna, nie ma szkodliwego promieniowania, a w razie zagrożenia spokojnie możesz wrócić do Stark Tower, używając portalu. - mówiła stanowczym głosem, chcąc zaznaczyć, że nie przyjmuje sprzeciwu. -Gdyby coś poszło nie tak, zawiadom od razu Starka. Kiedy będziesz w wieży, J.A.R.V.I.S. pomoże Tobie ze wszystkim.
Odwróciła się ponownie w kierunku kompleksu, który stanowił cel jej wizyty na końcu świata.
-A ja postaram się, żebyś jednak nie musiała przeszkadzać mu w poobiedniej drzemce...
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1086
Wysłany: Wto 15 Maj, 2018 22:17   

Nagle dziewczyny usłyszały serię wybuchów. Gdyby miały zgadywać, obstawiały by drugą stronę kompleksu. Co dziwne, strażnicy zdawali się kompletnie ignorować wybuchy. Byli przyzwyczajeni do tego? A może wiedzieli, że gdzieś tam jest jakiś poligon, czy inna strzelnica? Cóż - na zdjęciach satelitarnych nie dostrzegły czegoś takiego. No ale przecież Chińczycy mogli jakoś sprytnie chować najciekawsze miejsca. Tak, nawet przed S.H.I.E.L.D.

Nat i Clar musiały dokładnie przemyśleć swoje kolejne kroki.
Owszem, w chwili obecnej strój Blink nie był zbytnią przeszkodą... No ale przecież X-Meni nie nosili strojów tylko po to, żeby ładniej wyglądać. Specjalny materiał, wyprodukowany w mrocznych czeluściach laboratorium Hanka, był niesłychanie wytrzymały na punktowe spore, lecz punktowe siły. Takie jak pociski czy cios noża.
Owszem, jako Iron Widow Natasha dysponowała dodatkową siłą ognia. Ale gdzie rycerzy kupa, tam i Herkules dupa. Może ta Młoda z swoimi zdolnościami okaże się krytycznie ważna? Poza tym... Jedno spojrzenie na mutantkę wystarczyło. Ona na pewno nie zostanie tutaj i nie będzie siedzieć z założonymi rękoma.
No, i czujniki jakoś milczały. Aż za nadto milczały. Jakby nie wykazywały nawet promieniowania tła.

No i jak na złość, zerwał się zimny wiatr. Wiatr, który niósł z sobą kilka jakiś listków, czy ususzonych roślin... które jakoś dziwnie się zachowywały. Jakby... jakby natrafiły na jakąś barierę. Barierę, która spokojnie sięgała pół metra ponad poziom ziemi... a może i wyżej?



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Magneto 





Imię i nazwisko: Eric Lensherr (wł. Max Eisenhardt)
Pseudonim: Magneto
Data urodzenia/Wiek: 1930 | 83 lata
Zdolności: Magnetyzm, metalokineza
Znaki szczególne: Charakterystyczny hełm
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 737
Wysłany: Nie 27 Maj, 2018 00:18   

Słysząc wymówki, bo szczerze tylko tym mógł nazwać słowa Drake'a, machnął ręką i odwrócił się do niego plecami. Spodziewał się o wiele lepiej zaplanowanej akcji po swoich ludziach, ale mimo wszystko cieszył się, że w tej sytuacji ten błąd został popełniony, teraz przynajmniej wiedział, że będzie musiał zainwestować nieco zasobów w przeszkolenie swoich ludzi na wypadek specjalnych operacji. Nie był jednak wściekły na którąkolwiek z osób, które przyszły mu pomóc, a na pewno nie na niego. Może myśli, że w jego wieku doświadczył już większości rzeczy w życiu, ale o wiele szersza perspektywa Magneto wskazywała na to, że nadal jest niedoświadczony.
- Drake... Słyszałeś ten słynny cytat: "Żaden plan nie przetrwa pierwszego kontaktu z przeciwnikiem"? Nie wolno nam liczyć, że przebieg misji będzie taki jaki chcemy, musimy być gotowi na każdą ewentualność - pouczył go, z uwagą monitorując obecny stan rannej kobiety. Użył swojej mocy by wyrwać kawałek drutu z płotu, na którym unosiła się Alice i zaczął przemieszczać go między swoimi palcami, cienki kawałek metalu wił się niczym wąż. Robił to by zrozumieć w jakim stanie się znajduje, na ile jest w stanie panować nad swoją mutacją. W końcu jednak zwinął swoją nową zabawkę w kulkę i złapał ją w dłoń. Odwrócił się do Tide'a, martwiącego się o odległość do ich głównej bazy. Uśmiechnął się, jego oczy wyglądały na rozbawione.
-Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Na nasze szczęście, w przeciwieństwie do was, zawsze posiadam plan zapasowy. Nasza główna siedziba to nie jedyna baza operacji jaką posiada bractwo. Reszta co prawda nie jest tak udekorowana czy rozwinięta, ale przydają się w sytuacjach takich jak ja. O ile się nie mylę, najbliższa będzie parę kilometrów stąd... i coś mi mówi, że za niedługo będzie widziała całkiem sporo użytku - powiedział, po czym wykonał parę kroków przed siebie i zaczął powoli unosić się do góry wraz z noszami Alice - Wierzę, że dasz sobie radę zniknąć w tłumie na jakiś czas? Ruszę przed tobą by zająć się nią, a potem przekażę Ci współrzędne

Wyrzuszył najszybciej jak mógł do swojej lokalnej kryjówki.

(z/t o ile misiu pozwoli~)
 
 

Tide 

Guess what. IT'S BATH TIME!!!




Imię i nazwisko: Drake Quasarre
Pseudonim: Tide, czasem Prysznic albo Król Sedesów
Data urodzenia/Wiek: 12.04.1983 / 30 lat
Zdolności: hydrokineza, zmiana w wodę, regeneracja
Znaki szczególne: nieodłączne chłodne spojrzenie
Dołączył: 14 Lis 2014
Posty: 128
Wysłany: Sob 02 Cze, 2018 17:05   

"Dlatego nie przygotowaliśmy żadnego planu" - prawie wymsknęło się mężczyźnie, ale ugryzł się w język. Prawda była taka, że nie przygotowali dokładnej strategii na odbicie Magneto. Mieli niewiele czasu na przesłuchanie świadka przed egzekucją, więc skupili się na dotarciu w odpowiednie miejsce. Dalsza część miała być spontaniczna.
Choć okazało się, że dostanie się do środka więzienia może być trudniejsze niż przy standardowych placówkach, sprawa rozwiązała się sama. I to ze znacznym postępem. Tide wciąż nie dowierzał, że Chińczycy wysłali im szefa prosto pod nos, w towarzystwie wybuchających kukieł. Jeśli to była pułapka, to dlaczego nie użyli fałszywej przynęty? Na zwykłą eskortę też nie wyglądali, bo skoro ich obrona polega na autodestrukcji, to nawet w przypadku wyeliminowania zagrożenia nie mogliby dostarczyć więźnia na miejsce. No i jeszcze ten potwór... To zagwozdka, którą Drake planował omówić z Magneto, ale nie był to odpowiedni moment.
Jedynie z szacunku nie wytknął starcowi, że jak na kogoś z planem zapasowym, długo nie udało mu się wrócić do Stanów. Zmarszczył lekko brwi, gdy ten wspomniał o jakiejś lokalnej kryjówce Bractwa. Ciemnowłosy wiedział o paru miejscówkach należących do ich ugrupowania, ale nie sądził, że jedna z nich może znajdować się w Chinach. Jednak to bardzo fortunny zbieg okoliczności. Dla Alice.
Skinął głową, gdy Magneto oznajmił, że zabiera ranną do kryjówki. Gdy oboje się oddalili, Tide obejrzał się na miejsce, z którego przyszli. Musiał coś sprawdzić, zanim odejdzie. Przykucnął za jednym z drzew i rozlał się na ziemi, zostawiając za sobą ubranie. Przemieścił się bliżej miejsca walki. Jednak nie wyczuł tam płynów ustrojowych ani Maze ani stwora. Zniknęli.* Tego się obawiał. Po upewnieniu się, że nie może pomóc koleżance, wrócił po swoje ubrania i skierował się do wiejskich zabudowań.

/zt

*Mam nadzieję, że MG nie ma nic przeciwko takim wnioskom.





Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni,
cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi.
Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko wo­da.




 
 
 

Blink 





Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 28 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 57
Wysłany: Sob 02 Cze, 2018 20:09   

- To nie jest moje pierwsze rodeo. – brała już udział w wielu akcjach. Widziała rzeczy, które każdego wprawiłyby w osłupienie, a ona musiała przezwyciężyć w sobie wtedy wszystkie negatywne emocje, by pomóc innym. Wychodziło jej to z różnym skutkiem, w tym sensie, że nie zawsze była w stanie powstrzymać rosnącej w niej agresji i niektórzy obrywali bardziej niż było to potrzebne. Czasem dała się ponieść, jej wybuchowy charakter brał wtedy górę. Lecz coraz częściej miało to miejsce wyłącznie w tych najbardziej drastycznych przypadkach. Dzięki szansie, którą otrzymała od X-Men starała się zmienić, lecz niektórych nawyków z przeszłości nadal nie potrafiła w pełni wyplenić. Wiedziała jednak, że nie może się tym zrażać. Musi walczyć dalej. Dawać z siebie wszystko, gdy ktoś liczy na jej pomoc.
- Nie wiem jak to powiedzieć, żeby nie urazić twoich uczuć, ale… Chyba nie jesteś tak głupia, by naprawdę sądzić, że pójdziesz tam sama. – prawda była taka, że Clarice w najmniejszym nawet stopniu nie przejmowała się uczuciami towarzyszki. Nie zamierzała też pełnić jedynie roli biernego obserwatora. Skoro dotarła już tak daleko, musiała doprowadzić sprawę do końca. Nawet jeśli wiązało się to z wejściem do silnie chronionego przez Chińczyków więzienia. Nie należała przecież do osób, które łatwo można było odstraszyć. Jeśli więc Natasha pragnie pozbyć się mutantki będzie musiała użyć do tego siły. A Blink szczerze wątpiła, by Wdowa chciała się do tego posunąć.
- Więc? Jaki jest plan? Dostrzegasz coś co może nam pomóc? – spytała raz jeszcze, tonem wyraźnie wskazującym, by kobieta nawet nie próbowała raz jeszcze wybijać Clarice z głowy wzięcia udziału w akcji.
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 251
Wysłany: Sro 13 Cze, 2018 10:23   

Na dźwięk wystrzałów, Nat napięła mięśnie, jakby w oczekiwaniu na atak. Zmrużyła oczy i rozejrzała się dookoła, szukając kierunku z jakiego dochodziły odgłosy.

-Szlag! - mruknęła pod nosem. Kompleks więzienny. Wystrzały... To nie wróży niczego dobrego. Zwłaszcza, że ona miała u swojego boku jedynie cywila.

A to co się działo dookoła, zdecydowanie nie poprawiało Wdówce nastroju.
Tak, Black Widow zwróciła uwagę na dziwne zachowanie hm... przyrody? wokół nich.
Jednak pomimo całej wiedzy i inteligencji jaką posiadała, nie do końca wiedziała co to może dla nich oznaczać... Jakie to daje ograniczenia dla niej, dla stroju Iron Widow. No i dla Clarice...

Bruce, wtedy kiedy najbardziej Cię potrzebuję, Ty sobie imprezujesz ze Starkiem... jęknęła w duchu, zdając sobie sprawę z tego, że to jedyne co teraz może zrobić. Chłopaki mieli swoje na głowie. A ta misja została przekazana jej. Wiec nie ma szans na to, żeby pozwoliła sobie nawalić.
Parsknęła śmiechem, jednak uśmiechnęła się ciepło na słowa Blink.

-Rodeo. Dobre określenie. Zapamiętam...- powiedziała, chcąc trochę rozładować atmosferę. - Niby wiedziałam, że taka będzie odpowiedź, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować, prawda?
Nat skapitulowała. Przecież nie jest to czas na słowne utarczki. I mimo tego, że strasznie nie chce niepotrzebnie narażać dziewczyny, to przecież nie przywiąże jej do drzewa, prawda? Zwłaszcza, że jest ona dorosła.

Pokręciła głową, a na jej twarzy na powrót zagościło napięcie.

-Jeszcze nie. Wiesz... W mojej drużynie ja działałam, kto inny obmyślał plan. - ponownie zażartowała. - Wiem tylko, że musimy jak najciszej dostać się na ten teren.
Zerknęła na młodą mutantkę.
-A Ty? Jak myślisz? Co powinnyśmy zrobić?

Zadała to pytanie głównie po to, by Blink zrozumiała, że też bierze udział w akcji. I Romanoff liczy na jej wsparcie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Mortis Proelium Valor Zmiennokształtni Eclipse

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018