{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[C] Kuchnia w Instytucie
Autor Wiadomość

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Czw 09 Lis, 2017 01:01   

Jadł z spuszczoną głową jak zawsze, do kuchni przychodziły i wychodziły osoby przez co na większość nie zwracał uwagi, albo to on był ignorowany przez większość osób tej szkoły. Podniósł jednak wzrok kiedy ktoś do niego przemówił, znaczy nie był tego w stu procentach pewny, bo może gadał do siebie?
-Pan... mówi do mnie? - zapytał niepewnie czy to faktycznie do niego kieruje te słowa. Po chwili namysłu stwierdził, że nie mógł mówić do kogoś innego skoro tylko on jeden tu siedzi.
-Nie wiem co się stało, dopiero co wróciłem. I kim pan jest? Nie kojarzę kogoś o takim wyglądzie - rzekł podejrzanie lekko mrużąc oczy, nie wiedział czy to mutant, człowiek czy może ktoś jeszcze inny. Chodził do szkoły dla mutantów więc jest ich tutaj najwięcej,l lecz może ktoś jeszcze odwiedza te strony.
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 135
Wysłany: Sob 18 Lis, 2017 19:15   

Przez całą drogę trzymała w dłoni działko plazmowe, gotowa do wystrzelenia pocisku na pierwszy sygnał, że coś jest nie tak i ktoś ich atakuje. Wprawdzie nic takiego nie miało miejsca, ale Gamora wolała być ubezpieczona. Chyba jednak jej reakcja była ciut przesadzona, a przynajmniej takie odniosła wrażenie, widząc chłopaka spokojnie jedzącego posiłek. Jakby nic się nigdy nie stało. Uniosła lekko brwi, jednak nie była skłonna odłożyć broni.
- Jesteśmy Strażnikami Galaktyki. - odpowiedziała dość spokojnie, choć pytanie było skierowane do Petera. Cóż, jej odpowiedź będzie zwyczajnie krótsza. - Ja jestem Gamora, a to jest Peter Quill zwany Star-Lordem. - wyjaśniła krótko, stając tak, by móc celować w drzwi, skoro Peter stał przy oknie.
- Czy takie sytuacje zdarzały się tu już wcześniej?
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 123
Wysłany: Nie 19 Lis, 2017 14:41   

- A jest tu ktoś inny? - zapytał Leecha, rozglądając się nieco ostentacyjnie po szkolnej kuchni.
Przy okazji rąbnął jabłko z koszyka stojącego na blacie i wgryzł się w rubinowo czerwony owoc ze smakiem. Po chwili rzucił drugie Gamorze. W końcu jak jest głodna, to robi się marudna. Wolał tego uniknąć.
- Coś spowodowało, że straciliśmy przytomność - dodał do wyjaśnień zielonej towarzyszki. - Mieliśmy nadzieję, że ktoś będzie w stanie wyjaśnić nam co się wydarzyło i kto nas zaatakował.
Chłopak wyglądał jednocześnie i niewinnie i na przestraszonego nieco. Petera naszła myśl, że może jest on prześladowany jakoś w tej szkole przez innych uczniów. Nie miał jednak na razie czasu w to się zagłębiać.




 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Nie 19 Lis, 2017 22:01   

-Strażnicy... Galaktyki? - zapytał niepewnie patrząc na zieloną kobietę. Wygląda jak Hulk jak widziałem go w telewizji, lepiej jej nie podpadać pomyślał patrząc na sylwetkę kobiety. Z reguły ktoś kto jest cały na zielono od stóp do głowy jest niebezpieczny przynajmniej tego się nauczył oglądając w tv.
-Ja nic nie wiem, przepraszam - rzekł cicho i zgarbił się lekko patrząc na tą dwójkę nie umiał im pomóc. Spojrzał na swoje jedzenie i mimo, że kontynuował posiłek nie czuł się już za bardzo głodny.
-Może w jakiś inny sposób jestem wam w stanie pomóc? - zapytał się zastanawiając po co ta dwójka zawędrowała aż do ziemi.
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 135
Wysłany: Nie 19 Lis, 2017 22:55   

Posłała gniewne spojrzenie Peterowi, przecież było doskonale widać, że chłopak się ich bał. No w sumie nie było to zbytnio dziwne, więc odłożyła działko plazmowe na blat szafki obok siebie. Zaraz potem złapała jabłko, wgryzła się w nie i przewróciła oczami.
- Tak. Nasz statek robił się u was w ogrodzie. I siłą rzeczy jesteśmy przymusowymi rezydentami tego miejsca, choć Tony Stark już pracuje nad naprawą Milano. - chłopak wyglądał, jakby nie miał zielonego pojęcia, co tu się działo. A to nieco niepokoiło Gamorę.
Zmarszczyła lekko brwi i rzuciła pytające spojrzenie do Petera. Coś tu wyglądało na bardzo nie tak.
- Nie musisz przepraszać za niewiedzę. Znasz może w takim razie kogoś, kto mógłby wiedzieć, co się wydarzyło? Lub gdzie takiej osoby szukać? - zaczynała się trochę irytować tym, że wciąż nie wiedziała, kto ich powalił w taki sposób, ale o dziwo starała się być miła.
- I wszystko z Tobą w porządku? - dodała z lekkim wahaniem.
 
 

Yuriy Morozov
[Usunięty]



Wysłany: Pon 20 Lis, 2017 20:51   

// Pewnie z pokoju

- Raaany, девушка, chyba nikt na razie nie wie… nie widzisz jak wszyscy latają jakby ktoś wsadził kij w mrowisko? Muszę sobie zrobić kawy…
Zebranych dobiegł głos z drzwi, obciążony mocnym, charakterystycznym akcentem obcokrajowca. Zresztą zaraz też pojawił się i jego właściciel.

Zaraz potem zaczął szumieć włączony ekspres.

- Pogadaj z nauczycielami, może oni coś wiedzą, ale sądząc po tym jak biegają wokoło to sami próbują dopiero dojść co się stało. Pewnie jak tylko ogarną to wszystko, będą jakieś wyjaśnienia. O ile w ogóle.

Podejrzewał jednak, że chwilowo z tym był problem. Z tego co widział to większość była zajęta sprawdzaniem stanu uczniów i ogarnianiem tego całego bałaganu. Więc zwyczajnie byli zajęci, musieli nie tylko upewnić się, że nic nikomu się nie stało, ale też doliczyć każdego, czy aby kogoś nie brakowało. Pewnie też przy okazji uspokoić młodsze dzieciaki...

- James, widziałeś gdzieś Lenę? Nie mogę je znaleźć, w pokoju też jej nie ma. Z tego co wiem nigdzie dzisiaj nie wyjeżdżała… – dorzucił, zdradzając prawdziwy powód, dla którego znalazł się na dole. Pomijając oczywiście ciurkający, czarny napar do filiżanki.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 123
Wysłany: Czw 23 Lis, 2017 16:36   

Dzieciak zdecydowanie zachowywał się dziwnie, jakby był tu zastraszany albo coś takiego. Quillowi zaczynał się powoli włączać tryb Strażnika, która domagał się sprawiedliwości dla pokrzywdzonych bez względu na to kim są i z jakiej planety pochodzą. Otwierał już usta by zapytać Gam, czy idą razem, czy się rozdzielają, ale wtedy od drzwi rozległ się męski głos z wyraźnym rosyjskim akcentem.
- Skoro oni biegają, to czemu ty sprawiasz wrażenie, jakby cię to w ogóle nie obchodziło, co się wydarzyło w tym miejscu? - Głos Petera ociekał podejrzliwością.
Morozov zachowywał się tak jakby zupełnie go to nie ruszało. A może to on to zrobił? pomyślał, rzucając Gam spojrzenie i mimiką twarzy starając się dać jej znać, że podejrzewa nowoprzybyłego o te sztuczki. Wyszło to dość komicznie zważywszy na fakt, że musiał uważać, aby żaden z chłopaków go nie przyłapał, a jednocześnie być wyrazistym aby Gam załapała sens. Czasami miał wrażenie, że wychowały ją wilki.




 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Lis, 2017 21:57   

-Nauczyciele pewnie wiedzą więcej, albo pan profesor Xavier - rzekł wzdychając ciężko pod nosem zastanawiając się czy przypadkiem nie powinien pójść gdzieś gdzie go nie ma, czytaj: do swojego pokoju.
-Dzięki wszystko w porządku - rzekła do kobiety posyłając jej niepewny uśmiech. Jego wzrok na chwile utknął w Yurim, w sumie nie znał go długo, wydawał się całkiem w porządku.
-Nie widziałem jej, niedawno co sam wróciłem do szkoły. Coś jej się stało? - zapytał się Rosjanina z troską w głosie. W sumie wiele się działo, a on niewiele wiedział. Spoglądał na całą trójkę w milczeniu kiedy skończył swój posiłek.
 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Pią 24 Lis, 2017 20:50   

// z Laboratorium Hanka

Całą drogę przebyła zaskakująco wolno jak na siebie. Zamyślona, z ponurą miną. Jak nie ona. Zastanawiała się, co w ogóle ma zrobić. Zastanowiło ją w ogóle, czemu ojciec chciał się spotkać. Nie, żeby cokolwiek, nie odzywał się do niej odkąd dowiedział się, że jest mutantką. To było dziwne, nawet jak na niego. Ale może... skoro mamy już nie ma, to chciał się pogodzić? Marzenie ściętej głowy, ale musiała się czegoś trzymać, żeby nie zwariować. Po prostu. Chwilowo nie miała pojęcia, co ze sobą zrobić. Ale tak, musiała pojechać do LA, do Mishy. Misha pomoże. A przynajmniej taką miała nadzieję. Ale najpierw pojedzie do hotelu. Nie, nie sama. Chyba jedyna osoba, która nie miałaby problemu odnośnie takiej eskapady, to Yuriy. Tak. Tak zrobi. Zorientowała się, że stoi przed drzwiami swojego pokoju, więc weszła tam i szybko się przebrała. Przy okazji zmyła także resztki krwi z siebie, gratulując sobie, że wcześniej się nie umalowała. Wyglądałaby teraz jak jakiś upiór. Niewielką torbę z rzeczami woziła zawsze w samochodzie, więc nie musiała się nawet pakować. Złapała tylko komórkę, ładowarkę samochodową i kluczyki do auta. A potem ruszyła do kuchni. Najłatwiejsze miejsce, gdzie można znaleźć Rosjanina.

Nie pomyliła się wcale, postanawiając szukać kolegi w pomieszczeniu z lodówką. I kawą. Bez słowa weszła do kuchni i najnormalniej w świecie podeszła do niego, wtulając się tak ni z gruchy ni z pietruchy. Dopiero po chwili Yuriy mógł się zorientować, że dziewczyna po prostu cicho płacze mu w koszulkę.
- Pojedziesz ze mną do LA? Teraz, już? - głos miała zduszony przez materiał jego ubrania, ale generalnie szło ją zrozumieć. Nie chciała mówić jeszcze, co się stało. Nie miała do tego siły. Potem mu powie.
Miała ogromną nadzieję, że się zgodzi. Zresztą wątpiła, by była w stanie prowadzić, skoro świat dość mocno się rozmazywał z powodu łez.
  
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 135
Wysłany: Pią 24 Lis, 2017 21:14   

Odwróciła gwałtownie głowę w stronę wejścia do kuchni i natychmiast wycelowała w przybysza działko. Zaskakiwanie Gamory nigdy nie kończyło się dobrze.
- Jak dotąd nikogo poza wami nie spotkaliśmy. A wy w ogóle nie wydajecie się być przejęci tą sytuacją. - głos wojowniczki był dosyć twardy.
To nie było normalne zachowanie i nie podobało jej się to wcale. Zachowywał się, jakby codziennie coś takiego się tu działo. Albo wiedział, co się wydarzyło, co jak widać nie było powszechną informacją. Wychwyciła wzrok Petera i na chwilę przymknęła oczy, dając mu znać, że zrozumiała, co ma na myśli. I że zdecydowanie się z nim zgadza, niestety. Dlatego też bardzo czujnie obserwowała chłopaka o obcym akcencie.
Coraz mniej podobało jej się też zachowanie chłopca o imieniu James, sądząc po wypowiedzi drugiego chłopaka. Zanim jednak zdążyła zareagować, do pomieszczenia weszła jakaś blondynka. Patrząc obiektywnie, nie była najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Zdecydowanie też wyglądała, jakby coś się wydarzyło.
Przynajmniej ją mogli wykluczyć z kręgu podejrzanych. Była załamana i przynajmniej wyglądało to dosyć autentycznie.
- Wiesz może, co tu się wydarzyło? - spytała dziewczyny, mając nadzieję, że chociaż od niej uzyska odpowiedź.
 
 

Yuriy Morozov
[Usunięty]



Wysłany: Pią 24 Lis, 2017 22:10   

- A czep się chłopie sam drzewa… Detektyw się znalazł.

Sarknął tylko poirytowany dziwnym tonem gościa, który nie wiedzieć czego oczekiwał po nim. Skoro chce biegać jak małpa droga wolna, rosjanin mu nie zabraniał.

Zrobiła się kawa. Siorbną napój siadając na blacie i przez moment zastanawiając się co dalej.

Też trochę przywyknął biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w instytucie. Dobra, może nie przywykł, jednak nie zwykł biegać w koło bez większego celu.

Natomiast goście zaczynali go wkurzać.
Miał po dziurki w nosie co sobie przybysze myśleli.

Zresztą, zaraz Lena się znalazła, to nawet niespecjalnie potem słuchał co zielonoskóra kobieta miała do powiedzenia. Pewnie i dobrze, sam był wyprowadzony z równowagi, wyjątkowo obcy działali mu na nerwy.

- Eeee... pewnie. - nie bardzo wiedząc co zrobić pogłaskał ją po włosach, całkowicie ignorując resztę obecnych.

- James, powiesz profesor Ororo, że pojechałem z Leną, nie? Zresztą... zadzwonię do niej później - mruknął, stwierdzając, że może lepiej nie zostawiać tego komuś. Zwykle kończyło się to tym, że co miało być zrobione - nie zostało.
Wyglądało na to, że nie będzie ich przez najbliższe kilka dni.

- Masz pół kawy. Świeża, tylko gorzka - mruknął zeskakując i zbierając się do wyjścia bez większych ceregieli, skoro komórkę i portfel miał przy sobie.
 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Pon 27 Lis, 2017 21:14   

W sumie jeśli chodzi o nagłe, dzikie eskapady to na Yuriya zawsze mogła liczyć. Jakiś jeden plus tego wszystkiego. Naprawdę nie chciała być sama, a znając życie przy Rosjaninie dość szybko, chociaż na chwilę, zapomni o tym wszystkim, jak zacznie ją wkurzać. Otarła łzy, przyjmując kubek. Niby drobny gest, ale znając zamiłowanie chłopaka do kawy, zdecydowanie doceniała gest. Nawet, jeśli kawa była czarna i gorzka.
- Dzięki. - pociągnęła nosem. Dopiero wtedy orientując się, że w pomieszczeniu jest ktoś jeszcze.
No świetnie, po prostu świetnie. Upiła łyk gorzkiej kawy, nawet się nie wzdrygając. Ciepła, świeża... Akurat na ból głowy po pomysłach telepatów.
- Ktoś porwał psora łysego. Znaczy Xaviera. Ten telepatyczny wrzask to jego, chyba nikt nie ustał na nogach... A i w sumie moglibyście iść na dół, może będziecie umieli zidentyfikować to coś. - ponownie pociągnęła nosem.
- Hej James. - machnęła do Leecha i popijając kawę ruszyła do auta. Wciąż była roztrzęsiona, ale próbowała udawać, że wszystko jest w porządku, o czym świadczyła próba uśmiechnięcia się do kolegi.

/zt razem z Yurkiem
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 123
Wysłany: Czw 30 Lis, 2017 20:56   

Okay, Quill miał chwilowe zwarcie szarych. Zdecydowanie za dużo było tu młodocianych i ich dramatów i hormonów i w ogóle wszystkiego. Wolał dorosłych, zdecydowanie.
A potem dziewczyna powiedziała im, że mają iść do podziemi. WTF?!
- Wiesz jak się tam dostać? - zapytał Jamesa. - Do tych całych podziemi znaczy się?
Spojrzał na Gamorę zastanawiając się w jakie tarapaty się tym razem władowali. W jego oczach było widać nieme pytanie - Thanos?
Zdecydowanie wolał uniknąć tego walniętego psychopaty i jego wiecznych dram. Poza tym tu chyba nie miałby czego szukać. A może jednak? Kto świrów tam zresztą zrozumie.




 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Sob 02 Gru, 2017 21:13   

James kiwał tylko lekko głową na zgodę, że rozumie słowa rosjanina i że przekaże profesor Ororo gdzie się udali. Jego serce gwałtownie przyspieszyło na kolejne słowa Aleny profesor został porwany, ale jak to?! Nie mógł uwierzyć, że ktoś to uratował go z męczarni mógł od tak zostać przez kogoś porwany.
-Na dół? Czyli gdzie? I Hej... - rzekł głośno zdenerwowany. Nie umiał ukryć tego, że słowa dziewczyny spowodowały, że się zdenerwował i przestraszył jednocześnie. Nie chciał po raz drugi stracić domu, nie po tym co przeszedł w laboratorium. Nie chciał stracić tej małej cząstki wolności, którą dostał od mutantów.
-Nie wiem gdzie to jest! Nie pytajcie się mnie| - warknął wręcz na mężczyznę podniesionym tonem. Nie wyrzucą mnie... prawda? Wstał nerwowy z krzesła patrząc na dwójkę przybyłych.
-Radźcie sobie sami muszę... murze poszukać profesor Ororo ona musi coś wiedzieć - rzekł zdenerwowanym głosem, obrócił się na pięcie i wybiegł z kuchni.

z.t w poszukiwaniu Ororo
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 135
Wysłany: Sro 13 Gru, 2017 23:09   

Jedynie pokręciła głową widząc, że od dzieciaków nic nie wyciągnie. Zresztą zawinęli się tak szybko, że nie sposób było wypytać ich bardziej. Przynajmniej Quill wyręczył ją w pytaniu o to, gdzie są te całe podziemia, o których mówiła dziewczyna. Niestety nie udało im się uzyskać jakiejkolwiek logicznej odpowiedzi. Popatrzyła ponurym wzrokiem za Leechem i westchnęła.
- Nigdy nie zrozumiem Terran. - skomentowała zachowanie Leecha i pokręciła głową. - Idziemy za nim. Może dowiemy się, gdzie są te podziemia. Albo czegokolwiek się dowiemy. - jak na razie jedyne, czego się dowiedzieli, to że kogoś porwano.
Zamierzała iść za chłopakiem, znaleźć te całe podziemia i zwyczajnie się tam włamać, jeśli nie będzie innego wyboru. A jak będzie trzeba przy tym spuścić komuś łomot, to też była za.

//zt, na korytarz, razem z Quillem
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Nie 17 Gru, 2017 22:10   

// Pokój Sway

Okej, remis.
I tak nie zamierzał polemizować, należało mu się. W sumie widoki też u się należały, w końcu ratował ten tyłek co najmniej dwa razy w ciągu ledwie paru dni. I tylko ta koszulka nieco przeszkadzała... Swoją drogą, kto wymyśla te napisy na ubrania i dlaczego te Sary są tak niepokojąco pasujące do jego osoby?
Norny znów się upiły, czy jak?
Postanowił jednak nie dociekać zbytnio w tej kwestii. Wcisnął łapki w kieszenie spodni i spokojnym, wręcz spacerowym krokiem podążył za midgardką do kuchni.

Do kuchni, gdzie pierwszym co zrobił, było sprawdzenie zawartości lodówki. W końcu przy takiej ilości nastolatków w pobliżu było bardziej niż możliwe, że w którejś chwili jedyna zawartością pozostanie szron na ściankach. Usatysfakcjonowany widokiem jajek, bekonu i nawet warzyw (co z kolei dziwiło go najmniej, który normalny dzieciak zje z własnej woli warzywa) zaczął szukać naczyń. No, z tym było już gorzej. Zwłaszcza, że chyba niektórym nie po drodze ze sprzątaniem i w zlewie piętrzył się wątpliwej urody stosik naczyń do mycia. Westchnął tylko i machnął ręką, zmuszając je do przelotu wprost do zmywarki.
- Mam tylko nadzieję, że jest tu jednak jakaś czysta patelnia... - mruknął z powątpiewaniem. Ot, uroki mieszkania w dwudziestkę.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1532
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Nie 17 Gru, 2017 22:43   

- Na pewno jest - zapewniła go, wyciągając dużą, ceramiczną patelnię z jednej z dolnych szafek. - Dzieciaki jak same gotują, to sprowadza się to najczęściej do wsadzenia mrożonki do mikrofali. Łopatki, mieszadła i inne są w szufladzie na prawo od kuchenki, dwie szuflady dalej są sztućce, a przyprawy w górnej szafce po lewej.
Nie chciała się narzucać z pomocą przy krojeniu czy mieszaniu czy czegokolwiek by potrzebował. Dość imponujące było to jak przeniósł naczynia do zmywarki. Sara upewniła się tylko, żeby tabletka ze środkiem myjącym była włożona i włączyła urządzenie, dorzucając kilka porzuconych na blacie naczyń i sztućców. Sama zaś zajęła się przygotowaniem kawy w ekspresie. Nie żeby potrzebowała dodatkowego pobudzenia. Matt załatwił jej to w wystarczającej ilości. Chciała w tym momencie wiedzieć, co on myśli o niej, czy czuje wobec niej coś podobnego co ona czuje do niego. To było frustrujące, że nie mogła zapytać wprost. Domyślanie się było torturą. Dlaczego ludzie nie mogą być tak czytelni jak kod komputerowy? - westchnęła, nasypując kawy i wlewając wodę do pojemnika, by chwilę później włączyć urządzenie i poszukać w międzyczasie kubków, mleka i cukru.
- Masz jakieś plany na później? - zagaiła, mając nadzieję, że nie czeka go nic pilnego i może będą się mogli poznać lepiej.




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Sob 30 Gru, 2017 21:22   

- O, świetnie. - Przejął od niej patelnię i zabrał się za przygotowanie posiłku. Na szczęście dość szybko znalazł wskazane szuflady, więc przynajmniej przy tej czynności się nie skompromitował. Inaczej mogło być z samym jedzeniem. Bo Oszust lubił dobrze wysmażony bekon, chrupiący, na skraju zwęglenia, a to nie każdemu pasowało. Trudno, najwyżej będzie więcej dla niego i jakoś mu to nie przeszkadzało. Na szczęście kobieta nie miała zamiaru zaglądać mu przez ramię. A za kawę to on nawet podziękuje, bo mimo snu i miłej pobudki, wciąż czuł się trochę jakby go coś przeżuło, wypluło i zatańczyło na truchle, choć może nie było po nim tego widać. A czy zastanawiał się nad swoją relacją z midgardką? Raczej tak, w kontekście tego, na ile może sobie pozwolić na zabawę jej kosztem. W końcu nie chciał jej do siebie zrazić, a jedynie nieco rozdrażnić i patrzeć jak się miota. Ot, typowe rozrywki bogów.
- Chyba nie - odpowiedział na pytanie Sway. - Choć chyba powinniśmy zdać raport Storm, czy coś. Funkcjonuje to tutaj w ogóle? - spytał, bo mimo wszystko chciał mieć tę kwestię załatwioną od razu, by móc zając się ciekawszymi sprawami. Raporty to akurat najmniej lubiana przez niego część zadania. Może dlatego, że zwykle musiał pisać je także za Thora i resztę, jedynie Sif robiła to samodzielnie.
- Poza tym, chyba nie dokończyłem z nią formalności... - dodał - Na przykład nie mam przydzielonego pokoju.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1532
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Sob 30 Gru, 2017 22:43   

Na blacie kuchennej wyspy ustawiła kubki, cukier, mleko i łyżeczki. Nie była pewna, czy Loki gotuje coś tylko dla siebie, czy też może dla nich obojga i nie chciała się narzucać mu. Jak się podzieli, to się podzieli, jak nie, to zawsze były czekoladowe płatki w szafce nad lodówką, chociaż musiała przyznać, że zapachy się roznosiły cudowne od strony kuchenki. Jedno z pewnością mieli wspólne - miłość do chrupiącego bekonu. Sarę odrzucał taki ciągnący się, niedopieczony czy miękki. Możliwe, że to przez to, że taki serwowano jej w sierocińcu przez lata.
- Wątpię by wiedziała już, że wróciliśmy - powiedziała, nalewając kawy do obu kubków, gdy dzbanek ekspresu się napełnił. Usiadła na wysokim stołku i do swojej porcji kofeiny dodała cukier i mleko. - Nie ma co rezygnować z odrobiny wolności, prawda? - zapytała z psotnym uśmiechem. - Właściwie to nie wiem czy raporty są wymagane. Nie miałam okazji ratować świata przed wyprawą do Japonii.
Miała ochotę zaproponować mu, że może zostać w jej pokoju. Poza nieciekawą pobudką i oglądaniem jej półnagiej, to był całkiem fajnym współlokatorem jak na razie. Poza tym, dawno nie było jej tak ciepło jak wtedy.
- Nie jestem do końca pewna, ale chyba nie ma czegoś takiego jak przydział, nie licząc tego, że wszyscy powyżej 21 lat mieszkają w prawym skrzydle. Jest zawsze kilka pokoi wolnych, więc jest w czym wybierać. Ten na przeciwko mojego jest wolny i chyba kolejny też po tej samej stronie korytarza.




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Nie 31 Gru, 2017 22:52   

Gdy uznał, że zawartość patelni wygląda już jak należy, rzucił małym zaklęciem, by dwa talerze wyleciały z szafki i wylądowały na blacie. Chwilę później znalazło się na nich jedzonko, łaskawie podzielone na równe porcje, bo co będzie dziewczynie żałował. W końcu zasłużyła. Poniekąd.
- Skoro tak wygląda sytuacja, nie mam innego wyboru niż zdać się na twoją łaskę. - Uśmiechnął się niewinnie. No, przynajmniej na tyle niewinnie jak umiał. - Mimo wszystko, nie znam zbytnio tego miejsca i miło będzie mieć przewodnika. - Oszust nie miał zamiaru ukrywać, że wprawdzie zwiedził Instytut, ale w zbyt małym stopniu niż by chciał i chciał to jak najszybciej nadrobić. Oczywiście nie narzucając się, przynajmniej nie bezpośrednio. Z drugiej strony, midgardka przejawiała wręcz nieco zbyt... intensywne zainteresowanie jego osobą, więc nie będzie musiał się zbytnio wysilać by ją przekonać.
Na razie jednak zajął się jedzeniem swojej porcji. Dopiero potem zainteresował się kawą, do której wsypał dobre cztery łyżki cukru. No co, węglowodany to podstawa diety wojownika, czy jakoś tak. I wcaaale nie miało na to wpływu, że Loki lubił słodkości, ani trochę...
- Szlag, zapomniałem... - wymamrotał cicho pod nosem. Brawo, idioto, brawo. Łazisz z własną mordą po szkole. Ciesz, się że nikogo nie spotkaliście. Czym prędzej naprawił swój błąd, przybierając znów twarz Matta. Wprawdzie podejrzewał, że Sway niezbyt się ona podoba, ale do diaska, nie będzie dla jej radości ryzykować życiem, tudzież uwięzieniem na następne milenium. Co to, to nie.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1532
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Nie 31 Gru, 2017 23:14   

Spojrzała na niego zaskoczona, a potem uśmiechnęła się promiennie, by chwilę później zacząć posiłek od bekonu. Przymknęła oczy, czując jego chrupkość.
- Musisz mi zdradzić swoje kulinarne sekrety, to jest przepyszne - pochwaliła jego umiejętności całkowicie szczerze i w pełnym zachwycie.
Poza tym, to był drugi posiłek, który ktoś zrobił dla niej i naprawdę to doceniała. Wielkością porcji nie przejmowała się. Ostatnio wykorzystała sporo energii i musiała uzupełnić jej zapasy. Miała to szczęście, że mogła jeść ile chciała po korzystaniu ze swoich zdolności, zwłaszcza tych leczących.
- Nie gwarantuję, że się nie zgubimy po drodze - zażartowała, puszczając do niego oko.
Szkoła była sporym miejscem, mającym trzy nadziemne kondygnacje i wiele zakamarków. Kiedy zmienił swój wygląd mógł dostrzec przez moment w oczach Sway rozczarowanie i smutek, chociaż się uśmiechała. Wolała tę twarz, którą widziała po przebudzeniu, te długie czarne włosy, które kontrastowały z jego nieco bladą skórą i podkreślały kolor oczu oraz ostrość rysów i wysokie kości policzkowe. Twarz, którą widziała teraz nie była nawet w połowie tak atrakcyjna, jak ta, którą miał przed chwilą. Czemu czuję się teraz jakby mi zabrano podarek tuż po jego odpakowaniu i pierwszej fali radości?




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Pią 05 Sty, 2018 21:12   

- Sekretem jest, że tylko to potrafię ugotować w mniej niż dwadzieścia minut i nie jest żarciem z mikrofali - mruknął. Jakoś nie miał zamiaru ukrywać braku zdolności kulinarnych. W końcu co innego asgardzkie wypady na polowania czy kuchnia polowa, a co innego midgardzkie kanony jadalności. No i nie chciał być w przyszłości wpakowany w gotowanie dla tej hałastry, tak nisko to jeszcze nie upadł.
- Akurat tym martwię się najmniej. - Zgubienie się w tym budynku nie mogło być możliwe, w końcu miał dość logiczny układ pomieszczeń, jak zdążył zauważyć. - W razie czego wyskoczymy przez pierwsze lepsze okno - dodał nieco rozbawionym tonem, choć w rzeczywistości uważał to za całkiem rozsądną opcję, jeśli zajdzie potrzeba.
Na razie spokojnie dopijał kawę w oczekiwaniu na rozwój sytuacji. Obecnie nigdzie mu się nie spieszyło.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1532
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Sro 10 Sty, 2018 20:36   

- Nie wierzę, że masz taki mały repertuar. Widziałam cię przy patelni. Jednodaniowcy się nie poruszają z taką finezję - powiedziała, kiedy skończyli jeść i zabrała się za mycie talerzy, patelnię zostawiając namoczoną w zlewie. - I chyba nie byłeś tu wystarczająco długo by przekonać się, że niektórzy mieszkańcy potrafią zamienić ten budynek w prawdziwy labirynt.
Tak, wystarczyło zobaczyć cień klonów bliźniaków Weasley, by mieć pewność, że bracia zaraz spłatają komuś psikusa. Dwa naczelne klauny Instytutu jednak skupiały się na nauce, zwłaszcza kontroli i rozwoju swoich zdolności, że profesor patrzył przez palce na większość ich wybryków. Zresztą mało kiedy dawali się złapać.
- Jeśli to parter, to nie mam nic przeciwko, chociaż nie gwarantuję, że to będzie bezpieczne - stwierdziła dość tajemniczo. A co, niech sam się przekona, że łatwo tu się stać ofiarą żartu. Kiedy skończyli kawę, wstawiła kubki do zlewu i lekko pociągnęła go za rękę, by zaprowadzić go do chyba najpiękniejszego miejsca w budynku, czyli do oranżerii.

//oranżeria [Loki + Sway]




 
 

Jubilee 




Imię i nazwisko: Jubilation Lee
Pseudonim: Jubilee, Jubes, Jub
Data urodzenia/Wiek: 10.02.1993r./21 lat
Zdolności: wytwarzanie oraz mentalne kontrolowanie eksplozji plazmatycznych
Znaki szczególne: Żółty płaszcz i różowe okulary
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 453
Wysłany: Pią 14 Wrz, 2018 19:18   

Jubs szła wraz z Słonkiem, coś tam o głupotach gadała... i weszła sama do Kuchni. Jakoś nie wiadomo jako Sunny zniknęła. Jakaś moc teleportacji? W sumie Blanka się nie chwaliła, że tak potrafi. No ale Szkoła była duża, a uczniowie nie o wszystkim sobie na wzajem mówią. No bo i po co i jak? "Hej, jestem Kowalski i potrafię wybuchać". "Hej, jestem Maniek i hipnotyzuję ludzi". No trochę głupio, co nie?
A może to nie tele-pele, a manipulacja światłem? Podobno Słonek właśnie tym się zajmuje i właśnie stąd jest Słonkiem? W sumie miało by to sens. Zmieniła światło i "zniknęła". Trochę po chamsku... nawet trochę bardzo... ale trudno. Może nie chciała jej urazić, a była zmęczona i poszła spać? No kto ją tam wie! Na pewno nie Jubilee, która jakoś takoś urazy nie do Blanki nie poczuła.

Tak czy siak, Jubilee weszła do kuchni. I od razu skierowała się do lodówki. W końcu Głodna Jubs, to niebezpieczna Jubs. A akurat teraz Żółta Wspaniałość nie miała ochoty być niebezpieczna.
Tak więc Jubs zerknęła do lodówki.
-Kurczak... chińszczyzna... to, to nawet McFuterko nie wie, co to jest... Ej, nie pamiętam, żebyśmy mieli zieloną galaretkę...

Jednak na przekór sobie, i ku uciesze pewnego Ukraińca czy innego Słowaka, Jubs nie sięgnęła po jakąś gotową przekąskę. Zamiast tego przygotowała sobie jakąś zdrową, niskokaloryczną sałatkę.
-Czego ja nie robię dla piękna... Szkoda, że żaden Książę nie chce tego docenić. - Mruknęła z przekąsem, siadając przy stole.



Sweetness overload
Avatar credits: Jubilee artwork by Thuddleston

Listen, do you know what the shortest lenght of time is? It's the Planck time. And the longest is the age of the entire universe.
Me? I guess I'm in-between.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9848
Wysłany: Sro 05 Gru, 2018 17:14   

// ogród [z Alexem]

Jane weszła do kuchni, po zostawieniu kurtki w szatni przy hallu. Weszła i stanęła jak wryta zobaczywszy siedzącą przy stole pod oknem Jubilee i dumającą nad porcją sałatki.
- Zaraz pomyślę, że ten alarm cały był tylko po to, by ktoś mógł okraść naszą lodówkę. Nikt nie zrobił zakupów, że wcinasz zieleninę, Jubs? - zapytała dziewczynę, kierując się do lodówki po mleko. W końcu obiecała Alexowi gorącą czekoladę. Młody mógł usiąść bezpiecznie przy kuchennej wyspie, albo zająć miejsce przy wielkim stole przy oknie.
Na szczęście mleko było i to świeże, tak samo jak cukier i oraz tabliczki czekolady. Te ostatnie nietknięte, bo była to gorzka 80% czekolada, a gdzie tam dzieciakom do wcinania jej bez opamiętania, gdy mieli tony innych słodkości, chipsów, popcornu, coca coli i innych świństw do jedzenia.
Szybko połamała czekoladę, wrzucając ją do rondelka wraz z niewielką porcją cukru i zalewając wszystko mlekiem. Wstawiła naczynie na kuchenkę i włączyła pod nim gaz na mały ogień. W międzyczasie znalazła trzy kubki, w końcu nie będzie świnią by pomijać Jubs, oraz łyżeczki.




 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020