{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Massachusetts - White Mountain National Forest
Autor Wiadomość

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1117
Wysłany: Wto 28 Lis, 2017 20:33   Massachusetts - White Mountain National Forest





Górzysto lesisty teren znajdujący się około 240 kilometrów na północ od Bostonu. Znane miejsce na wędrówki i wspinaczkę.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 215
Wysłany: Sob 02 Gru, 2017 14:43   

//NY - Stark Mansion

W żaden sposób nie zamierzał ukrywać swojej niechęci ani do bycia tutaj, ani tym bardziej do Jade Carter, która z każdą chwilą coraz bardziej działała mu na nerwy. Wiedział, że jeszcze jakiś czas temu, choćby niedługo po ich pierwszym spotkaniu, pozbyły się tego problemu w skuteczny i trwale uciszający sposób. Teraz wyznaczał już sobie granice, których nie zamierzał przekraczać. Ale był bardzo bliski choć fantazjowaniu o zmianie tego stanu rzeczy.

Carter zwyczajnie zbyt mocno uderzyła w jego mur, naruszając część cegieł. Był w stanie znieść bez słowa naruszanie jego przestrzeni osobistej i pchanie rąk tam, gdzie zdecydowanie nie powinno się bez jego zgody - wciąż nie ufał sobie na tyle, by wiedzieć, że na pewno jego pochrzaniony mózg nie połączy tego z próbą ataku - ale... Jeszcze to całe jej: "Udowodnisz sobie i innym, że James Barnes jakiego zna i upamiętniła historia nadal tu jest", które przyprawiało go o zgrzyt zębów. Nie był już tym człowiekiem, nie potrafił i nie mógł nim być. I Steve wreszcie także to zrozumiał. A jeśli Steve nie widział już w nim Bucky’ego Barnesa, którego kiedyś znał… to nie miało już sensu. I nie trzymało go tu już nic poza przymusem i groźbą. Nie był ani tak naiwny, ani głupi, ani nie miał tak uszkodzonego mózgu, żeby wierzyć, że jego niemożność przebywania samotnie w NY nie była groźbą wsadzenia go za kratki. Uroczy sposób okazywania wdzięczności, nie ma co.

Wbijał spojrzenie w tarczę Steve’a zawieszoną na plecach Gromowładnego. Nie powinien był jej nawet tknąć. To była tarcza Steve’a. A sam Steve… Wolał wmawiać samemu sobie, że jego dziwne zachowanie wynikało z tego, że oberwał zbyt mocno. Tak, to była zdecydowanie najbezpieczniejsza opcja, w którą chciał wierzyć całym sobą. Ale logika podpowiadała mu, że to zbyt proste, by było prawdziwe. Ich życie było w końcu niekończącą się serią kolejnych upadków i bolesnego podnoszenia się na nogi po każdym ciosie.
I mimo wszystko, mimo faktu, że Steve może wreszcie był bliski przejrzenia na oczy, fakt, że coś mogło mu się stać, zaprzątał jego myśli znacznie bardziej od kardynała Victora Sforza i tego całego Trinity Church, nawet od całej tej pochrzanionej sprawy z demoniczną zarazą. Miał własne priorytety.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1117
Wysłany: Sro 13 Gru, 2017 19:08   

Okolica była piękna, nawet teraz gdy zanosiło się na deszcz. Miejsce i godzina spotkania zostały umówione bardzo dokładnie, w miejscu do którego nie dało się dojechać i musieli maszerować nieco ponad godzinę.

Trafili na niewielką polanę, na której ustawiono kiedyś kilka drewnianych ławek i zupełnie o nich zapomniano, dlatego teraz prawie w całości porastał je mech. Wokół polanki stało kilkunastu myśliwych w jaskrawych kamizelkach, zaś w środku, otwierając właśnie termos z parującą zawartością, siedział siwy mężczyzna w towarzystwie dwóch innych w podeszłym wieku. Wiedzieli że to właśnie kardynał z którym umówili się na spotkanie.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 389
Wysłany: Czw 14 Gru, 2017 20:00   

- Miejcie oczy szeroko otwarte - rzuciła do nich, starając się nie poruszać ustami, by nie dać nikomu szansy na odczytanie z ruchu warg, co właśnie powiedziała do swoich towarzyszy.
Uwadze Jade nie umknęła ilość "myśliwych" oraz broń, w jaką byli wyposażeni. Czymkolwiek zajmował się poszukiwany przez nich człowiek, potrzebował do tego całej armii.

Zdecydowanym krokiem podeszła do miejsca, w którym siedział kardynał i jego dwóch kolegów.
- Kardynał Victor Sforza? - zapytała, patrząc na mężczyznę z termosem. Wiedziała, że to on, ale zastanawiała się, czy nie będzie próbował z nimi pogrywać. - Zostaliśmy skierowani do Waszej Eminencji przez ordynatora White'a z Mount Sinuai Hospital w Nowym Yorku. Doktor wierzył, że Wasza Eminencja będzie w stanie nam pomóc z istotami, które ostatnio spotkaliśmy.
Wolała nie mówić zbyt wiele, nie wiedząc jaką wiedzę posiadają towarzysze kardynała.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1117
Wysłany: Nie 17 Gru, 2017 18:48   

Kardynał zaprosił przybyszy aby usiedli na ławce naprzeciwko ich trójki. Mimo zmarszczek, które znamionowały wesołe usposobienie, twarz kardynała i reszty była poważna.
– Tak moje dzieci, to ja. Przykro mi, nie przypominam sobie nikogo takiego. – odpowiedział kardynał, na co siedzący po lewej jego stronie mężczyzna nachylił się i cichym, lecz słyszalnym głosem, szepnął
– Był ordynatorem szpitala w którym, jak podejrzewamy, pojawił się jeden z demonów. Ta kobieta też tam była. –
Twarzy kardynała spochmurniała.

– Panie świeć nad jego duszą. – przeżegnał się.
– Opowiedzcie mi proszę, co dokładnie wydarzyło się w Mount Sinai. –



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 215
Wysłany: Czw 28 Gru, 2017 19:38   

Naprawdę nie wiedział, kogo Carter planowała pouczać i to przy użyciu takich oczywistości, jak przypominanie im o tym, że powinni mieć oczy naokoło głowy. Jego, który i tak zawsze oglądał się przez ramię dziesięć razy - a potem jeszcze raz, tak dla pewności - czy jakiegoś chrzanionego kosmicznego bożka, starszego niż wszyscy zebrani na polanie razem wzięci i pomnożeni przez ich ilość.
I cóż, musiał przed sobą przyznać też to, że dziwnie było mu z myślą, że był starszy od każdego z zebranych tutaj mężczyzn, a spokojnie mógłby uchodzić za ich syna. Albo i wnuka. Tak, to wciąż była dziwna myśl.

Stanął jak najdalej od zebranych, jednocześnie starając się być na tyle blisko, by nie stwarzać wrażenia usilnej i podejrzanej izolacji. Nie usiłował przy tym wyglądać ani odrobinę groźnie, co z jego aparycją było wyjątkowo proste. Bo cóż, wielki jak dąb Gromowładny był raczej wystarczającym straszakiem.

Opowiedzcie mi proszę, co dokładnie wydarzyło się w Mount Sinai - To było... To była na tyle interesująca prośba, że choćby chciał, to nie byłby w stanie odpowiedzieć na to pytanie wystarczająco kompetentnie. Bo on wciąż nie miał żadnego, cholernego, pojęcia o tym, co się tam wydarzyło. I nie bardzo spieszyło mu się to zmiany tego stanu rzeczy. Najbezpieczniej było udawać, że jego to nie dotyczy.

Skupił się więc na czymś, co było wystarczająco znajome, by wpisywać się jakoś w jego chorą strefę komfortu. Czy coś. Na sprawdzaniu otoczenia, hipotetycznego uzbrojenia zebranych i zabezpieczenia terenu. Nienawidził tak otwartych przestrzeni.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 209
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 05 Sty, 2018 01:02   

Thor miał dziwne wrażenie, że trafił do jakiejś innej rzeczywistości. Polanka, banda przebierańców i jeszcze jakiś gość mówiący jemu, synowi Odyna, że jest jego dzieckiem. Gdyby Bóg Piorunów miał taką fantazję, to wnuki wnuków jego wnuków byłyby starsze od tego jegomościa.

Pytanie, które padło nie było skierowane do niego, bo nie było go w tym całym szpitalu. Nie mniej jednak sam by z chęcią dowiedział się "krok po kroku", co tam się wydarzyło. Może to jego natura, ale... miał wrażenie, że traci tu czas i jednak powinien robić coś innego. Może jednak dowie się czegoś, co naprowadzi go na kolejny trop.

Dziadyga coś jednak wiedział. Może będzie jednak z tej wycieczki jakiś pożytek. Może.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 389
Wysłany: Nie 07 Sty, 2018 17:23   

Mięsień policzka drgnął na twarzy Carter, kiedy usłyszała dokładnie. Ciężar ostatnich wydarzeń sprawił, że jej cierpliwość jechała na oparach już.
- Trafiliśmy tam, kiedy jeden z moich współpracowników pojawił się w Central Parku, zachowując się dziwnie i wyglądając jakby go torturowano. Z nietypowymi objawami został zabrany do Mount Sinuai. Potem moja współpracownica skontaktowała się ze mną z dziwnym komunikatem, a właściwie piosenką, a potem próbowała się powiesić. Ani jedno, ani drugie nie miało skłonności do zaburzeń psychicznych. Chcieliśmy zabrać naszego człowieka ze szpitala, by trafił pod opiekę zaufanego lekarza i tak trafiliśmy do ordynatora oddziału. Przy okazji, chcieliśmy porozmawiać z matką chłopaka, który zginął w podobnych okolicznościach, a która przebywała na tamtejszym oddziale psychiatrycznym. Zanim cokolwiek zdołaliśmy zrobić, nastąpiło... ekhem... piekło? - spojrzała skonfundowana na kardynała. - Nie mam innego określenia na to, co tam spotkaliśmy. Nigdy nie widziałam takiej masakry, ani istot bez twarzy, które żadne pociski nie potrafiły uśmiercić poza światłem słonecznym. Wiele osób wtedy zginęło, w tym ordynator, który powierzył mi swoje notatki ze swojego śledztwa. Lekarka, matka zmarłego chłopaka była jego krewną. To z tych danych dowiedzieliśmy się o działalności Waszej Eminencji. Chcemy wiedzieć jak się pozbyć tych istot nim kolejni ludzie ucierpią.
Nie podała więcej informacji, czy o tym co było w notatkach czy o podejrzeniach odnośnie długości pobytu intruzów na Ziemi czy też o kościele w Bostonie. Najpierw chciała się przekonać, co kardynał wie i czy w ogóle ma pojęcie o tym co ich zaatakowało i jak to definitywnie zgładzić. I nie zamierzała też przyznawać się do pobytu z Thorem z tamtej dziwnej firmie.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 215
Wysłany: Pią 19 Sty, 2018 20:43   

Cóż, z każdym słowem Carter Bucky coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że jego tutaj, cholera, być nie powinno. Nie i już, to nie była jego bajka i nią nie będzie. Wplątał się w to tylko dlatego, że zachciało mu się uganiać za Jade Carter, która miała pomóc mu dotrzeć do Steve'a. A nie dość, że nie pomogła, to wciągała go w ten syf, przymus zasłaniając bo tak trzeba, bo świat przestanie istnieć, bo ludzie zginą. A może on też nie chciał ginąć, co? Zwłaszcza, że Steve'a nawet nie było obok. A to tylko dodawało mu zmartwień. Bo nie wiedział, gdzie Rogers jest i co robi.
Przysłuchiwał się raportowi Jade, nawet ze swoją niezbyt okazałą wiedzą na temat całego zajścia, a raczej całej jego otoczki, wiedział, że zataja sporo faktów. Nie wiedział czy słusznie czy nie, bo to wszystko i tak z perspektywy osoby trzeciej musiało się to wydawać jedynie chorą opowiastką obłąkanego. Piekło, diabły, demony, zombie - nawet w tym dziwacznym świecie, po którym biegały zielone monstra, bogowie z kosmosu i mutanci, wymykało się to poza wszelkie normy.

- Naprawdę wierzysz w to, że ten klecha i jego egzorcyzmy zadziałają? - mruknął do Carter, przysuwając się nieco, cały czas jednak trzymając się na uboczu i zerkając na zgromadzenie tylko kątem oka. - Jeśli nie, chwyć osikowy kołek i zawieś czosnek na szyi. Równie logiczne - palnął jeszcze, bo z perspektywy kogoś takiego, jak on, naprawdę wydawało się być to wszystko jednym wielkim żartem. Tylko nie wiedział kogo.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1117
Wysłany: Pią 19 Sty, 2018 22:14   

Kardynał i jego, prawdopodobnie, doradcy przysłuchiwali się wyjaśnieniom Jade co jakiś czas kiwając głowami, jakby dając do zrozumienia że wiedzą o podobnych zdarzeniach.
– Istnieje pewna teoria jakoby niektóre z demonów nie były prawdziwymi demonami, a jedynie okrutnymi i potężnymi przybyszami z innych światów moje dzieci. – kardynał w końcu odezwał się, po tym jak już naradził się z towarzyszami.
– Te białe demony, jak niedawno ustaliliśmy z całą pewnością, są ludźmi. Niech Bóg ma ich w swojej opiece, jako że dostali się oni w ręce przeklętych. Techniczne szczegóły które poznaliśmy znajdują się w tej kopercie. – powiedział, dając znak swojemu towarzyszowi po lewej, ten zaś wstał i ruszył w stronę gości z brązową kopertą formatu A4.

– Niestety, mogę z góry uprzedzić iż nie ma tu zbyt wiele. Przede wszystkim białe de... – kardynał przeżegnał się, poprawiając się – przede wszystkim okaleczeni ludzie utracili swoje człowieczeństwo. Mogę mieć tylko nadzieję iż ich dusze są bezpieczne u Pana. Moim poprzednikom udało się złapać jednego z nich, jednak nie dowiedzieli się nic ponad to iż faktycznie wrażliwi są oni na światło słoneczne. Niestety, nie mieli jeszcze możliwości określić na który jego element. –

– A teraz najważniejsze. Sugeruję cały czas nosić ołowianą folię na głowie i nosić srebrny krucyfiks na szyi. Jesteśmy pewni iż utrudnia to demonicznym mocodawcom białych wpływanie na percepcję ludzi. Co jeszcze jesteśmy w stanie powiedzieć? – zwrócił się do towarzyszy.

– Że mamy pod stałą obserwacją pewien kościół i byłoby bardzo niedobrze gdyby ktoś zdradził tę informację albo w jakikolwiek sposób zaniepokoił jego mieszkańców. – odpowiedział mężczyzna po prawej stronie kardynała.

W tym samym czasie Thor poczuł zaklęcie, chwilę później zorientował się że to przestarzała forma przywitania stosowana przez walkirie. W okolicy pojawiła się jedna z nich! Po chwili poczuł prośbę o spotkanie, które jednak nie zakończyło się jak należy, które po prostu zostało urwane w połowie słowa.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 209
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 29 Sty, 2018 20:31   

Thor słuchał tego kapłana i bardzo mocno zastanawiał się w jaki sposób bogobojni ludzie z jednej strony są w stanie pociągnąć za sobą tłumy, a z drugiej wygadywać takie bzdury. I to przy tak okropnym braku szacunku dla istot od siebie potężniejszych. Już miał się wtrącić, że żadnych celofanów nosić nie będzie, a krzyż to może co najwyżej ktoś mu wymasować, ale coś innego zwróciło jego uwagę.

Gdy nie mógł jednak określić miejsca, skąd wita go Walkiria... Swoją drogą, Walkirie wyginęły, skąd tu Walkiria?!

- Ja już chyba dość usłyszałem. Muszę coś sprawdzić. - rzucił do zebranych, nie specjalnie starając się, by wyglądało, że jego wypowiedź kierowana jest "do kogoś", po czym zakręcił młotem i wzniósł się w powietrze. Z góry zawsze lepiej widać, jak to już nie raz wspominał Hawkeye. Ruszył na poszukiwania.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 389
Wysłany: Czw 01 Lut, 2018 21:17   

Carter spojrzała na Bucky'ego z wyraźnym "WTF?!" i "Seriosly?!" wypisanymi na twarzy, zaczynając się zastanawiać, czy czasem nie przeceniła jego inteligencji.
- Potrzebujemy informacji - mruknęła do niego cicho, tak by nikt poza nim i może Thorem jej nie usłyszał. - Nie pozbędziesz się chwastów przez ścięcie ich równo z ziemią, musisz je wyrudować razem z korzeniami. Udawaj chociaż, że jesteś zainteresowany.

- Z cały szacunkiem, Wasza Eminencjo - zaczęła mówić, odbierając od towarzysza Sforzy kopertę - ale czy teoria z krzyżem i folią ma jakiekolwiek naukowe potwierdzenie? I czy to faktycznie krzyż na nich działa, a nie metal z którego jest wykonany?

Zerknęła zaskoczona na Thora, który chwilę później odleciał. I to dosłownie. Jej ręka powędrowała pod kurtkę i zacisnęła się na rękojeści pistoletu. Jeśli coś zaniepokoiło asgardzkiego boga to należało mieć się na baczności.

- Ten kościół przypadkiem nie ma słowa "trójca" w nazwie? - zapytała wbijając wzrok w kardynała i jego przybocznych. - Skoro wiecie, że tam coś jest, to dlaczego nie wyeliminowaliście problemu przy pierwszej okazji? Czemu pozwoliliście im rosnąć w siłę? To przypomina sytuację, w której zamyka się diabła w klatce, by go studiować, a potem jest się zaskoczonym, że z tej klatki się wydostał. Giną ludzie, kardynale Sforza, widziałam co spotkało ordynatora. Chce Jego Eminencja zobaczyć jak wyglądał tuż przed śmiercią? - Jej spojrzenie stało się twarde, a mięsień na policzku drgał. - To przeklęte świństwo pozbawiło go połowy twarzy, ale walczył do samego końca. Szukał rozwiązania problemu, a nie chował się w lesie i mówił mi o tym, żeby nie tykać źródła, z którego to plugastwo wyłazi. Chcę wiedzieć, jak się dostać do źródła, gdzie jest wejście, co wiecie o tym co tam jest. Bo jeśli się nie dowiem tego od Waszej Eminencji, to jak się tylko dostanę do tego kościoła, to zrównam go z gruntem poniżej fundamentów. A potem ogłoszę, że Kościół bawił się w boga z ludzkim życiem przez ostatnie 140 lat.

Widać było, że Jade wyczerpała się cierpliwość i jeśli Barnes uważał ją za denerwującą przy normalnym stanie, to pewnie będzie miał jej dość już za kilka chwil, kiedy to Carter zmieni się w pięćdziesiąt siedem kilogramów żywej i zimnej jak lód furii.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 215
Wysłany: Pią 02 Lut, 2018 20:05   

- Było zostawić mnie w Nowym Jorku - odmruknął jej. - A nie ciągnąć mnie tu i kazać biegać z folią na głowie i wymachiwać krzyżem - dodał jeszcze ciszej, bo to naprawdę brzmiało absurdalnie. Jego świat sprowadzał się do rzeczy, które można było logicznie wytłumaczyć, które miały sens, i które można było wyeliminować w tradycyjny sposób. Walka z mistycznymi stworami za pomocą krzyża i kawałka folii wydawała mu się równie sensowna, co rzucanie w te bydlęta osikowymi kołkami.
Odprowadził Thora spojrzeniem, marszcząc przy tym brwi. O co tu chodziło, do jasnej cholery? To coś jest gdzieś w pobliżu? Cała ta urocza pogawędka była tylko jakąś pułapką, dlatego nikogo nie dziwił widok wielkiego typa z młotem, który właśnie odleciał, bo...? Bo. Może i nie wyglądał na zainteresowanego, ale słuchał. Słuchał, gromadził informacje, nasłuchiwał. Ale nie zarejestrował żadnego zagrożenia. I to go niepokoiło. Cała ta sprawa działała mu na nerwy właśnie tym, że nie wiedział jak i z czym ma walczyć. To było frustrujące jak diabli. Jak na ironię.
- Co jest...? - spytał bardziej siebie niż kogokolwiek innego, zanim znów zwrócił się do Carter: - Będziesz dalej prosić go o informacje czy wolisz stary, dobry sposób siłowy? - Tak, może i nie przystało proponować tego typu rozmów z klechą, ale powoli zaczynało działać mu to na nerwy. Chciał zakończyć to wszystko jak najszybciej.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1117
Wysłany: Pią 16 Lut, 2018 22:24   

– Mamy do czynienia z demonami, które bardzo niechętnie poddają się badaniom dziecko. – odparł kardynał – Folia, choć niezwykle niegustowna, zdaje się działać. Krzyż zaś, jak dowiedziałem się z zapisków moich poprzedników, działa zawsze. Niestety, zwykle zatrzymuje on napastnika tylko na chwilę i nie mieliśmy okazji przeprowadzić dokładniejszych testów. –

Mężczyzna po lewej stronie kardynała nachylił się ku niemu aby szepnąć mu parę słów których nie usłyszeli. Ten zbył go machnięciem ręki, patrząc na niego z pewną dozą politowania, jakby dając mu coś do zrozumienia.

– W jaki sposób zamierzasz wyeliminować ten problem, moja droga? – zapytał, patrząc jej w oczy.

[cała scena na krótką chwilę zamarła w bezruchu, podczas gdy Jade i Bucky usłyszeli czyjś głos: starego mężczyzny, ledwo mówiącego z powodu bólu]
Kardynał i jego grupa są niewinni, choć kontrolowani przez wroga.
Jade wydawało się że słyszała ostatnio tę osobę w telewizji, kojarzyło jej się coś z równouprawnieniem czy może prawem?


---

Thor w tym czasie zlokalizował walkirię: czołgała się jakieś dwa kilometry od miejsca ich spotkania z kardynałem. Jej najbliższa okolica wyglądała jakby przed chwilą ktoś rozpalił tam olbrzymie ognisko. Poczerniałe drzewa nadal się dymiły. Ona sama wcale nie wyglądała lepiej, mimo swojej siły i odporności jej skóra była zwęglona tak paskudnie, że spomiędzy popękanych płatów skóry głowy widać był czaszkę. Jednej nogi nie było, ktoś po prostu odciął ją palnikiem. Koszmar, kobieta wyglądała gorzej niż ofiara napalmu. A mimo to zdołała unieść rękę w stronę Thora, nadasgardzkim wysiłkiem próbując ściągnąć na siebie jego uwagę.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 389
Wysłany: Pon 19 Lut, 2018 22:31   

Nie powstrzymała się od przewrócenia oczami na wypowiedź kardynała. Brzmiał niczym świry od UFO. Czymkolwiek były istoty, z którymi walczyli, to były zbyt zaawansowane by zwykła folia aluminiowa miała ich powstrzymać. Zacisnęła mocniej rękę na rękojeści pistoletu, a kciukiem sprawdziła, czy broń na pewno jest odbezpieczona.
Nie dane jej było zareagować na bzdury wypowiadanie przez trójcę klech, gdy wszystko zamarło. Świat stanął w miejscu na chwilę i usłyszała głos, którego się tutaj w ogóle nie spodziewała.
Profesor Xavier?! Co się z panem dzieje?! - pomyślała, mając nadzieję, że jej myśli do niego dotrą, chociaż nie miała zielonego pojęcia czy to tak może działać. Kątem oka zerknęła na Bucky'ego i ostrzegawczo szturchnęła jego stopę. Miała nadzieję, że zrozumie, że ma milczeć na temat tego co się przed chwilą wydarzyło.
Kardynał oczekiwał odpowiedzi i wiedziała, że jej brak uzna za coś podejrzanego. Postanowiła więc dać mu coś, co zaspokoi jego ciekawość.
- VX - odpowiedziała lakonicznie, nie zamierzając wyjaśniać czym jest ów gaz, jak bardzo jest śmiercionośny i że jego użycie jest absolutnie nielegalne. Ale co kardynał mógł wiedzieć o tajnej broni chemicznej?
Prawdę mówiąc Carter miała ochotę podrzucić do kościoła kilka wściekle zielonych i delikatnych kulek i poczekać aż demony zmienią się w papkę, jednak miała inny plan na wyrżnięcie wroga do ostatniej kropli "budyniu".
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 209
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 20 Lut, 2018 20:15   

Thor, gdy tylko zauważył Walkirię, skorzystał ze wszystkich swoich możliwości Boga Piorunów i zjawił się przy niej dosłownie w mgnieniu oka. Bał się dotknąć kobiety, ale widział, że cokolwiek spowodowało takie zniszczenia, może zagrozić całej grupie. W tym możliwe nawet, że i jemu samemu.

- Heimdalu! Przygotuj Asgard do przyjęcia rannej. Widzisz, co ja widzę, wiesz co robić! Powiedział dość donośnym głosem w przestrzeń tylko po to, by zaraz przenieść wzrok na leżącą.

- Kto to zrobił? - Zapytał, wiedząc, że skoro kobieta miała tyle sił, by go wezwać, nie będzie chciała zostać przetransportowana do Asgardu bez szansy na przekazanie wiadomości. Tak robią potężni wojownicy.

- Zaraz nadejdzie pomoc

Czekał jednocześnie na znak od Heimdala, że Bifrost się otworzy i nieszczęśniczce zostanie udzielona pomoc. Sam jednak nie mógł wrócić jeszcze do Asgardu, planował się w odpowiednim momencie usunąć.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 215
Wysłany: Nie 25 Lut, 2018 21:30   

Choć zarejestrował dotyk Carter, nie zareagował na niego w żaden sposób. Nie tylko dlatego, żeby nie pokazać, że przekazywała mu właśnie jakikolwiek znak, a głównie ze względu na to, że... Cóż, powiedzenie, że nie był fanem wszelkich umysłowych machlojek, to byłoby zbyt mało. Miał więc teraz może i nieco zbyt... rozbiegane spojrzenie, ale było to całkowicie uzasadnione. Jego umysł był tylko i wyłącznie jego, i nie miało dla niego znaczenia, kto i z jakiego powodu narusza z tak wielkim trudem odbudowaną strefę komfortu. To było... Po prostu nie.
- Może od razu Dix-Septieme, co? - mruknął bardziej do siebie niż do kogokolwiek.
O ile istnienie VX czy R-VX było niepodważalne, o tyle sama surowica była tylko zwykłą bajką szalonych naukowców, którzy naoglądali się zbyt wiele filmów o zombie, ale... Zbyt wiele widział ostatnimi czasy, żeby nie zwątpić w nierealność jakiegoś szalonego eksperymentu. Teraz był skłonny wierzyć we wszystko.
- A ja znów proponuję wyciąganie wiadomości po mojemu[b] - mruknął. - [b]Zawsze działa. - A nawet jeśli nie, to przynajmniej nie będzie musiał słuchać bzdur o walce za pomocą krzyża. Bo jeśli nie ma go komuś wbić w czaszkę, to jakoś wątpi w skuteczność tych metod.
Zwłaszcza wtedy, kiedy w grę wchodzą jakieś chore manipulacje.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1117
Wysłany: Pon 26 Lut, 2018 16:37   

Thor

Ranna kobieta mówiła szybko, często przerywając aby nie krzyczeć z bólu.
– Panie, zdrada! Wszechojciec wysłał mnie abym zbadała opustoszałą planetę. Wpadłam w zasadzkę twojego brata, książę. Uwięził mnie aby nikt nie dowiedział się co knuje. Nawiązał sojusz z Wygnaną Królową i zamierza wykorzystać jej armię aby podbić Midgard i pozostałe królestwa. Panie, ratuj ten świat! – krzyknęła jeszcze, gdy Heimdall zabrał ją do domu, gdzie miała otrzymać opiekę.

– Skontaktuję się z tobą, boże piorunów, gdy tylko jej stan się poprawi lub gdy wyjawi nam więcej. – usłyszał głos Heimdala
– Król zbiera armię aby chronić Midgard przed nieznanym wrogiem. Powinieneś spotkać się z lady Sif, która obecnie znajduje się w Stark Tower. Bogini wojny ściga przepowiednię midgarskiego najwyższego czarownika. Chyba przed chwilą poznaliśmy imię zatrważającego Mistrza. –

To może tylko wrażenie, ale otoczenie stało się nieco bardziej przygnębiające i pochmurne.

---

Jade i Bucky

Kardynał zmrużył oczy, nieprzychylnie patrząc na Jade i Buckiego
– Dziecko, nie mamy pojęcia jak daleko sięgają ich macki. Zaryzykujesz atak nie mając pewności czy w środku nie znajduje się nikt niewinny? –
Mówił jeszcze wiele rzeczy, starał się być pomocny a równocześnie chronić ewentualnych więźniów czy zakładników. Niestety, nie był w stanie już w żaden sposób im pomóc.

Jade nie usłyszała odpowiedzi od profesora, jednak niespodziewany sms był równie zaskakujący co wizja Thora z pluszowym młotkiem i Hello Kitty na hełmie:
[Mam nadzieję iż zechce Pani odwiedzić mnie w nowojorskiej kamienicy, którą tak nieuprzejmie mi Pani okaleczyła. N. Essex]



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 389
Wysłany: Czw 01 Mar, 2018 22:09   

Carter może by się i zaśmiała z mruknięcia Barnesa, gdyby nie to, że stali przed świętą trójcą, która coraz bardziej się jej nie podobała. No i propozycja towarzysza była bardziej niż kusząca. Niestety musiała spasować. Może i byli niewinni, chociaż w to wątpiła, ale skoro byli kontrolowani przez wroga, to nie mogła im po prostu wtłuc. Chociaż chciała. I to bardzo. A Bucky wcale nie pomagał.

- Każdy, kto padł ich ofiarą jest stracony - stwierdziła zimno, zmęczona skakaniem wokół tematu i zaniepokojona komunikatem od profesora Xaviera. - Zresztą, skąd nagle ta troska o niewinnych ludzi? - spytała nieoczekiwanie. - Kościół przecież wyrżnął setki tysięcy ludzi, którzy mieszkali w obu Amerykach od wieków, niszcząc ich samych, ich kulturę i obyczaje. I to podobno w imię boga.

Telefon wygrał melodyjkę od wiadomości tekstowej i sięgnęła po niego wolną ręką, drugą cały czas trzymając na rękojeści pistoletu. Zmarszczyła brwi, usiłując przypomnieć sobie czy coś niszczyła i szybko odpisała: [Kim jesteś?]
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 215
Wysłany: Wto 20 Mar, 2018 19:41   

- Ja tam bym zaryzykował - żachnął się nieco, bo w gruncie rzeczy to wcale nie był taki zły plan. Wiedział, że pewnie nieco niezbyt humanitarny - choć nie jemu oceniać, on wciąż nie ustawił odpowiednio swojego moralnego kompasu - ale czasem trzeba było wybrać po prostu mniejsze zło, prawda? Poświęcić jedną osobę, uratować sto... Och, Boże, Steve trzasnąłby go za takie myślenie. Ale Steve'a nie było, a on nie wiedział, co mu, cholera, chodzi po głowie i gdzie on jest. - Ostatnio jestem też wyjątkowo mało cierpliwy, więc jeśli nie dowiemy się czegoś sensownego, chętnie skorzystam z propozycji i wykorzystam krzyż. Kreatywny ze mnie człowiek - skwitował, nie przejmując się tym, że Carter najchętniej by go pewnie teraz ukatrupiła. On sam siebie też, więc choć w tym się zgadzają. No i cóż, tak, nie kłamał. Potrafiłby poradzić sobie nawet z samą folią, żeby wciągnąć informacje, więc co tu dopiero mówić o daniu mu mosiężnego krzyża do ręki. Zwłaszcza, że naprawdę tracił cierpliwość i chciał być jak najszybciej jak najdalej stąd.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 209
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 21 Mar, 2018 15:34   

Thor zniknął jedynie na chwilę, a powrócił z równym impetem, co podczas opuszczenia ekipy. Po prostu nagle, szybko niczym błyskawica, pojawił się nad głowami zebranych i wylądował w klasycznym "superhero landing". Na szczęście w okolicy nie było Deadpoola, żeby odpowiednio to wydarzenie skomentować.

- Musimy wracać do wieży Starka. Tam dzieją się ważne rzeczy. Musimy gotować się na wojnę i będziemy potrzebować wszelakiej pomocy. Wszechojciec już zbiera armię, by nam pomóc. Mimo to, nasze starania będą dalej kluczowe. - Thor zupełnie zignorował pozostałych zebranych, zwracając się jedynie do Carter i Bucky'ego.

- Jeśli chcecie lecieć ze mną, radzę się mocno trzymać. Jedną rękę muszę mieć wolną. - Spojrzał pytająco na pozostałą dwójkę.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1117
Wysłany: Nie 25 Mar, 2018 11:25   

Kardynał potrząsnął głową, tracąc swój uśmiech, gdy Jade wspomniała o dość krwawej historii jego Kościoła.
– Niestety, nie zawsze celem Kościoła było uniwersalne dobro. Przez wiele lat walczyliśmy o dobro współwyznawców. Ale to nie oznacza że ty możesz podjąć decyzję aby kogoś zamordować! –

Łowcy, stojący dookoła z bronią w rękach, byli czujni. Jak spostrzegł Bucky, niektórzy z nich większą uwagę poświęcali temu co dzieje się przy kardynale aniżeli zabezpieczali spotkanie przed zewnętrzną ingerencją. Jak na jego gust, broń którą się posługiwali, należała albo do zdyscyplinowanych żołnierzy albo prawdziwych pasjonatów - nie było bowiem widać choćby ryski czy jakichkolwiek śladów zaniedbania.

Jade otrzymała kolejny SMS:
[CEO]



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 389
Wysłany: Nie 25 Mar, 2018 19:51   

Musiała udać kaszel, kiedy usłyszała o kreatywności Barnesa, by ukryć parsknięcie śmiechem. Mimo wszelkich różnic między nimi, zaczynała naprawdę gościa lubić. Może i lubił się trzymać od innych na dystans, ale ona z pewnością nie pozwoli mu odejść zbyt daleko. Potrzebowała jego pomocy. Cała planeta potrzebowała jego siły, determinacji i jak się najwyraźniej okazywało także kreatywności w działaniu.
- Chętnie to zobaczę - mruknęła do niego cicho, jeszcze zasłaniając usta dłonią.
Natomiast wypowiedź kardynała zdecydowanie jej się nie spodobała i rzuciła mu twarde spojrzenie.
- Kościół grabił i mordował tylko dla własnych korzyści, zaspokojenia chciwości i wyeliminowania każdego, kto miał odmienne poglądu. Tłamsił rozwój nauki, niszcząc wszystko, co nie pasowało do jego doktryny. Gdyby nie ciemne wieki, w których Kościół wciskał ludziom ewidentne kłamstwa o tym, że Ziemia jest płaska i jest centrum wszechświata, dzisiejszy rozwój nauki i technologii by znacznie przewyższał co mamy obecnie. I to wszystko podobno w imię boga. Pomijając już to, że chrześcijaństwo jest absolutnym zlepkiem tego, co Kościół sobie pokradł od innych wierzeń, czy to żywcem czy też pozmieniał parę szczegółów. Wasza Eminencja wybaczy mi, że nie podzielam bardzo wątpliwej moralności organizacji, której jest członkiem. I nie zawaham się zabić, jeśli ktoś będzie zagrażał czy to życiu ludzi, na których mi zależy, czy to mieszkańców tej planety, czy też mojemu własnemu. Tylko ostatni idiota czeka jak taka sierota na środku drogi aż go przejedzie tir. I żadna modlitwa tej ciężarówki nie powstrzyma, chociażby ten kretyn modlił się stojąc na rzęsach. Liczyłam na pomoc, a okazuje się, że nie mam tu czego szukać. Powodzenia w łapaniu duchów, kardynale Sforza.
Spojrzała na Bucky'ego, wysłuchując słów Thora.
- Boston albo Nowy York? - rzuciła do Barnesa. - Siedzą tu dosyć długo, mogą jeszcze poczekać, a to o czym Thor mówi chyba raczej nie bardzo, ale do Ciebie należy wybór.
Wolała, aby to Bucky zadecydował, gdzie się wybierają. Długo musiał robić to, co mu kazano. Nie wspomniała o tym, ale też mógł spokojnie powiedzieć, że wybiera się we własną stronę. Nie miałaby do niego o to pretensji.
Zerknęła na telefon by zobaczyć trzyliterową odpowiedź i szybko napisała swoją: [Nie bawią mnie stalkujące mnie trolle. Zidentyfikuj się albo idź do diabła.]
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 215
Wysłany: Pon 26 Mar, 2018 20:51   

- Chcesz zobaczyć prawdziwy popis kreatywności, daj mi długopis ze sprężynką. - Skrzyżował ramiona na piersi i strzelił taką minę, że z całym swoim wdziankiem wyglądał raczej jak jakiś zagubiony studenciak, nie seryjny morderca. Zapewne przez to, że przez spowolniony proces starzenia idący w parze z serum, nie zmienił się wiele od 1943. I może gdyby doprowadził się do początku, to może nie wyglądałby jak początkujący menel. Hipster, znaczy się. Bo tak to chyba leciało. - I och, Boże moj, cuda jednak chyba się zdarzają. - Wzniósł oczy ku górze, jakby dziękował niebiosom. Mógł wyglądać przy tym na całkowicie niezainteresowanego tym, co dzieje się wokół, ale to były tylko pozory. Zawsze był czujny, kiedy tylko istniało jakiekolwiek zagrożenie i możliwość, że w jego otoczeniu mogą rozlegnąć się strzały. Ale lubił udawać, że nic takiego nie będzie miało miejsca, stwarzać pozory. - Ona wreszcie skończyła. - Pozwolił sobie na jeszcze jeden komentarz, zanim zamilkł na dłuższą chwilę. Czasem, kiedy miał do kogo otworzyć usta, odzywało się w nim chyba za dużo Bucky'ego Barnesa i gadał zbyt wiele. Zdecydowanie.
Skupił się więc na broni, na żo... myśliwych, na czymś znajomym, co pozwoli mu wykrzesać z siebie więcej Winter Soldiera, zagłuszając tę bzdurną część jego natury. Teraz nie była mu potrzebna.

- Nie licz na to, że go dotknę - powiedział do Carter, wskazując palcem na Thora, proponującego swoje ramię. Nie skorzysta. Nie ma mowy. - Mam już wystarczająco traum na głowie, kolejna mi nie potrzebna. - Choć może to nie byłaby taka zła opcja. Istniała ogromna szansa na to, że ten przypadkiem by go opuścił. Może tym razem miałby takie szczęście, że nie byłoby co już z niego zbierać. - A że druga opcja też jest niesamowicie kusząca... To może odstawisz mnie jednak do tego więzienia, co? - Spróbować zawsze można.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 209
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 19 Kwi, 2018 22:57   

Thor nie przejął się specjalnie odpowiedziami, które usłyszał. W końcu kto, jak kto, ale akurat on nie przejmował się specjalnie niczym i bardzo cenił sobie wolność.

- Dobrze. Nie chcecie, nie ma sprawy. Przynajmniej miejcie komunikatory i telefony pod ręką, bo jak zacznie się dziać, to każda pomoc będzie potrzebna! - rzucił tym swoim patetycznym tonem, po czym spojrzał jeszcze na zbieraninę Midgardczyków z bronią z ich kapłanem ze sreberkiem na głowie, pokręcił głową i dużo ciszej dodał - Czasami się cieszę, że moje oczekiwania wobec wyznawców są jasno sprecyzowane. Przynajmniej nie siedzą w środku lasu z folią aluminiową na łbach.

Zakręcił młotem i w sumie tyle go widzieli.

//zt. Stark Tower



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Mortis Valor Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018