{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Warsztat Starka
Autor Wiadomość

Groot 





Imię i nazwisko: Groot
Pseudonim: Giving Tree, Rocket's Personal, Houseplant/Muscle, Dumb Tree
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: Szybka regeneracja, zdolność manipulowania swoim ciałem, wytwarzanie zarodników emanujących światłem.
Znaki szczególne: Wygląda jak... drzewo.
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 52
Wysłany: Nie 08 Sty, 2017 18:09   

Dziwne było to, że na "głąbie" rzucone w jego kierunku przez Rocketa, Groot w ogóle się nie oburzył. Czyżby tego typu określenia były na porządku dziennym, i się po prostu przyzwyczaił, że Raccoon mówi jedno a myśli drugie?
W sumie można by powiedzieć, że zignorował całą resztę. Spokojnie siedział więc na podłodze, z Rocketem na ramieniu, i obserwował wychodzących Gamorę i Petera.
-I am Groot. - zamarudził tylko, jakby chciał ich pospieszyć. Zdecydowanie czuł, że już za dużo czasu spędzili nic nie robiąc.
A wracając do Rocketa...
Groot nie zwracał uwagi na jego skrzywioną minę. I tak wiedział, że w głębi swojego modyfikowanego genetycznie serduszka ( w skrócie GMO), był pociesznym stworzonkiem, które po prostu wstydziło się swoich prawdziwych uczuć. Tak jak i Peter, o czym raczył im powiedzieć Drax.
Jednak rozmyślania Olbrzyma przerwał Rocket, który zaczął już broić przy sprzęcie ich gospodarza.
Groot pokręcił zrezygnowany głową. Zawsze to samo. Wszędzie go pełno, i bardzo często tylko chwila dzieli od prawdziwego nieszczęścia. Tak jak i tym razem, gdy to Stark zareagował na tyle szybko, by nic się nie stało.
Jednak gdy Tony dość brutalnie (no może nie do końca) obszedł się z jego przyjacielem, Groot wstał marszcząc brwi.
Oczywiście Szopowi nic nie było, poza urażonym ego (ale to nic nowego), więc Drzewiec wyraźnie się rozluźnił. Zainteresowało go natomiast coś innego... I zdecydowanie nie miało to nic wspólnego z zagadnieniami dotyczącymi budowy statku.
-I am Groot. - powiedział do Starka, niemal natychmiast szukając poparcia u pozostałej dwójki przyjaciół.
Powrót do Milano? Bardzo proszę. Ale nie ma mowy, by ruszyli się stąd nim wrócą Gamora i Quill. Co to to nie.
Groot założył ręce za plecami, i grzecznie czekał.
 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 86
Wysłany: Wto 10 Sty, 2017 19:17   

Interwencja nie była potrzebna, Rocket doskonale wiedział, gdzie celuje i jakie straty spowoduje. Choć szczerze miał nadzieję, że impuls z rękawicy stapia materię, nie smaży. Cóż, to się poprawi i ten cały Stark wreszcie będzie mieć ją w pełni sprawną. I może się czegoś nauczy przy okazji.
- Ej, łapy przy sobie! - wrzasnął, gdy złapano go za kołnierz. - Czy ja ci wyglądam na pluszową zabawkę? - warknął. No dalej, powiedz że tak. Powiedz... a ja zrobię z twojej dupy drugie Kyln... Zdecydowanie się nie polubią, mimo to Futrzak postanowił nie zaznajamiać Terranina ze swoimi pazurami dopóki nie dokonają napraw. To będzie trudne, ale nie niewykonalne. Tak przynajmniej wmawiał sobie, słuchając wymagań tego człowieka.
- Jakbyś wiedział jak je obsłużyć... - wymamrotał pod nosem. Oczywiście, że nie pozwoli mu dotknąć swoich narzędzi. Jeszcze by sobie krzywdę zrobił.
- Po próbki trzeba się pofatygować, ale schematy mogę wyrysować od ręki. To będzie szybsze niż znalezienie ich w bajzlu Quilla. - Wzruszył ramionami. Kto jak kto, ale Rocket znał Milano jak własną kieszeń. Ba, było mu jak dziecko. Drugie i mniej ważne, pierwszym był Groot, ale zawsze.
- O, czyli już wiesz co to sztuczna inteligencja. Będą z ciebie ludzie Stark - wyszczerzył się do mężczyzny. Chwilę później spoważniał, zastanawiając się nad odpowiedzią na zadane pytanie.
- No, u Łysego. Znasz Łysego? Ten co prowadzi jakieś schronisko, czy szkołę, czy jakoś tak... czekaj... Javir, Javier? Coś koło tego. - Rozłożył zrezygnowany łapki. - Jakoś nie interesowało mnie zapisanie adresu.
Ech, Drax i jego "broń dla wojownika". Jakby miał jej mało. Dałby głowę, że pół ładowni to zabawki Niszczyciela. Cóż. Zawsze to lepsze hobby niż niszczenie otoczenia. Westchnął tylko teatralnie i potarł pyszczek łapkami w geście lekkiej irytacji.
- Ależ oczywiście, że na nich zaczekamy - poinformował Groota. - Nie chcę znowu latać za kimś po tym chaosie zwanym... właściwie jak nazywa się to miasto? - To pytanie skierował już do gospodarza. Bo przecież, oprócz tego, że trafili na Terrę, nie wiedzieli prawie nic o okolicy.
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 115
Wysłany: Pią 13 Sty, 2017 08:42   

//Laboratoria

Rozmowa Gamory i Quilla nie trwała długo. Może maksymalnie 15 minut spędzili na krótkiej kłótni, dość szybko zakończonej ripostą Petera, której nie potrafiła się oprzeć oraz mini inwigilacji Avengersów w bazie danych, zwanej internetem. Dlatego też ekipa zebrana w warsztacie nie musiała długo czekać, gdy ponownie zjawili się w pomieszczeniu.
Gdy weszli do środka nie przyłączyła się do rozmowny. Nie było sensu skoro zaczęli przekazywać informacje dotyczące ich pobytu. Właściwie tylko czekała, aż będzie mogła dodać coś od siebie, ale o dziwo robiła to cierpliwie.
- Uda się pan z nami, panie Stark? - Znowu przeszła na ten oficjalny ton, dlatego kolejny raz się poprawiła, robiąc to raczej nieśpiesznie, lecz z pewnością dodając.
- Tony - W jej spojrzeniu mógł dostrzec ogromną nadzieję, że to właśnie on im pomoże, że to całe zamieszanie skończy się w miarę szybko i będą mogli wrócić do swoich zajęć.
- Jeżeli się zgodzisz, czy mógłbyś nam opowiedzieć o grupie Avengers? Nigdy wcześniej o was nie słyszeliśmy -
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 275
Wysłany: Pią 13 Sty, 2017 10:47   

- Zdecydowanie nie - odparł Stark na zarzut Rocketa. - Pluszowe zabawki nie pyskują. A to miasto to Nowy York. JARVIS, wyświetl im mapę Ziemi i naszą lokalizację. I tablicę dla naszego futrzastego przyjaciela.

Wolna przestrzeń warsztatu rozbłysła błękitnym światłem, które uformowało się w nisko umieszczoną holograficzną tablicę oraz wirtualne przedstawienie planety z zarysem kontynentów. Ziemia obracała się wolno wokół swojej osi, a na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej, w miejscu, w którym znajdował się Nowy York pulsowała czerwona kropka.

Już miał się zapytać, czy gadające drzewko zawsze ma tak ograniczony zasób słownictwa, ale wtedy Gamora i Quill wrócili. Stark od razu wyczuł, że ich rozmowa nie była do końca przyjemna, lecz wszystko wskazywało na to, że się dogadali.

- Jak tylko spakują sprzęt do poniesienia waszej maszyny i któreś z was mi powie, gdzie dokładnie się rozbiliście. Bo jakiś "łysy Javier" nie jest adresem - dodał, rzucając Szopowi znaczące spojrzenie.

Kolejne pytanie ze strony zielonej kosmitki nieco go zaskoczyło, co starannie postarał się ukryć. Wydawali się zagubieni na Ziemi, a jednak posiadali informacje, które ktoś musiał im przekazać. Albo też wieść o Avengersach się rozniosła po galaktyce.

- To inicjatywa S.H.I.E.L.D. by zebrać najpotężniejszych bohaterów, aby bronili Ziemię przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Nie wiedziałem, że poza tą planetą ktoś o nas słyszał. - Tony patrzył wyczekująco na Gamorę, licząc na to, że powie mu skąd wie o Avengers.




 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 104
Wysłany: Nie 15 Sty, 2017 16:03   

Mógł się spodziewać, że Rocket nie ogarnie adresu. Właściwie to sam też tego nie ogarniał, bo i jak? Wyprysnęli z posiadłości Łysego jak pocisk z procy i nie miał czasu zerkać na boki i szukać tabliczki z nazwą ulicy, zajęty tym, by utrzymać auto na drodze, a ich wszystkich przy życiu.
- Łysy nazywa się Charles Xavier, a udało się nam wylądować na tyłach jego szkoły dla utalentowanej młodzieży - podsunął Starkowi, częstując się ukradkiem szkocką.
Którą też prawie się zadławił, kiedy Tony zapytał Gam, skąd wiedzą o Avengers. A ponieważ Gamora była z tych "co w sercu, to zwykle na języku", więc postanowił ją poratować.
- Xavier musiał o was wspomnieć - wtrącił najbardziej niewinnym tonem, na jaki go było stać, rzucając Gam ukradkowe spojrzenie, mówiące, by trzymała się jego wersji. Ich gospodarz nie musiał wiedzieć, że sobie trochę powęszyli po przeciwnej stronie korytarza.




 
 

Groot 





Imię i nazwisko: Groot
Pseudonim: Giving Tree, Rocket's Personal, Houseplant/Muscle, Dumb Tree
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: Szybka regeneracja, zdolność manipulowania swoim ciałem, wytwarzanie zarodników emanujących światłem.
Znaki szczególne: Wygląda jak... drzewo.
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 52
Wysłany: Nie 15 Sty, 2017 23:59   

Z wielką uwagą przyjrzał się mapie, która została im wyświetlona. Ładne to to jest. Przynajmniej tak sobie myślał Groot.
Ale już nazwanie Rocketa pluszową zabawką wcale mu sie nie spodobało. I gdyby nie to, że Stark miał im pomóc, i że na pewno nie spodobałoby to się Gamorze i Quillowi, Groot chętnie powiesił by miliardera za kołnierz na jakimś wysoko umiejscowionym haku...
Ale chwila... Groot jako pierwsze dziecko Rocketa?! Serio?! A mam przypomnieć te wszystkie sytuacje, gdy to Drzewiec musiał ratować Szopa z opresji, w którą sam się wpakował?
Ale nie o tym teraz...
-I am Groot. - i bardzo dobrze. Mają zaczekać aż Quill z Gam wrócą do nich. Żadna siła nie ruszy stąd Groota.
Oho. O wilku mowa!
-I am Groot! - powiedział ucieszony. I znowu wszyscy w komplecie! Groot uwielbiał takie momenty! Chyba że byli atakowani, wtedy jednak rozproszenie było dużo lepszą taktyką.
-I am Groot. - przytaknął Grootie na słowa Quilla. Dokładnie tak nazywał się dyrektor tej szkoły. Charles Xavier.
Pokręcił z niedowierzaniem głową, zerkając na Rocketa. To przecież nawet on to zapamiętał...
Jednak dalsza część rozmowy umknęła uwadze Groota, który podszedł do okna i z zaciekawieniem przyglądał się otoczeniu Stark Tower.
 
 

Drax 





Imię i nazwisko: Drax
Pseudonim: Niszczyciel
Data urodzenia/Wiek: nieznane
Zdolności: Nadludzka siła, zręczność, wytrzymałość, przyspieszona regeneracja, mistrzowski wojownik, ekspert w walce na noże
Znaki szczególne: 200cm wzrostu, czerwone tatuaże
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 55
Wysłany: Sro 18 Sty, 2017 19:23   

Od razu pół ładowni. Pragnę zaznaczyć, że Gam też korzystała z jego zabawek, więc wychodziło to na plus. Poza tym musieli jakoś utrzymywać formę fizyczną. Quillowi też by się przydało od czasu do czasu pomachać mieczem lub inną bronią dla prawdziwego wojownika. Oczywiście wszelakie wyrzutnie rakiet czy inne ciężkie zabawki należały do niego. Nie, że tylko on je potrafił obsługiwać, ale o wiele lepiej wyglądał z nimi niż taki Rocket. No i odrzut nie sprawi, że poleci na plecach na drugi koniec pola bitwy. Co do futrzastego przyjaciela, to lepiej nie nazywać go pluszowym na głos. Rocket zdecydowanie tego nie lubił, o czym często ich informował stosując łacinę uliczną. Drax czasami się zastanawiał czy te wszystkie przekleństwa to były wszczepione, czy szop je gdzieś podłapał. Nie ważne. Ważne, że dyskutował ze Starkiem czego efektem było wyświetlenie mapy całej tej planety i ich lokalizacja.
- No nareszcie jakieś konkrety. Dzięki stary. – powiedział Drax i klepnął bogacza w plecy, co się pewnie skończyło tym, że członek Avengers prawie zarył twarzą o podłogę. Drax nie przejmował się jednak tym, tylko wpatrywał się w mapę. Ci ludzie byli jednak całkiem rozwinięci. W międzyczasie do pomieszczenia wrócili Peter i Gamora. Najwidoczniej już skończyli romansować, czy co tam Star Lord jej pokazywał.
- Ja tam nie widziałem nikogo utalentowanego. No, może poza tą twardą dziewczyną. Ona miała w sobie ogień. – powiedział Drax i uśmiechnął się szeroko. Lubił wyzwania, a dziewczyna pokazała charakterek. Kiedy wyżej wymieniona dwójka pytała o jakąś organizację to Niszczyciel zaczął się rozglądać w poszukiwaniu jakiejś ciekawej broni. W końcu wyglądało mu to na warsztat, wiec Stark powinien coś tworzyć. I chłop miał szczęście, że wypowiedział te słowa, gdyż wojownik, już chciał podnosić jakieś biurko.
- Najpotężniejsi? Czyli kto? Jak silni są? – pytał Drax. Zawsze szukał nowych wyzwań, a to mogło być jedno z nich.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 275
Wysłany: Czw 19 Sty, 2017 14:57   

Stwierdzenie, że "kosmici są inni" powinno być zdaniem Starka zmienione na "kosmici są kompletnie i nieodwołalnie szurnięci". Klepnięcie Draxa nie posłało to na podłogę tylko dzięki dwóm rzeczom - po pierwsze, opierał ręce o blat, chcą wstać i to one przejęły impet, który na moment pozbawił go tchu, a po drugie, nie był taki cherlawy jakby się mogło Niszczycielowi wydawać.
Stark słysząc nazwisko Charlesa już wiedział, gdzie kosmiczna drużyna się rozbiła. Mieli cholernego farta, że akurat tam wylądowali, pomyślał, przechodząc na koniec warsztatu i ze schowka [po wbiciu kodu i zeskanowaniu oka] wytargał przenośną zbroję. Wolał być przygotowany na wszystko, a zresztą może przyda im się żelazna pomoc. W końcu przypadki łażą po ludziach.
- JARVIS, przekaż Bergsonowi lokalizację i pilnuj młodej jak wróci tutaj - powiedział, stając obok Draxa. - Skopanie tyłków armii Chitauri i ich wielkim latającym robalom się liczy? - zapytał z niemal słodkim i bardzo niewinnym uśmiechem, który właściwie maskował fakt, że zrobiło mu się niedobrze na samą myśl o tamtym dniu.
- Idziecie czy zamierzacie wszcząć tutaj demonstrację? - zapytał ponaglająco, stojąc w drzwiach. - I lepiej by łapki waszego futrzastego kumpla trzymały się jego boków - dodał po chwili, czekając aż całe towarzystwo znajdzie się na korytarzu.
Quinjet już czekał na lądowisku grzejąc silniki. Nie było co zwlekać. Zapakował ich do maszyny, pogroził jeszcze Rocketowi, którego niejako przekupił miejscówką na siedzeniu drugiego pilota i wystartował biorąc kurs na Westchester

// Miejsce lądowania Milano [wszyscy - niech ktoś zacznie, wskazując miejsce gdzie można wylądować, to wtedy Stark skrobnie posta, w końcu Strażnicy lepiej wiedzą gdzie jest ich - teraz niewidzialny - statek]




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 252
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 23:30   

// Sala odpraw SHIELD

Wdowa zgrabnie wylądowała, jednak zanim wysiadła z pojazdu, wzięła kilka głębokich wdechów.
-Dajesz Nat, nie ma się czym stresować. Gdyby cię teraz Tony zobaczył, nie dałby ci żyć. Po prostu nie daj się zabić, a jutro pojdziesz na porządnego drinka.
Z tym mocnym postanowieniem wysiadła z quinjeta i skierowała się od razu do warsztatu.
-Witam ponownie, panno Romanoff. -głos J.A.R.V.I.S.a zagłuszył jej kroki. Uśmiechnęła się od razu. W koncu byl jedną z niewielu stałych w jej życiu.
-Witaj. Witaj. Dobrze Cię słyszeć. -odpowiedziała i sama usłyszała, jak pewność siebie wróciła do jej tonu głosu. -Sam dzisiaj rządzisz?
Nie czekając na odpowiedź weszła do Królestwa Starka. Rozejrzala się uważnie i zobaczyła cel swojej podróży.
Czarna, lśniąca zbroja. Pogładziła ją tym samym gestem, jakim wczesniej obdarzyła quinjeta.
-Cześć malutka... Tęskniłam.
 
 

Blink 





Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 28 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 59
Wysłany: Sob 13 Sty, 2018 14:31   

//Kilkenny Irish Pub – Queens

Wyskoczyła z portalu wprost przed charakterystyczne zbroje Iron Mana. Nie miała czasu, by się im teraz przyglądać. Szybko odwróciła głowę w stronę miejsca, z którego przybyła, po czym upewniwszy się, że nikt za nią nie podążył, zamknęła przejście. Stojąc na lekko ugiętych nogach pochyliła się do przodu starając się wyrównać oddech. Sytuacja wymusiła na niej szybkie działanie. Otwarcie wielu portali w tak krótkim czasie nie było może trudne, lecz z pewnością wpływało na nią w sposób czysto fizyczny. Mimo to była zadowolona, że udało jej się uciec w bezpieczne miejsce. Na pewno bezpieczniejsze niż dalsze tamten bar. Nie miała szans w bezpośrednim starciu z tak wieloma przeciwnikami i jeśli ktoś wtedy zdołałby się do niej zbliżyć, kto wie jak by skończyła.
- Było zdecydowanie zbyt blisko. – cicho skomentowała swoją przygodę, a choć może to wydawać się dziwne, na jej twarzy zagościł niewielki uśmiech. Właśnie tego typu sytuacji jej brakowało zawsze, gdy decydowała się przez jakiś czas ponownie zamieszkać w Instytucie. Choć pierwotnie miała inne plany, to wizja kolejnej prywatnej misji nawet ją ucieszyła. Powoli dochodząc do siebie, nawet nie zwróciła uwagi na to, że nie była tu sama. Oby jej to niczym nie kosztowało.
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 252
Wysłany: Czw 18 Sty, 2018 23:23   

Natasha, zgodnie z poleceniem Nicka, włożyła strój Iron Widow. Ponownie zajęło jej chwilę przyzwyczajenie się do tej zbroi. Na szczęście teraz miała już wprawę w jej obsłudze. Dla treningu uruchamiała po kolei wszystkie funkcje dostępne w zbroi, napawając się siłą i możliwościami jakie dawała.
-No to w drogę. -powiedziala do siebie, po czym uniosła głowę. -J.A.R.V.I.S, przekaż proszę Tony'emu, że zabrałam Zbroję Iron Widow na wycieczkę. Ii... Że niedługo ją odstawię na...
Nie zdążyła dokonczyc zdania, gdy zobaczyła coś niezwykłego. Otworzyła szeroko oczy widząc wpadającą do warsztatu dziewczynę i zamykający się za nią portal.
Świetnie, jeszcze jej tylko mutantow brakowało.
W duchu jęknęła, zła że jej misja się przesunie w czasie. Postanowiła więc nie bawić się w żadne ceregiele.
-Kim jesteś? -spytała dość szorstkim tonem, zbliżając się do Blink. -I co tutaj robisz?
 
 

Blink 





Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 28 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 59
Wysłany: Wto 30 Sty, 2018 11:54   

- Co? Tak. Już tłumaczę. – zareagowała z początku zaskoczona usłyszanym właśnie kobiecym głosem. Nie zwróciła wcześniej na nią uwagi, skupiając się bardziej na zamknięciu portalu, by nikt nie zdołał tu za nią podążyć. Gdziekolwiek było to „tutaj”. Przy tylu przejściach, które otworzyła, by bezpiecznie uciec z baru, spamiętanie który gdzie miałby prowadzić było wręcz niemożliwe. Na szczęście wystrój wnętrza oraz zbroje, na które przed momentem niemal wpadła stanowiły wystarczające podpowiedzi. Nie jest tak źle. Stark mógłby jej pomóc, może nawet któryś z pozostałych Avengers również zainteresowałby się tematem, o którym informacje posiadała Clarice. A właśnie miała okazję rozmawiać z jednym z nich. Tudzież jedną z nich. Wyprostowała się, zachowując raczej luźną pozycje. Spojrzała wprost na kroczącą ku niej osobę.
- Blink. – przedstawiła się krótko, korzystając z pseudonimu. Nie chciała zdradzać swego prawdziwego imienia, przynajmniej dopóki nie upewni się, że będzie to bezpieczne. – I to nie było celowe. Nie do końca, w każdym razie. Musiałam uciekać. Los chciał, że trafiłam akurat do tego miejsca. Nie jestem wrogiem. – równie krótko wyjaśniła powód swojej obecności w warsztacie i zapewniła o braku złych zamiarów. Na dłuższą opowieść przyjdzie czas, oczywiście jeśli jej rozmówczyni zechce ją wysłuchać.
A ty jesteś…? Wybacz, nie śledzę waszych poczynań. Nie na bieżąco. – oczywiście, że Clarice była niemal pewna z kim ma do czynienia. Kobieta, Stark Tower, Avengers… Wnioski do tego zestawu nasuwały się same. Nie słyszała zresztą, by jeszcze jakaś kobieta była aktywną członkinią tej drużyny. Chyba, że się myli, albo o czymś nie wie. Jak wspomniała, nie jest na bieżąco ze wszystkim co się dzieje. Przez cały czas zarówno tonem swojego głosu, jak i mową ciała starała się pokazać, że stoi po tej samej stronie i nie przybyła tu, by coś ukraść lub uczynić coś innego co Natasha mogła być uznać za akt agresji. Mimo to wykazywała także dużą pewność siebie. Nie była przytłoczona tym gdzie przebywała, ani tym z kim rozmawiała i w jakiej sytuacji do tego doszło.
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 252
Wysłany: Czw 08 Lut, 2018 11:10   

Jednym dotknięciem palca, Nat odchyliła maskę zbroi. Uniosła jedną brew i spojrzała dość surowo na Blink. Żyła już wystarczająco długo, by nie wierzyć we wszystko co się jej mówi.
-Czyli jak mam rozumieć... Uciekałaś i pojawiłaś się tutaj? Przypadkowo? - zerknęła szybko za dziewczynę, tam gdzie zamknął się portal. - To teraz w dwóch słowach powiedz mi przed czym uciekałaś. I jakie jest prawdopodobieństwo, że to "coś" lub "ktoś" przyjdzie tutaj za Tobą.
Ta ostatnia kwestia martwiła ją najbardziej. W końcu nie wiedziała z kim ma do czynienia. A na ile orientowała się w ostatnich wydarzeniach, to nowo przybyła kobieta mogła należeć do jakiejkolwiek grupy. Co nie było do końca optymistyczne. W ostatnim czasie ich sytuacja się w końcu trochę... Skomplikowała.
Nie podobała jej się również moc dziewczyny. Z jednej strony mówiła, że nie jest wrogiem, ale to samo powtarzał każdy przeciwnik. A skoro Blink potrafiła przenosić się za pomocą portali, to być może mogła zaraz sprowadzić tutaj całą armię wrogów. I wtedy nawet ona, Black Widow miałaby problem.
Uśmiechnęła się lekko, unosząc jeden kącik ust. W głowie zaświtał jej pewien plan, który miałby zastosowanie tylko wtedy gdy okaże się, że Blink faktycznie jest z "tych dobrych".
-Musisz mnie przekonać do tego, że naprawdę nie masz złych zamiarów. Zresztą... Pokazywanie się w pojedynkę w siedzibie Avengersów? - pokręciła głową, nadal się uśmiechając. - To nie jest zbyt rozsądne.
 
 

Blink 





Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 28 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 59
Wysłany: Sob 10 Lut, 2018 13:45   

- Czy to nie oczywiste? Może jeszcze o tym nie wiesz, ale ludzie raczej nie przepadają za takimi jak ja. Co sądząc po ich ogólnym uwielbieniu waszej drużyny i innych uzdolnionych jest nieco ironiczne, nie uważasz? – tymi słowami niejako więc przyznała się do tego, że jest mutantką. To powinno więc stanowić odpowiedź na przynajmniej jedno z pytań zadanych jej przez Black Widow. – Chciałam się tylko napić piwa ze znajomym, pogadać, nadrobić zaległości. Z początku nikt nie zwracał na mnie uwagi, a później… Sytuacja zrobiła się nieciekawa. Musiałam uciekać. Bum. Jestem tutaj. I nie, nikt tu za mną nie wpadnie. Chyba, że sami potrafią coś więcej niż rzucać się z łapami na osobę, która w żaden sposób im nie zawiniła. A szczerze w to wątpię. – to powinno uspokoić kobietę, choć odrobinę. Nawet jeśli jednak wśród tamtych ludzi znalazł się ktoś kto potrafi się teleportować, czy w inny sposób przenosić z miejsca na miejsce, to musieliby jakoś odkryć dokąd uciekła. A samo to nie będzie takie proste.. Pozostali mieli zbyt mało czasu, by móc przyjrzeć się miejscu widocznemu przez przejście, przez które przeszła Clarice. Portal zamknęła dość szybko, upewniając się, że nikt za nią nie podążył.
- I jak miałabym to zrobić? Stoję przed tobą, sama, bez broni. Gdym miała cię zaatakować, sprowadzić pomoc lub w jakiś inny sposób ci zagrozić, już bym to zrobiła. Uwierz mi. – nie zamierzała się w żaden sposób korzyć przez Natashą. Nie zależało jej na tym, czy ludzie ją lubią, czy nie. Czy wierzą w jej słowa, czy nie. Powiedziała prawdę. Jeśli kobieta uważa inaczej, trudno. Skoro już jednak trafiła do samego serca Stark Tower i w dodatku z miejsca napotkała przedstawicielkę Avengers, to naszła ją myśl, że warto to wykorzystać. Avengers mają fundusze, kontakty i możliwości, które mogłyby pomóc Blink rozwikłać sprawę ataku, który planowała niebieskowłosa.
- Nie ufasz mi? Dobrze, ludzie już mnie do tego przyzwyczaili. Naprawdę mnie to nie obchodzi, nie musimy się nawet lubić i tak dalej. Mam jednak dla ciebie propozycję. Wielu ludzi może być zagrożonych. Nie wiem kiedy, ale wiem gdzie i kto za tym stoi. Możemy im pomóc, razem, a później rozejść się każda w swoją stronę. Co ty na to? – sama nie wiedziała na co konkretnie liczyła. Wątpiła, by Black Widow się na to zgodziła. Zwłaszcza, że ich znajomość nie rozpoczęła się najlepiej. Liczyła się z odmową, brakiem wiary w jej słowa, a z drugiej strony nie miała nic do stracenia. Jeśli kobieta ja zignoruje, wtedy Clarice zwróci się o pomoc do kogoś z Instytutu, ewentualnie sama ruszy do Chin.
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 252
Wysłany: Wto 13 Mar, 2018 23:47   

Natasha zmrużyła oczy, słuchając uważnie Blink. Faktycznie, coś w tym było. Avengersi, którzy zdemolowali pól świata (nie tylko tego), mieli stawiane pomniki, a mutanci byli szukani, ścigani i Bóg wie co jeszcze. Ale z drugiej strony...
-Wiesz, jestem w stanie zrozumieć zwykłych ludzi, akurat w tej kwestii. - odezwała się po chwili milczenia, czując jak powoli się rozluźnia. - W końcu my jesteśmy tylko garstką oszołomów, nad którymi nikt nie ma kontroli. Za to mutanci... Cóż. Co drugi człowiek na Ziemi może mieć specjalne zdolności. I spróbuj znaleźć wszystkich, i nad nimi zapanować.

Niespodziewanie dla samej siebie uśmiechnęła się do różowowłosej kobiety.
-Akurat to, co mi przed chwilą pokazałaś, te portale wcale nie uspokaja mnie w kwestii posiadania lub nie przez Ciebie broni. Podejrzewam, że w ułamku sekundy mogłabyś sprowadzić mi tutaj cały arsenał przechowywany w amerykańskiej bazie wojskowej gdzieś w Iraku, prawda?
I może chciała powiedzieć coś jeszcze, gdy odebrała komunikat Jarvisa. Zmarszczyła brwi i przygryzła wewnętrzną stronę policzka, zastanawiając się poważnie nad czymś.

Sorry, chłopaki. Tym razem musicie poradzić sobie beze mnie. Wrócę, jak tylko skończę z tym
zadaniem.

-Jarvis? - za pomocą komunikatora wbudowanego w hełm Iron Widow, przekazała krótką informację, wraz z prośbą o to, by informowali ją w razie poważnej awarii.
-Powodzenia... - szepnęła tak cicho, że Blink dopiero mocno wytężając słuch mogła usłyszeć co agentka powiedziała. A Natasha sama nie była pewna, czy kieruje to do pozostałej części Avengersów, którzy mieli się zmierzyć ze "zbliżającym się niebezpieczeństwem", czy do samej siebie.
Wróciła wzrokiem do młodej mutantki. Przez chwilę analizowała jej sowa. A może by tak wzajemna pomoc? Wreszcie skinęła głową.

-Okej. W porządku. Pomogę Ci. - powiedziała, zamykając hełm Iron Widow. - Ale najpierw Ty pomożesz mi. Muszę szybko dostać się na drugi koniec świata. Mnie to trochę zajmie, ale dzięki Twojej mocy, dostanę się tam w kilka chwil. - z każdym słowem zwiększała tempo mówienia. Postanowiła również zacząć pakować. Nie wiedziała do końca na co się szykować, stwierdziła więc, że weźmie... Wszystko. Wszystko to, co może się przydać, ale nie będzie jej zawadzać.
- A jak tylko uporamy się z MOIM zadaniem, wtedy zajmiemy się tym, co Ty masz na głowie. - mówiąc to pokazała Blink cel swojej podróży.
-Byłaś w Chinach? Musimy się dostać... - wskazała palcem dokładne miejsce na mapie. - O tutaj. Xinyu - Kompleks więzienny Dadong.
 
 

Blink 





Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 28 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 59
Wysłany: Wto 20 Mar, 2018 17:44   

Wyrażając podobne opinie Natasha z pewnością nie zrobi sobie z Blink przyjaciółki. Dlaczego ludzie, a przynajmniej ich większość, są tak krótkowzroczni i w całym tym zamieszaniu nie dostrzegają tego, że mutanci nie stanowią dla nich zagrożenia? Większość chce jedynie prowadzić normalnie życie, tak jak czyniła to do tej pory. Tymczasem z każdej strony są atakowani, szykanowani i zastraszani. Wszystko przez to, iż istnieje nieliczna grupa tych, którzy swe moce wykorzystują do niecnych celów. Kompletnie przy tym zapomina się o tak prostym fakcie jak ten, że podobne przypadki istnieją w każdym społeczeństwie i nie da się nic z tym zrobić. A w ich przypadku działalność Magneto oraz jego bractwa i tak została już dość mocno ukrócona. Nikt nie patrzy też na jak wiele dobra uczynili X-Men. Ostatecznie, jak zawsze w tego typu przypadkach, najbardziej poszkodowani okazują się być ci których polityka kompletnie nie interesuje i chcą trzymać się z dala od związanego z mutantami zamętu.
Clarice miała na ten temat wiele do powiedzenia. I nie byłoby to raczej nic dla Black Widow przyjemnego, o czym świadczyła nieco bardziej złowroga mina, będąca raczej ostrzeżeniem przed tym, by ostatecznie nie brnąć dalej w tym kierunku. Wbrew swojemu charakterowi Blink musiała ugryźć się w język. Potrzebowała pomocy, Avengers mogą jej udzielić. Nie zrobią tego jeśli już podczas pierwszej rozmowy poważnie pokłóci się z jedną z nich.
Kolejne stwierdzenie, czy też skierowane do niej pytanie, podsumowała wyłącznie wzruszeniem ramion. Jej moce może nie do końca działały dokładnie w sposób opisany przez kobietę, ale wielce się nie pomyliła. Miały coś ważniejszego ustalenia. W dodatku nawet jeśli chciałaby coś odpowiedzieć, to Natasha i tak by teraz tego nie usłyszała, bo była skupiona na czymś innym.
Widząc wskazany jej przez Black Widow cel podróży odruchowo się uśmiechnęła. Widziała już to miejsce. Chyba, że pamięć oraz wzrok próbowały sobie z niej teraz zażartować. Wyglądało więc na to, że trochę wbrew oczekiwaniom Mścicielki, zdołają załatwić dwie sprawy jednocześnie.
- Może wyda ci się to dziwne, ale osoby, przed którymi uciekłam mówiły coś o ataku na więzienie w Chinach właśnie i eliminacji przebywających tam więźniów. Wydaje mi się, że wskazywali dokładnie to samo miejsce co ty teraz. Przypadek? – spojrzała na rozmówczynię licząc na nieco większą wylewność z jej strony. – Co cię tam tak właściwie interesuje? – spytała.
Po kilku chwilach, niezależnie od tego, czy otrzymała odpowiedź czy nie, odezwała się raz jeszcze.
- Masz jakieś zdjęcia tego kompleksu lub jego okolicy? Cokolwiek co pozwoli mi bardziej obrazowo zapoznać się z terenem, w który mam nas przenieść? – jeśli Natasha chce znaleźć się w bezpośrednim sąsiedztwie więzienia, cała i zdrowa, Clarice potrzebuje lekkiej pomocy. Jeśli takowej nie uzyska, może otworzyć portal do jednej z teoretycznie pobliskich prowincji, lecz resztę drogi będą musiały przebyć w inny sposób.
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 252
Wysłany: Czw 05 Kwi, 2018 17:04   

Cóż... Blink zdaje się nie miała poczucia humoru. Albo po prostu w kwestii mutantów była dość wrażliwa.
Natasha o mutantach wiedziała tyle, ile wiedziała agencja. Jednak biorąc pod uwagę statystyki, to w swoim życiu musiała poznać co najmniej kilkoro mutantów. Jednak to Blink właśnie miała możliwość jej pomóc. I nie, nie traktowała tego jako czegoś wow, niesamowitego i niespotykanego. Nie po tym co przeżyła z Lokim i Thorem czy chociażby z Hulkiem. Jednak znała ludzi. I wiedziała, że zwykły obywatel świata ledwo radzi sobie z zagadnieniem żywności GMO, a co tu mówić o ludziach w mutacjami? I na pewno nie rozgranicza tego na dwa obozy - dobrych i złych. Xmenów i tych od Magneto. Zwykły człowiek boi się tego co nie jest mu znane. Tak było od wieków, od początków ludzkości. Cokolwiek było tajemnicze, było tez potencjalnie niebezpieczne.
Widząc minę Clarice, uniosła jeden kącik ust. Na szczęście zasłona w postaci hełmu zbroi skutecznie zasłoniła twarz Natashy. Bo tak naprawdę uśmiech ten nie oznaczał niczego złego. Wdówkę rozbawiło jedynie zacięcie jakie malowało się na twarzy Blink.
Jednak dopiero słowa młodej mutantki sprawiły, że Nat podeszłą bliżej, słuchając uważnie.
Czyli nie tylko S.H.I.E.L.D. zwróciło uwagę na dziwne wydarzenia w odległych Chinach? No dobrze, pewnie będzie dużo zabawniej, niż Black Widow początkowo sądziła.
W skupieniu pokiwała głową.
-Jeżeli mogę coś powiedzieć ze stuprocentową pewnością, to to że w życiu nie ma przypadków. - powiedziała spokojnym głosem, chociaż przez jej głowę właśnie pędziło milion myśli na sekundę. A zanim odpowiedziała na zadane przez Blink pytanie, westchnęła cicho. - Co mnie tam interesuje? Wszystko.
Odpowiedź może i nie była zbyt rzeczowa, jednak w zasadzie Romanoff nie minęła się z prawdą choćby o milimetr.
-Jasne, daj mi moment... - przez chwilę szukała plików, które dostała od Nicka. - Spójrz. - gdy to powiedziała, odwróciła się do monitorów, na których ukazało się miejsce, które wskazał jej Fury jako cel podróży. - Czy to wystarczy?
 
 

Blink 





Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 28 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 59
Wysłany: Czw 12 Kwi, 2018 11:52   

- Musi. – odparła krótko po tym jak Natasha zadała jej pytanie. Dokładnie przyjrzała się ukazanym jej obrazom, szukając najbardziej dogodnego miejsca, w którym mogłaby otworzyć portal nie tworząc przy tym ryzyka wpadnięcia na wrogie służby. Skoro wiele różnych organizacji, z różnych stron świata interesuje się tym więzieniem, to oznaczać może, że nie będą tam same. Chińczycy w przypadku ataku, lub innych niepokojących zdarzeń z pewnością także wyślą dodatkowe siły do kompleksu. Jeśli tak będzie, muszą zachować jeszcze większą ostrożność. Jeśli udostępnione przez Natashę zdjęcia sięgają nieco poza granice samego zakładu, wtedy dobrze byłoby pojawić się właśnie za jego murami, w nie tak łatwo dostrzegalnym miejscu. Jeśli nie, cóż… Wtedy trzeba będzie kombinować, ale i to da się rozwiązać. Kilka kolejnych chwil wpatrywania się w obraz i Blink była już niemal pewna odnośnie punktu, w którym powinny się zjawić.
Już miała otwierać portal, który przeniósłby je przez pół świata, lecz w ostatniej chwili zawahała się i zrezygnowała. Uderzyła ją pewna myśl i wpierw wolała zadbać o to, by to nieznośne uczucie zniknęło.
- Jeszcze jedno. Z tego co się orientuję, zbroja nie jest twoim standardowym narzędziem pracy. Jest coś czego powinnam się obawiać, gdy znajdziemy się na miejscu? Na coś przygotować? - strój Black Widow średnio też pasował do wizerunku szpiega, który miał po cichu gdzieś wejść, zdobyć potrzebne informacje czy też wykonać inne zadanie, a następnie równie cicho i niepostrzeżenie stamtąd wyjść. Oczywiście, istniała możliwość, że zbroja posiadała możliwości, które mogłyby we wszystkich tych rzeczach pomóc, ale dla własnego dobra wolała zakładać, że jej rozmówcy nie zawsze o wszystkim od razu informują. Zwłaszcza od czasu całej sprawy z Seleną. Takie podejście od jakiegoś czasu skutecznie utrzymywało ją przy życiu, więc teraz nie zamierzała z niego rezygnować. Natasha ewidentnie postanowiła zastosować środki zapobiegawcze przeciwko pewnym zagrożeniom i Clarice nie zabierze ich tam dopóki nie będzie pewna, iż będzie to dla niej bezpieczne.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1116
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2018 22:43   

Obraz był stosunkowo dynamiczny i dobry. Gdy Clarice podeszła, by przyjrzeć się dokładniej zdjęciom i przypadkiem oparła się konsole, obraz przesunął się, ukazując jakiś teren zalesiony około 200 metrów od ogrodzenia. No, i od samego ogrodzenia do pierwszych budynków też było z 200 metrów. Ale przecież tym można zająć się w wolnej chwili, między teleportacją do, a teleportacją z obiektu.

Ponadto, w pewnym momencie na ekranie mignął jakiś znaczek. Dosłownie mignął. Tak szybko, że ciężko stwierdzić z stu procentową pewnością, że to był znak "Uwaga - Substancje Radioaktywne".
W końcu, gdyby SHIELD wiedział, że Chińczycy bawią się takimi zabawkami, na pewno nie wysłali na misję jednej agentki. No owszem, SHIELD nie zawsze miał najlepszą opinię... Ale nawet oni nie powinni być na tyle szaleni!

Gdy wszelkie pytania zostały zadane, a wszystkie odpowiedzi udzielone, kobiety, bez zbędnej zwłoki, ruszyły przez portale, by znaleźć się na odludziu w Chinach.

//z.t Chiny - Xinyu - Kompleks więzienny Dadong



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Mortis Valor Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018