{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Warsztat Starka
Autor Wiadomość

Groot 





Imię i nazwisko: Groot
Pseudonim: Giving Tree, Rocket's Personal, Houseplant/Muscle, Dumb Tree
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: Szybka regeneracja, zdolność manipulowania swoim ciałem, wytwarzanie zarodników emanujących światłem.
Znaki szczególne: Wygląda jak... drzewo.
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 47
Wysłany: Nie 08 Sty, 2017 18:09   

Dziwne było to, że na "głąbie" rzucone w jego kierunku przez Rocketa, Groot w ogóle się nie oburzył. Czyżby tego typu określenia były na porządku dziennym, i się po prostu przyzwyczaił, że Raccoon mówi jedno a myśli drugie?
W sumie można by powiedzieć, że zignorował całą resztę. Spokojnie siedział więc na podłodze, z Rocketem na ramieniu, i obserwował wychodzących Gamorę i Petera.
-I am Groot. - zamarudził tylko, jakby chciał ich pospieszyć. Zdecydowanie czuł, że już za dużo czasu spędzili nic nie robiąc.
A wracając do Rocketa...
Groot nie zwracał uwagi na jego skrzywioną minę. I tak wiedział, że w głębi swojego modyfikowanego genetycznie serduszka ( w skrócie GMO), był pociesznym stworzonkiem, które po prostu wstydziło się swoich prawdziwych uczuć. Tak jak i Peter, o czym raczył im powiedzieć Drax.
Jednak rozmyślania Olbrzyma przerwał Rocket, który zaczął już broić przy sprzęcie ich gospodarza.
Groot pokręcił zrezygnowany głową. Zawsze to samo. Wszędzie go pełno, i bardzo często tylko chwila dzieli od prawdziwego nieszczęścia. Tak jak i tym razem, gdy to Stark zareagował na tyle szybko, by nic się nie stało.
Jednak gdy Tony dość brutalnie (no może nie do końca) obszedł się z jego przyjacielem, Groot wstał marszcząc brwi.
Oczywiście Szopowi nic nie było, poza urażonym ego (ale to nic nowego), więc Drzewiec wyraźnie się rozluźnił. Zainteresowało go natomiast coś innego... I zdecydowanie nie miało to nic wspólnego z zagadnieniami dotyczącymi budowy statku.
-I am Groot. - powiedział do Starka, niemal natychmiast szukając poparcia u pozostałej dwójki przyjaciół.
Powrót do Milano? Bardzo proszę. Ale nie ma mowy, by ruszyli się stąd nim wrócą Gamora i Quill. Co to to nie.
Groot założył ręce za plecami, i grzecznie czekał.
 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 75
Wysłany: Wto 10 Sty, 2017 19:17   

Interwencja nie była potrzebna, Rocket doskonale wiedział, gdzie celuje i jakie straty spowoduje. Choć szczerze miał nadzieję, że impuls z rękawicy stapia materię, nie smaży. Cóż, to się poprawi i ten cały Stark wreszcie będzie mieć ją w pełni sprawną. I może się czegoś nauczy przy okazji.
- Ej, łapy przy sobie! - wrzasnął, gdy złapano go za kołnierz. - Czy ja ci wyglądam na pluszową zabawkę? - warknął. No dalej, powiedz że tak. Powiedz... a ja zrobię z twojej dupy drugie Kyln... Zdecydowanie się nie polubią, mimo to Futrzak postanowił nie zaznajamiać Terranina ze swoimi pazurami dopóki nie dokonają napraw. To będzie trudne, ale nie niewykonalne. Tak przynajmniej wmawiał sobie, słuchając wymagań tego człowieka.
- Jakbyś wiedział jak je obsłużyć... - wymamrotał pod nosem. Oczywiście, że nie pozwoli mu dotknąć swoich narzędzi. Jeszcze by sobie krzywdę zrobił.
- Po próbki trzeba się pofatygować, ale schematy mogę wyrysować od ręki. To będzie szybsze niż znalezienie ich w bajzlu Quilla. - Wzruszył ramionami. Kto jak kto, ale Rocket znał Milano jak własną kieszeń. Ba, było mu jak dziecko. Drugie i mniej ważne, pierwszym był Groot, ale zawsze.
- O, czyli już wiesz co to sztuczna inteligencja. Będą z ciebie ludzie Stark - wyszczerzył się do mężczyzny. Chwilę później spoważniał, zastanawiając się nad odpowiedzią na zadane pytanie.
- No, u Łysego. Znasz Łysego? Ten co prowadzi jakieś schronisko, czy szkołę, czy jakoś tak... czekaj... Javir, Javier? Coś koło tego. - Rozłożył zrezygnowany łapki. - Jakoś nie interesowało mnie zapisanie adresu.
Ech, Drax i jego "broń dla wojownika". Jakby miał jej mało. Dałby głowę, że pół ładowni to zabawki Niszczyciela. Cóż. Zawsze to lepsze hobby niż niszczenie otoczenia. Westchnął tylko teatralnie i potarł pyszczek łapkami w geście lekkiej irytacji.
- Ależ oczywiście, że na nich zaczekamy - poinformował Groota. - Nie chcę znowu latać za kimś po tym chaosie zwanym... właściwie jak nazywa się to miasto? - To pytanie skierował już do gospodarza. Bo przecież, oprócz tego, że trafili na Terrę, nie wiedzieli prawie nic o okolicy.
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 102
Wysłany: Pią 13 Sty, 2017 08:42   

//Laboratoria

Rozmowa Gamory i Quilla nie trwała długo. Może maksymalnie 15 minut spędzili na krótkiej kłótni, dość szybko zakończonej ripostą Petera, której nie potrafiła się oprzeć oraz mini inwigilacji Avengersów w bazie danych, zwanej internetem. Dlatego też ekipa zebrana w warsztacie nie musiała długo czekać, gdy ponownie zjawili się w pomieszczeniu.
Gdy weszli do środka nie przyłączyła się do rozmowny. Nie było sensu skoro zaczęli przekazywać informacje dotyczące ich pobytu. Właściwie tylko czekała, aż będzie mogła dodać coś od siebie, ale o dziwo robiła to cierpliwie.
- Uda się pan z nami, panie Stark? - Znowu przeszła na ten oficjalny ton, dlatego kolejny raz się poprawiła, robiąc to raczej nieśpiesznie, lecz z pewnością dodając.
- Tony - W jej spojrzeniu mógł dostrzec ogromną nadzieję, że to właśnie on im pomoże, że to całe zamieszanie skończy się w miarę szybko i będą mogli wrócić do swoich zajęć.
- Jeżeli się zgodzisz, czy mógłbyś nam opowiedzieć o grupie Avengers? Nigdy wcześniej o was nie słyszeliśmy -
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 267
Wysłany: Pią 13 Sty, 2017 10:47   

- Zdecydowanie nie - odparł Stark na zarzut Rocketa. - Pluszowe zabawki nie pyskują. A to miasto to Nowy York. JARVIS, wyświetl im mapę Ziemi i naszą lokalizację. I tablicę dla naszego futrzastego przyjaciela.

Wolna przestrzeń warsztatu rozbłysła błękitnym światłem, które uformowało się w nisko umieszczoną holograficzną tablicę oraz wirtualne przedstawienie planety z zarysem kontynentów. Ziemia obracała się wolno wokół swojej osi, a na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej, w miejscu, w którym znajdował się Nowy York pulsowała czerwona kropka.

Już miał się zapytać, czy gadające drzewko zawsze ma tak ograniczony zasób słownictwa, ale wtedy Gamora i Quill wrócili. Stark od razu wyczuł, że ich rozmowa nie była do końca przyjemna, lecz wszystko wskazywało na to, że się dogadali.

- Jak tylko spakują sprzęt do poniesienia waszej maszyny i któreś z was mi powie, gdzie dokładnie się rozbiliście. Bo jakiś "łysy Javier" nie jest adresem - dodał, rzucając Szopowi znaczące spojrzenie.

Kolejne pytanie ze strony zielonej kosmitki nieco go zaskoczyło, co starannie postarał się ukryć. Wydawali się zagubieni na Ziemi, a jednak posiadali informacje, które ktoś musiał im przekazać. Albo też wieść o Avengersach się rozniosła po galaktyce.

- To inicjatywa S.H.I.E.L.D. by zebrać najpotężniejszych bohaterów, aby bronili Ziemię przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Nie wiedziałem, że poza tą planetą ktoś o nas słyszał. - Tony patrzył wyczekująco na Gamorę, licząc na to, że powie mu skąd wie o Avengers.




 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 94
Wysłany: Nie 15 Sty, 2017 16:03   

Mógł się spodziewać, że Rocket nie ogarnie adresu. Właściwie to sam też tego nie ogarniał, bo i jak? Wyprysnęli z posiadłości Łysego jak pocisk z procy i nie miał czasu zerkać na boki i szukać tabliczki z nazwą ulicy, zajęty tym, by utrzymać auto na drodze, a ich wszystkich przy życiu.
- Łysy nazywa się Charles Xavier, a udało się nam wylądować na tyłach jego szkoły dla utalentowanej młodzieży - podsunął Starkowi, częstując się ukradkiem szkocką.
Którą też prawie się zadławił, kiedy Tony zapytał Gam, skąd wiedzą o Avengers. A ponieważ Gamora była z tych "co w sercu, to zwykle na języku", więc postanowił ją poratować.
- Xavier musiał o was wspomnieć - wtrącił najbardziej niewinnym tonem, na jaki go było stać, rzucając Gam ukradkowe spojrzenie, mówiące, by trzymała się jego wersji. Ich gospodarz nie musiał wiedzieć, że sobie trochę powęszyli po przeciwnej stronie korytarza.




 
 

Groot 





Imię i nazwisko: Groot
Pseudonim: Giving Tree, Rocket's Personal, Houseplant/Muscle, Dumb Tree
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: Szybka regeneracja, zdolność manipulowania swoim ciałem, wytwarzanie zarodników emanujących światłem.
Znaki szczególne: Wygląda jak... drzewo.
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 47
Wysłany: Nie 15 Sty, 2017 23:59   

Z wielką uwagą przyjrzał się mapie, która została im wyświetlona. Ładne to to jest. Przynajmniej tak sobie myślał Groot.
Ale już nazwanie Rocketa pluszową zabawką wcale mu sie nie spodobało. I gdyby nie to, że Stark miał im pomóc, i że na pewno nie spodobałoby to się Gamorze i Quillowi, Groot chętnie powiesił by miliardera za kołnierz na jakimś wysoko umiejscowionym haku...
Ale chwila... Groot jako pierwsze dziecko Rocketa?! Serio?! A mam przypomnieć te wszystkie sytuacje, gdy to Drzewiec musiał ratować Szopa z opresji, w którą sam się wpakował?
Ale nie o tym teraz...
-I am Groot. - i bardzo dobrze. Mają zaczekać aż Quill z Gam wrócą do nich. Żadna siła nie ruszy stąd Groota.
Oho. O wilku mowa!
-I am Groot! - powiedział ucieszony. I znowu wszyscy w komplecie! Groot uwielbiał takie momenty! Chyba że byli atakowani, wtedy jednak rozproszenie było dużo lepszą taktyką.
-I am Groot. - przytaknął Grootie na słowa Quilla. Dokładnie tak nazywał się dyrektor tej szkoły. Charles Xavier.
Pokręcił z niedowierzaniem głową, zerkając na Rocketa. To przecież nawet on to zapamiętał...
Jednak dalsza część rozmowy umknęła uwadze Groota, który podszedł do okna i z zaciekawieniem przyglądał się otoczeniu Stark Tower.
 
 

Drax 





Imię i nazwisko: Drax
Pseudonim: Niszczyciel
Data urodzenia/Wiek: nieznane
Zdolności: Nadludzka siła, zręczność, wytrzymałość, przyspieszona regeneracja, mistrzowski wojownik, ekspert w walce na noże
Znaki szczególne: 200cm wzrostu, czerwone tatuaże
Wiek: 23
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 54
Wysłany: Sro 18 Sty, 2017 19:23   

Od razu pół ładowni. Pragnę zaznaczyć, że Gam też korzystała z jego zabawek, więc wychodziło to na plus. Poza tym musieli jakoś utrzymywać formę fizyczną. Quillowi też by się przydało od czasu do czasu pomachać mieczem lub inną bronią dla prawdziwego wojownika. Oczywiście wszelakie wyrzutnie rakiet czy inne ciężkie zabawki należały do niego. Nie, że tylko on je potrafił obsługiwać, ale o wiele lepiej wyglądał z nimi niż taki Rocket. No i odrzut nie sprawi, że poleci na plecach na drugi koniec pola bitwy. Co do futrzastego przyjaciela, to lepiej nie nazywać go pluszowym na głos. Rocket zdecydowanie tego nie lubił, o czym często ich informował stosując łacinę uliczną. Drax czasami się zastanawiał czy te wszystkie przekleństwa to były wszczepione, czy szop je gdzieś podłapał. Nie ważne. Ważne, że dyskutował ze Starkiem czego efektem było wyświetlenie mapy całej tej planety i ich lokalizacja.
- No nareszcie jakieś konkrety. Dzięki stary. – powiedział Drax i klepnął bogacza w plecy, co się pewnie skończyło tym, że członek Avengers prawie zarył twarzą o podłogę. Drax nie przejmował się jednak tym, tylko wpatrywał się w mapę. Ci ludzie byli jednak całkiem rozwinięci. W międzyczasie do pomieszczenia wrócili Peter i Gamora. Najwidoczniej już skończyli romansować, czy co tam Star Lord jej pokazywał.
- Ja tam nie widziałem nikogo utalentowanego. No, może poza tą twardą dziewczyną. Ona miała w sobie ogień. – powiedział Drax i uśmiechnął się szeroko. Lubił wyzwania, a dziewczyna pokazała charakterek. Kiedy wyżej wymieniona dwójka pytała o jakąś organizację to Niszczyciel zaczął się rozglądać w poszukiwaniu jakiejś ciekawej broni. W końcu wyglądało mu to na warsztat, wiec Stark powinien coś tworzyć. I chłop miał szczęście, że wypowiedział te słowa, gdyż wojownik, już chciał podnosić jakieś biurko.
- Najpotężniejsi? Czyli kto? Jak silni są? – pytał Drax. Zawsze szukał nowych wyzwań, a to mogło być jedno z nich.
 
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 267
Wysłany: Czw 19 Sty, 2017 14:57   

Stwierdzenie, że "kosmici są inni" powinno być zdaniem Starka zmienione na "kosmici są kompletnie i nieodwołalnie szurnięci". Klepnięcie Draxa nie posłało to na podłogę tylko dzięki dwóm rzeczom - po pierwsze, opierał ręce o blat, chcą wstać i to one przejęły impet, który na moment pozbawił go tchu, a po drugie, nie był taki cherlawy jakby się mogło Niszczycielowi wydawać.
Stark słysząc nazwisko Charlesa już wiedział, gdzie kosmiczna drużyna się rozbiła. Mieli cholernego farta, że akurat tam wylądowali, pomyślał, przechodząc na koniec warsztatu i ze schowka [po wbiciu kodu i zeskanowaniu oka] wytargał przenośną zbroję. Wolał być przygotowany na wszystko, a zresztą może przyda im się żelazna pomoc. W końcu przypadki łażą po ludziach.
- JARVIS, przekaż Bergsonowi lokalizację i pilnuj młodej jak wróci tutaj - powiedział, stając obok Draxa. - Skopanie tyłków armii Chitauri i ich wielkim latającym robalom się liczy? - zapytał z niemal słodkim i bardzo niewinnym uśmiechem, który właściwie maskował fakt, że zrobiło mu się niedobrze na samą myśl o tamtym dniu.
- Idziecie czy zamierzacie wszcząć tutaj demonstrację? - zapytał ponaglająco, stojąc w drzwiach. - I lepiej by łapki waszego futrzastego kumpla trzymały się jego boków - dodał po chwili, czekając aż całe towarzystwo znajdzie się na korytarzu.
Quinjet już czekał na lądowisku grzejąc silniki. Nie było co zwlekać. Zapakował ich do maszyny, pogroził jeszcze Rocketowi, którego niejako przekupił miejscówką na siedzeniu drugiego pilota i wystartował biorąc kurs na Westchester

// Miejsce lądowania Milano [wszyscy - niech ktoś zacznie, wskazując miejsce gdzie można wylądować, to wtedy Stark skrobnie posta, w końcu Strażnicy lepiej wiedzą gdzie jest ich - teraz niewidzialny - statek]




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 244
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 23:30   

// Sala odpraw SHIELD

Wdowa zgrabnie wylądowała, jednak zanim wysiadła z pojazdu, wzięła kilka głębokich wdechów.
-Dajesz Nat, nie ma się czym stresować. Gdyby cię teraz Tony zobaczył, nie dałby ci żyć. Po prostu nie daj się zabić, a jutro pojdziesz na porządnego drinka.
Z tym mocnym postanowieniem wysiadła z quinjeta i skierowała się od razu do warsztatu.
-Witam ponownie, panno Romanoff. -głos J.A.R.V.I.S.a zagłuszył jej kroki. Uśmiechnęła się od razu. W koncu byl jedną z niewielu stałych w jej życiu.
-Witaj. Witaj. Dobrze Cię słyszeć. -odpowiedziała i sama usłyszała, jak pewność siebie wróciła do jej tonu głosu. -Sam dzisiaj rządzisz?
Nie czekając na odpowiedź weszła do Królestwa Starka. Rozejrzala się uważnie i zobaczyła cel swojej podróży.
Czarna, lśniąca zbroja. Pogładziła ją tym samym gestem, jakim wczesniej obdarzyła quinjeta.
-Cześć malutka... Tęskniłam.
 
 

Blink 





Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 28 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 51
Wysłany: Sob 13 Sty, 2018 14:31   

//Kilkenny Irish Pub – Queens

Wyskoczyła z portalu wprost przed charakterystyczne zbroje Iron Mana. Nie miała czasu, by się im teraz przyglądać. Szybko odwróciła głowę w stronę miejsca, z którego przybyła, po czym upewniwszy się, że nikt za nią nie podążył, zamknęła przejście. Stojąc na lekko ugiętych nogach pochyliła się do przodu starając się wyrównać oddech. Sytuacja wymusiła na niej szybkie działanie. Otwarcie wielu portali w tak krótkim czasie nie było może trudne, lecz z pewnością wpływało na nią w sposób czysto fizyczny. Mimo to była zadowolona, że udało jej się uciec w bezpieczne miejsce. Na pewno bezpieczniejsze niż dalsze tamten bar. Nie miała szans w bezpośrednim starciu z tak wieloma przeciwnikami i jeśli ktoś wtedy zdołałby się do niej zbliżyć, kto wie jak by skończyła.
- Było zdecydowanie zbyt blisko. – cicho skomentowała swoją przygodę, a choć może to wydawać się dziwne, na jej twarzy zagościł niewielki uśmiech. Właśnie tego typu sytuacji jej brakowało zawsze, gdy decydowała się przez jakiś czas ponownie zamieszkać w Instytucie. Choć pierwotnie miała inne plany, to wizja kolejnej prywatnej misji nawet ją ucieszyła. Powoli dochodząc do siebie, nawet nie zwróciła uwagi na to, że nie była tu sama. Oby jej to niczym nie kosztowało.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Luciferum zaprasza! Virtual Kennel Mortis Mystery Town Kundle Proelium

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2017