{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Egipt - Dolina Królów - grobowiec Mistrza
Autor Wiadomość

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 795
Skąd: Westchester
Wysłany: Czw 20 Gru, 2018 21:10   Egipt - Dolina Królów - grobowiec Mistrza

Położona parę kilometrów od samej Doliny, ukryta przez wieki pod piaskami pustyni, ignorowana przez rabusi i głupców, niewielka chatka skrywa straszliwą tajemnicę:
w jej piwnicy zamaskowano wejście do podziemi grobowca straszliwej istoty, prawdziwego demona, znanego tylko jako Mistrz.

Wzniesiona tysiące lat temu z kamienia, przykrytego błotem, powinna była zwrócić czyjść uwagę już dawno temu. Choć kto przejmowałby się chatką, gdy tuż obok znajdowały się grobowce faraonów?

Regularnie zasypywana i odkrywana przez wędrujący z wiatrem piach, dawno temu straciła dach i wszelkie ostre krawędzie. Tylko płytki na podłodze wyglądają na nowe. Ich hipnotyzujący, czerwony, wzór zdaje się poruszać na wietrze, przywołując na myśl pustynne demony.





“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1211
Wysłany: Czw 17 Sty, 2019 14:14   

Podróż Bifrostem była... bajkowa, nie dało się inaczej opisać feeri barw, które wokół nich tańczyły. Jedynie Thor dostrzegł niepokojące, okrutnie czerwone promienie, jakich nie zauważył podczas żadnej ze swoich niezliczonych podróży. Zdążył wygodniej chwycić młot, zanim zaklęcia wroga dopadły ich w połowie drogi, a zza odrażających promieni wypaczonego nienawiścią światła, wyskoczył potwór.

Nie zdążyli zareagować, gdy ich podróż się skończyła. Wylądowali na piaskach pustyni, niedaleko starej chatki, wzbudzając potężną kolumnę pyłu, która ograniczyła widoczność do metra. Usłyszeli potężny huk, gdy coś uderzyło w tarczę kapitana.
– Tutaj! – krzyknął Steve, krztusząc się drobnym piaskiem.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 253
Wysłany: Sro 06 Lut, 2019 18:18   

Przez zdecydowanie zbyt długą chwilę nie był w stanie dostrzec niemal niczego.
Dzikie, parzące słońce, do którego nie był przyzwyczajony, niemal paliło w oczy, a tabuny drobnego piasku wdzierały się pod powieki, w nos, w cholerne usta… Wypluł piasek, podrywając się z kolan, rozejrzał się wokół, próbując dostrzec, co się dzieje, co się stało, co jest ze Steve’m, ale wszędzie wokół był tylko ten cholerny, pierzony piach.
Wiedział, gdzie jest Steve, bez problemu mógł dotrzeć do niego w kilku krokach, z bronią w gotowości, w każdej chwili gotowy na atak, na obronę, na cokolwiek, co musiałby zrobić, ale…
Cóż, miał w sobie coś takiego, co pozwalało mu dopatrywać się jakże zabawnych rzeczy nawet tam, gdzie ich nie było. Bo hej, on był snajperem, jedną z jego największych zalet był doskonały wzrok, bez wzroku i spostrzegawczości nie mógł reagować, więc powinien cieszyć się, że kiedy piach opadł, zwiększyło się jego pole widzenia, tak? Tak. Ale jakoś nie cieszył się i daleko było mu do radości, kiedy pył opadł, a on mógł wreszcie spostrzec to, o czym zaalarmował ich Steve. I cóż, krótkie, soczyste:
- Kurwa jego mać
Było chyba najlepszym z możliwych podsumowań tej sytuacji. Tak, najlepszym…
I może wiedział, że to pieprzona głupota i proszenie się o problem, ale odsunął się, zmienił kąt i strzelił prosto w tyłek tej cholernej pokraki, mając nadzieję, że odwróci jej uwagę od Steve’a choć na krótką chwilę. To mogło wystarczyć.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1211
Wysłany: Czw 07 Lut, 2019 19:43   

Opadający pył pozwolił popołudniowemu słońcu oświetlić potworność, która wyglądała niczym wyjęta z filmu. Demon był wyższy od nich wszystkich, a do tego jeszcze ta... tarcza na głowie? Scena byłaby groteskowo komiczna, gdyby nie fakt, że właśnie kilkoma szybkimi ciosami powalił na ziemię Kapitana Amerykę.

Bucky poczuł rozlewające się w piersi przerażające zimno, gdy kreatura odwróciła się w jego stronę. Nie dość, że nie zawyła z bólu, mimo iż pocisk wywołał drobną eksplozję chityny i krwi, to jeszcze machnęła szponem tak, aby chlapnąć na niego krwią Steva.

Nie przeszkodzicie Królowej! Jej zwycięstwo zostało przepowiedziane nawet przez waszego czarnoksiężnika! - usłyszeli wywołujące migrenę brzęczenie, które jakimś cudem zrozumieli.

//kolejka idzie dalej, Bucky już zadziałał w tej serii
//widzicie już wroga








Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 438
Wysłany: Pią 08 Lut, 2019 15:55   

Carter jeszcze wytrzepywała z ubrania piach, kiedy jej oczom objawiło się monstrum godne najbardziej tandetnych horrorów.
- You gotta be fuckin' kidding me!
Nawet nie zdawała sobie sprawy, że wypowiedziała te słowa na głos, gdy jej ręka sięgała już przez materiał plecaka po jeden z granatów. Co prawda monstrum wydawało się być odporne na słońce, ale miało pancerz, a mimo wszystko nawet granat błyskowy potrafi nabroić, kiedy trafi do wnętrza ciała. Nie zdążyła go odbezpieczyć, kiedy telepatyczny hałas dopadł jej umysł i wywołał mdłości i mroczki przed oczami.
- No to patrz, ty zarobaczona kupo gówna - wycedziła przez zaciśnięte zęby. - Bucky, odciągnij Steve'a - rzuciła do towarzysza i zerknęła w stronę Thora. - Jak mój sposób nie zadziała, to usmaż tego robala.
Jeszcze nie skończyła mówić, a skoczyła w stronę wroga, przenikając przez niego i pozostawiając mu w jego robaczywym wnętrzu małą błyskającą niespodziankę.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 38
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 231
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 10 Lut, 2019 20:20   

Thor był przyzwyczajony do podróży Bifrostem. Zupełnie jak Donald Blake do transportu samochodem. Gdy spostrzegł, że coś jest nie tak, pierwsze, co zrobił, to chwycił mocniej laskę w taki sposób, by od razu po dotarciu na miejsce móc przybrać postać Thora.

Gdy wylądowali, rozległ się potężny huk, przypominający uderzenie gromu, a w miejscu, gdzie stał Donald, w tej chwili widać było Boga Piorunów w pełnej krasie. To był moment, który wykorzystała Jade Carter do podania przeciwnikowi prezentu. Thor zdążył polubić tą kobietę. Gdy dochodziło do walki, nie cackała się, nie uciekała, tylko od razu przechodziła do ataku.

Tak chwila była również wystarczająca do rozejrzenia się i oceny zagrożenia. Gdyby w okolicy było więcej tych potworków, Thor wolał o tym wiedzieć.

Poczekał chwilę na efekt działań Jade, rozkręcając w tym czasie Mjolnir. Rozmowa z tym czymś nie była aktualnie na liście priorytetów Asgardczyka. Właściwie to nie była na żadnej jego liście.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1211
Wysłany: Pon 04 Mar, 2019 16:29   

Pocisk zranił demona, dając Jade chwilę na skok i przeniknięcie przez wroga. Miała wrażenie, jakby wsadziła rękę w najbardziej odrażającą masę w swoim życiu, jakby dotknęła czegoś tak obrzydliwego, że będzie musiała żygać dopóki się nie udusi. Padła na kolana, krztusząc się, niezdolna do jakiejkolwiek reakcji...

Jednak wybuch granatu pozwolił jej odzyskać władzę nad własnym ciałem, choć nadal miała wrażenie, że jej dłoń pokryta była skoncentrowaną ochydą.

Thor dostrzegł parę osób, które przez krótką chwilę przyglądały się zaskakującemu pojawieniu się bohaterów, a które teraz, po strzałach, hukach i błyskającym piorunami Mjolnirze, zaczęły panicznie uciekać.

Potwór stracił kawałek tułowia oraz nogę i, niezdolny utrzymać równowagi, przewrócił się na lewy bok. Zamiast jednak opaść na piasek, demon wpadł w otworzony na ziemi portal. Widzieli jak potwór upada w znajomej okolicy lotniska Kennedy'ego.

Ktoś powinien się nim zająć, ale wtedy mogą nie zdołać odeprzeć telepatycznych ataków, które upodobali sobie ich wrogowie. Z drugiej strony, czy mogli zostawić tych ludzi na pastwę wcielenia nienawiści?

W tym czasie Kapitan zdążył odejść parę kroków, gdzie, widząc jak skutecznie rozwiązany został problem demona, zaczął owijać swoją ranę bandażem. Bardziej bolała go zraniona duma, niż żebra, choć krwi było więcej niż powinno z tak drobnej rany.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 253
Wysłany: Sro 06 Mar, 2019 18:23   

Zawahał się przez kilka sekund. Zbyt długo, cholernie zbyt długo jak na niego, ale przez te kilka długich sekund nie był w stanie zmusić się do ruszenia z miejsca.
Czy to było przerażenie? Nie wiedział, czy może określić ten sposób to, co poczuł, kiedy dostrzegł, kiedy poczuł ten cholerny, metaliczny zapach krwi. Nie brzydził się jej, nie bał się jej, nie przejąłby się krwią brudzącą twarz i sklejającą włosy, gdyby nie to, że to była krew Steve'a. Poczuł to, co czuł za każdym razem, kiedy obserwował go przez snajperską lunetę, kiedy wreszcie udało mu się odzyskać rozum wtedy, na Helicarrierze...
Zawahał się przez kilka sekund, ale wreszcie udało mu się się odciągnąć Steve'a, szarpiąc nim i właściwie rzucając nim na piach jak najdalej mógł, zakrywając go jego własną tarczą przed wybuchem i resztkami... Cholera jasna, nie wiedział, czym właściwie były te resztki, czy to były falki czy Bóg jeden wie co, wolał o tym nie myśleć, nie wiedzieć. Gdyby myślał, a nie działał mechanicznie, otarcie twarzy z krwi i resztek... tego czegoś przyszłoby mu z o wiele większym trudem. A nie było na to czasu. Nie teraz, kiedy zdołał jedynie dotrzeć do Jade, dźwignąć ją w górę i upewnić się, że ta wciąż w ogóle żyje, że jest w jednym kawałku. Priorytety. Wciąż miał inne priorytety niż na bohatera przystawało, stawiając tych wszystkich cholernych ludzi, cywili, na zdecydowanie niższym miejscu niż pochwaliłby to Steve.
Ale patrzył na ludzi, na Jade, na Steve'a, nie wiedząc, w którą stronę powinien ruszyć, gdzie powinien zostać.
- Plan? - rzucił tylko w stronę kogokolwiek. - Rogers? - Steve może i był ranny, ale Steve był Steve'm. Wiedział, że Jade musiała zająć się Xavierem, bez niej nie było szans, żeby to zadziałało. Thor mógł być jej potrzebny, istniała zbyt wielka szansa, że tego cholerstwa przylezie tu więcej. Ale Steve i on mogli zająć się tym piekielnym pomiotem. Kilka granatów i będą zabezpieczeni.
I bardzo mu się ta wizja nie widziała.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 438
Wysłany: Czw 07 Mar, 2019 20:21   

Carter skupiła się na tym, by nie zobaczyć ponownie ostatniego posiłku. Te bydlaki robią się coraz bardziej obrzydliwe. Posłała Bucky'emu uśmiech pełen wdzięczności, kiedy pomógł jej wstać. Mogła wtedy zajrzeć w portal, przez który robal próbował zwiać.
- I tak tam ludzie uciekają - powiedziała do Thora. - Usmaż tego skurwysyna zanim zdoła odpełznąć. Może przynajmniej przestanie skrzeczeć.
Skoro i tak rozkręcił już Mjolnira, to nie było sensu marnować tej całej zebranej energii. Odciągnęła Barnesa od dziury w piachu, zmierzając z nim w stronę Rogersa, zanim jeden i drugi zrobią coś głupiego.
Padła przy Steve'ie na kolana i z plecaka wyjęła opakowanie medycznego kleju i buteleczkę szkockiej, rąbniętą z samolotu Starka.
- Głupie zachowania z czasów wojny, kapitanie? - zapytała Rogersa, sięgając by odepchnąć jego dłoń z miejsca, w którym uciskał ranę.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 38
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 231
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 12 Mar, 2019 20:11   

Thor... Thor był Thorem. Niezależnie od wszystkiego, od okropieństw, które tu widział, od potencjalnego zagrożenia, które ten potwór stanowił, od... od czegokolwiek, dalej był uśmiechnięty i pozornie beztroski.

Gdy zobaczył otwierający się portal i potwora wpadającego do niego nie czekał na wezwania Jade, nie czekał na to, co powie (albo i nie!) Rogers. Na Buckiego w ogóle nie czekał.

Wzniósł Mjolnir w powietrze, zebrał energię i posłał błyskawicę prosto przez portal w kierunku potwora. Pozostali mogli zobaczyć błyskawice w oczach Boga Piorunów. Tu był w swoim żywiole, a na dodatek serio póki co nie widział specjalnego zagrożenia. Bo czym jest pojedynczy, okropny, fakt, potwór w porównaniu z kamiennym ludem, albo lodowymi gigantami? Nie poznał okropności ktoś, kto nie zmierzył się z mrocznymi Elfami. Nie widział zła, nie patrząc w oczy Malekitha. Nie widział również potęgi zniszczenia, nie mierząc się z Niszczycielem.

Nie, stanowczo nie miał zamiaru nie doceniać przeciwnika. Armia tych stworów była potencjalnie wielkim wyzwaniem. Pojedynczy jednak nie był zagrożeniem. A ranny... błyskawica powinna zakończyć problem i pozwolić skoncentrować się na dalszych działaniach.

- Heimdallu, bracie! Jeśli masz pod ręką kilku wojowników, wyślij ich proszę dokończyć tą okropność. Może ktoś będzie chciał to coś zbadać. Wiedza o słabych punktach tego stworzenia może być nam bardzo pomocna!

Dobrze wiedział, że Heimdall obserwuje. Widział wszystko, a sam był doświadczonym wojem i wiedział czym w walce jest znajomość fizjonomii wrogów.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1211
Wysłany: Pon 18 Mar, 2019 14:44   

– Bucky, – zaczął Steve – nie możemy się zatrzymać. Poza tym, ten potwór tylko mnie drasnął.–
Kapitan zatrzymał rękę Jade, zanim ta zdążyła mu pomóc.
– Zaatakował mnie zanim wylądowaliśmy. To nie będzie konieczne. – powiedział, zdejmując dłoń z rany, która zdążyła się już zasklepić. Bucky miał absolutną pewność, że jego przyjaciel nie posiadał tak nieziemsko szybkiego organizmu, a ilość krwi wcale nie wskazywała na draśnięcie.

Fala zimna przelała się przez kręgosłup Barnesa. Negowanie własnego zagrożenia to normale zachowanie dla kapitana, jednak to, że przedłożył misję nad bezpieczeństwo postronnych było obce. James nie wierzył, żeby jego przyjaciel w końcu nauczył się podstaw wojskowości...

Thor cisnął błyskawicę, która jednak nie trafiła w demona. Ona w ogóle nie przeleciała przez portal, zatrzymując się na zastawionej przez wroga pułapce, w którą miała wpaść pierwsza osoba, która ruszy go ścigać. Cokolwiek stało się z piorunem, było zbyt dalece wykraczające poza percepcję, aby dało się zrozumieć to, co widziały oczy. Może ktoś obeznany z magią mógłby to pojąć, jednak wiedza Thora w tym zakresie nie była wystarczająca.

Widzieli jak na lotnisku pojawiają się słupy tęczowego światła, z których wyszli wojownicy Asgardu. Niestety, niemal każdy z nich został zaatakowany przez demona, który wyszedł wraz z nim.
Książę, muszę zabezpieczyć Bifrost, zanim przeklęty Mistrz zdoła go jeszcze bardziej splugawić. Potrzebujemy pomocy magów! Przekażę ci wszystko, czego się dowiem na temat tych potworów.





Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 438
Wysłany: Czw 21 Mar, 2019 10:44   

Carter była zaskoczona tym, że Rogers bagatelizował sprawę, ale nie dała nic po sobie poznać, kiedy zobaczyła zasklepioną ranę. Odwróciła się tylko do Bucky'ego i jak Rogers nie patrzył, to bezgłośnie powiedziała do niego "What the fuck is going on here?", rzucając przy tym pełne wątpliwości spojrzenie.
- Niech na razie nie wstaje - dorzuciła, podnosząc się z kolan i mając nadzieję, że Barnes zrozumie, co tak naprawdę chciała powiedzieć, że ma nie spuszczać Steve'a z oczu.
Akurat zdążyła na końcówkę asgardzkich fajerwerków, na tyle by mogła zauważyć, że błyskawica Thora została wchłonięta przez coś we wnętrzu portalu. Poczuła zimny dreszcz na myśl o tym, co mogłoby się stać, gdyby któreś z nich zechciało podążyć za obrzydliwym robalem na drugi koniec świata.
- Czym to świństwo jest, że ma taki arsenał? - zadała pytanie, które nie było do nikogo skierowane, a raczej rzucone w przestrzeń.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 38
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 231
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 26 Mar, 2019 20:06   

Thor był przez chwilę zaniepokojony. Bifrost był raczej niedostępny, chociaż... być może Mistrz, skoro udawało mu się wcześniej przejmować całe planety, posiadał środki do wpływania na technologię Asgardu. Pan Gromu miał również jeszcze jedną obawę. Siła fizyczna jest przydatna, ale skoro nawet Heimdall odwoływał się do Magów, to jedyna szansa jest w nich.

- Skontaktuj się z magami, jak tylko opanujesz most. Ja będę zajęty tutaj.

Spojrzał na Carter i stwierdził bardzo po wojskowemu.

- Mamy zadanie do wypełnienia. W drogę. - Spojrzał na Kapitana i Buckiego - Dacie radę się ruszyć? Każdy ma swoje zadanie. - stwierdził, mimo, że w duszy wolałby przedostać się do tych demonów i jak to mawiają Midgardczycy, zrobić im z... no, coś tam z jesienią było.

Po czym zaczął iść w stronę miejsca, gdzie mięli się dostać. Szedł powoli, czekając na pozostałych.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1211
Wysłany: Sob 30 Mar, 2019 12:08   

Bucky skinął lekko głową, przyznając Jade rację, i zajął się rozmową z przyjacielem. Miał jednak broń pod ręką, na wypadek, gdyby pojawiły się kolejne demony.

Stara chatka musiała niedawno zostać odkryta przez wiatr, a jakiś czas potem przez ludzi: podłoga, ułożona z płytek o niepokojącym, nawet dla asgardzkiego umysłu, wzorem była czysta, jakby ktoś poświęcił nieco czasu, aby ją zamieść.

Pod jedną z płytek ukryty był przycisk, który odsuwał kawał podłogi, ukazując piwnicę z windą. Otoczenie było niesamowicie znajome, a równocześnie niepokojąco obce: elementy architektury, takie jak egipskie hieroglify na ścianach z terminalem, którego czerwona dioda informowała o tym, że winda znajdowała się na niższych piętrach. Cokolwiek czekało na dole, mogło doskonale zdawać sobie sprawę z technologii, a do tego nie raz udowodniło im, że magią posługuje się równie sprawnie, co Najwyższy Czarnoksiężnik.

Ale nawet będąc doświadczonym spiskowcem, czy Mistrz mógł przewidzieć, że zaatakują właśnie to miejsce? Natknęli się tylko na jednego przeciwnika, który nie był dla nich wyzwaniem. Choć pułapka mogłaby uszkodzić samego Thora...

Stali oto na granicy prawdziwego świata, planety która albo była ich domem, albo przysięgali ją chronić. Na granicy, za którą mógł czekać na nich Mistrz. Nad głową, za plecami mieli żar pustyni, a przed sobą pełne demonów piekło.

Musieli być ostrożni.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 253
Wysłany: Sob 30 Mar, 2019 12:43   

Zacisnął dłoń na broni, wbijając w Steve’a zdecydowanie zbyt długie spojrzenie.

Jakkolwiek by to nie brzmiało, znał jego organizm nawet lepiej niż własny. Nie tylko dlatego, że wbili mu do głowy wszystkie potencjalne słabości Rogersa, ale… Znał go. Łatał go przez większość swojego życia, tego prawdziwego życia, bez względu na to, czy ten był cholernym durnym chuchrem czy pieprzonym Kapitanem Ameryką rzucającym się z tarczą na czołg.
Steve rzucał się z tą cholerną tarczą na czołg, rzucał się na granat, był… Już od tego pieprzonego garażu wiedział, że coś jest nie tak. Nie chciał wiedzieć, nie chciał o tym myśleć, ale wiedział, teraz już, cholera, wiedział, że coś jest bardzo nie tak. I nie miał pojęcia, co robić. A wiedział, że jego wyjątkowo kiepskie przeczucia mogą jednak się spełnić. I tak, jak mówił Jade wtedy, w aucie… Nie wiedział, czy będzie w stanie zatrzymać Steve’a, choćby, cholera, musiał. Ale…

Przesunął palec pod spust. Ostrzegawczo.
Dałby radę? Nie dałby?

To wszystko w ogóle nie przypominało pułapki, w którą zwabiono ich jak ostatnich amatorów. Skądże znowu. Oczywiście, że nie… Twierdził od samego początku, że to wszystko skończy się źle i jakoś nic nie skłaniało go do zmiany zdania. Wręcz przeciwnie.
Wszystko szło źle, cholernie źle, jak jasna… W swoim pesymizmie jakoś wątpił, żeby ta zagrywka jakkolwiek zaliczała się do mocniejszych kart, jakie ten cały mistrz pokrak mógł wyciągnąć z rękawa. Wiedział, że będzie tylko gorzej. Jak zawsze.

Yeah — mruknął i to była właściwie jedyna odpowiedź, na którą się zdobył, nijak nie precyzując, czy właściwie odpowiada Thorowi czy jednak Jade. Wykonał krok w tył, ten jeden jedyny, nie spuszczając wzroku ze Steve’a.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 438
Wysłany: Pon 01 Kwi, 2019 14:39   

- Akurat kiedy wolałam po prostu zajrzeć do którejś z wielkich piramid, to dostaje mi się jakiś zakopany po szczyt czubka badziew, zapewne pełen pełzających świństw - mruknęła z rozczarowaniem w głosie i wyciągnęła z kieszeni szwajcarski scyzoryk.
Najpierw delikatnie dotknęła obudowy terminala, sprawdzając, czy nie jest ona do czegoś podpięta. Jeśli nie kopnął jej prąd to zabrała się do demontażu i przejrzenia okablowania w nadziei na obejście ewentualnych zabezpieczeń i ściągnięcie windy na górę.
- Jak będziemy wiedzieć jak długo pojedzie w górę, to idę przodem i sprawdzę czy teren na dole jest czysty. Policzycie czas przejazdu plus dodatkowe 15-20 sekund zanim zjedziecie na dół. Miejmy nadzieję, że się nas tu nie spodziewają i nie będzie za dużo robactwa do usmażenia.
Bardzo na to liczyła, chociaż wiedziała, że takie własne przewidywania może równie dobrze wywalić na śmietnik. Jak ma się jakieś gówno przydarzyć, to się przydarzy i nie ma bata. Miała jednak pewien plan na finalnego bossa. Co prawda żadnemu z nich się to nie spodoba, ale wiedziała, że jemu akurat bardziej niż jej.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 38
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 231
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 07 Kwi, 2019 14:27   

Thor popatrzył na te urządzenia, popatrzył na miejsce, w którym ta technologia się znajdowała, spojrzał na windę.

- Wsiadanie do metalowego pudełka zawieszonego nie wiadomo ile metrów nad ostatecznym spotkaniem z powierzchnią nie jest dobrym pomysłem. Może jednak zeskoczę na dół na wszelki wypadek? Jak nie ma dziury w podłodze, mogę taką zrobić. Stwierdził, bo o ile puszczenie Jade samej na dół było pomysłem pokazującym jak odważną jest bojowniczką, o tyle absurdalnie głupim, bo jej szanse na poradzenie sobie z kilkoma przeciwnikami na raz... były mniejsze, niż Thora. A w wypadku zerwania się windy, jej szanse na przeżycie... albo utrzymanie windy z pozostałą dwójką w pudełku... Ehh, lepiej nawet nie myśleć.

Thor podszedł do windy i nie czekając na efekty zabaw z elektroniką, zaczął przyglądać się i szukać możliwości ominięcia tego pudełka w drodze.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1211
Wysłany: Nie 21 Kwi, 2019 17:59   

Thor mógł bez problemu zerwać podłogę windy i zeskoczyć na dno szybu. Ewentualnie mógłby też roztrzaskać podłogę tak w ogóle i ujawnić to, co próbowało się przed nimi schować w podziemiach. Tylko czy to była jego myśl?

Jade miała nieprzyjemne wrażenie, że bardzo podobną technologię widziała w pracy. Nasuwało to dość niepokojące pytanie: od jak dawna słudzy potwora, który tutaj rezydował, kręcili się tuż pod jej nosem? Na szczęście nie znalazła żadnych podejrzanych podzespołów ani kabelków, jednak bez dostępu do oprogramowania i długich godzin na przejrzenie kodu nie mogła mieć pewności.

Winda powinna przejechać pełną trasę w nieco ponad minutę.

Bucky jednym okiem pilnował Steve, coraz częściej dostrzegając dziwne szczegóły. Nieodpowiedni gest przyjaciela, jakiś nie-do-końca-kapitanowy komentarz. A może po prostu był przewrażliwiony? Albo ten cholerny czarnoksiężnik zdołał wejść mu do głowy? Albo namieszał w głowie Steva? Jakoś tak mocniej zacisnął dłoń na broni.

– Może ja pójdę przodem? Wiecie, tarcza, doświadczenie na froncie. Takie tam drobnostki. – odezwał się Steve. Był... Jak zawsze miał na twarzy wypisaną szczerą odwagę i chęć pomocy. Jak na Kapitana Amerykę, idola i wzór do naśladowania, przystało.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 438
Wysłany: Czw 25 Kwi, 2019 19:55   

Westchnęła z irytacją, kiedy Thor przedstawił im cudowny plan rozwalania windy. Ona mogła sobie zeskoczyć przez wszystkie warstwy jakie pod nimi były, Odynson mógł wylecieć machając swoim młotem, ale Bucky i Steve nie mieli żadnych mocy, które pozwoliłyby im bezpiecznie zejść na dół i wyjść na powierzchnię. Zrobiła kilka fotek tego co znalazła przy windzie i zapisała je w chmurze.
- Nikt nie będzie rozwalał windy - oznajmiła stanowczo, chowając telefon i wyciągając broń. Sprawdziła magazynek i czy jedna kula znajdowała się już w komorze. W drugiej miała jeden z granatów, gotów do odpalenia. - Jeśli zacznie spadać, gdy w niej będziecie Thor użyje Mjolnira i zwolni jej bieg na tyle, że bezpiecznie wylądujecie na dole, gdybym się jednak pomyliła i jednak coś by w tej puszce - wskazała na okablowanie od windy - było, co przeoczyłam. I to ja idę przodem. No chyba, że potraficie przenikać przez każde ciało stałe. Brak ochotników? Świetnie.
- Bucky, miej Steve'a na oku, żeby nie nadwyrężył tego zranionego boku. Szybko się leczy, ale nigdy nic nie wiadomo - dodała jeszcze w pełni zatroskanym tonem, lecz szybkie spojrzenie na Barnesa dało mu wyraźnie do zrozumienia, że musi się mieć na baczności jeśli chodzi o Rogersa.
- Do zobaczenia na dole, chłopcy! - Zasalutowała im i zapadła się pod posadzkę, bardzo dosłownie, tuż przed wejściem do windy, licząc, że na dole wyląduje w jakimś korytarzu. Broń gotowa do strzału, granat do odpalenia, gdyby na dole czekał na nich komitet powitalny.
  
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 253
Wysłany: Czw 09 Maj, 2019 22:33   

On naprawdę uważa za wtargnięcie tam z hukiem i piorunem za doskonały plan działania? — mruknął, z uwagą przyglądając się temu, co robiła Jade. Na przyszłość, w razie czego…
I cóż, dobrze, nie powinien się chyba temu dziwić, bo jednak Thor całym sobą pokazywał, że raczej obce były mu… subtelne sposoby działania. Był w końcu wielką górą mięśni, która rzucała się do boju z młotem… I tak, to wyjaśniało, dlaczego Steve go lubił. Bo sam był idiotą, który rzucał się z tarczą na czołg. To wyjaśniało wiele. Bardzo. Ale nie znaczyło, że takie plany popierał. Chociaż… Pieprznięcie piorunem nie byłoby wcale takim złym rozwiązaniem, w końcu to spore zjawisko świetlne, gdyby nie ryzykowało sfajczeniem profesora w proch i całą resztą syfu, jaki mogłoby wywołać.
Szyb był głęboki, tyle przynajmniej udało mu się stwierdzić, bo choć nie był specem od prędkości z jakimi poruszały się windy, to dałby sobie… Nie, nie dałby sobie ręki za to uciąć, ale skłonny był się założyć, że wyjdzie z trzysta stóp. Spadał z większych wysokości i wychodził z tego… jak wychodził, ale i tak nie zmieniało to faktu, że absolutnie nie widziało mu się spadanie… w dół. Dlatego tym bardziej zastanawiał się, czy Jade jest taka odważna, czy po prostu tak pieprznięta na ten swój śliczny łeb…

Rusz się, a cię dźgnę — mruknął w stronę Steve’a, kiedy nawet ostatnie włosy Jade zniknęły im z pola widzenia. I cóż, przecież to nie był ani pierwszy, ani ostatni zapewne raz, kiedy wypowiada w jego stronę podobne zdanie, prawda? Tylko teraz jakoś… Sam miał problem, żeby w to uwierzyć, ale coraz bardziej narastała i narastała w nim chęć, żeby to zrobić i przybić mu te cholerne stopy do ziemi, żeby się stąd nie ruszał, nie zrobił niczego durnego i broń Boże nie zmieniał się w jakiegoś obślizgłego demona. Bo on nie zamierzał ukrywać, że jest tu w głównej mierze dla Rogersa. Dopiero później, niemal wręcz przy okazji, była cała ta sytuacja z demonami, mutantami i resztą syfu. — Idź przodem, o wasza królewska mość — rzucił w stronę Thora, odliczając wyznaczony przez Jade czas co do sekundy. Thor musiał iść przodem. On musiał mieć Steve’a na oku. Bo każdy miał jakiś priorytet, tak?
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Captain America, Caps, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1922 roku / 91 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 246
Wysłany: Nie 19 Maj, 2019 20:36   

Narobienie hałasu to chyba była ostatnia rzecz jaką chcieliby w tym momencie zrobić, czyż nie? Nie chcieli przecież zdradzić swoim wrogom, że tutaj są chociaż Steve miał przeczucie, że i tak już coś wisi w powietrzu i jako nieproszeni goście zostaną tutaj surowo przywitani. Czy to źle, że w tym momencie myślał o tym, żeby to inni wyszli cało? Nie dbał o siebie, egoistą nie był jak i tchórzem, te dwa słowa zdecydowanie do niego ani trochę nie pasowały. Głupota. To było odpowiednie słowo, bo czasami rzeczywiście ją objawiał tak jak w tej chwili.
Owszem, czasami bywał idiotą, idiotą, który rzucał się na pieprzony czołg bo gdy w grę wchodzi dobro innych ludzi, a zwłaszcza cywili to ten jest pierwszy do tego, żeby ich ratować. Oczy Steve'a przebiegły po zebranych kiedy ponownie otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale został tak jakby uciszony. Nie podobało mu się to ani trochę, był przecież dobrym strategiem, dobrym przywódcą a oni zachowywali się tak jakby nie miał nic do gadania. Zresztą wszyscy go znali i wiedzieli, że czasami porywał się z motyką na słońce gdy uznał to za odpowiedni sposób, żeby coś wskórać nawet w tym przypadku gdy Bucky zagroził mu gdy ten się ruszy. Skierował on swoje oczy w jego stronę wywracając je teatralnie, owszem oberwał ale to nie oznacza, że został wykluczony z dalszej gry. Nawet by im na to nie pozwolił i powoli zaczynał go męczyć fakt, że zwłaszcza to Bucky zamieniał się w niańkę. Odprowadził tylko Carter spojrzeniem, a kiedy jej włosy zniknęły Steve mocniej chwycił swoją tarczę krzywiąc się delikatnie kiedy poczuł ból z jego jeszcze niedawno świeżej rany. Owszem, zasklepiła się ale nadal czuł jej skutki na swoim ciele. W swoim jakże długim życiu zadał wrogom wiele ran, ale i także wiele otrzymał więc ta nie różniła się niczym nadzwyczajnym.
Stanowcze spojrzenie Kapitana spotkały się ze spojrzeniem jego przyjaciela, a przez usta mimowolnie przebiegł delikatny uśmieszek, groźby przestały na nim robić jakiekolwiek wrażenie jednak w pewien sposób były one.. urocze? Czy na pewno w tym momencie otoczyny przez nie wiadomo jakie kryjące się w cieniu kreatury myśli o tym, że Bucky zachowuje się uroczo? Na pewno to on miał pranie mózgu, a nie Steve? Czasami mu się wydawało, że jednak było odwrotnie. - Obyś zdążył - wymamrotał w kierunku swojego przyjaciela ruszając mimo jego zakazu na przód, bo jak myślał, że Kapitan Ameryka będzie się trzymał z tyłu to srogo się mylił. Nie w tym momencie. Nie w tym świecie. Nie w tym życiu. Zanim ten zdążył zaprotestować wpakował się do windy jak przystało na prawdziwego bohatera i nacisnął guzik, żeby ta ruszyła nie czekając na swoich towarzyszy.
Owszem, wszystko musiał robić sam.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 38
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 231
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 25 Maj, 2019 23:12   

Thor stanowczo nie lubił zamkniętych pudełek, zjeżdżających nie wiadomo gdzie. Obawiał się jednak, że będzie na nie skazany. Nie zostało mu nic innego, jak wejść do windy i pozwolić jej zjechać na dół.

Zaczepki i przekomarzanie się między przyjaciółmi ignorował. To dość typowe zachowanie wśród przyjaciół i sam nie byłby w stanie zliczyć sytuacji, gdy sam groził w podobny sposób swoim przyjaciołom. Ot, prawa przyjaźni są widać podobne w każdym ze światów.

Jedyne, czego brakowało Thorowi w aktualnej sytuacji, była choćby szczątkowa wiedza o tym, co mogą spotkać na dole. A jako, że jej nie miał, cały czas był gotowy dosłownie na wszystko. Od zniszczenia windy, potrzeby wyciągnięcia jej ręcznie, poprzez atak, gdy będą nią jechali, aż po próbę likwidacji ich małej grupy uderzeniowej zaraz po dojechaniu na dół. Starał się również koncentrować na celu. Mistrz w końcu panował nad umysłami swoich sług. Magia umysłu działała na Thora nieco inaczej, niż na ludzi. Czasami nie działała wcale, był jednak pewien, że ktoś taki jak Mistrz, spróbuje wpłynąć na jego umysł. A przed tym trzeba było się bronić!



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1211
Wysłany: Pon 30 Wrz, 2019 23:14   

Powoli ekipa znalazła się na dole. jakoś tak... nad wyraz spokojnie. Bez żadnych wybuchów, bez pożaru, bez strzelania. Jedynie raz poczuli jakby ukłucie komara czy pająka. Nic nadzwyczajnego, po prostu zjechali na dół.
Szkoda tylko, że dół nie poszedł tym samym tropem i nie stanowił zwykłych piwnic pod zwykłym, egipskim domem.

Korytarz był nowoczesny i sterylny. Bardziej przypominał wnętrze jakiegoś laboratorium, niż piwnic. A na pewno nie piwnic budynku, który był zakopany przez ostatnie dziesięciolecia. Z drugiej strony - wind nie montowano w pradawnych budowlach.

Mistrz nie chce was tu widzieć! - Rozległ się głos w głowach ekipy ratunkowej. Jednocześnie nikt nie był się w stanie ruszyć. Nikt prócz...
***

Jade jako pierwsza odzyskała kontrolę nad swoim ciałem. Niestety, chłopaki stali jak na jakimś zdjęciu. Dosłownie w pół kroku zamarzli. Czyżby oprócz fazowania dostała jakąś psycho-tarczę umysłową?
***

Cap i Solider jako pierwsi odzyskali władzę nad swoim ciałem. I nic dziwnego! Bucky zyskał jakąś odporność na ataki psioniczne przez lata prania mózgu. A Steve? Steve to Steve. Nic się nie przebije przez jego nieskazitelną osobowość.
***

Thor, jako jedyny nie został sparaliżowany. W końcu nawet Mistrz musiał przyznać, że jego moce nie są w stanie wpłynąć na najpotężniejszego z Asgardczyków!
***




Mieli do wyboru. Próbować jakoś "rozruszać" towarzyszy, albo iść tym dziwnym, zielono-szpitalnym korytarzem. Korytarzem, na końcu którego znajdowały się potężne, metalowe drzwi, nasuwająca skojarzenia z sejfem albo lukiem w łodzi podwodnej.

Edit: każdą z postaci obowiązuje tylko i wyłącznie jej fragment między gwiazdkami. Ten, w którym odzyskała moc chodzenia, a reszta dalej jest "zamrożona".



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 438
Wysłany: Czw 03 Paź, 2019 20:28   

Rozejrzała się po korytarzu zdezorientowana. Czyżby ją i jak się chwilę później okazało resztę drużyny przeteleportował w kompletnie inne miejsce? Nowoczesny korytarz przypominał jej coś co widywała w nowoczesnych laboratoriach i filmach science-fiction. Zacisnęła palce mocniej na broni i granacie, kiedy w jej głowie rozległ się nieznany jej głos.

- A my nie chcemy go ani tutaj, ani na tej planecie, ani nigdzie indziej w całej galaktyce, a nawet wszechświecie! - powiedziała na głos, nie będąc pewna, czy dziwny głos mógł ją usłyszeć.
A najlepiej to niech od razu zdechnie. Oszczędzi nam brudzenia ubrań.

Z bronią wycelowaną w głąb korytarza, zaczęła się cofać, poruszając się plecami do jednej ze ścian, jej oczy czujnie obserwowały teren. Po chwili dotarła do Steve'a i lekko go szturchnęła przedramieniem.
- Steve? - zawołała cicho.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 253
Wysłany: Czw 10 Paź, 2019 16:32   

Bucky nie ufał swojemu umysłowi. Jak mógłby? Główną specjalnością Hydry było pranie mózgu, jak po czymś takim miałby ufać własnej głowie? Jasnym było więc dla niego także to, że Steve również nie powinien być na tyle głupi, by mu ufać. Ale czy teraz on mógł ufać Steve’owi…? Nie był tego pewien, nie wiedział tego i ta niepewność była bardziej irytująca, bardziej… niekomfortowa niż cała reszta tego syfu. Poważnie, potencjalnie samobójcza misja, która może skończyć się śmiercią w męczarniach i końcem świata? To nie jego pierwszy raz. A on nawet nie lubił tego świata… I to coraz bardziej.
Chwycił broń jeszcze pewniej, tak pewnie, jakby samo trzymanie jej było w tej chwili było jego być albo nie być, jakby jeden milimetr w ułożeniu palców miał go kosztować życie. Rozglądał się wokół, nie dziwiąc się jednak temu, jak odmiennie prezentowały się poziomy minusowe. Większość laboratoriów i baz Hydry także znajdowała się w podziemiach magazynów, fabryk, była w skarbcach i wszędzie tam, gdzie nikt nie szukałby jej na pierwszy rzut oka. To była znajoma taktyka. To w żaden sposób go nie niepokoiło. Zupełnie inaczej sprawa miała się z Thorem… Nie, nie bał się Thora samego w sobie, oczywiście, że nie. O wiele bardziej niepokoiła go myśl, że o ile on sam zdawał się być… w porządku, o ile Steve zdawał się być… Steve’m, a to już nie tak w pełni super, to Jade i Thor zdawali się być wręcz zamrożeni, stercząc w miejscu jak zaklęci.

Ściągnął brwi, zerkając na Steve’a. Jak to możliwe, że ludzie – sztucznie wzmocnieni, ale wciąż ludzie – mogli poradzić sobie z czymś, czemu nie dał rady bóg? Rozumiał, że na Jade mogło to zadziałać, choć biologia Carter to była dla niego jednak nie do końca zrozumiała, nie był specem od mutantów. Ale ten kosmiczny bóg? Sama ta myśl sprawiła, że włoski na karku nieco się zjeżyły. To nie znaczyło przecież nic dobrego, nie mogło znaczyć. Nasuwało też jedno ważne pytanie – to coś próbowało majstrować w głowie Jade, Thora czy ich? A może tylko jego? I która opcja była tą lepszą?

To może jednak ty mnie dźgnij… — odezwał się dopiero po chwili, naiwnie czując, że może jeśli powie coś durnego, będzie lepiej. — Jak się wykrwawię, to będzie znaczyło, że nie majaczę… — Przesunął się, szedł bokiem, próbując mieć na oku zarówno Jade, jak i Thora, kiedy się do niej przysuwał. Jeśli miał kogoś oglądać, starając się jakkolwiek pojąć to, co znów robi to popieprzone, diabelskie monstrum, to jakoś preferował jednak Jade. A wyciągnął w jej stronę prawą rękę, przyłożył dwa palce do tętnicy, sprawdzając, czy w ogóle wyczuje tętno.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018