{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Las wokół Szkoly
Autor Wiadomość

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Nie 09 Kwi, 2017 20:38   

Kiedy tylko Mirage zbliżyła się do jaskini, wpadła na wybiegającego stamtąd wilkołaka. Był ranny, był wściekły i zdążył jeszcze posłać jej pełne bólu i żalu spojrzenie, jakby pytał "jak mogłaś mi to zrobić?". Następnie zniknął gdzieś w lesie, zapewne lizać rany. Któż to może wiedzieć, co takiemu w głowie siedzi.

Kiedy tylko Mirage zdecydowała się wejść do środka, mogła od razu zobaczyć krwawiącą i ledwo żywą Samanthę. Dziewczyna wyglądała jakby przeżyła bliskie spotkanie z Kostuchą i wygrała życie w karty, ale wciąż żyła. Tylko tak jakby brakowało jej sporego kawałka uda. No i warto wspomnieć o minimalnej ilości ubrań na jej ciele, skoro resztę poszarpał wilkołak, próbując dostać się do swojego posiłku.

Teraz zostawało im jedynie jakoś wrócić do szkoły, gdzie ktoś na pewno zajmie się nimi i opatrzy rany. No i oczywiście mieć nadzieję, że nie trafią znów na rannego stwora.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/17 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 343
Wysłany: Nie 16 Kwi, 2017 22:30   

Mirage spodziewała się wszystkiego. Włącznie z Man-Thing w tutu, czy Windigo jedzacego spaghetti. Ale widok uciekającego Wilkołaka, spojrzenie, które jej posłał, totalnie ją zaskoczyło. Stała tak chwilę, nie umiąc wypowiedzieć słowa, czy ruszyć w głąb jaskini.
-Przepraszam... - Wymamrotała w końcu cicho. - Nie dałeś nam szans porozmawiać.

Po dłuższej chwili Danii weszła do jaskini. Gdy jej wzrok dostosowywał się do panującego tu pół mroku i zauważyła zakrwawioną i ledwo żywą Sam, pobiegła do niej.
-Hej, co jest. - głupie pytanie... Jednak typowe dla każdego w tej sytuacji. - Już dobrze... Zaraz będzie lepiej. - Powiedziała, próbując opanować atak paniki.
Trzeba było działać. I to szybko. Samantha nie wyglądała najlepiej. W sumie, to wyglądała fatalnie. Cała zakrwawiona, z wielką dziurą w nodze, niezliczonymi ranami ciętymi, rozwalonym ubraniem...
Od początku i powoli... Po pierwsze, ocenić stan rannego próbowała przypomnieć sobie wszystko czego nauczyła się podczas zajęć z pierwszej pomocy. -Najpierw najpoważniejszya rana... Czyli ta noga. - Delikatnie złapała nogę Quake, by lepiej ocenić jej stan - Nie wygląda to najlepiej... Oby to było tylko takie wrażenie! - Szybko oderwała kawałek rękawa swojej bluzy i związała mocno kilka centymetrów nad raną, tworząc coś na wzór opaski uciskowej*. To powinno powstrzymać krwawienie... Na najbliższe kilka chwil.
[i]Myśl, myśl, myśl... Co tam było napisane w jej aktach? Na pewno coś było... Zaraz... Quake! Ziemia! Ona ma więź z ziemią... Zaraz powinno jej się poprawić... A jak nie? Jak tu, wśród skał. Jej kontakt jest słabszy i musi wyjść na zewnątrz?[i]
-Jak się czujesz? Lepiej? Może wyjdziemy na zewnątrz? - Jej głos nie drgnął. Mimo stresu, Mirage potrafiła panować nad emocjami. Bo tego jeszcze brakowało - żeby straciła kontrolę nad sobą i przywołała iluzję wilkołaka... Czy innego strachu młodej Craven.

*nie mylić z opatrunkiem uciskowym. Opaskę stosuje się, gdy jest duża szansa na amputcje kończyny.




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!



Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 24 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 28
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 283
Wysłany: Pon 17 Kwi, 2017 06:16   

Była wykończona, przerażona i czuła potworny ból, niemal na granicy z szaleństwem. Nie była jednak wstanie nawet krzyczeć. Poruszanie się było ciężkie i jedynie do czego była obecnie zdolna, do czerpanie z ziemi, byleby nie zemdleć w bólu. Udało jej się przegonić stwora, ale czy to wystarczy? Praktycznie nie mogła się ruszyć, była osłabiona i straciła sporo krwi. Obawiała się, że jej moc to za mało, by sobie poradzić i bez pomocy kogoś nie da rady. Nie chciała sprawiać kłopotów profesorowi, a ten z pewnością by je miał, gdyby dowiedział się o śmierci uczennicy na terenie szkoły. Nie mówiąc już o Storm.
Jej niezbyt logiczne przemyślenia przerwał hałas. Drgnęła gotowa do desperackiej obrony, nawet pomimo osłabienia, ale na całe szczęście osobą, która się pojawiła nie był stwór, tylko Mirage. Sam spojrzała na nią ledwo przytomnym wzrokiem.
- Dani...
Może nawet by się uśmiechnęła na jej widok, ale nie była obecnie do tego zdolna. Postarała się poruszyć, ale ból i osłabienie zrobiło swoje. W takim momencie cieszyła się ze swojej mutacji, normalny człowiek już dawno by padł trupem, choć w jej przypadku jeszcze nie wszystko jest przesądzone.
Gdy indianka poruszyła jej nogą, Craven zawyła i cała się spięła. Bolało jak sto diabłów. To sprawiło również, że ziemia lekko zadrgała, ale dziewczyna zaraz opadła i wszystko się uspokoiło.
- Boli... przegoniłam go... ale boli... nie wiem... nie wiem czy dam rade...
Jaskinia czy w czym tam byli, była pełna skał, a skały są częścią ziemi, choć gleba rzeczywiście jest przyjaźniejsza od zimnych kamieni. Wyciągnęła rękę do koleżanki. Nie była pewna czy we dwie dadzą radę daleko ujść. Przydałby się Pietro, ale niestety obecnie nie miała jak się z nim skontaktować. Ba, ani Sam, ani Mirage nie miały jak się skontaktować z kimkolwiek z instytutu. Chyba, że Indianka jednak miała jakąś możliwość. Sam postara się ujść tyle, ile będzie mogła, a ziemia moze dać jej sił, ale czy to wystarczy? Podobnie jak Mirage obawiała się, że straci panowanie nad soba i swoją mocą, a fakt, że obecnie była ona pod jej kontrolą wcale jej nie cieszyło, jak mogło się spodziewać. Bała się, że to złudne, obecnie jednak ważniejsza sprawa zaprzątała jej obecnie nieco zaciemniony bólem umysł - chciała się stąd wydostać.






 
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/17 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 343
Wysłany: Sob 22 Kwi, 2017 17:56   

-Tak, to ja. - Spróbowała uśmiechnąć się Indianka. - Uwierz mi na słowo... Nie tylko tego Stwora wystarczyłaś.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech. Co najgorsze było już zabezpieczone... W pewnym stopniu.
Były bezpieczne... Teoretycznie. Z tego, co mogła wywnioskować z "rozmowy" z wilczą rodziną, żadne zwierzę nie powinno zbliżyć się do tej jaskini. Noga Sam... Cóż, nie wyglądało to dobrze.
A to wszystko przez to, że zachciało mi się jazdy konnej... I szukania Proudhearta. Mam nadzieję, że przynajmniej on trafił do domu.

-Dobra... Trzeba się tym wszystkim po kolei zająć. Chodź, spróbujemy wyprowadzić cię na zewnątrz. - Powiedziała, łapiąc Samanthe pod ramię i pomagając jej wstać. Jeżeli to się udało, wyprowadziła ją na zewnątrz jaskini. - Ciemno. I zimno. - Stwierdziła oczywistość. Rzuciła okiem na pobliskie krzaki i delikatnie się uśmiechnęła. - Masz coś przeciwko wegetariańskiej kolacji? I tak nie ma sensu błąkać się po lesie. Tą noc spędzimy w jaskini. Z rana powinno się bardziej przejaśnić. Pewnie wtedy będziemy w stanie znaleźć drogę do domu. - Nie czekając na odpowiedź Sam, ruszyła ku krzaką. Miała szczęście. Te tu dawały jadalne i nawet smaczne owoce. A u ilościowo nie było źle - w sam raz na kolacje dla dwóch osób.

Gdy zjadały, Danii oparła się plecami o skałę i zamyśliła się.
-Ciekawe, o co chodziło temu stworzeniu... Oprócz kolacji. Czemu zaatakowało właśnie ciebie, a mnie zostawił w spokoju?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!



Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 24 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 28
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 283
Wysłany: Nie 23 Kwi, 2017 10:49   

Ucieszyła się na widok Indianki, choć w obecnej chwili ciężko jej przychodziło wykonywanie najprostszych czynności. Poza tym, zupełnie nie było jej teraz do śmiechu, nie mówiąc już o tym, by kipiała entuzjazmem. Teraz jednak miała szanse. Sama pewnie daleko by nie uszła, we dwie prawdopodobnie sobie poradzą. Taką miała nadzieje.
Prowizoryczny opatrunek robił swoje i Sam poczuła się nieco lepiej, wiedziała jednak, że to będzie na nic, jeżeli nie dotrze do szkoły i nie otrzyma bardziej profesjonalnej pomocy. Mogła czerpać siłę z ziemi, mogła korzystać z niej przy samoregeneracji, niestety nie posiadała takich zdolności jak Logan, leczyła się szybciej, ale nie aż tak, a przy obecnej ranie regeneracja może nie wystarczyć. Albo wcześniej się wykrwawi, albo co gorsze - wda się zakażenie.
Przy pomocy młodszej koleżanki wydostała się z jaskini, co stanowiło niemały wysiłek, a Sam nawet nie próbowała udawać dzielnej i silnej. Gdy się wydostały opadła ciężko na ziemię. Na jej słowa pokręciła głową, co też nie było dobrym pomysłem, ponieważ pojawiły się zawroty. Zjadła z trudem to, co podała jej Dani, ale jedzenie było tu obecnie równie ważne.
- Nie wiem. Było w nim dużo nienawiści, ale nie wiem dlaczego akurat ja. Nie chciałam go krzywdzić, ani nic, po prostu się broniłam, to był instynkt.
Nie była pewna czy stworzenie to było rozumne, choć były chwile gdy Sam dostrzegała w nim inteligencję, która potem była przysłaniana przez dzikość. Nie wiedziała, co o tym myśleć.
- Nie sądziłam, że takie stwory mogą się kręcić w pobliżu szkoły, nie jesteśmy przecież daleko... może ktoś zauważy, że zniknęłyśmy.
Skrzywiła się, poruszając nogą. Ból przeszył ją na wskroś. Była obolała i potwornie zmęczona, ale bała się zasnąć.






 
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/17 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 343
Wysłany: Nie 30 Kwi, 2017 15:56   

No... Nie ma źle. - Pomyślała z ulgą Mirage, obserwując jak Sam wmusza w siebie kolacje. - Zdaje się, że Samantha odzyskuje siły. Trzeba będzie jednak uważać z opaską... Minęło jakieś trzy minuty, co pięć trzeba normalnie sprawdzać stan kończyny... W sumie, przy jej zdolnościach... Na pewno patrząc częściej nie zrobię jej krzywdy.
-Sam, wiem, że jesteś zmęczona i wolisz spać, niż żebym sprawdzała ci nogę... Ale musisz to zrobić. I to pewnie nie raz. A przynajmniej, póki twoja noga nie będzie w lepszym stanie. - Powiedziała, podchodząc do koleżanki. - Pokaż nogę... Dobrze się spisałaś z tym wilkiem. - Stwierdziła, próbując odwrócić uwagę Quake od bólu związanego z poprawianiem opatrunku. - Pewnie nawet X-Meni nie byli by w stanie lepiej sobie poradzić. - Pewnie przesadzała. Zapewne niektórzy z osobistych podopiecznych Xaviera poradzili by sobie lepiej. A na pewno żaden z nich nie dałby się tak łatwo złapać jak dziewczyny. - Dobra, nie wygląda to źle! Zostawię jeszcze na chwilę opaskę, ale pewnie za parę minut będzie można zamienić ją na opatrunek.

Po kolejnych kilku minutach i dwóch czy trzech "kontrolach", Dani kompletnie poluzowała rękaw materiał związany na nodze Samanthy.
-Jest już późno. Zdrzemnij się... Albo przynajmniej spróbuj zamknąć oczy na parę minut. Ja posiedzę i będę czuwała. Spokojnie, nic mi nie będzie. Nie raz i nie dwa zarywałam noce w lesie. Zresztą, ostatnie godziny dostarczyły mi tylu wrażeń, że nie była bym w stanie zmrużyć oczu.




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!



Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 24 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 28
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 283
Wysłany: Pon 01 Maj, 2017 19:13   

Pozwoliła na to, by Mirage zajęła się jej ranami, a przynajmniej tymi najważniejszymi i najgroźniejszymi, całą reszta będzie jej problemem, jak już dotrą do szkoły i do ambulatorium. Na samą myśl widoku twarzy zdziwionych mieszkańców prawie się zaśmiała. Prawie. Nie było jej jedna do śmiechu, zbytnio zajęta przeszywającym ją bólem, który nie dawał jej wytchnienia i sprawiał, że była wyczerpana. Ziemia była jednak z nią. Czuła tętniące z niej życie, życie, które przepływało też przez nią samą. To było kojące, choć niestety działało wolno. Trochę za wolno. Mimo wszystko była to spora pomoc i dzięki temu zachowała przytomność oraz wystarczająco wiele sił, by wydostać się na zewnątrz i coś zjeść.
Pozwoliła, by Daniell robiła swoje, choć nie było to łatwe, jednak na jej kolejne słowa nie wytrzymała i zaśmiała się ochryple.
- Kiepsko kłamiesz... ale niech ci będzie...
Kolejne zdarzenie utwierdziło ją tylko w przekonaniu, że się nie nadaje do X-menów i nie wiedziała, co profesorowi strzeliło do głowy, że w ogóle chciał coś takiego zrobić. I jej samej, że się na to zgodziła.
- Ruszmy jak najszybciej... - powiedziała słabo. - Ziemia mi pomaga, ale bez pomocy medycznej się nie obejdzie, chyba że moje moce są lepsze, niż mogłabym sądzić, w co wątpię.
Spojrzała na koleżankę, a następnie przymknęła oczy, jedną dłonią opierając się o glebę. Byli jednością, prawda? Ziemia była z nią zawsze, czasem miała wrażenie, że coś do niej mówi, ale to było głupie, choć może nie do końca. Ziemia mówiła, ale swoim specyficznym językiem drgań o różnej częstotliwości, które ona mogła przechwycić i przetworzyć. Teraz czuła żal. I złość. I strach.
Musiała odpocząć. A potem ruszyć i wrócić do domu.






 
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/17 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 343
Wysłany: Sro 03 Maj, 2017 15:52   

-Kłamie? Zastanówmy się, kto z "mundurowych" dałby sobie radę... - zamyśliła się Mirage. - Kurt, pewnie skakał by wokół wilka... I tyle. Na Collosusie zwierzak połamał by sobie zęby. Zdaje się, że coś podobnego mu zafundowałaś. Storm poprawiła by mu fryzurę wiatrem.... A Xavier? Xavier zagadał by biedne stworzenie na śmierć. Jak widać, poradziłaś sobie równie dobrze jak Piotr. Według mnie to wcale nie jest zły wynik!

-Nie, nie kłamie. I nie, nie ruszymy się. I tak, jesteśmy bezpieczne. Zwierzęta nie są głupie, nie będą ryzykować zbliżania się do tej jaskini. Przynajmniej przez najbliższe dwa tygodnie. A jak Wilkołaka wróci, to i dłużej. Ty nie jesteś w stanie pokonać parunastu metrów. Po równej, wybetonowanej drodze. Jak chcesz przejść grubo ponad kilometr, przez las, krzaki, korzenie i inne? Poza tym, zaraz będzie ciemno. Znaczna część drapieżników jest aktywna nocą. Nie jesteśmy w stanie obronić się przed atakiem jakiejś watachy wilków, rysi czy innych. - Stwierdziła tonem, który dość skutecznie ucinał wszelkie dyskusje. Z Danii dało się dyskutować. Nawet umiała zmienić zdanie na jakiś temat. Ale czasem, gdy podjęła jakąś decyzję, nie było silnych na nią.

Noc minęła... Raczej spokojnie. Nie licząc tego, że było dość chłodno. I wilgotnie. I nie było się gdzie położyć. W sumie, to było strasznie... No ale przynajmniej takie warunki ułatwiły Mirage czuwanie całą noc. Dziewczyna kilka razy sprawdzała opatrunek Sam. Na szczęście jej noga wyglądała już w miarę dobrze. Na pewno nie będzie mogła jeszcze brać udziału w maratonie, ale powinna być w stanie przejść powoli kilka kilometrów. Czyli nie było aż tak fatalnie.
W skrócie, tuż po wschodzie słońca, obie dziewczyny były gotowe do drogi. Samantha wyposażona dodatkowo w kij, mający imitować kule. Na bezrybiu i tak dalej...
-Gotowa? To dobrze. Pół nocy myślałam, co mamy zrobić i gdzie iść. Salem mamy na zachód od szkoły, las otacza budynek od południa. Nie jestem jednak pewna, jak bardzo odeszłyśmy od normalnego kierunku... Więc proponuję Salem Center. Idąc tam, trafimy albo do miasta, albo na drogę. Co prawda jest to kilka dodatkowych godzin... Chyba, że jesteś w stanie poprowadzić nas bezpośrednio do Szkoły?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!



Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 24 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 28
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 283
Wysłany: Czw 04 Maj, 2017 09:04   

Sam odpoczywała i regenerowała siły, co teraz było bardzo istotne. Nie wiedziała jak daleko mają do szkoły i nie była pewna czy dałaby radę dojść o własnych siłach. Mimo wszystko przynajmniej jedna rana była naprawdę poważna i straciła sporo krwi. Reszta zadrapań, które zafundował jej stwór do niebezpiecznych nie należało, ale jednak były one bolesne. Do tego jeszcze jej ubranie było poszarpane i więcej odkrywało niż zakrywało. Strzępy kurtki, bluzki i spodni nadawały się tylko do wyrzucenia. Przez myśl przeszło jej, że będzie musiała udać się na zakupy i to porządne.
- Dzięki Dani... - przymknęła oczy i skupiła się na ziemi, by ta pomogła jej odzyskać siły i jako tako zasklepić rany.
Sam nawet udało się przespać całą noc pomimo dość niesprzyjających warunków i zimna. Najprawdopodobniej przyczyną było wyczerpanie oraz spora utrata krwi, które bardzo ją osłabiły. W końcu została obudzona i choć czuła się jak na kacu, zgodnie stwierdziły, że pora ruszać. Rana na nodze nie wyglądała już źle, a przynajmniej przestała krwawic, co było sporym sukcesem. Dziewczyna jednak nie wątpiła, że bez blizny się nie obejdzie. Reszta ran wyglądała o niebo lepiej. Mniejsze zadrapania właściwie zniknęły bez śladu, pozostałe wyglądały jak słabe czerwone kreski, było też kilka mocniejszych, gdzie utworzyły się już strupy - jej moc jednaj zrobiła swoje, a ziemia, jakby nie było, uratowała ją przed czymś znacznie gorszym.
Opierając się na kiju, zacisnęła zęby z bólu. Regeneracja zrobiła swoje, ale nie była w stanie jej całkiem uleczyć i pozbyć się nieznośnego bólu, a przynajmniej nie w tak krótkim czasie. Potrzebowałaby jeszcze co najmniej 2-3 dni by całkiem się wyleczyć, ale tyle czasu nie mieli i trzeba było ruszyć.
- Nie wiemy gdzie jesteśmy, więc najlepiej byłoby trafić w znajome miejsce i stamtąd udać się już bezpośrednio do szkoły. Chodzenie po omacku po lesie może sprawić, że zgubimy się jeszcze bardziej, poza tym, wolałabym nie chodzić po lesie. Jakaś główna droga byłaby najlepsza.
Była obolała i zirytowana, ale jej moc nadal mogła im pomóc. Tupnęła zdrową nogą i wyczuła wibracje podłoża, starając się wyszukać tego, co byłoby dla nich najbardziej pomocne. Zwierzęta, zwierzęta, zwierzęta... o! Sam odwróciła się kilka stopni w prawo i wskazała palcem.
- Tam jest główna droga, powinna nas zaprowadzić do miasta i bezpośrednio do szkoły. Tyle że jest jakieś 2-3 km od miejsca, w którym się znajdujemy obecnie. Może być?
Nawet nie chciała myśleć o tym, jak zareagują ludzie, gdy zobaczą dwie samotne dziewczyny, w tym jedną dość poważnie ranną, ale co tam. Chciała dostać się do szkoły i swojego łóżka. Zaproponowała kierunek, który uznała za najbardziej rozsądny. Droga z pewnością poprowadzi ich do szkoły, wcześniej też będą mijać jakieś miasteczko, tak czy inaczej powinno to być zdecydowanie bardziej znajome otoczenie, a wtedy będą się też czuć pewniej.






 
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/17 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 343
Wysłany: Czw 11 Maj, 2017 00:16   

-No, czyli mamy już kierunek! Teraz tylko tam się ruszyć! - Zawyrokowała Dani, chwyciła Sam pod ramię i ruszyła w wskazanym przez nią kierunku. - Nie, nie przyjmuje żadnego twojego narzekania, że jesteś duża i sobie poradzisz. Kto jest szefową naszej ekipy? No więc masz się mnie słuchać. - Powiedziała, jednak w jej głosie nie było nawet pół nuty rządzenia się, jedynie radość i żart. Widać, niektórym ta przygoda wręcz poprawiła humor.

Dziewczyny szły spokojnie, powoli, co jakiś czas robiąc przystanki i przerwy. Na próby pominięcie odpoczynku, Daniell reagowała spokojnym stwierdzeniem "Może ty się nie zmęczyłaś, ale ja tak" - mimo, że Indianka nie wcale nie wyglądała na zmęczoną. Analogicznie, gdyby Samantha stwierdziła, że może iść sama bez niczyjej pomocy, Mirage odparła, że są koleżankami, a koleżanki muszą o siebie wzajemnie dbać.
Tak więc częste odpoczynki i nie mrawe tępo marszu skutecznie wydłużały czas podróży.

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...
-Zaraz... Hej! Ja poznaje te miejsce! - wykrzyknęła Indianka, zatrzymując się nagle. - Tu gdzieś jest legowisko Wilczków! A, przecież ty o tym nie wiesz... Słuchaj. Gdy porwał cię wilkołak, trafiłam na rodzinę wilków. No dobra, inaczej... Dwa szczeniaki trafiły na mnie. Pogawędziliśmy sobie wspólnie, i pokazały mi gdzie mieszkają wraz z Matką. Matką, która wskazała mi drogę do jaskini Wilkołaka. Co ty na to, żebym zaciągnęła po raz kolejny u nich dług? Skoro są tutejsi, pewnie wiedzą, gdzie znajduje się Szkoła. Ba! Może nawet będą w stanie pokazać nam jakiś skrót?! Poczekaj tu na tym kamieniu... Zresztą i tak teraz pora na chwilę przerwy. - Powiedziała pomagając usiąść Quake. Zaraz po tym zniknęła w pobliskich zaroślach, by po chwili wrócić z dwoma małymi wilczkami.
-Sam, chce ci przedstawić. To są Ho, i Lou. Maluchy, to jest moja przyjaciółka, o której wam mówiłam. Młode powiedziały, że były raz czy dwa w okolicach Szkoły, ale nie pamiętają drogi. Czyli jest dobrze, bo nasz dom nie może być za daleko! I pewnie zaraz... - Dani nie dokończyła zdania, tylko zaczęła rozglądać się uważnie wokół siebie. Po chwili dostrzegła, jak zza krzaków wychodzi piękny okaz wilka... A raczej wilczycy, niosącej w pysku małego królika.
-Witam. - Powiedziała dziewczyna, jednocześnie delikatnie się kłaniając. - Wiem, że jesteś zajęta, ale ja Sam mamy problem. Jak widzisz, ona jest ranna, a ja się zgubiłam. Mogła byś nas odprowadzić w okolice Szkoły Xaviera... Tak, właśnie o to miejsce chodzi... Świetnie! Dziękuję Ci. Sam, będziesz zadowolona. Szkoła jest stosunkowo niedaleko. Marva powiedziała, że nas tam zaprowadzi... Jak damy spokój jej i jej maluchom. Co ty na to? Idziemy?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!



Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 24 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 28
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 283
Wysłany: Czw 11 Maj, 2017 15:48   

Indianka była strasznie uparta, a Sam dość szybko odpuściła sobie wszelkie próby sporów z dziewczyną. Była obolała i osłabiona pomimo wciąż działającej regeneracji, która zresztą kiepsko się sprawdzała, gdy byli w ruchu, mimo wszystko czuła się już lepiej, a przynajmniej miała pewność, że nie umrze z powodu ran. Mirage też w tym pomogła, dzięki opatrywaniu jej ran, czego ona sama nie mogłaby zrobić. Można byłoby to nazwać doskonałą współpracą gdyby nie to, że Sam czuła się jak ciężar. Dobry humor młodszej koleżanki też ją powoli irytował - Craven nie była w nastroju i nawet przez myśl jej przeszło czy by jej nie strzelić, ale opamiętała się i po pewnym czasie pogoda ducha Indianki udzieliła się i jej. To pomagało i to bardzo.
Częste postoje trochę wszystko wydłużały, ale wbrew pozorom obie dziewczyny były wyjątkowo cierpliwe.
- Ciekawe, czy ktoś zauważył nasze zniknięcie.
Skrzywiła się wyraźnie, gdy ból przeszył jej nogę i zachwiała, ale dzięki szybkiej interwencji nie przewróciła się. Potem doszły do legowiska poznanych przez Mirage wilków i same wilki. Sam prawie zapomniała, że dziewczyna potrafi komunikować się ze zwierzętami. Uśmiechnęła się niepewnie na widok małych wilczków, a potem także i samej matki. Przyglądała się dość nietypowemu widowisku dialogu człowieka i zwierzęcia.
- Jasne, że damy im spokój. Nie skrzywdziłabym takich słodziaków - spojrzała na małe kręcące się w kółko. - Dobra, ruszajmy, im prędzej tym lepiej.
Wstała nieporadnie i powoli z kamienia, na którym wcześniej przycupnęła. Jej mobilność była ograniczona, ale i tak miała dużo szczęścia, że w ogóle mogła chodzić i regeneracja robiła swoje. Niech żyje mutacja i zmutowane DNA! Naprawdę będzie musiała zacząć ćwiczyć swoje moce, może uda jej się polepszyć wyniki? Kto wie, co jeszcze może się rozwinąć, Sam tak naprawdę nie wiedziała ile może.
W końcu jednak ruszyli - Mirag, Sam oraz Wilczyca z młodymi wilczkami. Droga nie była trudna, a odległość rzeczywiście niewielka, więc nawet Sam mogła ją pokonać na spokojnie. W końcu dotarły go granic szkoły, a Craven poczuła ogromną ulgę.
- Dziękuję ci Marvo! Jesteś kochana.
Mówienie do Wilka było dziwne i nie wiedziała czy zwierze coś zrozumiało, ale nie było to istotne. Dotarły do domu.

z/t Mirage i Sam do pokoju Sam






 
 
 

Blink 




Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 13.07. 1984 r. / 29 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 61
Wysłany: Sob 17 Cze, 2017 20:11   

// Gabinet Storm

W pobliżu Profesora nie odezwała się ani słowem. Nie było takiej potrzeby, gdyż wszystko powiedziała już Storm. Z rozmowy tej dwójki wynikło też kilka innych, dość ciekawych swoją drogą, faktów. Dowiedziały się z czym mogą mieć do czynienia, a przynajmniej podejrzenia Xaviera na ten temat wysnute na podstawie rozmowy z zaatakowanymi dziewczynami.
Nie przewidywała większych problemów. Choć wszystko będzie zależeć od tego z kim, lub z czym, w rzeczywistości będą miały styczność. Mutant może posiadać inne moce, a także cechować się wysoką inteligencją, a co za tym idzie jego reakcje mogą być trudne do przewidzenia. Zupełnie inaczej powinno być w przypadku jakiegoś zwierzęcia lub człowieka poddanemu innemu rodzajowi mutacji, niekoniecznie bezpośrednio związanego z genem X, gdyż prawdopodobnie wiązałoby się to z zachowaniem ściśle powiązanym z pierwotnymi instynktami, a to pozwoliłoby im dość szybko rozpracować przeciwnika.
- A więc… wizje? – spytała zaraz po tym jak opuściły gabinet białowłosej. Temat wyraźnie ją interesował, bardziej nawet niż sprawa, którą miały się zająć. Nie znaczyło to jednak, że los uczniów był jej obojętny, czy coś w tym stylu. Nic z tych rzeczy. Gdyby tak było przecież nie oferowałaby swojego wsparcia i nie godziłaby się na udział w tym zadaniu. Faktem było za to to, że może rzeczywiście podchodziła obecnego celu nieco zbyt pewna siebie, lecz uważała, że wspólnymi siłami dość szybko się z tym problemem uporają. A poruszony przez Xaviera i Storm temat tajemniczych wizji był dla niej czymś nowym. Zresztą i tak miały chwilę na rozmowę. Przynajmniej do momentu, w którym nie opuszczą murów budynku, a Blink nie otworzy portalu, dzięki któremu niemal natychmiast nie znajdą się w miejscu wcześniejszego ataku. Uznała, że to tam powinny w pierwszej kolejności się rozejrzeć. Skoro zajście wydarzyło się nie tak dawno temu, wielce prawdopodobnym było, że stwór wciąż znajdował się niedaleko. Nie kłopotała się ze zmianą ubioru, nie miało to najmniejszego sensu. Zdecydowała się za to zrobić coś z luźno rozpuszczonymi włosami. Gdyby je tak pozostawiła mogłyby jej przeszkadzać. Na szybko zdecydowała się je w jakiś sposób ułożyć, związać, korzystając w tej kwestii z pomocy Ororo, jeśli ta się tego podjęła.
- Gdzieś w tej okolicy nastąpił atak. – odezwała się, gdy w jednej chwili znalazły się w miejscu, które wcześniej pokazał im Profesor. – Rozejrzyjmy się. Jeśli mamy szczęście, napastnik wciąż czai się gdzieś w tej okolicy. – zaproponowała, choć mogło to zabrzmieć jakby nie pozostawiała tego żadnej dyskusji i to siebie stawiała się w roli liderki. Wiele do powiedzenia miał tu jednak jej dotychczasowe życie i fakt, że przeważnie mogła liczyć tylko i wyłącznie na siebie. Rzadko pracowała w duecie lub większej grupie, można powiedzieć, że była indywidualistka, nie przyzwyczajoną do konsultowania swoich działań.
 
 

Storm 

The Goddess of Weather



Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 39 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Nie 18 Cze, 2017 11:09   

Storm pochowała wszystko, zamknęła gabinet i razem z Blink udały się do lasu, który częściowo znajdował się na terenie szkoły, ale zdecydowana większość okalała ten teren i wychodziła wychodziła poza niego. Dotarcie na wskazane przez profesora miejsce nie zajęło obu kobietom zbyt wiele czasu. Miała nadzieje, że zagrożenie okaże się mniejsze niż przypuszcza Charles, a dwie młode niedoświadczone dziewczyny to co innego, niż Storm i Blink, które za sobą mają wiele różnych akcji.
Ororo jeszcze nie wiedziała, co zrobi i jak zareaguję, czy to czego szukają to człowiek w wilczej skórze, mutant niekontrolujący przemiany, a może zmutowane zwierzę? Czy da się z nim porozumieć i ustalić pewne fakty, czy może będzie trzeba uciec się do siły i przemocy? Wszystko się dopiero okaże.
Białowłosa obciągnęła rękawy wygodnego uniformu i wróciła myślami na ziemię, gdy odezwała się Clarice.
- Tak, wizje. Jeden z rezydentów na moich oczach jej doświadczył, była dość makabryczna i bolesna dla niego. Potem przyszedł drugi, który także ją miał. Ze słów profesora wynika, że takich przypadków jest więcej i dotyczą zarówno zwykłych ludzi jak i mutantów. Nie wygląda to dobrze, tym bardziej, że wizja mówi o śmierci i zniszczeniu. Niestety nie jestem w stanie teraz ci powiedzieć coś więcej na ten temat. Pewnie wszystko wyjdzie w czasie.
Wiedziała, że profesor się tym zajmie i będzie szukał źródła oraz konkretnego znaczeni tego wszystkiego. Niestety nie da się tego przyspieszyć. Za to obie mogły przyśpieszyć swojego kroku i skupić się na zadaniu. Dzięki link dotarcie na miejsce zajęło ledwo chwilę. Otoczyły ich gęsto zarośnięte drzewa i krzewy oraz naturalne formacje skalne nieopodal.
- Zgoda. Ale ostrożnie, to że może znajdować się niedaleko powinno wzmocnić naszą czujność. Stwór równie dobrze mógł się już znacząco oddalić i przenieść gdzie indziej.
Ororo odetchnęła i wyczuliła zmysły. Jej wzrok wędrował od drzewa do drzewa i od krzaku do krzaku. Szukanie śladów na ziemi także było ważne, choć Storm nie była w tym aż tak bardzo obeznana jak Mirage, widziała jednak ślady butów, najwidoczniej obu dziewczyna, jak i inne trudniejsze do zidentyfikowania ślady.




 
 

Blink 




Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 13.07. 1984 r. / 29 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 61
Wysłany: Nie 25 Cze, 2017 16:28   

Białowłosa oczywiście miała rację. Powinny mieć się na baczności. W każdej chwili muszą być gotowe do obrony lub ataku, w zależności od tego na co pozwoli im sytuacja. Nie mogę dać się zaskoczyć, nie wiedzą przecież z czym dokładnie mają do czynienia. To niebezpieczna sytuacja, może przysporzyć im wielu trudności, ale właśnie dlatego to im zlecono to zadanie, nieprawdaż?
- Możliwe. – zgodziła się więc ze Storm. – Mimo to wydaje mi się, że wybrałyśmy dobre miejsce na rozpoczęcie poszukiwać. – jeśli już opuścił tę okolicę, być może uda im się znaleźć jakiś ślad, który umożliwi im wytropienie napastnika. Jeśli ten wciąż się gdzieś tu czai, prędzej czy później na niego wpadną. Oba te przypadki są dla nich korzystne. I oba sprawiają, że rzeczywiście muszą na siebie uważać, i to podwójnie.
- Byłaś kiedyś w tej okolicy? – sama nie pamiętała, by kiedykolwiek zapuszczała się w tak odległe rejony, a przynajmniej sobie tego nie przypominała. Nic jednak dziwnego, Instytut i jego otoczenie wciąż skrywały przed nią wiele tajemnic, które postanowiła sobie kiedyś zgłębić.
Pogoda sprzyjała ich poszukiwaniom. Słonecznie, bezwietrznie… To sprawia, że wszelkie pozostawione wcześniej przez dziewczyny i napastnika ślady powinny być dość dobrze widoczne, i co najważniejsze nie zniszczone przez niesprzyjające warunki. Bez wątpienia jest to dobra wiadomość, która znacznie ułatwi im wykonanie zadanie. A przynajmniej tę jego łatwiejszą część, polegającą na odnalezieniu sprawcy. Podobnie jak Stom, Clarice, skupiła się na obserwacji otoczenia, szukaniu wyraźnych śladów, cały czas była jednak czujna i w gotowości do działania.
 
 

Storm 

The Goddess of Weather



Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 39 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Pią 30 Cze, 2017 12:49   

Czy zagrożenie było realne, czy też nie, mimo wszystko trzeba było zachować pełną ostrożność. Skoro już raz doszło do wypadku, nie można było tego zlekceważyć i porządnie zbadać teren, żeby sprawdzić czy ten stwór nadal się tu znajduje, czy też postanowił się wynieść w inne rejony, co też było rzecz jasna możliwe. Być może jedna wyprawa nie wystarczy i będzie trzeba monitorować okolicę, tak na wszelki wypadek przez jakie czas.
- Tu było jego leże i pewnie w promieniu kilkuset metrów czy też paru kilometrów może być jego teren polowań. Z tego, co powiedział Charles, stwór został ranny i przepędzony, być może tu już nie wróci, mógł się wynieść z tej okolicy, albo tylko przenieść niedaleko stąd. Trzeba to sprawdzić. Z czymkolwiek, albo kimkolwiek mamy do czynienia.
Storm zaczęła przeczesywać okolicę bardzo ostrożnie, wytężając wszystkie swoje zmysły. Nie była typowym mieszczuchem i potrafiła sobie radzić w lesie, a przeszłość jako drobna złodziejka pomogły jej też w nauczeniu się działań drapieżników w czasie polowania na ofiarę. To było lata temu, do czego niechętnie wraca, ale każde doświadczenie bywa przydatne.
- Nie wiem. Możliwe. - Storm odwróciła się. - W tamtą stronę jest szkoła, to jakiś kilometr może dwa. Nie jest to wcale duża odległość, a że dziewczyny pewnie nie oddaliły się zbytnio od szkoły, zapewne stwór częściowo objął obrzeża szkoły jako swój teren polowań. Drapieżniki zazwyczaj trzymają się określonych miejsc, które nie są zbyt odległe od ich legowisk.
Westchnęła przyglądając się śladom. Wyglądały na stare, przynajmniej sprzed paru dni. Może stwór tu nie wrócił? A jeżeli nie, to czy tylko się zaczaił na jakiś czas i wróci, czy może już nie będzie go w ogóle? druga opcja byłaby lepsza, przynajmniej Storm nie musiałaby się martwić o uczniów, ale w takim wypadku pozostawałoby pytanie kogo spotkały dziewczyny? Zagadka rzeczywiście nie mała.
- Przejdziemy się jeszcze kawałem i będziemy wracać, jeżeli nic nie znajdziemy, nie ma co chodzić po lesie bez sensu.
Las nie był gęsty, a pełnia dnia i słońce wiele były im na rękę. Drapieżniki zazwyczaj polowały nocą, albo o zmierzchu, choć w przypadku ataku, była to gwałtowna burza. Storm zmarszczyła brwi - pierwsza rysa. Jaki drapieżnik poluje w tak niesprzyjających warunkach jak burza i ulewa? Wprawdzie była krótka i bardziej straszna przez samą ciemność, niż realnie uciążliwa, ale jednak.




 
 

Blink 




Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 13.07. 1984 r. / 29 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 61
Wysłany: Pon 03 Lip, 2017 13:19   

Dobrze byłoby jednak, gdyby udało im się odnaleźć stwora jeszcze dziś lub w ciągu najbliższych dni. Póki jest ranny i nie w pełni sił. Nie wiadomo z czym mają do czynienia, nie wiadomo z jakim niebezpieczeństwem wiązałaby się próba pojmania w pełni zdrowego osobnika.
- Ranne zwierzęta często wracają do miejsca, w którym czują się bezpieczne. Być może przez jakiś czas będzie trzymać się na uboczu, ostrożniej podejmować kolejne kroki, lecz prędzej czy później wróci. Powinnyśmy mieć to miejsce na oku, zakładając oczywiście, że dziś nam się nie powiedzie. – to zachowanie dotyczyło zresztą nie tylko zwierząt, ale i wielu ludzi. Miała co do tego dość dużą pewność. Pewne reakcje, w które wyposażyła nas natura są niezależne od gatunku. W chwilach niebezpieczeństwa i zagrożenia pierwszą myślą zawsze jest powrót do domu, i w niektórych sytuacjach może to być największy popełniony w życiu błąd. Poddawanie się tego typu instynktom potrafi być zgubne. Widziała już to.
- Dopóki go nie złapiemy lub nie upewnimy się, że na pewno uciekł i nie stanowi zagrożenia, powinnaś powiadomić dzieciaki, by nie zapuszczały się w tę okolicę. Będę regularnie patrolować tereny przyszkolne. – zaproponowała. – Może to tylko jedna z jego nor i przeniósł się do innej. – to też była jednak z możliwości i także wcale nie tak rzadko spotykana w świecie zwierząt. Zakładając oczywiście, że to ze zwierzęciem mają do czynienia.
 
 

Storm 

The Goddess of Weather



Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 39 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Czw 06 Lip, 2017 16:47   

Przyglądała się dokładnie podłożu, ale niewiele mogła zauważyć, ponad to, że ślady pozostawione przez zwierze i dziewczyny były stare. Niewiele to dawało niestety, a ganiać po całym lesie nie było żadnego sensu, zresztą we dwie nie dałyby rady, nie wiedząc nawet gdzie szukać. Przeszła jeszcze kilka metrów wgłąb, zataczając większy krąg, a potem zawróciła.
- Masz rację, ale my nie wiemy z kim, czym mamy do czynienia. Zwierze? Człowiek? Człowiek zamieniony w zwierze czy może zwierzę z cechami ludzkimi? Ciężko to określić, a co za tym idzie jego zachowanie może być nieprzewidywalne. Mamy za mało informacji.
Spojrzała na telefon, a na jej ustach zagościł lekki uśmiech, który zaraz zniknął. Dostała wiadomość od T'Challi, który chyba jako jedyny respektował odgórne zasady rządzące szkołą, a szczególnie jedną z zasad, jaką było wcześniejsze powiadomienie o wizycie. Zresztą czego mogłaby się po nim spodziewać? Był odpowiedzialny, przejmował się szkoła, uczniami i był hojnym sponsorem. To jednak oznaczało, że na podwórku robią spore zamieszanie i jak sądziła chodziło o Starka i kosmicznych rozbitków. Istny cyrk.
Spojrzała na Blink i skinęła głową.
- Taki miałam zamiar. Nie chce by dzieciaki i nie tylko dzieciaki, ale i starsi rezydenci nie pakowali się niepotrzebnie w kłopoty i niebezpieczeństwo, które może być tak blisko nas. Szkoda tylko, że młodzi mają tak wielki talent do ściągania na siebie kłopoty. Gdyby choć połowę energii przekazywali na naukę, byłoby idealnie.
Mały żartobliwy przytyk, ale Storm była nie tylko dyrektorką, ale i nauczycielką i wychowawcą, a jaka jest młodzież, wie każdy. Da ostrzeżenie, ale obawiała się, że i tak niewiele to da. Dzieciaki węsząc przygodę i to tuż za płotem instytutu mogą sami zechcieć "zapolować". Lepiej żeby nie.




 
 

Blink 




Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 13.07. 1984 r. / 29 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 61
Wysłany: Pią 14 Lip, 2017 16:23   

- Zwierzę, człowiek… Wszyscy w pewnym stopniu zachowują się w ten sam sposób, mają podobne odruchy i reakcje na pewne wydarzenia. Część zachowań możemy spróbować jakoś przewidzieć opierając się na naszej wiedzy i zdobytym przez lata doświadczeniu. Doświadczeniu zdobytym przecież w różnych warunkach. – w tym przypadku musiały opierać się na obu tych rzeczach w równym stopniu. Ororo ma rację mówiąc, że nic nie wiedzą o tym stworzeniu, ale mimo to mogą w jakimś stopniu postarać się przewidzieć jego kolejne ruchy, a przynajmniej przyjąć pewne założenia wokół których będą mogły kontynuować poszukiwania.
Tak też poruszały się jeszcze przez chwilę po najbliższej okolicy. Licząc na łut szczęścia i brak dalszych problemów. Niestety, mimo wysiłku ich starania okazały się płonne. Nie znalazły żadnych nowych śladów, powoli kończyły im się opcje, a dalsze przeczesywanie terenu może okazać się stratą czasu.
- Chyba nic tu po nas. Wrócimy za jakiś czas, może poprosimy kogoś jeszcze o pomoc i ponownie obejrzymy to miejsce licząc na to, że wtedy dopisze nam szczęście. – niezwykle przydatni mogliby okazać się Logan lub Laura, którzy posiadają odpowiednią wiedzę oraz zdolności przydatne nie tylko do tropienia, ale też ewentualnego starcia z przeciwnikiem. Czynnik regeneracyjny wymienionej dwójki byłby w razie problemów dość istotnym atutem. Oczywiście była przekonana o tym, że wspólnie ze Storm dałyby radę same, gdyby przyszło co do czego, lecz dlaczego nie miałyby korzystać także z innych dostępnych możliwości?
 
 

Storm 

The Goddess of Weather



Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 39 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Nie 16 Lip, 2017 13:51   

Musiała przyznać rację Blink. Ludzie i zwierzęta wcale tak bardzo się od siebie nie różnią, jeżeli chodzi o wzorce zachowań, przyzwyczajenia czy doświadczenia. Wnikanie w to głębiej nie miało jednak większego sensu, bo i tak niczego nie ustalą w ten sposób. Poza słowami profesora i poniekąd wglądem we wspomnienia dziewczyn, które były i tak dość mętne, nie mieli nic. A samo miejsce, w którym się znalazły, choć nosiło ślady siedliska stworzenia, to najprawdopodobniej go tu nie znajdą ani teraz, ani w najbliższym czasie.
- Nic nie znalazłam i chyba póki co niczego nie znajdziemy, choćbyśmy przeczesały kilka akrów lasu. Mija się to z celem. Możemy co najwyżej zostawić tu i w pobliżu jakieś kamery, żeby mieć wgląd czy stworzenie wróci, a jak tak, to co będzie robiło. To by pozwoliło ocenić jego tryb dnia i działania i może poznać nieco lepiej.
Wróciła do Clarice jeszcze raz omiatając okolicę jaskini i pobliskich drzew i krzewów wzrokiem, jednak i to ostatni spojrzenie nie mogło przynieść niczego konkretnego.
- Możemy wrócić do szkoły po sprzęt, pewnie Hank gdzieś ma te wszystkie swoje gadżety i rozmieści się tu parę oczu. To powinno nam dać wgląd na to, czy coś w najbliższych dniach zmieni. Potem można dać cynk Loganowi, z pewnością poradzi sobie z tym o niebo lepiej od nas.
Otrzepała kombinezon i stanęła tuż przy Blink. Chyba rzeczywiście nie było sensu dalsze krążenie po okolicy. Tylko będą tracić czas, a szanse na znalezienie czegokolwiek są mikroskopijne.




 
 

Blink 




Imię i nazwisko: Clarice Ferguson
Pseudonim: Blink
Data urodzenia/Wiek: 13.07. 1984 r. / 29 lat
Zdolności: Teleportacja, Teleportacyjne ostrza
Znaki szczególne: Różowy kolor skóry, wściekle zielone oczy, fioletowe, długie włosy, spiczaste uszy, znamiona na twarzy
Dołączyła: 19 Lip 2015
Posty: 61
Wysłany: Pią 21 Lip, 2017 20:43   

Storm także doszła do wniosku, że dalsze poszukiwania byłyby stratą czasu. Clarice w pełni się z tym zgadzała. Jeśli do tej pory nie udało im się znaleźć świeżych śladów, to pewnie szybko by im się to nie powiodło, nawet po obejściu dość dużego obszaru. Stwór pewnie gdzieś się zaszył i dopóki nie wyleczy obrażeń będzie niezwykle ostrożny przy podejmowaniu kolejnych ruchów.
- Z pewnością nie będzie zadowolony, gdy dowie się, że zabrałyśmy coś bez jego wiedzy. Poczekajmy aż wróci, te kilka godzin prawdopodobnie i tak niczego nie zmieni. Spytamy się, czy ma odpowiedni sprzęt. – a nawet jak nie, to z pewnością wpadnie na jakiś pomysł mogący pomóc namierzyć poszukiwanego, może nawet wymyśli coś co ułatwi jego schwytanie? Jeśli będzie miał chwilę czasu, to po człowieku jego pokroju można spodziewać się wszystkiego. Z tym jednak może być problem. Na tyle na ile go znała, zawsze wydawał się być zabiegany, zajęty mnóstwem innych rzeczy, na które i tak ledwie znajdował czas. Sprawiał wrażenie, jakby w jakimś stopniu sprawiało mu to przyjemność, ale każdy ma swoje limity. Poproszą o jakieś kamery i same lub z czyjąś pomocą je zamontują.
- Właśnie o Loganie i Laurze myślałam. – którekolwiek z nich byłoby do tego zadania wręcz stworzone, a jeśli udałoby się nakłonić do tego oboje, tym lepiej. Posiadają zestaw zdolności, który byłby niezwykle przydatny przy tropieniu, jak i ewentualnym pojedynku z zabójczą bestią. – Wracajmy. – zgodziła się ze Storm, po czym szybko otworzyła portal prowadzący wprost do budynku szkoły.

// Blink i Storm – gdzieś w Instytucie
 
 

X-23 





Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/21 lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 295
Wysłany: Sob 27 Lip, 2019 20:04   

//Korytarz na drugim piętrze

Przez całą drogę starała się nie zwracać uwagę na gapiów, lecz zadanie z goła trudne. Nagle okazało się, że uczęszcza do najbardziej plotkarskiej szkoły w całych stanach. Brakowało tylko Jubs z głośnymi komentarzami na ustach oraz przejmującej dialog z Warrenem, bo tak to by się właśnie skończyło, gdyby była tu z nimi. Po pierwsze znała go dłużej, a po drugie... była o wiele lepsza w te klocki. A ona? Nie śmiała nawet na niego spojrzeć, gdy szli obok w upragnionej ciszy rozdzieranej raz po raz przed podszepty uczniów.
- Wzbudzasz zainteresowanie - Mruknęła cichym tonem. Nie kryła swojego niepocieszenia z tego faktu, ale co mogła zrobić? Wystarczyło tylko spojrzeć na jego przystojną twarz, luzacki styl obfitujący w bogate zabawki i ubiór, nie mówiąc już o pełnej wdzięku postawie. Sama przy nim wyglądała jak siostra Kopciuszka... Oczywiście nie ogląda bajek. Ot, zasłyszane porównanie.
Gdy wyszli na zewnątrz poczuła powiew świeżości i zrobiło się jakoś o lepiej. Jeszcze lepiej, gdy zaszli wgłąb lasu. Szła obok niego z wciśniętymi dłońmi do kieszeni spodni dokładnie tak jakby chciała coś tam ukryć. Sama nie wiedziała jaką powinna przyjąć postawę, więc po prostu dystansowała się od niego tak bardzo jak było to możliwe. Nie wiedziała co mówić, o czym powinni rozmawiać, dlatego właściwie wszystko zostawiła jemu.
 
 

Angel





Imię i nazwisko: Warren Worthington III
Pseudonim: Angel
Data urodzenia/Wiek: 19 września 1991 roku/22 lata
Zdolności: Pneumatyczne kości, opierzone skrzydła, zwiększona siła, zwinność, zręczność, wytrzymałość i szybkość, sokoli wzrok i ptasi słuch, możliwość oddychania w ekstremalnych warunkach, samoleczenie
Znaki szczególne: Białe skrzydła na plecach
Dołączył: 06 Lut 2019
Posty: 12
Wysłany: Nie 18 Sie, 2019 13:40   

Warrenowi tłumy gapiów w żaden sposób nie przeszkadzały, ale nie miał wątpliwości że w przypadku Laury to wygląda zgoła inaczej. Właściwie miał nawet taką lekką obawę w głowie, że jak tych gapiów będzie za dużo, a przecież było ich bardzo dużo, dziewczyna zwyczajnie zrezygnuje. Albo całkiem, albo stwierdzi że dotrzyma umowę ale kiedy indziej. Gdzieś z dala od szkoły, gdzie przede wszystkim zajdą z osobna, z różnych stron. A co do Jubs... huh, to prawda, całe szczęście że jej tu teraz nie było ale Warren czuł że w przyszłości pewnie będzie musiał ją kilka razy wykorzystać by ta pomogła mu się spotkać z Laurą. Był tego pewien. Tak jak tego że nawet jeśli X spotkanie się spodoba, że nawet jak spędzi miło czas to potem powtórzyć to będzie baaardzo ciężko.
Laura może nie patrzyła, ale Warren zerkał cały czas, nawet miał moment że chciał ją złapać za rękę ale to byłoby równe samobójstwu więc nope. Zrezygnował z tego pomysłu tak szybko jak tylko na niego wpadł.
- Wiesz... nie chcę Cię stresować ale odnoszę wrażenie że chyba wzbudzamy bardzo podobne zainteresowanie gapiów. - Powiedział ze spokojem i delikatnym uśmiechem wymalowanym na twarzy. Ale taka była prawda. X wzbudzała podobne zainteresowanie mimo że była jak "siostra kopciuszka" - choć Warren wcale tak nie uważał ale to już inna kwestia. Dlatego też nie dziwne było że obydwoje razem wzbudzali aż tak duże. Nareszcie jednak opuścili mury budynku i wyszli na świeże powietrze które z szerokim uśmiechem wciągnął do płuc Worthington. To był bardzo duży pozytyw ale jeszcze większy był gdy weszli w zagajnik. I choć Laura dalej wyglądała na spiętą to jakoś w środku... po prostu w sobie czuł że w końcu odrobinę zaczyna luzować. Wiedział za to na pewno że ona sama nie rozpocznie dyskusji więc piłeczka była po jego stronie. Przeszli jeszcze parę metrów w milczeniu, aż w końcu doszli do jednej do ławki.
- Może usiądziemy? Myślę że tutaj będziemy mieli trochę spokoju na krótką... - Powiedział patrząc jej w oczy, po czym szerzej się uśmiechając dodał.
- A miejmy nadzieję, może dłuższą rozmowę. - Przystojna twarz chłopaka promieniała z radości. Był bardzo zadowolony że udało mu się ją namówić na ten wypad. Jeśli X się zgodziła usiąść i obydwoje to zrobili, Angel zaczął mówić.
- Powiedz mi dlaczego tak bardzo mnie nie lubisz? - Zapytał z rozbawieniem w głosie.
- Aż tak bardzo jestem odpychający? Czy to przez opinię jaką mam w tym szkolnym pudelku. - Rzucił z jeszcze większym rozbawieniem ale po chwili ogarnął, że Laura może nie wiedzieć co to jest "Pudelek" więc postanowił jej wytłumaczyć.
- Pudelek. Nie wiem czy masz pojęcie co to, to taka strona plotkarska gdzie niestety. - Nieco się skrzywił.
- Często mnie opisują... oczywiście wypisując brednie.




 
 

X-23 





Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/21 lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 295
Wysłany: Wto 29 Paź, 2019 21:01   

- Wierz mi, uwaga poświęcona jest w stu procentach tobie. Do mnie już przywykli - Wzruszyła ramionami, ale czy ona również przywykła? Była już tu od... jakiegoś dłuższego czasu. Dokładnie pamięta ten dzień i datę. Ba, pamięta nawet godzinę. Przyjechali z Loganem późnym wieczorem. Część dzieciarni już spała, a inni spędzali czas w sali telewizyjnej. Przedstawił ją w dość grubiański, acz charakterystyczny jak na siebie sposób, a potem przyszedł czas na odpowiadanie na zaczepki. Jak zwykle zbyt dosadnie i brutalnie będąc na etapie absolutnego braku poczucia humoru. Mijały dni, miesiące i lata, każdy zdążył przywyknąć do jej topornego charakteru i wiecznego wycofania, ale sama nie czuła się tu w pełni swobodnie, nie była chętna do integracji, a mimo to niektórzy znajdowali siłę, by coś z niej wykrzesać.
Jubs jako niespożyta kwintesencja pozytywnej energii potrafiła czasami zdziałać cuda, ale jej na tyle zaufała by od czasu do czasu ugiąć się pod jej blaskiem i zrobić coś dla świętego spokoju, a Warren? Cóż, poznali się dopiero przed chwilą, więc dzięki bogu, że poszedł po rozum do głowy i nie złapał jej za rękę.
Blond włosy bożyszcze zapewne przyzwyczajony do braku oporów ze strony płci pięknej mógłby się całkiem nieźle zdziwić, gdy jego dłoń w bardzo nienaturalny sposób poznałaby co to przeraźliwy ból adamantowych ostrzy wbijających się w ludzkie mięso ...Ale póki co nie wyczuwała takiej potrzeby. Oczywiście czuła jak na nią zerka, ale udawała, że nie zwraca na to uwagi.
Laura zgodziła się na przycupnięcie na ławce, a gdy już w odpowiedniej odległości usadowiła swoje cztery litery sama przez te kilka chwil mogła odetchnąć spokojem i pełną piersią. Głosy ucichły, bo otaczała ich tylko natura, ale już zaraz cisza została przerwana.
Sądząc po minie zaskoczył ją pytaniem, a zarazem przykuł jej uwagę na tyle by zwrócić spojrzenie ku twarzy Warrena. Nie wiedziała skąd te domysły... w końcu nie lubiła prawie każdego i chyba przywykła, że rzadko kto traktuje to osobiście, nie sądziła, że wywrze na nim aż takie wrażenie. Na szczęście młody mężczyzna zaczął dalej swoją paplaninę.
- Tylko zachęcasz do tego bym tam zajrzała - I faktycznie wyciągnęła telefon i całkiem sprawnie wpisała adres 'pudelka'.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018