{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Niemcy - Berlin - Grunewald (Klub)
Autor Wiadomość

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Sro 18 Wrz, 2019 19:19   Niemcy - Berlin - Grunewald (Klub)

Jest to jedna z najbogatszych dzielnic Berlina. Mieszkają tutaj ambasadorowie, dyplomaci, bogaci biznesmeni i znudzeni życiem mafiozi, którzy wiedzą, że pod latarnią jest najciemniej. Można powiedzieć, że wszyscy się tutaj znają i każdy bogacz zna drugiego bogacza. Cała dzielnica to szereg luksusowych rezydencji, które prześcigają się w ilości basenów dołączonych razem z mieszkaniem. Dzielnica ma też mniej zamożną, lecz ciągle bardzo bogatą część, która służy jako zwyczajny punkt pomiędzy kolejnymi stacjami. Można tam dobrze zjeść i dobrze się zabawić, o ile tylko ma się na to wystarczajaco dużo pieniędzy, bo płacić - i to dużo - trzeba właściwie za wejście gdziekolwiek.




Od południa do wieczora jest to miejsce, gdzie można dobrze zjeść. W tym czasie służy ono głównie za restaurację dla wszystkich, których na nią stać. Od godziny dziesiatej wieczorem zaczyna tam funkcjonować klub, który ściąga do siebie głównie młodsze osoby. (Poniżej 30 roku życia). Gra się tam głównie głośną, elektroniczną muzykę dance, pop, czasami elektryczny swing. Klimat miejsca zmienia sie z jasnej restauracji w charakteryzowaną na alternatywną, trochę mroczną miejscówkę, która jednak alternatywna ani trochę nie jest. (Zresztą - konkretny wystrój i klimat zależy od tego, czy dany wieczór nie ma konkretnego tematu).
Niewielka strefa VIP ulokowana jest głęboko w sali przy ścianie, mniej-więcej na środku. Mieści maksymalnie 8 osób na raz, oferuje niesamowicie wygodne kanapy oraz pierwszeństwo w donoszeniu drinków przez obsługę. Pilnowana jest przez ochroniarza, który nie wpuszcza do niej nikogo, kto nie zapłacił oraz dba o to, by nie wszedł tam nikt poza wygodny limit osób.
Dla gości dostępna jest także druga sala, gdzie jest trochę ciszej i można spokojnie usiąść, gdyż stylizowana jest na ogromny salon przytulnego domu wypełniony sofami, pufami, wysokimi stolikami i podróbkami drogich obrazów na ścianach, do których młode wykształciuchy lubią wzdychać, uprawiając intelektualne wyżyny w oparciu o - raczej znikomą - wiedzę z zakresu historii sztuki.
Do obu sal prowadzi długi, raczej wąski, dobrze oświetlony korytarz, który pod koniec zwyczajnie się rozwidla, oferując parkiet (pierwsza sala) lub "domowe zacisze" (druga sala). Obie strzeżone są przez przez parę ochroniarzy (łącznie 4 chłopa).
Zaplecze sali restauracyjno-parkietowej to sporych rozmiarów kuchnia, gdzie poza gotowaniem składuje się także alkohol. W przypadku drugiej sali jest to typowa graciarnia, gdzie znajdują się najróżniejsze rzeczy - od elementów wystroju, po zgubione przedmioty na różnych kartonach z podejrzaną zawartością kończąc. Oba zaplecza dostępne są dla pracowników i obstawione osobną ochroną (po jednej osobie).
Właścicielem całego tego przybytku jest dobrze znany na osiedlu pan Schmidt - stary biznesmen, który dorobił się fortuny na agresywnej grze na giełdzie.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

  
 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Sro 18 Wrz, 2019 19:38   

Czy jego rodzice będą zadowoleni z niezapowiedzianej wizyty w domu? Cóż – tym Leo nieszczególnie się przejmował, gdyż był niemal pewny, że nawet nie zastanie ich w domu. Tak naprawdę mógłby tam wpaść i wrócić do Ameryki, a oni nawet by nie zauważyli. Ewentualnie później ojciec zorientowałby się, że chłopak kupił bilety i zapytał, czemu się nie przywitał.
Zdecydowanie powinien zająć się formalnościami przed kolejnym rokiem studiów, ale jakoś nie miał do tego głowy. Potrzebował zmiany otoczenia. Czemu nie zdecydował się na zwiedzanie Stanów? Pewnie dlatego, że nie miał z kim tego robić. Do Niemiec przywiała go tęsknota za znajomymi, z którymi mógłby sobie spokojnie poplotkować, powspominać stare czasy, może strzelić sobie drinka lub dwa.
Kiedy tylko wszedł w strefę rażenia bogatych snobów, poprawił płaszcz, zadbał o to, żeby srebrna spinka z delfinem była widoczna. Poza tym zadarł głowę, a jego krok stał się bardzo dostojny i władczy. Chodził tak, jakby posiadał dzielnicę na własność. Inaczej jeszcze ktoś pomyślałby sobie, że coś się niedobrego dzieje.
Wystarczyło przejść niecały kilometr, żeby zmęczyć się grą pozorów i sztucznych uśmiechów. Bądź co bądź nasz księciunio trochę odwykł od tego napuszenia w Ameryce, gdzie mógł być bardziej nastolatkiem, niż dzieckiem znanych rodziców, wobec którego stawia się konkretne wymagania.
Pierwsze kroki – zamiast do domu – skierował do jednej z mniej ekskluzywnych restauracji, które wieczorem służyły też za klub. Było to miejsce, od którego najczęściej zaczynali nowobogaccy. No i miało genialne kanapy w strefie VIP. To właśnie do nich ciągnęło tyłek tego chłopaka. I do jakiegoś dobrego żarełka. I wina. Wino. Tak. Zdecydowanie wino.
- …zabierz to proszę na Herbstraße… – nie musiał nawet tłumaczyć, gdzie dokładnie mieszka, gdyż taksówkarz doskonale wiedział, kim jest. Facet znał tutaj wszystkich i Leandro nie chciał nawet myśleć, ile brudnych sekretów bogatych gnojków zna. Oby za to kiedyś nie stracił głowy.
Oczywiście zdążył się jeszcze dwadzieścia razy cofnąć do samochodu, bo najpierw zapomniał karty, potem słuchawek, potem zostawił dokumenty… jak nie on. Najwidoczniej napływające do jego głowy myśli skutecznie go rozpraszały.
- …o jak dobrze! – mruknął z ekscytacją, wtapiając się w skórzaną kanapę. Trafił akurat na początek zmiany restauracji w klub, więc muzyka nie grała jeszcze zbyt głośno, chociaż ludzi było całkiem sporo. Leandro nie widział jednak nikogo znajomego, a był pewny, że komuś będzie mógł zrobić niespodziankę. No nic, trzeba tradycyjnie. Zanurzył się więc w swoim jabłuszku i zaczął przeglądać listę kontaktów.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Czw 19 Wrz, 2019 14:36   

Starając się ustalić dokładne miejsce w którym działa Hydra, gdzie posiada swoją placówkę namierzył pewnego biznesmena Marcusa Eberharter, który nieco się wspomagał współpracą z tą że organizacją. To też Jim zdecydował że wyślę kilku agentów, by obserwowali mężczyznę po cichu. By móc w stanie namierzyć tych ludzi którzy napsuli krwi, a przy tym miał nadzieje że Dyrektor Fury doceni jego poświecenie odnośni kilku lat i może dostanie większe możliwości, to też wolną ręką ale mniejsza z tym jako że temu wielkiemu Niedźwiedziowi za chciało się jeść, ruszył do baru gdzie ubrany w szarą marynarkę pod którą miał hawajską koszule wchodząc do przybytku od razu się rozejrzał, wyjął z dżinsów zegarek, który dostał od S.H.I.E.L.D miał mu pomóc w nawigacji oraz komunikacji z innymi agentami. Ale jakoś nie widział tego jako że kompletnie można powiedzieć nie zna się na nowoczesnej technologii i raczej preferuje tą wojskom. Siadając przy jednym z stołów, jak nie dziwił się że nikt nie chciał go wyrzuć przez jego dress code. No bo kto by w porze obiadowej wyrzucał klienta który jest „w miarę” dobrze ubrany? Siadając przy stole uderzył kilka razy palcami w stół w stół jak to należy do kultury niemieckiej zamawiając piwo oraz Maultaschen. Gdy przyszła jedna z agentek, która była bardzo urodziwa i Frank uwielbiał z nią pracować zasiadała do jego stołu.
- Mam nadzieje moja lady, że nic złego się nie stało możemy zjeść spokojnie w tym pięknym barze? - Odparł swym ponurym i niskim głosem do kobietki.





 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Czw 19 Wrz, 2019 21:41   

Delfinek scrollował beztrosko listę kontaktów, zastanawiając się, kogo zaprosić. Wiedział, że niektórzy z jego świetnych „znajomych” nawet by tutaj nie weszli, bo jak imprezować to tylko w ścisłym centrum i tylko rzucają pieniędzmi w bramkarza.
W końcu zdecydował się zadzwonić do swojej znajomej, czegoś na kształt psiapsi, z którą można było się pośmiać i pogadać o pierdołach. I która świetnie się całowała, co w połączeniu z wygodnymi kanapami dawało piorunująco przyjemny efekt. Zamówił sobie swojego ulubionego drinka z cynamonem i rozejrzał się po pomieszczeniu. Jego uwagę przykuł jeden jegomość, którego nigdy wcześniej tutaj nie widział. Typ wyglądał… no średnio. A przynajmniej nie tak dobrze, jak powinien, jeśli chciał zatrzymywać się w tej dzielnicy. No ale cóż. Zamówił całkiem smaczne żarcie, więc może nie był beznadziejnym przypadkiem.
Popijając drinka zerkał na niego co jakiś czas, bo właściwie był najbardziej egzotycznym elementem wystroju tego miejsca. A to niby o nim mówili, że jest nietypową mieszanką.
Odbierz, rany… Niestety, do wcześniej wspomnianej przyjaciółki nieszczególnie było mu się dane dodzwonić.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

  
 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Pią 20 Wrz, 2019 18:17   

Wstając od stału po zjedzony szybko posiłku jako że był cholernie głodny, pokazał wojskowymi znakami kobiecie by sobie poszła. Przy tym wskazał na zegarek by nieco szybciej ściągali danę, dostając przez zegarek informacje. Że ten dzieciak który na niego patrzy to syn podejrzanego biznesmena od razu Jim się uśmiechając, ruszając z piwskiem w jego stronę gdy zasiadł obok niego spojrzał swymi niebiesko-zielonymi oczętami, położył masywną owłosioną dłoń na stół przy tym drugą delikatnie i spokojnie pożył dłoń na rewolweru, człowiek który interesuje się militariami albo odbył służbę wojskową doskonale by wiedział że jest to broń o nazwie Smith & Wesson Model 66. Jeśli młody zdecyduje nie współpracować z „najlepszym” agentem S.H.I.E.L.D uśmiechną się do niego jedynie przy tym pokazując, dłonią na stole szybko dokumenty niczym to robią w filmach policjanci.
- Dzień dobry obywatelu jesteś aresztowany o zniszczenie mienia miejskiego, masz dwie opcje albo pójdziesz z nami albo przeciwko nam. - Chowając dokument wyłączył mikrofon by nikt go nie słyszał, jeśli dojdzie do problemu zrobi swoje tak jak go szkolono. Chociaż młody wydaje się inteligentnym człowiekiem więc raczej nie będzie robić problemów?





 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Pią 20 Wrz, 2019 18:31   

Leo uniósł kąciki ust w zawadiackim uśmieszku, kiedy dostrzegł, że jegomość wraz ze swoim piwnym brzuchem zbliża się do niego. Leżał sobie wygodnie z drinkiem w ręku, podnosząc się co kilka chwil tylko po to, żeby upić łyczek albo dwa. Wolał Amerykę od Niemiec, ale jakoś tak brakowało mu odwiedzenia rodzinnych stron i teraz zwyczajnie to nadrabiał.
- Tutaj nie można wchodzić – oznajmił, pokazując plakietkę ze strefą VIP. Jego głos był łagodny, ale bardzo stanowczy i jasno dawał do zrozumienia, że grubasek ma sobie stamtąd po prostu pójść.
- …aresztowany? – usiadł, patrząc na niego podejrzliwie. Czasami się zdarzało, że ludzie straszyli go różnymi głupotami. Aresztem, śmiercią, makietami Celine Dion w niskiej rozdzielczości…
- ...a to za co? – nie przejął się za bardzo słowami mężczyzny. Był bardzo niedaleko domu i wiedział, że w razie konieczności wlecą tu jacyś ochroniarze. Problem w tym, że zależało mu na tym, by nie robić scen. Przynajmniej zanim nie pogada z rodzicami.
- Powiem tak. To w ogóle nie jest zabawne. Proszę sobie iść – dłonią wskazałem mu jego miejsce przy stole niedaleko, drugą – z drinkiem – podnosząc do ust.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Pią 20 Wrz, 2019 18:31   

Leo uniósł kąciki ust w zawadiackim uśmieszku, kiedy dostrzegł, że jegomość wraz ze swoim piwnym brzuchem zbliża się do niego. Leżał sobie wygodnie z drinkiem w ręku, podnosząc się co kilka chwil tylko po to, żeby upić łyczek albo dwa. Wolał Amerykę od Niemiec, ale jakoś tak brakowało mu odwiedzenia rodzinnych stron i teraz zwyczajnie to nadrabiał.
- Tutaj nie można wchodzić – oznajmił, pokazując plakietkę ze strefą VIP. Jego głos był łagodny, ale bardzo stanowczy i jasno dawał do zrozumienia, że grubasek ma sobie stamtąd po prostu pójść.
- …aresztowany? – usiadł, patrząc na niego podejrzliwie. Czasami się zdarzało, że ludzie straszyli go różnymi głupotami. Aresztem, śmiercią, makietami Celine Dion w niskiej rozdzielczości…
- ...a to za co? – nie przejął się za bardzo słowami mężczyzny. Był bardzo niedaleko domu i wiedział, że w razie konieczności wlecą tu jacyś ochroniarze. Problem w tym, że zależało mu na tym, by nie robić scen. Przynajmniej zanim nie pogada z rodzicami.
- Powiem tak. To w ogóle nie jest zabawne. Proszę sobie iść – dłonią wskazał mu jego miejsce przy stole niedaleko, drugą – z drinkiem – podnosząc do ust.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Pią 20 Wrz, 2019 18:44   

Wybuch śmiechem potem spojrzał na resztę ludzi, jakoś nie mógł uwierzyć no jasne jego powtrzymać. Wszak był jak zwariowany pociąg jak raz się rozpędzi to jak się zatrzyma to zrobi wielkie szkody, wstał od stołu przy tym spojrzał na człowieka, no miał na dzieje że nie jest mutantem bo będzie miał o wiele trudniej, nie to że miał problem do tej „rasy” ale walczyć z takimi typem który jest nie przewidywalny, to jak walka samym sobą.
- Serio, a wiesz gdzie to mam? Jestem agentem rządowym synu, więc nie próbuj zgrywać bohatera. - Podrapał się po zaroście, przy tym patrząc na resztę było mało ludzi i miał wielkie szczęście bo oprócz „ekipy” pracującej był jakieś cztery osoby. Spojrzał na zegarek było już blisko ściągnięcia danych potem zabawa w polowanie, na końcu najlepsza zabawa czyli iście na łowy coś co Frank uwielbia.
- No oczywiście młodzieńcze, więc nie prowokuj mnie bo zaraz tak zrobi się ciepło że będziesz miał jeszcze większy problem z ugaszeniem tej oliwy do ognia. A jak pytasz za co to ci powiedziałem rozwaliłeś kilka rzeczy i przy tym są ściągi że łamiesz ciszę nocną na tym pięknym i cudownym osiedlu i pewne oskarżenia, które wole tutaj nie mówić jako że są damy. - Uśmiechną się do niego wyjmując kajtki, rzucając w jego stronę przy tym skrzyżował podbrzuszem dłonie jak robi się często na pogrzebie, czekał jak zareaguje ten człowiek.
- Zabawę to ja ci mogę zaraz zrobić, ale jeśli nie pójdziesz w łagodny sposób to wezmę cię na wynos z keczupem. - No niezły sobie żart wymyślił, chyba Jim coraz był lepszy w żartowaniu oraz przy tym miał takie dziwaczne podejście do życia bo mimo mroku które otacza jego przeszłości oraz co jakiś czas koszmarami czy po prostu to że lubi przemoc, no ale wszak jakieś predyspozycje musiał mieć do zawodu w którym uczono go najróżniejszych technik oraz drobnej wiedzy w elektronice czy mechanice. Po prostu zawsze będzie żołnierzem który służy krajowi a jako że nie miał dzieciństwa, zaczyna się teraz bawić chodząc prawem troszkę na granicy bo kto go pozwie coś czego teoretycznie nie ma, no przecież nie jest Tony Starkiem by jak coś się dzieje, to już kończymy akcje a akurat ta technologia by się przydała w Iraku.





 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Pią 20 Wrz, 2019 21:32   

Czy nie mógł go zaczepić jakiś przystojniak? Tak to by sobie chociaż poflirtował, pożartował, zagadał, zaczarował. A tego tutaj? No co robić z takim dziwakiem.
- Nikogo nie zgrywam – wyjaśnił spokojnie Leandro, kręcąc głową z niedowierzaniem. Zdarzało się i tak, że jakiś narwany tajniak zawracał mu głowę, bo chciał mieć haka na matkę albo na ojca. Czasem mafiozi grozili mu śmiercią, chociaż na ogół miał z nimi dobre stosunki i dobrze wiedział z kim, co, gdzie, jak i za ile. Agen Krüger był swego rodzaju nowością. Delfinek nie miał pojęcia, co to za człowiek, a skoro on nie wiedział, to i jego rodzice nie wiedzieli. A jak oni nie wiedzieli, to znaczy, że na szachownicy pojawiła się nowa figura.
- No to fajnie, bo ledwo co przyjechałem i nic nie rozwaliłem. A jeżeli zaraz nie da mi pan spokoju, to ja wezwę policję i wtedy zobaczymy. To o pieniądze chodzi? Dam ci pieniądze, biedny człowieku. Ile potrzebujesz? – po jego minie było widać, że nie ma ochoty użerać się z jakimś oszołomem. Przecież doskonale wiedział, że nic nie zrobił. A może to kolejny bandzior? Huh… Tego Leandro wolałby zdecydowanie uniknąć, bo szkoda mu było mebli w tym lokalu.
Zerknąwszy na kajdanki, Dolphin Prince pokręcił głową ze zbereźnym uśmieszkiem i oznajmił głosem rozjuszonego chochlika: - …ładne, ale ja wolę takie z różowym futerkiem. Nie obcierają nadgarstków – Frank na pewno nie był dla azjaty kandydatem do zabaw łóżkowych. Nadprogramowe kilogramy jednak mocno go odrzucały.
- Co, premii brak, że łazisz za niewinnymi nastolatkami? Chcesz drinka? – zagadnął jak gdyby nigdy nic; zupełnie jak do dobrego znajomego. Prawdę mówiąc brunet rzeczywiście traktował ludzi jak swoich dobrych znajomych, a świat niczym cudowną przestrzeń, po której może się bez przeszkód poruszać.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Pią 20 Wrz, 2019 21:41   

- Spokojnie mój drogi, po prostu jesteś teraz w dość nie miłej sytuacji. Otóż moje działania mimo że może zaraz stać się ten burdel który właśnie wspominam bo domyślam się że nie masz ochoty współpracować, ale zobacz z innej strony jeśli odpowiesz mi na kilka pytań to dam ci spokój, a wszak mogę kupić tego VIP czy coś w tym stylu, bo czemu nie? - Wziął kajdanki i się uśmiechną do kelnerki, wyjmując euro zapłacił za wejście. Przy tym po prosił o piwo chciał po prostu na spokojnie to obgadać, doskonale wiedział że jeśli by poszedł, młodzieniec do domu swojej rodziny. By był to jakiś problem bo mogli go aresztować ale na oczach rodziny to chyba coś strasznego a przy tym. Powinnam chyba dać znać Dyrektorowi na temat czego co się dzieje w Europie i może mi jakoś dofinansuje bym mógł jeszcze lepiej polować?
- Spokojnie sam współpracuje z policją, więc nie bój żaby po prostu kilka pytań takich jak: Kiedy ostatnio widziałeś się z ojcem oraz jakie masz z nim kontakty? - Czy był to szalony pomysł? Jak najbardziej a czy będzie działać pewnie tak, ale cóż domyślał się że w agencji będą śmiech i chichy no ale co on miał użyć technologię i wbić z buta do domu porwać ich i przesłuchać czy po prostu po cichu, może będzie jakoś spokojnie warto próbować czegoś noweg?





 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Nie 22 Wrz, 2019 17:50   

Leandro nie miał pojęcia, kto przysłał tutaj tego człowieka, ale jeżeli ktoś myślał, że można sobie z nim tak pogrywać to grubo się mylił. A może to jakiś prank moich znajomych? Szybko okazało się jednak, że – jak zwykle – szło o jego rodziców. Jak to jest, że prześladują mnie nawet, jak ich przy mnie nie ma… Brunet patrzył na tajniaka łagodnym spojrzeniem, kręcąc delikatnie głową w wymownym geście.
- Nie odpowiem na żadne pytania, które mi się nie spodobają. Na wywiad ze mną można się umówić – zadarł wysoko głowę. Prawda była taka, że nie udzielał żadnych wywiadów i na ogół unikał atencji mediów, bo potem rodzice suszyli mu głowę. Nie zamierzał jednak pozwolić Frankowi zdominować tej rozmowy i zamierzał trzymać go na bezpieczny dystans.
- A co do tego wszystkiego ma mój ojciec, hę? Z nim też można porozmawiać, jeżeli człowiek się wcześniej umówi. Jego asystentka jest dostępna całodobowo, podać panu numer? – nawet nie chciało mu się myśleć o tym, że jego tata wpakował się w jakiś burdel. Miał tendencje do naginania zasad – czasem do maksimum – ale nigdy nie zrobił nic, za co można go było przymknąć.
- Jakie mogę mieć? Takie, jak każdy dorosły syn zajętego ojca. Od czasu do czasu gadamy, spotykamy się, kiedy akurat jestem w Niemczech i tyle. Żadnej sensacji tutaj nie ma… – oznajmił stanowczo, ucinając zdecydowanie temat tego człowieka. Nie po to pierwszym miejscem, do którego polazł, był ten lokal a nie jego mieszkanie, żeby ktoś truł mu o jego rodzicach.
- Jeżeli coś przeskrobał, to proszę skontaktować się z jego prawnikami, bo mnie to zupełnie nie obchodzi – dodał na koniec, nie pozostawiając mężczyźnie zbyt dużego pola manewru.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Nie 22 Wrz, 2019 19:58   

- Spokojnie chłopie, po prostu twój ojciec z niewiedzy mam nadzieje nieco za bardzo nagiął prawo. A jak to w Rosji się mawia tam ty nie łamiesz prawa, a prawo łamie ciebie. A tak na serio to po prostu zostaniesz dzisiaj zabrany z tego baru i przesłuchany, tylko nie przez mnie spokojnie raczej o mnie zapomnisz. - Uśmiechną się do niego postukując palcami o stół, zastanawiał się co dalej będzie z tym wszystkim. Czy jest jakaś szansa by wszystko zakończyło się dobrze i mógł spokojnie żyć, błędy oraz demony przeszłości zakopać tam i już nigdy nie wypuszczać, bo nie chciał być tym złym. Jak to nazywają go często agenci że jest jak autobus szkolny, wszędzie go pełno a przy tym zachowuje się gnuśną oraz nie przyzwoicie. Czy jakoś tak ale mniejsza z tym, niech młody będzie mieć świadomości że każda rzecz ma swoje konfekcje i miał nadzieje że nie jest powiązany z Hydrą i nie będzie problemu.
- Tak że następne pytania zakończysz tam, albo tutaj ze mną wybiera bo ludzie zaraz będą wychodzić. - Wyjął cygaro przy tym zapalając, wypuścił parę z nosa niczym jakiś stwór z piekieł, był szczęśliwy nawet nie wiedział czemu po prostu chciał to zakończyć bez strat oraz oskarżeń na jego osobę.





 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Pon 23 Wrz, 2019 18:17   

Leandro zdawał sobie sprawę, że jego ojciec naginający prawo to nic nowego. Natomiast jego ojciec naginający prawo nieświadomie – nie, coś takiego nie było możliwe. Jeżeli ktoś sądził, że Markus zrobił coś nieświadomie, to tylko dlatego, że sam Markus tak właśnie chciał. Wszystko, co w Delfinku było najpaskudniejsze, było prezentem w genach po ojcu. Czasem zastanawiał się, czy na starość mu odbije i też zamieni się w takiego… człowieka. Był to jeden z jego największych lęków, których nigdy w pełni nie przepracował na terapii.
Cóż, może i by przepracował, gdyby jego terapeuta nie był taki chętny na różne inne formy… polepszania pacjentom samopoczucia.
- Spokojnie. Raczej nie zapominam twarzy – głos Leandro z aksamitnie miękkiego, pełnego blasku barytonu zmienił się w lekko gardłowy pomruk z dodatkiem żyletek do smaku. Ten drink chyba wleciał mu w złą dziurkę. Huh, chce grać? Proszę bardzo…
- A co chciałby pan wiedzieć? – mutant rozłożył się wygodnie na sofie, krzyżując nogi na jednym z jej boków. Przyzwyczaił się do tego, że na wszelkie głupie pytania odpowiada leżąc sobie beztrosko i zastanawiając się, jaką tutaj komu bajkę wcisnąć…



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Wto 24 Wrz, 2019 18:13   

- Cóż moją pewnie zapomnisz, o to się nie martw drogi padawanie. To też słuchaj będziesz z tego baru zabrany i przesłuchany oraz nie wiem, kilka dni posiedzisz sobie w spokojnym miejscu, bo nie mówię że twój ojciec jest winny po prostu młody człowieku, są pewne podejrzenia i pewnie wiesz coś na ten temat. - Spojrzał na zegarek, z którego wyłączył sygnał z telefonów na kilka godzin oraz zebrał kilka agentów, by usunęli ludzi by zostali tylko oni dwaj oraz pracownicy.
- Chciałbym wiedzieć, co dokładnie wiesz o biznesie ojca czym się zajmuje? - Postukał palcami w blat, czekając na jego odpowiedź przy tym sprawdzał co jakiś czas czy wszystko idzie zgodnie z planem, był dość specyficzny a zarazem mało kto by się chyba tego spodziewał że zbierze dane oraz przesłucha a przy tym pewnie cały dom pójdzie do zebranie co tam się dzieje. Najlepsze jest to że wszystko zgodnie z prawem, bo wszak nakazy i zatrzymanie w ciągu dwóch dni jest legalne.





 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Sro 25 Wrz, 2019 21:36   

Wielkolud któryś raz z kolei powtarzał Delfinkowi, że do baru wpadną jacyś tajniacy i zabiorą go na przesłuchanie. Tia, powodzenia. Może gdyby byli przystojni, to by i z nimi poszedł, kto wie… A tak? Tak to przecież zaraz się stąd zawinie, bo nikt nie chciał do niego dołączyć. Nie podobało mu się jednak to, że ciągle rozmawiali o Markusie. Czemu nie mogli porozmawiać o nim? Ewentualnie Frank mógłby odpowiedzieć coś o sobie…
Leo wbił wzrok w czubek butów, którymi uderzał o siebie miarowo. Czasami zapuszczał się wzrokiem trochę dalej, na jakiś fikuśny wzór na ścianie. A potem znowu wracał do swoich butów.
- Wiem dokładnie tyle, ile można wyczytać ze strony internetowej jego firmy – odpowiedział z szerokim uśmiechem, wyrwawszy się z zamyślenia. Usiadł też prosto, przeczesał włosy dłonią i skupił swoje sarnie patrzałki na mężczyźnie.
- Niestety, mimo najszczerszych chęci po prostu nie jestem w stanie panu pomóc. Dopiero co przyjechałem na przerwę z Ameryki. Jestem zmęczony, a z ojcem się nawet nie widziałem. Najlepiej będzie się z nim umówić, tak jak już mówiłem… – gestykulował przy tym starannie, aby odpowiednio podkreślić najważniejsze elementy wypowiedzi. W jego głosie słychać było uprzejmość i zaangażowanie.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Pią 27 Wrz, 2019 17:43   

- Spokojnie sprawdzimy to nie masz o co się martwić, tak że moim ludzie ciebie zabiorą i tak dalej miłej zabawy. Widzimy się gdzieś w spokojniejszym miejscu i mam nadzieje że nie sprawisz problemów. - Wstając ruszył pokazując znak swoim ludziom, by go zabrali z tyłu a sam poszedł wyłączyć kamery oraz przekupić pracowników. Przy tym upewnić się że nie zostawił żadnych śladów. Nie chciał by coś złego się stało miał nadzieje że nie będzie robić żadnych problemów. I po prostu będą działać tak jak jest teraz, nikt nikogo nie zaatakuje przecież jest już po wojnie, a ja chce jedynie spokoju. By ktoś mógł docenić moje osobę, że jak każdy popełniłem błędy i zakopać stare błędy. I zacząć pomagać ludziom, chyba dlatego dołączył do tej agencji. By móc odkupić winy i po prostu być szczęśliwym w tym wszystkim co robi.





 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Pon 30 Wrz, 2019 21:07   

Nikt z odwiedzających klub nie miał pojęcia, że jest bacznie obserwowany z wielu bardzo dyskretnie umieszczonych kamer. Właściciel lokalu, pan Schmidt, alergicznie reagował na wszelkie przejawy braku kultury, o awanturach nawet nie wspominając. Chociaż jego gośćmi bywali wpływowi i bogaci, to także oni byli filmowani. Jeśli nagranie nie zawierało niczego istotnego lub nie było dowodem na wszczętą bijatykę, to znikało po czterdziestu ośmiu godzinach.

Ochroniarz od VIPowskiej sali co prawda przepuścił Krugera, ale jego ludzi zatrzymał i nie pozwolił im wejść. Nawet nie ze względu na to, że tam nie pasowali, ale z powodu tego, że mała sala była pełna. Agenci próbowali się wepchnąć mimo wszystko, ale nagle pojawiło się dwóch innych rosłych drabów, którzy wyglądali jakby trenowali razem z Dwaynem Johnsonem noszenie amerykańskich lodówek na czas.

Frank wyszedł drugim wejściem do sali, prowadzącym na zaplecze. Jednak nie dotarł zbyt daleko, bo został zatrzymany przez dziewczynę z obsługi, która zablokowała sobą przejście dalej. Kobieta miała metr sześćdziesiąt osiem wzrostu, a jej kasztanowe włosy spływały w lokach niemal do pasa, przytrzymywane przez czerwoną tekstylną opaską w białe groszki. Ubrana była w postrzępione szorty, glany i zapinaną na guziki karminową bluzkę zawiązaną pod całkiem okazałym biustem, którego spora część była widoczna w rozpięciu od góry. Kelnerki w strefie VIP miały kusić klientów i chociaż do żadnych ekscesów na terenie klubu nie miało prawa dochodzić, a właściciel nie życzył sobie by do jego lokalu przyległa etykietka zwykłe burdelu, to nie przeszkadzało mu, że były skąpo odziane. Dostawały za to sute napiwki, a i klienci chętniej zamawiali u nich kolejne drinki.

- Sie dürfen hier nicht sein. Bitte kommen Sie zurück zu Ihrem Platz* - ton głosu kobiety był stanowczy, zwłaszcza, że zwracała się do niego po niemiecku, co dodatkowo to akcentowało. - Sie wollen die Leibwächter nicht treffen.**




*Nie może pan tu przebywać. Proszę wrócić na salę.
**Nie chce pan się spotkać z ochroniarzami.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Wto 01 Paź, 2019 17:03   

Frank ruszając przez zaplecze miał dość tego że wszyscy ludzie tak patrzyli na niego jak by był dzikim zwierzęciem, to też zdecydował przejścia gdzie jest mniej ludzi przy tym zastanawiał się czy jest jakakolwiek nadzieja, by móc jakoś dalej pójść wszak nie lubił nigdy stania w miejscu. A też wystarczy jaka opina publiczna i pewnie sami agencji mieli o nim zdanie to też, gdy zatrzymała drobna kobietka. Która nie była w jego guście wszak był człowiekiem strasznie wybrednym, a przy tym jedynie się do niej uśmiechną pokazując odznakę policyjną rzecz jasna zrobił to bardzo szybkim tempie, którą wcześniej sobie przygotował wszak nie mógł nikomu powiedzieć co robi, bo trzymała go obietnica służbowa, jako że miał świetne umiejętności detektywistyczne. To też zdecydował się udawać emerytowanego policjanta który dorabia jako detektyw do swojej i tak marnego dochodu.
- Hallo, meine Liebe, ich habe hier Dienst, weil ich einen Kerl fangen muss. Es besteht keine Notwendigkeit, den Schutz zu fordern, da alles im Einklang mit dem Gesetz steht. -*
Pokazał potrzebne dokumenty, przy tym dał jej pięćset euro. By nie robiła problemów a przy tym pomyślał że z jej pomocą z łatwością uda mu się tam dostać.
- Und ich hoffe, dass Sie unserem geliebten Land helfen werden, dieser Verbrecher ist sehr gefährlich. Und das Geld ist nur etwas, das es dir leichter machen kann, weiter zu arbeiten, bitte hilf mir einfach.-**



*Witaj moja droga, jestem tutaj na służbie bo muszę złapać pewnego jegomościa. To też nie ma potrzeby wzywać ochronę bo wszystko jest zgodnie z prawem.

**I mam nadzieje że pomożesz naszemu kochanemu krajowi, ten przestępca jest bardzo niebezpieczny. A pieniądze jedynie rzeczą która może ci ułatwić dalszą pracę po prostu mi proszę pomóż.





 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Nie 13 Paź, 2019 10:55   

Chociaż przez całe życie Landro był przygotowywany na różne dziwne sytuacje, to tym razem średnio wiedział, jak ma się do tego wszystkiego odnieść. Miejsce, do którego przybył, słynęło przecież z porządku i zorganizowania. Jasne - tylko dziecko uwierzyłoby w to, że wszystko, co działo się na tej ulicy, działo się legalnie, ale dopóki nikt się z niczym za bardzo nie wychylał, to przecież było w porządku, no nie? Dolphin nie miał ochoty nigdzie z tym facetem iść, ale bardziej niż Franka obawiał się zszargania dobrej opinii, jaką tutaj miał, a w konsekwencji nieprzyjemności, które czekałyby go ze strony ojca.
Dlatego niechętnie podniósł tyłek, gdy samozwańczy tajniak ruszył w sobie tylko znanym kierunku. Księciunio podążał za nim wzrokiem, zastanawiając się co ten też najlepszego wyrabia.
- Bez dotykania - uniósł dłoń, stawiając im jasną granicę. Nie życzył sobie atakowania jego przestrzeni i to jeszcze przez jakieś obce przypadki.
Obserwując sytuację z ponętną barmanką, ciemnowłosy śmiał się w duchu, na twarzy zachowując niczym niewzruszony wyraz stoickiego spokoju. Nawet powieka mu nie drgnęła.
- Prawda jest taka, że pan tutaj zwyczajnie przeszkadza... - oznajmił w końcu z pewną dozą zniecierpliwienia w głosie. Gdyby go tak czymś zająć na chwilę... Ochroniarzy znał, więc miał nadzieję, że sytuacja jakoś sama się rozwiąże. Gdyby jednak tak się nie stało, to Leo knuł już w głowie, jak znaleźć Frankowi zajęcie w momencie, gdy on uda się w swoją stronę. W końcu nawet jeśli coś rozwali, to zapłaci i może jakoś rozeszłoby się po kościach. Zresztą - kto udowodniłby mu, że to z jego powodu kanaliza uwzięła się akurat na Franka?



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Nie 13 Paź, 2019 21:27   

Korytarz nie był zbyt szeroki, zastawiony rzędem kilku wąskich regałów i szafek z rzeczami, które były potrzebne na szybko jak czyste kieliszki i szklanki czy serwetki. Kobieta, o wdzięcznym imieniu Elsa, stała pośrodku tej części, którą można było przejść, ale mieściła się tam jedna osoba tylko, ewentualnie dwie mogły się minąć jeśli robiły to z plecami skierowanymi do ścian. Tak więc Frank nie mógł się ruszyć, a Elsa nie zamierzała go przepuścić. Stanęła w lekkim rozkroku z rękami opartymi o biodra. Nie tknęła podsuniętych jej prawie pod nos pieniędzy.
- Ich bin keine Hure* - wycedziła, patrząc na Krugera z pogardą. - Nimm dein Geld und Verpiss dich! Sie haben zehn Sekunden Zeit, bevor ich den Sicherheitsdienst anrufe.**

Przechyliła się nieco w bok, by zobaczyć, czy któryś z ochroniarzy może usłyszał zamieszanie i może zmierza w ich stronę, ale jedynie zobaczyła Leandra i usłyszała co mówi. Jej angielski nie był zbyt dobry, więc nie używała go, ale za to rozumiała niemalże wszystko.
- Señor Eberharter! Lo siento mucho por todo esto. ¿Conoces a este hombre? ¿Te está molestando?***

Za plecami kobiety z kuchni wychylił się kucharz. Był to ubrany w biały strój szefa kuchni czarnoskóry mężczyzna, mający nieco ponad dwa metry wzrostu i zbudowany jak zawodowy futbolista.
- Elsa, ist alles in Ordnung? Brauchst du Hilfe?**** - zapytał wycierając zakrwawiony nóż w mały ręczniczek zwisający z prawej strony skórzanego paska.



*Nie jestem dziwką. [niem.]
**Weź swoje pieniądze i wynoś się stąd do diabła! Masz dziesięć sekund zanim zawołam ochronę. [niem.]
***Panie Eberharter. Bardzo przepraszam za to wszystko. Czy zna pan tego człowieka? Naprzykrza się on panu? [hiszp.]
****Elsa, wszystko w porządku? Potrzebujesz pomocy? [niem.]



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

  
 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Pon 14 Paź, 2019 05:58   

Bądź człowiekiem miły, no ale cóż to chyba już norma że do takich ludzi jak ja odzywają się z brakiem kultury i zaufania. Wyjmując odznakę policyjną przy tym się uśmiechając, wziął głęboki wdech by nie wpaść w żadną furię i nie roznieść tego miejsca. - Ich glaube nicht, dass du eine Nutte hast, aber es ist ein Tipp, mir zu helfen, und ich wollte nichts falsch machen. Was zum Teufel, ich war schon cool, nur ein kleiner Scheiß in seinem Kopf. Was ist mit dem Schutz? Ich bin Polizist, dein Chef will keine Probleme mit der Polizei haben? -* Oparł się o ścianę patrząc która godzina, oraz wysyłając swoim agentom zdjęcie tego gościa, by go sporządnieli i zabrali do samochodu a resztą ja się zajmę. Gdy zobaczył większego „kuzyna” Muhammad Ali, jedynie się oparł pokazując odznakę. - Ich bin Detektiv und habe es deinem Freund gesagt. Um mir dabei zu helfen, zahle ich aus meiner Tasche, um Zeit mit mir zu verbringen. Und ich will keinen Sex oder sonst etwas haben, ich bin im Dienst, also lass mich meinen Job machen und ich werde dich nicht stören. -** Nagle spojrzał na zbiega przy tym się uśmiechną i klaska dłońmi, wziął taśmę którą zawsze ma w razie czego. Było nie zgnieciona ale cóż, zatkał mu usta by już nic nie gadał po prostu niech wyjdą i będzie świetny spokój.




Nie uważam cię z dziwkę tylko jest to napiwek, byś mi pomagał i nie miałem zamiaru zrobić coś złego. Co do diabła to już byłem spoko gościu, tylko nieco ma nasrane w głowie. A co do ochrony nie ma potrzeby bo jestem policjantem, raczej twój szef nie chce mieć problemów z policją?*

Jestem detektywem, i powiedziałem twojej koleżance. Żeby mi pomogła przy tym zapłacę ze swojej kieszeni za poświecenie mi czasu. I nie chodzi mi o uprawianie seksu ani innych rzeczy, jestem na służbie to też dajcie mi zrobić swoją pracę a ja nie będę was męczyć.**





 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 20
Wysłany: Pią 01 Lis, 2019 19:40   

Ech, robi się naprawdę nieprzyjemnie… Z każdą kolejną chwilą do Leandro dochodziło, że Krüger nie przyjmuje do siebie żadnych logicznych argumentów, dlatego też postanowił zrobić to, co zrobić najlepiej, gdy brak pola na argumentację – olać sprawę.
Byłby czmychnął już wcześniej, ale nie wiedział, czy biedna Elsa da sobie radę z takim drągalem w przypadku, gdyby ten zrobił się agresywny.
- Nie, nie… wszystko dobrze, po prostu ten tutaj jest trochę… – pokazał gest „kuku na muniu”.
I wszystko byłoby w porządku, gdyby Frank nie wysunął w jego stronę swoich łap z jakąś taśmą. Nie to, że nie lubił takich zabaw, po prostu poczuł się zagrożony i właściwie zareagował dzięki pamięci mięśniowej, zanim jeszcze zdążył pomyśleć. Chociaż miejsca było dość mało, nie stanowiło dla niego większego problemu wykonanie zgrabnego uniku.
- Zajmijcie go czymś dla mnie, hmm? – zarzucił dość eleganckim hiszpańskim z niemieckimi naleciałościami, po czym po prostu runął w długą, wymijając ewentualne ciała stałe na swojej drodze w mniej lub bardziej brawurowy sposób. Czym prędzej pomknął w stronę wyjścia z klubu i zaczął gnać pomiędzy mniej uczęszczanymi uliczkami, aż do miejsca, gdzie mógłby spokojnie klapnąć.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Pon 04 Lis, 2019 20:25   

Elsa prychnęła pogardliwie i zmierzyła Krugera nieprzyjaznym spojrzeniem.
- Ich bin kein Schnatz. Du bist nicht mein Arbeitgeber. Verdammt, Sie sind nicht einmal einer der Stammgäste hier. Ich werde dir nicht helfen.*
Kucharz skończył wycierać wielki nóż szefa kuchni i trzymając go pewnie w ręce podszedł do Elsy, by ruchem ramienia odsunąć kobietę za swoje plecy. Zauważył gest Leandra i zrobił ruch głową, dając mu znać tym samym, że jak chce się wydostać, to może to zrobić kuchennymi drzwiami. Gdy chłopak przemknął obok niego, kucharz, imieniem Hans, zablokował swoim ciałem przejście.
- Hören Sie, Detective. Dies ist ein privater Club. Sie haben hier nichts zu tun, es sei denn, Sie haben einen Haftbefehl eines Richters. Wenn Sie jemanden verhaften möchten, tun Sie dies außerhalb der Grenzen dieser Eigenschaft. Verschwinde jetzt, bevor ich dich für ein paar Stunden in eine Gefriertruhe schmeiße.** - Głos kucharza brzmiał twardo, zimno i gwarantował ciężkie obrażenia. W końcu Hans nie miał nic do stracenia, a pracodawca zawsze pilnował, by jego najlepszy szef kuchni nigdy nie miał żadnych kłopotów, nawet tych z prawem.







*Nie jestem kapusiem. Ty nie jesteś moim pracodawcą. Nawet, do diabła, nie jesteś jednym z regularnych klientów. Nie zamierzam ci pomagać.

**Słuchaj, detektywie. To jest prywatny klub, nie masz tu nic do roboty bez nakazu od sędziego. Jak chcesz kogoś aresztować, to zrób to, ale poza tym budynkiem. A teraz się wynoś o ile nie chcesz bym cię wrzucił do zamrażarki na kilka godzin.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Frank Krüger 





Imię i nazwisko: Frank Krüger
Pseudonim: The Big Bear, The Fat Rambo
Data urodzenia/Wiek: 18.09.1970/43 lata
Zdolności: Szkolenie Marines oraz Sił Specjalnych, Szkolenie S.H.I.E.L.D
Znaki szczególne: Tatuaż wojskowe, piwny brzuch, piersiówka czegoś mocniejszego, większe i mniejsze blizny na ciele.
Urazy: Kilka metalowych płytek w ciele, oraz liczne obicia i złamania, które dostał w czasie służby w wojsku.
Dołączył: 13 Sie 2019
Posty: 22
Wysłany: Wto 05 Lis, 2019 16:59   

Spojrzał na nich z zdziwieniem a zarazem braku poparcia, po prostu pierdoli go to co oni wszyscy myślą. Chciał dobrze, ale jeśli nie idziemy tą drogą to pójdziemy brudną i poleje się krew, dał znać gdzie kontakt prawdopodobnie ucieka i by go ścigali oraz to że jest cholernym mutantem, cóż dobrze że jest człowiekiem który nigdy nie patrzy na wygląda kobiet, po prostu szuka szczęścia w „beczce gówna” bo wie że się ubrudzi cholernie, by chociaż na chwile być szczęśliwy.
- Posłuchaj mnie takie grożenie to możesz mówić swojej matce, chcesz mieć problemy to mogę ciebie wyrzuć z tego kraju na zbity pysk. Myślisz że jestem taki twardy bo masz nóż i rzucisz się na człowieka który służył temu krajowi, chciał dobrze a teraz… po prostu brzydzę się że oddałem wszystko temu kraju a dostałem, jedynie cholerną przeklęstwo, że wszystkich których kochałem nie żyją, tych o których dbałem więc jak chcesz mnie zabić o zrób to tu i teraz albo zejdź mi z drogi. - Zacisnął pieśni przy tym przygotował się by złapać nadgarstek i dobyć rewolwer, tak go nastraszy że następnym razem to będzie do mnie mówił na pan pomyślał Frank. A teraz to już nie ma znacznie, czy to idzie do przodu czy do tyłu, jeśli chce go bóg uśmierć śmiało bo już nie ma nic innego do roboty, jak nie walczenie z tymi złymi samemu się stając tym potworem.
- U diabła byłem, więc go w to nie mieszaj i to że mnie nie widziałaś nie znaczy że nie jestem, chyba należy się szacunek weteranowi wojskowemu. Który ryzykował życie byś ty mogła spać spokojnie, co myślisz co wojskowy tylko zabija, jeśli mnie rozwścieczysz pokaże ci co to jest cholerna wojna.-





 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Sob 09 Lis, 2019 09:58   

- Elsa, rüf hier Günter und Wolf an. Und vergessen Sie nicht, die Polizei anzurufen. Sagen Sie ihnen, wir haben einen Flüchtling aus einem Irrenhaus.*
Elsa pobiegła korytarzem, którym wcześniej czmychnął Leandro, by wezwać dwóch ochroniarzy, którzy pracowali w klubie i zadzwonić na policję. Spotykała się w swojej pracy z chamstwem i wulgarnością, ale Kruger przekroczył granicę tolerancji tego zachowania.
Hans powoli wsunął nóż w jego miejsce na pasku i przykrył go ręczniczkiem, by uniemożliwić Frankowi jego ewentualne wyszarpnięcie.
- Hören Sie, Kumpel, so behandelt ein Mann eine Dame nicht. Ich bin hier geboren und die Farbe meiner Haut hat nichts mit der Tatsache zu tun, dass ich deutscher Abstammung bin. Ich gebe Ihnen genau eine Minute, um hier rauszukommen, bevor ich Sie an Ihrer Kriegsveteranenschnauze rauswerfe. Kapieren?**
Günter i Wolf pojawili się każdy z jednego końca korytarza. Byli to byli wojskowi, wytatuowani, wysocy i umięśnieni, co było widać przez sam fakt, że koszulki opinały ich torsy tak bardzo, że wydawało się, że jeden ruch i materiał na bicepsach pęknie.
- Hans, die Polizei ist auf dem Weg. Es sei denn, Sie wollen ihn für ein bisschen in den Hinterhof setzen?*** - Wolf uśmiechnął się, co tylko uwypukliło paskudną bliznę po lewej strony jego twarzy, która ciągnęła się od skroni aż do podbródka, nadając mu wygląd rozwścieczonego wilka.



*Elsa, zawołaj Guntera i Wolfa tutaj. I nie zapomnij zadzwonić na policję. Powiedz im, że mamy uciekiniera z domu wariatów.
**Słuchaj koleś, mężczyzna tak nie traktuje kobiety. Urodziłem się tutaj i kolor mojej skóry nie ma nic wspólnego z faktem, że jestem Niemcem, więc wsadź sobie w dupę tę całe rasistowskie pierdolenie. Masz dokładnie jedną minutę by wynieść się stąd w cholorę zanim cię nie wyrzucę na ten weterański zbity pysk. Kapujesz?
***Hans, policja jest w drodze. Chyba, że chcesz chcesz go wrzucić na tył.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018