{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[C] Pokoje Petera i Gamory
Autor Wiadomość

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Czw 03 Sty, 2019 10:21   

Nie spodziewała się, że pociągnie ją za sobą, ale dosłownie w ostatnim momencie zamortyzowała upadek na umięśniony, acz poszkodowany w dolnych rejonach tors Quilla opierając dłonie po bokach jego ciała, tak by nie mógł się nacieszyć jej ciężarem. Zrobiła to tylko z troski, w końcu został ranny na polu bitwy, bo w przeciwnym wypadku wcale by nie miała aż takich oporów. Nie po tym co przeszli... Nie po tym co między nimi zaczęło kiełkować.
- To chyba nie poznałeś mojego ojca - Nadal nie miała ochoty na żarty, zresztą... czy kiedykolwiek miała? Cały czas poważnie podchodziła do tego co wydarzyło się w tej małej, definitywnie za małej do walki sali. W ogóle na samą myśl o tym jakie niebezpieczeństwa czyhały z rąk Thanosa i jak bardzo zamarudzili na tej planecie zamiast ścigać jego i sprawdzać poczynania Szalonego Tytana w kosmosie odczuwała potężne wyrzuty sumienia. Quill natomiast wbrew jej usilnym prośbom nie dbał o siebie tak jak powinien i przyciągnął ją bliżej, dlatego ostrożnie ułożyła się połową ciała na jego klatce piersiową, opierając swój tors na jego, skupiając swój wzrok na jego o ciepłym kolorze tęczówkach.
- Yhym, czyli tam na dole sprawdzałeś swoją wytrzymałość i teraz już będziesz wiedział, że błyskawice mogą rozpłatać bebechy? Świetnie - Pokiwała głową z niedowierzaniem, ale słysząc go... widząc, że coraz więcej kolorków maluje się na jego przystojnej twarzy to i na jej, pięknej zielonej buzi pojawił się delikatny uśmiech.
- Taaak... już właśnie o nich myślę... Przejęcie dowództwa na Milano, konfiskata twoich blasterów... Pozwolenie na pilotaż twojego ukochanego statku... Hmmm Rocket się ucieszy... - Mruczała równie uwodzicielskim tonem... drażniąc ego Quilla w najlepsze.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Pią 04 Sty, 2019 21:02   

- Blaster to była tylko pożyczka! - zaprotestował, kładąc dłoń na jej biodrze i przesuwając ją wyżej, aż jego palce wślizgnęły się pod materiał na jej brzuchu i boku. - Seksowniej wyglądasz z mieczem w ręce i tym błyskiem w oku.
I w tym momencie żałował, że nie jest w stanie wyzwać ją na sparring i potem porozkoszować się tym jak próbuje rozładować napięcie razem z nim, pod prysznicem lub w wannie. Jak tak dalej pójdzie to albo się zbłaźnię albo zrobię coś bardzo głupiego. Ugryzł się w język, by nie zrobić jednego i drugiego. Jeszcze nie teraz, nie w takich okolicznościach i nie bez najważniejszej rzeczy przy sobie.
- Całe szczęście, że Milano jest nadal uziemione. Sama myśl, że ten zwariowany szop miałby ją pilotować... - urwał, a w jego oczach odmalowała się przerysowana zgroza. Nieoczekiwanie też mrugnął do Gamory. - Ale gdybyś ty siedziała za jej sterami, trzymając je mocno tymi smukłymi... - chwycił jej dłoń i zaczął całować jej palce, jeden po drugim - ... silnymi palcami... Chyba bym wolał, żeby reszta drużyny została wtedy na ziemi.
Uśmiechnął się znacząco po tych słowach, tak znacząco, by Gam nie miała wątpliwości co też miał na myśli.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Pią 25 Sty, 2019 21:26   

Czasami nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że Peter podrywa ją w ten swój charakterystyczny sposób, który przetestował na połowie kobiet z kosmosu, a każdy kto miał choć odrobinę świadomości wiedział jak wielki jest wszechświat... I jak wiele gatunków kobiet w nim żyjących musiał zbałamucić, ale patrząc mu w oczy czuła, że coś się zmieniło i że od pewnego czasu jego spojrzenie było pełne prawdziwego uczucia, a uśmiech różnił się od tego szelmowskiego uśmieszku, dokładnie tego, którym próbował cokolwiek zdziałać na początku ich znajomości. Zaskakiwał ją, starała się pacyfikować każde próby, aż w końcu sama przed sobą musiała przyznać, że coś w niej rozkwitło. Było to coś co sprawiło, że po wsunięciu dłoni pod bądź, co bądź ciasny i w tej sytuacji coraz mniej potrzebny materiał górnej części kombinezonu nie przyłapała się na nie wątpliwej chęci ukręcenia mu łapki w nadgarstku i przyciśnięcia jej w bolesny sposób do reszty ciała.
- Przestań mnie rozmiękczać. Średnio ci to wychodzi - Mruknęła z uśmieszkiem, ale obydwoje wiedzieli, że to tylko gra, że i dobrze rozmiękczanie wychodzi i uwaga Gamory zaczynała bardzo, ale to bardzo się rozpraszać o czym świadczył jej ponętny ton głosu, czy delikatnie przymrużone powieki, nie wspominając już o głębokim spojrzeniu.
Z delikatnym uśmiechem wymalowanym na zielonej twarzy przyglądała się poczynaniom Quilla. Obcałowane palce same upominały się o pieszczoty, bo przy ostatnich trzech sama je nawet podsunęła.
- Nadal mówimy o statku czy... - Musiała jednak sie upewnić, ale czy musiała?
- Peter, mieliśmy tu poważną rozmowę o bezpieczeństwie, konsekwencjach... byciu ostrożnym - Resztkami sił jeszcze starała się opamiętać, ale była to walka z wiatrakami.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Sob 26 Sty, 2019 19:41   

- Raczej całkiem nieźle - mruknął pod nosem, ale na tyle głośno by na pewno go usłyszała. - Zważywszy na fakt, że mam wszystkie dziesięć palców nadal sprawnych - dodał i posłał jej szeroki uśmiech.
Nie zamierzał się przyznać do tego, że jego ego mile połechtały jej słowa o dwuznaczności jego wypowiedzi. No początkowo na pewno myślał o statku i jej dłoniach zaciśniętych na sterach, ale skoro już pociągnęła dalej temat, to nie zamierzał protestować, ani tym bardziej kazać swojej wyobraźni zaprzestania wyświetlania co ciekawszych obrazów z Gamorą, łóżkiem i fioletową, satynową pościelą w roli głównej.
- Znamy się już na tyle dobrze, że powinnaś się domyślić - stwierdził ze szelmowsko-psotnym mrugnięciem. - Gammy, dobrze mówisz, mieliśmy. Czas przeszły. A teraz czas na dużo przyjemniejsze tematy. Na przykład na taki, że z pewnością jest ci w tym stroju strasznie niewygodnie. A skoro już jesteś w łóżku... i to ze mną... - Zrobił sugestywną minę.
Ale czy akurat zamierzał pokazać jej, że nic mu nie jest, czy po prostu wolał czuć jej własną skórę na swojej, a nie jej skórzany kombinezon? Pewna zielonoskóra wojowniczka musiała się zgadnąć, co (nie)sławny Star-Lord miał na myśli.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Sob 02 Lut, 2019 11:49   

Ach, już nie komentowała. Peter i tak zawsze wiedział lepiej, zresztą... tym razem niestety miał rację. Co prawda na takie ckliwe chwilę pozwalała sobie tylko i wyłącznie gdy byli sami, ale chyba nie sądził, że to ot tak szybko się zmieni? Przed pozostałymi członkami drużyny wolała pielęgnować swój obraz twardej, nieustępliwej kosmitki, od której bardzo szybko można zarobić w łeb. ...Bo właściwie taka była. Nikogo przed nimi nie udawała, tak samo jak teraz nie udawała przed Quillem. Najwyraźniej te zakopane emocje, dawno pochowane pod zgliszczami naprawdę zły doświadczeń, szkoleń i krzywdy jaką jej przyszło zapłacić zaczęły powolutku kiełkować. No, może nawet szybciej niż Gamorze się wydawało.
- Znałam cię już całkiem dobrze zanim weszliśmy w poważną współpracę - Kolejny prztyczek w nos dla Quilla i w jego tanie podrywy. I niby odbijała piłeczkę, ale cholera... to pomagało. Przez to o czym rozmawiali i w jaki sposób to robili Gamora poczuła się lepiej. Przez chwilę przestała myśleć o tym co się stało i jak głębokiej rany się dorobił Peter.
- Może masz rację... zrobiło się jakoś... gorąco... - Odpowiedziała na propozycje i powoli usiadła, a skoro mowa o podkręcaniu atmosfery nieśpiesznie zaczęła rozpinać zatrzaski w górnej części stroju, spod którego wystawała luźniejsza koszulka na ramiączkach, materiał był na tyle delikatny, że to i owo mogło coś tam prześwitywać.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Pią 08 Lut, 2019 10:51   

Quill podłożył sobie pod głowę rękę z tej strony, która nie została przysmażona błyskawicą, drugą miał położoną na torsie, tuż nad opatrunkiem.
- Stwierdziłaś, że Milano jest brudne - wypomniał jej, ciesząc się w sumie, że Nova Corps odbudowując jego ukochany statek także go porządnie wysprzątało. - Gdy bajzel zrobił wtedy Rocket.
A co! Zwali na futrzastego kumpla i tyle. Nie skłamał. Za to obserwował ją uważnie, kiedy odpinała każdy z zatrzasków. Cieszył się, że nie dali mu niczego co mogłoby monitorować jego ciśnienie, bo miał wrażenie, że właśnie zaczął przekraczać górną granicę. Zaschło mu w ustach, kiedy jej koszulka ujawniła nieco więcej soczyście zielonej skóry. Tak, zielony zdecydowanie był jego ulubionym kolorem odkąd poznał Gamorę i od kiedy okazało się, że jest w niej coś więcej niż chęć skopania mu tyłka. Gdyby nie Nova Corps to by ją miał związaną zanim Rocket i Groot by zdołali się połapać o co chodzi.
- W nogi nie jest ci już może gorąco? - zapytał z niewinnym uśmiechem, starając się cicho przełknąć i marząc o szklance zimnego piwa by ukoić suchość w gardle.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Sob 16 Lut, 2019 12:02   

- Rocket był wtedy z nami od dwóch dób, Peterze Quill - Za każdym razem jak to wypominał przyłapywała się na chęci bardziej dosadnego wytłumaczenia w jakim porządku powinien być utrzymywany statek i w jaki sposób kapitan powinien bardziej szanować swoją maszynę, ale tym razem po prostu się uśmiechnęła. Kąciki ust delikatnie powędrowały ku górze, a w spojrzeniu zapanował spokój. Powaga zniknęła, a w zamian pojawił się żartobliwy błysk. Gamora rzadko pozwalała sobie na chwilę zapomnienia, ale w obliczu śmierci ukochanej osoby pewne sprawy musiały ulec zmianie.
Widziała jak na nią patrzył. Widziała jak przesuwał wzrokiem po coraz to roznegliżowanym ciele. Napawał wzrok uwydatnionymi przez momentami obcisłą białą koszulkę, która luźno okalała smukłą talię. Gdy padło na pierwszy rzut... ucha niewinne pytanie na zielonej twarzy pojawił się ciut szerszy uśmiech. Sama zresztą nie pozostawała mu dłużna. Z uwielbieniem wpatrywała się w jego umięśnione ramiona, szeroką klatkę piersiową czy chociażby niesamowicie seksowny brzuch. Każda inna kobieta zapewne ubolewałaby nad blizną jaka powstanie przez to jak oberwał, ale ona do takich nie należała. Mógł mieć pewność, że będzie o nią dbać, pielęgnować i opiekować się za każdym razem, gdy wylądują ze sobą w łóżku.
- Sama nie wiem... - Odpowiedziała udając zastanowienie, a ciężkie, zsunięte sekundę wcześniej kozaki opadły na podłogę. Gam powoli wstała i niczym bezwstydnica, patrząc prosto w oczy Quilla zaczęła rozpinać guziki spodni, dlatego już po kilku długich sekundach mógł podziwiać idealnie kontrastującą z zieloną skórą fioletową bieliznę Gamory. Kciuki wsunęła za pas i równie nieśpiesznym ruchem zaczęła je zsuwać z krągłych bioder, a gdy te opadły do kolan wspomogła się stopami i pozbyła się ich całkowicie. Teraz mógł już w pełni podziwiać jej smukłe, długie uda, idealnie acz nie przesadnie, wszak była również umięśniona, zaokrąglone biodra.
- Pomóc ci z tym? - Wskazała na jego dolne odzienie u niosła jedną brew racząc go tym swoim cwanym uśmieszkiem.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Sro 20 Lut, 2019 20:37   

- No właśnie. Aż DWÓCH dób! - zrobił specjalnie przesadzoną przerażoną minę, chociaż strach o Milano kiedy pierwszy raz wpuścił tam futrzaka był spory. Nie co dzień gadający szop nagle buduje rozwalacze księżyców z części statku.
Nic więcej nie powiedział, bo zaschło mu i to porządnie w gardle. Zresztą jak zwykle, kiedy Gamora zdzierała z siebie swoje skórzane wdzianka, które chyba specjalnie dobierała aby wodzić go na pokuszenie. Jeszcze lepiej było kiedy on był odpowiedzialny za ich zdzieranie. W tym momencie pożałował odgrywania przynęty i brania na klatę, czy też raczej na brzuch, ataku potężnej mutantki. Ale w sumie to on miał się nie ruszać, doktorek nic nie mówił, że Gam nie może.
- Tylko jeśli nie boisz się, że ulegniesz mojej pelvic sorcery - powiedział niskim prawie mruczącym głosem, uśmiechając się niczym kot, który miał właśnie pożreć kanarka. A kanarek był wyjątkowy pod każdym względem, zwłaszcza będąc w pięknym odcieniu zieleni.
W sumie by nie pogardził jej pomocą. Takie chwile jak ta sprawiały, że skórzane spodnie stawały się wyjątkowo niewygodne i uwierające, zwłaszcza pewne delikatne rejony Quillowej anatomii. Czy się wstydził? Na pewno nie, w końcu nie byłby sobą, gdyby tak było. Choć z drugiej strony uświadomienie Gamorze jaką ma nad nim władzę mogło być dosyć ryzykowne, by nie rzec niebezpieczne, w końcu jej tytuł Najbardziej Niebezpiecznej Kobiety w Galaktyce nie był wzięty z niczego. Jedyna nadzieja w tym, że dopóki był ranny, to ona go nie będzie próbowała przykuć do łóżka. Nie żeby protestował, ale naciąganie świeżo opatrzonej rany nie było niczym przyjemnym ani też bezpiecznym dla zdrowia.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Sob 23 Lut, 2019 21:42   

Pokiwała głową z niedowierzaniem siląc się na karcące spojrzenie, ale obydwoje wiedzieli, że była tym rozbawiona, ale to rozbawienie raczej wynikało ze szczęścia jakie przynosił sam fakt żartobliwości Petera, bo miała chociaż pewność, że rana aż tak mocno nie dawała się we znaki, więc będzie żył, po prostu musi się wykurować. Z drugiej strony miała też świadomość, że Peter należał do mężczyzn, którzy chowali swoje prawdziwe emocje, ale wystarczyło jedne spojrzenie w oczy i już wiedziała co jest prawdą, a co stara się zatuszować, schować za maską wiecznego dowcipnisia. Za to też go darzyła uczuciem. Może na początku zgrywał się tylko po to by zaciągnąć ją do łóżka, ale po późniejszych przeżyciach, po tym co przeszli jako drużyna i po ukradkiem wspólnie spędzonym czasie, gdy miała okazję poznać go bliżej, lepiej... Gdy pozwolił zajrzeć w swoje oczy głębiej... Zobaczyła tam coś co chyba żadnej wcześniej nie było dane. No, żadnej wcześniej poza matką Petera za którą tak cholernie tęsknił, choć od momentu ostatecznego pożegnania minął szmat czasu, cały czas wracał do niej myślami. I może jej nie znała, ale Gamora była pewna, że Meredith widziała w nim to samo co ona. Niesamowicie dobre serce. Kiedyś uratował żabę, a kilkanaście dób temu? Całą Galaktykę.
- Uh, widzę, że to też zapamiętałeś i co gorsza, widzę, że polubiłeś to stwierdzenie - Nie żeby jakoś się tego wstydziła, właściwie to była pewna, że kiedyś użyje tego tekstu w żarcie - jak to Quill, nie sądziła jednak, że nie dostanie za to piąstką w nosek. Akurat w tym momencie zupełnie nie była w nastroju na bitki, a przynajmniej nie te drastyczne, ekstremalnie bolesne i nie mające nic do czynienia z przyjemnością.
- Znów zapomniałeś z kim rozmawiasz? - Dorzuciła kontynuując wcześniejszą wypowiedź i dobrała się do paska jego spodni.
- Ja nie boję się niczego - Nieśpiesznie i ze skrywaną dozą ostrożności rozpięła spodnie tak by przenieść się w nogi łóżka i swobodnie ściągnąć je z seksownego tyłka Petera. No, z małą pomocą. Musiał nieco unieść biodra, a gdy już je ściągnęła rzuciła gdzieś poza obręb łóżka i wróciła do Quilla zasiadając ciut powyżej ud, cały czas uważając na zranione miejsce. Dłonie przeniosła na jego tors i tam błądząc, badając każdy centymetr sprawiała mu przyjemność, a i sobie i nie tylko tu mowa o łechtaniu zmysłu dotykowego, ale i wzrokowego.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Pią 01 Mar, 2019 16:24   

Quill bardziej niż chętnie współpracował z Gamorą. Chociaż kiedy jej dłonie zaczęły odpinać pasek, to musiał włożyć całą siłę woli, by się nie poruszyć. Jego ciało poczuło potem ulgę, że spodnie przestały uwierać jego co wrażliwsze miejsca, co nie zmieniało faktu, że teraz jego życiowa towarzyszka miała aż nazbyt wymowny widok na nie. Pogratulował sobie tylko kontroli i wyboru bielizny, która była przylegająca i nie rozciągała się od byle czego.
Teraz jednak jego oczy wędrowały powoli po ciele Gamory, zaczynając od jej smukłych ud i wędrując ku górze, przystając przy krągłości jej bioder nim przesunęły się na jej płaski, umięśniony brzuch, by na dłuższą chwilę zawitać na poziomie jej klatki piersiowej, gdzie spędził intensywne sekundy podziwiając jej... fioletowy biustonosz oczywiście!
- Nie boisz się? - zapytał, uśmiechając się kpiąco kącikiem ust.
Ręka, którą trzymał na brzuchu, zsunęła się z niego na jej gładkie udo, gdzie jego palce pozornie bezwiednie rysowały skomplikowane wzory. Drugą rękę wyjął zza głowy i opierając się nią o materac, podciągnął się w ślimaczym tempie do pozycji prawie siedzącej. Zmusiło to Gamorę do wyprostowania się, ale dzięki temu znalazła się znacznie bliżej niego i w pełni w zasięgu jego rąk, które niemal automatycznie spoczęły na jej biodrach.
- Doktorek mówił, że mam odpoczywać, ale to było zalecenie tylko dla mnie - wymruczał sugestywnie, chociaż sugestia była tu zbędna, bo z pewnością doskonale wyczuwała o co mu chodzi. - Mówiłem ci już, że ta ten kolor idealnie się komponuje z twoją karnacją? - spytał, muskając palcami brzegi jej bielizny.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Sob 09 Mar, 2019 12:07   

Dziś wyjątkowo nie chciała się nad nim aż tak znęcać. Mieli za sobą ciężką przeprawę. Gam najadła się garści strachu, tak głębokiego, że nigdy nie posądzała się o to, że jeszcze coś tak silnego może poczuć w okolicy serca, i choć cały czas miała mu za złe, że wziął na siebie strzał to sama przed sobą musiała przyznać, że jej myśli zmierzały w zupełnie inne okolice niźli chęci prawienia i ganienia Quilla za swoje zachowanie. Z drugiej strony czy musiała przyznawać na głos? Siedziała na nim w samej bieliźnie... Rozkoszowała się każdym, nawet najbardziej delikatnym dotykiem o jaki pokusił się Peter... i chyba na tym nie zamierzała poprzestawać.
W pomieszczeniu atmosfera zakrawała o tą od której nie było już odwrotu. Obydwoje wiedzieli jak to się skończy, dlatego nie zamierzała się spieszyć. Celebrowała ten moment, bo zwykle nabierano na to ochoty, gdy chwile temu życie wisiało na bardzo cienkim włosku. Ich życie od kiedy pamiętała balansowało na krawędzi, ale myśl o utracie bliskiej osoby wybudziła w niej ogromne chęci korzystania z chwili.
- Nie wiem czy wiesz coś o magii, Peter... - Konspiracyjny szept wydobył się z pomiędzy ciemno zielonych, kuszących warg Gamory. Wcześniej negatywnie reagowała na te jego kpiące uśmieszki, a teraz wydawało się, że jeszcze bardziej wzniecał w niej tym podniecenie. Gdzieś tam w głębi była zła na siebie, bo zapewne... dokładnie tym uśmiechem podbijał serca... albo inne rejony innych kosmitek, ale nie będzie się wzbraniać. Nie chciała się wzbraniać, dlatego gdy usiadł, leniwie objęła go za szyję.
- ...Ale muszę cię ostrzec, że może się obrócić przeciwko tobie i to ty możesz paść jej ofiarą i co wtedy? - Dłońmi przesunęła po szerokich, umięśnionych ramionach Petera, aż jedna dłoń zawędrowała na jego kark, druga natomiast pogłaskała zmysłowo policzek.
- Yhym, to czemu mam wrażenie, że zaraz będziesz chciał się jej pozbyć? - Uśmiechnęła się równie cwanie co on wcześniej... ale o wiele bardziej ponętnie...o wiele bardziej uwodzicielsko, bo pogłębiła to tak bardzo jak tylko potrafiła.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Nie 10 Mar, 2019 16:24   

Przez moment żałował, że jej palce nie spoczęły na jego tętnicy szyjnej albo na klatce piersiowej, w której łomotało jego serce. Puls z pewnością wyskoczył w kosmos, a na pewno był powyżej zdrowej normy. Ale w końcu był tylko w połowie Terraninem, a w połowie czymś tak starym, że nawet Nova Corps nie potrafili tego zidentyfikować. Wiedział, że nic złego się nie stanie, jak krew w jego żyłach będzie wrzeć jeszcze kilka chwil dłużej.
- Jeśli to ty będziesz rzucać zaklęcia, to nie zamierzam się bronić - wymruczał pozwalając swoim dłoniom powędrować ku górze.
Muskały talię i żebra Gamory podczas gdy jego kciuki przesuwały się po twardych mięśniach brzucha jego towarzyszki, zaś pozostałe palce muskały delikatną skórę jej pleców. Zatrzymał się kiedy dotarł do brzegu jej biustonosza i sięgnął obiema rękami do miejsca, gdzie znajdowało się zapięcie. O nie, nie zamierzał go rozpiąć, jeszcze nie teraz. Zastanawiał się jak długo Gamora wytrzyma zanim zacznie błagać go by ją z niego uwolnił albo też zniecierpliwiona sama to zrobi. Nie mógł przecież pozwolić, by tylko jego puls kompletnie oszalał.
- Ale i tak jest już za późno, by się przed tym próbować bronić - powiedział cicho, patrząc jej prosto w oczy. - Pewna wojowniczka z upodobaniem do fioletowej bielizny już rzuciła na mnie czar.
Nie pozwolił jej zareagować, zamykając jej usta pocałunkiem. Z jego gardła wydobył się stłumiony jęk satysfakcji z powodu możliwości posmakowanie ust Gamory.
- Gdyby tak dobrze na tobie nie wyglądała, to już dawno by leżała w strzępach na podłodze - powiedział cicho w krótkiej przerwie na oddech, nim powrócił smakowania ust Gam.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Sob 16 Mar, 2019 13:05   

- Ta? A to niby ja nie umiem się bawić, a skoro tak to gdzie w tym wyzwanie? - Zaśmiała się mrukliwie masując jego umięśnione, szerokie ramiona, robiąc to niesamowicie ponętnie i zmysłowo. W takich chwilach aż ciężko było uwierzyć, że te rączki potrafią również łamać kości czy urywać głowy bez żadnego wysiłku, ale o tym zapewne teraz nie myślał. Peter w ogóle w takich chwilach wyłączał swój instynkt samozachowawczy. Nie bez powodu z dumą nosił bliznę po ugryzieniu przez jedną z kosmitek, którą tak lubiła mu wypominać, co nie pomagało w budowaniu zdrowych relacji, ale gdyby sięgnąć głębiej to... czyżby Gammy była o niego zazdrosna?
Pod naporem jego dłoni oraz pieszczot westchnęła przymykając powieki. Z każdą chwilą miała problem by złapać głębszy oddech, ponieważ i jej tętno podskoczyło o kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt obrotów.
- Och, Peter - Rozczulił ją kolejnymi słowami, bo tym razem w tembr głosu mężczyzny nie wkradła się nuta cwaniactwa. Oparła głowę o jego czoło i spojrzała mu w oczy swoim mętnym już podniecenia spojrzeniem, a na jej twarzy wykwitł delikatny uśmiech, choć coraz mniej było jej do śmiechu czując jak ogromny ...wpływ ma Peter na to co działo się nie tylko w głowie zielonej kosmitki, ale również jej ciało, które zdradliwie, pod naporem dotyku Quilla lgnęło do niego tak mocno jak tylko się dało. Z trudem powstrzymywała władcze zapędy, by dostać to co się jej należy zaraz, teraz... Dlatego też wzięła kilka głębszych wdechów i nieco trzeźwiej spojrzała mu w oczy.
- Jesteś pewny, że możemy? Doktor Niebieski mówił, że masz odpoczywać... - Wybrała sobie idealny moment na wątpliwości, ale musiała mieć pewność.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Czw 21 Mar, 2019 10:33   

Gamora miała kiepski dobór słów, które dla Quilla zabrzmiały jak wyzwanie czy da on radę. A że Star-Lord było stuprocentowym samcem o ego może trochę przyduszonym ostatnio, bo w końcu znalazł sobie towarzyszkę życia, ale nadal silnym i podatnym na przytyki, że może on nie może. No co prawda, musiał teraz polegać na możliwościach swojej roznegliżowanej dziewczyny, ale nie wątpił, że będzie usatysfakcjonowana jeśli chodzi o kontrolowanie sytuacji. Cały czas przecież się nieco przepychali w tej przyjacielskiej walce o dominację, czy to jeśli chodziło o decyzje, sparringi, czy chwile w zaciszu kwater. Nie oznaczało to, że nie szli na kompromisy, jak choćby Quill starający się utrzymać na Milano względny porządek. Po tym jak jego statek został odbudowany i wysprzątany było to o wiele łatwiejsze niż gdyby Nova Corps się nie przyczyniła do tego.
- Ja tu tylko będę siedział i podziwiał - powiedział z szelmowskim uśmiechem. - Chyba że ty masz jakieś przeciwwskazania... - jego palce w końcu dobrały się do zapięcia na jej plecach i w paru ruchach pozbyło się górnej części jej bielizny - ... do ruchu fizycznego - uniósł jedną brew, rzucając jej wyzwanie.
Nie musiał się zbytnio dalej starać. To działało za każdym razem, co tylko wywołało u niego pełne satysfakcji westchnienie wymieszane z dźwiękiem rozdzieranego materiału. Jutro zamówię jej całą skrzynię bielizny w tym kolorze.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Sob 04 Maj, 2019 13:27   

Lubiła naruszać jego ego, ale ostatnio robiła to tylko w zaciszu ich kajuty albo ... patrząc na zastaną sytuacje w ich wspólnej sypialni. Przy pozostałych członkach drużyny, jeżeli mówił i planował z sensem to stała po jego stronie. Peter miał problem z wypracowaniem u pozostałych autorytetu, ale w łóżku za sprawą rozbudowanego doświadczenia w tym zakresie niczego mu nie brakowało.
Próbował postawić na swoim nawet w sytuacji dość poważnych obrażeń, a ona już nie potrafiła się mu przeciwstawić. Cały czas czuła na karku oddech śmierci co jeszcze bardziej napędzało tę chwilę. ...A jeszcze bardziej napędzało jego nagie ciało.
Nie oponowała, gdy uniósł swoje duże, męskie dłonie i sięgnął na tył jej pleców. Wiedziała co chce zrobić, ale nie zamierzała się sprzeciwiać. Obydwoje tego chcieli. Peter zapewne nie sądził jak bardzo. Nauczona panować nad emocjami nie do końca potrafiła okazać jak bardzo tęskniła za jego ciałem, ale i tak potrafił z niej to wyzwolić. Potrafił z niej wyzwolić najwspanialsze i najcudowniejsze emocje o jakie siebie nigdy nie podejrzewała.
- Taki jesteś cwany? - Mruknęła zahaczając ząbkami o jego dolną wargę.
- A ja jestem pewna, że wskrzesisz z siebie o wiele więcej - Wpiła się w mocniej w jego usta i uniosła się nieco wyżej na swoich silnych udach.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Sob 04 Maj, 2019 19:22   

Dużo, dużo później...

Quill czuł się o wiele lepiej niż gdy opuszczał szkolne ambulatorium. Niewątpliwie miało to wiele wspólnego z wtuloną w niego śpiącą i bardzo nagą kobietą, której zielona skóra cudownie kontrastowała z pościelą i jego własnym ciałem.
A mówili, że endorfiny nie działają przeciwbólowo, pomyślał z rozbawieniem, żałując tylko, że nie bardzo mógł się przeciągnąć, bo: a) Gam leżała na jego nienaruszonej części torsu i b) wolał nie zrywać szwów czy co tam kudłaty doktorek mu zrobił. Czuł się co prawda lekko głodny, ale nie zamierzał opuszczać łóżka, a przynajmniej nie do chwili, w której burczenie w brzuchu stanie się nieznośne.
Wolną ręką odgarnął kilka kosmyków, które spadły na twarz Gamory, podczas gdy jego druga powoli zsunęła się w dół jej pleców, by spocząć na tej części ciała jego dziewczyny, która wyglądała wyjątkowo kusząco w obcisłych skórzanych spodniach. I zdecydowanie lepiej się prezentowała bez jakiejkolwiek bielizny, co nie omieszkał sprawdzić, unosząc nieco prześcieradła, którymi byli odkryci. Idealne zielone jabłuszko.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Wto 02 Lip, 2019 07:26   

- Co ty robisz? - Biedny Peter mógł dostać zwału. W momencie, gdy w ten swój bezczelny sposób zajrzał pod kołderkę Gamora zaskoczyła go swoim pytaniem. Ciężko powiedzieć czy dopiero się obudziła, czy jej bardzo płytki sen sprawił, że wybudziła się już w momencie, gdy pokusił się o odgarnianie włosów ze ślicznej buzi zielonej kosmitki. Jedno było pewne. Jej assasyńska czujność mogła przerażać, ale czy Peter nie przywykł do takiego stanu rzeczy? W końcu miał w łóżku Najniebezpieczniejszą Kobietę W Całej Galaktyce.
Dopiero po tych słowach leniwie uchyliła powieki i posłała mu jeden ze swoich słodkich uśmieszków, które nie były nikomu innemu znane. To Quill był tym szczęśliwcem, a i zarazem kimś kto potrafił wymęczyć i zaspokoić najskrytsze pragnienia. Może Gamora należała do kobiet zdystansowanych, ale jej temperament dawał jasno do zrozumienia, że potrzebowała o wiele więcej od zwykłej kobiety.
- Jak się czujesz? - Zapytała już poważniej i uniosła głowę by zerknąć na opatrunek Quilla z przestrachem czy aby na pewno wczoraj za bardzo nie zaszaleli.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Czw 04 Lip, 2019 19:50   

- Sprawdzam, czy jesteś przykryta i czy nie ma miejsc z przewiewem - odpowiedział nieco zbyt szybko jak na prawdziwe stwierdzenie.
Okrył Gamorę dokładnie i nie omieszkał się przyklepać kołdry na wysokości jej "zielonego jabłuszka" przy okazji też sprawdzając jego sprężystość. Na litość wszelkich bogów, był w końcu TYLKO facetem. Poza tym to nie tak, że Gam zdzieli go za to w pysk. No hello?! Jak zechce to go też może przemacać po tyłku. Peter nie miał absolutnie nic przeciwko. Wręcz przeciwnie.
- Leniwie - odpowiedział, a kącik ust wygiął mu się w przebiegłym uśmiechu po czym mrugnął do niej. - Trochę zmęczony, ale to bardzo przyjemne zmęczenie. Nie śmiej się, ale brakuje mi szpitala Novy. Wszystko by się o wiele szybciej zagoiło i nie musiałabyś tak ostrożna. - Uśmieszek stał się znaczący. Co jak co, ale oboje lubili poszaleć w zaciszu sypialni. - A ty się wyspałaś?




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Sob 27 Lip, 2019 20:28   

- Yhym... przypuśćmy, że tobie wierzę, Peterze Quill - Mruknęła rozbawiona widząc jego minę i słysząc te wątpliwej jakości tłumaczenia. Kto by pomyślał, że przy takowych pozbędzie się brutalnej ochoty wybicia mu z głowy każdych słów mających na celu ją omamić. Teraz jakoś nie widziała nic w tym złego, ale ich relacja wywindowała na zupełnie innym poziom. Może nawet mogła się pokusić o słowa, że nieco dojrzalszy, ale to wrażenie brutalnie jej odebrał, gdy z tym cwanym uśmieszkiem poklepał ją po pośladku. Zaśmiała się cicho i z politowaniem pokiwała głową, jednak w jej spojrzeniu mógł zobaczyć tylko i wyłącznie najszczerszą miłość i troskę.
- Myślę, że będziemy mieć jeszcze sporo okazji do mniej ostrożnych zabaw... a teraz musimy cierpliwie poczekać - Aż dziw brał, że z taką łatwością wypowiedziała 'my'. Tak jakby przestała mieć wątpliwości... że to wszystko co się między nimi dzieje to jednak dobry pomysł. ...Aczkolwiek jeżeli myślał, że wszystko ujdzie mu płazem... to mógł się bardzo zdziwić. Taryfa ulgowa u Gam to rzadkość.
- Dziwie się, że technologia ziemska jest tak mało zaawansowana - Zafrasowała się nad tym wszystkim wszak to od tego też zależało czy wrócą do kosmicznych podróży szybko czy raczej... będą musieli o wiele dłużej poczekać.
- Wyspałam się jak nigdy - Posłała mu delikatny uśmiech.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Nie 28 Lip, 2019 20:55   

Na twarzy Quilla pojawił się radosny uśmiech niczym u dzieciaka w Boże Narodzenie na widok góry prezentów z jego imieniem na każdym bileciku.
- Mamy coś ciekawego na myśli? - zapytał, wsuwając rękę pod pościel i przesuwając palcami po jej plecach wzdłuż kręgosłupa. - Nie torturuj rannego, Gammy. - Zrobił smutno-proszącą minę, wkładając w to cały swój aktorski kunszt, by wypaść jak najbardziej autentycznie.
Długo nie wytrzymał z tym wyrazem twarzy i ukradł Gamorze całusa. Ta kobieta była jego narkotykiem, bez którego nie mógł i nie chciał już żyć. Potrafiła go doprowadzić do pionu jak nikt inny, kiedy zdarzało mu się za bardzo zagalopować.
- Daleko im do poziomu jaki znamy, ale z tego co zauważyłem i tak jest tu spory postęp w porównaniu do tego co pamiętam. Poza tym Terra długo znajdowała się na uboczu. Yondu jak za dużo wypił, to lubił mi wypominać ile czasu spędzili w drodze na tę planetę.
Trudno było mu w to uwierzyć, ale poczuł ukłucie tęsknoty za Udontą, który był dla niego właściwie jedynym wzorcem ojca jaki miał w życiu.
- Ciekawe czyja to zasługa - mruknął pod nosem, zerkając na Gam sugestywnie i zsuwając dłoń tam gdzie jej talia przechodziła w krągłe biodra.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Czw 15 Sie, 2019 16:47   

- Uważasz, że jestem aż tak okrutna? - Poruszyła brwiami, wypisz wymaluj tak samo jak Peter, gdy próbował użyć na niej tej swojej perwersyjnej magii, której w rezultacie i tak uległa. Ba, trzeba również zwrócić uwagę na to, że chyba pierwszy raz na myśl o przeszłości... o prawdziwych torturach rannych już osób po to by uzyskać informacje dla Thanosa ani nie sposępniała, ani nie oddała się melancholijnym rozważaniom na temat swojej przeszłości. Przy Quillu łatwiej jej było przebrnąć przez mroki życia co zresztą widział, w końcu przy nim coraz częściej się uśmiechała.
- Czyli to faktycznie koniec świata - Zaśmiała się cicho patrząc mu w oczy. Przyłapała się nawet na większym zainteresowaniu tą planetą i nie tylko pod kątem zagrożeń. Peter wybudzał w niej ciekawskie dziecko, którym kiedyś była... zanim jej rasa została obrócona w pył przez Thanosa.
Gamora dostrzegła tęsknotę w jego spojrzeniu, ale zupełnie źle ją zobrazowała, a jako dobra dziewczyna, a zarazem... ktoś kto przypomniał sobie smak dziecięcej dociekliwości postanowiła wysunąć pewną propozycję.
- Hej, może chcesz mi tu pokazać jakieś ciekawe miejsca? - Uśmiechnęła się delikatnie.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Nie 18 Sie, 2019 13:50   

- Całego życia by mi nie starczyło by ci pokazać wszystkie cuda Terry - powiedział z lekkim rozmarzeniem. - Właściwie to sam bym je oglądał po raz pierwszy na żywo.
Był za mały by podróżować, a potem jego matka zachorowała i jedyne podróże jakie odbywał to na trasie dom-szpital.
- Dopóki Stark i Rocket nie naprawią Milano, to jesteśmy uziemieni, ale jak tylko będziemy mogli znów latać to wybierzemy się wszyscy na zwiedzanie. Chociaż może zostawimy dzieciarnię w domu przed wypadem do Wenecji - wymurczał ostatnie słowa wprost do ucha Gamory.
Marzył mu się taki romantyczny wypad tylko we dwoje. Należało im się to po tym wszystkim co przeszli. Reszta drużyny mogła sobie zorganizować jakieś rozrywki w szkole Łysego wraz z jego dzieciakami.
- Tylko we dwoje - dorzucił, lekko łaskocząc bok towarzyszki.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 131
Wysłany: Sro 30 Paź, 2019 10:36   

Gamora kolejny... może setny... a może milionowy raz poczuła się w obowiązku by posłać mu spojrzenie pt. "Are you flarking kidding me?!" I jak romantyczny nastrój utrzymywał się między nimi całkiem długo, tak teraz walnął z impetem o ziemię tak, jak zrobiło to Milano kasując pół lasu i boisko szkolne.
Zielona powoli usiadła, więc i dłoń Petera musiała się gdzieś tam zsunąć. Mężczyzna miał okazję podziwiać z jaką powagą zbiera w sobie słowa, które zaraz usłyszy.
Oparła ramiona na swoich zgiętych kolanach, zwiesiła dłonie chwytając się za dwa palce. Peter nie musiał być mistrzem czytania mowy ciała, żeby mieć pewność. Coś ewidentnie chlapnął.
- Myślałam, że pamiętasz jaka misja nas czeka jeżeli Milano już będzie naprawione... Wtedy nie będzie czasu na zwiedzanie. Peter... wiesz jak cholernie jest to dla mnie ważne. Nie znasz go tak jak ja. Nie masz pojęcia jaki jest szalony. Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, a ja wiem, a ja czuję to w kościach, że jeżeli jego plan się ziści... - Zawiesiła głos.
- ...Musisz... musisz mi coś obiecać... - Zwróciła się w jego kierunku z powagą i strachem. Chyba pierwszy raz w oczach Gamory mógł dostrzec strach.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Sro 06 Lis, 2019 23:26   

Peter mentalnie przeklął tak, że nawet Rocketowi by zwiędły te jego futrzaste uszyska. Nie przejmując się bólem, szwami, ich potencjalnym zerwaniem i cholera wie czym jeszcze, podniósł się do pozycji siedzącej. Bez chwili zastanowienia objął Gamorę i przygarnął ją do siebie, nie zamierzając jej puścić nawet gdyby się wyrywała, nawet gdy zaczęła go walić z całej siły w zraniony bok.
- Nie pozwolę, by jego plan doszedł do skutku, nawet gdyby to była ostatnia rzecz jaką zrobię w życiu - zapewnił ją z taką stanowczością i pewnością w głosie jakiej nigdy od niego nie słyszała. Mogło to ją nawet nieco wystraszyć, tym bardziej, że Quill zwykle nie brał niczego nazbyt poważnie, ale zawsze z lekkim poczuciem humoru, którym maskował swoje obawy, strach i inne emocje, którymi nie chciał się ze wszystkim dzielić.
- Co takiego? - zapytał, czując ściskanie w klatce piersiowej. Kiedy Gamora używała takiego tonu, kiedy patrzyła z obawą na niego, czuł, że musi być jeszcze bardziej ostrożny i nie wyrywać się z bezmyślnym "co tylko sobie zażyczysz" w odpowiedzi, bo i tak już sobie dołek wykopał przez to co chlapnął, a nie zamierzał go teraz znacząco pogłębiać i na dodatek samemu się w nim zasypywać. No i oczywiście stwierdzenie z cyklu "Gammy, tylko nie odwal czegoś naprawdę głupiego" byłoby tylko ostatnim, monstrualnym gwoździem do jego trumny.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018