{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Bank of America
Autor Wiadomość

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9727
Wysłany: Sob 15 Wrz, 2018 20:09   Bank of America

Bank mieści się w budynku z jasnego piaskowca. Ściana z wejściem jest w większości przeszklona i ma dwie pary drzwi - pojedyncze i podwójne, w godzinach pracy banku otwierane na fotokomórkę. Wnętrze bardziej przypomina hall eleganckiego hotelu niż poczekalnię w banku. Ściany są z wypolerowanego piaskowca, przestrzeń otwarta i jasno oświetlona. Okna ciągną się prawie do samego sufitu. Podłoga wyłożona jest płytami wypolerowanego na wysoki połysk granitu.
Po prawej stronie znajduje się część z poczekalnią. Kilka wygodnych kanap, puf i krzeseł oczekuje na petentów. Pomiędzy nimi są niskie stoliki z paroma gazetami finansowymi oraz ulotkami z ofertą banku. Pośrodku pomieszczenia stoi wyspa z blatem z długopisami i blatami na wysokości idealnej do pisania na stojąco. Jej centrum zajmują plastikowe pojemniki z formularzami i blankietami oraz ulotkami.

Z lewej mieszczą się stanowiska pracowników banków. Każdy jest opisany odnośnie tego jaką dziedziną się zajmują. Składają się one z biurka z komputerem, krzesła biurowego dla pracownika oraz dwóch wygodnych krzeseł dla petentów.

W głębi pomieszczenia pod samym sufitem wisi pod kątem wielkie jednostronne lustro, przez które ochrona banku nadzoruje pracę na sali. Pod nim jest krata oddzielająca główny hall od zejścia do podziemi, gdzie mieszczą się sejfy oraz skrytki depozytowe. Zawsze tam stoi co najmniej jeden strażnik, a najczęściej dwóch, podczas gdy kolejnych dwóch osłania teren od strony wejścia oraz dostęp do wind prowadzących na wyższe piętra, gdzie mieści się więcej biur, z czego te na dwóch pierwszych piętrach są również dostępne dla klientów banku. Piąty ochroniarz zwykle spaceruje sobie po cali. Wszyscy są uzbrojeni w broń, paralizatory oraz kajdanki - zwykłe i jednorazowe.




 
 
 

Bette 





Imię i nazwisko: Breanna Sharp
Pseudonim: Bette
Data urodzenia/Wiek: 07.12.1992- 21 lat
Znaki szczególne: kolorowe pasma włosów lub peruki
Dołączyła: 02 Wrz 2018
Posty: 41
Wysłany: Czw 20 Wrz, 2018 07:01   

//pierwszy post

To zdecydowanie nie był dobry dzień, więc złość Bette rosła po każdym wypowiedzianym „dzień dobry”. Wiedziała, że minimum kurtuazji trzeba zachować, ponieważ bankierzy znali więcej sposobów na uziemienie petenta, niż młoda Sharp przekleństw, których lista poszerzała się regularnie z każdym kolejnym dniem pracy. Ból głowy dawał o sobie znać niemiłosiernie, przy wykonywaniu nawet najdrobniejszych ruchów, a papierosy, które tego dnia wypaliła, nie specjalnie go łagodziły. Praca dała jej poprzedniego dnia w kość, do tego stopnia, że żeby zasnąć musiała wypić butelkę czerwonego wina, oczywiście wytrawnego, czego skutki właśnie boleśnie odczuwała.
Za dużo inwestuję w alkohol…, pomyślała, przekraczając próg banku. Rozejrzała się uważnie, szukając wzrokiem stanowiska zatytułowanego jako „wpłaty/wypłaty”. Zamierzała wpłacić odłożone z dniówek i napiwków pieniądze na konto oszczędnościowe. Gdy miała je cały czas na wyciągnięcie portfela, zbyt chętnie z nich korzystała. Poza tym mieszkała w takiej dzielnicy, gdzie przejście z konkretną sumą pieniędzy w najlepszym wypadku mogłoby się skończyć kradzieżą. O najgorszym wolała nie myśleć.
Bette ruszyła pewnym krokiem w kierunku wypatrzonego stanowiska. Wystrój banku bardzo jej odpowiadał, podobnie jak wygodna kanapa, na której zajęła miejsce w oczekiwaniu na swoją kolej. Założywszy nogę na nogę, wyciągnęła swój notes ze szkicami, żeby zabić czas jakimś zajęciem. Na jednej ze stron był niedokończony akt, przedstawiający męską sylwetkę z dobrze zarysowanymi mięśniami. Sharp skrzywiła się sama do siebie, po czym wzięła się za kończenie rysunku, raz po raz zerkając na jednego z młodych bankierów, chcąc uzupełnić swoje dzieło o jego twarz.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Czw 20 Wrz, 2018 16:44   

Dwóch pracowników zajmowało się wpłatami i wypłatami. W przeciwieństwie do reszty kolegów i koleżanek ich stanowiska miały wysoką ladę i były z przodu przeszklone za wyjątkiem małego okienka i wgłębienia pod nim oraz wbudowanego mikrofonu pod postacią czarnego kółka na wysokości ust średnio wysokiej osoby. Wszystko ze względów bezpieczeństwa. Szkło było kuloodporne, więc nie tak łatwo byłoby się rabusiom tam dostać.

Strażnik przechadzał się wolno po całej sali bankowej i na chwilę zatrzymał się w przejściu za plecami Bette, z zaciekawieniem zerkając na jej rysunek i unosząc brwi gdy dostrzegł, że to był akt i najwyraźniej należał do młodego Jareda, który był jednym z kasjerów we wpłatach i wypłatach. Strażnik pokręcił głową na to jak ta dzisiejsza młodzież się zachowuje i ruszył dalej.

Chwilę później kolejka się rozładowała i od okienka Jareda odeszła ostatnia osoba, która była przed Bette.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Bette 





Imię i nazwisko: Breanna Sharp
Pseudonim: Bette
Data urodzenia/Wiek: 07.12.1992- 21 lat
Znaki szczególne: kolorowe pasma włosów lub peruki
Dołączyła: 02 Wrz 2018
Posty: 41
Wysłany: Czw 20 Wrz, 2018 18:40   

Bette całkiem nieźle odwzorowała twarz młodego bankiera na swoim rysunku. Co prawda nie najlepiej ujęła nos, który w jej mniemaniu był zbyt duży i nieproporcjonalny w stosunku do innych elementów. Ostatecznie zacmokała z uznaniem, czując za plecami czyjeś spojrzenie na sobie. Kątem oka dostrzegła mundur strażnika i przez chwilę pożałowała, że to nie on był jej inspiracją. Tylko dlatego, że mogłaby wyniknąć z tego całkiem ciekawa dyskusja, poza tym uwielbiała wprawiać ludzi w zakłopotanie.
Gdy usłyszała uderzenie stempla o blankiet, dotarło do niej, że wkrótce nadejdzie jej kolej. Wyciągnęła niewielkie lusterko i przejrzała się w nim. Czasem żałowała, że w takich sytuacjach nie wpadła na pomysł ubrania się bardziej… Standardowo? Zdecydowanie nie była Matą Hari, która samym spojrzeniem potrafiła zdobyć serce każdego mężczyzny. Szczególnie ta, w wydaniu Grety Garbo. Tego dnia czerwień zdobiła włosy Bette w postaci kolorowych pasemek, a jej wściekły odcień natychmiastowo przyciągał uwagę. Subtelny makijaż delikatnie podkreślał oczy dziewczyny, a korektor idealnie zasłonił skutki dłuższego zaglądania w kieliszek.
Widząc wolne miejsce przy okienku, Bette natychmiast się wyprostowała i pewnym krokiem ruszyła w kierunku młodego bankiera. Oczywiście nie odpuściła okazji, żeby zlokalizować strażnika wzrokiem i gdyby ten odwzajemnił spojrzenie, zetknąłby się z jej paskudnym, ironicznym uśmieszkiem. Stanęła dumnie przy okienku i przygotowała dowód tożsamości, niechętnie patrząc na swoje prawdziwe imię.
Pieprzona Meredith, miało babsko fantazję.
- Dzień dobry- zaczęła, z udaną uprzejmością. Uśmiech tym razem nie zdobił jej twarzy, lepiej nie psuć pierwszego wrażenia.
- Chciałabym wpłacić pięćset dolarów na konto oszczędnościowe- powiedziała, wyciągając pieniądze. Przez myśl przemknął jej pomysł, żeby niby przypadkiem upuścić na blat notes otwarty na jej nowym rysunku, jednak uznała, że to infantylne. Chociaż… Mina bankiera mogłaby być warta drobnego upokorzenia.
Nie… Za stara na to jestem.
  
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Pią 21 Wrz, 2018 21:27   

Kasjer powitał Bette uprzejmym uśmiechem, ciepłym acz profesjonalnym.
- Dzień dobry - powiedział, sięgając na jedną z półeczek, które znajdowały się pod ladą po jego stronie. - Proszę wypełnić ten blankiet. Na górze wpisuje pani numer konta, poniżej kwotę liczbowo oraz słownie i na dole dzisiejsza data i czytelny podpis.
Długopis leżał na blacie po stronie Bette.

Ochroniarz, który wcześniej zaglądał dziewczynie prawie przez ramię minął Bette, rzucają Jaredowi rozbawione spojrzenie. Był na tyle zaciekawiony czy Bette pochwali się przed chłopakiem jego portretem w stroju Adama, czy jednak się wstrzyma. Kilka sekund później do banku weszła platynowa blondynka w wielkich modnych okularach, ciągnąc za sobą ciężką walizkę na kółkach. Minęła mężczyznę rozmawiającego w lobby przez telefon i ruszyła w stronę poczekalni. Drzwi ponownie się otworzyły, kiedy starsza kobieta z małą wnuczką opuszczały bank. Młody mężczyzna w skórzanej kurtce przytrzymał im drzwi i babcia pochwaliła go za maniery, na co rzucił jej lekki uśmiech nic nie mówiąc. W ręce niósł czarną walizkę.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Bette 





Imię i nazwisko: Breanna Sharp
Pseudonim: Bette
Data urodzenia/Wiek: 07.12.1992- 21 lat
Znaki szczególne: kolorowe pasma włosów lub peruki
Dołączyła: 02 Wrz 2018
Posty: 41
Wysłany: Sob 22 Wrz, 2018 20:33   

Bette nie odwzajemniła uśmiechu. Zamiast tego zdecydowała się na łagodne skinienie głową, w geście uznania. Cała procedura była jej znana, jednak nie zamierzała przerywać bankierowi regułki, którą pewnie machinalnie powtarzał każdemu kolejnemu petentowi. Skorzystała z chwili, by wymienić spojrzenia i ocenić, czy z bliska był równie przystojny, jak z daleka. Z tyłu głowy cały czas uwierał ją pomysł, żeby pochwalić się swoim rysunkiem przed „modelem”.
Najwyżej zmienię bank.
-Ech… Gdzie ja zapisałam ten numer?- powiedziała do siebie, po czym zaczęła nerwowo grzebać w torebce. W jej dłoni znów znalazł się notes z rysunkami. Uśmiechnęła się w duchu, przypominając sobie czasy szkolne, gdy starała się spopularyzować body painting wśród znajomych. Po chwili na blacie wylądował akt z Jaredem w roli głównej. Bette udawała, że solidnie szuka na kolejnych stronach numeru konta, jakby same poszukiwania sprawiły, że nie zauważyła takiego „faux-pas”.
- Gdzie to może być…- to mówiąc, wyciągnęła kartkę samoprzylepną z portfela, zawierającą ciąg cyfr. Oczywiście ani myślała schować swojej radosnej twórczości na powrót do torby. Zamiast tego, w pełnym skupieniu zaczęła wypełniać blankiet. Cała sytuacja była na tyle absorbująca, że uwadze Bette umknęła zarówno platynowa blondynka, jak i mężczyzna w skórzanej kurtce. Zresztą, nawet gdyby siedziała teraz na kanapie, zapewne nie wykazałaby specjalnego zainteresowania dwójką nieznajomych, a tym bardziej ich walizką.
Wypełniwszy blankiet, podała Jaredowi pieniądze, żeby dopełnić reszty formalności.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Nie 23 Wrz, 2018 20:32   

Oczy Jareda zrobiły się wielkości podstawek do filiżanek, a wyraz szoku w nich odmalowany przekraczał wszelkie normy, co w połączeniu z opadniętą szczęką dawało dość zabawny widok. Chwilę później Bette była świadkiem tego, że mężczyźni potrafią się rumienić i to potężnie. Twarz Jareda mocno się zaróżowiła, zaś kolor jego uszu z powodzeniem mógłby dorównać barwie dojrzałego pomidora malinowego. Przez dłuższą chwilę, którą zajęło Bette znalezienie numeru konta biedny kasjer nie wiedział, gdzie ma podziać spojrzenie. Kiedy dostał wypełniony blankiet i pieniądze, skupił się na wprowadzaniu danych do komputera i mógł na moment odetchnąć z ulgą i przemyśleć jak ma zareagować. Z jednej strony mu całkiem nieźle schlebiło jak został przedstawiony na rysunku i tylko zastanawiał się, czy to wyobraźnia tej młodej kobiety dała rysunkowi życie, czy też może się jednak znali, chociaż za nic nie mógł sobie jej przypomnieć z przeszłości.

- Kwota powinna być w ciągu kilku godzin na pani koncie, panno Sharp. Proszę, tutaj potwierdzenie dla pani - powiedział po podbiciu kwitka i przesunięciu go przez otwór w szybie.

Zdecydował się udawać, że nie widział rysunku, nie będąc świadomym, że się zarumienił i to go z miejsca wydało. Nieodpowiednim by też było uderzenie do Bette i zaproszenie jej na randkę, najlepiej taką ze śniadaniem.

Mężczyzna z czarną walizką przeszedł przez całą długość pomieszczenia, stając niedaleko kraty przy ścianie, do której był przymocowany blat z blankietami i długopisami. Położył tam walizkę i otworzył ją na tyle by sięgnąć do niej ręką. Ręce ochroniarzy powędrowały na kabury z bronią, ale zobaczyli, że facet wyciągnął jedynie futerał z okularami i ich dłonie powróciły do neutralnej pozycji, aczkolwiek mieli go nadal na oku.

W tym czasie platynowa blondynka usadowiona wygodnie na kanapie w poczekalni intensywnie coś pisała na swoim telefonie. Minutę później, kiedy przechadzający się po sali ochroniarz podszedł niej by ją upomnieć, że w budynku nie można używać telefonów, nagle zgasły wszystkie światła i w banku zapadły egipskie ciemności, bo jednocześnie z hukiem opadła antywłamaniowa brama przy froncie budynku, zasłaniając całe przeszklone wejście. Jakaś kobieta krzyknęła przestraszona. Jakiś pracownik banku zawołał do wszystkich by zostali na swoich miejscach i się nie ruszali. W tym czasie od strony wejścia coś ciężkiego upadło dwa razy na podłogę, a potem ten sam dźwięk też podwójnie rozległ się od strony kraty, za którym nastąpił piąty w miejscu poczekalni. Chwilę później część świateł powróciła, oświetlając scenę jak z najgorszego koszmaru.

Od strony wejścia stało dwóch mężczyzn w czarnych taktycznych uniformach z kominiarkami na twarzy, platynowa blondynka siedząca na kanapie również miała kominiarkę na twarzy, ciemne okulary i peruka leżały na brzuchu ogłuszonego ochroniarza, który znajdował się teraz na podłodze. Dwóch ochroniarzy przy kracie zostało pozbawionych przytomności, strzałki usypiające wystawały z ich szyi, a nad nimi stał mężczyzna od czarnej walizki. Jako jedyny nie miał założonej kominiarki i każdy mógł dostrzec jego krzaczaste czarne brwi, owalną twarz i pełne usta. Wyglądał niemal identycznie jak ten aktor, Tom Hardy.

- Szanowni państwo! - krzyknął donośnie, uciszając tym samym krzyki płacz części klientów i pracowników. - Od teraz jesteście naszymi zakładnikami. Jeśli ktokolwiek z was powiadomi policję lub uruchomi cichy alarm nikt z was nie opuści tego budynku żywy. Proszę wyciągnąć telefony i włożyć do worka, który moja urocza towarzyszka państwu podsunie. Wszystkie torby i torebki proszę odłożyć na stos przy poczekalni. Jeśli będziecie wykonywać nasze polecenia nic się wam nie stanie. Nie interesują nas wasze kosztowności czy pieniądze, więc nie wykazujcie się brawurą i głupotą, bo żadne z nas nie zawaha się by was zabić. Proszę się pospieszyć. Nie mamy całego dnia.

Kobieta od walizki wyjęła z bagażu jutowy worek i zaczęła zbierać telefony. Jeden z zamaskowanych mężczyzn zaczął wyganiać pracowników z ich boksów, zaś drugi wskazał pistoletem miejsce gdzie klienci mieli zostawić swoje torby. "Tom Hardy" zaś nadal wykazywał się wręcz wersalską uprzejmością.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Bette 





Imię i nazwisko: Breanna Sharp
Pseudonim: Bette
Data urodzenia/Wiek: 07.12.1992- 21 lat
Znaki szczególne: kolorowe pasma włosów lub peruki
Dołączyła: 02 Wrz 2018
Posty: 41
Wysłany: Pon 24 Wrz, 2018 18:24   

Bette uniosła brew do góry, widząc zszokowaną minę bankiera. Twarz mężczyzny zmieniała kolory jak skóra kameleona, ograniczając się jedynie do odcieni czerwieni. Efekt przerósł jej najśmielsze oczekiwania, wszak mężczyźni, których do tej pory poznała, nie słynęli z rumieńców, wręcz przeciwnie. Brak poczucia wstydu był sztandarową cechą, którą Sharp trwale przypisała do płci przeciwnej.

- Coś nie tak?- Spytała śmiertelnie poważnym tonem. Sama nie zamierzała poruszać tematu rysunku jak gdyby nigdy nic. Cała sytuacja bawiła ją ponad wyraz, choć uświadomiła sobie, że będzie musiała się wstrzymać z propozycją wspólnego body paintingu.

- Nie spieszy mi się- odpowiedziała, widząc ulgę na twarzy bankiera. Zaproszenie Bette na randkę nie byłoby najgorszym pomysłem. Sharp nie słynęła z pruderyjności, a gdy miała ochotę na czyjeś towarzystwo, zwykła sama przejmować inicjatywę. Jednak bank nie był klubem, do którego każdy przychodził w wiadomym celu, więc z tytułu powagi instytucji Bette postanowiła, że jeszcze chwile się powstrzyma.

Drobne zamieszanie zwróciło uwagę dziewczyny, która spakowawszy wszystkie rzeczy do torby, planowała odejść od okienka. Podziękowała grzecznie Jaredowi i już miała wykonać pierwszy krok, gdy światło w całym budynku zgasło. Nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji, postanowiła jeszcze raz zabawić się kosztem bankiera. Wciągnęła głośno powietrze i niby przypadkiem włożyła rękę pod okienko i ścisnęła mężczyznę mocno za rękę, której nie musiała długo szukać, gdyż przed chwilą podawał jej kwitek.

- Przepraszam, boję się ciemności- skłamała, znów śmiejąc się w duchu. Naprawdę będę musiała zmienić bank.

Radość dziewczyny nie trwała długo. Gdy tylko ujrzała, w jakim położeniu się znalazła, rozbawienie ustąpiło miejsca przerażeniu. Puściła rękę Jareda, czując przyspieszony puls i gwałtowne bicie serca. Starała się wewnętrznie uspokoić, ale strach zdążył już przejąć nad nią kontrolę. Spojrzała na leżących ochroniarzy, zdając sobie sprawę, że jest zdana tylko na siebie.

Pieprzeni amatorzy, za grosz profesjonalizmu, pomyślała. Jej wzrok krążył po całym banku, szukając jakiejkolwiek drogi ucieczki. Wtedy przemówił „Tom Hardy”. Nienaganne maniery w zderzeniu z czarnymi kominiarkami nie napawały jej entuzjazmem. Postanowiła mimo wszystko nie tracić poczucia humoru i dostosować się do sytuacji. Miała szczerą nadzieję, że reszta też tak zrobi i obejdzie się bez ofiar.

- Jak przeżyjemy, zabierasz mnie na drinka. Jako rekompensatę, za całą sytuację- zwróciła się do Jareda, po czym posłusznie oddała telefon kobiecie w kominiarce. Z torbą również rozstała się bez żalu, choć oddałaby wszystko, żeby pozwolono jej przynajmniej zapalić papierosa.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Sro 26 Wrz, 2018 19:21   

Jared jedynie w osłupieniu skinął Bette głową na to, że się zgadza, chociaż w tej chwili zgodziłby się absolutnie na wszystko byle tylko tu nie być.

"Platynowa" położyła worek z telefonami na kanapie, spakowała perukę i okulary do walizki, w której nie było żadnych ubrań za to pełno sprzętu komputerowego i kabli. Wsunęła na dłonie ciasne chirurgiczne rękawiczki i potoczyła walizkę za sobą w stronę kraty. W tym czasie "Tom Hardy" złożył ukrytą w częściach w metalowej walizce broń i stał przed zebranymi w jedno miejsce zakładnikami, podczas gdy "Kominiarka 1" i "Kominiarka 2" wiązali ochroniarzy plastikowymi kajdankami niczym prosiaki, wcześniej pozbawiwszy ich mundurów i butów. Patrzył na przerażonych klientów banku z zimną obojętnością, jakby byli zwalonymi na stos sklepowymi manekinami.

- Ja się z państwem teraz pożegnam, ale moi koledzy uprzejmie zgodzili się przypilnować państwa do czasu naszego odjazdu. Są państwo z pewnością bardzo inteligentni, ale badania dowodzą, że w takich sytuacjach jak ta, inteligentni ludzie robią naprawdę głupie rzeczy. Odradzam ich robienie w tym przypadku. Moi koledzy dawno nikogo nie zastrzelili i ich palce aż za bardzo garną się do spustów. Proszę więc nie wykonywać gwałtownych ruchów, nie krzyczeć, nie ma też potrzeby by płakać, bo jeśli nie będziecie się głupio zachowywać, to wyjdziecie stąd w takim samym stanie w jakim tu weszliście. Tym bardziej, że nie okradamy was czy waszych kont. Czyż nie jest prawdziwym głupcem ten, który ginie na darmo za coś cudzego? - zapytał na końcu retorycznie "Tom Hardy", po czym się ukłonił i ruszył w stronę kraty, przy której grzebała cały czas jego towarzyszka.

Ledwie ta się otworzyła, lustrzana szyba nad nią rozprysła się w miliony kawałków, a z powstałego wysunęły się cztery metalowe... macki? Echem od ścian odbiły się krzyki zakładniczek. "Kominiarka 2" warknął głośne "Cisza!" i cisza zaprawdę nastała. Po chwili macki "wgryzły" się w posadzkę i ściany, a przyczepiony do nich objawił się słynny, a w pewnych kręgach niesłynny, Doctor Octopus w brązowym płaszczu, okularach i poczochranych włosach. Omiótł przelotnie zebrany na podłodze tłumek i ruszył za "Platynową" i "Tomem Hardym" do sejfu ze skrytkami depozytowymi.

Po kilku długich minutach ciszy przerywanej przez ryk syren na zewnątrz, nawoływania przez megafony, a w końcu dzwonek telefonu, który "Kominiarka 1" wyrwał wraz z kablem ze ściany, budynkiem wstrząsnęło kilka podziemnych wybuchów. Obie "Kominiarki" spojrzeli po sobie, ale nie ruszyli się ze swoich stanowisk. Zza krat dobyły się dźwięki rozrywanego metalu, zgrzyty przyprawiające o dreszcze. Po kolejnych kilku minutach w głównym hallu banku pojawił się Octopus i podążył do windy wraz z "Tomem Hardym". Tuż przed nią przystanął i zwrócił się do "Kominiarek" oraz "Platynowej", która do nich dołączyła.

- Posprzątajcie.
- Słyszeliście co szef powiedział - warknął "Hardy" kiedy pozostali wspólnicy się zawahali.
Chwilę później obaj wsiedli do windy, każdy taszcząc czarne torby turystyczne.

- Wybierz kogoś - "Platynowa" rzuciła do "Kominiarki 2".

Mężczyzna przeczesał wzrokiem zebranych zakładników dwukrotni nim dokonał wyboru. Podszedł do Bette, złapał ją za ramię i pociągnął mocno do góry, aż stanęła na nogi, przeprowadził ją do poczekalni i pchnął na kanapę, tuż obok torby z telefonami i stosu toreb, z których jej prawie leżała pod kanapą. Policja odcięła komunikację przez telefony komórkowe w promieniu pięciu przecznic, pozostawiając jedynie linie naziemne.

"Platynowa" otworzyła swoją walizkę i zaczęła podawać "Kominiarce 2" czarne walce z małymi antenkami, a ten zaczął je rozstawiać wzdłuż ścian.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Bette 





Imię i nazwisko: Breanna Sharp
Pseudonim: Bette
Data urodzenia/Wiek: 07.12.1992- 21 lat
Znaki szczególne: kolorowe pasma włosów lub peruki
Dołączyła: 02 Wrz 2018
Posty: 41
Wysłany: Sob 29 Wrz, 2018 23:04   

Po przeanalizowaniu sytuacji, Bette stwierdziła, że jest jeszcze gorzej, niż myślała. Chciała wierzyć słowom "Toma”, że wszystko będzie dobrze, jeżeli każdy zastosuje się do wyznaczonych przez niego zasad, jednak złożona przez niego broń oraz wygląd "kominiarek” naprawdę nie napawały optymizmem. Co więcej, odebrano jej jakiekolwiek możliwości działania. Każdy, nawet najdrobniejszy ruch mógł zostać odebrany jako akt niesubordynacji i zakończyć się jej rychłą śmiercią. Westchnęła głęboko, obserwując rozwój sytuacji.

Trzeba było siedzieć na dupie i zrobić przelew przez internet jak każdy normalny człowiek.

Bette bardzo źle znosiła bezradność, która aktualnie wynikała z instynktu przetrwania. Miała ochotę wyszarpać broń jednemu z mężczyzn w kominiarce i zrobić reszcie taki „blitzkrieg”, jakiego jeszcze nie widzieli, zupełnie jak na filmach akcji. Rzuciłaby parę pustych gróźb, nawyzywała do piątego pokolenia wstecz, a po pozbyciu się agresorów jej fryzura pozostałaby niezachwiana. Wychodziłaby z banku w rytm oklasków ze strony zakładników, udzielając kilku wywiadów, podczas których pozdrowiłaby serdecznie Meredith. Nie… Zamiast tego siedziała przy ścianie, z kolanami podciągniętymi pod brodą i sercem bijącym tak głośno, że miała wrażenie, iż zaraz połamie jej żebra. Nigdy nie czuła się tak żałośnie słaba.

Poczucie to zwiększyło się znacznie, gdy zobaczyła metalowe macki oraz ich właściciela. Fakt, że ktoś taki jak Doctor Octopus osobiście pofatygował się do banku, dobitnie uświadomił Bette, jak dramatyczne jest jej położenie. Umysł mimowolnie krążył wokół myśli o alkoholu, dopominając się kilku procentów do krwi. Sama miała ochotę krzyknąć, ale się powstrzymała. Nie pozostało jej nic innego jak czekać i marzyć o wysokoprocentowych trunkach. Miała gdzieś wyjście na drinka z Jaredem, jeżeli przeżyje- upije się do upadłego w samotności.

Po kilku minutach ciszy udało jej się uzyskać względny spokój. Słyszała megafony na zewnątrz, zapowiadające interwencję policyjną oraz niepokojące dźwięki z dołu, sugerujące, że napad postępuje tak, jak powinien. Może faktycznie skończy się tylko na kradzieży? Wszystko zmieniło się wraz z ponownym wkroczeniem Octopusa. Na dźwięk słowa „posprzątajcie”, Bette znowu zalała fala gorąca. Wiedziała doskonale, że nie miał na myśli czyszczenia podłóg…

Gdy tylko jeden z mężczyzn w kominiarkach pociągnął ją za ramię, młoda Sharp wydała z siebie dźwięk przypominający warknięcie psa.

- Trochę kultury, kurwa- powiedziała, lekko się szarpiąc. Chciała sprawiać wrażenie niewzruszonej, bez względu na to, co w rzeczywistości czuła. Tej sztuki również nauczyła się przy Meredith. Zajęła posłusznie miejsce na kanapie, na które została brutalnie popchnięta. Nie zamierzała mówić nic więcej, licząc, że za poprzednie słowa nie zostanie spoliczkowana.

Korzystając z sytuacji, że uwaga agresorów skupiła się w innym kierunku niż jej sam, Bette postanowiła dyskretnie przeszukać torby innych zakładników. Swoją odrzuciła od razu, nie było w niej nic, co mogłoby pomóc w obecnej sytuacji. Za każdym razem, gdy otwierała kolejny zamek, jej ciało przechodziła fala gorąca, a jej dłonie drżały niemiłosiernie. Sharp szukała czegokolwiek, co przechyliłoby szalę zwycięstwa na jej korzyść choćby minimalnie. Ucieszyłby ją gaz pieprzowy, paralizator, broń palna, ćwiartka wódki... To ostatnie na pierwszy rzut oka nie wydawało się zbyt pomocne, ale z tych czterech rzeczy było najbardziej pożądane przez Bette.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Pon 01 Paź, 2018 22:35   

- Stul pysk, paniusiu - warknął "Kominiarka 2" w odpowiedzi na jakże uprzejmą wypowiedź Bette.

Sharp mogła w spokoju przejrzeć wszystkie torby, napastnicy nie zwracali na nią najmniejszej uwagi jeśli nie próbowała uciekać lub czymś w nich rzucić. W torbach znalazła paczkę truskawkowej gumy do żucia, opakowanie prezerwatyw w rozmiarze XXL o smaku jagodowym oraz parę kajdanek z czarnym futerkiem, wytartym trochę już po wewnętrznej stronie. W ostatniej torbie trafiła na coś zimnego w dotyku i cylindrycznego. Po wyciągnięciu go z czeluści, okazało się, że nie jest to gaz pieprzowy, a flakonik perfum o wyjątkowo duszącym waniliowym zapachu, który unosił się na powierzchni swojego opakowania, po tym jak musiało kilka kropel pociec. Jedyne co mógł wywołać to przypływ mdłości. Oprócz perfum w torbie była latarka LED.

"Platynowa" i "Kominiarka 2" skończyli rozstawiać pojemniki. Kobieta dała ruchem głowy znak "Kominiarce 1" i ten cofnął się o kilka kroków w stronę kanapy, nie odrywając wzroku od zakładników, po czym odwrócił się, chwycił Bette za ramię i bezceremonialnie poderwał z miejsca i pociągnął w stronę wejścia do skrytek depozytowych.

- Nie radzę się ruszać albo wysadzimy cały budynek - zagroził "Kominiarka 2" wskazując wolną ręką w stronę rozstawionych pojemników, co Bette doskonale usłyszała.

"Platynowa" zamknęła walizkę i po upewnieniu się, że niczego nie zostawili po sobie, ruszyła za towarzyszem i trzymaną przez niego zakładniczką. "Kominiarka 2" zamykał pochód, ubezpieczając tyły.

Po zejściu piętro niżej, Bette mogła zobaczyć zrujnowany korytarz i w oddali otwarte na oścież ciężkie drzwi do sejfu depozytowego. W połowie korytarza zionęła w ścianie wielka dziura, niewątpliwie dzieło wybuchów, które słyszała i odczuwała wcześniej. "Kominiarka 2" ich wyprzedził i wszedł pierwszy w dziurę, oświetlając im drogę mocną halogenową latarką. Droga prowadziła do starego tunelu, używanego w czasach prohibicji do przemytu alkoholu, kiedy w sąsiednim budynku siedzibę miała nowojorska mafia. Nim Bette została wepchnięta do środka, ujrzała jak "Platynowa" unosi trzymany w ręce detonator i wciska znajdujący się na nim czerwony guzik. Z góry dobiegły ich przerażone wrzaski reszty zakładników i przygłuszone wybuchy, które brzmiały jak pękające balony.

- Ruszaj się paniusiu! - warknął "Kominiarka 2" wpychając Bette do tunelu. - Nie mamy całego dnia!

Tunel był ciemny, brudny i śmierdział stęchlizną i wilgocią. Początkowo wąski i ciemny poza światłem latarki, którą niósł drugi bandzior, powoli się rozszerzał aż nie przeszedł w szeroki kanał techniczny aktualnej linii metra. Powietrze tutaj było o wiele czystsze, a sam tunel suchszy i mniej przerażający. Było tu również o wiele jaśniej dzięki światłom technicznym. Tunel był wypełniony po bokach setkami metrów różnego rodzaju kolorowych rur. Na suficie co kilkanaście metrów, był zakratowany otwór przez który wpadało świeższe powietrze z podziemnego przejścia, które było powyżej. W głębi rozgałęział się po lewej, a po prawej zakręcał. Do zakrętu było sporo dalej niż do rozgałęzienia. Bandyci ruszyli w prawo - obaj mężczyźni przodem, za nimi Bette, a pochód zamykała "Platynowa" ze swoją walizką na kółkach.

- Po co nam ona? - zapytał "Kominiarka 1".
- On stwierdził, że przyda mu się trochę rozrywki - odpowiedziała "Platynowa", a jej ton sugerował jedynie dwie możliwości, jakie czekały na Bette z rąk "Onego": wykorzystanie seksualne lub tortury.
Sharp nie wiedziała kim ów "On" jest, czy to jest Octopus czy też może "Tom Hardy", którego wersalskie maniery mogły również skrywać zatwardziałego psychopatę. Fakt faktem, że jej los nie jawił się w jasnych barwach.



// Bette i Hawkeye - ustalcie między sobą, które z Was odpisze pierwsze. //

// tunel techniczny - oboje



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Pią 25 Paź, 2019 15:02   

//Ulice NY

Black Cat niezauważenie przedostała się w okolice banku, korzystając zamieszania, jakie powodowały nie tylko służby, ale i tłumnie zebrani gapie oraz prasa. Kilkanaście wozów telewizyjnych, radiowych oraz reporterzy z gazet robili niezły szum. Ale nawet koci słuch Felicii nie potrafił z tego wszystkiego wyłapać to, co było najważniejsze, czyli informacje, które policjanci, technicy i strażacy przekazywali między sobą i przez krótkofalówki. Jeśli tylko by miała takową...

Boczną alejką szedł wolno młody funkcjonariusz. Przełożeni wysłali go tam, by im nie zawadzał i na coś się przydał. Miał zajrzeć w każdy kąt, pod każdy kawałek śmiecia i do każdego z mało przyjemnie pachnących kontenerów, których nie myto od lat.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Black Cat 





Imię i nazwisko: Felicia Hardy
Pseudonim: Black Cat
Data urodzenia/Wiek: 23.05.1986r/28 lat
Zdolności: Przynosi pecha. I nieziemsko wygląda.
Znaki szczególne: Niesamowicie kobieca. Każdy się obróci.
Urazy: Nieuzasadniony pociąg do Spider Mana.
Dołączyła: 05 Kwi 2015
Posty: 120
Wysłany: Wto 05 Lis, 2019 13:39   

Z jednego z dachów nieopodal rozglądała się starając dojrzeć potencjalnie łatwe źródło dostępu. Jak się okazało los jej sprzyjał gdyż niedługo później zauważyła samotnego funkcjonariusza. Już po samym miejscu gdzie go wysłali Cat mogła stwierdzić że to świeżak lub żółtodziób. Poczekała aż mężczyzna wejdzie głębiej w alejke i przy pomocy nowo nabytych zabawek starała się bezszelestnie opuścić na sam dół. O ile jej się to udało, zaszła policjanta od tyłu skutecznie pozbawiając go przytomności ciosem. Z drugiej strony walka z nim nie powinna stanowić większego problemu patrząc na jej doświadczenie i skończyła by się takim samym skutkiem.
Chwyciła radio, doskonale wiedziała że na różnych stacjach przekazywali różne informacje. Zależnie dla czyich uszu były przeznaczone, a patrząc na chłopaka którego obezwładniła wątpliwe było by przekazywali mu coś więcej poza rozkazami. Felicia od razu zaczęła skakać po kanałach szukając czegoś, jakiejś interesującej informacji.



For years I was the little thief pretending to be a socialite. But this... This is new. I'm done pretending. This cat's going to be a queen.
Queen of thieves. Queen of crime. Queen of this whole town!
And nothing and no one are going to get in my way!



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Sro 06 Lis, 2019 23:09   

Młody policjant padł jak kłoda zaskoczony przez Kotkę. Później będzie musiał się tłumaczyć przełożonym z ukradzionej... pardon, pożyczonej krótkofalówki.

Kanał 7
- ... powiedz Clarksonowi, że jak się nie pospieszy, to mu nogi z dupy powyrywam! Co to ma być? Ja tu-

Kanał 12
- ...iście, tak panie burmistrzu, mamy wszystko pod kontrolą.

Kanał 19
- ... koronera! Ile można czekać?! Cuchnie jakby stuletnie szambo wybuchło, a trup też mało atrakcyjny. Cała obrzygana. Jeszcze chwila i moja porcja do tego dołączy.

Kanał 13
- ...dancie, tak, zgadza się. Mamy potwierdzone informacje, że to był Doctor Octopus... Nie panie komendancie, bank nadal nie chce ujawnić nam informacji o właścicielach splądrowanych skrytek. Skierowałem wszystkich moich ludzi, by przeszukali okolicę. Niestety nie mogę powiedzieć, że trafiliśmy na jego trop... Ależ oczywiście, panie komendancie, natychmiast.

Black Cat nadal nie miała pojęcia, co Octopus zrabował poza prawdopodobnie gotówką lub dokumentami, ale trafiła już na pierwszą wskazówkę, którą było miano mózgu stojącego za tą operacją.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Black Cat 





Imię i nazwisko: Felicia Hardy
Pseudonim: Black Cat
Data urodzenia/Wiek: 23.05.1986r/28 lat
Zdolności: Przynosi pecha. I nieziemsko wygląda.
Znaki szczególne: Niesamowicie kobieca. Każdy się obróci.
Urazy: Nieuzasadniony pociąg do Spider Mana.
Dołączyła: 05 Kwi 2015
Posty: 120
Wysłany: Czw 07 Lis, 2019 18:10   

Słuchała znudzona aż nie znalazła chociaż minimum tego czego chciała, skoro bank nie chciał dać im tożsamości osób do, których należały kasetki nie byli to ludzie średniej klasy, czy też wyższej. Były to najwidoczniej WYSOKO postawione osoby w NY, a to znacznie utrudniało pracę, tym bardziej iż o ile dobrze pamiętała Octopus miał problemy z Oscorp, a niedawno kasetka firmy została przeniesiona do tego banku. Dawało to łatwą możliwość zdobycia informacji, z drugiej strony jeśli to tego szukał doktorek... Będzie problemik, na szczęście Cat nie ufając za grosz tym świniom z Oscorp wszystkie dane trzymane w zamknięciu ma skopiowane w domu na dysk na wypadek właśnie takich sytuacji. Matka jest poza miastem co sprawia, iż nikt nie będzie zadawał zbędnych pytań.
Skorzystała z własnego schowku na ubrania po czym wolnym krokiem zmierzała w stronę banku mając w kieszeni pendrive z wirusem, radio zostawiła przy dyktafonie na kanale 13. Pewnym siebie krokiem białowłosa przemierzała drogę do okienka, na jej twarzy widać było wściekłość. Cóż bankierzy mogli się bać, oprócz skrytki firmy były tam także numerki należące do Felicii i jej matki. Nie zwracając uwagi na prawdopodobnie osobę czekającą w kolejce uderzyła dłonią w blat.
-Co to ma być do jasnej cholery?! Jak rodzina Hardy ma wam ufać skoro dzieją się takie rzeczy?! Na wasze szczęście matka jest na wakacje i to ja przyszłam wyjaśnić tą absurdalną sytuacje!- obserwowała uważnie twarz biednego pracownika, wiedziała jednak doskonale że ją znają. Robiąc zaś awanturę wśród innych klientów, rzucając znanym nazwiskiem dostanie wszystko, łącznie z natychmiastowym dostępem.



For years I was the little thief pretending to be a socialite. But this... This is new. I'm done pretending. This cat's going to be a queen.
Queen of thieves. Queen of crime. Queen of this whole town!
And nothing and no one are going to get in my way!



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1218
Wysłany: Sob 09 Lis, 2019 10:18   

Felicii udało się prześlizgnąć bez większych problemów przez taśmę odgradzającą gapiów od miejsca przestępstwa oraz kilkunastu policjantów, jednak nie weszła na główną salę banku, będąc zmuszoną do skorzystania z kasy przy wejściu, jedynej która nie ucierpiała w wybuchu jaki ludzie Octopusa wywołali. Znajdujący się tam pracownik spojrzał na nią z zaskoczeniem, zbyt zajęty sprawdzaniem czy nic w jego miejscu pracy nie zginęło lub nie zostało uszkodzone oraz pakując dokumenty i zawartość kasy, by zabrać je nim się okaże, że bank będzie zamknięty przez policję, by ją zauważyć zanim nie uderzyła dłonią w blat.
- Panno Hardy - odezwał się z lekkim spłoszeniem w głosie. - Bardzo nam przykro, ale nie byliśmy w stanie przewidzieć takiej sytuacji. Niestety nie jestem w stanie udzielić pani informacji odnośnie skrytek depozytowych jako, że inspektorzy budowlani sprawdzają czy budynek będzie się nadawał do użytku. Być może detektyw Northman będzie mógł udzielić pani informacji lub wysłać kogoś do środka by sprawdził stan skrytek należących do pani rodziny. Znajdzie go pani na ulicy przed budynkiem, jest trudny do przeoczenia.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018