{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Egipt - Dolina Królów - grobowiec Mistrza
Autor Wiadomość

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Captain America, Caps, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1922 roku / 91 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 249
Wysłany: Pon 28 Paź, 2019 21:36   

Steve to.. po prostu Steve, przecież nikt nie mógł odmówić mu tej zajebistości, która wręcz krążyła w jego żyłach. Lubił ten dreszczyk emocji i przede wszystkim adrenalinę, a zwłaszcza gdy w obliczu zagrożenia włosy jeżyły się na karku. Można by rzec, że to w pewien sposób działało na niego niczym narkotyk, ale w tym dobrym sensie bo napędzało go do pewnych rzeczy, które nigdy by nie zrobił gdyby był normalnym człowiekiem. Czuł się jak w jakimś pieprzonym filmie, patrząc na korytarz przed nimi, a głos który odezwał się tak, że poczuł ból ani trochę mu się nie podobał. Jęknął cicho, przenosząc wzrok na swojego przyjaciela, zmarszczył delikatnie brwi na widok Jade, która.. no właśnie? Zamieniła się w pieprzony posąg? Steve nieznacznie uniósł brew do góry, spoglądając w kierunku Bucky'ego.
- Nawet ją taką lubię, nareszcie przestała pierdolić głupoty - wyrzekł po chwili, chwytając solidniej swoją tarczę, rzucił krótkie spojrzenie w stronę korytarza, po czym powoli podszedł za swoim przyjacielem do Jade. Tylko przez moment skupił na niej wzrok, żeby po chwili ruszyć wzdłuż ściany w kierunku masywnych drzwi. Przyciągały go niczym magnes, a nie od dzisiaj wiadomo, że Rogers był osobą, która się niczego nie boi. Jeśli ma umrzeć, to z honorem dzierżąc przeklętą tarczę w dłoni.
- Stary nie mam ochoty Cię niczym dźgać, na amory Ci się zebrało - powiedział po chwili, posyłając w jego kierunku lekki uśmiech. Stał zaledwie dwa kroki przed nim i Jade wpatrując się w te cholerne drzwi.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 39
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 233
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 10 Lis, 2019 16:39   

Thor wyczuł, że coś jest nie tak. Coś się nie zgadzało. Nie miał jednak pojęcia, co? Przyjrzał się pozostałym, rozejrzał po pomieszczeniu windy, po czym uznał, że tu nie będą bezpieczni. Pozostawił ich w windzie, wcisnął przycisk oznaczający "parter" i wyszedł z windy. W razie potrzeby, jakoś się wydostanie, a na powierzchni, albo odzyskają przytomność i zdolność ruchu, albo "złapie ich" wychodząc.

Głos w głowie zignorował. Nie wiedział, czy należy do Mistrza, czy do tego telepaty, którego szukali. Nie mniej jednak, trzeba było się rozejrzeć. Ruszył więc korytarzem, nie siląc się specjalnie na ciszę. Oczywiście nie wołał nikogo, nie krzyczał, ale jego ruchu ewidentnie nie można było nazwać skradaniem. Zaglądał do pomieszczeń, sprawdzał zakręty, zanim w nie wszedł, badał podłogę i ściany pod kątem pułapek, ale nie był przy tym cichy i nie przemykał pod ścianami jak duch. Coś pusto jak na takie miejsce. Może zebranie jakieś mają?



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1243
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 21:28   


Jade Carter
To było dziwne. Już nie idzie o wygląd korytarza. Już nie idzie o zamrożenie towarzyszy. Dziwne było że korytarz "zachowywał się" normalnie. Nic nie wyskoczyło z korytarza. Żaden Obcy czy inny Predator nie rozwalił śluzy. Czyżby byli obserwowani, a ich prześladowca przestraszył się broni agentki? A może nie tylko Obserwator, ale i jej kompanii?! Ani Kapitan, ani jego przyjaciele z Avnegers nie poruszyli się od zjazdu na dół.

Gdy Carter szturchnęła Rodgersa... ten upadł. Dosłownie padł jak 110 kilowe pal. Pewnie, jakby nie jego kostium, to by teraz leżał z rozwalonym czerepem. Szybka inspekcja? - Facet był kompletnie sparaliżowany. Mięśnie ani drgną, żadnej reakcji... pewnie dlatego runął jak długi. Kompletnie nie miał, jak złapać równowagi.

***

Winter-Cap
Czy Winter Soldier mógł ufać Kapitanowi? To mimo wszystko nie było tak głupie pytanie. W końcu byli w "domu" jakiegoś psiona. Psiona, który porwał jeszcze większego psiona. I wołający im w głowie o jakimś Mistrzu. Bogowie wiedzą, o kogo może chodzić!
Plus coś było nie tak z Stevem. Harcerzyk rzucający "pierdolić"? Trochę to do niego nie pasowało. A może czas, który Bucky spędził z Hydrą zmienił nie tylko jego ale i jego przyjaciela?

Korytarz zdawał się normalny i nie groźny. Na tyle, na ile normalny i nie groźny może być korytarz w tajnej lokacji.
Ale dalej - było cicho i spokojnie. Za cicho i za spokojnie? Nie... chyba jeszcze nie. Przynajmniej Kapitan tak mógł stwierdzić, bazując na swoich doświadczeniach z Hydrą. Choć z drugiej strony, jakby byli w filmie, to by teraz zaczęła lecieć niepokojąca muzyka, budująca klimat pod jakiegoś jumpsceara z "Nienarodzonego" czy innego "Lustra". I... czemu Rodgers słyszy w głowie ten motyw muzyczny? Zbieg okoliczności czy... Czy ktoś próbuje grzebać mu w głowie?

***

Thor Odynson
-ODEJDŹ - Rozległ się krzyk w głowie Asgardczyka. Pewnie śmiertelnik byłby przerażony. Pewnie nie jeden normalny Asgardczyk poczuł by się nieswojo. Ale nie sam Bóg Piorónów i przyszły Wszechojciec! Thor nie bał się, bo strach jest Niegodny.
Ale trzeba przyznać, tu było nieprzyjemnie. I głosy w głowie... kto lubi głosy w głowie?
-Odejdź, bo spotka cię koniec! - Kolejna groźba. Ale czy Thor mógł się zatrzymać, będąc już przy drzwiach do kolejnej części kompleksu?

Nagle, kompletnie znikąd, Thor zobaczył w jednej z sal Jego. Metaliczny poblask, olbrzymie rozmiary, aura potęgi... nie nie mogło być niedomówień. Przed Najpotężniejszym Avengersem stał Destroyer.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 439
Wysłany: Pią 15 Lis, 2019 10:42   

Carter nie podobała się ta cała sytuacja. Upewniła się, że Steve nie rozwalił sobie głowy. Wyglądał jakby ktoś rzucił na niego jakiś czar albo użył gazu paraliżującego. Wygrzebała z plecaka marker i zostawiła na ścianie wiadomość: "Sparaliżowało was. Poszłam dalej. Zostańcie przy windzie dla własnego bezpieczeństwa."
Sprawdziła jeszcze raz broń, wyjęła granat i powoli ruszyła w głąb korytarza, rozglądając się uważnie i nadsłuchując.
No pokaż się ty cholerny tchórzu. Mam w dupie co sobie ten wasz cały Mistrz życzy. Ta planeta, ten układ słoneczny, ta pieprzona galaktyka jest nasza, więc niech wypierdala do diabła, im szybciej, tym lepiej.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 254
Wysłany: Nie 17 Lis, 2019 10:37   

Grymas na jego twarzy był zdecydowanie bardzo, bardzo daleki od czegoś, co można byłoby uznać za uśmiech, jakim zapewne powinien obdarzyć Rogersa. Raczej było to idealne okazanie tego, jak bardzo poważnie zastanawia się nad przestrzeleniem Rogersowi choćby łydki, byleby sprawdzić, co właściwie się wydarzy…
I cóż, gdyby w miejscu Rogersa był ktokolwiek inny, nie wahałby się przed tym. A fakt, że Rogers był Rogersem, a przynajmniej wydawał mu się… wyglądał… Najzabawniejsze w byciu Zimowym Żołnierzem było to, że nie miało się pewności, kiedy mózg zaczyna wariować i mieszać fakty. Już od tamtej sytuacji w garażu, kiedy Steve ich zostawił, coś wyraźnie zaczynało mu zgrzytać. Później, w hotelu, czuł się nieco uspokojony, ale…

Przesunął palcami po nienaturalnie napiętych mięśniach Jade, zabierając dłoń z jej szyi. Bez chwili zastanowienia wyszarpał jej jeden z granatów błyskowych, mocując go przy pasie byłego munduru. Na wyciągnięcie ręki, tak, żeby móc po niego sięgnąć w tym ułamku sekundy, jaki może zaważyć.

Jak dać się zabić, to chociaż z bronią w ręku — mruknął jedynie. Co innego miałby zrobić w tej chorej sytuacji? Chwycił obiema dłońmi za broń, jasno dając sygnał do pełnej gotowości, i tylko przez krótką, krótką chwilę, kiedy zmieniał ustawienie rąk, całkowitym przypadkiem ukłuł się w prawą dłoń nieco uszczerbioną, odstającą łuską na metalowym kciuku. Tak dla pewności. Jak zaboli, to chyba dobrze…?
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 39
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 233
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 06 Mar, 2020 22:16   

Thor miał jakieś niejasne przeczucie, że coś jest nie tak. Był wręcz pewien, że coś jest nie tak. Tylko nie do końca wiedział, co. Coś wspominali, że ten Xavier jest telepatą. Jego umysł był jednak zbyt silny na takie proste zabawy. Zwłaszcza, że nie wyglądało, jakby tu było niebezpiecznie.

Głosy w głowie nie były niczym dziwnym. Głosy w głowie słyszał nie raz. Głównie był to jego własny głos, ale przez ostatnie setki lat z różnymi istotami się porozumiewał, a część z nich nie lubiła normalnej mowy. Nie przejmował się nimi, zagrożenia też się nie bał.

Głosy w głowie mógł ignorować, ale Destroyer niestety ignorować się nie chciał dać. Z drugiej strony, spotkał go już kiedyś i wiedział, że nie jest przeciwnik niepokonany. Z drugiej strony, w zamkniętych pomieszczeniach, gdzie nie do końca mógł wykorzystać lot i pioruny z nieba... No cóż... A może go nie zauważył? Albo miał chronić tylko tamtą salę? Miał tu w końcu misję ratunkową, a nie...

Chowanie się za rogiem nie godziło się. Stanął więc w drzwiach sali i dokładnie rozejrzał. Ze strategicznego punktu widzenia walka była bez sensu... chyba, że w pomieszczeniu było coś jeszcze, drzwi do dalszej części kompleksu, ten cały Xavier, czy coś innego, co pozwoliłoby mu iść "dalej". Cóż, pierwszy ruch należał do Destroyera. Nie zamierzał go atakować jako pierwszy. W końcu każdy powinien mieć szansę, chociaż na zadanie jednego ciosu.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018