{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Danger Room
Autor Wiadomość

Quicksilver 

Beep! Beep!




Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver, Road Runner
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 26 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Wiek: 21
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Nie 02 Paź, 2016 18:45   

Pietro był zażenowany reakcją ludzi, zamiast uciekać drzwiami poszli się schować jakby to była jakaś zabawa. A może nie wiedzą jak otworzyć drzwi? Tak czy siak trzeba ich stąd zabrać. Spojrzał na Mirage i się uśmiechnął.
-To się może wkrótce zmienić. Profesor pewnie przygotował dla nas kilka niespodzianek.
Pobiegł raz jeszcze po cywili. Tym razem jednak zostawiał ich na zewnątrz. Jeśli ta banda wejdzie znów na pole bitwy to Quickowi puszczą nerwy. Gdy wszyscy znaleźli się poza budynkiem Pietro pojawił się obok Sam .
-Załatwione
Później przez sufit wleciał stary znajomy Quicksilvera. Ze wszystkich członków Bractwa Xavier wybrał trzeciego w kategorii najgroźniejsi.
-Szablozębny
Wreszcie jakieś wyzwanie ... niestety Sam i rusek byli żółtodziobami, nie mieli szans z nowym przeciwnikiem. Spojrzał w stronę Mirage która teraz leżała pod jakąś kobietą. No cóż, Pietro miał ważniejsze sprawy na głowie niż wyciąganie Indianki. Podbiegł do fontanny, przerzucił sobie człowieka- pochodnię przez ramię i wrócił z nim do Sam.
-Przypomnijcie mi czy naszym zadaniem jest też spacyfikowanie każdego cholerne** mutanta który wpadnie przez ten dach?
Może jeszcze wleci tu Magneto ? Albo Pyro? A może od razu wrzucą tu Wandę?
Gdy pomyślał o siostrze poczuł ukłucie w sercu. Ta rozłąka nie wychodziła mu na dobre ale cóż będzie musiał jakoś przeżyć.
Poczekał chwilę po czym wrócił się po Yuriego który chyba próbował walczyć z Szablozębnym.
Dureń
-Dzieciaku, nie zgrywaj bohatera. Tamten gość rozerwie cię na strzępy.
Pietro stał obok Rosjania, gotowy do ewentualnego odwrotu.
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 801
Skąd: Westchester
Wysłany: Czw 06 Paź, 2016 10:44   

Profesor obserwował swoich uczniów, równocześnie pilnując ich stanu psychicznego oraz wskaźników AI. Miał nadzieję że pamiętają po co ich tam wysłał. Niestety, w wyniku zaskoczenia, a zapewne i ze strachu wszyscy, nawet Quicksilver, zareagowali nieodpowiednio. Zmarszczył czoło.
- Pokonani będą nieruchomi, ukryj ich pod podłogą do czasu zakończenia treningu. - rzucił komendę, dość pesymistycznie zakładając że trzeba będzie symulować śmierć.

---

Tymczasem sytuacja w galerii handlowej bardzo szybko się pogarszała. Przede wszystkim kobieta, która uderzyła w Mirage chlipała z bólu, próbując umknąć pomimo złamanej kości, wystającej jej przez udo. Szablozęby musiał też zwichnąć jej co najmniej jeden staw, gdy cisnął nią w Mirage.

- ZDRAJCO! - ryknął Szablozęby, patrząc na Quicksilvera, po czym skoczył z oczywistym zamiarem rozerwania go na strzępy. Wywinął się przy tym na tyle sprawnie, że cios Yuriego ledwo go trafił. Hologram czy nie, ale krew i strzępki mięśni mutanta, które atak oderwał z jego ramienia w sekundę ochlapały wszystkich w okolicy. Co prawda Quicksilvera nie było już w tamtym miejscu, jednak wściekły olbrzym zaryczał, zrobił jeszcze jeden sus i znalazł się naprzeciwko Morozowa.

W tym samym ruchu, bez żadnego zastanowienia, bez chwili na empatię, wściekłe do granic kłębowisko mięśni, nienawiści i wkurwu wbiło dłoń w klatkę piersiową chłopaka. Szpony wysunęły się z jego pleców, zaś z jego ust chlusnęła krew.

Do tej pory pośród cywili panował strach. Dopiero teraz, widząc krew, śmierć i furię obleczoną w ciało Szablozębego, panika przejęła prowadzenie. Wszyscy, jak jeden mąż, rzucili się w stronę wyjść. Za parę chwil nie tylko nie da się przecisnąć przez zablokowane ludzką ciżbą przejście, ale Szablozęby na pewno nie będzie się nimi przejmował.

---

Nie ruszaj się, proszę. dyrektor na krótką chwilę sparaliżował Yuriego, tak aby AI mogło go schować. Zdecydował się także pokazać mu jego śmierć. Młody xaviers mógł zobaczyć, z perspektywy stojącego obok obserwatora, całą scenę od pojawienia się Victora. Pilnował przy tym aby szok był na określonym poziomie. Planował uczyć, nie leczyć.

---

Victor wyciągnął dłoń z ciała Yuriego, które zrobiło jeszcze parę nieskładnych kroków i upadło na podłogę. Morderca rozejrzał sie, wciągając odurzający smród strachu. Nie skończył jeszcze polowania, bynajmniej. Jego zabawa dopiero się zaczęła.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Yuriy Morozov
[Usunięty]



Wysłany: Pią 07 Paź, 2016 11:39   

Stęknął, nie do końca pewny, kiedy i w jaki sposób mutant doskoczył do niego. Odruchowo się zakrztusił.
Całkowicie zaskoczony szybkością, z jaką ten się nie tylko wywinął z ataku (Hej, chyba nie zadziałało nie? Następnym razem będziesz musiał wymyślić coś innego. Whaaaaaa… ? Отъеби́сь!)
Zanim w głowie pojawił się jakikolwiek pomysł na reakcję, blady jak ściana patrzył na rękę która zdążyła zrobić dziurę w jego ciele.

- Ugh… да… zdążył tylko wydusić w odpowiedzi na przekaz telepatyczny. Chwilowo zapominając nawet o wścieknięciu się o grzebanie w głowie. Zwykle to co zrobił profesor doprowadziłoby Rosjanina na skraj szewskiej pasji. W sumie – jako tako oswoił się z myślą i zdolnościami Leny w tej kwestii.
I niczyimi więcej.

Chwilowo jednak – próbował przetrawić, co się właśnie stało. I dlaczego. Dopiero jednak „powtórka” z punktu widzenia obserwatora sprawiła, że połapał się do końca w sytuacji. Sprawiając – że wyszczerzył się w odpowiedzi zachwycony.

- Te zabawki i takie rzeczy potrafią? – mruknął, wyraźnie nie przejmując się, że właśnie zginął. Cóż. Skoro zasady gry były takie, że miał poczekać – to poczeka, jednak zapowiadało się, że to miejsce zapewniało więcej zabawy niż wcześniej mógł podejrzewać, pomyślał, coraz bardziej zachwycony możliwościami tej gry. Symulacji. Treningu.
Zwał jak zwał.
Następnym razem go dorwie w inny sposób.
 
 

Mirage

I scare people



Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/17 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 346
Wysłany: Sob 08 Paź, 2016 05:55   

Dobre strony? Mirage, Quake, Yuriy i Quicksilver byli, jeszcze, cali. Źle strony - cała reszta. Dosłownie. Począwszy od Kobiety-Muchy, przez panikujących ludzi, po Szablozębego. A z każdą chwilą robiło się coraz gorzej!

Dopiero po chwili, gdy udało się jej wydostać spod mutantki, Mirage zorientowała się, w jakim stanie jest kobieta. Rzuciła pod nosem coś niezrozumiałego, oceniając sytuację i to, ile ma czasu. Za mało.

Nagle, usłyszała jakiś nienaturalny odgłos, wydany przez Yuriego. Spojrzała na niego i zbladła.
Spokojnie! - część jej świadomości krzyczała, próbując zwrócić na siebie uwagę. - Przecież to tylko hologram. Iluzja, tak jak twoje moce.
Ale... Ale on zginął... Przeze mnie!
Nie zginął! Pamiętaj, jesteś w Danger Room! W Szkole Xaviera. Nikomu się nic nie stało. Weź się w garść i działaj!

Tak... Działać. Myśleć i działać... Działać.- mocniej ścisnęła łuk i hardo spojrzała na Potwora.
Nie mogę użyć swoich mocy... Szablozęby gotów rzucić się na iluzje... I na pierwszego lepszego z nas. Najchętniej, pochwała bym go...
-Żywcem - szepnęła, a w jej oku zabłysły iskierki. Miała plan! Mogła działać... Żeby tylko reszta była skora i w stanie współpracować.

-Sam! Zamuruj go całego. Już! Pietro! Zabierz ją -
ruchem głowy wskazała na połamaną mutantke - A potem Sam. Ja was osłaniam.
Oby sarkofag Sam okazał się na tyle wytrzymały, że nie będzie trzeba ich osłaniać. - Pomyślała, powoli nakładając strzałe na cięciwe. - Misja i tak nie zakończy się pełnym sukcesem... Ale może resztą wyjdzie...
Przecież to DR! Nikomu nic nie grozi!
Nic,oprócz oblania testu. Traktuj to poważnie, ale się nie zapominaj. Panuj nad strachem, panuj nad emocjami!

Mirage była gotowa posłać strzałe w oko Bestii, jeżeli jej plan z zakopaniem go się nie powiedzie. Planowała, że zaraz po strzałe wykona przewrót w bok i ewentualnie powtórzy strzał.




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!



Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 24 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 29
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 283
Wysłany: Sob 08 Paź, 2016 09:14   

Było źle i robiło się jeszcze gorzej, tu z Mirage musiałaby się zgodzić. Sam zaczynała czuć, że traci grunt pod nogami. Nie dosłownie oczywiście, ale jej umysł galopował jak stado koni i a jej zdolność do logicznego myślenia uciekała w popłochu. Nie nawykła do takich sytuacji, nie mierzyła się z nimi nigdy, wręcz ich unikała w obawie przed... przed sobą samą. Dlatego nigdy nie chodziła i nie chciała chodzić na misje. Bała się, że nie podoła.
Mimo wszystko postanowiła wziąć się w garść. Widziała, jak Pietro działa, wziął nieprzytomnego mutanta, a potem ruszył po Rosjanina. Ona sama stała jak wmurowana, choć powinna coś zrobić. Już, już miała się ruszyć, gdy sytuacja dosłownie w ułamku sekundy ze złej zrobiła się tragiczna. Zobaczyła Szablozębego, jego szybkie ruchy, a potem... potem ciało Yuriy'a przebite pazurami. Krzyknęła przerażona, choć jej świadomość wołała, że to przecież tylko trening, że to nie jest realne, prawda?
Zakręciło jej się w głowie. Rosjanin może nie był jej przyjacielem, ani nikim bardzo bliskim, ale świadomość zdarzenia i sam widok takiej śmierci mocno na nią podziałał. Na moment przestała słyszeć otoczenie i dopiero po chwili doszło do niej wołanie Mirage. Sam poczuła drżenie pod stopami. Strach obijał się o jej mózg i wołał, wręcz wrzeszczał o zagrożeniu. To tylko trening, to tylko trening!
Ziemia zaczęła się trząść, a podłoga pękać wystawiając ostre odłamki skał. Ziemia i skały wystrzeliły w górę, ale nie kierowały się nigdzie konkretnie, choć z racji odruchu, czy nakierowania na źródło niebezpieczeństwa, to właśnie Szablozęby miał stać się ich ofiarą czy to przebity czy właśnie pochowany, jako że w ziemi zaczęły pojawiać się szerokie szczeliny. Jednocześnie zmienia rozstępowała się i leciała w górę. Sam stała w lekkim rozkroku w wyprostowanymi w dół rękami i ciężko oddychała. Starała się opanować, ale czuła, że chyba nie da rady. Za bardzo się bała. Za bardzo była tym strachem sparaliżowana.






 
 
 

Quicksilver 

Beep! Beep!




Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver, Road Runner
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 26 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Wiek: 21
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Sob 08 Paź, 2016 10:55   

Quicksilverowi udało się przeżyć spotkanie z Szablozębnym ..... ale Rosjanin nie miał tyle szczęścia. Pietro widział jak Morozov zostaje przebity na wylot. Znów się spóźnił ...... znów był za wolny. Jak na kogoś tak szybkiego zdarzało mu się to za często. Quick pewnie próbowałby walczyć z chodząca górą futra i pazurów. Ale Mirage wyraziła się jasno : Ona zostaje z tyły, Sam odwala brudną robotę a on robi za tragarza. No cóż to Indianka tu dowodziła a reszta musiała się słuchać. Tak czy siak, Quick wziął kobietę - muchę oraz chodzący palnik (który wcześniej leżał obok Sam) i szybko zaniósł tą parę do wyjścia. Musieli to wygrać dlatego Pietro nie zwracał uwagi na ewentualnych cywili których potrącił.
Gdy wcześniej wspomniana parka była bezpieczna Quick wrócił po Sam ........
Dziewczyna albo nie zrozumiała planu albo go zmodyfikowała. Miała uwięzić Szablozębnego a nie rozwalać całe ****** centrum. ...... a może straciła nad sobą kontrolę. A to mogło się skończyć gorzej niż kontakt z Szablozębnym.
Ryzykując czy nie Pietro podszedł do Sam i złapał ją za rękę. Pewnie wymyśliłby coś lepszego ale kilka metrów dalej stała maszyna do zabijania a grunt zaraz się zacznie sypać.
-Spokojnie, to tylko trening ....tylko iluzja...... Xavier nie dałby zabić swojego ucznia.
Oby to przyniosło efekt bo inaczej .... cała trójka skończy pod ziemią.
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 801
Skąd: Westchester
Wysłany: Sob 08 Paź, 2016 16:39   

Nadal się nie kontroluje, pomyślał profesor gdy aktywował kolejne komendy. Po ostatnim, nazwijmy to, remoncie, wykorzystał nieco technologicznych nowości aby zabezpieczyć kluczowe pomieszczenia. Takie jak Cerebro, DR czy jego gabinet. Dlatego teraz mógł wyciszyć wybracje wywołane przez Sam. Owszem, ktoś może się przewróci, gdzieś spadnie wazon, ale wszystko powinno być w dobrym stanie.

O ile zdoła nad sobą zapanować i nie wywoła poważnego trzęsienia. Następny trening zorganizuję im na Alasce.
- Zakończ symulację. Poległego wywieź przed wejście do DR. -

---

Tymczasem sytuacja w DR była krytyczna. Szablozęby, który także usłyszał rozkazy Mirage, skoczył na jednego z cywili. Przyszpilił go do ziemi, łamiąc połowę jego żeber, i rzucił się w stronę Sam. Odbijał się od kamiennych pali, przeskakiwał nad rozpadlinami. Zdołał się także zasłonić przed strzałą Mirage. Ramieniem, które jeszcze parę chwil temu zostało rozszarpane przez atak Yuriego, a które teraz nie miało nawet zadrapania.

Nagle wszystko zgasło. Na krótką chwilę puste pomieszczenie wypełniały niemalże magiczne urządzenia, wystające ze ścian i sufitu. Po krótkiej chwili delikatne światło ujawniało zniszczenia i ogrom tej sami.
- Na tym zakończymy dzisiejsze szkolenie. - spokojny głos profesora rozbrzmiał z głośników.
- Odpocznijcie, pojutrze czeka was kolejny trening. - dodał jeszcze, po czym drzwi do DR otworzyły się, ukazując lekko rozmarzonego i zdezorientowanego rosjanina. Sam Xavier także po chwili podszedł do wyjścia. Musiał wszakże odpowiedzieć na ich pytania i wyprowadzić z podziemi. Nie uśmiechał się, jednak nie było po nim widać zniechęcenia czy zawodu.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Yuriy Morozov
[Usunięty]



Wysłany: Sob 08 Paź, 2016 23:12   

- Faaajne! Co jeszcze toto potrafi, co? – zagwizdał tylko z podziwem, gdy w końcu zabawa się skończyła dla reszty również. Wyraźnie pod wrażeniem realności gry, w której brali udział.

- Szkoda, że częściej nie robili tutaj zajęć. Gdybym wiedział, że można takie cuda wyczyniać... – wyszczerzył się jak głupi, widocznie, wyraźnie i całkowicie nie przejmując się „przegraną” czy „misją” czy też innym tego typu dziwnym słowem.
Całkowicie zachwycony za to realnością symulacji, z którą nie mogłaby się równać żadna, nawet najlepsza gra komputerowa.

- Będę mógł z tym kudłatym znowu spróbować? Nawet nie zauważyłem wtedy, gdy mi łapę wsadził w bebechy, widziałaś czipewejka to? Serio sterczała z tyłu? I się uleczył. Raany, mutanci są w stanie tak szybko się leczyć? Tak serio? – wyrzucił z siebie, serię pytań, trochę mniej wyraźnych niż zwykle, za to z mocniej niż normalnie słyszalnym, mocnym akcentem.

Jedno było pewne. Nie zdawał się jakoś zszokowany swoją śmiercią ani nie przejmował się w najmniejszym stopniu, że chyba spartolili „zadanie” czymkolwiek by nie było. W gruncie rzeczy – wydawał się bardzo ucieszony nową zabawką, którą właśnie odkrył w szkole.

Dotychczas wizyty w Danger Roomie nie były w jego wypadku ani częste ani w najmniejszym stopniu – tak ciekawe jak dzisiejsza.
 
 

Mirage

I scare people



Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/17 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 346
Wysłany: Nie 09 Paź, 2016 13:33   

No tak... Mirage popełniła kolejny błąd. Zapomniałam, że mimo iż Sam siostra od niej trochę starsza, ma mniejsze przeszkolenie bojowe... I nie w pełni kontroluje swoje moce.
Ale było już za późno. Indianka zorientowała się dopiero, gdy pojawiły się kamienne kolce, sunące pozornie bez sensu po podłodze Centrum Handlowego. To nie tak miało wyglądać... Ale teraz było za późno na zmianę decyzji.

Przynajmniej Pietro robił, co od niego oczekiwała. Dani pozwoliła sobie rzucić okiem na smuge pozostawioną przez "sprinter". Czyżby on akceptował ją jako dowódcę polowego? Jeśli tak to od kiedy... I na jak długo? A może sam miał taki pomysł, a ona tylko niepotrzebnie strzępi sobie język? Raczej nie predko znajdzie na to odpowiedź.

Dani szyła strzałą za strzałą w kierunku Szablozębego. Wiedziała, że nic to nie da... Ale to była jedyna rzecz, którą mogła zrobić. Liczyła na to, że Quicksilver okaże się na tyle szybki, że zdąży uratować Quake.
I nagle, w ostatniej chwili wszystko się skończyło. Cała ekipa "wróciła" do Danger Room. Tam gdzie przed chwilą był Szablozęby, teraz była pusta przestrzeń, tam, gdzie byli spanikowani ludzie, była ściana.
Dani ciężko siadała na podłodze. Miała dość... A jeszcze czeka ją skrupulatna analiza zapisu misji. Musi przecież wiedzieć dokładnie, jakie błędy popełniła i jak powinna się zachować...

A potem wszedł podekscytowany Yuriy. Czy dla niego to wszystko było tylko zabawą? Dziewczyna patrzyła na niego z niedowierzaniem.
-Trening w Danger Room to nie zabawa. Jako "trup" powinieneś doskonale o tym wiedzieć. Daliśmy ciała. Nie udało nam się wykonać zadania. Zapewne, gdyby trening potrwał 30 sekund dłużej, wszyscy bylibyśmy "martwi". -Wstała i podeszła do chłopaka, patrząc mu prosto w oczy - To nie jest zabawa. Trening ma nas przygotować do prawdziwego pojedynku. Więc z łaski swojej weź go na poważnie.

-Charles, program, który nam zaserwowałeś jest gdzieś zapisany? Albo chociaż nagranie z treningu?
- Zapytała, odwracając się do dyrektora.




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!



Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 24 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 29
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 283
Wysłany: Nie 09 Paź, 2016 16:30   

Straciła nad sobą panowanie. Wprawdzie nie było tragicznie, ale już sam fakt, że dała się ponieść, świadczył jak daleka była przed nią droga. Ale na to zbierało się już od dłuższego czasu. Miała kilka sytuacji, w których była na granicy, ale dawała radę, teraz w końcu coś w niej puściło. I była zła na siebie. Widziała kawałki podłogi i przedzierające się przez nią skały, a ziemia drżała wyraźnie, aż do utraty równowagi, ale nie trwało to długo. Poczuła jeszcze rękę Pietro i usłyszała jego uspokajające słowa. Tylko jak miała się uspokoić? Cały czas powtarzała sobie, że to tylko iluzja.
Potem wszystko zniknęło, a sala stała się dość dużych rozmiarów salą prawie całkowicie pustą. Ziemia pod ich stopami drżała jeszcze moment, ale w końcu i to przestało. Nagła zmiana trochę wytrąciła Sam z obiegu i jej moc "wyłączyła się" jakby z zaskoczenia. Dyszała ciężko, mocno zaciskając dłoń Pietro. Nie chciała patrzeć ani na niego, ani na Mirage, bo czuła, że zawiodła. Nie nadawała się do tego. Nie miała takiego doświadczenia bojowego jak oni i nie potrafiła na tyle dobrze kontrolować swojej mocy, jakby tego chciała. Albo inaczej, potrafiła ją kontrolować w warunkach spokojnych, w przypadku stresu i nerwów wszystko leciało na łeb i szyję.
A potem wszedł Yurij, który nic sobie nie robił z całej tej sytuacji. Sam bardzo się przejęła, a on miał to gdzieś. Zacisnęła mocniej zęby i wreszcie puściła dłoń Quicksilvera, zdając sobie sprawę z tego, że nadal go trzymała. Gdyby nie to, że była przejęta fiaskiem misji, poczułaby się zakłopotana z tego powodu. Potem pojawił się również profesor. Sam miała spuszczony wzrok.
- Przepraszam. - powiedziała cicho - Straciłam kontrolę.
Zaraz jednak podniosła głowę, gdy wspomniał o następnym treningu. Popatrzyła na Xaviera w niedowierzaniem. Nadal chciał ich trenować? Przecież poszło im tak fatalnie, a przynajmniej jej. Postąpiła kilka kroków na przód w stronę wyjścia z sali i profesora. Nie miała żadnych pytań, a jedynie co ją dręczyło to fakt, czy przypadkiem zwyczajnie nie nadaje się do tego typu treningów, jak i zadań terenowych. Zerknęła na Mirage, która nie ukrywała złości na Rosjanina i jego luźne podejście, dziwne, że nie zezłościła się na nią i jej utratę panowania nad mocą.






 
 
 

Quicksilver 

Beep! Beep!




Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver, Road Runner
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 26 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Wiek: 21
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Nie 09 Paź, 2016 17:30   

Coś chyba im nie wyszło, Pietro robił dokładnie to co mówiła Mirage. Chyba poraz pierwszy słuchał kogoś poza Wandą . Wracając jednak do treningu który ewidentnie im nie wyszedł. To nie powinno jednak nikogo dziwić. Sam i rusek nie umieli walczyć a Quick współpracować a Mirage ..... ona nie umiała dowodzić taką grupą. Co do Yuriy' ego, który wcześniej "umarł" a teraz skacze jak Desiu gdy zobaczy królika. Pietro nic do niego nie miał po za tym, że zgrywa prawie cały czas bohatera(a w pozostałych przypadkach dziecko) ale to chyba on się nie popisał. Sam nie panowała jeszcze nad sobą więc na ma co ją obwiniać. Kiedyś się nauczy....
- Nie masz za co przepraszać. Każdy czasem traci kontrolę.
Uśmiechnął się do niej a potem spojrzał na Mirage
-Spokojnie, daj małemu się wyszaleć
Następnym razem dadzą nam Magneto albo morderczy duet czylo wariatka z karabinem oraz seryjna zabójczynii.
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 801
Skąd: Westchester
Wysłany: Nie 09 Paź, 2016 22:54   

- To może cię zamordować. Może oderwać twoje kończyny, może zamknąć cię w twoim własnym umyśle, może zniwelować każdą z twoich mocy. - ton głosu profesora był nieprzyjemny, niemalże groźny. Było widać, że lekkie podejście Yuriego było mu nie w smak.
- Yuri. Rozumiesz chyba, iż nikt z was nie przeżyłby, gdybyście faktycznie starli się z Szablozębym. Trening nie służy zabawie, a temu abyście byli w stanie wykonać misję i nie polec. -


- Nagranie będziecie mogli obejrzeć przed kolejnym treningiem, Danielle. - spojrzał na dziewczynę, po czym ruszył w stronę windy.

Odezwał się po raz kolejny dopiero gdy już wszyscy byli w środku. Tym razem jednak był to już ten sam profesor, którego mogli poznać. Spokojny, miły i pomocny.
- Misja, na którą was wysłałem, sprawiłaby problemy prawie wszystkim. Nie spodziewałem się iż zdołacie ją wypełnić, moim celem było pokazać wam jak źle reagujecie pod wpływem stresu, chciałem abyście dostrzegli cel naszego treningu. Nie macie za co przepraszać ani czego się wstydzić. Chcę abyście odpoczęli, dopiero wtedy będziemy kontynuowali. -

Profesor ruszył do swojego gabinetu, gdy wyjechali już na parter.

//Gabinet Charlesa F. Xaviera



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Mirage

I scare people



Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/17 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 346
Wysłany: Wto 11 Paź, 2016 06:57   

Dlaczego Dani nie była zła na Sam? Z prostego powodu. Akurat po niej właśnie tego się spodziewała. Jak źle by to nie brzmiało. I tak Indianka była zaskoczona na plus poczynaniami koleżanki. Tyle wytrzymała... A nawet, gdy jej moc zaczęła działać na własną rękę, ogólny kierunek się zgadzał.
-Nie przejmuj się, - Powiedziała pocieszającym tonem i kładąc rękę na jej ramieniu. - Wszyscy daliśmy się ponieść. Zresztą, jako "dowódca" - to słowo w ustach Mirage brzmiało prawie jak jakaś obelga - ponosze pełną odpowiedzialność. Także za jego śmierć. - Znowu spojrzała z wyzwaniem na Yuriego.

Quick miał rację. Mirage nie potrafiła nimi dowodzić. Nie potrafiła ich nawet nakłonić do tego, żeby podążali w jednym kierunku. Ale czy to takie dziwne? Trzy silne charaktery, trzy uparte osoby. I Sam, która też miała czasem swoje do powiedzenia.
A może rozwiązać to na sposobem przodków? Wyzwać chłopaków na pojedynek o dowodzenie grupą... Bo mam dziwne wrażenie, że Charlie będzie chciał z nas zrobić zespół na więcej niż jedną misję.
Pomysł pewnie przypadł by im do gustu. Pietro mógłby pokazać Indiance, jak bardzo się na niczym nie zna, a Yuriy zyskał okazję poćwiczyć (albo pobawić się) w Danger Room... Będzie trzeba to poważnie rozważyć. Dwa dni to jednak trochę czasu... Może jakby się przespać z tym pomysłem, znalazło by się lepsze rozwiązanie?

-Jak "Mały" ma ADHD, albo za dużo energii, niech umówi się z Loganem albo Laurą na trening sztuk walki. Rasputin jak kojarzę, też się trochę na tym zna. - Ucięła krótko.

-Dopiero przed kolejnym treningiem? - Chayenka była wyraźnie zasmucona tym faktem.
Może Kitty będzie w stanie dostać się do tych danych? Pytanie tylko, czy będzie jej się chciało bawić i ryzykować dla mnie... - Pomyślała, kierując się za Profesorem do windy.

Gdy znaleźli się na parterze, a Xavier ruszył do swojego pokoju, Dani oparła się plecami o ścianę i zamyśliła chwilę.
-Wiecie co? Mam dość. Biorę Proudharta na przejażdżkę. Ktoś chętny? Jeśli tak, to za trzy minuty pod stajnią. - Powiedziała i ruszyła do swojego pokoju zostawić co nie potrzebnei przebrać się w ciuchy do jazdy konnej.

//z.t. wszyscy. Dani przez swój pokój do Stajni, a reszta gdzieś




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 40 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 295
Wysłany: Nie 13 Maj, 2018 21:50   

// Hangar

Nie przejął się zamkniętymi drzwiami, rozwalił ją jednym z pocisków, wpadając do środka tak szybko jak to było możliwe. Zobaczył dzieciaki stłoczone po środku i podbiegł do nich tak szybko jak zbroja pozwalała mu się poruszać. Chwycił za sznur i go porozrywał.
- Bądźcie cicho i trzymajcie się blisko mnie - powiedział do nich, skanując otoczenie.
- JARVIS, oczy wokół głowy - rzucił do swojego elektronicznego towarzysza.




 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1243
Wysłany: Wto 22 Maj, 2018 18:07   

Tony chwycił sznur i usłyszał ciche brzęczenie, jakby wściekłej osy. Po chwili zobaczył jak cały rój dziwnych robali wylatuje zza ścian i z podłogi, aby porwać dzieci.

---
Tony Stark opuścił szkołę, wybijając gustowną dziurę w suficie która stał mu na drodze.

---
Hank wpadł do pustego DR, gdzie jedynym nowym widokiem była dziura w suficie. Poza tym nic nie wskazywało na to aby ktokolwiek korzystał ostatnio z pomieszczenia.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Pią 15 Cze, 2018 14:09   

Pierwszym co zobaczył były oczywiście zniszczone drzwi prowadzące do Danger Room. Bez wątpienia robota Starka, pomyślał, ale też poczuł się lepiej, gdyż to oznaczało, że miliarder prawdopodobnie zdołał dotrzeć do dzieciaków na czas. Oswobodził je, ochrania, pilnuje by żadnemu nie stała się krzywda. Nie będzie to łatwe. Uruchomiony program treningowy należał do najcięższych i nawet z możliwościami swojego stroju Tony może nie być w stanie zadbać o to, by wszystko zakończyło się sukcesem. Nie mogli pozwolić, by ktokolwiek jeszcze ucierpiał w wyniku działań tajemniczych napastników, którzy niepostrzeżenie przemieszczają się po całym kompleksie Instytutu i znanym sobie tylko sposobem tak skutecznie sprawiają im problemy. Porwanie Charlesa, tajemnicze skrzynki, teraz to… A to były tylko wydarzenia, w których Hank uczestniczył i o których miał pojęcie. Napastnicy muszą mieć dostęp do systemów szkoły, inaczej zostaliby wykryci.
W ogromnym pośpiechu wbiegł do środka, mając w głowie tylko jedną myśl. Jak najszybciej dotrzeć do komputera i za wszelką cenę przerwać działanie programu. Będąc skoncentrowanym na tym jednym zadaniu w pierwszej chwili nie zwrócił uwagi na to, że… Pomieszczenie było zupełnie puste. Ani śladu po jego uczniach, ani po Iron Manie. Zupełnie jakby to co widział przed paroma chwilami w hangarze w ogóle nie miało miejsca. Sam Beast zorientował się, że coś jest nie tak dopiero w chwili, gdy dopadł do jednostki sterującej. Przez szybę oddzielającą go od samej sali, w której odbywały się treningi dostrzegł, że zagrożenie nie istnieje. Nikt inny się tam nie znajduje. Samo pomieszczenie sprawiało wrażenie nieużywanego. Żadnego śladu tego, że ktoś w ostatnim czasie w nim przebywał. Co było przecież niemożliwe, prawda? Przecież widział to na własne oczy. Młodzi mutanci byli w niebezpieczeństwie, zegar odliczał czas do startu programu. Jedynym co wskazywało na to, że coś rzeczywiście się tu działo była sporych rozmiarów dziura w ścianie. Ponownie będąca z pewnością efektem działań Starka. A gdzie przebywał teraz on sam? Zabrał dzieciaki i ewakuował? Jeśli tak, to dlaczego nie wyprowadził ich po prostu tą samą drogą którą przybył?
- Co tu się dzieje? – spytał na głos. Pytanie skierowane oczywiście było do niego samego. Był zdezorientowany, starał się wszystko uporządkować, zrozumieć… Musi dokładnie obejrzeć samo Danger Room. Może znajdzie jakiekolwiek ślady czyjejś ingerencji, obecności. Coś musi być przecież na rzeczy. Zacznie od sprawdzenia logów systemu. Sprawdzi kiedy przeprowadzono tu ostatni trening. Potem zacznie szukać śladów bardziej fizycznych.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1243
Wysłany: Pią 15 Cze, 2018 14:17   

Mając już za sobą dość stresującą sytuację Hank zaczynał jasno myśleć, jakby trzeźwiał choć nie zdawał sobie wcześniej sprawy z tego jak bardzo był pijany. Widać udało im się pokonać atak telepaty.

Sam DR wyglądał dokładnie tak jak powinien, nawet dziura w ścianie była zwykle wliczana w koszty treningów. Szybki przegląd rejestrów ujawnił że... nikt nie korzystał ostatnio z treningów. Tak jakby scena z dziećmi tylko się Hankowi przyśniła.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Beast 




Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 47 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 123
Wysłany: Sob 16 Cze, 2018 17:46   

Pomijając dostrzeżone już zniszczenia wszystko zdawało się być w jak najlepszym porządku. W komputerze nie było żadnej informacji o zdarzeniu, które widział będąc w hangarze. Zupełnie jakby… Był to wytwór wyobraźni, albo ktoś wszczepił im ten obraz do ich umysłów. Na przykład jakiś silny telepata. Oględziny samego Danger Roomu również zdawały się tę tezę potwierdzać. Żadnych śladów pułapki, w którą złapani byli uczniowie Instytutu. Nic, kompletnie nic. Poza dziurą przez którą bez wątpienia uciekł Tony. Dokąd? To pozostawało zagadką, lecz wkrótce i ona powinna się wyjaśnić. Nic tu po nim. Nie odkrył niczego na czym mógłby oprzeć swe następne kroki. Oczywiście poza faktem, że od chwili ataku na Charlesa ktoś ewidentnie nimi wszystkimi manipulował. Może nawet trwało to już od dłuższego czasu. Kto mógł to zrobić? Nie miał zielonego pojęcia. Wciąż brakowało mu wielu informacji, które po złożeniu w całość mogłyby przynieść konkretne odpowiedzi.
- Znajdziemy się, Charles. Znajdziemy cię… - cicho powiedział wychodząc z pomieszczenia. Nawet jeśli jego przyjaciel nie mógł tego słyszeć, Hank potrzebował jeszcze mocniej zmotywować samego siebie. Czuł, że w ostatnim czasie zawiódł. Nie tylko siebie, ale i swoich przyjaciół. Zwłaszcza swoich przyjaciół. Był zbyt rozkojarzony, wziął na siebie zbyt wiele obowiązków przez co na żadnym zadaniu nie był w stanie odpowiednio mocno się skupić. Inaczej już wcześniej zdołałby odkryć, iż coś było nie tak.
Wróci z powrotem do hangaru. Upewni się, czy Szop zdołał coś odkryć i czy nic mu się nie stało. Po czym bez względu na wszystko inne odnajdzie Storm, Rogue i resztę. Muszą w końcu jako grupa omówić ostatnie zdarzenia, a także obmyślić wstępny plan działania. Od teraz będą musieli działać rozważniej niż dotychczas.

///Hangar
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9799
Wysłany: Czw 21 Lis, 2019 09:58   

//kuchnia

Po wejściu do Danger Roomu Jane westchnęła widząc w suficie sporą dziurę i resztki materiałów, z których był zbudowanych walających się na posadzce. Na szczęście Danger Room - podobnie jak hangar dla X-jeta - znajdował się poza obrębem murów szkoły, więc Stark tylko storpedował kawałek betonu lub trawnika.
Rzuciła Loganowi spojrzenie z cyklu "na trzeźwo nie robię" i wyszła na chwilę do szatni, by powrócić z sześciopakiem piwa ulubionej marki swojego towarzysza. Upewniła się, że drzwi do pomieszczenia są za nimi zamknięte.
- Jak nie Jubs to zwariowani miliarderzy postanawiają niszczyć ten budynek - powiedziała, podając mu jedną butelkę, a z drugiej odkręcając kapsel i pociągając długi łyk schłodzonego piwa. - Ciekawe jakby Stark zareagował gdyby dostał za to szlaban. Jubilee by chyba postarała się bardzo o to, by go też mieć w tym samym czasie i miejscu.
Trudno było nie wiedzieć o obsesji panny Lee, jak miała w swoim pokoju praktycznie ołtarzyk czczący Tony'ego niczym jakieś bóstwo. Dzisiejsza młodzież...




 
 
 

Wolverine 





Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1423
Wysłany: Sro 27 Lis, 2019 18:55   

Wchodząc do Danger Roomu od razu rzucił mu się w oczy ten rozpaczliwy widok. Kupa gruzu i dziura w suficie. Zaniósł się niechęcią na ten widok, ale zgodził się pomóc, więc odwrotu nie było. Dobra strona tej sytuacji była taka, że nie zwalił się budynek. Na szczęście, pomieszczenie znajdowało się poza jego zasięgiem. Podążył wzrokiem za Jane, odwrócił wzrok dopiero gdy zniknęła w szatni. Powinni zacząć od uporządkowania zwałów kamieni i ziemi. Usłyszał dźwięk zamykanych drzwi, a wraz z nim pojawiła się Jane, oczywiście z piwem, co to by była za praca bez alkoholu? Może i nie działał na niego, ale na placebo też można się bawić.
- Polubiłem ten budynek, miło by było, gdyby chociaż coś co lubię pozostało w całości, dla odmiany. - Ci próżni milionerzy. Zupełnie jakby nie znali pojęcia "drzwi". Wziął od niej butelkę i bez większych trudności otworzył.
- Szlaban jest sukcesywnym pomysłem w przypadku młodzieży. Dla Starka jest już za późno. - Zał doskonale obsesję Jubs na punkcie milionera. Kto wie może by jej obecność wyszła by mu na dobre...




 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9799
Wysłany: Czw 28 Lis, 2019 16:00   

- Zważywszy na fakt, że Jubilation zwykle jest powodem demolki, to chyba powinieneś z nią odbyć poważną pogawędkę.
Jane ostrożnie podeszła prawie pod samą dziurę i zerknęła w górę, by sprawdzić co dokładnie zostało naruszone. Nie wyglądało na to, by sypały się tam iskry od przerwanych kabli czy innych ważnych przewodów. Stark przeszedł czysto przez samo centrum sklepienia, gdzie akurat nie było żadnych węzłów elektrycznych czy rur.
- Powinno być łatwe do załatania - stwierdziła odsuwając się od gruzowiska i pociągając kolejny łyk piwa. Uśmiechnęła się na myśl jak jej brakowało tych chwil z Loganem gdzie po prostu stali lub siedzieli, każde z piwem albo z sześciopakiem na głowę, z czego i tak jej połowę opijał on. - Przypadkiem udało mu się przebić centralnie środkiem i nie uszkadzając instalacji. No z wyjątkiem wewnętrznej płyty, na to chyba Hank będzie musiał zerknąć.
Jednym ciągiem dopiła swoje piwo, nie ufając Wolverine'owi, że nie tknie jej butelki jak będzie zajęta naprawami.
- To może opowiesz, gdzie się szlajałeś na tym ostatnim wyjeździe. Myślałam, że już byłeś wszędzie.

Podeszła do gruzowiska, stojąc z lekko rozsuniętymi stopami i skupiając się na użyciu telekinezy i manipulacji molekularnej, by unieść i rozdzielić kolejne warstwy. Ziemię, która wpadła do Danger Room wyrzuciła na zewnątrz zanim zaczęła scalać warstwa po warstwie wyrwę w suficie.




 
 
 

Wolverine 





Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1423
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 19:52   

- To już chyba z 50 rozmowa... Żaden ze mnie idealny rodzic. Pozostaje mi tylko uporać się z bałaganem, który po sobie zostawia.
Dziura w suficie Danger Roomu była okazałej wielkości. Nie miał pojęcia jakim cudem nie uszkodził nic ważnego w tymże suficie. Nie znał się na tym. Wiele brakowało mu do perfekcji, albo po prostu bycia o wiele lepszym niż jest obecnie.
Gdyby dziś, w tej chwili spotkał Jane pierwszy raz porządnie by się zdziwił widokiem jej samej naprawiającej sufit. Byłoby mu co najmniej głupio stać i na to patrzeć. Obecnie po prostu kontynuował spożywanie piwa, uśmiechnął się jeszcze widząc jej odruch dopijania alkoholu.
- Z pewnością. Hank znacznie więcej wie o płycie i instalacji niż ja. - wspomniał wzruszając ramionami.
Cały proces był niemalże fascynujący. Zadziwiająca była dokładność Jane. Wydawało się, że właściwie nic tu nie zaszło, gdyby nie ta płyta i zniszczony trawnik...
- Nie byłem wszędzie, przynajmniej nie w tym życiu, ale miło było się wyrwać. "Szlajałem się" do Maine, a potem do Kanady.




 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9799
Wysłany: Pon 10 Lut, 2020 20:53   

- Albo ją zagonić do sprzątania - mruknęła pod nosem, po czym zamilkła skupiając się na zadaniu.
Cieszyła się, że poza jedną jeszcze wypowiedzią, Logan w milczeniu obserwował naprawę wyrwy w suficie. Nie żeby jego głos ją rozpraszał, wręcz przeciwnie, miał coś w sobie relaksującego, tę niezwykłą wibrację, która sprawiała, że o dziwo w jego obecności czuła się bezpieczniej niż z większością mutantów na terenie szkoły. No z wyjątkiem Helliona, bo on akurat był jedyną osobą na świecie, która mogła ją zalać swoją krwią i nic się nie miało prawo stać.
- Ciągnie wilka do lasu, no w twoim przypadku do krainy syropem klonowym płynącą - zaśmiała się, kończąc naprawy. Odwróciła się i zrobiła parę kroków w stronę Logana, kiedy nogi się pod nią ugięły jakby ktoś przeciął lalce sznurki i runęła na kolana i ręce, czując zawroty głowy. Zamknęła oczy, by nie widzieć jak wszystko wokół niej zaczyna wirować. Nie sądziła, że naprawa dziury może tak na nią zadziałać, ale mógł to być rezultat ilości energii jaką musiała w to włożyć.
- Nic mi nie jest - powiedziała biorąc powolne i głębokie oddechy. - Zaraz mi przejdzie.
Albo i nie, odezwał się cichy złośliwy głosik pesymizmu.




 
 
 

Wolverine 





Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1423
Wysłany: Czw 12 Mar, 2020 12:24   

- Do sprzątania? O ile by to pomogło... Dlaczego by nie. - Jej słowa zawsze miały w sobie sens emanujący jakąś mądrością, czy to półżartem czy zwykłą sugestią, albo on sam po prostu takie wyciągał z nich wnioski. W jej towarzystwie, nawet pijąc zwyczajne piwo czas płynął wolniej. Było spokojniej. Czasami zabawnie, choć na początku tego nie dostrzegał, później potrafił się z tego śmiać.
- Nie sądzę by było tam aż tak słodko, Jane. - odpowiedział spokojnie, lekko się uśmiechając. odstawił akurat piwo, ledwo tknięte, i zdążył spostrzec efekty jej pracy. Nie wątpił, że było to znacznie trudniejsze niż wyglądało, mimo to jej zasłabnięcie zmartwiło go bardzo. Brunetka upadła zaraz po marnej próbie przejścia kilka kroków. Wyglądało to jakby ktoś niespodziewanie pociągnął ją w dół, a był to po prostu jej umysł. Mógł się tylko domyślać jak się czuła.
Jej wyjaśnień nie brał za pewnik, zwyczajnie nie wyglądała jakby miało jej się zaraz poprawić. Też by tego chciał. Nie bardzo wiedział jak mógł by jej pomóc.




 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9799
Wysłany: Czw 26 Mar, 2020 20:28   

- Wszystko zależy od tego co się tam akurat dzieje - powiedziała lekko drżącym głosem, odpychając się dłońmi od posadzki, by w paru chwiejnych krokach i praktycznie na oślep, ponieważ nie otwierała oczu, dotrzeć do ściany i po oparciu się o nią ześlizgnąć się do pozycji siedzącej.
Brała głębokie oddechy, trzymając mocno zaciśnięte powieki, bo to było jedyne co chroniło ją przed wywołującym mdłości widokiem wirującego jak szalona karuzela Danger Room.
- Może nie zaraz - przyznała po chwili milczenia. - Atak na szkołę widać był silniejszy niż przypuszczałam i pewnie cokolwiek się wtedy wydarzyło, to wyssało ze mnie więcej energii niż przypuszczałam.
Jane cieszyła się, że Helliona akurat nie było nigdzie w pobliżu, bo pewnie by ją zapakował do ambulatorium i zmusił Hanka i Ororo by ją przebadali na każdy możliwy sposób, a potem pewnie przykuł ją do łóżka, by nie wstawała przez najbliższy miesiąc czy dwa.




 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018