{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Sanctum Sanctorum
Autor Wiadomość

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 47
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 65
Wysłany: Wto 07 Sty, 2020 18:38   

Strange przyjął pytanie i komentarz Lokiego grzecznie, jednak z wypracowanym przez lata dystansem. Zupełnie jak w szpitalu, gdy zmuszano go do rozmowy z rodziną jakiegoś idioty, który nie do końca rozumiał, że na strzelaninę nie przynosi się noża, a Christine po raz kolejny ściągnęła go do pomocy...

Podszedł do jednej z szafek, przejrzał jej zawartość, sięgnął do szuflady, przejrzał, co tam ma. Po chwili grzebania wyciągnął jednak średniej wielkości kamień i podał Oszustowi. Ciekawy dobór kamienia, chociaż nie wiedział, czym jest "odłamek", o którym mówił Loki, jakie ma właściwości i jak najlepiej zneutralizować "widoczność" takiego artefaktu. Bo co do tego, że wiedząc, czego szukać, da się go odnaleźć, nie miał wątpliwości.

Poszukiwania kamienia dały Doktorowi chwilę na zastanowienie.

- Możliwości mamy de facto trzy. Można spróbować zmniejszyć widoczność odłamka i w ten sposób ukryć go od wzroku poszukujących go istot. Do tego trzeba jednak dobrze poznać jego właściwości i działanie, chyba, że to już wiesz? - pytanie było rzucone od tak i zupełnie nie przerwało słowotoku Stevena. - Można ukryć go również fizycznie. Rów Mariański, księżyc, środek Mount Everest... opcji jest sporo, ale czy coś dadzą? Wątpię. Jeśli nie połączy się go z pomysłem pierwszym. No i można oczywiście mieć go przy sobie, albo oddać komuś, kto umie go wykorzystać przeciw Królowej. Przy okazji, czego szukasz? Pytam, bo większość z tych ksiąg przeczytałem, albo przynajmniej przekartkowałem, pewnie lepiej podrzucę kilka tomów. - o tym, że przekartkowanie w przypadku Strange'a to praktycznie to samo, co czytanie, nie było sensu wspominać.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Pią 10 Sty, 2020 19:44   

Poczuł przypływ nie swojej złości. Czyli dziewczynie nic nie było, pocieszające. Z czystej ciekawości sięgnął do jej umysłu, żeby dowiedzieć się jaki jest powód i... cóż, ta wizja była dość ciekawa. Na tyle, że zatrzymał się w kartkowaniu kolejnej księgi, by zanalizować, co właściwie miało znaczyć to połączenie.
- Nosiłem gorsze rzeczy. - przekazał telepatycznie Sway. Niech się zastanawia, co miał na myśli.

- Powiedzmy, że wiem do czego służy - odparł nieco zbyt cicho i zbyt łagodnie niż powinien. Był przyzwyczajony do utrzymywania swoich własnych emocji głęboko w sobie, utrzymywanie wciąż wyciekających na zewnątrz cudzych uczuć było jednak o wiele trudniejsze. Z dwojga złego lepiej w tę stronę, jak sam stwierdził. Przećwiczył trzy głębokie oddechy zanim kontynuował. - To część o wiele większej całości, ale to powinieneś wiedzieć. Są na nim brakujące naszym wrogom znaki pozwalające na otwarcie więzienia Mistrza. Zrobiony jest z materiału, jaki nie występuje nigdzie na ziemi. To musi ci wystarczyć.
Bo nic więcej nie wiem sam.

- Czego szukam? Szukam własnie czegoś mocnego do zapieczętowania tego cholerstwa. Wzmianek z okresu starożytnego Egiptu, które mogą mieć związek. Informacji o tych, którzy przeżyli atak Królowej... I z czystej ciekawości, biblioteka Asgardu nie jest aż tak rozległa jakby się zdawało - wyjaśnił, nie odrywając wzroku od woluminu w rękach. W końcu odłożył go na półkę. Faktycznie, mógł tak szukać godzinami właściwego tomu i nie znaleźć nic, co by przyciągnęło jego uwagę.
- Jeśli kojarzysz coś takiego, chętnie skorzystam z pomocy. - Potarł nerwowo skronie. - Mam problem z ułożeniem priorytetów w tej chwili. Musimy ściągnąć Sif. To zaklęcie to wrzód na dupie - dodał już ciszej. Oby to zaklęcie nie było na wieki, bo mógłby jednak pozwolić sobie się wściec...

Jak to mówią, najlepiej skupić się w takich chwilach na czymś zajmującym. Więc Oszust się zajął. Usiadł po turecku pod regałem i zaczął powoli tkać i pieczętować zaklęcia w szmaragdzie. Nie miał zamiaru powtarzać zaklęć użytych w amulecie od Strange'a, więc były to już bardziej zaawansowane, znane mu z Asgardu. Miał nadzieję, że te dwa maleństwa w pełni ochronią jego towarzyszkę przed tym, co może nastąpić.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/26 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1366
Wysłany: Sob 08 Lut, 2020 09:54   

Z zaskoczeniem odebrała ogromną troskę jaką ją obdarzyła Sway, dlatego nawet dobrze, że kobieta szybko podeszła do niej i pomogła usiąść, bo było spore prawdopodobieństwo powrotu do pozycji leżącej. Kobieta wpatrywała się w nią przez chwilę tak jakby nie doszło do zapoznania się sprzed kilku chwil, ale wrażenie zaraz minęło i Wanda, choć blado, posłała jej delikatny uśmiech. Cały czas jednak nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że Sway obdarzyła ją ogromnym zaufaniem i uczuciem sympatii i szczerze mówiąc, zastanawiała się czym sobie zaskarbiła tak wiele pozytywnych emocji. Nie żeby zamierzała narzekać... Ot przyzwyczaiła się raczej do nieufności wobec swojej osoby, nawet przez te, które nie do końca ją znały... a tu kolejny raz ktoś dawał jej szansę, aby w końcu mogła pokazać się z dobrej strony... i to na dodatek pomimo nie pohamowanej złości, którą skierowała wprost na Lokiego.

Równie niepohamowanym, acz krótkim śmiechem parsknęła Wanda na ten obrazowy opis z jakim podzieliła się Sway.
- Uważaj, przy mnie słowa wypowiedziane mogą stać się prawdą... A wtedy już na pewno zostanę wyproszona z tego bajkowego domostwa - ...Już w myślach dodała, że i tak zapewne tak się stanie, skoro nie popisała się w rozmowie podczas której powinna zachować zimną krew i opanowanie.
- Powiedz mi... - Rozsiadła się wygodniej i troszkę ignorując słowa Sway zapytała - Kim jesteś? Nie pochodzisz z Asgardu to wiem na pewno... - Bardziej zaciekawiła się jej osobą niż zwiedzaniem terenu, aczkolwiek nie oznaczało, że przy kolejnej frazie nie wstanie i nie zacznie żywiej rozglądać się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wyjścia.





Strój na gale

 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1532
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Pon 10 Lut, 2020 17:15   

Wzdrygnęła się widocznie, kiedy usłyszała głos Mat... Lokiego w swojej głowie. Nikt cię nie nauczył, że nie wchodzi się do cudzego umysłu bez pozwolenia? I akceptuje wyzwanie. Nie wiedziała, czy to do niego dotrze, czy nie, ale jeśli nie, to może nawet i lepiej, nie dowie się o jej planie na wciśnięcie go w coś znacznie gorszego od tych gorszych rzeczy, które miał na sobie.

- Poważnie? - Sway aż się oczy zachwyciły i patrzyła teraz na Wandę jak na najcudowniejszy prezent, jaki dziecko może znaleźć pod choinką. - Bo mam kilka ciekawszych pomysłów na stroje dla Lokiego, znacznie ciekawsze od tego, który opisałam. - Mrugnęła do towarzyszki niedoli.

No dobra, pomimo ostrożności w kontaktach z obcymi sobie osobami, Sara miała dziwne przeczucie, że może zaufać Wandzie, przynajmniej w podstawowych kwestiach. Tym bardziej, że obie wylądowały w tym pokoju i żadna z nich nie była tym specjalnie zachwycona.
- Chciałabym, przynajmniej bym od razu wiedziała kim jest facet, z którym mnie wysłano na drugi koniec świata. - Odruchowo rozejrzała się i zniżyła nieco głos jakby oczekiwała, że ktoś ich jednak podsłuchuje. - Jestem tylko mutantem i to takim, który raczej nie nadaje się na pierwszą linię frontu. Nie żebym się tam pchała z własnej woli. Za to Matt... to znaczy Loki, potrafi więcej. A co z tobą? Nigdy nie widziałam, żeby ktoś zrobił coś takiego co ty w tamtym pokoju.




 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 47
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 65
Wysłany: Czw 13 Lut, 2020 18:38   

Strange spojrzał na jedną ze ścian. Niee... przecież to nie mogło być tak proste. Ale? Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze! A przynajmniej warte sprawdzenia.

- Podsumowując. Potężny artefakt, na którym znajdują się ryty, znaki czy inne symbole, pozwalające na uwolnienie "Mistrza". Bez nich, rzeczonego nie da się uwolnić. Dochodzi nam wobec tego opcja czwarta i piąta. Zniszczenie artefaktu lub jego modyfikacja w taki sposób, by przestał być wartościowy. Próbowałeś coś takiego uzyskać?

Podszedł do globusa, stojącego w pomieszczeniu i zaczął mu się przyglądać. Poszukiwał Sif. W pierwszym momencie nie do końca uwierzył, że to ona. Nie miała na sobie zbroi, nie machała mieczem. Jadła jabłko. Cóż... mogło być gorzej.

- Zaraz wracam. Znaczy, częściowo. Aaaa.. i ostatnia półka, trzecia książka od lewej. Mam nadzieję, że radzisz sobie jako tako z hieroglifami. - powiedział, po czym otworzył portal wielkości swojej głowy i zajrzał do niego.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 128
Wysłany: Nie 08 Mar, 2020 19:51   

//Stark Tower - Mieszkanie Bannera

Podróż przez portal była o wiele przyjemniejsza niż ta podczas wycieczki na Antarktydę. Sif nic nie mówiła, po przejściu przez niego, częściowo z powodu kiepsko skrywanego zachwytu wnętrzem domu Doctora, częściowo by nie spłoszyć Laufeyson, a częściowo dlatego, że akurat jej wzrok padł na siedzącego niczym niewinne dziecko Lokiego.

W końcu!

- Loki Laufeyson, na mocy rozkazu Odyna zostaniesz przeze mnie doprowadzony przed oblicze Wszechojca - oznajmiła oficjalnym tonem, nie bawiąc się w żadne powitania. - Zaraz po pokonaniu Mistrza - dodała zanim zdołałby jej przerwać. - Jeśli spróbujesz uciec, to przysięgam, że zaciągnę cię do Asgardu za włosy i jak wór kości rzucę cię u nóg twego ojca.

- Doctor Strange był uprzejmy mnie poinformować, że potrzebujesz mojej pomocy. W czym konkretnie? - zapytała już całkiem innym głosem, zaciekawionym, niemal rozluźnionym, chociaż jej oczy czujnie spoczywały na każdym ruchu Laufeysona.




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2020 17:48   

Podziękuj za to nowej koleżance. Nie lubię czuć nie swoich emocji, to źle robi na cerę...
Jeśli Oszust wiedział cokolwiek ze swojego doświadczenia z midgardczykami, to na pewno droczenie się z kobietami prowadziło do odrobiny dobrej zabawy, w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu, i nie zamierzał nie skorzystać z okazji. Zwłaszcza, że znał już możliwości tej jednej mutantki.

- Zawsze mogą próbować odtworzyć ten fragment, co osobiście uważam za mało opłacalne na obecną chwilę - wymamrotał w stronę maga, wciąż skupiając się na pieczętowaniu klejnotu. - I nie, nie próbowałem. Nie miałem zbytnio warunków na czasochłonne prace ani wystarczających narzędzi. Wspominałem już, że włamali mi się do pracowni? - spytał "niewinnie", choć można wyczuć w tym ostatnim zdaniu lekką irytację. OCZYWIŚCIE, że brałby pod uwagę te możliwości, gdyby miał na to czas i nie musiał martwić się faktem, że zarówno Asgard, jak i teraz pewnie ludzie Królowej, polują na niego, choć z różnych powodów. NIE MA SIĘ CZYM DENERWOWAĆ. Na szczęście zaklinanie pomaga w opanowaniu.
Za to wskazówkę co do lektury przyjął ze szczerą ulgą.
- Dzięki i nie martw się, uczą tego języka u nas. - Skierował się po wskazaną książkę. Oszust naprawdę nie lubił nie wiedzieć, jak na wyszkolonego asgardzkiego [s]szpiega[/s] arystokratę przystało. W końcu do tego go szkolono, jakby nie było, przez kilka dekad.
Wrócił na swoje miejsce na podłodze i zabrał do czytania, obserwując tylko co jakąś chwilę otoczenie, gdyby Doktorkowi wpadło coś głupiego do głowy.
Ale jak na razie to zamiast głowy pojawiła się cała Sif.
-Taa, ja też się stęskniłem. - Rzucił, jakby na odczepnego, sprawdzając reakcję.
- Cóż, po tym co usłyszałem mniemam, że posiadasz więcej informacji o ruchach Mistrza lub oczekujesz aż braciszek ci je przekaże. - Uśmiechnął się ledwie zauważalnie. - W obu przypadkach warto mieć cię w pobliżu. - Wrócił wzrokiem do księgi. W obecnej chwili niezbyt się spieszył z przewracaniem stron. Wiedział jak to drażni innych.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 47
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 65
Wysłany: Sro 15 Kwi, 2020 08:22   

Strange nie opuszczał Sanctum Sanctorum. Czuł się tu nad wyraz bezpiecznie, a przynajmniej miał świadomość, że jego obecność tutaj bardzo mocno utrudni, jeśli nie uniemożliwi zniszczenie budynku. A to, wbrew wszystkiemu, było arcyważne.

Obecność dwójki, jak zwał, tak zwał, bogów z Asgardu też drastycznie podnosiła zdolności bojowe okolicznych kilkudziesięciu metrów kwadratowych wręcz niebotycznie. Doktor nie zapominał również o Wiedźmie i jej nowo poznanej koleżance, której potencjału bojowego jeszcze nie miał możliwości ocenić. Cóż, jeszcze ze dwa bataliony wojska i można podbijać świat. No, a przynajmniej jakiś niewielki kraik.

Strange doszedł do wniosku, że przede wszystkim nie będzie się wtrącał w wewnętrzne sprawy Asgardczyków, a jeśli Sif pragnie zabrać z Ziemi Lokiego - fantastycznie, lepszej wiadomości przynieść mu nie mogła. Jeden problem potencjalnie z głowy. Należało się zająć tym drugim.

- Mogę spojrzeć na ten artefakt? - zapytał niewinnie



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 128
Wysłany: Sob 18 Kwi, 2020 19:57   

- Widzę jak bardzo tryskasz entuzjazmem i radością - oznajmiła bez cienia emocji w głosie, za to z lekkim uniesieniem lewej brwi. - Zacznę się martwić, kiedy zaczniesz mnie przytulać na powitanie.
Na wspomnienie Mistrza jej spojrzenie stwardniało, brwi się ściągnęły, a w oczach pojawiła się furia pomieszana ze sporą dawką nienawiści.
- Trzy walkirie, które doprowadził swoimi działaniami do szaleństwa miały się przebudzić i zaatakować Midgard. - Celowo nie wspomniała o tym, że ona i Hulk zrobili na Antarktydzie krwawą łaźnię i plan Mistrza poszedł się kochać. Niech Laufeyson chociaż części rzeczy domyśla się sam.
- Artefakt? - zapytała lekko skonfundowana, spoglądając najpierw na Strange'a, a potem na Lokiego. - Kogo znowu okradłeś? Jak na razie skutecznie uciekasz śmierci spod jej topora, ale zdecydowanie za bardzo kusisz los. - Rzuciła Laufeysonowi spojrzenie matki, która bardzo się zawiodła na swoim dziecku i nie wiedziała jak mu wbić do głowy chociaż odrobinę lekarstwa znanego jako "najpierw myśl, potem rób".




 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/26 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1366
Wysłany: Sob 09 Maj, 2020 21:33   

- Wszystko okay? - Zaniepokoiła się wzdrygnięciem Sary. Wanda zachowywała względny spokój, ale prawda była zgoła inna. Bała się, że znowu moc wymknęła się spod kontroli, że znowu... stało się coś co wyszło od niej, ale zupełnie za jej plecami. Mimo to wpatrywała się w kobietę tak jak gdyby nigdy nic. Ot, zwykła troska, roztkliwianie się nad grymasem, kogoś kto wykazał się troską wobec niej.

Parsknęła śmiechem widząc ten błysk w oku Sway, jej minę oraz w ten równie zabawny sposób reagując na to co powiedziała. To dość nietypowe, bo zwykła mierzyć się ze strachem. Moc kobiety miała w sobie również coś złowrogiego. Nie bez powodu nieraz została nazywana "wiedźmą". Kiedyś wstydziła się tego przydomku, a teraz? Teraz nosiła go z dumą. Czyżby w końcu przestała uciekać od przeszłości? Nie tak łatwo o takie słowa, gdy u boku brakło kogoś kto zwykle był jej ostoją. Nie myślała o tym, dała ponieść się chwili, odsunęła to z jakimi spojrzeniami będzie musiała się zmierzyć po powrocie... no właśnie... dokąd? Wiedziała jak tam wrócić?

- Myślę, że i tak już przesadziłam... Mam nadzieje, że nie zmienił się w żabę... - Skrzywiła się, bo szczerze mówiąc nadal nie wiedziała jak się skończyły jej małe.. "czary-mary" stąd ta niepewność i niewypisane pytanie na obliczu Szkarłatnej. Może nie znały się jakoś dobrze, ale kobieca intuicja mogła podpowiedzieć, by Sway od razu potwierdziła, że absolutnie nie doszło do aż tak kuriozalnej sytuacji, wyjętej prosto z bajki, którą dawno temu uwielbiał czytać jej na dobranoc Pietro.
- "Tylko" przy byciu mutantem mi zupełnie nie pasuje... - Rzuciła również obniżonym tonem i z przerażeniem doszła do wniosku, że to tekst który by wypowiedział jej ojciec, dlatego zaraz łagodniej się uśmiechnęła.
- Na którą linię frontu zatem się nadajesz? - Zapytała zachęcona ciekawością ze strony Sway, bo skoro ona pyta o jej moc... to postanowiła zapytać o to samo.
- Gdybym tylko wiedziała. Na pewno emocję grają tu dużą rolę. Czasami pomyślę o czymś i o... już się dzieje. Czuję się wtedy... że mogę naprawdę wszystko...  - Posłała jej dość smutny uśmiech.
- ...Ale skoro widziałaś wiele innych "cudów" to zapewne masz kontakt z innymi mutantami? Dobrze jest trzymać się razem... w tych czasach...





Strój na gale

 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1532
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Wto 12 Maj, 2020 16:11   

- Yeah... Najwyraźniej Loki potrafi czytać mi w myślach. Nie wiem czy się cieszyć czy martwić. - Wzruszyła ramionami. - Nie, na szczęście nie stał się żabą.

Sway się wzdrygnęła. Niewiele rzeczy ją obrzydzało, ale żaby i ropuchy zaliczało się do tej wąskiej kategorii okropieństw, które unikała za wszelką cenę. A myśl o tym, że Wanda mogłaby zamienić Lokiego w płaza i na dodatek sprawić, że jego "odczarowanie" wymagałoby pocałowania go... Dość powiedzieć, że Sarze zrobiło się mocno niedobrze na samą myśl o tym.

- Na tę jak najbliższą domu - powiedziała żartobliwym tonem, otrząsając się z myśli o całowaniu żab. - Może jako szpieg wśród linii wroga jeśli uda mi się lepiej zapanować nad niewidzialnością. Lepiej mi idzie z uzdrawianiem.

Pominęła wymazywanie pamięci, bo z doświadczenia wiedziała, że to zwykle odstraszało od niej innych niż przyciągało, a podejrzliwości miała dosyć na bardzo długi czas. Wystarczył jej Loki i to aż na całą resztę życia.

- Jak to mówią "w grupie raźniej", ale to też ma swoje minusy, gdy na małej przestrzeni jest kilkadziesiąt osób z różnymi mocami. Konflikty są nieuniknione, a wtedy robi się nieciekawie. Zwykle Profesor stara się to łagodzić, jeśli nie słowem, to swoimi mocami, ale nie zawsze jest w pobliżu, zwłaszcza ostatnio, i musimy sobie radzić sami. Jeśli stwierdzisz, że masz dość tego przystojnego doktorka, to zawsze możesz po mnie zadzwonić.

Sara rozejrzała się po pokoju i po chwili poszukiwań znalazła papier i ołówek. Napisała na kartce "Sway" i poniżej numer telefonu.

- Dzwoń nie tylko wtedy gdybyś miała dość Strange'a. - Podała kartkę Wandzie. - A jeśli czujesz się już lepiej, to może sprawdzimy, co te dwie łajzy robią?




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Wto 14 Lip, 2020 19:49   

- Nie ja zjawiłem się tutaj grożąc innym asgardzkim więzieniem - odparł tonem, którego zawsze używała Sif w dyskusjach z Thorem. Znaczył ni mniej, ni więcej, jak 'i tak nie dotrze, lepiej odpuścić'. Mała pośrednia aluzja.
- O trzy za dużo. - Wstał i odłożył księgę na stolik, nim podszedł do wojowniczki. - Zawiadomiłaś Brunhildę? Ich pochówek to w końcu jej powinność. - Sif mogła o nim myśleć w wielu kategoriach, ale Loki nie był osobnikiem, który odmawia zmarłym szacunku.
- No wiesz? Ja tu próbuję pomóc z narażeniem własnego życia, staram się, a ty mnie od razu oskarżasz o kradzież, to niesprawiedliwe - zrobił minę "zbitego psiaka" zanim obdarzył ją firmowym uśmiechem numer sześć.
- W skrócie, pomagałem Sway w znalezieniu i uratowaniu jednego mutanta w Japonii, jakbym wiedział że to tak beznadziejna jednostka ludzka w życiu bym się nie zgodził go ratować, prawie zostałem uduszony, zwalił się na nas budynek, a cholerna papuga doprowadzała mnie do szału, ale znaleźliśmy w domu zaginionej mutantki klejnot, który po bliższym zbadaniu już w Stanach okazał się być czymś całkiem groźnym. Mieliśmy też nieprzyjemność spotkania morderczej Walkirii na usługach Królowej. - wyrzucił z siebie na jednym wdechu. Ile Sif z tego zrozumiała i zapamiętała, jej sprawa. Powinna przywyknąć, że jak już Loki coś od siebie daje, to trzeba się skupić podwójnie. - Więc uznałem, że skoro jest to sprawa globalna, to najszybszym sposobem na dowiedzenie się na czym dokładnie stoimy jest zapytać Strange'a. Jakieś pytania, pani 'znowu kogoś okradłeś''?
Może też trochę się zapomniał w tym monologu, skoro nie od razu zrozumiał o co poprosił Mag. Właściwie to zapomniał, że ten jest w tym samym pomieszczeniu, ale do tego się przecież nie przyzna.
- Ależ oczywiście. - Nie odrywając wzroku od twarzy wojowniczki utworzył iluzoryczny obraz odłamka, do tego powiększony, aby mag nie musiał szukać po Sanctorum swoich okularów. W końcu w tym wieku midgardczykom to i tamto zaczyna już szwankować, taki gest w stronę gospodarza.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 47
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 65
Wysłany: Pią 17 Lip, 2020 11:19   

Strange skinął głową w kierunku Lokiego i udając zupełnie niezainteresowanego jego rozmową z Sif, Walkiriami i całą opowieścią zaczął przyglądać się bardzo dokładnie artefaktowi.

Niestety, nie miał go w ręku, w związku z tym, ciężko było mu ocenić potencjał magiczny samego przedmiotu, natomiast ryty i zdobienia mogły mu już coś powiedzieć. Zarówno o naturze samego artefaktu, jak i (na co liczył jeszcze bardziej!) naturze więzienia, w którym znajdował się Mistrz.

Myśli Strange'a leciały w różnych kierunkach. Od "nie dajmy wyjść Mistrzowi", do "a jak już wyjdzie, w czym go zamknąć". Po środku oczywiście były również inne zastosowania poznanej wiedzy. Może ta cała Królowa też odnajdzie swoje miejsce w podobnym więzieniu (jeśli nie da się jej... hmm... "permanentnie" pozbyć).

Słuchał jednak tego, co boje mówią. Cóż, obraz artefaktu zawsze może przywołać z pamięci. Hmm... mutantka miała w domu artefakt. Może warto z nią pogadać? Cóż, da im jeszcze chwilę i pewnie będzie musiał sprawdzić, co z Wiedźmą i "o ile nagle ciekawszą" mutantką.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 128
Wysłany: Pią 24 Lip, 2020 16:50   

Sif spiorunowała go spojrzeniem i jakby miała chociaż odrobinę mocy Thora w sobie, to Laufeyson wyglądałby jak dobrze spieczona grzanka szybciej niż by pomyślał "Niespodzianka! Ja nadal żyję!".
Jaskinia się zawaliła. Pogrzebały je tony skał i lodu - wysłała myśl zwrotną do Lokiego, mając świadomość, że są one przesiąknięte gniewem i żalem.
Pominęła wspomnienie o midgardzkich turystach, którzy naruszyli spokój walkirii oraz o tym, że Hulk miał spory udział w zawaleniu się podziemnej groty.

- Dziwnym trafem zawsze kiedy "umierasz" to po jakimś czasie wyłaniasz się z cienia z "Niespodzianka!" na ustach, tak zdrowy i żywy jak to możliwe - wytknęła mu to bezlitośnie. - Wywinąłeś się od przekroczenia bram Niflheimu więcej razy niż ktokolwiek jest w stanie to zliczyć.

Zamilkła po tej uwadze słuchając opowieści o jego przygodach z jakąś Midgardką, kryjąc rozbawienie w momencie, kiedy mówił o prawie uduszeniu i zwaleniu na niego budynku. No co? Chciałaby to zobaczyć.

- Królowej? - zapytała jak tylko zamilkł. Nie podobała jej się uwaga o morderczej Walkirii. Czyżby te trzy na Antarktydzie nie były jedynymi ofiarami Mistrza?
Wpatrywała się w rekonstrukcję artefaktu, w pamięci szukając jakiejkolwiek informacji na temat tego odłamka. Bywała u Kolekcjonera ładnych parę razy, ale chyba nigdy nie widziała żadnych kamieni, o ile to nie były klejnoty.

- Co się stało jak go dotknąłeś? - zwróciła się do Laufeysona, ciekawa czy coś wyczuł i czy może kamień na niego jakoś wpłynął.




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Wto 04 Sie, 2020 19:16   

- Przepraszam, że żyję, to się więcej nie powtórzy - sarknął, wyraźnie dotknięty słowami Sif. Jakby mało mu było złych wiadomości na dzisiaj. Dlaczego do jasnej cholery wszyscy uparli się robić mu wyrzuty tylko dlatego, że robił co potrafił najlepiej bez polecenia Odyna? Jakoś wcześniej im nie przeszkadzały jego metody...
- Tak, Królowa. Istota na tyle potężna, że wybiła już kilka planet i ma całkiem niezłą kosmiczną armię. O szczegóły pytaj brata. - Spojrzał kobiecie prosto w oczy. - Naprawdę, niech poszuka informacji, ja nie jestem encyklopedią. Starałem się trzymać z dala od osób, które wolą mnie zabić niż współpracować.
W ostatnim zdaniu można było znów usłyszeć znajomy lekko złośliwy ton. Sif chyba nie sądziła, że może mu deptać po ego bez żadnej reakcji z jego strony. Niestety dla niego, była potrzebna, więc i tak trzymał przy niej język na wodzy jak prawie nigdy.
- Nic się nie stało, w tym problem i szczęście. Sway za to po wzięciu go do ręki chciała mnie udusić, ale nie jestem pewien czy to akurat zasługa tego maleństwa, czy raczej kogoś trzeciego. - Miał nadzieję, że taka odpowiedź zadowoli wojowniczkę.
- To staroegipska magia, bardzo mroczna i niebezpieczna. - Sprecyzował, kierunkując Strange'a na właściwe tory. Wolał nie wspominać czym zostały zapisane symbole. Naprawdę nie chciał dać dzisiaj Sif więcej powodów do wściekania się.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 47
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 65
Wysłany: Pon 31 Sie, 2020 13:40   

Strange dalej nie włączał się w dyskusję. Podczas pracy w pewnym momencie potrzebował sięgnąć po jedną, czy drugą księgę - te wezwane gestem, same przyleciały do pogrążonego w pracy maga.

Nie zapomniał oczywiście o dwóch kobietach, w pewnym momencie przerwał pracę i dyskretnie sprawdził w bardzo niewielkim portalu, czy Wiedźma doszła już do siebie. Miał nadzieję, że niedługo się zjawi. A wraz z nią Sway, która podobno dotykała artefaktu. Ta mogła również pomóc.

W pewnym momencie nie wytrzymał już tego ciągłego gderania "bogów" Asgardu. Uznał, że albo to przywara wszystkich "bogów", albo wysłali im tu jakieś niedorobione emanacje, ale każdy, którego spotkał, zachowywał się jak dziecko.

- Nie chcę się wtrącać w wasze podniebne sprawy, ale wydaje mi się, że mamy tu ważniejsze kwestie do omówienia, niż zmartwychwstania Lokiego, czy inne niespodzianki. Czy możemy w końcu jasno i klarownie podsumować, co wiemy? Kim jest Mistrz, kim Królowa, czemu tej drugiej zależy na uwolnieniu tego pierwszego i, co chyba najważniejsze, czemu uwzięli się na tą akurat planetę?



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/26 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1366
Wysłany: Wto 22 Wrz, 2020 07:45   

Sama przed sobą musiała przyznać, że w towarzystwie Sway poczuła się tak, jak dawno już się nie czuła. Beztrosko. Beż żadnych problemów, bez zmagań. Na te kilka sekund zapomniała o trudach życia codziennego bycia kimś, kto nie do końca rozumie swoje moce i boi się tego, do czego jest zdolna. Te kilka sekund wystarczyło, by z mniej zachmurzoną miną podejść do swojej przyszłości i po prostu cicho westchnąć.
- Dziękuję - Ciężko powiedzieć, za co konkretnie dziękowała Wanda. Czy za ten numer, który od razu schowała do kieszeni, czy za ogólne samopoczucie, ale nie zdążyła zapytać, ponieważ gdzieś nieopodal otworzył się mały portal, przez który zerknął na nie Strange.
Wanda posłała mu swój niepewny uśmiech, bo nie wiedziała czy aby czasem nie zmienił o niej zdania, a zarazem wyprostowała się by dać do zrozumienia, że jest już gotowa by powrócić do towarzystwa.
- Zaraz się okaże czy nie będę musiała waletować u ciebie w pokoju - Mruknęła pod nosem do Sway, a potem wzięła ją pod rękę i ruszyły z powrotem do gości. Wanda musiała się szczerze zastanowić czy miała już okazję poznać się z Sif... i czy była już tu wcześniej. Jedno było pewne. Aura magii zmieniła się w momencie gdy przekroczyła próg portalu.





Strój na gale

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 128
Wysłany: Sro 23 Wrz, 2020 19:23   

Sif przewróciła oczami słysząc urażony ton Laufeysona. Nie pierwszy i nie ostatni raz zresztą. Nie potrafiła powstrzymać jednak krótkiego uśmieszku na wieść, że ktoś go próbował udusić. Nie powiedziała też, że może to zasługa samego Lokiego, który miał niebywały talent do wyciągania na wierzch morderczych instynktów.
- Wcale mnie nie dziwi, że o niej wiesz - wymsknęło jej się po jego słowach o magii. - Pytanie, czy potrafisz tę wiedzę wykorzystać przeciwko Królowej.

- Wszystko jest ważne, Doktorze Strange - oznajmiła, kiedy postanowił ich przywołać do tematu spotkania. Królowa, jak wspomniał Loki, jest potężną istotą, która podbija kolejne światy. Heimdall miał poszukać o niej informacji w asgardzkich bibliotekach, jednak do tej pory nie udało mi się z nim skontaktować. Mistrz, jak podejrzewam, jest jej narzędziem, które wykorzystuje przeciwko Midgardowi i jego mieszkańcom. Wystarczy tu chyba informacja, że Mistrz umieścił na tej planecie trzy Walkirie, które bestialstwem i torturami zmienił w śmiercionośne narzędzie. Nie przewidział, że doktorowi Bannerowi i mnie uda się je odszukać i unieszkodliwić. Co nie zmienia faktu, że zarówno Mistrz, jak i Królowa nadal mogą zaatakować.




 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1532
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Sro 23 Wrz, 2020 19:32   

- Zawsze do usług.
Sway posłała Wandzie uśmiech i drgnęła zaskoczona portalem, który na szczęście nie otworzył się tuż obok niej, chociaż przy Lokim korzystała z tej metody transportu wystarczająco dużo by się przyzwyczaić.
- Nici ze zwiedzania - mruknęła do Scarlet Witch, kiedy przechodziły przez ognisty okrąg by trafić z powrotem w towarzystwo Strange'a, Lokiego oraz nieznanej jej ciemnowłosej kobiety.
Jej spojrzenie nieco dłużej zatrzymało się na Laufeysonie, jakby sprawdzała, czy strój francuskiej pokojówki będzie na nim dobrze leżał. Nogi to ma wystarczająco długie.
- Stało się coś? - zapytała, przeskakując wzrokiem z Lokiego na Stephena i lekko zezując na Sif.




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 440
Wysłany: Pią 23 Paź, 2020 22:17   

Na komentarz Sif odnośnie magii westchnął tylko zrezygnowany. Bo i jak miał dyskutować z kimś, kto wolał machać mieczem niż poszerzać wiedzę? I jeszcze ta sugestia, że to sama Królowa używa tej magii... No przegrana sprawa.
- Nie sądzę aby była aż tak antycznym bytem, Sif. Jeśli dobrze kojarzę jej domeną jest raczej technologia, ale jak już mówiłem, wolałem się trzymać jak najdalej. Po wszechświecie krążą różne legendy. Przypomnę, że tej magii użyto żeby Mistrza tam zamknąć, nie wysłać do sanatorium.
Doprawdy, oby Heimdall szybko się z nią skontaktował, bo tylko się ośmieszała przed Strangem. A co do tego ostatniego, to ktoś tu w końcu interesował się problemem właściwym zamiast wyrażać chęć kopania Lokiego po żebrach, więc chętnie zmienił temat.
- Na pewno tych dwoje współpracuje. Dlaczego, tego nie wiem. Wiem za to, że dawni Egipcjanie na pewnym etapie czcili Mistrza na równi z bogami. Mimo to ktoś się nie bał i go uwięził, a miejsce to zostało dobrze ukryte. Sam fakt, że ktoś mógł je znaleźć i próbować uwolnić tę niszczycielską istotę jaką jest Mistrz mocno mnie niepokoi. Już nie wspominając, że wiedza o samym Mistrzu bardzo się zatarła na przestrzeni wieków, a w jakiś sposób kontrolował rzesze ludzi, to mamy samą Królową i jej armię, hm, robali, że tak ich nazwę. Ta kosmiczna szarańcza jest przerażająco skuteczna w wyrzynaniu w pień całych cywilizacji. - Skwitował, starając się ignorować wyczuwalną zmianę magii i niepokojąco szczegółowe myśli Sary. Chociaż tyle, że była spokojniejsza, więc przynajmniej nie utrudniała mu teraz życia...



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 47
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 65
Wysłany: Pon 02 Lis, 2020 21:01   

Strange przeczesał dłonią włosy, a jego peleryna podrapała, czy też nawet podparła jego brodę. Zupełnie jak jakaś trzecia ręka. Próbował zebrać do kupy wszystkie dane, które posiadał. I za omlet z kurkami Wonga nic mu się nie zgadzało.

- Ale, ale. Kto tu w końcu komu służy? Mistrz jest narzędziem, ale został uwięziony. Królowa próbuje go uwolnić i dostać w swoje łapy artefakt, umożliwiający ten wyczyn. Skoro ma władzę nad Mistrzem, to po co jej w ogóle sam Mistrz? Skoro dysponuje potęgą wystarczającą, by jej służył. Nie pasuje. Już raczej widziałbym Mistrza jako istotę starszą, która w ramach zapłaty za swoje czyny została zamknięta przez kogoś potężniejszego, a Królowa, młodsza, acz potężna jakoś się z nim skontaktowała, dowiedziała co i jak może go uwolnić. Czy służy bo tak już ma, czy coś jej obiecał jest drugorzędne. Ważne jest, że - Rozejrzał się po pomieszczeniu, wezwał jedną z książek. Nie otworzył jej, po prostu trzymał w dłoni. - ważne jest, że to Królowa jest na tą chwilę realnym zagrożeniem. Czy pozbycie się jej spowoduje, że Mistrz straci siły? Dalej będzie uwięziony? Nie wiadomo, natomiast zacząłbym poszukiwania od niej.

Sif i Loki mogli w końcu zobaczyć, po co sięgnął Strange. I wcale by się nie zdziwił, gdyby parsknęli śmiechem, bo w dłoni trzymał encyklopedię wierzeń Nordyckich. Właśnie wertował strony, aż w końcu znalazł właściwą. Raczej nikt tu obecny nie miał pojęcia o ejdetycznej pamięci doktora, tak więc cała farsa, którą właśnie odstawiał powinna być dość skuteczna.

- Heimdall, Heimdall. No tak, podobno widzi i słyszy wszystko, łącznie z tym jak rośnie trawa. Zakładam w związku z tym, że ma pełną świadomość wagi informacji, na które czekamy, a skoro nie dostarczył ich jeszcze, pomimo gorącej prośby Lady Sif, zakładam, że albo nic nie znalazł, albo jeszcze nic nie znalazł, albo ktoś lub coś uniemożliwia mu przekazania jakichkolwiek informacji. Czy macie - tu spojrzał wymownie na Sif i Lokiego - jakąś możliwość skontaktowania się z nim i sprawdzenia jakie postępy poczynił w swych poszukiwaniach? Wybaczcie, ale moja kula szpiegula ogranicza się do tej planety. - Skłamał radośnie, bo jakby się bardzo bardzo postarał, to pewnie znalazłby i Heimdala. Tylko po co utwierdzać się w przekonaniu, że siedzi w Asgardzie i pilnuje mostu, zamiast szukać informacji w bibliotece.

- Drogie panie! - skłonił się szarmancko na widok Wiedźmy i Sway - cieszę się ponownie widząc Was gotowe do działania. Wnioskując po wyrazie twarzy panny Sway, nie poznała pani jeszcze Lady Sif, pięknej i najodważniejszej wśród Wojowniczek Asgardu. Lady Sif, oto Sway, mutantka ze szkoły Xaviera - czy wspominał o kuli szpieguli? Przecież nie pozwoliłby obcej, która przyszła z Wielkim Oszustem pałętać się po Sanctum Sanctorum bez sprawdzenia, kim jest! - oraz Wanda, przeurocza wiedźma, a od niedawna moja przyjaciółka i, jeśli mogę Cię tak nazwać, uczennica. - uśmiechnął się do Szkarłatnej Wiedźmy spod pochylonej głowy.

- Na sam koniec mojego przydługiego wywodu jeszcze kilka pytań. Czy Mistrz, mimo, że zamknięty, uzyskał jakąś możliwość wpływania na otoczenie, a jeśli tak, to czy tym przekaźnikiem nie jest jednak owa Królowa? Czy mamy jakieś argumenty przeczące tej teorii, bo jeśli nie, trzeba zacząć od znalezienia właśnie jej.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/26 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1366
Wysłany: Nie 08 Lis, 2020 22:11   

- No nic... może uda się nam następnym razem - Szepnęła do Sway, by nie ściągać na siebie uwagi. Nie miała takiej potrzeby po tym co zaszło. Mimo to nie potrafiła wyzbyć się ciekawskiej natury i chciała wiedzieć kim jest i w jakiej sprawie zjawiła się kobieta. Na nic nie zdały się podszepty, Doktor Strange zaraz głośno zaakcentował ich obecność i tak jak zwykł zachowywać się gentleman, przedstawił sobie dziewczyny z możliwie krótkim opisem ich osobistości. Jego obycie w towarzystwie nieco onieśmielało, ale bardziej wprowadzało w dobry nastrój. Dzięki temu miała chociaż pewność, że nie jest na nią zły za nie zapanowanie nad emocjami. Z drugiej strony każdy powrót do tego co zaszło wybudzał w niej wstyd. Prawdziwa otucha nadeszła ze słowami, które padły w jej kierunku, gdy przedstawiał ją Lady Sif. Kogo jak kogo, ale nie widziała nikogo innego w roli swojego nauczyciela, dlatego nie omieszkała posłać mu uśmiech na znak zgody, a potem już zwróciła się do kobiety.
- Miło mi poznać - Wyciągnęła dłoń w jej kierunku w geście przywitania, a potem omiotła spojrzeniem resztę.
- A więc... na czym stanęło? - Spodziewała się jakiegoś streszczenia sytuacji lub/i wytycznych do dalszego działania.





Strój na gale

 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1532
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Pon 09 Lis, 2020 16:13   

Wszystko co zdołała do tej pory usłyszeć skonfundowało ją jeszcze bardziej. Nie jeden przeciwnik, a dwoje? Do tej pory miała wrażenie, że ich wróg próbował ich skołować używając różnych imion i jeszcze płynnie zmieniając swoją płeć w zależności od aktualnego widzimisię. Miała tego całego Mistrza czy tam Królową absolutnie dość. Ile można się z nim ścigać po całym świecie i to na dodatek mając jedynie strzępy informacji, a nie wartościowe dane.
- Nie można go po prostu znaleźć i zabić raz, a dobrze?
Dopiero z sekundowym opóźnieniem zdała sobie sprawę, że wypowiedziała myśl na głos. Jak to mówią, kot został wypuszczony z worka, więc co szkodziło jej dopowiedzieć całą resztę.
- Są tu całkiem potężne osoby. - Kolejno spojrzała na Wandę, Stephena, Lokiego i skończyła na Sif, której skinęła głową w powitaniu. - Zastawienie pułapki z odpowiednią przynętą nie powinno być trudne. Wątpię by nasz wróg dostał to, czego szukał, a z tego co usłyszałam po tym jak nas drogi Doktor postanowił wypuścić z izolacji, to wręcz stracił trzy atuty. Mogę być przynętą w razie czego.
Oszalałaś?! Po co się pakujesz w paszczę potwora i to na własne życzenie?! Wewnętrzny głos rozsądku u Sway zaczął bić na alarm, ale niestety został bezczelnie zignorowany. Czy Sara miała dość siedzenia na ostatniej linii frontu, czy też może chciała odwetu za to, że straciła nad sobą kontrolę, kiedy dotknęła kamienia znalezionego w Japonii, czy też może po prostu chciała chwili spokoju i miała świadomość, że dopóki wróg radośnie sobie hasa na wolności cały i zdrowy, to będzie mogła pomarzyć o wolno płynących dniach z kawą i książką. No i może z pewnym Asgardczykiem, któremu obecność Lady Sif zdecydowanie nie była w smak. To też było zastanawiające, bo przecież pochodzili z tego samego miejsca. Czyżby ich coś łączyło i nieszczególnie dobrze się skończyło? A może Sif chciała coś więcej, a Laufeyson potraktował ją twardym 'niet'? Nie wyglądali na parę po rozwodzie, ale czy coś takiego w ogóle istnieje w Asgardzie? Czytała kiedyś namiętnie różne mitologie, także nordycką, ale jedyna wiedza jaka z nich wynikała to zwycięstwa, porażki, powiązania rodzinne i małżeńskie. Wszelkie niuanse między postaciami, ich małe niesnaski i sympatie w większości pominięto. Sway nie znosiła niekompletnych danych.




 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 128
Wysłany: Nie 29 Lis, 2020 16:58   

Sif zgrzytnęła zębami na słowa Lokiego i musiała policzyć do trzydziestu, by mu czegoś nie przestawić w tej kłamliwej twarzy. Zaciągnę go przed oblicze Wszechojca za kark jak niesfornego szczeniaka. Z pozoru wydawało się, że wiedział niemal wszystko i tylko skąpo udzielał informacji, ale coś jej podpowiadało, że tak naprawdę guzik wie i tylko udaje omnipedię. Przywitała się jeszcze skinieniem głowy z przybyłymi kobietami, ściskając rękę podaną przez Wandę, i posłała w ich stronę uprzejmy uśmiech.

- Mogę spróbować ponownie skontaktować się z Heimdallem - zwróciła do Doktora Strange'a, po czym odeszła na bok, w pobliże okna, gdzie mogła się skupić na nawiązaniu połączenia z jej bratem.

Heimdallu! Czy masz dla nas informacje o Wygnanej Królowej? Czy archiwa Asgardu mają o niej jakiekolwiek dane? - Miała nadzieję, że jej myśli szybko trafią do wszystkowidzącego strażnika Bifrostu. I nie myliła się. Napływ informacji sprawił, że patrzyła w widok za oknem z szeroko otwartymi oczami.

Wróciła do towarzystwa akurat by usłyszeć ostatnie pytania zadane przez Strange'a i ofertę Sway, by ta została przynętą, co jej w pewien sposób zaimponowało, bo jakoś nikt inny się nie pchał ochoczo do takiej funkcji.

- Mój brat dotarł do z pewnością istotnych dla nas wszystkich informacji - zaczęła mówić patrząc głównie na Strange'a, który zadał wcześniej kilka celnych pytań. - Mistrz jest w istocie narzędziem Królowej, istotą przez nią opętaną, której osobowość została zastąpiona fragmentem osobowości i psychiki Królowej. To oznacza, że Mistrz jest jedynie marionetką i działa tak jak Królowa ciągnie za jego sznurki. Królowa zyskuje na tym, że wszyscy sądzą, że atakuje ich dwóch wrogów, gdy w istocie jest tylko ona sama. Heimdall twierdzi, że Królowa jest mutantem, lecz posługuje się przede wszystkim magią by osiągnąć swoje cele, a kamień znaleziony przez Lokiego to jej przetrwalnik, dzięki któremu mogła powrócić po tym jak została uwięziona. Mój brat zasugerował, że ten kamień może zawierać jej ślad, którym może podążyć jedynie mag o niezwykłej potędze. Ostrzegł mnie jednak, że ta ścieżka z pewnością jest niezwykle niebezpieczna. Królowa nie zwykła się nie zabezpieczać na wszystkich frontach, a pułapki przez nią pozostawione mogą być śmiertelne dla każdego, kto spróbuje tą ścieżką podążyć.

Wymagało to sporego wysiłku, ale zdołała nie spojrzeć na Laufeysona. Nie tylko po to by nie oglądać jego wyrazu twarzy, ale też dlatego, że nie chciała, by zobaczył w jej spojrzeniu satysfakcję z faktu, że tym razem wie nieco więcej od tego śliskiego węża.




 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 47
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 65
Wysłany: Pią 22 Sty, 2021 18:54   

Strange pokiwał głową, wysłuchawszy Sif.

No tak, jak zwykle. Bogowie, mutanci, magiczni mutanci, geniusze, technokraci, kit wie co jeszcze, a jak dojdzie co do czego, to jak zwykle czarodziej musi się wziąć do roboty i zaryzykować. - pomyślał, ale na ustach w dalszym ciągu tkwił uśmiech numer 11, ten który miał wyrażać pobłażającą akceptację i jednoczesne zainteresowanie.

- Cóż, czyli nie zostaje nam nic innego, jak dostarczyć kamień tutaj lub... mnie do kamienia. . Nie chciał popełnić faux pas, spojrzał więc na Wandę i dodał - Myślę, że pierwszeństwo zabawy w chowanego z kamieniem Królowej powinno jednak przypaść mnie. Nie wiem, czy podróż będzie fizyczna, czy jedynie mentalna, mam jednak kilka pomysłów na zwiększenie swoich szans na przetrwanie. Tym razem lepszych, niż ostatnio, gdy spotkałem samego siebie. .

Popatrzył ponownie na Sif - Lady, dziękuję za klaryfikację i potwierdzenie mojej tezy, a zarazem wskazanie drogi. Jednocześnie, zniszczenie przetrwalnika może, ale nie musi, osłabić Królową. Okazanie go, przeniesienie może również spowodować, że sama przyjdzie go odzyskać. W związku z tym potrzebujemy dwóch rzeczy. Ochrony oraz akcji dywersyjnej. A biorąc pod uwagę jaką potęgą dysponujemy... mam na myśli oczywiście osoby zebrane tutaj, proponuję, by wezwać do nas jeszcze kilka osób. Powinniśmy się podzielić na dwie grupy. Grupy powinny być ze sobą w kontakcie i... z jednej strony chronić artefakt i moją z nim batalię, a z drugiej spróbować wywabić samą Królową, skupić jej wzrok na sobie i najlepiej ściągnąć do siebie. Najlepszą przynętą byłby sam kamień, ale może jest coś jeszcze, co ją interesuje? Loki? - Spojrzał wymownie na Boga Oszustów.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020