{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Sanctum Sanctorum
Autor Wiadomość

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Wto 07 Sty, 2020 18:38   

Strange przyjął pytanie i komentarz Lokiego grzecznie, jednak z wypracowanym przez lata dystansem. Zupełnie jak w szpitalu, gdy zmuszano go do rozmowy z rodziną jakiegoś idioty, który nie do końca rozumiał, że na strzelaninę nie przynosi się noża, a Christine po raz kolejny ściągnęła go do pomocy...

Podszedł do jednej z szafek, przejrzał jej zawartość, sięgnął do szuflady, przejrzał, co tam ma. Po chwili grzebania wyciągnął jednak średniej wielkości kamień i podał Oszustowi. Ciekawy dobór kamienia, chociaż nie wiedział, czym jest "odłamek", o którym mówił Loki, jakie ma właściwości i jak najlepiej zneutralizować "widoczność" takiego artefaktu. Bo co do tego, że wiedząc, czego szukać, da się go odnaleźć, nie miał wątpliwości.

Poszukiwania kamienia dały Doktorowi chwilę na zastanowienie.

- Możliwości mamy de facto trzy. Można spróbować zmniejszyć widoczność odłamka i w ten sposób ukryć go od wzroku poszukujących go istot. Do tego trzeba jednak dobrze poznać jego właściwości i działanie, chyba, że to już wiesz? - pytanie było rzucone od tak i zupełnie nie przerwało słowotoku Stevena. - Można ukryć go również fizycznie. Rów Mariański, księżyc, środek Mount Everest... opcji jest sporo, ale czy coś dadzą? Wątpię. Jeśli nie połączy się go z pomysłem pierwszym. No i można oczywiście mieć go przy sobie, albo oddać komuś, kto umie go wykorzystać przeciw Królowej. Przy okazji, czego szukasz? Pytam, bo większość z tych ksiąg przeczytałem, albo przynajmniej przekartkowałem, pewnie lepiej podrzucę kilka tomów. - o tym, że przekartkowanie w przypadku Strange'a to praktycznie to samo, co czytanie, nie było sensu wspominać.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 435
Wysłany: Pią 10 Sty, 2020 19:44   

Poczuł przypływ nie swojej złości. Czyli dziewczynie nic nie było, pocieszające. Z czystej ciekawości sięgnął do jej umysłu, żeby dowiedzieć się jaki jest powód i... cóż, ta wizja była dość ciekawa. Na tyle, że zatrzymał się w kartkowaniu kolejnej księgi, by zanalizować, co właściwie miało znaczyć to połączenie.
- Nosiłem gorsze rzeczy. - przekazał telepatycznie Sway. Niech się zastanawia, co miał na myśli.

- Powiedzmy, że wiem do czego służy - odparł nieco zbyt cicho i zbyt łagodnie niż powinien. Był przyzwyczajony do utrzymywania swoich własnych emocji głęboko w sobie, utrzymywanie wciąż wyciekających na zewnątrz cudzych uczuć było jednak o wiele trudniejsze. Z dwojga złego lepiej w tę stronę, jak sam stwierdził. Przećwiczył trzy głębokie oddechy zanim kontynuował. - To część o wiele większej całości, ale to powinieneś wiedzieć. Są na nim brakujące naszym wrogom znaki pozwalające na otwarcie więzienia Mistrza. Zrobiony jest z materiału, jaki nie występuje nigdzie na ziemi. To musi ci wystarczyć.
Bo nic więcej nie wiem sam.

- Czego szukam? Szukam własnie czegoś mocnego do zapieczętowania tego cholerstwa. Wzmianek z okresu starożytnego Egiptu, które mogą mieć związek. Informacji o tych, którzy przeżyli atak Królowej... I z czystej ciekawości, biblioteka Asgardu nie jest aż tak rozległa jakby się zdawało - wyjaśnił, nie odrywając wzroku od woluminu w rękach. W końcu odłożył go na półkę. Faktycznie, mógł tak szukać godzinami właściwego tomu i nie znaleźć nic, co by przyciągnęło jego uwagę.
- Jeśli kojarzysz coś takiego, chętnie skorzystam z pomocy. - Potarł nerwowo skronie. - Mam problem z ułożeniem priorytetów w tej chwili. Musimy ściągnąć Sif. To zaklęcie to wrzód na dupie - dodał już ciszej. Oby to zaklęcie nie było na wieki, bo mógłby jednak pozwolić sobie się wściec...

Jak to mówią, najlepiej skupić się w takich chwilach na czymś zajmującym. Więc Oszust się zajął. Usiadł po turecku pod regałem i zaczął powoli tkać i pieczętować zaklęcia w szmaragdzie. Nie miał zamiaru powtarzać zaklęć użytych w amulecie od Strange'a, więc były to już bardziej zaawansowane, znane mu z Asgardu. Miał nadzieję, że te dwa maleństwa w pełni ochronią jego towarzyszkę przed tym, co może nastąpić.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/26 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1360
Wysłany: Sob 08 Lut, 2020 09:54   

Z zaskoczeniem odebrała ogromną troskę jaką ją obdarzyła Sway, dlatego nawet dobrze, że kobieta szybko podeszła do niej i pomogła usiąść, bo było spore prawdopodobieństwo powrotu do pozycji leżącej. Kobieta wpatrywała się w nią przez chwilę tak jakby nie doszło do zapoznania się sprzed kilku chwil, ale wrażenie zaraz minęło i Wanda, choć blado, posłała jej delikatny uśmiech. Cały czas jednak nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że Sway obdarzyła ją ogromnym zaufaniem i uczuciem sympatii i szczerze mówiąc, zastanawiała się czym sobie zaskarbiła tak wiele pozytywnych emocji. Nie żeby zamierzała narzekać... Ot przyzwyczaiła się raczej do nieufności wobec swojej osoby, nawet przez te, które nie do końca ją znały... a tu kolejny raz ktoś dawał jej szansę, aby w końcu mogła pokazać się z dobrej strony... i to na dodatek pomimo nie pohamowanej złości, którą skierowała wprost na Lokiego.

Równie niepohamowanym, acz krótkim śmiechem parsknęła Wanda na ten obrazowy opis z jakim podzieliła się Sway.
- Uważaj, przy mnie słowa wypowiedziane mogą stać się prawdą... A wtedy już na pewno zostanę wyproszona z tego bajkowego domostwa - ...Już w myślach dodała, że i tak zapewne tak się stanie, skoro nie popisała się w rozmowie podczas której powinna zachować zimną krew i opanowanie.
- Powiedz mi... - Rozsiadła się wygodniej i troszkę ignorując słowa Sway zapytała - Kim jesteś? Nie pochodzisz z Asgardu to wiem na pewno... - Bardziej zaciekawiła się jej osobą niż zwiedzaniem terenu, aczkolwiek nie oznaczało, że przy kolejnej frazie nie wstanie i nie zacznie żywiej rozglądać się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wyjścia.





Strój na gale

 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1528
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Pon 10 Lut, 2020 17:15   

Wzdrygnęła się widocznie, kiedy usłyszała głos Mat... Lokiego w swojej głowie. Nikt cię nie nauczył, że nie wchodzi się do cudzego umysłu bez pozwolenia? I akceptuje wyzwanie. Nie wiedziała, czy to do niego dotrze, czy nie, ale jeśli nie, to może nawet i lepiej, nie dowie się o jej planie na wciśnięcie go w coś znacznie gorszego od tych gorszych rzeczy, które miał na sobie.

- Poważnie? - Sway aż się oczy zachwyciły i patrzyła teraz na Wandę jak na najcudowniejszy prezent, jaki dziecko może znaleźć pod choinką. - Bo mam kilka ciekawszych pomysłów na stroje dla Lokiego, znacznie ciekawsze od tego, który opisałam. - Mrugnęła do towarzyszki niedoli.

No dobra, pomimo ostrożności w kontaktach z obcymi sobie osobami, Sara miała dziwne przeczucie, że może zaufać Wandzie, przynajmniej w podstawowych kwestiach. Tym bardziej, że obie wylądowały w tym pokoju i żadna z nich nie była tym specjalnie zachwycona.
- Chciałabym, przynajmniej bym od razu wiedziała kim jest facet, z którym mnie wysłano na drugi koniec świata. - Odruchowo rozejrzała się i zniżyła nieco głos jakby oczekiwała, że ktoś ich jednak podsłuchuje. - Jestem tylko mutantem i to takim, który raczej nie nadaje się na pierwszą linię frontu. Nie żebym się tam pchała z własnej woli. Za to Matt... to znaczy Loki, potrafi więcej. A co z tobą? Nigdy nie widziałam, żeby ktoś zrobił coś takiego co ty w tamtym pokoju.




 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Czw 13 Lut, 2020 18:38   

Strange spojrzał na jedną ze ścian. Niee... przecież to nie mogło być tak proste. Ale? Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze! A przynajmniej warte sprawdzenia.

- Podsumowując. Potężny artefakt, na którym znajdują się ryty, znaki czy inne symbole, pozwalające na uwolnienie "Mistrza". Bez nich, rzeczonego nie da się uwolnić. Dochodzi nam wobec tego opcja czwarta i piąta. Zniszczenie artefaktu lub jego modyfikacja w taki sposób, by przestał być wartościowy. Próbowałeś coś takiego uzyskać?

Podszedł do globusa, stojącego w pomieszczeniu i zaczął mu się przyglądać. Poszukiwał Sif. W pierwszym momencie nie do końca uwierzył, że to ona. Nie miała na sobie zbroi, nie machała mieczem. Jadła jabłko. Cóż... mogło być gorzej.

- Zaraz wracam. Znaczy, częściowo. Aaaa.. i ostatnia półka, trzecia książka od lewej. Mam nadzieję, że radzisz sobie jako tako z hieroglifami. - powiedział, po czym otworzył portal wielkości swojej głowy i zajrzał do niego.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Nie 08 Mar, 2020 19:51   

//Stark Tower - Mieszkanie Bannera

Podróż przez portal była o wiele przyjemniejsza niż ta podczas wycieczki na Antarktydę. Sif nic nie mówiła, po przejściu przez niego, częściowo z powodu kiepsko skrywanego zachwytu wnętrzem domu Doctora, częściowo by nie spłoszyć Laufeyson, a częściowo dlatego, że akurat jej wzrok padł na siedzącego niczym niewinne dziecko Lokiego.

W końcu!

- Loki Laufeyson, na mocy rozkazu Odyna zostaniesz przeze mnie doprowadzony przed oblicze Wszechojca - oznajmiła oficjalnym tonem, nie bawiąc się w żadne powitania. - Zaraz po pokonaniu Mistrza - dodała zanim zdołałby jej przerwać. - Jeśli spróbujesz uciec, to przysięgam, że zaciągnę cię do Asgardu za włosy i jak wór kości rzucę cię u nóg twego ojca.

- Doctor Strange był uprzejmy mnie poinformować, że potrzebujesz mojej pomocy. W czym konkretnie? - zapytała już całkiem innym głosem, zaciekawionym, niemal rozluźnionym, chociaż jej oczy czujnie spoczywały na każdym ruchu Laufeysona.




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1048 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 435
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2020 18:48   

Podziękuj za to nowej koleżance. Nie lubię czuć nie swoich emocji, to źle robi na cerę...
Jeśli Oszust wiedział cokolwiek ze swojego doświadczenia z midgardczykami, to na pewno droczenie się z kobietami prowadziło do odrobiny dobrej zabawy, w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu, i nie zamierzał nie skorzystać z okazji. Zwłaszcza, że znał już możliwości tej jednej mutantki.

- Zawsze mogą próbować odtworzyć ten fragment, co osobiście uważam za mało opłacalne na obecną chwilę - wymamrotał w stronę maga, wciąż skupiając się na pieczętowaniu klejnotu. - I nie, nie próbowałem. Nie miałem zbytnio warunków na czasochłonne prace ani wystarczających narzędzi. Wspominałem już, że włamali mi się do pracowni? - spytał "niewinnie", choć można wyczuć w tym ostatnim zdaniu lekką irytację. OCZYWIŚCIE, że brałby pod uwagę te możliwości, gdyby miał na to czas i nie musiał martwić się faktem, że zarówno Asgard, jak i teraz pewnie ludzie Królowej, polują na niego, choć z różnych powodów. NIE MA SIĘ CZYM DENERWOWAĆ. Na szczęście zaklinanie pomaga w opanowaniu.
Za to wskazówkę co do lektury przyjął ze szczerą ulgą.
- Dzięki i nie martw się, uczą tego języka u nas. - Skierował się po wskazaną książkę. Oszust naprawdę nie lubił nie wiedzieć, jak na wyszkolonego asgardzkiego [s]szpiega[/s] arystokratę przystało. W końcu do tego go szkolono, jakby nie było, przez kilka dekad.
Wrócił na swoje miejsce na podłodze i zabrał do czytania, obserwując tylko co jakąś chwilę otoczenie, gdyby Doktorkowi wpadło coś głupiego do głowy.
Ale jak na razie to zamiast głowy pojawiła się cała Sif.
-Taa, ja też się stęskniłem. - Rzucił, jakby na odczepnego, sprawdzając reakcję.
- Cóż, po tym co usłyszałem mniemam, że posiadasz więcej informacji o ruchach Mistrza lub oczekujesz aż braciszek ci je przekaże. - Uśmiechnął się ledwie zauważalnie. - W obu przypadkach warto mieć cię w pobliżu. - Wrócił wzrokiem do księgi. W obecnej chwili niezbyt się spieszył z przewracaniem stron. Wiedział jak to drażni innych.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Sro 15 Kwi, 2020 09:22   

Strange nie opuszczał Sanctum Sanctorum. Czuł się tu nad wyraz bezpiecznie, a przynajmniej miał świadomość, że jego obecność tutaj bardzo mocno utrudni, jeśli nie uniemożliwi zniszczenie budynku. A to, wbrew wszystkiemu, było arcyważne.

Obecność dwójki, jak zwał, tak zwał, bogów z Asgardu też drastycznie podnosiła zdolności bojowe okolicznych kilkudziesięciu metrów kwadratowych wręcz niebotycznie. Doktor nie zapominał również o Wiedźmie i jej nowo poznanej koleżance, której potencjału bojowego jeszcze nie miał możliwości ocenić. Cóż, jeszcze ze dwa bataliony wojska i można podbijać świat. No, a przynajmniej jakiś niewielki kraik.

Strange doszedł do wniosku, że przede wszystkim nie będzie się wtrącał w wewnętrzne sprawy Asgardczyków, a jeśli Sif pragnie zabrać z Ziemi Lokiego - fantastycznie, lepszej wiadomości przynieść mu nie mogła. Jeden problem potencjalnie z głowy. Należało się zająć tym drugim.

- Mogę spojrzeć na ten artefakt? - zapytał niewinnie



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Sob 18 Kwi, 2020 20:57   

- Widzę jak bardzo tryskasz entuzjazmem i radością - oznajmiła bez cienia emocji w głosie, za to z lekkim uniesieniem lewej brwi. - Zacznę się martwić, kiedy zaczniesz mnie przytulać na powitanie.
Na wspomnienie Mistrza jej spojrzenie stwardniało, brwi się ściągnęły, a w oczach pojawiła się furia pomieszana ze sporą dawką nienawiści.
- Trzy walkirie, które doprowadził swoimi działaniami do szaleństwa miały się przebudzić i zaatakować Midgard. - Celowo nie wspomniała o tym, że ona i Hulk zrobili na Antarktydzie krwawą łaźnię i plan Mistrza poszedł się kochać. Niech Laufeyson chociaż części rzeczy domyśla się sam.
- Artefakt? - zapytała lekko skonfundowana, spoglądając najpierw na Strange'a, a potem na Lokiego. - Kogo znowu okradłeś? Jak na razie skutecznie uciekasz śmierci spod jej topora, ale zdecydowanie za bardzo kusisz los. - Rzuciła Laufeysonowi spojrzenie matki, która bardzo się zawiodła na swoim dziecku i nie wiedziała jak mu wbić do głowy chociaż odrobinę lekarstwa znanego jako "najpierw myśl, potem rób".




 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/26 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1360
Wysłany: Sob 09 Maj, 2020 22:33   

- Wszystko okay? - Zaniepokoiła się wzdrygnięciem Sary. Wanda zachowywała względny spokój, ale prawda była zgoła inna. Bała się, że znowu moc wymknęła się spod kontroli, że znowu... stało się coś co wyszło od niej, ale zupełnie za jej plecami. Mimo to wpatrywała się w kobietę tak jak gdyby nigdy nic. Ot, zwykła troska, roztkliwianie się nad grymasem, kogoś kto wykazał się troską wobec niej.

Parsknęła śmiechem widząc ten błysk w oku Sway, jej minę oraz w ten równie zabawny sposób reagując na to co powiedziała. To dość nietypowe, bo zwykła mierzyć się ze strachem. Moc kobiety miała w sobie również coś złowrogiego. Nie bez powodu nieraz została nazywana "wiedźmą". Kiedyś wstydziła się tego przydomku, a teraz? Teraz nosiła go z dumą. Czyżby w końcu przestała uciekać od przeszłości? Nie tak łatwo o takie słowa, gdy u boku brakło kogoś kto zwykle był jej ostoją. Nie myślała o tym, dała ponieść się chwili, odsunęła to z jakimi spojrzeniami będzie musiała się zmierzyć po powrocie... no właśnie... dokąd? Wiedziała jak tam wrócić?

- Myślę, że i tak już przesadziłam... Mam nadzieje, że nie zmienił się w żabę... - Skrzywiła się, bo szczerze mówiąc nadal nie wiedziała jak się skończyły jej małe.. "czary-mary" stąd ta niepewność i niewypisane pytanie na obliczu Szkarłatnej. Może nie znały się jakoś dobrze, ale kobieca intuicja mogła podpowiedzieć, by Sway od razu potwierdziła, że absolutnie nie doszło do aż tak kuriozalnej sytuacji, wyjętej prosto z bajki, którą dawno temu uwielbiał czytać jej na dobranoc Pietro.
- "Tylko" przy byciu mutantem mi zupełnie nie pasuje... - Rzuciła również obniżonym tonem i z przerażeniem doszła do wniosku, że to tekst który by wypowiedział jej ojciec, dlatego zaraz łagodniej się uśmiechnęła.
- Na którą linię frontu zatem się nadajesz? - Zapytała zachęcona ciekawością ze strony Sway, bo skoro ona pyta o jej moc... to postanowiła zapytać o to samo.
- Gdybym tylko wiedziała. Na pewno emocję grają tu dużą rolę. Czasami pomyślę o czymś i o... już się dzieje. Czuję się wtedy... że mogę naprawdę wszystko...  - Posłała jej dość smutny uśmiech.
- ...Ale skoro widziałaś wiele innych "cudów" to zapewne masz kontakt z innymi mutantami? Dobrze jest trzymać się razem... w tych czasach...





Strój na gale

 
 

Sway 





Imię i nazwisko: Sara Wayland
Pseudonim: Sway
Data urodzenia/Wiek: 25 grudnia 1981, 32 lat
Zdolności: Uzdrawianie, manipulacja pamięcią, niewidzialność
Dołączyła: 22 Lip 2007
Posty: 1528
Skąd: Tucson, Arizona
Wysłany: Wto 12 Maj, 2020 17:11   

- Yeah... Najwyraźniej Loki potrafi czytać mi w myślach. Nie wiem czy się cieszyć czy martwić. - Wzruszyła ramionami. - Nie, na szczęście nie stał się żabą.

Sway się wzdrygnęła. Niewiele rzeczy ją obrzydzało, ale żaby i ropuchy zaliczało się do tej wąskiej kategorii okropieństw, które unikała za wszelką cenę. A myśl o tym, że Wanda mogłaby zamienić Lokiego w płaza i na dodatek sprawić, że jego "odczarowanie" wymagałoby pocałowania go... Dość powiedzieć, że Sarze zrobiło się mocno niedobrze na samą myśl o tym.

- Na tę jak najbliższą domu - powiedziała żartobliwym tonem, otrząsając się z myśli o całowaniu żab. - Może jako szpieg wśród linii wroga jeśli uda mi się lepiej zapanować nad niewidzialnością. Lepiej mi idzie z uzdrawianiem.

Pominęła wymazywanie pamięci, bo z doświadczenia wiedziała, że to zwykle odstraszało od niej innych niż przyciągało, a podejrzliwości miała dosyć na bardzo długi czas. Wystarczył jej Loki i to aż na całą resztę życia.

- Jak to mówią "w grupie raźniej", ale to też ma swoje minusy, gdy na małej przestrzeni jest kilkadziesiąt osób z różnymi mocami. Konflikty są nieuniknione, a wtedy robi się nieciekawie. Zwykle Profesor stara się to łagodzić, jeśli nie słowem, to swoimi mocami, ale nie zawsze jest w pobliżu, zwłaszcza ostatnio, i musimy sobie radzić sami. Jeśli stwierdzisz, że masz dość tego przystojnego doktorka, to zawsze możesz po mnie zadzwonić.

Sara rozejrzała się po pokoju i po chwili poszukiwań znalazła papier i ołówek. Napisała na kartce "Sway" i poniżej numer telefonu.

- Dzwoń nie tylko wtedy gdybyś miała dość Strange'a. - Podała kartkę Wandzie. - A jeśli czujesz się już lepiej, to może sprawdzimy, co te dwie łajzy robią?




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018