{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Ogród
Autor Wiadomość

Icarus
[Usunięty]



Wysłany: Nie 08 Sty, 2017 22:17   

- No wiesz, rzadko mam okazję wychodzić z instytutu, więc to chyba nic dziwnego? Tęsknię trochę za tłokiem miasta, za sklepami i w ogóle wszystkim. Choć piknik to pewnie raczej w jakimś parku czy coś, a nie w środku miasta - w sumie Central Park był olbrzymi. Może tam Abbie chciała go zabrać? Albo do jakiegoś innego parku. W Nowym Yorku pewnie było trochę miejsc do wyboru. A może pójdą tylko do North Salem? Małe i ciche miasteczko, spokojne.
- Zdecydowanie za dużo mówisz - stwierdził, wyciągając rękę w jej stronę by samemu móc poprawić jej włosy i odgarnąć je lekko za ucho. Uśmiechnął się delikatnie - Powiedziałem, że jutro, więc wiesz kiedy chcę - zastanawiał się czy Abbie zawsze była taką gadułą czy może tyle gadała, bo denerwowała się przy nim. Niektórzy tak mieli, że w stresie nawijali, mówiąc przy tym sporo niepotrzebnych rzeczy. Kiedy będzie chciał. Przecież już powiedział kiedy.
 
 

Abbie
[Usunięty]



Wysłany: Nie 08 Sty, 2017 23:56   

- Zanim dojdziemy nawet do jakiegoś parku, pierw będziemy musieli się przejść przez miasto. Chociaż kawałek... - wyszeptała i spojrzała na niego z lekkimi rumieńcami na policzkach. Trudno było powiedzieć czy to przez jego gest czy może uwagę, że za dużo gada. A może oba? Trudno było to ocenić nawet Abbie, zwłaszcza że poczuła się po prostu niezręcznie.
- Więc jutro - powiedziała wreszcie ciągle wlepiając w niego wzrok. Sama nie wiedziała czemu reagowała akurat tak. Może to przez to, że po prostu nie oczekiwała czegokolwiek i Jay po prostu troche ją zaskoczył chociaż był to zwyczajny gest? To nie było jak pocałunek, którym sama go przed chwilą obdarowała.
- Tak? - zapytała jeszcze by się upewnić i odwróciła wzrok patrząc gdzieś przed siebie. Zrobiło jej się po prostu głupio. I to jakoś bardziej niż zwykle.
 
 

Icarus
[Usunięty]



Wysłany: Pią 13 Sty, 2017 12:23   

- Spacer przez miasto to co innego. Wiadomo, że nie teleportujemy się do parku. No, ja na pewno nie umiem. Zresztą to mogłoby być niebezpieczne - zauważył rumieńce na jej policzkach i zawstydzenie. Fakt, sam był zaskoczony swoim gestem, jakoś tak wyszło, że włosy musiały pójść za ucho, więc on to zrobił. A kiedy tak wpatrywała się w niego, będąc całkiem blisko... Jay mentalnie potrząsnął głową i cofnął dłoń z jej twarzy. Jeszcze chwilka, a mógłby zrobić coś czego nie powinien. Coś co tylko by zrobiło Abbie większą nadzieję.
- Tak, jutro. Mogę pomóc w przygotowaniach jak tylko powiesz mi co i jak - nie będzie przecież zwalał całej organizacji na dziewczynę. Pewnie niejeden chłopak by tak zrobił, ale Jay taki nie był. Zdecydowanie wolał żeby razem wszystko przygotowali. W sumie to tak nawet będzie szybciej.
 
 

Abbie
[Usunięty]



Wysłany: Sob 14 Sty, 2017 15:05   

- Przygotowania.. - powiedziała do siebie i na moment się zamyśliła przykładając dłonie do policzków mając jednocześnie nadzieję, że jej zakłopotanie nie było aż tak bardzo zauważalne.
- Kilka rzeczy trzeba zrobić, fakt, więc będzie mi bardzo miło jeśli będziesz chciał pomóc. Raczej nic trudnego, więc no... Bo tylko kanapki przygotować, coś do picia, ale to jutro przed wyjściem. Możemy się pobawić w pieczenie ciastek - powiedziała chociaż nie do końca wiedziała co się powinno się przygotować na taki piknik. Więc uznała, że dobrze będzie zrobić po prostu coś. Najwyżej na następne "podejścia" będzie już wiedziała, co powinni zabrać ze sobą.
- Będziemy musieli poszukać jakiegoś koszyka. Jak w filmach, takie śmieszne, specjalnie do takich rzeczy. Chociaż możemy też wziąć po prostu plecak, to chyba nie ma takiego znaczenia. Do tego koc, albo dwa, ale z tym nie będzie problemu... I to chyba będzie wszystko - uśmiechnęła się lekko. Nie żałowała tego nicnierobienia. Może wyszło troche krępująco, tylko przez chwilę na szczęście dla niej, ale było miło. No i już mieli plany na następny dzień, więc będą mogli spędzić ze sobą jeszcze więcej czasu, a jej to wcale nie przeszkadzało. Ba, cieszyła się z tego. Miała nadzieję, że i Jay cieszył się z tych planów choć trochę.
 
 

Icarus
[Usunięty]



Wysłany: Wto 31 Sty, 2017 20:17   

- Jasne. Jedzenie i tak dalej. Akurat na kanapkach się znam. Żadna sztuka, mogę przy nich pomóc, to całkiem łatwe. Z piciem też. Przy pieczeniu raczej nie pomogę - uśmiechnął się lekko. W domu bardzo dużo pomagał matce. Miał masę rodzeństwa, które potrzebowało jedzenia i nieraz to on się zajmował przygotowywaniem kiedy mama była w pracy. Trochę też gotował, ale tym się nie zajmował już od bardzo dawna, więc teraz raczej nie byłby w stanie niczego przygotować. Chyba, że z czyjąś pomocą.
- Można plecak, powinien nam wystarczyć. No i koc. Jeden większy zamiast dwóch będzie okej. Chyba nie musi być dokładnie jak w filmach? Ale jak znajdzie się ten taki śmieszny koszyk to i do niego zmieści się jakoś wszystko - jemu to w sumie było dosyć obojętne. Chodziło o samą ideę pikniku, a nie o to co dokładnie zabiorą ze sobą. To było nieco mniej istotne. Jak dla niego to mogli po prostu wziąć tylko koc i posiedzieć sobie na trawie w parku, też byłoby super.
- A jakieś plany na dzisiaj? Czy nic konkretnego? - zapytał dziewczynę po chwili.
 
 

Abbie
[Usunięty]



Wysłany: Sob 11 Lut, 2017 15:14   

Jay miał rację. Nie musiało być jak w filmach. Koszyk czy plecak, czy cokolwiek innego... Tak naprawdę to nie powinno mieć większego znaczenia. Najważniejsza chyba była sama 'idea' pikniku, prawda? To było najważniejsze w tym wszystkim. Żeby usiąść gdzieś poza Instytutem, spędzić razem czas, nieco lepiej się poznać i tak dalej.
- Hm... Raczej nic konkretnego. Poza przygotowaniami na jutro. Nigdy zbyt wiele nie planuję bo to później nie wychodzi i tak wiesz... I wtedy to po prostu nie ma sensu - powiedziała z lekkim uśmiechem. Zdecydowanie wolała żyć chwilą niż zastanawiać się nad tym co będzie robić za tydzień czy dwa. To było zbyt ograniczające.
- A Ty? Poza pomocą mi odrobinę przy przygotowaniach?
 
 

Alex Rossa 

Na drugie mam Obelix




Imię i nazwisko: Alex Rossa
Pseudonim: brak
Data urodzenia/Wiek: 02.06.1994 / 19 lat
Zdolności: manipulacja powietrzem | tworzenie iluzji | generacja pola siłowego
Dołączył: 10 Lis 2016
Posty: 82
Wysłany: Nie 21 Paź, 2018 18:33   

zt// Podjazd, z Jane

Szlag.
A już myślał, że pozbędzie się wszelkich ogonów. Widocznie Jane wiedziała o czymś, czego nie powinien wiedzieć on. Albo zobaczyć. W każdym razie przymusowe towarzystwo będzie musiał jakoś znieść.
- Skoro tak bardzo chcesz... - westchnął ostentacyjnie. - Zero zaufania do drugiego człowieka, do czego to doszło - dodał na pół żartobliwym tonem, zanim podreptał za swoją przewodniczką.

Oczywiście zerkając po drodze dookoła w poszukiwaniu czegoś odstającego od normy. Nawet ogród, do którego trafił, nie za wiele sobą reprezentował o tej porze roku. Może latem jest tu piękniej, kiedy kwitną krzewy, ale na chwilę obecną jedynym interesującym obiektem były ławki. Zajął się więc oglądaniem murów szkoły z tej strony. Szukał wystającyh lub obluzowanych elementów, czy choćby winorośli sięgających okien na piętrze. Tak w razie potrzeby wyjścia inną stroną niż przewidziana.
- Umm, ładny ogródek, latem będzie lepiej? - podsumował niepewnie, idąc alejką. Bardziej interesowała go linia drzew i to, co mogło się tam kryć. Bo niby miałby uwierzyć, że Szkoła nie ma tu, oprócz zmutowanych uczniów i kadry, zmutowanego zwierzaczka jako maskotki, który lubi tam sobie pohasać. Niewiele myśląc właśnie tam postanowił skręcić. To znaczy próbował, bo jednak nie wypadało iść na przełaj przez grządki, a ścieżki były ułożone chyba na odwal się i strasznie skręcały we wszystkie strony.



Theme
Strój na Galę

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Wto 30 Paź, 2018 19:52   

- Źle trafiłeś. Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby, którym bezwarunkowo ufam - powiedziała uśmiechając się, ale ton głosu jaki użyła, sugerował śmiertelną wręcz powagę jej słów. I tak zresztą było, tylko pięciu osobom w pełni ufała.

- Zaufanie to coś na co trzeba sobie zasłużyć. Zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy tak wiele osób jest niechętnych mutantom albo wręcz otwarcie manifestuje swoją wrogość wobec nas. I owszem, latem jest tu pełno kwiatów.

Kiedy zobaczyła, gdzie młody próbuje wymanewrować krętymi ścieżkami, dogoniła go i położyła mu rękę na ramieniu, powstrzymując go przed dalszym podążaniem w niewłaściwym dla niego kierunku.

- Chwilowo park jest niedostępny dla uczniów. Mamy problem z wilkami, które postanowiły się tam osiedlić. Nie masz przypadkiem ochoty na gorącą czekoladę i coś do zjedzenia?




 
 
 

Alex Rossa 

Na drugie mam Obelix




Imię i nazwisko: Alex Rossa
Pseudonim: brak
Data urodzenia/Wiek: 02.06.1994 / 19 lat
Zdolności: manipulacja powietrzem | tworzenie iluzji | generacja pola siłowego
Dołączył: 10 Lis 2016
Posty: 82
Wysłany: Sob 03 Lis, 2018 21:13   

No dobra, ale takiego wywodu od Jane to się nie spodziewał. To znaczy, nie sądził, że ktoś w ogóle może wziąć na poważnie jego słowa. Dla niego oczywistym było, że to tylko żart dla rozluźnienia atmosfery, no ale widocznie się przeliczył. Ta kobieta zdecydowanie nie posiadała poczucia humoru.
- Dobra, dobra, wyluzuj... - skwitował, tonem typowego nastolatka mającego dość dyskusji z rodzicem. Ja pieprzę, co z nimi wszystkimi jest nie tak? - Rany. Jak ty możesz żyć w takim stresie? Branie wszystkiego do siebie i na poważnie szkodzi zdrowiu, wiesz.

Oczywiście też nie pozwoliła mu pójść tam, gdzie chciał. I brała go naprawdę za debila jeśli myślała, że uwierzy w bajeczkę o wilkach. Na boga, przecież nie miał pięciu lat. Przez chwilę przypatrywał się jej twarzy lekko mrużąc oczy i próbując wyczytać z niej jakiekolwiek informacje. W każdym razie już wiedział gdzie powinien wykraść się w pierwszej kolejności, jeśli załatwi pomyślnie papierologię. Bez tego ostatniego w życiu nie pozbędzie się ogonów...
- Czekolada brzmi jak całkiem niezły pomysł. - Uśmiechnął się. - Prowadź... proszę - dodał po sekundzie zawahania. W sumie sam nie wiedział po co, ale takie poważne osoby zwykle przychylniej patrzą jak się używa "trzech Pe". Warto było spróbować.

zt// Kuchnia (razem z Jane)



Theme
Strój na Galę

 
 

Wolverine 





Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1438
Wysłany: Pon 31 Sie, 2020 19:39   

/ z Danger Room

Logan był wielce zdziwiony, że do zasypania tak niewielkiej przestrzeni Jane potrzebowała także Gambita. Może się przeliczyła, co wątpliwe lub zwyczajnie marzyła jej się scena zawierająca w sobie ich dwóch bez koszulek. Dobra strona była taka, że uwiną się szybciej i szybciej skończy się ta szopka. Dopił piwo i z mniejszym niż niegdyś zaintrygowaniem obserwował wyczyn Jane. Zdążył już przywyknąć do tego rodzaju zjawisk, poza tym miał nadzieję, że szpadel nie pozostał całkiem ze szła, biorąc pod uwagę lekkie wymęczenie kobiety. Mimo to, zawsze to lepsze niż kopanie rękoma, co równałoby się syzyfowej pracy.
Jego oczom w żaden sposób nie był w stanie umknąć widok ogrodu, a raczej jego pewnej części. Znacznie ubliżała reszcie. Nawet on sam musiał przyznać, że wyglądało to nieciekawie.




 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Pią 04 Wrz, 2020 19:39   

W promieniu kilku metrów wokół dziury o średnicy około stu pięćdziesięciu centymetrów leżało sporo ziemi i kawałki wyrwanego trawniku. Sama dziura zionęła głębokością jakichś ośmiu do dziesięciu metrów, więc to nie było tak, że dała się łatwo zasypać, tym bardziej, że cześć ziemi rozprysnęła się wśród ździebeł trawy i przeleżała tam jakiś czas.
- Przypuszczam, że trzeba będzie dowieźć kilka worków ziemi ogrodniczej - powiedziała zaglądając ostrożnie w dziurę i oceniając ilość luźnej ziemi wokół niej. - Stark definitywnie dostanie rachunek za naprawy, a przynajmniej naprawi statek Quilla za darmo.
- Skoczysz do szopy po tę ziemię? - zapytała Remy'ego.

Gambit skinął głową i zostawił ich samych.*



*Z uwagi na zgłoszoną nieobecność Gambita, zostaje chwilowo odmisiowany z aktywnego udziału w sesji.




 
 
 

Wolverine 





Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1438
Wysłany: Sro 16 Wrz, 2020 18:39   

Dziura okazała się być nieco większa niż sobie wyobrażał. Najwyraźniej danger room znajdował się głębiej, niż myślał. Podszedł żwawo do dziury i zaczął ją zasypywać ziemią, która była rozsypana wokół. I tak przyda się ta, którą przyniesie Gambit. Był pewien, że po tej pracy i po swej długiej podróży będzie spał lepiej niż kiedykolwiek. Czuł na sobie spojrzenie Jane, ale nie przeszkadzało mu to ni trochę. Sam się jej wcześniej przyglądał, czyż nie? W końcu był to imponujący pokaz jej zdolności, a to co on robił tu, to było tylko wymachiwanie łopatą. Nic nadzwyczajnego.




 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Pią 18 Wrz, 2020 19:38   

Jane usiadła na kamiennym brzegu pobliskiego klombu przyglądając się bezczelnie Loganowi. A co jej szkodziło. Helliona nie było, zresztą wątpiła by jednak zrobił jej dziką scenę zazdrości. Chociaż z drugiej strony to jednak by było miłe.

- Jakieś sugestie odnośnie obiadu? - zapytała Wolverine'a. - Może steki w Salem, a potem szkocka w naszym pubie? - zasugerowała, nie mając ochoty na kolejną pizzę czy lasagne z zamrażarki. - Trzeba porządnie opić twój powrót.




 
 
 

Gambit 





Imię i nazwisko: Remy LeBeau
Pseudonim: Gambit
Data urodzenia/Wiek: 1984/30
Zdolności: Ładowanie materii nieożywionej energią kinetyczną.
Znaki szczególne: Krwistoczerwone oczy oraz blizna pod lewym okiem.
GXRA 2017
Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 361
Wysłany: Wto 29 Wrz, 2020 13:54   

Dla samego Gambita również prośba Jane stanowiła zagadkę. Owszem rozumiał to, że ktoś musiał zasypać dziurę ale mając do pomocy Wolverina na pewno by sobie z tym poradziła więc ta prośba, na którą przystał wydała mu się podejrzana. Lecz dopiero gdy dotarło do niego jak głęboki jest ten dół zaczynał wątpić w swoje siły, ale nie zamierzał tego po sobie pokazywać. Dobre było też to, że sama Weller zadbała o jakieś narzędzia do kopania jednak po krótkim rekonesansie w terenie Remy stwierdził, że to będzie prawdziwa orka dla jego mięśni. Stanąwszy nad dziurą spojrzał w dół i poczuł lekkie kołowanie w głowie. Nie wiedział, że ich sala treningowa jest aż tak głęboko pod ziemią i gdy już miał się wziąć za kopanie usłyszał glos Jane.
- Pewnie. Niedługo wrócę. – powiedział i oddalił się w stronę szopy.

Nie było go dość długą chwilę jednak droga do szopy. Która zawsze wydawała mu się krótsza teraz jakby się wydłużyła. Na szczęście nikt go nie widział i w końcu LeBeau dotarł do szopy, przed którą stała taczka. Otworzył drzwi i zaczął wrzucać worki z ziemią ogrodniczą na jednokołowy środek transportu. Potrwało to trochę, a sam Gambit lekko się zmachał przerzucając cenny ładunek na taczkę. Zdjął więc z siebie płaszcz i po zamknięciu drzwi i wzięciu około dziesięciu worków z ziemią ruszył w drogę powrotną. Tym razem nie dłużyła się ona Remy’emu i po parunastu minutach dotarł do dziury.
- Dostawa przyjechała. – zapowiedział i rozerwał pierwszy worek z ziemią po czym wsypał jego zawartość do dziury.




 
 

X-23 





Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/21 lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 308
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 23:21   

//Las wokół szkoły

Pozostawiając Warrena samego ruszyła w kierunku ogrodu, bo było duże prawdopodobieństwo, że tam nikogo nie spotka. Niestety w połowie drogi wyczuła znajome zapachy i miała do wyboru: cofnąć się na główną ścieżkę i spotkać rozochoconą gawiedź, która na mur beton będzie próbowała z niej wycisnąć dlaczego wybrała się z Warrenem na spacer i czego chciał od tak mało atrakcyjnie społecznie osoby jaką jest Laura? Przecież tyle ładnych i wesołych dziewcząt jest w szkole, które mogły mu zaoferować milsze towarzystwo. Nikt nie musiał wypowiadać tych słów, same spojrzenia wystarczyły, zresztą...  Co miała powiedzieć? Że sama tego nie rozumiała? I, że szczerze wolała w to nie wnikać? Że bała się tego? Bała się, że pogorszy stan w jakim się znalazła, zresztą wszystkim i tak lepiej bez niej...A więc dobra. Wybrała ścieżkę przez ogród, bo było duże prawdopodobieństwo, że niekoniecznie ją zaczepią i zaczną wypytywać, zresztą... co jak co, ale za jej wyborem kryło się coś o wiele istotniejszego. Były to osoby z którymi o wiele bardziej swobodnie się czuła. Miały tak popieprzone życie jak ona. Nieważne jak wielkie chęci miały inne dzieciaki i jak bardzo próbowały do niej dotrzeć, Laura po prostu tego nie czuła. I choć Jane nie wyciągała z niej informacji, to i tak wolała milczeć przy niej niż udawać kogoś innego, na dodatek kogoś kim nie była.
Tak, odczuwała wściekłość, że dała się skusić na ten spacer i Warren zapewne też, skoro wzbił się w powietrze nad lasem i odleciał. Wiedziała również jak może zareagować Logan, ale on na szczęście tylko rzucał tymi swoimi wymownymi spojrzeniami... Zresztą hej, mógł wcale nie zwrócić uwagę na to, że to zapach Worthingtona mógł wyczuć na jej kurtce z odległości kilku metrów. Uh, w co ona wierzyła.
Natomiast co do Remy'ego... Nie była pewna jego reakcji. Właściwie dopiero z każdym dniem znajomości, a ta się ciągnęła już dość długo miała wrażenie, że poznaję go coraz bardziej, po to by zaskoczył ją na nowo i na nowo. Bywały pełne nadziei momenty, a potem... obydwoje się od siebie odsuwali. Już nawet nie potrafiła powiedzieć kto robił krok w tył jako pierwszy. Nie miało to dla niej w tej chwili znaczenia. Prawda była taka, że nie umieli się odnaleźć, co nie oznaczało, że za nim nie tęskniła.
 
 

Wolverine 





Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1438
Wysłany: Wto 20 Paź, 2020 16:14   

Humor znacznie mu się polepszył na świeżym powietrzu, co jak co, ale natura była mu nieco bliższa niż cztery ściany. Mimo to wciąż daleko mu było do promieniującej radości, która raczej nie leżała w jego stylu bycia.
Słysząc pytanie Jane niemal skamieniał ze zdziwienia. Nie wykonali swej pracy choćby do połowy, a ona już myślała o obiedzie. Chciałby posiadać umiejętność beztroskiego rozważania o wszystkim niezależnie od sytuacji i nastroju. Przerwał wykonywaną czynność by spojrzeć na dziewczynę.

- Myślę, że cokolwiek zaproponujesz będzie w sam raz. - Nie silił się do takich decyzji. Nie wymagał wiele. Zwykle wystarczało mu zwyczajne, proste jedzenie.
Spostrzegłszy Gambita, powracającego z taczką pełną ziemi powrócił do zasypywania wielkiej dziury pozostałościami dookoła niej. Ziemia rozsypana była na całkiem sporej przestrzeni. W końcu gdzieś musiała się podziać. Nic tak po prostu nie znika. Przynajmniej nie coś bez mutacji, która by na to pozwalała...

Szczerze mówiąc praca pochłonęła go tak, że niemalże umknęło jej przybycie Laury poprzedzone lekkim powiewem wiatru. Można powiedzieć, że już wtedy wiedział wystarczająco dużo, jednak jej wyraz twarzy wyprowadził go z błędu. Nie miał zamiaru zadawać pytań. Jak będzie chciała to sama im powie, prawda? Nigdy nic na niej nie wymuszał... No prawie nigdy.




 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846
Wysłany: Wto 20 Paź, 2020 20:47   

Jane przewróciła oczami na jego zdziwienie. No co? Była głodna, to raz, a dwa, spaliła tyle energii naprawiając Danger Room, że prawie straciła przytomność. Nic dziwnego, że miała ochotę poświętować naprawy dobrym obiadem, który nie pochodził z zamrażarki lub spod jej własnych rąk.

- Trochę za łatwo się na to zgodziłeś - mruknęła pod nosem przyglądając mu się z lekką podejrzliwością.

Uśmiechem powitała powrót Gambita, a ten jeszcze się poszerzył, kiedy ujrzała Laurę. Pomachała do niej.

- Siadaj. - Poklepała wolny kawałek murku obok siebie. - Mamy niepowtarzalną okazję popatrzeć jak Logan i Remy powytężają mięśnie na coś innego niż dawanie komuś w zęby.

W sumie Jane chętniej tylko by popatrzyła na wysiłki fizyczne Juliana, ten zaś niestety nadal przebywał w Nowym Yorku i nic nie zapowiadało, że prędko zawita w Westchester, a ona sama nie mogła opuścić szkoły i zostawić Storm samej z uczniami i sprawami administracyjnymi. Cień przemknął przez jej twarz, kiedy jej myśli skupiły się na Hellionie i jego nieobecności. Tęskniła za nim. Za jego uśmiechem, za jego energią i wielkim ego, z którego lubiła spuszczać powietrze.




 
 
 

Gambit 





Imię i nazwisko: Remy LeBeau
Pseudonim: Gambit
Data urodzenia/Wiek: 1984/30
Zdolności: Ładowanie materii nieożywionej energią kinetyczną.
Znaki szczególne: Krwistoczerwone oczy oraz blizna pod lewym okiem.
GXRA 2017
Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 361
Wysłany: Sro 21 Paź, 2020 20:37   

Przytachawszy jeden worek ziemi z taczki stojącej nieopodal spojrzał na Logana i zaczął się zastanawiać czy kiedyś nie pracował gdzieś przy robotach ziemnych, bo musiał powiedzieć, że szło mu całkiem nieźle. Poza tym już samo to, że jakaś część ziemi rozbryzgnęła się na dość dużym obszarze zastanawiał się co tu musiało się stać, bo jakoś na normalną walkę mu to nie wyglądało, ale na razie nie zamierzał drążyć tematu. Musiał jednak przyznać, że pracy było całkiem sporo i przydałby się jeszcze ktoś do pomocy. Oczywiście pracując w dwójkę nie musieli zwracać uwagi na inne osoby, mogące im tylko przeszkadzać więc Remy w sumie był zadowolony, a poza tym była to jedna z niewielu okazji, przy których Cajun nie musiał się bronić przed metalowymi pazurami Rosomaka. Idąc po kolejny worek z ziemią usłyszał pytanie Jane i lekko się uśmiechnął. Odwrócił się na pięcie i spojrzał na tą dwójkę.

- Co do obiadu ja bym proponował na przystawkę małże świętego Jakuba skropione sokiem z cytryny, na ddanie główne wybrałbym jagnięcinę w sosie kurkowym, a na deser panna cottę w sosie malinowym. Do tego butelkę lekkiego wina. – powiedział patrząc na Wolverina i Jane. Cóż może i miał wyrafinowany gust ale po ciężkiej pracy należało się chociaż trochę przyjemności. Po czym wziął kolejny worek ziemi, z zamiarem wsypania jego zawartości do dziury, jednak gdy podszedł do wyrwy lekko się spiął i spojrzał w tą samą stronę co Weller i zastygł w bezruchu. Tego się nie spodziewał co prawda owszem mógł podejrzewać, że jakiś uczeń ich przyłapie oraz, że może być to X, jednak miał nadzieję, że zdążą skończyć pracę zanim ktoś ich zobaczy. Teraz stał i wpatrywał się w dziewczynę z lekkim uśmiechem na ustach.

Cóż nie ukrywał, że serce biło mu szybciej na sam widok panny Kinney, lecz wiedział, że gdyby coś jej zrobił to z pewnością Logan, by go zabił dlatego też choć był pewny swoich uczuć już od dłuższego czasu nie wiedział co powinien zrobić. Teraz bliskość Rosomaka i Laury stała się dla Gambita lekkim zagrożeniem lecz w końcu musiał wykonać ten krok gdyż podejrzewał, że sama X się na to nie zdecyduje. Lecz najpierw otworzył kolejny worek i jego zawartość wylądowała w dziurze, po czym czekał jaka będzie reakcja dziewczyny, choć był pewny, że przyśpieszone bicie jego serca zdradzało go przed każdym, kto na niego patrzył.




 
 

X-23 





Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/21 lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 308
Wysłany: Czw 22 Paź, 2020 22:52   

Chcąc nie chcąc jej spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Logana. Nie musieli rozmawiać, by mężczyzna był świadom w jakim stanie znajduje się jego córka. Obydwoje zresztą nie byli na tyle rozmowni i skorzy do dyskusji na tematy... bardziej skomplikowane niż podsumowanie treningu czy ... omówienie akcji w terenie i szczerze mówiąc bardzo go za to ceniła. Ba, dzięki temu czuła, że jak sięgnie ją ochota na zwierzanie to drzwi będą stały otworem. Po prostu nic na siłę. Oczywiście brała pod uwagę jego nieobecność... Jak akurat nie wyjedzie bez żadnego pożegnania, jak miewał w zwyczaju.
Raz nawet za nim pobiegła. Brodząc w błocie, zamoczona od deszczu wyprzedziła go skrótem. Biedny Logan o mało co nie rozjechał jej pędzącym jednośladem. Nie chciała by ją zostawiał... Nie czuła się w szkole swobodnie. Nie czuła, że jest w stanie zostać wśród uczniów... Ale mimo to jakoś ją przekonał. Wróciła zapłakana i tak... trwała po dzień dzisiejszy. W końcu odnalazła tu swoje miejsce.
I niby po kilku latach było z nią o wiele lepiej, tak w takich momentach jak ta z Warrenem przypominała sobie jak wielkim jest odludkiem. Nie czuła się swobodnie w relacjach między ludzkich i chyba czas to zaakceptować. Jest kim jest. Potworem. Sztucznym tworem stworzonym do zabijania.
Prawdopodobnie zagłębiła by się dalej w tych mało pozytywnych myślach gdyby nie dwie sprawy, które odciągnęły jej uwagę od mrocznych smutków.
Najpierw Jane skusiła tym swoim normalnym podejściem do jej osoby, a że nie potrafiła się oprzeć wrażeniu, że wbrew temu co przeszła jest jedną z normalniejszych osób w tej szkole, przysiadła zaraz obok niej na murku. Oczywiście miała swoje zmartwienia co zresztą od razu wyczuła, gdy serce zabiło mocniej, zdradzając jej tęsknotę. Zerknęła wtedy również na Logana zastanawiając się czy on również to usłyszał. Dziewczyna mogła się tylko domyślać o kogo chodzi... Fakt, dawno już nie czuła zapachu Helliona...
Druga sprawa która przyciągnęła jej uwagę to również...bicie serca. Równie mocne, pełne tęsknoty, ale również ekscytacji. Od pewnego czasu miała wrażenie, że dokładnie tak na nią reaguje Remy, ale zwykle miała sposobność, by rzucić to na obecność kogokolwiek innego. Tym razem nie mogła. Nie mogła, bo widziała na kogo spojrzał i kto się zjawił właśnie przed chwilą. ...Ucieszyła się, że on nie ma takich zdolności... że nie mógł odgadnąć jak i jej waliło serce, gdy znajdowała się w jego towarzystwie. Czy zwrócił uwagę na to, że ostatnio zaczęła od niego stronić? Nie była przez to szczęśliwsza, ale mogła zapanować nad swoimi emocjami...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020