{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[C] Pokoje Petera i Gamory
Autor Wiadomość

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 123
Wysłany: Sob 11 Sty, 2020 20:12   

Peter posłał Gamorze uśmiech pełen pewności siebie, możliwe wręcz, że nawet lekkiego zadufania w sobie.
- Nie rozwalił mnie kamień nieskończoności, to nie dam się też tej małej ranie - oznajmił po odwzajemnieniu pocałunku.
Nigdy nie miał jej dość, była jak słodki owoc, wiecznie nęcący go swoim widokiem, smakiem, soczystością, aromatem. Potrafiła jednym gestem, jednym spojrzeniem sprawić, że nie widział niczego poza nią. Definitywnie go sobie okręciła wokół malutkiego paluszka, a przynajmniej kiedy byli sami. Jakoś obecność reszty drużyny sprawiała, że większość krwi zostawała w jego głowie, a nie spływała dużo niżej.

Chwilę później słowa Gam zmroziły go tak bardzo, że ledwie powstrzymał się od uzewnętrznienia wewnętrznego dreszczu. Położył obie dłonie na jej policzkach i zmusił by spojrzała mu prosto w oczy, a te patrzyły na nią w tym momencie z zimną, śmiertelną powagą, co tylko podkreślało jego zaciśniętą szczękę, ale nawet w małym ułamku nie pokazywało jak wielki ścisk czuł w klatce piersiowej, jak jego serce waliło, a płuca się boleśnie skurczyły.
- Powiem to tylko raz i lepiej to przyjmij do wiadomości od razu, bez żadnych ale i bez prób wywinięcia się - mówił przez ściśnięte gardło, jego głos lekko drżał, chociaż on sam tego nie zauważał. - Jesteś mi potrzebna w jednym kawałku i niech mnie szlag trafi jeśli pozwolę by ktokolwiek mi cię zabrał. Nie pozwolę, by Thanos chociażby spojrzał w twoim kierunku, nie mówiąc już o tym by próbował cię dotknąć. Zabiję tego sukinsyna zanim nawet znajdzie się w pobliżu nas! I to mogę ci obiecać, Gammy!




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 135
Wysłany: Wto 16 Cze, 2020 20:33   

Gamora nie musiała komentować, by Quill wiedział co dokładnie myśli o jego ułańskiej fantazji, która pchnęła go ku dość... nierozważnemu pomysłowi rzucania się i łapania kamienia nieskończoności ..nagą ręką. Nie uzbrojoną w żadną rękawice, w nic co mogło go uchronić przed rychłą śmiercią. Swoją drogą nadal zastanawiało jak to się stało, że uszedł z życiem. Znaczy, owszem potem wszyscy wzięli na siebie moc kamienia, ale przez te kilka sekund, które powinny roznieść go w pył... Quill miał się całkiem dobrze. Ot grymas bólu, ale bo to pierwszy raz? Podobne miny miewał podczas treningów z Draxem, gdy udawała, że akurat nie patrzy.
- Nadal cie to nie dziwi? - Zapytała, bo oprócz opierdzielu to raczej nie mieli okazji na ten temat na spokojnie porozmawiać.

Nie uciekała wzrokiem, ale wiedział jaka będzie jej reakcja, gdy usłyszy jego słowa. Chciała pokiwać głową, odsunąć się, syknąć, fuknąć, sprowadzić go na ziemie, mówiąc, że to nie są żarty, ale powstrzymała się. Właściwie to Peter ją powstrzymał ciepłem swoich dłoni, głębokim spojrzeniem, a przede wszystkim drżącym głosem. Wiedziała, że ją kocha, ale nie sądziła, że sama myśl o tym, że może ją stracić przyprawiło o drżenie. Zwykle bawili się w ukrywanie emocji, chowaniem ich za maską odwagi i to nie był fałsz. Każdy z nich był gotowy rzucić się za sobą w ogień bez mrugnięcia okiem, ale nie każdy z nich był na tyle odważny by przyznać się do swoich wewnętrznych lęków... I chyba to najbardziej ją w tym momencie urzekło.
- Peter... - Szepnęła.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 123
Wysłany: Wto 16 Cze, 2020 21:19   

- Kocham cię, Gam - powiedział, patrząc z miłością w jej urzekająco piękne oczy. - I nie zamierzam cię stracić. Nie pozwolę by ci się cokolwiek stało. Nie pozwolę, by ktokolwiek mi cię odebrał. Nie po to czekałem na ciebie całe życie - dodał jeszcze nim przyciągnął jej usta do swoich i pocałował ją delikatnie, czule wręcz, tak by poczuła jak bardzo ją darzy uczuciem, jak bardzo jej potrzebuje.
Gamora była jego iskierką nadziei, jego gwiazdą przewodnią w ciemnym, zimnym kosmosie. Była jego wszystkim i Quill był pewien, że jej utrata by go zabiła. Dlatego zamierzał walczyć o nią, nawet kosztem własnego życia i zdrowia. Zrobiłby dla niej niemal wszystko, niemal, bo nie zamierzał nigdy spełnić jej szalonej prośby. Raz przeżył użycie Power Stone, drugi raz z pewnością też się by mu to udało. Nie zawahałby się, gdyby to znaczyło skopanie Thanosowi jego śmierdzącego fioletowego dupska i ohydnej gęby.

- Może to ma coś wspólnego z tym, co odkryła o mnie Nova Prime? - wymruczał, odrywając się na chwilę od tych kuszących warg. Wpatrywał się w Gamorę nieco zamglonym wzrokiem, ale jaki mógłby mieć, mając świadomość, że siedzi mu ona na kolanach, niemal wtopiona w niego nie dzieli ich nawet skrawek materiału. Na ułamek sekundy jego wzrok zawędrował poniżej linii ramion Gam, a z jego gardła wydobył się niski pomruk uznania dla tego co zobaczył. Jego ukochana była doskonała w każdym calu. I sprawiała, że zapominał o całym świecie, o tym, że tu utknęli, że zostali zaatakowani, że Milano ciągle nie mogła latać, że naprawy się przeciągały, że jego towarzysze gdzieś się rozpierzchli, korzystając z gościny gospodarzy. Przy Gamorze nawet Milano schodziła na dalszy plan. Tak, proszę państwa, Peter 'Star-Lord' Quill był nieodwołalnie, beznadziejnie, głęboko i poza wszelkimi granicami zakochany w Gamorze.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 1989/25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 135
Wysłany: Wto 17 Lis, 2020 22:42   

Ach, już nie chciała mu wytykać jak to czekanie na nią wyglądało w wydaniu Petera Quilla... Aczkolwiek mógł przez te kilka sekund dostrzec w oczach delikatną dezaprobatę Gamory na wspomnienie tych wielu zbałamucony kosmitek, które nie potrafił się oprzeć urokowi Star-Lorda, ale zaraz odpuściła. Zbyt ważne słowa padły, a gdy zwieńczył je delikatnym pocałunkiem to nawet tak nerwowa osoba jak Gam postanowiła zapomnieć na chwilę o całym świecie. Zresztą co innego zmartwiło o wiele bardziej... to jego oddanie i lojalność w momencie, gdy pragnęła by jej zaufał i zrobił coś co przez kogoś z boku mogło być odczytane jako zdrada. Pomimo trwogi jaka zagościła w jej umyślę, odwzajemniła namiętnie pocałunek... Oczywiście nie tak żarliwie jakby chciała w końcu cały czas miała w pamięci jego ranę, ale również włożyła w pieszczotę sporo uczucia.

- Yhym, czyli nic konkretnego - Dodała skoro już zeszli na temat odkrycia Novy Prime. Może musieli odpocząć od tych poważnych tematów i skoncentrować się na sprawach też ważnych, ale nie tak ciężkich jak na łóżkowe standardy. Oparła dłonie na jego szerokich i umięśnionych ramionach i spojrzała w oczy nie kryjąc rozbawienia pomrukami zadowolenia jakie wyrwały się z pomiędzy warg mężczyzny.
- Peter... skoncentruj się przez chwile... Nie sądzisz, że powinniśmy zbadać ten temat? - Wolała wiedzieć co w nim siedzi... oprócz tego uroczego, upartego i czasami irytującego chłopca zamkniętego w ciele seksownego mężczyzny. Swoją drogą to, że zachowywała się jak zniecierpliwione i żądne akcji dziewczę to już nie zostało tak wnikliwie zaobserwowane.
- Może wskoczę pod prysznic, a ty się zastanowisz? - Dała mu całusa w czoło i wstała. Nie bawiła się w zasłanianie nagiego ciała, skoro i tak zniknęła za drzwiami łazienki. Weszła do kabiny prysznicowej i odkręciła wodę.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 123
Wysłany: Wto 17 Lis, 2020 23:38   

Akurat z brakiem konkretów by się nie zgodził, bo ich miał aż nadmiar przed i nad sobą. A były to bardzo kuszące konkrety. Quill był tylko facetem, no może z domieszką czegoś starego jak to ujęła Nova Prime, i Gamora nie mogła go winić za to, że przez nią jego ośrodek myślenia grawitował ostro w dół. Przebiegła, niezwykle inteligentna i utalentowana, o boskim ciele i z tym uśmiechem, przez który zapominał o całym świecie. I co on biedny mógł zrobić, kiedy teraz prezentowała się przed nim bez skrawka odzienia. To cud, że nie ślinił się do niej jak pies Pawłowa na dźwięk dzwonka. Quill, jesteś stracony, stary. Jak ostatni frajer bez walki oddałeś jej swoje serce, duszę i rozum, zwłaszcza to ostatnie! Jego wewnętrzny głos był brutalny i na koniec określił go paroma dosadnymi słowami, których nawet Quill by się nie ośmielił powtórzyć.

A nad czym tu się zastanawiać? - pomyślał, wzrokiem odprowadzając ją aż do drzwi łazienki. Ośrodek myślenia przebił w tym momencie ostatnie dostępne dno, a męska duma popełniła seppuku widząc w jakim beznadziejnym stanie umysłowym jest jej właściciel.

Quill pomacał ostrożnie opatrunek, mgliście przypominając sobie, że niebieski kudłacz coś tam miauczał na temat tego, że jest ponoć wodoodporny. Czuł się na tyle dobrze, że nawet dość płynnie podniósł się z łóżka i pozbywają się plątających mu nogi resztek tkanin na palcach udał się do łazienki, mając nadzieję, że nie zaskoczy Gamory na tyle by ta go zdzieliła w niewłaściwe ku takim atakom miejsca.

Pary już było na tyle, że odsunięcie drzwi (na szczęście działały bezgłośnie) nie powodowało nagłego dopływu zimnego powietrza. Zdołał się więc zakraść na tyle by objąć Gamorę stojąc za jej plecami i na wszelki wypadek od razu unieruchomić jej ręce. (Przezorny zawsze ubezpieczony!)
- Zastanowiłem się - powiedział półgłosem - i stwierdziłem, że przyda się tobie pomocna dłoń do umycia pleców. A nawet dwie takie pomocne dłonie - wymruczał ostatnie słowa, puszczając jej nadgarstki i przesuwając dłonią po jej brzuchu aż do biodra, a drugą odsuwając włosy z jej szyi by zostawić na delikatnej skórze soczystą malinkę. Stwierdził, że pomimo ewentualnego odwetu i tak mu się to opłaca. Zresztą, nie zamierzał się w ogóle opierać gdyby zechciała mu się odwdzięczyć tym samym. Z dumą by się obnosił z tą malinką, nawet by ją podpisał. Coś w stylu "Gammy tu była!" wydawało się idealne do tego celu.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020