{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Dom Leandra
Autor Wiadomość

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 39
Wysłany: Sob 27 Cze, 2020 20:06   Dom Leandra

Dwupiętrowa kamienica z wysokim parterem zbudowana z brązowego piaskowca, bardzo popularnego budulca domów miejskich w Nowym Yorku. Budynek jest prywatną własnością rodziny Eberharter, chociaż w papierach jako właściciel widnieje nazwa spółki będącej częścią rodzinnego biznesu. Oficjalnie jest wykorzystywana jako lokum dla gości i wyższych rangą pracowników. Nieoficjalne korzystają z niej tylko członkowie i najbliżsi przyjaciele rodziny Eberharter.

Kamienne schody w kształcie litery L wraz z kamienną poręczą prowadzą na parter. Mały hall oddziela drzwi wejściowe od drzwi wewnętrznych, za którymi jest korytarz ze schodami prowadzącymi na piętro oraz na poziom sutereny.

Na parterze znajduje się biblioteka z kominkiem obudowanym cegłą i dębowym drewnem. Mieszczą się tutaj regały z książkami, sofa i fotele, a przez dwa okna jest widok na ulicę. Od korytarza oraz od oficjalnej jadalni jest oddzielona przesuwnymi drzwiami. Za jadalnią, z otwartym wejściem od strony korytarza, jest kolejne pomieszczenie służące za domowe biuro, z trzema oknami na półokrągłej ścianie oraz kolejnym kominkiem. Posiada również przesuwne drzwi.

Suterena mieści wielką kuchnię z dużym stołem oraz pokój rodzinny, oddzielony podwójnymi drzwiami, w którym jest kolejny kominek oraz centrum medialne. Za nim za parą przesuwnych drzwi mieści się spora sypialnia z prywatną łazienką. Z korytarza jest wyjście do niewielkiego, ogrodzonego ogrodu, a także zejście do piwnicy.

Pierwsze i drugie piętro mają identyczny układ z trzema pokojami, niektóre z nich posiadają kominki, oraz z dużymi łazienkami z osobną wanną i prysznicem, zabudowaną toaletą, oraz dwoma umywalkami. Z drugiego piętra jest wyjście na taras na dachu budynku.

Budynek został niedawno całkowicie odświeżony jednak z zachowaniem jego uroku z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Wszędzie poza wejściowym hallem są drewniane, dębowe podłogi. Rolety na oknach zapewniają prywatność i kontrolę na światłem. Kuchnia ma wszelkie nowoczesne urządzenia oraz szafki dopasowane wyglądem do wieku budynku.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1257
Wysłany: Pon 29 Cze, 2020 18:13   

// Ulice NY

Jaxx wysiadła pierwsza, uważnie się rozglądając po okolicy. Było już późne popołudnie, więc sporo osób wracało do domów, dzieciaki bawiły się rysując kredą po chodnikach przed swoimi domami lub szły do pobliskiego parku. Kierowca wysiadł otwierając bagażnik i przeniósł bagaż Lea pod drzwi kamienicy z numerem 11. Dwie mosiężne jedynki były umocowane ponad drzwiami wejściowymi.
Jaxx, nie spuszczając czujnego spojrzenia z tego co się wokół nich dzieje, wyciągnęła z bagażniki własny bagaż, na który składał się czarny plecak, płócienny wojskowy worek, oraz wielka walizka na kółkach wykonana z twardego, matowego, czarnego tworzywa. Popędziła Lea w stronę wejścia do domu, idąc za nim aż nie dotarła do drzwi. Przesunęła się obok niego, by otworzyć dwa zamki i drzwi, po czym poczekała aż chłopak wejdzie do środka, a za nim kierowca z jego bagażem, który zostawił go przy schodach na piętro.
Po zamienieniu kilku słów z mężczyzną, Jaxx odprowadziła go do drzwi, po czym zamknęła je za nim, pamiętając o założeniu łańcucha. Przekluczyła także wewnętrzne przeszklone drzwi, upewniając się, że zamontowany przez nią alarm uruchamiający się przy próbie ich otworzenia zadziała.
- Biblioteka, jadalnia, biuro - wymieniła wskazując na kolejne pomieszczenia lub przejścia do nich. - Kuchnia jest w suterenie wraz z pokojem medialnym i sypialnią. Nad nami są dwa piętra, po trzy pokoje i jedna łazienka na każdym z nich. Wyjście na dach jest zamknięte na stałe. Z kuchni możesz wyjść na ogród jeśli potrzebujesz poprzebywać z naturą. Bez wypadów na miasto aż nie dostanę aktualnych informacji odnośnie mężczyzny, którego spotkałeś i jego kompanów.
Stanęła przy schodach czekając na reakcję Leandra, oczekując wzburzenia czy nawet histerii z jego strony, że chwilowo ma areszt domowy. Chciała też mu dać wolną ręką odnośnie wyboru sypialni.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 39
Wysłany: Pią 03 Lip, 2020 01:19   

Gdyby Jaxx była pierwszą osobą, którą ojciec Leandra wyznaczył do niańczenia go, to chłopak najpewniej bardzo przejąłby się jej nie wiedzą i poczułby nieodparty przymus wyspowiadania jej się ze wszystkich istotnych elementów swojego życia. Jaxx była jednak tylko kolejnym pionkiem w Markusowej grze pozorów. Jedyne, co odróżniało ją od reszty, to bystre spojrzenie. Leander zaryzykowałby stwierdzeniem, że doskonale wiedziała, że jej osoba jest w tym wszystkim najmniej istotna. Nie była też pierwsza — niewiele wiedziała o tym, kogo broni, nawet jeśli przeczytała wszystkie akta, a poszczególnych akapitów nauczyła się na pamięć. Leander nie był bowiem wyłącznie mutantem, który pakował się w kłopoty. Był chodzącą bombą zegarową, przez którą mogli zginąć ludzie. Był wściekłym młodym mężczyzną z nieograniczonym zasobem gotówki i nadprzyrodzonymi mocami. Nienawiść, którą czuł do ojca obtoczona była w cukrze synowskiej miłości niczym kandyzowane owoce; tak samo zresztą była też zasuszona i sparciała. Nie mógł studiować, bo od studiowania byli normalni nudni ludzie, a on nie był ani normalny, ani tym bardziej nudny. Gdyby przyszło mu studiować, to przecież wyłącznie wyznaczony przez ojca kierunek na wyznaczonej przez ojca uczelni. Nie mógł jednak zmusić się do poświęcenia kolejnych lat życia na kaprysy ojca — wystarczająco dużo czasu spędził z piorącymi mu od dziecka mózg spin doktorami.
— Co mogę powiedzieć… — westchnął cicho — może i wiesz, jakie zagrożenie stanowił tamten knypek, ale twoje obawy potwierdzają tylko, że ojciec nie pochwalił się, jakie zagrożenie stanowię ja. Topiłaś się kiedyś? — w jego głosie po raz pierwszy pojawiło się szczere zainteresowanie. Pogłębiło się, kiedy Jaxx wspomniała coś o przykuwaniu do ściany. Leander zaśmiał się rubasznie i mruknął zaczepnie:
— …to może jednak coś tam o mnie czytałaś… — potarł energicznie dłonie, spoglądając przez okno.
W końcu, dajcie mi spać. Pomyślał Leander, kiedy limuzyna się zatrzymała. Droga wyjątkowo go zmęczyła. Nie wiedział, czy to obecność Jaxx, czy znowu jakieś dziwne rzeczy działy się z jego ciałem. Chciał po prostu zatopić się w pościeli i zasnąć, żeby nie wpaść znowu w wir natrętnych myśli.
— Nie uważasz, że to trochę przesada? — zasugerował Leander, obserwując jak Jaxx zapina łańcuch. Meh, na początku zawsze są tacy sumienni. Wiadomość o areszcie domowym nieszczególnie go ruszała. Być może dlatego, że sam wcześniej obiecał sobie, że nie będzie próbował żadnych brudnych sztuczek. Chyba że coś go do tego zmusi…
— Dobra. Biorę sypialnię na dole — mówiąc to, zaczął ściągać z siebie ciuchy i przewieszać je przez ramię. Krok po kroku ściągał kolejne warstwy, aż w końcu przed wejściem do sypialni zdjął buty i spodnie. — Jak chcesz, to też możesz z niej korzystać… — rzucił zadziornie w samych bokserkach, a następnie zniknął za drzwiami.
Dobra, kurwa. Teraz tylko jakiś plan… Rozejrzał się po pokoju, żeby odnotować najistotniejsze rzeczy. Miał zamiar dostarczyć Jaxx rozrywki, jak już się wyśpi.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1257
Wysłany: Pią 03 Lip, 2020 17:19   

Już na końcu języka miała pytanie, czy ktoś kiedyś go czasem nie próbował udusić, a jeśli tak, to co poszło nie tak, by ona nie popełniła tego samego błędu. Jednak zachowała absolutny spokój, nie dając się smarkaczowi wyprowadzić z równowagi.

Jaxx podążała za nim schodami do sutereny, przez kuchnię aż do pokoju medialnego. Wszystko po to by mieć pewność, że na pewno tam wszedł. A wyjście było z tej sypialni tylko jedno, przez pokój medialny i kuchnię właśnie. Upewniła się do tego, kiedy sprawdzała tę i jeszcze dwie posesje wskazane przez Markusa.
- Nie gustuję w nieletnich - rzuciła za nim z lekkim prychnięciem sugerującym jej reakcję na jego szczeniackie zachowanie.

Doskonale zdawała sobie sprawę z jego wieku, no i raczej nie wyglądał jak nastolatek, no może nie na swój wiek, ale na te dwadzieścia jeden całkowicie. Bez względu na to, była od niego starsza i bardzo niezainteresowana mężczyznami, którzy nie byli od niej ładnych parę lat starsi. Nie bawiło ją bycie niczyją nauczycielką.

Po upewnieniu się, że drzwi do ogrodu i piwnicy są porządnie zaryglowane, Jaxx najpierw udała się na piętro, by zostawić swój bagaż i przebrać się w wygodne sprane jeansy, t-shirt, zabrać skórzaną kurtkę, a także przełożyć broń, noże i parę kajdanek. W opartym o ścianę lustrze dostrzegła swoje blade ramiona i skrzywiła się ich widok, wiedząc, że tak długo jak jest w tym zawodzie, tak długo tatuaże to tabu. Nie mogła się niczym wyróżniać, a codzienne zamalowywanie wzorów na skórze i ciągła obawa, że coś się zmyje, rozmaże nie było ani na jej nerwy ani by tracić na to czas.

Wróciła do kuchni, nastawiła wodę w retro czajniku ustawionym na gazowej kuchni, zrobiła sobie kanapkę, potem herbatę i usiadła przy kuchennym stole, kładąc nogi na sąsiednim krześle i zaczęła czytać opasłą powieść sensacyjną, którą tu zostawiła nim zaniosła bagaż na górę. Siedziała przy dłuższym boku stołu, pod półokrągłym oknem, dokładnie na wprost uchylonych, podwójnych drzwi do pokoju medialnego. Mysz by się nie prześlizgnęła, a co dopiero dwudziestoparoletni chłopak z tyłkiem, którym sam się chwalił na prawo i lewo, sądząc po wpisach w mediach społecznościowych.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 39
Wysłany: Sro 08 Lip, 2020 14:40   

— W zasadzie to jestem całkiem letni, nawet gorący… — odpowiedział jej specjalnie modulując głos o pół oktawy niżej. Rzuciwszy się na wyrko, Leander zaczął rozmyślać o wielu różnych możliwościach uprzykrzenia Jaxx życia. Mógł wysadzić jej czajnik z gorącą wodą, kiedy ta zalewała sobie herbatę. Mógł nasłać na nią pszczoły albo stado ptaków. Ewentualnie jakiegoś psa, który zapewniłby jej rozrywkę. Co tu robić, co tu robić. Myślał tak Lea i myślał, co tutaj zrobić, aż w końcu po prostu… zasnął. I tyle było z jego przewrotu.
Sen miał niespokojny — zresztą jak zwykle, kiedy nie brał leków na uspokojenie. Raz śniło mu się, że się topił, ale w ostatniej chwili orientował się, że może oddychać pod wodą. Potem znowu dusiła go jakaś siła, a gdy ostatkiem sił udawało mu się wyrwać ze szponów niewidzialnego wroga, orientował się, że jest zamknięty w wielkiej klatce bez wyjścia. Duże ciemne postaci patrzyły na niego wzrokiem pełnym wyrzutu i szeptały coś pomiędzy sobą. Chłopak krzyczał i próbował się uwolnić, ale wydawało się, jakby wszechobecny szum szeptów zagłuszał jego wrzaski.
Przewracał się z jednego boku na drugi. Nawet drogi materiał, z którego wykonane było łóżko, nie wynagradzał mu psychicznych tortur, którym poddawał go jego własny umysł. Co jakiś czas wydawał z siebie jakieś stłumione majaki, które brzmiały jak mieszanka niemieckiego, francuskiego i rozgotowanych klusek. Obudził się dosłownie na chwilę, czego nie był nawet świadomy. Poczuł tępy ból rozpływający się falami po plecach, zwinął się w kulkę i znowu zasnął.
— Yghm… — przetarł oczy, wstał, zatoczył się lekko i poczłapał do kuchni. Usiadł ciężko na stołku, zarzucając po drodze coś, co przypominało szlafrok, piżamę i kombinezon w jednym. Gdzie ja mam ten telefon… Przed oczami widział, jak wyrzucał poprzednią kartę, ale czy załadował kolejną — tego już nie wiedział. Rozejrzał się po szafkach, jednak znalazł tylko najbardziej podstawowe produkty, których na ogół nie jadł. — Chcesz wyskoczyć do Chinatown po zieloną herbatę? Matcha. I weź też może coś na spanie. Tylko nie daj sobie wcisnął jakiegoś sproszkowanego penisa jelenia, bo oni tam wciskają takie rzeczy, że strach się bać… — zagadnął do niej jeszcze na wpół przytomny. Przez chwilę zupełnie zapomniał, że nie przyjechał tutaj sam.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1257
Wysłany: Sro 08 Lip, 2020 21:50   

Zastanawiała się, kiedy nastąpi ten moment, w którym chłopak postanowi coś odwalić i aż była zaskoczona, że minęło tyle czasu i nic się nie wydarzyło. Co godzinę lub dwie wstawała by zrobić obchód domu, skorzystać z łazienki, sprawdzić zabezpieczenia i zapis z kamer, a także by przesortować spływające z Niemiec informacje. Nie były one zbyt optymistyczne, a już zwłaszcza dwie ostatnie.

Kiedy Leander w końcu zwlókł się z łóżka, Jaxx była w połowie trzeciej książki z serii, którą ostatnio zakupiła, dwa pierwsze tomy leżały na brzegu stołu, obok kilku kubków po herbacie, kawie, gorącej czekoladzie oraz pustych kartonach po sokach. Obok były też opakowania po gotowych daniach z mikrofali, ciastkach i cukierkach. Zmieniło się też nieco umeblowanie kuchni, a właściwie to zyskała ona wygodny fotel z podnóżkiem, który Jaxx stargała z biblioteki wraz z paroma poduszkami z salonu.

- Nie jestem twoją służącą - stwierdziła głośno, używając noża motylkowego, którym się bawiła jako zakładki i odkładając książkę na parapet okna, by zdjąć z niego tablet. - Użyj Shop Online i złóż zamówienie. Kurier dostarczy zakupy w kilka godzin. Ale możesz też zerknąć do spiżarni. Jak wychodzisz z kuchni to w lewo i drzwi na końcu korytarza.

W przeciwieństwie do chwili, w której go odbierała z lotniska, Jaxx teraz wyglądała nieco inaczej, w spłowiałych czarnych jeansach z dziurą na lewym kolanie, która wyglądała na produkt naturalnego zużycia materiału, a nie na fanaberię projektanta oraz w ciemnofioletowym t-shircie z napisem "I don't give a fuck!". Wilgotne, nieuczesane, a jedynie przeczesane palcami włosy świadczyły, że spędziła też nieco czasu w łazience. Zaś bałagan na stole dobitnie oznajmiał iż siedziała w kuchni odkąd Lea się położył. Co zaskakujące, nie było widać po niej zarwanej nocy, wręcz przeciwnie, wyglądała równie świeżo, co ostatnim razem gdy się widzieli.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 39
Wysłany: Czw 06 Sie, 2020 14:22   

Leander zamrugał nerwowo, lustrując ją spojrzeniem, które z sekundy na sekundę stawało się coraz mniej przychylne. Nie wiedział, czy to fakt, że był zaspany, pozbawił go dostępu do dobrego humoru, czy to jakaś dzika reakcja jego mózgu. Odpowiedź Jaxx najzwyczajniej w świecie wyprowadziła go z równowagi. Zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, w okno mieszkania uderzył ptak. Jego ekstremalne spotkanie z szybą zakończyło się, oczywiście dla tego ptaka, bardzo niekorzystnie. Sam Leander poczuł, jakby zaczął się unosić. Jego oddech przyspieszył, a źrenice rozszerzyły się, jak gdyby przywalił krechę jakiegoś dobrego towaru.
— Nie powiedziałem, że jesteś, kurwa, moją służącą. Zwyczajnie zapytałem, czy nie pójdziesz do Chinatown, skoro już zdecydowaliście się, ty i mój ojciec, zamknąć mnie tutaj jak jakiegoś wariata — mówił coraz szybciej i z coraz większą agresją, stojąc przy tym sztywno jak kołek z zaciśniętymi pięściami. Nie zwrócił uwagi na to, że w miarę jak gorąco obejmowało jego ciało wielkimi falami, woda w czajniku buchnęła jakby ktoś ją wysadził, kranówa ledwo nie wysadziła baterii, a dookoła dało się słyszeć dziwne odgłosy z instalacji wodnej. Ba, sama Jaxx mogła poczuć na mokrej skórze głowy coś bardzo niepokojącego.
— Więc następnym. Razem. Po. Prostu. Powiedz. Że. Nie. Chcesz. Nigdzie. Iść — wycedził przez zęby i byłby tak pewnie jeszcze gadał, gdyby przy ostatnim słowie nie eksplodowała bateria w zlewie. Huk sprawił, że chłopak „wrócił do siebie” i z wyrazem twarzy przerażonego szczeniaka zaczął myśleć nad tym, żeby się uspokoić, co, jak łatwo się domyślić, nie było w tym momencie takie proste.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1257
Wysłany: Czw 06 Sie, 2020 20:00   

Coś miało się wydarzyć, tyle wiedziała, więc nawet nie drgnęła kiedy najpierw ptak się ogłuszył o szybę, czajnik samodzielnie się opróżnił, a pokrywka uderzyła w wyciąg kuchenny, a potem oboje usłyszeli jęk rur wodociągowych, by na koniec kran w zlewie postanowił wybrać się na wycieczkę na korytarz, pozostawiając wgłębienie w drewnianej zabudowie schodów. Jaxx siedziała całą awanturę ze strony chłopaka ze świętym spokojem, aż do wybuchu kranu.
Wtedy wstała, spojrzała na Leandra, który mógł poczuć, że nagle zaczyna mu brakować powietrza, zupełnie jakby ktoś je wyssał lub rozrzedził tak bardzo, że zaczęło mu się najpierw kręcić w głowie, a potem zwyczajnie stracił przytomność. Powietrze wróciło do normy. Jaxx pochwyciła go na czas, by nie rozbił sobie głowy o stół lub posadzkę i zaciągnęła go na okupowany przez nią wcześniej fotel. Potem zakręciła wodę, zaworem ukrytym w szafce pod zlewem i znalazła słuchawkę bluetooth, by po znalezieniu numeru do hydraulika, wezwać go do napraw. Czekając aż chłopak się ocknie z omdlenia, zabrała się za zgarnianie bałaganu, znajdując mop i wiadro. Najpierw wytarła blaty i szafki, by mopem zebrać wodę z podłogi. Otworzyła też okno dla napływu świeżego powietrza. Wrona zdążyła się ocknąć, chociaż chodziła po ogródku nadal oszołomiona oceniając po jej trasie "wężykiem". Wyżęła mop, pozbyła się brudnej wody, sprawdziła czy czajnik nadaje się do użytku i wstawiła wodę na herbatę, by w międzyczasie włożyć brudne naczynia do zmywarki i uprzątnąć bałagan po nocy spędzonej na czytaniu.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 39
Wysłany: Sob 24 Paź, 2020 09:34   

Chłopak rzadko tracił przytomność. A już na pewno nie zdarzało mu się to bez udziału substancji z zewnątrz. W przypływie złości nie miał nawet szansy zorientować się, że w pomieszczeniu zaczyna brakować tlenu — przecież już wcześniej wściekał się tak bardzo, że dostawał ataku paniki i nie mógł złapać tchu. W momencie, kiedy zorientował się, co jest pięć a co dziesięć, było już za późno. Młody byczek, który z postury przypominał Apolla, runął na ziemię. Na szczęście całkowicie go zamroczyło, zanim miał okazję doświadczyć pełnej iskier i namiętności randki jego twarzy z podłogą.
Zerwał się na równe nogi, kiedy już było „po wszystkim”. Pokój nie nosił znamion demolki, a po jego wściekłości nie było śladu. Zupełnie, jakby nic się nie wydarzyło. Po prawdzie obudziłby się już wcześniej, ale miał to głębokie poczucie, że w pełni bezpieczni jest tylko wtedy, kiedy śpi. Dlatego też dryfował na granicy światów — swojego i Morfeusza — tyle, ile tylko mógł.
Szybko odnalazł Jaxx. Zanim ta miała okazję cokolwiek powiedzieć, chłopak pospieszył z przeprosinami.
— Przepraszam za to, co się stało. Niepotrzebnie się zdenerwowałem. Wiem, czemu tak się stało, ale nie sądziłem, że tak mnie to złapie… — mimo że znał tysiące lepiej przygotowanych formułek dla dziennikarzy, te przeprosiny były szczere. Dowodziło temu uczucie, którego nienawidził. Uczucie przewracających się flaków, uczucie bycia odsłoniętym, bezsilnym. Mógł przepraszać i nawijać makaron na uszy, ale kiedy faktycznie coś spieprzył, miał w zwyczaju uciekać albo obśmiewać sytuację, a nie brać byka za rogi. Tego się dopiero uczył. Ta krótka chwila szczerej skruchy przed Jaxx kosztowała go więcej niż kilka godzin treningu. Przede wszystkim dlatego, że nie miał żadnej kontroli nad jej reakcją. Co jeśli nie przyjmie jego przeprosin? Będzie na niego krzyczała? Albo co gorsza — odejdzie niezadowolona bez słowa?



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1257
Wysłany: Sob 24 Paź, 2020 21:02   

Jaxx drgnęła lewa brew i to była jedyna oznaka jej zaskoczenia po usłyszeniu przeprosin ze strony chłopaka. Przynajmniej się na nie wysilił, może jest dla niego jeszcze nadzieja.

- Powinieneś zostawić coś dla tej wrony, którą znokautowałeś. Siedzi w ogrodzie dosyć oszołomiona - stwierdziła, zaparzając herbatę i stawiając dwa kubki na stole, jeden przed Leandrem. - Często ci się to zdarza? - zapytała z lekką ciekawością, w małej części prywatną, a w większej zawodową.

Wolała być przygotowana na potencjalne wybuchy chłopaka. Trochę to wyglądało na nietypowe temper tantrum, jakie zwykle odstawiają rozpuszczone dzieciaki w wieku przedszkolnym, ale chłopak był dorosły i jej zdaniem powinien trochę lepiej panować nad swoim temperamentem, a przynajmniej minimalizować najbardziej widoczne skutki.

- Od tego na ile potrafisz się kontrolować i nie dawać sprowokować zależy to, czy będziesz mógł opuścić mury tego domu w najbliższej przyszłości. Nie jesteś już w Europie, gdzie podejście do osób z pewnymi zdolnościami jest dużo łagodniejsze. W Stanach jest pełno grup, które chętnie by wyeliminowały mutantów lub wykorzystywały ich by coś dla siebie zyskać albo jako mięso armatnie. Nie mówiąc już o tym, że średnio mi się podoba, że to co potrafisz może potencjalnie skrzywdzić zwierzęta - dodała jeszcze, mając nadzieję, że jeśli wcześniejsze argumenty go nie otrzeźwiły, to chociaż ostatni podziała jak kubeł zimnej wody.

Jaxx lubiła zwierzęta, głównie psy, koty i różnego rodzaju futerkowce. Wrony akurat nie były na liście jej ulubionych ptaków, ale i tak się martwiła o osobnika w ogródku. Co innego jakby to był pająk rozciapany przez chłopaka. Za sowę to by go pewnie zdzieliła porządnie przez łeb.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 39
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 10:21   

- Często? Czy ja wiem… — chłopak przeczesał włosy dłonią i przygryzł delikatnie dolną wargę - …tak często to nie. Teraz jest lepiej, niż było kiedyś. Znacznie lepiej. Ale czasami po prostu mi się zbierze i… puff — zademonstrował wybuch bomby w powietrzu. Przed kolejną odpowiedzią na słowa Jaxx zaserwował im obu dłuższy moment ciszy.
- Umówmy się, tutaj w ogóle nie chodzi o to, żeby ktoś mnie nie poćwiartował. Chodzi o to, żeby imperium pana Eberhartera trwało w najlepsze — przełknął głośno ślinę i uśmiechnął się w najbardziej anielski sposób, jaki można było sobie wyobrazić. Uśmiech, który na przestrzeni lat opanował do perfekcji — twarz niezdradzającą niczego poza zadowoleniem z życia, miłością do świata i dumą z wysoko postawionej rodziny. Sztuczną twarz.
- …ty tego nie rozumiesz, ale kiedy masz takiego ojca jak ja, to wszystko toczy się dla niego i przez niego. To on jest centrum twojej galaktyki, pieprzoną czarną dziurą, która utrzymuje planety w porządku, ale w każdej chwili może cię też pożreć. A my? My krążymy dookoła tak, jak nam ta czarna dziura każe. Ja, matka, przyjaciele rodziny. Nawet ty… — zrównał ich spojrzenia. Dalej przesłodko się uśmiechał. To sprawiało, że te w gruncie rzeczy straszne obrazy dość łatwo było przyjąć. Barwne porównania i melodyjny głos księcia delfinów sprawiały, że właściwie wszystko można by sobie dać wcisnąć.
- No nic — PRowy uśmiech zniknął z jego twarzy — zwierząt szkoda, masz rację. Nigdy żadnego nie zabiłem, jeśli to chodzi ci po głowie… — sama ta myśl sprawiła, że się wzdrygnął.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1257
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 14:24   

Milczała, czekając aż wyrzuci z siebie wszystko. Jej zakres obowiązków nie obejmował zwykle pogaduszek z klientami na tematy inne niż związane z ich bezpieczeństwem, ale Lea nie pasował w żadną ze stereotypowych szufladek jakie miała dla swoich klientów. No i był co najmniej z dwie do trzech dekad młodszy od nich.

- Potrzebujesz czegoś do rozładowania energii i emocji - stwierdziła po paru łykach herbaty. - I to fizycznego. Sport albo seks. I żeby nie było nieporozumień, nie uznaję szachów, pokera czy planszówek jako sportu w tej kwestii.

Dopiła herbatę i wstała by wyciągnąć z lodówki dwie butelki piwa. Postawiła obie na stole i gdy usiadła, to otworzyła jedną dla siebie, zostawiając Leandrowi decyzję czy poczęstuje się drugą. Jeśli mieli rozmawiać na tematy, które Jaxx zaszufladkowała jako egzystencjalne, to potrzebowała czegoś mocniejszego niż herbata.

- Nie krążę wokół czarnej dziury, która nosi imię twojego ojca. - Pociągnęła długi łyk z butelki. - To, że mnie zatrudnił nie oznacza, że może mi mówić kiedy mam skakać, a ja będę usłużnie pytać jak wysoko. Płaci mi za to byś był bezpieczny, ale to ja decyduję jak, gdzie, kiedy i w jaki sposób. Wszystko jest zapisane w kontrakcie, który podpisał. Jeśli nie przeczytał drobnego druku to jego problem. - Wzruszyła ramionami, a jej mina wyraźnie oznajmiała, że ma krótko mówiąc wyjebane na wszelkie temper tantrums, które Eberharter senior mógłby odstawiać.

Właściwie to chętnie by go w takim momencie sfilmowała, niekoniecznie by potem wrzucić filmik do internetu, ale by mieć się z czego pośmiać w bardziej nudne noce, kiedy większość świata spała. Ona nigdy nie zaznała snu. Zdarzało się, że siedziała czy leżała z zamkniętymi oczami, ale to jedynie po to, by dać im odpocząć. Czasami zazdrościła innym, że na kilka godzin świat przestawał dla nich istnieć, że mieli sny, w których mózg zabierał ich na najdziwniejsze przygody. I ucieszył ją fakt, że chłopak miał na uwadze dobro zwierząt. Przynajmniej nie był ani psychopatą ani socjopatą. Zawsze jakiś plus.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Dolphin Prince 





Imię i nazwisko: Leander Eberharter
Pseudonim: Dolphin Prince
Data urodzenia/Wiek: 12.02.1991/23
Zdolności: Nadludzka zwinność i refleks, kontrola nad zwierzętami, manipulacja wilgocią i wodą
Znaki szczególne: Po pośladkach go poznacie
Dołączył: 29 Lip 2019
Posty: 39
Wysłany: Pon 03 Maj, 2021 21:35   

Na wspomnienie seksu Leander przegryzł delikatnie wargę. Uśmiechnąwszy się lubieżnie, zlustrował dziewczynę spojrzeniem wyrażającym umiarkowane zainteresowanie, po czym puścił jej oczko.
— No, skoro już oferujesz… — zagadnął z zadziorem w głosie. Nie miał zamiaru uprawiać z nią seksu. Przynajmniej na razie. Z natury był hedonistą, chociaż trudno wyrokować, czy hedonizm w jego wypadku nie kompensował pewnych emocjonalnych braków. No i rzadko zdarzało mu się przekładać swoje widzimisię nad dobro drugiego człowieka. Był zatem hedonistą, ale hedonistą maleńkim.
— Dużo ćwiczę, mam też psychoterapeutę. Sporo pomaga. O ile akurat nie przewalamy się w wyrku — skwitował z przekąsem. Prawie się zaśmiał na słowa Jaxx o czarnej dziurze. Prawie, bo szkoda mu było piwa, które akurat pił, więc zdusił śmiech, przełknął, oblizał usta i oznajmił:
— No właśnie krążysz, nawet jeśli myślisz, że tak nie jest. Teraz krążysz wokół mini-czarnej dziury zrodzonej z dużej czarnej dziury. Bo widzisz, ja doskonale wiem, że z ojcem nie jesteśmy aż tak różni i to przeraża mnie w tym wszystkim najbardziej — przekonanie w jego głosie było cierpkie, gorzkie i nie znosiło odmowy. Drobne druczki, tja. A co jeśli to ty nie przeczytałaś drobnego druczku, hmm? Na ja, alles ist Scheiße. Tę myśl zachował dla siebie. Pociągnął dwa duże łyki piwa; trzeba było mu przyznać, że chlapnąć sobie to on umiał.
— Nawet dobre, co to? — zapytał, samemu kierując wzrok na etykietę. Pociągłym, nieco zmanierowanym gestem sprawił, że z butelki wydostała się reszta zawartości. Uformowawszy piwo w sporej wielkości wodną kulę, przyciągnął ją sobie do ust i „zjadł”, głośno przy tym przełykając.
— No. Chociaż jakiś użytek z tego całego bycia mutantem… — na jego twarz wpełznął cwany uśmieszek.



I love the smell of rain, and I love the sound of the ocean waves.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1257
Wysłany: Wto 04 Maj, 2021 21:19   

Jaxx rzuciła mu spojrzenie pełne niedowierzania, że miał czelność to powiedzieć do niej oraz ostrzeżenia by nie igrał z ogniem, którego nie potrafi ugasić.

- Powiedział ci ktoś kiedyś, że bywasz cholernie irytujący? - zapytała nie kryjąc rozdrażnienia. Chłopak nie miał najmniejszego pojęcia kim ona jest i jaki ma charakter, a już ją szufladkował jako satelitę krążącą wokół jego ojca, a teraz wokół niego. - Jeśli uważasz, że nie dostaniesz w zęby jak mnie wkurzysz, to się grubo pomyliłeś. Twojemu ojcu też bym przywaliła gdyby nadepnął mi na odcisk.

Uniosła butelkę z piwem i jednym ciągiem wypiła połowę zawartości. W tym momencie żałowała, że nie zaopatrzyła mieszkania w bardziej wyskokowe napoje, ale ojciec Lea nalegał, by nie było w zasięgu rąk jego syna niczego mocniejszego od piwa. Głupia prośba, ale skoro to miało jej pomóc utrzymać młodego w ryzach, to czemu nie.

- Import z Irlandii - odpowiedziała na jego pytanie, unosząc jedną brew kiedy zaczął się popisywać swoimi mocami. - Jest zbyt dobre, by się nim tak bawić. Koło telefonu na górze jest pudło z menu z większości restauracji dostarczających do tej dzielnicy - zmieniła niespodziewanie temat. - Przez kilka najbliższych dni jedyne wyjście na świeże powietrze to ten skrawek trawnika, który widzisz za oknem. Żadnych imprez i wypadów na miasto, aż nie upewnię się, że ludzie z Niemiec nie zorganizowali tutaj dla ciebie gorącego powitania.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020