{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Podjazd
Autor Wiadomość

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9813
Wysłany: Sob 18 Sie, 2012 23:11   Podjazd

Długi podjazd, wyłożony jasną kostką brukową. Prowadzi od bramy, przez ogród aż przed samo wejście szkoły, gdzie tworzy pętlę. W razie deszczu można stanąć pod kamienną wiatą, chroniącą wejście przed deszczem, śniegiem i wiatrem. Podjazd prowadzi również na tyły posiadłości, gdzie znajdują się przestronny garaż oraz stajnie.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1248
Wysłany: Nie 19 Sty, 2014 23:54   

Od przedstawionych tutaj wydarzeń minęło pięć miesięcy. W ciągu tego czasu wiele się zmieniło. Stare rany uległy zabliźnieniu, niewykluczone, że komuś zostały zadane nowe. Wszystko zaczyna się raz jeszcze...

Gracze są proszeni o zapoznanie się z TYM tematem.
 
 

Angel
[Usunięty]



Wysłany: Pon 19 Sty, 2015 17:10   Angel has landed

//Pierwszy post

Gdyby ktoś z mieszkańców lub gości szkoły Xaviera patrzył w niebo, być może zauważyłby zbliżającą się w kierunku budynku sylwetkę, która z oddali przypominać mogła wielkiego ptaka, jednak im bardziej zbliżała się do ziemi, tym bardziej była podobna człowiekowi, z którego pleców wyrastały jednak potężne, białe skrzydła. Blond postać ubrana była w nieskazitelnie skrojony garnitur, który na plecach miał rozcięcie specjalnie jakby zrobione by skrzydła przechodziły przez nie bez utrudniania ruchów. Postać przeleciała nad murem posiadłości i wylądowała na podjęździe, kierując się w stronę szkoły.

Dawno cię tu nie było, Warren pomyślał lądując mutant. W oczy rzuciły mu się połamane gałęzie drzew i krzewów, które pokrywały okolicę. Czy coś się tu stało? Czy Ororo nadal kierowała szkołą? Musiał z kimś porozmawiać, i to szybko. Rozejrzał się dookoła idąc w kierunku drzwi do Instytutu Xaviera.
 
 

Aileen
[Usunięty]



Wysłany: Wto 20 Sty, 2015 15:53   

// miejsce pamięci

Aileen obiegła szkołę, niby to spiesząc się na spotkanie z Warrenem, ale głównie zwiewając z parku. Dlatego też teraz stała pochylona z rękami opartymi o kolana. Gdy uspokoiła oddech i wyprostowała się, z zaskoczeniem zobaczyła blondyna w garniturze jakby prosto od krawca. Gdyby nie skrzydła, wystające nieco zza jego sylwetki to wyglądałby jak rasowy biznesman.
- Warren? - zapytała, niepewna, czy to naprawdę on, czy ktoś się za niego przebrał.
 
 

Angel
[Usunięty]



Wysłany: Wto 20 Sty, 2015 19:01   

-Aileen! Jak milo Cię widzieć! - twarz Warrena rozjaśnił uśmiech. Naprawdę ucieszył się widząc znajomą twarz. Okolica jednak nie przyprawiała o radość.
-Co tu się stało? - spytał, wskazując dłonią na połamane gałęzie i poprzewracane drzewa. - Zostaliście zaatakowani? Co się dzieje w szkole? Dawno mnie tu nie było.
 
 

Aileen
[Usunięty]



Wysłany: Wto 20 Sty, 2015 22:32   

Odwzajemniła uśmiech i już upewniona, że to Warren, a nie nikt inny, podbiegła i uwiesiła mu się na szyi ściskając go mocno.
- Ale się odstawiłeś - roześmiała się, puszczając go i robiąc krok w tył.
Powiodła spojrzeniem za ruchem jego dłoni.
- Mieliśmy paskudne burze, nawet Storm nie potrafiła ich przepędzić, o ile była wtedy w szkole. Jakby apokalipsa miała nastąpić. Wybiło też parę okien, ale już są naprawione.
Przygryzła dolną wargę na moment, spoglądając niepewnie na Warrena.
- Wizytujesz czy zostajesz na dłużej? - zapytała profilaktycznie, nie chcąc najpierw się cieszyć, a potem czuć się rozczarowaną.
 
 

Angel
[Usunięty]



Wysłany: Wto 20 Sty, 2015 23:33   

- Mam nadzieję, że przynajmniej chwilę zostanę, ale mam dużo spraw do załatwienia. Przejąłem całą po rodzicach, no i mam dużo nowych informacji - twarz Warrena zachmurzyła się. Przerwał na chwilę.
- Ale opowiadaj, co się działo w czasie mojej nieobecności! - znów zaczął mówić, podekscytowany - Ororo i Logan ciągle rządzą szkołą? A kto odpowiada za akcje x-men? - ściszył głos i na jego twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek - A jakieś nowe romanse?
 
 

Aileen
[Usunięty]



Wysłany: Sro 21 Sty, 2015 20:21   

Cień niepokoju pojawił się w oczach Aileen. Twarz Warrena wyrażała więcej niż sądził i dziewczyna była praktycznie pewna, że nie przynosi zbyt dobrych wieści. Kolejny powód, by nie pchać się tam gdzie są zwykli ludzie, ale trzymać się swoich.
- Niewiele, nie licząc tego, że porwali Ororo. Spokojnie, odbili ją w końcu. Jest gdzieś w szkole, choć to Weller i di Cambio zajmują się większością spraw. Logan gdzieś wyjechał i nikt nie wie kiedy wróci.
Przy romansach wyraźnie posmutniała, natrętne wspomnienie Simona znów wyszło na pierwszy plan.
- Widziałam Bobby'ego i Pyro z Rogue więc chyba to jakiś trójkąt z nimi znów jest. Nie orientuję się akurat w tych sprawach - powiedziała, wzruszając ramionami. - Miałam zjeść lody z Laurą, ale skoro gdzieś pognała, to może ty masz ochotę?
 
 

Angel
[Usunięty]



Wysłany: Czw 22 Sty, 2015 20:53   

Muszę porozmawiać z kimś decyzyjnym, i to w miarę szybko pomyślał Warren. Ale może przydałaby mu się chwila odpoczynku? Szkoła Xaviera to był przecież dom. Po powrocie do domu czas na spotkanie z rodziną i... lody?
- Jasne Aileen. Są czekoladowe na stołówce? - odpowiedział z uśmiechem.
 
 

Aileen
[Usunięty]



Wysłany: Czw 22 Sty, 2015 21:21   

- Są w kuchni w zamrażarce - Aileen wyszczerzyła się w radosnym uśmiechu i ujęła Warrena pod ramię. - To co z tym garniakiem? Jesteś teraz dyrektorem czy coś w tym stylu? - dopytywała się zaciekawiona.
Była przyzwyczajona widywać go w raczej dość zwyczajnych ciuchach typu jeansy i koszulka albo i bez koszulki. W garniturze wyglądał na dużo poważniejszego i starszego niż był.
Delikatnie pociągnęła go w stronę budynku, nie mogąc się doczekać zanurzenia łyżeczki w lodach pistacjowych.

//kuchnia [oboje, zacznij]
 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/23
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
Wiek: 30
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6562
Wysłany: Sro 27 Maj, 2015 23:25   

// zt Nowy York - ulice

Gdy tylko Bobby zatrzymał auto, wysiadla I wzięła torebkę. Poczekala aż reszta opuści pojazd, uśmiechnęła się i wciągnęła głęboko powietrze.
-Witajcie w Instytucie Charles'a Xaviera. Szkole dla utalentowanej młodzieży. -Wskazała ręką budynek. - Nie martwcie się. Wszystko będzie dobrze. - dodała pewnym głosem.




 
 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 25 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 39
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 411
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 28 Maj, 2015 17:50   

Przez całą drogę powrotną był raczej cicho. Oczywiście, gdy zadano mu jakieś pytanie, odpowiadał. Nie jechał również za szybko. Droga poza miastem z limitem 70 mil / h, nie za duży ruch na ulicach... podróż przebiegła spokojnie. Mając jednak jedną dłoń właściwie wolną, przez sporą część podrózy trzymał Rogue za rękę. Niech żyje automatyczna skrzynia biegów!

Gdy dojechali i wysiedli, Ice dodał jedynie

- Dom jest dość duży, ale nie powinniście się zgubić. Zaprowadzimy was pod gabinet Storm, pogadacie i zobaczymy czy wam się spodoba tutaj.



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Sara Mosley
[Usunięty]



Wysłany: Wto 02 Cze, 2015 20:28   

Sara uśmiechnęła się szeroko nie mogąc się już doczekać tej rozmowy. To mogło odmienić jej życie. Wreszcie mogła mieć miejsce gdzie będzie jedną z wielu a nie odmieńcem i wynaturzeniem. Objęła Marshalla za ramię podskakując z radości:

- Chodźmy już - uśmiechała się z podekscytowaniem i pociągnęła go za rękę do środka. Chciała jak najszybciej spotkać się z Panią Dyrektor.
 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/23
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
Wiek: 30
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6562
Wysłany: Sob 06 Cze, 2015 21:13   

Rogue uśmiechnęła się pod noskiem na widok podekscytowania Sary. Przypomniał się jej pierwszy dzień w instytucie. Dotarła tutaj z niemałym hukiem - w końcu Sabretooth nieźle poturbował ją i Logana. Zadrżała na samo wspomnienie. Objęła Bobby'ego w pasie.
-Chodźmy, chodźmy.
Nie czuła się dobrze w roli opiekunki, w końcu to Iceman ma w sobie nutkę pedagoga. Cały czas przytulona do chłopaka skierowała się do gabinetu Storm.

// zt wszyscy -> Gabinet Storm




 
 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 25 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 39
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 411
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 22 Cze, 2015 21:53   

//zt. Garaż

Na podjeździe zaparkował czarny Cadillac Escalade. Ze środka wyszedł Bobby wraz z James'em. Bez słowa udali się do środka, jedynie Iceman wcisnął przycisk zamykania drzwi. Samochód wyjątkowo nie odezwał się i nie mrugnął światłami, mimo to był zamknięty.

//zt. Hangar



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 25 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 39
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 411
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 24 Cze, 2015 16:41   

//zt. Hangar

Ice, przebrany już w strój "bojowy" wyszedł z Instytutu i skierował się bezpośrednio do samochodu. Wsiadł od strony kierowcy i uruchomił silnik w oczekiwaniu na pozostałych członków wyprawy.

Czekając, obszedł jeszcze samochód, sprawdził światła, podniósł maskę i sprawdził poziom płynów (nie przejął się tym, że na włączonym silniku, w końcu sam silnik był jeszcze zimny), a gdy tylko upewnił się, że wszystko jest OK, wsiadł do samochodu i włączył muzykę.



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Wolverine 





Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1426
Wysłany: Sro 24 Cze, 2015 23:44   

//zt. Hangar
Logan podszedł do samochodu, skrzywił sie na dźwieki muzyki, po czym wzruszył ramionami i zajął miejsce z tyłu. Rozsiadł sie wygodnie i zaczął obserwować z uwagą budynek Instytutu.




 
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Pon 29 Cze, 2015 20:59   

//z hangaru

Ryan przyszedł chwilę później. Krytycznym okiem obrzucił samochód wybrany przz Bobby'ego (Przecież nie miał być Cadillac...), po czym umościł się na tylnej kanapie, obog Logana.
- Szofer, obyśmy tylko nie pożałowali twojego prawa jazdy.- Mruknął pod nosem.- Ruszajmy. Chcę mieć to już za sobą...

//do Stark Tower, wszyscy za mną
 
 

James
[Usunięty]



Wysłany: Pon 29 Cze, 2015 22:40   

// Z Hangaru
James prędko ruszył za mężczyznami i nim się obejrzał znaleźli się na podjeździe. Nie sądził by było mu potrzebne coś więcej niż strój. Broń, gadżety technologiczne, oby nie trzeba było ich używać w obronie koniecznej. W takich momentach jednak przede wszystkim doceniał swoje nadprzyrodzone zdolności. Bez słowa zajął pierwsze wolne miejsce i czekał, aż rozpocznie się podróż w nieznane.

//z.t. Stark Tower
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 82 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 802
Skąd: Westchester
Wysłany: Sro 11 Lis, 2015 21:31   

//Wraz z Mystique, z Central Park, NY

Zatrzymali się przy bramie aby profesor wklepał swój prywatny kod dostępu. Nie spodziewał się by ten akurat kod został zmieniony. Już prędzej Ororo zaczęłaby z niego korzystać. Może nawet Logan, choć on na pewno by się nie przyznał do takiego sentymentu.

Odczekali chwilę aż brama się otworzy i umożliwi im przejazd wynajętym samochodem. Profesor, rzecz jasna, na siedzeniu pasażera. Przez większą część swojego życia był kaleką i jakoś nie miał okazji ćwiczyć prowadzenia samochodu.

Widok jego domu, tak dla odmiany nie zniszczonego przez Caina podczas jego nieobecności był nadzwyczaj przyjemny. Co prawda dostrzegł ślady zaniedbania, czy może zniszczenia okołotreningowe, w ogrodzie jednak to wciąż był jego dom. Jak mógł w ogóle myśleć że nie powinien tutaj wrócić? Zatrzymali się przed wejściem.

-Raven. Dziękuję.- Jednak minęła dłuższa chwila nim profesor zdecydował się w końcu wysiąść z pojazdu. Poczekał aż Mystique zaparkuje samochód i dopiero potem przekroczył próg swojego domu.

//Oboje do Hall



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1248
Wysłany: Sob 23 Sty, 2016 17:24   

Budynkiem szkoły Charlesa Xaviera, a nawet jego podziemną częścią wstrząsnął ogromny huk, a drżenie przypominało lekkie trzęsienie ziemi. Kilka przedmiotów z pewnością spadło ze swoich miejsc, lub się przewróciło. Niektóre książki w bibliotece zsunęły się ze swoich półek, a kilka szyb od strony, z której dobiegł huk pękło. Co się stało? Wybuch bomby? A może atak Sentineli? Niestety, to tylko Star-Lord i jego wesoła kompania dziwnym trafem rozbili się u Charlesa "w ogródku".



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Matthew Redman 

Marchewkowy Potwór




Imię i nazwisko: Mattew Redman
Pseudonim: Świetlik, Matt
Data urodzenia/Wiek: 17.02.1995/ 19 lat
Zdolności: Manipulacja Świetlikami (małymi kulami ognia)
Dołączył: 07 Lut 2015
Posty: 915
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Czw 10 Mar, 2016 21:32   

Matt nie wiedział, co z sobą zrobić. Był wściekły na Bobby'ego, był wkurzony na Xaviera... ogólnie nie miał nastroju. A na pewno nie miał nastroju, na przebywanie z bandą kosmitów. Tak więc, widząc, że banda UFOludków szwęda się po całej budzie... i nie mając ochoty siedzieć w pokoju i patrzeć, jak schnie farba na suficie... Postanowił znowu wybrać się do miasta. Oczywiście nikogo nie informując o tym. Bo po co?

I pewnie by sobie polazł w siną dal... gdyby na podjeździe nie zauważył czarnego SUVa (i nie, wcale a wcale nie idzie o to, że przy bramie znowu zaczęło robić się tłoczno, czyli by go nie puścili... albo w inny sposób zaczęli mu truć). Jak to (prawie) każdy młody chłopak, widząc fajną furę, zajrzał do środka... no dobra, spróbował zajrzeć. Przyciemniane szyby to nie jest coś, za czym przepadają chłopcy, chcący zobaczyć co to za wóz.
-Cholera... - Mruknął niepocieszony, obchodząc auto dookoła. - Ale... co my TU mamy? - Zdziwił się, "przypadkiem" łapiąc za klamkę. Drzwi wozu były otwarte! - Tje... ktoś tu idzie? - I wskoczył na tylne siedzenie. Dokładniej na wykładzinę, za siedzeniem pasażera. Może uda mu się, że go nikt nie znajdzie? A jak znajdzie?
A jak znajdzie, to się pomyśli. - Uśmiechnął się do siebie, starając się odpowiednio skulić w wnęce.
 
 

Yuriy Morozov
[Usunięty]



Wysłany: Sob 12 Mar, 2016 14:55   

// -> z ambulatorium z Leną

To, że chłopakowi coś łaziło po głowie – było oczywiste.
I stało się jeszcze bardziej jednoznaczne w momencie, gdy koleżankę, zamiast do pokoju – zwyczajnie zaciągnął w zupełnie inne miejsce. Zupełnie nic a nic nie robiąc sobie z pytających znaków i gestów.

Dopiero zatrzymał na moment w garażu, na podjeździe. Rany, co za dom wariatów – pomyślał, przez dłuższą chwilę szukając auta, które mogło należeć do Bannera. Bo generalnie – taki był cel i dosyć prosty tok myślenia chłopaka – który przypomniał sobie chwilę wcześniej, że gość wspomniał i o bogatym jak jakiś arabski szejk – Starku i o prawdziwych lekarzach, takich – wiecie. Z licencją pewnie, po studiach i przede wszystkim – w prawdziwym szpitalu.
Zwyczajnie zamierzał skorzystać z propozycji mężczyzny, przekonany, że jeśli tylko wyjadą z instytutu odpowiedni kawałek, ten raczej nie zdecyduje się na powrót z poobijaną nastolatką ponownie do szkoły tylko zwyczajnie zawiezie ich by obejrzeli ją prawdziwi doktorzy.
Kto w sumie wiedział, co świństwo miał na sobie ten wariat i czym zostały zadane rany.
Przynajmniej tak się z grubsza kształtował pomysł – najważniejsze było tylko wyjechać z instytutu bez tak by początkowo i banner nie wiedział o tym. Zdawał się rozsądnym człowiekiem, zresztą – mimo wyraźnie innego zdania zdecydował się najwyraźniej zostawić sprawę w rękach Xavira.
Zgadywał więc, że gdyby ta przyszło im tutaj gadać, ostatecznie skończyłoby się wyłącznie na zawołaniu nauczycieli.
Klapa suwa szczękła – duże auto, dużo miejsca. I całe szczęście – nie zamknięte, Tyle dobrze, że nie musiał zmrażać i wyłamać zamka – pomyślał zadowolony.

- Ładujemy się i ani słowa, Lena. Jasne? Przynajmiej dopóki nie wyjedziemy z Salem – dorzucił, trochę pomagając, trochę ciągnąć dziewczynę. Plandeka się zaraz przyda, by zakryć się nią, jak zamknie klapę.

Chwila manipulacji powietrzem – i generalnie otoczy ich dosyć wygodny, trochę przypominający materac wodny – kokon. Zapewniający całkiem niezły komfort i zabezpieczający przed przypadkowym rzucaniem, nawet jeśli kierowca byłby bardzo nerwowy.
Było nie było – nie zależało mu na dodatkowych siniakach – wystarczająco zmaltretowanej koleżanki.
Potem wystarczyło spokojnie poczekać, aż gość skończy kawę i zdecyduje się wyjechać. Nawet wygodnie by się dało przespać, gdyby tylko nie musiał utrzymywać sprężonego powietrza.
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Sob 12 Mar, 2016 20:50   

Banner znowu się nieco zgubił w korytarzach, ale w końcu udało u się wyjść z budynku. Na pewno pisanie smsa nie pomagało mu w orientowaniu się w terenie.
Pilotem chciał odblokować auto, ale zorientował się, że wcześniej go nie zamknął. Mruknął coś o swoim nierozgarnięciu i wsiadł do samochodu po czym odjechał.

/zt -> Nowy York - Środek Lasu
+ wszyscy w aucie

(pobiorę opłatę!)



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Thaddeus Ross
[Usunięty]



Wysłany: Nie 22 Maj, 2016 22:56   

//z Stark Tower

Podróż nie trwała długo. Ross znał trasę, odkąd tylko mutanci pojawili się na radarze generał trzymał na nich dodatkową parę oczu 24/7. Instytut był więc miejscem znanym Thadeussowi, mimo tego że ani razu nie postawił tutaj swojej stopy.
Droga minęła spokojnie i bez niespodzianek. To znaczy upłynęłaby spokojnie gdyby nie ciągle trajlowanie mutanta z rosyjskim akcentem. Generał miał ogromną ochotę by zmusić go do zamknięcia jadaczki, jednak wciąż nie pojmował sensu dla którego ich wiózł. Dlatego uznał że nie będzie się odzywał w ogóle, skoro nie wie jaki ma być zamierzony efekt.
Thunderbolt powiedział sobie gdy wyjeżdżali spod Stark Tower, że nie będzie już więcej zaprzątał sobie głowy sensem jego obecności tutaj. Miał dać temu spokój i pozwolić biegowi wydarzeń samemu udzielić odpowiedzi. Jednak po prostu nie potrafił, umysł generała wyćwiczony był już w taki sposób by nieustannie myśleć, analizować i wyciągać wnioski. Było to już częścią jego osobowości, której nic już nie mogło zmienić w takim wieku.
Fakt, że te dzieciaki były już w jakimś stopniu mu znajome, nie mogło być przypadkiem. Jednak z tego co pamiętał nie dzielił się z tą informacją z Elektrą, skąd więc najemniczka mogła o tym wiedzieć?
No właśnie, ta cholerna pamięć. Gdyby Ross nie posiadał czynnika leczącego, zrzuciłby winę na swój wiek jednak wiedział, że nie tutaj leżał problem.
W dodatku cała ta zagadka sprawiała wrażenie, jakby odpowiedz była jasna dla Thaddeusa. Wojskowy odnosił wrażenie, że rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki jednak coś sprawiało, że nie potrafił jej pochwycić.
Cała ta sytuacja była niezmiernie frustrująca dla Rossa. Do tego stopnia, że co jakiś czas sapnął głośniej lub ciszej dając minimalny upust swojemu zdenerwowaniu.
W końcu dojechali na miejsce. Generał wjechał przez bramę i stanął przed frontowymi drzwiami z lekkim wyczekiwaniem. Co się teraz stanie? Bo coś się stać musi. Przecież był wojskowym a nie taksówkarzem do cholery, cała ta eskapada musiała mieć jakieś znaczenie.
Thunderbolt zgasił silnik i spojrzał wyczekująco na Elektrę.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018