{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[C] Kuchnia w Instytucie
Autor Wiadomość

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9848
Wysłany: Sob 18 Sie, 2012 22:13   [C] Kuchnia w Instytucie

Na wprost wejścia znajduje się wielkie okno wykuszowe. Parapet jest przerobiony na miejsce do siedzenia, a przed nim znajduje się dość duży stół wraz z kilkoma krzesłami. Kilka poduszek nadaje mu przytulny wygląd. Kuchenne szafki zrobiono z drewna w ciepłym kasztanowo-brązowym kolorze; górne mają szybki, a w ich wnętrzu widać niewielkie lampki, takie same jakie są podczepione do ich dolnej części. Ściany wyłożono ciemnoniebieskimi płytkami. Z lewej strony od wejścia stoi wielka, dwudrzwiowa, stalowoszara lodówka. Pośrodku jest duża kuchenna wyspa z blatem z tych samych niebieskich płytek co ściany. Przy jej dłuższych bokach ustawiono wysokie stołki. Na prawo od drzwi znajduje się ośmiopalnikowa kuchenka i zamontowany nad nią stalowy okap. Po lewej w głębi kuchni jest rząd półek, na których stoją potrzebne kuchenne przedmioty oraz drzwi prowadzące do spiżarni.




  
 
 
 

Jeffrey Butler
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 20:51   

Jeffrey wraz z Shonem wszedł do kuchni, a kiedy tylko zobaczył lodówkę na jego twarzy zawitał ogromny uśmiech. Podszedł do niej i otworzył drzwi. Jak zawsze była ona pełna jedzenia. Można tu było znaleźć wszystko, od kiełbasy po jogurty i inne smakołyki. Jeffrey na chwile odwrócił się w stronę Shona, nie chciał przecież gadać do lodówki
- Na co masz ochotę – zapytał spokojnie i sam już myślał co on by zjadł. Jeffrey miał ochotę na kanapki. Duże kanapki z mnóstwem szynki, sera, majonezu i ketchupu. Zaczął powoli wyciągać produkty spożywcze ,które potrzebował do przygotowania swojej kolacji.
 
 

Shon Marks
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 20:57   

- Sam nie wiem.
Wzruszył ramionami. Nie zaglądał do lodówki, bo bał się, że zobaczy jeden wielki bałagan. Tam też zdarzało mu się układać - mięsa na dole, wyżej nabiał i jarzyny. Na samym dole w pudełkach owoce. Teraz jednak... chyba po prostu nie chciał po raz kolejny pokazywać chłopakowi, którego lubi, że jest wariatem.
Odkroił i zjadł niewielki kawałek szynki, siadając na jednym z krzeseł.
Włączył jedną z niewielkich lampek, bo powoli się ściemniało.
- Hm... gigantyczne kanapki? - zabrał się za krojenie chleba, żeby nie siedzieć tak bez celu. - Umyj sałatę. - poprosił po chwili jeszcze. Mało kto to robi, tym bardziej pożąnie, więc wolał uprzedzić.
 
 

Jeffrey Butler
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 21:06   

Jeffrey wyciągnął dużzy kawałek sera w całości, szynkę, majonez i ketchup. Położył wszystko na ladzie bez większego porządku. Nigdy o to nie dbał i raczej już by tego nie zmienił. Przymknął delikatnie nogą lodówkę i zabrał się za mycie sałaty, tak jak o to poprosił Shon. Spojrzał na chłopaka. Lubił na niego patrzeć, a już w ogóle jak coś robił. Zawsze był taki dokładny, oczywiście czasami denerwowało to Jeff’a, jednak przy nim szybko o tym zapominał.
- Nigdy nie mówiłeś mi o tej swojej drugiej połówce – Jeff był bardzo ciekawy jaki jest też partner Shon’a. Ba zżerała go ciekawość. Jednak chciał być trochę dyskretny, nie chciał wystraszyć Shon’a. A w głębi duszy był zły że on ma kogoś, że ma się do kogo przytulić. Jeff niestety był samotny i coraz częściej mu to dokuczało, jednak starał się tego nie okazywać. Nie chciał litości ze strony Shona. To by go za bardzo bolało.
 
 

Shon Marks
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 21:18   

- Jest... jest wysoki i przystojny.
Coś w nim drgnęło. Miał zdjęcie obcego chłopaka, którego pokazywał, kiedy ktoś chciał zobaczyć jego chłopaka. Przymknął oczy układając wszystko równo, rzecz jasna to, co w szklanych pojemnikach dalej od rogu. Równo w kwadratach na ceracie, żeby go nie dręczyło.
- Jest taki... taki ciepły, że wszystko robi się przy nim spokojne. - jego spojrzenie zrobiło się lekko rozmarzone. Wbił je w chleb, odkrajając kolejną kromkę i odkładając go na miejsce. Wziął nóż do tego przeznaczony i masło, by wszystkie posmarować.
- Jest wesoły i uśmiechnięty. Drapie mnie po plecach, żebym mógł usnąć. - nawet nie pomyślał, że to nierealne, skoro mieszka z Jeffrey'em, ten musiałby go widzieć. Ale to nie ważne, jeśli nikt nie zwróci mu uwagi, pewnie po prostu pominie ten drobny szczegół. Zarzucanie mu kłamstwa go burzy.
- I kiedyś nauczy mnie latać. - uśmiechnął się delikatnie, dokładnie zasmarowując kromki masłem. Przepadał za nim.
- Pokroisz szynkę?
Sam zabrał się za krojenie sera w równe plasterki.
 
 

Jeffrey Butler
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 21:27   

Jeffrey słuchał Shon’a bardzo uważnie. Kiedy chłopak tak opowiadał o swoim partnerze w Jeffrey’u aż się gotowało, ale przecież nie mógł tego okazywać. Musiał panować teraz nad swoimi emocjami, nie chciał się zbyt szybko zdradzić a miał już swój chytry plan. Układał go już od jakiegoś czasu. Czuł że to teraz on może rozdawać karty, przecież wiedział o Shon’ie bardzo dużo. To dawało mu tę przewagę. I musiał też wprowadzić swój plan w życie.
Tylko spokojnie – pomyślał i spojrzał na swojego towarzysza. Wyglądał tak słodko że Jeff miał ochotę się na niego rzucić. Już zapomniał o tym jak Shon mówił wspaniale o swoim chłopaku. Jeff czasami nie przejmował się tym co mówią inni, tylko żył chwilą.
- Jasne, że pokroję – uśmiechnął się do chłopaka, poczym odłożył już umytą sałatę i przysunął się bliżej Freak’a. A kiedy już to zrobił, ponownie poczuł uścisk w żołądku i gardle.
 
 

Shon Marks
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 21:34   

Ułożył wszystko na kromki, po chwili dodając ketchupu, musztardy i majonezu. To by było na tyle jeśli chodzi o jego lekką kolację, ale to bez znaczenia.
Przecz jasna do wszystkiego wziął osobną łyżkę, żeby nie pomieszać przypraw. Pewnie siedziałby potem i ostrożnie pozbywał się tego, co w którym słoiku być nie powinno.
- No... to smacznego.
Spojrzał na talerz. Sam nie jadł za wiele, więc powinno dla nich starczyć. Ale najpierw umył spokojnie łyżki i noże.
- A ty... masz kogoś? Nigdy nic nie mówiłeś.
Zapytał, kiedy w końcu wziął jedną z kromek i zabrał się za nią spokojnie.
 
 

Jeffrey Butler
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 21:43   

Jeff wziął jedna kanapkę po czym usiadł na krześle. Cały czas patrzył na to co robił Shon.
- Nie, ja nikogo nie mam – wzruszył ramionami
- Nikt mnie nie chce – uśmiechnął się szeroko i po chwili pochłonął cała kanapkę. Był naprawdę głodny. Oczywiście przy okazji ubrudził sobie kąciki ust od ketchupu i majonezu. Tak, to tył cały Jeffrey, totalna łamaga.
- A kiedy poznam tego Twojego chłopaka – kiedy wypowiadał te słowa był dość poirytowany i to już niestety mogło rzucić się w oczy Shono’wi. Jeffrey wstał i podszedł po kolejną kanapkę, tylko że tym razem już nie siadał, a oparł się o blat kuchenny.
 
 

Shon Marks
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 21:48   

- Nie rozumiem czemu.
Odparł całkiem szczerze, zerkając na niego, coś jednak mówiło mu, że nie ma szans. Widząc, że się ubrudził, pokręcił głową, jakoś... chyba przyzwyczaił się, że za nim sprząta i ciągle go poprawia. Guzik, koszulę, włosy... teraz podszedł i otarł mu delikatnie usta. Lekko przy tym dłoń mu zadrżała, a serce jakby mocniej zabiło. Szybko wrócił do swojej kanapki nie chcąc, by ktoś dostrzegł jego nastrój. Wciąż się uśmiechał.
Aż do pytania, które sprawiło, że jego ręce zadrżały. Zderzenia z rzeczywistością go denerwowały, wprowadzały chaos.
Spojrzał na Jeff'a jakby z żalem jakby o to, że po prostu nie gra w jego grę. Nie przyzna się do kłamstwa. Spuścił wzrok. Jeszcze nerwy w jego głosie.
- Jest nieśmiały... - przygryzł wargę w nadziei, że to wystarczy. Mimo, że kłóciło się trochę z innymi rzeczami jakie mówił.
Znów ugryzł kanapkę.
 
 

Jeffrey Butler
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 21:55   

A Jeffrey znał już trochę Shon’a i wiedział kiedy się denerwuje i kiedy jest coś nie tak. Zjadł ostatnia kanapkę.
- Dzięki – powiedział, kiedy to Shon wytarł jego kąciki ust. Był wtedy tak blisko, jednakże Jeff nadal panował nad sobą. Starał się zachować zimną krew. Po chwili odsunął się od blatu i podszedł bliżej Shona.
- Czym się tak zdenerwowałeś – zapytał cicho i uniósł przy tym brew do góry. Był teraz bardzo poważny, a raczej grał takiego. O tak Jeff uwielbiał grać.
- A może coś kręcisz – to powiedział już niemal szeptem, więc nie był nawet pewien czy Shon to usłyszał.
 
 

Shon Marks
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 22:04   

Oparł się o jedną z szafek kiedy Jeffrey podszedł bliżej, uciekł spojrzeniem gdzieś na szafkę, czując, że wszystko mu się psuje, wali. Kiedy słyszał kolejne pytanie pokręcił głową, znów się uśmiechnął, znów nerwowo, chcąc zaprzeczyć. Ale kiedy usłyszał kolejne pytanie, bo i faktycznie je dosłyszał, zaczął żałować, że nie ma zdolności przenikania materii. Najchętniej teraz wtopiłby się w tę szafkę.
- Daj mi spokój. - syknął tylko widocznie zdenerwowany, czując jak czerwieni się na twarzy. Jeff znał go już na tyle, by wiedzieć, że zarzucanie mu kłamstwa sprowadza go na ziemię. To taki krótki moment na który przestaje się uśmiechać.
Poczuł się głupio, przygryzł wargę.
- To nie twoja sprawa.
Poczuł, jak jego dłonie drżą, więc szybko złapał talerz, aby zmyć go spiesznie i stąd wyjść. Uciec.
 
 

Jeffrey Butler
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 22:10   

Jeffrey coraz bardziej upewniał się w tym, że Shon tak naprawdę nikogo nie ma. Wyglądał on nawet uroczo, gdy był taki zdenerwowany. Westchnął cicho i dluższą chwilę nic nie mówił.
- Ciekawe czy mnie ktoś, kiedyś zechce – uśmiechnął się do chłopaka, poczym wziął swój talerz i umył go.
- Przepraszam, za te wszystkie pytania. Czasami jestem zbyt wścibski – odparł. Chciał aby Shon się trochę uspokoił.
- Najedzony – zapytał z uśmiechem na twarzy. Chciał już wrócić do pokoju i połozyć się na swoim łozku.
 
 

Shon Marks
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 22:39   

Patrzył uparcie na swój talerz, który w końcu odłożył na suszarkę, kilka innych z resztą przesuwając, aby nie było między nimi luki. Milczał dłuższą chwilę, widać było, że wciąż jest zdenerwowany, przygryzł lekko wargę i skinął w odpowiedzi na pytanie.
- Jestem zmęczony...
Wiedział, że nie uśnie, tym bardziej o tej porze, ale chciał wejść do swojego łóżka i odbudować swój mały świat, zamknąć się w nim i swoich marzeniach. Wmówić sobie, że ktoś leży przy nim, tuli i delikatnie drapie po plecach.
- Idziesz?
Może nawet Jeff? Miał "to coś". Przyciągał go całym sobą, choć pewnie nawet tego nie widział. Kto chciałby takiego wariata?
Wytarł blat, odłożył ścierkę i wyszedł.

//pokój
  
 
 

Jeffrey Butler
[Usunięty]



Wysłany: Czw 23 Sie, 2012 22:46   

Jeffrey poczuł się już zmęczony. Chciał teraz tylko dotrzeć do pokoju i do swojego łóżka. Był szczęśliwy że może dzielić pokój z Shonem. Ten chłopak był dla niego naprawdę ważny, choć na razie wolała mu o tym nie mówić. Nie chciał przestraszyć Shona, ale też wiedział że będzie musiał zacząć działać. Niby wariat ale jednak Jeff wrócił na niego uwagę.
- Pewnie że idę – uśmiechnął się i wyszedł za Shonem.

// pokój
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9848
Wysłany: Wto 28 Sie, 2012 20:15   

Pojawiła się w kuchni w nadziei na znalezienie choć odrobiny kawy. Nalała wody do czajnika i wstawiła go na kuchenkę. Doprawdy będzie musiała pogadać ze Storm, by nauczyć dzieciaki, żeby nie zostawiły czajnika suchego jak pieprz. Zajrzała do lodówki i aż jęknęła, widząc tam koszmarny bałagan. Westchnęła i zaczęła porządkować zawartość półek, wyrzucając przy okazji przeterminowane produkty. W międzyczasie woda się zagotowała i mogła kilka minut później usiąść w wykuszu okna i przyglądać się jak przybyli już uczniowie wykorzystując ciepłą pogodę.




 
 
 

Chloris
[Usunięty]



Wysłany: Wto 28 Sie, 2012 20:31   

Chloris cały dzień pieczołowicie unikała Shona. Jakoś nie miała ochoty przepraszać go za to, że niemal nie spowodowała u niego zawału serca, a na dodatek uciekła później z miejsca zdarzenia, by posadzić kwiatka.
Jakoś wszystkie te wydarzenia zmęczyły ją tak porządnie, że zasnęła w bliżej nieokreślonym miejscu w parku, prawdopodobnie na jakichś kwiatkach. Kiedy się obudziła, wokół siebie miała obraz nędzy i rozpaczy, a na widok stanu jej ubrań Shon – naczelny pedant szkoły – opuściłby ten świat nagle i niemal bezboleśnie.
Nie potrafiła określić pory dnia, ale wciąż było dosyć ciepło (ciekawe, ile czasu spała… jakoś nie mogła się zdobyć na to, by zapytać kogokolwiek o datę). Postanowiła dostać się z powrotem do szkoły. A skoro wydostała się przez okno, z powrotem trzeba wrócić tą samą drogą! Równowaga na świecie zachowana i te sprawy.
Wypatrywała otwartych okien. Wreszcie dostrzegła jedno i, nie wnikając w to, że prowadziło do kuchni, ani że ktoś w nim siedział, z gracją się przezeń przecisnęła. Uśmiechnęła się lekko do dziewczyny, patrzącej się na bawiących się w parku uczniów i już chciała odejść, zostawiając ją samej sobie, gdy poczuła To. Aromat Bogów. Nektar Bogów W Kubku! Wzrok Chloris zmienił się w spojrzenie seryjnego mordercy na widok przyszłej ofiary. Gwałtownie wciągając powietrze, odwróciła się w stronę Jane.
- Ty masz kaaaaawęęę! – Ni to powiedziała, ni zapytała.
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9848
Wysłany: Sro 29 Sie, 2012 13:51   

Niemal się nie oblała zawartością kubka, gdy przez okno wpakowała się do środka osóbka, której w pierwszej chwili pod tą warstwą smug i błota nie rozpoznała. Dopiero to spojrzenie sprawiło, że w głowie Jane otworzyły się właściwe drzwi.
Odruchowo cofnęła rękę z kubkiem, przekonana, że ten kofeinowy wampir, co każe się zwać dziewczyną, wyrwie go jej z dłoni i w dzikich susach popędzi w głąb domu, zaśmiewając się demonicznie.
- Wodę wystarczy lekko podgrzać i możesz sobie zrobić swoją - powiedziała ostrożnie. - Tylko może najpierw się umyjesz, co?
Wzięła kolejny łyk, rozkoszując się mlecznosłodkim smakiem kofeiny.




 
 
 

Chloris
[Usunięty]



Wysłany: Czw 30 Sie, 2012 22:00   

Chloris naprawdę nie była demonem! Nie miała pojęcia, czemu wszyscy nowopoznani ludzie tak ją nazywali. Najpierw Shon, który na jej widok byłby najprawdopodobniej skłonny wejść pod stół i dostać choroby sierocej, teraz cofająca się z trwogą brunetka, której imienia zapamiętać nie zdołała. Chwila, ona ją pamiętała! Miewała przebłyski pamięci z okresu, gdy leżała w podziemiach 24 godziny na dobę i mogła wyraźnie stwierdzić, że kobieta z kawą była tam częstym gościem. Ale jak ona się nazywała? Stwierdzenie tego jednoznacznie przerastało możliwości Zielonej.
- Umyję? – zapytała z nieco zdziwioną miną, po czym spojrzała po sobie i roześmiała się. Tak, tylko jej mogło nie przyjść do głowy, że po drzemce w rabatkach będzie wyglądać jak uosobienie najgorszych koszmarów pedantów z całego świata. – Jasne, jasne.
Poszła w kierunku wskazanym przez kobietę (próbując nie zerkać w stronę jej parującego kubka z życiodajną cieczą), wstawiła wodę w czajniku… I na tym się skończyły jej możliwości kulinarne. Z rozpaczą rozejrzała się wokół, lecz ani kawy, ani nawet kubka znaleźć nie mogła. Obróciła się w stronę drugiej mutantki i błagalnie doń powiedziała:
- Pomóż!
Zrobiła minę zranionej sarenki. Każdy się na to łapał!
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9848
Wysłany: Nie 02 Wrz, 2012 12:24   

Jane pokręciła tylko z rozbawieniem głową i wstała z miejsca, nie wypuszczając kubka z rąk. Gdyby tylko miała większą kontrolę nad telekinezą, to mogłaby umieścić kawę na szafce, gdzie ten mały kofeinowy wampir by jej nie dopadł. Na razie postawiła naczynie w takim miejscu, by stale mieć je na oku.
- Zaproponuję Storm, by zorganizowała zajęcia z cyklu "Umiejętne i wydajne korzystanie z kuchni" - zażartowała, chociaż wyraz twarzy i ton głosu miała całkiem poważne. - Praktyczne zajęcia oczywiście. Zaczniemy od czegoś prostego, jak na przykład ugotowanie zupy - dokończyła bezlitośnie, otwierając szafkę i wyjmując z niej jaskrawozielony kubek.
Nasypała do niego kawy i zalała ją gorącą wodą. Postawiła obok niego cukierniczkę, wyjęła łyżeczkę oraz przysunęła dzban z zimną wodą.
- Dalej chyba sobie poradzisz - uśmiechnęła się.




 
 
 

Chloris
[Usunięty]



Wysłany: Nie 02 Wrz, 2012 17:39   

- Dzięki ci! – powiedziała, uśmiechając się od ucha do ucha. Co prawda, kofeiny nie potrzebowała tak jak normalni ludzie (jej wystarczały promienie UV i duuużo nawozu), ale uzależniona była od smaku kawy. I zapachu. I ogólnie wszystkiego, co choćby stało obok kofeiny. Jak inni musieli jeść czekoladę, by choćby się uśmiechnąć, tak jej aromatyczny napar poprawiał humor na cały dzień. (Eufemistycznie rzecz ujmując, bo szczerzyła się jak głupia i przytulała wszystkich wokół z jeszcze większą częstotliwością, niż normalnie).
- Ja bardzo chętnie! – stwierdziła, obserwując z fascynacją, jak dziewczyna przygotowuje jej kawusię. – Tylko ktoś to później będzie musiał jeść, bo ja w zasadzie nie trawię – dodała beztrosko, wciąż się uśmiechając. Oznaczało to, że nawet jeśli pożarłaby cokolwiek, nie dałoby jej to niczego poza złym samopoczuciem i kłopotami natury zdrowotnej. Nie ma to jak fotosyntezował!
Chloris schwyciła kubek, powąchała zawartość i zamknęła oczy, delektując się upajającym zapachem. Odsunęła ze wstrętem cukier (kto to widział, profanować kawę jakąkolwiek inną substancją?!) i odstawiła na chwilę naczynie.
- Dziękuję, danke schon, merci beacuop, toda raba i ogólnie spasiba! – wykrzyknęła na jednym tchu i rzuciła się na brunetkę, przytulając ją mocno. Co ona by zrobiła w kuchni bez pomocy, chyba pozostałoby jej jedynie siąść i płakać (na zielono, wiadomo). A tak – życie ocalone!
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9848
Wysłany: Wto 04 Wrz, 2012 07:33   

Roześmiała się i sięgnęła po swój kubek. Chloris miała tą cudowną właściwość poprawiania innym humoru. Czasami wystarczył gest, ale częściej zaledwie kilka słów, które wypowiadała z rozbrajającym uśmiechem, wystarczały, aby sprawić, że reszta obecnych zapominała o smutkach czy przygnębieniu.
- Nie ma za co - wydusiła, gdy dziewczyna się do niej przytuliła.
Kawa omal nie wylądowała na podłodze, lecz na szczęście zdolności telekinetyczne Jane postanowiły być przez chwilę posłuszne i cenna kofeina wróciła grzecznie do kubka.
- Jak mnie przestaniesz podduszać, to może mi powiesz, czemu wyglądasz jakbyś przekopywała się pod ogródkiem?




 
 
 

Chloris
[Usunięty]



Wysłany: Wto 04 Wrz, 2012 17:05   

Chloris lekarstwem na zły humor? Powinni ją sprzedawać w tabletkach we wszystkich aptekach w mieście. Ba, na całym świecie! Wtedy nikt już nie pomyślałby o braku uśmiechu. A tak – pesymizm górował. Szkoda, bycie liofilizowanym musi być dobrą zabawą.
- Jest! – wykrzyknęła radośnie i okręciła się wokół własnej osi, wykonując piruet, jakiego nie powstydziłaby się primabalerina.
- Ojej… - wymamrotała, gdy Jane musiała użyć własnej zdolności, by ocalić kawę. Do zapamiętania: nie podchodzić, gdy ma czekoladę w kubku. Może miotać nią na odległość. Jednego Chloris nie cierpiała – plam na skórze w kolorze jadowitego różu powstałych w wyniku kontaktu z kakao. Czemu akurat na czekoladę musiała być uczulona?!
- Nie pod ogródkiem, tylko ogródek. – Poprawiła dziewczynę z godnością, po czym uśmiechnęła się nieśmiało, o ile takie słowo w ogóle występowało w jej słowniku. – Przesadzałam paprotkę. Shon chyba by wybuchnął, gdybym została z nim choć chwilę dłużej w pokoju, więc się ewakuowałam przez okno. A potem zasnęłam. Każdy potrzebuje snu, nawet roślinki. I zwierzęta. I ci pomiędzy, czyli ja.
Zakończyła efektownym ukłonem. Pytanie za sto punktów: czym w zasadzie była Chloris? Tego nie wiedzą nawet najmądrzejsi użytkownicy Wikipedii. Jej to jednak nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, podkreślała więc na każdym kroku swoją odrębność. I zielone rumieńce, bo wyglądały strasznie słodko.
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9848
Wysłany: Czw 06 Wrz, 2012 09:36   

- Jednak twierdzę, że pod ogródkiem. Jak jakiś kret, bo cała jesteś ubrudzona ziemią.
Jane wyciągnęła rękę i poczochrała czuprynę Chloris. Była jej wdzięczna, że została wydarta przez nią z ponurych rozmyślań o przeszłości. Czasami ją nachodziły tamte dni niczym fale w czasie przypływu. Popadała wtedy w zamyślenie, a oczy Jane stawały się puste i jakby wyblakłe.
Podeszła do stojącej na środku kuchni wyspy i przysiadła na jednym ze stołków.
- Narobiłaś bałaganu przy nim? - zapytała z ciekawości, choć była niemalże pewna, że Chloris wprowadziła porządny chaos w salonową egzystencję Shona.




 
 
 

Chloris
[Usunięty]



Wysłany: Czw 06 Wrz, 2012 15:53   

- Wytarzałam się w końcu w rabatkach. – Wzruszyła ramionami z bezradnym uśmiechem na ustach. Nie trzeba było w jej przypadku dodawać wyjaśnień niezbędnych innym – była Chloris, już chyba wszyscy w szkole wiedzieli, że wszelka logika i prawa fizyki magicznym sposobem omijają ją szerokim łukiem.
Kiedy Jane ją poczochrała po głowie, Zielona zrobiła minę uszczęśliwionego szczeniaka i mało brakowało, by zaczęła merdać ogonem. Jej jeden… znajomy tak robił. Tak, znajomy to dobre słowo. Przynajmniej nie prowokowało u innych zdziwienia – gdyby powiedziała, że diler, służąca albo alfons przyjaciółki, nie mogłaby na tym skończyć.
- Bałaganu? – spytała z najbardziej niewinnym wyrazem twarzy, jaki tylko mogła przybrać, wciąż jednak wystarczająco podejrzanym. – Ja i bałagan? Nieeee, co ty.
Burdel na kółkach to co innego. Armageddon to co innego. Ale bałagan? Chloris nie produkowała bałaganu, ona sprowadzała zagładę na świat porządku i chemicznej czystości. I chorobę psychiczną na pedantów.
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9848
Wysłany: Pon 10 Wrz, 2012 21:41   

- Mhm - mruknęła tonem, który wskazywał, że i tak wie swoje. - Salon do remontu, czy da się jeszcze tam usiąść? - zapytała, patrząc na Chloris żartobliwym spojrzeniem.
Wbrew pozorom miała pełną świadomość co do zdolności dziewczyny do wprowadzania chaosu i gigantycznego bałaganu. Podstawowym pytaniem było, ile trzeba się będzie napracować by usunąć skutki zabaw Chloris. Jane jakoś nie miała ochoty tego robić. Tym bardziej, że jej telekineza prędzej by coś zniszczyła niż zrobiła coś pozytywnego.




 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020