{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[C] Kuchnia w Instytucie
Autor Wiadomość

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 25 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 39
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 28 Lut, 2017 20:48   

Ice zaśmiał się, gdy Jubs zasugerowała, żeby uczył się jak "wyglądać" od Logana. Gościa, który goli się raz na ruski rok, pierze swoje rzeczy jeszcze rzadziej i zazwyczaj pachnie tak, jakby wyszedł ze stajni. Cóż, może niektóre kobiety faktycznie pociągają takie animalne elementy?

- Jubs, czy abyś nie miała oka na Logana, co? - Odwdzięczył się pięknym za nadobne - A o mnie się nie martw, mam jeszcze gdzieś garniak z zakończenia liceum - Uśmiechnał się i puścił oko do Rogue. Ta dobrze wiedziała, że tego garnituru już dawno nie ma, natomiast w razie co posiada całkiem fajny garniak ze stójką, taki nowoczesny i w ogóle. Przynajmniej nie wygląda w nim, jakby na pogrzeb szedł.

- A nie przyszło Ci do głowy John, że o niektórych rzeczach nie mówi się w kuchni, żeby nie siać paniki? Bo może niektóre informacje powinny trafić do osób pełnoletnich? Albo przynajmniej do takich, którzy nie spanikują na sam dźwięk imienia? Informowanie wszystkich o wszystkim może mieć zgoła inny efekt, niż by się chciało. - tu zwrócił się do, bądź co bądź, swojego równolatka. Widać wychowanie i charakter kształtowały się u różnych ludzi zupełnie inaczej. Bobby myślał o innych. O tym, jak zareagowałby Leech, albo inni, młodsi uczniowie i rozumiał dlaczego rodzice omawiają sprawy "poważne" bez udziału dzieci. Chłopak natomiast ewidentnie był fanem idei "wszystko dla wszystkich". Pewnie na FB śledzi profil Anonymous. Nie to, żeby Ice go nie śledził, ale to już drugorzędne...



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/23
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 30
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6563
Wysłany: Sro 08 Mar, 2017 01:52   

W sumie dobrze się stało, że Rogue nie potrafiła czytać w myślach.
Na pewno dobrze dla Johna.

Rogue szturchnęła łokciem Bobby'ego i uśmiechnęła się do Jubs.
-A po co mamy sami decydować, skoro Ty aż się do tego palisz?
Na kolejne słowa dziewczyny wybuchnęła śmiechem. O tak. Chcesz o czymś poinformować cały świat? Powiedz Jubilee że ma trzymać język za zębami!

-Jubs... Ja chyba nie chcę wiedzieć, co Ty masz na myśli. - kolejny wybuch śmiechu miał zamaskować rumieniec, który pokrył twarz Marie na propozycję skontaktowania się z Leechem. O tak. Sama o tym myślała. I Bobby również... Jednak czy aby na pewno chciała, żeby Jubs opowiadała o tym w kuchni?
Uf. Dziewczyna uspokoiła się nieco. I chyba faktycznie przybysz nie miał zbyt wielkiego pola manewru, jeśli chodzi o niszczenie szkoły.

Poza tym...

Kolejne słowa Bobby'ego utwierdziły ją w przekonaniu, ze nie dzieje się ni złego. Nic nad czym nie mogli by zapanować.
Odruchowo złapała go za dłoń i skinęła głową. W zupełności zgadzała się z Icemanem. Tak, tak i jeszcze raz tak.

Jednak chwilowy triumf przerwał paskudny ucisk w skroniach. Rogue syknęła z bólu, jednak jak szybko to się pojawiło, tak samo szybko zniknęło, pozostawiając po sobie jedynie delikatne pulsowanie. Ucisnęła nasadę nosa, po czym wstała i podeszła do kranu. Nalała sobie wody, po czym wróciła do Iceman'a.
-Mógłbyś?
Wskazała na szklankę.

Bólem się nie przejęła. Zimna woda powinna szybko go załagodzić




 
 
 

Jubilee 




Imię i nazwisko: Jubilation Lee
Pseudonim: Jubilee, Jubes, Jub
Data urodzenia/Wiek: 10.02.1993r./21 lat
Zdolności: wytwarzanie oraz mentalne kontrolowanie eksplozji plazmatycznych
Znaki szczególne: Żółty płaszcz i różowe okulary
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 453
Wysłany: Sob 18 Mar, 2017 22:00   

Cóż... Widać Bobby był z sto lat za obecnymi trendami. Przecież mamy 2013 rok! Lumberseksualność jest najnowszym i najważniejszym (a przez to najbardziej pożądanym) stylem w modzie męskiej! A co mówi głośniej/wyraźniej Drwal niż cywilny strój Logana?
No i się dziwić, że Staruszek miał powodzenie i był stawiany młodym... No dobra. W Szkole tylko Jubs (i może Laura) stawiała go za przykład dla kogokolwiek.

-No, miałam. W końcu ktoś go musi pilnować i ratować go z opresji, co'ne? A że Laura jest zajęta "normalnieniem", Storm musi szkołą rządzić, a inni się go boją... No sam rozumiesz, że on beze mnie zginie. Albo się zapije. Albo zgubi.
-Garniak z liceum? Syrsly? Robercie Drake. - Powiedziała głosem zirytowanej nauczycielki matematyki - Jeżeli pokażesz się w tym starym, za małym cichu, to osobiście potraktuje go fajerwerkami i zaciągnę cię do sklepu i wybiorę ci ciuchy i za nie zapłacisz. I jeszcze mnie będziesz musiał na dobrą pizze zabrać za to, że poświęcam ci tyle mojego bezcennego czasu.

-Ja? Ja się nie palę... Ja chcę wam pomóc. Wiesz, ręka rękę myje itd... Jak się Laurek z Remikiem uspokają i znormalnieją, to zabierzcie ich na podwójną randkę. I będę miała to z głowy. Albo innym razem znajdziecie mi jakiegoś bogatego i przystojnego aktora czy innego producenta z Hollywood i nas zeswatacie. Nie to, żebym sobie nie poradziła z poderwaniem go! Przecież ktoś z tak... Popisowym temperamentem jest marzeniem każdego porządnego... Nie, porządni faceci są nudni. Ktoś taki jak ja jest marzeniem każdego fajnego faceta. Co nie, John? - Posłała mutantowi zalotny uśmiech.
-Jak nie wiesz jak wiesz? Wiesz i wiesz, że ja wiem, że wiesz. I Bobby też wie, że wiesz. Prawda? No. I tak trzymać. A ten tu nie wie i może tak zostanie. Ej! Wszystko w porządku? - Zapytała, widząc dziwną reakcje koleżanki.



Sweetness overload
Avatar credits: Jubilee artwork by Thuddleston

Listen, do you know what the shortest lenght of time is? It's the Planck time. And the longest is the age of the entire universe.
Me? I guess I'm in-between.

 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 25 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 39
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 18 Mar, 2017 23:21   

Ice dalej się śmiał. Może nieco ciszej, spokojniej, ale dalej był ewidentnie rozbawiony.

- Jubs, obiecałem sobie, że najbardziej odświętnym ubiorem, jaki założę, będą jeansy i powyciągany t-shirt! - To było już tak wielkim kłamstwem, że Jubilee bez żadnego problemu mogła przejrzeć podwójną grę Bobby'ego. Fakt, ze po Instytucie chodził w t-shirtach nie znaczył, że przy okazji wyjścia nie zakładał koszuli, modnej kurtki, czy też wyprasowanych i świeżutkich spodni. To trochę jak w typowych, amerykańskich domach. Po domu w dresach, ale na zewnątrz już ładnie i schludnie.

- Nie martw się. A poza tym, nie szata czyni człowieka, czy jak to tam było. Takie ciacho jak ja, nawet w worku od kartofli - tu przerwał, bo Rogue syknęła.

Bobby był przewrażliwiony ostatnimi wydarzeniami i bezpieczeństwo przyjaciół brał bardzo, bardzo, bardzo serio. Wyprostował się i spojrzał wymownie na swoją dziewczynę.

- W porządku? Co się dzieje? - a gdy usłyszał prośbę, oczywiście dotknął szklanki i poczekał, aż ta pokryje się delikatnym szronem.



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/23
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 30
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6563
Wysłany: Nie 19 Mar, 2017 03:08   

Rogue wyprostowała się, po czym podziękowała uśmiechem Bobby'emu i wypiła duszkiem całą zawartość szklanki. Chyba za szybko, i za zimno, bo aż zapiekło w gardle. Ale przynajmniej po bólu nie pozostał nawet ślad. Dziewczyna ponownie oparła się o kanapę, przekładając sobie za plecami rękę Bobby'ego i przytulając się o niego.

-Taaak. Wszystko w porządku. - powiedziała spokojnie na wydechu, próbując uspokoić Jubilee i Icemana. No bo było w porządku.

-Coś mówiłeś o worku od kartofli? Że co Ty w worku kartofli? - spytała drocząc się z nim. Oczywiście wiedziała co chciał powiedzieć, wiedziała też w jakim celu, jednak przecież nikt nie zabronił jej się z nim droczyć, prawda? Zwłaszcza gdy mogło to rozładować trochę atmosferę.
Cmoknęła go więc szybko w policzek, a całość trwała na tyle krótko, ze jej moc nie miała szansy zacząć działać.

Następnie spojrzała w kierunku Jubilee i pokręciła głową z uśmiechem.
-Po pierwsze Jubs, garnitur Bobby'ego ze szkoły nadal na niego pasuje. - mówiąc to poklepała go delikatnie po brzuchu. -Po drugie... Okej, może i faktycznie Logan pozostawiony sam sobie zginie śmiercią marną. A po trzecie... A po trzecie, to jak dla mnie Bobby może chodzić w t-shirtach i jeansach tak długo jak będzie chciał.

Gdy to powiedziała, pochyliła się w kierunku koleżanki i konspiracyjnym szeptem dodała:
-Przynajmniej istnieje wtedy mniejsze prawdopodobieństwo, ze ktoś mi go ukradnie. - uścisnęła mocno dłoń Icemana i przytuliła się do niego ponownie.

Co prawda nie planowała dać go sobie zabrać, a na pewno nie bez walki, ale strzeżonego i tak dalej... Poza tym... W zasadzie była niemalże pewna uczuć Bobby'ego. Jednak z drugiej strony, to facet. Nigdy nie wiadomo czego się po nie spodziewać.




 
 
 

Jubilee 




Imię i nazwisko: Jubilation Lee
Pseudonim: Jubilee, Jubes, Jub
Data urodzenia/Wiek: 10.02.1993r./21 lat
Zdolności: wytwarzanie oraz mentalne kontrolowanie eksplozji plazmatycznych
Znaki szczególne: Żółty płaszcz i różowe okulary
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 453
Wysłany: Pią 24 Mar, 2017 01:31   

-Dobra, cofam to z garniakiem. Jeżeli pójdziesz na randkę w czymś, w czym nie zaakceptowała bym swojego chłopaka (a wiesz, że ja mam wysokie standardy), to załatwię ci, że Laurek potnie Cu wszystkie cichy. I nie ma ze boli i że biedna Jubilee będzie musiała z tobą po sklepach chodzić i wszystko za ciebie kupować. Nie, nie, nie. Jak pójdziesz na randkę z obecną tu damą, będziesz miał przegwizdane. U mnie i u Laury i u Logana. A Logan nie weźmie cie na piwo! - Sama Jubs wiedziała, że to wcale nie groźba. Więc może żartował z tym wszystkim... A może nie? Kto wie, co siedzi w głowie szalonej mutantki?

-Tak, w porządku, w porządku. Gdzie ja to ostatnio słyszałam? Jak Logan przylazł do szkoły z dziurą w brzuchu tak wielką, że tam tira można było zaparkować? A może gdy Laurek "przypadkiem" prawie odrąbała sobie pół łapy? - Skomentowała z kwaśną miną - Dziewczyno! Ty w weekend masz randkę! Musisz o siebie dbać a nie... - Westchnęła ciężko - Czy wszyscy w tej szkole beze mnie zginą?
-Po pierwsze, nie wiem, ale niech wam będzie, że się zgadzam. Po drugie, to to wiem, powiedz mi coś bardziej odkrywczego. Po trzecie... - nachyliła się i szepnęła tak cicho, żeby Icek nie słyszał - Ty, to byś wolała, żeby przed tobą chodził w samych jeansy'ach, albo w samym t-shirtcie.
-A jak ktoś spróbuję - dodała już głośniej - Będzie miał do czynienia ze mną! Mówiłam wam, jak całkiem sama pokonałam Sabertootha? I to w "dzień złych włosów"!



Sweetness overload
Avatar credits: Jubilee artwork by Thuddleston

Listen, do you know what the shortest lenght of time is? It's the Planck time. And the longest is the age of the entire universe.
Me? I guess I'm in-between.

 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Wto 28 Mar, 2017 12:16   

Wszedł do kuchni, z nadzieją, że będzie tu pusto jak bardzo się pomylił, to miejsce chyba nigdy nie bywa puste i ciche. Rozejrzał się krótko po obecnych tutaj, sam Leech zaś z wzrokiem wbitym w ziemię, podszedł do zlewu i zaczął myć swój jedyny kubek. Miał nadzieje iż nikt nie zwróci na niego uwagę, ale zawsze było wręcz odwrotnie keidy wchodził do jakiegoś pomieszczenia, nie rozumiał dlaczego się tak dzieje. Westchnął ciężko pod nosem i zamknął na chwile oczy.

/jak chce ktoś porwać Leecha do fabuły to śmiało.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Sro 29 Mar, 2017 22:11   

/pokój Sunshine i Aleny

Miała wrażenie, że cała czasoprzestrzeń się zagięła, wygięła i wróciła do normalności. Ale ona się w tym pogubiła. W sumie to nic nowego, może zdarzało się to nawet za często. W takich przypadkach najlepszym rozwiązaniem jednak były lody cytrynowe i odpoczynek, a wszystko samo się z czasem wyjaśni, zwłaszcza jeśli się okaże, że powinna o czymś wiedzieć.
Weszła do kuchni z telefonem w ręce. Troche liczyła, że może Lena się odezwała, albo może John, którym swoją drogą miała się opiekować, ale widocznie nikt niczego od niej nie chciał. Czy to już był powód żeby gdzieś wrzucić swoje trzy grosze byle się czymś zająć?
- Kogo ja widzę - wyszeptała podchodząc do Leecha z uśmiechem na ustach. Niby miała w zwyczaju przerywanie rozmów innym, ale Jimmy był taki sam... Na pewno potrzebował towarzystwa, na pewno!
- Jimmy, Jimmy, Jimmyyy~ - zanuciła radośnie i objęła go lekko od tyłu.




 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Sro 29 Mar, 2017 22:16   

Póki co miał chwilę wolnego, może to i dobrze? Z resztą zawrócił głowę Blink, bo się zgobił przez co było mu trochę głupio, ale miał nadzieję iż nie miała mu tego za złe. Kiedy powoli otworzył oczy i jednocześnie usłyszał znajomy głos Słoneczka. Z wrażenia wypadł mu kubek z rąk, przestraszył się.
-Nie strasz mnie tak! - jęknął pod nosem, odłożył kubek na suszarkę, po chwili odwrócił głowę w kierunku dziewczyny i mokrymi dłoni ochlapał delikatnie jej twarz dla żartu oczywiście.
-Zawału prawie przez Ciebie dostałem, wiesz? - mruknął i nadymał policzki jak chomik. Nie był zły, ale nie przewidział, że Słońce ją zaatakuje i to uściskiem na środku kuchni.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Sro 29 Mar, 2017 22:36   

- Zawału? Prawie robi wielką różnicę, a skoro go nie dostałeś to nic się nie stało - wystawiła język w jego tonę chichocząc. Mogła się spodziewać takiej właśnie reakcji. Ahh, uwielbiała zaskakiwać! Jak to Słoneczko!
- Przy mnie musisz być czujny. Nie ma za co - dodała zaraz i podeszła do lodówki by wyciągnąć pudełko ulubionych lodów. Jeszcze tylko łyżeczka i już się zajadała dobrociami.
- Więc, Jimmy... Co się zmieniło od naszego ostatniego spotkania? Bo na pewno coś się zmieniło i nie mów mi że nie, bo w coś takiego nie uwierzę - mówiła i mówiła, i zamknęła się tylko po to, żeby przez chwilę delektować się porcją lodów nabraną na łyżeczkę. - Mów, mów, chcę wiedzieć wszystko! Hm, chyba że może chcesz gdzieś iść? Albo masz plany? Albo... Coś? - patrzyła na niego zaciekawiona. Oj, jak chciała wszystko wiedzieć! Najlepiej już! Teraz!




 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Sro 29 Mar, 2017 23:05   

-Jak to nie? Nie zakrada się do ludzi od tyłu! - mruknął do niej, choć serce mocniej mu zabiło z jej powodu, bo się wystraszył to wcale nie podniósł na nią głosu. Odwrócił się by wytrzeć ręce, a po chwili usiadł na blacie przy którym to przed chwilą zmywał naczynia.
-Hmm czy się coś zmieniło? Nie sadze - mruknął sam do siebie, choć po spotkaniu Blink zastanawiał się czy ktoś tu ją zna.
-Spotkałem Bllink, znasz ją? - zapytał z ciekawości. Oparł plecy o szafki, które były nad nim, spoglądał na Sunshine ciekawskim spojrzeniem. Że ta tak też potrafiła jeść lody, gadać i robić jeszcze coś innego przy okazji, cóż za podzielność uwagi! Godna podziwu.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Czw 30 Mar, 2017 18:19   

Głosy w głowie. Każdy czasem je ma. Głosy mówiące coś dobrego, czy złego... "Zjedz ten ostatni kawałek ciastka. Nikt się nie zorientuje!" "No daj temu grajkowi trochę kasy... W portfelu masz przecież te pięć boksów. Raz nie wypijesz kawy w Starbucks to nic złego się nie stanie!" itd... Jednak jedna rzecz jest niezmienna. Zawsze to są "nasze" glosy. Zawsze?

Rouge czuła się dziwnie. Gdzieś z tyłu głowy narasta chaos. Chaos i kakofonia dźwięków. Ciężko było usłyszeć, kto i co mówi... Ale jedno było pewne - nikt nie próbował skontaktować się z nią telepatycznie. Nie, to było coś innego. Coś bardziej chaotycznego.
Powoli coś wyłaniało się... Powoli jakieś głosy wychodziły na pierwszy plan. Dawno niesłyszane głosy. Dawno zapomniane głosy. Ruda jeszcze nie rozumiała słów, ale rozpoznawała głosy - Piotr... Mystique... CODY?!

Coś... Ktoś nakazał Marii uciec stąd. Bez słowa wyjść i bez przed siebie... Albo nie! Lepiej wziąć auto i pojechać gdzieś daleko. Tak, uciec dokąd tylko można, jak długo starczy paliwa w baku! A może to sama Rouge tego chciała? Chaos znowu narastał I nie pozwalał się skontaktować.

//z.t dla Rudej - >Nowy Jork, ulice



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Czw 30 Mar, 2017 19:27   

- Inni może się nie zakradają, ale ja owszem - lubiła zaskakiwać. Nie ważne czy przytulając się do czyichś pleców, czy nagle strzelając z armatki pełnej konfetti albo brokatu.
- Blink? - zamrugała i wsunęła kolejną porcję lodów do ust. Z pamięcią u niej było różnie. Nie zawsze pamiętała z kim lub o czym rozmawiała. Tym razem jednak, pomimo niewielkich braków w pamięci nie przypominała sobie by kogoś takiego poznała. Pokręciła więc głową z cichym, troche niezrozumiałym mruknięciem.
- Powinnam ją znać? Jaka jest? Hm... A może ją znam i nawet o tym nie wiem? - wzruszyła ramionami i sięgnęła po jeszcze jedną łyżeczkę wyciągając ją w stronę chłopaka.
- W ogóle... Bo może też masz ochotę więc się częstuj - dodała z szerokim uśmiechem.




 
 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 25 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
GXRA 2020
Wiek: 39
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 30 Mar, 2017 22:40   

Rogue wybiegła zupełnie bez słowa. Było to mocno zaskakujące, a takich akcji raczej się nie spodziewał biorąc pod uwagę zupełnie zrelaksowaną rozmowę z ekipą w kuchni. Podniósł się zaraz za dziewczyną, prawie wrzucił miskę z niedojedzonymi płatkami do zlewu i wybiegł za dziewczyną, rzucając tylko na odchodne.

- W razie co, mam telefon. Dam znać jak się dowiem, o co biega - zwrócił się ewidentnie do Jubs.

//zt. za Rogue na ulice San Francisco... znaczy Nowego Yorku



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Pią 31 Mar, 2017 11:34   

Wzruszył ramionami jedynie na jej słowa, cóż najwyraźniej Blink bywała bardzo rzadko w instytucie skoro nie każdy ją kojarzy. Według niego to było dziwne, przecież jej wygląd jest na tyle charakterystyczny, że każdy by ją zapamiętał.
-Jest miła, wskazała mi drogę kiedy się zgubiłem w instytucie - rzekł spokojnie, nie pierwszy i nie ostatni raz się zgubił, dla niego to nic nowego, wciąż poznaje to miejsce. Kiedy Iceman zniknął z Rouge uniósł brwi do góry i z wrażenia oboje odprowadził wzrokiem zastanawiając co się stało. Nagła sytuacja?
-Nie, dziękuję - rzekł spoglądając na słonko ponownie.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Pią 31 Mar, 2017 18:56   

- Znowu się zgubiłeś? Może trzeba Ci skombinować taką mapę, wiesz, jak w 'Harrym Potterze', która pokazuje gdzie jesteś i w ogóle - pokiwała głową. Czasem takie bajery mogły się przydać. Czy to na misjach, czy może jak w środku nocy się zgubisz i nie będziesz wiedział jak trafić do toalety.
Spojrzała za Rouge, a następnie za Icemanem. Niby to nie z nimi obecnie rozmawiała ale wydało się to nieco dziwne. Chociaż co ona tam wie. Różne były sytuacje, a w Instytucie dziwności było aż nadto. Więc może nie powinna nawet zwracać na to uwagi...?
- Mhmm - zamruczała wtykając wolną łyżeczkę w lody. - Ale cieszę się, że ci pomogła. To znaczy, że masz tu już jakiś znajomych, a to już jakiś krok do przodu, prawda? Ah, jak dobrze. Naprawdę się cieszę Jimmy - uśmiechnęła się szeroko.
- A teraz co planujesz? Może ja cię porwę na jakiś spacer po Instytucie? Albo może jeśli nie chcesz lodów, to może jakieś ciastka jeszcze mi zostały...?




 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Pią 31 Mar, 2017 19:37   

-Mapa? Brzmi całkiem spoko - Właściwie nie obraziłby się za takie coś, może mu to pomoże. Nie żeby się gubił specjalnie czy coś, po prostu to tak samo jakoś wychodziło.
-Spotykam może po prostu miłych ludzi na swojej drodze? Wiesz takich, którzy mi pomagają. Takich jak ty - rzekł i uśmiechnął się do niej życzliwie.
-Spacer mi pasuje - dodał zsuwając się z blatu. Nie wiedział czy miał ochoty na słodkości. Przed chwilą dopiero wypił gorącą czekoladę. Oparł się łokciami o blat.
-Ale najpierw zjedz na spokojnie - rzekł patrząc na jej kubełek z lodami.
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Pią 31 Mar, 2017 20:19   

- Niee, wiesz, możemy iść, a ja mogę jeść w tym samym czasie, to nie problem. A co do ludzi... Wydaje mi się, że chyba wszyscy w Instytucie są mili. A na pewno większość, więc znalezienie kogoś takiego nie jest specjalnie trudne. Ale miałeś sobie szukać znajomych, nie możesz siedzieć sam, więc~ Dobrze ci idzie - kolejna porcja słodkości wylądowała w jej ustach. Spojrzała jeszcze w stronę Jub i westchnęła cicho.
- Gdzie idziemy w takim razie? Ogrody? Salon? Biblioteka?




 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Pią 31 Mar, 2017 22:38   

-Chyba tak - rzekł bez większego przekonania co do tego. Nie poznał bardzo wielu osób czy miejsc więc nie mógł ocenić tego miejsca, a w sumie tego też nie robił.
-Wybierz cokolwiek chcesz, mi to obojętne - rzucił wzruszając jedynie ramionami. Właściwie jeżeli droga będzie prosta i ją zapamięta to wszystko mu pasuje.
-Może biblioteka na sam początek? - zaproponował niepewnie spoglądając na dziewczynę.
 
 

Jubilee 




Imię i nazwisko: Jubilation Lee
Pseudonim: Jubilee, Jubes, Jub
Data urodzenia/Wiek: 10.02.1993r./21 lat
Zdolności: wytwarzanie oraz mentalne kontrolowanie eksplozji plazmatycznych
Znaki szczególne: Żółty płaszcz i różowe okulary
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 453
Wysłany: Nie 02 Kwi, 2017 21:01   

No tak, Rouge uciekła Ickek uciekł... Gdyby nie Sunshine i Leech, Jubs została by sama. Ktoś taki jak ona bardzo nie lubi być samą... Chyba, że właśnie wybrała samotność. No ale teraz nie wybrała samotności, więc teraz nie lubiła być sama i cieszyła się z obecności Sunshine i Leecha.

Dziewczyna uważnie przysłuchiwała się rozmowie mutantów. Plotki zawsze w cenie co'ne? Tak samo jak lody... Jubs po ciuchutku wyjęła łyżeczkę, zakradła się do Słonka niczym Wolverine (w końcu z kim się zadajesz takim się stajesz. A dwoje najbliższych dla Jubs osób to Logan... I jego nastoletni, kobiecy klon. No to jak miała się nie stać rosomakiem, jak się stała?). No więc Jubilee skradała się w stronę lodów niczym rasowy drapieżnik, co chwila zatrzymywała się, że to niby nie ona, że jej tu praktycznie nie ma... W końcu znalazła się w odległości skoku od swojego celu. Jeszcze chwila... Jeszcze moment... I...
-Mam! Krzyknęła triumfalnie, gdy tylko wyrwała lody koleżance. Zaraz też znalazła się po drugiej stronie kuchni. - My Treassssure - Powiedziała, głaszcząc delikatnie pudełko lodów... Z którego po kilku sekundach zniknęła połowa zawartości.
-Chcecie? Trochę jeszcze zostało... O tu na dole... I na ściance... A nie, na ściance już nie ma - Powiedziała, wkładając kolejną łyżeczkę lodów do ust.

Po chwili odłożyła lody na stolik.
-Wiecie co? Po lodach zawsze mam ochotę na zakupy. Idzie ktoś do centrum? Jeżeli tak, to macie... - szybki zerk na zegar i ciuchy - Macie dwadzieścia minut. Będę czekała w Jeepie Logana. Narka. - Pomachała I'm I pobiegła do swojego pokoju.

//z. t. - >N.Y.-> Centrum handlowe w Queens



Sweetness overload
Avatar credits: Jubilee artwork by Thuddleston

Listen, do you know what the shortest lenght of time is? It's the Planck time. And the longest is the age of the entire universe.
Me? I guess I'm in-between.

 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Czw 06 Kwi, 2017 18:09   

Blanka nawet nie zwróciła uwagi na zakradającą się Jubs. No, przynajmniej do czasu aż opakowanie lodów nie opuściło jej rąk.
- Eeeej! To moje! - krzyknęła i nadęła zaraz policzki patrząc na dziewczynę. Jak można było tak bez słowa wyrwać z rąk kubełek mrożonych dobroci i to bez 'przepraszam' czy chociaż 'dziękuję za to, że nie musiałam grzebać w lodówce'. I skąd tu teraz weźmie lody?
Westchnęła cicho i spojrzała na Leecha, a zaraz po tym jeszcze raz na Jubilee wychodzącą z kuchni.
- Nie masz ochoty na zakupy? - zwróciła się do chłopaka. Sięgnęła po niemal puste pudełeczko jeszcze wygrzebując resztki słodyczy ze środka.
- Kupilibyśmy jeszcze lodów, no i od razu byśmy mieli z głowy spacer, i w ogóle. Co to na to? - zapytała oblizując łyżeczkę jakby z nadzieją że dzięki temu będzie jej dane dłużej się delektować smakiem lodów.




 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Pią 07 Kwi, 2017 20:14   

Spoglądał na Jubs jak się zakradała do słonka, jednak nic nie powiedział, uśmiechnął się kiedy ta podkradła koleżance pudełko z lodami. Spojrzał na słonko i w sumie tylko wzruszył ramionami delikatnie.
-Może być, coś konkretnego chcemy kupić czy nie specjalnie? - rzekł zaciekawiony, choć w sumie nie zależało mu na tym specjalnie by coś kupić. Wsunął dłonie do spodni i spojrzał na nią, skierował się w stronę wyjścia, nie bardzo wiedział dokąd idą, a raczej do jakiego konkretnego sklepu, ale na pewno Słonko będzie wiedzieć, poprowadzi go. Zatrzymał się w miejscu obok dziewczyny.
-Gdzie konkretnie idziemy?
 
 

Sunshine 





Imię i nazwisko: Blanka Lara McAlan
Pseudonim: Sunshine
Data urodzenia/Wiek: 14 marca 1993 / 21 lat
Zdolności: Konwersja energii, manipulacja światłem
GXRA 2020
Wiek: 23
Dołączyła: 07 Cze 2016
Posty: 352
Wysłany: Wto 11 Kwi, 2017 07:33   

- Na pewno musimy kupić więcej lodów. Jub zabrała i opróżniła niemal całkowicie ostatnie pudełko z moich zapasów, więc... Muszę to uzupełnić. A w sumie to wykorzystać fakt, że pojedziemy wszyscy razem - uśmiechnęła się szeroko na samą myśl. Nie wiedziała co Jubilee ma w planach, chociaż pewnie ta myślała o innych rzeczach jak lody, ale Blance to nie przeszkadzało. Chociaż może Jimmy nie będzie bawił się zbyt dobrze...
- Może znajdziemy jakieś ładne naklejki? W sumie, przydałyby się. I brokat. I... I wszystko. Nie wiem. Zobaczymy. Na razie musimy dojechać na miejsce - zaśmiała się pod nosem i złapała Leecha za rękę po czym po prostu wyszła kierując się do garażu gdzie miała czekać na nich Jubs.

/ Sun i Leech - NY / Centrum handlowe w Queens




 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Pią 03 Lis, 2017 16:45   

NY, Queens Center

Kiedy zajechali na miejsce cała trójka się rozeszła, a sam skierował się do kuchni w instytucie co prawda jadł lody razem z dziewczynami, ale to nie pomogło by zapełnił w pełni swój żołądek, mia zamiar zrobić sobie coś na szybko w mikrofali. Nie ominęło się bez unikania jego osoby albo jakiś dziwnych spojrzeń przez młodsze, starsze osoby. Westchnął pod nosem zastanawiając się dlaczego ludzie go tak unikają skoro jest niegroźny, nie zrobił nikomu nic złego!
-Chyba jednak coś zjem - mruknął sam do siebie kiedy doszedł na miejsce. Otworzył lodówkę wziął z niej sok pomarańczowy w butelce, z innej szklankę, a po drodze wziął coś do jedzenia i wrzucił do mikrofali ustawiona na 4 minuty. Usiadł do stołu czekając na swój posiłek, a kiedy mikrofala charakterystycznie wydała dźwięk wstał i wydal jedzenie, a okazały się to zwykle frytasy z rybą w panierce, dorzucił sobie tylko ketchup. Jadł w milczeniu z opuszczoną głową.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 34 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 123
Wysłany: Nie 05 Lis, 2017 19:57   

// korytarz w prawym skrzydle

Po drodze do kuchni nie zauważyli nikogo, dopiero na parterze minęło ich pospiesznie kilka osób. W kuchni zastali tylko młodego chłopaka.
- Nie wiesz może co się tu stało? - Peter zapytał Jimmy'ego. - Coś nas zaatakowało i powaliło - dodał, by chłopak nie miał wątpliwości o co jest pytany.
Nie czekając na odpowiedź młodego, Quill podszedł do okna, szukając wzrokiem Milano, a właściwie skrzyni Starka, bo tylko dzięki nim mógł zlokalizować swój statek pod tą maskującą kopułą. Jednak okazało się, że kuchenne okno nie wychodzi na miejsce ich lądowania.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020