{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Hangar
Autor Wiadomość

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Sob 18 Sie, 2012 22:31   Hangar

Wielki hangar, znajdujący się pod boiskiem do koszykówki. To tu jest ukryty super-odrzutowiec X-men, zwany X-Jetem. Wstęp do tego pomieszczenia mają jedynie wybrane osoby, a drzwi, jak i sam odrzutowiec są porządnie zabezpieczone przed nieupoważnionym dostępem.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1135
Wysłany: Pon 20 Sty, 2014 00:02   

Od przedstawionych tutaj wydarzeń minęło pięć miesięcy. W ciągu tego czasu wiele się zmieniło. Stare rany uległy zabliźnieniu, niewykluczone, że komuś zostały zadane nowe. Wszystko zaczyna się raz jeszcze...

Gracze są proszeni o zapoznanie się z TYM tematem.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Czw 18 Cze, 2015 22:10   

// Pokojogabinet Storm

Białowłosa zdążyła się wyrobić w miej więcej dwadzieścia pięć minut, jak już była przed hangarem. Oparła się o ścianę, pochylają głowę, a puste i wyprane z emocji spojrzenie wbiła w podłogę i tkwiła tak przez dobre pół minuty.
Postanowiła jednak, zamiast na smętne i bezsensowne w tej sytuacji i tak rozmyślanie, te pięć minut spożytkować na zebranie i ulokowanie na pokładzie odrzutowca swojego standardowego stroju X-Mena, jaki nosiła na poprzednich misjach. Pewnie byłby już i tak nieznacznie za duży... dużo schudła, choć i tak odrobina wagi wróciła na swoje miejsce po kuracji, w której wspierał ją chyba cały Instytut, ze Spyke'm i Mercurym na czele. W końcu jeden to siostrzeniec, kochany i szalony, ale zawsze siostrzeniec; a z kolei ten drugi pełnił rolę swojego rodzaju osobistego lekarza.
Z jej półki zabrała cały strój, czyli obcisły kombinezon, wysokie buty na niewielkim, ledwie dwu-centymetrowym obcasie, choć rozważała zmienić je na coś sportowego... uzupełniła je oczywiście o rękawiczki które wiecznie miała na dłoniach. Zwinęła i zabrała nawet swoją pelerynę... bo po prostu i tak nie miała wyjścia, bowiem była przyszyta na stałe. Właściwie, to po co jej ta peleryna do stroju, tego chyba nikt nie wie i się nie dowie. By fajnie powiewała, jakby bawiła się wiatrem, i zapewne nic poza tym. Zapisała sobie w pamięci więc wymianę butów na coś bardziej sportowego i usunięcie tej niepotrzebnej i wadzącej płachty materiału przy pierwszej nadarzającej się okazji, oraz dorobienie pasujących rękawiczek, choć właściwie... czarne też się nadadzą, dlatego tego aż tak pod uwagę nie brała. Kiedy tylko strój ulokowała na pokładzie, wyszła z niego, acz sam pojazd pozostawiła otwarty, i podłączyła do telefonu słuchawki.
Puściła raz jeszcze tą wiadomość, zastanawiając się nad jej sensem, treścią i gdzieś ukrytą logiką a może nawet i podstępem. Miała dziwne przeczucia, i miała też nadzieję, że tym razem źle jej będą prawić, jednak przecież nie mogła się martwić na zapas, bo by popadła w paranoję, a tego by nie chciała. Zaraz po odsłuchaniu tej wiadomości dwa-trzy razy, iż można by rzec, że nauczyła się jej na pamięć, puściła sobie uspokajającą melodię, by wyciszyć się choć odrobinę... a w między czasie wysłała wiadomość do Kurta.




 
 

Kurt Wagner 




Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/24 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
GXRA 2017
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 285
Wysłany: Pią 19 Cze, 2015 18:52   

// z Plaży Rockaway
SMS od Storm nie bez powodu zaniepokoił Wagnera. Czuł, że kroi się coś grubego. Nie wahał się ani chwili teleportując się do miejsca wskazanego przez królową burz. Choć zwykle nie zostawiał swoich rozmówców w połowie konwersacji, ta sytuacja z pewnością go usprawiedliwiała, choć tak na dobrą sprawę nie miał jeszcze pojęcia co się dzieje. Swoją drogą dawno nie było go w hangarze. Ostatni raz kiedy tu się zjawił, miał miejsce przed wieloma laty, kiedy nie było mowy by został członkiem kadry Instytutu. Szorował X-Jeta za notoryczne wygłupy w szkole, jakby sam wygląd Niemca nie był dostatecznym kłopotem w tych okolicznościach. Rozejrzał się, dostrzec Ororo. Podbiegł do niej wyraźnie zafrasowany wieścią jaką mu przekazała:
- Już jestem, co się stało?! Wszystko z naszymi w porządku? - spytał pełen troski. Kurt odkąd tylko zamieszkał w Instytucie martwił się o każdego z osobna, a kiedy został nauczycielem, jego troska wzmogła się, momentami stając się nieznośną. Coś w stylu nadopiekuńczego wujaszka, jednak od incydentu z porwaniem Munroe, kiedy musiał ją odbijać wespół w zespół ze swoim włoskim przyjacielem Ryanem, trudno mu się wyleczyć z wiecznego lęku o dobro jego przyjaciół. Zastanawiał się, czy skoczą jeszcze po stroje, które zapewniały dodatkową ochronę podczas misji...no i czy znów nie będzie trzeba kogoś odbijać.




 
 

Aurelio Villa
[Usunięty]



Wysłany: Pią 19 Cze, 2015 19:05   

//Pokój Aurelio

Aurelio również znajdował się w salonie. Kiedy opuścił razem z Kaią miejsce pamięci, zaczęli spacerować po szkolnych błoniach i opowiadać sobie o wcześniejszym życiu. Aurelio zręcznie omijał bolesne części swojej historii, nie był w stanie na razie się otworzyć. W pewnym momencie zauważyli, że większość uczniów zmierza w jedną stronę. Zaciekawieni, poszli za resztą i tak trafili do salonu. Wślizgnęli się w dwójkę, kiedy w pomieszczeniu było już wiele osób. Nikt nie zwrócił na nich większej uwagi, bo dlaczego ktoś miałby to zrobić? Byli tu nowi, więc nikt ich nie znał, nie kojarzył ich twarzy czy imion. Stał w ciszy, blisko Naiade i wsłuchiwał się we wszystko, co mówi reszta. Niektórzy z nich musieli być nauczycielami, bo wydawali się bardzo pewni siebie. Aurelio miał tylko nadzieję, żeby okazali się po prostu mili. Choć mało co rozumiał z wiadomości, którą dostała Ororo, poczuł ciarki na karku i zrobiło mu się ciepło. Wszyscy spoważnieli... i te ich miny. To musi być coś poważniejszego, niż myślę.
W głębi duszy czuł, że nie uda mu się uczestniczyć w całej akcji, lecz dalsze słowa pani dyrektor podniosły go na duchu. Pełnoletni? Tak! Chce pomóc? Wręcz pali się do pomocy! Czyli... jednak mogę? Uśmiechnął się i podniósł śmielej głowę. Kiedy narada dobiegła końca, wyszedł z pozostałymi z salonu, pożegnał się z Kaią i biegiem ruszył do swojego pokoju. O mały włos nie wywrócił się na schodach, lecz nie przejął się tym i pobiegł dalej. Podekscytowanie napędzało go. Wpadł do pokoju, zastanawiając się, co powinien włożyć na siebie. Storm powiedziała, że ma być to coś wygodnego, a on nie miał tu wielu ubrań. Czarny to ponoć kolor X-menów, więc żeby się nie wyróżniać, ubrał zwykłą szarą koszulkę, czarną kurtkę ze srebrnymi emblematami i czarne spodnie. Kostiumu pewnie na razie nie dostanie, ale to wystarczy. Podciągnął rękawy i wypadł z pokoju. Kierując się wciąż mapą otrzymaną po przyjeździe, dotarł do podziemi Instytutu. Nie wiedział, jak uda mu się dostać do środka, na szczęście wejście do hangaru było już otwarte. To oznaczało, że nie był pierwszy.
Nagle Aurelio przystanął na środku korytarza. Czy dobrze robił? Powinien tam iść i chociaż się zgłosić? A co jeśli będzie tylko przeszkadzał? Ale przecież ćwiczył. Tyle lat samodzielnej nauki pozwoliły mu po części panować nad mocą. W dodatku, czy praktyka nie jest najlepszą nauką? Chciał pomóc, chciał tego wszystkiego. Być silnym, szanowanym, zostać kiedyś X-menem! No i chciał po prostu zyskać rodzinę... Najwyżej mnie odeślą z powrotem do pokoju!
Zdobył się na odwagę i wreszcie wszedł do hangaru. Najpierw zobaczył odrzutowiec - zadarł głowę do góry i w osłupieniu oglądał tę piękną bestię. Gdy się zbliżył, rozpoznał białowłosą Storm i kogoś... kogoś niebieskiego? Na początku odebrało mu mowę - otworzył szeroko oczy i zastygł w pół kroku. Dopiero po jakichś dwóch sekundach ogarnął się i uśmiechnął do nich tym swoim aureliowym uśmiechem. Naprawdę nie chciał być niegrzeczny, po prostu całe życie nigdy nie spotkał żadnego innego mutanta, a tu nagle tyle się dzieje!
- Dzie... dzień dobry - przywitał się spokojnie, choć w rzeczywistości cały się trząsł od nagromadzonej energii. - Ja chciałbym pomóc. Proszę, weźcie mnie, jeśli choć trochę mogę się przydać.
Proszę, nie odsyłaj mnie... Proszę, nie odsyłaj mnie... - błagał ją w myślach. Po co mieliby go brać, skoro nie przeszedł żadnego przeszkolenia? Albo skoro Storm potrafiła to, co on i do tego była o wiele potężniejsza? Ale zawsze była nadzieja. Może będą potrzebowali kogoś małego i chudego do specjalnego zadania? Albo ich grupa rozdzieli się i on będzie potrzebny w jednej grupie, a Ororo w drugiej?
Nie przestawał główkować. Od tego wszystkiego zaczęła boleć go trochę głowa. Czekał na reakcję swojej mentorki.
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Pią 19 Cze, 2015 19:41   

Chwilę potem nagle rozległo się jak zawsze niemiłosiernie głośne "BAMF", oraz roztoczył się odrobinę nieprzyjemny zapach siarki, które to czynniki obwieściły białowłosej, iż Kurt jest już na miejscu. Storm nawet zdjęła z tego powodu szybkim szarpnięciem słuchawki, których kabel odłączyła od telefonu, zawinęła wokół palca i wcisnęła je czym prędzej do kieszeni marynarki.
Ponieważ niebieskoskóry nie był zaznajomiony z jej treścią, bez słowa wstępu i przywitania uciszyła go gestem i szybko wystukała palcem komendy, by i Kurt odsłuchał ową tajemniczą wiadomość, bacznie obserwując jego reakcję na te słowa. Kiedy nagranie zostało odtworzone, ta wciąż milcząc schowała telefon do kieszeni, a ręce po tym zaplotła na piersi.
- Ów tajemniczy Forge - odezwała się, opierając się wygodnie o ścianę - dzwonił dzisiaj rano, kiedy kolejna młodzież dołączała w poczet naszych uczniów - wyjaśniła, zerkając na niego spod oka. - Wszyscy zebrali się w salonie, młodzieży zabroniłam się ruszać, a pełnoletnim i chętnym dałam trzydzieści minut - zerknęła odruchowo na zegarek - na przygotowanie się i zebranie tutaj. Logan z dwójką... zdaje się byli to Iceman i Guardian, biorą jeden z samochodów, a ja z pozostałymi lecę X-Jetem - dodała, wskazując głową wnętrze otwartego hangaru, mając na myśli że pojazd jest już przygotowany. - Mamy się spotkać z... zdaje się Avengers w Stark Tower. Ten właśnie budynek wskazały współrzędne dołączone do tej wiadomości - dodała to, co pamięta, nawet jeśli wydawało się to być odrobinę chaotyczne.
Nie zdążyła jednak powiedzieć nic więcej, jak wpadł Aurelio.
- Aurelio nie miałeś jeszcze okazji poznać Kurta Wagnera - przedstawiła sobie panów z delikatnym uśmiechem, jaki mimowolnie wdał się na jej usta. - Kurt, to jeden z nowych uczniów, Aurelio Villa - skinęła obojgu, po czym wróciła spojrzeniem do blondyna.
Przez chwilę przebiegała w myślach to, co już o nim wie Z pewnością był pełnoletni, bez dwóch zdań. Z pewnością był potężny, co pokazał jej, kiedy byli jeszcze w ogrodzie, więc bez wątpienia potrafił się bronić w razie potrzeby i wypadku. I palił się do pomocy jak każdy uczeń, ale czy powinna mu pozwolić na tą wyprawę? Chcąc czy nie, on był dzieckiem. Jej już nie zależało na życiu, bowiem i tak wiele przeszła; Logana trudno jest zabić; podobnie Mercury'ego, Kurt szybko by uciekł; podobnie Kitty, a dajmy na to Sway szybko by znikła z pola widzenia. Ale wszyscy byli dojrzali... względnie... i wiele przeszli, zaś blondyn miał całe życie przed sobą... Słowo się jednak rzekło, więc nie mogła mu zabronić.
- Słowo się rzekło - powtórzyła swoje myśli na głos - więc nie będę broniła ci ruszać z nami. Ale liczę, że będziesz bliżej ubocza, nie będzie narażał się, o ile nie zajdzie ku temu absolutnej konieczności. Jasne?




 
 

Kurt Wagner 




Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/24 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
GXRA 2017
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 285
Wysłany: Pią 19 Cze, 2015 22:00   

Kurt z niemałą radością przyjął widok Storm. Nie ma nic bardziej krzepiącego niż widok przyjaciółki w pobliżu. Z pewnością uspokoiło go to nieco, do momentu kiedy do hangaru wszedł młody blondyn o dość przeciętnej budowie ciała. Wyglądał na typowego mieszkańca Instytutu i tak właśnie Wagner go odebrał. Nie mniej jednak był zaskoczony faktem, iż uczeń, nawet jeśli pełnoletni ma dostęp do podziemi, który jest chroniony licznymi zabezpieczeniami, jak choćby odczyt linii papilarnych. Widać ktoś z kadry udzielił mu zezwolenia i w ogóle informacji o tym, że w szkole istnieje coś takiego jak podziemie. Nie ma człowieka godzinkę, dwie w domu i już tyle go omija. Tak, szkoła Charlesa Xaviera była jedyna i niepowtarzalna.
Kurt przywitał się z Ororo nieco poważniej niż zazwyczaj, nie było zbytnio czasu na zbędne czułości. Storm puściła mu wiadomość wysłaną przez niejakiego Forge'a. Z każdym kolejnym słowem oczy Kurta zwężały się. Chłonął każdą kolejną informację, szukając jakiegoś punktu zaczepienia. Na szczęście nie musiał nikogo odbijać. Niemniej jednak i bez tego sytuacja była poważna. Wagner wstrzymał się z jakimikolwiek komentarzami dopóty nie został przedstawiony nastolatkowi o imieniu Aurelio. Nie wiedział przecież, czy młody człowiek w ogóle ma świadomość tego, że właśnie część kadry rusza na śmiertelnie niebezpieczną misję:
- Witaj Mein Freund! Miło mi poznać, Wagner. Kurt Wagner, członek kadry i trener Instytutu. - uścisnął młodemu człowiekowi rękę. Widząc jak Storm swobodnie mówi w jego towarzystwie o misji, Kurt zrozumiał, że Aurelio ma zamiar dołączyć do grona wysłanników szkoły.
- Moim zdaniem nie powinniśmy lekceważyć ten sygnał. Nein! - powiedział poważnie. Niemiecki zawsze wkradał się w jego wypowiedzi, kiedy się denerwował - Jeśli jeszcze dołączają do tego Avengers, to musi być coś poważnego. Naprawdę poważnego. Polecę z wami. Infiltracja to moja specjalność, więc nie będzie problemu z tym, bym upewnił się, że to nie jest jakaś podpucha...ale czy naprawdę uważasz, że ów młody jest wystarczająco...reifen...znaczy dojrzały? Nie był jeszcze na żadnej misji. Nie wiem, czy to mądre, by go narażać. To zbyt niebezpieczne - powiedział wyraźnie zaniepokojony. Naprawdę obawiał się, że brak doświadczenia może dostarczyć im kłopotów:
- Co jeśli będę na zwiadach, a coś mu się stanie? Nie może zostać sam. Na pewno jesteś w stanie się obronić młody? Może lepiej jak zostaniesz na miejscu? - zaproponował z wyraźną troską w głosie. Jednak z racji pełnionej funkcji decydujący głos miała Królowa Burz.




 
 

Aurelio Villa
[Usunięty]



Wysłany: Sob 20 Cze, 2015 12:44   

Z napięciem przypatrywał się Storm. Oczami wyobraźni widział, jak w głowie nauczycielki kotłuje się od natłoku myśli. Był pewny, że rozważa teraz wszystkie za i przeciw jego uczestnictwa w misji. I choć było widać, jak bardzo jest spięta, wciąż zachowywała spokój. Słysząc wreszcie jej słowa, prawie podskoczył z radości. Od razu jednak się opanował.
- Trzymać się ubocza i nie ryzykować bez absolutnej konieczności, zrozumiano! - zapewnił Ororo. - Będę się starał nie ciążyć drużynie.
Następnie skupił swoją uwagę na nowo poznanym mężczyźnie. Kurt, jak się przedstawił, wywarł na nim chyba tak samo silne wrażenie jak Storm, kiedy zobaczył ją po raz pierwszy, wznoszącą się nad bramą Instytutu. Z godziny na godzinę ta szkoła podobała mu się coraz bardziej.
Uśmiechnął się szerzej, słysząc akcent i niektóre słówka wypowiadane przez niebieskiego.
- To zaszczyt pana poznać. - Mogłoby się wydawać, że przesadza, jednak on po prostu taki był. - Szczególnie, że pochodzimy z tego samego kontynentu, señor.
Ta szkoła naprawdę była pełna europejskich mieszkańców. Choć nie poznał jeszcze nikogo z Hiszpanii, cieszył się, że nie jest całkowicie odosobniony jeśli chodzi o pochodzenie.
Z przejęciem słuchał, co Kurt Wagner mówił do Ororo. A co jeśli namówi ją, żebym jednak został? - martwił się. Poczuł, jak pojedyncza kropelka potu spływa mu po skroni. Postanowił jednak podjąć walkę, kiedy nauczyciel znów zwrócił się bezpośrednio do niego. Wyprostował się i odważnie na niego spojrzał.
- Ja wcale nie oczekuję, że będzie pan cały czas blisko mnie... - Nie wiedział, co potrafi Kurt, lecz z tego co mówił, było to coś związanego z szybkim przemieszczaniem się. - ...lub ktokolwiek inny. Tak, jestem w stanie. Jestem świadom ryzyka, proszę dać mi szansę.
...I we mnie uwierzyć. Z nadzieją przeniósł wzrok na Storm.
 
 

James Smith
[Usunięty]



Wysłany: Sob 20 Cze, 2015 13:48   

// pokój Smith'a

Po dłuższych poszukiwaniach Smith znalazł coś co mogło być nazywane podziemiami. Dziwne było to, że wszelakie drzwi były pootwierane, ale James nie narzekał. Wszedł pewnym krokiem do hangaru. Widok jaki ujrzał zdziwił go bardzo. Dość spory samolot pod ziemią, i jak nim wylecieć? - To było pytanie, na które Smith nie mógł znaleźć odpowiedzi. To był pierwszy widok, który go zdziwił, natomiast drugi był równie ciekawy. Niebieski człek rozmawiający ze Storm, a do tego jakiś młody uczeń. Co tu jest grane? Przecież młodzi mieli zostać. i jeszcze ten niebieski. ON MA OGON! - W głowie Smith'a kotłowały się myśli jak warzywa w garnku babci. W pierwszym momencie stał w znacznej odległości od grupki. Dopiero po pewnym czasie przełamał się i podszedł do mutantów.
- Witam... Słyszałem, że młodych nie bierzemy... W każdym razie kim jesteś niebieski przybyszu? - Powiedział to ciekawskim tonem, bo jak jakaś osoba rozmawia ze Storm to już wiadomo, że jest godna szacunku. Starał się ciągle ukryć zdziwienie. Takie rzeczy codziennie się nie zdarzają. Szczególnie jeśli chodzi o życie Smith'a.
 
 

Kurt Wagner 




Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/24 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
GXRA 2017
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 285
Wysłany: Sob 20 Cze, 2015 18:06   

Aurelio zrobił na Kurcie bardzo dobre wrażenie. Nie dość, że ma maniery, to jeszcze potrafi walczyć o swoje zdanie. Bardzo cenił elokwentnych i pewnych siebie ludzi. W dodatku był obywatelem Starego Kontynentu. Niemiec cieszył się, że może pomóc w aklimatyzacji temu młodemu człowiekowi w tak prozaicznym aspekcie swojego jestestwa.
- Aurelio....tu przede wszystkim chodzi o twoje bezpieczeństwo. Jednak, skoro Storm się zgodziła, jesteś pełnoletni i chętny, to w zasadzie nie mogę ci niczego zabronić. - powiedział swobodnie, już bez cienia lęku w głosie. Do pomieszczenia zajmowanego w zdecydowanie znacznym stopniu przez X-JET wszedł James Smith, którego Wagner kojarzył w zasadzie z widzenia. Jego zdziwienie spowodowane widokiem niebieskiej skóry, szermierz po prostu zignorował, zupełnie przyzwyczajony do takiej kolei rzeczy. Czasy w których obróciłby się na pięcie i teleportował jak najdalej, by zapomnieć o przykrości jaką wywołał ów precedens.
- Dziwię się, że mnie nie kojarzysz Mein Freund. Ich bin....Kurt Wagner. Trener i członek kadry Instytutu. Racja, młodych miało nie być, jednak doszedłem do wniosku...że mogę go wziąć pod swoją opiekę. - uciął uśmiechając się do młodego uczniaka.




 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 21 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 37
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 396
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 22 Cze, 2015 21:08   

/zt. garaż / podjazd

W pewnym momencie ich rozmowy z zaplecza hangaru wyszedł przebrany w swój "typowy strój na akcję" Iceman.

- Ooo, cześć. Słyszałem was, ale się przebierałem. Samochód stoi na podjeździe, da radę, tylko będziemy potrzebować z 2, może 3 godziny, żeby tam dojechać. No chyba, że zrobimy zrzut z samolotu, ale to może wzbudzić spore zainteresowanie. Z drugiej strony, samolotem i tak nie wylądujemy, więc nie ma co. Kurt! - Stwierdził, jakby dopiero go zauważył - - Dawno się nie widzieliśmy. Cieszę się, że Cię widzę! .

Podszedł do Niemca i wyciągną dłoń na powitanie.

- Kto jedzie z nami? - rzucił na sam koniec.



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

James
[Usunięty]



Wysłany: Wto 23 Cze, 2015 20:22   

// z Garażu.
Guardian wszedł do hangaru tuż za Icemanem badawczo rozglądając się po wnętrzu. Robiło imponujące wrażenie potężny odrzutowiec wypełniający znaczną część sali. James lubił rozrywki ekstremalne, takie jak skoki na spadochronie, przez co często odwiedzał aerokluby, lotniska, ale nigdy wcześniej nie widział tak niesamowitego monstrum. Nie miał zielonego pojęcia jak się pilotuje takie machiny, ale z pewnością nie jest to łatwe. Zadowolony ze swojej prezencji wymienił powitalne uśmiechy z zebranymi. Pytającym spojrzeniem obdarzył Aurelio, aczkolwiek fakt, że przebywa tu z członkami kadry pozwolił mu sądzić, że i ów młodzian będzie członkiem tej nieoczekiwanej misji.
- Podpisuję się pod pytaniem Bobby'ego. Czekamy jeszcze na kogoś? - spytał.
 
 

Wolverine 




Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 180 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1374
Wysłany: Wto 23 Cze, 2015 21:23   

//z pokoju Wolverine'a
Wolverine wszedł do hangaru. Ubrany był w kombinezon zakładany zazwyczaj przez X-menów na poważne akcje. Skinął wszyskim obecnym głową, usmiechając się lekko do Storm.
- Dobrze, że jesteście. To co, gotowi na wycieczkę?
Logan wskazał na samolot
- Wyruszcie jakieś 2 godziny po tym, jak odjedziemy, to Wam pozwoli dotrzeć na miejsce w tym samym czasie, co nam. X-jet jest w stanie startować i lądować pionowo, więc jakby co dacie radę przyziemić na dachu Stark Tower.
Wolverine spojrzał na Guardiana i Icemana.
- Gotowi?




 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Wto 23 Cze, 2015 21:23   

//z salonu

- Na mnie, zdaje się.- Ryan rzekł już od progu. Strój, w jakim przybył, różnił się od jego zwyczajowego, nieco niedbałego, ale jednak w pewnym sensie eleganckiego ubrania, w jakim paradował zazwyczaj. Nie był również typowym, ciemnym uniformem X-Men. zamiast tego nauczyciel literatury wdział ciemnoszarą, gładką koszulę i mocne, robocze bojówki, które wpuścił w wysokie, skórzane oficerki. Przez ramię miał przerzuconą brunatną kurtkę, w palcach trzymał również siwy kapelusz typu panama.
Mimo oczywistych zasług pana d'Argento-Cambio dla szkoły, nigdy nie upominał się o własny strój superbohatera, w pełni zadowalając się tym zestawem utrzymanym w brązach i szarościach. Dzieki temu czuł się dużo swobodniej, niż niektórzy w obcisłych trykotach, no i na pewno wyglądał bardziej incognito.
- Pojedziemy przodem.- Oznajmił, patrząc na Bobby'ego i Jamesa Gumpa.- A wy...- Tutaj wskazał na pozostałych.- ...mam nadzieję, że będziecie nas na prawdę dobrze pilnować z powietrza. Jeśli to pułapka w wierzowcu Starka, zapamiętajcie sobie, że mogą tam mieć najgorsze technologiczne cuda, jakie tylko przyjdą wam do głowy. Wolałbym nie walczyć z niczym, jeśli nie byłoby takiej potrzeby, ale kto wie, co nas tam czeka, prawda?-
Ryan uśmiechnął się blado. Czekali już tylko na Wolverina i mogli powoli kierować się do samochodu.
- Bioshock, pilnuj Storm, co? Polegamy wszyscy na tobie.-
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Wto 23 Cze, 2015 23:40   

Storm w zamyśleniu milczała, obserwując i przysłuchując się rozmowom mężczyzn. Kiedy Kurt zaoponował, dlaczego pozwoliła Aurelio ruszać, ta już miała coś powiedzieć, jak młodzieniec sam powiedział co myśli na ten temat. Tak samo jak Wagnerowi, tak i Storm to zaimponowało, dlatego z uznaniem zerkała na niego, nie wtrącając się w tą rozmowę. Podobnie milczała, jak przyszli James Smith, któremu skinęła głową jedynie.
- Do lat siedemnastu zostają, acz Aurelio akurat ukończył już osiemnasty rok życia - powiedziała czarnoskóremu w wyśnieniach, po czym zerknęła na Icemana.
Skinęła mu głową, po czym przytaknęła na odległość do Stark Tower. Kiedy zobaczyła że ten ma już na sobie swój typowy strój X-Mena, z uznaniem kiwnęła głową, bowiem prezentował się schludnie, a przy tym nie zawadzał ruchów. Na pytanie postanowiła odpowiedzieć:
- Logan, Mercury i jeden z Jamesów - odpowiedziała zerkając na niego, a przypominając sobie to, co mówili w salonie. - Wy jedziecie samochodem, ja z resztą samolotem - dodała w ramach kolejnych wyjaśnień.
Kiedy jako kolejni, do hangaru wpadli Logan i Mercury, zerknęła na nich i wskazała ich kolejno palcem, jakby to była odpowiedź na pytanie Icemana. Włoch jednak od wejścia kazał mieć na nią oko, na co białowłosa prychnęła ledwie słyszalnie i wywróciła oczyma.
- Poważnie..? - Storm zerknęła na Włocha kątem oka. - Czy wyglądam jakbym potrzebowała niańki..? - dodała, marszcząc czoło. Wiedziała jednak, że mężczyzna i tak postawi na swoim, co może się dla Ororo skończyć tym, iż otumanią ją jakimś specyfikiem, a potem będzie upalikowana w części szpitalnej Instytutu. Nie zniosła by tego. - Niech będzie... - westchnęła zgadzając się na to. - I tak nie popuścisz, Ryan, prawda..? - dodała, spoglądając na mutanta kątem oka i słodko aż do bólu się uśmiechając.
Munroe nie była ni wredna ni sarkastyczna na co dzień. Wróć. Nie lubiła być, bowiem te dwa określenia nie były obce jej osobie. Po prostu unikała tego, bowiem musiała sprawiać wrażenie poważnej osoby, musiała być autorytetem dla młodzieży, która wstąpiła w progi Instytutu. Po prostu musiała być profesjonalistką w każdym calu, która nawet swoim zachowaniem pokazuje, że wie gdzie jest jej miejsce i wie jak to miejsce ma sprawować. Swoje zadanie, jakie powierzył jej Charles, chciała wykonać jak najlepiej.
- Kto jeszcze się zadeklarował..? - zagadnęła, zerkając po mężczyznach którzy byli i w salonie. - Czy możemy już ruszać? Zdaje się, że nie powinniśmy trwonić czasu.




 
 

Aurelio Villa
[Usunięty]



Wysłany: Sro 24 Cze, 2015 14:10   

Do hangaru wszedł czarnoskóry mężczyzna, którego Aurelio spotkał już przed szkołą. Najwidoczniej postanowił jednak nigdzie nie wyjeżdżać - pomyślał, przypomniawszy sobie, o czym mówił nowo przybyły, kiedy stali na placu Instytutu. Nie zdziwił się już, że oczywiście James rozpoczął rozmowę od uwagi o jego wieku.
- Tak, właśnie. Nie młodych, tylko niepełnoletnich, profesorze. - zwrócił się do Jamesa, jednocześnie zgadzając ze słowami Ororo. Nie pamiętał czy mężczyzna jest pełnoprawnym nauczycielem, czy nie, jednak tak było bezpiecznie się zwrócić.
Na ostatnie słowa Kurta ucieszył się w duchu i z wdzięcznością uśmiechnął do nauczyciela, po czym szybko spuścił głowę. To już drugi opiekun Instytutu, który potraktował go lepiej, niż jego ojciec przez całe dotychczasowe życie. Choć były to tylko słowa, sprawiły Aurelio ogromną przyjemność. Zrobiło mu się przyjemnie ciepło w środku.
Do pomieszczenia przybyli kolejni mężczyźni. Wszyscy dojrzali wiekowo i na pewno ważni, gdyż pół godziny temu w salonie każdy z nich zdawał się odgrywać jakąś rolę w systemie Instytutu. Czyżby wyglądało na to, że Aurelio jest jedynym uczniem, który pojedzie na misję, a reszta to jedynie kadra? Może to nawet lepiej. Młodzi powinni uczyć się w terenie, jeśli w przyszłości chcą być tacy jak oni, a zbyt duża liczba rekrutów może wszystko zepsuć. Jednego łatwiej upilnować.
Usunął się nieco w cień, kiedy dorośli zaczęli rozmawiać. Stał blisko Storm i Nightcrawlera, słuchając rozmowy. W pewnym momencie jeden z mężczyzn spojrzał na niego znacząco, lecz nie odezwał się, a młody Villa dzielnie wytrzymał jego spojrzenie.
Zerknął na białowłosą mentorkę. Chyba rzeczywiście mogli już zaczynać. Aurelio nie przypominał sobie, żeby jeszcze ktoś miał jechać, bynajmniej jeśli mowa o rozmowie w salonie.
 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 21 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 37
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 396
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 24 Cze, 2015 15:38   

Bobby zrobił zaskoczoną minę

- Wydawało mi się, że ja, Logan, Mercury i James mieliśmy jechać samochodem? Coś się zmieniło? - Spojrzał pytająco na Storm - Samochód jest podstawiony na podjeździe. W razie co zmieści się w nim i 7 osób. Ja w takim razie rozgrzeję silnik. Będę czekał w samochodzie.

Skinął głową na pożegnanie i dodał jeszcze

- Powodzenia!

//zt. Podjazd



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

James Smith
[Usunięty]



Wysłany: Sro 24 Cze, 2015 17:00   

Do hangaru napływało coraz więcej osób. Smith nie lubił tłoku, więc wolał trochę usunąc się na ubocze jednocześnie będąc blisko Storm, niebieskoskórego i Aurelio. Słowa Aurelio wywarły na nim uśmiech i podziw. Młody, ale mądry, takich ludzi potrzebuje świat.
- Zaimponowałeś mi chłopcze, trzymaj się doświadczonych, a nic złego ci się nie przydarzy. - Powiedział w stronę młodzieńca. Tytułu profesora nie chciał póki co sobie odbierać, więc przemilczał ten temat. Następnie słowa Mercurego wzmogły w nim pewność siebie. Wiedział, że z panią dyrektor działy się złe rzeczy, więc wszyscy będą się o nią martwić, a on był w odrzutowcu chyba najbardziej odpowiedzialną osobą oprócz samej dyrektorki chyba, że ogoniasty leciał z nimi.
- Zrobię co w mojej mocy generale. - Poprzez generała chciał podkreślić funkcję Mercurego. Nie chciał w ten sposób go wyśmiać. Odrzucił teraz myśli o jakiejkolwiek przegranej. Teraz był czas by być silnym autorytetem dla młodego ucznia i jednocześnie być chociaż małą podporą dla Storm, na której mogła polegać.
- To co? Lecimy?
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Sro 24 Cze, 2015 17:46   

Ryan skinął głową, cichym śmiechem kwitując tytuł "generała".
- Tak, lećcie. Ale bez pośpiechu. Ostrożnie i z rozwagą. Macie jakieś 2 godziny zapasu, tak jak mówił Logan. Najlepiej będzie, jeśli przyczaicie się gdzieś nad miastem poza zasięgiem ciekawskich oczu. Dam znać, jeśli będziemy potrzebowali ewakuacji.-
To mówiąc, Ryan odwrócił się i wyszedł z hangaru, by skierować się przed szkołę.

//na podjazd
 
 

Wolverine 




Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 180 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1374
Wysłany: Sro 24 Cze, 2015 22:41   

Logan machnął ręka na pożegnanie grupie skupionej wokół samolotu, po czym oddalił się za Mercurym.
//na podjazd




 
 

Kurt Wagner 




Imię i nazwisko: Kurt Wagner
Pseudonim: Nightcrawler
Data urodzenia/Wiek: 16.03.1989r/24 lata
Zdolności: Nadludzka zwinność, Przyczepianie się do powierzchni (ścian itp),Zdolność teleportacji,wybitny szermierz, Niewidzialny w ciemności
Znaki szczególne: Liczne znamiona na plecach, żółte oczy, ciemnoniebieska skóra, po dwa palce u nóg, trzy u rąk, kły, ogon.
Urazy: Niechęć do swojego naturalnego wyglądu.
GXRA 2017
Dołączył: 09 Mar 2013
Posty: 285
Wysłany: Czw 25 Cze, 2015 22:34   

Wagnera bardzo ucieszyło pojawienie się w Hangarze przedstawicieli "starej gwardii" Instytutu. Nie ukrywał tego, że oprócz Ororo to Mercuremu i Loganowi ufał najbardziej, chyba nigdy nie zapomni tego jak wspólnie działali, by odbić Storm z rąk szalonych porywaczy tajemniczej organizacji M.E.S.S. Wątpił w to, by drugi raz przerobił taką aferę, dlatego kiedy tylko Ryan wspomniał o specjalnej roli Bioshocka w tej misji, Kurt kiwnął z uznaniem. W duchu sam postanowił dołożyć szczególnych starań, by ani jej, ani młodemu Aurelio nic się nie stało. W pierwszej chwili myślał też o tym, by udać się na zwiady do Stark Tower. Były jednak dwa powody, dla których szybko zaniechał tej myśli. Mianowicie, jeśli okaże się iż multimilioner Stark nie ma wobec nich złych zamiarów, to cała grupa wyjdzie przez niego na głupków, po drugie, gdyby jednak okazało się inaczej, wiedział, że sam może mieć problem z tym, by uporać się z nowinkami technicznymi jakie zapewne chronią budynek. Teleportacja nie zawsze może pomóc, bo przede wszystkim trzeba być cały czas w dobrej kondycji. Odprowadził więc wzrokiem Logana i mężczyzn, którzy mieli jechać samochodem na miejsce spotkania:
- Ororo, mogę pilotować? - spytał jak małe dziecko czekające na otwarcie prezentów spod choinki.




 
 

James
[Usunięty]



Wysłany: Czw 25 Cze, 2015 22:44   

Zatem wszystko było już jasne. James, Mercury Iceman i Logan nie mieli potrzeby dłużej siedzieć w hangarze. Nie było też czasu na pogawędki, pogadają po "robocie". Pomachał im bardziej na "do zobaczenia" niż na pożegnanie i wyszedł za mężczyznami.

// z.t. Podjazd
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Pią 26 Cze, 2015 17:42   

Osoby ruszające w stronę podjazdu odprowadziła spojrzeniem i skinęła im głową na znak iż będzie się trzymać ubocza, acz przy tym podążać tuż za nimi. Patrzyła jak znikają za zakrętem, acz kiedy Kurt zagadnął ją, czy może dzisiaj pilotować, ta westchnęła cicho, jednak postanowiła mu zawierzyć w tym sposobie, a przystając na jego sugestię krótko skinęła głową. Tym samym gestem nawet zgodziła się na to, by Bioshock obserwował ją i w razie potrzeby zareagował.
- Niech tak będzie - westchnęła cicho pod nosem, bardziej do siebie niż do kogokolwiek, potwierdzając jeszcze ten gest słowami. - Ale fotel drugiego pilota zajmuję ja. Bez dyskusji - dodała, zerkając po mężczyznach ze spokojem, w którym czaiło się bezdyskusyjny autorytaryzm, iż po prostu samym spojrzeniem dawała znak, iż lepiej niech się o to nie targują.
Jakby na potwierdzenie tych słów i tych zaleceń, czym prędzej się do nich dostosowała, i odwróciła się do nich plecami, zamachnąwszy przy tym peleryną, którą i tak od jakiegoś czasu miała ochotę uciąć, a nawet była skłonna zrobić to teraz i zaraz, bowiem coraz częściej nie rozumiała, dlaczego ją w ogóle jeszcze trzyma, Pewna siebie ruszyła w stronę wejścia do X-Jeta, po którym wspięła się sprężystym krokiem, kierując się wprost do kabiny pilotów, a tam czym prędzej usadowiła się w jednym z foteli.
Zajęła miejsce na drugim, acz na... że tak to ująć: mniej ważnym, miejscu pilota, niemal natychmiast przycisnęła kilka przycisków, a tym samym włączyła program, który sprawdzał czy nic nie jest uszkodzone. Samochód w końcu prosto jest zatrzymać i naprawić. Samolotu w locie już nie koniecznie... No, chyba że ktoś koniecznie chce doprowadzić do tragedii, ale wątpię by było to po myśli mutantów, którzy lada chwila lecieli na spotkanie z nieznanym... A intuicja białowłosej jedynie nieznośnie milczała...
Kiedy po chwili i mężczyźni wsiedli do pojazdu, zajmując swoje miejsca, w tym Kurt rzecz jasna na fotelu pilota, uruchomili silniki i wolno wzbijali się w powietrze...

// ZT -> Stark Tower (lądowisko zapewne?) - WSZYSCY!

[// Wybaczcie, że tak ich wysłałam i na kolejnego nie czekałam, ale cóż - trza trochę pogonić wątek!]




 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1135
Wysłany: Sob 23 Sty, 2016 17:38   

Budynkiem szkoły Charlesa Xaviera, a nawet jego podziemną częścią wstrząsnął ogromny huk, a drżenie przypominało lekkie trzęsienie ziemi. Kilka przedmiotów z pewnością spadło ze swoich miejsc, lub się przewróciło. Niektóre książki w bibliotece zsunęły się ze swoich półek, a kilka szyb od strony, z której dobiegł huk pękło. Co się stało? Wybuch bomby? A może atak Sentineli? Niestety, to tylko Star-Lord i jego wesoła kompania dziwnym trafem rozbili się u Charlesa "w ogródku".



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 21 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 37
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 396
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 10 Lut, 2016 22:21   

//zt Stark Tower

Ice radził sobie jakoś za sterami maszyny, ale nie specjalnie chciał, żeby mu ktokolwiek przeszkadzał w pilotowaniu. Podróż nie trwała długo - w końcu ile może trwać lot, gdy podróż samochodem zajmuje 2 godziny. Lądowanie było trudnym manewrem, ale pionowzlot, jakim był X-Jet dał sobie z nim również nieźle radę.

Jak tylko wylądował, od razu ruszył w kierunku Storm i Aurelio i zaczął z pomocą obecnych transport do Ambulatorium.

//Logan, jak chcesz, przenies nas do Ambulatorium, albo cos takiego :)



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
Portal dla graczy gier via www The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Riverdale Dragon Ball Another Universe Mortis Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018