{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Danger Room
Autor Wiadomość

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Sob 18 Sie, 2012 22:31   Danger Room

Wielkie pomieszczenie, którego środowisko jest kontrolowane komputerowo. Po włączeniu programu, znajdujące się w nim osoby są przenoszone do realistycznego środowiska, w którym mogą ćwiczyć swoje zdolności bez obawy wyrządzenia komuś krzywdy.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1135
Wysłany: Pon 20 Sty, 2014 00:03   

Od przedstawionych tutaj wydarzeń minęło pięć miesięcy. W ciągu tego czasu wiele się zmieniło. Stare rany uległy zabliźnieniu, niewykluczone, że komuś zostały zadane nowe. Wszystko zaczyna się raz jeszcze...

Gracze są proszeni o zapoznanie się z TYM tematem.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Wto 15 Kwi, 2014 21:23   

//z jadalni

Drzwi zamknęły się z sykiem hydraulicznych tłoków. Otworzą się ponownie za około 3 godziny, chyba że z poziomu sterowni ktoś wyda inne rozporządzenie. Ale jest na to raczej znikoma szansa - Ryan bardzo pilnował, żeby wszyscy znajdowali się możliwie daleko, kiedy on sam jest w Danger Room.
...komputery...
Mercury zetknął się z nimi pierwszy raz, gdy tylko postawił stopę na ziemi z Amerykańskiego snu i od razu poczuł niezwykłą fascynację tymi maszynami. Długie miesiące spędził na pojmowaniu idei ich działania, ale wkrótce mu się to udało. Nie radził sobie jeszcze z bardziej skomplikowanymi pracami, a proces programowania był dla niego czarną magią, ale ktoś obdarzony takimi zasobami anielskiej, żeby nie powiedzieć "kamiennej", cierpliwości nadawał się idealnie do metodycznego przeszukiwania banków danych.
Na szczęście komputer obsługujący Danger Room miał dość intuicyjny interfejs, także nawet taki dinozaur jak Ryan dość łatwo nauczył się programować "Zagrożenia".
Kod:
#Uruchamiam program: Zniszczenie Ryana

Powiedział komputer mechanicznym głosem dobytym z głośników.
Mercury był w pewnym sensie dumny z tego programu ćwiczebnego. Składał się niemal wyłącznie z generatorów losowych, a wszystkie pojawiające się pułapki zostały opatrzone funkcjami autoinkrementacyjnymi i rekurencyjnymi, dzięki czemu każda następna była potężniejsza od swoich poprzedniczek, kumulując jednocześnie ich moc. Całość programu trwała od dwóch, do trzech godzin.
Tu nie było cackania. Na śmiałka, który ośmielił się włączyć "Zniszczenie Ryana" czekały nie tylko zgniotki, lasery, karabiny i innego typu stacjonarne zagrożenia. W wytworzonych przez symulator korytarzach pojawiali się również żywi przeciwnicy, obdarzeni SI której nie powstydziłaby się najlepsza gra komputerowa.
Ryan uśmiechnął się, pozostawiony w całkowitej ciemności za zamkniętymi drzwiami. W przeciągu jakichś pięciu sekund zapłonęło jasne, białe światło, umieszczające mutanta w kręgu iluminacji. To był znak, że czas się przygotwać, bowiem gdy tylko opuści się krąg, zabawa rozpocznie się na dobre.
Korpus Ryana, a także jego ramiona i dłonie, a nawet część twarzy i jedną nogę spowiło srebro, kiedy częściowo przeszedł w Formę Rtęci. Stojąc tak i uśmiechając się dokonywał w swoim ciele pewnych przeróbek, czyniąc z niego broń. Choć z pewnością będzie zmuszony dokonywać na sobie przeróbek w czasie rzeczywistym pomiędzy walkami, zawsze lepiej być zawczasu przygotowanym na wszelkie ewentualności. I tak Ryan zyskał coś na kształt miotacza krótkich harpunów ukrytego w klatce piersiowej, średnio-kalibrowy moździerz w udzie, długie, cienkie ostrze w lewym ramieniu i dwa krótsze, przypominające nożyce w prawym. Twarz mutanta ozdobił skaner, tak charakterystyczny dla wojowników Saiyanów.
- Zacznijmy, bracie.- Rzekł Mercury do siebie, stawiając stopę poza wyznaczonym światłem kręgiem.
 
 

Tabitha
[Usunięty]



Wysłany: Wto 22 Kwi, 2014 22:55   

//sale medyczne.

Dziewczyna za korytarza chciała przedzwonić na górę i się zapytać gdzie podział się Mercury. Jednak gdy go spostrzegła przez okienko Danger Roomu odłożyła słuchawkę. Co prawda jego postać była w postaci rtęci, czyli mieniła się pięknym srebrem, jednak Tabi wiedziała, że tylko Ryan potrafił robić takie 'cuda niewidy'.
Podeszła do drzwi i machając łapką chciała zwrócić na siebie uwagę. Przyglądała się z zafascynowaniem jak przechodzi przemianę. Skrzywiła się na samą myśl, bo nie wiedziała ile to dokładnie potrwa. Nie chciała zostawiać Stevena na długo samego. Dziewczyna myśląc, że ma jeszcze choć chwile czasu, nie widząc, że Mercury stawia stopę już po za kręgiem dając tym samym znak, że jest gotowy do 'gry'. Otworzyła drzwi, które raczej powinny być zablokowane i weszła do środka.
A potem... potem wydarzyło się tyle rzeczy, że lepiej by dziewczyna o nich za bardzo nie pamiętała...
Tabi poczuła przeszywający ból w paru miejscach...
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Sro 23 Kwi, 2014 20:09   

Ryan wyszedł poza krąg światła, który natychmiast przygasł nieco, umożliwiając rozruch oświetlenia pozostałej części stworzonego w obrębie Danger Room labiryntu przejść. Wtedy właśnie otworzyły się drzwi...
Niczym w zwolnionym tempie, Mercury odwrócił się i zobaczył wchodzącą spiesznym krokiem Tabithę. Drzwi zasunęły się za nią z cichym sykiem.
Musiała zdążyć otworzyć je przed ostatnim impulsem zamknięcia na rozpoczęcie programu... przemknęło mu przez myśl. Jednak, właśnie, program się zaczął.
Ściany drgnęły i otworzyły się, ukazując lufy kartaczownic.
- Na ziemię!- Krzyknął Mercury wchodząc prosto na linię ognia i stając nad Tabithą, pozwalając, by rozpędzone pociski z pełną siłą uderzyły w jego ciało. Cały korpus i ramiona starego mutanta zmieniły się w poszatkowaną kulami formę srebrzystej masy.
- Spadaj stąd... Ukryj się pod ścianą, albo coś...- Warknął Ryan, przykucając i odciągając język spustowy wystający z jego uda. Moździerz wystrzelił przez lufę w kolanie, niszcząc jedną z kartaczownic. Po chwili to samo spotkało drugi z nich. Tabitha, odczołgała się kawałek, podniosła się i ruszyła biegiem przed siebie.
- Ale nie głębiej!- Krzyknął Ryan, zrywając się i ruszając za nią. W biegu ukazał ostrza. Gdyby Wolverine miał miecze zamiast pazurów, wyglądałby podobnie.
- Uspokój się!- Polecił, kiedy wreszcie ją dogonił i zatrzymał.- Wyjdziesz z tego. Ten program trwa tylko do trzech godzin. Poradzisz sobie, jeśli nie będziesz panikowała i wykonasz każde moje polecenie. A teraz...- Mercury wbił ostrze w klatkę piersiową mechanicznego szturmiarza.- ...trzeba zająć się przetrwaniem!-
 
 

Tabitha
[Usunięty]



Wysłany: Sro 23 Kwi, 2014 21:13   

Dopiero gdy przekroczyła próg, a drzwi z cichym chrzęstem zamknęły się za jej plecami, zdała sobie sprawę w co się wpakowała. A przynajmniej tak myślała. Miało być o wiele gorzej. Gdy Mercury ją zasłonił, dziewczyna skuliła się i cicho jęknęła.
- wiesz co .. to ja może przyjdę później - krzyknęła, bo strzały jednak zagłuszały jej głos. W głosie Mercurego wyczuwała złość. Nie dziwiła mu się wcale a wcale, ale to jeszcze bardziej ją dobiło. Gdy podniosła łepek i spojrzała przez jedną z dziur po kulach na przeciwległą ścianę Danger Roomu prawię się roześmiała. Wiedziała jednak, że to nie są przelewki. Wrąbała się w jakiś hard core'owy program, który wymyślił sobie jej nauczyciel, czyli 'ręka, noga, mózg na ścianie'. Mężczyzna widząc jej głupią minę kazał spadać, więc ta się przeczołgała gdzieś dalej po czym zebrała i biegła. Była troszkę spanikowana, więc nie powinien się dziwić, że wstała i biegła na oślep i zupełnie nie w tą stronę co trzeba. Gdy Mercury odkrzyknął coś co po tonie głosu mogła wywnioskować, że pobiegła nie tam gdzie trzeba, zatrzymała się gwałtownie. Gdyby mężczyzna był nieuważny wpadł by na Tabi i wtedy została by prawdopodobnie pochłonięta przez rtęć. Na szczęście Mercury miał łeb na karku.
Gdy krzyknął, że ma się uspokoić, było już za późno. Tab miała w dłoniach pełno wybuchających kulek, które lada chwila będzie rzucała na oślep. Po prostu przed siebie, gdzie popadnie ot tak, jak spanikowane dziecko, które wpadło do basenu.
- a nie można wcisnąć pauzy!? ... do cholery przecież każdy sprzęt ma pauzę! nawet stary magnetowid, walkman.. te te takie... sprzęty.grające.przecież.musi.być.jakaś.pauza - prawie wykrzyczała to na jednym wdechu, ale jej płuca nie były aż tak pojemne. Jęknęła na samą myśl o 3 godzinach walczenia o przetrwanie. Nie żeby kiedykolwiek był to dla niej problem, w końcu pochodziła z wątpliwej dzielnicy, ale ona bardzo dobrze wiedziała jakie możliwości ma Mercury.. a jakie ona. Oj czarno to widziała. Żałowała, że tak szybko się zerwała z sali medycznej. Wzięła parę wdechów i kiwnęła głową do Mercurego dając mu znak, że jest gotowa na wysłuchiwanie jego poleceń oraz na niemałe manto.
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Pią 25 Kwi, 2014 08:27   

Ryan wzruszył ramionami. Wchłonął wgłąb ciała ostrze lewej ręki i przeistoczył ją w Formę Rtęci, by dokonać kilku kosmetycznych poprawek. Potrzebował tarczy, żeby osłaniać to dziewuszysko.
- Nigdy nie potrzebowałem tutaj pauzy. Poradzisz sobie, Boom-Boom.- Rzekł, uśmiechając się zachęcająco. Przemiana zakończyła się tymczasem. Ryan strzepnął ręką w charakterystyczny sposób, wyzwalając nowy mechanizm - wielką pawęż. Niesienie jej na wierzchu, rozwiniętej, bardzo go spowalniało, ale wierzył, że dziewczyna będzie w stanie dotrzymać pola.
- Jedyne, co musisz zrobić, to pozostać czujna. Nieprzerwanie. Tego programu nie da się przewidzieć, więc jest świetnym symulatorem prawdziwej walki. Prawdopodobnie na tym etapie wciąż będziemy mieli ogień zaporowy z działek w gniazdach na ścianach. Rozwalaj je, a ja zajmę się osłoną.-
No, powinna przetrwać... pomyślał sobie.
- W przerwach, możesz wyjąć mi telefon z tylnej kieszeni spodni i spróbować skontaktować się z kimś na górze.- Uśmiechnął się uspokajająco.
 
 

Tabitha
[Usunięty]



Wysłany: Pią 25 Kwi, 2014 17:45   

- no świetnie, na prawdę cieszę się, że stworzyłeś taki program, ale wiesz, że jestem kiepska - jęknęła mając nadzieje na przeżycie. Widząc jednak umiejętności Mercurego no i znając swoje, zaczynała się obawiać o swoje życie. I właśnie te obawy były dla niej gwoździem do deski.
- ale musisz znać jakiś kod - jęknęła zastanawiając się jak ma wyjąć komórkę z jego spodni, w końcu był żywą rtęcią. Bała się go dotknąć.
- Steven się obudził.. yy znaczy ten mężczyzna - mówiła starając się skupić na wszystkich wrogo do nich nastawionych broniach. Wytworzyła parę kulek, które rzuciła w kierunku działek w gniazdach na ścianach. Kulki wybuchały raz po raz, ale dopiero za którymś razem broń została zniszczona. Kropelki potu wystąpiły na czole. Starała się być dzielna. Pech chciał, że nie była dokładna. Rano zapomniała zawiązać sznurowadeł...
Wróć. Ona nigdy nie wiązała sznurowadeł w glanach, więc chcąc zrobić krok w tył, nastąpiła na jedno z nich i wyrżnęła się na podłogę...
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Pon 28 Kwi, 2014 11:53   

Cóż, gdyby był sam, Ryan po prostu ignorowałby kule - jego ciało mogło je z powodzeniem absorbować, dopóki był w Formie Rtęci i wydalać na zewnątrz bez żadnej szkody. Jednak, by wyprowadzić atak, musiał stać się cielesny, co było nieco ograniczające. Nie ma jednak rzeczy, których nie da się zrobić, dopóki głowa jest na karku.
Pojawienie się Boom-Boom zmusiło starego mutanta do obmyślenia nowej strategii. Dziewczyna wyraźnie nie panowała nad sobą w sytuacji zagrożenia, poza tym brak jej było koncentracji. Sam program też był problemem - do tej pory tylko sam Ryan, Wolverine, Kurt i Iceman mieli dość jaj, żeby zaaplikować sobie "Zniszczenie Ryana".
- Nie ma żadnych kodów - o to w tym chodzi.- Rzucił przez ramię, osłaniając ją, żeby mogła się podnieść.- Słuchaj, mam pewien plan, ale jest dość ryzykowny. Kiedy przebijemy się z powrotem do drzwi Danger Room, postaram się je po prostu wywalić od tej strony. W tym czasie będę potrzebował osłony. Będziesz mogła mi ją zapewnić?-
Pytanie było retoryczne. Tabitha MUSIAŁA zapewnić Ryanowi osłonę, żeby mógł odpowiednio użyć swoich mocy. Nie chodziło nawet o przeprowadzenie modyfikacji - z tym nie było problemu, chociaż Mercury zaczynał czuć już powoli nieprzyjemne ssanie w brzuchu, oznaczające że pizza z lunchu powoli ulega ostatecznemu strawieniu.
Metaliczny zgrzyt rozciął ciszę jak nóż.
- Zdaje się, że przeszliśmy na wyższy poziom. Z tego co słyszę, mamy teraz coś ruchomego... Biegiem!- Rozkazał.
W kilka minut wyszli zza załomu korytarza, by znów znaleźć się na starcie. W ścianie otworzyło się kolejne gniazdo karabinowe, tymczasem po szynie na suficie przejechał granatnik.
- Cholera!- Zaklął Ryan, przechodząc cały w rtęć. Całą swoją moc skupił na tym, żeby jak najszybciej dokonać niezbędnych operacji na swoich komórkach. Potrzebował solidnego wiertła, żeby naruszyć strukturę drzwi, oraz odpychacza, żeby się ostatecznie przez nie przebić.
- Schowaj się za mną!- Krzyknął, gdy program otworzył ogień.- To chwilę potrwa.-
Na szczęście jednak "chwila" trwała krócej, niż Ryan przewidywał.
Szybko rozkręcił wiertło prawego ramienia i wbił je w metalową płaszczyznę, dobijając się na kilka centymetrów wgłąb hartowanej stalowej płyty. Jednak kiedy już miał rozewrzeć drzwi chwytnikiem, obok nich eksplodował mały ładunek odłamkowy. Ryan osłonił głowę.
Został ogłuszony, ale raczej nic poza tym mu się nie stało. Znacznie poważniej ucierpiała dziewczyna - odłamek granatu wraził się głęboko w jej odsłonięte ramię.
- Pro inferno, dziewczyno...- Rzucił jakby do siebie, łapiąc ją i przerzucając sobie przez ramię.
Kilka ciosów w stalowe drzwi uszkodziło je na tyle, by mogły zostać siłą odemknięte od wewnątrz.
Kod:
#Uszkodzenie: Naruszenie poszycia.
#Program zostanie zakończony.
#Restart systemu.

Światła zgasły, jednak w tej chwili nie tym Ryan się przejmował.
Szybko, starając się nie panikować, zaniósł krwawiącą Tabithę do sali szpitalnej.

//ZT oboje.
 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 21 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 37
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 396
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 27 Sty, 2015 01:01   

// z salonu

Bobby wszedł do podziemi pierwszy i od razu skierował się do Danger Room.

- Wybaczcie. Dajcie mi parę minut, chciałem sprawdzić parę rzeczy, a nie chcę zrobić wam krzywdy. Jak chcecie możecie podglądać, a zaraz po z miłą chęcią dołączę do wspólnej sesji

Nie czekając specjalnie na pozwolenie, czy aprobatę podszedł do komputera i uruchomił podstawowy program imitujący jakąś polankę, drobne jeziorko, ot środowisko naturalne. Oczywiście zdawał sobie sprawę z ograniczeń pomieszczenia, nie mniej jednak na jego potrzeby był wystarczający. W prawdzie ostatnie testy będzie musiał przeprowadzić już na zewnątrz, bo hologram wody to jedynie hologram wody, a nie prawdziwa woda, ale mimo to, dawało się ustawić poziom wilgotności w pomieszczeniu, a co za tym idzie można było się nieco pobawić.

Po uruchomieniu programu, Bobby wszedł do środka i nie zwracając uwagi na pozostałych, przybrał postać lodową i zaczął zamrażać świat pod swoimi stopami. W ten sposób wzniósł się w powietrze, a gdy był już jakieś 2, może 3 metry nad ziemią, zaczął tworzyć pod nogami ślizgawkę. Czuł się nieco jakby surfował, jedyna różnica polegała na braku wody, piany i szumu oceanu.

W trakcie "zabawy" w prawdzie potknął się raz, czy dwa, ale udało mu się nie upaść. Wielokrotnie wznosił się na lodowych kolumnach, by chwilę później zjechać z nich na ślizgawce. Poruszał się w ten sposób z dużą prędkością, a zwroty, które wykonywał przypominały raczej zakręty na bobslejach, niż cokolwiek innego. Był to swojego rodzaju balet. W pewnym momencie, po drodze zaczął tworzyć dodatkowe elementy lodowego wystroju. Stworzył sobie lodową tarczę, a drugą dłoń wydłużył na kształt kopii, czy może lancy. Po chwili zrzucił to uzbrojenie i na wysokości kilku metrów stworzył sobie coś na kształt rury strażackiej, po której po prostu zjechał na ziemię.

Chłopak uśmiechnął się. Tak, tego było mi trzeba. Teraz wiedział, że to działa, chociaż cały czas nie był pewien, jak zachowa się lód w prawdziwych warunkach. To też musiał sprawdzić. No i musiał pomyśleć nad jeszcze szybszą metodą transportu, chociaż tu też miał parę pomysłów i już kilka udanych testów za sobą. Jednak te ćwiczenia zostawi sobie na później, jak będzie bardziej wypoczęty. Obawiał się, że przy braku odpowiedniej koncentracji ćwiczenie może się nie udać, a nie wiadomo jak to się może skończyć.

Bobby wyłączył program i wyszedł do pozostałych.

- Przepraszam, że zająłem aż tyle czasu. Idziemy razem? Lód już powinien był stopnieć.



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/22
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
Wiek: 28
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6557
Wysłany: Czw 29 Sty, 2015 03:13   

Marie przypatrywała się poczynaniom Bobbyego z otwartą buzią.
Wiedziała, że ćwiczył, ale że aż tak?
No i nie mogła nic poradzić, że przy potknięciach chłopaka wybuchała krótki, ale jednak głośnym śmiechem.
Była naprawdę pod wrażeniem. Wiedziała, że uczniowie też będą.

Poczuła się naprawdę malutka. Jej zdolności nie ewoluowały. Chyba że w tę złą stronę.
Ale przecież ona też ćwiczyła. Podczas tych kilku miesięcy postanowiła poćwiczyć. Co prawda nie swoją moc, a jedynie samoobronę, ale jednak.

Czuła, jak jej ciało zmieniło się. Była silniejsza. Szybsza. Bardziej wytrzymała. Miała lepszą kondycję. Dużo lepszą. Przecież to też jej może się przydać. Uśmiechnęła się do siebie. Uciekać też trzeba umieć.

Gdy Bobby wyszedł zaczęła bić mu brawo.
-Łał. Jesteś świetny. - uśmiechnęła się.
-Co chciałbyś przećwiczyć? - spytała poprawiając koszulkę i zaplatając warkocz.
 
 
 

Wolverine 




Imię i nazwisko: James Howlett
Pseudonim: Wolverine / Logan
Data urodzenia/Wiek: 1832 / 180 lat
Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły.
Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara.
GXRA 2015
Dołączył: 13 Lip 2007
Posty: 1374
Wysłany: Czw 29 Sty, 2015 07:41   

Co prawda Logan widział jedynie końcową część ćwiczeń Bobbiego, ale nawet jeżeli mu to zaimponowało to nie dał tego po sobie poznać.
Przyjmując "pozę" wykładowcy powiedział do obojga.

- No to pokażcie czego się w między czasie nauczyliście.




 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 21 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 37
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 396
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 30 Sty, 2015 12:16   

Bobby wiedział, że zgodnie z tradycją Logan również weźmie udział w ćwiczeniach. Nikt jednak nie powiedział, że będzie łatwo, a skoro Wolverine postanowił pozostawić wszystko w ich rękach, Iceman doszedł do wniosku, że nie będzie ułatwiał. Logan bardzo dobrze sprawdzał się w bezpośrednich akcjach, a chłopak chciał zrobić coś odrobinę innego.

Popracował chwilę przy komputerze i uruchomił symulację. Czas na briefing pomyślał i zwrócił się do pozostałej dwójki.

- Dobra. Program uruchomiony. Nieznana grupa terrorystyczna uprowadziła tankowiec. Nie mamy informacji o ich liczebności, ale patrząc na ilość łodzi, które pojawiły się w ciągu ostatnich 24 godzin przy tankowcu, może to być dowolna liczba w przedziale 20 - 60 osób. Nie wiemy również na co możemy liczyć na miejscu, zarówno jeśli chodzi o uzbrojenie przeciwników, posiadane materiały wybuchowe, a także potencjalną obecność mutantów. Mówiąc krótko, niewielka liczba zakładników, cała załoga zaokrętowana to maksymalnie 30 osób, przy nieznanej ilości i sile uderzeniowej atakujących siedząca na pływającej katastrofie ekologicznej, a także potencjalnej bombie. Jak wejdziemy do środka, zobaczymy nasz samolot. Tak, zostaje jeszcze kwestia dostania się na tankowiec.

Uśmiechnął się dość perfidnie, bo zdawał sobie sprawę z trudności, które mogą spotkać. Z drugiej strony, trzeba się przecież rozwijać, a on sam, mimo, że ustawił dopiero co program, nie wiedział z jakimi siłami przyjdzie się im zmierzyć. Wiele elementów pozostawił jako "losowe" i mimo, że nie spodziewał się spotkania z wirtualnym Magneto, jacyś mutanci również mogą pojawić się na statku. Dodatkowo tankowiec wraz z pływającymi w okolicy mniejszymi jednostkami, może stanowić wyzwanie logistyczne. Z jednej strony ograniczona powierzchnia, a z drugiej i tak całe kilometry kwadratowe schowków, kryjówek i potencjalnych miejsc na przygotowanie zasadzki.

Zejście na statek dla Bobbiego nie byłoby problemem, natomiast zejście po cichu i niezauważonym, to już zupełnie inna sprawa. Z drugiej strony, kto powiedział, że ma być łatwo, przyjemnie i jedynie z sentinel'ami w okolicy, ale za to bez cywilów, którzy mogą oberwać?



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/22
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
Wiek: 28
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6557
Wysłany: Sob 31 Sty, 2015 22:49   

Rogue słuchała uważnie. Ucieszyła się, że Logan będzie ćwiczył razem z nimi. Miała nadzieję pokazać mu to, czego się nauczyła podczas ostatnich kilku miesięcy.
W końcu wielokrotnie starał się pokazać jej kilka ruchów, które mogłaby wykorzystać do samoobrony, wtedy gdy nie chciała korzystać ze swojej mocy. Ale cóż. Nie udało mu się. Nie była chyba zbyt pilną uczennicą. Dopiero ostatnie wydarzenia mogły skłonić ją do zmiany decyzji i nastawienia.

Złapała miniaturowe słuchawki i rzuciła je pozostałej dwójce. Swoją włożyła do ucha i sprawdziła łączność.

Gdy Bobby uruchomił program i zobaczyła jak bardzo realistycznie to wygląda, cicho westchnęła. Nie mogła poradzić nic na to, że zawsze program stworzony do ćwiczeń wywoływał u niej zachwyt. Nie mogła nadziwić się również tej różnorodności.
Wiele scenariuszy już przećwiczyli, stanowiły dla uczniów większe, bądź mniejsze problemy, ale włączając coś nowego, zwłaszcza losowego, nigdy nie wiedzieli na co trafią,

Marie postanowiła dać z siebie wszystko. Trzeba będzie użyć mocy? Ok., użyje. Ale najpierw postanowi poradzić sobie tradycyjnie. No może niezbyt tradycyjnie dla niej..

Delikatnie zadrżała, po czym rozejrzała się dokładnie. Zmrużyła oczy i zagryzła wargę. Starała się zlokalizować najtrudniejsze miejsca, takie w których mieli szanse spotkać wroga.

Żałowała, że nie miała mocy Jean, bądź innego telepaty. Znacznie ułatwiłoby jej to zlokalizowanie mutantów, których przecież mogli napotkać zaraz za pierwszym zakrętem. Nie daliby się wtedy zaskoczyć.

Jednak mimo tych braków, dziewczyna doświadczona w takich walkach z symulatorem, oceniała ich szanse.

Bobby, który może zamrozić wroga nawet w biegu. Po tym co dzisiaj widziała była tego pewna.

Logan, który jest prawie niezniszczalny, a do tego silny i szybki – będzie odpierał bezpośrednie ataki, i jak to zwykle z nim bywa, starał się ją chronić.

Uśmiechnęła się. Niedoczekanie. Dzisiaj będzie inaczej. Postanowiła skopać tyłki tylu napastnikom, ilu się da.

Zatarła ręce i zbliżyła się do wejścia i odwróciła się w stronę towarzyszy.

-Ruszamy?




 
 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 21 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 37
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 396
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 10 Lut, 2015 14:44   

- Ruszyć możemy, tylko jak? Ja proponowałbym pozostać w samolocie w trybie ukrycia, podlecieć jak najbliżej statku i wyskoczyć z samolotu do wody. Im ciszej, tym lepiej. Boję się, że zostaniemy zauważeni i zabiją tych naszych zakładników, albo zrobią jeszcze coś gorszego. Przy pomocy Logana pewnie udałoby się "otworzyć" tą puszkę zwaną statkiem i dostać do środka. Albo wspiąć się po burcie. Albo mogę nas tam po cichu podsadzić.

Logan zupełnie się nie odzywał. Albo postanowił nie brać udziału w zabawie, albo trapiło go coś innego. Niezależnie od wszystkiego Bobby doszedł w tym momencie do wniosku, że decyzję musi podjąć on sam.

- Dobra, lecimy nisko, w miarę blisko statku, skaczemy razem, przytuleni do siebie, jak podczas meczu football'u, a ja przeniosę nas pod wodą do statku. Jeśli się uda. A jeśli nie to zostaniemy lodową boją na tafli oceanu.

Uśmiechnął się do siebie. Pomysł wbrew pozorom nie był aż tak dziwny i niewykonalny. Bobby planował w momencie wpadania do wody tworzyć w okół siebie i pozostałych kulę lodową, a może raczej coś na kształt łzy, która zawierałaby wystarczająco powietrza, by pozwolić na spokojne oddychanie przez czas, który potrzebować będzie ta kula na podróż pod wodą w stronę statku. Przez moment zastanawiał się nad napędem, ale uznał, że siła inercji z lodu, który będzie tworzył pod wodą, wystarczy by szybko i sprawnie przetransportować lodowy pojazd.



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/22
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
Wiek: 28
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6557
Wysłany: Sro 11 Lut, 2015 00:15   

Rogue już zatarła ręce i chciała przyklasnąć pomysłowi Icemana, ale.. Spojrzała to na Bobbyego, to na Logana.
Odwróciła się szybko w stronę chłopaka.
-Chwila, chwila! Jak to skaczemy? Gdzie skaczemy? Do wody? - zadrżała na samą myśl. - I co to znaczy, że nas 'przeniesiesz pod wodą'? Chyba miało być 'nad wodą', prawda? - spytała z nadzieją w głosie.

Ostatnie zdanie też jej nie uspokoiło. Spojrzała na niego, nieco zlękniona. Z wodą kiepsko jej szło. Co on kombinuje?
-Poza tym.. Musisz tak mnie, jak to określiłeś, przytulić, żeby nie dotknąć. - powiedziała już spokojniej. - Więc? Jaki masz plan?

Gdy to powiedziała, założyła ręce na piersi i uniosła jedną brew czekając na to, co wymyślił Drake.
 
 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 21 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 37
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 396
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 11 Lut, 2015 10:42   

- Jak to jaki? Ważne, żebyś była w miarę blisko i przy uderzeniu w wodę, nie wypadła poza mój zasięg. Spokojnie, zrobimy sobie lodową łódź podwodną. Jak wyjdzie oczywiście. - dodał po chwili wahania.

- A jeśli nie wyjdzie, to przecież tylko ćwiczenia. Lepiej sprawdzić tu, niż martwić się w prawdziwej akcji, nie? No a przecież mamy próbować dostać się na statek niepostrzeżeni! To co? Lecimy?



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1135
Wysłany: Sro 11 Lut, 2015 10:49   

Wolverine już miał coś odpowiedzieć, gdy odezwał się komunikator w Danger Room, sprytnie ukryty jako jeden z telefonów w samolocie. Logan podszedł, odebrał, posłuchał chwilę i stwierdził do pozostałych.

- Jednak dzisiaj się nie pobawimy, dzieciaki. Może później. Ale nie przeszkadzajcie sobie.

Po czym wywołał wyjście, zawieszając na chwilę program i wyszedł z pomieszczenia.


_____________________________________________________________________
//Niestety z przyczyn technicznych gracz prowadzący Logana nie był w stanie odpisać.
 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/22
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
Wiek: 28
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6557
Wysłany: Pią 13 Lut, 2015 11:45   

Roześmiała się głośno.
-Ja dziękuję za takie ćwiczenia - powiedziała. Gdy rozległ się sygnał komunikatora spojrzała na Logana, przyjrzała się jego twarzy.
Gdy wychodził odprowadziła go wzrokiem.
Wyjęła słuchawkę z ucha i odłożyła na miejsce.
-Nie przeszkadzajcie sobie, jasne. - prychnęła. Przetarła oczy, podciągnęła rękawiczki.
-To gdzie idziemy? - spytała Bobby'ego.

Stwierdziła, że ćwiczenia we dwójkę nie są dobrym pomysłem. Logan jeszcze potrafił utrzymać ich w ryzach, mogli sie skupić. Ale skoro byli sami - poczuła że zamiast pola akcji mieliby.. plac zabaw.




 
 
 

Iceman 





Imię i nazwisko: Robert 'Bobby' Drake
Pseudonim: Iceman
Data urodzenia/Wiek: 23.03.1989 r. / 21 lat
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem.
GXRA 2015
Wiek: 37
Dołączył: 21 Kwi 2013
Posty: 396
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 13 Lut, 2015 18:52   

- Dobrze żarło i zdechło. Cóż, idziemy.

Wyłączył program i otworzył drzwi danger room. Usłyszał jakieś dźwięki nadchodzące z sali badań. Ciągle niewiele osób miało tu dostęp, więc zaciekawiło go, kto mógłby urzędować w pomieszczeniu.

- Idziemy do laboratorium? Wydawało mi się, że coś słyszałem.

Odwrócił się w stronę wejścia do sali badań.



Pyro: You're in over your head, Bobby. Maybe you should go back to school.
Iceman: You never should have left.

 
 

Rogue 





Imię i nazwisko: Anna Marie D'Ancanto
Pseudonim: Rogue
Data urodzenia/Wiek: 1991/22
Zdolności: Absorpcja energii życiowej
Znaki szczególne: rękawiczki
GXRA 2015
Wiek: 28
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 6557
Wysłany: Sob 14 Lut, 2015 15:53   

Spojrzała we wskazanym kierunku.
-skoro dostępu tutaj ma niewiele osób,to kto to może byc? - spytała lekko zaniepokojona. - Sprawdźmy to od razu!
Podeszła do przejścia.
-Chodź.
//zt sala badań oboje. zaczynasz.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1135
Wysłany: Sob 23 Sty, 2016 17:38   

Budynkiem szkoły Charlesa Xaviera, a nawet jego podziemną częścią wstrząsnął ogromny huk, a drżenie przypominało lekkie trzęsienie ziemi. Kilka przedmiotów z pewnością spadło ze swoich miejsc, lub się przewróciło. Niektóre książki w bibliotece zsunęły się ze swoich półek, a kilka szyb od strony, z której dobiegł huk pękło. Co się stało? Wybuch bomby? A może atak Sentineli? Niestety, to tylko Star-Lord i jego wesoła kompania dziwnym trafem rozbili się u Charlesa "w ogródku".



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Yuriy Morozov 




Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Wto 16 Sie, 2016 15:54   

// gdzieś z instytutu, przed wejściem do DR (zgaduję, że jest zamknięty i nie można sobie tak z buta wejść do niego)

- I po co tam leźć, myślałem, że będziemy mieli wolne. Raany… Przeklęta czipewejka, pewnie specjalnie coś znowu wymyśliła. Myślałem, że pozałatwia, co trzeba z łysym - sarknął pod nosem, wygaszając telefon.

Powiedzieć, że rosjaninowi się nie chciało, to mało powiedzieć. Ledwo co zdążył sobie zrobić kawę i przymierzał się do rozwiązania poważnego dylematu – zaszyć się w pokoju i zwyczajnie uciąć zasłużoną drzemkę czy też poczłapać od razu do Leny i zobaczyć co dziewczyna robi.
Nie planował wizyty w Danger Roomie w żadnym z możliwych scenariuszy.

Może wyłączyć komórkę? Powiem irokezce, że się rozładowało – przebiegło mu przez myśl, jednak tylko na moment nadając pomysłowi jakiekolwiek kształty realności. Zrezygnował, uświadamiając sobie, że pewnie zaraz ktoś przylezie osobiście i jedyne co zyska – to konieczność tłumaczenia się.
Niechętnie doczłapał pod drzwi danger roomu, mając po drodze cichą nadzieję, ze może wyłączyli mu dostęp do podziemi.

Prawdę mówiąc, on i Lena dostali go wyjątkowo w związku z tym całym mackostworem, wcześniej był siłą rzeczy – bardzo rzadkim gościem na dole.
Sam w końcu zleźć tam nie mógł.
A ostatnie kilka miesięcy nie obfitowały w nadmiar nauczycieli, którzy cierpieliby na zbyt dużo wolnego czasu.
Miało to dobre strony. Niespecjalnie ktokolwiek zawracał mu głowę, pozwalając znaleźć inne, mniej problematyczne miejsce do próbowania sztuczek, może nie wyposażone w te wszystkie zabawki.

Ale przynajmniej – spokojne.
Lubił spokój. To co naprawdę liczyło się w jego mocy wymagało precyzji i dokładności. I czasu.
A nie efektownych fajerwerków.

Nie trudził się z odpisywaniem. Bo i po co, skoro w ciągu pewnie kilkunastu minut mieli zobaczyć się przy drzwiach. W gruncie rzeczy – nie bardzo wiedział, czego Xavier może chcieć. Też nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że praktycznie dopiero go poznał.
Ot, siadł na podłodze przed wejściem, oparł się plecami o ścianę i jeśli miał więcej niż kilka minut spokoju i czekania na kogokolwiek – uciął sobie drzemkę, oddając się błogiemu lenistwu.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Czw 18 Sie, 2016 14:20   

Po paru chwilach, do Yuriy'ego dołączyła Danii wraz z swoją kompanią.
-Ty już tutaj? Myślałam, że się gdzieś po drodze zgubisz... Eh, jakby jeden Pietro mi nie wystarczył... - ostatnie zdanie powiedziała po cichu do siebie tak, że ciężko było ją zrozumieć. Nie chciała prowokować sprzeczki. Przynajmniej na razie.

-Pietro, wiesz, przed czym stoisz? - Zapytała retorycznie - Za tymi drzwiami jest nasz Danger Room,nasza sala treningowa. Nie wiem, co dla nas przygotował Xavier... Ale możecie spodziewać się wszystkiego. Dlatego musicie być cały czas skupieni. Wszyscy. - Omiotła wzrokiem zgromadzonych. - Co prawda dawno nie było wypadku śmiertelnego... Ale chyba nie mamy nikogo, kto może powalczyć z Śmiercią i sprowadzić was z tamtego świata. - Groźbą brzmiała jak nie śmieszny żart, ale mina dziewczyny była poważna. A może Danii chciała ich tylko nastraszyć, żeby dali z sobie więcej podczas treningu?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!




Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 21 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 27
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 281
Wysłany: Pią 19 Sie, 2016 15:31   

Ledwo zdążyła powiadomić Pietro o zostawionej przez Mirage wiadomości, nie zdązyli nawet rozważyć kolejnego kroku, gdy sama Indianka się pojawiła i postanowiła ich zgarnąć do podziemi, gdzie mieli stawić się pod Danger Room'em całą ekipą. Sam trochę się stresowała, nie miała zbytnio styczności z tym pomieszczeniem, bo nie było też takiej potrzeby, do tej pory skupiała się na czym innym, choć owszem ćwiczyła swoje zdolności i starała się je opanować na tyle, na ile była w stanie, wiedziała jednak, że to za mało. A teraz została wraz z innymi wysłana właśnie do sali treningowej. Rzecz jasna czuła stres.
W drodze co jakiś czas spoglądała na Pietro. On tu był pierwszy raz i nie mógł wiedzieć do czego dokładnie służyło to pomieszczenie. Uśmiechnęła się pokrzepiająco, jakby rzeczywiście to, co ich czeka rzeczywiście wymagało takiego pokrzepienia.
- Daniell, nie przesadzaj, wcale nie będzie aż takiego hardcore'u. - spojrzała na dziewczynę i zaraz dodała. - Prawda?
Uniesiona delikatnie brew świadczyła o lekkiej konsternacji, ale czego można by się było spodziewać więcej? Dla Sam był to praktycznie debiut w sali treningowej.
- Cześć Yuriy - uśmiechnęła się do niego niepewnie, a potem spojrzała na drzwi prowadzące do sali.
Ten trening im się zdecydowanie przyda, a przynajmniej taką miała nadzieje. Może przynajmniej Sam zorientuje się w czym ma braki i nad czym powinna popracować. Wspólny trening przyda się im wszystkim.






 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
Portal dla graczy gier via www The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Riverdale Dragon Ball Another Universe Mortis Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018