{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Danger Room
Autor Wiadomość

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Nie 21 Sie, 2016 11:41   

Pietro już miał coś powiedzieć gdy do salonu weszła Mirage, ona to miała wyczucie czasu. Jej widok nie ucieszył Quicksilvera. Niestety musiał tolerować tego dzieciaka z łukiem. Nie miała wielkich umiejętności przywódczych a uważała się za lepszą. To w szczególności irytowała Maximoffa.

Pożegnał się z Jubs i udał się za Danniele. Szedł z podniesioną głową ale co jakiś czas patrzył na Sam.Był ciekaw co naprawdę potrafi ona i jej kolega z Rosji. Cóż niedługo się przekonamy i oby na torze lotu jakiegoś kamienia znajdowała się Indianka. Co jakis czas przenosił swój wzrok na podłogę czy sufit. Podziemia nie przypomoniały reszty budynku, wszystko było wyłożone metalowy płytami.... ciekawa odmiana.

Gdy dotarli na miejsce przywitał się z Morozovem i oparł się o ścianę. Mirage natomiast rozpoczęła swoją przemowę która była długa i ... nie było z niej żadnego pożytku. Tak samo jak z gadaniny Magneto.

-W razie czego was wyciągne

Uśmiechnął się do Sam, nie wiedział co czeka na nich za tymi drzwiami ale Pietro da sobie radę z każdym .. no dobra z dwoma wyjątkami. Wzruszył ramionami i spojrzał na Mirage.

-Zaczynamy?
 
 

Yuriy Morozov 




Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Pon 22 Sie, 2016 08:55   

- Żartujesz, prawda Czipewejka? Bo to mało śmieszne. - burknął gdy ta dorzuciła swoją zachętę.

Podnosząc się bardziej niż niechętnie, żałując zdecydowanie w tym momencie, że jednak nie wyłączył telefonu.

- Nie mam najmniejszej ochoty wylądować na intensywnej terapii z powodu jakiegoś treningu gównianego. Nie wiem jak wy, moje złamania się nie leczą w parę sekund a jak ktoś spróbuje przebić mną ścianę – to trzeba potem zdrapywać mnie z niej. I czego mnie niby ma nauczyć półroczna rekonwalescencja po czymś takim, co? - sarknął zirytowany, dając ujście rozdrażnieniu. Napięcie ostatnich dwóch dni dopiero zaczynało z niego schodzić. Nie potrzebował dodatkowych zastrzyków adrenaliny więcej.
Najpierw ten szaleniec, którego przyprowadził Matt i noc w szpitalnym piętrze Stark Tower. A gdy tylko wrócili zaraz ta sprawa z mutantem. Niespecjalnie wiedział, co o tym wszystkim myśleć, pomijając fakt – że nie podobało mu się.

- I wolałbym jakby nadzorował ten trening ktoś, kto jest w stanie ogarnąć problemy jakby co. Łysy nie wyglądał na takiego gdy mu ten psychol demolował gabinet – dorzucił marudnie, nie kryjąc się z wątpliwościami odnośnie Xaviera. Belfer jak belfer. Może i dyrektor, może i szycha – ale koniec końców Lena niemal nie wyzionęła ducha, a do tego potem jeszcze odprawił z kwitkiem Bannera, gdy ten proponował pomoc lekarzy z prawdziwego zdarzenia.
Wolałby zdecydowanie gdyby tą częścią ich edukacji zajmowała, jak dotychczas – Storm. A jak nie mogła to chociaż Drake. Czy nawet ta laska ze szponami.
Oni sprawiali wrażenie, że wiedzieli co robią i jakby co – umieli poradzić sobie z problemami.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Sro 24 Sie, 2016 23:11   

Czy Dani przesadzała? No cóż... Ostatnio serio nikt nie odniósł poważniejszych ran... Poprawka. Ostatnio serio nikt nie wyszedł z Danger Room poważnie ranny. A jak powszechnie wiadomo, w TEJ szkole to są dwie kompletnie różne sytuacje.
Sama Indianka z kolei podeszła do tablicy obok drzwi.
-No... Może być ciężko. Przed nami trenowała Kinney. Pewnie systemy są ustawione na zabijanie. - Powiedziała do siebie ale tak, by inni też ją słyszeli.

Słowa, a bardziej mimika Sam podziałały. Dani uśmiechnęła się lekko, jednak nie był to pokrzepiający uśmiech.
-No dobrze, może odrobinę przesadziłam. AŻ TAKIEGO hardcore'u nie będzie... Co nie znaczy, że będzie łatwo. Znasz przecież metody dydaktyczne Staruszka. Zrobi wszystko, byś przekroczyła granice, ale nic takiego, żeby cię złamać.
A przynajmniej tak było kiedyś... - Uśmiechnęła się do własnych wspomnień, do pierwszej z niezliczonych "porażek" w DR i sukcesowi, który nadszedł niedługo potem.

Czy Mirage uważała się za lepszą o reszty grupy? Tak, ale tylko pod niektórymi aspektami. WIEDZIAŁA, że jest najlepszą w szkole łuczniczką. Sądziła, że najlepiej z tej grupy poradzi sobie w dziczy (choć Yuriy zdobył w jej oczach kilka małych plusów podczas ostatniej wycieczki szkolnej w góry). Ale to tyle. Zbyt długo była w szkole i zbyt dużo widziała, żeby traktować kogokolwiek jak lepszego czy gorszego.

-Wyciągniesz nas? - Prawie parsknęła, słysząc słowa Quicksilvera - Ciekawe jak. Danger Room jest stworzony z myślą o najróżniejszych mocach. Posiada złożony system hologramów, które mogą stworzyć dowolną RZECZYWISTOŚCI. Plus te wszystkie maszyny... Powiem Ci tyle. Do tej pory nikomu nie udało się wymknąć z pomieszczenia, gdy prowadzony był trening. Prawda Sam?
-Więc powiedz mi Pietro. Czemu to Ty masz być pierwszym, któremu się uda?czemu Tobie, a nie Cyklopowi, Magmie, Wolverine'owi, X-23, Rouge... Mogłabym godzinami wymieniać, ale po co. Jak chcesz nas stąd ewentualnie wyciągnąć?


Pierwszą część wypowiedzi Morozova Dani zignorowała. Po prostu dzieciak marudził, jak część innych uczniów przed treningiem. Ba! Samej Moonstar zdarzało się nie pałać entuzjazmem do ćwiczeń. Jednak później Rosjanin uderzył w czułą strune.
-Uważaj o kim i co mówisz. - Syknęła wściekłe w jego kierunku, zaciskając mocno pięści - Luźno licząc 80% rezydentów szkoły zawdzięcza ogromnie dużo Xavierowi. Zazwyczaj życie. Wyskoczysz z takim tekstem przy nieodpowiedniej osobie, możesz nawet nie wiedzieć, czym dostałeś. Wtedy jednak twoje obawy o naukę będą uzasadnione. Tu, w Danger Room uczymy się naszych mocy. Nie, jak je kontrolować, ale jak je wykorzystać. Tu uczymy się, jak przetrwać. Jestem pewna, że gdybyśmy przed "misją" mieli kilka treningów pod okiem Xaviera, wszystko poszłoby inaczej.
-A jeżeli się boisz
- Wzruszyla ramionami - to sobie idź. Przekażę profesorowi, że się co do ciebie pomylił, i że siedzisz gdzieś skulony w kłębek i szczękasz zębami, bo "zła Klikita nastraszyła i powiedziała brzydką bajkę na dobranoc".




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!




Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 21 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 27
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 281
Wysłany: Czw 25 Sie, 2016 16:30   

Sam nie miała zbytniego doświadczenia w sali treningowej, dawno tam nie zachodziła, bo i nie było takiej potrzeby, teraz będzie musiała to nadrobić i czuła się z tego powodu dość niepewnie. Taka Margo nie musiała trenować w DR bo jej ślepota i moce jakie posiadają nie uprawniają jej w ogóle do walki, ale Sam to co innego. Zresztą po ostatniej akcji bedzie jej potrzebny mocne kopnięcie do działania.
Spojrzała na drzwi, a potem na resztę, na dłużej wzrok zatrzymując na Pietro. Był pewny siebie, może nawet zbyt pewny siebie. Mimo to odwzajemniła jego uśmiech, zaraz potem spojrzała na rosjanina.
- Yuriy, daj spokój. Żadne z nas nie ma niezniszczalnej skóry ani błyskawicznego leczenia ran... chyba... - ostatnie słowa mruknęła cicho i nie dodała nic więcej.
Tak właściwie to ona sama leczyła się szybciej pod warunkiem, że miała styczność z ziemią, czyli wystarczyłoby ją wynieść na dwór i położyć na ziemi, a jej rany zagoją się może nie błyskawicznie, ale zdecydowanie szybciej niż w normalnych warunkach. Nie chciała tego jednak mówić głośno, żeby nie dołować ruskiego. Poza tym jej samej też nie uśmiechało się dostawanie wciry, jednak podchodziła do tego bardziej otwarcie.
- Nie trenowałam tu zbyt regularnie... - przyznała szczerze i zacisnęła usta.
Bała się. Głownie tego, że straci nad sobą kontrolę i wszystko zniszczy. Chciała mieć pełną kontrolę nad swoimi mocami i nie raz się przekonała, że jej nie ma, choć od dłuższego czasu był spokój. Nie była pewna czy chce sprawdzać swoje granice, bo mogłoby się to źle skończyć. Choć może przesadzała? Ona swojej mocy nie kontrolowała w pełni, a przynajmniej w znacznym jej aspekcie. A co jeżeli zrobi komuś krzywdę?
- Ktokolwiek będzie odpowiadał za nasz trening na pewno nie dopuści do nieszczęścia. Dani ma rację, mamy się nauczyć wykorzystywać naszą moc, ale jeżeli coś pójdzie nie tak trening się zakończy.
Wzruszyła ramionami. Znała doskonale tutejsze slogany. Mieli nauczyć się walczyć, kontrolować i wykorzystywać swoje moce, by umieć się bronić. Nie po to mają odbywać treningi, żeby w ich trakcie ginąć czy doprowadzać do poważnego uszczerbku zdrowia. Pewnie oberwą po tyłkach, ale nie powinno być tragicznie.






 
 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Pią 26 Sie, 2016 12:29   

Nie dość, że Mirage działała mu na nerwy to teraz Morozov zaczął okazywać swoje niezadowolenie. Gdy wspomniał o "lasce z pazurami" zacisnął pięść. Tak zdecydowanie jej nie polubił, może da jej drugą szansę ... w następnym stuleciu. Później do rozmowy wtrąciła się wspomniana wcześniej Indianka, zachowywała się jak dziecko .... oh wait ona przecież jest dzieckiem. Rozdartym, głupim i wrednym dzieckiem.
-Możecie się oboje USPOKOIĆ? Mirage możesz przestać warczeć i rozpocząć ten trening?!?
Pietro rzadko wybuchał ale ta dziewczynka działała mu na nerwy. Odetchnął i spojrzał na Sam, która chyba się bała. Uderzył pięścią w ścianę i przeniósł wzrok na Danielle.
-Źle mnie zrozumiałeś dzieciaku, wyciągnę ich z ewentualnych tarapatów a nie z pomieszczenia.
Mówiąc "ich" spojrzał na Sam i Morozova. To były żółtodzioby ale miały potencjał a Mirkę miał delikatnie mówić gdzieś. Jeśli indianka wyląduje w szpitalu to wreszcie będzie miał ciszę i spokój.
 
 

Yuriy Morozov 




Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Pią 26 Sie, 2016 13:23   

- Luuuuuuuuuuuz Irokezka, zmarczki ci się zrobią i wyłysiejesz jak twój chłoptaś. Nie spinaj się tak, skąd miałem wiedzieć, że uganiasz się za starymi pierdołami… - zachichotał tylko podnosząc w geście poddania ręce.

W tym momencie bardziej ucieszony jej niespodziewaną reakcją niż przejmując się wybuchem. Rozbawiony notując, jak łatwo dało się ją wyprowadzić z równowagi, mimo, że akurat w tym wypadku nie zrobił tego specjalnie.
Warto wiedzieć.

- Obejdzie się, wolę opcję nie pakowania się w sytuacje z których będzie trzeba mnie wyciągać товарищ – sarknął rozbawiony słysząc słowa Maximoffa, wciąż podśmiewując się z Mirage.
W przeciwieństwie do Pietro uważał zbyt poważną jak na swój wiek dziewczynę jako wesołe urozmaicenie, szczególnie gdy ta zaperzała się z takiego czy innego powodu. A doprowadzić do tego w przypadku 16 latki było wyjątkowo łatwo.

Pewnie nic dziwnego biorąc pod uwagę jej wiek. Co nie zmieniało walorów rozrywkowych tych sytuacji.
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 781
Skąd: Westchester
Wysłany: Pią 26 Sie, 2016 21:11   

//ze swojego gabinetu

Dyrektor nie spieszył się na spotkanie przed DR. On sam nauczył się już dawno iż podstawą zwycięstwa jest cierpliwość. Dlatego też spóźnił się piętnaście minut. Nic poważnego, musiał przecie tylko zajść do kuchni po herbatę i kanapki. Zamierzał nieco zmęczyć jego kolejny zespół X-menów, tak aby po paru treningach nie dali się zamordować podczas misji. Miał nadzieję że tym razem mu się to uda.

- Dobry wieczór. Odpoczęliście po wyjeździe? - zapytał, gdy tylko do nich podszedł. Nie przejmował się ich rozmową, co miało być kolejnym bodźcem. Jakakolwiek misja, na którą zdecyduje się ich wysłać musi być ważniejsza od ich sprzeczek, sympatii czy uraz. Zwłaszczza że martwiło go zainteresowanie rządu, lądowanie kosmitów, zniknięcie Magneto, symbiont i Obecność. Do tego Raven znowu gdzieś zniknęła, zmuszając go pierw do powrotu do instytutu, a nade wszystko jego czekała jeszcze konferencja prasowa. Jak widać na głowę profesora bardzo szybko zaczęły spadać zadania.

- DR jest pomieszczeniem treningowym. Wszystko, co się tam wydarzy jest realne, choć może wyglądać na ledwie wyświetlony hologram. Wydarzenia, wygenerowane za pomocą umieszczonego w nim AI nie znajdują się pod pełną kontrolą osoby prowadzącej trening, dlatego też mogę nie wiedzieć o każdej z niespodzianek. - zaczął wyjaśniać sytuację uczniom.
- Jednak to nie dziś. Tym razem chcę abyście rozwiązali scenariusz, który wam przygotowałem. Otrzymaliście informację o młodym mutancie, który stracił kontrolę nad swoimi zdolnościami podczas zakupów w centrum handlowym. Jesteście w stanie zareagować w parę minut, jako że znajdowaliście się w pobliżu. Będę was obserwował. Jakieś pytania? - powiedział zerkając na zegarek.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Nie 28 Sie, 2016 20:37   

Na prośbę Quicksilvera Mirage tylko prychnęła.
-Możesz się nie wpychać między konia i siodło? Nie rozmawiam z tobą, więc łaskawie pilnuj swoich spraw. I dla twojej informacji. Pokój kontrolny znajduje się tam. - Ruchem głowy wskazała na korytarz po lewej. - Puki tam nie będzie kogoś, kto będzie nadzorował trening, drzwi się nie otworzą.

-Zgoda. - Powiedziała, słysząc wytłumaczenia srebrno włosego. - Jesteś za nich odpowiedzialny. - W sumie to jej pasowało. Nie dlatego, że będzie miała mniej na głowie. Uznała po prostu, że to dobry sposób na zachęcenie ich do współpracy. Bo w końcu, mimo swoich sympatii (lub ich braku) wiedziała, że muszą współpracować. Nie tylko podczas tego treningu... coś jej mówiło, że Xavier może mieć dziwną wizję połączenia całej czwórki w nowy zespół.
Obym się myliła, a to był tylko taki jednorazowy projekt

-To nie jest mój... Uhyyyy! - Znowu zacisnęła pięści. Żeby tak łatwo dać się podejść Rosjaninowi. Żeby tak łatwo dać się wyprowadzić z równowagi! A to przecież ona jest za całą ekipę odpowiedzialna! Ma największe doświadczenie "bojowe". Musiała zachować spokój, musiała być opanowana. - Nieważne. Myśl sobie co chcesz, tylko czasem zachowaj to dla siebie. I to jest rada nie ode mnie jako ode mnie, ale jako od koleżanki z szkoły.

Dalszą część dyskusji przerwało pojawienie się Dyrektora.
-Witamy. Chyba nie jest najgorzej, choć chyba lepiej byłoby poćwiczyć jutro. - Stwierdziła, wzruszając ramionami.

Zdarzenia nie zależne od autora scenariusza? - Na twarzy Indianki wymalowało się zdziwienie - Staruszek chce nas nastraszyć, czy doszło do jakiś modyfikacji w komputerze? Do tej pory wszystkie treningi były dokładnie rozpisane... a prowadzący mógł zawsze zmodyfikować warunki z "gniazda"
Po chwili jednak zdziwienie zniknęło. Nie mogła pokazać reszcie, że coś jej nie pasuje. Lepiej, żeby skoncentrowali się na treningu, niż na tym, co jej nie pasuje i czemu.

-Ja mam parę pytań. - Powiedziała podnosząc rękę jak na prawdziwej odprawie przed misją. - Co wiemy na temat tego mutanta? Mamy jego zdjęcie? Opis? Wiemy, jakie są jego moce? Jak szybko może zareagować policja? Okolica ma historię incydentów przeciw mutantom? - Pomna ostatniej porażki, wolała mieć jakikolwiek obraz sytuacji, a nie pakować się tam w ciemno.




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!




Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 21 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 27
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 281
Wysłany: Pon 29 Sie, 2016 16:21   

To powoli zaczynało być mało zabawne. Nie rozumiała dlaczego Mirage i Pietro ciągle się tak żarli. Albo nie, rozumiała, ale to i tak niewiele zmieniało. Mieli być drużyną, prawda? Wszyscy są częścią Instytutu, co nie? Powinni jakoś mniej więcej się dogadywać, a mimo to Sam miała wrażenie jakby ta dwójka miała zaraz sobie skoczyć do gardeł, choć miała nadzieje, że obejdzie się bez rękoczynów. Kiepsko widziała ich współpracę.
- Jakby co, to wyciągniesz każdego, prawda? - spojrzała na Pietro wymownie i chyba nie musiała nic dodawać.
Może i iskry ciskają z oczy na siebie, ale nie sądziła by jedno drugiego zostało, gdyby zaszła taka potrzeba, co zresztą Pietro już udowodnił, gdy wyciągał ich z tamtego domu - zabrał wszystkich. Nie wątpiła, że i Mirage broniłaby Pietro, gdy wpadł w tarapaty. Ale powarczeć na siebie trzeba...
Ona i Yuryi odgrywali w tej rozmowie drugie skrzypce, ale jakoś jej to nie przeszkadzało. Spojrzała na Rosjanina, który mimo wszystko też miał niewyparzoną buźkę. Ich wywody jednak zostały przerwane przez pojawienie się Xaviera. Sam spojrzała na profesora, a na jego pytanie o wypoczynek skrzywiła się lekko, co można było odczytać jako "nie bardzo". Mówiąc szczerze to w ogóle nie wypoczęła, choć zdążyła się uspokoić po tej nieszczęsnej przygodnie. Była wtedy na granicy i nie chciała by coś takiego się powtórzyło.
Słuchała co profesor miał do powiedzenia i mina jej trochę zrzedła. Najpierw się przestraszyła, ale zaraz potem się uspokoiła. Może na początek nie dostaną niczego zbyt trudnego.
- Skoro to centrum handlowe, to pewnie też będzie tam sporo cywili? A może zdążyli uciec? - dodała jeszcze od siebie, bo pytania zadane przez Daniell były tymi, jakie i jej chodziły po głowie, a nie ma powodu by się dublować w pytaniach.






 
 
 

Yuriy Morozov 




Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Pon 29 Sie, 2016 20:50   

Jeśli nauczyciel nie uzupełnił informacjami jakimiś bardziej szczegółowymi odpowiadając na pytanie nastolatki – rosjanin nie bardzo miał jeszcze jakieś.
To tylko pokręcił głową i kichnął gdy zakręciło mu się w nosie.
Wyglądało mu to na taki pomysł przypadkowego napatoczenia się na jakieś zdarzenie. Zresztą – zaraz miało się okazać.
W sumie. Senność jakoś sama przeszła i rozpierzchła się nie wiedzieć kiedy.
Sam był ciekawy co potrafią te zabawki tutaj. W jego rozumieniu i wyobrażeniu była to jakaś super skomplikowana maszyna do gier. Może się nawet okazać, że zabawa z tym nie byłaby taka nużąca.
Swoją drogą, wciąż zadziwiało go, skąd to miejsce mogło brać kasę na takie rzeczy. To wszystko musiało kosztować kosmiczne hajsy. Ciekawe czy Stark sponsorował szkołę.
Odkleił się od ściany, rozmasowując ścierpniętą rękę przez chwilę.
 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Pon 29 Sie, 2016 21:52   

Boże jak ta Mirage działała mu na nerwy. Najchętniej złamałby jej ten łuk i kopniakiem wysłał w podróż dookoła świata. Niestetu nie mógł. Uśmiechnął się za to do Rosjanina który zaczął się bawić w swata. Mirage i Xavier ... Jeśli ta para poszła by do ołtarza to Pietro rzucałby kwiatki.
- Dzieciaku, jestem odpowiedzialny za całą waszą trójkę i wyciągne was z każdych tarapatów nawet jesli miałbym przez to skończyć w szpitalu.
Ostatnie słowa skierowane były do Sam która martwiła się, że kogoś jednak zostawi. Później pojawił się Profesor i po kilku słowach Mirage zasypała go pytaniami.
-Spokojnie, oszczędzaj siły na trening.
Uśmiechnął się do niej, tak uwielbiał ją denerwować. Spojrzał na Xaviera, miał do niego jedno pytanie.
-A co się stanie jeśli przegramy?
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 781
Skąd: Westchester
Wysłany: Pon 05 Wrz, 2016 08:55   

- Mutant spowodował wybuch, prawdopodobnie stracił kontrolę nad swoją mocą. Około trzydziestoletni, biały mężczyzna. Posiada blizny po poparzeniu na prawym ramieniu. Co do reszty pytań. - profesor uśmiechnął się, po raz kolejny spoglądając na swój zegarek.
- Mogę poprosić kogoś aby rozejrzał się po bibliotekach czy włamał się do systemu ochrony. Choć nie sądzę abyśmy otrzymali odpowiedź przed rozwiązaniem scenariusza. -

- Niestety, nie wszyscy byli w stanie się ewakuować. - odpowiedział Samancie, po czym spojrzał na Pietro.
- A przegracie? - zapytał spokojnie. Zamierzał, co prawda przepuścić ich przez małe piekło, jednak nie planował zaludniać ambulatorium tylko po to, aby Alice mogła ćwiczyć swoje moce.
- Cóż, wtedy będę musiał zastanowić się czy powinniście samodzielnie opuszczać teren Instytutu. - dodał z uśmiechem, który jasno wskazywał iż żartuje.

- Zapraszam was do środka. Scenariusz sam się rozwiąże, jeśli poświęcimy jeszcze parę chwil na odprawę. - powiedział, otwierając drzwi do pomieszczenia odcinającego DR od zwykłego świata. Sam zaś ruszył w stronę pomieszczenia kontrolnego. Następnie profesor udał się do pomieszczenia kontrolnego.

---

Tymczasem w DR pojawiło się niewielkie, jednopiętrowe centrum handlowe. Tak rzeczywiste, jakby w tych paru krokach znaleźli się w mieście. Na parterze, na środku korytarza, znajdowała się fontanna, której strumienie sięgały piętra. Oba poziomy było ze sobą połączone dwoma parami ruchomych schodów oraz faktem iż pierwsze piętro posiadało jedynie galerię, pełniącą rolę korytarza, zamiast pełnej podłogi.

Pierwsze, co dało się spostrzec, to gęsty, duszący dym oraz krzyki spanikowanych ludzi. Na dalszym planie był syk pary, która w połączeniu z dymem bardzo mocno ograniczała widoczność. Kilkadziesiąt sklepów musiało stać się kryjówką dla klientów, gdyż tylko z rzadka przez dym przewijała się czyjaś sylwetka.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Pon 05 Wrz, 2016 19:36   

Dlaczego Pietro i Dani tak się żarli? Gdyby zapytać Mirage odpowiedziałaby, że to różnica charakterów. Dwie silne osobowości, każda czująca się odpowiedziala za innych. Do tego jeszcze brak zaufania z strony Indianki... Pewnie da się to przepracować, zmienić itd. Tylko, czy obydwoje znajdą ku temu ochotę i motywację? Szczególnie, że Dani uważała, że misja to jedno, trzeba współpracować dla dobra innych. Przed/po misji można sobie do gardła skakać.

Widząc, jak nie bardzo uśmiecha się Sam trening, dziewczyna położyła rękę na jej ramieniu i uśmiechnęła się pocieszająco. Nie powiedziała nic, bo uważała, że słowa są nie potrzebne, że dziewczyna sama musi się w sobie zebrać.

Ten przynajmniej przestał komentować i skupił się na misji... Chyba - przemknęło jej przez myśl, gdy spojrzała na Yuriego. - Zobaczymy, jak długo to potrwa.

Uwagę Quicksilvera zbyła tylko prychnięciem. Ciężko będzie odłożyć na bok ich animozje... Szczególnie, gdy ten Napaleniec wciąż podgrzewa atmosferę. Dziewczyna kilkukrotnie zacisnęła i wyprostowała palce, chcąc się uspokoić.
I tak. Skoczy za Pietro w ogień. Ale potem, gdy ten będzie już bezpieczny, zaserwuje mu taki wykład, że aż mu w nogi pójdzie. Albo sama rozpalić kolejne ognisko i go do niego wrzuci.

Mirage wysłuchała się uważnie w słowa Profesora. Coś jej nie pasowało... 30 lat? Stracił kontrolę?
-U tak... Starych mutantów rzadko dochodzi do aktywacji genu X. Jest szansa, że podczas misji dostaniemy o nim jakieś dodatkowe informacje? W sensie ty będziesz "badał sytuację za pomocą Cerebro"? Może w jego bazie będą jakieś informacje o nim?

Czy Psorek żartował, czy nie... Ciężko stwierdzić. Facet miał poczucie humoru, jednak jego żarty często niosła za sobą ziarenko groźby. Czy było tak w tym przypadku? W sumie... Charles kilka razy uziemił ją za mniejsze wpadki. I tak ją to nie powstrzymywało... Ale coś czuła, że teraz będzie na pod szczególną obserwacją.

Gdy znaleźli się w scenariuszu, dziewczyna przeszła na wyższy bieg. Szybko rozejrzała się po otoczeniu, próbując rozeznać się w sytuacji.
-Przydałoby się trochę świeżego powietrza, co nie Yuriy? Ktoś mógłby też zobaczyć, czy gdzieś nie dzieje się coś ciekawego. - Dodała, spoglądając na Maximoffa. - My z Sam spróbujemy jakoś opanować tą panikę. - Zerknęła na witrynę sklepu - Chyba, że ktoś ma inny plan, czy pomysł?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Yuriy Morozov 




Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Pon 05 Wrz, 2016 20:15   

Zamiast jednak „świeżego powietrza” chłopak zrobił co zupełnie przeciwnego – rozprężył je przy suficie, w pobliżu kratek wentylacyjnych sprawiając, że nagle poczuli się jakby stali w przedziwnym kominie.
A dym i para zaczęłaby być w wymuszony sposób wysysane do gór, pod sufit. I miejmy nadzieję – potem w wentylację. O ile ta projekcja czy też holo coś działało tak jak powinno.

- Świeże powietrze to ostatnie czego potrzebujesz w czasie pożaru девушка. Chyba, że naprawdę chcę zrobić z małego ognia – bardzo duży – mruknął tylko, nawet bez większej złośliwości.

Dużo ludzi nie wiedziało, że najgorsze co można zrobić w trakcie pożaru – to przeciąg. Który natychmiast podsyci i rozdmucha płomień nieraz do niebotycznych rozmiarów.

Wszedł głębiej, tak by mógł znaleźć zarzewia ognia i zacząć je zwyczajnie zaduszać tworząc wkoło nich bańki maksymalnie rozrzedzonej atmosfery. Było to najłatwiejsze i najpewniejszy sposób radzenia sobie z licznymi ogniskami ognia.
I co też nie bez znaczenia – zdecydowanie najmniej wyczerpujący.
O ile oczywiście to co się paliło nie było czym w rodzaju paliwa rakietowego oraz jego własnego utleniacza. Które do reakcji całkowicie nie potrzebowało tlenu z atmosfery w najmniejszym stopniu.

Byli jednak centrum handlowym.
Ludzkim, zwyczajnym jeśli wierzyć temu co mówił Xavier.

Więc i nie bez znaczenia był fakt, że manipulacja ciśnieniem i powietrzem była całkowicie pozbawiona „efektów specjalnych”. Od pojawił się delikatny ciąg powietrza, ot, zauważone przez chłopaka zarzewia ognia dławiły się by zaraz zagasnąć pozornie „same z siebie.”

Nie wywołanie jeszcze większej paniki było dodatkowo przydatne – pomyślał, na razie skupiając się na oczyszczeniu atmosfery i opanowaniu ewentualnych zarzewi ognia.

Chwilowo ludźmi (i być może mutantem) musieli zająć się pozostali. Rosjanin wystarczająco zajęty był tym co robił by zwracać uwagę na coś więcej w tym momencie.

Przynajmniej do czas kiedy nie włączą się zraszczace (o ile były przewidzane w symulacji), które nawet jeśli w tym momencie nie działały to w krótkim czasie powinny odstać kota od ilości dymu który w wymuszony sposób znalazł się pod sufitem i walił przez wentylację.
 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!




Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 21 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 27
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 281
Wysłany: Wto 06 Wrz, 2016 16:37   

Sytuacja się nieco rozjaśniła, a przynajmniej profesor udzielił im całkiem sporo istotnych informacji. Jednakże trzeba pamiętać o tym, że wiedza o sytuacji to nie wszystko, a to co się stanie potem, ich zachowanie i reakcje będą o wiele istotniejsze. Z początku nie zwróciła na to uwagi, ale jak Mirage wspomniała o wieku i zdziwiła się aktywacji mocy to Sam również się nad tym głębiej zastanowiła, ale potem doszła do wniosku, że przecież profesor mówił o utracie kontroli, a nie aktywacji. Czyli to nie był świeżo odkryty mutant tylko właśnie "stary", który z jakiś powodów stracił kontrolę. Z jakich - to nie było wiadome. Sam nie znała się na tym i nie wiedziała dlaczego dzieje się coś takiego. Może po prostu nie był przeszkolony, albo co.
Mniejsza o szczegóły. Cała ich czwórka weszła do DR, a Quake na moment wstrzymała oddech, gdy krajobraz się zmienił i przybrał wygląd centrum handlowego. Niewielkiego zresztą, ale jednak. Sam zaczęła się rozglądać na boki, przy okazji przyłożyła rękę do ust, chcąc uchronić się przed uduszeniem. Koło niej przebiegł jakiś człowiek, a wokół dało się słyszeć krzyki i panikę. Spojrzała na resztę, a potem na chwilę zatrzymała wzrok na Rosjaninie, który wziął się do pracy.
- Mirage, on gdzieś tu w pobliżu musi być, to miejsce nie jest zbyt duże.
Jak tylko rozwieje się dym, z pewnością powinni dostrzec osobę, której poszukują, póki co lepiej było się nie zagłębiać bardziej, bo zginąć w tym dymie i się poduszą. Mężczyzna musiał być na parterze, ewentualnie na piętrze, ale i tak powinni go zobaczyć.
- Może lepiej, żeby ludzie zostali tam, gdzie są obecnie? Jak teraz każemy im uciekać to będzie jeszcze większy chaos... moglibyśmy też przejść od sklepu do sklepu, ale za długo by to zeszło.
Ludzie, którzy znajdowali się najbliżej będą mogli uciec, jak tylko ulotni się dym, ale ci w głębi centrum handlowego mogą mieć gorzej, chyba jest z tyłu drugie wyjście. Sam skinęła głową Indiance i odeszła trochę na bok, poruszając się powoli i ostrożnie, w stronę pierwszych sklepów. Ludzie nie chcieli się ruszyć, ale teraz mogli mieć szansę na ucieczkę, byleby nie paniczną, bo mogłoby się to źle skończyć. Poza dymem i ogniem, z którym radził już sobie Yuriy panował względny spokój (nie licząc krzyków), a sam nieznany mutant chyba się, przynajmniej na razie, uspokoił, więc mieli szansę coś podziałać, póki nie zabiorą się za główne zadanie. Cywili byli przecież najważniejsi.






 
 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Pią 09 Wrz, 2016 16:05   

Gdy otrzymał odpowiedź westchnął głośno, akcje ratunkowe to .. nie pasowało do Quicksilvera. Szczerze wolałby jakąś walkę. Niestety nie miał wpływu na wybór "misji". Nie interesował go wiek mutanta ... co za różnica czy mają uspokoić dwudziestolatka czy trzydziestolatka.
Spojrzał na swoją "drużynę" i wszedł wraz z nią do Danger Roomu. Gdy krajobraz się zmienił Pietro rozejrzał się dookoła. Mnóstwo dymu ... słychać krzyki ... nic nowego. Wysłuchał słów Mirage i spojrzał na nią jak na idiotkę. Każe mu biegać choć widoczność jest niemal zerowa? Albo dziewczynka myśli, że Pietro umie widzieć przez dym albo chce zobaczyć jak skręca sobie kark.
-Pozbądź się dymu to się rozejrzę.
Później Rosjanin wziął się do pracy. Morozov zignorował głupie polecenie Mirage która chciała zrobić w centrum piekło. Punkt dla niego.
Spojrzał w stronę Sam która zabrała głos. Miała rację ... nie mieli wystarczająco czasu na łażenie po sklepach.
-Cywilami zajmę się sam ... jak tylko będę widział dokąd biegnę
Spojrzał na Rosjanina i czekał, co bardzo rzadko się zdarzało
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 781
Skąd: Westchester
Wysłany: Wto 13 Wrz, 2016 22:38   

Profesor obserwował kolejną grupkę X-Menów, która zaczęła szkolenie pod jego okiem, aktywując parę opcji w systemach nadzorujących DR. Opcji, o których nie mieli pojęcia nawet ich twórcy. Pełne przebudzenie sztucznej inteligencji, określenie jej uzbrojenia oraz uwarunkowanie kiedy będzie odczuwać ból. Skoro już i tak musiał tutaj zostać, to mógł przynajmniej obserwować obie strony konfliktu.

Ktoś inny mógłby zastanowić się kiedy sztuczna inteligencja zyskuje prawa człowieka. Xavier jednak budował ten byt od podstaw, dlatego nie widział w nim najmniejszej cząstki człowieczeństwa. Choć musiał przyznać iż program potrafił doskonale imitować ludzkie zachowanie.

---

Tymczasem w samej galerii handlowej sytuacja nieco się rozjaśniła, gdy ogień został nieco przygaszony. W fontannie, pośród syku parującej wody, płonął człowiek. Co parę chwil z jego ciała wystrzeliwała kula białego ognia, lecąc w przypadkowych kierunkach. Niestety, większość z nich leciała akurat tam, gdzie ukrywali się ludzie. Co najmniej dwoje z nich spanikowało. Ruszyli więc do ataku, jako że mieli przy sobie broń palną. Jeden mężczyzna miał nawet krótki karabinek szturmowy! Obaj zmierzali w stronę płonącego człowieka, czujnie rozglądając się po okolicy.

Mirage, dzięki swojemu doświadczeniu jako łowca, dojrzała coś dużo bardziej niepokojącego: po suficie wspinała się, niczym mucha, kobieta. Zwykły mutant czy zagrożenie? Nie sposób po jej stroju określić czy to dodatkowe punkty za wykonanie symulacji czy też przeszkoda. Realizm tego pomieszczenia był niepokojący, a do tego jeszcze za sterami stał Xavier.

Samanta zdąży zareagować, gdy w stronę skupionego Yuriego ruszy spanikowany mężczyzna. Pytanie tylko czy zaryzykuje ona przerwanie jego skupienia krzykiem? A może spróbuje go wypchnąć z drogi cywila?

Quicksilver w tym czasie wypatrzył około czterdziestu cywili, których mógłby zebrać z parteru i odstawić pod wyjście. Dwie drogi wydają się sensowne. Pierwsza z nich zaczyna się przy sklepie z zabawkami, i pozwoli na zebranie ludzi bez większego ryzyka. Druga z nich nie wymaga tyle krycia się, jednak bez czyjegoś wsparcia może być ryzykowna.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Pią 16 Wrz, 2016 22:04   

Przyzwyczajenie drugą naturą, nieprawdaż?
Dani znowu dała się ponieść starym nawykom. Znowu użyła skrótu myśliwego, znowu wyraziła się nie dość jasno. No ale cóż... W New Mutants od razu złapali by, o co jej szło. Dziewczyna przygryzła mocno wargę, karząc się w duchu za niezbyt dokładne wyrażenie myśli. Tyle, że reszta, poniekąd, zrozumiała o co jej chodzi. A że opatrzyli to takim, a nie innym komentarzem? Mówi się trudno i działa się dalej.

Jeżeli Yuriy odwrócił by się do niej i nawiązał kontakt wzrokowy, Dani przytaknęła by mu, aprobując jego decyzję zajęcia się głównie ogniem. Jeżeli nie, to nie. Nie będzie przecież krzyczeć i zwracać na siebie specjalnej uwagi. Może, jak nie zapomni (a trzeba wiedzieć, że Indianka nie zanotowała sobie tego w pamięci), pogratuluje mu po misji?

-Jakoś nie wydaje mi się, żeby te szyby były wstanie wytrzymać spotkanie z kulami ognia. A gdzieś tu musi być jakieś wyjście ewakuacyjne. - Broniła swojej decyzji Mirage.

-Dobra Pietro, pozostawiam ich w twoich rękach. - Zgodziła się z pomysłem członka Bractwa.

-Charlie mógł nas uprzedzić, że wybieramy się do Zachodniej Virginii. - Skomentowała, widząc uzbrojonych mężczyzn. No cóż... Co stan to obyczaj. I trzeba to Staruszkowi przyznać, udało mu się zaskoczyć podopieczną.

Jaki jest jeden z większych plusów mocy Dani? Empatyczne iluzje nie wymagają skupienia. Wystarczyła tylko chwila skupienia na największym lęku lub pragnieniu celu Indianki i już - przed ofiarą stawał quasi-realny (dla innych) obraz.
A jaki jest jeden z największych minusów tej zdolności? Mirage nigdy nie wiedziała, czego może się spodziewać. Owszem, czasem mogła zgadnąć, o czym dana osoba w chwili obecnej najbardziej marzy... Ale tylko, jak doskonale znała tą osobę.
W tym wypadku dziewczyna postanowiła zaryzykować.
-Sam, nogi. - Powiedziała w kierunku towarzyszki, a sama koncentrowała się na największym lęku jednego z mężczyzn z bronią. Miała nadzieje, że to przynajmniej spowolni napastników. A może Samantha zdąży ich obezwładnić? Oby tylko zorientowała się, jaki jest plan Dani.

Mirage zawachała się kilka sekundę, widząc na suficie "kobietę-muchę". Następnie wyjęła i rozłożyła łuk, założyła strzałe... Lecz nie strzeliła. Ba! Nawet nie wycelowała. Obserwowała uważnie nieznajomą, gotowa w każdej chwili i praktycznie bez przycelowania, posłać obok niej pocisk. Nie, nie chciała jej zranić - strzała miała za zadanie wystrcaszyć mutantke, gdyby tylko podjęła jakieś bardziej bojowe akcje.




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!




Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 21 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 27
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 281
Wysłany: Sob 17 Wrz, 2016 12:04   

Nie było czasu na rozważanie, co i jak, i co kto miał na myśli. Musieli działać i to skutecznie. W sumie to Sam nie bardzo wiedziała, co może w tym wypadku zrobić. Mirage mogła mieć rację, co do wytrzymałości szyb i witryn sklepowych, ale co mogli zrobić? Jak zaczną próbować wyprowadzać ludzi może być jeszcze gorzej. Z drugiej strony był jeszcze Pietro, który miał możliwość wyprowadzenia czy też wyniesienia wszystkich, choć nawet z jego prędkością trochę to zajmie. Spojrzała na platynowłosego.
- Wyprowadź ludzi. - powiedziała cicho.
Sama zaczęła się przesuwać w bok badając teren. Działania Yurija kończyły się powodzeniem i wokół było mniej ognia i mniej dymu, a widoczność zdecydowanie się poprawiała. Jednak to widok uzbrojonych mężczyzn ją przestraszył, choć było to do przewidzenia. Ludzie w podobnych sytuacjach reagują różnie, jedni uciekają w popłochu, a inny decydują się na walkę. Szli prosto na Rosjanina, który nadal walczył z ogniem i dymem. Nie mógł się bronić.
Szlag!
Już miała krzyknąć w jego stronę, gdy usłyszała Mirage. Racja, przecież mieli pomóc tym ludziom, a ci dwaj chcieli się bronić przed nieznanym im zagrożeniem, a jako że ich grupa była mutantami, to zostali wrzuceni do jednego worka z prawdziwym zagrożeniem.
Quake nie namyślała się długo. Wyciągnęła rękę, wyczuwając drżenie ziemie, która znajdowała się tuż pod ich stopami. Nie, to nie było trzęsienie, nie o to jej chodziło, choć mogło to zdezorientować obecnych. Przez podłogę przebiła się ziemia, która owinęła się wokół nóg, uziemiając je przynajmniej tymczasowo. Znów się skoncentrowała i zmusiła ziemię do ruchu, tym samym zbijając z nóg mężczyznę. Nie chciała nikomu zrobić krzywdy, po prostu nie chciała, by stało się coś gorszego. Oczywiście ten manewr może ich jeszcze wkurzyć, ale od czegoś była Dani, która najprawdopodobniej miała plan. Kobiety-muchy nie zauważyła. Jeszcze. Choć dostrzegła ruch Mirage, miała teraz na głowie pare innych rzeczy.
Trzeba było się też przedostać do mężczyzny w fontannie, który najwyraźniej nie panował nad sobą.






 
 
 

Yuriy Morozov 




Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Wto 20 Wrz, 2016 18:25   

Chłopak tymczasem upewnił się, że opanował wszelkie źródła rozproszonego ognia i gdy uznał, że że te nie stanowiły już zagrożenia zwyczajnie skupił się na mutancie, będącym najwyraźniej powodem tego całego zamieszania.

Nie zamierzał go atakować – wyglądało na to, że ten stracił panowanie nad swoją mocą albo po prostu spanikował, nie chciał dokładać do tego jeszcze zwyczajnej reakcji obronnej. Otoczył po prostu postać mniej więcej w odległości metra od niego kokonem cyrkulującego, bardzo mocno sprężonego powietrza, mając nadzieję, że taka ściana powinna wystarczyć, żeby zatrzymać strzelający we wszystkie strony ogień. Normalny mężczyzna nie byłby w stanie się przez nią przebić najpewniej, więc jeśli pociski wyrzucane z jego ciała nie miały masy i energii porównywalnej z działkiem 30 milimetrów, powinny się rozbić na tak skonstruowanej kurtynie.

Prawdę mówiąc – trochę się bawił jeśli miał być szczery.

Przez fakt, że w miał bardzo mało okazji odwiedzenia danger roomu (ostatnie wydarzenia i brak nauczycieli sprawiały, że można by było te wizyty policzyć na palcach jednej ręki), do tego głównie ćwiczył pod opieką profesor Ororo podejrzewał, że w instytucie mało kto zdawał sobie sprawę z różnicy w charakterze mocy Storm i jego.

Zraszacze zaczęły pracować – uśmiechnął się zadowolony, wplatając w kokon powietrza krople wody zmrożone w małe klejnoty lodu, wirujące w zawrotną prędkością z w pułapce ściany ciśnienia.
Dodatkowy element, mający za zadanie przechwycić ciepło. Z jednej strony. Z drugiej – zabezpieczyć nieszczęśnika przed zmierzającymi w jego stronę ludźmi z bronią. Z trzeciej – odciąć i ich od zagrożenia jaki stanowił mutant i jednocześnie nawet jakby zaczęli strzelać już w tym momencie – wyłącznie na oślep – uniemożliwić dotarcie pociskom do niego, zwyczajnie sprawiając, że strzelanie przez taką przeszkodę powinno dużo gorsze niż przestrzeliwanie worków z piaskiem.
Więcej niż wystarczające na zwykłą broń.

Ciśnienie i powietrze było bardzo plastycznym materiałem, bardzo często niedocenianym. Pomyślał, zamierzając zaraz po stworzeniu „ściany” zabrać się do dalszej części planu.

Spokojnego obniżenia ciśnienia w kokonie poniżej tego, co pewnie panowałoby na szczytach Himalajów, nawet mniej z zamiarem doprowadzenia do zasłabnięcia i szybkiego wyczerpania mutanta. Taki pokaz fajerwerków i sztucznych ogni musiał kosztować go sporo energii i wysiłku. W rozrzedzonej atmosferze powinno błyskawicznie doprowadzić go do zasłabnięcia bez używania bezpośrednio na nim przemocy.

Przynajmniej na to liczył, zakładając, że mutant mimo wszystko potrzebował powietrza i musiał oddychać. Jeśli dobrze by poszło, powinien nawet nie zdążyć zrozumieć co się stało, rozproszony kokonem wkoło niego.
 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Pią 23 Wrz, 2016 20:49   

Ogień, dym, mutant który stracił kontrolę a teraz jeszcze ta dwójka uzbrojona w broń palną. Świetnie, po prostu świetnie .... może teraz atak Bractwa? Albo Sinister? Nie wiadomo co siedziało w głowie Xaviera. Wracając jednak do "treningu" Pietro z wielką chęcią podbiegłby do tej parki i pozbył się potencjalnego zagrożenia ale niestety .... cywile najważniejsi. Kobiety-muchy nie zauważył.
-Dasz sobie radę beze mnie?
Zapytał się Mirage po czym posłał jej jeden ze swoich uśmiechów. Dobra Pietro, żarty na bok masz robotę do wykonania. Quicksilver zajął się ewakuacją 40 cywili. Zabierał ich bezpieczniejszą drogą, zaczynającą się przy sklepie z zabawkami. W końcu bezpieczeństwo przede wszystkim ..... boże co ja gadam?
Tak czy siak po odbyciu kilkunastu kursów w tą i z powrotem i odeskortowaniu wszystkich cywili do wyjścia Pietro pojawił się obok Sam .
-Mogę w czymś pomóc?
Zrobił jeszcze szybkie kółko po parterze i wrócił do Sam. Wolał mieć pewność, że zabrał wszystkich
 
 

Charles Xavier 

The Professor




Imię i nazwisko: Charles F. Xavier
Pseudonim: Profesor X
Data urodzenia/Wiek: 1932 / 80 lat
Zdolności: Najpotężniejszy telepata
Znaki szczególne: Nie jeździ na wózku inwalidzkim.
GXRA 2017
Dołączył: 20 Lip 2007
Posty: 781
Skąd: Westchester
Wysłany: Wto 27 Wrz, 2016 12:39   

Profesor był zadowolony z tego, w jaki sposób studenci poradzili sobie z rozgrzewką. Niemniej był pewien iż du Paris może być niemalże tak skuteczny jak Cerebro.
- Symulacja dopasowana do stanu furii, wejście VC-35. - rzucił poleceniem do AI nadzorującego Danger Room. Virginia? uśmiechnął się, słysząc słowa Mirage. Zabawa dopiero się zaczyna.

---

Spanikowani strzelcy musieli się zatrzymać, gdy podłoga pod ich stopami została przekonana iż powinna ich zamurować. Co prawda tylko nogi, jednak samo to wystarczyło aby ich panika sięgnęła sufitu. Na pewno zaczęliby strzelać, gdyby nie wizja Magneto, która pojawiła się przed jednym z nich. Obaj rzucili broń, momentalnie podejmując próbę rzucenia się du ucieczki.

Działania Yuriego przyniosły porządany skutek, sprawiając iż mężczyzna w fontannie zaczął przygasać. Co, w połączeniu z ciągle funkcjonującym przepływem wody, sprawiło że jego moc została zdezaktywowana. Leżał tam już tylko poparzony, dyszący niczym po przebiegnięciu maratonu, mężczyzna.

Tymczasem szybki bieg Quicksilvera zakończył się sukcesem. Zdezorientowani cywile w paru krótkich chwila znaleźli się przy wyjściu, jednak większość z nich zdecydowanie nie zaufała w jego dobre intencje i rozbiegła się po kątach.

W tym momencie sufit eksplodował. Nie cały, a tylko fragment, który był potrzebny Szablozębnemu aby się przedostać do środka. Potężny, wściekły i niebezpieczny mutant chwycił po drodze kobietę, która próbowała uratować się ucieczką na sufit, i cisnął nią w Mirage. Wylądował parę kroków od fontanny, z czego chyba nie był zadowolony. Jego ryk wywoływał ciarki.



“Just because someone stumbles and loses their way, it doesn't mean they're lost forever. Sometimes we all need a little help.”

___
Profesor bardzo skrupulatnie utrzymuje swoje zdolności telepatyczne w tajemnicy
___

Tak, mogę poprowadzić dla Ciebie sesję.

 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Sro 28 Wrz, 2016 23:35   

Gdyby Dani traktowała trening w DR jak trening, pewnie uśmiechnęła by się zadowolona z swojej nowej ekipy. W końcu wszystko zaczęło działać, zaczęli współpracować i odnieśli sukces.
Ale to był trening w DR. Tutaj każda chwila rozkojażenia mogła kosztować wielkiego siniaka... A nawet utratę kończyn.
Tak czy siak, dziewczyna pozwoliła sobie na poczucie dumy... Oby nie za wcześnie.

Krótkie "komendy" dawały lepszy efekt, niż całe zdania. A może to tylko ta sytuacja? Nie było czasu zastanawiać się nad tym. Ważne, że Quake zrobiła to, czego spodziewała się Mirage. I jakoś to właśnie z nią najlepiej się jej współpracowało. Yuriy i Pietro powiedzieli by, że to dlatego, że Indianka nie zdążyła za mocno znaleźć Sam za skórę... Ale to tylko faceci. Co oni wiedzą?
Tak czy siak, Dani posłała Samanthcie uśmiech mówiący "Świetna robota, oby tak dalej."

Yuriy działał sam... I bardzo dobrze sobie radził. Przynajmniej tak to wyglądało z perspektywy oddalonej trochę od fontanny. Nie tylko starał się obezwładnić mutanta, opanować jego moc, ale też starał się jakoś zmniejszyć ryzyko strat w cywilach (po jednej jaki po drugiej stronie "kurtyny"). I chyba dobrze, że Dani nie wiedziała, że Rosjanin nie traktuje treningu poważnie.

-Nawet lepiej niż z tobą. - Odparła, uśmiechając się równie uroczo jak Maximoff.
Nawet ten lekkoduch zdawał się nie ignorować swojej roli. Teraz to on zarobił małego plusika za ratowanie ludzi a nie podpisywanie się. Co i tak nie zmienia faktu, że dla Mirage był dalej członkiem Bractwa, a nie pełnoprawnym Xaviersem. Na to będzie musiał sobie zapracować nie tylko w warunkach polowych, ale też w warunkach domowych.

Dani odetchnęła z wyraźną ulgą, widząc jak nie doszli strzelcy rzucają swoją broń. Poza tym, Magneto? Moonstar mogła wymienić z 10 bardziej przerażających mutantów. Ale i tak była zadowolona, że nie trafili się jej jacyś cierpiący na agrofobie. Tego by tu tylko brakowało... Gigantycznej, otwartej przestrzeni. Ale, jak to mówią - kto nie ryzykuje, ten nie je bizonów.

A potem Danielle popełniła wielki błąd. Odwróciła uwagę od sufitu na sekundę przed jego zawaleniem. Nie zdążyła napisać cięciwy i posłać strzały w Szablozębego. Nie zdążyła też uniknąć upadku pod ciężarem kobiety-muchy. Tyle dobrze, że upuściła łuk. Dzięki temu ani on, ani miłośniczka sufitów nie zostali poważniej uszkodzeni. Wiecie, jak ciężko dziś o dobry łuk?

-Nic ci nie jest? Możesz wstać? - spytała, próbując jakoś wydostać się spod ciężaru nieznajomej. Gdy tylko to się jej udało, szybko rzuciła okiem na sytuację... Która wcale nie była ładna. Szablozęby to właśnie jeden z tych dziesięciu, który był straszniejszy niż Magneto. Wielki, włochaty, kipiący agresją... Aż za nadto przypominał jej osobistego Nemesis - Demonicznego Niedźwiedzia. Co gorsza - udało jej się pokonać klątwę... Ale jeszcze nigdy nie walczyła z czymś takim!




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Samantha Craven 

Queen rocks!




Imię i nazwisko: Samantha Craven
Pseudonim: Quake
Data urodzenia/Wiek: 2 czerwca 1992 / 21 lat
Zdolności: Połączenie z ziemią (szybsze leczenie ran, zwiększona odporność), manipulacja i kontrola nad ziemią i minerałami, trzęsienie ziemi;
GXRA 2017
Wiek: 27
Dołączyła: 02 Cze 2016
Posty: 281
Wysłany: Czw 29 Wrz, 2016 16:47   

Sam starała się zachować spokój, bo tylko to mogło jej pomóc. Nie mogła dać się ponieść emocjom, bo zazwyczaj źle się to kończyło, choć ostatnimi czasy panowała nad tym całkiem nieźle, a przynajmniej dawno nie wywołała żadnego trzęsienia. Skupiła się teraz na zadaniu i wykonywaniu kolejnych czynności, krok po kroku. Udało jej się uziemić mężczyzn, z kolei Mirage sprawiła, że puścili broń. Sam również mogłaby spróbować wybić im strzelby z dłoni, ale byłoby to zbyt ryzykowne, a jej panowanie nad ruchami i formowaniem ziemi nie były aż tak mistrzowskie jakby tego chciała. Na szczęście udało się. Gdy tylko strzelby opadły na podłoże, Sam ruchem rąk cofnęła ziemię, która przytrzymywała ich w miejscu. Niech uciekają i to jak najszybciej.
Sytuacja była w miarę opanowana, przynajmniej czasowo. Większość uwięzionych w galerii ludzi już znalazła się na zewnątrz, choć nie wszyscy. Widziała, że Pietro robił co mógł, ale ludzi zwyczajnie się go bali. Nie. Bali się ich. Bali się tego co widzieli - człowieka, który poruszał się z zawrotną nieludzką prędkością, takiego, który potrafi władać powietrzem i dziewczynę, która kontrolowała ziemię. Oni się bali tego wszystkiego. Nic nie mogli na to poradzić, jedynie postarać się, by zminimalizować zagrożenie jakie wisiało nad cywilami i dać im szansę ucieczki.
Drgnęła, gdy Pietro się przy niej pojawił, potem zniknął i znów pojawił. Odetchnęła i zagryzła wargę.
- Radzę sobie. Upewnij się, że na pewno wszyscy cywile będą na zewnątrz, jakby co wynieś ich poza budynek. Niektórzy mogli się też pochować po kątach.
Dostrzegła kątem oka, że paru ludzi nie opuściło budynku pomimo odstawienia pod drzwi. Niektórzy mieli dziwne reakcje, powinni przecież uciekać jak najdalej.
Chciała powiedzieć coś więcej, chciała ruszyć już w stronę fontanny do leżącego w niej mutanta oraz Yuriya, ale właśnie w tym momencie w suficie powstała dziura. Przestraszona Sam odruchowo zasłoniła głowę ramionami obawiając się spadających odłamków. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, co właściwie się stało. Poczuła jak ciśnienie skoczyło jej mocno, a serce podeszło do gardła. Szablozęby!
- Mirage! - krzyknęła w stronę indianki, gdy ta mignęła jej przelotnie - dosłownie przelotnie, ponieważ uderzona odleciała do tyłu. Zauważyła jednak, że dziewczynie nic nie jest, co jednak nie zmieniało ich obecnej sytuacji.
Sam wyprostowała się, ale w momencie gdy Szablozęby ryknął, miała ochotę uciec. To nie jest ktoś, z kim mogliby walczyć. Rozejrzała się. Yuriy był najbliżej fontanny i jednocześnie był najbardziej zagrożony. Jak mieli stoczyć walkę z kimś takim? Powinni zabrać tego mutanta i uciec. Spojrzała na Mirage, potem na Pietro i Rosjanina. Musieli szybko coś wykombinować.






 
 
 

Yuriy Morozov 




Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Sob 01 Paź, 2016 17:42   

Drgnął zaskoczony, skupiony na mutancie i fontannie i całkowicie nieprzygotowany na nowe zagrożenie z góry. Jakiś mutant z fragmentami sufitu nagle zwalił się na dół, przy okazji ciskając czymś w Mirage za nim.

Ich cel wyglądał na „rozbrojonego”. Tyle dobrze. Mógł na razie przestać zajmować się nim.

Nie czymś. Kimś. Skąd u licha on go wziął? - poprawił się po chwili, jednak dzięki temu tracąc wątpliwości co do rozpoznania swój – obcy w tej sytuacji.
Trudno uznać za sojusznika kogoś, kto rzuca w członka twojej ekipy innymi ludźmi, nie? Nawet jeśli cel tego ataku jest często upierdliwy, denerwujący i do tego – przemądrzały. Może przynajmniej przygryzie sobie język i marudzić nie będzie mogła przez jakiś czas – pomyślał z nadzieją, przez moment zastanawiając się nad sytuacją.

Uświadamiając sobie z zadowoleniem, że to przecież symulacja. A naprzeciw nich nie byli żywi ludzie.
Prawdę mówiąc – największy problem w używaniu mocy stanowiło nie to, jak zrobić to w sposób, żeby zabolało. Ale to, jak przy okazji nie wyrządzić komuś zbyt dużej krzywdy.
W tym przypadku tym drugim ograniczeniem nie musiał się przejmować – pomyślał z zadowoleniem przyjmując miejsce gdzie spadł mutant. I za pomocą wody i ciśnienia, formując krople w płaskie, ostre jak żyletki „płatki” a następnie nadając im słupie wirującego powietrza prędkość o jakiej szlifierki kątowe mogłby tylko pomarzyć.
I takim czymś otaczając i uderzając nowego przeciwnika.

Zwykły człowiek nie miałby prawa przeżyć nawet sekundy. Zresztą. Podejrzewał, że duża część mutantów nie wsparta mocami które czyniłyby ich odporniejszymi i bardziej „niezniszczalnymi” - również jak sądził.
Ciekawe jak w tym przypadku było tak samo… - pomyślał, całkowicie świadomy, że w rzeczywistej sytuacji nigdy by się nie zdecydował na coś takiego.
Jednak sytuacja nie była rzeczywista. A on nie miał wiele okazji i możliwości na pobawienie się w taki sposób swoimi możliwościami. Opuszczona fabryka którą znalazł i odwiedzał – nadawała się nieźle na poligon. Ale nie była tym samym co prawdziwy przeciwnik. Szczególnie taki – sterowany przez komputer, z którym nie musiał uważać, by nie przesadzić.

W końcu. Nikt chyba nie będzie miał pretensji o jakiś zniszczony hologram nie? - Pomyślał, uśmiechając się wesoło od ucha do ucha.

// Sorki, jestem poza krajem i na internetach jestem z doskoku - odpisy będę robił nie patrząc na kolejkę, po prostu kiedy będę miał możliwość siadnięcia do lapa bo to chwilowo dla mnie rzadki i wydzielany towar.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
Portal dla graczy gier via www The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Riverdale Dragon Ball Another Universe Mortis Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018