{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Winda, schody i korytarze
Autor Wiadomość

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9486
Wysłany: Wto 08 Kwi, 2014 21:39   Winda, schody i korytarze

Prywatna winda, jedyna którą można się dostać na poziomy mieszkalne Stark Tower. Poza nią te piętra łączy również klatka schodowa, a korytarze łączą poszczególne pomieszczenia.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Forge
[Usunięty]



Wysłany: Wto 15 Kwi, 2014 12:50   

//cały czas idzie...
Forge jechał winą, oddychając spokojnie tak jak nauczył go jego dziadek-szaman. Zawsze tak oddychał przed ważnymi wydarzeniami, lub jakąś konfrontacją. Najchętniej w ogóle by tutaj nie przychodził, ale w głowie wciąż dźwięczał mu głos Fury'ego:
"...skradzionych zostało kilka twoich patentów z szafki 22C/M..."
Tak, Forge lubił mieć wszystko poukładane, a w szafce 22C/M przechowywał na prawdę grubego kalibru wynalazki. "C" jak "Critical", a "M" jak "Mutants"... W tej małej, pancernej skrzynce znajdowało się parę gadżetów, które mogły zneutralizować nawet super-siłę niesamowitego Hulka, choć w praktyce powstały do tłumienia zamieszek i terroryzmu wśród mutantów. A teraz ktoś nielegalnie wszedł w ich posiadanie.
- Zanim te matołki z Tarczy uchwalą plan działania, może być już za późno...- Powiedział do siebie konstruktor, drapiąc się lewą ręką po nieogolonych policzkach.
Wtem rozległ się charakterystyczny dźwięk dzwoneczka, sygnalizujący, że winda zatrzymała się na pożądanym piętrze.
//i rusza dalej
 
 

Jane Foster 





Imię i nazwisko: Jane Foster
Pseudonim: Lady Jane, Dr Foster
Data urodzenia/Wiek: 9.06.1981/31 lat
Zdolności: - jest bardzo inteligentna - posiada doktorat z astorfizyki
Znaki szczególne: uroczy pieprzyk na policzku
Urazy: Loki
Dołączyła: 13 Kwi 2014
Posty: 136
Wysłany: Wto 15 Lip, 2014 22:15   

//z NY

Jane wpadła do budynku. Była nieco rozjuszona? To mało powiedziane. Thor znowu zniknął bez słowa. Kobieta miała już tego dosyć. Postanowiła postawić sprawę jasno.

Nie wiedziała jak trafić do Asgardu (jeszcze), więc postanowiła odwiedzić miejsce, w którym pomieszkiwał sobie jej wątpliwy ukochany.

No dobra kochała go szczerą miłością, tęskniła okrutnie i szukała go bez końca. Każda randka kończyła się fiaskiem, bo nie potrafiła zapomnieć o Bogu Piorunów. Dziadzie parszywym, bo tak go teraz określała w myślach.

Z gracja wyminęła dwóch ochroniarzy, którzy za bardzo nie wiedzieli co mają ze sobą począć. Niby kobieta nie wydawała się groźna... z postury. Podeszła do pierwszej lepszej recepcji. Za kontuarem siedziała jakaś ładna młoda dziewczyna. Jane uśmiechnęła się do niej ładnie i głosem nie znoszącym sprzeciwu zarządziła.

- Chce się widzieć z Thorem. Jak najszybciej. Poproszę. - Rozpromieniła się sztucznie.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 271
Wysłany: Sro 16 Lip, 2014 18:00   

//Piętro Tony'ego

Stark wysiadł z windy i przemierzał hall, by wymknąć się przez biuro ochrony. Oczywiście Carter plątała się gdzieś po budynku zamiast siedzieć na tyłku, tam gdzie miała ów tyłek trzymać.

Przeszedł obok recepcji i nieoczekiwanie zatrzymał się i cofnął kilka kroków, by stanąć obok Foster i pochylić się celem dokładniejszego przyglądnięcia się niskiej kobiecie. Oparł się łokciem o kontuar recepcji, zsuwając nieco okulary i rzucił Jane olśniewający uśmiech.

- No proszę, proszę. Kogóż to przywiało w me nie całkiem skromne progi - odezwał się niskim, seksownym głosem. - Break Point znów ci zwiał do Asgardu, dollface? A może masz ochotę wymienić go na kogoś bardziej na twoim poziomie intelektualnym?
 
 

Jane Foster 





Imię i nazwisko: Jane Foster
Pseudonim: Lady Jane, Dr Foster
Data urodzenia/Wiek: 9.06.1981/31 lat
Zdolności: - jest bardzo inteligentna - posiada doktorat z astorfizyki
Znaki szczególne: uroczy pieprzyk na policzku
Urazy: Loki
Dołączyła: 13 Kwi 2014
Posty: 136
Wysłany: Sro 16 Lip, 2014 20:44   

Jane wcale by go nie zauważyła. Nie zauważyła by nawet Kapitana Ameryki gdyby wpadł do hallu w spódnicy primabaleriny i zaczął odstawiać figury niczym z rosyjskiego baletu. Była zbyt wściekła i zbyt skupiona, a co jak co panna Foster była w tym mistrzem, w końcu była naukowcem.

Podniosła wzrok dopiero wtedy, gdy usłyszała głos Starka. Spojrzała na niego zupełnie zdezorientowana. Zaraz jednak uświadomiła sobie z kim ma do czynienia. No tak Tony. Znany z tego typów żartów.

Wyprostowała się powoli i zwróciła w stronę mężczyzny.
- A jest tu ktoś taki? - Odparła złośliwie, aczkolwiek mógł dostrzec, że nieco zbił ją z pantałyku. A tak szczerze mówiąc, nie do końca wiedziała co Stark miał na myśli.

- Szukam Thora. - Dodała już grzeczniej poprawiając torbę na ramieniu.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 271
Wysłany: Sro 16 Lip, 2014 20:58   

- Pyskata - powiedział z jeszcze szerszym uśmiechem. - Lubię takie - dodał i mrugnął do niej.

Nie sposób było nie zauważyć, że Foster była wściekła. Przysłowiowa para buchała jej z uszu i Tony miał wrażenie, że jak kobieta otworzy szerzej usta, to buchnie z nich iście piekielny ogień. Mówią, że małe jest dość niebezpieczne, a Jane była od niego niższa o całe piętnaście centymetrów.

- To trafiłaś jak kulą w płot, kotku. Nie widziałem go. A ty, skarbie? - zapytał spłonionej jak piwonia recepcjonistki, która tylko pospiesznie potrząsnęła głową. - Bądź tak miła, kochanie, i zadzwoń do Carter. Każ jej ruszyć ten jej seksowny tyłeczek i nich uzupełni zapas borówek.

Posłał recepcjonistce uwodzicielski uśmiech numer 666 i przechylił się przez kontuar, by zabrać jedną z przepustek dla gości. Kobieta wyglądała jakby miała zaraz zemdleć.

Tony bezceremonialnie założył przyczepioną do smyczy przepustkę na szyi Foster i objął ją ramieniem, kierując się w stronę prywatnej windy.

- Wyglądasz jak wulkan przed erupcją, a ja tak się składa, że nie lubię jak ktoś niszczy moje zabawki, a ten budynek jest największą z nich, więc dla wspólnego dobra dam ci coś, co cię trochę ugasi, słonko.

Przywołał windę i przepuścił w drzwiach Jane. Mniej z powodu dobrego wychowania, a więcej by się nie odwróciła i mu nie zwiała. Wcisnął przycisk swojego piętra i winda zaczęła piąć się na szczyt budynku.

//Piętro Tony'ego [oboje]
 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Sro 15 Paź, 2014 19:58   

W jej mniemaniu nie było o czym wspominać. Ich związek od dawna zaczął się rozpływać niczym poranna mgła i znikać niczym kamfora. Problem w tym, że prawdopodobne żadne z nich nie miało na tyle odwagi by usiąść i normalnie pogadać. O ironio. Jeden z najniebezpieczniejszych i najcelniejszych strzelców... i niebezpieczna agentka, której żadna sztuka walki nie była obca, a mimo to odczuwali strach przed czymś co nieuchronnie się zbierało.

Natasha uciekała myślami jak mogła, chociaż gdzieś tam w głębi duszy czuła, że pewnego pięknego dnia Clint wróci i będą musieli porozmawiać. Teraz jednak nie zamierzała się na tym skupiać, w końcu była nie w byle jakim towarzystwie, tylko samego Kapitana Ameryki.

- No właśnie! Koniecznie musisz mi opowiedzieć gdzie byłeś i co zwiedziłeś. - Odparła stając w delikatnym rozkroku już będąc w windzie. A gdy Steve wszedł do środka, skupiła swoje spojrzenie na jego błękitnych oczach. Lubiła kusić, w końcu była kobietą dlatego nie szczędziła na słodkich minkach oraz nie wzbraniała się przed ponętnym poruszaniu bioderkami podczas drogi do windy.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Czw 16 Paź, 2014 13:43   

Do windy wbiegł w ostatniej chwili. Drzwi prawie go przytrzasnęły, był postawny, więc musiał uważać by na nią nie wpaść. Swoją drogą był wdzięczny, że podczas hibernacji nie nabawił się klaustrofobii. To paradoks, dla większości ludzi lustro w windzie jest zwykłym zwierciadłem, w którym zmieniają makijaż, doprowadzają się do ładu, podczas gdy dla innych jest ratunkiem przed panicznym lękiem. Wdowa na pewno nie miała klaustrofobii, w razie czego był on, Kapitan Ameryka, czyż nie? Wyglądała na zamyśloną, jakby była zupełnie w innym świecie. Spojrzał na nią z lekka zaniepokojony. Swoim pytaniem chciała zapewne zmienić temat, odciągnąć go od Clinta, a tym bardziej siebie:
- Piękna...wszystko w porządku? - rzekł nie odpowiadając na pytanie, po czym jednak postanowił uzupełnić jej niewiedzę. Maniery, te sprawy - Jeśli na Hawajach można zwiedzać coś innego niż plaże, to znaczy, że coś ominąłem. - powiedział z lekkim uśmiechem, aczkolwiek przyglądał jej się wciąż z lekkim niepokojem.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Czw 16 Paź, 2014 23:47   

Ahhh. Tasza była troszkę wredną kobietką skoro nie przytrzymała drzwi Capowi, ale miała ochotę sprawdzić jego kondycję na krótkie dystanse... skoro w przyszłości mieli ze sobą biegać, ale tylko w wypadku gdy nie będzie używał swojej super mocy, bo to by było niefair i będzie musiała go jakoś ukarać.

Oprała się o barierkę przy przednim lustrze i wpatrywała się w Capa z tym tajemniczym uśmieszkiem. Myślami faktycznie nieco pobłądziła, ale zaraz wróciła do świata żywych i przystojnej twarzy Steve'a. Skupiła wzrok na jego błękitnych oczach, a gdy nazwał ją piękną uciekła wzrokiem gdzieś w bok uśmiechając się pod nosem. Nigdy tak do niej nie powiedział... Odebrała to jako miły gest jednak na chwile zmrużyła oczy. Trwało to dosłownie sekundę, więc taki czas minął zanim odpowiedziała na zadane pytanie.

- Tak jest Panie Kapitanie. - Zaśmiała się i puściła mu oczko. Śmiech był troszkę sztuczny, ale Czarna Wdowa była świetną aktorką, więc mógł się nie zorientować.

- Czyli postawiłeś na drinki, palemki i panny w bikini... coś dla duszy i dla oka... - Odparła rozbawiona. Coś jednak przerwało im tą 'windową' sielankę, a mianowicie naglę zaczęło jakoś dziwnie migotać światło, a potem coś tam zazgrzytało, winda zwolniła, aż w końcu zatrzymała się w miejscu. Chociaż prędkość była minimalna, szarpnięcie pchnęło Natashę na Steve'a i zanim się obejrzała... stali po ciemku (oczywiście nie licząc ledwie tlących się lampek awaryjnych), stała w ramionach Steve'a zadzierając głowę do góry by zobaczyć co się stało. - Ups? Zasilanie? - Odparła chwilowo nie myśląc o tym w jakiej pozycji się znajduję.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Sob 18 Paź, 2014 00:12   

Jej uśmiech był zjawiskowy, można by powiedzieć, że wręcz nietuzinkowy, zdecydowanie inny niż wszystkie jakie dotychczas widział. Nigdy jednak nie przywiązywał do tego tak wielkiej wagi. Aż do teraz. Cóż to za myśli kłębiły się pod jej czerwoną czupryną , skoro jej spojrzenie stało się nagle takie świdrujące, niemalże figlarne:
- Kochana Hawaje odradzam, są delikatnie mówiąc przereklamowane. Upał, sztuczne kobiety napompowane sylikonem, botoksem i Bóg wie czym, drogo. Aczkolwiek nie mogę zaprzeczyć, że wypocząłem całkiem przyzwoicie. Na dłuższą metę umarłbym jednak z nudów... - już miał coś wspomnieć na temat jej spojrzenia, które tak zaabsorbowało przed momentem jego uwagę, kiedy to winda zgrzytnęła złowrogo i stanęła w miejscu, nim zdążył się obejrzeć Natasha wylądowała w jego ramionach. Drgnął jakby lekko zszokowany, do jego nozdrzy dotarł, chyba pierwszy raz w życiu wyraźny, słodki zapach jej perfum, który przypadł mu do gustu. Nieco niepokoił go jednak fakt, że zaczął zwracać uwagę na takie detale.
- Najprawdopodobniej zasilanie....gdybyśmy musieli jechać na dół, spróbowałbym po prostu pchnąć windę, może wówczas ruszyłaby. Tymczasem nam zależy na znalezieniu się na górze, a niestety daleko mi do Bannera, nie podniosę windy. Telefon...? - wyciągnął swój, próbując dodzwonić się do Starka, później Hulka, jednak na próżno. Skarcił się w duchu, że w ogóle próbował się dobijać do zielonego. - Chyba będziemy musieli tu posiedzieć, Piękna... - odparł wciskając przycisk "Alarm". Sytuacja była z lekka komiczna, jednak nie wypuścił jej z ramion, tylko stał i przyglądał jej się z rozbawieniem.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Sob 18 Paź, 2014 16:47   

Natasha również wyczuła, te przeciągłe spojrzenia chociażby na jej usta gdy tak słodko się do niego uśmiechała. Zauważyła również, że o parę sekund za długo wpatruje się w jej oczy i szczerze mówiąc... bardzo przypadło to do kobiecego gustu. Zresztą co tu dużo mówić, Steve był bardzo przystojnym mężczyzną, na dodatek świetnie zbudowanym i przyciągającym z tym swoim gentlemańskim zachowaniem, dzięki któremu Wdowa czuła się przy nim jak prawdziwa kobieta, a nie tylko i wyłącznie członek drużyny, który owszem, sam potrafi wrzucić sobie najcięższą walizkę na górę półki w pociągu, czy zrobić inne męskie zadanie, jednak to miłe jak ktoś traktował cie z należytym szacunkiem. I chociaż Wdowa była typową 'zosią samosią' akurat w przypadku Steve'a nie miała problemu by móc korzystać z tego typu dogodności.

- No tak, szczerze mówiąc, też bym nie dała rady lenić się przez cały czas... zresztą nie do tego zostałam stworzona. - Puściła do niego oczko i posłała nieco smutny uśmiech, ale taki minimalnie smutny, bo prawie każdy z członków Avengers wie, że Natasha nie miała za dużego wyboru, tak jak mają inne dzieci ze szczęśliwych rodzin. Ehh sama nie wiedziała co ją napędzało do takich smutnych refleksji. Zaśmiała się nieco głośniej gdy sobie przypomniała słowa Steve'a i zaraz dodała.
- Taaa jasne. Już widzę jaki byłeś niezadowolony mając powodzenie wśród samych pięknych kobiet. - Pokiwała głową z niedowierzaniem i znowu się zaśmiała. Co jak co, ale Steve potrafił ją wprawić w dobry nastrój.

Zgrzytnięcie windy przerwało przekomarzanie się Natashy. Wpadła w jego ramiona i tak stała, opierając dłonie na ładnie wyrzeźbionej klatce piersiowej Capa i zadzierając delikatnie głowę by móc patrzeć w oczy jak dzieli się pomysłami na uratowanie sytuacji, jednak gdy poczuła ciepło jego ciała oraz widząc ten kojący uśmiech, przez chwile przestało jej zależeć na tym by w ogóle się stąd wydostać. Miała kiepski okres w życiu okej, ale Steve od zawsze zniewalał, chociażby tym dobrym sercem... i uczciwością. Przygryzła dolną wargę co by nieco się ocucić i posłała mu nieprzytomny uśmiech zdając sobie sprawę, że jednak w ogóle nie słuchała co miał do powiedzenia.

- Ahmmm. Pewnie JARVIS zaraz się tym zajmie. Musimy poczekać. Hmhmhmhm tylko co by tu porobić... - Zaśmiała się i uniosła jedną brew, a potem posłała zalotne spojrzenie. W sumie była ciekawa czy Steve jest zdolny posunąć się dalej...
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Sob 18 Paź, 2014 22:24   

Przez dobrą chwilę zastanawiał się, co powinien zrobić. Wiadomo był facetem (na szczęście nie Starkiem bo to osobna kategoria faceta) i w takiej sytuacji, przy takiej kobiecie aż trudno utrzymać hormony na wodzy. Jednak tu sprawę ułatwiał fakt, że są przyjaciółmi. Tylko czy na pewno tak się działo. Dzięki wspólnej pracy znają się dobrze, wiedzą o sobie dużo, bo w zasadzie mieszkają razem. Więc zrobienie kroku ku zwiększeniu zażyłości relacji zdaje się być dziecinnie proste. Od jakiegoś czasu ciągnęło go do niej, jednak Cap miał zasady, których nie miał myśli łamać:
- Wybacz...ale, zanim...eh...czy....Jaka jest sytuacja między Tobą, a Clintem? - spytał niepewnie, jednak jej zapach i ciało działało na niego tak, że nie potrafił jej wypuścić z ramion. Przestało mu zależeć na tym kiedy JARVIS zajmie się wychwyceniem i naprawieniem usterki windy.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 12:43   

Oj tak. Gdyby Tasha utknęła w windzie ze Starkiem, ten na pewno by się nie certolił. Propozycja spędzenia miło czasu padła by w kolejnej sekundzie zaraz po zatrzymaniu się machiny, Cap najwyraźniej był inny. Wdowa cały czas była ciekawa do czego jest zdolny ten prawy i honorowy człowiek.
Jego pytanie natomiast troszeczkę popsuło nastrój, aczkolwiek nie można było powiedzieć, że się tego nie spodziewała.

Uśmiech spłynął jej z twarzy i spojrzała mu w oczy z powagą i odrobiną smutku.
- A widzisz go gdzieś tutaj? - Zapytała szeptem. - Widziałeś go przed wyjazdem? ...Nie? No właśnie to od tego czasu nic się nie zmieniło. - Odparła posyłając mu smutny uśmiech. Sama nie wiedziała co robiła. Jedno było pewne, w ramionach Steve'a czuła się dobrze.... czuła się przede wszystkim bezpiecznie i błogo. I chociaż zadał to durne pytanie, pytanie które każdą kobietę zbiłoby z pantałyku, nie podjęła decyzji o odsunięciu się w kąt windy. Wręcz przeciwnie, cały czas stała przy nim, bezczelnie patrząc mu w oczy i napawając się jego ciepłem. W ogóle nie miała skrupułów... oh ta zła kobieta. Wyłożyła karty i co teraz?
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 16:55   

Steve nie chciał mieć wątpliwości, co do tego jak wygląda relacja na linii Natasha - Clint. Gdyby bowiem okazało się, że coś ich łączy, a doszłoby do czegoś tutaj, czułby się jak śmieć istny zdrajca. Lojalność i zasady zawsze były dla niego ważne i nie sądził, by ktokolwiek był w stanie to zmienić. Nagiąć do pewnego stopnia? Być może, ale nie złamać, wyzbywać się ich. To nie w jego stylu, podobała mu się, ale nie miał najmniejszego zamiaru zdobywać jej względów za wszelką cenę. Kiedy wyjaśniła mu jak się sprawy mają, zrobiło mu się głupio. Wywołanie smutku na twarzy kobiety, w dodatku bliskiej osoby, traktował jako ujmę na honorze. Milczał przez chwilę, mając wrażenie, że Tasha w każdej chwili gotowa jest uronić łzę. Takiego widoku chyba by nie zniósł...nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, przyciągnął ją do siebie i pocałował. Nie był to namiętny pocałunek, jednak czuły w stylu: "Nic Ci tu nie grozi". Nie trwał długo. Popatrzył na nią spokojnie jak gdyby nigdy nic.
- Wybacz, ale musiałem o to spytać, nie chciałbym mieć potem wyrzutów sumienia, czy problemów z Clintem. Lepiej? - spytał spokojnie uśmiechając się.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 18:36   

Tasha była typową femme fatale i nigdy nie było wiadomo co jej wpadnie do tego rudego łebka, jednak Steve wzbudzał w niej całkiem normalne i kobiece odruchy. Nagle przy nim chciała czuć się bezpiecznie, nagle przy nim odczuła spokój... nawet teraz gdy nie wiadomo na jak długo utknęli w windzie. Gubiła się się w labiryncie swoich uczuć. Przez myśl jej nie przeszło, że Steve żywi wobec niej uczucia.. najwyraźniej głębsze niż zwykła przyjaźń, a przynajmniej doszło to do niej w momencie gdy tak władczo przyciągnął ją do siebie i złożył na jej ustach pocałunek.

Zdziwiła się i to bardzo, ale to jej nie przeszkodziło zarzucić ręce na szyje mężczyzny i odwzajemnić ten słodki pocałunek. Nie trwał zbyt długo, więc gdy oderwał usta posłała mu ponętny uśmiech.
- Czyli od kiedy to planowałeś? - Zapytała nie ukrywając zaskoczenia tym co się właśnie przed chwilą między nimi zadziało.
- I tylko troszkę lepiej. - Odparła żartobliwie i zaśmiała się mrukliwie.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 18:54   

Kiedy wyjechał na Hawaje zaczęło budzić się w nim coś dziwnego. Nigdy wcześniej tego nie czuł. Tęsknota za Tashą. Nie raz przecież zdarzało im się czmychać na misją i odzywać po kilku tygodniach. Może tak było i z Clintem, który po prostu lada moment wróci. Kiedy dowie się o tym wszystkim w szeregach mścicieli, po raz pierwszy pojawi się mściciel z prawdziwego zdarzenia. No nie licząc Hulka, ale on od zawsze był specyficzny. Jednak uczucie jakiego doświadczał na Hawajach było inne niż zwykła tęsknota, Teraz siedział zamknięty w windzie na pseudo randce z piękną kobietą w ramionach. Swoją drogą ostatni raz był na tego typu spotkaniu jakieś trzydzieści lat temu? Boże, czyżby wreszcie coś ruszyło w tej kwestii? Musiał się jednak przyznać. Czyżby wreszcie na poważnie się zakochał?
- W sumie to...od moich "cudownych" wakacji. Sam nie do końca wiem, co powinienem z tym zrobić. Jednak dalej nie mam pewności...czy nie obudzę się ze strzałą w oku, pewnego poranka. Jeśli czujesz coś do Clinta i wiesz, że kiedy wróci odwzajemni to uczucie, to wybacz, ale nie mogę stać wam na drodze. - powiedział poważnie, choć jej spojrzenie sprawiło, że miał jeszcze większą ochotę, by ją pocałować.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 19:57   

Nie żeby kobieca intuicja ją zawiodła, ponieważ już wcześniej czuła, że coś między nimi iskrzy, jednak nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Nooo, przynajmniej nie pierwszego dna po powrocie Steve'a. Kłamałaby również mówiąc, że za nim nie tęskniła. Skłamałaby mówiąc, że nie błądziła myślami dookoła dookoła tego niecodziennego faceta czy jego słodkiego uśmiechu, który potrafił sprawić, że poczuła się jak zwykła i każda rozpływająca się przed nim kobieta.
Nigdy oczywiście nie zamierzała się do tego przyznać... zresztą to ona była mistrzem w pozyskiwaniu tajnych informacji.

- Czyli myślałeś o tym już wcześniej... - Uśmiechnęła się do niego słodko i tak niewinnie, jak mała dziewczynka. Słysząc jego dalsze słowa spoważniała. Wysłuchała tego co miał do powiedzenia, a gdy skończył ciężko westchnęła.
- Wątpię, żeby Clint miał coś przeciwko... słuchaj Steve... nie chce, żebyś czegokolwiek żałował. Może z Clintem nie wyjaśniliśmy sobie wszystkiego, ale chyba każde z nas w głębi duszy wie, że to koniec. Dziecinadą jest unikanie siebie nawzajem, jednak jestem całkiem pewna, że jak się zjawi...to to będzie właśnie tematem naszej rozmowy. - Odparła z powagą i wtuliła się słodko w Steve'a przymykając przy tym oczka. Pierwszy raz wypowiedziała swoją decyzję na głos... więc dość sporo ją to kosztowało.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 20:43   

A więc to jednak koniec. Uśmiechnął się do siebie, jednak nie po to by okazać jej jakiś wyraz triumfu. Przypomniało mu się jak kiedyś pewnego wieczoru Banner przyszedł do niego z sporą flaszką Jacka Danielsa, by z jakiegoś powodu, którego Steve już nie pamiętał odreagować. Wspomniał już wówczas nieźle wstawiony coś o tym, że Clint i Natasha raczej nie mają się ku sobie, ale nie wziął tego do serca. Swoją drogą zastanawiał się tego wieczoru na jakiej zasadzie Bruce uzyskał swój tytuł naukowy skoro przyszedł pić z człowiekiem, którego w żaden sposób upić się nie da?
Dalej tkwili w windzie i nie tyle towarzystwo Natashy, co po prostu to miejsce zaczynało go irytować. Ileż można siedzieć w tej metalicznej klatce?
- Nigdy przez myśl by mi nie przeszło, że będziemy rozmawiać na takie tematy, w ogóle, a co dopiero zatrzaśnięci w windzie... - uśmiechnął się w charakterystyczny sposób - Tak..myślałem o tym wcześniej, a skoro sytuacja z Clintem jest jasna, to....może damy sobie szanse? - spytał niepewnie. Mimo wszystko było mu nieco przykro z powodu tego, jak potoczyła się jej relacja z mściwym łucznikiem.
- JARVIS zechcesz ruszyć tą cholerną puszką? - powiedział głośno udając gniew. W jego głowie znów rozbrzmiało intrygujące: "tylko troszkę lepiej", spojrzał na nią wnikliwie i znów pocałował, tym razem znacznie pewniej i namiętniej.
- Dalej jest "tylko troszkę lepiej...?", bo jeśli tak to winda nie będzie dobrym miejscem na to by to zmienić, nie sądzisz? - mruknął uwodzicielsko, po czym mimowolnie parsknął śmiechem. Tak działa na ludzi tylko przebywanie z Tonym Starkiem.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 21:52   

No no no. Natasha nie wiedziała jak chłopcy spędzają czas.... i że są to ploty przy Jacku Danielsie. Nie wiedziała też, że Banner tak pięknie się wysypał... ale najwyraźniej Clint musiał z nim na jej temat rozmawiać. Sama nie ufała uczonemu i po ostatnich zajściach wolała się trzymać od niego z daleka.

Bardzo ją zaskoczył tym szczerym pytaniem, więc pierwszym momencie spojrzała na niego z powagą. Zmrużyła oczy zastanawiając się czy czasem nie żartuję, bo jeżeli tak to będzie musiała go jakimś sposobem obezwładnić, a potem ulotnić się przez otwór w dachu windy i odciąć metalowe sznury na który trzymała się metalowa puszka. No co? Nieraz tak robiła. W spojrzeniu Steve'a nie było ani krzty żartobliwości, więc nie miała wyboru. Serce zabiło jej mocniej i uchyliła usta by coś powiedzieć, jednak zaraz je zamknęła, a potem posłała mu słodki uśmiech. Wspięła się na palcach i ucałowała czule w usta, a potem szepnęła.

- Ok. Myślę, że to świetny pomysł... z tą szansą. - Przesunęła łapkami po jego torsie wpatrując się w oczy tego zniewalająco przystojnego mężczyzny... jej mężczyzny? Parsknęła śmiechem gdy poganiał JARVISa a gdy ponownie skupił się na ustach, Wdowa poczuła jak miękną jej kolana. Jak się okazało, Cap potrafił niesamowicie całować. Gdy oderwał wargi spojrzała na niego nieprzytomnym spojrzeniem. Zaśmiała się cicho słysząc jego słowa, a widząc to spojrzenie była gotowa rozebrać go tu i teraz.
- Dlaczego? W sumie dość... niekonwencjonalne miejsce jak na pierwszą randkę... będzie co wspominać... - Zaśmiała się cicho i znowu wspięła na paluszkach by ucałować go w usta... i już gdy była tak bliziutko... dosłownie parę milimetrów...zadarła głowę do góry i spojrzała na dach windy.

- Albo sami sobie pomożemy... - Wskazała wzrokiem na klapę. - Sięgniesz tam bez problemu?? Jakbyś mnie podsadził to mogła bym sprawdzić czy jesteśmy mniej więcej na pół piętrze... chociaż drzwi sama nie otworze. -
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 23:08   

Zastanawiał się przez dłuższą chwilkę, czy nie wcielić w życie jej propozycji niekonwencjonalnej randki. Mimo wszystko skarcił się gdzieś w duchu, choć śmiał się pod nosem. Nie, nazywasz się Rogers. ROGERS. Jej pocałunki były wyjątkowe. Owszem przy jego, niejednej kobiecie miękły nogi, ale w przypadku pocałunków Tashy, Cap musiał trzymać zmysły na wodzy bardzo silną ręką.
- Wiesz Piękna, jakoś wolę bardziej romantyczne miejsca na TAKIE "rozmowy". - znów się uśmiechnął.
W rzeczywistości można było by już wydostać się z tej windy i znaleźć w jakimś przyjemniejszym miejscu. Nie ujechali długo, na jego oko znajdowali się właśnie w okolicy półpiętra między pierwszym a drugim. Kiedy dotarła do niego ta myśl, a mylił się rzadko. Zaczął się zastanawiać, dlaczego jeszcze nie zrobił tego, co nastąpiło chwilę potem.
Kochana, złap się proszę tej barierki, bo może troszkę trząść. - wskazał jej barierkę, którą wspaniałomyślny Tony wbudował specjalnie dla osób poruszających się na wózkach. Nie wnikajmy w to, czy był to cudzy wymóg, czy też jego dobroduszność. W pierwszej kolejności zastanawiał się podobnie jak dziewczyna nad wyjściem przez dach, ale skoczenie potem do piętra zabezpieczanego przez drzwi, otwierające się na czujnik ruchu nie było łatwe. Postanowił więc załatwić to bardzo łopatologiczne. Nim ktokolwiek zdążył się sprzeciwić wymierzył kilka mocnych kopniaków w drzwi, które wygięły się nienaturalnie. Otworzył je silnym pchnięciem. Wyjrzał, znaleźli się na tyle nisko, że powinien zdążyć doskoczyć do drzwi na tyle sprawnie, by czujnik ruchu zareagowął i otworzył drzwi.
- Pozwolisz, że wyskoczę na moment... - pocałował ją czule, po czym wyskoczył idealnie lądując na piętrze. - Czekam na Ciebie - rzucił puszczając jej oczko, był pewien, że świetnie sobie poradzi, w końcu była szpiegiem klasy A. On był gotów do tego, by ją chwycić.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Nie 19 Paź, 2014 23:45   

- Tak?? Musisz mi koniecznie o nich opowiedzieć.... no i obiecać, że któraś tak czy siak skończy się w windzie. - Ostatnie słowa wymruczała ponętnie na jego uszko i przygryzła zaraz płatek. Właściwie robiła to specjalnie tylko po to by prowokować, to raz, a po drugie lubiła sprawdzać ludzkie granice, a Steve był tym którego zawsze chciała sprawdzić.

Niechętnie spojrzała na barierkę, którą wskazał jej Cap, bo to znaczyło, że będzie musiała się od niego odsunąć. Nie do końca wiedziała jak plan zakwitł w umyśle mężczyzny, ale nie odczuwała w związku z tym strachu. Wręcz przeciwnie. No dobra. Złapała się tej barierki i wpatrując się w szerokie ramiona Capa czekała na reakcję. Nie minęła chwilką, a mężczyzna dosłownie dwoma czy trzema kopami sprawił, że drzwi windy wyglądały jak po ataku taranem. Uniosła jedną brew, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Uważnie przyglądała się pracy jego mięśni gdy otwierał drzwi windy i westchnęła sobie uroczo pod noskiem. Oj tak. Za to też go uwielbiała.

Gdy ucałował ją czule, zamruczała niczym zadowolona kotka i odwzajemniła tą za krótką pieszczotę. Podeszła na skraj otwartych i rozwalonych drzwi, tylko po to by móc popatrzeć jak Steve sobie radzi. A gdy krzyknął, że na nią czeka, poszła w ślady Steve'a... oczywiście bez żadnego problemu... a i nawet nie zabrakło w tym gracji. - I co dalej Kapitanie? -
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Pon 20 Paź, 2014 00:21   

Przeskoczył zgrabnie i brakowało tu chyba jeszcze tylko tego, by wylądował telemarkiem. Kiedy tuż przed skokiem zadziornie ugryzła go w ucho, nie zrobił nic. Nie wszystko na raz. Chwilę później wylądowała nieopodal z gracją baletnicy. Mistrzyni w swoim fachu, nie da się ukryć. Objął ją i czule pocałował w czoło szepcząc:
- Jestem z Ciebie dumny, bardzo! - na jej pytanie również nie odpowiedział od razu. Niespodziewanie bowiem wyjął telefon, nie wypuściwszy jej z objęć stanął tak, by widać było przestrzeń, gdzie powinna znajdować się winda. Po czym zrobił dzióbek i pstryknął im obojgu selfie hashtagując: "Stark zgubiłeś windę?" i wysłał MMS-a. Teraz mógł spokojnie składać deklaracje i odpowiadać na jakże nurtujące pytania już można oficjalnie stwierdzić swojej kobiety.
- Tego Ci Aniołku obiecać nie mogę....no nie wiem...może kiedy się zastanowię dłuższą chwilę. Co dalej? Możemy iść pobiegać, albo po prostu wpaść do mnie - powiedział uwodzicielsko.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Pon 20 Paź, 2014 00:43   

- Ehh nie widziałeś mnie jeszcze w akcji... - Westchnęła ciężko, a potem parsknęła śmiechem, w końcu nie raz nie dwa razy brali udział we wspólnej misji. I nie raz nie dwa ratowali sobie nawzajem dupska.. właściwie Wdowa w pewnym monecie zaczęła to traktować jak dobrą zabawę. Oczywiście Steve'owi nigdy się do tego nie przyzna, w końcu ratowanie życia niewinnych cywili nie było dla niego zabawą tylko obowiązkiem.

Gdy Steve wyciągnął komórkę Wdowa spojrzała na niego zaskoczona, no ale skoro ma być zdjęcie to zerkając kątem oka na jego minę również zrobiła dzióbek. - Po co to?? - Zapuściła żurawia na ekran telefonu. Parsknęła gromkim śmiechem widząc jaki plan przyświecał Capowi przy robieniu zdjęcia i po chwilowym zastanowieniu odparła. - Wiesz co?? ... Ja myślę, że on to wszystko zaplanował.. i pewnie dupek patrzył się w kamerki i z nas nabijał... ooo nie!! Nie puszcze mu tego płazem. Najpierw idziemy do niego, a potem.... - Zawahała się, patrząc na ten jego przesłodki uśmieszek. - A potem... - Wtuliła się w niego słodko i przesunęła łapka po torsie mężczyzny. - A potem możemy iść do Ciebie... pomogę się Tobie rozpakować... - Zaśmiała się cicho i cmoknęła jak zwykle idealnie ogoloną bródkę.

Zrobiła krok w tył, a potem paluszkiem zatoczyła w powietrzu koło. - A teraz się odwracaj, bo wskakuję się na barana. - Odparła poważnym tonem. Widząc jego minę parsknęła śmiechem. - No chyba nie myślisz, że na piętro Tony'ego będę wchodziła po schodach... Ty natomiast na pewno się nie zmęczysz... no wiesz masz super moce i w ogóle... - Napięła biceps i znowu zamachała paluszkiem oraz zamrugała wachlarzem rzęsek.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Pon 20 Paź, 2014 08:47   

W sumie to przez moment nie przeszło mu przez myśl, że mogłaby sobie nie poradzić. Po pierwsze była wybitna w swoim fachu, po drugie od tej pory mogła liczyć na niego w sposób szczególny. Troskę o dobro słabszych traktował jako obowiązek, dbanie o bliskich było jednak ponad czymkolwiek w jego skromnym życiorysie.
Na myśl o tym, że Tony mógł od początku mieć wgląd w to, co działo się w windzie przeszły go dreszcze. Nie wstydził się swojego uczucia do Wdowy, jednak towarzystwo rezydujące w Stark Tower należy (dla własnego bezpieczeństwa) wtajemniczać stopniowo.
- Kochana, jeśli to co mòwisz jest prawdą, to chyba go uduszę. - zagroził. Kiedy dała mu do zrozumienia, że nie ma najmniejszego zamiaru walczyć ze schodami, uśmiechnął się prowokacyjnie i palcem wskazał swoje usta. Wziął ją na ręce niczym pannę młodą:
- Mam naprawdę spory bagaż więc trochę Ci zajmie rozpakowywanie... - puścił jej oczko i delikatnie pocałował stawiając kolejny krok na marmurowych schodach.




 
 

Black Widow 





Imię i nazwisko: Natasha Romanoff
Pseudonim: Black Widow
Data urodzenia/Wiek: 22.11.1984 / 29 lat
Zdolności: Szpieg klasy A
Znaki szczególne: Blizna w okolicy pępka
GXRA 2015
Dołączyła: 02 Kwi 2014
Posty: 249
Wysłany: Pon 20 Paź, 2014 09:53   

Fakt, nieraz wychodziła z gorszych sytuacji więc takie małe akrobacje nie były jej straszne. Wszystkie ruchy były tak dla niej naturalne jak dla dziewczynki robiącej fikołka na trzepaku zaraz przy śmietniku, a sądząc po jej minie... miała również taki sam ubaw.

- Uduszenie to będzie bardzo mała kara... Wymyślimy jakąś inną torturę. I myślę, że tak... no bo dlaczego JARVIS nie zareagował? Dlaczego Tony nie zareagował? Aż tak się spił? Zawsze mniej więcej ogarnia... ale cóż po akcji z Pepper... - Zerknęła na Capa badawczym tonem. Nie wiedziała czy coś wie na ten temat... Zawsze zresztą zagajała, by rozmówca mógł się wysypać myśląc, że i ona jest zaznajomiona z tematem.

Gdy wskazał swoje usta zaśmiała się pod nosem i objęła go w pasie, delikatnie się przytulając. - Każda kobieta musi tak Tobie płacić za drobne usługi? - Wpatrywała się w jego błękitne oczy, swoimi zielonymi, w których mógł dostrzec ten figlarny błysk.

Gdy wziął ją na ręce, wcale się nie wzbraniała. Objęła go za szyje i oparła czoło o czoło Capa, a potem złożyła na jego ustach delikatny i czuły pocałunek. Nie zdawała sobie sprawy, że tak szybko się to między nimi potoczy, ale zdawała sobie sprawę, że inaczej nie mogło... w końcu ich praca była cholernie niebezpieczna.. i nie było na co czekać.

- Chcesz mnie zniechęcić? - Roześmiała się dźwięcznie i pocałowała go nieco dłużej niż powinna... ale jakoś nie mogła się powstrzymać.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Luciferum zaprasza! Virtual Kennel Mortis Mystery Town Kundle Proelium

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018