{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Winda, schody i korytarze
Autor Wiadomość

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Wto 21 Paź, 2014 19:19   

Najpierw na jego twarzy pojawił się złowrogi uśmiech. Skoro uduszenie to za mało, to może tak na przykład nabicie na pal? Łamanie kołem? Przestrzelenie przy użyciu kuszy? Gilotyna? Nie mógł się zdecydować. Uśmiechnął się do siebie, po czym nagle w jego głowie pojawiła się myśl:
- Nie możemy go przecież zabić, bo gdyby nie on de facto nie mielibyśmy gdzie mieszkać. Swoją drogą do dziś nie potrafię zrozumieć na co mu w tym budynku aż siedemdziesiąt pięter? To dopiero zagadka. Jeśli to ukartował, to suchej nitki na nim nie zostawię, może być tego pewny. Wyobraź sobie teraz, że winda nie zacina się zaraz po ruszeniu, tylko dajmy na to na sześćdziesiątym piętrze, Siedzielibyśmy tam do rana, bo jak sama zauważyłaś (oby słusznie - będzie lepiej dla Starka) jeśli Tony się upił to i JARVIS wyłącza się to, co chciałbym nazwać myśleniem. - podrapał się po brodzie zdając sobie sprawę, że walnął niemal Einsteinowskim wywodem. Kiedy wspomniała o jakiejś akcji z Pepper uniósł brew i spojrzał na nią pytająco. Wyglądał troszkę jak pies, który usłyszał nowy dźwięk. Kiedy tak stała przytulona lekko zaczął się zastanawiać jak to jest możliwe, że ta relacja w ogóle zaczęła funkcjonować w taki sposób. Ona nie miała obiekcji, on z resztą też. Chciałoby się rzec, to zbyt piękne by mogło być prawdziwe.
Absolutnie nie każda, bo poza tobą żadna na to nie zasługuje. Poza tym, gdybym kazał sobie płacić w taki sposób czułbym się jak jakaś męska dziwka, a to nie przystoi bohaterowi narodowemu tak doskonałemu jak ja. - wymruczał teatralnie. Szedł z nią po schodach czuł się trochę jak strażak wyprowadzający ranną z pożaru. Na jej błyskotliwe pytanie odpowiedział tylko:
- W sumie to ja cię do niczego nie będę musiał zachęcać. - uśmiechnął się prowokacyjnie, po czym zaczął z nią biec, jakby rzeczywiście się paliło. Przecież musiał dostać się aż na siedemdziesiąte piętro! Dopiero teraz uświadomił sobie w całej okazałości jak bardzo nienawidzi wieżowców. Czego się jednak nie robi z miłości. Poza tym był super człowiekiem, nie zwykłym gościem, miał nadprzyrodzone zdolności, które niespodziewanie przydały się w tak prozaicznej czynności.

// z.t. Oboje Piętro Starka (Możesz zacząć)




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 322
Wysłany: Sro 18 Mar, 2015 15:22   

//Warsztat Starka

- Hmm - zamyślił się - niedawno natrafiłem na ciekawą restaurację. Znaczy, raczej nie jest w Twoim typie. Malutka, bez wyszukanych dań, ale prowadzona przez rodzinę, a jedzenie jest przepyszne.
Nie komentował już ochrony lasów i tej całej eko-gadki. Sam spędził trochę czasu w jakiejś amazońskiej dziczy, ale Hulkiem rozwalił więcej drzew niż niejedna firma papiernicza.
- Jakieś postępy w pracach? - zapytał przypominając sobie kolejny projekt Starka. Co to było? Ach, jakiś nowe model stalowego żołnierza. Może zrobi też zbroje dla Hulka? Ciekawe czy by mu się to spodobało? Hmm pewnie nie. Marudziłby pewnie na uwieranie w paru miejscach.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 274
Wysłany: Sro 18 Mar, 2015 15:57   

Stark nie wiedział, czy zdzielić przyjaciela przez głowę, czy też może zignorować ewidentny przytyk. Postawił więc na bramkę numer trzy.
- Kto rozgłasza herezje na temat tego, że nie lubię małych knajp? - zapytał, wciskając przycisk przypisany do podziemnego parkingu. - JARVIS nadal przelicza dane z modelu testowego, więc ruszyłem sprawę łuku Bartona. Ptaszek będzie mógł wykorzystać w pełni swoje możliwości.
Kilka chwil później winda się zatrzymała i drzwi się rozsunęły. Za nimi znajdował się parking, którego wyznaczoną część zajmowały nowojorskie auta Starka. Położył dłoń na plecach Bannera i pchnął go delikatnie w stronę właściwego pojazdu, podążając za nim.

//Garaż - obydwaj [zaczynasz, znów]




 
 

Alena Orlovna 




Imię i nazwisko: Alena Orlovna
Pseudonim: Dreamcatcher, Lena
Data urodzenia/Wiek: 1.04.1995 / 18 lat
Zdolności: fazowanie, telekineza, podmuch energetyczny
GXRA 2017
Dołączyła: 03 Lis 2015
Posty: 264
Wysłany: Pią 18 Mar, 2016 18:59   

// z Lasu, przez garaż aż tu.

W lesie naprawdę przeżyła chwilę grozy, gdy wściekły Banner do niej podszedł. No tak, dokładnie tym się kończą wszystkie inteligentne pomysły Yuriya. Gdyby miała więcej sił, to coś by mu nagadała. No ale nie miała. Na całe szczęście wylądowała w samochodzie i nawet dostała butelkę z wodą. To jej dało wystarczająco dużo sił, żeby nie paść. No i mdłości na razie odeszły...

W garażu nawet się nie odzywała, to nie miało sensu. Posłała tylko gniewne spojrzenie Yuriyowi, nie mogąc się powstrzymać. No ale ruski jak to ruski, zaczął coś tam terkotać za jej plecami, a tego Rosjanka już nie mogła znieść. Odwróciła się gwałtownie, wymachując rękami i w sposób jednoznaczny tłumacząc mu, że jest skończonym debilem, że tak się nie robi, że co on w ogóle sobie myślał, że najpierw powinien zapytać ją o zdanie i kilka innych tego typu rzeczy. Na samym końcu Yuriy dostał porządnego plaskacza, za porwanie Aleny, co mu dobitnie wytłumaczyła, po czym oparła się o ścianę windy i zjechała na podłogę ze stwierdzeniem, że nie ma sił dalej iść, stać i w ogóle się poruszać. Przy tak dużej ilości adrenaliny nawet nie poczuła bólu, ale teraz, gdy złość odeszła, zmęczenie i ból wróciły ze zdwojoną siłą. Plus do tego zawroty głowy i ogólna słabość.



Weź dobry rozpęd, a ściana sama cię znajdzie.



 
 
 

Matthew Redman 

Marchewkowy Potwór




Imię i nazwisko: Mattew Redman
Pseudonim: Świetlik, Matt
Data urodzenia/Wiek: 17.02.1995/ 17 lat
Zdolności: Manipulacja Świetlikami (małymi kulami ognia)
Dołączył: 07 Lut 2015
Posty: 876
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Pią 18 Mar, 2016 23:17   

//Z Lasu

-Pomóc ci ją tam zaciągnąć? Zapytał Matt jeszcze w garażu. Tak, mimo całego "wisimitoizmu", młody mutant potrafił się przejąć innymi. I rozumiał, czemu Yuriy tak obawiał się o przyjaciółkę. Owszem, jemu też nie podobała się "opieka medyczna" w Szkole. Plus widok porządnie pokiereszowanej Aleny na siedzeniu obok niego...
-Tylko żeby nie było niedomówień. To NIE JEST moja wina. Masz wonty? Idź do Łyska. Ja mówiłem i ostrzegałem, ale on mnie nie słuchał. - To akurat musiał dodać. Niby tylko winny się tłumaczy, ale młody mutant nie miał zamiaru przeskrobać sobie jeszcze bardziej niż już przeskrobane miał. I kij z tym, że właśnie takimi słowami pogarszał swoją sytuację.

-Al... możesz jeszcze raz ale spo... Oj, to musiało boleć - skomentował plaskacza od Aleny. - Tje, Mała, żyjesz? Zamachaj no nam... Daleko jeszcze? - Wlepił wzrok w panel windy. Gdy byli już na miejscu, Matthew pomógł przetransportować młodą Rosjankę do łóżka.
-Jest na sali lekarz? Mamy ranną! - Krzyknął na całe piętro medyczne

//z.t Piętro medyczne
 
 

Matthew Redman 

Marchewkowy Potwór




Imię i nazwisko: Mattew Redman
Pseudonim: Świetlik, Matt
Data urodzenia/Wiek: 17.02.1995/ 17 lat
Zdolności: Manipulacja Świetlikami (małymi kulami ognia)
Dołączył: 07 Lut 2015
Posty: 876
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Sob 26 Mar, 2016 23:22   

//z t. » Piętro medyczne

Matthew bez żalu opuścił salę przyjęć... czy segregacji... a może nawet operacyjną? Cóż, tam było wszystko, oprócz czegoś ciekawego. No ale przecież Świetlik miał plan! W sensie na początku nie miał... ale jak tylko okazało się, kto jest jego "szoferem", coś tam pod jego kopułą zaczęło kiełkować. Jakiś zalążek planu. Co prawda, ponad zalążek to nigdy nie wykiełkowało... no ale tak jest łatwiej spodziewać się niespodziewanego, prawda?

A więc jak wyglądał "Plan" Matta?
a) Dostać się do Stark Tower
b) Znaleźć Starka
c) Przekonać go, żeby dał trochę kasy na walkę z nałogami i przekazał jakieś budynki dla squatersów

Wydaje się proste, prawda? No i jak do tej pory było! Dostał się w miarę szybko do Wieży... ale gdzie u licha jest Stark? Czemu w tej windzie nie ma wielkiego przycisku z napisem: Tu Jest Stark? No ale czy zwykła winda mogła powstrzymać... może nie Mesjasza, ale... no dobra, proroka też nie, ale Matta? No chyba nie.

Chłopak na ślepo wybrał jeden z przycisków. Drzwi zamknęły się... ale winda nawet nie ruszyła. Ping! Otwarły się drzwi... A Matt dalej był na piętrze medycznym.
-Dobra, wiem, który guzik to to piętro. Próbujemy dalej! - Nie zraził się niepowodzeniem i znowu nacisnął losowy przycisk.

Tym razem winda nawet nie ruszyła. Świetlik jeszcze kilka razy wcisnął guzik... lecz po chwili zrezygnował. Gdyby obserwował go ktoś z Avangersów mógłby powiedzieć młodemu co się stało. Otóż chłopak wybrał Piętro Tony'ego, które obecnie było zablokowane. A skoro było zablokowane, to winda nawet nie się nie ruszyła.

Trzecia próba okazała się owocniejsza. Gdy Matt znowu zdał się na łut szczęścia, winda ruszyła w górę, by zatrzymać się gdzieś... na dachu?

//z.t. » Lądowisko dla śmigłowców
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 111
Wysłany: Nie 25 Gru, 2016 17:45   

//Warsztat Starka

Już wcześniej zorientowała się, że będzie miała przerąbane, ale po podszeptach Quilla była w stu procentach tego pewna. Co prawda niesubordynacja u Thanosa bardzo słono kosztowała. Srogi tytan karał w najbardziej bolesny sposób, aczkolwiek fakt, nie mogła narzekać na los widząc jak bardzo ją faworyzował, w przeciwieństwie do Nebuli. I to nie w karach, tylko nagrodach, w końcu podanie zemsty na talerzu za morderców swojej rodziny to jak trzy piętrowy czekoladowy tort na urodziny. Tak to jest w sztucznej rodzinie stworzonej przez tyrana.
Pomimo mrocznych wspomnień Gamora poczuła się gorzej niźli na dywaniku u Thanosa. Pierwszy raz czuła, że zawiodła ważną dla niej osobę, jednak duma nie pozwalała na ugięcie i uchylenie głowy przed liderem grupy, …a przynajmniej nie na dany moment.

Nie spodziewała się, że ‘zaraz’ nastanie tak szybko, więc zwiedziona swoją interpretacją zaczęła pokrótce przedstawiać sytuację Starkowi, w wyjaśnienia również i wtrącił się Quill. Gamora starała się na niego nie zerkać robiąc przy tym dobrą minę do złej gry. Ich spojrzenia dopiero się spotkały, gdy Star-Lord chwycił ją za rękę. Kosmitka przeniosła swój pytający wzrok na niego, ale nawet nie zaoponowała. Jeżeli miała ją spotkać kara to trudno, niech to się stanie jak najszybciej, ale nie obędzie się bez jej wyjaśnień. Najbardziej obawiała się tego, że Quill ją wywali z ich grupy i zostanie tu sama. Ale czy to nie taki los powinien spotkać popleczniczkę Thanosa?

Wyszła z nim na zewnątrz, a gdy znaleźli się na korytarzu przygryzła dolną wargę. Zatrzymała się gdzieś, nawet nie zastanawiając się zbytnio w jakim to działo się miejscu i zaraz powiedziała.
- Słuchaj, Peter… zanim cokolwiek powiesz, zwróć uwagę w jakim punkcie właśnie się znajdujemy. Mamy do pomocy świetnego mechanika, który został zarekomendowany przez starszego ziemianina z wąsem. Zresztą spójrz na to miejsce – Machnęła ręką.
- Jest o wiele bardziej zaawansowane niż te wasze terrańskie pojazdy – Dodała zaciskając mocno usta i patrząc mu z wezbraną z każdych zakątków ciała odwagą w oczach.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 103
Wysłany: Nie 25 Gru, 2016 21:59   

Szedł korytarzem kilka metrów od warsztatu Starka, by mieli nieco prywatności. Jego mina nie wróżyła niczego dobrego od chwili, w której zamknęli za sobą drzwi. Nie wyrażała wściekłości jednak, ale mieszaninę rozczarowania, smutku i rezygnacji podszytych czymś jeszcze, co nie przebijało się jednak przez powierzchnię tych trzech na tyle mocno, by dało się zidentyfikować.

Oczywiście nie dane mu było zacząć, bo Gamora go uprzedziła, wślizgując się niejako w jego miejsce jak kot w lukę w płocie. Bardzo seksowny kot, to musiał przyznać. Zirytowało go to nieco, co objawiło się zmarszczeniem brwi i oddaniem irytacji w wyrazie twarzy. Słuchał jej uważnie, jak się tłumaczy, mętnie dosyć jego zdaniem, ale tłumaczy. I poczuł się zawiedziony tym, że tak szybko chce ona uciec z planety, z której pochodził. Autentycznie go to uderzyło, a przecież chciał jej pokazać kilka miejsc. Może nawet odwiedzić grób matki, o ile oczywiście go zdoła znaleźć. Po tylu latach wrócił do domu, a nikt nie podzielał jego radości. Tak jakby nie mogli tego cholernego Thanosa zostawić w spokoju chociaż na kilka dni. Quill czuł w sobie bunt, narastający coraz bardziej, bunt by zostać tutaj, powiedzieć im, że nigdzie nie lecą, są uziemieni i koniec, mają wakacje i zamierzają to wykorzystać i niech się z tym pogodzą.

Zamknął oczy i pokręcił głową, co mogło wyglądać i na wyraz zaprzeczenia słowom Gamory i na rozczarowanie podjętymi przez nią działaniami. A potem pokonał w dwóch krokach dzielącą ich odległość, przyparł Gamorę do ściany i wpił się w jej zaciśnięte usta na dłuższą chwilę, wykorzystując sprytnie jej zaskoczenie, by się nią nasycić. Potem odsunął się na tyle by móc oprzeć głowę o jej czoło.
- Powinienem cię przełożyć przez kolano i spuścić lanie za to zniknięcie, ale chyba ulga, jaką czuję w tej chwili, że nic wam się nie stało jest zbyt dominująca - powiedział cicho. - Ale jak mi jeszcze raz wywiniesz taki numer, to nie usiądziesz przez tydzień. I to jest obietnica, którą z radością spełnię - dodał, mrugając do niej z zawadiackim uśmiechem.
O tak, z chęcią by to zrobił aczkolwiek może niekoniecznie jako taką prawdziwie poważną karę.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 111
Wysłany: Pon 26 Gru, 2016 15:44   

Quill rzadko kiedy mało mówił. A jak nie robił tego przed dłuższą chwilę… cóż dla Gamory nie oznaczało to nic dobrego. Przez cała drogę do miejsca, gdzie na spokojnie mogli porozmawiać starała się w ogóle nie zerkać. Atmosfera jednak oraz powietrze pełne napięcia sprawiało, że z każdym krokiem ciężej się jej oddychało. Umysł bezlitośnie podpowiadał złe obrazy, ale nie zamierzała uciekać. Jedno było pewne, Gamora nie zamierzała odpuszczać.

Gdy Peter zamknął za nimi drzwi, Gam zatrzymała się w miejscu i odwróciła przodem do mężczyzny. Spojrzała mu w oczy zastanawiając się jakie padną pierwsze słowa. Ten niestety znowu nic nie mówił. Widziała jego walkę i zmartwienie na twarzy, dlatego momentalnie poczuła się gorzej. Sama zmarszczyła brwi dokładnie analizując wyraz twarzy Quilla. W końcu nie wytrzymała i postanowiła przemówić, co nie spotkało się z aprobata Star-Lorda. Gamora jeszcze bardziej poczuła się tym faktem wzburzona. Ona się tu tłumaczy, stara się wyjaśnić sytuację, a Peter nie zamierzał nawet uraczyć ją słowem. Nie spodziewała się jednak, że plany Quilla sprowadzały się do podzielenia czymś zgoła innym, bardziej przyjemnym. Chociaż fakt słowa również potrafiły wywołać uśmiech na jej twarzy, to jednak ta namiętna bliskość zwieńczona soczystym pocałunkiem wzbudzała w niej najwięcej pozytywnych emocji.

- No powiesz coś wreszcie? – Zapytała zanim ją dopadł. Zacisnęła pięści, gdy schował wzrok za powiekami i zaczął kręcić głową. Oczywiście, chciała mu coś odpowiedzieć. Dopiec, tak by przemówił. Mało ją obchodziło, że przez to cała ta ‘dyskusja’ mogłaby zmienić się w ostrą kłótnie, ale niestety nie potrafiła go poprosić o choćby pół zdania. Nie spodziewała się również takiego obrotu sprawy, dlatego gdy przyparł ją do ściany, zgięła nogę w kolanie i planowała przycelować nim w krocze, ale …w ostatniej chwili się opanowała. Otworzyła szeroko oczy czując namiętny pocałunek, a potem zarzuciła mu dłonie na szyje i podtrzymując gorący gest odwzajemniła całusa.

Ledwo łapała oddech, gdy oparł się czołem o jej czoło. Z groźby zupełnie nic sobie nie zrobiła. Była niesamowicie zaskoczona jego zmianą… I choć miała świadomość, że Quill od początku udawał, by napędzić jej stracha, coś jej podpowiadało, że nie do końca tak było.
- Peter, powiedz mi proszę o co chodzi. Masz jakiś plan? Nie wiem co ci siedzi w głowie i jeżeli się ze mną tym nie podzielisz, to nie będę wiedziała jak tobie pomóc… - Położyła dłoń na policzku mężczyzny i spojrzała mu prosto w oczy z powagą.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 103
Wysłany: Pon 26 Gru, 2016 16:47   

Przymknął na dłuższą chwilę oczy. Potrzebował chwili, by zebrać myśli, a bliskość Gamory wcale tego nie ułatwiała, nie w takiej chwili jak ta. Musieli zrozumieć. Ona musiała zrozumieć.

- Terra jest inna niż planety, na których każde z was do tej pory było. Terranie nie mają pojęcia, że gdzieś tam są planety, zamieszkane przez tak inteligentne istoty, że technologicznie są dużo bardziej zaawansowani niż to, co jest na Ziemi. Jesteśmy w kraju, którego rząd ma potężne organizacje, które mogą nas bez żadnego nakazu wsadzić do klatek na resztę naszego życia i będziemy tak tkwić jako obiekty badań i eksperymentów. Dlatego nie możemy się wychylać. Terranie boją się tych całych mutantów, a oni się tu urodzili. My jesteśmy tu obcy - dokończył, otwierając oczy i patrząc w złociste tęczówki Gamory.

Użycie pierwszej osoby liczby mnogiej nie było przejęzyczeniem. Quill tym samym oświadczył, że chociaż wrócił na planetę, na której się urodził i za którą często tęsknił i którą nazywał domem z przyzwyczajenia, to tak naprawdę przestała być jego domem wraz ze śmiercią matki. Strażnicy byli teraz jego rodziną, a Gamora... Gamora kojarzyła mu się z domem, bezpieczną przystanią, w której zawsze mógł się schronić. Zaśmiał się cicho na to zestawienie słowa bezpieczna z najniebezpieczniejszą kobietą w galaktyce.

- Pomóż mi przekonać resztę, że nie powinniśmy się afiszować z tym, że nie jesteśmy stąd. To tylko ściągnie nam kłopoty na głowę i na głowy tych, którzy nam pomagają, a na razie jesteśmy uziemieni. - Spojrzał jej głęboko w oczy. - Proszę, Gammy - wyszeptał.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 111
Wysłany: Pon 26 Gru, 2016 19:35   

Z uporem maniaka wsłuchiwała się w słowa Quilla, nie spuszczając z oczu ani na chwile jego zamyślonej miny. Opuściła dłonie na ramiona mężczyzny i ze spokojem wysłuchała pełnych obaw słów Petera. Z jednej strony się zdziwiła słysząc, że terrianie nie wiedzą o istnieniu innych, poza ziemskich ras, a z drugiej? Czy powinna być zaskoczona widząc ich technologie o której właśnie nadmienił Peter? Zmarszczyła groźnie brwi, gdy wspomniał o organizacjach i zamykaniu w klatkach. Właściwie wyglądała tak jakby miała teraz, zaraz ruszyć i odnaleźć tych, którzy bezpodstawnie chcieliby ich uwięzić. Jak dobrze, że Quill cały czas stał jej na drodze.

- Ty nie jesteś. Właściwie wyglądasz jak oni… - Przesunęła wzrokiem po twarzy Petera żeby się upewnić. Zarost taki sam. Kolor oczu… Te usta. Zerknąwszy na nie przygryzła swoją dolną wargę. Zaraz się jednak zreflektowała i próbowała wysunąć z uścisku. Jak rozmyślała wolała chodzić. Słysząc jednak szept i prośbę Quilla postanowiła jeszcze chwilę zostać w jego objęciach.

- Dobrze, pomogę ci, ale musisz mi powiedzieć jaki masz plan, a właściwie plany. Co będzie jeżeli będziemy musieli tu zostać dłużej? – Przy tym pytaniu przeszyły ją nieprzyjemne ciarki.
- …Sami mamy zamknąć się w klatkach? Żaden z nas nie wytrzyma w bezczynności. Musisz znaleźć jakieś zajęcie, Peter… Drax rozniesie tę … szkołę, czy jak to tam nazywacie, a Rocket wysadzi ją w pył… Może są na Terrzę osobnicy, którzy pomimo swojej odmienności jawnie działają i pomagają ludziom? Ech, mogłam podpytać tego wąsacza, on wyglądał na osobę, która wiele wie o przyzwyczajeniach ziemian. Swoją drogę również wspomniał o jakiś badaniach na kosmitach – Przewróciła oczami.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: kilka siniaków oraz otarć, skaleczenie na czole
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 103
Wysłany: Pon 26 Gru, 2016 20:48   

- Dla mnie jesteś idealna - mruknął, kradnąc kolejnego całusa.

Akurat jego guzik obchodził kolor skóry czy pochodzenie. Liczyło się przede wszystkim wnętrze, chociaż pioruny by się sypały gęsto, gdyby kłamliwie twierdził, że Gamora nie pociąga go mocno fizycznie. Poza tym, on akurat lubił zielony kolor. Zdrowy, świeży i pełen życia, ot co.

Zerknął w stronę warsztatu Starka, a potem na drugą stronę korytarza, gdzie za przeszkloną ścianą znajdowało się laboratorium, a w nim komputery. Co prawda nie takie jakie miała Nova Corps, czy sprzęt z Milano, ale też nie wielkie pudła, które pamiętał z dzieciństwa. Ale co szkodzi spróbować. Budynek wyglądał na bliższy siedzibie Nova Corps niż czemukolwiek co do tej pory tu widzieli, może mieli sieć informatyczną jaką znał. I co więcej, ktoś nie domknął drzwi.

- Zawsze możemy sprawdzić sami jak się miewa obecnie Terra - powiedział trochę enigmatycznie, ale za to z szelmowskim uśmiechem. - Be my partner in crime, Gammy - zanucił i biorąc ją za rękę pociągnął do wnętrza laboratorium.

//laboratorium [oboje]




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Mortis Proelium Valor Eclipse

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018