{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[Mieszkanie] Piętro Tony'ego
Autor Wiadomość

X-23 




Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/21 lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 288
Wysłany: Pią 04 Mar, 2016 20:03   

Nie wierzyła w to co chciał zrobić Stark. Obserwowała go. Każdy, nawet najmniejszy gest Tony'ego nie wymknął się spod bacznego spojrzenia Laury. Co tu dużo mówić, wyszkolonemu od najmłodszych lat mordercy nie łatwo odwrócić uwagę, nawet najmniejszym całusem, nawet takim, który trwa dłużej niż dwie sekundy.
Zamknęła mocno powieki, niestety nie odwzajemniła czułego gestu Starka. Nie odsunęła się jednak, po prostu zacisnęła pięści i skupiła się nad tym, by go nie przeszyć do sztyletami na wskroś. Spięła się cała, ponieważ to co działo się między nimi przybrało za szybkiego tempa. Nie była gotowa na to by się przed kimś otworzyć, to raz po drugie cały czas myślała o Remym. To co się między nimi wydarzyło cały czas tkwiło w sercu młodej mutantki. I choć Stark był jej w jakimś sensie bliski, nie chciała zostawiać za sobą nie dokończonych spraw... tak wiele ich miała, wiedziała, że każda kolejna to kolejny kamień na sercu panny Kinney. Ile jeszcze zniesie?
Na dodatek była zła na Starka za jego nierozwagę, przecież mogła mu zrobić krzywdę do cholery! Czy on o tym nie wiedział? Przecież miał te swoje bazy danych, w których na pewno figurowała. Dlatego gdy się od niej odsunie, będzie mógł podziwiać złowrogą minę Laury.



[...]bo laska z długimi metalowymi szponami to jeszcze DZIECKO. Takiego ch*ja, to nie dziecko tylko maszynka do mięsa. ~ Rocket

 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 274
Wysłany: Sob 05 Mar, 2016 21:23   

Odsunął się, zaskoczony jej absolutną biernością i popatrzył na jej mordercze spojrzenie z zaskoczeniem wymalowanym na jego przystojnej twarzy.
- Albo jestem zbyt pijany - zaczął powoli - albo zaczynam tracić swój czar i urok osobisty.
Kilka razy dotknął palcami wskazującymi swojego nosa ani razu nie próbując sobie ich wsadzić w oczy.
- Nie jestem zbyt pijany. Naprawdę straciłem moc uwodzenia? - zapytał, patrząc na Laurę wzrokiem przemoczonego i zmarzniętego szczeniaczka.
Nagle go oświeciło, jego oczy rozszerzyły się, a następnie nie przejmując się szklankami pociągnął kilka długich łyków szkockiej prosto z butelki. Myśl była dość porażająca.
- Wolisz kobiety? - zapytał wprost, bez owijania w bawełnę.




 
 

X-23 




Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/21 lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 288
Wysłany: Czw 10 Mar, 2016 12:45   

Słowo 'absolutna' idealnie pasowało do Laury. Dziewczyna była absolutnie bezwzględna, absolutnie cicha, absolutnie chłodna, absolutnie zagubiona, absolutnie nie wiedziała kim jest i kim chce być, absolutnie dążyła do tego by wszyscy trzymali się od niej z daleka. Była zagrożeniem, choć o walce wiedziała najwięcej. Nie można było jej ufać, chociaż była gotowa poświęcić życie w dobrej sprawie, tylko po to by ratować innych, według niej bardziej wartościowych bytów ludzkich. Ganiła się za brak zasad moralnych oraz brak ich zrozumienia, a mimo to czuła, że to co teraz się dzieje między nimi nie jest dyktowane tym, czym być powinno, a mianowicie sercem... Bo według niej nikt nie był w stanie zobaczyć w niej coś co mogło przyciągać, coś co mogło intrygować... coś co ktokolwiek mógłby pragnąć. Była złamana.
Spojrzała na niego nie kryjąc swojego zdumienia, gdy zaczął dotykać palcem nosa. Złość chwilowo przeszła, ponieważ jej zwierzęcy instynkt został zaciekawiony tymi dziwnymi ruchami. Dopiero sekundę później zdała sobie sprawę co Stark wyrabia. Zmrużyła powieki patrząc na niego bardziej srogim wzrokiem, a potem ciężko westchnęła i spojrzała gdzieś w bok mając nadzieje, że zaraz przestanie. Pominęła tekst o braku mocy uwodzenia, bo szczerze mówiąc, wcale się z tym nie zgadzała i chciała mu wyjaśnić, że to nie o to chodzi, ale kolejne stwierdzenie zbiły ją z pantałyku.
- Co?!- Podniosła wzrok i wbiła go w brązowe tęczówki Starka.
- Nie. Znaczy... nie wiem, ale raczej nie... - Znowu uciekła wstając tym razem z miejsca. Podeszła do okna wieży zastanawiając się nad słowami Tony'ego.
- Nigdy nie byłam z kobietą, więc ciężko powiedzieć... - Dodała myśląc, że on tak na poważnie.



[...]bo laska z długimi metalowymi szponami to jeszcze DZIECKO. Takiego ch*ja, to nie dziecko tylko maszynka do mięsa. ~ Rocket

 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 274
Wysłany: Czw 10 Mar, 2016 20:35   

- Masz kogoś? - zapytał wprost, bez owijania w bawełnę.
Nie czuł się w nastroju na podchody i rzucanie zawoalowanych aluzji. Zresztą czuł, że z Laurą by to nie przeszło. Była bardzo bezpośrednia z tego co zdołał zauważyć. Niezależna i śmiertelnie niebezpieczna, także dla siebie. A także mało świadoma swojego wpływu na płeć przeciwną.
Tony westchnął i po krótkiej debacie ze samym sobą wstał i podszedł do Laury, stając obok niej przy oknie.
- Stąd wydaje się takie spokojne i bezpieczne - powiedział cicho, po czym spojrzał w niebo, rozmyślając o finale Bitwy o Nowy York.
O tym co przyniosła, a co zabrała z jego życia i czego już nigdy nie zdoła odzyskać. Łatwo było być bohaterem, kiedy wiedziało się, że przeciwnikami są ludzie i maszyny. Wszystko się zmieniło, gdy kosmici postanowili dokonać inwazji, gdy okazało się, że tak naprawdę ziemianie nie są jedynymi inteligentnymi istotami w kosmosie, że są inne cywilizacje i to dużo bardziej zaawansowane niż ta tutaj.




 
 

X-23 




Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/21 lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 288
Wysłany: Nie 13 Mar, 2016 00:01   

Wytrzeszczyła na niego wzrok słysząc to pytanie. Ba, zarumieniła się i speszyła, dlatego odsunęła się od Starka pod pretekstem chęci zobaczeni widoku z nieco innej perspektywy, bo te dwa, trzy kroki dalej na pewno zrobią jakąś większą różnice. Gdzieś uleciała ta obojętność i chłód, ale nie na długo. Tony mógł ogłosić się szczęściarzem, bo rzadko kto mógł zaobserwować Kinney w takim stanie. Odpuściła wiecznie trzymaną gardę i ujawniła swoją skrywaną naturę. Chwila ta była tak krótka, więc mógł nawet tego nie dostrzec.

- To… skomplikowane – Wydusiła z siebie marszcząc brwi. Inaczej nie potrafiła tego ująć, dlatego posłała przepraszające spojrzenie w kierunku Starka, ale w rezultacie nie spojrzała mu w oczy. I to nie tak, że mu nie ufała, czy nie czuła potrzeby by się zwierzyć … Niestety na dzień dzisiejszy nie potrafiła ubrać w słowa tego co czuje… nie wiedziała co powinna czuć, a czego nie powinna.
- Będę się zbierać – Dodała już pewniejszym głosem – A co do Nowego Jorku to jest bezpieczny dzięki takim facetom jak pan, panie Stark – Tym razem spojrzała mu głęboko w oczy i uraczyła delikatnym uśmiechem, a potem ruszyła do wyjścia.

- Więc nie poddawaj się okay? Zrób to dla mnie – Spoważniała i wcisnęła guzik przy windzie. Weszła do środka zaraz, gdy drzwi się rozsunęły bez zastanowienia weszła do środka. Posłała jeszcze jedno spojrzenie, dwie sekundy później metalowe wrota zatrzasnęły się przed twarzą młodej mutantki.

//zt



[...]bo laska z długimi metalowymi szponami to jeszcze DZIECKO. Takiego ch*ja, to nie dziecko tylko maszynka do mięsa. ~ Rocket

 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 274
Wysłany: Nie 13 Mar, 2016 21:37   

Nie dał po sobie poznać jak bardzo go rozbawiło jej zmieszanie i rumieniec. Wyglądała tak młodo i niewinnie, co tylko uświadomiło mu, że jest sam jak palec, chociaż wokół niego było tylu ludzi. Nie chciał myśleć o tym jak o kryzysie wieku średniego, ale musiał przyznać, że jeśli to nie jest depresja, to właśnie to może być przyczyną jego stanu. Bo jak inaczej nazwać myśli o tym, że w nocy może przytulić się jedynie do poduszki, a po jego śmierci firmę odziedziczą obcy ludzie, a nie jego dziedzic. Lub dziedziczka.
Posłał Laurze smutny uśmiech kiedy patrzyła na niego przed zamknięciem się windy. Trudno było jej odmówić. Miała w sobie coś, co mówiła, że jeśli ją zawiedzie, to ona przyjdzie i skopie mu tyłek.
Myśl o tym go rozbawiła i nawet się zaśmiał, kiedy szukał swojego telefonu. No tak, SMS od Bruce'a, bo nie przepadał za dzwonieniem.
"Wpadnij potem do laboratorium. Mam coś dla ciebie." - Odpisał przyjacielowi, zastanawiając się, czy przeszedł mu ten foch z wcześniej.
- JARVIS? - odezwał się na głos.
- Yes, sir?
- Znajdź szkołę Xaviera i sprawdź ją i jej systemy. Wyniki prześlij na komputer Bruce'a.
- Już działam, sir - zaraportował JARVIS.
Stark wrócił na kanapę, by dokończyć szkocką. Gdzieś w połowie drogi do dna butelki zasnął.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 322
Wysłany: Czw 17 Mar, 2016 22:11   

// Garaż

Banner i Thaddeus wjechali windą na piętro Starka, wcześniej odporwadzając trójke mutantów na piętro medyczne. Zapowiedziało to ciche 'dzyng'. Weszli do środka, a Brucey zaczął szukać Tony'ego. Znalazł go śpiącego na kanapie. Zazdrościł mu. Czuł coraz większe znużenie. Mięśnie zaczęło go pobolewać. Wszystkiemu winne były dwie przemiany, brak snu i naprawdę zbyt duża ilość wrażeń jak na jeden dzień.
- Good morning, Vietnam! - wbrew wszelkim pozorom, nie wykrzyczał tego. Raczej mruknął pod nosem siadając, a właściwie padając koło Starka.
- JARVIS, powiadom Thora, by przyszedł do nas - powiedział rozcierając skronie. Naprawdę potrzebował snu.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Hercules
[Usunięty]



Wysłany: Sob 19 Mar, 2016 12:52   

Wiecznie kipiący testosteronem olimpijki heros szedł właśnie do budynku Stark Tower, dzierżąc w swej prawej dłoni ziemskie piwo i delektując się nim niczym egzotycznym towarem. Choć było ono słabsze od tego z Olimpu to i tak Herkules nie odmówił sobie kolejnej puszki, wrzucając pustą do pobliskiego kosza. Trzymając zatem w lewej dłoni napoczęty jeden z dwóch czteropaków piwa, olimpijczyk wziął piwo i otworzył jednym napięciem palca za zawleczkę. Ten odlatując na ziemię odbił się jeszcze dwa razy i spoczął w kratce na ścieki, wpadając oczywiście do niej.
Jadąc windą, Herc bardziej skupiał się na piciu swojego piwa, aniżeli na tym co znajduje się w czworokątnym prostokącie. Od czasu do czasu napisał swoje muskuły i dotykał je, mówiąc do siebie "Cóż za potwory, tata widać, że mi pomógł". Aż w końcu wyszedł z windy trafiając w momencie, kiedy Banner mówił do magicznego głosu w wieży.
- Hulk! Po co wam ten bożek piorunów, kiedy macie przed oczami prawdziwego herosa, haha! - Herc wypił kolejny łyk z piwa, gdzie kilka kropelek skapnęło mu z brody na koszulkę z napisem "I love Avengers".
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 274
Wysłany: Sob 19 Mar, 2016 17:00   

Z ust Starka wydobyło się coś pomiędzy jęczeniem a warkotem godnym wściekłego niedźwiedzia. No nawet w spokoju kaca nie może odespać. Ale się nie ruszył, nawet kiedy Brucey pacnął na kanapę obok niego, a właściwie na tę drugą część tak zwanej "elki".
- Znowu się naoglądałeś Williamsa? - mruknął, zasłaniając ramieniem oczy. Ktokolwiek z nim przyszedł, a słyszał ciężkie kroki, to nie zamierzał go oglądać.
- A właśnie - zaczął, ziewając. - W warsztacie mam twoje spodnie. Możesz przekazać Hulkowi, że jego wielki tyłek nie będzie już kłopotem.
Już miał zapytać po jaką cholerę wzywa Point Breaka, kiedy drzwi windy się otworzyły i do środka wszedł Hercules. Z piwem pod pachą.
Jak na pieprzonym dworcu.
- Jarvis, nie wpuszczaj na piętra mieszkalne i na poziom z warsztatem i laboratorium nikogo poza mieszkańcami, Foster i Carter. Niech się nauczą zapowiadać.
- Bo jest trzeźwy, w przeciwieństwie do ciebie, opoju - rzucił w stronę greckiego herosa, zastanawiając się za co go te mity tak naprawdę chwalą.

//Avengers poznali Herculesa podczas któregoś z pobytów w SHIELD.




 
 

Thaddeus Ross
[Usunięty]



Wysłany: Nie 20 Mar, 2016 13:07   

//z Środek Lasu; Garaże


Ross chciał porozmawiać z Hulkiem. Co mu mówiło, że ich spotkanie nie musiało się koniecznie skończyć walką. Wzrok jakim obdarzył go Zielony w Kompleksie gdy zaniechał kontynuowania ich potyczki sugerował Thaddeusowi, że Hulk może jednak czasami myśleć trzeźwo.
Ale nawet gdyby nie miałaby to być prawda, faktem było że Thunderbolt złożył obietnicę. A tych dotrzymywał.
Jednak musiał też zrozumieć sytuację Bannera. W prawdzie kolejna transformacja by go nie zabiła, ale z pewnością byłaby bardzo niekomfortowa dla naukowca. Ross odpuścił więc, ale wiedział że prędzej czy później Banner zdoła odpocząć na tyle by zmienić się w Hulka. Czy będzie tego chciał czy nie.
Generał skinął więc tylko głową i ruszył w przeciwnym kierunku niż Banner. Kilkaset metrów dalej, przy nieuczęszczanej szosie był ukryty pick-up wojskowego, którym Ross sam dojechał do wieży Starka.

Thunderbolt zakładał, że jadą do siedziby Iron Mana tylko ze względu na technologię tam dostępną, która była niezbędna do zanalizowania planów. Miał poważne wątpliwości co do tego pomysłu, jednak nic go nie kosztowało odwiedzenie wieży wraz z Bannerem.
Jednak gdy wysiedli z windy, Ross poczuł mocną irytację.
- Czyś ty zwariował?! - generał zastąpił mu drogę, nim obudził Starka.
- To jest tajemnica państwowa, nie powinienem się nią dzielić z Tobą, a z tym pijakiem to już w ogóle. - wyszeptał by jego głos nie doszedł do niczyich uszu. Nie dlatego, że bał się by Stark usłyszał wyzwiska kierowane w jego stronę, tylko ze względu na plany które spoczywały w futerale na gitarę.
- Thor?! - tym razem nie mógł już się powstrzymać przed podniesieniem głosu. Po kłótni między Asgardczykiem a Furym, której doświadczył na Hellicarierze wiedział doskonale, że Thor nie ma prawa być członkiem tego spotkania.
- Bruce. Chcę Ci pomóc. Ale wydaje mi się, że nie za bardzo zdajesz sobie sprawę ile ryzykuję faktycznie próbując Ci pomóc. Mieliśmy się spotkać we dwójkę a nie mieszać w to butnego boga i inżyniera z manią wielkości. Jeżeli mam się z Tobą tym podzielić... - potrząsnął futerałem - ...ma to być w cztery oczy.
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 322
Wysłany: Sro 23 Mar, 2016 19:02   

Powinien się ekscytować wizją ujarzmienia Hulka, ale bardziej wyglądał na zmęczonego. Można było odnieść wrażenie, że od czasu pobytu w lesie do teraz postarzał się o parę lat. Widać było, że te dwie przemiany bardzo na niego wpłynęły. I chociaż wcześniej czuł się dobrze, a w jego ciele regeneracja zachodzi szybciej niż u normalnych ludzi to jednak potrzebował odpoczynku.
- Zwariowałem, dawno temu - odpowiedział spokojnie. Równie spokojnie wstał z kanapy i podszedł do barku, by nalać sobie szkocką. Napił się i chwilę wpatrywał się w lód na dnie. Nawet pojawienie się Olimpijczyka go nie wyrwało z zamyślenia.
- Jesteśmy drużyną - wyjaśnił. A przynajmniej miał nadzieję, że to wyjaśnia wszystko. Na początku misji chciał zataić swój plan przed Starkiem i resztą, ale jak wrócili doszedł do paru wniosków. Po pierwsze, on oddałby życie za Avengersów i vice versa. Po drugie, drużyna nawet w Hulku widziała inteligencję i wartościowego członka. Na swój sposób go cenili. Po trzecie, cóż, coby nie było technologia, którą stanowiła obroża była czymś, co wykraczało poza znany dotąd ludziom świat techniki. Żeby go rozgryźć potrzebował wiedzy Starka i Thora. Stark był geniuszem, a Thor miał wiedze świata, który był tysiące lat za ziemią.
- Tajemnica państwowa? - zapytał rozbawiony - Mam Ci przypominać, że niedawno S.H.I.E.L.D. okazało się być przykrywką dla Hydry? Jesteś w stu procentach pewny, że materiały, które dałeś Fury'emu nie trafią w gorsze ręce niż nasze?
Nie chciał mówić dalej. Jadąc do Stark Tower przemyślał sytuację i wiedział jak ta wygląda Zupełnie jak wojna zbrojeniowa między USA i Związkiem Radzieckim. Przewagę będzie miał ten, co szybciej się uzbroi czy zdobędzie nowe technologie. Nie była to pozytywna wizja i Banner naprawdę nie chciał brać w tym udziału. Och, naprawdę chciał wziąć te plany i stworzyć tę obrożę dla siebie. Wcześniej zostało wspomniane, że nieudany eksperyment, który sprowadził Hulka był spowodowany jego zbyt wielkimi ambicjami i pewnością siebie. Od tamtej pory nauczył się pokory. Ta pokora teraz mówiła mu, że sam albo nie da rady, albo sprowadzi na siebie coś gorszego niż Zielonego.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1094
Wysłany: Sro 30 Mar, 2016 19:56   

Radosne przemyślenia, rozmowy, dywagacje i picie całej grupy Superbohaterów przerwał nagle głos JARVISa.

- Sir, Doktorze Banner. Na dole, przy recepcji, stoi niejaka Katherine Pryde i powołując się na znajomość z Doktorem Bannerem oczekuje, że zostanie wpuszczona do środka.

JARVIS zamilkł, czekając na odpowiedź, czy ma wpuścić niejaką pannę Pryde, czy powiedzieć jej, żeby wróciła jutro, a najlepiej wcale.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 274
Wysłany: Sro 30 Mar, 2016 20:46   

Stark wstał i podszedł do baru i z lodówki wyjął butelkę wody mineralnej. Otworzył ją i wypił całe pół litra jednym ciągiem. Zimno go otrzeźwiło. Gestem wskazał Herculesowi by usiadł.
- Chyba już mu dosyć pomogłeś - powiedział Tony równie zimnym tonem, co resztka wody w butelce, którą nadal ściskał w ręce. Plastik zatrzeszczał zgnieciony. Podszedł do Rossa i spojrzał mu prosto w oczy. - Zapomniałeś dodać, generale, że sam masz taką wielką i dosyć gorącą manię wielkości. I to dosłowną.
Tony był wkurzony i szedł szybkim krokiem w stronę wkurwienia, a wtedy przestanie tu być wesoło. Tym bardziej, że w strategicznych miejscach na swoim piętrze miał rozmieszczone przenośne zbroje, a JARVIS był zawsze gotów uruchomić nowy Iron Legion. Moment przerwy wykorzystał Bruce i Stark miał ochotę przybić nie tylko jemu, a i Hulkowi piątkę [no może z Zielonym Koksem to najpierw wbije się w zbroję].
- Bruce, kiedy chodzi o Rossa, to możesz być pewien tylko tego, że cię wyciśnie jak mokrą szmatę i rzuci w kąt. Nie wiem, który z nich jest gorszy, on - machnął ręką w stronę Thaddeusa - czy Fury. Powiesz, co ten podstarzały Desperado ma w tym futerale, bo na pewno nie gitarę?
Zanim Bruce mógł zareagować, odezwał się JARVIS.
- Wpuść ją i przeskanuj w windzie - wydał polecenie. - Ponownie powiadom Thora, że jest nam tu potrzebny. A skoro nie może się oderwać od Foster, to niech weźmie ją ze sobą.




 
 

Kitty Pryde
[Usunięty]



Wysłany: Sro 30 Mar, 2016 21:48   

//zt. recepcja itd

Podróż windą była nudna. Dziewczyna w sumie nie wiedziała czego się spodziewać. Najważniejsze jednak, że spodziewała się zobaczyć Bannera i móc w trochę lepszej atmosferze pogadać o tematach, które (w przeciwieństwie do bzdur jakimi mógł go raczyć Profesor, bez urazy oczywiście, czy też Mystique, a nawet i Iceman) były faktycznie interesujące i frapujące. Królowa nauk i jej zastosowanie w praktyce! To dopiero coś!

Stark gdzieś w połowie drogi windą dostał raport ze skanu. Dziewczyna nie miała ze sobą żadnej broni. W walizeczce, którą miała ze sobą targała jedynie szczotkę do włosów, parę podręcznych kosmetyków, laptopa i trochę ubrań. Nie posiadała również kartoteki policyjnej. Ot, zwyczajna dziewczyna.

Kitty weszła do pomieszczenia gdy tylko otworzyły się drzwi windy. Mogła wywołać nieco mieszane uczucia. Jej wiek można było określić gdzieś między 17 a 20 lat. Wyglądała młodo, ale garsonka i znajdująca się pod nią przeźroczysta bluzka, a także bardzo mocno podkreślone usta mogły zmylić. Wyglądała trochę jak lolita, trochę jak wamp, jak osiemnastolatka, która chce wejść do klubu "od 21 lat". Na dodatek prawdopodobnie do tego klubu by weszła.

Gdy zobaczyła całe to zbiegowisko zatrzymała się. Prawdopodobnie spodziewała się zobaczyć Bannera, a tu oprócz niego był ten multimiliarder, Tony Stark (o nim zdążyła się naczytać szukając informacji o Avengers i SHIELD), jakiś dziadyga, wyglądający jak zły leśniczy z bajek i jeszcze jeden, średniego wieku (chociaż dla niej dalej dziadek!) kulturysta. Tej dwójki nie znała.

W końcowym efekcie przyjęła maskę profesjonalizmu i wycofania i po wejściu przywitała obecnych słowami.

- Dobry wieczór Panom. Doktorze Banner, cieszę się, że mogę Pana ponownie zobaczyć. Jak Pan widzi, postanowiłam skorzystać z zaproszenia odrobinę szybciej, niż można by się tego spodziewać. Mam nadzieję, że to nie kłopot? - Spojrzała na pozostałych i dodała - Przepraszam, nie przedstawiłam się. Kitty Pryde, miło mi Panów poznać. - uśmiechnęła się, ewidentnie wystudiowanym uśmiechem. Nie to, że brzydkim, czy sztucznym, co... nie do końca radosnym.
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 322
Wysłany: Sob 02 Kwi, 2016 13:10   

Banner wolał by Stark nie wtrącał się w dyskusję z Thaddeusem. Mieli tak skrajne charaktery i poglądy na świat, że nigdy się nie dogadają. I chociaż się zgadzał po części z Tonym to on sam ująłby to w inny sposób. Sam też nie uważał Fury'ego i Rossa za najgorszych ludzi. Fakt, każdy miał swoje za uszami, ale żadnemu z nich nie można było odmówić zalet. Szef SHIELD był, zdaniem Bruceya, dobrym człowiekiem. Co by nie było, zawsze dbał o nich. Na swój sposób, ale dbał. Raczej nie ufał agencji a nie jemu. A co do niedoszłego teścia... Cóż, też żałował tego, co się stało, też chciał dobrze. A że dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane to już inna sprawa.
- Co? - mruknął do siebie, kiedy usłyszał, że dziewczyna już pojawiła się w Stark Tower. Zdziwiło go to. Tak, zaprosił ją, ale nie spodziewał się jej w ciągu paru dni, a co dopiero paru godzin.
Prawie parsknął śmiechem, kiedy zobaczył dziewczynę w windzie. Wyglądała jak korporacyjna biurwa a nie nastolatka, która wcześniej spotkał. Jakoś mu to nie pasowało do niej, chociaż na swój sposób było to... urocze. Banner pokręcił głową.
- Zamknij. Się. - Powiedział dosadnie, tak by usłyszał go tylko Stark, obok którego właśnie przechodził. Wiedział, no po prostu wiedział, o czym myśli Żelazko. Najchętniej by mu teraz przywalił.
- Witaj Kitty. Nie spodziewałem się Ciebie tak szybko, ale nic nie szkodzi - powiedział, kiedy podszedł do dziewczyny. - Mów mi Bruce - dodał po chwili.
Stanął za dziewczyną, dotknął jej ramion i popchnął wprowadzając bardziej do środka.
- Kitty spotkałem w Instytucie Xaviera. Jest mądrzejsza od Ciebie Tony - stwierdził i wyszczerzył się mężczyzny. - Pomyślałem, że pomożemy jej w rozwijaniu talentu.
W sumie nawet miał później zamiar porozmawiać ze Starkiem o jego funduszu, który założył dla młodych i inteligentnych ludzi, by mogli zdobyć wyższe wykształcenie. Właściwie zrobiła to Pepper, by poprawić jego wizerunek. Ale to później. Teraz modlił się, by dzieciaki z przedszkola zwanego Avengers nie zrobiły czegoś głupiego.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1094
Wysłany: Wto 05 Kwi, 2016 13:39   

//Lądowisko dla śmigłowców

Robot, który niósł Matta nie użył głównych przejść tylko tych, które były przeznaczone dla Iron Legionu. W całej wieży były przejścia tylko dla mechów. Wszystko ze względu bezpieczeństwa, by nie straszyły ludzi na korytarzach. Dlatego Matthew mógł pozwiedzać sobie trochę inną część Stark Tower. Jakkolwiek można zwiedzać będąc trzymanym za kostkę i wisząc głową w dół. Na wysokości jego wzroku było mechaniczne kolano.
- Sir, ten młodzieniec próbował zeskoczyć z lądowiska - powiedział JARVIS wchodząc na poziom, który zajmował właściciel. - Co mam z nim zrobić?
Robot ani myślał (serio?) postawić chłopaka na jego własnych nogach.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Thaddeus Ross
[Usunięty]



Wysłany: Wto 05 Kwi, 2016 13:53   

Cała ta sytuacja śmierdziała Rossowi na kilometr i to od momentu, gdy Banner zarządził powrót do Stark Tower.
Generał zupełnie inaczej sobie to wyobrażał. Myślał, że spotkają się w ustronnym miejscu, przetransportują się do jakiejś zacisznej kryjówki czy to Bruce-a czy to Thunderbolta i tam opracują dalszy plan działania.
Tymczasem, zamiast tego stał w pomieszczeniu z Tonym, którego uważał za skończonego półgłówka, greckim bogiem i jakąś dziewczyną. I zmierzał do nich Thor. Każdy z nich (prócz Kitty) mógł mieć zastrzeżenia co do natury urządzenia, jakie miał zamiar pomóc stworzyć Bannerowi. Stark swoim wszędobylstwem mógł (znowu) stworzyć ogromny kryzys, Herculesowi mógł nie przypaść do gustu idea stworzenia urządzenia, które potencjalnie byłoby w stanie zrobić z niego zwykłego śmiertelnika. O Thorze nie wspominając, jego zdanie na temat Obroży generał poznał z pierwszego rzędu w trakcie odprawy.
Oprócz krótkowzroczności Bannera, jeszcze bardziej irytowało go jego nastawienie. Ross oferował mu to czego zawsze pragnął, Bruce miał to na wyciągnięcie ręki. Zamiast starać się, by ten plan faktycznie wypalił i by nie zostali przyłapani na gorącym uczynku przez Tarczę, zachowywał się jakby miał - kolokwialnie ujmując - wyjebane.
Ross czuł jak materiał jego kurtki przylega do ciała, gdy w rzeczywistości to jego sylwetka zaczynała się zwiększać. Może i Ross przybierał formę Rulka tylko w pełni świadomości, jednak był to już swego rodzaju odruch gdy czuł się zagrożony.
- Nie jestem jej częścią. - warknął do zięcia, wwiercając się w niego żółtymi już tęczówkami.
Po sekundzie sapnął ciężko a jego ciało się ,,uspokoiło".
- Dałem je Fury-emu. Nie Tarczy. - powiedział z naciskiem. Ross nie był głupcem. Podzielał zdanie Bannera na temat SHIELD. Nie była godna zaufania, co innego jej naczelnik. Jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało, takie były realia.
Chciał dodać, że nie oddał im planów lecz samą Obrożę, której autentyczność była jednym wielkim znakiem zapytania. Co oznaczało, że Ross zatrzymał dla siebie bardziej wartościową wersję Obroży. Nie. Nie dla siebie. Dla Bruce-a.
Przytyk Starka, zbył pełnym zażenowania pokręcenia głową. W mniemaniu generała, Tony był niczym dzieciak z zabawkami. Z tą różnicą, że ten dzieciak sam potrafił skonstruować te zabawki, a co gorsza były one w stanie zabijać.
Ross w żaden sposób nie zareagował na słowa Tonego. Zignorował go. Przynajmniej w sensie werbalnym, słyszał co mówił do niego i na jego temat lecz nie zwracał się do niego. Nawet na niego nie patrzył. Bał się, że go szlag trafi i rozmaśli go na podłodze zanim się zakuje w zbroję.
Gdy jednak wynalazca wspomniał o jego futerale, Ross spojrzał jedynie chłodno na Bannera.
- Musiałem się upewnić, że nikt Cię nie śledzi. - odparł krótko. Tak, miał broń. I co z tego? Wszyscy wiedzieli, że Bannera nie da się zabić kulą.
Gdy Stark rozkazał Jarvisowi wprowadzenie do pokoju trzech kolejnych osób, wspomnianego wcześniej Asgardczyka i dwóch cywili, Ross zaniemówił. Tego już było za wiele. Jednym jest omawianie spraw Obroży w towarzystwie osób o nadprzyrodzonych zdolnościach, ale jeszcze inną - gorszą - w obecności cywili. Cywili! Do jasnej cholery, to jakaś szopka.
Ross skorzystał z tego, że na piętro wjechała winda.
- Nie przeszkadzajcie sobie. Widzę, że macie ważniejsze sprawy na głowie. - powiedział głośno i ruszył w kierunku windy, po drodze lekko skinając głową dziewczynie w geście przywitania. Nie zamierzał się przedstawiać imieniem i nazwiskiem, jeszcze tego brakowało.
- Zawiodłeś mnie Bruce. Myślałem, że się zmieniłeś ale jesteś taki sam. Odezwij się jak zmądrzejesz. - powiedział do Bannera, przystając przy nim i ściszając głos tak by tylko on mógł go usłyszeć.
Po tym bez słowa wszedł do windy, wcisnął przycisk i nie odwracając się twarzą do wnętrza pokoju stanął, czekając aż zasuną się za nim drzwi. Jeżeli ktoś jeszcze go obserwował to mógł zobaczyć kolejne, pełne zażenowania pokręcenie głową.

z/t (jeżeli nikt nie zamierza mnie zatrzymać)
 
 

Matthew Redman 

Marchewkowy Potwór




Imię i nazwisko: Mattew Redman
Pseudonim: Świetlik, Matt
Data urodzenia/Wiek: 17.02.1995/ 17 lat
Zdolności: Manipulacja Świetlikami (małymi kulami ognia)
Dołączył: 07 Lut 2015
Posty: 876
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Sro 06 Kwi, 2016 16:48   

-Tje, Facet?! Co to ma być?! - Takie były pierwsze słowa Matta, gdy zorientował się, że już nie zwisa, lecz lata - EJ! Postaw mnie no na glebę! Co ja takiego zrobiłem? Na żartach się nie znasz?

Tak, metalowa skorupa nie miała poczucia humoru... w takim razie czemu chciała wrzucić Matta do zsypu na śmieci? Choć nie, czekaj... to chyba nie zsyp. To jakiś tunel... ale nie śmierdzi, nie ma jakiś worków... No, na pewno to nie jest zsyp. Tylko czemu ta konserwa go tu ciągnie?! I gdzie do cholery jest TU?!
Matthew rzucał się energicznie, próbując się wyrwać. Niestety żelazny uścisk kopii Iron Mana nie zelżał ani o jotę. W pewnym momencie chłopak postanowił oszukać maszynę. Przestał się ruszać, i zwisł luźno, jakby co najmniej zemdlał.

Ale skoro robocik nie dał się nabrać (Zakuty łeb jeden), i w końcu doprowadził Świetlika przed oblicze Starka (i nie tylko), chłopak przestał odgrywać trupa.
-Hej ludzie, co tam słychać? - Zapytał rozglądając się po zgromadzonych. - Może i bym się wam ukłonił z grzecznością, ale w obecnym położeniu nie wyglądałoby to najnormalniej. O, Pani Nauczyciel! Co tam... przyszłaś na moją wycieczkę? - Spytał się Pryde. Sam nie wiedział, czemu nie zasugerował, że na wycieczkę wybrało się więcej osób. - A właśnie. Ja wiem, że się na kompach znać... a rozmawiać z takimi zakutymi deklami potrafisz? To wytłumacz mu, że ja nie chciałem nigdzie z żadnego lądowiska zeskoczyć. Aż taki szalony nie jestem!
 
 

Kitty Pryde
[Usunięty]



Wysłany: Sro 06 Kwi, 2016 19:14   

Kitty postanowiła zignorować "dziadka leśnika". W końcu nie jej cyrk, nie jej małpy.

Słysząc jak Banner ją przedstawia Starkowi zawstydziła się nieco. Na szczęście nie musiała się tłumaczyć, bo nagle pojawił się nowy obiekt zainteresowania. Fakt, że obiekt zainteresowania niósł Matta był drugorzędny. Swoją drogą, co robił tu chłopak? Nie ważne, widać jakieś swoje powody miał.

Natomiast robot... to co innego. Dziewczyna puściła walizeczkę i ignorując wszystko w około, zaczęła się przyglądać. Nie była pewna, czy może dotykać robota, ale bardzo wnikliwie zaczęła szukać możliwości "dostania" się do niego. Oczywiście dostanie się fizyczne, pozbawienie go rączek i nóżek było znowu drugorzędne. Powinna sobie z tym poradzić, oczywiście. Nawet pewnie i złożyć tą zabawkę znowu do kupy, ale ciekawsze było oprogramowanie tej zabawki. Zaczęła więc szukać fizycznych portów dostępu, materiału, z którego można by zrobić anteny, a przy okazji siłowników ramienia, trzymających chłopaka. To faktycznie tylko "przy okazji", bo jeśli nie dostanie pozwolenia, nie zamierzała rozbierać urządzenia przy jego właścicielu. Zwłaszcza właścicielu, który nosi dość często zbroję. I rozwalił (no, może nie sam) pół Manhattanu.

- Matt! Myśli samobójcze, czy skoki na spadochronie? A może odkryłeś w sobie nowy talent? - powiedziała cicho, raczej do uszu chłopaka, niż pozostałych zebranych.

Jej zainteresowanie urządzeniem widać było gołym okiem. Reszta świata praktycznie przestała istnieć. W pewnym momencie ewidentnie doszła do jakiegoś wniosku, spojrzała na robota i stwierdziła.

- Nie widzę łatwego dostępu do panelu zmiany trybu działania i wczytania nowych rozkazów. Na teraflopy danych, potrzebne do przeprocesowania ruchu potrzebnego do złapania Matta, rozmowy i stosunkowo dużej autonomiczności, wybacz, nie masz w sobie miejsca. Za to do przesłania komend ruchu i ścieżki audio nawet zwykłe WiFi 2,4GhZ wystarczy. Teraz. Albo steruje Tobą jakiś geek z ciemnego pokoiku, ale w to wątpię, bo nie pasuje mi to do miejsca, gdzie jestem, a na dodatek nie widzę tu wystarczającej liczby kamer, albo jesteś pseudo-SI z jasno rozpisanym modelem działania, a ochroniarze na dole to tak tylko na pokaz. I aktualnie wydajesz polecenia tej maszynce. Masz jakieś imię? - zwróciła się do urządzenia i po chwili dodała - Myślę, że możesz go puścić. Skoro raz udało Ci się go złapać, uda się ponownie, a wątpię, by Matt od razu rzucił się przez okno

Kitty oczywiście nie zdawała sobie sprawy z istnienia zaawansowanych urządzeń pochodzących z poza planety. Nie wiedziała, że istnieją (poza ziemią) sieci neuronowe przewyższające swoją kompleksowością umysł ludzki. Bo niby skąd miała wiedzieć. Mając jednak dane, które miała, wniosek o komputerze centralnym zawiadującym budynkiem (bo skoro zawiaduje robotem, to pewnie ma i oko na kamery, a może i kolejne roboty!). O istnieniu JARVISa i jego działaniu również nie miała pojęcia. Wszystko przed nią!

Mogła oczywiście wyłączyć robota przechodząc przez niego, ale byłby to szczyt chamstwa, a dziewczyna, mimo, że była geekiem, zazwyczaj nie zachowywała się po chamsku. Jeszcze by jej rachunek wystawili za popsucie zabawki...
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 274
Wysłany: Sro 06 Kwi, 2016 20:11   

- Przecież nic nie mówię - powiedział urażony Stark, otwarcie gapiąc się na Kitty i zastanawiając się czy już się z Bannerem przespała, czy też obiecała mu to tylko za możliwość dostania się do budynku i na to piętro. - Mądrzejsza w czym? - stwierdził z nieco aroganckim uśmieszkiem.
Odpowiedzi się nie doczekał, bo generał Ross postanowił strzelić epickiego focha. I to w dodatku przy osobie, którą być może ta obroża i jej plany najbardziej interesowały, a którą była panna Pryde.

JARVISOWI kazał przywlec intruza w dość niekonwencjonalny sposób. Thaddeusa kompletnie zignorował, nawet ostentacyjnie ziewając.
- JARVIS? - odezwał się, kiedy drzwi windy się zamknęły.
- Tak, sir?
- Przeskanuj zawartość futerału na gitarę, którą ma generał Ross. Chcę mieć kopie wszystkiego, co tam jest.
- Oczywiście, sir.
- I cofnij mu wejściówkę do budynku. Nie obchodzi mnie kim jest, nie ma wstępu za drzwi hallu.
- Zaraz wprowadzę odpowiednie ustawienia i powiadomię ochronę.

Tony podszedł do kumpla i położył dłoń na jego ramieniu.
- Nie przejmuj się tym starym dupkiem. Ciesz się, że nie został jednak twoim teściem - powiedział pocieszająco, a potem szepnął Bruce'owi na ucho. - Zamierzasz ją zaciągać do łóżka?

Przezornie odsunął się, a wtedy pojawiła się członek Iron Legion, targając ze sobą intruza trzymanego za nogę, którego potem mało delikatnie puścił na podłogę. I najwyraźniej znał on Kitty.

- Skoro już zapraszasz tu przyjaciół, to może powiadom mnie lub Jarvisa o tym? - zasugerował dziewczynie.
Podszedł do chłopaka, złapał go za kark i zaciągnął na sofę obok żłopiącego piwo Herculesa.
- Masz pięć minut na logiczne wytłumaczenie co robisz w moim budynku, na piętrach zastrzeżonych dla uprawnionych osób i czemu próbowałeś się zabić. I oby to miało sens, bo inaczej przelecisz się jeszcze raz.

- Hej! - powiedział głośno, kiedy Kitty zbliżyła się za bardzo do członka Iron Legion. - Znam to spojrzenie. Nie wiem kim jesteś i co tu chcesz robić, ale nie będziesz niczego rozbierać na czynniki pierwsze. No chyba że to będę ja - dodał z uwodzicielskim uśmiechem. - A on nie jest rozmowny tak jak ja. - Poklepał robota po ramieniu. - Jarvis zabierz go zanim nasz gość znajdzie śrubokręt.
- Oczywiście, sir - z ukrytych głośników rozległ się ponownie głos Jarvisa, a Iron Legion uniósł się nad podłogę i odleciał.
- A teraz, Brucey, raczysz wyjaśnić ten cały bajzel? - Stark założył ręce na piersi i popatrzył wyczekująco na Bannera.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 322
Wysłany: Czw 07 Kwi, 2016 18:42   

Banner stał przy windzie, kiedy Ross chyba próbował pokazać, kto tu jest prawdziwym facetem. Przynajmniej takie odniósł wrażenie. Dla niego była to gra pozorów, zaprezentowanie swojej siły i poniekąd zastraszenie. Zmarszczył czoło i zacisnął dłonie w pięści. Nie pozwoli się zastraszać we własnym, tymczasowym, domu. Nie pozwoli też by jego niedoszły teść tak się zachowywał. Hulk był gotowy. Słyszał go w swojej głowie. Udzielała mu się jego wściekłość i poniekąd podzielał jego zapał do spuszczenia łomotu generałowi. Jego oczy lekko nabrały odcienia zielonego.
Kiedy mężczyzna zniknął za drzwiami windy, Brucey ze świstem wypuścił powietrze. Rozmasował bolące od zaciskania knykcie.
- Oj wierz mi, zmądrzałem. Bardzo zmądrzałem - warknął ni to do siebie ni to do Thadeussa. - Masz to? - zapytał Tony'ego i, poniekąd, JARVISA.
Brucey naprawdę zmądrzał. Już raz był na łasce i niełasce rządu i Thaddeusa. Już raz im zaufał i widać jak skończył. Tym razem skorzystał z technologii w Stark Tower. Wiedział, że prędzej czy później JARVIS przeskanuje wszystko to, co posiadał przy sobie Rulk.
Miał ochotę strzelić facepalma, kiedy zobaczył chłopaka niesionego przez robota. Nie zrobił tego. Nawet nie miał siły przypominać chłopakowi o jego ostrzeżeniu w lesie, by nie robił z siebie debila. Nie wiecie jak go kusiło, by podejść do niego i strzelić mu w tył głowy. Tak dla otrzeźwienia.
- Tego - wskazał ręka na chłopaka - i jeszcze dwójkę przywiozłem przypadkiem. Postanowili zakraść mi się do auta, kiedy byłem w Instytucie Xaviera. Mieli tam jakiś wypadek i bardzo słabo wyposażone zaplecze medyczne, kiedy więc ich złapałem, to stwierdziłem, że przywiozę tutaj, by ktoś sprawdził, czy wszystko z nimi w porządku. Tam też poznałem Kitty i jak wspomniałem, jest mądrzejsza od Ciebie, co zdążyłeś chyba zauważyć. Zaprosiłem ją do Stark Tower, bo stwierdziłem, że może się czegoś tutaj nauczy i nam pomoże w... czymkolwiek.
W sumie sam nie wiedział, w czym mogłaby pomóc. Nie był specjalista od komputerów. Wiedział jednak, że dogada się ze Starkiem, do którego właśnie podchodził. I wierzcie mi, znowu go kusiło, by komuś przylać. A obiektem zainteresowania jego pięści był tym razem Tony.
- Ona. Jest. Niepełnoletnia - wycedził przez zaciśnięte zęby. - Gacie do góry.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Matthew Redman 

Marchewkowy Potwór




Imię i nazwisko: Mattew Redman
Pseudonim: Świetlik, Matt
Data urodzenia/Wiek: 17.02.1995/ 17 lat
Zdolności: Manipulacja Świetlikami (małymi kulami ognia)
Dołączył: 07 Lut 2015
Posty: 876
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Pią 08 Kwi, 2016 14:54   

-Myśli samobójcze? Nie... chyba ostatnio deprechy nie miałem - Skomentował dalej wisząc głową w dół. - Co do spadochronu, to niestety, nie mam przy sobie bluzki Berniego. Nie znasz Berniego? A no tak... cały czas zapominam, że świat nie kończy się na bidulu czy północnym squacie. Barnie to taki mój ziomek. 120 na 90 na 120. Druga noga to samo. Z jego bluzą na pewno udałoby mi się skakać z spadochronem bez spadochronu. A co do talentów, to ja zawsze miałem dar "łażenia" po ścianach i pakowania się w tarapaty. A ten Puszkin nie ma poczucia humoru! - Krzyknął i znowu zaczął się intensywnie szamotać.

Nic nie zrozumiał z prób negocjacji Kitty. Jakieś teraflipy, jakieś gigi.
Czemu ona nie może mówić jak do człowieka? - Przemknęło mu przez myśl - No tak, bo nie gada do ludzi, tylko do kupy żelaza. - Odpowiedział sam sobie.
Przestał się rzucać mając nadzieję, że zaraz go odstawią jak człowieka na podłogę... ale stało się inaczej. Wylądował przy jakiejś włochatej górze mięśni... i alkoholu.
Tak... postawienie Matta obok jakiegoś alkoholika to "świetny" pomysł. Szczególnie, jak chce się słyszeć kilkugodzinny wykład na temat szkodliwości alkoholu, wyższości członków sXe nad innymi ludźmi, wolności i innych takich.
- Cieszysz się, że wyglądasz jak wyglądasz? - Zwrócił się do Herculesa, ignorując Starka - Jesteś z siebie dumny? Wielka góra mięśni, żłopiąca bezwstydnie piwsko. Zapewne nawet nie wiesz, produktem czego jest ta trucizna. Tak, alkohol jest trucizną. Wiesz jak wyglądają ludzie, po ledwo 10 latach picia? Gorzej niż chorzy na raka! I wiesz, że te twoje mięśnie zaraz zmienią się w tłuszcz? Te godziny ćwiczenia na siłce, te tony sterydów... to wszystko pójdzie w niepamięć po ledwo kilu miesiącach! I po co ci to? Po parę chwil radochy? W takim razie po co ćwiczysz? Albo-Albo! Albo jesteś przyszłym bezdomnym pijakiem spod mostu, albo pakerem na siłce, któremu wszyscy zazdroszczą figury i mięśni! Chcesz być zakałą społeczeństwa? A może już taki jesteś? Może ta trucizna już uszkodziła ci mózg i jest ci wszystko jedno?! Jesteś już niewolnikiem? Jeżeli nie, to walcz! - I spróbował wyrwać herosowi puszkę. Jeżeli mu się udało, skierował się do barku i wylał całą zawartość do zlewu. - Sam pomyśl. Nie czujesz się lepiej? Nie czujesz się wartościowszym człowiekiem?

Ok, pierwsza część naprawiania świata w tym pokoju zakończona... pora przejść do drugiej - Do Tony'ego i jego stosunku do kobiet... - Posłał długie spojrzenie w kierunku bogacza, wiał głęboki oddech i zaczął od początku.
-Ja rozumiem, że to twój dom, że to ty ustawiasz tu zasady itd. Ale nie sądzisz, że takie teksty nieprzystojną komuś na twoim stanowisku? Filantropowi! Jesteś dobrym człowiekiem, więc czemu tak się zachowujesz? Boisz się czegoś? Przecież Kitty nic ci nie zrobi. Nie wiem, czy potrafi przechodzić przez ludzi, a nawet jak potrafi, to z tego co wiem, jest zbyt dobra, żeby to zrobić. Więc czego się boisz?
-Ale ja nie o tym... znaczy o tym, ale innym tym. Pewnie wiesz, jakie krążą o tobie plotki. Że albo latasz w swojej zbroi, albo chędożysz po kątach. Mnie nic do tego, co robisz z swoim czasem jako Avanger. Przynajmniej póki nie rozwalasz za dużo. Ale mnie o twój stosunek do kobiet idzie. Czemu ktoś taki jak ty, filantrop, Avanger, dobrodziej nie ma za grosz szacunku. Za grosz szacunku do siebie i do kobiet. Ja rozumiem, że część pustych lalek właśnie na to liczy. Ale serio nie stać cię na nic lepszego? Co jest lepsze: Budzenie się co dzień w innym łóżku, przy innej dupie, bo to kobieta zazwyczaj nie jest, czy zasypiać się i otwierać oczy przy tej jednej jedynej? I nie wciskaj mi tu kitu "Jak nie spróbuje, to nie będę wiedział, czy to ta jedyna" - najpierw się dowiedz, czy to ta jedyna a potem, czy "pasujecie do siebie fizycznie"... czy jak ty sam siebie okłamujesz. - Zakończył, jednak nie spuścił oczu z Iron Mana.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 274
Wysłany: Wto 19 Kwi, 2016 16:42   

Tony rzucił Bannerowi spojrzenie z cyklu "kpisz czy o drogę pytasz?". Chwilę później JARVIS potwierdził zakończenie skanowania oraz umieszczenie danych w kilku różnych lokacjach.
- Oby ci to zmądrzenie pozostało na stałe - mruknął do Bruce'a. - Dać się drugi raz wykorzystać przez Rossa zaniżyłoby twoje IQ.
Podszedł do kumpla i zaprowadził go z powrotem na sofę, słuchając po drodze jego wyjaśnień i wciskając mu do ręki butelkę piwa, skubniętego z zapasów Herculesa, który odleciał do krainy snów. Na szczęście nie chrapał przy tym.
- To będzie mogła razem z tobą wysadzać TWOJE laboratorium - powiedział tonem sugerującym, że do jego warsztatu panna Kitty nie wejdzie, a na pewno nie bez nadzoru samego Starka. Niestety biedny Tony nie miał pojęcia, że mutantka nie uznaje drzwi i zamków. - Myśl o swoich gaciach, nie o moich - mruknął mu na ucho, po czym poszedł za bar, gdzie wyjął z lodówki butelkę soku pomarańczowego, z półki ściągnął szklankę i nalał do niej napoju, po czym wręczył go Kitty, gestem zachęcając ją by zajęła miejsce obok Bannera. A Tony za to rąbnął greckiemu herosowi kolejne piwo, słuchając tyrady Matthew. Demonstracyjnie stanął przed nim i nie spuszczając oczu z dzieciaka otworzył piwo i duszkiem wypił całą zawartość.
- Po pierwsze, dzieciaku, żadnego wałęsania się po moim budynku samopas. I tak płacę kupę kasy za ubezpieczenie i nie chcę mieć tu twojego trupa. Po drugie, facet, któremu robisz wykład o szkodliwości picia to grecki bóg, który się alkoholizuje od kilku tysięcy lat. Po trzecie - powiedział, pochylając się nad Mattem z groźną miną - zluzuj majty młody. Zrzędzisz jak stara przekupa, spędzająca pół doby na leżeniu w oknie.
Tony wyprostował się i przyniósł sobie i Redmanowi po napoju. Młody dostał sok pomarańczowy, zaś szklanka Starka była napełniona przezroczystym płynem. Czy to woda była czy coś innego, to wiedział tylko Tony.
- Brucey, następnym razem przywieź ze sobą kogoś mniej świętego - powiedział Stark. - A gdzie reszta Twoich nadprogramowych pasażerów?
Nie zamierzał dyskutować w tej chwili o materiałach pozyskanych od Desperado-Rossa, zresztą JARVIS musiał to jeszcze uporządkować.




 
 

Kitty Pryde
[Usunięty]



Wysłany: Wto 19 Kwi, 2016 22:04   

Kitty powiodła wzrokiem za oddalającym się robotem. Miała zignorować zaczepkę Starka i w sumie zrobiłaby to, ale... jakoś nie wyszło...

- Niestety, biologia mnie nie interesuje jakoś przesadnie, a na sekcję zwłok wydaje się pan zbyt... żywy - delikatnie spłoniła się, chyba żałując, że jednak nie ugryzła się w język.

Ponownie spojrzała na Matta.

- Chłopaku, zachowuj się. Nikt nie będzie przez nikogo przechodził. A on - tu skinęła na Tony'ego - mi nie straszny. Ważne, że już nie wisisz do góry nogami. Swoją drogą, kto przyjechał z Tobą? - Powiedziała bardzo cicho, żeby przez przypadek Tony nie mógł usłyszeć. Na szczęście ten udał się w stronę baru. To ułatwiło sprawę.

Nie czekała na odpowiedź Matta. To znaczy... usłyszy ją, ale w pomieszczeniu były ciekawsze rzeczy. Wspomniano laboratorium. No i Tony ewidentnie z kimś rozmawiał. To pewnie ta pseudo-SI. Trzeba się jakoś do niej dostać, ale to później.

Kitty wzięła szklankę soku i uśmiechnęła się.

- Dziękuję.

Dziewczyna chyba była nieco zestresowana jednak. Postanowiła jak najszybciej dostać się na miejsce wskazane przez Starka i nie do końca zwróciła uwagę na ławę / stolik stojący przy kanapie. Teoretycznie powinna była się uderzyć w nogę, ale... ta po prostu przeniknęła przez stolik, a dziewczyna była już przy wskazanym miejscu. W sumie nie było do końca pewne, czy ktokolwiek to zauważył, w końcu w pomieszczeniu działo się dość sporo.

Usiadła, jak przystało na grzeczną dziewczynę, założyła nogę na nogę, upewniając się, że nikt postronny nie załapie się na darmowe porno dla ubogich. Zaczęła sączyć sok.

- Czy znajdę tu jakiś komputer, z którego będę mogła skorzystać? Mam ze sobą parę modeli, które chciałabym sprawdzić, a testowanie ich u mnie jest zbyt czasochłonne. Czym jest JARVIS, o którym mówił pan Stark? - jakby od niechcenia zwróciła się do Bannera.
 
 

Matthew Redman 

Marchewkowy Potwór




Imię i nazwisko: Mattew Redman
Pseudonim: Świetlik, Matt
Data urodzenia/Wiek: 17.02.1995/ 17 lat
Zdolności: Manipulacja Świetlikami (małymi kulami ognia)
Dołączył: 07 Lut 2015
Posty: 876
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Nie 24 Kwi, 2016 22:51   

-EJ! - Oburzył się Matt - Ja się zachowuję, psze pani nauczyciel. - Powiedział z nutką kpiny. OK, Kitty nie była jak większość nauczycieli, ale też nie była jak większość ludzi z jego paczki. - I nie powiedziałem, że ty się go boisz, tylko że on się boi. Boi się i maskuje to końskimi zalotami. A z tamtej perspektywy świat był taki... inny. - No tak. Matt i jego podejście do życia. Jeżeli coś mu doradzą, to zrobi kompletnie na odwrót, bo tak.
-No są ze mną ruskie... Znaczy Yuriy i ta jego... Arlena... Alenka... ALENA! Jak ich widziałem, to byli cali i zdrowi w szpitalu. Czemu w szpitalu? Bo ten cały Główny Psorek narobił zamieszania i Aleksandrowi coś zrobił, i mu się przytrafiło co nie fajnego... no ale wszyscy są cali i zdrowi. A przynajmniej na takich wyglądali, jak ich zostawiałem. Zresztą, Yuriy ogólnie i wcześniej dobrze wyglądał, Alence też nie za mocno się dostało.

Jak wiadomo, Matt jest wojującym abstynentem z kompleksem mesjasza. A co robi wojujący abstynent z kompleksem mesjasza, widząc jak ktoś na złość mu chce się upić? Na pewno nie odpuszcza. Matt też nie odpuścił, widząc, co chce zrobić Tony. Nim mężczyzna przechylił puszkę piwa do ust, chłopak już był przy nim, wyrwał mu ją, a po kolejnym mrugnięciu oka, był nad zlewem, wylewając piwo.

-Po pierwsze "dziadku" nie szwendam się samopas. Chyba nie zabronisz komuś tak młodemu jak ja ćwiczenia na świeżym powietrzu? No właśnie. Po drugie, bujać to my, ale nie nas. Nie żartuj, że jakieś dupy, bo tego na pewno nie można nazwać kobietą, poleci na Twoją "znajomość z greckim bogiem, który alkoholizuje się od kilku stuleci". Po trzecie - spojrzał się z analogicznym wyrazem twarzy jak rozmówca - Zalecanie się do kobiet... a potem do mężczyzn? Syrsly? Że Kitty ci dała kosza, to teraz będziesz się moimi majtkami interesował? Wiesz, ja nie mam nic przeciwko gejom czy lesbijką. Nawet bi mnie nie ruszają. Póki trzymają swoje żądze na wodzy i z dala ode mnie. Więc może zamiast ja luzować swoje spodnie, ty je trochę zepniesz? - Powiedział z hardą miną. Szklankę jednak przyjął i podziękował skinieniem głowy. Wciąż jednak przyglądał się wszystkim zgromadzonym, gotów znowu ratować ich życie i zdrowie i niszcząc ewentualne zapasy piwska czy innego alkoholu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Mortis Proelium Valor Eclipse

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018