{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[Mieszkanie] Piętro Tony'ego
Autor Wiadomość

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 271
Wysłany: Sro 27 Kwi, 2016 17:15   

Stark zrobił krok w tył, mrużąc oczy i sprawdzając, czy mu się aby to nie przywidziało. Dziewczyna od razu awansowała na jego liście interesujących osób. Może nawet jej pozwoli obejrzeć jego warsztat. Na nieszczęście jej pytanie trafiło w próżnię, bo Banner odleciał do krainy jednorożcowych snów, a drzemał oczywiście w taki sposób, że wyglądał na zamyślonego.

- Brucey odleciał razem z Morfeuszem - uprzedził dziewczynę. - Ma w swoim laboratorium wystarczająco dużo komputerów, z których będziesz mogła skorzystać - powiedział. - Just A Rather Very Intelligent System - wyjaśnił nieco enigmatycznie. - Sztuczna inteligencja.

Więcej nie zdążył powiedzieć, bo piwo zostało mu wyrwane z ręki i bezczelnie wylane przez równie bezczelnego nastolatka. Przez chwilę nawet rozważał wylanie wody na głowę chłopaka, ale pomyślał o czyszczeniu sofy i dywanu, więc darował to. Zamiast tego przeszedł do baru, nalał sobie pełną szklankę szkockiej i nie spuszczając z chłopaka oczu usiadł na sofie obok Bruce'a, oddzielony od Matta siedzącą niedaleko Kitty.

- Szwędasz się i masz skłonności samobójcze. Proszę bardzo, idź się pobaw na świeżym powietrzu, ale nie do diabła przeszło 80 pięter nad poziomem ulicy. Nie potrzebuję tutaj skoczków pozbawionych mózgu i podstawowego instynktu samozachowawczego. Jesteś w moim domu i będziesz szanował zasady tu panujące. Nic nie mam do twoich poglądów na życie, ale nie baw się w fanatyka i zbawcę ludzkości, bo tak tylko zyskujesz sobie wrogów.

Tony trzymał mocno swoją szklankę w lewej ręce, nie spuszczając wzroku z irytującego małolata. Niemal go wyzywał do tego, by ten znów próbował mu odebrać alkohol. Nie zamierzał dać się zaskoczyć. Co więcej, zamierzał się bronić. Jeden prawy sierpowy powinien załatwić Matta i wysłać go do krainy nieprzytomności ekspresem.




 
 

Kitty Pryde 




Imię i nazwisko: Katherine Anne Pryde
Pseudonim: Shadowcat
Data urodzenia/Wiek: 1995 / 18 lat
Zdolności: Przenikanie przez ciała stałe
Dołączyła: 03 Lut 2015
Posty: 94
Wysłany: Sro 04 Maj, 2016 00:13   

W sumie dopiero teraz, jak powiedział to Matt, dotarło do niej, w jaki sposób patrzy na nią Stark i fakt, że możliwe, że niektórzy odebraliby to jak zaloty, czy próbę podrywu. OK. Była młoda, może i nie najbrzydsza, ale daleko jej było do Storm na przykład. Chyba, że Stark gustował w typie "szarej myszki". Zupełnie nie docierało do niej, że sama, wybierając strój, w którym pojawiła się u Starka, pozbawiła się atutu "szarej myszki". Ehh... lepiej udawać, że nie załapała i nie rozumie i biedna i niewinna. Tak będzie zdrowiej.

Zawiodła się nieco, słysząc wypowiedź Starka a'propos Bannera. Za to zaintrygowała ją odpowiedź dotycząca JARVIS'a. Nie mogła też zostawić kwestii Matta samej sobie.

- Matt zazwyczaj jest grzeczny. Tylko lubi gimnastykę, co w sumie jest chyba zdrowszym zajęciem, niż siedzenie przed komputerem. Nie kojarzę, żeby miał jakieś myśli samobójcze. - Spojrzała wymownie na Matta, oczekując potwierdzenia tej tezy. W ten sposób mógł sobie załatwić tą odrobinę wolności, której tak chciał. Z drugiej strony, znając chłopaka, gdy pojawi się przyzwolenie na takie zabawy, stracą one swój urok... I tak i tak wyjdzie na plus.

- Powiedział pan, Sztuczna Inteligencja? - przeniosła wzrok znowu na Starka - Chyba pseudo-SI? Na tą chwilę nie słyszałam, by udało się stworzyć sztuczną sieć neuronową przypominającą ludzką, ze zdolnością do nauki, wyciągania wniosków i tak dalej. Czy Jarvis przechodził test Turinga? Pomijam sprawdzanie JARVISa przy testach CAPTCHA, chociaż to też mogłoby być ciekawe. Czyli jednak miałam rację. - dziewczyna zamknęła się na chwilę, ale jedynie na krótką chwilę. Widać potrzebowała tego momentu na dalszą analizę zagadnienia - Jak dużą autonomią dysponuje JARVIS? I czy ma zastosowanie czysto użytkowe, bo to, że zarządzał tym robotem, który tu wniósł Matta, to było oczywiste, wnioskuję również, że stanowi końcówkę systemów monitoringu w budynku, a także podejmuje się swojego rodzaju analizą zagrożenia, ale czy ma zastosowanie również przy doświadczeniach naukowych? Czy może pomóc w skomplikowanych symulacjach? - dziewczyna była mocno skoncentrowana na swojej własnej pracy i aktualnej "zajawce" dotyczącej stworzenia oprogramowania umożliwiającego dogłębną, pełną analizę modeli matematycznych, które uwzględnią nie pojedyncze teorie matematyczne, ale pozwolą na uwidocznienie wyników symulacji danego problemu z zastosowaniem wielu teorii liczbowych, w tym teorii gier, ale również innych, które pozwoliłyby na rozwiązanie kilku, do tej pory nierozwiązanych, problemów matematycznych. A przy okazji możliwe, że pozwoliłaby na bardziej praktyczne zastosowanie, chociaż tutaj musiałaby włączyć w zabawę Bannera i pewnie doktora McCoy. To, co finalnie ją interesowało to stworzenie modelu matematycznego, który pozwoliłby przy analizie DNA, na określenie maksymalnych możliwości mutacji danej osoby. Ale tu potrzebował biologa i ekspertów od DNA. Jej samej zajęłoby to zbyt dużo czasu, a poza tym.. biologia była nudna. Jednak stworzenie oprogramowania, które mogłoby pozwolić na takie analizy... spisanie programu, który ogarnąłby teorie matematyczne... to byłby początek takiej analizy, która mogłaby bardzo pomóc X-Menom i Profesorowi. Raz, można by bardzo łatwo określić potencjał nowych uczniów, a dwa, w skrajnych przypadkach, na podstawie krwi, cebulek włosów, skóry... określić z jakim wrogiem spotkali się X-Men i czego po nim można się spodziewać w przyszłości.

Dziewczyna przez moment miała dość nieobecny wyraz twarzy, zupełnie jakby się rozmarzyła. Trwało to jednak tylko moment. Krótki moment. Realizm, dominujący życie Kitty, podpowiedział jej, że to nie jest projekt na kilka dni, czy tygodni, a raczej lat. Warto jednak cały czas nad nim pracować, a taki JARVIS, jeśli ma również zastosowanie naukowe, mógłby być niezłą pomocą, jeśli nie podstawą do stworzenia takiego oprogramowania.
 
 

Matthew Redman 

Mów do mnie Dom




Imię i nazwisko: Mattew Redman
Pseudonim: Świetlik, Matt
Data urodzenia/Wiek: 17.02.1995/ 17 lat
Zdolności: Manipulacja Świetlikami (małymi kulami ognia)
Dołączył: 07 Lut 2015
Posty: 863
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Sob 07 Maj, 2016 16:13   

Matt posłał Tony'emu spojrzenie mówiące nawet nie próbuj. Nie, nie wyrwał mu szklanki... Jeszcze. Było jednak widać, że jest gotów wręcz rzucić się na gospodarza i "ratować go przed truciem się"
-Po pierwsze, nie szwędam się. To Twoja winda mnie tam zawiozła. W sumie to miałem wybór: skakać po łóżkach medycznych, albo pooddychać świeżym powietrzem.
-Po drugie, tak jak Kitty mówiła, nie mam myśli samobójczych. Wszystko było pod kontrolą. Już bardziej te twoje konserwy mnie naraziły. Widziałeś jak mną rzucały? Jeszcze trochę, a musiałbyś mi płacić odszkodowanie za złamaną rękę!
-Po trzecie, kto jest bardziej pozbawiony instynku samozachowawczego? Ja, który dbam o sprawność swojego ciała, o jego zdrowie, nie palę, nie piję, czy ty, siedzący pół życia w piwnicy, rzadko na dwór wychodzący, co rusz pijany albo spalony. Byłeś ostatnio u dobrego lekarza? Pewnie nie, bo by ci powiedział, że twoje ciało jest dwa, trzy razy starsze niż ty. I tu nie idzie mi o to, jak dziecinnie się zachowujesz. Chcesz się czuć jak 90 letni 30 latek? Czy może na odwrót? Nie słyszałeś, jak ludzie mówią: "Patrzcie na Starka. Nieźle się trzyma jak na swoje 60 lat! Jakie 60?! On nawet 40 nie ma!"
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 271
Wysłany: Nie 08 Maj, 2016 19:46   

Stark rzucił Kitty spojrzenie mówiące, że przy całym swoim geniuszu jest bardzo naiwna jeśli chodzi o jej przyjaciela. Nie zamierzał pozwolić mu na wałęsanie się samopas po budynku choćby miał go osobiście związać i zakneblować. Włupał raz asgardzkiemu bogowi, to poradzi sobie z nastolatkiem.

- JARVIS? - rzucił w przestrzeń, rozsiadając się wygodnie, popijając szkocką i kątem oka pilnując Matta, by nie stracić całej szklanki czterdziestoletniej whiskey.

- Mr. Stark zleca mi wiele zadań, w tym także zarządzanie jego budynkami i Stark Industries, panno Pryde. - Z głośników rozległ się głos JARVISA. - Mam sporą wiedzę o wszelkiego rodzaju eksperymentach naukowych, jakie konkretnie ma pani na myśli? Cieszę się, że będę mógł pracować z panią nad czymś odmiennym od badań pana Starka czy pana Bannera. Ostatnio czuję się znudzony - dodał z lekkim żalem w głosie.

- Po pierwsze - odezwał się Tony, zwracając się do Matta. - Skoro zaprowadzono cię na piętro medyczne i kazano tam pozostać, to tak miałeś to zrobić, BEZ skakania po czymkolwiek. Po drugie, to jest Nowy York, tu nie ma świeżego powietrza. Po trzecie, trochę szacunku. Nie jestem twoim kumplem z podwórka. - Rzucił chłopakowi ostrzegawcze spojrzenie. - Mógłbym być twoim ojcem, choć sama ta myśl budzi we mnie straszliwą grozę. Nikt cię nie nauczył zasad zachowania się w społeczeństwie?

O tak, Redman zdecydowanie nadepnął Starkowi na odcisk i ten serio zaczynał mieć dość nieoczekiwanego intruza. Myśl o wywieszeniu go za oknem i czekaniem aż porządnie skruszeje na mrozie była niezwykle kusząca, tak kusząca, że Tony już chciał powiedzieć JARVISowi, by ten wykonał plan, ale spojrzał na drzemiącego Bannera i stwierdził, że jeszcze tego by brakowało by ten nagle zhulkował.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 320
Wysłany: Sro 11 Maj, 2016 19:28   

Nie spał już od... bardzo długo. Jedna zmiana w Hulka, wypad do Bostonu, kolejna transformacja, powrót, prysznic, wyjazd do szkoły, spotkanie z Thaddeusem... Tak, zdecydowanie minęło dużo czasu nim spał. Wszyscy w międzyczasie zdążyli wziąć chociaż krótką drzemkę (no, może nie Thor, ale on się nie liczy). Nic więc dziwnego, że kiedy usiadł na fotelu, wcześniej wypiwszy drinka od Starka, po prostu zasnął. Tylko na chwilę zamknął powieki, chciał dać odpocząć zmęczonym oczom. Na chwilę. Sekundę, która przerodziła się w dobrych parę minut. Obudziło go to, że powoli opadające ciało nagle zmieniło środek ciężkości i po prostu wyłożył się na kanapie. Nagły zryw go obudził. Wyprostował się momentalnie jak struna. Brucey wyglądał na naprawdę zdezorientowanego. Potarł rękami twarz parę razy biorąc głęboki oddech.
- Co to ja...? - zapytał patrząc się po obecnych nieco zamglonym wzrokiem. Zastanawiał się jak długo spał. Czy zasnął na dłużej czy po prostu przysłowiowo przyciął komara.
- Ja... może pójdę do laboratorium...? - ni to spytał ni to stwierdził. Widać, że potrzebował albo snu albo porządnej dawki kofeiny. Wstał z kanapy, nieco się zatoczył i ruszył w kierunku miejsca swojej pracy.

/zt -> labratoria



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Matthew Redman 

Mów do mnie Dom




Imię i nazwisko: Mattew Redman
Pseudonim: Świetlik, Matt
Data urodzenia/Wiek: 17.02.1995/ 17 lat
Zdolności: Manipulacja Świetlikami (małymi kulami ognia)
Dołączył: 07 Lut 2015
Posty: 863
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Sob 28 Maj, 2016 18:20   

Tony na prawdę uważał, że w spokoju napije się alkoholu w towarzystwie Matta? Nawet po poprzedniej gadce? Ma facet tupet... albo zdolność olewania młodocianych zbawców świata.
Widząc, że gospodarz ma zamiar poczęstować się trutką, Matt doskoczył do niego, zakrywając szklankę ręką.
-Odłóż to, a najlepiej wylej. Poczujesz się wolny i silny. Chyba nie chcesz pokazać biednej Kitty, jak Wielki i Wspaniały, i Genialny i Ogólnie Stark jest słabym tchórzem, co bez kielona nawet z dzieciakami nie potrafi pogadać? Boisz się, czy już jesteś niewolnikiem? Jeśli się boisz, to spokojnie. Nikt ci nic nie zrobi, wszyscy wiedzą, jak wyjątkowy jesteś. Jak jesteś niewolnikiem... jak jesteś niewolnikiem, to ci pomożemy. - Stwierdził, gotów w dowolnym momencie odskoczyć do tyłu (przy okazji, szturchając dość mocno szklanką. Tak, Świetlik miał w poszanowaniu, ile kosztuje strój filantropa, czy whisky).

-Eh... - Westchnął ciężko, zdając sobie sprawę, jak wolno kapujący jest jego gospodarz. - Po pierwsze: nie zaprowadzono mnie tam, tylko ja zaprowadziłem Ruskich. Po drugie, niby taki geniusz z ciebie, a nie wiesz, że im wyżej, tym lepsze powietrze? Tam coś z masą czy innym takim było... - Spojrzał na Kitty, jakby prosząc ją, by wytłumaczyła, co Matthew mógł mieć na myśli. - Po trzecie, mam do ciebie taki szacunek, na jaki zasługujesz. Wylejesz tą truciznę, to od razu mój stosunek do ciebie się poprawi. Pokażesz, że nie jesteś jakimś bogatym żulem, a kimś lepszym! I nie, nie nauczyli mnie życia w zniewolonym i chorym społeczeństwie. Jestem ponad to. Powinieneś być mi wdzięczny, że nie spisałem cię na straty, tylko próbuję ratować przed pułapką konsumpcyjno-morderczego kapitalizmu!

Spojrzał na odchodzącego Bannera, po czym odwrócił się z powrotem do Starka.
-To jest twój przyjaciel, tak? Nie powinneś go złapać i zaprowadzić do jego łóżka? Facet wygląda prawie jak zombie. Nie powinno się laborancić wyglądając jak zombie
 
 

Kitty Pryde 




Imię i nazwisko: Katherine Anne Pryde
Pseudonim: Shadowcat
Data urodzenia/Wiek: 1995 / 18 lat
Zdolności: Przenikanie przez ciała stałe
Dołączyła: 03 Lut 2015
Posty: 94
Wysłany: Pon 30 Maj, 2016 20:42   

Kitty właśnie odniosła wrażenie, że wstąpiła do jakiejś bajki. Nie, nie jakiejś. JEJ bajki. Pseudo, czy nie pseudo, ale SI! Była szansa, że może nawet bardzo przydatne SI!

W tej chwili miała generalnie w nosie, co Stark z Mattem będą wyrabiać. Stark mógł się zapić w trupa, a Matt... mógł mu to skutecznie lub nie utrudniać. Nawet skacząc z barku na kanapę.

- Jarvis, tak? Bardzo, ale to bardzo miło mi Cię poznać. W końcu system do którego nie tylko można mówić, ale jeszcze odpowiada! Jak dobrze idzie Ci analiza teorii prawdopodobieństwa z uwzględnieniem skończonych, ale za to idących w setki tysięcy zmiennych? Chociaż nie. Złe pytanie. Za mało szczegółów - dziewczyna poprawiła samą siebie. W końcu od systemu nie można oczekiwać, a przynajmniej spodziewać się odpowiedzi w stylu "raczej nieźle" - - Ile czasu potrzebujesz na określenie kwadryli, mediany i procentowego prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia X, przy... powiedzmy dziesięciu tysiącach zmiennych o różnych wagach, które mogą zmieniać się w czasie? Chodzi mi o stworzenie modelu prawdopodobieństwa, krzywej, pozwalającej na określenie czasu najwyższego, najniższego itd. prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia. - Tak, to pytanie było lepiej zadane. Odpowiedź w granicach "godzin", pozwoliłaby Kitty na przyspieszenie czasu pracy minimum o połowę. Czyli z nieskończoności do bliżej określonych dziesięcioleci. Odpowiedź w granicach minut, do lat. A sekund, może nawet do miesięcy. O ile oczywiście nie trafi na inne problemy.

Kitty, mimo, że skoncentrowana na JARVISie, usłyszała pytanie. Niestety, przeszła w 100% na tryb "naukowy bełkot", więc coś takiego jak "takt" czy też "dostosowanie wypowiedzi do słuchaczy" odeszły na dalszy plan. Zupełnie nie patrząc w stronę Matta, stwierdziła.

- Wraz ze wzrostem wysokości nad poziom morza zmniejsza się zawartość tlenu w powietrzu w prawdzie pozostaje ta sama, ale zmienia się ciśnienie i zmniejsza się ilość tlenu, który dociera do płuc z każdym oddechem. Ale tutaj i tak jest za nisko. Realne różnice dopiero około 2-2,5 tysiąca metrów nad poziom morza. Jedyne, co możesz na tej wysokości złapać, to kaszel od smogu unoszącego się nad miastem. - stwierdziła, będąc w pełni gotową na zadawanie kolejnych, tym razem już trudniejszych pytań JARVISowi.

Potrzebowała jednak jeszcze jednej rzecz.

- Panie Stark, czy jest tu gdzieś jakiś napęd optyczny, albo chociaż USB? I może jakiś ekran. Chciałabym wrzucić JARVISowi parę zadań domowych. Nic nadzwyczaj niebezpiecznego, raczej próby połączenia kilku teorii matematyki wyższej w jedną całość.
 
 

Tony Stark 

I am Iron Man




Imię i nazwisko: Tony Stark
Pseudonim: Iron Man
Data urodzenia/Wiek: 29 maja 1974, 39 lat
Zdolności: geniusz, zbroja Iron Man
Znaki szczególne: reaktor łukowy w klatce piersiowej, charakterystyczny zarost na twarzy
GXRA 2015
Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 271
Wysłany: Wto 31 Maj, 2016 22:20   

- Mnie również panią miło poznać - powiedział JARVIS, a w jego głosie pojawiła się delikatna nuta ekscytacji. - Zadaje pani bardzo precyzyjne pytania. Przy obecnej wydajności mojego systemu obliczenia nie powinny zająć więcej niż siedem godzin. Doprecyzuję czas zakończenia obliczeń, kiedy otrzymam pełne dane wejściowe.


Gdyby spojrzenia mogły zabijać, to z Redmana pozostałaby kupka popiołu, a może nawet i nie to. Stark nie znosił osób, które marnowały dobry alkohol, a jeszcze bardziej tych, którzy uważali za swoje życiowe powołanie nawracanie innych na swoją "jedynie słuszną" drogę. W milczeniu, niemal zgrzytając zębami z irytacji, przeczekał monolog chłopaka.

- Jeśli jeszcze nie zauważyłeś, tworzę ten kapitalizm, a nawet sprywatyzowałem światowy pokój - wycedził powoli i wykorzystał moment ciszy, gdy Kitty czekała na odpowiedź JARVISA. - JARVIS?
- Tak, sir?
- Nasz gość chce już wrócić do domu. Użyj Mark XLIII do transportu, wyłączając kontrolę wewnętrzną. I nie przejmuj się limitami prędkości.
- Oczywiście, sir - odezwał się ponownie JARVIS.

Tony wstał, chwytając Matta za dłoń, którą macał mu szklankę i naciskając punkt powodujący chwilowy ból.
- Byłbym wdzięczny, gdybyś nie przeprowadzał nachalnej ewangelizacji swoich poglądów na osobach, które ich nie podzielają. JARVIS odstawi Cię do domu.
Po tych słowach puścił chłopaka i wycofał się za kontuar baru, z rozbawieniem obserwując jak za plecami chłopaka pojawia się zbroja Iron Mana i po chwili Matt znika w jej wnętrzu.
- Bye bye! - Stark mu pomachał, a JARVIS uruchomił napęd zbroi i wyleciał z salonu, a następnie z budynku.

- To na czym skończyliśmy? - zapytał Tony Kitty retorycznie, po opróżnieniu szklanki i wyciągnięciu sobie butelki wody mineralnej z lodówki. - A tak, chciałaś wprowadzić dane do systemu JARVISA. I mów mi Tony, pan Stark to był mój ojciec. Chodźmy do warsztatu - powiedział, kierując się do windy i czekając aż Kitty do niego dołączy. Chwilę później jechali już kilka pięter niżej.

//Matt - do szkoły Xaviera - garaż
//Kitty & Tony - Warsztat Starka




 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 203
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 27 Wrz, 2016 00:56   

//zt. Plac przed siedzibą Starka.

Thor wleciał bezpośrednio na taras. Poczekał też, aż Jarvis otworzy drzwi.

- Przyjacielu Jarvisie! Czy będziesz tak dobry i zdobędziesz dla mnie jakiegoś pieczonego dzika!? Albo chociaż jakieś dzikie ptactwo, pieczone oczywiście!?

- Sir. Niestety zdobycie takiego posiłku będzie co najmniej czasochłonne. W zamian proponowałbym zbilansowany posiłek...


Tego Thor już nawet nie chciał słuchać. Otworzył jakąś szafkę przy barku Tony'ego i poczęstował się jakąś przekąską. Pierwsze, co mu wpadło w ręce to czipsy o smaku zielonej cebulki. W sumie lepsze to, niż nic. A przepite odpowiednim napojem nawet zjadliwe. Thor sięgnął po butelkę jakiejś whisky i pociągnął z gwinta. Usiadł na kanapie i doszedł do wniosku, że najpierw spałaszuje przekąski Starka, a dopiero później uda się gdzieś indziej poszukać czegoś normalnego do jedzenia.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Wto 01 Lis, 2016 16:42   

// Mieszkanie Jade Carter


Trening to jest coś, co Steve lubił. Przed serum super żołnierza był raczej chorowitą osobą. Astma, szkarlatyna, problemy z sercem to tylko niewiele chorób, z którymi się zmagał. Ale pojawił się Abraham Eskine, który to zrobił z niego nadczłowieka. Wszystkie problemy zdrowotne odeszły w niepamięć. Mógł robić to, o czym wcześniej mógł tylko pomarzyć. I chociaż nie musiał za bardzo trenować to to robił. Zresztą, co z niego byłby za żołnierz jeśli osiadłby na laurach.
Kiedy wszedł do Stark Tower w ogóle nie było po nim widać, że przed godziną wyszedł z parogodzinnego, ciężkiego treningu. Jedyne, co go zdradzało to torba sportowa przewieszona przez ramię. Znowu postanowił wybyć na siłownię poza siedzibę Avengers. Jakoś tam mu się lepiej ćwiczyło.
Coś jeszcze go wyróżniało teraz. Było to pięć ogromnych opakowań z pizzą. Tak, Steve miał apetyt. Miał ogromny apetyt a ćwiczenia tylko go wzmacniały. Wszedł do windy początkowo z zamiarem udania się na swoje piętro by samemu wszystko skonsumować. Po chwili zastanowienia stwierdził, że może z Tonym na chwilę zakopią topór wojenny. A pizza jest doskonałym kompanem do tego. I piwo. Ale domyślił się, że wszelkie zapasy trunków ma Żelazny Człowiek w lodówce.
Obecność Thora można powiedzieć, że trochę go zaskoczyła. Nie spodziewał się go tutaj. W sumie, nie był świadomy niczego, co działo się w ciągu ostatnich paru godzin w Star Tower. Uśmiechnął się jednak przyjaźnie, jak to on miał w zwyczaju.
- Witaj Thorze. Głodny? - zapytał widząc, że ten opróżnia szafki Tony'ego ze śmieciowego jedzenia. I barek.




 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 203
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Lis, 2016 19:49   

Thor uśmiechnął się na widok Kapitana. W prawdzie wyglądał dość nieciekawie, ale uśmiechał się, co do tego raczej nie mogło być wątpliwości. Resztki jedzenia, jakieś okruchy czipsów, paluszków, krakersów i Odyn jeden wie czego jeszcze w brodzie i... podczas uśmiechu widać było dość dokładnie, również na zębach. Do tego palce przebarwione od różnorakich posypek tych wszystkich przekąsek.

- Witaj, przyjacielu! - Spojrzał na niesione przez Kapitana jedzenie - Czyżbyś poznał sztukę czytania w myślach? Nie chwaliłeś się! Przyznam, że mógłbym zjeść chyba wszystko, co znajduje się w tym budynku, włączając w to zapasy Starka z jego laboratorium! Za to nie jestem pewien, czy da się przepić to, co tu Stark trzyma! - Thor zrzucił wszystko, co znajdowało się na blacie ławy na podłogę, robiąc w ten sposób miejsce dla Kapitana i jedzenia, które ze sobą przyniósł.

- JARVISie, mój niewidoczny przyjacielu, a mówiłeś, że nie da się sprowadzić tu jedzenia! Liczę, że potrafisz sprowadzić go tu więcej! Te okrągłe placki nadadzą się znakomicie! Zdobądź dla nas tuzin!

JARVIS w prawdzie zdawał sobie sprawę z tego, że wykorzystywanie pracowników ochrony do przynoszenia pizzy to cios poniżej ich profesjonalnego pasa, ale z drugiej strony... Może pewną rekompensatą będzie możliwość spotkania Thora i Kapitana Ameryki... Znaczy dla ochroniarza, bo przecież dostawcy pizzy tu nie wpuszczą.

- TAK JEST - odparł metaliczny głos JARVISa. - Dostawa zajmie do pół godziny



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Wto 01 Lis, 2016 20:52   

- Mamy podobny apetyt - powiedział kładąc pudełka z pizzą na zrobionym przez Thora miejscu. Od razu sięgnął po dwa kawałki pizzy, złożył je razem i zaczął jeść. Po co się w ogóle męczyć, jak można obrobić dwa naraz. Wśród rzeczy wciągniętych przez boga piorunów, a teraz leżących na ziemi znalazł puszkę z piwem. Nie mógł się upić, jednak piwo mógł pić dla samego smaku. Inne alkohole zresztą też. Nie uświadczy już nigdy przyjemnego szumienia w głowie, jednak to uczucie palenia w gardle nie da się z niczym innym pomylić. Czasami wystarczyło to, by odgonić niechciane myśli.
Nie, aż taki godny to Steve nie był by rzucać się na zwierzęta laboratoryjne. Co innego pizza. Przytaknął ochoczo głową, kiedy Thor na swój sposób zamówił kolejną partię włoskiego specjału. Chociaż tuzin wydawał mu się ogromną ilością, ale... Cóż, co to dla nich?
- Oglądałeś kiedyś mecz footballu Amerykańskiego? - zapytał włączając telewizor. Właściwie to poprosił JARVISa by to zrobił. Coś czuł, że zgubiłby się w ilości opcji jakie mają współczesne odbiorniki. Fakt, Super Bowl zakończył się w styczniu, ale na pewno gdzieś trwają jakieś rozgrywki międzyuczelniane. I się znalazło. Steve bardziej był fanem baseballu, ale czuł, że do Thora prędzej przemówią faceci szarżujący na siebie na boisku.
- W holu plotkowali o jakiejś kobiecie w średniowiecznej zbroi i mieczem... czy jest coś, co mnie ominęło przez ostatnie parę godzin?




 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 203
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 02 Lis, 2016 22:23   

Thor, jak to przystało na Asgardczyka nie robił sobie nic z typowo Midgardzkich zasad nie mówienia z pełnymi ustami. Odpowiedział więc, jedynie odrobinę mlaszcząc.

- Nie wiem, co to ten futbołl amerykański, ale chętnie obejrzę! To jakiś rodzaj rywalizacji, tak? Przez chwilę oglądał mecz. Po paru minutach dodał nieco skonsternowany - Podobne do Knattleikr, przynajmniej jeśli chodzi o bieganie z piłką. Ale brakuje im pałek. No i skoro noszą zbroje, to gdzie ich miecze i topory? - Zauważył jednak, ze Kapitan chyba nie do końca wie, czym jest Knattleikr, więc dał sobie spokój i skoncentrował się na drugim pytaniu.

- Wydarzyło się. Loki się odnalazł. To, że zbiegł do Midgardu było mi wyjawione. To, że będzie miał czelność przyjść tutaj, do siedziby Starka i buszować po piętrach, to było już za dużo. Lady Sif, którą spotkałeś, dostała zadanie sprowadzenia go do Asgardu. Uparta jest i zdolna. a męstwem przewyższa niejednego męża, ale obawiam się, że Loki to zbyt trudny cel dla niej. Nie martw się, uciekł i zaszył się w jakiejś norze. Raczej szybko nie wróci.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Pon 07 Lis, 2016 16:59   

Thor miał rację, Caps nie miał zielonego pojęcia, co to Knattleikr. Prawdopodobnie nie umiałby tego nawet poprawnie wypowiedzieć, dlatego przemilczał. Musiał się za to chwilę zastanowić nad odpowiedzią dla boga piorunów. Czas myślenia umilał sobie pizzą. Była naprawdę dobra, chociaż to nie to samo, co jadł w pewnej knajpce sprzed parudziesięciu lat. Była prowadzona przez rodowitą włoszkę, ciasto było cienkie i kruche, a sos i dodatki wprost przepyszne. Próbował i teraz pójść do tej knajpki, jednak jak się okazało jest tam teraz Starbucks.
- Thorze, przyjacielu, zapominasz, że ludzie są bardziej delikatni i krusi od Asgardczyków i nawet mimo zbroi walka na pałki i miecze byłaby dla nas... krwawą masakrą. Zresztą, przerabialiśmy to. Jakieś dwieście, trzysta lat temu...
Steve nawet nie wiedział, po co to mówił Thorowi. Przecież on sam chyba lepiej wiedział niż on. W końcu mógł on przybić piątkę z Aleksandrem Macedońskim, pogadać z Hannibalem czy podyskutować z Pitagorasem. Rogers mógłby się nawet założyć, że razem z Heimdallem zakładali się, która strona wygra w wojnach średniowiecznych.
- Nie martw się? - sam nie wiedział, czy to pytanie czy... w sumie, nie wiadomo co dokładnie. Czy Asgardczycy naprawdę mają w naturze umniejszaniu problemu? Loki był w Stark Tower? Jak jest pewność, że znowu tutaj gdzieś nie siedzi? W końcu pod latarnią najciemniej. - Wiesz może co chce znowu zrobić na ziemi?
Niewygodnie jest wszędzie nosić swoją tarczę, a ta jednak bywa bardzo przydatna. Musi pogadać ze Starkiem czy nie da się coś z tym zrobić. No nie wiem? Skompresować? Albo żeby była na zawołanie? Tak samo jak strój Iron Mana. To dobry pomysł.




 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 203
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 07 Lis, 2016 20:55   

Thor przez chwilę sprawiał wrażenie urażonego.

- Ale w Midgardzie też grali w Knattleikr! Ależ to była zabawa! A drobnymi skaleczeniami nikt się nie przejmował! Ehh, Eiríkr blóðöx był w tym całkiem niezły, chociaż trzeba przyznać, Eiríkr na swoim dworze dbał o wszelakie rozrywki! - Thor w końcu zdał sobie sprawę z tego, że Kapitan zupełnie nie ma pojęcia ani o grze, ani tym bardziej o tym, kim był Eiríkr blóðöx. Uprzejmie się zamknął i pochłonął kolejny kawałek pizzy. Na dwa kęsy.

- Czegóż może chcieć Loki? Zemsty na mnie za nieistniejące krzywdy, zniszczenia Midgardu, albo przynajmniej wzięcia go we władanie. Jeśli Fury, albo kto inny nie wymyślił czegoś nowego, to jedynym artefaktem wartym zachodu, który na dodatek znajduje się tutaj jest berło Lokiego. Nie wiem tylko, czy był tak naiwny, by twierdzić, że trzymamy je jak pamiątkę w witrynce, najlepiej otwartej, żeby nie utrudniać mu zdobycia jej. Z drugiej strony Loki jest Asgardczykiem i to przekonanym w pełni o swojej wyższości i traktowanie Starka jak głupszego od siebie byłoby dla niego naturalne. Coś go jednak przepłoszyło, a ani mnie, ani Lady Sif, nie udało się go odnaleźć. A jak Twój dzień?



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Sob 12 Lis, 2016 21:45   

No dobra, wiedział już by nie schodzić na tematy sportowe z Thorem. Kompletnie nie wiedział, o czym ten do niego mówi. Zapisał sobie jednak w mentalnym pamiętniczku (różowym w króliczki z marchewkami) by w przyszłości sprawdzić, o co chodziło w tym Knattleikr i Eirikiem jakimśtam. W końcu nie jest kompletnym ignorantem. A szczerze powiedziawszy to wolał czytać już o tym niż o budowie komputerów kwantowych czy instrukcji obsługi mikrofalówki. W sumie na jedno wychodzi.
Trawił to co powiedział do niego gromowładny. Próbował, próbował i nie mógł zrozumieć toku myślenia Lokiego. Steve był raczej ucieleśnieniem bezinteresownego działania, chęci niesienia pomocy i dobroci. Dlatego ciężko mu było zrozumieć boga oszustów. Jak można tak nienawidzić osób, które były dla niego jak rodzina? Odyn nie mógł być chyba tak złym ojcem. A Thor co? Lał go po głowie w dzieciństwie czy zabrał ukochanego kucyka? To nie mógł sobie zrobić nowego?
- Jak mój dzień? Chyba normalnie. Żadnych braci z urazą o Bóg wie co. - Pomijając Bucky'ego, którego do tej pory nie mógł znaleźć. Najwyraźniej wychowanie przez KGB dało swoje. Cóż się dziwić. Dość wystarczająco poznał Natashę by wiedzieć, że nie produkują oni słabych agentów.
- Jak bardzo poważna jest sprawa, jeśli Odyn wysłał na ziemię jednego ze swoich najlepszych wojowników? Przynajmniej tak zrozumiałem po Twoich słowach o Lady Sif. I czy masz jakiekolwiek wiadomości, gdzie może być to berło? Wiesz, przydałoby się byśmy go znaleźli przed Lokim.
Steve rzucił za kanapę puste opakowanie po pizzy i otworzył kolejne. To samo postąpił z dwiema puszkami piwa, gdzie jedno podał Thorowi.




 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 203
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 13 Lis, 2016 22:52   

Thor uśmiechnął się, słysząc, że w taki sposób nazwana została Lady Sif. Efekt trochę popsuło oregano, które przykleiło mu się do zęba.

- To prawda, niewielu potrafi dorównać Lady Sif w męstwie i wytrwałości. A także w hulankach po zwycięskich bitwach! Chociaż przyznam, że jestem zaskoczony, że Wszechojciec nie zwrócił się z tym do mnie, skoro przebudził się ze swego snu. Miał pewnie swoje powody

W tym momencie rozległo się pukanie i wszedł ochroniarz, pchając przed sobą wózek - barek. Na nim, rozkosznie leżało 12 pudełek pizzy. W sumie dobrze, bo właśnie kończyli ostatnią i w ten sposób rozwiązał się problem "co z ostatnim kawałkiem".

- Dziękuję, wybawicielu! - Thor rzucił w kierunku ochroniarza, podszedł do niego i poklepał go po plecach. - Ratujesz nas od śmierci głodowej! - Może nie był to właściwy argument, biorąc pod uwagę 5, pustych już, pudełek po pizzy... Ale szczerość Thora jak to zwykle bywa zwyciężyła i ochroniarz z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wyszedł z pomieszczenia.

- Z czego wiem, berłem zajął się Fury. Poszukiwanie go tutaj mija się z celem. No, ale tego Loki nie wie i pewnie szybko się nie dowie.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Cap, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1918 roku / 94 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 233
Wysłany: Pon 19 Gru, 2016 17:51   

//Thortilla, zanim przeczytasz posta wbij na gg!

Trawił chwilę słowa gromowładnego. Sytuacja była dziwna... No, może nie dziwna. Tylko nasuwała parę podejrzeń, co do Lokiego. Jeśli Odyn wysyła swoich ludzi na ziemię wiedząc, że jest już na niej jego najlepszy wojownik to... No cóż, do końca najlepiej nie mogło być.
Nie miał czasu jednak by dłużej nad tym pomyśleć, bo przyszło jedzenie. A jedzenie to sprawa nadrzędna za każdym razem. Nie ma nic ważniejszego niż dobre żarcie. Szczególnie jeśli jest to pizza. A skoro nawet Thor pokochał te midgardzkie placki to wszyscy je pokochają. Chociaż nie wiem, czy praktycznie wszystkożerny bóg jest dobrym na takie stwierdzenie przykładem...
- Czyli musimy znaleźć berło przed nim - stwierdził oczywistość, kiedy pożegnał ochroniarzy. Biedni ludzie. Znajomi musieli naprawdę się z nich nabijać, kiedy mówili, że są ochroniarzami w Stark Tower. W sumie to i tak pół biedy. Ochroniarze Avengersów. Tia.
- Thorze, może wyjdziemy do baru? Mam wrażenie, że albo siedzę tutaj albo na siłowni. Wyjście do ludzi powinno dobrze nam zrobić.
A i mają tam większą ilość piwa niż tutaj. Ale tego ostatniego zdania już nie wypowiedział. Po opędzlowaniu jeszcze paru pudełek z pizzą obydwaj mściciele wyszli ze Stark Tower.

// zt x2 -> Hard Rock Caffe




 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1318
Wysłany: Nie 01 Paź, 2017 11:20   

//Plac przed Stark Tower

Wieczór minął nieubłaganie. Po spotkaniu bratem czuła się o wiele lepiej, pewniej. Nawet nie zdawał sobie sprawy ile szczęścia jej przyniósł sam fakt zgody Pietro by współnależeć do Avengers. Co prawda nadal nie wiedziała co na to Steve, ani pan Stark, ale mniej się martwiła o niego niż o siebie. No właśnie… dokładnie to spędzało jej sen z powiek, dlatego podjęła decyzję. Nazajutrz złapie Starka i podpyta się grzecznie jak tam ‘jej sprawa’. Z takimi zamiarami wstała rano. Piętro dla gości prezentowało się … no cóż, szczerze mówiąc nigdy, przenigdy nie mieszkała w takich luksusach, więc pierwsze godziny spędziła na gapieniu się przez ogromne okno. Mahnattan z tej perspektywy prezentował się przepięknie. Dziwnie się czuła górując nad wszystkimi, zerkając na ludzi w postaci maleńkich punkcików poruszających się po mieście. Samochody niczym pudełka od zapałek sunęły wzdłuż ulicy. Budynki z dokładnością co do kątów prostych tworzyły obraz idealnej makiety wprost z utopijnego snu architekta. Wszystko wydawało się tak perfekcyjne, a zarazem kruche. W jej rękach wszystko wydawało się być kruche.

Po długim prysznicu zajrzała do szafy. Nie miała zbyt wielu rzeczy. Gdy opuszczała mieszkanie robiła wszystko pośpiesznie. Na dzisiejszy – miała nadzieje, również wyjątkowy dzień ubrała czarną sukienkę. Talie przepasała cienkim paskiem, a na ramiona zarzuciła wełniany sweter. Krojem przypominał kimono, kolorem ostatni promień czerwieni przy zachodzącym słońcu.

Nie miała żadnego problemu by znaleźć piętro Starka. Już odbiegając od tego, że praktycznie każde należało do niego, ale to na które trafiła za sprawą JARVISa definitywnie musiało być jego. Miejsca było tu na całkiem pokaźną imprezę. Sądząc po wbudowanym tam barze i ilości butelek również. No co? Skoro spędzała te kilka chwil sama to postanowiła pozwiedzać i zapoznać się z terenem. Oczywiście ta samotność w wypadku tego budynku była tylko teoretyczna. Cały czas był z nią JARVIS. Początkowo nie mogła się przyzwyczaić do jego ‘obecności’, ale szybko upewniła się, że jest z niego bardzo pomocny… twór. Ba, czasami nawet lubiła sobie z nim porozmawiać…

Pomimo dość sporej przestrzeni nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Przysiadła znowu, gdzieś w okolicy okna. Założyła nogę na nogę i mniej więcej w tej wygodnej pozycji czekała na Starka.





Strój na gale

 
 

Catseye 





Imię i nazwisko: Sharon Smith
Pseudonim: Catseye
Data urodzenia/Wiek: z wyglądu: 17 lat / nie wiadomo.
Zdolności: Ailuranthropia (kotołak), fotograficzna pamięć, świetnie czyta mowę ciała.
Znaki szczególne: Kocie źrenice, ogon
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 107
Wysłany: Wto 07 Lis, 2017 12:20   

Aktualny wygląd: Manul

// Z piętra Banera (przez bliżej nieokreślną plątaninę innych pięter)

Najpierw coś zachrobotało, zadrepało.
Fuknęło niezadowolone.
Zadrapało niecierpliwie.
Przez chwilę czaiło się w ciemności wciskając nos i łapy w szpary zanim zadźwięczało blaszanym odgłosem, by wypaść kratką wentylacyjną spod sufitu pod postacią zadowolonej kuli futra prosto na kolana kobiety.

- Dużo za dużo piętr. Cats musiała przedreptać tyle ich mnóstwo. I w lodówkach nie ma mięsa. Nic a nic. Gupie! - zamiałczała zamiast powitania, pozornie naburmuszona.

Zdecydowanie pozornie. Zwiedzanie budynku przewodami wentylacyjnymi było nadzwyczaj interesujące i bogate w wydarzenia. Zawierało w sobie między innymi wielką zjeżdżalnię z piętra bannera gdzieś na dół (kogo by obchodziło to, co to dokładnie i ile to gdzieś jest), wdrapywanie się potem inymi tunelami do góry. Skradanie się do zauważonych lodówek. Walka z wiatrakiem tłoczącym powietrze.
A to tylko był pewnie malutki wycinek wieżowca, którego znudzona kotka postanowiła odwiedzić, korzystając z prostego faktu, że wentylacja dochodziła niemal wszędzie i sama bez problemu wciskała się w miejsca gdzie nawet dziecko by nie weszło. Za to dla kota nadawała się – wyśmienicie.

Wdrapała się na kolana udeptując sobie miejsce.

- Sif sobie poszła, już nie chce się chyba gonić po mieście – poskarżyła się na dokładkę, zdradzając prosty fakt, że zwyczajnie musiała zacząć się nudzić, gdziekolwiek tam wcześniej była.
I całkowicie zakładając, że Scarlet musiała wiedzieć kto to Sif.
Była w końcu wiedźmą nie? A one wiedzą wszystko.




W formie ludzkiej: Sharon
Może też wyglądać tak,tak albo tak. A tak jak widzi kamerę lub gdy Morfeusz atakuje znienacka.

"Kiedy zejdziesz na psy - to nie miaucz!"



  
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1318
Wysłany: Sob 11 Lis, 2017 21:46   

W pierwszym momencie pomyślała, że to Stark. Stuknięcia i puknięcia o metalową powierzchnię wywołały poczucie konsternacji i zarazem strachu. Konsternacji, ponieważ myślała, że Iron Man pojawił się w nieco bardziej spektakularny sposób, a nie zleci prosto na nią z kratką wentylacyjną, a strachu... no właśnie, bo odgłos dochodził z nad jej głowy. Nie zadziałał rozsądek, tylko instynkt i choć fuknięcia oraz przydreptywanie wydało się znajome odruchowo wyciągnęła dłonie zatrzymując Catsy gdzieś w połowie lotu. Wanda spodziewała się o wiele większego ciężaru, dlatego będąc pochłonięta przez szkarłatną powłokę osobista kotka wiedźmy poszybowała nieco wyżej. Na szczęście nie użyła całkowitej siły, dlatego uświadomiona, że trzyma nad sobą kulkę futra, obniżyła lot na wysokość swoich zaciekawionych, błękitnych tęczówek.
- A skąd się tu wzięłaś? - Zapytała się gdzieś pomiędzy jednym terkotaniem kotki, a drugim. Ba, nawet nie spodziewała się, że futrzak odpowie teraz zaraz. Najpierw ona musi się wygadać i Wanda nie miała nic przeciwko. Właściwie miała ochotę parsknąć śmiechem. Przed chwilą czuła się niebywale osamotniona a tu proszę. Z nieba, i to dosłownie, spada jej osobisty, wiecznie łażący własnym ścieżkami kot. I to nie byle jaki kot o czym nie chciała zbytnio informować obcych, ale w pewnym momencie i tak dała sobie spokój. Wolała to niż wszechobecna opinia, że jest wariatką i gada sama do siebie.
Nie zamierzała jej trzymać w powietrzu, choć wiedźma zadbała aby i ta pozycja była całkiem wygodna. Owinięta w bezpieczną otulinę z mocy mogła czuć niebywałe ciepło, ale musiała chwilowo się z nim pożegnać. Opuściła ręce i kotka swobodnie wylądowała na kolanach Szkarłatnej Wiedźmy.
- Sif? Już znalazłaś sobie inną panią? - Zapytała z uśmiechem przesuwają dłonią po mieciutkiej sierści.
- Zaraz, zaraz… - Ściągnęła brwi i spojrzała na Catsy tak jakby miała wątpliwości czy ten sierściuch to jednak jej kot, a potem przybliżyła nos do jej łebka.
- Kąpałaś się??? Co to za zapach? Truskawka? Kocimiętka?? - Wyprostowała się wpatrując niepewnie w swojego osobistego kota.





Strój na gale

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 100
Wysłany: Nie 12 Lis, 2017 15:54   

// Sanctum Sanctorum [Strange, Banner, Sif]

Nie spodobało się jej to, w jaki sposób została potraktowana przez Strange'a. Zachował się arogancko i protekcjonalnie w jej osądzie. A skoro sam nie chciał, to będzie musiała znaleźć sposób, by sprawdzić samej czym to tajemnicze Oko jest tak naprawdę. Na razie jednak udała, że temat został wyczerpany i przeszła pierwsza przez portal wyczarowany przez Strange'a.

Znaleźli się z powrotem na piętrze Bruce'a, lecz kota tam nie było, drzwi łazienki w której zamknęła Cats były uchylone. Banner po tej informacji wykorzystał JARVISA by znaleźć niesfornego futerkowca. JARVIS powiadomił ich, że Catsy znajduje się na piętrze Tony'ego Starka, gdzie przebywa również Scarlet Witch.
- Przypadek? - zapytała Bruce'a, kiedy oboje udali się wyżej, tym razem bardziej tradycyjną drogą, przez windę.

Znaleźli tam kota w objęciach młodej kobiety, która siedziała niedaleko okna i aktualnie się przyglądała uważnie zwierzęciu, które siedziało na jej kolanach. Obejrzała się na Bannera z niemym pytaniem w oczach czy zna on tę dziewczynę. Kątem oka obserwowała też stojącego razem z nimi Strange'a, niepewna co on też zrobi teraz.




 
 

Catseye 





Imię i nazwisko: Sharon Smith
Pseudonim: Catseye
Data urodzenia/Wiek: z wyglądu: 17 lat / nie wiadomo.
Zdolności: Ailuranthropia (kotołak), fotograficzna pamięć, świetnie czyta mowę ciała.
Znaki szczególne: Kocie źrenice, ogon
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 107
Wysłany: Pon 13 Lis, 2017 08:40   

Aktualny wygląd: Manul


- Pozwoliłam się przynieść i nakarmić łososiem! - fuknęła kotka zdumiona, że ta oczywista oczywistość nie jest oczywista.
Prawdę mówiąc, kolejność była odwrotna, ale kto by zwracał uwagę na szczegóły.

Na pewno nie Catseye.

- Sif jest zabawna! - wyszczerzyła się na dodatek, zupełnie nie zbita z pantałyku pytaniem Wandy - gdyby była kotem jak należy może nawet potrafiła się z Cats naprawdę ścigać. Aaaaale jest ludziem. Ale i tak mniej niezdarnym niż reszta człowieków wiesz? Mogę się z nią gonić prawie tak jak z kociakiem! Cats tylko trochę musiała na nią czekać! - ucieszona kłapnęła tylko zębami, wyraźnie zadowolona.
Naturalnie, nie zająknęła się słowem o sposobie przekonania dorosłej kobiety (nawet jeśli wojowniczki) do pogoni za kotem przez pół miasta.

Pozwoliła się obwąchać przez moment zanim fuknęła tylko.

- Zmoczyli mi futro w czymś śmierdzącym. Nie podoba mi się to! - dorzuciła, najwyraźniej ze szczerym zamiarem naprawienia sytuacji gdy tylko znajdzie się okazja.
Zwinęła się zadowolona na kolanach, przy okazji okładając się tak by móc leniwie łypać na przybyłych.
Niespecjalnie jednak robiąc jakieś larum - i kobietę i meżczyznę już znała. A stojący za nimi inny ludź nie wyglądał jakoś szczególnie interesująco. Inna sprawa, gdyby miał jakąś makrelę albo stejka.
W sumie powinien mieć.
Powszechnie wiadomo, że przychodząc w gości powinno się przynieść jakiś prezent - pomyślała leniwie.




W formie ludzkiej: Sharon
Może też wyglądać tak,tak albo tak. A tak jak widzi kamerę lub gdy Morfeusz atakuje znienacka.

"Kiedy zejdziesz na psy - to nie miaucz!"



  
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 320
Wysłany: Sro 15 Lis, 2017 17:25   

Poznał ją natychmiast. Siedziała w pewnej odległości od miejsca, w którym się znajdowali, ale nie miał wątpliwości co do tego, że natrafili na Scarlet Witch. Dopisało im ogromne szczęście. Czysty zbieg okoliczności sprawił, że ich zadanie właściwie natychmiast się zakończyło. Przynajmniej jedna jego część. Spojrzał na Sif i porozumiewawczo skinął głową. Odstąpił od swoich towarzyszy, po czym zbliżył się do niespodziewanego gościa. Przez moment zastanawiał się w jaki sposób się tu znalazła, ale po chwili doszedł do wniosku, że bez zgody i wiedzy Starka nie byłoby to możliwe. Kto jak kto, ale ten mężczyzna był przewrażliwiony na punkcie swojej przestrzeni osobistej. Chyba, że do jej naruszenia przyczyniały się piękne kobiety, do których Wiedźma bez wątpienia się zaliczała.
- Sądzę, że nie mieliśmy jeszcze przyjemności się poznać. – z uprzejmym i szczerym uśmiechem zwrócił się do Wandy. – Bruce Banner, przyjaciel i współpracownik Tony’ego. - zaczął od krótkiego przedstawienia swojej osoby. – Moja urocza towarzyszka to Lady Sif, a stojący przy niej mężczyzna o trzeba przyznać dość niecodziennym ubiorze to doktor Stephen Strange. – krótkim gestem dłoni wskazał obie przybyłe z nim osoby. Nie dając kobiecie czasu na odpowiedź przeszedł do kolejnej części swojej wypowiedzi.
- Może wyda ci się to dziwne, lecz tak się składa, że właśnie szukaliśmy twojej kociej kompanki i… ciebie? – tym sposobem jednoznacznie dał do zrozumienia swoim towarzyszom, że mają do czynienia z osobą, której mieli zamiar szukać. W tym miejscu przerwał, oczekując reakcji przede wszystkim samej zainteresowanej. Miał nadzieję, że Scarlet Witch wyczuje, że nie ma złych intencji i wszystko potoczy się spokojnym torem.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 44
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 38
Wysłany: Czw 16 Lis, 2017 16:49   

Strange opuścił portal jako ostatni, a ten zamknął się za nimi nie pozostawiając śladu w tkance czasoprzestrzeni.

Strange specjalnie nie ukrywał tego faktu, ale póki co nie wspominał za dużo otwarcie, ale kilkukrotnie osoba Scarlet Witch zwróciła uwagę jego, jak i jego braci i sióstr. Została jednak uznana za istotę czerpiącą swą siłę z chaosu, ciągle eksperymentującą i poznającą swoje możliwości. Stephen obawiał się również, że próba okiełznania i ustrukturyzowania możliwości Wiedźmy, jedynie ją ograniczy. Ewidentnie siła Strange'a leżała w chirurgicznej wręcz precyzji w stosowaniu magii. Ważny był spokój, opanowanie, ustrukturyzowanie przepływu mocy z innych wymiarów, odpowiednie gesty, czasem inkantacje... to wszystko było kluczem. Wiedźma, jak to już i w bajkach opowiadano, była mniej ułożona, a jej moc pochodziła z emocji i własnych ćwiczeń. Pewnie pod okiem Strange'a mogłaby się wiele nauczyć, jednak do tej pory jakoś nie było sposobności się poznać.

Nie mniej jednak, Strange na widok Szkarłatnej uśmiechnął się szarmancko, a jak tylko Banner przedstawił go, skłonił się w geście powitania. Mimo to dawało się jednak wyczuć pewne napięcie, raczej jednak nie związane z osobami przebywającymi w pomieszczeniu, a z czymś zupełnie innym.

Widział już wiele, ale gadający kot był dość szczególnym przypadkiem. I choćby przez ten fakt budził zainteresowanie u byłego lekarza. Z czysto profesjonalnej ciekawości wziąłby kotkę na laryngostroboskopię i dowiedział się, jak kot jest w stanie w ogóle wydać z siebie tak trudne dźwięki jak ludzka mowa. Nie miał jednak zamiaru dzielić się tymi planami.

- Chciałbym, żeby powód spotkania był o wiele bardziej przyjemny, nie mniej jednak sprowadzają mnie tu kwestie, że tak powiem, zawodowe. A zawodowo zajmuję się, z braku lepszych porównań, podobnymi sprawami jak grupa Avengers. Czy możemy chwilę porozmawiać?



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Luciferum zaprasza! Virtual Kennel Mortis Mystery Town Kundle Proelium

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018