{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[Mieszkanie] Piętro Bannera
Autor Wiadomość

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Sob 30 Sty, 2016 18:53   [Mieszkanie] Piętro Bannera

Stark oddał mu całe piętro, by mógł się urządzić. Brucey jednak wykorzystał tylko jeden pokój z tego wszystkiego. I łazienkę. Nie był przyzwyczajony do luksusów, a od tego, czego potrzebował, czyli laboratorium dzieliło go tylko parę pięter. JARVIS jednak pilnował, by nikt nie wchodził na jego piętro. Chociaż i tak większość pomieszczeń stała pusta. Tony i Natasha usilnie starali się przekonać go do wstawienia czegokolwiek. Z marnym skutkiem.


//Piętro medyczne

Nie, nie czekał na windę. Użył schodów. Za długo by jechała, a on był zbyt wzburzony, by zostać w jednym pokoju ze Starkiem. Martwił się o niego. Odchodził od zmysłów. Myślał, że nie żyje. Był gotów przekopać całą ziemię, byleby tylko odnaleźć tego pajaca, a on co? BRAŁ PRYSZNIC.
Z trzaskiem zamknął drzwi do swojego pokoju. Właściwie nie zamknął. Użył takiej siły, że zamiast zatrzasnąć się odbiły się od futryny i na powrót otworzyły. Zdenerwowało to go jeszcze bardziej. Brucey był jednak osobą, która umiała się uspokoić, więc tylko zacisnął zęby.
Wziął głęboki oddech i ściągnął spodnie. W sumie, nie musiał im nawet pomagać. Wystarczy, że puścił pasek i same spadły. Kopnął je w kąt pokoju i pomaszerował do łazienki, gdzie wziął szybki prysznic. Musiał zmyć z siebie brud i pot. Może i dzieli ciało z Hulkiem, ale nie musi pachnąć jak on. Już po paru minutach wyszedł z łazienki z jednym ręcznikiem owiniętym wokół bioder, a drugim maltretując mokre włosy na głowie.
Idąc do łazienki napisał jedną, krótką wiadomość. Teraz, kiedy wyszedł znowu złapał za komórkę i napisał kolejną.
Ubrania przygotował już wcześniej. Zresztą, za bardzo nie gdybał nigdy nad swoją garderobą. No, chyba, że szedł na randkę z Betty. Teraz jednak szybko się ubrał i wyszedł.

/zt -> Brama z domofonem w instytucie



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Pią 28 Paź, 2016 11:34   

/piętro gastronomiczno-rozrywkowe

Byli z Jane pierwsi. Banner był dalej zaspany i nie zauważył, że Lady Sif i Clint nie weszli z nimi do windy. Kiedy mówił o przejściu na górę w domyśle mówił o wszystkich. Cóż, tak to jest jak się długo żyje samemu. Po czasie przestają się zauważać innych już w ogóle.
- Rozgość się - powiedział włączając światło. JARVIS już dawno dostał zakaz samemu zapalać światło, kiedy on wchodził. Wolał przemykać po cichu przez salon i korytarze. - Zaraz wrócę.
W przeciwieństwie do Starkowego piętra tu było jedynie potrzebne minimum. Sofa, telewizor, jakasz szafka z kwiatkiem, o którego ktoś dbał i w sumie nie wiadomo do końca kto.
Zostawił kobieta i poszedł do swojego pokoju gdzie próbował doprowadzić się do ładu. Szybki, zimny i orzeźwiający prysznic trochę mu w tym pomógł. Przebrał się, bo ubranie miał całe pogniecione.
W międzyczasie przemyślał parę spraw. Dobrze, że Sif zatrzyma się i niego. Będzie miał okazję z nią nieco porozmawiać. Szczególnie o jej misji oraz o tym, co stało sie, kiedy spał. Wyraźnie ani ona ani Clint nie chcieli by Jane się dowiedziała czegokolwiek. Nie dziwił się. Thor mógłby urwać im łby tuż przy odwłokach za narażenia jego ukochanej na niebezpieczeństwo.
- O czym to myśmy? A, jak tam Twoje prace? - zapytał ponownie, kiedy wyszedł ze swojego pokoju.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Jane Foster
[Usunięty]



Wysłany: Nie 30 Paź, 2016 22:32   

Kolejne piętro do rozgoszczenia. Jane powinna zacząć się czuć tu jak u siebie w domu, a jednak tak nie było. Cały czas gdzieś tam z tyłu głowy słyszała głosik, który nawoływał do zebrania gratów i udania się do swojego mieszkania, a potem pójście do pracy. Badania same się nie zrobią. I już chciała zakomunikować Bannerowi, że czas na powrót do domu, gdy ten dodał, że zaraz wróci. Foster kiwnęła głową i rozejrzała się po skromnym piętrze Bruce’a. Skromne, czy nie skromne… i tak o niebo lepsze niż jej małe mieszkanko. Nigdy nie narzekała. Zresztą nie przywiązywała do tego, aż tak dużej uwagi. Całą sobą skupiała się raczej na nauce, tak samo jak Banner, najwyraźniej. Dnie i tak spędzała na uczelni albo gdzieś poza NY w swojej przyczepie, badając różne ciekawe anomalie.
- Och, okay – Odezwała się tylko, zanim zniknął za drzwiami łazienki, ale chyba bardziej do siebie.
Sama natomiast nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Podeszła do okna i starała się wypatrzyć Thora, ale z tej strony nie mogła go dostrzec. Cały czas nie potrafiła się pozbyć wrażenia, że coś się działo, ale specjalnie nie chcieli udzielić jej odpowiedzi. A każdy wie, że panna Foster nie doszłaby do tego kim jest teraz, gdyby nie ta nadprzeciętna ciekawość i chęć zdobywania informacji. Dlatego też zerknęła w kierunku drzwi łazienki zza której dobywał się charakterystyczny dla prysznica, a potem nie zastanawiając się zbyt długo rzuciła pytaniem do JARVISA.
- JARVIS, możesz mi powiedzieć dlaczego Thor wyleciał jak poparzony z swojego piętra? – Pytanie rzucone w eter, ale coś jej mówiło, że zaraz dostanie odpowiedź. Foster nie można zostawić samej, bo zaraz zacznie kombinować. I tak też się stało.
Słysząc pytanie Bannera odwróciła się do niego z niepewnym uśmiechem, zastanawiając się czy coś usłyszał. A jeżeli nie… zapewne zaraz się dowie…
I wtem odezwał się głos JARVISA:
- Doktor Banner go wezwał z powodu przybycia Lady Sif, doktor Foster, i z powodu jej misji pochwycenia Lokiego, który przebywał na terenie Stark Tower - odpowiedział JARVIS, a pod koniec w ton jego głosu wkradło się niezadowolenie wynikłe z faktu, że pozwolił dostać się do środka intruzowi.
Krew w żyłach Jane zawrzała.
 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 121
Wysłany: Pon 31 Paź, 2016 20:20   

// gastronomiczno-rozrywkowe [z Clintem]

Midgardczycy czasem byli kompletnie niezrozumiali w swoich działaniach. Po zabraniu torby i płaszcza Sif podążyła za Sokolim Okiem do windy. Jazda była krótka tym razem. Wojowniczka zdecydowanie polubiła ten sposób poruszania się po budynku w pionie.
Drzwi windy otworzyły się na niemal pustą w porównaniu do tego co widziała na innych piętrach przestrzeń. Akurat trafili na wyczerpująco szczerą odpowiedź JARVISA. Tym razem Sif nie potrzebowała żadnego tłumacza, by zrozumieć emocje Jane Foster, były one aż nadto widoczne i jasne.
- Lady Jane? - zapytała ostrożnie, zastanawiając się, gdzie przepadł Odynson, który w aktualnej sytuacji mógłby posłużyć za bufor pomiędzy nią a Foster.




 
 

Hawkeye 





Imię i nazwisko: Clint Barton
Pseudonim: Hawkeye
Data urodzenia/Wiek: 07-01-1971 / 43 lata
Zdolności: Strzelec wyborowy
Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 61
Wysłany: Pon 31 Paź, 2016 20:58   

Gdy usłyszał słowa JARVISA drgnął. Czyli nie udało się utrzymać sprawy Lokiego w tajemnicy. Zauważył reakcje Jane oraz Lady Sif. To skończy się przynajmniej kłótnią. Pewnie zostałby i spróbowałby uspokoić obie panie ale... miał coś do załatwienia. Jane jest ważna dla Thora więc nie powinna oberwać. A Sif jest wojowniczką... gdyby Jane Foster wpadła w furię na pewno dałby sobie radę.
- Nie pozabijajcie się
Spojrzał raz jeszcze na obie kobiety. Może Thor się jeszcze pojawi? Cóż Clint już tego nie zobaczy.
-Gdyby nasz "przyjaciel" się pojawił nie walcz z nim sama.- powiedział do Sif tak by tylko ona to usłyszała po czym udał się do windy

//zt
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Pon 31 Paź, 2016 21:21   

Zmarszczył czoło tak, że jego brwi prawie stały się jednością. Powoli wszystko układało się w jedną całość. Słowa JARVISa dołożyło brakującego elementu. Czyli to się stało jak przycinał komara? Że go nie obudzili. Co za wredne istoty. Hulk by sobie bardzo szybko poradził z Lokim. Tak samo jak ostatnio. To zielony spacyfikował boga oszustów.
Spojrzał na dopiero co przybyłych Lady Sif i Hawkeye. Więc to starali się ukryć przed Jane. Tym bardziej się nie dziwił. Przeszło mu przez myśl, że współczuje też Thorowi. Kobieta w końcu może pomyśleć, że to on zabronił im cokolwiek mówić. Nie wiedzieć czemu, ale nawet chciałby zobaczyć to, jak bóg piorunów obrywa po łbie od swojej ukochanej. Miła odmiana po obrywaniu od Hulka.
Mruknął coś, co mogło brzmieć jak 'tchórz' w kierunku odchodzącego Clina. Jednak równie dobrze mógł bełkotać o jakiś naukowych rozprawkach. Chociaż nie... brzmiało to jak tchórz. Bannerowi jakoś nie widziało się być tym buforem, o którym właśnie myślała Lady Sif.
- Może... napijecie się czegoś?
Chociaż wiecie co? Był zadowolony, że to JARVIS się wygadał.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Jane Foster
[Usunięty]



Wysłany: Sro 02 Lis, 2016 19:55   

- To Loki żyje? – Ledwo potrafiła wydusić z siebie tą mrożącą krew w żyłach informację. Ostatnio gdy go widziała był… tak… jakby… nieżywy. Wpatrywała się w oblicze Bannera swoim błędnym wzrokiem. Nie do końca rozumiała co tu zaszło, zresztą Bruce najwyraźniej też, skoro jego brwi połączyły się w jedną całość. Wszystko oczywiście z ogromnego zaskoczenia. Nic nie rozumiała… a przede wszystkim nie potrafiła dojść do żadnego konstruktywnego wniosku. Dlaczego Sif i Clint to przed nią ukrywali? Skoro Loki żył i przedostał się na Ziemie to musiało istnieć jakieś tajemne przejście… Może kolejny portal między wymiarami?
Gdy usłyszała głos Sif podniosła wzrok i dopiero teraz sobie uświadomiła, że kilka sekund wcześniej musiała bezwiednie klapnąć na kanapę. Ciężar wiadomości przekazanych przez Jarvisa okazał się być zbyt potężny. Nie potrafiła rozmyślać o tym na stojąco.
- Czy… - Zawiesiła głos zastanawiając się czy chce zadać pytanie, a przede wszystkim czy chce uzyskać odpowiedź.
- …Czy Thor wiedział o tym wszystkim? Dlatego… dlatego pojawił się na Ziemi? – Zapytała starając nie zapomnieć o oddychaniu, aczkolwiek w tym momencie nie pogardziłaby papierową torbą do hiperwentylacji.
Na Clinta już nie zwróciła uwagi. Powiedział coś o nie zabijaniu i walce, dlatego mogła wywnioskować, że sprawa wygląda bardzo, ale to bardzo poważnie.
- Jak to możliwe? Widziałam jak zginął. I jak trafił na Ziemię? Czy to znowu jakaś anomalia? Czy ktoś to zbadał? Wiecie, że zaburzenie ciągu kontinuum przestrzennego może mieć fatalny wpływ na naszą rzeczywistość? – Niby bełkotała, ale chyba coś w tym było. I na dodatek jakoś tak zbladła...
 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 121
Wysłany: Czw 03 Lis, 2016 09:53   

Na propozycję Bannera tylko skinęła głową, zbyt skupiona na reakcji Foster, by móc odpowiedzieć odpowiednio. Zostawiła torbę, płaszcz na podłodze obok sofy, opierając o jej bok tarczę z mieczem, po czym usiadła obok Jane i delikatnie położyła dłoń na jej ramieniu. Przez moment zastanawiała się od czego zacząć odpowiedzi na pytania kobiety. Logicznie byłoby odpowiadać na nie w kolejności w jakiej padały, ale to o tym czy Thor wiedział wcześniej wydało się Sif najważniejsze.
- Thor nie miał o niczym pojęcia, przysięgam na swój honor, Lady Jane - powiedziała z mocą. - Kiedy Thor prosił Wszechojca by ten pozwolił mu powrócić do Midgardu i ciebie, to nie prosił Odyna, lecz Lokiego, ukrywającego się za iluzją Wszechojca. Nadal nie wiemy jak zdołał podejść Odyna i go uwięzić, ale był zbyt pewny siebie i to go zdradziło. Wszechojciec wysłał mnie, bym pojmała Lokiego i sprowadziła go do Asgardu, aby mógł powrócić do swojej celi w lochach. Loki zna wiele tajnych przejść pomiędzy światami, lecz nie obawiaj się, nie sprowadził tu żadnych intruzów z innych światów - zapewniła Sif, pomijając w tym momencie swoje podejrzenia dotyczące powodów, dla których Loki wybrał Midgard na swoją kryjówkę. - Śmierć Lokiego, której byłaś świadkiem, musiała być jedną z jego iluzji. Tylko tak mógł uniknąć powrotu do lochów, by odbyć resztę swojej kary.
Bladość Foster sprawiła, że Sif zwróciła się do Bruce'a.
- Doktorze Banner, myślę, że Lady Jane przyda się puchar trunku znacznie mocniejszego od wody.
 
 

Fandral
[Usunięty]



Wysłany: Czw 03 Lis, 2016 14:16   

Droga z lądowiska na piętro zajęła Fandralowi trochę czasu. Zanim tutaj dotarłl zdążył zwrócić na siebię uwagę osób postronnych. Został także zauważony przez kilka kamer.
Drzwi windy otworzyły się i wyszedł z niej wspomniany wcześniej szermierz. W pomieszczeniu zauważył trzy osoby, dwie kobiety i mężczyznę.
Do uszu Asgardczyka doszedł spory fragment rozmowy Sif i Jane. A więc obecność Lokiego nie była już tajemnicą. Ciekawe ile osób już o nim wie.
- Bądź pozdrowiona Lady Sif - uśmiechnął się - Lady Jane
Ukłonił się i rozejrzał po piętrze. Spodziewał sie tu także Thora, później będzie musiał go poszukać. Albo zapytać o drogę ten tajemniczy głos.
Lady Sif, kobieta z którą walczył ramię w ramię. Bogini wraz z którą stoczył tysiące bitew. Któż by się spodziewał, że Odyn da im to samo zadanie? Któż przewidziałby, że ta dwójka będzie musiała znaleźć osobę którą niedawno wyciągali z więzienia?
Ciekawe czy Odyn wyśle kolejnego wojownika jeśli Sif i Fandral szybko nie wrócą...
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Pon 07 Lis, 2016 15:37   

To Loki umarł? Banner nie miał o tym pojęcia. Cóż, powodem tego może być fakt, że widział się tylko chwilę z Thorem, a i tak większość tego czasu spędził w swojej zielonej postaci. Nie miał też czasu na śledzenie informacji o Lokim prócz tych, związanych z jego berłem.
Im dalej słuchał Lady Sif tym gorsze miał przeczucia. Nie miał zamiaru jednak komentować jej słów, bo była tu Jane. A miał wiele do powiedzenia. Ledwo udało im się ogarnąć, że Loki podszywał się pod Odyna, a jednak są pewni, że nie udało mu się sprowadzić żadnego zagrożenia na ziemię. W to nie był w stanie uwierzyć. Zdenerwował się, że kłamie w tak oczywisty sposób, a do tego znowu przez ich nieuwagę ziemią jest w niebezpieczeństwie. Zawrzała w nim krew, kiedy przypomniał sobie, co ostatnio nawyprawiał. Momentalnie resztki snu odeszły w niepamięć. Zacisnął dłoń w pięści tak mocno, że zbielały mu knykcie.
Uspokój się. Powtarzał w głowie jak mantrę. Nic z czym byśmy sobie nie poradzili na pewno nie sprowadzi na ziemię. Z kamienną twarzą kiwnął głową do wojowniczki i odszedł od nich by nalać do szklanek toniku z ginem. Sobie też nalał. I Sif. Nie nalał jedynie mężczyźnie, który pojawił się na jego pietrze. Gdyby nie ostrzeżenie od JARVISa o przybyciu Fandrala wykopałby go. Dzięki temu szybko skojarzył jego twarz z tą z telewizji sprzed paru lat.
Wróć, miał ochotę jednak go wykopać. Już pomijając fakt, że wbił na jego piętro bez żadnej zapowiedzi, dzień dobry czy pocałuj mnie w dupę. Najbardziej uczulił go fakt, że było tutaj DWÓCH a nie jeden wojownik z Asgardu. Znaczy się, że albo sprawa jest poważna, albo Odynowi zależy na czasie. Albo zależy mu na czasie, bo sprawa jest poważna.
- Witaj, nazywam się Bruce Banner - powiedział do Fandrala jednocześnie podał kobietom szklanki z drinkiem. - Przekażcie swojemu Wszechojcu, że następnym razem jak kogoś będzie chciał wysłać na ziemię z misją pojmania kogoś niech wpierw nas ostrzeże. Ziemia nie jest bezbronna, co chyba zdołaliśmy udowodnić. Umiemy sobie poradzić z problemami we własnej piaskownicy.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

  
 
 

Jane Foster
[Usunięty]



Wysłany: Pią 11 Lis, 2016 12:36   

Sama nie wiedziała co ją bardziej dobiło. To, że Loki znowu był na Ziemi, czy to, że tak łatwo dała się mu oszukać. Uwierzyła, że chciał pomóc, że był skory poświęcić swoje życie dla dobra… po to by pomóc swojemu bratu… ojcu, a przede wszystkim pomścić zmarłą matkę. Zastanawiając się nad tym wszystkim drgnęła niespokojnie, gdy dłoń Sif znalazła się na jej ramieniu. Nie zamierzała jednak jej odpychać. Siedziała oniemiała i wpatrywała się w martwy punkt. Początkowo nawet wyglądała tak jakby w ogóle Sif nie słuchała. Nic bardziej mylnego. Była jej wdzięczna za to w miarę logiczne wyjaśnienie sytuacji i pomimo ukłucia złości, że początkowo chciała utajnić przed nią pewne fakty postanowiła wziąć się porządnie w garść. Przecież powinna się tego spodziewać… fama na temat ‘psikusów’ Lokiego niosła się od wielu… wielu… wielu lat, a z tego co wiadomo nie bez powodu został okrzyknięty bogiem kłamstw.
Już chciała coś powiedzieć, gdy na piętrze Bannera pojawiła się jeszcze jedna osoba. Foster bez problemu rozpoznała w nim przyjaciela Thora i …nagle do wniosków, że sprawa jest o wiele poważna niż myślała. Zresztą sądząc po minie Bruce’a również. Widziała jego złość, dlatego spokojniejszym tonem zwróciła się do asgardzkiego mężczyzny.
- Witaj Fandralu. Czy ciebie również sprowadza pościg za Lokim? – Zapytała, chociaż pytanie należało raczej do tych retorycznych.
Atmosfera stała się jeszcze bardziej cięższa, gdy Bruce zarzucił Odynowi nadopiekuńczość oraz zbyt protekcjonalne traktowanie. Właściwie miał rację, z drugiej jednak strony to on pełni piecze nad Midgardem przez … horrendalnie długi czas. Nie powinien, aż tak go za to winić.
- Może faktycznie się napijemy – Nie musiała jednak prosić, ponieważ Banner wręczył po szklaneczce czegoś mocniejszego.
- Lady Sif, czy wiesz, gdzie znajduję się portal, przez który Loki przemieścił się do Midgardu? Chciałabym to miejsce zbadać i jakoś… zabezpieczyć. …No wiesz ze względu na to co się stało ostatnio… - Zwróciła się do kobiety kierując wzrok na twarz wojowniczki.
 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 121
Wysłany: Sob 12 Lis, 2016 10:02   

Podziękowała Bannerowi skinieniem głowy za napój, ale upiła ledwie łyk z grzeczności i odstawiła szklankę. Nie był to czas na świętowanie czy zabawę. Miała zadanie do wykonania. Pojawienie się Fandrala spowodowało, że Sif nieco zesztywniała i wstała z sofy i to niekoniecznie z powodu dobrych manier. Wewnętrznie była wściekła na Odyna, że uznał iż sobie nie poradzi i wysłał Fandrala jako wsparcie. To było jej zadanie. To ona od miesięcy przemierzała wszystkie królestwa w pościgu za Lokim. I to ona doprowadzi go do jego celi.
- Witaj Fandralu - przywitała go z uśmiechem, chociaż ten był wymuszony. - Co cię sprowadza do Midgardu?
Lepiej, żeby nie był to Loki.
- Doktorze Banner, Wszechojciec jest świadom tego, że Midgard jest w stanie walczyć z potężnymi wrogami. Dowiedliście tego pokonując Chitauri. - Odwróciła się teraz do Foster. - Lady Jane, niestety, nie jest mi znana droga, którą Loki dostał się do Midgardu. Posiada on wiedzę o wielu sekretnych przejściach, których nawet czujne oko Heimdalla nie jest w stanie dostrzec.




 
 

Fandral
[Usunięty]



Wysłany: Nie 13 Lis, 2016 15:53   

Pojawienie się Fandrala wywołało mieszane uczucia u reszty, głównie negatywne. Szczególnie u Bannera i Lady Sif. Reakcja tej drugiej była do przeświadczenia. Znał ją długo więc wiedział jak kończy się wyprowadzenie jej z równowagi.
Gdy usłyszał słowa Bannera kiwnął głową. Midgardczycy potrafili o siebie zadbać... a przynajmniej część. Ale Fandral nie przyszedł tu bronić Midgardu, od tego jest Hevnere. Spojrzał w kierunku Lady Foster
- To zadanie zostało powierzone Lady Sif i to ona ma je wykonać. Wszechojciec chce mieć pewność, że bóg kłamstw wróci do Asgardu żywy.
Nikt nie wątpił w umiejętności Sif, najlepszej wojowniczki Asgardu. A nawet gdyby potrzebowała pomocy to miała przecież Thora. Ale każdy w Asgardzie znał charakter Lady Sif...
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Nie 13 Lis, 2016 20:32   

Przez chwilę Banner zastanawiał się, czy Asgardczycy są po prostu niewychowanymi ignorantami. Doszedł jednak do wniosku, że to tylko Fandral jest taki, bo Lady Sif i Thor byli wychowani. No ok, co do tego drugiego objawiało się to w bardzo dziwny sposób, ale przynajmniej nie ignorował obecności właściciela danego miejsca. W ogóle nie ignorował ludzi. I dobrze, dobrze, wiem, Brucey nie jest oficjalnie właścicielem tego piętra. Powiedzmy, że wynajmuje, za darmo, od Starka.
Parsknął krótkim ironicznym śmiechem po czym napił się drinka. Odsunął się od swoich gości bo coś czuł, że zielony chętnie by komuś przywalił w twarz. I najlepsze w tym wszystkim jest to, że Banner by nie próbował go powstrzymać, a nawet dopingował. Jednak była tutaj Jane i nie chciał jej skrzywdzić. Po prawdzie nawet nie chciał skrzywdzić Lady Sif. W końcu Asgardczyk czy nie Asgardczyk to była kobieta.
- Więc twierdzisz, że nie jest możliwe by Loki coś sprowadził na ziemię... - mruknął bardziej do siebie niż do wojowniczki. Nie wiedział czy ona poddaje ich testowi inteligencji czy może tak bardzo uważa ich za debili. W ciągu paru minut zaprzeczyła swoim słowom. Tak, Loki nie byłby w stanie przemycić niczego niebezpiecznego na ziemię przez te przejścia, o których nawet Heimdall nie jest w stanie zobaczyć. No pewnie. Wszystko jest w porządku.
- Nie, nie będziecie wykonywać swoich zadań na ziemi, bo wam się tak podoba. Nie bez nas. Przez wasze przeoczenia i niedocenianie niebezpieczeństwa na ziemi jest naprawdę duże zagrożenie.
Ok, ostatnia sprawa była też winą SHIELD i Fury'ego, który miał manię gromadzenia każdej broni jakiej się dało. Ale miał rację. Ziemia praktycznie była bezbronna przed atakami z kosmosu. No, nie licząc jego, ale on musiałby wpierw jakoś dogadać się z Hulkiem, by samemu nie stanowić zagrożenia. Tony nie da rady wszystkiego sam zrobić. Zostali jeszcze Homo Superio, ale oni sami mają problemy. Ech, można powiedzieć, że ziemia jest w czarnej dupie kosmosu. Dosłownie.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Jane Foster
[Usunięty]



Wysłany: Sob 19 Lis, 2016 23:11   

- To niedobrze. Bardzo niedobrze – Pokiwała głową zastanawiając się nad tym wszystkim. W myślach już zaczęła układać plan. A nuż można zbudować jakieś urządzenie, które wychwyci cząsteczki nie pochodzące z tego świata i to zaprowadzi ich w miejsce, gdzie został otwarty portal. W końcu trzeba go zamknąć. A jak przez taką właśnie anomalie przedostanie się coś co może namieszać na Ziemi. Jane za bardzo pamiętała akcje z aetherem by móc o tak zostawić tą sprawę bez żadnej interwencji. A może… może miała w tym jakiś ukryty zamysł?

Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że atmosfera w pomieszczeniu nieco zgęstniała. Lady Sif najwyraźniej musiała wyjaśnić pewne kwestie z Fandralem, a i do całego galimatiasu przyłączył się coraz to bardziej… niebezpiecznie.. wzburzony Bruce, który miał rację. Nie mogli tego wiedzieć. Nie na sto procent. Loki mógł znowu przemycić na Ziemie jak nie berło to coś co łatwo może doprowadzić do tego czego pragnął najbardziej… zrobienie na złość Thorowi.
- Doktorze Banner…. Znaczy… Bruce – Posłała mu przepraszające spojrzenie. Chyba troszkę zajmie jej czasu zanim się przyzwyczai w jaki sposób ma się do niego zwracać, a w szczególności wtedy, gdy umysł Jane działał na pełnych obrotach i konwenanse chwilowo odchodziły w niepamięć.
- …Gdybym miała odpowiedni sprzęt… Nie ma co się oszukiwać, że na uniwersytecie nie mamy aż takiego dofinansowania… ale już raz mi się udało zbudować urządzenie, które zaprowadziło mnie do portalu. Oczywiście musiało znajdować się w pewnej odległości, bo zasięg nie ten… - Zaczęła się tłumaczyć. Przygryzła dolną wargę chcąc po części ugryźć się w jęzor, ponieważ nikomu z rządowych organizacji się nie przyznała do swojej małej przygody oraz krótkiej wizycie w Asgardzie, a przede wszystkim do tego, że została ‘opętana’ przez aether.
 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 121
Wysłany: Czw 24 Lis, 2016 20:29   

Chce mieć pewność, że Loki wróci żywy do Asgardu.
Powiedzieć, że wszystko w Sif się zagotowało, było gigantycznym niedomówieniem. Gdyby była w domu, to pewnie by coś rozwaliła albo wyzwała żołnierzy na pojedynek. Jakimś cudem zdołała zachować neutralny wyraz twarzy oraz ton głosu.
- Więc po to tu jesteś? By mieć pewność, że Lokiemu nie spadnie włos z głowy? - W drugie pytanie wkradła się malutka nuta sarkazmu.
Odwróciła się by spojrzeć na Bannera. Zauważyła, że się odsunął i zastanawiała się czy przypadkiem jej i Fandralowi nie będzie dane poznać Bruce'owego alter ego, które sprało nie tylko Laufeysona, ale i kilka razy przylało samemu Thorowi.
- Jeśli dobrze pamiętam, zrobiliście dokładnie to, czego Loki od was oczekiwał. Wprowadziliście go na swój latający statek, gdzie odzyskał berło. Nie zamierzałam działać za waszymi plecami. Przyszłam prosić o pomoc w odnalezieniu miejsca, gdzie Loki przebywa, lecz to ja go pojmę i zabiorę do Asgardu. Nikt z nas nie podejrzewał, że Loki planuje zrobić przewrót i sięgnąć po asgardzki tron, a potem próbować zawładnąć Midgardem. Teraz Laufeyson jest uciekinierem, jest sam i nie powtórzy się inwazja. Oszukał Thanosa, a ten nie wybaczy mu tego.
Jeśli Banner sądził, że jest w pozycji by kontrolować Sif i jej poczynania, czy Fandrala, to się mylił. I z pewnością Thor ją w tym poprze.




 
 

Fandral
[Usunięty]



Wysłany: Pią 25 Lis, 2016 23:33   

Słuchał tego co mówił Banner i starał się nie parsknąć. Thor chwalił jego inteligencję ale w tej chwili nie mógł go takim nazwać. Gość próbował udowodnić Asgardczykom, że może nimi dowodzić. Może zielony zdołałby zmusić tą parkę do posłuszeństwa. A czemu nie okazywał Bruce' owi odrobinki kultury? Może chciał sprawdzić na ile może sobie pozwolić?
Spojrzał na lady Sif. Udawała spokojną ale wiedział co się dzieje wewnątrz niej. W Asgardzie powalczyłaby godzinę może dwie i wysłałaby legion wojowników do... jak to nazywają Midgardczycy? Szpitala?
Zrobił dwa kroki w tył i uśmiechnął się. Oczywiście dłoń spoczęła na rękojeści broni. Świetnie, teraz dwie osoby mogą próbować go zabić.
- Bez berła nadal jest groźnym przeciwnikiem jednak nie zdoła zgromadzić znaczniejszych sił.
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Wto 06 Gru, 2016 21:20   

- Chciałbym przypomnieć, że Twój Thor był wtedy z nami.
To było dla niego głupie, używać tego argumentu, ale cóż, miał rację. Asgardczycy uważali się za bogów, a prawda była taka, że inteligencją niewiele różnili się od ludzi. I proszę tutaj nie mylić inteligencji z mądrością. To dwie różne rzeczy.
Odwrócił się obrzucił Fandrala pogardliwym spojrzeniem. Na jego twarzy na sekundę pojawił się kpiący uśmiech, kiedy zobaczył, że ten sięga po broń.
- Na zielonego to Ci nie pomoże. Ale nie obawiaj się, jestem daleko od tego.
Powinien dodać jakiś chwytliwy tekst, ale odpuścił sobie. Doszedł do wniosku, że mężczyzna nie jest wystarczająco inteligentny by zrozumieć. Właście to zaczął uważać, że musi mieć swego rodzaju opóźnienie umysłowe. Cóż, bywa, nawet Asgardczycy nie są idealni.
- Jane, myślę, że mogę mieć odpowiednie dofinansowanie - powiedział do kobiety i obydwoje ruszyli do windy, która zaprowadziła ich do jego laboratorium.

//zt Banner+Jane -> laboratorium Bannera



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 121
Wysłany: Sro 07 Gru, 2016 22:44   

Sif ugryzła się w język, by nie powiedzieć, że gdyby nie Żelazny Człowiek i Captain America, to Loki by od razu trafił do Asgardu i nie byłoby żadnego problemu z Chitauri.
Kiedy Banner wyszedł wraz z Lady Jane, Sif postanowiła skorzystać z jego oferty gościny, a przynajmniej przebrać się i zostawić swoje rzeczy. Arogancja mężczyzny sugerowała, że niespecjalnie ma co liczyć na pomoc Avengers w odnalezieniu Lokiego. Thor był zbytnio z bratem związany, aby mogła go poprosić o wsparcie.
- Wrócę za kilka minut - powiadomiła Fandrala.
Po kilku próbach znalazła pusty pokój i szybko się przebrała w ubranie charakterystyczne dla Midgardczyków. Zbroję, miecz i tarczę zostawiła przy torbie. Zabrała ze sobą jedynie ostry sztylet, który łatwiej było ukryć pod kurtką oraz nieco midgardzkich pieniędzy.
- Idziemy - rzuciła do towarzysza, kiedy opuściła pokój i oboje skierowali się do windy.

//ulice NY [Sif i Fandral]




 
 

Catseye
[Usunięty]



Wysłany: Sro 19 Lip, 2017 10:13   

Aktualny wygląd: Manul

// z ulicy przez recepcję, windy i inne dziwne miejsca.

Prawdopodobnie wojowniczka wchodząca do Stark Tower nie zwracała na siebie aż takiej uwagi. No w końcu… to było Stark Tower, gdzie Thor podrywał laski na swojego Mjolnira a Tony latał w metalowym kosmicznym wdzianku. Przewijał się przez to miejsce i zielony koks i zbiegły Asgardzki bóg. Raz nawet się i spotkali, co skutkowało dosyć… wstrząsającą dyskusją.
Tak czy siak – różne rzeczy pracownicy i rezydenci tego miejsca musieli już widzieć i znosić.

Może dlatego kot siedzący na ramieniu wojowniczki też pewnie nie zwracał takiej uwagi na siebie. Ot kupa kłaków i sierści, zerkający zaciekawiony z we wszystkie strony i strzygący uszami jak to kot atakowany przeróżnymi dziwnymi rzeczami i dźwiękami.
Tutaj pikał jakiś skaner, tam migało jakieś światełko, siam się kamera obracała – trudno się dziwić Cats, że ta łaziła z jednego ramienia Sif na drugie w te i we wte gdy tylko coś nowego zwróciło jej uwagę.
Jednak pewnie nie takie dziwactwa ludzie musieli tutaj znosić, toteż kobieta z kotem na ramieniu nie robiła aż takiej sensacji.

Zeskoczyła gdy tylko znaleźli się na piętrze, na które zamierzała dostać się wojowniczka (bo prawdę mówiąc – kotce było wszystko jedno gdzie ją wieziono w tym momencie) i naturalnie – zaczęła z miejsca dreptać obwąchując nowe miejsce. A że było to całe piętro w tym wypadku – z miejsca zniknęła gdzieś za jakimś meblem czy w innym pokoju by zaraz się pojawić w innym miejscu.

Przez moment wyciągała się zadowolona traktując spotkaną kanapę jako super wygodny drapak by zaraz podjąć nową od nowa misję której ostatecznym celem było oczywiście namierzenie lodówki.

Naturalnie nie trzeba było wspominać, że wcześniejsze wspominki o „kąpieli” zwyczajnie – zignorowała w całej rozciągłości, uznając, że najpewniej to wojowniczka chce się topić. Dlaczego by jej miała zabraniać, skoro lubi w końcu?

Przez chwilę słychać było metaliczny dźwięk z pokoju gdzie Sif zostawiła swoje rzeczy. Ot. Kotka znalazła wielkie metalowe coś co się nadawało niemal tak dobrze na miejsce to przysiadnięcia jak pudełko po pizzy. A że była sprytnym kotem a nie gupim człowiekiem to najpierw wytargała z leżącej obok torby jakieś ciuchy które sobie na tym położyła, by było jej wygodniej.

Sapnęła zadowolona i z zapamiętaniem zaczęła czyścić łapy i pysk.
  
 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 121
Wysłany: Sro 26 Lip, 2017 13:51   

Sif udała się najpierw do kuchni, gdzie przy pomocy JARVISa znalazła jakąś miskę, która nadawała się do napojenia z niej kota i nalała do niej zimnej wody. Zjadła też coś, co się nazywało cheeseburgerem, a co znalazła w zamrażarce Bannera. Mikrofalówka podgrzała jedzenie w kilka chwil.
Najedzona, udała się na poszukiwanie kotki, którą znalazła w swoim pokoju, gdy siedziała na jej tarczy i na jej ciuchach, wylizując się w najlepsze. Sif bez słowa podniosła kocisko i postawiła obok łóżka, wytrzepała swoje ubranie i po złożeniu schowała do torby, a tarczę postawiła pod ścianą, gdzie leżała też jej zbroja.
- Jeśli pragniesz odwiedzić Asgard, to musisz poznać podstawowe zasady dobrego wychowania. A zaczniemy od wykąpania cię, bo cuchniesz jak skunks.
Chwyciła Cats jedną ręką i poszła do łazienki, starannie zamykając za sobą drzwi. Poprzedni pobyt w Midgardzie nauczył ją co nieco o łazienkowych zwyczajach mieszkańców tego królestwa, więc z obsługą prysznica i wanny nie miała problemów. Nadal trzymając kota pod pachą, wolną ręką odkręciła kran, czekając potem aż woda będzie odpowiednio ciepła.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Sob 29 Lip, 2017 20:59   

/// ze związanej z przejęciem konta nicości

Robił to raczej z poczucia obowiązku, aniżeli czystej chęci kolejnego spotkania z Lady Sif. Niezależnie od tego jak przebiegały ich wcześniejsze rozmowy, nie na miejscu było pozostawianie gościa samemu sobie na tak długi czas. Gdzieś w głębi ducha liczył jednak na to, że nikogo nie zastanie. Brało się zarówno ze wspomnianej przed momentem pewnej wzajemnej niechęci, jak i z ogólnego zamiłowania Bannera do braku towarzystwa. Przywyknął już do tego, że nie zawsze będzie mu dane tego uniknąć, więc nieco na siłę zaczynał szukać czegoś co sprawi, że nie będzie czuł się wtedy tak źle. Do tej pory różnie z tym było. Nie ulegało też chyba żadnej wątpliwości, że najlepiej czuł się w towarzystwie innych naukowców lub ludzi wykształconych, z którymi o wiele łatwiej było mu znaleźć wspólny temat. Nie był typem człowieka, który potrafił rozmawiać o pogodzie, czy innych równie błahych sprawach.
Gdy winda zatrzymała się na odpowiednim piętrze, opuścił ją dość ostrożnie. Jakby obawiał się, że coś na niego za moment wyskoczy zza rogu. To dziwne. Sam przez moment zastanawiał się skąd wzięło się to przeczucie.
- Lady Sif!? – zawołał, czy też może lepiej byłoby stwierdzić, że powiedział nieco bardziej podniesionym głosem. Od progu nie natknął się na nikogo. Trochę mu nawet ulżyło. Miał nadzieję, że dalej będzie tak samo. Zbliżając się bardziej w stronę tej części piętra, w której znajdowały się pokoje. Zakrzyknął raz jeszcze, tym razem trochę głośniej. Jeśli nikt nie odpowie, odetchnie z ulgą. Jeśli jednak ktoś się odezwie, mając tu oczywiście w zamyśle Asgardkę, zwyczajnie odbębni zwykłe uprzejmości i jak najszybciej zajmie się czymś innym.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 121
Wysłany: Sob 29 Lip, 2017 21:16   

Za pierwszym razem myślała, że się przesłyszała, ale drugie krzyknięcie upewniło ją w tym, że jej gospodarz powrócił do domu. Dobre zachowanie wymagało pojawienia się, skoro ją wołał. Na szczęście szorowanie Cats już skończyła i była w trakcie owijania jej w jeden z puszystych ręczników niczym małe dziecko w becik. Położyła kota na blacie obok umywalki, grożąc konsekwencjami, jeśli Cats coś napsoci i wyszła z łazienki, zamykając drzwi za sobą. Przygładziła nieco rozczochrane walką z kotem włosy i pojawiła się w salonie.
- Doktorze Banner - przywitała go z uśmiechem, mając nadzieję, że nie będzie pytał co robiła przed chwilą. Trochę trudno byłoby wytłumaczyć co w jej łazience robi gadający kot. - Czy coś się stało? - zapytała ostrożnie.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Nie 30 Lip, 2017 19:21   

Miał już ochotę odwrócić się z powrotem, uznając, że nikogo nie zastał, i wrócić do laboratorium, gdy Asgardka jednak pojawiła się tuż obok.
- Nie, skądże znowu. – odrzekł na pytanie kobiety, speszony odpowiedział jej także nieśmiałym uśmiechem. Od razu odnotował panujący na głowie kobiety chaos, który przed momentem ewidentnie starała się zamaskować. Miał wrażenie, że przyszedł nie w porę. – Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? – nie byłby to pierwszy raz, gdy postanowił wpaść do kogoś z wizytą w nienajlepszym momencie. Zdarzało mu się to wręcz dość często.
- Chciałem tylko sprawdzić, czy niczego ci może nie potrzeba. Gdy Stark pozwolił mu tu zamieszkać nie liczyłem się z tym, że ktoś jeszcze mógłby korzystać, z któregoś z pokoi i nie dbałem o odpowiednie wyposażenie tego piętra. Mimo, że usilnie mnie do tego namawiano. Jeśli więc będziesz czegoś potrzebować zwróć się z tym do mnie lub powiedz o tym bezpośrednio JARVISowi. Postaramy się wszystko zorganizować. – zapewnił. Tego wymagało dobre wychowanie, a Bruce uważał, że takowe posiada. Nawet jeśli czasem zdarza mu się o tym zapomnieć i zachowuje się w sposób nieodpowiedni w danej sytuacji. Nie każdy jest człowiekiem idealnym, a on z całą pewnością za takiego się nie uważał. Po jakimś czasie zawsze starał się jednak naprawić to jak postrzegali go ci, którzy przy pierwszym kontakcie poznali tą jego nienajlepszą stronę. Przynajmniej podejmował takie próby. To co działo się już potem, to zupełnie inna bajka.
- Chcę również choć trochę zatrzeć złe wrażenie, które mogłem po sobie pozostawić wcześniej. - Sif była blisko związana z Thorem. Nie chciał, by bóg piorunów pomyślał, że ma wobec jego przyjaciół jakieś uprzedzenia. Nie potrzebował wrogów również w Avengersach, wystarczył sam fakt, że i tak większość patrzyła na niego tak jakby miał zaraz z niego wyjść ten drugi.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 121
Wysłany: Nie 30 Lip, 2017 19:43   

- Nie, skądże - zapewniła go ze szczerym uśmiechem.
Trochę ją bawił fakt jego rozszalałej w jej mniemaniu gościnności. Chociaż mieszkała w pałacu, to jednak nie była przyzwyczajona do tego by ją traktowano tak wyjątkowo. A z pewnością już nie pragnęła, aby Bruce wywracał z jego powodu swoje życie i mieszkanie do góry nogami.
- Mam wszystko czego potrzebuję. Nie musisz niczego zmieniać z mojego powodu. W porównaniu z tym, gdzie sypiałam, gdy prowadziliśmy ostatnią wojnę, to zaoferowany mi pokój jest - przez chwilę szukała odpowiednich słów - bardzo luksusowy.
Jej zdaniem Banner był idealnym gospodarzem i trochę niezręcznie się czuła, że tak mu zleciała niespodziewanie na głowę. Nie mogła jednak zamieszkać na piętrze Thora. Powodów było kilka, a najważniejszy z nich nazywał się Jane Foster. I to właściwie nie dlatego, że czuła wobec Midgardki zazdrość, bo o dziwo przestał ją boleć związek Jane z Thorem, ale nie chciała być powodem niesnasek pomiędzy Ondysonem a jego dziewczyną.
- Nie pozostawiłeś - powiedziała, nadal się uśmiechając. - To raczej moje przybycie do Midgardu i zjawienie się bez zapowiedzi mogło wywrzeć złe wrażenie. Przyjmij proszę moje przeprosiny. - Lekko się ukłoniła przy ostatnich słowach.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018