{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Ambulatorium szkolne
Autor Wiadomość

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1330
Wysłany: Sro 30 Kwi, 2014 21:03   Ambulatorium szkolne

Pomieszczenie podobne do sali medycznej, ale mniej zaawansowane. Na wyposażeniu znajdują się medykamenty, sprzęt medyczny, szafki, łóżka i charakterystyczne parawany.





Strój na gale

 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 421
Wysłany: Pią 02 Maj, 2014 18:25   

Z jadalni został zabrany do ambulatorium. Kto go prowadził? Sam aktualnie nie wiedział. Domyślał się jedynie, że to ktoś godny szacunku. Jak na złość Loki musi się podporządkować zasadom panującym w szkole, czemu nie mógł zamienić się w nauczyciela? Szedł tam gdzie Jane go prowadziła. Po dotarciu na miejsce rozejrzał się. Gdzie się znajduje? To pierwsze pytanie jakie przyszło do głowy Bogowi Kłamstw. Prawdopodobnie do sali medycznej czy też ambulatorium na badania. Loki był zdrowy no może tylko głowa bolała i kości. On kiedyś na prawdę odegra się na Hulku. Usiadł grzecznie na łóżku szpitalnym i obserwował działania Weller.

///Z góry przepraszam za długość posta



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Sob 03 Maj, 2014 14:47   

Jane sięgnęła po apteczkę i małą latarkę. Apteczkę położyła na stoliku obok łóżka i włączyła latarkę, sprawdzając odruchy źrenic chłopaka. Zamrugała zaskoczona szmaragdową zielenią jego tęczówek.
- Pamiętasz swoje imię? - zapytała go, delikatnie obmacując jego głowę, szukając jakichkolwiek urazów, które należałoby opatrzyć. - Ja jestem Jane - przedstawiła się.
Czekała na reakcję chłopaka, na cokolwiek co mógłby jej powiedzieć o sobie.
- Nie musisz się bać. Tutaj jesteś bezpieczny - zapewniła go, starając się zdobyć jego zaufanie.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Sob 03 Maj, 2014 15:26   

// z kuchni

Drzwi się otworzyły, a do środka weszła Storm, o dziwo nie ponura, ani nie załamana. Blada twarz to już przeszłość, podkrążone oczy także zniknęły. Zlustrowała wzrokiem Jane, uśmiechając się do niej promiennie i skinając głową w geście przywitania. Następnie zwróciła spojrzenie na chłopaka, zagryzając lekko dolną wargę, jakby się nad czymś zastanawiając.
- To jest ten chłopak, którego Logan znalazł nieprzytomnego pod naszą bramą? - spytała, z troską w głosie. Nie wiedziała z kim ma do czynienia, ale skoro pojawił się w tej szkole, to najpewniej jest jednym z nich. A ona zarzekła się chronić każdego i zapewniać bezpieczeństwa potrzebującym.
- Co z nim? Wiadomo coś? - dodała po chwili, zerkając swoimi niebieskimi oczami na Jane.
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 421
Wysłany: Nie 04 Maj, 2014 17:57   

- Tak, nie straciłem pamięci. - Spojrzał na Jane. - Nazywam się...- Tutaj przerwał. Nie znał tylu imion co przeciętny człowiek, ale już o wiele wcześniej przygotował odpowiednie. Może nie jest aż tak znane jak na przykład Tony, jednak lepsze to niż nic.
- Matthew.
Odpowiedział przejeżdżając dłonią po lewej skroni, ból głowy dawał swe znaki. Po kilku minutach od przybycia do sali przyszedł ktoś zupełnie nowy. Dobra, aż takiego zamieszania względem jego się nie spodziewał. I tym razem była to kobieta. Przysłuchiwał się pytaniom. To chyba pomyłka. Strasznie dużo przybywa tu poszkodowanych osób, Midgard zaczyna schodzić na psy. Kiedyś to były czasy, Chitauri atakowali i tylko wtedy były kolejki do lekarzy.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Nie 04 Maj, 2014 18:27   

- Miło mi cię poznać - powiedziała do chłopaka, podchodząc do szafki z lekami i wyciągając z niej tylenol. Podała mu dwie tabletki wraz ze szklanką wody. - Połknij, ból powinien niedługo minąć.
Uśmiechnęła się do Storm, gdy ta weszła do ambulatorium, a jej uśmiech się poszerzył, gdy zobaczyła, że Ororo najwyraźniej wróciła już do dawnej siebie.
- Nie. Matthew został znaleziony przez Ricky'ego. Tamten pewnie jest w medycznej, skoro był nieprzytomny - stwierdziła, wzruszając lekko ramionami. - Poobijany tylko. Nie widzę nigdzie krwi.
- Skąd się tu wziąłeś tak bez niczego? - zapytała chłopaka. - Daleko stąd do najbliższych zabudowań.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Nie 04 Maj, 2014 20:05   

Skinęła głową, z miną jakby przyznając jej rację. Mogła o tym pomyśleć, że cięższe przypadki na medycznej lądują, a nie w ambulatorium. Obserwowała uważnie młodego nowo przybyłego. Oparła się bokiem o wejście do pomieszczenia, zakładając rękę na rękę i chcąc dowiedzieć się coś o Matthew'ie. Nie interesowało ją to tyle z wścibskości, co z obowiązku. Gdyby od niej to zależało to siedziała by teraz w swojej szklarni i opiekowała się roślinami, ale jako dyrektorka miała pewne obowiązki i musiała robić rzeczy, na które niekoniecznie musi mieć ochotę.
- Będziesz za niego odpowiedzialna, Jane? - zapytała, czekając na odpowiednią chwilę, nie chcąc przeszkadzać. Nie mogła zostawić gościa bez opieki, chodziło zarówno o bezpieczeństwo, jak i zaufanie. Po jej porwaniu i zamachu na nauczyciela musi wszcząć jakieś środki ostrożności w tej szkole. Jakby kolejna grupa terrorystyczna, chcąca eksterminacji wszystkiego co nie jest ludzkie, była niewystarczającym kłopotem...




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 421
Wysłany: Pon 05 Maj, 2014 20:27   

- Mi również. - Uśmiechnął się lekko do Jane. Chcąc nie chcą musiał połknąć tabletki, nie wiedział co to jest, ale ma niby działać przeciwbólowo na głowę. W Asgardzie są na to inne sposoby, ale to nie Asgard tylko zupełnie nowy nieznany świat.
- Szczerze mówiąc to sam nie wiem. Pamiętam, że szedłem spokojnie chodnikiem nagle coś mnie uderzyło i straciłem przytomność. Obudziłem się niedaleko.... No właśnie gdzie ja jestem?
Mimo, że wiedział chciał, aby to wszystko wyglądało aż przesadnie normalnie. Jego gromowładny brat cały czas znajdował się w Midgardzie gdyby się tak dowiedział byłoby źle nie wspominając już o całej reszcie Avengersów. Ukradkiem spojrzał na Storm, czyżby dyrektor? Dobra, teraz to dopiero musi zachować ostrożność.
 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Wto 06 Maj, 2014 18:57   

- Jasne - odpowiedziała, patrząc na Storm. - Dobrze mieć cię z powrotem. Radzisz sobie ze szkołą o wiele lepiej niż ja i Ryan razem wzięci.
Potem zwróciła się do Matthew. Z jego słów wynikało, że został napadnięty, co w sumie by wyjaśniało jego stan i brak przedmiotów osobistych.
- Jesteś w prywatnej szkole dla utalentowanej młodzieży - odpowiedziała ostrożnie, zastanawiając się czy on rzeczywiście jest mutantem. Nagle zwątpiła w swój instynkt. - Pamiętasz gdzie mieszkasz? Jak podasz numer telefonu, to zadzwonimy po kogoś z twojej rodziny, by przyjechał po ciebie. Na pewno się zamartwiają.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Sro 07 Maj, 2014 05:53   

Postała jeszcze chwilę, uśmiechem odpowiadając na to, co Jane do niej powiedziała. Nie wiedziała czy to prawda, czy próba podniesienia na duchu, ale to były jej obowiązki i chciała się z nich wywiązywać jak najlepiej. Spojrzała ostatni raz na chłopaka, posyłając mu serdeczny uśmiech, po czym wyprostowała się i wyszła z pomieszczenia, spokojnym krokiem idąc przed siebie. Miała tyle do zrobienia, że nie wiedziała od czego zacząć. Musiała na szybko ułożyć poszczególne sprawy według priorytetów i na na pierwszych miejscach znalazły się podziemia, gdzie ostatnio dzieje się trochę za dużo, niż dziać się powinno.

//zt




 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 421
Wysłany: Czw 08 Maj, 2014 17:29   

Ze słów Jane wynikało, że dyrektorki nie zawsze było w Szkole. Tylko dlaczego? Prawdą jest, że na Ziemię przybył całkiem nie dawno, ale od tego czasu nadrobił zaległe ziemskie tematy. Ta zaś informacja była dla niego zupełnie nowa. Musi posiąść tak ową wiedzę jak najszybciej.
- Aha, a przez co rozumiesz Utalentowanej? - Spojrzał na stojącą przed nim kobietę. Jednocześnie skinął na pożegnanie Storm. Najlepiej by było żeby tu zamieszkał, dlatego poczeka i w odpowiednim momencie zamierza powiedzieć o swojej mocy. Łatwiej mu będzie tak nawiązać kontakty i dowiedzieć się czemuż to Ororo nie było w Szkole. Tabletki powoli ugaszały ból głowy, trzeba przyznać, że w Midgardzie również mają dobre sposoby na leczenie.
- Tak na prawdę to mieszkam sam od jakiegoś czasu... - Spojrzał w dół jednocześnie lekko się garbiąc. Taka postawa ciała powinna delikatnie zaakcentować smutek jaki towarzyszył w wypowiedzi Lokiego. Aktualnie wyglądał jak nieco młodszy typowy uczeń Instytutu, a takie zachowanie po utracie rodziców zazwyczaj współgra z całością.
- To może ja już pójdę, nie chcę się narzucać. Dziękuje, że się mną zajęłaś teraz czuje się dobrze i mogę iść o własnych siłach.. - Zeskoczył z łóżka i bardzo powolnym krokiem ruszył ku wyjścia. Liczył na coś w stylu zaczekaj! w innym razie spaprał całą sprawę. Włożył ręce do kieszeni dżinsów i kontem oka zerkał na Weller.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Czw 08 Maj, 2014 19:12   

- Bardziej zdolnej niż normalnie - odpowiedziała lekko wymijająco.
Chciała mu zaufać, powiedzieć czym to miejsce naprawdę jest, ale się bała, że znów się na kimś zawiedzie. Zrobiło jej się go żal, gdy powiedział, że jest sam jak palec. Gdy toczyła wewnętrzną bitwę z samą sobą, Matt wstał i ruszył do drzwi. Jej moc zareagowała szybciej niż język i drzwi nagle znikły pozostawiając po sobie gładką ścianę. Trwało to może ze trzy sekundy i wszystko wróciło do normy. Jane udawała, że tego nie zauważyła.
- Poczekaj - powiedziała, podchodząc do niego. - Możesz mieć wstrząs mózgu. Jest już też późno. Co powiesz na to by coś zjeść? Potem pokażę ci pokój, w którym będziesz mógł przenocować.
Stanęła przy drzwiach, trzymając dłoń na klamce. Pozwalało jej to na użycie jej zdolności do manipulacji molekularnej, by pokryć ściany korytarzy prowadzących do windy cienką warstwą farby, a podłogę terakotą.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 421
Wysłany: Pią 09 Maj, 2014 19:09   

No cóż. O mało nie dostał zawału gdy ściana będąca przed nim zniknęła. Przypuszczał, że to co się stało to robota Jane. Bo w podziemiach nie było praktycznie nikogo prócz nich. Odwrócił się do kobiety.
- W sumie ja też posiadam moc. - Uśmiechnął się lekko. - Może mniej spektakularną, ale jakąś na pewno. - Dodał. Rzecz jasna pokaże jej tylko nieliczne zdolności jeśli będzie chciała inaczej wydałoby się kto to tak na prawdę jest.
- Teraz rozumiem co chciałaś powiedzieć poprzez utalentowanej. - Jeden nauczyciel z mocą oznacza, że może być takich osób więcej, dlatego to domyślenie się prawdy przez niego nie jest dziwne.
- Nie odmówię. - Zerknął kątem oka na drzwi, miło będzie tu spędzić noc czy dwie.
 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Pią 09 Maj, 2014 20:47   

Jane zrozumiała, że się wkopała, gdy tylko zauważyła jego reakcję. Już miała się mentalnie zganić, gdy Matthew wyjawił, że też ma moc. Bardzo ją ciekawiło co to takiego jest. W jednym momencie korytarz na zewnątrz powrócił do pierwotnego stanu.
- Jaką? - zapytała wprost, gotowa trzymać go tutaj aż nie zademonstruje jej swoich zdolności.
Chciała mu zaufać bez dowodów, naprawdę tego pragnęła, ale przeszłość sprawiła, że nie nie potrafiła się na to zdobyć wobec kompletnie jej obcej osoby. No i musiała bronić uczniów, w razie gdyby ten przystojny chłopak okazał się jednak być po przeciwnej stronie barykady. Spotkała się już z wieloma osobami, które były im przeciwne, a wyglądały równie niewinnie jak Matt.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 421
Wysłany: Sob 10 Maj, 2014 19:45   

- No dobrze...- Uśmiechnął się lekko i odszedł od drzwi kilka kroków. Postanowił pokazać jej coś łatwego, tylko właśnie co? Miał wiele prostych rzeczy w swojej kieszeni. Uznał, że najbezpieczniej będzie pokazać iluzje samego siebie to też właśnie zrobił tak obok siebie.
- Proszę. - Spojrzał na swoje dzieło. Oczywiście sam zastanawiał się czy to nie będzie za mało, ale w razie czego coś wymyśli. Gdy kobieta już się napatrzyła iluzja znikła tak, jakby jej tu wcześniej wcale nie było.
- Mówiłem, że moja moc nie jest aż tak fascynująca co Twoja. - Westchnął. Nie uważał, że bez mocy jest łatwiej, ale z jedną zdolnością jest do chrzanu.
 
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Nie 11 Maj, 2014 21:00   

Jane drgnęła zaskoczona gdy nagle Loki się "rozdwoił" na jej oczach. Potrząsnęła lekko głową i wtedy iluzja znikła, zostawiając ją samą z Mattem.
- Ale jest imponująca - zauważyła z lekkim uśmiechem. - Tworzysz iluzje i to tak dobre, że dałabym się nabrać, że masz brata bliźniaka.
Otworzyła drzwi, pozwalając mu ujrzeć, wyłożony stalą korytarz.
- To jest miejsce, w którym tacy jak my możemy znaleźć schronienie, a dzieciaki mogą się tu uczyć kontroli nad swoimi zdolnościami, bezpieczne od nietolerancji zewnętrznego świata. Witaj w szkole dla mutantów, Matt.
Uśmiechnęła się do niego i gestem pokazała mu, żeby wyszedł pierwszy, po czym podążyła za nim,

//Część centralna - hall [odpisz tam, pisząc, że dostali się tam windą]



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Pią 30 Sty, 2015 18:13   

// Sala literatury (oboje)

Po krótkim jak dla niej spacerze po sieci korytarzy szkolnych, doszła do ambulatorium, gdzie na jednym z łóżek ułożyła przyjaciela i usiadła na stołku, który wysunęła spod ów łóżka. Westchnęła cicho, z troską zerkając na jego twarz, po czym uśmiechnęła się blado, delikatnie przesuwając dłonią po jego policzku po raz kolejny.
- Oj, Ryan... - westchnęła, kręcąc w niedowierzaniu głową.
Nigdy nie znała się aż tak dobrze na medycynie jak on sam, jednak coś tam potrafiła, dlatego obiecała sobie, że zajmie się Ryanem jak tylko najlepiej potrafi. Zaczęła od tego, iż zerkając na jego spokojną twarz, na której jednak zaczął malować się śliczniutki, fioletowo-czerwony siniak wprost na środku czoła, wstała z siedzenia i podeszła do szafki, by wyjąc z niej ręcznik, który następnie nasączyła zimną wodą i położyła mu na czole, bowiem spodziewała się że jak się ocknie, to może być niezłe "ałć" dla Mercury'ego, zwłaszcza po uderzeniu o kant stołu, a zimna woda łagodzi, choć niewielką odrobinę, ból. Mogłaby też podłączyć mu coś z paracetamolem albo ibuprofenem, ale jednak wolała unikać póki co trucia go farmaceutykami, nawet jeśli doskonale wiedziała, że dla jego organizmu nie zrobią one większej różnicy, plus doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że on posiada najzwyczajniej w świecie takie zdolności, iż jest "nie do zdarcia", jak młodzi mawiają.
Nim podjęła kolejne kroki, w oczekiwaniu na to jak Mercury odzyska przytomność, zaczęła nucić cichą, plemienną melodię, którą zapamiętała z czasów swojej wczesnej młodości.
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Pią 30 Sty, 2015 21:21   

Mimo, że nie wyglądał tragicznie, a odczyty miał w miarę dobre, Ryan obudził się dopiero po kolejnej godzinie, gdy jedna z podłączonych do niego kroplówek wsączyła mu w ciało sporo skoncentrowanych wartości odżywczych, protein i dawkę żelaza.
Otworzył oczy i rozejrzał się. Tym razem nie poderwał gwałtownie, tylko uniósł się na łokciach.
- Nie myślałem, że znajdziemy się kiedyś w sytuacji odwrotnej do zwyczajowej, pani dyrektor.- Uśmiechnął się, specjalnie z częściową jedynie przekorą podkreślając jej tytuł.
Uniósł się bardziej, opierając o zagłówek, by siedzieć. Był blady, a skórę miał ponadto matową. Jednak błysk w oku - choć nieco przytłumiony - zdradzał, że nawet jeśli Ryan czuje się źle, kpi sobie z tego i najdalej za piętnaście minut zarząda, by wypuścić go ze szpitala.
- Nie zrozum mnie źle, nie wątpię w twoje talenty, ale raczej nie nawykłem do... otrzymywania pomocy medycznej.- Zaśmiał się cicho, by po chwili wykrzywić twarz w bolesnym grymasie i złapać się za brzuch. Zdaje się, że śmiech nie jest najlepszym wyjściem, kiedy jest się piekielnie głodnym.
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Pią 30 Sty, 2015 22:12   

Czekając tą zdradziecką, dłużącą się godzinę, wciąż cicho nuciła pod nosem. Cokolwiek jej przyszło na głowę, by nie zaprzątać sobie myśli niepotrzebnymi zamartwianiami się o cokolwiek. Ale przecież o Mercury'ego chciała się martwić. Tyle mu zawdzięcza, że po prostu nie mogła go tak zostawić, samego i jeszcze w złej kondycji na dodatek. Kiedy tylko otworzył oczy, zerknęła na niego, starając się ocenić jego stan, jednak kiedy powiedział o zamianie ról, nie mogąc się powstrzymać cicho się zaśmiała.
- W tej chwili nie jestem twoją dyrektorką, a jedynie troszczącą się o twoje zdrowie przyjaciółką, jasne Ryanie? - zapytała się, zerkając na niego spod oka i uśmiechnęła się serdecznie do mężczyzny, nad którym po krótkiej chwili pochyliła się i nawet pocałowała go delikatnie w chłodną oraz wilgotną od zmoczonego ręcznika skroń.
To muśnięcie ustami nic nie znaczyło, a przynajmniej Ororo tak chciała. Nie mogła się z kimkolwiek wiązać. Miała już, na obecną chwilę, zbyt wiele obowiązków w szkole, przecież nowy rok szkolny już tuż-tuż. A już na pewno nie mogła wiązać się z własnymi współpracownikami, i to jeszcze będącymi od niej kilkukrotnie starszymi. Zrobiła to tak po prostu, po przyjacielsku. Przecież przyjaciele czasami całują się w skroń czy policzek. Tulą się tak mocno, jakby chcieli z tej przyjaźni udusić na miejscu. To nie jest nic dziwnego przecież, prawda? Skoro ktoś bardzo kogoś lubi, to chyba nie będzie się ograniczał do jedynie uścisku dłoni, a w skrajnych przypadkach do poklepania po ramieniu. Tym bardziej że Ororo uchodziła raczej za osobę otwartą i nawet swoiście przebojową, zwłaszcza względem osób, które już dobrze zna.
- Wiem o tym, przyjacielu - skinęła krótko głową na jego wyznanie, z uśmiechem pod nosem nawet widocznym. - Dlatego dołożę wszelkich starań, byś nie zraził się co do niej - dodała, śmiejąc się pod nosem, jednak niemal natychmiast spoważniała, gdy jego twarz wykrzywił okropny grymas bólu i zapał się za brzuch. Sama nawet mimowolnie się skrzywiła razem z mężczyzna.
Nawet mogła by przysiąc, że słyszała, jak mu burczy w brzuchu. Choć może to tylko opóźnione efekty tej mieszanki, jakiej się zdążyła nawdychać w sali literatury? Nie, przecież Ryan od dawna nic nie jadł, więc z pewnością z chęcią by coś zjadł, cokolwiek, byle by to miało kalorie. Nim jednak wyszła po posiłek dla ich obojga, dopytała się Włocha:
- Czy mi się zdaje, czy jesteś głodny? - uniosła pytająco brew po czym położyła mu dłoń na ramieniu. - Nie wstawaj. Ja przyniosę, jeśli masz ochotę, to, na co masz ochotę - dodała, uśmiechając się do niego promiennie po czym posłała mu pytające spojrzenie.
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Nie 01 Lut, 2015 10:51   

Ryan przyjął przytyk bez zmrużenia oka.
- Ha. Ha.- Powiedział.- Na prawdę wyborne. Cieszę się, że nie masz problemów z twoim złotym poczuciem humoru, moja droga.-
Zaczekał spokojnie, aż wyjdzie, a potem dopiero zwrócił wzrok na monitory urządzeń, do których go podpięła i na etykietki kroplówek.
No jasne... pomyślał. Przecholowałem. Michał byłby zły...
Włoch uśmiechnął się na wspomnienie starego przyjaciela, lekarza medycyny który składał go niegdyś w Polsce po kilku niefortunnych wypadkach z rosyjskimi siłami porządkowymi. Z takim właśnie spokojnym uśmiechem zastać go mogła Ororo, kiedy wróciła z jedzeniem, do którego Ryan zabrał się ochoczo i z właściwym swojej nacji namaszczeniem.
- Domyślałem się, że kiedyś staniesz nad moim łóżkiem, kiedy będę bezbronny, ale spodziewałem się, że raczej udusisz mnie w pierwszych tygodniach po tym, jak mnie tu zatrudniłaś, O.- Powiedział pomiędzy kolejnymi kęsami.- Jak myślisz? Ten facet na prawdę przybył z przyszłości?
Postanowił poruszyć ten temat, zanim Ororo uprze się, by go przykuć do łóżka na dłużej. W ten sposób miał nadzieję, że skupi się na innych problemach i nie zechce obstawać przy przedłużonej rekonwalescencji przedwiecznego mutanta. Wstyd się przyznać, ale Ryan stosował na Ororo swoje językowe sztuczki od najwcześniejszych dni swojej pracy i - co jeszcze smutniejsze - niestety, czasem się na to nabierała.
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Nie 01 Lut, 2015 12:38   

- Też cieszę się, że znów się uśmiecham! - posłała mu nieznacznie kpiący uśmieszek, nim wyszła w stronę najbliższego miejsca, z którego mogła by podkraść coś na ząb dla nich.
Weszła do kuchni po coś do jedzenia, namyślając się jaka potrawa najbardziej by pasowała dla Włocha, bo przecież Włosi uwielbiają jedzenie i celebrują każdy posiłek, więc musiało być to coś wyjątkowego, tym bardziej Ryan był jej przyjacielem. Wróciła, przynosząc ze sobą dwie porcje czegoś, co pierwsze miała pod ręką, z racji iż nie mogła się na nic zdecydować, a jedną z nich podała mężczyźnie. Sobie wzięła drugą, ponownie siadając na stołku tuż obok łóżka.
Kiedy zadał pytanie, zaśmiała się na na nie cicho, odstępując na chwilę od spożywania posiłku, nim po krótkim namyśle, w czasie którego przetarła usta serwetką, odpowiedziała:
- Niech no pomyślę - udała głębokie zamyślenie, niemal teatralnie pukając się i drapiąc w brodę naprzemiennie. - Z całą pewnością bioniczne oko - zaczęła wyliczać na palcach to, co zdążyła zauważyć - jak na moje oko, srebrzysta poświata na skórze, czyli zapewne nie tylko oko ma sztuczne w swoim ciele - podrapała się po karku. - I wziąwszy pod uwagę, iż, cytując jego słowa "przyszedł złożyć kwiaty na grobie własnej matki", właśnie tutaj, a poza Jean nie ma tutaj żadnej kobiecej mogiły - westchnęła cicho, przez krótką sekundę poddając się wspomnieniom, zarówno tym przyjemnym jak i tym ponurym, o najlepszej przyjaciółce, a gdy ogarnęła się po krótkiej chwili dodała: - No i raczej nie bez powodu celowałeś w niego z karabinu - wskazała na jego rękę, całkiem normalną, przypominając sobie że jeszcze przed dwiema godzinami był zamiast niej najprawdziwszy karabin.
Tak. Ryan jako Włoch miał niezwykle pozytywne usposobienie do ludzi, choć na początku Ororo nie była zbyt ufna, podobnie jak reszta grona pedagogicznego tej szkoły, w stosunku do jego osoby. Musiał więc mieć absolutnie poważny problem, tudzież być sprowokowany tak, iż niemal był na skraju absolutnego rozdrażnienia, by kosztem własnego zdrowia grozić komuś bronią wykonaną po prawdzie z własnego ciała.
Po chwili jednak znów się zreflektowała czym prędzej, i wykorzystując chwilową nieuwagę osłabionego mutanta, a mając na uwadze jedynie jego dobro, dodała w zapowiedzi, iż:
- I na koniec, mój drogi Ryanie: nie, nie puszczę cię tak szybko z ambulatorium - uśmiechnęła się do niego uroczo, zerkając na niego spod oka i cicho śmiejąc się pod nosem.
Po prawdzie, w tej chwili była z siebie swoiście dumna, bowiem coraz rzadziej udało się Mercury'emu przekabacić tymi sztuczkami. O ile czasami, może dla spokoju a może by po prostu raz na jakiś czas to on poczuł się ważny, dawała się tym sztuczkom i po prostu pozwalała prowadzić rozmowę tylko mężczyźnie, tak teraz troska o jego osobę, tak jej bliską i cenną, przezwyciężyła, i po prostu uważniej go słuchała, a ponadto czytała w jego gestach i między wierszami.
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Nie 01 Lut, 2015 14:27   

- Złote oko, metaliczna skóra... To wszystko mogę mieć na zawołanie.- Prychnął Ryan.- Grób jego matki faktycznie może być niepokojący, ale skąd wiemy, czy rodzina Xavierów nie chowała nigdy na terenie posiadłości swoich zmarłych, a mogiły zostały w późniejszych latach zwyczajnie zaorane.-
Mimo, że mu zabroniła, spróbował się podnieść. Z łatwością odczepił od siebie przewody elektrod i wenflony, a skóra pokryła się typowym dla Formy Rtęci nalotem, kiedy drobne ranki zwyczajnie zasklepiły się.
Ryan odetchnął, siadając na skraju łóżka.
- Spróbuj zabronić mi wstać.- Powiedział bezbarwnym tonem.- Dużo bardziej niepokojące było to, co powiedział o przyszłości i o szkole.-
W tym miejscu Mercury spojrzał uważnie w twarz Ororo i z całym rozmysłem powiedział.
- Zasugerował, żeby nie powiedzieć - stwierdził - że jest synem 'Cyclopsa' i Jean Grey. Mało tego, masz podobno być jego matką chrzestną. Za mojej bytności tutaj nie zdarzył się w Instytucie żaden poród, chociaż Sal i Jimmy mieli pewien... epizod.- Ryan puścił dyrektorce oczko, mające znaczyć, że porozmawiał z nastolatkami o buzujących w nich hormonach.- Ponadto, ten... Nathaniel wspominał o innych, dziwniejszych jeszcze rzeczach. Projektach maszyn do zwalczania mutantów, całym rządowym projekcie dążącym do ich stworzenia, podróży w czasie Logana... Podobno w przyszłości - tej innej przyszłości - wydarzy się coś, co zniszczy całą naszą populację nielicząc kilku niedobitków. Osobiście nie wierzę w to. Sama wiesz, jak ciężko się mnie pozbyć. Nie wmówisz mi, że nikt nie plotkował z tobą o pierwszej próbie ojcowskiej Kurta, kiedy cię... nie było.- Ryan odchrząknął, chcąc odsunąć drażliwy temat.- Nie mniej, Nathaniel mówił o sobie jako o specjalnym podopiecznym profesora X. Pełna wolność działania, własna drużyna uderzeniowa... Storm, jeśli cokolwiek zaszło kiedykolwiek wcześniej między Jean i Scottem, a nie zostało ujęte w archiwach Instytutu, powinnaś mi teraz powiedzieć. W normalnych warunkach nie chodzę i nie celuję sobie do ludzi ot tak! Ten człowiek jest... Niepokojący. A uwierz mi, wiec co to niepokój.-
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Nie 01 Lut, 2015 16:41   

Nie skomentowała jego prychnięcia, nie czuła takiej potrzeby. Jedynie w milczeniu obserwowała jego poczynania, jak wstaje i odrywa od siebie wszystko to, co może od siebie oderwać. Wszelakie rurki od kroplówek, elektrody i inne podobne znów zaczęły bezwładnie zwisać, na co kobieta jedynie z cichym westchnieniem wstała i zaczęła to porządkować choć odrobinę, skoro i tak nagle straciły na swym zadaniu. Na jego słowa, zerknęła na niego spod oka, uśmiechając się przy tym jak matka, widząca psocące tuż przy niej i bawiące się w najlepsze dziecko.
- Jak zobaczę że znów czujesz się gorzej, a nie daj Boże znów zemdlejesz, to choćbym cię miała osobiście przypiąć pasami do łóżka, to nie wstaniesz, dopóty nie wydobrzejesz - zmierzyła go spokojnym o dziwo spojrzeniem, ze stale choć ledwie widocznym uśmiechem i pokręciła krótko głową w niedowierzaniu, próbując wbić sobie do głowy, iż mężczyzna z pewnością wie co robi i na co może sobie pozwolić w obecnym stanie.
Zamyśliła się nad tym, czy kiedykolwiek rozmawiała z profesorem o tym, czy kogoś ktoś tu kiedyś chował może, jednak nie przypominała sobie zbytnio. Była jedną z nielicznych osób, które o tym budynku i terenie wiedziały niemal wszystko. Nawet to, kto i co i gdzie i z kim i jak. Po prostu jej piwne oczy widziały wiele, i równie wiele zapamiętały, odnośnie historii tej budowli.
- Właściwie, Ryanie, to bardzo dobre pytanie - odparła po chwili, marszcząc czoło, próbując wyłuskać z odmętów wspomnień odpowiedź na nie. - Nie przypominam sobie, by Charles mi coś o tym mówił, a znam ten budynek i te tereny jak własną kieszeń.
Następnie zamilkła, ze spokojem analizując jego słowa, lecz na jego wieści, jako by ona miała być matką chrzestną tego podróżnika między czasowego, otworzyła szerzej oczy i niemal opluła się herbatą, której właśnie się chciała napić, jakby nie dowierzała jego słowom. Podrapała się nawet po karku, zamyślając się na chwilę nad tym, czy jest to możliwe. W sumie, kiedyś sama nawet zaoferowała się na to stanowisko, bowiem traktowała Jean jako siostrę i córkę jednocześnie. Otrząsnęła się z myśli jednak czym prędzej, bowiem to nie jest pora na jej rozmyślania o tak błahych sprawach. Są ważne i ważniejsze, a to zaliczało się co najwyżej do "Może poczekać aż nie uznam tego za stosowne". Dziwiła się w sumie samej sobie, że akurat na to tak zareagowała. Na wzmiankę o Sal i Jimmym skinęła jedynie krótko głową.
- To dobrze - odparła przytakująco. - A co do tego... Możliwe, że jestem. Będę. Byłabym - odparła nieco beznamiętnie, jakby wciąż była myślami i duchem w całkiem innym miejscu, po czym znów potrząsnęła energicznie głową, tym samym przywołując się do porządku. - Mniejsza - westchnęła cicho, przecierając twarz dłonią. - Nie wnikam w decyzje, na które raz że nie mam wpływu, a dwa, tak naprawdę nie miały nigdy miejsca. A przynajmniej nie w naszej, jak to się określa, linii czasowej? - upewniła się, zerkając na Mercury'ego ze zmarszczonym czołem.
Nie znała się aż tak na fizyce i naukach jej pochodnych, jak wielu wybitnych naukowców, dla przykładu ten futrzasty żartowniś, który swym niebieskim ciałem wyróżnia się nawet na tle mutantów. Za to też po prawdzie Hanka podziwiała. Jak mało kto jej znany, potrafił nie dość, że zgłębić całkiem poważną i trudną wiedzę, na co często się jej żalił, to jeszcze potrafił tą wiedzę przekazać tak, że było samą przyjemnością tego słuchać. A jeszcze większą przyjemnością jest to, iż coś nawet uda się jej zapamiętać z tego wywodu na tematy, o których teoretycznie Ororo nie ma kompletnie pojęcia w jakimkolwiek kolorze.
Jego kolejna sugestia by powiedziała co wie o Scocie i Jean, a zwłaszcza to, że zerknął w jej oczy pytająco, zapewne tym samym oczekując odpowiedzi jak najszybciej znów się ogarnęła, formułując w głowie w miarę logiczne i spójne myśli, jak na nią i z obecnym w nich chaosem, by następnie pozwolić ustom je wypowiedzieć.
- Niemal od samego początku, ta para czuła do siebie coś więcej poza czystą przyjaźnią i kontaktami... ujmijmy iż zawodowymi - odparła z cichym westchnieniem, próbując jakby przekreślić nim zdąży wyrzec to, co było w bazie danych, a co cisnęło się jej na usta. - Byli w sobie zakochani, planowali wspólną przyszłość, gdy tylko czasy będą na nią spokojniejsze - przetarła twarz dłonią. - Nie zdziwiłabym się, gdyby z czasem nie mieli też i dziecka. Życzyłam im przecież szczęścia, rodziny jakiej sobie wymarzą i tak dalej... wiesz o co chodzi.
Przez chwilę znów zamyśliła się i dała się ponieść wspomnieniom, w których występowali zmarli tragicznie przyjaciele. Oczyma wyobraźni widziała nawet blady uśmiech płomiennowłosej mutantki i zarośniętą twarz Cyklopsa, na której widać było troskę o swoją ukochaną, w którą był wpatrzony niczym w najpiękniejszy obraz. Tak, to była doprawdy cudowna para, której wielka szkoda, że nie dane było zaznać szczęścia. Westchnęła cicho, zaplatając kosmyk swych białych włosów na palce i wbijając na krótką chwilę spojrzenie w czubek własnych butów.
- To, co powiedziałeś JEST niepokojące - odezwała się po chwili, starając znów wcielić się w rolę twardej, nieustępliwej dyrektorki. Sugestię o plotkach również postanowiła pominąć. - Hank, Charles i ja.. my wszyscy robiliśmy wszystko co z naszej mocy, by mutanci i ludzie żyli w zgodzie, i jak widać, z opowieści Nathaniela, niedługo szlag to trafi. - Munroe aż zamknęła oczy biorąc głębokie wdechy, by uspokoić emocje, które wolno gromadziły się w niej, a gdy chociaż względnie się uspokoiła, powiedziała: - Za dużo rzeczy ostatnio się zwala na raz - westchnęła cicho, ponownie przecierając twarz dłonią. - Z jednym się zgodzę. Logan byłby naj... odpowiedniejszym kandydatem do takich podróży. Jego ciało niezwykle dużo wytrzyma - dodała w zamyśleniu kiwając głową. - Czy powiedział coś więcej o tych maszynach? - zapytała się ze spokojem. - Cokolwiek? Nie można tego choćby nie sprawdzić... - Storm znów zamyśliła się na chwilę.
 
 

Mercury
[Usunięty]



Wysłany: Nie 01 Lut, 2015 19:31   

Mężczyzna sięgnął do szafki nocnej, skąd wybrał swoją koszulę i narzucił ją sobie na grzbiet.
- Właśnie w tym sęk. W przerwach od zajmowania się tobą siedziałem tutaj i analizowałem wszystko, co komputery Posiadłości były w stanie znaleźć w globalnych bazach danych.- Wyznał.- Jane odciągnęła mnie co prawda na kawę raz, czy dwa, zjedliśmy też lunch z Loganem i Jamesem, powitałem jenego nowego z mocą leczenia dotykiem, miałem załamanie nerwowe i zmieniłem się w krwawą breję...- To ostatnie dodał mimochodem, jak gdyby nigdy nic. Nie chciał wtajemniczać dyrektorki w nic, czego wiedzieć nie musiała, a co na pewno (NA PEWNO!) wygada jej potem Jane, kiedy spotkają się nad teczkami akt i papierów Instytutu.
- Poza wszystkimi śmieciami informacyjnymi starałem się wyśledzić cokolwiek o twoich "znajomych z wakacji". Łączę to też ze swoimi wspomnieniami sprzed wieku i powiem ci, że efekty nie są do końca zadowalające. Fakty są takie, że jeśli kiedykolwiek Kongres rozważał stworzenie mechanicznych strażników mutantów w latach '60, to projekt upadł, a istnienie super-mocy zostało przemilczane przez oficjalne media. Europejska telewizja wyśmiała kiedyś pomysł "maszyn ścigających zabobony", który korespondenci wyśledzili w USA. To musiało być to.-
Ryan odetchnął. Zamierzał mówić dalej, a do tego potrzebował oddechu. Czuł się już na szczęście całkiem nieźle, chociaż kolacje najpewniej też zechce zjeść obfitą. Osłabienie i omdlenie było spowodowane niedoborami energetycznymi Mercury'ego, które kaloryczne danie przygotowane przez Storm częściowo wyrównało.
- Niestety, mam złe wieści. W rządzie zyskują na znaczeniu nasi nieprzyjaciele. Ustawy i poprawki do nich nie wyglądają dla nas kożystnie. Już teraz zaproponowano zamówienie zespołu techników, mających skonstruować czujniki wykrywające anomalie genetyczne, żeby odróżniać ludzi od mutantów. Pojawił się też projekt Komisji ds. Kontroli i Rejestracji Mutantów, co, przypuszczam, jest bezpośrednim działaniem MESSu. Ciężko mi to przyznać Ororo, ale jesteśmy bardzo, ale to bardzo głęboko w tarapatach...-
Teraz przyszedł czas na powrót do ostatniego tematu. Jean, Scotta, ich dziecka i ewentualnych implikacji jego istnienia, oraz jego opowieści. To było najtrudniejsze ze wszystkiego, o czym stary mutant mówił.
- Nie obchodzą mnie słodkie historyjki, ani gdybanie o tym, jacy byliby szczęśliwi, gdyby byli sposati. Fakty, fakty! Zapytam wprost: czy Jean Grey urodziła dziecko Scottowi Summersowi, kiedy obydwoje żyli? A z resztą, po co ja o to pytam... Domyślam się, że nie. To musi oznaczać, że coś niedobrego wisi w powietrzu. Jednak... Nadal jestem zaintrygowany tym, w jaki sposób umrę w przyszłości. Nie masz jakichś pomysłów?
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Nie 01 Lut, 2015 22:51   

Kiedy mężczyzna zakładał koszulę, dopiero wtedy zorientowała się, że do tej pory leżał przy niej o nagim torsie, na co jedynie z nieśmiałym uśmiechem czym prędzej odwróciła spojrzenie, pozwalając mężczyźnie na odrobinę prywatności, a ponadto, co musiała przyznać, Mercury miał nie dość, że cudownie pozytywną osobowość, był inteligentny to jeszcze był przystojny i miał całkiem niezłe ciało. Przynajmniej teraz, jak sobie tak obrał, to tak ma. Skarciła się więc za to w myślach czym prędzej, bo przecież do jasnej ciasnej nie może sobie pozwolić na takie myśli w takie sytuacji!
Wysłuchała następnie, zerkając na jego twarz, bowiem jak tylko zaczął mówić, zwróciła wzrok w jego kierunku, okazując jego wypowiedzi należytą uwagę, co miał do powiedzenia. Raz po raz nawet przytakiwała głową, by po sekundzie zamruczeć że rozumie, i wie o czym mowa, po czym znów zaczęła wsłuchiwać się w jego słowa dokładnie, zastanawiając się jak na nie odpowiedzieć. Kiedy wspomniał o krwawej brei, jaką z siebie zrobił, nawet zerknęła na niego wzrokiem mówiącym: "Ryanie d'Argento-Cambio! Coś ty do ciężkiego licha zrobił?!", jednak nie oczekiwała odpowiedzi, dopóty to on nie uznał że jest gotowy by wprowadzić ją w te informacje.
- Nie będę wnikać w tą... "krwawą breję", jak to określiłeś - poklepała mutanta po ramieniu. - Gdy będziesz gotowy sam to powiesz - dodała, po czym skinęła energicznie głową, by jeszcze dopowiedzieć: - choć nie powiem, rozbudziłeś moje zainteresowanie - posłała mu uroczy i promienny uśmiech, zerkając na niego spod oka.
Kiedy powiedział "znajomych z wakacji", mimowolnie zadrżała, pocierając ramiona dłońmi, odwracając spojrzenie, jednak nie mogąc sobie pozwolić na chwilę słabości, niemal po sekundzie znów zaczęła patrząc na mężczyznę słuchać jego słów, jednak nerwowo przełknęła ślinę, bowiem nie potrafiła od tak wyrzucić wspomnień z jej głowy..
- Zapewne to musiało być to, bo niezwykle do tego właśnie pasuje to określenie - zamyśliła się, drapiąc się po karku. - Mam więc nadzieję, że w porę temu zapobiegniemy, albo to jedynie fałszywy alarm. Oby - dodała, zastanawiając się, co można by dać z broni takiej maszynie.
Wielu mutantów szybko się leczy, a przynajmniej jak nie ma tego w ich zdolnościach, to znajdzie sposób na szybki powrót do starej kondycji. Wielu też posiada zdolności, które w sekundę zmiotłoby takiego robota z powierzchni ziemi, więc z pewnością osoba, która to przepuści, Musiała być doskonale poinformowana o tym, na co mutanci są wrażliwi, o ile jest coś takiego wspólne dla wszystkich, albo po prostu jakoś zabezpieczyć przed... właściwie to chyba wszystkim.
- No dobrze, będzie znów trzeba zacząć... jakieś negocjacje pokojowe, czy coś w tym rodzaju i na spokojnie starać się znów mieć więcej głosów, niż nasi przeciwnicy - odparła niemal natychmiast, przecierając twarz dłonią. - Mam tylko nadzieję, że nie jesteśmy aż tak na straconej pozycji, jak mówi mi moja intuicja - dodała, kręcąc w niedowierzaniu głową i westchnęła cicho pod nosem. - Nie możemy pozwolić, by dzieci były kontrolowane na każdym kroku i traktowane przez innych jak wybryki natury! To są dzieci, którym należy się coś od życia! - niemal krzyczała, zaciskając palce na krawędzi krzesła.
Westchnęła ponuro na dość poprawne zganienie jej za bujanie w obłokach i w odpowiedzi na rzeczowe pytanie, oraz na samoistną odpowiedź mężczyzny, skinęła krótko głową, bowiem musiała przytaknąć by powiedzieć prawdę, bo przecież i tak nie miało by sensu kłamać albo zmieniać czy inne podobne.
- Nie - przytaknęła na jego słowa. - Nie mieli dziecka w naszej linii czasu, Ryan. Twoje przypuszczenia są jak najbardziej słuszne - dodała, po czym ponuro i ledwie zauważalnie przytaknęła głową, na wspomnienie mężczyzny, że szykują się kłopoty i o tym, że coś wisi w powietrzu, bowiem była tego samego zdania na ten temat.
Kłopoty i problemy... Czasami zastanawiała się, czy nie powinna przypadkiem zmienić imienia na "Kłopot" albo "Problem", albo po prostu dopisać ów wyraz jako drugie imię, bowiem pakowanie się w takie sytuacje było czymś, co wręcz notorycznie uprawiała, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, nim ich efekty nie będą dla niej dotkliwsze. Tak, ta kobieta po prostu musi się wpakować w jakieś kłopoty, bo nie byłaby sobą, jakby udało się jej przeżyć roku zwyczajnego i całkowicie spokojnego. Czy udało się jej kiedykolwiek tak żyć? Bez problemów na głowie i po prostu z możliwością odetchnięcia i zregenerowania sił, by potem podjąć kolejne kroki? Chyba nie, a przynajmniej Ororo nie przypominała sobie takich dni.
- Wiem, przyjacielu, też to czuję - dodała, pogrążając się w krótkiej chwili milczenia, po czym niepewnie przyznała się, iż: - Od dnia, w którym mnie uwolniliście, a nawet jeszcze nim... stale dręczą mnie koszmary, przez które źle sypiam, o ile w ogóle uda mi się usnąć - przetarła twarz dłonią, po czym niepewnie zerknęła na mutanta. - Są to po prostu zamazane wspomnienia z pobytu w tym piekle, jednak czuję, że choć może nie są prorocze, to znaczą tyle, że coś złego może się stać. Prędzej czy później, acz mam nadzieję, że znacznie później - zamknęła oczy, znów biorąc kilka głębokich wdechów, a w ich czasie przetarła twarz dłonią, zgarniając swe śnieżne włosy za plecy.
Próbowała odsunąć od siebie te wspomnienia, które teraz nawiedzały ją niemal ze zdwojoną siłą. Mogłaby nawet niemal dosłownie przysiąc, że czuje jak po raz kolejny rażą ją prądem, albo nakłuwają jej ramiona, które mimowolnie nawet przetarła, nie zdejmując za żadne skarby rękawiczek, które były jedyną rzeczą, które zasłaniały jej blizny i szramy, jakich nabawiła się podczas porwania. Tylko one w jakiś sposób, poza przyjaciółmi oczywiście i rzecz jest to jasna, jakby blokowały jej wspomnienia z tych feralnych miesięcy, gdy była jedynie marionetką, która musiała robić co jej karzą i jak jej zagrają, a za wszelkie przejawy nieposłuszeństwa były karane albo policzkiem, albo zamykaniem w ciasnym i niewielkim pomieszczeniu, a w skrajnych przypadkach nawet rażona prądem...
Całe jej szczęście, iż Mercury jak nikt inny potrafił sprawić, iż uśmiechnęła się bez powodu, dlatego też zaśmiała się na jego zainteresowanie odnośnie sposobu, w jaki zdaniem co poniektórych może stracić życie. Pokręciła głową w niedowierzeniu, westchnęła nawet cicho, szukając jak najbardziej logicznej odpowiedzi, a jedyna jaka nasuwała się na jej myśl, a przy tym była zdaniem kobiety całkiem logiczna, choć może niezbyt prawdopodobna, zważywszy na jej obecną wiedzę, to:
- Na sposoby są sposoby, mój drogi - odpowiedziała Storm ze spokojem, jednak pod nosem wciąż się uśmiechała, co mogło być co najmniej nie pasujące do pytania, na jakie odpowiadała, więc nim kontynuowała swoje teorie, odchrząknęła. - Mogą wsadzić cię do pokoju blokującego w jakiś niewytłumaczalny przez mój niezbyt pojemny rozum sposób umiejętności i po prostu zarżnąć, zastrzelić, powiesić czy co im przyjdzie do głowy. Mogą ci wstrzyknąć dawkę remedium i znów: zarżnąć, zastrzelić czy powiesić - wzruszyła ramionami. - Dla chcącego niestety nie jest nic trudnego - dodała chowając twarz w dłoniach, a ręce zaparła o kolana, a z jej ust wydobyło się kolejne ciche westchnienie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
Portal dla graczy gier via www The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Riverdale Dragon Ball Another Universe Mortis Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018