{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Ambulatorium szkolne
Autor Wiadomość

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Czw 30 Sie, 2018 19:12   

Storm dochodziła już do siebie. Bardziej niż fizycznie ucierpiała psychicznie, ale miała za sobą na tyle dużo doświadczenia, że potrafiła sobie z tym radzić. Wiedziała za to, że choć wygrali jedną bitwę, przed nimi jeszcze całe mnóstwo pracy, w końcu ani trochę nie przybliżyli się do odnalezienia profesora, a właśnie o to miało chodzić. Czas nieubłaganie uciekał i nie był ich sprzymierzeńcem, co było irytujące. Nie wiedziała też, jak powstrzymanie tych istot miało pomóc, nie licząc zabezpieczenia samego terenu szkoły.
Słuchała Hanka uważnie i doszła do wniosku, że rzeczywiście mogło się stać jak mówił i ostatni z obcych rzeczywiście opuścił te tereny razem ze Starkiem. Miała tylko nadzieje, że Tony'emu nic się nie stało i odezwie się wkrótce, choćby po to by dać znać, że wszystko w porządku.
- Możemy więc założyć, że szkoła została oczyszczona... lepiej jest jednak dmuchać na zimne, mogliście się właśnie natknąć na trzeciego, o którym wspominał profesor, sam zresztą nie był w stanie określić jego położenia.
Wstała, podchodząc do leżącego i nieprzytomnego Star Lorda. Tkwili w martwym punkcie i zaczynało ją to mocno irytować. Jak miała uratować Profesora? Jak miała zapewnić wszystkim bezpieczeństwo? Miała wrażenie, że powoli wszystko wymyka się jej spod kontroli. Gdyby wiedziała na czym stoi, pozwoliłoby jej to na podjęcie sensownych działań, a obecnej sytuacji nie wiedzieli właściwie nic. Ani kim były te robale, ani tego czy to one odpowiadały za porwanie, ani tego co robić dalej.
- Nie przybliżyło nas to jednak do odnalezienia profesora. Dał mi znać, że żyje, ale czułam, że musiał włożyć w to sporo wysiłku. Nawet jeżeli szkoła jest już bezpieczna i uczniowie mogą wrócić... - pokręciła głową. - Nagrania nic nie dały i nie pokazały nam nawet tego, w którą stronę powinniśmy się udać. Mirage. - odwróciła się w stronę nastolatki. - Jak byliśmy w gabinecie, użyłaś swoich mocy i w ten sposób wywabiłaś to Coś, byłabyś w stanie to powtórzyć i sprawdzić szkołę? Możliwe, że ich słabym punktem są moce mentalne, same te stworzenia wydawały się być psioniczne. Można spróbować się skontaktować też ze Starkiem, żeby dowiedzieć się gdzie jest, mamy przecież jego telefon. Trzeba też sprawdzić szkołę i może raz jeszcze dokładnie przejrzeć nagrania z kamer. Muszą być jakieś ślady.
Zadań do wykonania się nazbierało, a przez tę całą sytuację z profesorem wszystko inne odeszło na boczny tor i kompletnie zapomniała o innych zadach, między innymi o misji Sway i Mata, a nie wiedziała, co się z nimi dzieje. Sięgnęła zaraz po telefon, żeby wysłać krótką wiadomość.




 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 109
Wysłany: Sob 08 Wrz, 2018 21:16   

Quill odzyskał na moment przytomność. Widocznie Hank za mocno przycisnął ranę albo jakimś świństwem to polał czy posmarował i ból był na tyle silny, że wyciągnęło to Petera na powierzchnię świadomości. A przynajmniej na tyle, by usłyszeć i częściowo zobaczyć co Gamora zamierza. Nadludzkim niemal wysiłkiem wyciągnął rękę i złapał jej dłoń, zaciskając palce tak mocno jak był w stanie w tym momencie.
- Gam... - wyszeptał nim znów się osunął w przyjemną ciemność nieprzytomności. O dziwo jego uścisk nie zelżał.




 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 97
Wysłany: Nie 09 Wrz, 2018 20:23   

Zanim odpowiedział na pytanie Mirage, musiał się zastanowić. Rasa, z którą mieliby się mierzyć, była prawdziwą zakałą wszechświata, a jednocześnie mało kto przeżył spotkanie z nimi, aby móc przekazać jakiekolwiek informacje światu. Potrzebował chwili, by zebrać wszystko w spójną całość.
- Słaby punkt... ciężko powiedzieć. To... coś jak insekty. Na pewno nie lubią rażenia prądem i wysokich temperatur. Za to są piekielnie szybkie i niebezpieczne. Można powiedzieć, że ich społeczeństwo jest podobne jak u pszczół, mają królową, "robotnice" i żołnierzy... Tylko, że tutaj są żołnierze i żołnierze. Jedni są wyposażeni w śmiercionośną truciznę, kiedy ci drudzy zajmują się infek... Powiedzcie, że żadnego z was NIE udziabało. - Rozejrzał się po zebranych. - Bo jeśli tak, to będzie problem. Broodowie potrafią się krzyżować z innymi rasami przez... jakby to kulturalnie... Wszczepiają w ciało nosiciela zarodek i ten przejmuje ciało jak rozrastający się pasożyt. I ja naprawdę nie wiem jak takiej osobie pomóc, oprócz zastrzelenia i spalenia ciała. - Zamilkł na chwilę, zanim wybuchnął śmiechem.
- Żartowałem, nie ma się czego bać. - Machnął od niechcenia łapką. - Jakby tak było, mielibyście już oznaki.
Nawet się nie kłopotał zatrzymywaniem Gamory, doskonale wiedząc, że jak ta sobie coś uwidzi, to jej nic nie zatrzyma. No, może Peter, ale ten leżał plackiem na kozetce i sobie dezerterował w nieprzytomność. Kapitan, nie ma co...

Rocket jedynie przytakiwał gdy Hank nakreślał pozostałym obecną sytuację. I naprawdę zaczynał wierzyć, że z tym konkretnym Terranem mógłby pracować i nie oszaleć po godzinie.
- Osobiście, daję jakieś 70 procent gwarancji, że trzeci odleciał ze Starkiem. - Wzruszył ramionami. - Ale to już jego problem, ważne że nie ma go tutaj. - Cóż, Szop w końcu nie należał do osób, które przejmowały się obcymi ludźmi. A przez obcych oczywiście rozumiał każdego spoza jego drużyny.
I tylko trochę martwił się stanem Quilla. No dobra, bardzo się przejmował, ale przecież nie da po sobie poznać.
- Może spróbujmy wyśledzić nie tyle ich, co ślad cieplny? - zaproponował. - W końcu ciało Profesora powinno wydzielać ciepło, więc można by w ten sposób określić, w którym kierunku go pociągnęli... Bo wywęszyć się nie da. Jeśli tu mieszkał to jego zapach jest wszędzie.
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Nie 16 Wrz, 2018 21:16   

Już dawno, a może nawet z całą odpowiedzialnością mogła pokusić się o słowa, że nigdy wcześniej nie czuła się tak zagubiona. Złość pchała do działania, może i pochopnego działania, ale przecież Gam jak to Gam, nie zamierzała tutaj rozpaczać, a na pewno nie w obecności publiczności. A skoro Peter był nieprzytomny to nic tu po niej, ale Quill w kluczowym momencie postanowił się wybudzić. Jak zwykle w porę zareagował, gdy wszystkim wszem i wobec chciała wygłosić jedno ze swoich przemówień na temat tego jak bardzo nikt jej nie będzie mówił co ma robić i jak bardzo łatwo odnajduje się na nawet większych przestrzeniach, ale nie musiała.
Ciepło i uścisk jaki poczuła na swojej dłoni sprawił, że początkowo miała ochotę wyrwać się i iść dalej, dopiero w kolejnym momencie zdała sobie sprawę, kto śmiał ją zatrzymać.
- Peter? - Wyszeptała, gdy wzrok padł na jego wykrzywione w bólu oblicze. Palce odruchowo zacisnęły się na dłoni.
- Nie... nie zasypiaj - Rzuciła, wiedząc, że to i tak nic nie da. Dało jedynie tyle, że na ten moment nie zamierzała stąd wychodzić, bynajmniej nie bez niego. Przysiadła obok na łóżku i z troską zerkała wyczekiwała kolejnego przebudzenia.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 340
Wysłany: Czw 20 Wrz, 2018 11:24   

Dani przez dłuższą chwilę zastanawiała się mad słowami Storm.
-Nie... Chyba jednak nie była bym w stanie. Nie jestem typową psioniczką. Chyba bliżej mi do empatki. Tam na górze... Wiedzieliśmy, że w pokoju ktoś jest. Gdybym miała całkiem na ślepo wyciągać strach, nie wiem, czy bym temu podołała. - Dziewczyna zacisnęła mocniej pięści. Znowu zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo jest bezradna. A może nawet zbędna.

-Wydaje mi się, że nas nie zainfekowano. Z drugiej strony, przez jakiś czas byliśmy pod jego wpływem. Wielki Duch wie, przez jak długi czas... I co z nami wtedy robił.
Dopiero po chwili dotarło do niej, że Szop żartował. Według Indianka - dość słabo żartował. Ale może tam w kosmosie takie poczucie humoru było bardzo pożądane? W końcu to Obcy. Przodkowie wiedzą, z czego i jak się śmieją.

-Jak pszczoły... Królowa... - Mirage powoli podniosła głowę, patrząc to na Storm, to na Beast. - Chyba mam pomysł. Jak znaleźć Brood. Pewnie też Xaviera.

-Gdy wyciągnęłam strach tego potwora, ukazała się nam samotność i odrzucenie. Nie w sensie emocji, ale bardziej... Zerwania więzi. Może to jest poszlaka, której trzeba się trzymać? W sensie, z tego co wiemy, i co nam powiedział Rocket można wywnioskować, że oni wszyscy są jakoś psionicznie z sobą połączeni. Może jest szansa, że Cerebro wyśledził tą sieć telepatyczną i wskaże nam jej źródło? Może nawet jeszcze tu, w Szkole są jakieś szczątkowe ślady tej sieci. Wiemy, gdzie zacząć szukać. Jeżeli uda się odseparować od tła ślad cieplny Xaviera - Spojrzała na Kosmicznego Ivana, jakby mówiąc "to twój pomysł. Dziękuję" - będziemy wiedzieli, w którą stronę iść. Storm, mamy obecnie w Szkole jakiegoś potężnego telepatę? Albo kogoś, kto poradzi sobie z Cerebro?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

  
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Czw 27 Wrz, 2018 17:57   

To dawało do myślenia. Prawdopodobieństwo tego, że szkoła była już wolna od nieproszonych gości było bardzo wysokie, choć trzeba jednak zachować ostrożność, niestety nie mieli możliwości dokładnego sprawdzenia całego terenu, a te stworzenia kryły się dobrze. Gdyby nie bezpośrednia wskazówka profesora, nadal by o obym nie wiedzieli. Storm miała sporo na głowie i szczerze mówiąc nie wiedziała jak rozsupłać ten węzeł gordyjski. Zamiast powoli przybliżać się do odnalezienia Xaviera, plątali się w kolejne niewiadome, które tylko oddalały ich od celu. Spojrzała na Roceta.
- Do porwania doszło już jakiś czas temu, do tego w wyniku ataku wszyscy stracili przytomność, ślad cieplny mógł już zaniknąć, ale spróbować możesz. Równie dobrze Hank lub Logan mogliby spróbować wywęszyć zapach profesora i tej obcej istoty. Niestety nagrania kamery niewiele nam pomogły poza orientacyjną stroną skąd mógł, ale nie musiał przyjść obcy. Nadal pozostaje dla nas zagadką jak minął zabezpieczenia.
Storm oparła się o stół, splatając ręce na piersi. Jej wzrok wolno omiótł salę spoczywając przez chwilę na każdym, włącznie z nieprzytomnym Peterem, który chwile wcześniej obudził się na moment. To był jednak dobry znak, nic mu nie będzie.
Na słowa Mirage kiwnęła tylko głową. Doskonale znała zdolności nastolatki i wiedziała, że szanse są marne, ale spytać zawsze można było. Zaraz jednak Indianka wpadła na inny pomysł, który mimo wszystko miał nieco sensu. Szanse na powodzenie też nie były wielkie, ale nie ma się co oszukiwać - nie mieli zbyt wielkiego pola możliwości do wykorzystania, a trzeba było spróbować wszystkiego.
- To jest dobra myśl, a przynajmniej warto spróbować. Nie wiemy czego szukamy, te istoty są nam całkowicie obce, nie wiemy co dokładnie potrafią, ale niewątpliwie mają zdolności psioniczne, co sami odczuliśmy... Jane może spróbować, choć to też ryzyko, sam Cerebro jest niebezpieczny, a jeżeli dajmy na to, odnajdziemy to, czego szukamy, nie wiemy czy wyczują nasze działania i czy nie zareagują.
Kobieta pokręciła głową. Ryzyko, wszędzie ryzyko, ale nie podejmując go nie posuną się ani o krok, a im dłużej debatując nad sposobem wyśledzenia obcych, tym bardziej oddalają się od znalezienia i uratowania profesora, a wychodzi na to, że jego parowanie to coś więcej. Za tym wszystkim kryło się coś większego i bardziej strasznego, tylko nie wiedziała jeszcze co. Albo miała pewne domysły, choć wolałaby, aby były one nieprawdziwe.
- Trzeba działać. Hank zajmij się panem Quillem, Rocket, spróbuj podziałać pod względem technicznym, poszukaj śladów cieplnych czy w ogóle jakichkolwiek innych. Dostaniesz dostęp do naszych kamer i komputera. Mirage... znajdź Jane i powiedz jej o sytuacji, w razie czego spotkamy się przy Cerebro.
Przyłożyła dłoń do głowy. Czuła, że niedługo dopadnie ją ból głowy, ale nie było czasu teraz na takie drobnostki. Trzeba było działać.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 122
Wysłany: Czw 27 Wrz, 2018 19:44   

- Nic mu nie będzie. Jego życiu nic nie zagraża. Podam mu zaraz kolejną dawkę środków przeciwbólowych oraz uspokajających. Potrzeba mu teraz odpoczynku i spokoju. – przekazał Gamorze oceniając stan Petera na podstawie wskazań aparatury. Chciał ją uspokoić i w delikatny sposób przekazać, że może trochę potrwać nim jej przyjaciel wróci do pełni zdrowia. Pozostaje czekać.
Uważnie słuchał rozważaniom zgromadzonych, a gdy wreszcie nadarzyła się szansa i nim pozostali postanowili się rozejść, sam zabrał głos komentując głównie jedną z propozycji.
- Zrzucę to karb tego, iż wciąż odczuwacie skutki manipulacji… - westchnął i pokręcił głową, by za chwilę wyjaśnić co miał przez to na myśli. – Przypominam, że Cerebro zostało poważnie uszkodzone przez istotę, która porwała Charlesa. Wciąż nie miałem nawet jeszcze okazji dokładniej przyjrzeć się zniszczeniom, by móc ocenić ile mogą potrwać naprawy. Ale to nie wszystko… Urządzenie zostało zaprojektowane wyłącznie z myślą o wzmacnianiu naturalnych zdolności telepatycznych. Tych, które w sposób bezpośredni wynikają z mutacji wywołanej genem X. Jane takowych nie posiada. – w swoich założeniach przedstawiony przez Danielle pomysł miał potencjał. Problem leżał jednak w tym, że nie mieli jak go wyegzekwować. Lista osób mogących w ogóle skorzystać z Cerebro była niezwykle krótka. Było to spowodowane zarówno ograniczonymi zasobami jeśli chodziło o osoby posługujące się telepatią, a także ogromny wysiłek któremu poddawany jest umysł użytkownika maszyny. Ktoś niewprawiony w tych sztukach mógłby jedynie poważnie ucierpieć.

- A jeśli myślicie o tym, o czym myślę, że myślicie, to uprzedzam iż na to nie zezwolę. Nawet Xavier musi liczyć się z konsekwencjami użytkowania Cerebro. Podobnie było w przypadku Jean. Nawet nie chcę myśleć o tym co mogłoby się wydarzyć, gdyby podłączyć do niego kogoś równie niewprawionego co Weller. Nie ma szans. Zapomnijcie o tym. – dodał tonem, który jednoznacznie wskazywał, że nie przyjmie do siebie żadnych argumentów, które w odpowiedzi mogłyby chcieć przedstawić obie mutantki. Ryzyko było zbyt wielkie i zamierzał go podejmować. Chciał odnaleźć Charlesa, ale nie pozwoli, by odbyło się to w ten sposób. Wymyśli coś innego. Musi. Spędzi całe dnie zamknięty w swoim laboratorium jeśli będzie musiał, lecz znajdzie sposób na to, by odkryć kto i gdzie zabrał Profesora.
- Ale znalezienie Logana i poinformowanie go o tym co zaszło może być dobrym rozwiązaniem. – po krótkiej chwili znów odezwał się, tym razem już spokojniej. – Wątpię, że nawet z jego zmysłami byłby w stanie złapać tu trop Profesora i naszego gościa, ale ktokolwiek to wszystko zaplanował musiał pozostawić jakiś ślad. Chociażby na czarnym rynku i w kręgach przestępczych. Niech popyta tu i ówdzie, może się czegoś dowie. – zaproponował. Ktoś musiał przecież odnotować w ostatnim czasie jakąś podejrzaną aktywność, którą być może dałoby radę powiązać z atakiem na szkołę i porwaniem Charlesa.
 
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 109
Wysłany: Nie 30 Wrz, 2018 16:06   

Sam nie wiedział co wyciągnęło go z ciemności, w którą się osunął. Czy to była dawka środków przeciwbólowych czy też ciepło płynące z dłoni Gamory. Nie był pewien skąd to wie, ale wiedział, że to na pewno jest jej dłoń w jego uścisku, że to jej ciepłe, mocne palce zaciskają się na jego niczym kotwica, która trzymała go w miejscu i nie pozwalała dryfować.

Z ust Petera wydobył się na wpół jęk, a na wpół dźwięk godny wygłodniałego zombie, ale w końcu odzyskał świadomość, czy też raczej zaczął ją stopniowo odzyskiwać.
- Czemu czuję się jakbym znów oberwał ze spluwy Rocketa? - wymamrotał, otwierając powoli oczy i dając im czas by się przyzwyczaiły do jasności w pomieszczeniu, które dziwnie przypominało wyjątkowo sterylny...
Szpital!
Nienawidził szpitali. Nie był w żadnym z nich odkąd ostatni raz widział swoją matkę umierającą na jednym z ich łóżek.
Muszę stąd wyjść.
Teraz.

Usiadł z trudem, przyciskając wolną rękę do rany, stabilizując ją. Druga nadal trzymała dłoń Gamory. Powiódł nieco nieprzytomnym spojrzeniem po zebranych osobach. Storm, Rocket, ta młoda, co była tak zafascynowana ich futrzastym kompanem, której imienia nie mógł sobie teraz przypomnieć, Rocket i ten niebieski gość... Hank? Chyba tak ktoś do niego mówił. No i Gamora, siedząca obok niego z tymi zatroskanymi oczami. Pochylił się w jej stronę, jakby chciał oprzeć się na jej ramieniu, ale ten ruch był tylko po to, by móc jej trzy słowa prosto do jej ucha.
- Muszę stąd wyjść. - W jego głosie była nuta desperacji i spora dawka prośby.
Nie mógł to dłużej zostać, wspomnienia o matce stawały się coraz bardziej natarczywe.




 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1153
Wysłany: Czw 04 Paź, 2018 15:08   

Telefon Storm zawibrował natrętnie, dając do zrozumienia że kolejny problem właśnie teraz zdecydował się pojawić.

Tym razem jednak okazało się jedynie, iż dużyrny nauczyciel przekierował do niej rozmowę z Jade Carter, która miała zaskakująco dużo zaskakująco ważnych rzeczy do powiedzenia.

//Jade i Storm rozmawiają przez telefon



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 120
Wysłany: Sob 13 Paź, 2018 19:48   

Nie znała się z towarzystwem zbyt długo, a mimo to nie wiedzieć czemu uwierzyła słowom rosłemu, niebieskiemu mężczyźnie. Nie byli sobie nawet przedstawieni, ale nie musiała się z nim zapoznawać by mieć pewność, że wie o czym mówi. Kamień spadł z serca, gdy zapewnił, że stan Petera jest stabilny i że ich lider z całej akcji wyszedł obronną ręką. Ba, nawet posłała mu nikły, acz pełen - jak na nią, wdzięczności uśmiech, a potem w pełni skoncentrować się na Quillu, który nagle zaczął się wybudzać, o czym zaalarmował mocniejszy uścisk na jej dłoni, a potem te... mrożące krew w żyłach dźwięki.
- Hej, hej, hej, ostrożnie. Masz odpoczywać - Rzuciła, gdy zaczął siadać. Wpatrywała się w jego twarz próbując wyczytać jakiekolwiek intencje. Nie musiał nic mówić, dobrze znała to spojrzenie. Troszkę przygód mieli za sobą, a ta mina mówiła jedno 'Muszę stąd spierdzielać' i dużo się nie pomyliła, bo zaraz to samo wyszeptał.
- Peter, brood zniknął, jesteśmy bezpieczni - Próbowała go przekonać, by jednak został, ale nie patrząc mu w oczy wiedziała, że nie ma na to szans.
- Okay, chodźmy - Dodała i przerzuciła sobie jego rękę przez ramię, sama objęła go w pasie tak by swoją siłą pomóc przy wstawianiu i dokładnie w ten sposób wytarabanili się z sali medycznej.

/zt dla niej i Pete'a - ich pokoje
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Nie 14 Paź, 2018 15:03   

Zadzwonił telefon. Początkowo Storm chciała go zignorować, ale widząc numer i to, kto do niej dzwonił, nie wahała się długo, tylko odebrała. Odeszła dwa kroki, ale pozostali mogli doskonale słyszeć jej rozmowę. Słowa Jade ją zaniepokoiły i choć mogłoby się zdawać, że istoty, które spotkali były innej natury, to Ororo miała przemożne wrażenie, ze wszystko to łączyło się w jedną spójną całość. Do tego powrócił temat dziwnej przepowiedni, którą miał jeden z uczniów. Czyżby wszystko to, co zostało zapowiedziane, już się powoli zaczynało? Patrząc na to, o czym mówiła przepowiednia, los profesora, jak i wszystkich innych wydawał się być tragiczny. Porwanie Charlesa to dopiero jeden z kroków.
Rozmowa nie trwała długo, wyjaśniły sobie z Jade kilka spraw i zapewniły o stałym kontakcie, jakby pojawiły się nowe informację. W między czasie Gamora i Peter postanowili opuścić ambulatorium. Powstrzymanie ich raczej byłoby trudne.
Połączenie zakończyło się, a Storm opuściła rękę z telefonem.
- Tych dwoje jest strasznie upartych, ale zostawcie ich, na niewiele nam się teraz przydadzą, jak nabiorą sił, wrócą do działania.
Westchnęła i potarła skronie.
- Dzwoniła Jade Carter z ochrony Stark Tower. Powiedziała mi, że porywaczem profesora jest ktoś, kto nazywa siebie Mistrzem. Słyszałam już to "imię", padło w przepowiedni, którą jak wiem miało kilka osób. Coś mi się zdaje, że ta przepowiednia, która jest zapowiedzią globalnej apokalipsy, zaczyna się spełniać. Też spotkała obcych, ale innych niż te robale w szkole, ponoć są na Ziemi od wieków i mają nawet swoją siedzibę. Nie brzmi to najlepiej i choć informacji nam przybyło, nadal nie przybliża nas to do odnalezienia profesora. Zresztą, tutaj już nie tylko o niego chodzi.
Przekazała wszystkie informacje z rozmowy z Jade i trzeba było przyznać, że sprawa wyglądała jeszcze bardziej niepokojąco, niż wcześniej. Spojrzała na pozostałych w ambulatorium. Mirage, Bestia i Rocket.
- Wybacz Hank, ale chyba wszyscy powoli zaczynamy być zdesperowani, trzeba spróbować wszystkich możliwości i znaleźć jakiekolwiek ślady. Póki co tylko błądzimy po omacku i kręcimy się w kółko. Zamiast przybliżyć się do odnalezienia profesora, tylko się oddalamy. Nagrania z kamer niewiele nam dały i pewnie nic innego nie dadzą, Rocket może jeszcze pogrzebać w zapisach, ale nie wiem co i czy coś znajdzie. Trzeba zaangażować x-manów i zacząć działać. Niestety, ale tutaj stawką jest coś więcej, niż tylko życia profesora.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 122
Wysłany: Nie 21 Paź, 2018 14:17   

- Zajrzę do niego później! – krzyknął za wychodzącą z ambulatorium dwójką rozbitków. Peter ledwie trzymał się na nogach, wciąż był na dość silnych dawkach leków, a jego rana w każdej chwili mogła ponownie się otworzyć. Beast zdawał sobie sprawę z tego, że powinien tu rannego mężczyznę za wszelką cenę zatrzymać, ale nie miał sił ani chęci, by się o to teraz wykłócać. Mógł mieć tylko nadzieję, że zdają sobie sprawę z zagrożenia i nie zrobią czegoś co mogłoby się przyczynić do pogorszenia stanu zdrowia lidera tej dość dziwacznej drużyny.
Mając jeden „problem” z głowy mógł całkowicie poświęcić się sprawom pilniejszym i ważniejszym.
- Przepowiedni? – spytał speszony tym, że nie miał pojęcia o czym mówiła jego przyjaciółka. Może to przez stres, lecz najzwyczajniej w świecie nie pamiętał, by ktoś wcześniej mu o czymś podobnym wspominał. – Chyba nie jestem w temacie. Możesz nieco rozwinąć ten temat? – poprosił. Może to da im jakiś punkt zaczepienia? Albo przynajmniej nieco rozjaśni sprawę i oświeci odnośnie wszystkiego co miało w ostatnim czasie miejsce.
- Ale jeśli sprawa jest tak poważna jak mówisz, powinniśmy nawiązać bliższą współpracę z Avengers. – zaproponował. Obie grupy mogły sobie pomóc na wiele sposób. A każda forma kooperacji między obiema drużynami może być wręcz wskazana. Zwłaszcza jeśli niebezpieczeństwo jest tak wielkie jak zdawała się je przedstawiać Storm.
- Może wiedzą coś czego nie wiemy my. Wymiana informacji i zasobów może przybliżyć nas do odnalezienia Xaviera oraz powstrzymania planów tego całego Mistrza. – pokrótce wyjaśnił o co mu chodziło. I tak korzystali już z pomocy Starka. Rozszerzenie tego na całą grupę mogło wszystkim wyjść tylko na dobre. – Skoro ten posunął się porwania Charlesa, musi mieć wobec niego jakieś plany. Albo nasz przyjaciel jest jedną z osób, które w jakiś sposób mogą być w stanie pokrzyżować szyki Mistrzowi i ten zdecydował się na dobre usunąć ten element układanki nim pójdzie o krok dalej. Tak czy siak, odnajdując Charlesa możemy natrafić na trop prowadzący do Mistrza. Ewentualnie, znajdując Mistrza znajdziemy również Profesora. W ostateczności wszystko i tak sprowadza się do jednego. – jeśli to o czym mówiła Munroe było prawdą, porwanie Profesora nie było przypadkowe. Niezależnie od tego co zdecydują się zrobić w następnej kolejności, muszą się spieszyć.
- Carter wspomniała o czymś jeszcze? Rzuciła jakiś trop, którym powinniśmy się kierować? Jakieś miejsce, albo cokolwiek innego? – spytał jeszcze na koniec.
 
 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 97
Wysłany: Nie 21 Paź, 2018 19:04   

- Myślę, że tak czy inaczej powinniśmy się skontaktować z tymi Avengers. Może w telefonie Starka jest numer do któregoś... - Zaczął przeszukiwać listę kontaktów, by po chwili z konsternacją zapytać - Em, wiecie może jak oni się pojedynczo nazywają? Bo nic mi nie mówią te imiona. - Spojrzał wyczekująco na obecnych. No kurde, mieszkają tu od urodzenia i chcą z nimi współpracować, więc powinni wiedzieć kim tamci są. Bo Rocket znał tylko Starka i tego kociego króla z kraju o dziwnej nazwie, a podejrzewał że ten drugi miałby jednak ładny kawałek do przejechania.
Oczywiście Quill znowu zaczął odwalać krzywą akcję, tym razem pod tytułem "zabierzcie ode mnie ten szpital" i może to i lepiej, że Gam natychmiast go wyprowadziła. Inaczej naprawdę by mu strzelił z działka. Jaśnie wspaniały Star-Lord... boi się kitli. Ja pie*dolę.
- Wiecie, Peter jakoś tak ma fobię na punkcie szpitali wszelkiego rodzaju - wyjaśnił zachowanie kapitana. - Lepiej mu będzie w pokoju.
- Tak poza tematem, wiecie, mogę zająć się naprawą tego Cerbero...no, tego coś - zaproponował. - W końcu nic bardziej zaawansowanego niż systemy Nova Korps czy Twierdzy to raczej nie będzie - skwitował, dając do zrozumienia, że heloł, w końcu jest mechanikiem z kosmosu(!).
Wprawdzie mógłby też spróbować skalibrować urządzenie do użytkownika, ale to po pierwsze jest czasochłonne, a po drugie nie będzie poddawał im pomysłu, skoro Hank tak radykalnie sprzeciwiał się używaniu sprzętu przez kogoś innego niż Łysy. Futrzki trzymają się razem czy jakoś tak.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 340
Wysłany: Wto 23 Paź, 2018 18:59   

Danii, nie koniecznie zadowolona, odprowadziła Gamorę i Quilla wzrokiem. Dwójka obcych (w wielu tego słowa znaczeniach) pałętająca się bez opieki po Szkole. I co gorsza - po podziemiach. Super pomysł! Może jeszcze damy im kody i klucze do każdej części Szkoły? Do tego Beast mógł wprowadzić Rocketa w tajniki ich systemu obronnego. Ale siedziała cicho i próbowała samą siebie przekonać, że Peter jest zbyt ranny, by mógł to udać. W końcu sama widziała, jak Storm potraktowała go piorunem...
A jakby na potwierdzenie jej obaw, Rocket zaproponował, że naprawi Cerebro.
-Nie! - Zaoponowała trochę ostrzej, niż zamierzała. - Znaczy to nie to, że nie ufam twoim zdolnościom. Po prostu... -Spojrzała na pozostałą dwójkę, jakby szukając pozwolenia na kontynuowanie. Nie widząc jednak sprzeciwu, ciągnęła. - Po prostu to nie jest "normalny" komputer, czy jakaś technologia wojskowa. McCoy będzie to w stanie lepiej wytłumaczyć. Tak czy siak - wiem, że nie mając ogromnej wiedzy dotyczącej tego konkretnego urządzenia, lepiej nie zbliżać się do niej. Zbyt duże ryzyko... dla korzystających z niego.

No, ale potem było tylko ciekawiej.
Bo wyszło na to, że Moonstar była jedyną osobą w tym pokoju, a zapewne nawet w całej Szkole, której nie podobał się pomysł wciągania w to Mścicieli.
Ale to była kwestia dumy i wychowania.

Indianie od praktycznie zawsze woleli załatwiać swoje sprawy wewnątrz swojej społeczności i nie wciągać w to "Bladych Twarzy". Nie, nie rezygnowali z zdobyczy cywilizacji białego człowieka, ale nie korzystali z pomocy sądu osadników przy rozwiązywaniu swoich sporów.
Mirage próbowała przenieść te podejście do świata na środowisko mutantów. W końcu jakoś Avengers nie chcieli im pomóc z MESS czy Remedium. W sumie tak, pomogli przy Kompleksie Przyjaciół Ludzkości... Ale cała ta sytuacja była po części z ich winy!
A teraz Oni, X-Meni mieli dzwonić do Starka z tekstem "hej, porwali jednego z najpotężniejszych z nas, naszego przywódce, Xaviera. Macie czas nam pomóc, czy planujecie jakąś rozróbę w Latverii, Nowym Jorku, czy Burkina Faso? Tak, oczywiście, jeżeli nam pomożecie, zrobimy dla was wszystko!"
Brzmi wspaniale, prawda?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Pią 02 Lis, 2018 12:20   

Westchnęła. Czekała ich ciężka przeprawa i należało zebrać do kupy wszystko to, co wiedzieli. Zaczęła więc od początku, a było tego całkiem sporo, choć wychodziło na to, że każde z tych zdarzeń było jakoś ze sobą powiązane.
- Kilka miesięcy temu byłam świadkiem jak jeden z uczniów doznał wizji. - Zaczęła. - Była w nim śmierć, cierpienie, chaos i wielkie zło. Wojna atomowa, cierpienie ludzi i mutantów. W wizji pojawił się także profesor, który był torturowany i nie był w stanie się przeciwstawić nadchodzącym zdarzeniom. Niestety nie wiedzieliśmy, co z tym zrobić, ale ta apokaliptyczna wizja, jak się potem dowiedziałam dotyczyła nie tylko naszego ucznia, ale i kilku innych osób, ludzi i mutantów. Potem zaczęły się inne zdarzenia. Ktoś mówił o powstaniu jakieś starej organizacji, potem porwanie profesora, Jade wspomniała o piramidach w Ameryce Łacińskiej i o atakach jakiś "demonów", które mają swoją siedzibę w Trinity Church w Bostonie. Jak możemy przypuszczać, każde z tych zdarzeń jest bezpośrednio powiązane z działaniami tajemniczego Mistrza, o którym nikt niczego nie wie. Nie wiem, co mam wam powiedzieć, sytuacja wydaje się beznadziejna.
Spojrzała na Mirage, w której obudziła się buntownicza dusza Indianki. Podziwiała nastolatkę za jej pewność siebie, bojowość i umiejętności przywódcze, ale musiała wiedzieć, że tu chodzi jednak o coś więcej.
- Mirage, zrozum. To coś więcej niż walka, na którą moglibyśmy się rzucić. Nie damy rady sami, nie jesteśmy samotnymi wilkami. Jedną z ważnych umiejętności każdego przywódcy, jest zdolność do pozyskiwania sojuszników. Zgadzam się jednak, że jeżeli chodzi o Cerebro, najlepiej żeby zajął się tym Hank, do pomocy naszym gościem. Co do reszty... mamy sporo informacji, ale niestety są one niespójne i co więcej, nie mówią nam nic o aktualnym miejscu przebywania profesora. Jesteśmy w martwym punkcie, ale nie oznacza to, że będziemy się poddawać. Skontaktujemy się z Avengers, poszukamy kolejnych śladów, dokładnie przejrzymy zapiski z kamer wewnątrz i na zewnątrz, a przede wszystkim, trzeba zorganizować x-menów i wszystkich mutantów. Profesor miał rację, szkoła nie jest już bezpieczna, ale jak się okazuje, żadne inne miejsce też nie jest. Trzeba się przygotować i to natychmiast.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 122
Wysłany: Wto 13 Lis, 2018 20:51   

- Może i jest beznadziejna, ale dzięki informacjom przekazanym przez Carter możemy mieć jakiś punkt zaczepienia. Kościół, o którym wspomniała… Może warto tam kogoś posłać? – zaproponował, choć ze wszystkich tych nowych informacji dręczyło go coś innego. Skoro Ororo i prawdopodobnie Charles wiedzieli o tym co najmniej od kilku miesięcy, dlaczego pozostawili go w stanie niewiedzy? A może nie pamiętał, iż już prowadzili na ten temat rozmowę? Tak wiele się przecież w tym czasie wydarzyło. Możliwym było, że nie wszystko utkwiło mu w pamięci tak mocno jak mógł oczekiwać. Z drugiej strony, nie było to teraz tak ważne. Wreszcie mieli trop. Nawet jeśli tylko szczątkowy i może zupełnie nie powiązany z porwaniem Charlesa lub tym całym Mistrzem. Tak czy siak myślał, że warto mu się przyjrzeć.
- Szukaj pod Bruce Banner, Natasha Romanoff, Steve Rogers albo odpowiednio po ich pseudonimach. Hulk, Black Widow, Captain America. Nie sądzę, by Thor miał telefon pod który można byłoby zadzwonić. – odparł też wreszcie Rocketowi, następnie odpowiadając zarówno na rzuconą przez niego propozycję naprawy Cerebro, jak i na wyrażaną przez Storm chęć do tego, by Hank zajął się tym już teraz. – Naprawa Cerebro może zaś, a nawet musi poczekać. Bez silnego oraz przy tym doświadczonego telepaty i tak na niewiele nam się ono przyda. Chyba, że chcemy sprowadzić kogoś do stanu warzywa, mówiąc wprost. – tego wolał uniknąć. Niezależnie od tego jaką decyzję podejmie Ororo. Jeśli uprze się przy tym, by posadzić kogoś na tym fotelu, Beast nie zamierzał brać w tym udziału.
 
 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 97
Wysłany: Sob 17 Lis, 2018 18:33   

- Okeej... - mruknął cicho pod nosem widząc, że szybko to oni nie zdecydują. Szczerze, zaczynało to wyglądać tak, jak w jego własnym zespole, więc zwyczajnie zajął się swoją działką rejestrując jedynie pobocznie informacje, którymi wymieniała się pozostała trójka. Kiedy tylko Hank powiedział mu, kogo szukać w kontaktach, wysłał wiadomość do każdego z wymienionych, których znalazł.
- Jeśli mogę coś zaproponować, to zaczekanie na odzew Avengersów. Może wiedzą coś więcej, skoro to ogólnoświatowa sytuacja - zaproponował. - A na obecną chwilę zebrać wszystkich obecnych w Szkole w jednym miejscu i upewnić się, że nikt inny nie zniknął, poinformować o sytuacji i wdrożyć procedury bezpieczeństwa w stosunku do dzieci... Jeśli macie jakiekolwiek - skwitował, krzyżując łapki na piersi. Wolał mniej gadania a więcej działania, ale wiedział też, że działanie pod wpływem impulsu może się skończyć jak na Xandarze. Wołał nie ryzykować życia cywili... za bardzo.
- Zresztą, zrobicie jak chcecie. Ja pójdę na górę, znaleźć jakiś radiowęzeł szkolny czy co tam macie... Jest tu jakaś aula, czy tylko Danger Room?
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 340
Wysłany: Nie 02 Gru, 2018 17:55   

Indianka uważnie wysłuchała słów Dyrektorki. Jedynie na wzmiankę o ludziach, których dotyczyła wizja, uniosła brew. Chciała wiedzieć, czy Storm mówi o którymś z bohaterów, czy może o cywilach. Ot, skrzywienie"zawodowe" - Bohaterowie sobie poradzą. Mutanci mają X-Menów. A cywile? Przecież na Avengersów nie mogą liczyć.

-Storm, nie chcę Ci nic wypominać, ale JESTEŚMY samotnymi wilkami. Nie dalej jak tydzień temu przez Seattle przeszedł marsz nazistów, domagających się zagazowania nas. Tak, wiem, że to co robimy, że ideały Xaviera są słuszne. Ale to nie znaczy, że musimy współpracować z ludźmi. A przynajmniej, nie musimy tego robić z ochotą.

-Zgadzam się z Beast. Powinniśmy wysłać kogoś do Trinity Church. To jedyny konkretny punkt zaczepienia. Czy mamy też informacje, o które konkretnie piramidy chodzi?
-Tak czy siak, proponuję wysłać mały, powiedzmy 3-4 osobowy skład. Lost i Found powinni dać sobie radę... Do tego dwójka nauczycieli albo rezydentów do pilnowania... pilnowania kościoła. Nie wiadomo, co bliźniaki wymyślą. Ewentualnie, można ich posłać do piramid... ale wtedy skład mógłby wyglądać tak: Bliźniaki, teleporter i psion. Mam przeczucie, że w starożytnych ruinach nie znajdą jakiejś gigantycznej jaszczurki, czy prehistorycznego robota-mordercy, więc raczej nie będą potrzebowali żadnych "ciężkich armat".

Propozycję Szopa nawet nie skomentowała. Ruszyła tylko do komunikatora w ścianie, włączyła go i powiedziała.
-Wszyscy nauczyciele, uczniowie i rezydenci proszeni o przejście do sali gimnastycznej. Kod SHIELD. Powtarzam, Sierra, Hotel, India, Echo, Lima, Delta.
Następnie odwróciła się do stworzenia i zapytała.
-Można wiedzieć, po co ci radiowęzeł?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Sro 05 Gru, 2018 18:58   

Coś zaczęli robić, może i były to niemrawe podrygi pozbawione sensu, ale lepsze to niż bezczynność i może wyniknie z tego coś sensownego. Od razu Rzymu nie zbudowano, a Storm dawno temu nauczyła się, że nieważne jak bardzo sytuacja wygląda beznadziejnie, zawsze jakaś nadzieja jest, trzeba jej tylko szukać i samodzielnie dążyć do jej odnalezienie nie czekając aż cud sam się zdarzy. Wszyscy byli kowalami swojego losu.
Skinęła głową na słowa Hanka, a potem Rocketa. Nadal miała wątpliwości, co do słuszności wsparcia ze strony kosmicznych gości, ale obecnie nie można było gardzić żadną pomocą, zwłaszcza, że cokolwiek się działo, ich samych też nie ominie, chyba że naprawią statek i postanowią odlecieć.
- Tylko uważaj, jak się zorientują, że ktoś korzysta z telefonu Starka, mogą mieć pewne podejrzenia i wziąć twoją próbę porozumienia na opak. Co do kościoła, można to zrobić, ale bez ingerencji, potrzebne są nam informacje, a nie walki i ofiary. Musimy wiedzieć na co się porywamy. Radio węzeł oczywiście też jest, dobrze byłoby zebrać uczniów...
Przerwała, zastanawiając się nad kolejnymi krokami i w tym momencie odezwała się Mirage. Jak zwykle pyskata i jak zwykle starająca się wszystkim kierować i rządzić. Kiedyś będzie z niej naprawdę dobry przywódca. Kiedyś, ale nie teraz, w tym momencie, choć wiele jej uwag było słusznych, to postawa i ogólne zachowanie zasługiwało na pełną naganę. Podeszła do dziewczyny i wyrwała jej komunikator, wyłączając dźwięk, żeby jej słów nie musiała słuchać cała szkoła.
- Dosyć! Daniell Moonstar! Czy ktoś pytał cie o opinię? Czy ktoś mianował cię przywódcą? Nie wydaje mi się młoda panno. Zdaj sobie sprawę z tego, że sami niewiele wskóramy, to więcej niż możemy udźwignąć. czy ty słyszysz co ty mówisz? Rozumiem, że jest grupa ekstremistów, ale jeżeli damy się zastraszyć, to przyjmiemy takie same metody jak oni - pogardy, strachu i nienawiści. Chcesz się stać taka jak oni? Chcesz traktować ludzi tak samo, jak oni nas? Nienawiść rujnuje i sprawia, że rodzą się przepaści, a nie o to nam chodzi. A może popierasz choćby Magneto i jego stwierdzenie, że ludzie to zbędna masa, rasa podludzi i to mutanci powinni rządzić światem? Wracasz na górę w tej chwili! Skoro już podjęłaś działania związane z organizacją uczniów, to się tym teraz zajmij i przypilnuj ich. Do tego czyś ty oszalała? Kod SHIELD?! Chcesz aktywować najwyższe struktury obronne szkoły i zaangażować w nie wszystkich? Mirage!
Jęk zawodu był aż nadto słyszalny. Storm była zła i Mirage mogła dostrzec błyski w jej oczach potwierdzające fakt, że lepiej ją nie drażnić, żeby nie oberwać piorunem. Każdy kto podpadł Ororo źle na tym kończył, o czym szczególnie przekonali się wszyscy ci, którzy postanowili stanąć z nią do walki. Wymownie wskazała drzwi ambulatorium i poczekała aż dziewczyna wyjdzie, a następnie odwróciła się w stronę Rocketa i Hanka.
- Dobra, jaki masz plan? Mogę odwołać alarm, stwierdzając, że były to ćwiczenia, ale sytuacja jest napięta i nie wiem, czy jednak nie powinniśmy zmobilizować i jakoś zorganizować. Hank? Obwarowanie?
Jaki plan dalej? Hank mógł włączyć wyższy poziom zabezpieczeń szkoły, uruchamiając specjalny protokół obronny, który wchodził w system SHIELD, teren stałby się jak twierdza, ale czy jest sens? Do tego będą musieli się wreszcie ruszyć, siedząc tutaj niczego nie zdziałają. Będzie musiała rozlokować ludzi, wysłać paru do kościoła, być może kogoś kto spróbowałby się skontaktować z Avengersami bezpośrednio, ale tutaj trzeba poczekać na odpowiedzi na wiadomości, jakie rozesłał szop. Może sama powinna się przelecieć na zwiad i sprawdzić "skąd wieje wiatr". Charles, jesteś nam tak bardzo potrzebny!




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 122
Wysłany: Wto 11 Gru, 2018 21:09   

Dawno już nie widział Ororo w takim stanie. Była wściekła. I to bardzo. Rozumiał ją. Storm była dyrektorką, a Danielle podważała jej autorytet. Przeniósł wzrok na nastolatkę i nie wypowiadając ani słowa kilkukrotnie pokiwał głową. Zarówno w geście rozczarowania jej brakiem rozwagi oraz impulsywnością, zwłaszcza gdy sama usilnie stara się przekonać wszystkich by pomimo wieku traktowali ją jako dorosłą, jak i ostrzeżenia, by nie próbowała dyskutować, gdyż może skończyć się to znacznie gorzej niż słowną reprymendą. Hank sam nawet nie próbował wchodzić jej w słowo. Mirage przekroczyła swoje kompetencje i niezależnie od dotychczasowych doświadczeń w pełni jej się to wszystko należało.
Niezależnie od tego, czy dziewczyna opuściła ambulatorium czy nie, McCoy zebrał myśli i po chwili namysłu odpowiedział na pytanie Storm.
- Po pierwsze. Nie sądzę, by nasz wróg miał tu wrócić. Nie ma ku temu żadnego powodu. Charles porwany, działania odwetowe skutecznie opóźnione, w naszych szeregach zapanował zamęt… Jeśli bylibyśmy zagrożeniem dla jego planów, prawdopodobnie poczyniłby odpowiednie kroki, gdy wszyscy byliśmy nieprzytomni i całkowicie bezbronni. Fortyfikowanie szkoły tylko pogorszy sytuację i wprowadzi niepotrzebny zamęt wśród naszych podopiecznych, którzy swoją drogą i tak nie mają pojęcia co właściwie się dzieje. – do tej pory nikt im chyba nie wyjaśnił przyczyn ataku i nie powiadomił o porwaniu Xaviera. Bez wątpienia zastanawiają się o co chodzi, co doprowadziło do utraty przytomności i co lub kto był celem ewentualnego ataku. Pomyślał, iż lepiej byłoby, gdyby wszyscy dowiedzieli się o tym od dyrektorki niż od kogoś innego. To powinno uspokoić choć część obaw i pozwoli uniknąć ewentualnego wybuchu chaosu. Z tego prostego faktu weźmie kolejna z jego propozycji.

- Tu przechodzimy do punktu drugiego. Skoro już Danielle przejęła inicjatywę i pod wpływem impulsu wprowadziła alarm, co, biorąc pod uwagę obecną sytuację, bez uprzedniego sprawdzenia miejsca zbiórki pod względem ewentualnych zagrożeń jest nawet większą głupotą niż mogłoby się wydawać, dobrze byłoby gdybyś dołączyła do gromadzących się w auli osób i pokrótce wyjaśniła położenie, w którym się znaleźliśmy. Musimy uspokoić dzieci i zapewnić je, że nie grozi im już żadne niebezpieczeństwo. Starszych uczniów i rezydentów zaangażowałbym do opieki nad młodszymi. Świetnie odnalazłyby się w tym zadaniu panny Craven i McAlan. Dorzuć im do pomocy Jubilee, Danielle, młodego pana Redmana plus kogoś z kadry kto miałby na wszystko oko i jeden problem mielibyśmy z głowy. – wybór tych osób był dla niego prosty. Prawie wszyscy byli kandydatami do nowej drużyny, nad którą została mu powierzona opieka. To dobra okazja, by sprawdzić ich predyspozycje, charaktery i to jak radzą sobie w trudnych sytuacjach. Za to Jubs należała się kara. Tak po prostu.
- To pozwoliłoby nam zająć się poszukiwaniami Profesora i ewentualną współpracą z Avengers. Ściągniemy wszystkich X-Men, byłych i obecnych, i wspólnie ze Strażnikami, o ile wciąż zechcą udzielić nam wsparcia, rozdzielimy drużyny do odpowiednich zadań. Sam najchętniej rzuciłbym się w wir poszukiwań już teraz, dobrze o tym wiesz Ororo, ale zdaję sobie sprawę, że bez jakiegokolwiek planu i spokoju w podejmowaniu decyzji nic nie osiągniemy. Ostatecznie jednak to ty tu teraz rządzisz. Jakąkolwiek decyzję podejmiesz masz moje pełne wsparcie. – mógł się z nią w pewnych kwestiach nie zgadzać i nie omieszkał wtedy wygłosić swojej opinii, lecz to ona ma decydujący głos. Z Charlesem również wielokrotnie miał różnicę zdań, lecz wierzył, że przyjaciel zawsze czyni to co uważał za słuszne dla dobra ich wszystkich. Storm mogła liczyć na to samo zaufanie.
 
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 340
Wysłany: Nie 16 Gru, 2018 20:19   

Mirage w ciszy wysłuchała opierniczu Storm. Może nawet nad wyraz spokojnie? Trochę, jakby się... bała? Nie, to raczej nie to. Danii nie należała do tych, którzy chowają po sobie uszy przy pierwszym lepszy napomnieniu. Poza tym, uważny obserwator mógł dostrzec, jak dziewczyna zacisnęła mocniej pięść.

Jeszcze chwilę stała bez ruchu, a później rozejrzała się po pozostałych. Jednak nie znalazła poparcia, a jedynie potępienie z strony Hanka. Et tu, Brute?
Owszem. Nie zachowała się jak dorosły... jak niektórzy dorośli. Ale czy to źle, że miała już dość siedzenia, debatowania i dreptania w miejscu?

Mutantka dalej nie odezwała się słowem. Wyszła, a gdy drzwi zamknęły się za nią, z całą wściekłością uderzyła w ścianę obok.
-Magneto nie ma racji... ale my nie możemy siedzieć biernie i nic nie robić. - Mruknęła i ruszyła na górę. W jej głowie powoli układał się plan działania.

/z.t. Parter-> Korytarz




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4062
Wysłany: Sob 22 Gru, 2018 19:23   

Mirage była w gorącej wodzie kąpana. Najlepiej robiłaby wszystko tu i teraz, bez większego zastanowienia się, a choć mogło się wydawać, że Storm i jej podobni tylko stoją i nic nie robią, wcale tak nie było. Ororo musiała dobrze przemyśleć ich następne kroki, ponieważ pierwsze, co znajdowało się na jej liście było bezpieczeństwo i dobro każdego, na kim jej zależało. Dodatkowo obecna sytuacja była na tyle niepewna i skomplikowana, że planowanie kolejnych ruchów było zwyczajnie trudne, bo nie mieli pewności, co zrobić, gdzie iść czy w jaki sposób działać i kogo prosić o pomoc. Tak, proszenie o pomoc też się tutaj liczyło i choć Mirage chętnie wszystko zrobiłaby sama, nie było takiej opcji. Ororo ciężko westchnęła, mając przynajmniej pewność, że wciąż może liczyć na wsparcie najlepszego przyjaciela i choć nieco się zdenerwowała, ten poparł jej reakcję. Obecnie była liderem szkoły i wszystkich znajdujących się tutaj osób, to niestety wiązało się też z trudnymi czy nieprzyjemnymi decyzjami.
- Masz całkowitą rację Hank. I tak już dosyć długo wszystkich trzymamy w niewiedzy, a plotki szybko się rozchodzą. Będę musiała im wszystko wyjaśnić i przede wszystkim uspokoić. To dzieci, ale jednocześnie mutanci i uczniowie moi, twoi i rzecz jasna Xaviera, więc sobie poradzą, są zahartowani. I rzeczywiście lepiej nie zostawiać ich na pastwę Daniell. Ta dziewczyna ma charyzmę, jeszcze wznieci jakieś zbrojne powstanie.
Ostatnie słowa oczywiście były żartem, ale jednocześnie i pewną pochwałą dla krnąbrnej Indianki. Mirage potrafiła się postawić, była pewna siebie, szybko myślała i działała, a także umiała przemawiać, to istotnie były ważne zalety, problem polegał na tym, że dziewczyna była jeszcze stanowczo zbyt młoda, zbyt mało doświadczona i potrzebowała jeszcze wiele nauki, by umieć wykorzystywać te cechy jak najlepiej. Póki co sprawiała tylko więcej problemów, a ich zadaniem było jej opanowanie i oszlifowanie tego diamentu.
- To brzmi jak plan i to nawet dobry. Dla starszych będzie to dobra lekcja, kiedyś muszą się tego przecież nauczyć, szkoda tylko, że w takich okolicznościach. Dobrze, działajcie tutaj, pójdę na górę i wszystkim się zajmę. Jakby co dajcie mi znać, będę wciąż pod telefonem. Jasmine i Jeremy na pewno nad wszystkimi zapanują.
Westchnęła i pokręciła głową. Zachowanie Mirage nieco pokomplikowało sprawę, ale mogli to wykorzystać na swoją korzyść. Póki co musiała jednak zostawić Hanka i Rocketa samych, niech działają technologicznie, może coś znajdą i wykombinują, ona musiała zająć się kwestiami personalnymi. Skoro więc ustalili podstawy działania, skierowała swoje kroki do wyjścia z ambulatorium, a potem do windy na parter, by spotkać się z uczniami i rezydentami.

z.t -> Sala gimnastyczna




 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 97
Wysłany: Pon 31 Gru, 2018 23:10   

- No cóż, właśnie PO TO - wycedził ostrożnie przez zęby. Młoda miała temperament, ale te była, jak Drax, w zbyt gorącej wodzie kąpana. To się może źle w przyszłości dla niej skończyć.
No, przynajmniej ta białowłosa, Storm czy jak jej tam, odpowiednio zareagowała. Quill mógłby się od niej uczyć, a nie tylko gapić się na tyłek Gamory, no ale jak to mówią, zawsze mogło być gorzej. Mogli kapitanem mianować Draxa. No wtedy to Rocket sam by się wytorpedował w próżnię...
Po wyjściu młodej z ambulatorium zaczęły spływać odpowiedzi na wiadomości, które rozesłał, więc średnio przysłuchiwał się rozmowie, potakując głową przy stwierdzeniu, że powinni poinformować wszystkich o sytuacji. Najgorsze, co może ich teraz czekać, to właśnie panika z powodu braku informacji. No i w sumie nie miał wiele do gadania odnośnie zabezpieczeń, w końcu sami mieli większe pojęcie czym dysponują, więc chwilowo zajął się telefonem Starka. Odpuścił sobie dopiero, gdy zapadła cisza i zorientował się, że został znów sam z Hankiem.
- O, to już mamy plan? W każdym razie, jeśli pozwolisz, zerknę szybko do Milano i zobaczę jak stoją akumulatory. W sumie też mógłbyś iść, Stark zostawił tam cały swój sprzęt do napraw, więc może coś się przyda do napraw w szkole. - Wzruszył ramionami w geście "nie mam zielonego pojęcia co przytachał, nie zdążyłem zajrzeć". I tak, powinien zerknąć na akumulatory, bo po podłączeniu systemów statku do systemów szkoły to one trzymają wszystko w kupie.
- To co, idziesz - zapytał, choć ton sugerował raczej rozkaz. W końcu Rocket i tak nie zamierzał zbyt długo czekać na towarzysza.

zt// Milano (chyba razem z Beastem)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018