{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Pokój Alice
Autor Wiadomość

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Nie 24 Maj, 2015 17:46   

Alice mogła na palcach jednej ręki policzyć ile razy ktoś ją tak zaskoczył, że nie była w stanie z siebie wydobyć ani jednego dźwięku, przy czym wszystkie wcześniejsze sytuacje miały miejsce w jej dzieciństwie.
Odruchowo wsunęła rękę pod kołdrę, przeklinając w myślach brak rozwagi pod postacią nie przekręcenia klucza w drzwiach. Jednakże nie spodziewała się, że ktokolwiek wparuje do jej pokoju, nawet pukając wcześniej, bez usłyszenia wyraźnego i głośnego "proszę" (tudzież odejście od drzwi, gdy za nimi rozlega się wściekłe "Won!").
- Ja nie będę z nim gadać o pszczółkach i motylkach - wycedziła, zerkając na Gabriela, po czym zwróciła wzrok z powrotem na Desa.
- Masz dokładnie pięć sekund na powiedzenie czego chcesz i ulotnienie się stąd - powiedziała wolno i wyraźnie. - I bez żadnych dygresji, Ryan.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Gabriel
[Usunięty]



Wysłany: Pon 01 Cze, 2015 23:54   

Mutant słyszał doskonale, jak w ich kierunku ktoś idzie. Kroki Thompsona były tak ciężkie, a do tego jego słowa tak głośne, że nim wszedł do środka, Kuromaku zdążył wziąć głęboki oddech, by nie przywitać go wycelowanym odpowiednio kawałkiem drewna. Co prawda nie miał oka, jakie miał Hawkeye, ale może tym razem by trafił celnie...
- Również nie mam zamiaru poruszać tak... absurdalnych tematów... - mruknął do mutantki, po czym spojrzał na blondyna, który był odrobinę zdezorientowany.
Tak, Desolator był osobą ciepłą, radosną i pozytywnie zwariowaną. Był dobrze nakręcony do życia, a jego zachowanie potrafiło rozbawić nawet Gabriela, a rzadko komu to się udawało, dlatego tym bardziej cenił sobie toksycznego przyjaciela. Ale czy Braxton w ogóle miał przyjaciół? Czy kogokolwiek mógłby tak zwać? Przez chwilę pogrążył się w myślach, próbując tak nie rzucić się na Desa za przeszkodzenie i rozwalenie atmosfery, jak i nie wyłączyć się na nowo.
- Ryan, chłopcze... - Gabriel zaczął po chwili, kiedy choć odrobinę uspokoił się, a nim Alice nie zdenerwowała się obecnością blondyna bardziej. - Alice dała ci pięć sekund - zerknął na mutantkę, a następnie na chłopaka. - Ja dam ci ćwierć minuty, nim urocza Alice jednak skoczy odciąć ci głowę - westchnął, bezwiednie tuląc ciemnowłosą do siebie mocniej. - I jednak radzę dobrze spożytkować je na namyślenie się i podanie prawdziwej i logicznej wypowiedzi, dlaczego nie zaczekałeś na zaproszenie i co jest tak pilnego, iż zawracasz nam głowę? - mówił nieco monotonnym tonem, spokojnym wzrokiem szukając jego spojrzenia.
Tak, Anaxagoras liczył na to, iż Desolator odwzajemni jego spojrzenie. Liczył tez na to, iż jego mózg który posiada w sobie wieczny, nieuporządkowany i nigdy nie dający się uporządkować chaos, byłby podatny na jego sugestie. Że uda się mu go zahipnotyzować. Choć z drugiej strony, z wymienionych powodów szczerze wątpił, by się mu to udało. A przynajmniej nie w stopniu takim, jakiego by oczekiwał. Oczekując na odpowiedź i jakiekolwiek słowo Ryana, brunet zapisał sobie w pamięci, by przetestować to na nim. Jakoś i kiedyś.
 
 

Desolator





Imię i nazwisko: Ryan Thompson
Pseudonim: Desolator
Data urodzenia/Wiek: 21.12.1988/25 lata
Zdolności: Produkcja żrącej i toksycznej mazi
Urazy: Szalony socjopata- Starczy?
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 147
Wysłany: Wto 02 Cze, 2015 12:11   

-Ale czemu mówicie o jakimś Ryanie, jak tu nikogo nie ma takiego, bo Czaruś nie jest Ryan i Ciocia nie jest Ryan i ja nie jestem Ryan, bo ja kiedyś byłem, ale już nie byłem, więc Ryana nie ma więc nie wiem do kogo mówicie. -Zaczął swoją tyradę Desolatro. Ewidentnie zignorował groźby pary spod kołdry, co zresztą było dla niego typowe... o ile można mówić o typowości zachowania tego worka chaosu. Ryan idealnie obrazował fizykę kwantową- nigdy nie dało się przewidzieć z 100% pewnością, co zrobi, póki nie zaobserwuje się efektów jego działań.
-I tego co mam powiedzieć, nie da się powiedzieć w 5 sekund, bo 5 sekund to krótko, a ja mam dużo do powiedzenia, bo mi Idol kazał, bo mnie lubi i uważa za odpowiedzialnego i dlatego mi powierzył zadanie powiedzenia Cioci czegoś, ale że to dużo do powiedzenia, to ja posłucham Czarusia, ale też nie do końca bo to i tak za krótko będzie a ja mam dużo do powiedzenia, więc to dłużej będzie, więc się nie wyrobię w 25 sekund, więc i tak Czarusia nie posłucham, mimo, że go posłucham. -Kontynuował, a słowa wylatywały z jego ust jak pociski jak z Miniguna. -A więc jak powiedziałem Idol kazał mi coś powiedzieć. Znaczy najpierw znaleźć Ciocię a potem jej powiedzieć. Ale nie mówił, czy Czarusiowi też mam powiedzieć. -Zastanowił się chwilę, nawiązując kontakt wzrokowy z Gabrielem. -No trudno najwyżej potem jeszcze raz powiem Czarusiowi, tylko nie mów Idolowi, że ci powiedziałem, jak miałem tylko Cioci powiedzieć, bo miałem Cioci powiedzieć a nie tobie i nie wiem, czy Idol chce, żebym Ci powiedział, ale że daliście Desolatorowi mało czasu, to Czaruś tu siedzi i słucha, a potem udaje że nic nie wie.
Wreszcie chłopak wziął głęboki oddech i znowu przeniósł rozbiegane spojrzenie na Alice.
-No więc Idol powiedział, że mam Ciocię znaleźć i zaprowadzić do jego Gabinetu. Znaczy nie powiedział "Ciocię", ani "Jego", tylko "Alice" i "Mojego", ale ja wiem, że chodziło mu o Ciocię i o jego, a nie o mój pokój, bo ja jestem mądry! Shark-Girl tak powiedziała. A właśnie, znacie Shark-Girl? Taka Chinka z czapką, co potrafi być niewidziwialna, ale dalej jest macalna. Bo Desu jej nie zna, a ona mówi, że ona tu już była, ale ja jej nie znam i nie wiem, czy była, czy udaje, ale ja nie jestem tu od zawsze tylko od dawna i może ona tu dawniej była i ja dlatego jej nie znam, a powinienem znać. I właśnie zaanektowałem Kuchnie bez Kąta do swojego Królestwa! -Zakończył z dumą. Cała jego wypowiedź nie trwała dłużej niż 90 sekund.
Desolator z niecierpliwością przeskakiwał z nogi na nogę, oczekując na reakcję pary mutantów... A po chwili ewidentnie stracił zainteresowanie ich zachowaniem a całą swoją uwagę poświęcił skakaniu w rytm jakiejś nieistniejącej melodii.



Jednoosobowy Komitet Desorderu.

Pierwszy Laureat Desorderu




Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Wto 02 Cze, 2015 20:04   

Alice jęknęła z rezygnacją, gdy Ryan rozpoczął swój koszmarnie długi dialog i schowała głowę pod poduszkę.
- Zabijcie mnie - mruknęła na tyle głośno, by tylko Gabriel ją usłyszał.
Pierwszy raz od miesięcy zaciągnęłam do łóżka faceta, na którego naprawdę miałam ochotę i akurat teraz Magneto zachciało się mnie wzywać i jeszcze wysłał w tym celu tę koszmarną gadułę.
- Powiedz mu, że będę za kwadrans i niech do cholery idzie skakać gdzie indziej, bo przysięgam, że mu rozmiękczę tę szarą breję jeszcze bardziej jeśli zaraz się stąd nie wyniesie - powiedziała cicho do Gabriela.
Wolała przekazać Desowi informacje przez Braxtona i uniknąć sprzątania trupa chłopaka, którego normalnie nawet lubiła, ale nie w tej chwili, kiedy leżała naga w łóżku u boku równie nagiego Gabcia.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Gabriel
[Usunięty]



Wysłany: Pią 05 Cze, 2015 12:32   

Gabriel zapadł się głową w poduszkę, by zatkać uszy, jak Desolator zaczął swój monolog. Westchnął cicho, licząc w myślach do dziesięciu i tak kilka razy, dopóty blondyn nie skończył swojej kolejnej epopei narodowej, jak to krowa z małpą miały romans, ale pokłóciły się o to, jak wychowywać dziecko. Mimo tego, iż jednak zapadł się głową w poduszę tak mocno, jak tylko potrafił, Alice jak na nieszczęście miała twarde posłanie, więc i tak na nic się nie zdało, a Gabriel słyszał całą paplaninę Ryana doskonale.
- Cierpliwości... - szepnął do Alice tak, by tylko ona to słyszała. - Kiedyś musi skończyć... - dodał równie cichym szeptem, przesuwając dłonią po jej plecach, by uspokoić ją bez potrzeby korzystania ze swojej zdolności.
Tak, Desolator był dobrym chłopakiem, nawet na twarzy Gabriela pojawiał się dzięki niemu uśmiech. Monologi mutanta jednak mogły działać drażniąco na każdego, kto ich słuchał, bowiem często była to wprost niekończąca się historia. Niestety jednak dla Anaxagorasa, ten zawsze próbował go zrozumieć i cierpliwie znosił paplaninę blondyna. Po ledwie półtorej minuty blondyn skończył, o dziwo bardzo szybko, iluzjonista pokręcił w niedowierzaniu głową, mimowolnie zerkając na zegarek, który stał przy łóżku, nie mogąc się nadziwić tempa, w jakim padały słowa mężczyzny. Brunet usłyszał jak kobieta wtulona w jego ramiona szepnęła mu, by przekazała kilka słów Desolatorowi, by ten podał je dalej, na co posłusznie skinął głową. Kiedy mógł się wreszcie odezwać, Braxton westchnął cicho, po czym zabrał głos:
- Ryan, pobudka! - mruknął brunet, kiedy Desolator zaczął skocznie tańczyć w rym wyimaginowanej melodii. - Przekaż... naszemu przyjacielowi - tak, Gabriel nazwał Magneto przyjacielem, bo czemu by nie? - iż Alice zjawi się u niego najdalej za kwadrans - przytoczył słowa brunetki. - I proszę, zamknij za sobą drzwi... - uśmiechnął się do niego uroczo, wskazując leniwie, acz wymownie, głową na drzwi.
 
 

Desolator





Imię i nazwisko: Ryan Thompson
Pseudonim: Desolator
Data urodzenia/Wiek: 21.12.1988/25 lata
Zdolności: Produkcja żrącej i toksycznej mazi
Urazy: Szalony socjopata- Starczy?
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 147
Wysłany: Pią 05 Cze, 2015 17:33   

Thompson (zapewne chwilowo) przestał skakać i spojrzał na Braxtona, po czym przechylił głowę na bok, jakby miał, nadzieje, że patrząc na mężczyznę z innej perspektywy załapie, o co mu chodzi.
-Czaruś, czemu wołasz Ryana? Ja tu żadnego Ryana nie widzę. Nie ma go, a ty go wołasz. Nie masz gorączki? Jak Desolator miał gorączkę, to widział białe myszki. Potem okazało się, że myszki były, ale nie były białe, tylko szare. To może Czaruś widzi kogoś i nie wie, że ten ktoś to ten ktoś? To ma sens! Bo się patrzysz na mnie a mówisz do Ryana, którego tu nie ma, bo jest Desolator i Ciocia i Czaruś i nie ma Ryana. -Powiedział, kładąc głowę na drugim ramieniu. Po dłuższej chwili wzruszył ramionami, jakby mówiąc "Czaruś... kto go zrozumie" i przeniósł wzrok na Alice.
-Jak Czaruś mówi, że Ciocia mówi, że Desolator ma powiedzieć Idolowi, że Ciocia mówi, że będzie za 15 minut, to Desolator idzie powiedzieć Idolowi, że Czaruś powiedział, że Ciocia powiedziała, że Desolator ma powiedzieć Idolowi, że będzie za 15 minut. -Uśmiechnął się, podskoczył odwracając się o 180 stopni i zaczął oddalać się skacząc żabką. I, o dziwo, zamknął za sobą drzwi.

//z.t -->Gabinet Magneto



Jednoosobowy Komitet Desorderu.

Pierwszy Laureat Desorderu




Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Pon 08 Cze, 2015 20:03   

Gdy drzwi zamknęły się za Desem, Alice jęknęła ponownie, wyciągając głowę spod poduszki i przeczesując włosy rękami. Przesunęła się na łóżku aż znalazła się nad Gabrielem. Na jej wargach pojawił się uśmiech rozbawienia zanim się pochyliła, by go pocałować.
- Jeszcze z tobą nie skończyłam - szepnęła, gdy musiała zrobić przerwę na oddech. - Następnym razem u ciebie, może wtedy nikt nam nie przerwie - dodała, podczas gdy jej dłoń zsunęła się w dół torsu mężczyzny, zatrzymując się centymetry od domniemanego celu.
Sekundę później Alice wstała i nie bawiąc się w zasłanianie swojego ciała udała się do łazienki. Gabriel i tak już wszystko widział.
Prysznic i ubranie się zajęło jej równe osiem minut. Posłała ostatnie spojrzenie leżącemu na łóżku mężczyźnie po czym opuściła pokój, udając się na spotkanie z Magneto.

//gabinet Magneto



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Gabriel
[Usunięty]



Wysłany: Pią 26 Cze, 2015 23:55   

Anaxagoras skinął głową blondynowi, odprowadzając go spojrzeniem. Kiedy ten mówił, czując jak mutantka nieco nerwowo porusza się w jego ramionach, znów przesunął dłonią po jej ramieniu, a następnie z cichym pomrukiem odwzajemnił pocałunek Alice, po czym pogładził ją po włosach i pogonił dyskretnym gestem, by szybko się ubrała. Braxton bowiem należał do osób słowa, więc nie chciał, by brunetka złamała swoje. Tak samo jak nie piśnie ni słowem o tym, że Desolator powiedział te zalecenia przy nim. Na jej słowa z tajemniczym uśmiechem skinął głową, ukradkiem obserwując jak ta się ubiera, po czym i ją odprowadził wzrokiem do drzwi, a kiedy tylko za nimi znikła, sam wygramolił się spod narzuty.
Mutant w pośpiechu, acz przy tym niezwykle leniwie, narzucił na siebie ciuchy, mając nadzieję, że o ile coś się... uszkodziło w tym pędzie (kto tam Alice wie, jak ściągała jego bluzkę choćby), to szybko przebiegnie do pokoju a tam z kolei ubierze w coś... pełniejszego. I tak bowiem tyle emocji się w nim gotowało, iż musiał przez chwilę pobyć sam na sam z własnymi myślami...
Na znalezionym kawałku papieru naskrobał szybko aż przesadnie staranną kaligrafią, której wyuczył się w ramach... obowiązku nałożonego na niego względem pochodzenia:
"Będę w swoim pokoju. Zdaje się, że trafisz tam bez problemu.
G.
"
Tak. Po ledwie kilku krótkich minutach znów był ubrany, a zaraz po tym pozostawił liścik do Alice i/lub Desolatora, zależnie kto pierwszy wpadnie i kto co będzie od niego oczekiwał. Wolnym krokiem i pogrążając się w zamyśleniu skierował się w stronę drzwi, a następnie skręcił w odpowiedni korytarz, by jak najszybciej móc zamknąć się w pokoju i uspokoić pędzący niczym stado koni chaos, jaki właśnie utworzył się w jego głowie.

// ZT ---> Pokój Gabriela
 
 

Catseye
[Usunięty]



Wysłany: Sro 29 Cze, 2016 23:38   

// Prosto z zimnego, śnieżnego NY

Kot. Jak to kot.
Drzemał.
Swoimi zwyczajem zwinięty w najlepsze w jednym z tych spokojnych miejsc, gdzie nikt nie przychodził krzyczeć i zaczepiać i marudzić nad głową i przeszkadzać.
Wystarczająco wyłaziła się po mieście, kiepska pogoda sprawiła, że z futra musiała długo wygryzać wplątane w nie grudy śniegu. Trasę jej przejścia znaczył wilgotny wciąż ślad łap, prowadzący po ciemno urządzonym pokoju, łóżku, biurku z jakimiś papierami (na którym musiała chwilę poleżeć i zajmować się sobą, bo większość była bardziej niż tylko wilgotna) by kończyć się się za zwiniętej w kulę górze futra, która umościła się na jednej z półek otwartej teraz szafy z ubraniami, za którą - co odkryła jakiś czas temu – musiała biec jakaś rura od grzania albo ciepłej wody sprawiając, że ciemne, miękkie miejsce było do tego wyjątkowo ciepłe. No i – co nie jest najmniej ważne – nikt to się nie pokazywał, zakłócając jej spokój.
To, że nie był to akurat ani jej pokój – było najmniejszym zmartwieniem, przynajmniej dziewczyny w ciele kotki. Pewnie, miała niby swój pokój. Ale ciągnęło od ścian chłodem, tutaj było zdecydowanie przytulniej. Kotka nie lubiła chłodu, to zwykle okupowała różne dziwne kąty jaskini albo pokój wiedźmy.
Albo taki jak ten – zostawiony samemu sobie, na pastwę losu. Marnotrawstwo dobrej miejscówki, skoro porzucono ją.
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Czw 30 Cze, 2016 09:16   

// Wejście

Myśli Alice krążyły wyłącznie wokół prysznica, więc nie zauważyła fali "zniszczeń" jaka przetoczyła się przez jej pokój. Ledwie zamknęła za sobą drzwi, a zaczęła zrzucać ubranie, znacząc nim ścieżkę do łazienki. Odkręciła prysznic i zaczęła szorować się z brudu i smrodu kanałów ściekowych.
Kwadrans później, po wyciśnięciu wody z włosów i owinięciu się ręcznikiem zaczęła zbierać brudne ubrania do worka. Zamierzała je później spalić. Wystawiła zawiązany worek na korytarz i ruszyła w stronę szafy, kiedy zauważyła lekko w wysychające ślady łap oraz jeszcze wilgotne wydruki na stole. Na szczęście były to tylko wydrukowane informacje z internetu, które i tak nie były jej potrzebne. Jej wzrok podążył w stronę otwartej szafy i skupił się na kuli futra leżącej na stosiku letnich bluzek. W pierwszym odruchu miała ochotę złapać tego zapasionego kocura za kark i wyrzucić za drzwi, dosłownie wyrzucić! Potem stwierdziła, że to nic nie da, bo ta futrzasta menda przyjdzie tu znowu i się zemści. Dlatego stanęła obok szafy i z całej siły łupnęła pięścią w boczną ściankę na wysokości półki, gdzie spała Catsy.
- Won stąd!



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Catseye
[Usunięty]



Wysłany: Czw 30 Cze, 2016 10:15   

Szum prysznica, odgłosy mycia sprawiły, że sierść spod zmrużonych oczu od czasu do czasu leniwie zerkała, nie śpiąc tak całkowicie do końca. Nie przerywając sobie jednak w żaden sposób dopóki to jej nie dotyczyło.
Cóż. Uderzenie w szafę, kiedy siedziała w takim miejscu – spowodowało tylko, że z miejsca pozornie nieruchliwa i rozespane zwierzę wyskoczyło, niczym z katapulty. W mgnieniu oka znajdując się na przeciwnym kącie pokoju, z nisko opuszczonym, nerwowo, nieregularnie miotającym się ogonem.
Z wbitym wzrokiem kobietę, całą swoją postawą i grymasem (bo jak inaczej zinterpretować lekko podniesione wargi ukazujące kły i nastroszone futro) łatwo pozwalając się domyślić, że takie coś się jej bardzo, a to bardzo nie podobało.
- Nie musiałaś bić szafy! Jeszcze zepsujesz! – sarknęła naburmuszonym głosem w końcu. Zresztą zaraz zaczęła niuszyć po miejscach gdzie leżało ubranie, z miejsca zapominając chyba o wkurzeniu, za to zafascynowana wyraźnie nowymi zapachami przez moment.
Przez moment sterczący ogon kiwał się w te i we wte, gdy przytwierdzona do niego kotka stała w drzwiach (oczywiście, elegancko odwrócona dupą do dopiero co wykąpanej kobiety), wciskała przez próg nos w worek który dopiero co wystawiła, a który teraz szeleścił zawzięcie, obwąchują toto zawzięcie.
Parę razy prychając.

- Jakieś mazidła do samochodów. Gdzie Alice łaziła? Fuj. Śmierdzi. Gorzej niż mazidła! Paskudne miejsce! Po co się tam szwędać? - mruczała nie przejmując się najwyraźniej, że może być słyszana, odkrywając buty kobiety

- Krew? Alice jest ranna? - odwróciła się, dopiero wtedy i podczłapała wyraźnie z zamiarem dokładnego obwąchania kobiety. Zupełnie nie przejmując się, że drzwi zostały uchylone a naga kobieta nadal była w pokoju owinięta tylko w ręcznik – o ile czegoś na siebie nie narzuciła w trakcie badań kotki.
- Pachnie Noriko, nie ma Noriki. Gdzie Noriko? - dorzuciła jeszcze zaciekawiona.
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Czw 30 Cze, 2016 21:57   

Alice rzuciła sierściuchowi wymowne spojrzenie, które gdyby to było anime, to zostałoby zilustrowane dymkiem z pieczystym z kota. Przeczekała kocie fochy i zaciekawienie z założonymi rękami, zamykając nieco wcześniej szafę i planując kupienie lepszego zamka do drzwi do pokoju.

- Skończyłaś? - wycedziła powoli. - Nie zamierzam gadać z kotem. Ogarnij się. Już całkiem ci siadło na ten ofutrzony łeb - warknęła, odwracając się do szafy i wyciągając z niej ubranie, a z komody bieliznę.

Bez żadnego skrępowania ubrała się przy Catsy. W końcu były jednej płci. Chyba A cholera pieprzona ją wie.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Catseye
[Usunięty]



Wysłany: Czw 30 Cze, 2016 22:43   

- Ponieważ rozmawiać można tylko z mutantami którzy wyglądają tak jak ty? Czy może mam się wstydzić tego jak wyglądam? – siadła, przekrzywiła głowę przez moment wbijając wzrok, bardziej zaciekawiona niż skonfundowana. Straciła zainteresowanie sprawdzeniem stanu kobiety.

Zajrzała do łazienki, jednak nie znajdując tam nic ciekawego. Kolejna z irytujących pewnie zwyczajów kotki. Czy też dziewczyny – co kto wolał. Nawet na rozmówcy nigdy nie utrzymywała dłużej niż moment – uwagi.

- Wiedźma mówiła, że tutaj nie ma to znaczenia. Catseye myśli, że myliła się – parsknęła – nie przejmując się tym specjalnie wyraźnie. Kolejna ciekawostka, którą odkryła, podkreślona zadowolonym machnięciem ogona, gdy ponownie się odwróciła.
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Pią 01 Lip, 2016 20:44   

Alice wbiła w kota mordercze spojrzenie, kalkulując na ile łatwo byłoby skręcić koci kark. Albo przerobić na czapkę.
- Ponieważ gadanie do kota jest powszechnie uważane za objaw zaburzeń psychicznych - syknęła rozeźlona. - Nie mam nic przeciwko temu, żebyś się tu robiła za etatowego sierściucha, ale odczep się od moich rzeczy. Wandę miętoś i futrz się na jej ubrania, a nie na moje!

Jasna cholera! Gadam do kota!

- Jesteś istotą ludzką, która może stać się kotem, a nie kotem, co czasem bywa człowiekiem.

Po jakiego diabła ja jej tłumaczę tak oczywiste rzeczy?!

Przyjrzała się uważnie Catsy, mrużąc nieco oczy i nawet stając obok niej i oglądając ją ze wszystkich stron.

- Utyłaś tak, że ci wstyd pokazać się bez futra? - zapytała ze złośliwym uśmieszkiem, szturchając ją lekko palcami w bok.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Catseye
[Usunięty]



Wysłany: Sob 02 Lip, 2016 18:02   

- A widywanie człowieków z ogonami i kocimi oczami nie jest? I jeszcze gadanie do nich? – zastrzygła uszami nie rozumiejąc dziwnej logiki.
Koniec końców, nawet jakby chciała to nie potrafiła zmienić się w prawdziwego dwunoga. Ogon i oczy zawsze zdradzały, że była kotem, nie ważne – czego już nie próbowała.
- Dziwna ta logika, Cats nie rozumie. – stwierdziła ostatecznie, kręcąc się wkoło nóg Alice nagle naburmuszona. Nie lubiła nie rozumieć rzeczy.

- Ale Cats może zapewnić, że Alice nie jest szalona. – nagle zatrzymała się zadowolona znajdując proste rozwiązanie.
- Chyba. Może… - trochą zwątpiła jednak po chwili, uznając, że w sumie nie ma pojęcia jak rozpoznać choroby psychiczne. – Nie jest jak Desiu a Desiu jest, prawda?
Pochłonięta, pewnie dlatego nie zwróciła uwagi na zamiary kobiety.

- Nie jest gruba!!! – sfuczyła ją nagle odskakując, obrażona na cały świat, że w ogóle ta śmiała uczynić taką sugestię, porzucając z miejsca mniej ważne rozważania. W sumie, sama nie wiedząc, czemu stała się zła o taki drobiazg.
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Sob 02 Lip, 2016 21:57   

- Des nie jest szalony - prychnęła, zdegustowana myślą o tym, że ich jaskiniowa maskotka ma kuku na muniu. - Desiu jest po prostu... - przerwała, szukając odpowiedniego słowa - ... oryginalny.

Rozbawiła ją reakcja Catsy. No tak, nie ma nic lepszego niż wytknąć drugiej kobiecie, że przestała być wiotka jak modelka i już foch, obraza majestatu i wściekłe spojrzenie. Mimo wszystko Kici udało się rozbawić Alice, w jej własnej socjopatycznej formie.

- Ale może Cats jest szalona, skoro mówi o sobie w trzeciej osobie. Zupełnie jak Desiu - powiedziała to tak, jakby wyrażała na głos swoje myśli, nie adresując ich do nikogo właściwie.

Usiadła na łóżku i zaczęła rozczesywać włosy grzebieniem, kątem oka obserwując co kocisko robi. Była wyjątkowo zmęczona i jej zwykły mur obojętności się trochę rozwalił.

- Jakby mi kiedykolwiek Twój ogon czy kocie oczy przeszkadzały. Mystique była niebieska i miała żółte oczy jak upiór. Jesteś mutantem, ale nawet bycie dumnym ze swoich mocy nie oznacza demonstrowania ich dwadzieścia cztery godziny na dobę i siedem dni w tygodniu. Jeśli aspirujesz do zostania prawdziwym kotem, to pamiętaj, że prawdziwe koty nie gadają.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Catseye
[Usunięty]



Wysłany: Pon 04 Lip, 2016 11:54   

Przekrzywiła łeb, przez chwilę myśląc nad nowym znaczeniem słowa oryginalny. Języka ludzi używała dopiero od dwóch lat – wciąż niektóre rzeczy najwyraźniej jej uciekały. Słowa kobiety przyjęła więc zupełnie bezkrytycznie uznając, że najzwyczajniej musiała popełnić błąd.

- Alice nie jest więc oryginalna jak Desiu, Cats myśli – zgodziła się.
- Cats też nie jest jak Desiu. Desiu jest jak dwa różne koty. Jeden goni Cats ogon i próbuje go złapać. I jest głośny. Drugiego Cats nie lubi, jest jak żmija w trawie. Trzeba omijać bo atakuje choć nie jest głodna – wyjaśniła, najlepiej jak potrafiła sposób, w jaki odbierała dziwnego mutanta. Który zachowanie i postawa momentami były całkowicie niegroźne by czasami zostać zastąpione czymś, co sprawiało, że kotka za nic na świecie nie spuściłaby go z oczu, a pazury i mięśnie same szykowały się do ataku.

Przez moment noga latała, drapiąc uchu zawzięcie. Właściwie nie spierała się z kobietą, zwyczajnie nie widziała różnicy w demonstrowaniu ogona a byciu kotem. A niekoniecznie też wszyscy znali jej przeszłość by wiedzieć, że była w tej formie niezmiennie przez 15 lat życia, a zamieniać się z powrotem w człowieka „nauczyła” się ponownie nie dalej jak dwa lata temu. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy została nauczona pierwszych słów.
Wiedźma się orientowała. I ewentualnie ci, z którymi się tym podzieliła. Kotka sama z siebie niepytana nie mówiła specjalnie dużo o swojej przeszłości, zresztą – byłoby to mało interesujące dla większości.
I język i forma była jej zwyczajnie więc – mocno obca i nienaturalna, niezależnie od tego jakie wyobrażenie o tym mieliby inni.

- To skoro ogon i oczy nie przeszkadzają to i fakt, że Cats tak wygodniej nie powinien też. Cats nie chodzi za Alice i nie wybiera jej ubrania twierdząc, że w tym będzie jej wygodniej a nie tamtym. Nikomu krzywdy nie robi i nie rzuca się w oczy, tak jak dwunoga czy duża Cats – mruknęła, starając tłumaczyć w najbardziej prosty (z jej punktu widzenia) sposób jaki można było.
Prawdę mówiąc – nie rozumiała zupełnie problemu. I nie widziała sensu zmieniać się w coś, co było jej niewygodnie bez wyraźnego powodu czy konieczności. A półgłucha, niezdarna, pozbawiona futra i pazurów forma właśnie taka dla niej była.

- Nie muszą rozmawiać to nie rozmawiają. Wystarczy pomruk, ruch ogona, to jak idą czy się czają. Wyraz pyska i odsłonięcie kłów. Ludzie nie rozumieją zupełnie najprostszych sygnałów, to Cats musiała się nauczyć mówić. Dużo mówią, nie miała wyboru. - parsknęła, nie widząc większego związku z tym czy koty gadają czy nie. Dopóki nie wzięła ją Anna pod opiekę, nie czuła najmniejszej potrzeby używać mowy, właściwie – nie wiedziała nawet, że coś takiego istnieje.
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Wto 05 Lip, 2016 19:20   

Alice musiała przyznać, że Catsy trafnie rozróżniała osobowości Desa. Porównanie też wybrała niezwykle trafne. Patrzyła z ukrywanym rozbawieniem, jak kotka się drapie. Nie postrzegała jej jako kota i czasami wyobraźnia jej podsuwała obraz ludzkiej formy dziewczyny jak robi to, co koty zwykle robią. Tak jak teraz.

- Z kotem ciężko się gra w pokera - mruknęła kocie "wygodniej". - Poza tym w ludzkiej postaci nie zostawiasz połowy futra na łóżkach i ubraniach.

Odłożyła grzebień na nocny stolik i palcami roztrzepała włosy, by szybciej wyschły. Właściwie to chciała iść spać, ale wiedziała, że nie zaśnie aż Des nie wróci i mu nie zmyje głowy za to, że się oddalił samowolnie w tamtym cuchnącym ścieku. O Noriko się nie martwiła szczególnie. Nie znała jej, była jej kompletnie obcą osobą.

- Chcesz coś zjeść? - zapytała, patrząc na Catsy i czekając na jej odpowiedź.

[zgarnij je w swoim poście obie do kuchni bractwa]



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Sob 15 Paź, 2016 15:37   

// salon Bractwa

Starannie zamknęła za sobą drzwi, nie przekręcając jednak klucza w zamku. Wolała by w razie czego budzili ją w cywilizowany sposób. Sprawdziła jeszcze pocztę, czy nie ma nowych zleceń, po czym wsunęła się pod kołdrę. Zgasiła światło i ułożyła się wygodnie. Po kilku głębokich wdechach i wydechach zapadła w sen, w pełni zasłużony.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Maze
[Usunięty]



Wysłany: Sob 22 Paź, 2016 17:23   

//Kuchnia

Nawet dosyć kulturalnie zapukała do drzwi, mając nadzieję, że Alice jednak tam jest.
- Powiedz mi kobieto, że tam jesteś, potrzebuję kogoś normalnego, spoza tego zidiociałego świata... - mruknęła, targając w łapkach doniczkę z orchideą.
W końcu jednak zdecydowała się wejść do środka. Westchnęła głośno, widząc śpiącą Alice i po namyśle podeszła do niej, sprawdzając, czy ta na pewno śpi. No niestety i owszem, więc zmuszona była ruszyć do wyjścia.
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Nie 23 Paź, 2016 17:25   

Alice była tam, a nawet Alice usłyszała pukanie, ale Alice jak to Alice zignorowała intruza, wychodząc z założenia, że jak to nic ważnego to sobie pójdą. Leżała plecami do drzwi, ale westchnienie i zapach perfum były tak charakterystyczne, że z miejsca rozpoznała Maze. Na ustach mutantki pojawił się charakterystyczny uśmieszek. Kiedy Maze, po sprawdzeniu, czy Alice śpi odwróciła się w stronę drzwi, ręka kobiety wystrzeliła prawie jak z procy, chwytając za nadgarstek Maze i pociągając ją do tyłu, na łóżko.
- Nikt cię nie nauczył, żeby nie podkradać się do śpiących ludzi? - zapytała, całkiem przytomnie jak na kogoś kto się dopiero co obudził.
Co też raczej podsuwało myśl, że Alice tak naprawdę tylko czuwała, a przynajmniej, że obudziła się wcześniej niż w momencie gdy Maze się nad nią pochyliła.
- Mazi, Mazi, Mazi... I co ja mam teraz z tobą zrobić?



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Maze
[Usunięty]



Wysłany: Czw 03 Lis, 2016 13:36   

W ostatniej chwili zdążyła odłożyć doniczkę na szafkę, gdy została pociągnięta na łóżko. No tak, mogła się tego spodziewać. Roześmiała się cicho, na jej pytanie, nawet nie próbując jak na razie wstawać.
- Nie podkradam się. Tylko sprawdzam, czy czasem nie padłaś gdzieś po drodze... Poza tym jak się nie śpi, wypada odpowiedzieć. - odparowała rozbawionym głosem, świadoma faktu, że Alice wcale nie spała. Poprawiła się na łóżku, patrząc z wyraźnym zaciekawieniem na kobietę. Tak, z nią nie sposób było przejmować się światem jako takim.
- Jak to? Zostawić w spokoju... To chyba jasne. - przeciągnęła się, a miłą dyskusję przerwał komunikat z głośników. Skrzywiła się strasznie, chociaż to oznaczało zapewne koniec okresu stagnacji.
- Chyba trzeba się przetransportować do salonu... - westchnęła. Chwilę potem dostała wiadomość tekstową, którą to odczytała i zaraz odpisała.
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Czw 03 Lis, 2016 20:12   

Alice ziewnęła, co dobitnie świadczyło, że wcześniejsze rozbudzenie było tylko na pokaz.
- Z tobą nic nie jest jasne i nie widzę żadnego powodu, by cię zostawiać w spokoju. Nie wzdychaj, ja się nigdzie nie wybieram. Żeby znów mnie wysłał do cuchnących kanałów pełnych uzbrojonych po zęby ludzi, bez zrobienia należytego wywiadu? Za stara jestem by dać się naciąć dwa razy na taką samą gadkę. Poza tym mam kilka zleceń. Erik zapomina, że połowę tego co dostaję, ląduje w jego kieszeni.
Spojrzała wyczekująco na Maze, która chyba nic sobie nie robiła z chłodu panującego w pokoju Alice, od czego tej ostatniej robiło się naprawdę zimno.



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 

Maze
[Usunięty]



Wysłany: Pią 11 Lis, 2016 10:39   

Wyszczerzyła się bezczelnie, słysząc że z nią nic nie jest pewne. Podłe stwierdzenie, nie ma co.
- Wcale nie. Nie atakuję śpiących osób. - stwierdziła wesoło. Po czym beztrosko upchnęła Alice pod kołdrą, sama też się tam zaraz znajdując. W sumie wcześniej nie zauważyła, jak chłodno jest w tym pomieszczeniu...
- Jeśli tak to ma wyglądać, to ja też podziękuję. - prychnęła. - Nie zamierzam się zniżać do łażenia po kanałach. Swoją godność trzeba mieć. - podsumowała, zastanawiając się przy okazji, co na wszystkich diabłów Magneto sobie myślał, wysyłając Alice na takie misje. W sumie wysyłając kogokolwiek.
 
 

Alice 

I've been a bad girl, don't you know?




Imię i nazwisko: Alice [brak nazwiska]
Pseudonim: Vivious Vixen
Data urodzenia/Wiek: 13.08.1976, 37 lat
Zdolności: Manipulacja feromonami, Podmuch psioniczny
Znaki szczególne: lekka chrypka w głosie
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 1193
Wysłany: Nie 13 Lis, 2016 20:32   

Wybuch był głośny i na tyle silny, że kilka rzeczy spadło ze stołu Alice, skutecznie ją wybudzając ze stanu drzemki. Niewyspana Alice, to wkurwiona Alice, a wkurwiona Alice, to gwarancja, że się straci nie tylko łeb, ale i inne części ciała.
- Fucking assholes! - zaklęła soczyście, zrywając się z łóżka i zakładając buty.
Podeszła do tytanowej skrzyni i szybko otworzyła wszystkie trzy zamki. Wyciągnęła ze środka dwa Desert Eagle z zapasowymi magazynkami, które wsunęła w tylne kieszenie jeansów. Odbezpieczyła broń i ruszyła do drzwi.
- Ruszy tyłek pani profesor! - warknęła do Maze. - Jakiś idiota właśnie prosi się o miejsce na cmentarzu.

// salon bractwa z Maze



Mess with the best, die like the rest.
Sukienka na galę

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018