{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
New York State - Flat Rock State Forest
Autor Wiadomość

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Pon 14 Mar, 2016 20:11   New York State - Flat Rock State Forest


Leśna ścieżka, prowadząca do dawno opuszczonego kompleku laboratoriów. Budynki znajdują się w znacznej odległości od wszelkich zabudowań cywilnych. Chodzą słuchy, że kiedyś był to jakiś poligon wojskowy, gdyż jeszcze 5 lat temu pobliską drogą poruszało się mnóstwo ciężarówek wojskowych. Jednak pewnego dnia cały ruch ustał.

"Miejscowi" nie zapuszczają się w te tereny, twierdząc, że ta część lasu jest nawiedzona. Ale to na pewno nie jest prawda... Duchów nie ma... Te potępieńcze zawodzenia, słyszane nocą, to tylko wilki nawołujące się nawzajem! Duchy to tylko wymysł pisarzy i scenarzystów! A czerwone, punktowe światła, to tylko robaczki świętojańskie, które parami usiadły na jakiejś roślince!

Co tyczy się samego miejsca... a dokładniej jego oznaczenia na zdjęciach satelitarnych: Jakimś dziwnym trafem ciężko znaleźć jakiekolwiek wyraźne zdjęcie okolicy. NASA czy piloci statków powietrznych tłumaczą, że zawsze jak przelatują nad tą częścią lasu i chcą pstryknąć fotki, wlatują w jakieś chmury. Oczywiście wyznawcy spiskowej teorii dziejów mają swoje wyjaśnienia: miejsce lądowania UFO, mały trójkąt bermudzki, tajna baza S.H.I.E.L.D., świątynia Iluminatów, do wyboru do koloru! Faktem pozostaje to, że nie ma żadnych (ogólno- czy mniej ogólnodostępnych) wyraźnych zdjęć okolic domniemanego Kompleksu Strykera
 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Nie 24 Kwi, 2016 19:24   

//szkoła Xaviera - garaż

Julian całą drogę przespał jak dziecko, nie budząc się nawet przy tankowaniu ani wtedy, kiedy Jane włączyła ulubioną muzykę. Miała ochotę zrobić mu fotkę z łyżeczką w ustach, ale po chwili namysłu stwierdziła, że taki prank byłby poniżej jej możliwości.
GPS doprowadził ją do leśnej drogi, do której dostęp zamykał szlaban z przyczepionymi do ramion łańcuchami, których końce wtopione były w betonowe bloki. Ewidentnie ktoś chciał bardzo utrudnić dostęp autem do ich celu. Nie pamiętała tej drogi, bo też przytomnej jej nie przywieźli, a gdy uciekała to biegła na przełaj przez las.
- Julian? - potrząsnęła lekko Kellera za ramię. - Obudź się śpiący królewiczu.




 
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sob 30 Kwi, 2016 20:33   

A gdzie tam tankowanie czy muzyka w radiu… Julian spał w najlepsze. Jazda samochodem zawsze go usypiała i sam nie wiedział czemu. Może po prostu z nudów jego mózg się wyłączał? Po co miałby się przemęczać skoro dookoła nie ma nic ciekawego. Na dodatek śpiewanie jak i gry turystyczne nigdy nie były jego mocną stroną, ponieważ szybko się nudził i irytował. Zresztą jak to on… nie lubił przegrywać.
- Hmmmmmmmmmmmmm? – Mruknął niezadowolony, gdy Jane zaczęła trząchać jego ramieniem. Początkowo nawet nie otworzył oczu. Ba, chciał się przewrócić na drugi bok, odwracając się do Weller tyłkiem, jednak zdał sobie sprawę, że coś mu nie do końca wygodnie. Uchylił jedną powiekę i spojrzał na Jane, a potem posłał jej leniwy uśmiech i rozciągnął się niczym rozpieszczony kocur.
- Co tam? Już na miejscu jesteśmy? – Zapytał z delikatnym uśmiechem. Dopiero po chwili zmarszczył czółko i spojrzał przez przednią szybę samochodu na widok jaki się za nią rozpościerał.
- Brrrrrrrrrr! Musimy tam wychodzić… tu jest tak przyjemnie…. – Posłał jej słodki uśmiech.
- Nie? Okay. – Nawet nie poczekał na odpowiedzieć panny Weller, po prostu sobie westchnął i otworzył drzwi samochodu, a potem naciągając na siebie kurtkę, wcześniej zarzucając kaptur od ciepłej bluzy na łepek, wyszedł z pojazdu. No dobra, wcześniej skradł jej pocałunek, w końcu musiał się jakoś rozgrzać…
Podszedł to szlabanu i zaczął go badać, a potem bez ogródek wzniósł ręce. Ani Jane się obejrzała a cała konstrukcja leżała gdzieś w krzakach.
- Mam nadzieje, że nikt tego nie widział. - Mruknął pod nosem i odwrócił się do samochodu. Pokiwał do Jane z beztroską miną i wrócił do samochodu.



.

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Nie 01 Maj, 2016 19:55   

Łańcuchy puściły dość szybko. Widać przez ostatnie kilka lat nikt się nie interesował stanem tutejszej infrastruktury. Może to dobrze? W końcu jakby ktoś tu zaglądał, pilnował stanu szlabanu i drogi, oznaczałoby to, że i sam kompleks może być po obserwacją... albo ochroną. A tak? Tak nikt nie powinien im przeszkadzać. Nie licząc tych kilku par przekrwionych oczu w krzakach.
ZARAZ! Jakie przekrwione oczy?! Przecież teraz, gdy nasi bohaterowie skupili wzrok na zaroślach nic tam nie ma! Czyżby wyobraźnia płatała im figle? A może ktoś... COŚ ich obserwuje?

Dalsza droga przebiegła raczej bez większych niespodzianek. Po jakiś 20 minutach jazdy po trudnym terenie, pełnym dziur, wybrzuszeń, korzeni i przeraźliwie wyglądających, choć kompletnie naturalnych drzew, dwoje mutantów dotarło na sporych rozmiarów plac, otoczony kilkoma starymi, zdezelowanymi budynkami. Obdrapany tynk, powybijane szyby... cóż, te pięć lat na pewno odcisnęło się na stanie budowli.
Nie trudno było sobie wyobrazić, jak kompleks wyglądał za czasów swojej świetności. Budynki zdawały się wręcz bliźniaczo do siebie podobne. Każdy z nich miał 3 piętra i kilkadziesiąt par okien. ogólnie kompleks wydawał się dość spory. Każdy z 3 budynków zajmował przestrzeń równą boisku do piłki nożnej. Elewację pokrywała kiedyś zapewne szara farba. Kilka ogromnych zbiorników (zapewne na ciekły azot i inne tego typu substancje) znajdowało się z tyłu, połączonych obrośniętymi trawą rurami z budynkiem na lewo od miejsca w którym się zatrzymali.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Pon 02 Maj, 2016 08:41   

Uśmiechnęła się, widząc go tak rozespanego, a potem jego reakcję na widok za szybą auta. Kiedy wysiadł, podkręciła ogrzewanie. Jej zdaniem wcale nie było aż tak zimno na zewnątrz. Czujnik temperatury pokazywał ledwie dziewięć stopni poniżej zera. Lekko wzdrygnęła się na wspomnienie swojej ucieczki z laboratorium i przedzieranie się nocą przez las w środku zimy. Na jej szczęście nie było go zbyt dużo, inaczej nigdy by nie dotarła do drogi i nie została ocalona.
Kiedy Julian wsiadł do auta, przechyliła się i pocałowała go. Ot, taki spontaniczny całus.
- Mój bohater - zażartowała, ruszając z miejsca.
Kątem oka zauważyła coś w zaroślach, ale gdy się przyjrzała dokładniej nic tam nie było, więc uznała, że to pewnie odblask światła.

Kiedy zajechali na miejsce i Jane zatrzymała auto, wpatrywała się w wielkie budynki ze zdumieniem. To miejsce w ogóle nie wydawało się znajome, ale też przecież nie wyszła frontowymi drzwiami podczas ucieczki.
- Jakim cudem satelity nie wyłapały tego kompleksu? - wyszeptała zdumiona, bo jej zdaniem był ogromny. - Jestem głodna - powiedziała, wyplątując się z pasa bezpieczeństwa i wysiadając.
Otworzyła bagażnik i wyjęła z niego plecak, do którego włożyła butelki z wodą i batony energetyczne, wyciągnięte z lodówki. Zabrała też kanapki i wróciła do auta, rzucając plecak na tylne siedzenie. Kanapki położyła na desce rozdzielczej, by sięgnąć jeszcze za swój fotel po kawę i kubki, które wręczyła Kellerowi. Nalała kawy i zakręciła termos, wsuwając go w miejsce na kubek pomiędzy ich fotelami.
- Nie wiem, od którego budynku mamy zacząć - powiedziała, biorąc kubek od Juliana i popijając gorzką kawę, nawet nie mając ochoty jej posłodzić. - Nie pamiętam tego. Poszłam spać w swoim łóżku, a obudziłam się w celi gdzieś tutaj. Nie miała okien, jak żadne z pomieszczeń jakie tam widziałam. Aha, Margo kazała przekazać, że masz kupić los na loterię, by wygrać bilety na mecz za trzy tygodnie.




 
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sob 14 Maj, 2016 16:43   

Zamruczał tym swoim męskim rozleniwionym tonem, gdy dostał od Jane całusa. Ułożył dłoń na policzku kobiety i bezwstydnie go przedłużył. Julian nigdy sobie nie żałował przyjemności, dlatego nie zamierzał tracić okazji na odrobinę słodkości spitej prosto z ponętnych ust brunetki. Zaraz jednak odsunął twarz i spojrzał jej głęboko w oczy z delikatnym uśmiechem, kciukiem natomiast delikatnie trącił dolną wargę Jane.
- Bohater? Cóż, jeżeli tak myślisz, to ja nie mam nic przeciwko – Posłał jej szeroki uśmiech.
Julian nie dostrzegł żadnych czerwonych oczysk. Typ ignoranta oraz pewniaka tak już ma, że za bardzo nie rozgląda się po otaczającej go rzeczywistości. Zresztą był jeszcze pod wrażeniem smaku ust panny Weller, dlatego oparł się jeszcze wygodniej na siedzeniu samochodu i wpatrując przed siebie myślał nad tym … co by sobie zjadł.
Niczym niezmącona mina nie opuszczała go, aż do samego końca podróży.
- Nie wiem, może mają jakieś pole ochronne czy coś. – Wzruszył ramionami – O! Świetny pomysł… jakoś zgłodniałem przez tą drzemkę. – Posłał jej jeden ze swoich niewinnych uśmiechów. Odczekał moment, w którym Jane opuściła auto i sam rozpiął pasy. Zgarnął kanapkę z deski rozdzielczej i zaczął pałaszować podaną przed chwilą kawą.
- Możemy zawsze podlecieć i spojrzeć na teren od góry, co Ty na to? – Rzekł biorąc kolejnego gryza pysznej kanapki. – Z czym to jest??? Niebiański sos… Huh… -



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Nie 15 Maj, 2016 14:46   

Sięgnęła po swoje kanapki, starając sobie przypomnieć czego do nich dodawała, ale w głowie miała pustkę. Myślała wtedy o tym, a nie co ląduje w jedzeniu, którzy przygotowywała. Wgryzła się w chleb i eksplozja smaków momentalnie odświeżyła jej pamięć, aczkolwiek dotyczyło to raczej poprzedniego dnia.

- Peter go robi z sekretnego przepisu babci. Nie mam pojęcia jakie są składniki, bo zamyka się wtedy w kuchni i nikogo nie wpuszcza.

Przez przednią szybę przyglądała zamyślonym wzrokiem się najbliższemu budynkowi. Nie przywoływał w niej absolutnie żadnych wspomnień i była pewna, że widzi go po raz pierwszy w życiu. Że też Margo nie miała wizji tych budynków wraz z wielkim X w miejscu, gdzie było zejście na dół.

- Stryker może i był ciulem millenium, ale nie był głupi - odezwała się nieoczekiwanie. - Założę się, że w każdym z tych budynków jest co najmniej jedno zejście do podziemnej części.

Dokończyła swoje kanapki i dopiła kawę, poczekała aż Hellion skończy zjeść i wysiadła z auta, kierując się do bagażnika. Wyjęła z niego swój plecak, a potem drugi dla Juliana, który najwyraźniej liczył w pełni na swoje moce, czemu specjalnie się nie dziwiła. Przełożyła do niego połowę tego, co miała w swoim plecaku. Kiedy Julian wysiadł, podała mu jego plecak oraz latarkę i zablokowała zamki w aucie. Sprawdziła czy jej latarka działa i ruszyła w stronę najbliższego budynku, dość szybko znajdując drzwi, których połowa leżała na ziemi, a druga smętnie zwisała na zawiasach. Zaciekawiło ją czy wypadły same, czy też ktoś tu był przed nimi i wyważył sobie drogę do środka. Jane wzięła głęboki oddech, zapaliła latarkę i weszła do środka, mając nadzieję, że wnętrze nie będzie zbyt zdewastowane i nic jej na głowę nie spadnie. Słyszała jak Julian idzie tuż za nią.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Wto 17 Maj, 2016 19:25   

Weszli do budynku... i zrobiło się dziwnie.
Kompleks nie był odwiedzany przez ostatnie 5 lat, prawda? To czemu ten korytarz był oświetlony? Tak jakby Stryker nie odciął zasilania. Nie mógł, nie chciał... czy coś przywróciło zasilanie? Ale kto lub co?


Korytarz ciągnął się przez kilkanaście metr. Na jego końcu znajdowały się drzwi z windą, a nad nimi 3 lampki, obecnie paliła się tylko skrajna lewa. Mniej więcej w połowie długości korytarza, po lewej stronie znajdowały się drzwi... które obecnie wisiały na zawiasach, odsłaniając coś na kształt recepcji.
Sama recepcja także ucierpiała przez lata. Wybite okno sprawiło, że wewnątrz zadomowiło się kilka małych ptaków. W dalszym koncie znajdowało się coś na kształt nory małego gryzonia, czy gada... Ciężko stwierdzić, gdy mieszkańca nie ma w domu.
Po chwili można było dojść do wniosku, że fatalny stan pomieszczenia był tylko złudzeniem. Owszem, nie było tu czysto. Owszem, nie było tu tak ładnie jak kiedyś. Ale natura nie zdążyła "zniszczyć" wszystkich oznak, że w recepcji pracowali kiedyś ludzie. Wysoka lada osłaniała komputer od petentów. Na ścianie była duża tablica, z wypisanymi piętrami i tym co się tam znajduje:
Cytat:

  • 7 - Serwerownia
  • 6 - Magazyn
  • 5 -
  • 4 - Recepcja
  • 3 - Sala Badawcza
  • 2 -
  • 1 -

Więcej nie dało się odczytać, towarzystwo zwierząt nie koniecznie wpłynęło pozytywnie na tablicę.
Prócz tego, w recepcji znajdowało się kilka krzeseł, telewizor (nadający biały szum), dystrybutor wody bez butli... klasyczne wyposażenie recepcji jakiegoś ośrodka badań.

Nagle, zarówno Jane jak i Hellion poczuli czyjąś obecność. Nie, nie tak, jak większość osób czuje, że jest obserowana. To było raczej... Czy właśnie ktoś próbował telepatycznie przeskanować im mózgi?! Mutanci automatycznei podnieśli bariery, starając się wyprzeć z swojego umysłu cudzą osobowość. Napastnik walczył chwilę... A potem jego obecność rozpłynęła się w powietrzu. Tak, jak przekrwione oczy w krzakch - raz była, a mrugnięcie oka później już nie.
Sam atak też był... dziwny. Nie było to tak subtelne, jak czytanie umysłu w wykonaniu Xaviera. Nie była to też tak... ponętna jak skanowanie przez Emmę Frost. Było raczej pierwotne, zwierzęce, nieludzkie! Kto wie, czym mógłby się skończyć ten... nie atak, a podchód, rozeznanie, gdyby mutanci zareagowali kilka sekund później.
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sob 04 Cze, 2016 10:38   

Julian liczył na swoje moce tylko dlatego, że miał je perfekcyjnie opanowane. Rzadko kto mógł się poszczycić tak potężną telekinezą. Oczywiście sam do tego nie doprowadził. To Frost odblokowała barierę, tylko po to by mógł uratować Laurę i z prędkością światła zabrać ją z drugiej krańca świata do Elixira. Stare dzieje. Był wtedy uczniakiem z aspiracjami na dowódcę grupy i pewnie by nim został, gdyby nie pewne wydarzenia. Co zresztą i tak teraz nie było ważne, w końcu pierwszy raz od dawien dawna, znajdował się tu nie z czysto egoistycznych pobudek, tylko dla Jane.

Kanapki zniknęły, a gdy już nasycił swój wilczy apetyt, ruszył za Weller do bagażnika. Zarzucił plecak na jedno ramię, w drugą rękę wziął latarkę. Również sprawdził czy działa, a gdy już się upewnił, ruszył za kobietą.
- Huh, perfekcyjne miejsce na randkę. – Mruknął nie stroniąc od nutki sarkazmu, wypowiedzianej raczej do siebie, niż do Jane.

Gdy weszli głębiej wyłączył latarkę. Co prawda światło na korytarzu bardzo go zaniepokoiło, ale postanowił nie dzielić się z Weller swoimi wnioskami i tak atmosfera w tym budynku należała do tych ciężkich. Z drugiej jednak strony na jego twarz ciężko było odnaleźć strach, raczej zaciekawienie i skupienie.
- Chociaż z drugiej strony znam ludzi, który lubią takie klimaty… - Nie mógł się powstrzymać. Posłał wymowny uśmiech w kierunku Jane.

Stanął przed recepcją i opierając się o blat zajrzał za ladę, a potem spojrzał za nią na rozpiskę.
- To gdzie panienka chce się udać? – Zapytał i spojrzał na nią odwracając głowę. Właściwie wzrok Juliana należał do tych badawczych, bardziej poważnych niż zwykle, a zarazem dodających otuchy. Dopiero później nieco zirytowany spojrzał w kierunku szumiącego telewizora.
- Myślisz, że z ekranu wyjdzie czarnowłosa dziewczynka i będzie nas gonić? – Drwił sobie w najlepsze. Do czasu…

Czując telepatyczny atak zacisnął mocno powieki. Dotknął dłonią skroni i tak jak został nauczony w trakcie treningów w szkole, zaczął powoli wypychać z głowy to …to dziwne uczucie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doznał, a jednak uczucie nosiło cechy typowego skanowania umysłu. Bardzo niespokojnego i niedokładnego dlatego obydwoje z Jane od razu się zorientowali o obecności osoby drugiej w ich głowach.
- Co to k*** było? – Mruknął przez zaciśnięte zęby rozglądając się dookoła. Po za tym prewencyjnie wytworzył telekinetyczną barierę wokół Jane i siebie, co zresztą mogła zaobserwować po zielonej poświacie dookoła ich ciał.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Sob 04 Cze, 2016 19:03   

Starała się zachować powagę, ale Hellion potrafił się przebić przez każdą z linii jej obrony, rozwalić każdy mur, który postawiła i trafić swoim uśmiechem, gestem czy spojrzeniem prosto w jej serce. Dlatego też, po jego komentarzach roześmiała się na głos.

- Na mnie nie patrz - zaprotestowała i pokazał mu język. - Nie mam ochoty czegoś tu złapać.

Nie była stuknięta na punkcie czystości, ale miała swoje standardy, a poza tym jej mutacja wymuszała na niej ostrożność, zwłaszcza w miejscu, gdzie Stryker przeprowadzał swoje chore eksperymenty. Podążyła za spojrzeniem Juliana na tablicę, mrużąc nieco oczy by odczytać wypłowiały tekst.

- Sala badawcza - odpowiedziała. - Nie wiem, czy to akurat ta, gdzie przeprowadzali testy. Pamiętam, że gdy im uciekłam, to dosyć długo się wspinałam szybem wentylacyjnym do góry. Dwa lub trzy piętra to mogły być. Ciężko to ocenić. To było kilka godzin po tym jak się dostosowałam do krwi, którą mi wstrzyknęli.

Samo wspomnienie tego sprawiło, że zadrżała. Nigdy więcej! Nigdy więcej umierania. Tak właśnie widziała cały proces i za każdym razem chciała umrzeć, pragnęła zaznać spokoju i braku bólu.

- Naoglądałeś się zbyt wielu japo... - nie dokończyła, bo poczuła coś, co mogłaby opisać jako podobne do palców muskających jej umysł.

Było to podobne do tego, co Charles z nią ćwiczył w pierwszym roku jej pobytu w jego szkole. Chciała wtedy wiedzieć jak się bronić przed wszystkim co było tylko możliwe. Jednakże to było inne. Zimne. Nieprzyjemne. Zacisnęła powieki i skupiła się na mentalnym wyrzuceniu intruza ze swojego umysłu. Z jej gardła wydobył się krótki krzyk, a krzesła w poczekalni roztrzaskały się o ścianę. Tak bardzo chciała się pozbyć niechcianej obecności, że nieświadomie użyła fizycznie telekinezy, mentalnie próbując ją skierować w stronę intruza. Kiedy otworzyła oczy i zobaczyła zielony blask wokół nich, spojrzała pytająco na Helliona, a potem chwyciła jego wolną rękę w swoją i mocno zacisnęła palce. To miejsce miało być opuszczone, a miała wrażenie jakby zostali wciągnięci w fabułę horroru.

- Telepata? - zapytała cicho. - Julian, a jeśli to jest przykrywka, a oni na dole nadal prowadzą swoje chore badania? - Głos jej lekko zadrżał na myśl, że mieliby stawić czoło całej armii mutantów.




 
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/26 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Nie 12 Cze, 2016 13:51   

- Złapać? Czy ty sobie ze mnie kpisz? Przecież to idealnie czyste miejsce. – Rozejrzał się wymownie po opuszczonym pomieszczeniu, gdzie półki uginał się od kurzu. Oczywiście ironiczno-żartobliwy ton Juliana to jego zwyczajowy sposób na komentowanie rzeczywistości… szczególnie takiej nieprzystępnej. Właściwie robił to bardziej dla Jane niż dla siebie, wszak on raczej się nie bał. Nie żeby był fanem takich klimatów… nie trzeba przypominać, że pochodzi z arystokratycznej i obrzydliwie bogatej rodziny i raczej czas spędzał w luksusowych warunkach. Mimo to w ogóle go nie przerażały takie klimaty. Trzeba powiedzieć więcej, zrobił mu się na sercu ciężko wiedząc, że to tu trafiła Jane… ale nie pokazał tego po sobie.
- Po powrocie biorę cię na porządną randkę… definitywnie. – Spojrzał jej z powagą w oczy, a potem z bezczelnym uśmiechem dodał.
- Jak będziesz grzeczną dziewczynką… - Roześmiał się cicho, a potem skupił się na eksplorowaniu pustego pomieszczenia.

Atak psioniczny okazał się być na tyle słaby, że na spokojnie obydwoje go odparli. Helliona jednak zmartwiło coś innego… Ktoś musiał wiedzieć, że tu są. Uderzenie krzeseł nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Niestety nie wiedział czy to sprawka Jane, czy może jakiejś innej mocy dlatego na wszelki wypadek powlókł ich zieloną, ochronną poświatą. Zacisnął dłoń na jej wyciągniętej ręce.
- Najwyraźniej… i nie wiem… Nie dowiemy się póki tego sami nie sprawdzimy. Jedno jest pewne. Jeżeli cały czas wykonują tam badania to musimy to przerwać. – Drugą dłoń położył na policzku Jane. Przysunął się do niej i złożył na jej ustach delikatny pocałunek.
- Nie bój się. Jesteś tu ze mną, a ja nie pozwolę, żeby ktokolwiek zrobił ci krzywdę. – Posłał jej delikatny uśmiech, a potem odsunął się i pociągnął w stronę korytarza zakończonego windą.
- Chyba zaraz poznamy odpowiedź… - Szepnął wchodząc do środka.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Nie 12 Cze, 2016 15:03   

Poczuła, że się rumieni, kiedy Julian wspomniał o randce. Właściwie to chyba będzie ich pierwsza prawdziwa randka, chyba że wspólne wieczory w szkole można też zaliczyć na poczet randkowania.
- A czy kiedyś nie byłam? - mruknęła cicho z rozbawieniem.

Od razu poczuła się lepiej, gdy poczuła jak dłoń Juliana zaciska się na jej i potem, kiedy ją pocałował. Jeszcze nikt nigdy nie dawał jej takiego poczucia bezpieczeństwa i siły, by zmierzyć się z przeszłością. Prawdę mówiąc, to gdyby nie on, to nie zdecydowałaby się na tę wyprawę ani nawet na poszukiwanie materiałów na temat jej dawnego więzienia.

- Ej! Ja też znam kilka fajnych sztuczek! - zaprotestowała z nutą rozbawienie, szturchając go w bark.

Czuła jak serce zaczyna jej bić szybciej podczas drogi do windy. A co jeśli prawda będzie gorsza od niewiedzy? Co zrobisz wtedy? Cichy kpiący głosik jej pesymistycznej strony odezwał się nieproszony. Na chwilę zawahała się przed progiem windy, ale weszła do środka za Julianem, mając nadzieję, że metalowe pudło nie postanowi znienacka runąć w dół.
- Hello Hell-land - powiedziała z nieskrywanym sarkazmem, czekając co się wydarzy i próbując zwalczyć ochotę na podskoczenie kilka razy dla sprawdzenia czy na pewno liny wytrzymają.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Wto 14 Cze, 2016 18:12   

Jak było wspomniane. Atak był, a potem znikł. Tak, jakby nigdy go nie było... a może nikt ich nie atakował? Może nikt nie chciał przeskanować umysłu mutantów? Może to wszystko to tylko wpływ atmosfery tego miejsca? Może nasi protagoniści mieli tak zwane schizy?

Oboje mutantów zatrzymało się na chwilę przed windą. Co ich do tego motywowało? Czy na pewno tylko próby popisania się przed sobą? Przekomarzanie się? A może... Może podświadomie czuli, że w kompleksie czai się coś, co ich nie chce widzieć? Co nie lubi nieproszonych gości? Nie... raczej nie! Przecież to nieustraszeni X-Meni! Z czym oni nie walczyli?! Komu nie dali rady?! Więc czego mieliby się bać?

Wnętrze windy wyglądało... oryginalnie. Nie było klasycznego panelu z kilkoma, czy kilkunastoma guzikami. Zamiast tego były tylko trzy, niepodpisane guziki, ustawione poziomo jeden obok drugiego. Jane, której ewidentnie bardziej zależało na rozwiązaniu zagadki kompleksu postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce... i wcisnęła wszystkie trzy przyciski. Po niedługiej chwili drzwi zamknęły się... a mutanci pojechali na górę. Chyba nawet na samą górę. Gdy metalowa klatka zatrzymała się, a Jane z Helionem wyszli z niej spostrzegli przed sobą mnóstwo... nie, to nie były komputery. To były puste szafy po serwerach. Całe piętro zapełnione dość ciasno ustawionymi "pudełkami na serwery". Po sekundzie czy dwóch zorientowali się, że niektóre szafy nie są puste. Jakieś ptaki zaadaptowały je sobie jako miejsca do zbudowania gniazd.
Cóż, to raczej nie było laboratorium. Nie pozostało nic innego, jak spróbować innej kombinacji klawiszy. Może teraz uda się złamać ten kod?

I znowu Jane przejęła inicjatywę, i znowu Hellion był tylko niemym świadkiem. Tym razem kobieta wybrała dwa skrajne przyciski. Winda zjechała trochę (może z 2 piętra) w dół... A rezydenci Szkoły Xaviera znaleźli się wśród nieprzebranej liczby pustych boxów. W części z nich znajdował się komputer... a przynajmniej jego resztki, inne zaś były kompletnie puste.
-Nie mają co robić tylko się bawić komputerami - mruknęła ni to do siebie, ni to do Juliana Jane, gdy znowu znaleźli się w windzie. Tym razem Weller wybrała środkowy przycisk.

I znowu zjechali w dół. Tym razem jednak okolica wydawała się bardziej znajoma... Przynajmniej mutantce. Był to długi korytarz, z drzwiami po obydwu stronach. Gdy tylko Jane zajrzała do jednego z pomieszczeń, zrozumiała, jak bardzo nie chce tu być. To TUTAJ Stryker zmuszał ją do trenowania jej mocy. Wspomnienia z wzmożoną siłą zaatakowały mutantkę, która bez słowa cofnęła się do windy, i nie czekając na swojego partnera (który na szczęście zdążył wskoczyć do dźwigu dosłownie w ostatniej sekundzie), wcisnęła prawy przycisk.

I znowu ruszyli w dół. I znowu przywitał ich długi korytarz z rzędem drzwi po obydwu stronach. Tym razem jednak, drzwi nie skrywały żadnych przykrych wspomnień. Przynajmniej nie te pierwsze. Pomieszczenia wyglądały jak jakieś małe sale sypialniane. Polowe łóżko, mała szafa, stoliczek nocny... monotonnie i normalnie. Hellion, który tym razem poszedł w głąb korytarza, zauważył, że na jego końcu znajdują się cele, jakby więzienne. Świadom faktu, że jego dziewczyna na pewno nie będzie chciała ich zwiedzić, sprawnie ją stamtąd odciągnął.

Kolejna kombinacja klawiszy (tym razem środkowy i prawy) i kolejne piętro do zwiedzenia. Tym razem były to magazyny. O dziwo - pełne. Tylko... co z tego, jeżeli pełne były jakiegoś prostszego sprzętu komputerowego czy suchego jedzenia? Jedyne, co nie pasowało do tego obrazu, to szczury... które jak mrówki wędrowały jednym szlakiem między dziurą w szafie i jakimś workiem z suszonymi owocami. O dziwo: Owoce nie zdawały się zepsute. A przynajmniej nie śmierdziały zgnilizną. Tylko czy któreś z superbohaterów odważy się wyrwać coś tym gryzoniom? Raczej wątpliwe.

W końcu, po wielu, wielu próbach i nieokreślonym czasie, Jane "złamała kod" windy. Wcisnęła jednocześnie środkowy i prawy przycisk i znalazła się w laboratorium. Skąd wiadomo, że to laboratorium? No pewnie przez te rzędy (pustych) szkieł laboratoryjnych, stanowisk z mikroskopami, różnymi przyrządami mierniczymi... ogólnie, wyglądało to na porządne laboratorium. Było też kilka zeszytów czy dokumentów, jakieś pojedyncze stoisko komputerowe... i dziwne, zamknięte drzwi.

-To już? Jesteśmy na miejscu? - Wyskoczył z pytaniem jak Filip z Konopi. Czyżby "wybranek" Jane znowu przysnął? - Trochę ponuro... Jak w jakimś horrorze. Może wyskoczy na nas jakaś czupakabra? - Dodał z uśmiechem, wchodząc w głąb pomieszczenia.

-Umiesz czytać po naukowemu? - Zapytał chłopak, przeglądając stare zeszyty. A ponieważ nic nie znalazł, skierował się do drzwi. Nagle przystanął, a po sekundzie chwycił się za głowę - Poczułaś? To... to coś jakby mnie wzywało. - Julian nie patrzył na Jane, wlepiwszy wzrok w drzwi. Nagle, w najmniej spodziewanej chwili, metalowe skrzydła uchyliły się, wpuszczając chłopaka. Nim Jane zdążyła zareagować, zamknęły się odcinając ją od ukochanego.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Sro 29 Cze, 2016 21:50   

Jane cieszyła się bardzo z faktu, że winda nie zerwała się z lin i nie runęła w dół, próbując ich zabić. Natomiast denerwował ją fakt, że Stryker nie dość, że był skończonym bydlakiem, to jeszcze cierpiał na paranoję, więc sobie pozwiedzali kilka pięter nim trafili do laboratorium. Po zrobieniu kilku kroków dostrzegła zabrudzoną szybę, a za nią pomieszczenie, w którym jedynym "meblem" było medyczne łóżko (podobne do tych, na których więźniowie dostają śmiertelne zastrzyki) ze zwisającymi z niego pasami i łańcuchami*. Cofnęła się gwałtownie, uderzając plecami o blat i zrzucając szkło na podłogę.

- Czupakabra byłaby miłym widokiem - wydusiła z siebie z trudem, próbując powstrzymać napływające wspomnienia.

Na szczęście Julek zadał kolejne pytanie i Jane zajrzała mu prze ramię. Nic nie rozumiała z zapisywanych równań, ale nie przyszła po dzienniki naukowców, ale po to by zdobyć teczkę z własnym nazwiskiem i dowiedzieć się co robili jej przez te lata, a nie co warzyli w kolbach i fiolkach.

Spojrzała na niego zaskoczona. Nic nie czuła, nawet jak się skupiła. Nagle jakby czas dla niej zwolnił, kiedy patrzyła jak Julian przechodzi przez uchylone drzwi, a te się za nim zatrzaskują. Miała wrażenie, że serce jej się zatrzymało na te kilka mrożących krew w żyłach chwili. Rzuciła się do drzwi.

- JULIAN! - krzyknęła tak głośno, jak tylko potrafiła, uderzając pięściami w metalowe drzwi i szarpiąc je.

Była gotowa rozszarpać je na metalowe opiłki jeśli będzie musiała. To miejsce było jej horrorem i nie pozwoli, aby stało się horrorem Helliona.



*za zgodą i aprobatą Mistrza Gry




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Sob 02 Lip, 2016 19:52   

Czy Stryker miał paranoje? Nie... raczej na pewno nie. Przecież winda mogła być częścią planu ochrony kompleksu (zmuszenie ewentualnych napastników do długich poszukiwań, co dawało czas na przegrupowanie), jak i mógł lubić matematykę (8 pięter, trzy przyciski... wizja Margo o systemie dwójkowym... to chyba składało się w jedną, logiczną całość). BA! Zapewne pracujący tu naukowcy świetnie znali nie tylko rozkład pięter, ale też w głowie przeliczali z dziesiętnego na dwójkowy nie takie liczby. W końcu rząd nie zatrudnia byle jakich partaczy, prawda? A Stryker, jako "pracownik rządowy" miał do nich wszystkich dojścia i kontakty.

Jeżeli Jane miała ochotę znaleźć jakieś informacje na swój temat, mogła spróbować z komputerem. Oczywiście, odwołania do głównej bazy danych okażą się porażką, w końcu serwerownia świeciła pustkami, ale może mutantce udało by się znaleźć coś, co jakiś roztargniony naukowiec zapomniał przenieść do większego komputera? Jakieś pojedyncze badania lub wpisy... czy może całą dokumentację na jej temat? Nie zaszkodzi spróbować, prawda?
No właśnie zaszkodzi. Ale nie Jane, a być może Julianowi...

...Julianowi, który zapewne siedzi w pomieszczeniu za wielkimi, ciężkimi, metalowymi drzwiami. Jak się do nich dobrać? Użyć swoich telekinetycznych zdolności? A może znajdzie się gdzieś... TAK! Na lewo, na wyciągnięcie ręki był guzik. Dziewczyna wcisnęła go kilkukrotnie z niecierpliwością, a gdy drzwi w końcu ruszyły, wpadła do długiego, ciemnego korytarza.
***

W tym samy czasie, na teren Ośrodka zajechało kilka czarnych SUVów. Wyszło z nich około tuzina mężczyzn, uzbrojonych w karabiny, ubranych w zintegrowane kamizelki z podoczepianymi kaburami i kieszeniami. Jakby mała armia. Mała prywatna armia. Mała prywatna armia człowieka z cybernetyczną protezą prawej ręki.
-Drużyna, zająć pozycję. Alfa-1, Delta, Ksi-3 zabezpieczacie górę. Reszta za mną. Pamiętajcie. Zajmujemy budynek, zabieramy "Złote Jabłko" i zmywamy się stąd. To ma być szybka i czysta misja. Uważajcie tylko na Puchatka. Widzieliście, do czego jest zdolny. Nie chcę żadnych strat. Zrozumiano?
-Sir, tak Sir! - Odpowiedzieli jednym głosem pozostali i sprawnie przystąpili do przeszukiwania i zajmowania budynku.
***

Gdy Jane weszła kilka kroków w głąb korytarza, światła na suficie zapaliły się jedno po drugim. Dziewczynę znowu zalała fala wspomnień. I to wcale a wcale nie tych przyjemnych. W końcu, gdy znowu wróciła do rzeczywistości, przyjrzała się korytarzowi. Wyglądał prawie jak ten z wspomnień. Prawie. Jane chwilowo nie potrafiła wskazać, czym się różniły, oprócz tego, że się różniły. A może jej umysł jakoś groteskowo wykrzywił jej wspomnienia?

Dziewczyna mimowolnie spojrzała do pierwszego pomieszczenia po lewej. Otwarte drzwi prowadziły do jakiejś... Sali. Po środku stało coś jakby... jakiś sarkofag? Łóżko w solarium? Nie, raczej to pierwsze. Do "przedmiotu" dochodziły jakieś rury, trochę jak te w ścianie, prowadzące do kranu czy prysznica... dalej zaś znajdowało się coś jakby termostat.

W tym momencie Jane usłyszała jakieś kroki. Nie z przodu, lecz z tyłu. Ktoś chyba kręcił się po laboratorium. I chyba zaraz znajdzie się w TYM korytarzu. Walczyć z nieznanym, czy uciec do sali z "kąpielą wodną"? A może jest jeszcze jakieś wyjście?



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Czw 07 Lip, 2016 20:49   

W tej chwili nie myślała o szukaniu swoich akt, ale o Julianie, który utknął za masywnymi drzwiami. Na szczęście obok był przycisk otwierający i ku jej ogromnej uldze zadziałał w końcu. Lecz gdy przekroczyła próg, a ciemność rozjaśniły zapalające się kolejno lampy, poczuła lodowate zimno biegnące wzdłuż kręgosłupa - Juliana nie było w korytarzu. Pierwsza, delikatna fala paniki przepłynęła przez nią. Nie tylko z powodu Kellera, który przepadł i to w dodatku bez walki, co tym bardziej ją przerażało, ale też dlatego, że ten korytarz był jej znany aż za dobrze, a przynajmniej takim się wydawał. Po chwili przygląda mu się zwątpiła w swoje pierwsze wrażenie.
Chciała już krzyknąć głośno imię Helliona. Spróbować go jakoś zlokalizować, ale wtedy za jej plecami rozległy się kroki, nie w korytarzu, ale za częściowo otwartymi drzwiami, w laboratorium. Przez kilka sekund w jej umyśle panował kompletny chaos, myśli nakładały się na siebie, jakby siedziała wśród setek ludzi głośno ze sobą rozmawiających. Na szczęście przypływ adrenaliny pomógł się jej skupić. Miała dwa wyjścia, bo ukrywanie się nie wchodziło w rachubę. Mogła iść sprawdzić, kto tam jest, ale przypuszczała, że nawet ze swoimi mocami nie da rady pokonać wszystkich. Tak więc jej opcje skurczyły się do jednej - pobiegnięcia korytarzem, który się przed nią rozciągał i odnalezienie Juliana oraz jej teczki z dokumentacją, którą prowadził Stryker i jego banda potworów. Nie czekała aż ktoś postanowi sprawdzić co się kryje za uchylonymi drzwiami. Rzuciła w ich kierunku ostatnie spojrzenie i ruszyła w głąb korytarza tak szybko jak tylko mogła, utrzymując swoje kroki najciszej jak się tylko dało.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Sro 13 Lip, 2016 20:49   

Im dalej w las... tym ciszej? Jane oddalała się od drzwi i od kroków. Czyżby "tamci" nie poszli jej śladem? W takim razie co robili w tej części budynku? Kim byli i czego chcieli? Ludzie Strykera? A może ktoś jeszcze miał jakieś niewyrównane rachunki z wojskowym?

Korytarz ciągnął się i zakręcał. Nieliczne pokoje, które mijała Jane przypominały różnego typu pokoje tortur. Krzesło z pasami i wielkim ekranem, pomieszczenie przypominające chłodnie... Był też "biały pokój. Mijając go, Jane znowu zalała fala wspomnień - godziny, dni, a może nawet tygodnie spędzone w pustym pomieszczeniu. Praktyczne kompletne odcięcie od bodźców zewnętrznych (nie licząc jednostajnego, białego światła). I te uczucie doganiającego ją szaleństwa... BRRR! Aż ciarki przechodzą!

***

-Sir! - W słuchawce człowieka z cyber-protezą rozbrzmiał głos jednego z jego ludzi. - Zdaje się, że Adam zabrał z sobą Złote Jabłko. Przeszukaliśmy cały kompleks, nie licząc ostatniego piętra w sektorze Teta-3.
-Więc... czemu twierdzisz, że tu tego nie ma?
-Sir! Odczyty wskazują wzmożoną aktywność psioniczną w tym miejscu! Chyba tam jest leże Puchatka!
-Dobrze... Przyślijcie tam Game. Będę czekał przy wejściu do sektora. Autoryzuję protokołu M.I.N.D.
-Sir, tak Sir!

***

Kolejny zakręt. A za nim... Zaraz, ta sylwetka. Te ciuchy... Hellion?! Coś jednak było nie tak. Jane, w jakiś niewyjaśniony (nawet dla niej samej) sposób wyczuła, że coś dziwnego dzieje się z jej "przyjacielem". I chyba tylko dzięki temu uniknęła kilku metalowych śmieci, lecących w jej stronę.
-Odejdź stąd. - To nie był głos Kellera. Był niski, warkliwy... zwierzęcy? - Moja nie chce cię skrzywdzić. Zostaw Gruv w spokoju!



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Czw 14 Lip, 2016 14:57   

Oglądała się co jakiś czas, czy na pewno nikt za nią nie idzie. To miejsce napełniało ją paranoją z każdą mijaną salą tortur. Na chwilę zwolniła kroku, kiedy jej wzrok padł na salę obłędu, jak ją nazywała. Z trudem odepchnęła od siebie ponurą falę wspomnień.

Gdy zobaczyła Helliona, chciała do niego podbiec, ale coś ją powstrzymało. Instynkt podpowiadał jej, by była bardziej uważna. Zatrzymała się jak wryta i wykonała półobrót. Kwałki metalu przeleciały ze świstem tuż obok niej. Drgnęła, słysząc wydobywający się z głębi korytarza głos.
Kogo ten sukinsyn tu jeszcze torturował?, pomyślała, czując palącą wściekłość wobec Strykera.
Powoli uniosła ręce na wysokość swojej twarzy, chcąc pokazać, że ma pokojowe zamiary.

- Ja też nie chcę cię skrzywdzić, Gruv. - Użyła imienia, mając nadzieję, że tak się istota do nie zwracająca nazywa. - Julian także przybył tu w pokojowych zamiarach - dodała, mając nadzieję, że Keller nie próbował atakować tajemniczej postaci. - Stryker i jego ludzie więzili mnie tu przez pięć lat, eksperymentowali na mnie, torturowali mnie. Ty też jesteś ich ofiarą, prawda? - zapytała, używając jak najłagodniejszego tonu. - Julian i ja możemy pomóc tobie i pozostałym, znaleźć wam bezpieczne miejsce, gdzie nikt już was nie skrzywdzi.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Nie 17 Lip, 2016 18:33   

Hellion nie zaatakował znowu. Przynajmniej na razie. Nieobecnym wzrokiem przypatrywał się Jane. Jakby jednocześnie ją obserwował i nie widział jej.
-Ty przyprowadzić swoje stado. Stado atakować stado Gruv. Więc ty chcieć skrzywdzić Gruv. Ale Gruv pokonać twój samiec. Samica Ludź być mniej groźna niż samiec. Gruv wie, bo Gruv wcześniej obserwować i się uczyć. Samiec zawsze atakować, agresja, hałas. Samica się słuchać. Więc ty być niegroźny.

Nagle, oczy Juliana odzyskały dawny blask. Przez twarz chłopaka przebiegł strach.
-Jane! Uciekaj! Ja... nie... kontroluje tego... To jest... silniejsze... od Xaviera... Uważaj na nich! - Chłopak rzucił się na ziemię i złapał za głowę. Było oczywiste, że ogromnie cierpiał. I znowu, tak jak nagle upadł, tak nagle wstał. - Słuchaj swój samiec. Oni chcą nas skrzywdzić. Ale Gruv nie pozwoli ci uciec. Ty uciec, powiadomić resztę stada, przyjdzie tu i skrzywdzi Gruv. Gruv to widzieć w ich mózg. - Hellion wstał i znowu wpatrywał się w Weller tymi pustymi oczami. W pewnym momencie, obydwoje usłyszeli ciężkie, wojskowe buty.

Nie zdążyli nawet zareagować, gdy do korytarza wpadł granat. Wybuch. Błysk. Dziwne mrowienie w skroni...
Jane znalazła się na podłodze. Świat zewnętrzny znajdował się gdzieś daleko, gdzieś obok. Dopiero po kilku sekundach bodźce z zewnątrz zaczęły do niej dochodzić i nabierać sensu.
-... Cała? Nie bój... - Jakiś głos. Chyba ten facet stojący nad nią coś mówił... chyba on - Teraz spokojnie. Daj rękę, pomogę ci wstać. - Zimny dotyk metalu na jej dłoni. I ta siła... chcąc nie chcąc, Jane została postawiona na nogi, przez faceta z metalową protezą ręki. - Jestem generał Chavez. A ty? I co tu robicie?



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Nie 17 Lip, 2016 20:41   

Proszę nie krzywdź Juliana. W głowie Jane ta myśl kłębiła się niczym stado motyli, szukających wyjścia. Nie obchodziło ją jej własne życie, chciała tylko by Julian był bezpieczny. A potem, kiedy była świadkiem bólu jakiego doznawał, łzy pociekły jej po policzkach.
- Jestem tylko ja i Julian - powiedziała pospiesznie. - Proszę! Nie wiem kim są tamci lu...

Nie zdołała dokończyć, bo powalił ją wybuch granatu. Jakimś cudem zdołała zasłonić oczy, ale na kilka chwil straciła słuch. Denerwujące dzwonienie w uszach i kompletna dezorientacja połączone z paniką dotyczącą Juliana spowodowały, że jej kontrola nad mocami wisiała na włosku. Zagrożenie w jakim był mężczyzna, którego kochała wystarczyło, aby zmienić panikę w dziko płonący gniew, a nawet furię. Była wściekła o to co spotkało ją w tych murach lata temu, była wściekła o to, ze Julian cierpiał, była nawet wściekła w imieniu Gruv za to co tę istotę spotkało z rąk ludzi i co być może spotka, jeśli ci przed którymi uciekła, byli tymi samymi, którzy zostali rozpoznani przez Gruv.

Zdezorientowana spojrzała na mężczyznę, który poderwał ją ją na nogi, a potem na rękę, którą ją trzymał. Czuła szum krwi w uszach i szybkie bicie własnego serca, a także mimowolne drżenie mięśni w klatce piersiowej. Kiedy usłyszała, że się przedstawił jako generał ledwo zarejestrowała jego nazwisko. Ranga generała zawsze kojarzyła jej się ze Strykerem. Chavez więc tym samym stał się Strykerem 2.0. Potworem odpowiedzialnym za to wszystko, za cierpienie Gruv i tym samym za cierpienie Kellera. A kto atakował jej bliskich i tych, którzy jak ona cierpieli tortury eksperymentów zasługiwał na śmierć.
- To ty powinieneś się bać - powiedziała cicho, lecz głosem zimniejszym nawet od jego sztucznej ręki.
Skupiła się i użyła mocy telekinezy by go od siebie jak najdalej odepchnąć.

/Jeśli udało jej się to zrobić, a potem zawalić fragment sufitu w przestrzeni jaka się między nimi wytworzyła, to pobiegła do Helliona, krzycząc by zaczął uciekać.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Sro 20 Lip, 2016 20:56   

Jane zrobiła to, co robiła tysiące razy w przeróżnych warunkach. OK, może nigdy (albo tylko raz czy dwa) użyła swoich mocy w Takich warunkach, ale za każdym razem działały. Za każdym.
Jak to mówią: "zawsze musi być ten pierwszy raz"?

Więc jeszcze raz. Jane skupiła się na próbie psionicznego odepchnięcia Strykera 2.0. Spróbowała... i nic się nie stało. Poprawka. Twarz Generała Chaveza przybrała brzydki wyraz drwiącego uśmiechu.
-Chyba nie jesteś na mnie zła. Musiałem... "Wyłączyć Puchatka". Niestety, nasza broń nie jest jeszcze tak doskonała jak my - Delikatnie klepnął się w protezę ręki - I oddziałuje na wszystkich znajdujących się w zasięgu rażenia. A skąd wiem, że że próbowałaś jakiś psionicznych sztuczek? Cóż... niektórzy z nas są odrobinę bardziej... zaawansowani, niż inni.

Dopiero teraz Jane dostrzegła TO. A może dopiero teraz jej mózg zrozumiał, że te bodźce są ważne? W każdym bądź razie: To - oznaczało dziwny wygląd lewego oka Generała. Było jakieś inne... Szklane? Zaraz, czy to oko właśnie zerknęło w kompletnie inną stronę niż "normalne" oko?
-Widzę, Panienko, że jesteś odważna. To dobrze. Takie jak ty są potrzebne w każdym oddziale. No, prawie każdym. U mnie trzeba wykazać się czymś innym. - Znowu klepnął się po metalicznym ramieniu. - Ale nie obawiaj się. Ani ja, ani moi ludzie nic wam nie zrobią. A jak o was mowa. Twój chłopak oberwał mocniej. Podczas eksplozji nie dość, że był kontrolowany, to jeszcze korzystał z "swoich" mocy. Psioniczne sprzężenie i te sprawy... mam od tego speca, jak chcesz poznać szczegóły. Jak nie, to wystarczy ci wiedzieć, że jest chwilowo nieprzytomny, ale poza tym zdrowy.

-Tak czy siak, panno... - Nastała sekundowa chwila ciszy, po której Chaves kontynuował swoją mowę - Panno Weller. Proponuję ci układ. Możesz stąd odejść. Jak dobrze widziałem, tam niedaleko zostawiliście swoje auto. Poślę z wami eskortę, nie musisz się bać. Możesz też iść ze mną i moimi ludźmi. Nie zagwarantuję ci bezpieczeństwa... ale coś mi mówi, że otrzymasz szansę na zemstę na Tej istocie. Więc...?



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Czw 21 Lip, 2016 19:15   

Jane prychnęła kpiąco, patrząc na generała z nieskrywaną nienawiścią i pogardą. Atakowanie jej wystarczało, by ją wkurzyć, ale kpienie sobie z niej i odbieranie jej mocy, a potem traktowanie jak zagubionego dziecka wywoływało czystą furię. A to jeszcze było spotęgowane tym, co przydarzyło się Julianowi.

- To ty powinieneś zacząć się bać. Nie wiem, co nam zrobiłeś, ale jak tylko to minie, to lepiej byś się znajdował bardzo daleko od nas - wycedziła zimno, wycofując się w stronę Kellera i nie spuszczając wzroku z żadnego z trzech mężczyzn.

Było to niejakim wyzwaniem, bo nie stali jako grupa, ale dawała radę. Odepchnęła jednego z żołnierzy, podtrzymujących jej chłopaka, a drugiemu posłała mordercze spojrzenie. Przełożyła ramię Helliona przez swoje barki, a drugą ręką objęła go w pasie. Jeśli ten dupek generał liczył na jej wdzięczność, to się grubo pomylił. Nienawidziła go w tej chwili równie mocno jak Strykera i gdyby mogła użyć swoich mocy, to rozerwałaby go na strzępy i to dosłownie. Na razie jednak tylko dzwoniło jej jeszcze w uszach, a w głowie bzyczało stado trzmieli. Dodatkowo jeszcze Julian jej ciążył dosyć mocno, ale nie zamierzała pozwolić, by tamci się do niego zbliżyli, choćby miała iść po kolanach.

- Wypchaj się swoją eskortą - odezwała się ponownie. - Nie wyjdę stąd, dopóki nie znajdę tego, czego szukam. A ta istota tylko się broniła i to przed wami, nie przed nami. Jest taką samą ofiarą, jak wszyscy, których traktowano tu jako przedmioty, które można dowolnie niszczyć. A ty i ta twoja banda niczym się od Strykera nie różnicie, jesteście takimi samymi potworami jak on i jego ludzie.

Zakończywszy swoje krótkie przemówienie, nasączona jadem tak bardzo, że aż dziwne, że nie skapywał na podłogę i nie przeżerał się przez beton, zaczęła się powoli wycofywać w głąb korytarza, tam gdzie wcześniej zmierzała i tam gdzie wcześniej stał Julian. Nie odrywała wzroku od żołnierzy, w każdej chwili gotowa użyć swoich mocy z całą siłą jak tylko je odzyska. Nie zamierzała odejść stąd bez odpowiedzi, nawet gdyby miała zabić tamtych gołymi rękami.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Sob 23 Lip, 2016 13:59   

Słowa Jane nie wywarły na Chavezie żadnego wrażenia.
-Eh... mówiłem. Dostałaś się w pole rażenia granatu A-PSI. Dlaczego dostałaś? Bo to najszybszy sposób spacyfikowania osób pod wpływem kontroli umysłu. Niestety, oprócz tego, wyłącza tymczasowo inne psioniczne moce. Trudno, to jest wojna, a na wojnie są ofiary. - Odparł takim tonem, jakby powoli tracił do niej cierpliwość.
Jednak ani Generał, ani jego ludzie nie zareagowali na próbę "odbicia" Helliona. BA! Po oczach żołnierzy było widać, że są radzi iż nie muszą dalej niańczyć ani Jane, ani "kłody". No właśnie, kłody... Julian był praktycznie nieprzytomny. Nie, nie wyglądał na rannego, oddychał w miarę normalnie... po prostu jeszcze nie odzyskał przytomności.

Mimo wszystko, Hellion szybko odzyskiwał przytomność. Nie zdążyli wyjść poza zasięg wzroku żołnierzy, gdy mężczyzna stęknął i otworzył oczy.
-Ehh... kto zapisał numer tego Juggernouta, który właśnie przebiegł po mojej głowie? - Sapnął ciężko, próbując pomóc osobie niosącej go. - Zaraz... Jane?! To ty! - Chłopak stanął i przytulił mocno - Jak to dobrze, że nic ci nie jest... co się tam... zaraz WIEM! Gruv! Nawet nie wiesz, jak potężnym... stworem jest ten... potwór! Przedarł się przez moje tarcze, jak przez papier! Nie mogłem nic zrobić! Przejął kontrolę nade mną... potem przyszłaś... a potem... a potem... co się potem stało? Zresztą, nie ważne. Wynośmy się stąd. Udało ci się znaleźć to, po co tu przyszliśmy?



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9846

Wysłany: Nie 24 Lip, 2016 16:11   

Na tłumaczenie generała nie zareagowała, wciąż kipiąc z wściekłości, do jakiej ją doprowadził. Niech no tylko odzyska swoje moce, a zrobi mu z tyłka wszystkie cztery pory roku średniowiecza. Strykera nie zdołała dopaść, ale chociaż jednego generała załatwi.

Gdy Hellion zaczął przytomnieć, poczuła zalewającą ją falę ulgi. Nie tylko z faktu, że najwyraźniej poza nokautem nic mu się nie stało, ale też dlatego, że nieprzytomny ważył o połowę więcej niż normalnie. Zanim zdołała się choćby odezwać, to znalazła się w jego objęciach. Objęła go w pasie, na moment wtulając twarz w jego tors w geście ulgi i by się upewnić, że jego serce aby na pewno bije.

- Jak jeszcze raz pójdziesz gdzieś sam, to cię znajdę i uduszę - powiedziała cicho, tak by tylko Keller ją usłyszał. - I nie, nie znalazłam niczego - dodała odsuwając się od niego i zerkając podejrzliwie w stronę żołnierzy, którzy najwyraźniej nie mieli gdzie pójść. - Gruv myśli, że jesteśmy z tą bandą trzech - powiedziała normalnym głosem, nie przejmując się czy generał i jego dwóch przydupasów ją usłyszy. - Starałam się wytłumaczyć, że nie stanowimy dla niego zagrożenia, że nie jesteśmy z tamtymi, ale wtedy ten idiota rzucił jakimś granatem wyłączającym moce, podobno tymczasowo.

Westchnęła i potarła skronie, próbując się pozbyć tego dziwnego stanu brzęczenia. Uniosła głowę i spojrzała na Juliana.

- Nie wiem co oni chcą, ale chcę być jak najdalej od nich. Stryker powinien mieć tu gdzieś gabinet albo... nie wiem... jakieś archiwum czy coś. To miejsce wygląda jakby je opuścili w pośpiechu, nie wyłączając nawet prądu. Może więc papiery też zostały.




 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




Zdolności: MG może wszystko!
Znaki szczególne: Wyskakuje znienacka
GXRA 2017
GXRA 2020
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1254
Wysłany: Wto 26 Lip, 2016 17:59   

Julian z każdą chwilą odzyskiwał siły. A także, sądząc po jego słowach, rezon.
-Jak to będzie uduszenie przez przytulenie, to się na to piszę. Ciekawe, czy Gruv będzie miał ochotę znowu się ze mną pobawić? - Posłał dziewczynie jeden z swoich szelmowskich uśmieszków, choć wciąż się do niej przytulał. Naprawdę był tak przerażony, czy perfidnie wykorzystywał sytuację? A może jedno i drugie?
Tak czy siak, po dłuższej chwili chłopak odkleił się od dziewczyny, złapał za rękę i pociągnął z dala od wścibskich uszu wojskowych.

-Nie sądzę, żeby Gruv był po naszej stronie. - Powiedział Hellion, gdy tylko znaleźli się poza zasięgiem Generała Chaveza. - Nie sądzę, żeby on był w ogóle po stronie ludzi. Gdy z nim walczyłem... tuż przed tym, jak przejął nade mną kontrolę, poczułem coś. On NIE JEST człowiekiem. Jest czymś kompletnie innym. Nie wiem czym... ale wiem, że na pewno nie jest jednym z nas. W sumie... nie wiem, czy to dobry pomysł olewać tamtych zielonych. Kto wie, co może się jeszcze przydarzyć?

Keller ruszył dalej przed siebie kierując się do windy. Jednak dwójce mutantów nie było dane opuścić piętra bez obstawy. Okazało się, że teraz pod ich środkiem transportu znajdowało się dwoje ludzi Generała.
-Czy mi się zdaje, czy chciałaś komuś spuścić porządny łomot? - Szepnął Hellion. - No, to masz okazję. Bierzesz tego z lewej a ja tego z prawej?



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2020