{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Plac przed Stark Tower
Autor Wiadomość

Thaddeus Ross
[Usunięty]



Wysłany: Sro 04 Maj, 2016 21:57   Plac przed Stark Tower

Nieduży plac, bardziej przypominający bardzo szeroki chodnik, znajdujący się przed wejściem do Stark Tower. Wzdłuż jezdni są miejsca parkingowe dla osób odwiedzających budynek. Plac jest wyłożony wielkimi płytami szarego kamienia i obserwowany przez kamery, ukryte w elewacji.

* * *



Thaddeus stał na parkingu przed Stark Tower od ponad 40 minut. Usadowiony w miękkim fotelu SUV-a marki GMC z włączonym silnikiem obserwował wejście do budynku Starka. Wycieraczki co kilka sekund odgarniały z przedniej szyby białe płatki śniegu a z głośników, leciała świąteczna muzyka z lokalnego radia.
Sam Ross również nie wyróżniał się niczym szczególnym. Ciemnobrązowe spodnie, szara bluza z kapturem, czarny wełniany płaszcz i czarna czapka z daszkiem. Typowy mieszkaniec nowego Jorku po godzinach. Nawet odpuścił sobie wojskowe buty, które zastąpił żółtymi traperami. Jedynie pistolet schowany do kabury mieszącej się na żebrach mógłby wskazywać, że Ross nie jest zwykłym obywatelem. Chociaż, z drugiej strony... W końcu byli w Stanach, kto tutaj chodził bez gnata pod pachą?
Przedramieniem opartym na drzwiach samochodu, wspierał głowę obserwując wejście do wieżowca. Czekał na kogoś. Nie wiedział tylko na kogo.
Cała ta sytuacja była dziwna. Nie wiedział dlaczego tutaj był, ani jakie było jego zadanie. Nie pamiętał nic na przestrzeni kilku ostatnich godzin. W głowie miał kompletną pustkę. I nie, nie była to wina jego wieku. Może jego ciało było nieco podstarzałe, ale umysł miał ostry jak żyletka.
Jednak największą zagadką nie było co on tutaj robił, tylko osoba która go tutaj sprowadziła. Elektra, jedna z najgroźniejszych zabójczyń na planecie. Siedziała obok niego, na przednim fotelu pasażera, z beztrosko przełożonymi nogami, klepiącą coś w smartfonie. Generał zerknął na nią i obserwował przez chwilę, doszukując się czegokolwiek co zapaliłoby w nim czerwoną lampkę zagrożenia. Jednak kobieta zdawała się być opanowana.
Najświeższe wspomnienie jakie posiadał, było z jego gabinetu. Była tam tylko ona, wyraźnie na coś czekając. Ross nie wiedział co robił wcześniej, czy zdrzemnął się na swoim fotelu, czy dopiero wszedł do pomieszczenia i gdy obrócił się kobieta już tam była. Nie wiedział. Było to niezwykle frustrujące.
Pierwszą myślą, jaka zagościła w jego umyśle to że Elektra przybyła go zabić. Jednak zanim Ross zdążył wykonać jakikolwiek ruch, panna Natchios ze stoickim spokojem rzekła jedno słowo. Karen.
Ross nie wiedział skąd kobieta znała imię jego zmarłej żony. Wiedział za to, że tylko on je znał co oznacza, że tylko on mógł jej wyjawić tą tajemnicę. Tylko nie przypominał sobie by to robił. No właśnie. Nie pamiętał. Tak samo jak wszystkiego co robił kilka godzin wstecz.
Jednak wiedział, że coś to oznacza. Nie otrzymał odpowiedzi na żadne pytanie. Zamiast tego Elektra kazała mu się ubrać i przyjechać w to miejsce.
No i byli. Siedzieli w czarnym SUVie przed wieżą Starka, czekając Bóg wie na co. Generał nie lubił być dzieckiem we mgle, jednak coś mu podpowiadało że taki był zamiar. Pytanie tylko czyj.
- Co my tutaj robimy? - zapytał poirytowany.
 
 

Elektra
[Usunięty]



Wysłany: Czw 05 Maj, 2016 19:48   

Panna Natchios nudziła się okropnie. Pomijając fakt, że nienawidziła czekać, to jeszcze utknęła w tym SUVie z samym szanownym Thaddeusem Rossem, który ostatnich godzin nie pamiętał ni w ząb. I coraz bardziej się irytował, co dla Elektry było zabawne. Miała tą swoją drobną zemstę.
Jednak aby zrozumieć wszystko, należy cofnąć się w przeszłość o pół roku, kiedy to Elektra przyjęła zlecenie, którego przyjmować nie powinna. Nie dość, że do dzisiaj nie zobaczyła za nie pieniędzy, to na dodatek miała spory problem związany z dawnym zleceniem. Na tyle spory, żeby zgodzić się na propozycję Rossa. Nie, żeby miała jakiekolwiek inne wyjście. Tak więc efektem tych wszystkich wydarzeń była jej obecność w tym konkretnym SUVie w konkretnym czasie i miejscu. Z nudów wyszukiwała informacje w smartfonie, nijak nie zwracając uwagi na coraz bardzie zirytowanego Rossa. Skoro tak jakby zmusił ją do przyłączenia się do niego, to niech nie liczy, że Elektra nie będzie mu utrudniać życia.
Plan był prosty. Mieli podrzucić dwójkę dzieciaków do Instytutu dla utalentowanej młodzieży profesora Xaviera i przy okazji odbić Carnage'a. Ponieważ jednak rzeczony Xavier podobno umiał czytać w myślach, Ross łyknął jakieś świństwo kasujące mu pamięć z ostatnich kilku godzin. Deadpool miał inne zadanie, a że poza nim Elektra była jedyną osobą zdolną oszukać tego telepatę, to została oddelegowana do niańczenia Rossa. I dwójki dzieciaków. Tak więc w ten właśnie sposób, dość elegancko ubrana siedziała w samochodzie i starała się zająć sobie jakoś czas. W końcu zdecydowała się jednak odpowiedzieć na pytanie generała.
- Czekamy. - rzuciła lakonicznie. Nic więcej nie musiał wiedzieć, przynajmniej na razie. A raczej do momentu, w którym nie wyciągną White'a. Rozejrzała się wokoło, mając nadzieję, że dzieciarnia już wyszła.
Los się do niej uśmiechnął, bo nie wytrzymałaby kolejnej godziny w bezruchu. Wychyliła się przez okno na widok dwójki dzieciaków.
- Tutaj. Podrzucimy was do szkoły. - krzyknęła w ich stronę. Raczej skorzystają, kto by nie chciał darmowej podwózki....
 
 

Yuriy Morozov 





Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Pią 06 Maj, 2016 00:01   

Przyjemnie było mimo wszystko wyjść z tego miejsca.

Doktor Cho okazała się sympatyczna, tyle, że chłopak zwyczajnie – pomijając, że wyspał się, zwyczajnie wynudził się jak mops. Ileż można czytać broszury i jakieś peridyki, spoglądać na monitory pulsujące swoim własnym – zupełnie niezrozumiałym życiem.

I okupować niewielkie pomieszczenie gospodarcze. Bogowie łaskawi, przynajmniej kawę tam mieli.

Lena wyglądała jakby miała dobry humor i co ważniejsze – nie zamierzała ostatecznie wieszać psów na nim za zaciągnięcie ją do szpitala. Przynajmniej ta jedna bitwa wygrana. Nie machała łapami. Nie kopała. Nie miała miny naburmuszonego spaniel udając, że chłopak nie istnieje w jej świecie. Nie było źle w takim razie – pomyślał – stając w drzwiach i przeciągając się przez chwilę aż kości zatrzeszczały.

- Ten cały Stark to jednak kasy musi mieć jak lodu, nie? – mruknął tylko z podziwem pomieszanym z zazdrością. I przy okazji rozglądając się za obiecaną podwózką do instytutu. Kolejny fart – nie musieli telepać się autobusem, wygodnie i pod samą bramę zostaną odstawieni.

Chyba by wypadało jakoś podziękować Bannerowi.

- Patrz, obiecana podwózka – uśmiechnął się, machną w odpowiedzi łapą do nieznajomej, przez moment przyglądając się auto jak i jej samej. Ale obok siedział zdaje się zdawało się, ten gość z którym wcześniej się Banner spotkał i razem tu przyjechali. To skierował się bez większego zastanowienia w kierunku pojazdu.

- Fajnie, oszczędzicie nam telepania się autobusem! Jestem Yuriy w ogóle. A ta za mną mało rozmowna to Lena. To jest Alena, nie przejmujcie się nią, zawsze jest taka nieużyta i mało gadatliwa. – dorzucił, zadowolony.
Zawsze to wygodne przewiezienie czterech liter zamiast gniecenia się i szarpania autokarem.
 
 

Alena Orlovna 




Imię i nazwisko: Alena Orlovna
Pseudonim: Dreamcatcher, Lena
Data urodzenia/Wiek: 1.04.1995 / 18 lat
Zdolności: fazowanie, telekineza, podmuch energetyczny
GXRA 2017
Dołączyła: 03 Lis 2015
Posty: 264
Wysłany: Nie 08 Maj, 2016 14:21   

Na razie nie zamierzała. Może nie byłoby zbyt dobrze odstawiać awantury wśród ludzi, a przy okazji miała przecież oszczędzać swój głos. No ale wszystko przed Yuriyem, nie powinien sądzić, że blondynka mu odpuściła. Bo zdecydowanie, na temat jego podejścia do niej jeszcze sobie porozmawiają. Kiwnęła głową, słysząc, że Stark ma kasy jak lodu. Też tak uważała. Kogo innego, jak nie bogacza, byłoby stać na taką maszynkę. Ruszyła za kolegą do samochodu, ciesząc się, że nie będzie musiała łapać autobusu. Zaraz jednak się nabzdyczyła, patrząc gniewnie na Yuriya.
- Sam jesteś nieużyty! - zaprotestowała gniewnie, nieco zachrypniętym, jakby od długiego nieużywania, głosem. I tak jednak była dumna ze swojego głosu. Nawet nie musiała już zakładać apaszek czy szalików, bo blizna też zniknęła. I dziury po tym mackowatym kosmicie też. Naprawdę była zadowolona.
- Dziękuję za podwózkę. - zwróciła się uprzejmie do faceta siedzącego za kierownicą. Będzie musiała na nowo nauczyć się komunikacji międzyludzkiej, której od dwóch lat przeważnie dosyć skutecznie unikała. Ale w końcu mówiła, świat miał całkiem kolorowe barwy i nawet odkryła w sobie nową moc! Będzie musiała nauczyć się ją wykorzystywać.



Weź dobry rozpęd, a ściana sama cię znajdzie.



 
 
 

Thaddeus Ross
[Usunięty]



Wysłany: Nie 08 Maj, 2016 17:17   

Generał sapnął cicho. Ani trochę mu się to nie podobało. Był przyzwyczajony do tego, że to on trzyma karty w dłoni i to w dodatku nie tylko swoje, kontrolując przebieg rozgrywki. Thaddeus trzymał rękę na pulsie i zwyczajnie lubił być panem sytuacji. A teraz było zgoła inaczej.
Odpowiedz Elektry nie była satysfakcjonująca, ale to akurat nic nowego. Każde pytanie zadane przez Rossa spływało po niej jak po kaczce i było zbywane jak kurz.
Jednak Thunderbolt nie należał do ludzi natarczywych. Pytanie, które zadał przed chwila miało być tym ostatnim. Wojskowy postanowił, że nie będzie już więcej zadawał pytań na które nie otrzyma odpowiedzi. Wszystko wyjaśni się w swoim czasie. Co ma być to będzie.
W końcu zawsze może zamienić się w Rulka. Wtedy poradzi sobie z każdym przeciwieństwem.
Jednak zamiast zagrożenia pojawiła się dwójka dzieciaków. I to nie byle jakich. Mutantów. W dodatku tych samych z którymi przyjechał do Stark Tower. Generał zmrużył oczy i zerknął badawczo na Elektrę gdy ich przywołała.
- Nie ma za co. - odparł zapinając pas. Spojrzał w lusterku wstecznym na dwójkę nowych pasażerów, którzy umościli się już na tylnych siedzeniach po czym ruszył w kierunku Instytutu.
Starał się nie zaprzątać już sobie głowy staraniami w rozwiązaniu zagadki co on tutaj do cholery robi, bo stwierdził że szkoda na to jego nerwów. Wszystko się niedługo wyjaśni.
 
 

Yuriy Morozov 





Imię i nazwisko: Yuriy Morozov
Data urodzenia/Wiek: 29 luty 1995/18
Zdolności: Manipulacja zimnem i lodem, Manipulacja powietrzem i wiatrem, Manipulacja ogniem i ciepłem
Znaki szczególne: Wielokolorowe (zwane piwnymi) tęczówki w róznych zabarwieniach (heterochromia)
Dołączył: 21 Wrz 2015
Posty: 199
Wysłany: Wto 10 Maj, 2016 19:25   

- O… ty skrzypisz? Wiesz? – chłopak zrobił okrągłe jak monety oczy i przez moment zwyczajnie nie bardzo wiedział co powiedzieć więcej mądrego. To po rosyjsku zwyczajnie skomentował przecinkiem, od którego dosłownie uszy więdły a kwiatki zamieniały się w kompost.
Co jak co, lekarka niespecjalnie omawiała z nim leczenie koleżanki (w sumie – dziwne nie było, nie był jej matką, ojcem, bratem czy innym awanturującym się krewnym, żeby informować go o takich rzeczach.).
Lena też wcześniej jakoś nie raczyła się z tym ujawnić. Przez chwilę zamilkł.
- E fajnie, że nas podrzucicie. Jakieś załatwienia macie w North Salem, że możemy się z wami zabrać?
– dorzucił po dłuższej chwili. Naprawdę dłuższej, gdy już pierwszy efekt „ty ją słychać, ona gada, jak drzwi starej szafy, ale ją słychać” odpuścił na tyle, by uznał, że siedzenie cicho jak trusia było zupełnie nie jego w głosie.

- I zapomniałaś szalika wiesz? Eeee… oo… ty. W sumie nie ważne. – dorzucił, widząc, że głos to nie jedyna rzecz która się zmieniła.

- Ten Stark to jednak naprawdę musi mieć hajsu jak lodu… - mruknął tylko skonfudowany. Cokolwiek zrobili z dziewczyną, zdecydowanie wykraczało to poza możliwości zwyczajnego szpitala i ekstrawagancji bogatego playboya – uświadomił sobie chłopak.
 
 

Alena Orlovna 




Imię i nazwisko: Alena Orlovna
Pseudonim: Dreamcatcher, Lena
Data urodzenia/Wiek: 1.04.1995 / 18 lat
Zdolności: fazowanie, telekineza, podmuch energetyczny
GXRA 2017
Dołączyła: 03 Lis 2015
Posty: 264
Wysłany: Sro 11 Maj, 2016 13:58   

Blondynka spojrzała na Yuriya z totalnym niezrozumieniem tematu, udając, że nie ma pojęcia, o co mu chodzi. Drgające kąciki ust jednak dość jasno wskazywały, że cała sytuacja jest dla niej zabawna. Spojrzała na Rosjanina, postanawiając więcej się przy nim nie odzywać. Niech myśli, że coś mu się uroiło. Wprawdzie nie mogła mieć pewności, że jej się to uda, ale próbować zawsze można. Przynajmniej miała pewność, że wystarczająco mocno go zszokowała. Spokojnie wgapiała się w widoczki za oknem, aby chociaż trochę ogarnąć, dokąd jadą. I jaką drogą. Odruchowym gestem przesunęła palcami po gardle i uśmiechnęła się do siebie, nie czując pod nimi żadnej blizny. Już sobie wyobrażała minę Rogue, gdy się jej pochwali. Tak, to będzie pierwsze, co zrobi. Po prostu pełne szaleństwo. Wprawdzie przypuszczalnie długo jej zajmie pozbycie się tej chrypki, ale zdecydowanie warto. W końcu przestanie być zależna od kogokolwiek. Trochę zazdrościła Starkowi jego bogactwa, w końcu można by tym pomóc tak wielu ludziom, ale z drugiej strony to mogło być trochę niebezpieczne. Teraz musiała się skupić na rozwijaniu nowej mocy. Korzystając z faktu, że nikt nie zwraca na nią uwagi spróbowała wytworzyć drobną "tarczkę" wokół swoich dłoni. Nie wychodziło jej to wcale, ale nie zamierzała się poddawać. W żaden sposób.

//zt wszyscy



Weź dobry rozpęd, a ściana sama cię znajdzie.



  
 
 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 102
Wysłany: Pią 20 Maj, 2016 17:02   

// Central Park [Lyn & Sif]

A więc Ragna była tak samo obca w tym wielkim mieście jak Sif, która teraz lepiej rozumiała dziewczynę.
- Jeśli siedziba Anthony'ego Starka jest tak okazała jak ponoć jego ego, to nie ma się czym martwić. - Sif uśmiechnęła się do dziewczyny.
W czasie drogi do Stark Tower, złapała w lusterku zaciekawione spojrzenie kierowcy. Zmrużyła lekko oczy, dając mu tym samym do zrozumienia, by patrzył dokąd je wiezie. Nie zamierzała pozwolić, by oszukał jej towarzyszkę. Kiedy taksówka zatrzymała się na małym placu przed budynkiem Starka, Sif gestem powstrzymała dziewczynę od wyciągnięcia pieniędzy i podała kierowcy kilka złotych monet. Ten próbował coś protestować, ale Sif go zapewniła, że są prawdziwe i że ich wartość przekracza cenę za kurs do ST i do muzeum Lyn razem wzięte.
- Dziękuję za wskazanie drogi, Ragno - zwróciła się do dziewczyny, pochylając lekko głowę. - Niech Wszechojciec nad tobą czuwa - dodała, po czym wysiadła i skierowała swojej kroki do drzwi wejściowych.

//wejście i hall - Sif




 
 

Lyn
[Usunięty]



Wysłany: Sob 21 Maj, 2016 22:25   

- Och wierz mi, jest okazała. - zaśmiała się cicho, słysząc taki komentarz na temat Starka. W sumie czego by nie powiedzieć, coś w tym było.
Obserwowała ciut ukradkiem Sif, zaciekawiona jej osobą. Mina kierowcy natomiast była wręcz bezcenna, gdy dostał złote monety jako zapłatę.
- Och. Dziękuję. - trochę ją zdziwiło, że Sif zdecydowała się zapłacić za nią. - I nad Tobą też, Lady Sif. - powiedziała uprzejmie, każąc się kierowcy zawieźć pod Metropolitan Museum of Art. Stamtąd wiedziała, jak dojść do mieszkania Askela. Tak też zresztą zrobiła. Wysiadła pod muzeum i na piechotę poszła do mieszkania brata. Przy okazji sprawdziła adres i zapisała sobie, tak na wszelki wypadek.

//zt - Mieszkanie Askela
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 415
Wysłany: Pią 10 Cze, 2016 19:22   

zt// Laboratoria

Wyszedł z budynku pod pierwszym lepszym pretekstem, jaki przyszedł mu na myśl. Wyglądało na to, że łatwiej niezauważenie wyjść z budynku, niż jawnie do niego wejść. Zwykle było odwrotnie i to przy wyjściu czekały na człowieka zasadzki i inne ciekawe niespodzianki. A tu nic. No trudno.
Skręcił za róg i, gdy tylko nadarzyła się okazja, skręcił w jedną z wąskich uliczek, gdzie zmienił postać na "najprzeciętniejszego blondyna jakiego świat nosił", i zawrócił. Kamery mogły zarejestrować, że jakiś człowiek zatrzymał się na skraju placu przed wejściem, pilnie przeszukując swój telefon. Kilka minut takiego stanu nie powinno wzbudzić podejrzeń ochrony, a Oszustowi da wystarczająco dużo czasu, by osiągnąć to, co chciał. W tym samym czasie wysłał swoją iluzję na piętro, gdzie zlokalizował Starka.

zt// Warsztat Starka



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Kitty Pryde
[Usunięty]



Wysłany: Czw 07 Lip, 2016 13:43   

//zt. Warsztat Starka

Kitty bardzo, ale to bardzo sprawnie poradziła sobie z dostaniem się zarówno do lobby, jak i wydostaniem z samego budynku. Najgorsze było w tym wszystkim to, że nie do końca wiedziała kogo ma szukać. Założyła jednak, że utrzymywanie istnienia iluzji musi pochłaniać przynajmniej jakąś część uwagi osoby tworzącej te iluzje. W końcu nawet Profesor przy dużym wysiłku trzymał się za głowę i wyglądał, jakby bardzo nad czymś myślał. Nie mówiąc już o Jean Grey, która nie była aż tak uzdolniona, jak Profesor... a przynajmniej wtedy, gdy nie przejmował "władzy" Feniks...

Dziewczyna, mająca na sobie legginsy i t-shirt, nie przejmując się specjalnie drzwiami, które mogły ją jedynie spowolnić, wydostała się przed budynek i zaczęła bardzo wnikliwie rozglądać, poszukując potencjalnych celów - ludzi stojących bez powodu, zamyślonych przez dłuższy czas, nie pasujących do szybkiego życia Nowego Jorku. Jednocześnie pozostawała w swoim niematerialnym stanie, by uniknąć potencjalnego niebezpieczeństwa. Jeszcze ktoś wpadnie na głupi pomysł strzelania do niej, albo rzucania czymś. Cholera wie, co taki Loki może wymyślić. Jedno było za to mocno prawdopodobne. Loki raczej nie walczył nigdy z kimś takim jak ona...

Może jeszcze JARVIS rzuci jakąś podpowiedzią. Albo chociaż którymś z członków Żelaznego Legionu... z neonową strzałką mówiącą "to on"...
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 415
Wysłany: Sob 09 Lip, 2016 17:14   

zt//Piętro rozrywkowo-gastronomiczne

"Blondyn" skończył przeglądać pliki w telefonie, po czym schował go do kieszeni. Następnie, wykorzystując powstały na jezdni korek, przetruchtał między samochodami by zniknąć we wnętrzu znajdującej się tam kawiarni. Oszust uznał, że takie zachowanie nie zwróci szczególnej uwagi nikogo zainteresowanego spraniem mu tyłka. Swoją drogą, to bardzo szczęśliwy dla niego zbieg okoliczności, że umieszczono kafejkę praktycznie wprost wejścia do Tower. Miał tylko cichą nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł śledzenia go, bo naprawdę nie chciał pić tej smoły, którą tam sprzedawali...

zt// Starbucks



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Kitty Pryde
[Usunięty]



Wysłany: Pią 15 Lip, 2016 23:03   

Kitty rozglądała się bardzo uważnie i bardzo mocno starała się znaleźć kogoś, kto przypomina tego, co uciekał.

Niestety nie było jej dane odnaleźć tego kogoś, a JARVIS też jakoś się nie spieszył z podpowiedziami. Doszła do wniosku, że jest zima, jest zimno i trzeba się czegoś ciepłego po drodze na górę napić. Szczęśliwie, zaraz po drugiej stronie ulicy ulokowano Starbunia! W sumie Starbunie były na co drugiej przecznicy, ale ten był wyjątkowo blisko.

Nic sobie nie robiąc z tego, że stoi od dłuższej chwili w t-shircie i legginsach na mrozie, potruchtała do Starbucksa, w myślach dodając... ehhh mieć taką odporność na temperaturę jak Bobby.

//zt. Starbucks
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 206
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 26 Lip, 2016 00:29   

//zt. Włości Thora


Na środku Placu nagle rozległ się dość głośny huk, ściągający wzrok wszystkich w okolicy. Na środku placu wylądował bowiem Bóg Piorunów.

Stanął na środku i zaczął się rozglądać, absolutnie ignorując ludzi w okół. Ludzi, którzy naoglądali się przed kilkoma laty reportaży z obrony Nowego Jorku. I na widok Thora wezbrała w nich wielka chęć pomacania go, poproszenia o autograf, zrobienia sobie z nim słitfoci, potargania włosów, pomiziania po tyłku, czy czegokolwiek innego, co mogą chcieć robić ludzie z Asgardczykiem. Jednak iskry w oczach Thora spowodowały, że nawet najwytrwalsi odpuścili sobie próby zagadania... ba! Nawet próby podejścia bliżej.

Thor czekał na jakiś znak. Wiedział, że Loki się go bał. Wiedział, że będzie się ukrywał. Wiedział również, że jest bardzo sprytny, ale jednocześnie wystarczająco próżny, by czekać gdzieś w okolicy i sprawdzić, jak duże zamieszanie zrobił.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 102
Wysłany: Wto 26 Lip, 2016 22:40   

// piętro gastronomiczno-rozrywkowe w ST

Sif właśnie przechodziła przez drzwi wyjściowe z lobby Stark Tower, kiedy to Thor spadł z nieba i to dosłownie. Westchnęła z rezygnacją, że po raz kolejny miała racja, chociaż tak naprawdę nie chciała mieć. Jej przyjaciel bywał czasem straszliwie przewidywalny.

- Nie sądziłeś chyba, że tak łatwo mnie wywiedziesz w pole? - powiedziała, stając po lewej ręce Thora. - Pochwycenie Lokiego i jego powrót do Asgardu są moim zadaniem. Taka jest wola Wszechojca. Wszystkie animozje wyjaśnisz z nim, kiedy ponownie znajdzie się w swojej celi.

Sif nie zamierzała się zawahać przed spełnieniem co do joty rozkazu swojego króla, nawet jeśli miało to znaczyć stanięcie przeciwko Thorowi.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 206
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 26 Lip, 2016 22:51   

Thor wbrew pozorom uśmiechnął się bardzo serdecznie na widok SIf.

- Droga Sif, nie spodziewałem się, że dasz się tak łatwo wywieść w pole! Tym bardziej rad jestem, że pomożesz mi w poszukiwaniach Lokiego. Nie zapominaj też, kim jest Loki i co potrafi! Nie wiem, co myślał Wszechojciec, gdy zlecał Ci tą misję, ale jestem przekonany, że ma to być dla Ciebie jakaś próba. Jak z resztą każde zlecone przez Niego zadanie.

Sif, mimo, że zachowywała zimniejszą głowę, niż Bóg Piorunów, nie była aż tak zdolnym wojownikiem jak on. A Lokiemu można było wiele zarzucić, ale nie to, że nie umiał zaskakiwać w trakcie walki. Thor wolałby nie stracić Sif. Zwłaszcza z rąk Lokiego. Oczywiście gdyby powiedział to Sif, sama wyzwałaby go na pojedynek i spróbowała pokazać, że da radę i jego pokonać. Wobec tego należało dalej zgrywać nieustępliwego, upartego i mściwego.

- To co, ja idę w lewo, a Ty w prawo? - Ciekaw był, co w zanadrzu miała Sif.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 102
Wysłany: Czw 28 Lip, 2016 22:54   

Rzuciła Thorowi ostre spojrzenie. Nie tylko z powodu tego co powiedział, ale też z powodu sensacji jaką wywoływał wśród midgardczyków.

- Nie, to ty mi pomagasz w znalezieniu Lokiego - powiedziała twardo, stając na wprost przyjaciela. - Doskonale wiem, co on potrafi i do czego jest zdolny. Poza Asgardem nie uda mu się wywieźć mnie w pole. Nie pozwolę, byś na nim wyżywał swoje frustracje. Moje rozkazy są jasne - Laufeyson ma powrócić nietknięty do swojej celi.

Nie zamierzała się potem Odynowi tłumaczyć, dlaczego Loki wygląda jakby przebiegło po nim stado jotuńskich bestii. Zerknęła w obie strony, przed udzieleniem Thorowi odpowiedzi.

- Ja w prawo. Po lewej jest zbyt wiele wielbiących cię osób.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 206
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 20 Sie, 2016 16:59   

Thor skinął jedynie głową w kierunku Sif. Wizja spotkania z fanami w normalnych warunkach byłaby urocza i zabawna, biorąc jednak pod uwagę cel pojawienia się na placu, zachował się jak przykładny książę wśród poddanych. Nie zaszczycił ich nawet spojrzeniem. Szukał Lokiego. Tylko to go interesowało. Faktycznie poszedł w lewą stronę. Szedł, rozglądając się za kimś podejrzanym, za kimś, kto chciałby uciekać lub - wręcz przeciwnie - przygotowywałby się do ataku.

Przy okazji przeszukiwał teren dość metodycznie, zdając sobie jednak sprawę z tego, że Loki mógł już być na drugim końcu Manhattanu. Liczył jednak na to, że próżność jego brata ponownie zwycięży i ten jednak będzie jeszcze w okolicy i zdradzi się jakoś.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 102
Wysłany: Pon 22 Sie, 2016 20:01   

Wiedziała, że aby móc użyć iluzji Laufeyson musiał być blisko, bardzo blisko, i z pewnością teraz czaił się gdzieś w pobliżu pompując swoje ego tym, że ona i niestety Thor go szukali, przeczesując tłum ludzi i wydające piski wielbicielki Odynsona. Nie wiedziała co jej przyjaciel widzi w tym tłumie rozhisteryzowanych nastolatek i kobiet. Nie, nie czuła zazdrości, jedynie zwykłą irytację. Przeszkadzały w poszukiwaniach. Choć z drugiej strony skutecznie rozpraszały Thora, dzięki czemu Sif miała większe szanse na dopadnięcie asgardzkiego błazna. Przesuwała się pomiędzy ludźmi, wypatrując czegokolwiek, co odbiegało od normy, każdego w nienaturalnym pośpiechu lub poruszającego się nienaturalnie wolno. Zostawiła plac za sobą, przechodząc na drugą stronę ulicy, aby przyjrzeć się, kto znajduje się w sklepach na przeciwko Stark Tower. Niewiele było tu miejsc by się ukryć, a wątpiła aby Loki stał na otwartej przestrzeni, nie mając szybkiej drogi ukrycia się i ucieczki. Mijała kolejne wystawy i marudnych midgardczyków i niemalże nie przydepnęła burego kota. Zawsze lubiła te zwierzęta, niezależnie i chodzące własnymi ścieżkami. Przyklęknęła i złapała futrzaka nim ten umknął. Ot musiała sprawdzić, czy na pewno nie zrobiła mu krzywdy.

//ulice




 
 

Hawkeye 





Imię i nazwisko: Clint Barton
Pseudonim: Hawkeye
Data urodzenia/Wiek: 07-01-1971 / 42 lata
Zdolności: Strzelec wyborowy
Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 58
Wysłany: Sob 03 Wrz, 2016 08:34   

// Ulice z Lady Sif

Clint znów pojawił się na placu ale tym razem nie był sam. Obok stała Lady Sif z Asgardu o której łucznik nic nie wiedział. Kto ją wysłał, co jej zrobił Loki i kim była dla Thora. Hawkeye spojrzał na swoją nową "znajomą". Czy ona kiedyś zdejmuje zbroję ? A może to jest jej jedyny strój? Lepiej nie pytać bo zrobi użytek z przedmiotu który trzyma w ręce.
-Thor oprowadził cię już po Stark Tower? Czy mam Cię zaprowadzić do Starka?
Pewnie nie i Clint będzie musiał zostać przewodnikiem. No cóż lepsze to niż chodzenie po mieście i szukanie boga kłamstw. Który pewnie znalazł już sobie świetną kryjówkę.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 206
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 08 Wrz, 2016 22:10   

Thor pokręcił się nieco po placu, wzniósł się w powietrze, by z góry przyjrzeć się okolicy. Trzeba było przyznać Lokiemu. Jak chciał, to potrafił wmieszać się w tłum. Jakiś czas latał po najbliższej okolicy. Tu wylądował, rozejrzał się, tam przycupnął. Po parunastu minutach uznał, że jest to bezcelowe i wrócił na plac.

Będzie musiał zwrócić uwagę Starkowi na dziury w jego zabezpieczeniach. Skoro Loki wszedł sobie tak po prostu, wysłał swoje iluzje, które rozpanoszyły się po całym budynku, to znaczy, że coś jest nie tak i JARVIS powinien był to wyłapać. Chyba, że jednak nie jest tak sprytny na jakiego wygląda, co też oczywiście jest możliwe. W końcu żadna maszyna nie mogła mieć oczu Heimdalla.

Na zewnątrz było przyjemnie chłodno, więc Odynson uznał, że posiedzi jeszcze chwilę. Nie przy wejściu, tutaj stanowczo za dużo osób go zaczepiało. Ale na daszku nad wejściem, to już zupełnie inna sprawa.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 102
Wysłany: Nie 11 Wrz, 2016 09:41   

Obserwowała lot Thora, który wywoływał zachwyty wśród gawiedzi gapiów. Zastanawiała się, czy robi to by faktycznie spróbować odszukać Lokiego, czy też swoim zwyczajem trochę się popisuje przed tymi, dla których mógłby być bogiem.
- Spotkałam tylko doktora Bannera w laboratorium, a potem poszliśmy do waszej sali jadalnej - odpowiedziała, patrząc jak Thor ląduje na daszku na wejściem, który o dziwo nie zawalił się pod jego ciężarem.
- Będę zobowiązana jeśli zechcesz mi pokazać ten niezwykły budynek. Mogłabym zabrać po drodze rzeczy z sali jadalnej.
Kiedy podeszli bliżej wejścia zadarła głowę, by spojrzeć na Odynsona.
- Nie znajdziesz go w tym tłumie! - krzyknęła, by ją usłyszał, a potem z Clintem weszli do środka.

//piętro gastronomiczno-rozrywkowe
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 37
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 206
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 27 Wrz, 2016 00:50   

Bóg piorunów potrzebował czasu, by pomyśleć. Dlatego też w pewnym stopniu zignorował zaczepkę Lady Sif. Znaczy, oczywiście uśmiechnął się do niej, ale póki co ani myślał ruszyć się z daszku. Rozważał jedynie przeniesienie się zupełnie na dach. Gdy spostrzegł, że Sif wchodzi jednak do środka i nie ma zamiaru specjalnie z nim dyskutować, został na daszku.

A więc Loki był w Nowym Jorku. Mógł być wszędzie, na całym Midgardzie, ukrywać się tak, że nawet S.H.I.E.L.D by go nie znalazł. A ten nie dość, że specjalnie się nie ukrywał, to jeszcze był w Nowym Jorku i był na tyle bezczelny, by szpiegować u Starka. To było intrygujące i niepokojące zarazem. Z czego wiedział, żaden z Kamieni Nieskończoności nie znajdował się już na Ziemi. Aether też już poza zasięgiem. Nie ma tu niczego, czego mógłby pożądać Loki. Chyba, że po prostu nie jest w stanie wydostać się z Midgardu i utknął tu na dłużej.

Po jakimś czasie ruszył się. Zrobił się głodny. Miał wrażenie, że mógłby zjeść całą pieczoną świnię. A jak nie to, to przynajmniej ze dwa pieczone indyki i do tego z tuzin takich małych, dzikich ptaszków, których nazwa wypadła mu w tej chwili z głowy. Dodatki, pieczywo, warzywa skrzętnie pominął, bo one w prawdziwym obiedzie się nie liczą. No i tak z beczułka miodu. Nie więcej, beczułka wystarczy. Rozważania o jedzeniu sprowadziły go bezpośrednio na balkon u Starka.

//zt. piętro Tony'ego



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Rocket 





Imię i nazwisko: 89P13
Pseudonim: Rocket Raccoon, Rocket, Creepy Little Beast, Ranger Rick, Vermin, Rodent, Hamster
Data urodzenia/Wiek: nieznany
Zdolności: ponadprzeciętna siła, zwinność i intelekt | strzelec wyborowy | spec od sprzętu wielorakiego | multilingwista
Znaki szczególne: wygląda jak cholerny SZOP
GXRA 2017
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 85
Wysłany: Nie 04 Gru, 2016 18:16   

z// Ulice

Jeśli Peter myślał, że Rocket kiedyś zmieni swoje słownictwo, grubo się mylił. W końcu przecież zadziałało i mieli kontakt, więc nie powinien się wściekać. Poza tym nieco zdziwiło go, że Gamora uważała, że ktokolwiek na tej planecie wiedział jak wyglądają układy w Milano.
- Skąd Terranin miałby wiedzieć jak napr... - urwał, gdy pojazdem nagle zarzuciło. Na tyle mocno, że komunikator wypadł mu z łapek i wpadł pod fotel kierowcy. - Kur*a mać, Quill, to nie Milano, nie ma pola ochronnego, patrz jak jedziesz! - warknął nurkując po wciąż włączone urządzenie. Było to nieco utrudnione zważywszy na gabaryty Draxa zajmujące chyba całą tę część samochodu. - Gam, jeśli on nas nie pozabija, to za chwilę tam będziemy - rzucił szybko do mikrofonu i rozłączył się. Przezornie też nie wstawał z podłogi czując, że nadchodzi powtórka z rozrywki.
I wiele się nie mylił, bo gdy tylko Peter zatrzymał samochód, Rocket wyskoczył z niego by pokazać wszystkim w okolicy co ostatnio zjadł.
- Ty... to było ku*wa specjalnie... - wysapał, gdy już złapał oddech. Jeśli tak mają się kończyć wszelkie podróże na tej planecie to on chyba wolałby jednak zostać w kwaterze. Najlepiej na zawsze.
 
 

Drax 





Imię i nazwisko: Drax
Pseudonim: Niszczyciel
Data urodzenia/Wiek: nieznane
Zdolności: Nadludzka siła, zręczność, wytrzymałość, przyspieszona regeneracja, mistrzowski wojownik, ekspert w walce na noże
Znaki szczególne: 200cm wzrostu, czerwone tatuaże
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 55
Wysłany: Sro 07 Gru, 2016 19:51   

Peter zrobił się potwornie wrażliwy. Tego nie wolno, tamtego nie wolno. Niedługo to będą się pytali sług Thanosa, czy będą mogli wyrwać im serca. To, że Rocket rzucał w każdym zdaniu mięsem nie było niczym dziwnym. Star Lord powinien już do tego przywyknąć, chyba że chciał zaimponować Gamorze tym, że umie kontrolować Roceta. Draxa to dziwiło. Skoro chciał z nią kopulować to niech da jej skórę z jakiegoś potwora, którego własnoręcznie ubił. Czasami zaloty Petera dziwiły Draxa, ale podobno ma grzeczny. Także nic nie mówił, tylko spokojnie olbrzym siedział na tylnym siedzeniu. Powoli zaczynał się nudzić i całe szczęście, że dojechali tam gdzie mieli, bo pewnie znów by zaczął coś kombinować, lub sprawdzać wytrzymałość tutejszych pojazdów.
- Czy ludzie mają jakieś wyzwanie w ilości unikniętych pojazdów? – zapytał Drax widząc jak Ziemianie ochoczo wchodzą im pod maskę. Szkoda tylko, że Quill żadnego nie przejechał. Byłoby ciekawiej.
- Nie narzekaj. Było fajnie. Następnym razem ja prowadzę. – powiedział Drax uśmiechając się szeroko i spojrzał na wieżę. Przypominała ta, w której siedzibę miały siły Novy. Ciekawe kim jest ten cały Stark?
- Idziemy? - zapytał Niszczyciel i jakby za machnięciem magicznego berła z drzwi wysypała się cała masa ludzi. Drax już chciał ruszyć do walki, lecz Quill go powstrzymał. Pogadał z ludźmi, a ci zaprowadzili ich tam, gdzie mieli iść.

z/t wszyscy do warsztat Starka
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Mortis Proelium Valor Eclipse

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018