{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Plac przed Stark Tower
Autor Wiadomość

Prince
[Usunięty]



Wysłany: Nie 29 Sty, 2017 18:01   

// Z Instytutu Charlesa Xaviera - Kuchnia.


Prince z łatwością przedostał się pod Stark Tower. Zachowywał się nawet grzecznie, nie zmuszając nikogo do wykonywania swojej woli. Zwyczajnie dojechał do Nowego Yorku autobusem, by później w swoich za dużych butach dotrzeć na plac przed Stark Tower. To nic że nie kupił biletu. Był pod wrażeniem wielkości budynku. Stanął przed drzwiami, a na jego delikatnej buzi malowała się radość, której nie sposób było opisać. Nigdy tutaj nie był, chociaż tak długo kręcił się po mieście. Podszedł do jednej z przeszklonych ścian i pomachał z uśmiechem do pani recepcjonistki. Pokazał jej że ma puste kieszenie i odszedł. Kobieta była zdezorientowana. Usiadł na kamiennej donicy przed budynkiem i stukał nóżkami o nią. Podśpiewywał coś pod nosem, pracując nad dalszą częścią swojego spontanicznego planu. Nadarzyła się okazja - więc musiał wykorzystać to, że Wanda była niesamowicie osłabiona.
-Tudu tudu tududududu...- Nie zwracał uwagi na to, że wszyscy przechodnie patrzyli na niego podejrzliwie, gdy ten nucił motyw z różowej pantery. Oczka wlepiły w ogromny napis na budynku, podpierając się dłońmi z tyłu.
-Tudu!- Zasłonił łapką oczka i spokojnie rozpoczął klarowanie swojego przekazu telepatycznego.
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Nie 29 Sty, 2017 19:43   

//Piętro Rogersa

W ostatniej chwili chwyciła za wełniany szal, którym się owinęła. Zniecierpliwiona zerkała na migającą coraz to niższym piętrem klawiaturę. Tak dawno się nie widzieli. Tak bardzo go zaniedbała. A może coś się stało? Przez te wszystkie dni, gdy wracała wspomnieniami do chłopaka cały czas miała nadzieje, że znalazł jakąś bezpieczną niszę. Bardziej bezpieczną niż w jej towarzystwie, na co wskazywały ostatnie wydarzenia. Kąsała dolną wargę zniecierpliwiona, chociaż pęd windy nie należał do najwolniejszych. Cały czas męczyła się myślami, że każda sekunda w tej sytuacji jest najważniejsza… nie spodziewała się jednak, że chłopak najzwyczajniej w świecie zasiadł na kamiennej donicy i czekał.
Nie mogła go nie spostrzec, skoro nie tylko jej spojrzenie przyciągał młody chłopak. Zatrzymała się i posłała mu uśmiech, a potem szybkim krokiem wyszła z budynku. Chciała coś nawet powiedzieć, rzucić karcące spojrzenie, ale jedyne co potrafiła rzucić to ręce na barki chłopaka. Przytuliła do siebie mocno, chowając całego w szalu i w ramionach.
- Mówiłam ci, że masz mi nie grzebać w głowie? – Mruknęła niepocieszonym tonem, ale obydwoje wiedzieli, że teraz nie miało to najmniejszego znaczenia. Druga ręka zawędrowała na głowę chłopaka i tam przez chwilę została. Niedługo, bo Wanda minimalnie się odsunęła i badawczo spojrzała mu w oczy. Wzrok przesunął się również po całej twarzy tak jakby to ona była wyznacznikiem stanu zdrowia całego ciała.
- Cieszę się, że jesteś cały, Nate – Posłała mu delikatny uśmiech. W oczach natomiast mógł zobaczyć niesamowite przejęcie tym spotkaniem.





Strój na gale

 
 

Prince
[Usunięty]



Wysłany: Nie 29 Sty, 2017 22:08   

Natan grzecznie czekał na Wandę, tupiąc nóżkami i dalej nucąc tą jakże znaną piosenkę. Sporadycznie zerkał w kierunku szklanej ściany, co by widzieć jej ewentualne przybycie. Dostanie się na dół zajęło Wandzie jakieś pięć minut, a on przez ten czas nie zanudził się, patrząc i czytając w kółko napis " Stark Tower" - ogromny sukces jak dla niego.
Czy Prince musiał szukać bezpiecznej niszy? Sam nigdy o tym nie myślał, ale przytłaczająca prawda wskazywała na to, że tylko kilku wrogów mutantów mogło mu zagrozić. Nie bał się o swój byt w jakiejkolwiek sytuacji, bo pomimo dziwnych zachowań, dobrze wiedział jak radzić sobie z opornymi klientami.
Gdy tylko zobaczył Wiedźmę, w jego niebieskich oczkach zapaliła się mała iskierka. Buzia uśmiechnęła się jeszcze szerzej, a rączki odepchnęły go z betonowej donicy, by ten czuł grunt pod nogami. Nim młoda kobieta zdążyła do niego podejść, ten zdążył jeszcze parę razy radośnie zamachać czerwonym rękawem przydługiego swetra, a później już tylko pozostało mu zanurzyć twarzyczkę w materiale jej szalika. Odwzajemnił uścisk, wręcz wlepił się w nią, pokazując jak bardzo stęsknił się za jej osobą. Gdy ta przestała go tulić, jego palce spoczęły na krańcach jej skórzanej kurtki. Właśnie teraz Wanda mogła dostrzec czarne, idealnie przylegające do skóry rękawiczki, tym samym uspokajając swoje szalejące myśli. Ta część ubioru była charakterystyczna, nawet jeśli poszczególne elementy nie był usunięte, tak jak robił to Gambit.
Zadarł łeb do góry, kiedy usłyszał pytanie i podniósł prawą dłoń. Przyłożył palec do jej ust. Co prawda był niesforny, ale uroku nie można było mu odmówić
-Ciii... Shhh...- Wysyczał przez prawie zaciśnięte wargi. Przecież gdyby tego nie zrobił, to nie znalazł by osoby, za którą tak tęsknił. Grzecznie dał się obadać. Wcale się nie przejmując, że ta ewidentnie szuka na nim jakiś skaz. Miała do tego prawo.
Tęsknota zabija, a ja głupi czekałem na swą śmierć. Skrytykował swoją postawę w małej główce i po raz kolejny przytulił do niej, tak jak by świat miał się skończyć. No właśnie... Miał się skończyć.
Nie krył się z swoim dotykiem. Sunącą dłoń mogła poczuć na swoim boku, aż ta zwyczajnie wylądowała w jej kieszeni. Wyjął jej komórkę. Tym razem przyłożył palec do swoich ust i zaczął coś stukać na klawiszach, by później wręczyć jej telefon, który za chwilę zapikał. Wysłał wiadomość na jej własny numer.
Wizja w instytucie osłabiła mutanta. Ciebie też.
Wyczekiwał z smutnym wzrokiem na jej odpowiedź. Przecież i tak to wiedział, więc po co? Na jej kolejne słowa odsunął się delikatnie. Zrobił piruet, by panna Maximoff mogła zauważyć, że ten jest naprawdę cały - cały, a nie tylko cały w połowie i pochylił się, wręcz wpadając czupryną w jej brzuch. Tak zakończył swój niesamowity występ.
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Wto 31 Sty, 2017 23:12   

Nie potrafiła opanować swojego uśmiechu, dlatego czuła jak kąciki ust mkną ku górze. Tak bardzo się za nim stęskniła. To niesamowite, że uświadomiła to sobie, gdy miała go z powrotem w ramionach. I to nie tak, że nie czuła tęsknoty przez te wszystkie dni, gdy kontakt się urwał. Gdy zobaczyła puste mieszkanie po kilkudniowej nieobecności i ciężko, będąc w czerwonym, skórzanym płaszczu, przysiadła na kanapie otumaniona tą nienaturalną ciszą, odbijającą się od pustych ścian. Nie szukała go, bo wiedziała, że przy niej nie jest bezpieczny. Dopiero trzymając go blisko siebie stwierdziła, że najzwyczajniej w świecie była głupia. Przecież mogła go obronić. Przed samą sobą również.
Zaśmiała się krótko, szczęśliwa czując jak się w nią wtula. Objęła go za ramiona i jeszcze mocniej przyciągnęła do swojego ciała. Ucałowała blond czuprynę zmierzwionych przez wiatr włosów. W myślach przywołała tę scenę z przed kilku sekund, gdy zamachał czerwonym rękawem dużego swetra. Tak, teraz naprawdę wyglądali jak młodszy brat ze starszą siostrą. Nie mogła się jednak powstrzymać. Musiała na niego spojrzeć, dlatego minimalnie się odsunęła i spuściła wzrok na twarz chłopaka. Oczywiście od razu pomknęła na dłonie Nate’a odziane w charakterystyczne rękawiczki. Nie powstrzymała ściągnięcia brwi i ponowny powrót do oczu chłopaka tym razem z jeszcze większą uwagą. Złapała za nadgarstek i posłała uśmiech.
- Bardzo ładne. Ostatnio zadajesz się z nieokrzesanymi karciarzami, Nate? – Żartobliwy ton nie wiedzieć czemu zdradził również nutę zawahania, a może niepokoju? Miała tylko nadzieje, że nie spotkał go w jakiejś obskurnej knajpie. Miała nadzieje, że trafił w to miejsce, po którego stronie ostatnio opowiadał się pan LeBeau.
Palec na swoich ustach jak zwykle przyjęła ze spokojem. Właściwie miał rację. To nie było istotne jak ją znalazł. Ważne, że mieli okazję się spotkać. Zresztą całą swoją uwagę skupiła na oględzinach słodkiej buzi uroczego chłopaka.
Uniosła jedną brew wodząc wzrokiem za swoją komórką, która znalazła miejsce w dłoni Prince'a. Zerknęła na ekran zastanawiając się co tam robi, jednak zaraz odpuściła. Stwierdziła, że może z jego twarzy wyczyta o wiele więcej, więc po raz wtóry zatopiła spojrzenie w jego niebieskich tęczówkach, lecz te schowały się za wachlarzem jasnych rzęs. Gdy oddał jej telefon spojrzała na ekran. Z zaskoczeniem nie dostrzegła nic oprócz tapety z pięknym, widoczkiem, wyrwany prosto z wizji, w którą wkradł się chłopak. Dopiero po kilku sekundach otrzymała wiadomość i z poruszeniem przeczytała treść smsa. Na pierwsze co zwróciła uwagę to słowo ‘instytut’. Czyli jednak Nate trafił w dobre miejsce. Ulga jaką odczuła nie znalazła wygodnego miejsca, ponieważ dalsza część smsa wywołała w niej poruszenie. Podłamana, że chłopak miał okazję 'podziwać' tą okropną wizję wprawiło ją w posępny nastrój, co wyraźnie odbiło się w cieniach na jej twarzy.
- Coś wiesz o tym więcej? Którego mutanta? Mówisz o profesorze Xavierze? – Wiedziała, że nie powinna zasypywać go pytaniami, ale emocję wzięły górę. Zaraz jednak wzięła głęboki oddech.
- Chodź, wejdziemy do środka. Z góry jest piękny widok. Chcesz zobaczyć? – Zmieniła tor rozmowy. Nie zamierzała z nim przecież tu sterczeć. Z drugiej strony nie chciała go ciągnąć na siłę, więc czekała na decyzję chłopaka.





Strój na gale

 
 

Prince
[Usunięty]



Wysłany: Czw 02 Lut, 2017 20:13   

Doktor Essex starał się przez cały jego pobyt w laboratoriach, by Natan nigdy nie przejawił już żadnych pozytywnych emocji. Charles Xavier naprawił błędy swoje rywala, nadając większe znaczenie temu oderwanemu od rzeczywistości fragmentowi jego umysłu, w którym nic nie miało swojego prawdziwego imienia. Chociaż granice i normy bardzo dawno zatarły się w głowie młodego Anglika, a uczucia były tylko kolejnymi interpretacjami myśli osób, z którymi się spotkał, to w tym wypadku umiał jasno określić że tęsknił. Nawet bez wyciągania z siebie tej prawdziwej, rozumnej istoty, pragnącej uciec od otaczającej rzeczywistości jak najdalej stąd. Przy Wandzie czuł się spontanicznie, a wszystko co odczuwał w głębi swej duszy wynikało jedynie z rytmu bicia jego serca, a nie zimnej kalkulacji i schematów jakie poznał.
Nawet rzeczywistość nie wydawała się już tak straszną alternatywą w objęciach Szkarłatnej Wiedźmy, a świadomość że mutant jak ona, może naprawdę wpływać na obraz otaczającego świata została odsunięta na dalszą świadomość. Z szacunku do jej osoby i okazji poznania zakopanego elementu w jej głowie, który nie był znany zarówno poplecznikom Magneto, uczniom Xaviera. Miał okazję poznać tą czułą, kochającą i również śniącą o ucieczce kobietę, która nie pragnęła niczego innego jak ciepła rodzinnego domu. Takiego samego ciepła, jakie emanowało z jej bijącego serca, jeśli tylko ktoś miał na tyle odwagi i szczęścia by zajrzeć w nie głębiej.
Pomimo wielu obaw i sytuacji, która ich rozdzieliła, Prince po długim czasie przeznaczonym na swoje nielogiczne rozmyślania wiedział że jego miejsce jest blisko niej, wystarczająco blisko by mógł ciągnąć dłońmi okrytymi w rękawice za skrawek jej skórzanej kurtki i zwracać jej uwagę, gdy tylko będzie miał taką ochotę. Nie bał się tego, co przejmowało czasami nad nią kontrolę, tak jak ona nie bała się tej prawdziwej, pierwotnej, zimnej osobowości, mogącej powrócić lada dzień. Gdyby nie jej umiejętności, zabiłby ją przy pierwszym spotkaniu, w zamian za możliwość otulenia swojego zmarzniętego ciała jej płaszczem, a jednak było stać ją na gest okazania miłosierdzia i wpisania Prince'a do swojego życia. Nikt inny nie mógł nazwać się jego autorytetem, jeśli nie ona. Cierpliwa, kochająca, a przede wszystkim tak bardzo podobna do niego Szkarłatna Wiedźma.

Uśmiechając się, równocześnie poszerzała uśmiech jasnych ust chłopca, który skrycie czekał na moment ich kolejnego spotkania. Kwintesencją wszystkiego był pocałunek, złożony przez nią na jego czuprynie. Niczym sygnał, mówiący: Teraz wszystko będzie dobrze.
-Hampf!- Nadął się powietrzem, słysząc o tym, w jakim towarzystwie się teraz obraca. Między bogiem, a prawdą, nawet nie znał Gambita, nie licząc domniemanej przeszłości. Dostał od niego rękawiczki, bo tak chciał Xavier. Niezbyt emocjonująca historia. Mimo wszystko uniósł swój łepek i pokręcił przecząco, wpatrując się błękitnymi ślepiami w jej oblicze. -Nee...- Oznajmił krótko, po czym wyrzucił z siebie zalegający pokład tlenu, pochwycony kilka sekund wcześniej. Poniekąd zignorował zwątpienie i tą nutę niepokoju, która prawie niezauważalnie przepłynęła po jej twarzy. Nie wiedział, o co mogło jej chodzić, a poza tym chyba chciał inaczej zapamiętać to spotkanie. Przynajmniej w tej sferze i tej chwili.
Wizja jakiej wszyscy doświadczyli, nie należała do najprzyjemniejszych, ale Prince oglądając ją jako "osoba trzecia", nie posiadł aż takiego odbicia sytuacji na swoich odczuciach. Nie robiło to na nim takiego wrażenia. Przyjął to raczej chłodno. Warto dodać, że uciekając, tą swoją dziecinną przykrywką, pamiętał o wydarzeniach przeszłości. Pamiętał o wszystkich, których musiał zabić. Pamiętał ich imiona. Czasami, mijając karciarza na korytarzu przypominał sobie to, że spotkali się już wcześniej. Miał takie nie rozstające się z nim wrażenie. Nie miał jednak odwagi zapytać o to, a Mutant ten potrafił skrzętnie walczyć z natarczywą telepatią.
-Hmm?- Mruknął cichutko i wciągnął powietrze noskiem. Wziął swoje dłonie i położył na własne czoło, odgarniając włosy. Wyglądał jak by był łysy. Później pokazał tak zwane " okejki". Więc z Charlesem było wszystko w porządku?
-YAY! OYO ! Yay ! yay ! yay! - Podciągnął rękawy, stanął niczym zawodowy biegacz i ruszył biegiem w kierunku drzwi. Zatrzymał się na wycieraczce i usiadł. Zdjął buty i zamachał wesoło w kierunku Wandy. To jasne że chciał wejść!
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Wto 14 Lut, 2017 10:47   

Chwila pełna uciechy nie zawsze składała się tylko i wyłącznie na spotkanie dwóch kochanków. Tęsknota za kimś, z kim połączyła cie więź emocjonalna była czymś o wiele doskonalszym. Czystszym. Wyzutym z jakichkolwiek wątpliwości. I tak Nate wraz z Wandą, choć ostatnio dzieliło ich tak wiele dni ciszy, ponownie mieli okazję nacieszyć się swoją obecnością. Obecnością osoby, przed którą pokazała swoją skrywaną część duszy, robiąc to zupełnie bez wstydu. Chciała mu tym samym pokazać, że ich życie powinno wyglądać inaczej, że wartości, którymi zostali karmieni, a w przypadku Nate'a - ich brak, są tymi fałszywymi, nijak przystającymi do kształtu ich niesamowicie barwnej osobowości.
Ale dość o przeszłości. Teraz najważniejsza była teraźniejszość i to że właśnie trzymała w swoich ramionach bardzo bliską osobę. Jej instynkt macierzyński nabierał siły, gdy miała okazję się nim opiekować i teraz ponownie wybuchł, nie zmącony tym, że właśnie stali prawie na środku chodnika... a nawet tym, że dosłownie kilka minut temu miała okazje stąpać w najgorszej wizji jaką kiedykolwiek miała - wizji końca świata.
Ze spokojem wysłuchała wrażeń jakimi postanowił się podzielić chłopak. Przygryzła dolną wargę, żeby się nie roześmiać przy pierwszym, dość zabawnie brzmiącym pomruku. Co prawda towarzystwo Gambita, według niej to nic wesołego, przede wszystkim dla młodego chłopaka, którego trzeba ukierunkować, ale ...ale zdawała sobie sprawę, że może go nie doceniać. Obraz Remy'ego widniał jej jako mężczyzny nie do końca podążającego za pewnymi powszechnymi zasadami. Na dodatek libacje alkoholowe w których brał udział niosły się złą famą, aż przez całe miasto. Był niebezpieczny i trudno było go przechytrzyć - co było zaskakująco pociągające, do czego... nigdy się nie przyznała. Nawet przed sobą, rzecz jasna.
Chciała zapytać skąd ma te rękawiczki, ale dała sobie spokój. To nie było istotne. A przynajmniej nie teraz. W końcu jej uwagę przyciągnęło coś z goła innego. Zmartwiła się o profesora, na szczęście z tego co mogła wywnioskować... nic mu się nie stało. To bardzo dobrze, ponieważ najwyraźniej szykowało się dużo roboty...
A teraz w pełni postanowiła skupić się na chłopaku. Nie wiedziała co tu robił, ale nie zamierzała dalej zasypywać go pytaniami przed budynkiem, Ten czas mieli spędzić w lepszych warunkach, dlatego postanowiła zabrać go do środka. Po propozycji Nate zareagował bardzo żywiołowo. Roześmiała się widząc jak ściąga buty. Przewróciła wzrokiem rozbawiona i podeszła do chłopaka wyciągając do niego rękę.
- To chodź, poznasz kogoś... kogoś wyjątkowego, jeżeli nie uciekł... - Spojrzała na niego tajemniczo, a gdy chłopak pozbierał się z wycieraczki obydwoje weszli do środka. Jarvis wpuścił ich do windy, a tamtędy już krótka droga na piętro, gdzie zostawiła Steve'a.

/zt





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 18:54   

//z limbo

[url]http://xmenrpg.pigk.net/viewtopic.php?p=212790#212790]w nawiązaniu do rozmowy SMS[/url]

Pietro wreszcie udało się wyrwać z Instytutu. Czuł się tam trochę jak w więzieniu. Nie żeby ktoś zdołał go złapać i wsadzić do więzienia, nie licząc epizodu w Rosji, gdy byli z Wandą dziećmi i wczesnych lat nastoletnich... ale to się nie liczy. W każdym razie w Instytucie było tłoczno,każdy miał swoją "cele", w której mieszkał sam lub z kimś i ogólnie wszystko było podporządkowane zasadom, które ktoś określił, a które nie koniecznie się Pietro podobały. Jedynym światełkiem w tym wszystkim była Sam, ale kiedy Quicksilverowi ponownie udało się skontaktować z siostrą, ten blask jakby trochę przygasł... W zasadzie całkiem zgadł gdy wróciła odpowiedź i pojawiła się możliwość spotkania z Wandą.
Teraz stanął w cieniu Stark Tower, kończąc hod-doga złapanego po drodze. Poprawił ciemną, dżinsową kurtkę, wygładził spodnie i podniósł stylowe okulary na czoło. Czekał na Wandę.
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 19:26   

//z limbo

Serce zabiło o wiele mocniej, gdy zobaczyła od kogo dostała smsa. Uśmiechnęła się rozczulona przesuwając palcem po ekranie. Tak jakby litery wystukane z niebywałą prędkością przez brata miały wiele do czynienia z powierzchnią jego skóry. Stęskniła się, bardziej niż przyznawała się sama przed sobą, dlatego widząc porę jaką wskazał na spotkanie nie czekała zbyt długo.
Wstała z łóżka i podeszła do lustra. Zerknęła po przyborach leżących na stoliku. Zgarnęła czarną kredkę do oczu i już chciała podkreślić spojrzenie, gdy dostała kolejną wiadomość. Uśmiechnęła się pod nosem przeskakując kilkukrotnie po treści. Pietro nie tylko potrafił poprawić jej humor, ale również dowartościować. Kochany brat. Zawsze w nią wierzył i dostrzegał w niej piękno, którego sama nie wiedziała.
Mimo to pomalowała oczy, a usta podkreśliła czerwonym błyszczykiem. Nie zmieniała już czarnej sukienki, której materiał rozpogadzały wyszywane krwiste maki. Nawet ubrana jak normalna dziewczyna miała w sobie coś z mistycyzmu. Nie potrafiła tego w żaden sposób zniwelować, niechcąc rzucać się w oczy. Nawet zastanowiła się czy czasem się nie przebrać, ale… tak bardzo nie mogła się doczekać spotkania z bratem…
Na nagie stopy założyła baleriny, w łapkę chwyciła małą torebkę i nie zastanawiając się nad żadnymi wyjaśnieniami, czy nawet krótką informacją dla członków Avengers zjechała windą na sam dół budynku, przed który zaraz wyszła.
Rozejrzała się po placu za bratem i choć czuła jego spojrzenie sama go nie widziała. Zapewne stanął gdzieś w cieniu by ją obserwować. Przez moment nawet pochłonęło ją zagubienie, co mógł wyraźnie dojrzeć w jej wzroku… zaraz przed tym, gdy ich spojrzenia w końcu się spotkały, a wtedy po prostu posłała mu śliczny uśmiech…. Dokładnie tak samo jak za dawnych, beztroskich lat…





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 19:35   

Pietro nie bardzo wiedział z której strony spodziewać się Wandy, ale tym że wyszła z wieży Staraka, kompletnie go zaskoczyła. Nie mniej jednak jej widok ucieszył go na tyle, że na moment o tym zapomniał. Chwilę ją podziwiał, gdy wyszła. Delikatna i zwiewna jak motylek, piękna jak kwiatuszek, jak maki na jej sukience. Czerwień zawsze jej pasowała.
Gdy tylko ich spojrzenie się potkało ruszył do niej. Nim zdążyła zaprotestować pochwycił ją w ramiona, uniósł w górę, kręcą piruet, po czym postawił i mocno przytulił.
-Dobrze znów cię widzieć - powiedział wtulając twarz w jej włosy.
  
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 20:01   

Nawet nie zamierzała do niego podchodzić. Wiedziała, że sam to zrobi… i to o wiele szybciej. No i jak zwykle się nie pomyliła. W pierwszym momencie poczuła przypływ wiatru, który wzburzył każde sprężyste pasemko włosów Szkarłatnej Wiedźmy. Uśmiechnęła się nikle doznając obecności swojego brata, by w kolejnej sekundzie znaleźć się w jego ramionach. Nie spodziewała się jednak, że Pietro posunie się do chwytu z dzieciństwa. On, jako ten silniejszy, miewał w zwyczaju tak ją chwytać i obracać ją w powietrzu, z tym, że… były to beztroskie lata dzieciństwa, gdy jeszcze mieli okazję być szczęśliwi.
Pośpiesznie objęła go za szyje wpatrując się w niego pytająco, wręcz błagalnie, by do piruetów nie użył swojej zatrważającej prędkości, ale nie musiała nic mówić. Wysłuchał jej niemych próśb i bez kołowrotka odstawił na ziemi. No, jeden kołowrotek jednak pozostał, a dokładnie ten w jej głowie, dlatego opadła w jego ramionach starając się złapać względną równowagę. Objęła go również za szyje mocno się przytulając.
- Jak dobrze, że jesteś – Zamknęła powieki, ale nie chciała tracić ani chwili. Otworzyła oczy i odchyliła się na tyle by zajrzeć i w jego, równie błękitne tęczówki.
- I chyba zapomniałeś, że nie jestem już małą dziewczynką – Skarciła go, wysyłając sprzeczne sygnały. Niby gest wytrącił ją z równowagi, ale cały czas się uśmiechała patrząc mu prosto w oczy.
- Chodźmy gdzieś usiąść, musisz mi tyle opowiedzieć… - Zgarnęła kosmyk białych włosów brata wprost z jego czoła. Jak zwykle w cały tym pędzie opadł tam gdzie nie powinien i zapewne zaraz tam powróci.
- Tęskniłam… - Wyrzuciła z siebie, bo nie miała już na co czekać, ale czy musiała to mówić? Przecież to miała wręcz wymalowane na słodkiej buzi.





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 20:10   

Nie mógł przestać się uśmiechać. Tak bardzo za nią tęsknił i tak bardzo nie zdawał sobie z tego sprawy dopóki znów nie chwycił jej w ramiona. Jego śliczna mała siostrzyczka, taka samodzielna i dorosła.
- Dla mnie zawsze będziesz moją małą siostrzyczką - powiedział odgarniając jej włosy za ucho i delikatnie całując w skroń.
- Przyznam, że nie znam okolicy. Prowadź, możemy zacząć po drodze - zaproponował, proponując jej ramię.
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 20:28   

Nawet nie zamierzała się z nim sprzeczać. Znaczy, kiedyś – może, ale teraz? Tęsknota za bratem była zbyt silna, by tracić energię na niepotrzebne słowa. Grunt, że znowu mieli okazję spędzić czas razem. Tylko we dwoje.
A po drugie… obydwoje wiedzieli, że nie do końca była dorosła… bo jak inaczej wyjaśnić ten brak panowania nad swoimi emocjami, jak i mocą, gdy wokół niej działo się zbyt wiele złego? Tylko Pietro potrafił postawić ją do pionu na tyle, by przypadkiem nie zrobić nikomu krzywdy. Szkoda, że go nie było gdy… zabrała moce mutantom w Central Parku, czy… gdy w złości prawie zabiła Klausa, ale… o tym (jeszcze) nie wiedział.
Skorzystała z ramienia brata i dalej nie potrafiła oderwać od niego wzroku, a gdy ruszyli w kierunku kawiarni po prostu zapytała.
- I jak ci tam? Dbają o ciebie? Pomagałeś już w jakiejś misji? – Zasypała go swoja ciekawością, ale tak bardzo chciała wiedzieć jak wygląda jego życie… bez niej.





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 20:46   

Ruszył z nią dostosowując się do jej tempa. Przy każdej innej osobie nużyło by go to - tak powolny ruch, ale przy niej mógł być powolny, mógł się nawet nie ruszać. Wystarczyło, że czuł jej obecność, jej ciepłą dłoń na przedramieniu, a nie odczuwał powolności świata. Jej pytanie sprawiło, że na przeszedł go nieprzyjemny dreszcz. Ale nic nie dał po sobie poznać. Uśmiechnął się lekko patrząc przed sobie.
- Jest mnóstwo zasad, głownie zakazy, jak dla małych dzieci, ale mam własny pokój. Ledwie odwrócę się od drzwi już jestem pod oknem, ale jest duży park gdzie mogę się trochę poruszać... tylko że jest ogrodzony. Są tylko trzy posiłki dziennie, do tego trzeba pomagać kuchni. Tylko kiedy jest moja kolej wszystko jest na czas i da się to zjeść. Większość uczniów zwykle wtedy nie je. Spóźniają się albo boją się że jedzenie będzie zatrute. Rozmawia tam ze mną tylko jedna osoba. Trochę przypomina mi ciebie... - przerwał, wściekły na siebie. Czy on właśnie żalił się siostrze, jak mu źle w nowej szkole? Czy właśnie jej opowiadał jak to koledzy go biją i się z niego naśmiewają. Czy on właśnie przyznawał się jak wielki błąd popełnił podejmując tą decyzję?
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 21:17   

Wanda dawała mu się oszukać, albo nie chciała widzieć żadnego zwątpienia. Pietro miał być szczęśliwy, nawet za cenę osobnego życia. Chociaż to ostatnie tylko sobie wmawiała. Wanda chciała go mieć przy sobie. Egoistycznie. Póki co jednak nie zamierzała się tym chwalić. Może powie jej coś co sprawi, że wzbiorą w niej większe pokłady odwagi. Teraz natomiast pozwoliła sobie tylko na delikatny uśmiech.
Gdy podał jej rękę palce Wandy delikatnie zacisnęły się na jego silnym ramieniu. Przez sekundę nawet przytuliła tam policzek, ale zaraz się wyprostowała.
Idąc obok brata raz po raz zerkała na jego profil, z całą swoją uwagą wsłuchując się w słowa. Słysząc jak narzeka na zasady miała ochotę się uśmiechnąć, ale zaraz spoważniała. Co będzie jak odrzuci i jej propozycję? Jakby nie patrzeć w progach Starka również takie panowały…
Z ulgą jednak przyjęła informacje na temat pokoju. Znając rozmach Xaviera pokoik zapewne należał do tych urokliwych, a przynajmniej tak sobie wyobrażała klimat szkoły…. Nie wiedziała jak jest naprawdę, w końcu nigdy tam nie była.
Ściągnęła brwi natomiast, gdy wspomniał o nieufności pozostałych uczniów. Co prawda gdyby obiektywnie podeszła do sprawy to cała ta nieufność była całkiem sensowna, ale… tu chodziło o jej brata… a nie kogoś obcego, kto namieszał w relacji człowiek – mutant. W tym temacie akurat zobaczyła swoją szanse, jednak ostatnia informacja jakby… wytrąciła ją z równowagi. Krew w żyłach zaczęła szybciej krążyć, a minka na jej śliczne buzi odrobinkę stężała.
- Och, czyli nawet znalazłeś sobie zastępstwo za mnie? Świetnie – Miało zabrzmieć delikatnie i zwiewnie, na zasadzie ‘cieszę się twoim szczęściem’, ale chyba zbyt wiele emocji popuściło wodzę fantazji i wyszło tak jakby troszkę się zawiodła.
- Znaczy to chyba dobrze? – Podjęła próbę ratowania sytuacji, ale czy jej wyszło?





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 21:26   

Zatrzymał się. Westchnął. To nie tak miało być. Tylko ją zdenerwował. Powinni być razem. Tylko dlatego zbliżył się do Sam, bo przypominała mu siostrę, bez której nie mógł żyć. Chyba tylko dlatego. Spojrzał na Wandę. Jaka ona była śliczna.
- Nie jest dobrze - powiedział gładząc ją po policzku. - Chyba czuję się tam jak zamknięty w klatce - stwierdził. - Nie ważne...dlaczego wyszłaś ze Stark Tower? - nagle sobie przypomniał.
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 21:50   

Spojrzała na niego zaskoczona, gdy tak nagle się zatrzymał. Zerknęła na niego niepewnie chcąc odczytać emocje brata wprost z jego twarzy i to co tam zobaczyła… cóż, delikatnie mówiąc, nie nastawiało pozytywnie. W pierwszym momencie pomyślała, że to ona przegięła z tymi domysłami. Przecież zapewne brat nie miał tego na myśli, ale jakoś, nie potrafiła wyzbyć się złości, cały czas słysząc w głowie, że szukał kogoś, kim mógłby ją sobie zastąpić. Tym razem wstrzymała się z jakimkolwiek komentarzem, zresztą Pietro powiedział coś co ją zmartwiło.
- Nie jest dobrze? – Wdarła się pomiędzy jego wypowiedzi. Zmarszczyła czółko słysząc o tej klatce, ale minka Szkarłatnej zaraz złagodniała, gdy poczuła dłoń brata na swoim delikatnym policzku. Teraz wpatrywała się w niego przejęta i zmartwiona, zastanawiając się czy jest na Ziemi jakieś miejsce, gdzie brat czułby się w pełni wolny? Czy było takowe również dla niej?
Jeżeli myślał, że ot tak odpuści temat tamtej dziewczyny to się grubo mylił, ale chwilowo nie zamierzała do tego wracać, ponieważ padło kluczowe pytanie.
- Booo… tak jakby… to jest mój nowy dom. Znaczy, póki co nieoficjalnie, ale postanowiłam przystąpić do Avengers. Dałeś mi dobry przykład, a i … pewien pan również zmotywował – Miała na myśli Steve’a Rogersa, ale póki co jeszcze tego nie dodała.
- Koniec już z Bractwem, Pietro. Czas wykorzystać swoje moce do czynienia dobra. Obydwoje tam nie pasowaliśmy – Tym razem to ona uniosła dłoń i pogłaskała go po policzku.





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 22:05   

Pewien pan? - słowa Wandy odbiły się jak echo w jego głowie. Co za cholerny pan? Stark? Szarmancki i bogaty? Rogers? Silny i przystojny? Barton?... kto tam był jeszcze...? - Pietro miał ochotę przywalić każdemu z osobna. Jakby wszystko się nagle zawaliło. Wanda znalazła sobie nowy dom pod opieką pewnego pana, a on znów nie miał dokąd pójść. Przecież Avengersi go nie przyjmą. Wanda to co innego, jest słodka, dobra, piękna, dobra i czuła i już się nią zaopiekował pewien pan, zastąpił go.
Chwycił jej dłoń i pocałował jej wewnętrzną stronę.
-Co za pan? - zapytał patrząc siostrze w oczy. - Stark? Zabije go jeśli cię tknął, staruch jeden - dodał starając się nadać swojemu głosowi żartobliwy ton.
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 22:33   

Pietro nigdy nie lubił jak kręciło się wokół niej zbyt wielu przedstawicieli płci męskiej. Nie lubił tego kiedyś, gdy byli dziećmi i teraz, gdy obydwoje na spokojnie mogliby rozpocząć normalne życie, gdzieś na przedmieściach Nowego Jorku, skoro tu się sprowadzili, bądź gdzieś na wsi, w ich rodzinnych stronach.
Tym razem również nie potrafił aż tak ukryć swoich emocji. Obydwoje zresztą nie byli dobrzy w te klocki. Z natury temperamentni, kierujący się wzburzonymi uczuciami, cały czas tańczyli na granicy szaleństwa, chociaż w tym zakresie to Wanda przodowała.
Uśmiechnęła się czule, gdy złożył w jej dłoni delikatny pocałunek. Wiedział, że chciał ją tym zachęcić do zwierzeń. Ukoić skołatane myśli i nerwy, ale zamiast tego na chwilkę się oddaliła. Tak jakby jej duch wyszedł z ciała i uniósł się nad nimi by podziwiać tą scenę.
- Pietro – Pokiwała głową, żeby tak nie mówił. Wiedziała, że to żart. Jej brat nie był zdolny do odbierania życia, jednak nie chciałaby się złościł. Nie miał powodu.
- Chyba źle interpretujesz moje słowa. Mówię do niego per ‘pan’, chcąc oddać mu swój szacunek, w końcu jest nim sam Steve Rogers. To on mi pomógł i naprowadził na odpowiednią ścieżkę proponując współpracę z Avengers – Chciała mu pokrótce wyjaśnić jak to mniej więcej wyglądało, ale zamiast tego zrobiła minę zasmuconej dziewczyny.
- Nie jesteś ze mnie dumny? Sam działasz pod szyldem X-men, myślałam, …myślałam… - Uciekła wzrokiem, gdzieś nad ramię brata.
- Sama nie wiem co myślałam… - Zagubiła się. Nie wiedziała, że brat i jego współpraca z Xmenami jest już przeszłością.





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 22:48   

Więc jednak kapitan Ameryka, bohater i ulubieniec tłumów. Wybawiciel niewiast. Pietro natychmiast go znienawidził.
- Zawsze wierzyłaś we mnie bardziej niż ja sam - zauważył uśmiechając się do niej. Może być wściekły na kapitana Amerykę, na Starka, na cały świat, ale wystarczy jedno jej spojrzenie by się uspokoił. - Nie jestem przyzwyczajany do tego, że działamy po stronie "dobra". Pomagając ojcu zrobiliśmy wiele, nie wszystko było dobre i nie wszystko było złe. Z resztą to wszystko nie ma znaczenia. Kiedy nie ma cię w pobliżu jestem zagubiony - westchnął. - Chodźmy coś zjeść. Zgłodniałem - dodał na koniec.
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 17:08   

Zaniepokoił ją stwierdzeniem, że nie jest przyzwyczajony do czynienia dobra. Znaczy, wiedziała co dokładnie miał na myśli. Zbyt dużo czasu spędzili pod wodzą Magneta, by wypaść z rytmu czynienia to czego pragnął ojciec, jednak miała nadzieje, że brat, tak jak i ona, czuł pewien dysonans.
- Ale sam postanowiłeś odejść, dlaczego? Dlatego, że miałeś już dość, prawda? - Starała się ułożyć słowa brata jakoś w głowie. Rozplanować to co chciała mu powiedzieć oraz jakoś zachęcić do zmiany drużyn. Póki co jednak badała grunt.
Kolejny raz ją rozczulił, gdy wyznał, że bez niej czuje się zagubiony. Wanda doskonale wiedziała o czym mówił, ponieważ sama również nie czuła się kompletna. Starała się. Naprawdę się starała żyć u boku brata. Wspomagając się obecnością innych, życzliwych jej ludzi, krzywdząc ich i bawiąc się ich umysłami... Tak bardzo bała się o tym mówić. Tak bardzo bała się, że się od niej odwróci.
- A na co masz ochotę? Na pizzę? Mój głodomór - Zaśmiała się cicho wpatrując w brata i pociągnęła go za ramię w kierunku jakiejś restauracji.





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 17:22   

- Nie nazywaj mnie tak, mam szybką przemianę materii - fuknął. Był na tym punkcie przewrażliwiony. Zawsze dbał o to żeby nikt nie widział ile i jak często je. Super szybkość w tym pomagała, a Wanda była jedyną, która znała jego sekret.
Chwilę zastanawiał się czy uda mu się wymigać od jej pytania, zmienić temat, zająć jej myśli czymś innym. Jednak intensywność z jaką na niego patrzyła gdy o to pytała dawała mu mocne podstawy by sądzić, że Wanda nie odpuści. Z jakiegoś powodu chciała to wiedzieć.
-Chodziło o ojca. X-manów wybrałem głownie po to żeby zrobić mu na złość. Chyba sam co do tego wszystkiego się oszukiwałem - przyznał bez entuzjazmu.
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 18:04   

Bycia wredotką nauczyła się właśnie od brata. Mistrz ciętej riposty. Najszybszy kontr argumentowy rewolwerowiec oraz krnąbrne usta. Tą kwintesencje miała obok siebie praktycznie od zawsze. W ciężkich dniach sama nawet potrafiła od niego oberwać. Za dzieciaka bardzo nie lubił, gdy się z nim nie zgadzała i nie chciała się bawić na jego zasadach. Teraz na samo wspomnienie nie potrafiła powstrzymać kącików ust, który bezwiednie pomknęły do góry.
- Ciesze się, że chociaż to się nie zmieniło – Zachichotała i zacisnęła mocniej usta, dając mu do zrozumienia, że na serio nic już nie powie… na temat jego spustu. Podziwiała jego apetyt. Sama z tym miała różnie. Wiadomo, kiepski humor nie sprzyjał apetytowi Wandy.
- Och… i to wszystko? Tylko chciałeś mu zrobić na złość? – Chciała ukryć swój zawód, bo jednak miała nadzieje… na coś innego. Czyżby jednak nie czuli tego samego? Ciężko było w to uwierzyć. A z drugiej strony znała brata. Przyjmował za nią wszystkie ciosy, dlatego nie mogła się dziwić. Jego charakter był twardszy i bardziej szorstki. Nie mogła się spodziewać, że nagle jego serce wypełni dobro i zacznie biegać po łące by zebrać kwiatki.
- A teraz? Jak jest teraz? Przekonałeś się? Nie sądzisz, że czas wybrać stronę? Pietro… - Zatrzymała się – Nie chcę cię oszukiwać, ale jak się domyślasz… ja już ją wybrałam i nie chce schodzić z tej ścieżki. I nie zrobiłam tego bo ojciec… Sama tego pragnę. W ten sposób mogłabym odkupić swoje winny… - Troszkę zbyt emocjonalnie podeszła do tłumaczeń, ale tak bardzo pragnęła by ją zrozumiał.





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 18:21   

Ta rozmowa zdecydowanie nie szła w odpowiednią stronę. Pietro patrzył na siostrę w milczeniu, słuchał jej słów, widział jej emocje i nie rozumiał. Nie rozumiał o co cały ten krzyk. I do tego znów był głodny. Miał się spotkać z Wandą, miało być tak miło... Iw końcu sobie uświadomił, że już nigdy nie będzie tak miło jak kiedyś. Choć kiedyś wcale nie było miło. Też był ciągle głody, a do tego głodna była Wanda. Jęknął sfrustrowany.
- Tyle przeszliśmy, tyle wycierpieliśmy, a gdy w końcu udało nam się znaleźć ojca, ten w najlepszym wypadku nas ignorował. Lepiej nam było bez niego, lepiej jest bez niego, ale... - spojrzał na siostrę. Była taka piękna, taka delikatna i taka dobra. Prawdziwy ideał. Nie mógł jej powiedzieć, że zgadza się z poglądami ojca, przynajmniej częściowo. Nie mógł jej powiedzieć, że wie co zrobili by z nią ludzie jakby nie miała obrońcy, jakby sama nie umiała się bronić. - A jakie w ogóle mamy strony Wando?
 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/25 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1321
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 18:56   

Widziała jego frustrację. Wcale jej zresztą nie ukrywał… Cały Pietro. Nigdy nikogo nie oszukiwał, że jego irytacja sięga zenitu i jak kiedyś… potrafiła się po prostu poddać, by zmazać ten wyraz twarzy z jego przystojnej buzi, to teraz postanowiła się troszkę postawić. Ściągnęła brwi słysząc to jęknięcie. Nie zamierzała odpuszczać, o czym zresztą doskonale wiedział. Jak Wanda się uprze to wołem nie da się poruszyć. Pietro miał z nią sto pociech, ale nie chciała odpuścić. Nie mogła. Musieli sobie wszystko powiedzieć. Na dodatek nie potrafiła się wykazać cierpliwością, żeby rozmowę odbyć w normalnych warunkach, a nie tutaj… na środku placu...
...Ale w tętniącym życiem mieście nikt nie zdawał zwracać uwagi na zaaferowane jakąś sprawą rodzeństwo.
Dopiero słysząc pierwsze słowa brata, wsunęła swoje dłonie w jego. Miał racje. Dużo przeżyli. Za dużo jak na swoje młode lata, ale wspólnie zawsze dawali radę. Wtedy jeszcze zagubieni, a teraz? Przecież musieli znaleźć jakieś solidne ramy… Ona tego potrzebowała.
- Jak to jakie? – Pokręciła głową, bo cholera, kolejny raz dawał jej do myślenia. Nawet miała ochotę na chwilę się wycofać, ale tego nie zrobiła. Przed bratem nie chciała się schronić. Ufała mu.
- Dobre? Złe? Neutralne? Co dokładnie masz na myśli? – Zapytała patrząc mu prosto w oczy, spijając z ust każde jego słowo. Tak bardzo chciała zajrzeć w jego umysł, by odgadnąć skąd te wątpliwości.
- Chcę pomagać… chce czuć się użyteczna w ten dobry sposób. Chce to co mam wykorzystać – Zabrała jedną dłoń by pokazać mu skrawek swojej mocy, w postaci postrzępionej, mieniącej się szkarłatem kulki lawirującej między jej rozsuniętymi palcami.
- A Ty? Czego chcesz w życiu, Pietro? – Spojrzała na niego wręcz błagalnie wymagając odpowiedzi.





Strój na gale

 
 

Quicksilver 



Imię i nazwisko: Pietro Maximoff
Pseudonim: Quicksilver
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987 - 25 lat
Zdolności: Super szybkość
Znaki szczególne: Siwe włosy (platynowe)
Dołączył: 08 Maj 2014
Posty: 387
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 19:10   

W tej chwili jeść! pomyślał sfrustrowany. Wanda jednak miała poważny powód, miała cel, miała pytania. Pietro nie był na to gotowy, ale pewnie nigdy nie był by na coś takiego gotowy. Byli bliźniakami, ale jasne stało się, że to ona szybciej dojrzała, że patrzy na życie inaczej, że szuka swojej drogi, a on wciąż się bawi. A może dopiero zaczął, w końcu zaczął. Ale czy tego właśnie chciał? Gdzie w tym wszystkim było miejsce na nią? Gdzie w jej życiu było miejsce dla niego.
Pojego twarzy przeszły najróżniejsze emocje. Myśli potrafiły telepać mu się w głowie jeszcze szybciej niż on telepał się po pokoju, jak chciał rozprostować kości.
W końcu wziął głęboki wdech. Odpowiedź dużo go kosztowała, ale tylko Wandzie mógł się do tego przyznać.
- Ja nie wiem...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Król Lew Mortis Proelium Valor Eclipse

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018