{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Laboratoria
Autor Wiadomość

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 325
Wysłany: Sro 11 Maj, 2016 20:07   Laboratoria

Piętro w całości poświęcone do pracy naukowej. Podzielone na parę sektorów, w których można było przeprowadzać przeróżne eksperymenty naukowe. Jak wszystko w Stark Tower i to miejsce było wyposażone w najlepsze sprzęty.



Dalej zaspany zszedł na piętro laboratoryjne. Był skołowany. Przemęczenie walczyło w nim z ekscytacją. Zastanawiał się, czy Thaddeus go nie okłamywał. Bał się mu zaufać, dlatego przyprowadził go do Stark Tower. Musiał się upewni, że jego niedoszły teść ma to, co mu obiecuje. Miał nadzieję, że wszelkiego rodzaju czujniki i detektory potwierdzą to, że Ross miał ze sobą plany.
- JARVIS zrzuć na wszystkie dane z pobytu generała Rossa na pulpit - powiedział podchodząc do 'inteligentnego stołu', który swoim oprogramowaniem i mocą wyprzedzał wszystkie dostępne do tej pory na rynku. Cóż, jak wszystko u Starka. Po drodze zgarnął kawę z ekspresu. Zimną, pozostawioną pewnie przez któregoś z pracowników. Nie szkodzi, ważne że była.
Zaczął przeglądać dane. Nie śpieszyło mu się. Wolał być dokładny. Zdjęcie po zdjęciu, cyferka po cyferce. Szukał interesujących go informacji i nie chciał przegapić jakiegoś szczegółu.
- A to ciekawe... - mruknął i wyraźnie się ożywił na widok obrazków, które pojawiły mu się na ekranie. Im dokładniej im się przyglądał tym bardziej się uśmiechał.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 418
Wysłany: Czw 26 Maj, 2016 21:50   

zt// Wejście i Hall

Winda, jakby wyczuwając lekkie zakłopotanie mężczyzny, dojechała na miejsce zdecydowanie szybciej niż by tego chciał.
- Zapraszam. - Na potwierdzenie swoich słów, wskazał ramieniem drzwi windy. Zbytek uprzejmości, jego zdaniem szkoda było wręcz takich gestów wobec Sif, która i tak tego pewnie nie doceni. Nigdy nie doceniała, więc czemu teraz miałoby się to zmienić?
Wyszedł za nią i ruszył przodem, szukając wzrokiem nie-zielonego Zielonego. W końcu to zapaleniec naukowy, więc gdzie indziej miałby go szukać. Szczęście uśmiechnęło się do Oszusta, gdy już po chwili zlokalizował naukowca.
- Doktorze Banner - zagaił. - Przedstawiam panu Lady Sif z Asgardu. - Wskazał gestem kobietę, zerkając na jej reakcję. - Chciała porozmawiać z Avengers, a pan jest chwilowo jedynym... - zawahał się - ...obecnym w Tower.
Na szczęście w porę ugryzł się w język, by nie powiedzieć "zdrowym na umyśle". Obecni mogliby to źle odebrać. Przez cały czas starał się sprawiać wrażenie nieco zestresowanego całą sytuacją. W końcu jest tylko zwykłym laborantem, nie mógł być przyzwyczajony do oprowadzania gości po budynku.



//(sorki, że tak dwa z rzędu, ale chcę mieć tę część z głowy...)



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 105
Wysłany: Pią 27 Maj, 2016 17:44   

James był uprzejmy, dobrze wychowany, lecz było coś, co jej w tym obrazie nie pasowało. Mały detal zaburzający całość, lecz zbyt dobrze ukryty, by go z miejsca odnaleźć. Zrzuciła to na razie na stres w miejscu pracy, gdzie w każdej chwili jego szef mógł się zmienić w zielonego olbrzyma targanego wściekłością.
Podążyła z nim do laboratorium Bannera. Wnętrze było dużo nowocześniejsze niż to co widziała na pokładzie samolotu SHIELD. Uśmiechnęła się lekko na wspomnienie tamtej przygody i spotkania z Son of Coul.
- Bądź pozdrowiony, doktorze Banner - przywitała się, lekko pochylając głowę. - Wszechojciec przesyła swoje pozdrowienia i prosi Hevnere* o udzielenie pomocy w mojej misji.
Chwilowo nie wchodziła w żadne konkrety, nie wiedząc na ile Banner ufa swojemu pracownikowi.

*Hevnere = Avengers.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 325
Wysłany: Pon 30 Maj, 2016 17:32   

- Hmpfy? - pomruk wydobył się z jego gardła, kiedy poniósł wzrok na dwójkę przybyłych osób. Dopiero jak jego laborant się odezwał zauważył, że nie jest tutaj sam.
Przyjrzał się im. Jamesa od razu poznał. Kobieta wydawała mu się znajoma, jednak nie wiedział skąd mógłby ją znać. Lady Sif? Z tego co pamiętał, to była mitologiczna żona Thora. Ale jeśli dobrze wiedział to książę piorunów właśnie siedział z Jane na górze. Po chwili dotarło do niego, że widział ją w telewizji. Była już na ziemi. Razem z Thorem rozprawili się z metalowym robotem.
- Jest jeszcze Tony. I Thor - odpowiedział mężczyźnie. Mentalnie machnął na to ręką. Thor zajęty a Tony pije. - James, jak tam Twoje badania nad strukturą i własnościami termodynamicznymi kompleksów stabilizowanych wiązaniem halogenkowym pomiędzy zasadami karbonylowymi a a disiarczkiem węgla? - zapytał, wcale nie ze zwykłej uprzejmości, ale z ciekawości.
Nieco był zaskoczony jej przywitaniem. Jeszcze nikt mu się nie kłaniał. Co najwyżej Hulkowi, a właściwie robili to by uniknąć jego ciosu, ale nikt tego nie robił na samo przywitanie. Dobrą chwilę nie wiedział, co zrobić. W końcu stwierdził, że przywita się po Midgardzku. Znaczy się po ziemsku...?
- Miło mi Ciebie poznać Lady Sif - powiedział i uścisnął jej dłoń. - Hevnere? Znaczy się Avengersi? - kiedyś tego słowa na pewno użył Thor. Ale on używa tylu dziwnych słów, że czasami ciężko wyłapać sens. Kiwnął głową na znak, że mogą później porozmawiać na osobności.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 418
Wysłany: Wto 31 Maj, 2016 21:40   

No dobra, tego się nie spodziewał. Pytanie Bannera zbiło go nieco z tropu. Ale też głupcem byłoby myśleć, że Loki przyszedł tu bez minimalnego choćby rozeznania. Nawet jeśli to rozeznanie miało postać podręcznika akademickiego do podstaw chemii...
- Jeśli o to chodzi, to sądzę, że idzie mi całkiem nieźle - odparł, grając na zwłokę. - Wprawdzie nie znalazłem jeszcze sposobu na trwałą stabilizację kompleksów, ale znalazłem co najmniej osiem sposobów odejścia z hukiem z tego świata - kontynuował, niewielkim zaklęciem szukając odpowiadającej jego założeniom mieszanki. Jedno z pomieszczeń było wyraźnie lepiej zabezpieczone przed takimi "atrakcjami", jak wyciek trującego gazu. Uznał więc, że to właśnie tam James przeprowadzał badania i kolejnym małym zaklęciem spowodował rozszczelnienie jednego z elementów stojącego tam ustrojstwa. No, może nie przewidział włączenia alarmu, ale w końcu cel uświęca środki.
Westchnął, robiąc lekko załamaną minę. Tak chyba powinien wyglądać ktoś, kto znowu musi ratować swoją pracownię. Fartuch, który zabrał z szafy martwego laboranta, a który miał teraz na sobie, nosił ślady wielu takich sytuacji, więc uznał to zachowanie za właściwe. Cóż, najwyżej znów będzie musiał lepiej się kryć. Żadna nowość.
- To ja może pójdę sprawdzić co się stało - rzucił i wyszedł z pomieszczenia. Liczył, że nikt nie zwróci uwagi na magiczną "pluskwę", jaką zostawił w pomieszczeniu, a którą umieścił na klamce. Gdy tylko dowie się, co sprowadziło tutaj Sif, usunie ją. Nie potrzeba mu było więcej danych. I tak za kilka chwil James opuści to piętro. W końcu Bruce łaskawie poinformował go, kto znajduje się w budynku, a on nie byłby sobą, gdyby nie spróbował tego jakoś wykorzystać. Na razie skierował się w stronę nieszczęsnego laboratorium i, po założeniu uniformu oraz uruchomieniu awaryjnych filtrów powietrza, wszedł do środka, zabezpieczając aparaturę. Mimo wszystko nie miał pojęcia, czy te całe kompleksy same w sobie nie są wybuchowe, a nie uśmiechało mu się wyjaśnianie jakim cudem to przeżył. Pozostało, przynajmniej chwilowo, udawać, że wie co robi.



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 105
Wysłany: Sro 01 Cze, 2016 16:43   

Przeczekała rozmowę doktora Bannera z jego pracownikiem, przyglądając się laboratorium. W międzyczasie zdjęła też płaszcz i położyła go na metalowej szafce, na której było nieco miejsca, a torbę na podłodze obok. Stała teraz przed oboma mężczyznami w asgardzkiej zbroi, z tarczą i mieczem na plecach. Z pewnością wyglądała na osobę z innego świata. Kiedy James zniknął za grubymi drzwiami, Sif podeszła do Bannera.
- Mściciele - odpowiedziała na jego pytanie, potwierdzając, że dobrze odgadł znaczenie słowa, którego użyła.
- Loki prawdopodobnie przybył do Midgardu - powiedziała po chwili milczenia, nie owijając w bawełnę. - Nie ukrył się w żadnym z pozostałych królestw, w których byłam. Midgard jest mym przedostatnim przystankiem, nim wyruszę do Nifleheim. Podejrzewam jednakże, że Loki skrył się w tym królestwie. Był tu już, zna mentalność Midgardczyków. Być może zechce odzyskać berło darowane mu przez Chitauri. Wszechojciec pragnie aby Loki powrócił do Asgardu. Żywy - dodała, nie kryjąc nuty rozczarowania decyzją Odyna.
Właściwie to Loki technicznie nie zdradził Thora, ale naraził go na ból utraty brata, a potem ośmielił się podszywać pod samego Odyna.
 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 43 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 325
Wysłany: Pon 06 Cze, 2016 18:32   

Nie podobało mu się to. Zmarszczył czoło i odprowadził swojego laboranta ponurym wzrokiem. Jeśli jakaś reakcja może przejść w nieoczekiwanym kierunku, a coś łatwo-wybuchowego do tego typu należy, to nie zostawia się jej bez nadzoru. A wygląda na to, że James zachował się właśnie skrajnie nieodpowiedzialnie. I to nie podobało się Bannerowi. I był wielce zdziwiony, że ten zawsze dokładny i przykładny naukowiec teraz dopuścił do takiego niedopatrzenia.
Słuchał słów kobiety. Potrzebował chwilę by poukładać sobie jej słowa. Zmęczenie, mimo chwilowego rozbudzenia, dalej dawało mu o sobie znać.
- Nawet my nie wiemy, gdzie jest berło - skłamał bez zająknięcia. No dobra, nie do końca. Trafili na ślad i szukają. Nie to, że nie ufał Sif. Nie znał jej.
Przetarł obolałe oczy i westchnął ciężko. Odwrócił się w kierunku monitora i chwilę przyglądał się danym i obrazom na nim.
- JARVIS postaraj się najlepiej jak możesz oddzielić warstwy i poukładać to w jakąś logiczna całość. Zabezpiecz też dane i nikomu prócz mnie nie wyjawiaj wyników - wydał polecenia po czym wyłączył komputer. Z resztą JARVIS sam powinien sobie poradzić. On sam był zbyt zmęczony by rozbierać dane na części.
- Porozmawiamy o tym z resztą Hevnere... Teraz jednak nie jestem w stanie wszystkich zebrać. Proponuję byś odpoczęła po podróży. Powiadomię Thora, że jesteś. A co do Lokiego... Jeśli się tu ukrywa to go znajdziemy - już nie dodał, że żywego bądź martwego. On nie mógł zapewnić, że Hulk po rozprawieniu się z nim zostawi go żywego. Ale... czy bogów da się zabić?
- Zapraszam na górę - wskazał w kierunku windy i skierował się w jej kierunku.
- James, jak ogarniesz, to co masz do ogarnięcia to chodź na obiad na dół - krzyknął jeszcze do naukowca.

//zt -> Piętro rozrywkowo-gastronomiczne



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 
 

Loki 

I died, but not really... twice.




Imię i nazwisko: Loki Laufeyson
Pseudonim: Loki
Data urodzenia/Wiek: 3 sierpnia 965 roku | 1047 lat
Zdolności: Kłamca | Manipulant | Iluzjonista || Świetnie posługuje się magią | Posiada typową dla bogów z Asgardu siłę, refleks i wyostrzone zmysły | Diabelnie inteligentna istota
GXRA 2017
Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 418
Wysłany: Pią 10 Cze, 2016 19:20   

Loki mógł sobie pogratulować pomysłu z podsłuchem. Rozmowa docierała do niego jasno i wyraźnie, przez co prawie upuścił fiolkę z zapewne jakimś kompleksem, gdy usłyszał z czym przybyła Sif.
A więc o to chodzi... Nasz "wspaniały" Odyn chce mnie na powrót zamknąć w lochu. Niedoczekanie jego. - pomyślał, jednocześnie notując w pamięci, by w razie potrzeby ucieczki, pominąć dom Heli. Co jak co, ale nie spieszyło mu się do odwiedzin, po dobroci czy z przymusu. W ogóle nie chciał się stąd ruszać, dobrze mu było wśród naiwnych midgardczyków, którzy zresztą stanowili naprawdę imponujący zbiór interesujących osobowości.
Prawie roześmiał się w głos, słysząc jak Bruce wciska kit wojowniczce. Łżesz, Zieloniutki. Nawet na odległość słyszę ten fałsz. Nie żeby uważał, że nie zdołaliby by go odzyskać. Nie żeby uważał, że nie mogą wiedzieć gdzie ono jest. Był za to prawie całkowicie pewien, że było ono bezpieczniejsze w jego rękach, niż byłoby w rękach Starka i Bannera. Jeszcze by je zepsuli. Co nie zmieniało faktu, że Sif niczego się nie nauczyła, przebywając z nim. Dalej przyjmowała kłamstwa jako prawdę objawioną, a to duży błąd. W midgardzie jest chyba najwięcej kłamców w porównaniu do innych krain. Lekkim machnięciem ręki usunął zaklęcie, gdy tylko para ruszyła w kierunku wyjścia. Nie było już potrzebne.
- Dobrze, profesorze! - odkrzyknął "szefowi" udając, że wie co właściwie robi z aparaturą, ale gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi, zostawił to w cholerę i wylazł z laboratorium. Przeprowadził szybką kalkulację możliwych ruchów i ryzyka, i uznał, że najbezpieczniejszym będzie trzymanie się od reszty na dystans. Przynajmniej cieleśnie. Nie mógł przemienić się w Thora, by poznać szczegóły rozmów, Starkowe AI szybko by zauważyło, że jest ich dwóch w budynku. Osobiście też nie pójdzie. Gdyby Banner postanowił go wypytać o szczegóły badań, byłoby po nim. Z drugiej strony, byłoby nudno, gdyby nie napsuł nikomu krwi, cały jego wysiłek dostania się tu, poszedłby na marne...
W końcu zdecydował. Najpierw przeskanował zaklęciem piętra powyżej, by zlokalizować znajdujące się tam osoby. Ta posiadająca w piersi mechaniczne źródło zasilania musiało być Starkiem. Druga, mniejsza, musiała być kolejną zdobyczą Człowieka z Żelaza. Nie mógł powstrzymać wrednego uśmiechu na myśl, że mógłby im w czymś "przeszkodzić". Ale najpierw oddali się na bezpieczną odległość, by mieć większe szanse ucieczki. W tym celu zjechał windą na dół (o ironio, zgodnie z poleceniem Zieloniutkiego).

zt// Plac przed Srark Tower



Strój na galę Loki jako "Matt"
main theme Bonus When the end is here
"Jsem Loki z Asgardu a jsem pověřen slavným úkolem."

 
 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 116
Wysłany: Pon 26 Gru, 2016 22:08   

//Winda, schody i korytarze

Pozwoliła mu na tą bezczelną kradzież. Nie musiał powtarzać, że go kreci, po jego zachowaniu mogła to wywnioskować. Właściwie od początku coś tam między nimi było. Wytworzone napięcie momentami było wręcz nie do zniesienia, aż w końcu znaleźli upust w szkolnej sypialni… w mało odpowiadający uczniom sposób. Żeby aż tak nie oddalać się myślami trzeba nadmienić, że Gamora również wiedziała jak bardzo tolerancyjny na kolor skóry jest Quill. Na kolor skóry i nie tylko… W końcu różne kosmitki z zakamarków wszechświata cechowały się rozmaitą anatomią. Kto jak kto, ale Peter miał okazję w dość bliski sposób zapoznać się i z nimi. …Nie dziwota, że początkowo miała opory przed tym by zrobić ten krok ku ich nieco głębszej znajomości. Gamora nie lubiła za bardzo się otwierać i choć skłamałaby mówiąc, że nie chciałaby poczuć w sercu miłości, całą sobą starała się jednak tego nie okazywać. ...Z Quillem jednak najwyraźniej nie miała szans. Mężczyzna wdarł się w bezlitośnie i nie zamierzał odpuszczać z broczeniem po grząskim gruncie jaki był charakterek pięknej i zarazem bardzo niebezpiecznej kosmitki.

Gamora od razu wiedziała, że Peter coś kombinuje, właściwie od momentu, gdy zaczął się rozglądać. Sama również pomknęła wzrokiem to z jednej to z drugiej strony, cały czas jednak wracała wzrokiem do twarzy Quilla. Gdy ponownie pociągnął ją za sobą, kolejny raz nie zamierzała się wzbraniać. Na jego nucenie odpowiedziała delikatnym uśmiechem. Nigdy mu wcześniej tego nie powiedziała, ale lubiła jak śpiewał. Wprowadzał odrobinę beztroski i wesołości w jej życie i w życie kompanów, którzy niekoniecznie podzielali jej zdanie.

- Co ty kombinujesz, Peterze Quill? – Mruknęła będąc już w laboratorium.
- Myślisz, że te wszystkie komputery nie są chronione hasłem? – Zapytała przeglądając stojące sprzęty. W sumie sama się również troszkę na tym znała, więc mogła mu pomóc.
- Nie chce by gospodarz wyrzucił nas stąd z hukiem, wiesz? – Posłała mu jedno ze swoich wymownych spojrzeń.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 106
Wysłany: Wto 27 Gru, 2016 20:34   

Przemknął między kilkoma stołami aż znalazł to, czego szukał, czyli komputer i to na dodatek włączony. Obmacał cały monitor nim na trafił na przycisk go włączający. Jakaś dobra lub bardzo niedbała tudzież leniwa dusza nie wylogowała się i teraz Quill miał dostęp do całego systemu. Rzucił tryumfalnie spojrzenie Gamorze i dalej nucąc melodię o partnerach w zbrodni, wywołał przeglądarkę internetową i wpisał w wyszukiwarkę dwa słowa - Tony Stark. Chwilę później wyświetliło się im kilka milionów wyników.
- Przecież nie robimy nic złego, tylko zbieramy informacje. Zaczynasz panikować, kotku - dodał z lekkim roztargnieniem, klikając na coś opisanego jako biografia Anthony'ego Starka.
Przeskanował tekst i na końcu kliknął w "nagrania video". Już pierwszy klip był wystarczający, aby Quill stał z lekkim opadem szczęki. Miał szczęście, a może i pecha, by trafić na montaż nagrań z tego feralnego dnia dla Laufeysona, kiedy to Avengers nakopali Chitauri.
- Kim są ci ludzie? - mruknął pod nosem, niemal go przytykając do monitora, by dostrzec lepiej szczegóły.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 116
Wysłany: Sro 28 Gru, 2016 15:30   

Gamora wiedziała, że jest troszkę niesprawiedliwa i że nie powinna patrzeć na Quilla przez pryzmat jego… złodziejskiej przeszłości. Zresztą sama nie była lepsza. Działając jako córa Thanosa, a przede wszystkim zawodowy i bezwzględny morderca zyskała wątpliwej jakości reputację, no ale… nie mogła pozbyć się wrażenia, że Quillem cały czas kierują dość luźne zasady co do zabierania nie jego własności. Żeby nie być gołosłowną mogłaby wspomnieć o swoim sercu, ale tego nie zrobiła. W końcu była Gamorą, gwiezdną wojowniczką. Nie zaprzątała sobie głowy metaforami.

Stojąc gdzieś nieopodal, z krytyczną miną badała poczynania Petera, gdy ten w najlepsze obmacywał monitor jakiegoś urządzenia. Już nie chciała pokazywać palcem wcześniej dostrzeżony guzik, jednak gdyby chwila ta przedłużyła się jeszcze o kilka sekund, zapewne by podeszła i bez ceregieli włączyłaby monitor. Na szczęście sprytny Star-Lord znalazł w końcu guzik. Posłał zielonej tryumfalny uśmiech, co w tej chwili mogło wydawać się nie co komiczne, a jednak jakoś ją rozbroiło.

- Nie panikuję, po prostu znam twoje możliwości – Mruknęła bardziej do siebie niż do Quilla, a potem podeszła bliżej i stanęła za plecami mężczyzny. Oparła dłonie o fotel, a sama pochyliła się nieco w przód by móc obejrzeć filmik. W przeciwieństwie do rozdziawionej mordki Quilla, Gam swoją trzymała zaciśniętą. Tak samo dłonie znalazły minimalny upust zaciskając się na ramię oparcia. Najwyraźniej to co zobaczyła bardzo ją zdenerwowało.
- …I co na Ziemi robią chitauri? – Kto jak kto, ale zielona wiedziała z kim kolaborują największe śmiecie w kosmosie. Oczywiście w kolejnych sekundach zainteresowała się pokazem mocy nie tylko Starka, w postaci Iron Mana, ale również innych ziemskich bohaterów.
- Czyli Terra nie jest taka bezbronna jak myśleliśmy – Dodała.
- I zwracam honor, wcale się nie dziwie, że ziemianie nie podchodzą pozytywnie do kosmitów... -
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 106
Wysłany: Sro 28 Gru, 2016 17:21   

- Nie na tyle, by mnie powstrzymać przed kradzieżą swojego serca - mruknął w odpowiedzi, też najwyraźniej do siebie.
Gdy nagranie się skończyło, przewinął okno w dół i znalazł odnośnik do dość obszernego wpisu o dniu, w którym nagranie powstało. Niewiele im ono mogło powiedzieć, jedynie same ogólniki. Jedyną wartościową wiadomością było tylko to, że kosmiczni najeźdźcy zostali powstrzymani i pokonani.
- Nie byłbym taki pewien. Tutaj piszą, że chitauri dostali niezłe bęcki, a ten cały Stark wrzucił im w portal pocisk atomowy. Jeśli wybuchł po stronie chitauri to raczej zostali wybici, a przynajmniej ich liczba została drastycznie zredukowana.
Podrapał się po głowie, mierzwiąc i tak potargane włosy. Popadł przy tym w lekkie zamyślenie.
- Hmm... ciekawe... - mruknął, powracając do nagrania i zatrzymując je na zbliżeniu portalu.




 
 

Gamora 





Imię i nazwisko: Gamora
Pseudonim: Most Dangerous Woman in the Universe, Green Assassin Lady
Data urodzenia/Wiek: 25 Zehoberi years
Zdolności: Nadludzka siła, nadludzka prędkość, nadludzka wytrzymałość, nadludzka zręczność, nadludzkie odruchy, regeneracja, wyszkolony morderca, mistrz taktyki i strategii.
Znaki szczególne: Zielona skóra
Urazy: Thanos
Dołączyła: 23 Sty 2016
Posty: 116
Wysłany: Sob 31 Gru, 2016 13:55   

- Hmmmm, coś mówiłeś??? – Zapytała, bo na serio nie dosłyszała co tam Quill sobie mamrotał. Coś złego na nią? Usłyszał to co ona próbowała wymamrotać pod nosem? A może po prostu nucił jedną ze swoich ulubionych piosenek. Szczerze mówiąc była ciekawa kiedy ich poszukiwanie informacji skończy się na przeglądaniu muzyki. Póki co jednak Quill wyraźnie był skupiony na filmie, który wyświetlił na ekranie monitora. Sama z resztą ze spokojną miną podziwiała kunszt walki Mścicieli. Znaczy jak dla niej trochę chaotyczny i bez wyraźnego planu, ale najwyraźniej nigdy wcześniej nie walczyli z kosmitami. Sami zresztą wielokrotnie improwizowali. Nie mogła również im odebrać kunsztu w praniu tyłków.
- Thanos nie będzie zadowolony. Na dodatek jestem pewna, że to – Dotknęła palcem ekranu i przesunęła w górę po utworzonym portalu.
- To na pewno ściągnęło uwagę mojego ojca. Jak o wiele wcześniej czymś go ziemianie nie zainteresowali – Ściągnęła brwi i próbowała stłumić uczucie niepokoju. Zabrała ręce z oparcia fotela i powoli się wyprostowała.
- Jest jeszcze jakaś informacja dotycząca tego zajścia? Czy pójdziemy zapytać się do źródła? – Rozejrzała się po pomieszczeniu.
- Myślisz, że to ten portal nas tu ściągnął? – Zapytała po krótkiej pauzie.
 
 

Star-Lord 

I'm half-Terran




Imię i nazwisko: Peter Jason Quill
Pseudonim: Star-Lord
Data urodzenia/Wiek: 4.02.1980 || 33 lata
Zdolności: walka, strzelanie, pilotaż, kradzieże || zwiększona wytrzymałość
Znaki szczególne: kilkudniowy zarost, czarujący uśmiech, zawsze ma przy sobie walkmana
Urazy: rana na lewym boku
Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 106
Wysłany: Nie 01 Sty, 2017 16:35   

No tak, wszystko sprowadzało się do tego cholernego Thanosa. A może wcale ich przybycie na Terrę nie było takie przypadkowe? Co zaraz zresztą potwierdziło pytanie Gamory.
- Albo ich wysłał Thanos albo ich wypożyczył komuś. - Na twarzy Petera pojawił się ponury cień, a jego zwykle wesołe spojrzenie nachmurzyło się i stało poważne, co rzadko kiedy było u niego widywane. - Myślisz, że na Ziemi jest któryś z Infinity Stones? - zapytał, patrząc na Gamorę.
Gdyby tak było, to Terra miałaby ogromne kłopoty, kłopoty, z którymi sami na pewno by się nie uporali.
- Reszta to plotki i spekulacje - odpowiedział, zamykając przeglądarkę, głównie po to by Gam się nie gapiła na tych facetów z łukiem, tarczą i młotkiem. - Stark wydaje się pewniejszym źródłem niż to tutaj. I może wie, po co Chitauri tu przybyli - dodał po chwili. - Wracajmy.
Wyłączył monitor, zostawiając wszystko tak, jak to było nim przyszli. Zwykle by tego nie robił, ale raban był im niepotrzebny zanim Milano nie wróci do formy.

//warsztat Starka [Gamora + Star-Lord]




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal Riverdale
Dragon Ball Another Universe Mortis Valor Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018