{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Laboratorium Hanka
Autor Wiadomość

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Wto 02 Sie, 2016 14:22   Laboratorium Hanka

Zawsze utrzymane w nienagannym porządku przestronne pomieszczenie. Po brzegi wypełnione aparaturą i sprzętem, które umożliwiają przeprowadzenie wielu różnych i skomplikowanych badan oraz doświadczeń. Po środku stoi duży stół, który służy do celów, do których akurat jest potrzebny. W rogu laboratorium znajduje się niewielkie biurko z komputerem.
 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Nie 13 Lis, 2016 14:31   

Poszedł za profesorem aczkolwiek dość niepewnie. Właściwie szedł tutaj i był pierwszy raz w tej części instytutu. Rozglądał się na boki trochę przestraszony, kiedy dotarli na miejsce ewidentnie się spiął, było tam pełno urządzeń podobnych kiedy "oni" go badali, też takie mieli.
-Więc, no... co do treningu - zaczął niepewnie stojąc jak kołek na środku pomieszczenia nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie czuł się komfortowo w takich miejscach.
-Jak... jak on będzie wyglądał? - zapytał. Nigdy w czymś takim nie brał udziału, a jak brał to może nawet o tym nie pamiętał. Sam nie był tego do końca pewny. Ale jedno wiedział na pewno, że nie chciał by tutaj zostać na dłuższą chwilę, bo strach by zwyciężył i nogi same by go pokierowały do wyjścia, a to raczej nic dziwnego.
 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Nie 13 Lis, 2016 20:49   

- Wybacz, nie pomyślałem o tym, że to miejsce może przywołać wspomnienia. – było mu z tego powodu strasznie głupio. Chłopak musiał spędzić sporą część swojego życia w pomieszczeniach przypominających to, a on go tu sprowadził, by porozmawiać. Mogli to przecież zrobić gdzie indziej. Ale on sam tak już przyzwyczaił się do obecności w swoim laboratorium, że czasami nie wyobrażał sobie, że może przebywać w innym miejscu. Gdyby nie musiał, pewnie nawet by stąd nie wychodził. – W takim razie odpowiem na twoje pytania i nie będę cię zbyt długo tu zatrzymywał.
Trening, trening… Właściwie od dawna się tym nie zajmował, sam nie wiedział od czego powinni zacząć.
- Zaczniemy od kontroli nad twoją mocą. Rozumiem, że potrafisz ją aktywować kiedy tego zapragniesz, tak? Popracujemy nad ukierunkowaniem jej działania na konkretny obszar, konkretne osoby… Będziemy musieli skupić się także na kontrolowaniu mocy w skrajnych przypadkach, zagrożeniu życia, stresu itp. Wszystko oczywiście w odpowiednich, bezpiecznych warunkach. Nie ma możliwości, by w którymkolwiek momencie treningu stała ci się krzywda. To oczywiście jeden z etapów. – zrobił krótką pauzę na wzięcie oddechu, ewentualnie danie szansy Jimmy’emu na zadanie dodatkowych pytań. - Wraz z twoimi postępami będziemy przechodzić do kolejnych, w tym, być może, wspólnych ćwiczeń z innymi studentami. To oczywiście w kwestii rozwoju twoich umiejętności posługiwania się mocą.
- Mam nadzieję, że uda nam się też rozwinąć twoje zainteresowania. Oczywiście, o ile wyrazisz takie chęci. Nie mam zamiaru niczego ci narzucać. Co jeszcze… Pytaj o wszystko, chętnie odpowiem na każde pytania. – stwierdził zastanawiając się nad tym co jeszcze powiedzieć chłopakowi.
 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Nie 13 Lis, 2016 23:03   

Rozglądał się niepewnie po pomieszczeniu i stanął gdzieś z boku, gdzieś gdzie czuł się ciut bezpieczniej z dala od dziwnych urządzeń. Nadal nie przywykł do tego, że mogą one służyć do czegoś "dobrego" one zrobiły mu wystarczająco krzywdy. Kiedy doktor zaczął mówić pokiwał głową na zgodę.
-Tak, umiem kontrolować, ale to raczej obszarowo niż jedną osobę. W sensie kilka osób dookoła siebie - rzekł pospiesznie by wytłumaczyć swoją moc i jak ją kontroluje. Więc miał używać ją na konkretną osobę? Tak o po prostu? To trochę jak jak włączyć czy wyłączyć światło, czy coś.
-Nie bardzo wiem jakbym miał wyłączyć moc u jednej osoby... - póki co nie potrafił sobie tego wyobrazić jak to robi. W jego mniemaniu to tak jakby było złe czy coś, bo odbiera komuś coś co ma całe życie, aczkolwiek jeżeli ten ktoś robi krzywdę ludziom w tej szkole to postara się ją udoskonalić by czuć się potrzebnym.
-Istnieje jakieś zagrożenie z związku z tym treningiem? Bo chyba wolałbym to widzieć niż o tym rozmawiać - dodał. Miał słabą wyobraźnie jeżeli o to chodzi. Może dlatego, że jest pacyfistą i nie specjalnie przepada za krzywdzeniem innych dla własnej potrzeby.
 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Czw 17 Lis, 2016 14:19   

Miał nadzieję, że chłopak poczuje się pewnie, gdy zobaczy, że laboratorium Hanka jest inne od tych, w których przebywał w swoim życiu, a badania przeprowadzane tu na co dzień przez Bestię służą lepszym celon, a ich rezultaty nie służą tylko mutantom. W tej chwili nic nie poradzi na strach jaki sprzęt laboratoryjny może budzić u Jimmy’ego, ale z czasem powinien dojrzeć zalety i możliwości jakie stwarza to miejsce.
- Nie mówię, że nam się to uda. W każdym razie nie od razu. Czasami dzięki większej praktyce można znaleźć nowe zastosowania dla swoich umiejętności, poszerzyć zakres możliwości. Wymaga to jednak czasu, ćwiczeń, może lekkiej pomocy ze strony nauki. Postaram się pomóc ci w jak najlepszym wykorzystywaniu mocy, którą posiadasz. A efekty jakie dane będzie nam zobaczyć… Myślę, że mogą cię bardzo zaskoczyć.
Znał z doświadczenia przypadki, gdy dodatkowe umiejętności ujawniały się dopiero po czasie lub w chwilach zagrożenia, gdy potrzebny był cud i taki właśnie się przytrafiał. Niektóre rzeczy da się wyćwiczyć, inne nie. Ciekaw był, do której z kategorii należeć będzie chłopak. Być może nie uda im się zdziałać wiele w kwestii jego mocy.
- W żadnym wypadku. Miejsce, w którym będzie odbywać się część naszych zajęć, Danger Room, zostało zaprojektowane w taki sposób, by nikomu nie stała się krzywda. Przypomina trochę gry w wirtualnej rzeczywistości, choć w przeciwieństwie do nich przedmioty i osoby, które napotyka się w trakcie przygotowanego wcześniej scenariusza są jak najbardziej namacalne i w pewnym sensie prawdziwe. Gdyby coś było nie tak, scenariusz może zostać w każdej chwili przerwany. Na wizytę w tym miejscu będziesz musiał jeszcze poczekać, wybacz. Żebyś miał lepsze pojęcie na temat Danger Room, przy naszym następnym spotkaniu, o ile będziesz tym zainteresowany, pokażę ci zapis wideo z ćwiczeń innych mieszkańców Instytutu, które na przestrzeni lat miały tam miejsce.
Przypomniał sobie wtedy ile czasu on sam spędzał w przeszłości w DR. Samotnie, czy podczas treningów z drużyną. Zdał sobie sprawę, że nieco brakuje mu tych chwil i jednocześnie ucieszył się na myśl, że wkrótce znów tam powróci razem z reaktywowanymi X-Men. Ale wracając do pytań chłopaka. Oczywiście nie musiał się o nic obawiać. Nikt nie będzie go z miejsca rzucał na poziom Logana lub Laury, wszystko będzie przebiegać stopniowo, etapami. Gdy Hank uzna to za odpowiednie, poziom trudności ćwiczeń będzie z czasem wzrastał, ale nigdy nikomu nie może stać się krzywda.
- Żaden inny element szkolenie także nie wiąże się z żadnym ryzykiem. Profesor nie wybaczyłby żadnemu z nauczycieli, gdyby któremuś z naszych podopiecznych podczas ćwiczeń spadł choćby włos z głowy.
 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Czw 17 Lis, 2016 18:46   

Kiwał lekko głową kiedy doktor Hank mówił. Chciał być przy nim bardziej rozmowny, ale jakoś nie potrafił się przełamać, to miejsce wzbudzało w nim zbyt wiele złych wspomnień. Starał się jakoś z tym walczyć jednak nie należało to do łatwych zadań.
-Więc w Danger Room ćwiczą wszyscy mutanci czy tylko niektórzy? - zapytał po chwili milczenia zastanawiając się o co mógłby się zapytać doktora.
-A tak, Yuriy coś o tym wspomniał w jadalni. Zapis? Chciałbym zobaczyć jeżeli to nie problem - Odrzekł. Nie spieszyło mu się do tamtego pomieszczenia więc na spokojnie mógł poczekać na swoją kolej.
-Ah, to dobrze - odetchnął z ulgą. Nie przepadał za przemocą, a gdyby tak była jeszcze w DR to sam by się jeszcze bardziej zniechęcił do tego wszystkiego.
 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Sob 19 Lis, 2016 14:21   

- Dostęp do Danger Room mają byli i obecni członkowie drużyny X-Men, nauczyciele pracujący w Instytucie, a także nieliczni uczniowie. Wątpię, by w tej kwestii ostatnio coś się zmieniło. W przypadku uczniów najczęściej towarzyszy im ktoś jeszcze, choć i w tej kwestii zdarzają się wyjątki. Wszystko ma związek z kwestiami bezpieczeństwa, choć trening tam nie wiąże się z zagrożeniem czysto fizycznym. – być może zarzucał chłopaka ogromem informacji, ale nie potrafił ich przekazać w inny, krótszy sposób. A może i potrafił, ale zwyczajnie dobrze mu się rozmawiało, nawet jeśli Jimmy był nieco speszony.
- Oczywiście. – miał to zrobić później, ale właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, by chłopak już teraz zaznajomił się z tym jak to wygląda „od środka”. Zbliżył się do swojego komputera i wklepał kilka prostych do zapamiętania formułek, które umożliwiły mu dostanie się do zapisów z zajęć odbywających się w pobliskim pomieszczeniu. Po krótkiej chwili w końcu zdecydował się na jedno z nagrań. Wiedział, że nie jest to może najlepszy przykład i któraś z innych sesji stanowiłaby lepszy materiał szkoleniowy, ale w tej chwili chodziło tylko i wyłącznie o to, by Jimmy zobaczył z czym ma do czynienia. – Podejdź, usiądź jeśli wolisz. – rzekł wskazując na fotel przy biurku. – Pokażę ci ostatnie zarejestrowane zajęcia. – na ekranie pojawił się NAGRANIE. - Nie jest to może najlepszy materiał szkoleniowy, ale dzięki niemu przekonasz się z czym się to je.
 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Sob 19 Lis, 2016 16:24   

-Rozumiem. Więc tam nie będę trenował - rzekł na spokojnie. Zrozumiał, że tylko nieliczni mają tam dostęp więc nie będzie mu tam dane potrenować, aczkolwiek póki co też nie miał zapału do tego wszystkiego.
-Więc można powiedzieć, że będę trenował w zwykłej sali - dodał po chwili milczenia. Po chwili usiadł na krześle kiedy doktor oto go poprosił, zrobił to dość sztywno, aczkolwiek rozmowa sama w sobie była miła i choć na chwilę mógł się rozluźnić. Całe nagranie przejrzał w milczeniu w skupieniu, zaś kiedy się skończyło kiwnął lekko głową sam do siebie.
-Czy ja też będę tak trenował jak oni? - zapytał niepewnie. Spojrzał na doktora pytającym wzrokiem.
 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Nie 20 Lis, 2016 12:20   

- W końcu i na to nadejdzie czas, ale na początku faktycznie będziemy ćwiczyć w innym miejscu. Twoja moc jest potężna, lecz nie zagraża życiu żadnego z mieszkańców Instytutu. Między dla osób, których umiejętności mogą doprowadzić do poważniejszych zniszczeń stworzono Danger Room. Konstrukcja pomieszczenia sprawia, że jest to prawdopodobnie najbezpieczniejsze miejsce w całym budynku. – dodał widząc jakby nieco zawiedzioną reakcję chłopaka. Choć może nie w tym rzecz i Hank zbyt nadinterpretował jego słowa. Taka już była jednak jego natura, przejmował się innymi i nie mógł przejść obojętnie obok takich sytuacji nawet, gdy interwencja nie jest potrzebna. Gdy Jimmy zajęty był oglądaniem puszczonego przez Bestię nagrania, mógł spokojnie złapać oddech. Stanął nieco dalej, ale także przypatrywał się wszystkiemu co działo się na ekranie. Widział już wszystko u Xaviera, ale wiedział, że ponowna analiza zachowania młodych adeptów może okazać się pomocna w przyszłości.
- Mają ogromne możliwości. Gdy nauczą się współpracować i lepiej zapanują nad emocjami staną się świetną drużyną. – skomentował to co zobaczyli mówiąc bardziej do siebie niż chłopaka. Charles zdecydowanie może mieć rację na ich temat. Choć zastanawiał się, czy osobom o takich charakterach łatwo będzie wykonywać rozkazy innych.
- Owszem. Prawdę mówiąc Profesor liczy, że w przyszłości do nich dołączysz. – nie było powodu, by utrzymywać to w tajemnicy. – Jak widziałeś ich moce pod wpływem silnych emocji, zagrożenia, potrafią wymknąć się spod kontroli i stworzyć zagrożenie nie tylko dla nich samych. W tym miejscu właśnie pojawiłbyś się ty. Oczywiście nie będziemy w tej kwestii na ciebie naciskać, rozumiem, że nie każdy może chcieć uczestniczyć w podobnych działaniach. – Xavier miał prawdopodobnie inne plany, ale jeśli Jimmy nie będzie wyrażał chęci dołączenia do drużyny, to będą musieli się z tym pogodzić. Na ekranie komputera pojawiło się powiadomienie o otrzymaniu wiadomości na jego adres mailowy. A któż to taki chciał się z nim skontaktować? I to korzystając z tej formy komunikacji?
- Przepraszam cię. – rzekł do chłopaka zbliżając się do komputera, by sprawdzić treść wiadomości. Być może to nic ważnego, ale skoro już ktoś do niego napisał, to wypadało to sprawdzić. – Blanka? – nieco zdziwił się widząc kto jest nadawcą. Czegóż dziewczyna mogła od niego chcieć? Dopiero co widzieli się u Charlesa i nie spodziewał się, by tak nagle potrzebowała jego pomocy. Z drugiej strony widząc wcześniej jej reakcję na otrzymaną ofertę mógł spodziewać się wszystkiego. Po przeczytaniu treści był jeszcze bardziej zdezorientowany. Jane, spandex, hangar? Połączenie tych słów mogło tylko sugerować, że coś się dzieje, i to prawdopodobnie coś ważnego. Skoro tak, nie powinien chyba za bardzo odwlekać przejścia do hangaru. Miał odpowiedzieć i podziękować Sunshine za wiadomość, lecz uznał, że zrobi to przy ich kolejnym spotkaniu. Lubił technologię i nie ukrywał, że potrafi być bardzo przydatna, lecz zawsze wolał spotykać się z kimś osobiście. Nie wypadało mu tak po prostu wyjść, zwrócił się więc do chłopaka.
- Wybacz, ale wygląda na to, że obowiązki wzywają. Chciałbyś jeszcze o coś zapytać?
 
 
 

Leech
[Usunięty]



Wysłany: Nie 20 Lis, 2016 12:51   

Szczerze to nie był ani szczęśliwy, ani zadowolony, wydawał się jakoś obojętny na te wszystkie słowa, bądź bardzo dobrze ukrywał swoje emocje na te wszystkie nagłe informacje, które do niego docierały, a było ich naprawdę wiele. Próbował zapamiętać wszystko co mówił doktor by zapamiętać je przy kolejnym spotkaniu zapewne już na jakiejś sali czy coś w tym stylu.
-Rozumiem. Właściwie nie mam nic przeciwko do dołączenia do nich - z jednej strony chciał do nich dołączyć, a z drugiej strony bał się trochę nie wiedząc czy ktoś go polubi. Trochę dziecinnie do tego podchodził. Kiedy wyskoczyła śmieszna ikonka poczty elektronicznej uniósł brew do góry, zareagował dopiero na imię jej nowej znajomej.
-Sunshine - szepnął sam do siebie, a jego oczy nieco powiększyły się. Po chwili jednak zerknął na Hanka, widocznie była to jakaś ważna sprawa. Nie przepadał za czytaniem cudzej korespondencji.
-Nie, nie. Myślę, że na treningu będę miał więcej pytań. Dziękuję, że poświęcił mi pan swój czas - odrzekł wstając. Uśmiechnął się nieśmiało po czym skierował się do wyjścia. Zastawiał się co chciałby teraz zrobić. Najchętniej spotkałby się z słoneczkiem, aczkolwiek nie wiedział gdzie teraz jest i z kim, najwyżej jej poszuka, a jak nie znajdzie to pójdzie do swojego pokoju.

/z,t ja wiem gdzie?
 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Nie 20 Lis, 2016 15:25   

Być może rzeczywiście zalewał chłopaka zbyt dużą ilością informacji i nie wszystkie z nich były mu w tej chwili, lub w ogóle, potrzebne, lecz bardzo dobrze mu się rozmawiało i chciał tę rozmowę w ten sposób trochę przedłużyć. Widział za to, że Jimmy z uwagą sługa wszystkiego co mu mówił, i to też pewnie sprawiało, że Hank cały czas chciał mu przekazać jeszcze więcej.
- Bardzo się cieszę słysząc taką odpowiedź. – nieco zaskoczył go swoją postawą, ale jak już kilkukrotnie w ostatnim czasie wspominał. Dzisiejsza młodzież kryje w sobie wiele niespodzianek i z każdym spotkaniem McCoy odkrywa kolejne z nich. – Oczywiście nim do tego dojdzie będziesz musiał przejść przynajmniej podstawowe szkolenie w kierunku sztuk walki. – znał przekonania chłopaka, ale podczas treningu z grupą i przyszłych zadań, o ile oczywiście dostaną do nich dopuszczeni, wszystko może się zdarzyć i nie mogą posłać na nie kogoś całkowicie bezbronnego.
- W takim razie do zobaczenia. Gdy będziemy mieli zacząć szkolenie skontaktuję się z tobą osobiście lub podeślę kogoś, by przekazał ci wiadomość. Pamiętaj, że drzwi laboratorium zawsze będą dla ciebie otwarte. – rzekł obserwując oddalającego się chłopaka. Szczerze mówiąc, po tym krótkim spotkaniu, sam nie mógł się doczekać aż będą mogli zacząć trening. Chłopak był bardzo miłą, skromną osobą i od razu go polubił. Może dzięki jego pomocy Jimmy odżyje i pozna nowych przyjaciół, na których będzie mógł polegać tak jak Bestia może polegać na swoich towarzyszach. Gdy drzwi za chłopakiem zamknęły się, ściągnął fartuch i odrzucił go na stół. Zobaczmy co takiego się stało, że Jane chce się z nim zobaczyć. Po drodze do hangaru powinien też zahaczyć o szatnię i zgodnie z jej prośbą założyć swój kostium.

///zt -> hangar
 
 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Sob 29 Lip, 2017 14:44   

// Hangar
Odświeżony po trudach misji i przebrany w cywilne ciuchy przeszedł do swojego laboratorium. Przez ostatnie kilkanaście minut dręczył go fakt, że mimo wszystko postanowił ulec Lenie i nie pomógł jej dostać się w okolice pokoju dziewczyny, lub że wcześniej jej nie przebadał, ale skoro nie życzyła sobie dłużej jego towarzystwa, nie miał zamiaru na nią naciskać. A na zabawę w lekarza jeszcze przyjdzie czas. Nastolatka zna swoje ograniczenia i gdyby zauważyła, że coś jest nie tak pewnie by mu o tym wspomniała. Nie należał do wścibskich osób, nikomu nigdy się nie narzucał. Chyba, że miał ku temu wyjątkowe powody, ale to zupełnie inny temat.
Położył torbę, w której znajdowały się zebrane próbki tajemniczej substancji, na stole. Podszedł do biurka, by włączyć komputer i właśnie wtedy zobaczył pozostawioną tam dla niego wiadomość. Charakterystyczne pismo rozpoznałby wszędzie, nie miał więc problemu z odkryciem osoby, która ją tu zostawiła. Jej treść była typowa dla tego miejsca. Zegarki z możliwością dzwonienia, odbierania wiadomości… Bo wszyscy uważają, że zaprojektowanie takiego urządzenia to drobnostka, a zbudowanie tylu egzemplarzy zajmie mu dosłownie chwilę. Czekały go żmudne tygodnie pracy. Chyba, że znajdzie sposób na to, by to wszystko jakoś przyspieszyć. Charles zawsze wpadnie na pomysł, który wypełni grafik Hanka do granic możliwości. Już i tak ma tyle rzeczy do zrobienia. Ale dobrze, gdy tylko upora się z częścią obecnych spraw, zajmie się i tym.
Gdy komputer się uruchomił, wszedł w aplikację poczty email i napisał Storm krótką wiadomość:
„Musimy porozmawiać. Zejdź do mojego laboratorium, gdy będziesz miała chwilę. Dobrze byłoby, gdybyś przyprowadziła ze sobą Charlesa.”
Kliknął wyślij. Nie jest to najbardziej pilna sprawa, dlatego też korzysta z tej formy poinformowanie dyrektorki o konieczności spotkania. Wrócił do leżącej na stole torby, wyciągnął z niej próbki i udał się z nimi do niewielkiej lodówki laboratoryjnej, w której przetrzymywał próbki różnych substancji i ostrożnie je tam umieścił, jedną pozostawiając sobie na wierzchu. Ta posłuży mu do pierwszych badań. Spróbuje dowiedzieć się czegoś o jej składzie. To da mu wstępne pojęcie o jej możliwym przeznaczeniu.
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Czw 03 Sie, 2017 17:39   

// z Milano

Jako że nie znalazła profesora, postanowiła zostawić mu wiadomość, więc i tak nie zrobi. W takim wypadku stwierdziła, że nie pozostało jej nic innego jak udać się do Hanka, który najwyraźniej wrócił z misji i miał jej coś do przekazania. To jej przypomniało, że powinna poprosić o raport wszystkich biorących udział w tej misji, żeby dowiedzieć się o tym, co się wydarzyło, jakie zdarzenia miały miejsca, a wszystko nie tylko po to by zebrać suche fakty, ale by dowiedzieć się coś więcej o poszczególnych osobach i ich zachowaniach. To ważne z punktu widzenia kolejnych misji i tego, co można byłoby jeszcze dopracować, by było lepiej. Wiedziała, że brali w niej udział doświadczeni X-Meni, ale nie miało to znaczenia, raportowanie należało do obowiązku wszystkich. O tym jednak pomyśli potem, zresztą nie wątpiła, że cokolwiek chciał od niej Hank musiało mieć coś wspólnego właśnie z ich misją.
Wróciła do szkoły, a potem skierowała się w stronę windy prowadzącej do podziemnej części szkoły, gdzie między innymi znajdowało się laboratorium Hanka. Nie bawiła się w zbędne konwenanse. Zapukała dwa razy, żeby oznajmić nadejście i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź weszła do środka, widząc McCoya zajętego swoją pracą.
- Pisałeś, więc przyszłam. Niestety nie mogłam znaleźć nigdzie Charlesa. Cieszę się, że wróciliście.
Podeszła do stolika, przyglądając się leżącym próbkom. Niestety nic jej to nie mówiło, a naukowcem nie była, więc najpewniej Hank będzie musiał jej wyłuszczyć w prostych słowach o co chodzi, jeżeli miało to jakiś związek z czymś bardziej skomplikowanym.
- Jak wam poszło? I co to za próbki?
Ciekawość zwyciężyła, ale nie chciała być nachalna. Poza tym, nie wątpiła, że zaraz co nieco się rozjaśni ta sprawa.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Sob 05 Sie, 2017 16:52   

- A ja cieszę się, że cię widzę. Szkoda, że bez Charlesa, ale może potrzebuje jeszcze odpoczynku po tym co się wydarzyło. No cóż, trudno. Później spróbuję go gdzieś złapać, i tak mam jeszcze z nim do omówienia inną sprawę. – odwrócił się w kierunku Ororo i mimo zmęczenia przywitał ją jak zawsze szczerych uśmiechem.
- Mam mieszane odczucia. Z jednej strony nie mam ochoty tam wracać, a z drugiej dzięki niektórym odkryciom i zdobytym informacjom być może uda nam się dowiedzieć czegoś więcej o poczynaniach naszych wrogów. Niestety nie udało nam się przetransportować tu akt z archiwum. Jest ich ogromna ilość i pewnie trzeba będzie to robić partiami. Chciałbym im się przyjrzeć, może w nich się kryć przecież coś ciekawego. Na przykład informacje dotyczące tej właśnie substancji. – podniósł jedną z przygotowanych do badań próbek. W chwili, gdy pojawiła się Storm, Hank od kilku minut czekał na wyniki pierwszych badań. Część powinna pojawić się już wkrótce, na inne trzeba będzie poczekać trochę dłużej. W zależności od stopnia skomplikowania nawet do kilku dni. – Nie mam zielonego pojęcia co to takiego. Jeszcze. Znaleźliśmy cały zbiornik wypełniony tym płynem. Zainteresował mnie głównie przez jego niecodzienne działanie. – w tym momencie otworzył trzymaną w dłoni fiolkę z cieczą i wylał kilka kropel na drugą rękę. Mniej więcej w podobnym miejscu, w którym podobna rzecz stała się w kompleksie. Chciał, by Ororo zobaczyła na własne oczy jak w miejscu, w którym spadły krople, dosłownie w ułamku sekundy futro rozrosło się o dodatkowych kilka centymetrów.
- Wiem, że może to wyglądać śmiesznie. Zwłaszcza, gdy dokonuję prezentacji na sobie, lecz uwierz mi, że nie mamy do czynienia z genialnym lekiem na łysienie i wypadanie włosów. Jest skłonny za to stwierdzić, że substancja w jakiś sposób wpływa na naszą mutację. W ciągu paru minut powinienem mieć pierwsze wyniki, które powiedzą coś więcej. – rzekł spoglądając na działające kawałek dalej urządzenie, a następnie przenosząc wzrok na ekran komputera, gdzie po ukończonym badaniu powinny pojawić się interesujące go informacje.
- Jeśli chcesz posłuchać o tym co spotkało nas w tamtym kompleksie, może lepiej usiądźmy. Opowiedzenie całości może mi chwilę zająć. Nawet pomijając te mniej ciekawe momenty.
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Wto 08 Sie, 2017 16:10   

Xavier miał to do siebie, że nigdy nie można było go znaleźć akurat wtedy, gdy był potrzebny, zjawiał się za to niespodziewanie w najmniej oczekiwanych momentach.
- Jak będzie potrzeba, to sam się pojawi, powinniśmy się przyzwyczaić do jego zniknięć.
Nic dziwnego, że oddał jej szkołę we władanie. Instytut potrzebował kogoś, kto będzie na miejscu i zawsze na wezwanie, a umysł Charles zajmował się ostatnio tak wieloma sprawami, że on sam nie mógł pozostać bierny i wciąż był w ruchy. Chyba poniekąd korzystał również z faktu, że znów może chodzić i nie jest już ograniczony fizycznie do tego, by przebywać tylko w jednym miejscu. Jak na swoje lata był wyjątkowo żwawy, więc Ororo mogła mu tylko pozazdrościć, sama nie raz była tak zmęczona, że odechciewało jej się wszystkiego.
Skupiła za to wzrok na Hanku, który zaczął relacjonować ich wyprawę.
- Nie dziwie ci się. To miejsce jest siedliskiem wszelkiego zła, powinno zostać doszczętnie zniszczone dla dobra wszystkich mutantów.
Ororo nie raz przejawiała już podobne dość skrajne poglądy, więc nie była to żadna nowość, zresztą z Hankiem nie raz mieli różnice zdań względem wielu różnych tematów związanych ze społecznością mutantów i tego, co z nimi związane, mimo to doskonale potrafili się dogadać w kwestiach ważnych i pomimo różnic poglądowych Storm zrobiłaby dla przyjaciela wszystko.
Rozumiała też, że Hank nie odpuści i będzie chciał badać tamto miejsce, miała tylko nadzieje, że liczba podróży będzie mocno ograniczona. Nie chciała bardziej ryzykować, niż będzie to naprawdę niezbędne.
Przyjrzała się teraz próbce płynu, o którym mówił, a widząc mały pokaz jej zdolności, nie kryła zdumienia.
- Interesujące... i niepokojące jednocześnie. Po co pracowali nad wzmocnieniem mutacji? Nie rozumiem. Patrząc na ich poczynania i dążenia, nie ma to żadnego sensu. Musi być jakiś haczyk. Bądź z tym ostrożnym, wolałabym, żeby nie trafiło w niewłaściwe ręce ani specjalnie, ani przypadkiem.
Wiedziała, że Hank dołoży starań by zabezpieczyć próbki, a byle kto nie kręci się po laboratorium ani w jego pobliżu, ale lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza w szkole pełnej rozwydrzonych dzieciaków.
- Posłucham, dobrze znać fakty z pierwszej ręki. Chciałabym potem, żebyś zdał raport pisemnie i żeby reszta także to zrobiła.
Znalazła miejsce do siedzenie i usadowiła się czekając na relacje przyjaciela ze zdarzeń w tamtym laboratorium. Miała jeszcze mnóstwo spraw na głowie, ale aktualnie nic jej pilnie nie goniło. Na całe szczęście, a będą dyrektorką mimo wszystko wypadałoby wiedzieć o szczegółach wszystkich misji jakie są wykonywane.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Sob 12 Sie, 2017 15:11   

Chyba rzeczywiście powinien przyzwyczaić się do tego, że Charles będzie gdzieś znikał. Wciąż ma wiele na głowie, a ostatnie wydarzenia mogły dać kilka dodatkowych powodów do rozmyślań nad przyszłością.
- Nie tak prędko, moja droga przyjaciółko. Najpierw musimy dowiedzieć się wszystkiego o rzeczach, które miały tam miejsce. Przejrzeć dokumenty. Może dzięki temu uda nam się zlokalizować inne, podobne, laboratoria? Poza tym wciąż nie wiemy, czy w murach kompleksu nie znajduje się coś co mogłoby stanowić dodatkowe zagrożenie. – przecież podczas ich pobytu nie zdołali zbadać wszystkiego. Z całą pewnością mogli coś przeoczyć.
- Znaleziony przez nas zbiornik z tą substancją znajduję się w hangarze. Julian okazał się na tyle przytomny, by nie zostawiać w kompleksie. Miałem zamiar poprosić później Piotra, by pomógł mi przenieść go w bardziej odpowiednie miejsce. Najpierw chcę jednak zobaczyć z czym mamy do czynienia, a dopiero wtedy podejmę jakieś kroki w celu wykorzystania cieczy w sposób zgodny z naszą filozofią, lub jej neutralizacji. A co do samego przeznaczenia naszego odkrycia. Mam pewne podejrzenia, lecz wyjawię je dopiero, gdy upewnię się, że mam rację. – żadne z tych przypuszczeń ostatecznie i tak nie wiązało się z niczym dobrym. Jeśli wszystko się potwierdzi może okazać się w niedalekiej przyszłości czekają ich niemałe kłopoty. Nie chciał jednak niepotrzebnie zapeszać. Może okaże się, że błędzie podszedł do tego tematu i za bardzo stara się doszukać w niej czegoś złego.
- O tym, że posiadamy ten zbiornik wie tylko pięć osób. Wszyscy, którzy do końca uczestniczyli w misji, czyli: ja, Jane, Julian oraz jego kuzynka Lena; a także ty. Dostęp do podziemi jest ograniczony, więc nie powinno wydarzyć się nic złego. Podejmę jednak dodatkowe środki, by zapobiec niechcianym zdarzeniom. – choćby dodatkowe zabezpieczenie hangaru, o którym rozmawiali z Kellerem. Zajmie się wszystkim krok po kroku, ma masę obowiązków, a chciałby zająć się również innymi nie mniej istotnymi z jego punktu widzenia sprawami. Nie pozwoli, by nadmiar zadań sprawił, że któreś z nich zaniedba lub go nie wykona. Każdy wiedział, że zawsze stara się doprowadzić każdą, nawet najdrobniejszą rzecz, do końca. Gdy Storm poprosiła go o relację z przebiegu misji zajął miejsce, gdzieś obok niej. Nim dostanie wyniki testów minie jeszcze kilka, kilkanaście minut. Może więc spokojnie wszystko opowiedzieć. Na prośbę o późniejsze złożenie jeszcze pisemnego raportu jedynie skinął głową.
- Zaczęło się od tego, że dość niespodziewanie odkryliśmy, że na pokład naszego samolotu dostała się Alena. Wiesz, przenikanie przez ściany, młodzieńcza ciekawość… W każdym razie było za późno, by odstawić ją do Instytutu, więc wspólnie z Charlesem podjęliśmy decyzję, że pójdzie z nami. Ostatecznie to zawsze dodatkowa para rąk, nawet jeśli nieprzewidziana we wcześniejszych planach.– zaczął od początku. Nie był pewien, czy Ororo zdążyła już dowiedzieć się czegoś od Xaviera lub Kurta, wolał więc nie pomijać niczego co uznał za istotne wzmianki, a dołączenie nastolatki do ich grupy z pewnością czymś takim właśnie było. – Gdy dotarliśmy na miejsce i zdecydowaliśmy się udać do wspomnianego archiwum, od samego początku wszystko mówiło nam, że coś jest nie tak. Że ktoś był tam niedługo przed nami, a może nawet wciąż przebywał, w którymś z budynków. Wydawało mi się nawet, że widziałem kogoś w oknie, ale na szczęście chyba mi się to tylko przywidziało, gdyż nie natknęliśmy się na żadnego człowieka. O poprzedzającej nasze przybycie obecności innych grup świadczyło wiele rzeczy, ale mniejsza o to. Nie wiem po co tam wrócili, co chcieli ukryć lub zabrać, bo wszystko zdawało się być na swoim miejscu. Względnie. Archiwum pozostało nietknięte, a to tam mogą skrywać się prawdziwe skarby. W podziemiach padliśmy także ofiarą ataku psionicznego w wyniku którego Profesor stracił przytomność. Właśnie to sprawiło, że zdecydowaliśmy się na odesłanie go do szkoły. – wiek robił swoje nawet z człowiekiem pokroju Charlesa. Choć moc jest w nim silna, to organizm nie radzi sobie tak dobrze jak w przeszłości. – Atak zainicjowany przez Gruva, niedźwiedzia posługującego się telepatią, lub coś innego. Gdy wybiegłem z budynku nad otaczającym nas lasem dostrzegłem oddalającą się latającą postać. Nie mam pojęcia czym lub kim to było, ale mogło być odpowiedzialne za ten atak. – pomijał co mniej istotniejsze fragmenty, które tylko i wyłącznie wydłużyłyby i tak długą już opowieść. Na większą dokładność pozwoli sobie, gdy zabierze się za pisemną formę raportu. W tym momencie zdecydował się również na krótką przerwę, by pozwolić Storm na przyswojenie dotychczasowych informacji i ewentualne pytania.
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Pon 14 Sie, 2017 14:58   

Nie zamierzała poganiać Hanka, chciała raczej, by ten odpowiedział wszystko według własnego planu i spojrzenia na całą sprawę, lepiej jednak żeby było to uporządkowane i z sensem, do czego w jego przypadku nie mogła mieć jakichkolwiek zastrzeżeń.
- Jak najbardziej ma to sens, a nie sądzę, by była to jedyna placówka w kraju.
Takie organizacje nigdy nie trzymały się tylko jednych miejsc, zawsze miały jakieś zabezpieczenia czy też kilka projektów, które prowadzone były w różnych miejscach. Pewności mieć nie mogli, ale zawsze lepiej dmuchać na zimne.
Kiwnęła głową, ale skrzywiła się też lekko, jak wspomniał o zbiorniku z dziwną i potencjalnie niebezpieczną substancją w hangarze.
- Lepiej zrobić to jak najszybciej, nie chce by dzieciaki się do niej przypadkowo dobrały. Takich rzeczy lepiej nie zostawiać na widoku. - zaraz potem zrobiła wielkiego oczy. - Lena? A co ona tam robiła? Z tego, co wiem, nie miała z wami lecieć.
W głosie Ororo słychać było zarówno lekką irytację, jak i strach. Wiedziała przecież od początku, że misja będzie niebezpieczna, a Alena była kompletnie zielona jeżeli chodzi o przygotowanie na takie zadania. A nikt Storm nie powiadomił, że dziewczyna tam była. Potarła dłonią o czoło w zamyśleniu. Ładnie się zaczyna.
- Dobrze, że była pod waszą opieką, będę musiała z nią potem porozmawiać.
Nie ma co teraz tego roztrząsać, poza tym Storm chciała najpierw poznać całą historię, potem zacznie się zastanawiać nad tym, co dalej z tym zrobić. Dlatego też zamilkła i słuchała co dalej Bestia miał do powiedzenia względem feralnej misji i tego, co zdarzyło się w placówce badawczej. Słuchała więc i notowała w pamięci, powstrzymując się jednocześnie od wtrącania w opowieść, żeby nie wytrącać przyjaciela z toku myśli. Dopiero gdy skończył mówić, Storm zdecydowała się zadać pytania, które zaczęły krążyć w jej głowie.
- Niedźwiedź z telepatią? Latający stwór? Co oni tam u licha robili i co się działo? To, co mówisz wydaje się dość dziwne, żeby nie powiedzieć, dziwaczne. O powrocie Charlesa wiedziałam, ale nie mówił mi, co się wydarzyło. Masz jakieś podejrzenia?
Właściwie nie wiedziała, o co ma pytać i jak zrozumieć to, co powiedział Hank. Historia choć dłuższa, nie wyjaśniała wszystkiego. Problem chyba polegał przede wszystkim na tym, że nie wiedzieli, czym zajmowała się ta placówka.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Nie 20 Sie, 2017 19:15   

Rozumiał zmartwienie Storm. Lena była ich podopieczną, nie powinna była znaleźć się w Blackbirdzie, a co dopiero brać udział w niebezpiecznej misji. Wszyscy uznali jednak, że będą jej pilnować jak oka w głowie, a takie doświadczenie wbrew pozorom może dziewczynie się przydać.
- Jak już wspomniałem. Jej pojawienie się nie było przez nikogo zaplanowane. Zostawilibyśmy ją w szkole, lecz znalazła się na pokładzie samolotu, gdy przygotowywaliśmy się do odlotu. Uderzyła w coś głową, straciła przytomność. Zorientowaliśmy się, gdy było za późno. Mogliśmy odesłać ją z Kurtem, lecz chciałem ją mieć na oku, gdyby okazało się, że obrażenia były poważniejsze. Poza tym byli z nami Julian, Charles, Jane… Uznaliśmy, że będzie bezpieczna, a w razie niespodziewanego ataku miała się gdzieś ukryć i nie wychodzić póki nie dalibyśmy jej jakiegoś znaku. – ustosunkował się do kwestii uczestnictwa nastolatki w ich wypadzie. – Nim zaczniesz ją męczyć, daj jej trochę czasu na odpoczynek. Przez swoją głupotę wpakowała się w kłopoty, ale niemal samodzielnie z nich wybrnęła. Poza tym to dzięki niej odkryliśmy coś co może rzucić dodatkowe światło na przeznaczenie tamtego kompleksu. O tym opowiem ci za chwilę. A jeśli już chcesz być nadgorliwa, to powinnaś wiedzieć, że Alena z całą pewnością odbędzie karę. Przygotowuję coś specjalnego na Jubilee i myślę, że może jej się przydać pomoc. – dokończył omawianie tej części ich rozmowy. Miał jeszcze trochę do opowiedzenia, a teraz już będzie tylko robić się ciekawiej. Poza tym chciałby zamienić kilka słów z Orlovną zanim zrobi to Ororo. Po chwili przeszedł do dalszej części dyskusji i kolejnych pytań przyjaciółki.
- Wiem. Zdaję sobie sprawę jak to brzmi, ale osobiście zdążyłem przyzwyczaić się do dziwnych rzeczy dziejących się w naszym otoczeniu. Pozwolisz, że zacznę od Charlesa? – spytał, po czym nie czekając na odpowiedź kobiety zaczął mówić dalej. – Prawdopodobnie chciał przejąć cały atak na siebie, przy okazji starając się powstrzymać odpowiedzialną za niego istotę. Umysł i ciało jednak go zawiodły, przecenił swoje możliwości. Nie jest już młodzieniaszkiem, choć wciąż jest dość żwawy. Z biegiem czasu pojawiają u niego kolejne ograniczenia, o czym tym razem boleśnie się przekonał. Stracił przytomność, odesłaliśmy go z Kurtem do szkoły. – czasy, gdy nie będą mogli polegać tylko i wyłącznie na Xavierze są coraz bliżej. Hank wiedział, że jego przyjaciel także zdawał sobie z tego sprawę. Z początku może czuć się z tym źle, lecz McCoy wiedział, że kto jak kto, ale Profesor z pewnością sobie poradzi. – Kim lub czym był latający stwór? Nie mam zielonego pojęcia. Później już go nie widzieliśmy. Zaś co do Gruva… Był on jednym z powodów, dla których w ogóle zdecydowałem się wziąć udział w naszej wycieczce. Byłem równie zdziwiony jak ty, gdy Jane powiedziała mi o istnieniu takiego zwierzęcia. Tą dwójkę łączyła jakaś więź. Niestety, gdy odnaleźliśmy niedźwiedzia, ten znajdował się w stanie, w którym nie mogłem mu już pomóc. Był poważnie ranny, nie powiedział wiele, lecz wynikało z tego, że niedawno stoczył pojedynek z innym, podobnym stworzeniem. Silniejszym, znacznie silniejszym, a wszystko po zażyciu substancji. Zbiornik z nią znaleźliśmy tuż obok miejsca, w którym leżał umierający Gruv. Wtedy też powinny pojawić się u mnie pierwsze wątpliwości i pytania. Byliśmy jednak skupieni na czymś innych, nie miałem czasu na zastanowienie się, a gdy zobaczyliśmy, że Lena zniknęła… Natychmiast zaczęliśmy poszukiwania. – zrobił krótką pauzę. Gdy zaczynał mówić, zwłaszcza o czymś ważnym, potrafił się zagalopować i dosłownie zalać rozmówcę informacjami, których ten nie jest w stanie zapamiętać. Musiał się pilnować. Co jakiś czas przerywając, by pozwolić na przyswojenie wiadomości.
- Odkryliśmy tajne przejście, którym ktoś wcześniej przechodził. Od razu pomyśleliśmy o Lenie. Podążaliśmy więc przed siebie aż dotarliśmy do pomieszczenia, które aż nazbyt mi coś przypominało, a kolejny widok tylko mnie w tym utwierdził. Znaleźliśmy się w pokoju kontrolnym sali treningowej przypominającej nasz Danger Room. W jednej z jego starszych wersji, ale z całą pewnością pełniących tą samą funkcję. Tam też Alena walczyła z jednym z programów i radziła sobie całkiem nieźle, choć wielu miałoby z tym trudności, i to spore. W każdym razie udało się zatrzymać jego działanie, wydostać dziewczynę i wrócić do naszego niedźwiedziego przyjaciela. Było już jednak za późno. Jane nie przyjęła tego najlepiej, odpoczywa teraz w swoim pokoju. To właściwie koniec. – skończył opowieść. Wspomniał o wszystkim co było istotne i miało jakiś sens. W tym momencie pewnie mógłby spokojnie zamilknąć i poczekać na wyniki badań, lecz nie powstrzymał się przed poruszeniem jeszcze jednego tematu.
- Zastanawiałem się nad tym przed twoim przybyciem i przez całą drogę powrotną. To tylko teoria, może okazać się nieprawdziwa i miałem poczekać z jej ujawnieniem aż dostanę pierwsze rezultaty testów, ale chyba domyślam się prawdziwego przeznaczenia tej substancji. – spojrzał na Ororo z twarzą wyraźnie mówiącą: „To nie jest dobra wiadomość”. Jeśli wszystko się potwierdzi, mogą ich czekać prawdziwe kłopoty.
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Wto 22 Sie, 2017 16:56   

Uczestnictwo Leny w tej misji było dla niej niespodzianką i sporym zmartwieniem, choć doskonale wiedziała o tym, że dziewczyna była pod naprawdę dobrą opieką doświadczonych i odpowiedzialnych osób. Miała tylko nadzieje, że dziewczyna jakoś to wszystko zniosła, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co się działo w kompleksie i z czym przyszło im się zmierzyć. Dlatego też tłumaczenie Hanka przyjęła ze spokojem i skinęła mu głową, że nie ma im za złe tego, co się stało, a na co przecież nie mogli mieć wpływu.
- Mam nadzieje, że Lena wyniosła z tego odpowiednią naukę. Porozmawiam z nią później.
To byłoby chyba na tyle jeżeli chodzi o temat związany z Aleną. Oczywiście nie jest to zamknięty rozdział i Storm będzie musiała zająć się dziewczyną, która nie miała żadnego doświadczenia w związku z takimi misjami, nie należała też do żadnej z grup bojowych X-menów. Poza tym Ororo była za nią odpowiedzialna i musiała dołożyć starań, by wszystko było w porządku.
W dalszym ciągu jednak Hank kontynuował opis zdarzeń i to, co znaleźli w kompleksie. Kobieta nawet nie próbowała ukrywać zdziwienia, choć była typem raczej stoiczki, więc jedynie drobne ruchy mięśni twarzy zdradzały, że słowa przyjaciela ją poruszyły.
- Cały on. Ale widziałam się z nim już i doszedł do siebie, albo bardzo dobrze to ukrywał, dobrze że go odesłaliście, jego kolejna utrata byłaby bardzo dotkliwa.
Charles był silny, nawet pomimo swojego wieku, ale jego siła tkwiła w umyśle. Szkoda tylko, że ciało miał już słabsze i jak powiedział Beast wieku się nie oszuka nie ważne jak potężnym się jest. Sam jednak nigdy nie zważał na swoje ograniczenia, choć pewnie doskonale zdaje sobie z nich sprawę.
Pozwoliła jeszcze Hankowi dokończyć opowiadanie, które było naprawdę dziwne i niespotykane. Nikt o zdrowych zmysłach chyba by w to nie uwierzył, ale jak wspomniał na początku, wiele już dziwnych rzeczy w swoim życiu widzieli.
- Latający stwór. gadający niedźwiedź... naprawdę niezwykłe i rozumiem skąd twoja ostrożność jeżeli chodzi i snucie teorii względem tej substancji, ale to mi coś przypomniało. Niedawno w lesie nieopodal szkoły dwie uczennice zostały zaatakowane, konkretnie Samantha i Mirage. Najdziwniejsze jest jednak to kto, a raczej co je zaatakowało, a z relacji jaką podał Charles wynika że był to ni to wilk, ni to człowiek, a raczej zwierzę o ludzkich cechach, choć jednoczśnie zachowaniu bardzo zwierzęcym, drapieżnym. To raczej niemożliwe, by ta substancja miała coś wspólnego z tym stworem? Przecież Flat Rock jest kilkaset km stąd, nigdy więc nie przypuszczałabym, że ma to jakikolwiek związek, ale...
Nie skończyła zdania, pozostawiając wyraźne niedomówienie, ponieważ sama nie wiedziała, co może o tym sądzić. Możliwe, że nie miało to żadnego związku z ich misją, a jeżeli nie, to w takim razie czym było i skąd się wzięło to stworzenie? Są to pytania, na które wciąż nie była w stanie odpowiedzieć.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Pon 28 Sie, 2017 13:45   

Zamyślił się. Historia przedstawiona przez Storm nie napawała optymizmem. Brakowało im jeszcze tylko tego, by ich podopieczni nie mogli czuć się bezpiecznie na terenie Instytutu, lub w jego ścisłym otoczeniu. Musi i tej sprawie przyjrzeć się nieco bliżej. Oczywiście, gdy tylko wynajdzie jakiś wehikuł czasu lub odkryje w sobie dodatkowe zdolności umożliwiające mu kontrolę nad czasem. Stosik obowiązków wciąż rośnie i już sam nie wie za co powinien zabrać się w następnej kolejności. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Poradzi sobie. Niektóre rzeczy wymagać będą dodatkowych opóźnień, lecz jakoś da radę. Kto to zrobi, jeśli nie on. Pozostali też nie mogli przecież narzekać na nadmiar wolnego czasu.
- Nie stało im się nic poważnego? – spytał zaniepokojony stanem zdrowia obu dziewczyn. Ororo pewnie powiedziałaby, gdyby tak było, lecz wolał się upewnić. Dokładnie tak
- Domyślam się, że to nie jedyne zasoby substancji jakimi dysponowano, więc w teorii może istnieć związek między tym przypadkiem, a wszystkim co odkryliśmy w terenie. Podkreślam jednak, że bez większej ilości danych nie mogę mówić o stuprocentowej pewności, iż tak rzeczywiście jest. Równie dobrze może to być zwykły zbieg okoliczności i ta odpowiedź moim zdaniem jest o wiele bardziej prawdopodobna. – co nie zmienia faktu, że jest to niezwykle podejrzany zbieg okoliczności, o czym już jej nie poinformował. – Byłaś na miejscu? Sądzisz, że mógłbym stamtąd zebrać jakieś próbki? – jakkolwiek nie uważał, by tajemnicza substancja była powiązana z istotą która zaatakowała dziewczyny, to nie mógł tego tak zwyczajnie zignorować. Co to to nie. – Znaleziono tego stwora? – o tym także Storm nie wspomniała, więc domyślał się, że napastnik wciąż gdzieś tam się znajdował. To niebezpieczne i trzeba sobie poradzić z tym konkretnym problemem jak najszybciej.
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Sro 30 Sie, 2017 15:16   

Tak tylko nawiązała, bo to co przedstawił jej Hank w jakiś sposób było podobne do tego, co działo się tutaj, choć oczywiście mógł to być czysty przypadek i związek między zdarzeniami na Flat Rock, a tutaj mogły być żadne. Tamte bestie i bestia stąd mogły nie mieć nic wspólnego ze sobą, co jednak i tak mogło wzbudzić niepokój, chociażby stąd, że nie było wiadomo skąd wzięło się to stworzenie i czy było wynikiem naturalnej mutacji, choć w przypadku zwierząt takie mutacje raczej nie występowały czy może wynik eksperymentu. A może to był człowiek z tak zaawansowaną mutacją? Opcji mogło być wiele, a Storm nie był a tej dziedzinie specjalistką, choć lata spędzone u boku takich osób jak Charles czy Hank sporo ją nauczyły.
- Nie. Znaczy Samantha została mocno poharatana, a z reakcji Charlsa domyślam się, że nie wyglądało to najlepiej, ale obie dziewczyny żyją i nic im nie będzie. Martwi mnie jedynie obecność tego stworzenia tak blisko instytutu. Dziewczyny nieopacznie opuściły teren szkoły, ale nawet wtedy nie powinno się im wydarzyć coś takiego.
Choć nie powinna czuła się winna. Uczniowie, rezydenci czy w ogóle wszyscy przebywający w instytucie powinni czuć się bezpieczni i dotyczyło to nie tylko samej szkoły i jej otoczenia, ale także ziemi otaczającej cały teren, a lasów tu nie brakowało.
- Nie mam pojęcia, co to mogło być, a Charles także nie wiedział, jak mówiłam, był zaniepokojony, a nawet wzburzony tym incydentem. Przekazał mi telepatycznie wspomnienia dziewczyn, więc miałam w nie niemal bezpośredni wgląd. I byłam na miejscu napadu razem z Blink, zbadałyśmy teren, ale nie znalazłyśmy stworzenia, a ślady były co najmniej z dnia samego ataku.
Zmarszczyła czoło, starając sobie przypomnieć szczegóły, ale nie, nie przypominała sobie, by na miejscu było coś niepokojącego. Stwora nie było, a ślady były stare.
- Może tam jeszcze wrócić, albo i nie, tego nie wiemy, ale dobrze byłoby monitorować sprawę i dlatego chciałabym prosić cię o jakieś kamery czy ogólnie sprzęt, który można byłoby zainstalować w pobliżu legowiska i wokół niego, żeby sprawdzić czy stwór nie wróci.
Teraz dopiero przedstawiła sprawę, o której rozmawiała wcześniej z Blink. Przynajmniej jedna rzecz będzie załatwiona i z głowy. Co nie zmieniało faktu, że Ororo miała jeszcze całą górę spraw do załatwienia.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Wto 12 Wrz, 2017 19:10   

Wciąż zastanawiał się nad tym czy atak tej bestii i to co widzieli we Flat Rock może być ze sobą w jakiś sposób powiązane. Żadna z opcji w jego oczach nie wyglądała na tą dobrą, ponieważ wiązała się z mnóstwem zagrożeń i jeszcze większą ilością niewiadomych. Każde rozwiązanie miało swoje plusy i minusy, choć tych drugich było jednak więcej.
- Skoro nie leży w ambulatorium, to chyba nie ma co się martwić stanem dziewczyny. Jej organizm sam poradzi sobie z mniej poważnymi obrażeniami. Wyliże się. Jeśli już tego nie zrobiła. – może czynnik leczący Sam nie był tak silny, lecz wciąż był niezwykle pożyteczny. Gdyby chodziło o coś czego mutantka nie zdołałaby wyleczyć sama, z pewnością by o tym wiedział.
Stwór pozostawał zagadką. Nie pomagał fakt, że Storm wspólnie z Blink nie zdołały niczego znaleźć w miejscu ataku. Obie znały się na rzeczy i wiedział, że prawdopodobieństwo tego, że coś pominęły było niewielkie.
- Będziesz w stanie wskazać mi to miejsce na mapie? Lub zabrać mnie tam? Chętnie sam rozejrzałbym się po okolicy, może odkryłbym coś co wam umknęło. Choć pewnie nie ma co na to liczyć. Przy okazji zająłbym się twoją prośbą. Powinienem jeszcze gdzieś mieć parę kamer. Na pewno tych mniejszych, szpiegowskich. – oczywiście nie takie było ich przeznaczenie, w każdym razie nie do końca, ale prawdę mówiąc brakło mu słów, by przedstawić je w inny sposób, a tak Storm przynajmniej będzie mniej więcej wiedziała o czym mówił. Jego projekt, niestety rzadko nadarzała się okazja, by z nich skorzystać. Teraz nadadzą się idealnie. – Niestety nie wiem, czy to wystarczy. Dodatkowo mogę zamówić kilka foto pułapek używanych przez myśliwych. Jakość nie będzie idealna, ale dla naszych potrzeb wystarczająca. – gdyby miał czas mógłby spróbować lekko je zmodyfikować, lecz nie może liczyć na takie luksusy. Problem jest poważny i potrzeba szybkiej reakcji. Może mógłby zgarnąć Logana, lub Laurę do pomocy. Wspólnymi siłami być może zdołaliby odnaleźć jakiś trop, który doprowadziłby ich do bestii.
Zerknął na ekran komputera. Jeszcze chwila i pojawią się wyniki, które niestety powinny potwierdzić jego teorię. Zdziwiłby się, gdyby było inaczej.
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Sro 13 Wrz, 2017 17:01   

Póki co wszystkie ich rozważania były tylko i wyłącznie przypuszczeniami bez pokrycia w rzeczywistości i nie mając do tego żadnych dowodów na potwierdzenie. Dlatego też warto zbadać sytuacje, raz dla bezpieczeństwa mieszkańców instytutu, dwa ale lepszego zrozumienia tego, co ich otacza. To też pozwoli im na potwierdzenie lub wykluczenie stawianych przez nich hipotez.
- Poradziła sobie, ale wolałabym nie ryzykować zdrowiem i życiem pozostałych, Sam miała dużo szczęścia, następny incydent może nie skończyć tak dobrze. Jest dorosła i jest już po pierwszych szkoleniach, co by było, gdyby do ataku doszło na któreś z młodszych i niedoświadczonych uczniów?
Hank na pewno zdawał sobie sprawę z zagrożenia. Sam sobie poradziła, choć nie tak dobrze jak powinna, szkoliła się, ale brakowało jej doświadczenia i lepszego wyuczenia, choć to systematycznie nadrabiała, jednak gdyby na jej miejscu było, któreś z dzieci... aż nie chciała o tym myśleć. Na jego kolejne słowa skinęła głową twierdząco.
- Tak. Wprawdzie Clarice przeniosła nas tam portalem, ale rozejrzałam się dość dobrze, by wiedzieć, w którym miejscu konkretnie się to znajduje. Nie powiem, dziewczyny dość znacznie oddaliły się od instytutu. Trzeba byłoby też popracować nad lepszym ogrodzeniem i zabezpieczeniem terenu.
Nie wątpiła, że Bestia zadbał o bezpieczeństwo, ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że co jakiś czas należy wszystko sprawdzać i ewentualnie modyfikować. Instytut nie jest więzieniem, ale ma być ochroną i na to Ororo stawiała największy nacisk. Tego by jeszcze brakowało, by ktoś dostał się na teren szkoły ot tak po prostu i bez ich wiedzy.
- Wszystko się przyda, Hank. - uśmiechnęła się lekko. - Nawet nie wiemy, czego szukamy, więc takie pierwsze rozeznanie w terenie się przyda, poza tym stwór może nie wrócić w to samo miejsce, mógł odejść, albo przenieść się w którymkolwiek kierunku nieopodal. Twoje kamery na pewno się przydadzą, choć wiem, że całego terenu wokół instytutu nie da się monitorować, jesteśmy otoczeni lasem i to sporym... to jednak pokazuje ile pracy jeszcze przed nami.
Przeczesała dłonią krótkie białe włosy, z wyrazem zamyślenia. Kolejny kłopot na głowie i kolejne nieprzespane noce - Storm i McCoy będą mieli ręce pełne roboty, bo na pewno białowłosa nie zostawi go z tym samego.
- Do tego jeszcze ta przeklęta wizja. - westchnęła. - Nie wiem, co się dzieje, ale trzeba się przygotować. Wiem, że brzmię jakbym oczekiwała wojny, ale wiesz, powiedzenia "chcesz pokoju, gotuj się do wojny" jest trafne jak nigdy dotąd.
Może i czarnowidziała, ale wolała przesadzić z bezpieczeństwem, niż potem psioczyć nad tym, czego nie zrobiła, a mogła zrobić.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Pon 18 Wrz, 2017 11:59   

- Rozumiem cię. Ale skoro już do tego ataku doszło, to dobrze, że trafiło na kogoś kto miał jakiekolwiek szanse przetrwać. Nie cofniemy czasu i nie zapobiegniemy temu zdarzeniu. Możemy tylko skupić się na tym, by nie doszło do kolejnego podobnego incydentu i tym właśnie się zajmiemy. – oczywiście, że Storm miała rację. Gdyby na miejscu Sam i Dani znajdował się ktoś inny, być może byliby teraz w o wiele gorszych nastrojach. Nic z tym faktem już nie zrobią, muszą po prostu pogodzić się z tym, że coś takiego miało miejsce i być wdzięcznym losowi, że stało się to tak, a nie inaczej. Nie zaczną przecież teraz szkolić wszystkich uczniów pod kątem walki. Nie miało to najmniejszego sensu i prędzej doprowadziłoby do czegoś naprawdę złego. Zresztą nie wszyscy chcąc się do tego przygotowywać. Niektórzy przybyli tu tylko z celem opanowania swoich zdolności na poziomie pozwalającym na prowadzenie normalnego życia, bez ryzyka związanego z jakimś przypadkowym użyciem mocy.
- Dobrze. Ze sprzętem, który mam na miejscu możemy pójść od razu. Gdy przyjdzie zamówienie, sam zajmę się jego rozlokowaniem w tamtej okolicy. – nie było na co czekać. Im szybciej uporają się z tym problemem, tym szybciej ich podopieczni znów będą bezpieczni, a oni będą mogli zająć się kolejnymi sprawami, których nagromadziło się dość dużo.
- Potrzebna mi będzie tylko chwila, by znaleźć i spakować wszystkie potrzebne rzeczy. – poinformował Ororo, gdyby faktycznie chciała udać się tam już teraz. Widział, że ten incydent mocno na nią wpłynął. Z tego też względu uznał go za sprawę priorytetową. – Zrobimy wszystko co się da, by zapewnić bezpieczeństwo wszystkim mieszkańcom. Gdy znajdę Logana, poproszę go, by też się temu przyjrzał. Może wpadnie na jakiś trop. – Wolverine był jednym z najlepiej przystosowanych ludzi do tego typu zadań. Ma ogromne doświadczenie, a znacznie podkręcone zmysły będą ogromnym atutem.
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Wto 19 Wrz, 2017 17:09   

Kiwnęła głową. Nie było sensu roztrząsać to dłużej, co się stało, to się stało, jedynie co mogą teraz zrobić to myśleć o przyszłości i o bezpieczeństwie innych mieszkańców instytutu, szczególnie dzieci. To był ich obowiązek i tego będzie się trzymać. Poruszyła się na krześle, gdy wspomniał o sprzęcie. Dobrze, że mieli możliwość tak szybkiej reakcji względem tego zdarzenia. Lepiej dmuchać na zimne.
- Jasne, to powinno pomóc i nakreślić sytuację. Niczego od ręki nie zrobimy, a posiadamy niestety za mało informacji, wspomnienia dziewczyn są niestety niezbyt szczegółowe.
Mówiło się trudno, ale fakt, że obie z tego wyszły był najważniejszy. Oczywiście to, że stwór zaatakował Sam, a Mirage nie chciał ruszyć, też było zastanawiające, ale to tylko świadczyło o skomplikowanej naturze tego stworzenia.
- Tak, wiem. Już myślałam o Loganie, ale póki co znów gdzieś przepadł i nie wiem kiedy wróci, a wiesz jaki on jest. Samotny wilk stroniący od wszystkich, choć ma dobre serce.
Wstała z krzesła, prostując się. Nie ma co chyba przeciągać sprawy, załarwią to raz dwa i będą monitorować sytuację, a jak się coś pojawi, to się zareaguje. Może obecność Logana byłaby tu lepsza, miał rzeczywiście lepsze zmysły i mógłby wywąchać stwora, znaleźć go jak drapieżnik drapieżnika.
- Spróbuje mu zostawić wiadomość, pewnie odezwie się jak tylko będzie mógł. Sam chyba też masz jakieś zdolności łowieckie, co? Oczywiście nie chce cię zmuszać do tropienia, Logan byłby tu lepszym kandydatem. Bez obrazy, przyjacielu. - uśmiechnęła się lekko. - Zbierz swoje zabawki i ruszymy do lasu, rozlokowanie kamer nie powinno potrwać długo, prawda?
Wątpiła by trafili na stwora, razem z Blink się rozglądały dłuższą chwile i bez powodzenia, wątpiła by ten zdążył już wrócić, ale dlatego właśnie chcą dać kamery, najlepiej na dość sporym obszarze, choć oczywiście nie będą w stanie rozlokować ich wszędzie wokół szkoły i to jeszcze w kilkuset metrów. Mieli ograniczone możliwości, ale lepszy rydz niż nic.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
Portal dla graczy gier via www The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Riverdale Dragon Ball Another Universe Mortis Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018