{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Laboratorium Hanka
Autor Wiadomość

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1135
Wysłany: Nie 24 Wrz, 2017 13:34   

Fale mentalnego bólu, które przetoczyły się po okolicy, na dłuższą chwilę wyłączyły wszystkich obecnych. Dopiero po paru minutach co odporniejsi zaczęli się podnosić, odkrywając że stracili przytomność.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Pon 25 Wrz, 2017 16:57   

Szykowali się do wyjścia, mieli już wszystko przygotowane i właściwie nic ich nie dzieliło od tego, by rozwiązać tą jedną kwestię i wrócić do swoich spraw, z nadzieją na jakieś rozwiązanie, gdy nagła silna psioniczna fala zwaliła ich z nóg. Storm był dość odporna na moce psychiczne, ale nawet w jej przypadku to nie pomogło. Poczuła ogromny ból, usłyszała przeraźliwy krzyk Charlesa, a następne co pamiętała, to fakt, iż obudziła się na podłodze.
Uniosła się ostrożnie, krzywiąc przy tym z bólu. Głowa jej pękała, jakby miała kaca stulecia, albo i gorzej. Złapała się za głowę i stęknęła. Zaraz potem co zauważyła to Hank leżący nieopodal niej.
- Hank! - zbliżyła się do niego i potrząsnęła go za ramię. - Hank! Wstawaj! Obudź się, proszę!
Trochę ją to przeraziło. Atak psychiczny był tak silny, że zaraz zdała sobie sprawę z tego, iż musieli to poczuć wszyscy w okolicy.
Uczniowie!
Zaraz potem pojawiła się kolejna, równie przerażająca myśl
Charles!
Nie, to nie mogło się zdarzyć, w dodatku tutaj! Szkoła była dobrze chroniona, mieli kamery, zabezpieczenia... jak? Jak? Podniosła na nogi. Musiała zacząć działać i to szybko! Stało się coś naprawdę złego i to pod ich nosem, co było niedopuszczalne, a co ważniejsze, momentalnie zmieniało całą sytuację. Stwór, kosmici na podwórku... wszystko to przestawało mieć znaczenie, bo działo się coś znacznie większego od nich.




 
 

Beast 





Imię i nazwisko: Henry Philip McCoy
Pseudonim: Beast, Hank, Wielka Stopa, Futrzak, Creature
Data urodzenia/Wiek: 18 października 1966 / 46 lat
Zdolności: Zwierzęca zwinność, siła i zmysły
Znaki szczególne: Niebieska sierść
GXRA 2017
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 120
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2017 18:07   

- Co się… - działania Storm sprawiły, że Hank powoli odzyskiwał przytomność. Był lekko otępiały, okropnie bolała go głowa i z początku nie wiedział gdzie się znajdował. Czuł się jakby ktoś zdzielił go w łeb, i to całkiem mocno. Powoli też dochodziło do jego świadomości wszystko co działo się dookoła niego. Przypominał też sobie wszystko co miało miejsce przed incydentem. Spanikowany tym co się stało, i tym co mogło się stać, zaczął się podnosić. Wciąż nie był jednak w pełni sił. Przygotowana wcześniej torba ze sprzętem upadła na podłogę, a on sam zachwiał się niepewnie na nogach, lekko pochylił w przód, oparł o stół i jedną rękę położył na głowie. Atak był silny, za silny. Przecież wielu z nich miało już do czynienia z podobnymi rzeczami i w pewnym stopniu byli do nich przyzwyczajeni oraz uodpornieni. To było coś innego. Coś z czym spotkali się we Flat Rock, lecz o wiele silniejsze. Miał złe przeczucia. Cholera, jak długo byli nie przytomni?
- Charles… - ich przyjaciel miał kłopoty, nie ulegało to wątpliwości. Podobnie jak fakt, że to on był celem. Bronił się, ale musiał nie dać rady. Wciąż był silny, ale Hank wątpił w to, że tym razem by sobie poradził skoro wcześniejsze starcie z Gruvem skończyło się utratą przytomności.
- Telepatka. – przypomniał sobie, że tuż przed tym jak stracił przytomność to właśnie słowo pojawiło się w jego głowie. Wiadomość od Xaviera, ale co mogła oznaczać? Może Ororo wie coś więcej.
- W chwili ataku. Chciał telepatycznie coś przekazać. Ostrzeżenie? Prośbę o pomoc? – mówił powoli, krótkimi zdaniami. Nie czuł się dobrze, będzie potrzebował jeszcze kilku chwil, by dojść do siebie. W obecnym stanie nie zwrócił nawet uwagi na duża ikonkę na ekranie komputera oznaczającą zakończenie badań. Mieli co innego na głowie. Nawiedziły ich kolejne problemy, a wydawać się mogło, że mieli ich już pod dostatkiem.
- Też ją dostałaś? – spodziewał się, że Ororo potwierdzi. Prawdopodobnym było, że gdy Charles zdał sobie sprawę z zagrożenia lub tego, że nie uda mu się powstrzymać najgorszego, może nieco nieświadomie rozesłał tę jedną myśl do wszystkich w pobliżu. Lub do wszystkich, którzy mogli coś z tym zrobić. I gdzie do cholery był w tym czasie sam Profesor? Gdzie doszło do ataku?
 
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2017 16:24   

Na szczęście Hank zaczął dochodzić do siebie. Otworzył oczy i widocznie jeszcze zamroczony i otępiały starał się zorientować w sytuacji. Nie dziwiła się tej reakcji, sama była w szoku, a do tego uporczywy ból głowy przypominał, że nie był to głupi żart. Gdy zaczął się podnosić, odruchowo chciała mu pomóc, choć był zdecydowanie większy i masywniejszy od niej, nie o to jednak chodziło. Poczuła ucisk z gardle, gdy pomyślała o tym, co było przyczyną tego nagłego ataku, a na wspomnienie imienia wspólnego przyjaciela kiwnęła nieznacznie głową.
- Tak, to był on.
Zaraz potem przypomniała sobie, co stało się na krótko przed utratą przytomności. Ból i przeraźliwy krzyk Charlesa. To naprawdę było okropne i najwyraźniej stało się bardzo blisko... Źrenice Ororo rozszerzyły się. Na kolejne słowa Bestii pokręciła i pokiwała głową raz za razem.
- Nie wiem, o co chodziło. Też dostałam wiadomość, ale inną: Cerebro. Musimy tam iść natychmiast!
Wiedziała, że Hank był jeszcze trochę osłabiony, ale nie mieli czasu, tym bardziej, że nie miała pojęcia, jak długo trwał ich brak przytomności.
- Trzeba to sprawdzić, a potem przejść całą szkołę i to natychmiast.
Ororo zaczęła na chłodno kalkulować sytuację i można był zauważyć po jej napiętych mięśniach, że jest całkowicie skupiona. Musiała wszystko sprawdzić, iść do Cerebro, przejść całą szkołę, sprawdzić każdy pokój, zobaczyć co z dzieciakami i gośćmi instytutu. Atak psychiczny był tak silny, iż obawiała się, że nikt w promieniu kilkuset metrów nie mógł mu umknąć, w końcu Xavier był naprawdę silnym telepatą.
Nie czekając na więcej, pociągnęła Hanka za sobą i skierowała się w stronę Cerebro, do którego mieli przecież tak blisko.

//z/t -> Cerebro Storm+Hank




 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Wto 24 Paź, 2017 15:54   

// z cerebro -> Storm, Jane, Mirage, Alena


Droga do laboratorium nie była długa, to było praktycznie kilka kroków od Cerebro. Oczywiście z tyłu została Mirage, która uparła się jak osioł i oczywiście musiała obejrzeć dokładniej miejsce zdarzenia. Storm może i by ją upomniała, ale obecnie chyba mieli ważniejsze sprawy na głowie, nić martwienie się drobiazgami i niesłuchanie nauczyciela. Zamiast tego, białowłosa przekroczyła szybko próg pomieszczenia i podążyła w stronę stołu na którym leżała niewielka kamerka, gdzie nagrało się zdarzenie z Cerebro. Cały czas zastanawiała się po co Charles ją zostawił. Przewidział porwanie? Przewidział i ich nie ostrzegł? Normalnie nie nagrywał swoich sesji i już sam fakt był dosyć niezwykły.
Storm poczekała, aż wszyscy się zbiorą i aż dojdzie do nich Mirage. Gdy ta weszła jako ostatnia, wystarczyło jedno spojrzenie na twarz Indianki, by wiedzieć, że ta niczego nie ustaliła. Tego się akurat spodziewała, ale być moze samo nagranie ujawni coś więcej.
- Profesor został porwany i to tuż pond naszymi nosami. Nieznany wróg wdarł się niezauważony przez nikogo, nie uruchomił alarmu, ani nie zaatakował nikogo innego. Mógł poczynić wielkie zniszczenia, ale tego nie zrobił, z jakiegoś powodu zależało mu tylko na profesorze. Obejrzyjcie nagranie, może ono wam coś powie. Fakt użycia robota mógłby świadczyć o niesławnych sentinelach, ale... ale to nie wygląda jak to, z czym zetknęliśmy się do tej pory.
Dała taki wstęp, raz jeszcze zbierając wszystkie informacje i zdając sobie sprawę z tego, że pewnie podobne słowa będzie musiała jeszcze powtarzać. Na tę chwilę jednak to musiało wystarczyć, a Storm nie przedłużając, odpaliła nagranie, dzięki czemu cała ich czwórka mogła je obejrzeć. Dziewczyny po raz pierwszy, Storm po raz kolejny już.




 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Wto 24 Paź, 2017 18:50   

Podążyła za Storm, oglądając się za Mirage, która najwyraźniej chciała przeprowadzić własne oględziny. Niespecjalnie się to podobało Weller, która obawiała się, że dziewczyna może zatrzeć jakieś ślady. Niemniej jednak nie zaprotestowała, licząc na to, że młoda mutantka może znaleźć coś, co reszta z nich przeoczyła.

Przyglądała się uważnie nagraniu, a gdy się ono skończyło, przewinęła je i puściła drugi raz, zwalniając tempo kiedy w kadrze pojawił się robot.

- Hank to widział? Miał jakieś teorie czym ta maszyna może być? - zapytała, a w jej głosie było słychać zaniepokojenie. - Nie możemy wykluczyć, że ktoś posłużył się starymi planami, by stworzyć nową wersję sentineli, korzystając z obecnie dostępnej technologii, może nawet spoza tej planety. Powinniśmy to pokazać naszym gościom i zapytać ich, czy rozpoznają tego robota lub widzieli kiedyś coś podobnego.

Nie podobała się jej ta sytuacja jeszcze bardziej niż wcześniej, przed zejściem do podziemi. I nie widziała innej możliwości, by ktokolwiek spoza MESS i im podobnych ludzi zdolnych do ataku na szkołę. Może to odwet za ich bazę w tamtym hotelu?



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

  
 
 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Sro 25 Paź, 2017 18:15   

Spokojnie poszła za Jane i Ororo, jakoś niespecjalnie zaskoczona faktem, że Mirage zdecydowała się jednak zostać w pomieszczeniu i samej wszystko posprawdzać. Tak w końcu było zawsze najlepiej, żeby mieć pewność, że nic nie zostało przeoczone.

Najchętniej też by jakoś pomogła, ale niestety nie miała takich możliwości. Jeśli chodzi o bycie geniuszem w sprawach komputerowych, to zdecydowanie miała od tego Li Xiana. W zasadzie jakby po cichu udało jej się podrzucić mu ten filmik... Kto wie, ile mógłby z tego wyciągnąć. Wątpiła jednak, żeby ktokolwiek przystał na taką propozycję, a ona sama była dobra jedynie w ściganiu się i rozpoznawaniu marek samochodów. No, ewentualnie mogłaby się także nadać spalenia całej elektroniki w pomieszczeniu. Czyli nic przydatnego na chwilę obecną.

Oglądała w skupieniu film, o ile człowiek z takim bólem głowy jest w stanie się skupić. Jednakże obecnie odsunęła swoje problemy na bok, bo porwany profesor był ważniejszy. Robot wyglądał całkiem zwyczajnie, nie budził żadnych skojarzeń z niczym tak naprawdę. No może hasło sentinel trochę pasowało, ale jednak nie do końca.
- Nie widać nigdzie, w jaki sposób się tu dostał? - spytała cicho, z lekkim wahaniem, ale na tyle głośno, żeby ją usłyszano. - No bo... Nie zaatakował nikogo, nie uruchomił alarmu, nikt go nie zauważył... Dla mnie to wygląda, jakby ktoś z Instytutu mu pomógł. Ale to tylko taka tam teoria! - dodała bardzo szybko i usprawiedliwiająco jednocześnie, żeby nie było, że oskarża kogoś o zdradę.
 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Pią 27 Paź, 2017 19:22   

W sumie, nawet dobrze, że Storm postanowiła zignorować nieposłuszeństwo Mirage. W ten sposób oszczędziła im obydwu kilku, czy nawet kilkunastominutowej, bezsensownej pogadanki. Było wiadomo, że że Indianka i tak zrobi swoje, więc po co się kłócić?

Weller ewidentnie pomyliła osoby. Dani była Indianką. Wnuczką szamana i córką doradcy starszyzny klanu. Dziewczyna doskonale znała się na tropieniu, świetnie wiedziała, gdzie może, a gdzie nie może postawić stopy. W końcu te lata na odludziu gór Skalistych nauczyły ją, jak polować. I tropić.

Mirage dotarła do pokoju spojrzała z zdziwieniem na ekran.
-Charles to zostawił? Trochę to nie w jego stylu.

-Nie, to nie wygląda na sentinela. Zbyt mało... humanoidlane. Już prędzej przypomina jakiegoś robota Doktora Octopusa. Może spróbujemy złapać kontakt z Spider-Manem?

-Nie, na pewno nie. - Odpowiedziała na pytanie Leny, nawet nie zerkając w jej stronę. - Może w Bractwie są tego typu akcje... Ale my jesteśmy rodziną.




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Nie 29 Paź, 2017 07:05   

Odpaliła ponownie nagranie, by wszyscy mogli obejrzeć. Samo odtworzenie przebiegało w ciszy, Jane nawet dla pewności chciała je obejrzeć kilka razy, Storm jednak nie wątpiła, że każda z nich tutaj zebranych ma sporo pytań i tak też się stało, że po chwili po kolei zaczęły mówić i komentować to, co widziały.
- Tak - odpowiedziała najpierw Jane. - Oboje znaleźliśmy to nagranie i byliśmy pierwsi w Cerebro. Niestety nie nasuwają mu się żadne odpowiedzi. Ani mi zresztą również.
Do tego jeszcze Hank był naprawdę mocno poruszony, ale o tym nie chciała mówić. Potem przyszła z pytaniem Alena. W sumie zadała bardzo trafne i o tej kwestii Storm myślała wciąż, ale jeszcze do tego nie doszła zajęta zdarzeniami w instytucie i sprawdzaniem czy komuś przypadkiem nie stała się krzywda.
- Do tego jeszcze dojdziemy Aleno. Na terenie Instytutu są kamery, trzeba je przejrzeć, a to trochę zajmie, szczególnie, że nie wiemy którędy przybył, rzecz jasna można sprawdzić jego drogę powrotną, to powinno dać nam jakieś namiary. Trzeba sprawdzić nagrania monitoringu i mieć nadzieje, że to coś ładnie ustawiło się do kamer.
Niestety kamer w szkole i na jej terenie nie było aż tak wiele, w końcu Instytut co rusz był zburzony i odbudowywany, a to pochłaniało spore wydatki. Nie zawsze na wszystko starczało, ale starała się pilnować tego, by z czasem uzupełniać i poprawiać wszystko, co tylko się da.
- Nie sądzę jednak, by to był ktoś z nas. - powiedziała z naciskiem. - Chcesz podejrzewać swoich kolegów Aleno? Nasz system nie jest idealny, zdaje sobie z tego sprawę, ktoś z zewnątrz mógł go obejść, znaleźć lukę lub być naprawdę świetnym hakerem. Nie mam zamiaru wątpić w swoich podopiecznych.
Spojrzała na dziewczynę, ale wcale nie miała zamiaru być względem niej surowa, czy gromić jej słowa. Rozumiała skąd te podejrzenie, bo sama nie wiedziała jak w ogóle mogło do tego dojść. Hank dbał o bezpieczeństwo i starał się wciąż ulepszać system alarmowy, nie raz go testowali. Ale coś było nie tak. Pytanie tylko, czy to jednorazowy incydent kogoś wybitnie biegłego, czy może byli narażeni na każdy możliwy atak i napaść?
Spojrzała na Mirage, która też nie zgadzała się z tezą o zdradzie wewnętrznej.
- Ciężko określić, co to jest za twór i do kogo należy. Nie ma żadnych oznaczeń, a jego kształt niczego znanego nie przypomina. Wątpię też, by... ktoś pokroju tego... Doktora Octopusa chciał się zajmować Instytutem. To musi być coś innego.
Chciała nawet powiedzieć, że może stoi za tym ktoś znacznie potężniejszy, ale zamilkła. A co jeżeli przepowiednia zaczyna się spełniać? Miała tyle spraw na głowie, że o tym zapomniała, inna sprawa, że profesor stwierdził, że sam się tym zajmie.
- Szlag by to. - Storm zdenerwowała się, co było u niej rzadkością, jeżeli akurat nie była w trakcie walki. Denerwowało ją przede wszystkim to, że nie wiedziała nic, a nie ma nic gorszego niż bezsilność. - Trzeba sprawdzić kamery i to szybko. Aleno, dziękuję za twoją obecność, ale widzę, że nie czujesz się najlepiej. Powinnaś odpocząć, ewentualnie jeżeli będziesz się czuła na siłach, to może pomożesz innym uczniom, którzy mogą być mocno zdezorientowani. Tylko prosiłabym cię o niezdradzanie tego, co się zdarzyło.
Wiedziała, że wszyscy prędzej czy później i tak się dowiedzą, taka sytuacja nie była czymś, co da się trzymać długo w tajemnicy, ale ostatnie czego chciała to paniki i świadomości tego, że nie są oni bezpieczni w szkole, do której może wejść każdy, żeby ot tak porwać sobie profesora.




 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/25 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Pon 06 Lis, 2017 22:43   

// z pokoju.

Przez moment się tylko przysłuchiwał. Tak można powiedzieć – cool. Gdyby nie to, że włosy lekko w nieładzie i niespecjalnie zadowolony wyraz twarzy sprawiały wrażenie, jakby miał po prostu ciężą pobudkę po nieprzespanej nocy po bardzo owocnym wieczorze. Albo (he he, proszę ja was, no naprawę?) przez ostatnie 48 godzin nic innego nie robił tylko pracował.

- NieNoSerioWhiskyNieRuszonaAGłowaJakBaniaPoCałymWeekendzieZBliźniaczkamiWKnajpach GdzieTuSprawiedliwośćILogika… - burczenie pod nosem mężczyzny, nawet jeśli może i trudno zrozumiane z samego tonu wskazywało niezbyt przyjemną pobudkę.

Mimo wszystko starał się słuchać. I nie przeszkadzać chociaż, bo w napuchniętej głowie myśli dopiero z okropnym zardzewiałym zgrzytem dziewiętnastowiecznych maszyn parowych powoli się ruszały.

- Wyślijmy te focie do Starka nie? On się zna na robotach i takich tam, a jak nie to pewnie wszystkich którzy takie rzeczy robią, składają albo od kogo można je kupić. Jak nikt z was nie rozpoznaje, to może on przynajmniej wskaże producenta? - mruknął tylko, szukając po kieszeniach czegoś.

Coś się okazało zwykłym paracetamolem.

- Nie mieliśmy jakiś gości dzisiaj? Ktoś nie wprowadził nietypowego znajomego? – dorzucił, przypominając sobie wiele sytuacji, kiedy na terenie instytutu pojawiały się nie do końca oczekiwane osoby. Było nie było – była tu masa uczniów, często ktoś ich odwiedzał. Z założenia wszyscy byli sprawdzani. Cóż. Teoria i praktyka jednak wielokrotnie mijały z różnych powodów. Mniej lub bardziej istotnych.



.

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Sob 11 Lis, 2017 19:04   

- Zgadzam się z Ororo - powiedziała, opierając się ręką o blat stołu. - Octopus nie jest aż tak głupi by porywać jakiegokolwiek mutanta, poza tym jego interesuje tylko forsa i to co dzięki niej może zyskać. W grę może wchodzić MESS albo - czego wolałabym uniknąć - nowa organizacja, nowa lub taka o której nie mieliśmy pojęcia. I diabli wiedzą, co i komu Trask mógł przekazać ze swoich technologii. Podobno wszystko zostało zniszczone, ale ten facet był geniuszem. Mógł też plany sentineli gdzieś schować i ktoś przypadkiem na nie trafił. Mamy tu maszynę zdolną porwać jednego z najpotężniejszych mutantów na świecie. Powinniśmy uważnie działać od tej chwili. Ryzykujemy nie tylko życie Charlesa, ale też własne bezpieczeństwo oraz tych, którzy znaleźli w tej szkole schronienie. - Tu wzrok Jane powędrował do Aleny i Mirage.

Chwilę później odwróciła się, by przysiąść na brzegu stołu i zauważyła Juliana, który stylem ninja bezgłośnie się pojawił. Poczuła ulgę, ale też po trochu rozbawienie jego rozczochranymi włosami i tym, że coś łyknął, na jej oko przeciwbólowego, bo wyglądał jak na kacu.
- Keller ma rację. Stark może wiedzieć coś o tej technologii, a patrząc po bajzlu wokół statku przybyszów, to pewnie jeszcze tam jest. Swoją drogą, czemu by też naszych kosmitów nie zapytać o tę mróweczkę? Co jeśli to jest coś, co przybyło tu razem z nimi? - zasugerowała.



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1135
Wysłany: Wto 14 Lis, 2017 18:16   

Jeremy McCansy, jeden z pracowników instytutu, zadzwonił do Aleny w dość nieodpowiednim momencie.
– Alenka, mam dla ciebie wiadomość. Ale przedtem chciałbym abyś przekazała pani dyrektor dwie informacje. – usłyszała powolny, stonowany głos starszego nauczyciela języków.

– Wszyscy uczniowie i nauczyciele, którzy zameldowali się w instytucie, a nie zeszli do podziemi, zostali odnalezieni a ich zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Nie mam dostępu do piwnicy, zatem nie mogę nic o tym powiedzieć. Po drugie, przekaż proszę iż pani dyrektor powinna włączyć swój telefon i dbać aby zawsze był naładowany. – kontynuował spokojnie, co niejako udzieliło się dziewczynie.

– A teraz usiądź Alenka. Siedzisz? – zapytał, czekając z dalszą rozmową aż dziewczyna spełni jego prośbę. A przynajmniej powie że siedzi.

Dalej kontynuował już po rosyjsku.
– Do instytutu dotarł dziś rano list. Po zapoznaniu się z jego treścią podjąłem niezbędne środki aby upewnić się iż przedstawia on prawdę. Pragnę wyrazić moje kondolencje i zapewnić cię że słowa profesora Xaviera, iż jesteśmy tutaj rodziną, wcale nie są pustym sloganem. Z niewypowiedzianym smutkiem muszę przekazać ci wiadomość o śmierci twojej matki. – dalsze słowa Jeremiego były ledwo słyszalne, mówił coś o funduszu pomagającego sierotom, które ukończyły naukę w instytucie i jakimś problemie prawnym.

– Przykro mi, ale to nie koniec złych informacji. Twój ojciec przesłał kopię oświadczenia o wydziedziczeniu cię.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Wto 14 Lis, 2017 18:44   

Lena potrząsnęła głową, słysząc słowa o kolegach i koleżankach.
- Nie o to mi chodziło, pani profesor. Nie wierzę, że ktokolwiek, kto mieszka w tym Instytucie, mógłby zrobić coś takiego. Znamy ich przecież długo. Ale czego by nie powiedzieć, w przeciągu ostatnich dwóch dni przez Szkołę zdążyło przewinąć się mnóstwo osób, których nie znamy aż tak dobrze. Z drugiej strony potencjalnych opcji jest tak wiele... Ciężko określić. Zresztą patrząc na obecną technologią, to coś mogło się tu znaleźć na zasadzie małych części, które poskładały się dopiero tu, na miejscu. Ktoś mógł to również przynieść nieświadomie. - nie oskarżała nikogo, po prostu wolała ubezpieczyć się na każdą możliwość.
Zdecydowanie jednak nie wierzyła, że mógłby to zrobić ktokolwiek z mieszkańców Instytutu, stawiała raczej na kogoś obcego.
- Nic mi nie jest, to tylko lekki ból głowy, przejdzie. - machnęła ręką, bagatelizując swój stan. Czego by nie powiedzieć, bywało gorzej. W tym samym momencie zadzwonił jej telefon.
Natychmiast odebrała, słuchając otrzymywanych informacji.
- Oczywiście, już przekazuję. Pani profesor... - tu zwróciła się ponownie do Ororo. - Psor McCansy mówi, że wszyscy, którzy zameldowali się w Instytucie i nie zeszli do podziemi, zostali odnalezieni, a ich zdrowiu i życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. No i mówi też, że powinna pani włączyć telefon i dbać, żeby był naładowany. - przekazała uprzejmie, zaraz potem marszcząc brwi słysząc, że powinna usiąść.
Zamiast to zrobić, zwyczajnie oparła się o ścianę plecami i powiedziała, że siedzi. I zaraz potem tak się stało, gdy po prostu zjechała po ścianie na podłogę, gdy nogi się pod nią ugięły. Dłonią zasłoniła usta, blednąc niczym łysa glaca Xaviera na widok zniszczeń Instytutu. Wyglądała, jakby jej świat po prostu runął w totalne gruzy, co czego by nie powiedzieć, tak się stało.
- Jaki problem prawny? - spytała głucho po rosyjsku także, nie chcąc, żeby ktokolwiek ją zrozumiał. Nie była gotowa, żeby rozmawiać z kimkolwiek. - I chcę pojechać na pogrzeb. - dorzuciła.
W zasadzie była oszołomiona, nie wiedziała, co się wokół niej dzieje. Gdzieś przeszła jej myśl, czy to znaczy, że nie ma już prawa do nazwiska Orlov, ale nie miała sił o to spytać. Przynajmniej była już pełnoletnia, więc nie potrzebowała opiekuna prawnego. Pieniądze też nie miały większego znaczenia, na prywatnym, tajnym koncie miała tego tyle, że była ustawiona na najbliższe 10 albo i 20 lat.
- I jak to mama nie żyje? - spytała w ojczystym języku, z głosem wilgotnym od zbierających się łez. Ten dzień chyba nie mógł być już gorszy.
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/25 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sob 18 Lis, 2017 12:26   

- Orlovna, może jednak idź się połóż jednak. Nie wyglądasz najlepiej – Keller rzucił tylko wzrokiem na nastolatkę, która wcześniej zapewniała, że wszystko w porządku.
Nie wyglądało jednak jakby było.

W tym momencie nie było to najważniejsze.

- Nic, ogarnijmy bajzel w instytucie w takim razie, obejrzyjmy zapisy z kamer ochrony i przekażmy materiały Starkowi do sprawdzenia. Może i ci kosmiczni goście będą potrafili coś dorzucić, a jak nie – to mają w zanadrzu jakieś przydatne sztuczki, które mogą pomóc. Ktoś jeszcze jest w stanie używać Cerebro? Mutacja Xaviera jest wyjątkowo potężna, nawet ktoś kto jest w stanie użyć tylko niewielkiej części potencjału maszyny powinien być w stanie go znaleźć, jeśli tylko nie jest jakoś specjalnie ukrywany...

Zebrał opcje, widząc, że chyba nie ma większego sensu tkwić tutaj nadal. Sam ewentualnie mógł pomóc raczej w niewielkim stopniu – albo przy „porządkach” w instytucie albo przy przeglądaniu zapisów ochrony.
Na tą ostatnią opcję za bardzo nie liczył. Do używania Cerebro potrzebny był potężny, doświadczony telepata, jak Charles, Jean czy prawdopodobnie Frost gdyby żyła. Nie wystarczyły do tego raczej wpół upieczone zdolności, ale być może nie wiedział o kimś, kto byłby w stanie użyć wynalazku profesora nawet nie na pół ale nawet na 1/100 „gwizdka”.



.

 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Sob 18 Lis, 2017 22:41   

Mirage tylko przytaknęła. Strzelała na ślepo i świetnie zdawała sobie z tego sprawę. Pomysł z Doktorem Octopusem poddała po prostu pod dyskusje... Bo to było pierwsze, co jej przyszło do głowy. Nie wspominając o tym, że w głębi duszy wolała walczyć z szalonym naukowcem, niż z oszalałą SI chcącą zabić wszystkich mutantów, czy z jakimiś kosmitami nie wiadomo skąd.

Gdy Storm "odesłała" Lenke do pokoju, Dani zachowała się jak Dani. Stanęła w obronie swojej ekipy.
-Pani Munroe, nie uważam, żeby odesłanie Aleny to dobry pomysł. Ma inne spojrzenie na to wszystko. Dostrzega to, co nam może uciec. Zresztą... Jak teraz wróci, a któryś z uczniów ją zobaczy, będzie miał podstawy pomyśleć, że tu na dole zdarzyło się coś niecodziennego. I połączy to z "drzemką". Plotki i panika gotowa.

Indianka odwróciła się w stronę drzwi... Przez które właśnie ktoś wszedł. Wszedł i zaczął burczeć.
Keller? - zdziwiła się Indianka - Jeszcze tylko jego tu brakowało... - Cóż... Opinia większości Szkoły o Julianie była... Niezbyt przychylna. A sam zainteresowany nie robił zbyt dużo, żeby ją jakoś zmienić.

Gdy Lena zaczęła rozmawiać po rosyjsku, Moonstar uważnie się jej przyjrzała. Gdy ktoś zaczął mówić w jakiś innych językach... No jakoś raczej nigdy nie skończyło się to dla nikogo dobrze. A przynajmniej Dani nie pamiętała, żeby tak się działo. Gdy tylko Rosjanka przestała rozmawiać przez telefon, podeszła do niej i położyła rękę na jej ramieniu.
-Hej... Wszystko w porządku? Coś się stało?




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Nie 19 Lis, 2017 12:39   

Póki co ich dyskusja nie dawała zbyt wielu odpowiedzi, mówiąc szczerze nie zbliżyli się choćby o milimetr, nie tyle do rozwiązania, co chociażby pomysłu na to, w którą stronę spojrzeć. Mimo wszystko przez tę całą burzę mózgów i czasem dość niedorzeczne pomysły Ororo wpadła na jeszcze jeden, który wcześniej kompletnie umknął jej uwadze. I ta myśl ją poraziła. Nie dała jednak tego po sobie poznać, starając się wysłuchać, każdego z obecnych.
- Tę kwestię więc z miejsca odrzucamy, nie ma ona sensu. Rozumiem jednak twoje obawy Aleno i zdaję sobie sprawę z tego, że nasze zabezpieczenia mogą mieć dziury. Ostatnio mieliśmy wielu gości, często nawet niezapowiedzianych, ale za każdym razem staram się ich prześwietlać. Oczywiście będzie dobrze raz jeszcze wszystko sprawdzić dla pewności. - uśmiechnęła się w stronę dziewczyny.
Wątpiła by to był ktoś, kto wszedł na teren Instytutu i wykorzystał ten fakt dla swoich celów, ale sprawdzić nie wypada. Nie mieli zbyt wielu opcji. Do tego będzie trzeba jednak przejrzeć monitoringi z terenu szkoły i wewnątrz budynku, a to trochę im niestety zajmie. Na pewno będą musieli podzielić się na grupy, jeżeli ma to sprawnie pójść.
Potem spojrzała dość ostro na Mirage, która stanęła w obronie Aleny. Rozumiała jej postawę, ale nie zgadzała się z nią. Zanim jednak zdążyła się odezwać, pojawił się Julian.
- Panie Keller, jednak zdecydował się pan obudzić i do nas dołączyć. - posłała mu uśmiech, ale zaraz skupiła się na meritum sprawy - Jane, Julian, wiem o tym. Zaraz po zdarzeniu rozdzieliliśmy się z Hankiem, by przejść szkołę, możliwe też, że on sam poszedł skontaktować się z naszymi kosmicznymi gośćmi. Dodatkowo razem z nimi aktualnie przebywa pan Stark, który pomaga w naprawach statku, więc myślę, że możemy liczyć na jego pomoc tu na miejscu. Sądzę, że i on będzie chciał rozwiązać tę sprawę, szczególnie, że pewnie też oberwał.
Postukała palcem w blat stołu, marszcząc czoło. Chciała właśnie nadmienić kolejną rzecz, która przyszła jej do głowy wcześniej, ale przerwał im telefon, który dostała Alena. Ororo przyglądała się nastolatce, a gdy ta opadła, a mina jej zrzedła, nie trzeba było telepatii ani żadnych innych mocy, by wiedzieć, że coś się stało. Wiedziała już o tym, gdy dziewczyna zaczęła mówić po rosyjsku i domyślała się o co może chodzić. Jeszcze tego brakowało! I nie tyle była rozeźlona sytuacją, a faktem, że obecnie z powodu kryzysu sama wiele zrobić nie mogła. Sprawdziła tylko swój telefon odruchowo, a po chwili odezwała się do Aleny. Po rosyjsku.
- Aleno - powiedziała łagodnie, jak tylko była w stanie. - Idź na górę. Idź do pana Jeremy'ego, porozmawiaj z nim, dobrze? Postaramy ci się pomóc, jak tylko będziemy mogli, nie będziesz w tym sama.
Teraz zdecydowanie Alena nie powinna tu być, nie w tym momencie i nie w chwili jej własnego kryzysu. Nie wątpiła, że McCansy zajmie się sprawą i wesprze Alenę. Instytut miał dobre kontakty z prawnikami i duże wsparcie, jakoś to będzie, choć na pewno nie będzie łatwo. Spojrzała na dziewczynę. Westchnęła, czując się bezsilna. Za dużo tego było, ale w tym momencie Profesor jest najważniejszy, zresztą jeżeli nie myliła się w swoich przypuszczeniach, to w razie fiaska nie pomoże już nikomu. Ani Alenie, ani nikomu innemu.

Postukała nerwowo palcami, czekając aż dziewczyna odejdzie. Wierzyła, że Alena jest silna i choć obecnie Ororo nie mogła jej pomóc bezpośrednio, szkoła i jej pracownicy działali nadal i będą działać. Teraz za to mogła się skupić na innej kwestii.
- Posłuchajcie... jest pewna rzecz, która wydarzyła się jakiś czas temu, a która może mieć z tym wszystkim związek.
Zapewne skupiła na sobie wzrok trójki zebranych, więc postanowiła opowiedzieć im o tajemniczych wizjach, które miały miejsce kilka miesięcy temu, doświadczyło ich dwoje mieszkańców instytutu (bez mocy telekinetycznych, psionicznych ani nic z tych rzeczy), jak również mutanci spoza szkoły oraz osoby cywilne bez mutacji. Potem opowiedziała czym charakteryzowała się ta wizja i jak była mroczna, wręcz apokaliptyczna. Do tego był w niej profesor Xavier, porwany i cierpiący. Gdy skończyła, zapadła cisza. Czekała na opinie, a od siebie jeszcze dodała.
- Profesor o tym wiedział, jednak kazał mi nie zajmować się tą kwestią i sam się na niej skupił. Miał rozwiązać zagadkę, ale możliwe, że zagadka sama po niego przyszła.
Keller miał w jednym rację i sama o tym wspominała. Muszą przejrzeć nagrania i to jak najszybciej. Jeżeli to porwanie miało związek z wizją, mieli naprawdę nie za wiele czasu i trzeba się spiąć.




 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1135
Wysłany: Pią 24 Lis, 2017 19:37   

– Niestety, pogrzeb już się odbył. Teraz proszę abyś się skupiła, jako że jest coś co mnie niepokoi. Twój ojciec, ten sam który oficjalnie się ciebie zrzekł i cię wydziedziczył, chce się z tobą spotkać. Nie zostawił telefonu ani innego sposobu kontaktu, jedynie zaproszenie na spotkanie w Hotel Belnord, przy 87th St – dodał.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Alena Orlovna
[Usunięty]



Wysłany: Pią 24 Lis, 2017 20:22   

Odetchnęła głębiej, potrząsając głową na pytanie Mirage. Czy było w porządku? Nie! Nie miało prawa być w porządku. Nie po tym, co usłyszała. Znaczy. To, że ojciec ją wydziedziczył nie było niczym dziwnym. Spodziewała się tego, ojcu nigdy nic nie dawało się wytłumaczyć. Ale śmierć mamy... to był naprawdę potężny cios.
- Nie jest w porządku, Dani. Ale to coś, z czym muszę poradzić sobie sama. - odpowiedziała, usilnie starając się uspokoić, choć tak naprawdę miała ochotę wyć.
Powoli pozbierała się z podłogi, zbierając się przy okazji do kupy. Zawahała się nieco nad tym, co odpowiedzieć Storm, ale mężczyzna w telefonie znów się odezwał.
- Jak to już się odbył? Dlaczego... zresztą nieważne. - odetchnęła głębiej, w zasadzie przechodząc na angielski, choć z wyraźnie wschodnim, akcentem, co nie zdarzało jej się od naprawdę dawna, odkąd była naprawdę mała i porozumiewała się z otoczeniem ciężką do zrozumienia mieszanką akcentów i słów obydwu języków.
- Hotel Belnord... - powtórzyła cicho nazwę, po czym jakby się zdecydowała. - Przemyślę to, panie profesorze. Nie jestem pewna, czy to na pewno dobry pomysł. - powiedziała dziwnie formalnym głosem. - Dziękuję za wiadomość. - po czym spokojnie zwróciła się do Storm.
- Dziękuję, pani profesor. Ale nie jestem pewna, czy ktokolwiek jest w stanie mi w tym pomóc. I ewentualnie, jeśli bym mogła, to na kilka dni chciałabym pojechać do Los Angeles. Po prostu... potrzebuję porozmawiać z kimś, kto tam mieszka. - nie dokończyła, czemu nie mogła zrobić tego telefonicznie. Po prostu musiała.
Po usłyszeniu odpowiedzi dyrektorki zwyczajnie wyszła z laboratorium, zatrzymując się jednak w drzwiach.
- Jules... - chyba pierwszy raz, odkąd pamiętała, użyła jego imienia. Pierwszy raz, do tego lekko pociągając nosem. - Mama nie żyje. Pogrzeb już był. Ojca w sumie już nie mam. - powiedziała lakonicznie, starając się powstrzymać od płaczu.
Zanim jednak zdążył jej odpowiedzieć, już jej nie było.

z/t -> kuchnia
 
 

Hellion 

Knight in shining willow-green armor



Imię i nazwisko: Julian Keller
Pseudonim: Hellion
Data urodzenia/Wiek: 30.08.1987/25 lat
Zdolności: Telekineza
GXRA 2017
Dołączył: 22 Sty 2015
Posty: 150
Wysłany: Sob 25 Lis, 2017 00:13   

Niektóre nawiązania były w miarę oczywiste w opowieści Ororo. Innych bohaterów wizji zupełnie nie rozpoznawał. Skoro Xavier jednak postanowił się tym zająć na poważnie nie było to zwykłe majaczenie.

- Trzeba namierzyć osoby pokazane w tej wizji? - rzucił, zakładając, że w takim razie kluczem do niej są główne postacie w niej widoczne.
- Może Charles zostawił jakieś notaki. - dorzucił, jednak uznając, że nie jest to aż tak pilne, żeby musieć rzucać się od razu na to.

Zresztą. Bomba zrzucona przez nastolatkę sprawiła, że na chwilę mężczyzna zdębiał.

Nie żeby był szczególnie blisko z rodziną Aleny, prawdę mówiąc- unikał jej generalnie jak się tylko dało, biorąc pod uwagę i jej ojca i to z czego żył.
Było nie było jednak takie coś jak pogrzeb siostry ojca czy też śmierć kogoś krewnego było jednak rzeczą, która jednak powinna dojść do niego wcześniej.

- Co…?

Właściwie – chyba tylko dzięki całkowitemu osłupieniu nastolatka mogła wypaść zanim Keller pomyślał o złapaniu jej i wytrząśnięciu bardziej spójnej informacji.

- Muszę zadzwonić – mruknął, ruszając się. Prawdę mówiąc – i tak nie było więcej do zrobienia dla niego. Prawdopodobnie i tak więcej się dowie konkretów od rodziny niż roztrzęsionej nastolatki. Tak czy siak tutaj raczej skończyli, nie widział specjalnie w czym ewentualnie jeszcze mógłby pomóc.

- Ok. Jak będziecie mnie potrzebowali, będę pewnie w sekretariacie. - Dorzucił, najpierw zamierzając dowiedzieć się kto o tym poinformował szkołę, potem przedzwonić do rodziców i wypytać o pogrzeb i śmierć ciotki (równie nagłą co niespodziewaną).
Przez moment zastanawiał się czy nie złapać Orlovnej, ostatecznie jednak – wzruszył tylko uznając, że pewnie nie byłby to najlepszy pomysł.
Przynajmniej w jego wypadku.

/zt → sekretariat



.

 
 

Mirage

I scare people




Imię i nazwisko: Daniell 'Dani' Moonstar
Pseudonim: Mirage
Data urodzenia/Wiek: 12.08.1996/16 lat
Zdolności: Empatyczne iluzje, więź z zwierzętami
Znaki szczególne: Zawsze ma z sobą wisiorek z kłem wilka
Dołączył: 07 Mar 2015
Posty: 335
Wysłany: Pon 27 Lis, 2017 22:38   

Owszem, ostatnio mieli w Szkole kilku gości... Ale Dani wątpiła, że któryś z nich tutaj się dostał. Po pierwsze, wiedza o miejscu schowania Cerebro. Lub ogólnie o fakcie istnienia takiej maszyneri, czy uwielbieniu Xaviera do siedzenia w tym pokoju.
Po drugie system zabezpieczeń. Już mniejsza z wykryciem intruza. Indianka wątpiła, by ktokolwiek w rozsądnym czasie złamał kody nie tylko do windy, ale też tu, do tego pokoju.
Nie, to nie mógł być ktoś nowy. Za dużo rzeczy wymagało za dużo wiedzy i obserwacji, żeby mógł tego dokonać ktoś, kto jeszcze na siebie nie zwrócił uwagi.

Mirage z spokojem wytrzymała spojrzenie Storm. Kenijka nie była pierwszą, której się postawiła. I na pewno nie ostatnia. Cóż... Uroki bycia upartym - czasem się komuś wejdzie w paradę i "podważy" jego pozycje.
Tylko... Jakoś Dani nigdy tego nie pożałowała. A na pewno nie na tyle, żeby zmienić swoje podejście.

Stark tu jest?- Pomyślała Indianka - Może I dobrze... Przynajmniej młodsza część ekipy będzie zajęta podglądywaniem go i nie będą węszyć? - Opinia o Iron Manie bywała... Różna. Część osób dosłownie za nim szalała, inni uważali, że mógł zrobić więcej dla ludzkości (albo chociaż zachowywać się poważniej). Mirage zaliczała się raczej do tej drugiej grupy.

-Lena... - Szepnęła Dani... Ale bardziej do siebie, niż do dziewczyny. W pierwszym momencie chciała ruszyć za nią. I już prawie ruszyła... Ale nie, zatrzymała się w pół kroku I tylko zacisnęła pięści. Musiała pozwolić koleżance poradzić sobie z jej Demonami. Jakiekolwiek by one nie były.

I już, już miała coś powiedzieć... Gdy poczuła wibracje telefonu. Wyjęła go i przeczytała SMS od Samanthy.
-Chyba to jednak mogą być kosmici...
-Pisała do mnie Sam... Samantha Craven. Trafiła na jakiegoś "morderczego kosmite"... A teraz jest w jakimś Departamencie X... Komórce policji do zwalczania mutantów. - Powiedziała, podnosząc wzrok na zgromadzonych




Fear hits you like an icepick to the base of the skull.


Strój na Galę Golden XR Awards

 
 

Gambit 



Imię i nazwisko: Remy LeBeau
Pseudonim: Gambit
Data urodzenia/Wiek: 28
Zdolności: Ładowanie materii nieożywionej energią kinetyczną.
Znaki szczególne: Krwistoczerwone oczy oraz blizna pod lewym okiem.
GXRA 2017
Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 321
Wysłany: Czw 30 Lis, 2017 11:06   

//z t. Miejsce Lądowania Milano, razem z X23

Od strony schodów dało się słyszeć kilka jęków i jakieś przekleństwo, a także powolne, powłóczyste kroki. Ton i barwa głosu wskazywały, że to raczej mężczyzna był poszkodowany. Dało się to też szybko zweryfikować, kiedy drzwi laboratorium rozwarły się i do środka weszła dwójka osób. Jedna, niższa i drobniejsza, czarnowłosa dziewczyna i wysoki mężczyzna, trzymający się za bok tak, jakby coś go tam niedawno walnęło.

- Chere... Wiesz coś o leczeniu, prawda? - kaszlnął zamykając oczy. Wolał nie wiedzieć, czy to już ten etapy, gdy krew wylatuje mu z ust. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Nie wiedział do końca co i gdzie może tutaj być. Nie bywał w tym miejscu za często, o ile w ogóle. Podejrzewał, że Laura bywała tu jeszcze rzadziej, a może i jest tu pierwszy raz. Tak czy inaczej potrzebował czegoś przynajmniej na uśmierzenie bólu. Świetliki Groota i jego magia uspokoiły wszystkich, a ból nawet dzięki zdrowotnemu wpływowi drzewca nieco ustał, ale teraz wszystko nawróciło, przez co ciężko było mu nawet samemu ustać na nogach.

Pomieszczenie było sterylne, co dawało nadzieję, że Bestia ma wszystko czego im teraz trzeba. Oby to było również w dość łatwym do znalezienia miejscu, inaczej będzie mało ciekawie. Tak czy inaczej Gambit przysiadł na blacie jednego ze stołów i wziął głęboki wdech. Dopiero teraz dostrzegł gromadkę wpatrującą się w monitory, jednak tego, co na nich było nie do końca był pewien, a zgadywać nie chciał. Wzrok miał jeszcze nieco zamglony, ale te...robale? Chyba tak. Wydawały mu się dziwnie znajome.

- Uśmiechnij się, mała - kaszlnął ponownie, zwracając się do Laury - Gambit nie ma Ci nic za złe. Ba, chętnie to powtórzy!

Zaśmiał się, mając na myśli to, jak X23 wylądowała na nim rzucona przez Draxa. Śmiech nie trwał długo, zaraz Biały Diabeł musiał złapać więcej powietrza, które uciekło z niego w trakcie tego krótkiego aktu wesołości. Wciąż zapominał jak bardzo osłabiony jest i co się z nim jeszcze niedawno działo. Klub Piekło... Co tam się ze mną stało? Przemknęło mu przez myśl, a jego twarz spoważniała gdy się zamyślił.

Gdy otworzył oczy jego wzrok skoncentrował się na Storm. Wydać się mogło, że rozpromienił się i nawet wyprostował, na widok starej znajomej.

- Ororo, dobrze Cię widzieć. Co Wy tu robicie, u Hanka? Co TO jest? - palcami wskazał na obrazy migoczące na ekranach.
 
 

X-23 




Imię i nazwisko: Laura Kinney
Pseudonim: X-23
Data urodzenia/Wiek: 29.07.1992/21 lat
Zdolności: Healing factor, nadludzko wrażliwe zmysły, nadludzka zwinność, adamantowe pazury (po 2 w dłoniach, po 1 w stopach)
Znaki szczególne: zielone oczy i ponura mina
Urazy: Wiele mentalnych.
GXRA 2017
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 288
Wysłany: Sob 02 Gru, 2017 21:06   

Przez całą drogę Laura szła w milczeniu, dostosowując swoje tempo do Gambita. Miała nadzieję, że to naprawdę nic poważnego. Obecność w laboratorium Mirage, Jane i Storm wyczuła jak tylko zbliżyli się tam, ale uznała, że to nawet lepiej. Któraś z nich na pewno lepiej sobie poradzi z ewentualnymi mocniejszymi obrażeniami mężczyzny. Miała jednak nadzieję, że to tylko powierzchowne obrażenia. Naprawdę nie chciała nikomu zrobić krzywdy, a zwłaszcza jemu.
- Potrafię opatrywać rany. - odpowiedziała krótko. Jeśli natomiast chodziło o środki przeciwbólowe, to znalezienie odpowiednich na węch nie nastręczało najmniejszych problemów dla dziewczyny.
Po krótkim namyśle usadziła Gambita na krześle i zabrała się za poszukiwanie środków opatrunkowych. Uznała jednak, że była winna wyjaśnienia Storm, jako dyrektorce, więc nie przerywając poszukiwań znów się odezwała.
- Gambit jest ranny. To... to moja wina. - przyznała się, bo co tu było do ukrywania. Zatajenie prawdy nie zmieni przeszłości, zresztą prędzej czy później i tak się dowiedzą. A tak przynajmniej może któraś z kobiet jej pomoże.
Na policzkach Laury pojawił się delikatny rumieniec, kiedy Remy wspomniał o powtórce. Niespecjalnie wiedziała, co chciał powtórzyć, bo ona sama najchętniej jeszcze posiedziałaby tam u góry obserwując te świecące rzeczy, które wytworzył Groot.
Dopiero kiedy Gambit wskazał na monitor spojrzała na ekran, marszcząc lekko brwi. Stwór był dosyć dziwny i pokraczny, przypominał wielkiego robala. Co to właściwie było? Nie zamierzała jednak powtarzać pytania po Gambicie, liczyła jednak, że czegoś się dowie. Zwłaszcza, jak zlikwidować to stworzenie, gdyby było jakimś zagrożenie. Z apteczką w ręku wróciła do Remy'ego.



[...]bo laska z długimi metalowymi szponami to jeszcze DZIECKO. Takiego ch*ja, to nie dziecko tylko maszynka do mięsa. ~ Rocket

 
 

Jane 

#TeamIronAmerica




Imię i nazwisko: Jane Weller
Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 25 lat
Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza
GXRA 2017
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 9580
Wysłany: Nie 03 Gru, 2017 20:55   

- Co jeśli te wizje to była zapowiedź tego, co się dzisiaj tutaj wydarzyło? - zapytała Jane, wpatrując się w robota na ekranie. - Albo sztuczka jakiegoś telepaty.
Usiadła na obrotowym krześle Hanka, przewijając nagrany materiał i próbując zrobić jakieś wyraźniejsze zbliżenia, w końcu zatrzymała obraz na robocie.
Komunikat Mirage także nie ułatwił sprawy, co więcej zagmatwał ją jeszcze bardziej.
- A ona nie powinna być tutaj, a nie włóczyć się nie wiadomo gdzie? - Zerknęła na Storm. - Dani, odpisz jej, że ma się stamtąd wynosić. Wystarczająco mamy problemów z jedną porwaną osobą, nie jest nam potrzebna kolejna.
Dalszy wywód przerwało jej wejście Gambita opartego na Laurze. Jane przechyliła głowę, by stwierdzić, czy Pan Lubię Być Dowcipny Kiedy Zaraz Mam Oberwać przypadkiem nie przecieka. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby Laura zrobiła mu kilka otworów wentylacyjnych.
- To jest coś co porwało Charlesa - odpowiedziała. - Próbował się bronić i dlatego cała szkoła została ścięta i to dosłownie z nóg. - Przyjrzała się podejrzliwie Gambitowi. - Remy, widziałeś już to?



See the world in a grain of sand

Łapacz snów od Profesora
Sukienka na galę

 
 
 

Gambit 



Imię i nazwisko: Remy LeBeau
Pseudonim: Gambit
Data urodzenia/Wiek: 28
Zdolności: Ładowanie materii nieożywionej energią kinetyczną.
Znaki szczególne: Krwistoczerwone oczy oraz blizna pod lewym okiem.
GXRA 2017
Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 321
Wysłany: Pon 04 Gru, 2017 17:16   

Laura i jej wieczne problemy egzystencjalno-moralno-dydaktyczno-interakcyjno-behawioralne - parsknął w myślach Remy. Ta mała nie musi walczyć, wystarczy, że zacznie opowiadać wszystkim niedobrym kolesiom jak to się stało, że przyszła na świat i jak jej z tym źle. Oj dużo jeszcze przed nim pracy, którą to będzie musiał poświęcić na zmianę jej nastawienia. Być może wcale się to nie uda, być może efekt będzie mierny, a nagroda rzadna. Ale jak to mówią: Życie.

Słowa Jane nie od razu do niego dotarły. Oho, Pani moje imię wymawia się inaczej niż Jean i nie mam chłopaka imieniem Scott!!!!! najwyraźniej miała niezłą zagwozdkę z tym... czymś, co widniało na ekranach. Cóż, miło jest wiedzieć więcej niż inni, nawet jeśli to co się wie i tak niewiele może pomóc. Ale już od dawna nie pracował solo, musiał przyzwyczaić się do pracy zespołowej, więc rozcierając kark przekrzywił głowę analizując dokładnie istoty przedstawione na monitorze i odezwał się wreszcie:

- Te paskudy? - zapytał powoli, upewniając się. Widząc jednak poważne miny pozostałych wywrócił tylko oczami - Oh tak, nic Gambitowi nie jest, dzięki że pytacie. Bukiet wsadźcie do wazonu, czekoladki do lodówki. - Syknął, gdy jego kości otarły się o siebie podczas prostowania pleców.

- Coś podobnego było w Piekle - powiedział poważniej, ale szybko uświadomił sobie, że to może nie zostać odebrane tak jak powinno - To znaczy w tym klubie, kasynie. Grywają tam "ciekawe osoby" - przy ostatnich słowach uniósł dłonie do góry i poruszył palcami tworząc w powietrzu znak cudzysłów. - Zaprosili, a Gambit dawno nie miał okazji zagrać w pokera z prawdziwego zdarzenia, skusili. - widząc zniecierpliwione spojrzenia opuścił dłonie na kolana i dodał - To coś wylęgło się z jaja, które miało być nagrodą, a zaraz potem rozwaliło wszystkich na sali. Poza Gambitem ocalała jeszcze jakaś... Panna S.? Jakoś tak, ona wydawała się im służyć lub przynajmniej pomagać. Ciężko określić. Tak czy inaczej to wredne gówno rozwaliło mózgi kilkunastu potężnym drabom ot tak - pstryknął palcami - Zupełnie bez wysiłku. A potem...

Urwał, bo zdał sobie sprawę z tego, że nie pamięta, co się stało dalej. Po tym wszystkim obudził się przed Instytutem, obolały i ledwie żywy. Nie miał pojęcia co się stało, ale wiedział, że przyjemnie go tam nie potraktowano. Liczył jedynie na to, że nie skrzywdzono go w żaden poważniejszy sposób, trudniejszy do wykrycia niż fizyczna rana.

Rozejrzał się po zebranych czując, że te nowiny mogą zmienić ich nastawienie i spojrzenie na tą sprawę. To było jedynie przeczucie, ale na tyle silne, że graniczące z pewnością. Nic już jednak nie dodawał, siedział tylko i czekał, aż przybędzie pomoc, która go opatrzy. Jak to cholerstwo bolało!
 
 

Storm 

The Goddess of Weather




Imię i nazwisko: Ororo Munroe
Pseudonim: Storm
Data urodzenia/Wiek: 14.02.1975 / 38 lat
Zdolności: Atmokineza, lewitacja i widzenie oraz swoiste panowanie nad energią (dzięki atmokinezie). Ponadprzeciętna siła. Odporność na zdolności telepatów.
Znaki szczególne: Białe włosy sięgające ramion
GXRA 2015
Dołączyła: 20 Lip 2007
Posty: 4059
Wysłany: Pon 04 Gru, 2017 17:33   

Jak miała pomóc wszystkim? Profesor pewnie powiedziałby, że nie da się, ale to nie oznacza, że nie wolno próbować. Storm chciała pomóc Alenie, chciała też ruszyć sprawę i wytropić porywacza Charelsa, niestety opcje miała ograniczona i zdecydowanie zbyt mało ludzi do działać. A ci co rusz się wykruszali. W ślad za Orlovną ruszył i Helion, który najwyraźniej, pomimo pokazowej pogardy wobec kuzynki, nie mógł być obojętny wobec rodzinnej tragedii. Rodzina to jednak rodzina. Tutaj nie potrzeba zbyt wielu słów, liczą się raczej czyny.
Co do wizji, część z nich łatwo rozpoznać, reszta może być trudniejsza do rozszyfrowania, a nawet jak będą wiedzieli, to co zrobią? Profesor wiedział doskonale, co go czeka, a i tak został porwany. Ororo postukała palcem w blat biurka.
- Poszukam notatek. Po kolei wszystko. - uniosła dłoń, dla uspokojenia. - Możliwe że tak, że wizja się spełnia, albo mamy do czynienia z bardzo przebiegłym sztukmistrzem, który sobie z nas kpi.
Spojrzała na Jane, potem na Mirage. Zostały więc na razie same. Zdecydowanie brakowało im teraz ludzi, ale miała nadzieje, że Hank radzi sobie lepiej. Na spokój jednak nie mogła liczyć, bo zaraz Mirage wypaliła ze swoją nowiną.
- Sam? Co ona tam? - westchnęła, stwierdzając, że to ją chyba przerasta. - Jane ma rację, niech wraca do Instytutu jak najszybciej, potem się z nią rozmówię, poza tym potrzebujemy tu wszystkich.
Oby tylko nie wplątała się w kłopoty, bo Storm nie miałaby kogo posłać na ratunek, a nie zamierzała tracić kolejnego członka rodziny. Za dużo się działo, a najwyraźniej spora część mieszkańców działała jeszcze poza szkołą i nie było wiadomo, co robią. Do tego kosmici? Znowu? Nie widziała, co o tym myśleć.
Rzecz jasna jak to w kryzysie bywa, nagle zwala się wszystko naraz. I tak wparował Gambit oraz Laura. Mogłaby się ucieszyć na ich widok, gdyby nie okoliczności i wyraźnie niezbyt dobry stan mężczyzny.
- Co wyście zrobili? Lauro? Gambit, w porządku? To chyba nie jest nic poważnego, skoro jeszcze stoisz, a nie zostałeś poszatkowany - nie miała nastroju na żarty, ale włączył jej się czarny humor. - Lauro zajmij się nim, czekaj, pomogę ci.
Ororo miała spore doświadczenie w udzielaniu pierwszej pomocy, nie raz i nie dwa łatała mieszkańców instytutu czy też x-menów jak wracali ze swoich misji, które często kończyły się wieloma bolesnymi ranami.
- Mimo wszystko dobrze cię widzieć, mamy tu sytuację kryzysową. Nie wiem czy byłeś w Instytucie, ale doszło właśnie do porwania profesora, jakiś silny telepatyczny impuls pozbawił nasz wszystkich przytomności, właśnie staramy się rozeznać w sytuacji, znaleźć przyczyną, sprawcę porwania i rzecz jasna znaleźć profesora.
Pokrótce wyjaśniła, dodając jeszcze kwestię związaną z wizją, o czym pewnie owa dwójka nie wiedziała, jak zresztą mało kto. teraz jednak musieli działać i trzymanie tajemnicy w niczym nie pomoże, nie teraz, gdy tak bardzo źle się stało, a pomoc będzie potrzebna.
- Jeżeli wiesz cokolwiek to powiedz, my nigdy nie widziałyśmy takiego robota i właśnie miałyśmy iść przejrzeć nagrania, żeby zbadać, jak się tu dostał i gdzie poszedł.
Wyprostowała się i położyła dłoń na ramieniu Remy'ego. Była poważna i to bardzo, mężczyzna nie mógł mieć wątpliwości, że sytuacja w Instytucie była naprawdę kiepska. Zresztą jak się okazało Gambit rzeczywiście rozpoznawał robota na ekranie, co więcej miał z nim styczność nie tak dawno temu. Co tu się u licha jasnego dzieje?! Storm nie ukrywała zdziwienia i coraz większej dezorientacji.
- To jakaś grubsza sprawa, ale widzę, że wyszedłeś z tego starcia. Dowiedziałeś się czegoś konkretnego? Ktoś coś powiedział, coś zdradził? Czy to coś się zdradziło? Spojrzała na Jane.
- Trzeba przejrzeć ten monitoring i to jak najszybciej, ta cała sprawa wygląda coraz gorzej. To coś więcej niż atak na Instytut, tu nawet nie chodziło o nas. Jeżeli ta wizja jest choć w części prawdziwa, zagrożeni są wszyscy.
Czyżby miało ich czekać kolejne ratowanie świata i ludzkości? Który to już raz? Storm była zdeterminowana, w końcu po coś tu mieli działać.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden
Portal dla graczy gier via www The Avengers Hogwart Dream Black Butler Spectrofobia Wishtown Virus Pokemon Crystal
Riverdale Dragon Ball Another Universe Mortis Eclipse Bleach OtherWorld

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018