{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Sanctum Sanctorum
Autor Wiadomość

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Czw 16 Lut, 2017 22:54   Sanctum Sanctorum



Sanctum Sanctorum, miejsce zamieszkania, dom, praca i jedno z najważniejszych miejsc na całym świecie dla Doktora Strange. Budynek, który, gdyby mu się dokładnie przyjrzeć, nie specjalnie pasuje do okolicy. Jednak z jakiegoś powodu niewiele osób zdaje się go zauważać, przyglądać się mu. Za to zupełnie niewielu zdaje sobie sprawę z tego, jak ważny jest ten budynek, a prawie nikt, co znajduje się w środku.

Główna siedziba Strange'a jest nie tylko kamienicą. Budynek położony jest na skrzyżowaniu linii lei, w miejscu, gdzie magia jest skumulowana i silna. Ten dwupiętrowy dom skrywa wiele tajemnic, jedną z bardziej oczywistych, gdy już się wejdzie do niego, jest to, że jest większy, niż wydawałoby się patrząc z zewnątrz. Na parterze, poza foyer, znajduje się również biblioteka, kuchnia wraz z jadalnią oraz salon. Na pierwszym piętrze znajduje się gabinet doktora, jego sypialnia, sypialnia Wonga oraz wiele pokoi gościnnych. Drugie piętro skrywa prawdziwe Sanctum Sanctorum, razem z salą medytacji, mistyczną biblioteką oraz miejscem, w którym przechowywane są potężniejsze artefakty. Tutaj również umiejscowione jest Okno Śiwatów - okrągłe, wielkie okno, będące jednocześnie Pieczęcią Vishanti. Jedną z trzech pieczęci chroniących świat przed zagładą, a jednocześnie chroniących samo Sanctum Sanctorum przed wpływem z zewnątrz.






Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Czw 16 Lut, 2017 23:18   

Doktor Strange siedział w swojej pracowni i czytał. Przyglądał się również staremu, drewnianemu globusowi. który w środku skrywał Kulę Agamotto, potężny artefakt, pozwalający odnaleźć istoty pozaziemskie, pochodzące z innych wymiarów i światów. Do tej pory panowała na Ziemi względna równowaga. Ostatnimi czasy pojawiło się jednak tutaj stanowczo zbyt wiele istot, które nie powinny się tu znajdować.

Loki, Thor, Sif, przybysze z kosmosu, a wśród nich, co zabawne, jeden ziemianin, a do tego potężne istoty, które chciały ten świat zniszczyć. Lub uratować. Nie pozostawały jednak obojętne na bieg historii.

Doktor rozważał, zastanawiał się, z kim porozmawiać najpierw. Na tą chwilę odrzucił Thora i Lady Sif. Gdyby Loki zaczął coś kombinować, posiadanie tej dwójki na miejscu powinno pozwolić go opanować. Postanowił odnaleźć pozostałych przybyszów. Okazało się, że znajdują się poza Nowym Jorkiem, ale w niedużej odległości. Może warto z nimi porozmawiać? Dowiedzieć się, czemu tu są i po co przyjechali...

Jak to powiedział filozof, "nie ma czasu nad teraźniejszość", po czym wsunął na palec pierścień, wykonał kilka kolistych ruchów ręką, a przed nim otworzył się błyszczący na złoto portal. Strange ruszył przed siebie.

//zt. park w Instytucie Xaviera



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Pią 07 Kwi, 2017 22:23   

//zt. Park w instytucie Xaviera

Strange pojawił się na swoim piętrze jak zwykle, nie używając drzwi. Wong nie wchodził do pracowni Doktora, więc tutaj miał spokój. Trochę wtopa w sumie z tym statkiem. Z drugiej strony, spodziewał się po tym miejscu nieco więcej, a tym bardziej po tych ufoludkach znacznie więcej. A tu... zakochana parka, która udaje, że się nawet nie lubią, duże, bardzo duże i silne dziecko, dodałby jeszcze, że niedorozwinięte dziecko, ale to mogłoby być za dużo powiedziane i do tego drzewo. Skoro jednak Stark postanowił im pomóc, nie było sensu się wtrącać. Poradzą sobie.

Strange sięgnął po jedną z ksiąg, której jeszcze nie czytał i zatopił się w lekturze. W pewnym momencie naszła go myśl, jak skontaktować się ze Starkiem, ale to może jutro. Musiał się przygotować.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1246
Wysłany: Pią 21 Kwi, 2017 21:05   

Gdy doktor uznał już iż ciało potrzebuje odpoczynku i przeszedł do czytania w formie astralnej stało się coś, czego się nie spodziewał. Najpierw poczuł iż jego globus, artefakt zdolny wykryć istoty spoza Ziemi, uruchamia alarm. Co samo w sobie było niezwykłe, jako że nie posiadał on takich możliwości. W następnej chwili Stephen stanął naprzeciwko samego siebie. Przy czym ten drugi był w stanie krytycznym. Liczne rany, które zdolnemu chirurgowi już na pierwszy rzuto oka kojarzyły się z torturami, nadal krwawiły.

Oboje znajdowali się w lustrzanym wymiarze, co także było dość niepokojące. Niemniej wszystkie zmysły wskazywały iż doktor ma okazję porozmawiać ze starszym sobą. "Jaki wyjdzie z tego paradoks?" zdążyło mu przemknąć przez myśl zanim ranny doktor rzucił zaklęcie. Umysł współczesnego czarnoksiężnika zalały wizje. Chaotyczne obrazy, zarówno nie mające jeszcze najmniejszego znaczenia jak i od tej chwili będące kluczowe dla przyszłości świata, przelewały się przez jego teraźniejszość, skutecznie uniemożliwiając mu jakąkolwiek reakcję.


Widział cierpienie. Ból, który zadawano dla przyjemności, także jemu. Bezlitosnej, okrutnej przyjemności patrzenia na agonię. Widział setki, jeśli nie tysiące, śmierci zwykłych ludzi. Ktoś... Nie, nawet jeśli skryta w przyszłości istota, odpowiedzialna za takie cierpienie, była człowiekiem to nie zasługuje na ten tytuł. To było COŚ. Coś skryte się w cieniu, co nagle wychynęło na światło dzienne, zaskakując nawet doktora Dziwago..

Widział starca w kajdanach, niezdolnego do rozerwania ich, choć powinien zrobić to z łatwością. Jednak nawet on został złamany w przyszłości, przed którą Stephen ostrzegał sam siebie, ryzykując niewyobrażalną katastrofą. Nawet Magneto, pan żelaza, ugiął się pod naporem Mistrza, który już nadszedł.

Widział magazyny pełne ludzi w pajęczych kokonach, trzymanych niczym zabawki na półkach. Poukładani, ponumerowani. W bezradnym przerażeniu obserwujący mechaniczne ramię, którym COŚ, bo na pewno nie człowiek, wyjmuje sobie kolejną zabawkę do dręczenia.

Widział wojnę atomową. Blask śmierci, obejmujący miliony niewinnych aby tylko dać szansę miliardom. Nieskutecznie.

Widział armię tego CZEGOŚ, ludzi dobrowolnie wykonujących rozkazy swojego nowego mistrza. Widział ich strach, widział ich nadzieję: przeżyć jeszcze dzień. Nawet oni nie liczyli na długie życie. Służyli ze strachu o swoje rodziny, ze strachu przed tym, co zrobi im ich nowy mistrz.

Widział człowieka, który pokonał śmierć aby powrócić do swoich podopiecznych. Był przebity dziesiątkami igieł i sztucznych żył, które utrzymywały go w pionie. Profesor X nie był w stanie powstrzymać nadchodzącego mistrza. Nawet jego umysł został strzaskany w nadchodzącej wojnie.

Widział rozlewającą się falę nienawiści, pochłaniającą serca i umysły, przekształcającą ludzi na wzór nadchodzącego władcy. Widział jak zatruwa on świat samą swoją obecnością, jak, kawałek po kawałku, okalecza miłość i przyjaźń, nie dając nikomu najmniejszych podstaw aby podejrzewać jego istnienie.

Widział Scarlet Witch, z głową przybitą do ściany. Żyła jeszcze, ale mogła czuć już tylko ból. Nie była w stanie zwyciężyć nadchodzącego mistrza.

Widział siebie samego, jak ostrzega młodszego siebie przed nadciągającym mistrzem.Mimo to nie był w stanie przygotować się na nadejście mistrza i poległ, trafił do niewoli.

W tym krótkim momencie teraźniejszość zetknęła się z przyszłością. Dzięki temu Mistrz spojrzał na przeszłość. Wiedział już wszystko.

– Oko pogrążyło nas w tym właśnie momencie. – wymamrotał starszy doktor, krwawiąc z dziur, które miał zamiast oczu. Mroczny cień, echo Mistrza, pojawiło się w lustrzanym wymiarze, roztrzaskując jego fragmenty. Stephen z przyszłości zdołał rzucić ostatnie w swoim życiu zaklęcie.

Uwiązał się na wieczną walkę z fragmentem Mistrza, osłabiając go. Prawdopodobnie.

Doktor zerwał się, już w świecie rzeczywistym i w swoim własnym ciele. To, co właśnie przeżył, nie było wróżbą. To było jedno z najbardziej ryzykownych zastosowań jego mocy, jakie mógł wymyślić. Ale skoro zdecydował się na coś takiego... Ten potwór, ten Mistrz musi być niesamowitym zagrożeniem. Jeśli te wizje są prawdziwe...



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Sro 16 Sie, 2017 14:59   

Stephen potrzebował czasu, żeby dojść do siebie. Na jego własne nieszczęście fotograficzna pamięć powodowała, że każdy moment tej wizji miał przed oczyma. Jeśli "mistrz" był tak potężny, jak się wydawało, trzeba było przekazać tą informację dalej.

Ponownie użył globusu, tym razem jednak świadomie, wyszukując konkretnych osób. Gdy tylko znalazł pierwszą, przeteleportował się do niej.

//zt. Stark Tower / Mieszkanie Bannera



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Sob 02 Wrz, 2017 21:18   

// Stark Tower - Mieszkanie Bannera

Strange ją zaskoczył i tylko dzięki temu zdołał ją przeciągnąć przez portal. Inaczej by się zaparła i prędzej by sobie ramię wyrwał niż ją ruszył z miejsca. W końcu pochodziła z Asgardu i była wytrenowaną wojowniczką.

- Oszalałeś? - zwróciła się do Stephena, kiedy portal się zamknął. - Widziałeś, że stawał się spokojniejszy. Co, na Odyna, sobie myślałeś, zostawiając go tam samego?!

Sif była wkurzona zachowaniem czarodzieja i gdyby ten posiadał różdżkę, to by mu ją wsadziła w wiadome miejsce. Zdawała sobie doskonale sprawę z tego z jakim ryzykiem wiąże się dzielenie tej samej przestrzeni z Bannerem. Wątpiła by ją chciał zaatakować, a wiedziała, że zachowanie spokoju może pomóc uspokoić Hulka i pozwolić Bruce'owi na powrót.

- Otwórz z powrotem ten portal - zażądała stanowczo, ledwie zauważając, że lustrzane odbicia są inne niż przed chwilą, ale nie interesowało ją miejsce w jakim się obecnie znajdowali, a to z którego została zabrana.




 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Pią 08 Wrz, 2017 20:45   

Strange uśmiechnął się do Asgardki.

- Z czego mi wiadomo, napady pana Bannera potrafią zająć nieco czasu. Być może Pani oraz jej brat jesteście w stanie wytrzymać uderzenie zielonego kolosa, ale ja, proszę wybaczyć, mam jedynie szansę na unik. Przy słabym szczęściu, skończę na OIOMie, a przy dużym, 2 metry pod ziemią, a moi przyjaciele będą zmuszeni szukać nowego Najwyższego Czarnoksiężnika. Tej przykrości nie chciałbym im sprawić.

Co nie zmienia jednak faktu, że wyciągnął dłoń i po chwili portal stał otworem. Sam z resztą przez niego przeszedł. Portal prowadził jednak do prawdziwego świata.

- Zapraszam na kawę i poważniejszą rozmowę. Pan Banner, gdy się uspokoi, dołączy do nas. Zadbam o to, proszę się nie martwić. W lustrzanym wymiarze jest nieszkodliwy, nic nie zniszczy, a co najważniejsze, nie jest w stanie zranić nikogo. Podejrzewam, że uspokoi się dość szybko. Naprawdę, walka z panem Bannerem to nie jest to, na co miałbym w tej chwili ochotę, zwłaszcza, jeśli istnieje lepsze wyjście.

Gdy tylko znalazł się po drugiej stronie przejścia, krzyknął jeszcze

- Wong, bądź tak miły i przygotuj herbatę, jakieś ciasteczka i owoce. Mamy iście królewskiego gościa!



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Sob 09 Wrz, 2017 19:55   

Nie podobało jej się to ani trochę. Obejrzała się w stronę, z której przyszli, martwiąc się o Bruce'a, ale podążyła za Strange'em do - jak przypuszczała - jego siedziby. Skrzywiła się, kiedy usłyszała jak ją nazwał. Nie należała do królewskiej rodziny, była wojowniczką.

- Lubi pan być dramatyczny - stwierdziła, powracając do oficjalnej formy zwracania się do mężczyzny. - Chociaż wiem, że jest to niemożliwe, to jednak mogłabym zapytać, czy nie jest pan czasem spokrewniony z Kolekcjonerem. Obaj lubicie się popisywać przed innymi.

Rozglądała się wokół, zauważając kilka przedmiotów wystawionych w szklanych gablotkach. Na szczęście nie było to nic żywego jak w siedzibie Tivana.

- Ta wizja - zaczęła, przerywając na moment, by przypomnieć sobie szczegóły - wyglądała jak coś, co ktoś już próbował raz powstrzymać i poniósł porażkę, więc próbuje kolejny raz. O ile jest ona wiarygodna i nikt nie próbuje zrobić z pana wariata, doktorze Strange.




 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Czw 14 Wrz, 2017 19:32   

Strange poczekał, aż nieco zbyt poważnie, ale dość pociesznie wyglądający Wong przyniósł tacę z jedzeniem i kilkoma napojami do wyboru.

- Strange, masz szczęście, że mamy gościa, inaczej zupełnie inaczej byśmy rozmawiali o podawaniu jedzenia. - Wong spojrzał na kobietę i dodał - Ale nawet ja czasami robię wyjątki.

Strange uśmiechnął się nieco zakłopotany. Wong miał ogromny talent do psucia wizerunku.

- Dziękuję Ci Beyonce, cóż zrobiłbym bez ciebie?! - Zadał retoryczne pytanie, po czym wrócił do Lady Sif.

- Przepraszam, ale Kolekcjoner? To nie jest żaden ze znanych mi demonów, a z czego wiem, moi rodzice byli w 100% ludźmi. Co się zaś tyczy wizji - mam wrażenie, że miała ona pokazać mi ogrom możliwych zniszczeń. Znając siebie, jeśli oczywiście to pierwsza iteracja w tej linii czasu, w pierwszej kolejności utrzymywałem wszystko w tajemnicy i uznałem, że poradzę sobie sam z zagrożeniem. Podejrzewam również, że podobnie myślały pozostałe grupy na tym świecie, w tym i Avengers oraz mutanci. Skoro alternatywna wersja mnie z przyszłości pokazała mi te wizje, zakładam, że taka taktyka była błędna i dlatego postanowiłem skontaktować się z Wami. A mając możliwość kontaktu bezpośrednio z Avengers oraz z przedstawicielką dumnego rodu Asgardczyków, skorzystałem z tej opcji. Może w Waszych opowieściach wiadomo coś o tym "Mistrzu", może jesteście w stanie pomóc wiedzą i doświadczeniem. Od Avengers oczekuję współpracy zarówno ze mną, jak i z X-Men, z którymi będę się kontaktował... niedługo.

Wziął dzbanek z herbata i nalał filiżankę Sif oraz sobie. Sif bardzo dobrze widziała, jak zniszczone i dosłownie przeorane bliznami dłonie miał Strange. Była również pewna, że ręce Doktora nalewającego herbatę drżały. Do wyboru natomiast była jeszcze woda, kufel (co zaskakujące) zimnego piwa oraz nieotwarta butelka wina. Do zjedzenia natomiast... ciasteczka owsiane i owoce.

- Chyba, że masz ochotę towarzyszyć mi w podróży do X-Menów?

Strange podniósł dłonie, zupełnie jak podczas tworzenia portali... tym razem jednak portal miał co najwyżej 20 centymetrów średnicy.

- O! Widzę, że pan Banner powoli wraca do siebie! Dajmy mu jeszcze parę minut i możemy zaprosić go nas.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Sob 16 Wrz, 2017 16:30   

Sif postarała się nie okazać rozbawienia wymianą zdań pomiędzy Doktorem a Wongiem. Zdecydowanie byli dobrymi przyjaciółmi, że tak sobie przyjacielsko dokuczali. Posłała za to temu ostatniemu uśmiech.

- Taneleer Tivan - odpowiedziała, biorąc filiżankę z herbatą, której aromat kusił ją bardziej od innych oferowanych napojów. Piwo także kusiło, ale zważywszy na obecną sytuację, to wolała mieć całkowicie trzeźwy umysł. - Kolekcjonuje wiele rzeczy, bardzo niespotykanych. Wnoszę po twoim pytaniu, że tutaj jest nieznany. Z całą pewnością nie jest też demonem, raczej - jak to nazywacie - antyczną postacią. - Napiła się nieco herbaty i sięgnęła po najmniej podejrzanie wyglądające ciastko. - Nigdy nie słyszałam o tym Mistrzu, lecz jako wojowniczka spędzam czas na polach bitew i na placach treningowych, nie w bibliotekach, lecz z pewnością Heimdall będzie mógł przekazać twoją prośbę o przeszukanie naszej biblioteki do archiwistów.

Odstawiła do połowy pustą filiżankę i spojrzała na Stephena, zastanawiając się, czy pomimo wszystko powinna jednak mu zaufać. Nie bardzo podobało jej się jego "oczekiwanie" współpracy, które bardziej brzmiało jak jakiś nakaz niż prośba. Ale Sif nie była częścią Avengers, była tu gościem i to gościem z własną misją. Owszem, mogła przekazać prośbę wyżej, do Asgardu, ale jej zadaniem było odnalezienie Lokiego.

- Niestety, ale moje aktualne zobowiązania trzymają mnie w tym mieście. Jakkolwiek jednak będę pośredniczyć w przekazywaniu informacji z i do Asgardu. Jako obrońcy wszystkich dziewięciu królestw Yggdarasil jesteśmy zobowiązani je chronić.

Nie dodała też, że wolała zostać z Bannerem gdyby ten postanowił po raz kolejny pokazać swoją bardziej zieloną stronę.




 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Pon 02 Paź, 2017 15:52   

Strange wzruszył ramionami na dźwięk imienia kolekcjonera. - Nie znam człowieka. Może kiedyś poznam, chociaż nie przepadam za zbieraczami. - Nawet mu przy tym kłamstewku brew nie zadrżała. W końcu sam niegdyś szczycił się pokaźną kolekcją zegarków, a teraz jeszcze pokaźniejszą artefaktów magicznych.

Po chwili ponownie stworzył portal, zajrzał przez niego i...
- Myślę, że możemy ściągnąć doktora Bannera do nas. Może najpierw do wymiaru lustrzanego tutaj, w Sanctum Sanctorum, a gdy okaże się, że jest bezpiecznie, a scenografia z wizji nie doda nam kłopotów, wrócimy do herbaty, dobrze?



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Wto 03 Paź, 2017 15:18   

Sif uniosła nieco prawą brew, rozglądając się przez chwilę wokół siebie nim jej wzrok ponownie spoczął na Stephenie.
- Pozwolisz, że będę miała odrębne zdanie w tej kwestii - powiedziała, dopijając herbatę i odstawiając filiżankę, by zerknąć w powstały właśnie portal. - Przy całej twojej magii jesteś ostrożny aż do przesady. Czyżbyś miał złe doświadczenia z osobami pokroju Hulka? Thor opowiadał, że temperament Hulka mieści się w skrajnie gorących temperaturach, ale nie sądzę by atakował bez powodu jeśli nie miesza się w jego zielonej głowie - dodała, prostując się i czekając na to co miało nastąpić.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Pią 06 Paź, 2017 12:12   

///Stark Tower - Mieszkanie Bruce'a

Znalazł się w pomieszczeniu wyglądającym jak to z wizji. Wciąż przebywał w tak zwanym lustrzanym wymiarze. Rozejrzał się dookoła i dostrzegł zarówno Strange’a, jak i towarzyszącą mu Sif. Widział ich, lecz nie był w stanie wejść z nimi w żadną interakcję. Zrozumiał, że byli po drugiej stronie. Nie byli pewni jego reakcji na to miejsce. Częściowo to rozumiał, ale miał już najprawdziwszą ochotę wrócić do prawdziwego świata. Może i wierzy w magię oraz inne wymiary, ale nawet dla niego tyle wrażeń w tak krótkim czasie to za wiele. Coraz bardziej utwierdzał się w przekonany, że czary i związany z nimi mistycyzm nigdy nie staną się obiektem jego uwielbienia. Wolał naukę i rzeczy, które można w ten sposób wytłumaczyć.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Pią 06 Paź, 2017 16:42   

Strange przyglądał się Bannerowi, a gdy zobaczył, że wszystko jest w porządku, otworzył kolejny portal. W trakcie rzucania czaru, stwierdził tylko

- Cenię sobie zebrane tu artefakty, bo odtworzenie ich byłoby w wielu przypadkach niemożliwe. Poza tym, to nie tylko ostrożność, ale raczej kwestia doświadczenia. Jak mogę sobie pozwolić na ostrożność, robię to.

Gdy tylko Banner pojawił się w portalu, Strange podniósł się z krzesła i wskazał siedzenie doktorowi.

- Proszę mi wybaczyć, doktorze. Nie znamy się aż tak dobrze, bym mógł przewidzieć każde zachowanie pańskiego alter ego. Pewnie przyda się panu coś do ubrania. A poza tym? Coś do jedzenia? Napije się pan czegoś, zanim przejdziemy do rozmowy, co z tym całym "Mistrzem" zrobić?

Spojrzał na Sif i uśmiechnął się w taki standardowy, wyuczony sposób.

- Dla mnie najważniejszą sprawą jest uprzedzenie jak największej ilości osób, które są w stanie stawić jakikolwiek opór tej istocie. Ufam, że moja wizja pokazywała jakiś aspekt prawdy. Nie wiem, co to drugie "ja" zrobiło inaczej. Nie wykluczam również, że zrobił dokładnie to samo, co robimy w tej chwili. Możliwe jest wszystko, a alternatyw przyszłości z każdą sekundą więcej. Będe musiał jeszcze nad tym popracować, może uda mi się znaleźć bardziej prawdopodobny wariant przyszłości. Nie obiecuję jednak niczego. Jedno, czego jestem pewien to to, że nie robienie niczego zazwyczaj pozbawia nas nawet najmniejszej szansy na sukces.

W trakcie tej ostatniej wypowiedzi, ponownie otworzył portal i wyciągnął przez niego szlafrok, który podał Bannerowi.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Nie 08 Paź, 2017 17:15   

Sif również wstała ze swojego miejsca, kiedy Bruce pojawił się już w normalnym wymiarze. Na jej twarzy odmalowała się ulga, że naukowcowi nic się nie przydarzyło złego, kiedy jego alter ego postanowiło się im przedstawić. Posłała mu uśmiech, starając się nie wlepiać wzroku w jego nagi tors. Na szczęście Strange pomyślał o szlafroku dla Bannera.

- Może zacznijmy od zebrania wszystkich faktów, skupiając się na wydarzeniach poprzedzających tragiczny finał. Powstrzymanie ich może prowadzić do tego, że najgorsze się nie będzie miało miejsca lub też będzie łatwiejsze do zaduszenia w zarodku - zaproponowała. - Wspomniałeś o oku, które zawiodło walczących w przyszłości. Co miałeś na myśli? - zwróciła się do Strange'a, czekając aż wyjaśni, co miała jego starsza wersja na myśli.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Wto 10 Paź, 2017 17:43   

- Ja też nie. – krótko i raczej cicho odniósł się do kwestii trudności przewidzenia czynów Hulka. Bruce także nigdy nie był pewny tego co się wydarzy, gdy już przemieni się w zielonego potwora. Zwłaszcza, gdy dochodziło do tego w sposób przez Bannera niekontrolowany. Zajął wskazane mu przez Stephena miejsce.
- Woda. Woda w zupełności wystarczy. I nie ma pan za co przepraszać, doktorze. Przyzwyczaiłem się już do nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa stosowanych niemal wszędzie, gdzie tylko się pojawię. – nikt nie chciał mieć do czynienia z Hulkiem. To jak najbardziej zrozumiałe. Często męczące, ale zrozumiałe. Nie mógł nic zrobić z tym, że ludzie się go obawiali. Zresztą, co mógłby zrobić, skoro nawet on sam się boi? Ale to nie czas, by roztrząsać ten akurat temat. Mieli coś ważniejszego do przedyskutowania. Coś co dotyczy losów całego świata. Uważnie przysłuchiwał się wszystkiemu o czym mówił Strange. Wydaje się mieć większe pojęcie ogólnie o czasie, przyszłości i związanych z wizją tajemnicach. Bruce uznał, że nie warto mu przerywać.
Odebrał szlafrok od mężczyzny i szybko go na siebie założył. Wciąż słuchał, milczał, analizował. Odezwał się dopiero, gdy Sif skończyła swą wypowiedź.
- Lub wręcz przeciwnie. Próbując manipulować przyszłością ostatecznie doprowadzimy do tego, że wersja zdarzeń, z którą będziemy musieli się zmierzyć, będzie gorsza niż ta pokazana w wizji. Istnieje wiele różnych teorii na temat wpływu działań z teraźniejszości na wszystko co będzie miało miejsce później. Według jednej z nich, już sam fakt, iż znamy przynajmniej jedną z możliwych wersji przyszłości, wpływa na ten konkretny wariant, ale i wszystkie pozostałe. Niekoniecznie w pozytywny dla nas sposób. – pomysł Lady Sif na pierwszy rzut oka wydawać by się mógł oczywistym i najlepszym rozwiązaniem. Bo przecież wiedząc co nastąpi, mogą wszystkiemu krok po kroku zapobiec. No ale właśnie… Było tak wiele niewiadomych i wcale nie mogli mieć żadnej pewności, że w ten sposób osiągną odpowiednie rezultaty. Z drugiej strony, nie mogą sobie pozwolić na bezczynność, bo w ten sposób na pewno niczego nie zmienią. Muszą jakoś przygotować się na to co ma nadejść, lecz w jaki sposób powinni do tego podejść, by ostatecznie to oni wyszli zwycięsko ze starcia z nieznaną siłą?
- Powiadomimy naszych sojuszników. Poszukamy też nowych. Potrzebna będzie każda dostępna para rąk. Ale wszystko w swoim czasie. Najpierw powinniśmy przeanalizować poszczególne fragmenty wizji. W tej kwestii zgadzam się więc z Lady Sif. – może dzięki temu dowiedzą się co dokładnie chciał im przekazać Doctor Strange z przyszłości. Nie chodziło tylko o ostrzeżenie o zbliżającym się zagrożeniu. Bruce był pewien, że kryło się za tym coś jeszcze.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Nie 15 Paź, 2017 00:46   

Strange podniósł się z siedzenia i zaczął spacerować. Tak było mu łatwiej zebrać myśli.

- Wizja jest chaotyczna, przekazuje mnóstwo bólu i cierpienia, ale również pokazuje konkretne osoby, osoby których nie znam, ale są moim zdaniem ważnymi elementami tej układanki. Kobieta w czerwieni, ten łysy mężczyzna. Trzeba ich znaleźć. Czy znacie te osoby?

Spojrzał na Lady Sif i uśmiechnął się.

- Oko Agamotto to jeden z najpotężniejszych artefaktów, które posiadamy. Poprzedni Najwyższy Czarnoksiężnik, Przedwieczny, napisał nawet o nim jedną z ksiąg. Oko posiada wiele zdolności, jedną z najważniejszych, dzięki której poznaliśmy tą wizję, jest władza nad czasem. Są jeszcze inne aspekty jego działania. Nie do końca rozumiem, co miały oznaczać moje słowa o oku, pogrążającym nas w tym właśnie momencie, podejrzewam jednak, że istota jest w stanie powstrzymać, albo zmienić moc Oka. To czyni ją jeszcze bardziej niebezpieczną. Oczywiście możliwe jest też, że w jakichś okolicznościach straciłem Oko, natomiast z czego wiem, niewiele istot jest w stanie choćby otworzyć Oko, nie mówiąc już o korzystaniu z jego mocy.

Strange nie wiedział, co sądzić o Sif i jej zainteresowaniu Okiem. Jego moc prawdopodobnie była znana w Asgardzie. Możliwe nawet, że sam Odyn wiedział o tym, gdzie się znajduje. W końcu w ciągu ostatnich setek lat było niejednokrotnie w użyciu. Skoro jednak Sif nie wiedziała czym jest Oko, prawdopodobnie tak miało pozostać.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Nie 15 Paź, 2017 14:25   

Banner mówił z sensem i nie miała jak się z nim nie zgodzić, tym bardziej, że miał rację. Co jeśli spróbują powstrzymać wydarzenia z wizji Strange'a, skoro swoimi akcjami wymuszą nową linię czasową? Sprawią jedynie, że przyszłość znów stanie się jedną wielką nieznaną.

- Zatem powinniśmy zidentyfikować osobnika, który mianuje się Mistrzem i skupić się na powstrzymaniu jego niecnych działań - zaproponowała, kiedy Bruce skończył przedstawiać zawiłości zmiany przyszłych zdarzeń przez samo ich poznanie wcześniej. - Znajdując go już teraz powstrzymamy wszystko, co wydarzyło się już w przyszłości oraz to, co może się wydarzyć, gdy znamy te wydarzenia. Z wizji nie wynikało, że Mistrz potrafi przewidzieć co się wydarzy.

Wróciła myślami do wizji, by odszukać w pamięci osoby, o których Stephen wspomniał. Była pewna, że łysego mężczyzny nigdy wcześniej nie widziała. Podobnie jak kobiety w czerwieni.

- Niestety, nie znam żadnej z tych osób, ale... - urwała, przypominając sobie, co Catseye mówiła o swoim człowieku. - Spotkałam bardzo rozmowną kotkę, która mówiła coś o potężnej wiedźmie, więc może powinniśmy ją znaleźć i poprosić o pomoc. Przydałoby się też znaleźć brata Thora - dodała, zerkając na Bruce'a i celowo nie używając imienia Lokiego, by nie wywołać Hulka z lasu. - Odyn chce go w Asgardzie, ale myślę, że w obecnych okolicznościach pozostanie marnotrawnego syna w Midgardzie nie będzie problemem.

Wsłuchała się w opis Oka, jaki dostarczył im Strange. Brzmiał on znajomo, chociaż nazwa była jej raczej obca. W tym momencie żałowała, że nie poświęcała więcej czasu na naukę i czytanie ksiąg w asgardzkiej bibliotece. Miałaby większą wiedzę, ale wiedziała, że Heimdall ich widzi i słyszy, więc z pewnością już przekazał wiadomość odpowiednim osobom.

- Mogę je zobaczyć? - zapytała, chcąc się upewnić, co do swoich podejrzeń odnośnie artefaktu.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Nie 15 Paź, 2017 17:33   

Bruce miał w pamięci tylko urywki wizji. Z oczywistych względów nie miał prawa widzieć wszystkiego. Od chwili, gdy przemienił się w Hulka wszystko co działo się dalej pozostaje dla niego nieco większą zagadką. Ma przed sobą raczej strzępki obrazów, z których trudno ułożyć coś co miałoby jakikolwiek sens. Tak działo się, gdy przemiana była nagła i Banner nie miał żadnej kontroli nad poczynaniami bestii.
- Nie widziałem całości. Nie mogę więc być pewien co do pierwszej wspomnianej przez ciebie osoby, ale o mężczyźnie mogę coś powiedzieć. Zdaje się, że to Profesor Charles Xavier. Z pewnością słyszałeś o nim lub założonym przez niego Instytucie dla utalentowanej młodzieży. – odpowiedział czarodziejowi. Był niemal pewny tego, że osoba, którą widział w wizji to Xavier. A skoro się w niej znalazł, to jego rola w przyszłych wydarzeniach musi być istotna. Przez długi czas uważano go za zmarłego, tymczasem całkiem niedawno okazało się, że to nie do końca prawda. To przynajmniej chciano im wmówić w oficjalnej notce prasowej, choć w pewnych kręgach wokół tego wydarzenia wciąż istniało mnóstwo wątpliwości.
Myślę, że zorganizowanie z nim spotkania nie będzie problemem. Jeśli zaś chodzi o tę kobietę… - właśnie teraz zdał sobie z tego sprawę. Czy możliwym był tak duży zbieg okoliczności? Trochę za dobrze, by to dla nich wyglądało, ale prawdę mówiąc nie mógł wykluczyć czegoś tak prostego. – Scarlet Witch, wiedźma o której myślisz… - zerknął na Sif – …nie mam pewności, lecz istnieje cień szansy, że to właśnie o nią chodzi. – z tego co wiedział, to czerwień była jednym z jej znaków rozpoznawczych, więc była odpowiednią kandydatką. Z drugiej strony, to kolor dość popularny wśród płci pięknej i stwierdzenie „kobieta w czerwieni” może odnosić się do wielu innych dam. – To raczej czysty strzał, ale jak wspomniałaś, tak czy siak warto byłoby ją zaangażować w tę sprawę. – na wspomnienie o Lokim Bruce na krótką chwilę przyjął nieco bardziej rozdrażnionych wyraz twarzy. Persona ta nie budziła u niego najmilszych wspomnień, nawet jeśli sam Hulk ucieszyłby się, gdyby raz jeszcze mógł pokazać samozwańczemu bożkowi jego miejsce w szeregu. Ale miała rację. Jeśli Thor mógłby doprowadzić swojego brata do porządku, to jego zdolności byłyby przydatne. Banner poradziłby sobie jakoś z tą współpracą.
Uważnie przysłuchiwał się też rozmowie Sif i Strange’a o tym tajemniczym artefakcie. Choć tu raczej się już nie odzywał. Magiczne przedmioty nie są jego specjalnością, nie posiada na ich temat żadnej wiedzy, więc nie miał też czego do dyskusji dodać. Był jednak typem człowieka, który nie stał w miejscu i poszerzał swoje horyzonty. Dlatego też w obliczu tego wszystkiego, nie zamierzał lekceważyć niczego co mogłoby im w jakiś sposób pomóc.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Pią 27 Paź, 2017 21:33   

- Powinniśmy wobec tego odnaleźć tą kotkę, o której mówisz, Lady SIf. Czy da się ją odnaleźć w miarę standardowy sposób?

Gdy Banner dodał swoje kilka słów w temacie poszczególnych osób, Strange zareagował dość żywiołowo.

- Och! Poznałem dyrektorkę tego instytutu! Ororo Munroe jeśli mnie pamięć nie myli! Czyli tutaj będę pewnie mógł sam iść i z nim porozmawiać. Jego możemy chyba odhaczyć, chyba, że chcecie Państwo udać się ze mną?

Na dźwięk przezwiska Wiedźmy nieco pokręcił nosem.

- Tak, ktoś z nas ją chyba obserwował, coś do mnie dotarło. Nie wiedziałem jednak, że ten szkarłat bierze tak dosłownie. Ma duży potencjał, jednak jest absolutnym naturszczykiem. Brakuje jej doświadczenia, wiedzy i opanowania. Talent jednak jak najbardziej posiada. Jeśli nie jest możliwe odnalezienie tego kota, będzie trzeba jej poszukać w inny sposób.

W pierwszej chwili pominął zupełnie prośbę Sif o obejrzenie Oka. Nie chciał jednak, by poczuła się urażona jego brakiem reakcji, uciął więc rozmowę na ten temat dość szybko.

Droga Lady Sif, artefakty, zwłaszcza tak potężne nie lubią być oglądane. To trochę tak, jak z mieczem samuraja. Jeśli ktoś go wyciągnie, musi posmakować krwi. Wolałbym jednak nie ryzykować przerwania ciągłości czasoprzestrzennej naszego wymiaru. Korzystamy z Oka jedynie w ostateczności. Myślę również, że mamy teraz ważniejsze sprawy na głowie. Co z panem Xavier? Idziemy razem, czy rozdzielamy się i jednocześnie poszukamy również Szkarłatnej Wiedźmy?



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Lady Sif 





Imię i nazwisko: Lady Sif of Asgard
Pseudonim: Lady Sif, Goddess of War, Xena (Agent Garrett)
Data urodzenia/Wiek: X wiek || Ponad tysiąc lat
Zdolności: Nadludzkie: siła, szybkość, zręczność, wytrzymałość, odporność; Regeneracyjny Healing Factor; Długowieczność || Mistrzyni walki mieczem i wręcz
Znaki szczególne: Asgardzki akcent
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 125
Wysłany: Sob 28 Paź, 2017 19:49   

- Kotka, o której wspomniałam jest obecnie w łazience na piętrze doktora Bannera. Tym samym, z którego zostaliśmy tu zabrani - odpowiedziała Strange'owi. - Jednakże nie jestem pewna, czy nie będzie agresywna po przymusowej kąpieli.

Sprowadzenie Scarlet Witch mogło też się przydać. Wnioskując z jej przydomku, mogła to być zarówno kocia wiedźma, jak i kobieta, którą widzieli w wizji Stephena. Jeśli to była jedna i ta sama osoba, to mogła im się przydać. Czary często bywały równie skuteczne co miecz i Sif o tym wiedziała.

- Wątpię, by pańskie Oko, doktorze Strange, zachowywało się jak Aether i domagało się ofiary za samo obejrzenie go. Nie zamierzam korzystać z tego artefaktu, chcę jedynie uzyskać zaprzeczenie lub potwierdzenie moich podejrzeń. - Rzuciła czarnoksiężnikowi wyzywające, ostre spojrzenie licujące jej jako bogini wojny i najlepszej wojowniczce Asgardu. Nie zamierzała na nim niczego wymuszać siłą. O ile nie zostanie do tego skłoniona oślim uporem rzeczonego doktora.




 
 

Bruce Banner 

Last time I was in NY I kind of broke Harlem




Imię i nazwisko: Robert Bruce Banner
Pseudonim: Hulk
Data urodzenia/Wiek: 18.12.1969 / 44 lata
Zdolności: Hulk Smash!
Znaki szczególne: Wielkie, kipiące testosteronem zielone monstrum
Urazy: Jedynie psychiczne
GXRA 2015
Dołączył: 22 Gru 2010
Posty: 339
Wysłany: Nie 29 Paź, 2017 15:51   

- To przecież kot. Znajdziemy sposób, by przekonać ją do współpracy. Jeśli się nie uda, to postaramy się odnaleźć Scarlet Witch bez pomocy naszego zwierzęcego gościa. Zajmie to trochę dłużej, ale prędzej czy później będziemy wiedzieć gdzie można ją spotkać. – mają kilka swoich sztuczek, znajomości w SHIELD także mogą tu się przydać. W ten lub inny sposób wszystkiego się dowiedzą. Przy okazji będą mogli rozmówić się z pozostałymi Avengersami i ewentualnie rozesłać wieści o zbliżającym się zagrożeniu do najbliższych sojuszników. Wszyscy powinni zacząć przygotowania, by później w odpowiedniej chwili połączyć siły i zażegnać niebezpieczeństwo.
Przysłuchując się dalszej dyskusji Asgardki i Czarodzieja na temat magicznego artefaktu, Bruce analizował wszelkie za i przeciw rozdzielenia się i prowadzenia dalszych poczynań dwutorowo oraz pozostania w jednej grupie i poszukiwania kolejnych osób z wizji wspólnymi siłami. Ostatecznie doszedł do wniosku, że w ich obecnej sytuacji druga z opcji nie ma większego sensu i więcej zdziałają jeśli każde zajmie się tym na czym zna się najlepiej.
- Jeśli Lady Sif nie ma nic przeciwko, to uważam, że najrozsądniej będzie się rozdzielić. Jeśli chcemy przygotować się na wydarzenia, które ujrzeliśmy w wizji, powinniśmy korzystać ze wszelkich okazji do zdobycia nowych sojuszników. Pan ma z pewnością większe predyspozycje do rozmów ze wspomnianą dyrektor Munroe oraz profesorem Xavierem. My natomiast zajmiemy się sprawą naszej wiedźmy. Kimkolwiek ta ostatecznie się nie okaże, jej pomoc może być nam potrzebna. – zerknął na Sif chcąc sprawdzić, czy ta uważa tak samo. Przed momentem nie zdecydowała się podjąć tego tematu, więc Bruce nie był pewien czy kobieta zdaje się w tej kwestii na niego, czy może chciała poczekać ze swoją opinią na to co powie Banner.



You know what scares me the most?
When it happens, when it comes over me... and I totally lose control
I like it.

 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Pią 10 Lis, 2017 23:11   

Strange nieco wbrew sobie samemu, a może nawet odwrotnie, właśnie dokładnie zgodnie ze swoją naturą po prostu uznał sprawę Oka za zamkniętą. Zignorował więc zaczepkę dotyczącą wewnętrznej potrzeby Lady Sif do potwierdzania, czy zaprzeczania jej teoriom i skoncentrował na sprawie ważnej.

- Przyznam, że chętnie poznałbym Scarlett Witch osobiście. A skoro kotka jest w pana mieszkaniu, Doktorze Banner. Proponuję niezwłocznie się tam udać.

Wstał, skoncentrował się, wykonał typowe okrężne gesty, które obydwoje mieli już okazję widzieć i... jak to za każdym poprzednim razem, w powietrzu pojawił się złoto-czerwony krąg, przez który widać było mieszkanie doktora.

- Panie przodem

//zt. myślę, że wszyscy - Lady Sif może spokojnie zacząć pisać w domu Bannera tak sobie myślę.

[ Komentarz dodany przez: Jane: Nie 12 Lis, 2017 15:48 ]
Z uwagi na to, że Cats podreptała na piętro Starka, Sif zamierza opisać, że kota nie znaleźli, ale Jarvis miał potrzebne informacje, więc od razu da posta na piętrze Starka.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Dr. Strange 





Imię i nazwisko: Stephen Strange
Pseudonim: Dr. Strange
Data urodzenia/Wiek: 18 listopada 1973 | 40 lat
Zdolności: Magia, uzdolniony wojownik, dostęp do artefaktów
Znaki szczególne: Specyficzny ubiór
Wiek: 46
Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 60
Wysłany: Nie 10 Lut, 2019 19:55   

//zt. Stark Tower / piętro Starka

Droga do Sanctum Sanctorum przebiegła spokojnie. To znaczy, na standardy Nowego Jorku spokojnie. Bardzo niewiele osób zwracało uwagę na strój Strange'a, a w metrze nikt nie próbował ich okraść. Cóż - Nowy Jork miał to do siebie, że przyciągał różnej maści świrów, a ci poprzebierani zazwyczaj byli najmniej niebezpieczni. Przynajmniej w oczach mieszkańców.

W trakcie podróży Stephen zabawiał Wandę rozmową o wszystkim i niczym. Gdy chciał, potrafił być bardzo szarmancki. Opowiadał jej o dalekim wschodzie, o Himalajach, o tym jak zupełnie inni ludzie tam żyją. Prosto, bez zbędnych przedmiotów, otaczając się zwykłymi przedmiotami, a jednocześnie wierzący w magię i demony. Ot, takie sobie gadanie.

Gdy dotarli do budynku, Wanda mogła poczuć jego moc. Jednocześnie mogła zostać absolutnie zaskoczona tym, że do tej pory nie zwracała na niego uwagi. Ot, budynek, jak budynek. A mimo to w spektrum astralnym była to twierdza.

Drzwi jednak otworzyły się zupełnie normalnie. Po wsadzeniu w zamek klucza i przekręceniu go. W środku panował półmrok, a wnętrze wyglądało raczej jak muzeum, a nie mieszkanie. Wszędzie jakieś gablotki z różnymi przedmiotami, mnóstwo rzeczy wiszących na ścianach. Dziwny dom. Było również cicho.

- Cóż, Wong pewnie wyszedł po coś. Widać będziemy musieli sobie sami poradzić z jedzeniem i napojami.

A tak serio, Strange był bardzo ciekaw reakcji Wandy na dom. I domu na Wandę. W końcu magia, która tu działała była dziełem samego Agamotto.



Kaecilius: How long have you been in Kamar-Taj, Mister...?
Dr. Strange: Doctor!
Kaecilius: Mister Doctor?
Dr. Strange: It's Strange!
Kaecilius: Maybe, who am I to judge?

 
 

Scarlet Witch 

No more...




Imię i nazwisko: Wanda Maximoff
Pseudonim: Scarlet Witch
Data urodzenia/Wiek: 1 grudzień 1987/26 lata
Zdolności: - manipulacja prawdopodobieństwem, tworzenie pól siłowych, teleportacja ludzi i przedmiotów, zdolność latania
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączyła: 21 Sty 2014
Posty: 1360
Wysłany: Sob 16 Lut, 2019 14:02   

Gdyby nie cała sytuacja jaka ich zastała i w jaką zostali - może też troszkę na własne życzenie wmanewrowani Wanda zupełnie by zapomniała jak wiele pracy ich jeszcze czeka, a przede wszystkim zapomniałaby, że to jeszcze nie koniec, że gdzieś tam... może w nieznanym wymiarze czyha na nich Mistrz, który chce zawładnąć światem, który sądząc po tym co robił za nic miał życie ludzkie, który władał tajemniczą i niebezpieczną siłą. Bała się. Ogarniała ją trwogą na samą myśl, że będą musieli się z nim zmierzyć, ale nic, a nic tego po sobie nie pokazywała, za sprawą swojej wewnętrznej siły trzymała się w kupie, ale również za sprawą Strange'a.
Mężczyzna umiał poprowadzić interesującą rozmowę z kobietą tak by ta się zaciekawiła i zaśmiała. Przez te kilkanaście minut dała się nawet pochłonąć beztroskiemu uczuciu lekkości danej im chwili, ale niestety, podróż dobiegła końca. Początkowo sięgała wzrokiem bacznie się przyglądając czy Strange budzi zainteresowanie współpodróżnych, ale większość z nich albo była zatopiona w swoich ponurych myślach, albo w ekranach smartfonów.
Zanim weszli do budynku Wanda zatrzymała się na schodach prowadzących do drzwi. Zadarła głowę do góry i omiotła wzrokiem fasadę.
- Tyle razy tędy przechodziłam i zawsze czułam, że z tego miejsca emanuje jakaś zastanawiająca siła, ale... wstyd przyznać, nie wiem czemu nigdy tego nie skojarzyłam z tym budynkiem - Wspięła się na sam szczyt i weszła do środka. Po schodach wkroczyła dość szybko, a po przekroczeniu progu zwolniła ruchy. Poczuła jak coś ją pochłania, jak coś wciąga, a ona nie potrafiła się przed tym obronić. Nie chciała się bronić. Poczuła się bezpiecznie, jak nigdy, choć przecież była tu pierwszy raz. I dość odważnie jak na pierwszą wizytę zaczęła się przechadzać między gablotami, każdej z kolejna poświęcając kilka sekund, przez co Strange mógł poczuć się zaniedbany.
- A Wong to... twój... bardziej utalentowany kulinarnie współlokator? - Zapytała i w końcu skierowała spojrzenie na twarzy Strange'a.





Strój na gale

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018