{Mapa forum}Mapa forum  FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Minnesota - Kilkenny - Hotel Kilkenny
Autor Wiadomość

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Czw 15 Lis, 2018 17:16   

O ile on w ogóle jest w tym całym cholernym Meksyku.

- Czy ktoś z Asgardu nie mógłby, nie wiem, zerknąć co się w tej piramidzie dzieje? - zapytała Thora, patrząc jak barykaduje apartament. - Przydałby się nam wywiad lepszy niż to co już mamy. Tym bardziej, że przeciwnik lubi nas robić w kosmicznego balona przy każdej nadarzającej się okazji. I wolę kiedy przeciwnicy mnie nie zaskakują gdy jestem w bieliźnie i boso - dodała na koniec w odpowiedzi na sugestię, że z Buckym powinni wskoczyć w piżamki.

I tyle z sam na sam z Buckym.

- Tej którą mam na pewno. Zwinęłam ją jak byliśmy w Tower. Stark używa jej, kiedy nie chce by jakieś wydatki zobaczył ktoś z księgowości. Używałam jej już kilka razy, więc znam piny i inne kody potrzebne do potwierdzania transakcji. Paliwo do samolotu też musimy jakoś opłacić, a wątpię by ktokolwiek z nas chodził z kilkunastoma tysiącami zielonych ukrytych w butach. No może poza księciem przy oknie, ale wątpię, by ktokolwiek przyjmował asgardzką walutę.

Po tych słowach cofnęła się do szafy i wyciągnęła z niej dodatkowe poduszki i kilka koców. Bez dalszych wyjaśnień zsunęła dwa fotele na tyle, by Thor mógł się w nich wygodnie wyciągnąć pomimo przerwy jaka między nimi była ze względu na jego wzrost. Zgoniła tez na chwilę Bucky'ego z sofy i ją rozłożyła.

- Jednak z buciorami na nogach głupio się na te meble ładować - zauważyła po chwili spoglądania to na obicie sofy to na swoje buty. - A tobie będzie niewygodnie w mundurze - powiedziała do Bucky'ego.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Czw 15 Lis, 2018 21:33   

- Nie macie tam gościa, co widzi wszystko, każdego, czy jak to leciało? - rzucił, bo może i specem od mitologii nie był, a większość tego typu informacji okazałaby się zapewne zwykłym bajdurzeniem, to coś wiedział po wszystkich tych informacjach na temat Nowego Jorku i kompanów Steve'a, z którymi się spotkał. - Jeśli to nie ta część historii, która zalicza się do mitologicznych bajek, to nie mógłby jakoś pomóc? Skoro i tak Asgard się w to wplątuje? - On naprawdę zaczynał tęsknić za okopami. Wszystko byłoby lepsze od tego gówna... - I wiesz, daj mi dwa kwadranse i zezwolenie na kilka małych zapożyczeń, a da się zorganizować... - rzucił, licząc jednak, że Jade odbierze tekst o kradzieży jako żart. Choć kiedy wszystko wypowiadało się jednym tonem, często było się nie odbieranym do końca tak, jak trzeba...
Wiedział też, że niezbyt na miejscu jest też sterczenie jak ten durny kołek, zamiast zaproponować Jade choć jakąś pomoc, ale miał wrażenie, że lepiej nie wtrącać jej się w to, co robi, uznając, że najlepszym pomocą będzie po prostu zejście jej z drogi i pozwalanie ustawiać się tak, jak zechce. Ale bycie rozstawianym, niekoniecznie po kątach, przez kobiety miał jednak całkiem nieźle opanowane.
- Och, czyli ciebie nie mogą nakryć w bieliźnie, ale mnie to już tak? - Uniósł lekko brew w nieco sceptycznie pytającym geście, choć dobrze wiedział, że nie o to chodzi. - Sypiałem w gorszych warunkach, więc jeśli chcesz skłonić mnie do zdjęcia go - zaczął, mając na myśli mundur, zanim znów przysiadł na tym razem rozłożonej już sobie - znajdź lepszy powód. - Pozwolił sobie na jakiś uśmiech.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 38
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 231
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 15 Lis, 2018 23:07   

Donald nie odwracał się. Niech się dogadają kto z kim i w czym będzie spał. Ich broszka. Biorąc pod uwagę, co on wiedział o armii w USA, przyjmowano do niej również kobiety i te, przynajmniej zazwyczaj, nie miały problemów ze swoim ciałem, a widok którejkolwiek w bieliźnie w koszarach nie stanowił problemu.

Gdy Bucky wspomniał o Heimdallu, Donald uśmiechnął się do siebie. Tak, jemu też przyszedł ten pomysł do głowy. Podobnie jak wykorzystanie Strange'a do odnalezienia Xaviera. Między innymi to właśnie rozważał. W końcu Loki również umiał się ukrywać przed wzrokiem Strażnika. Cóż. Spróbować można było.

Donald spojrzał w sufit. Nie odwrócił się. Wyglądał, jakby zupełnie ignorował pozostałych.

Heimdallu! Przyjacielu! Czy widzisz gdzieś Xaviera, tego mutanta władającego mocą panowania nad umysłami innych? I czy wydarzyło się coś nowego, coś o czym powinienem wiedzieć? - Powiedział spokojnie, do sufitu. Co najzabawniejsze, wyglądał jakby spodziewał się odpowiedzi!

Czekając na odpowiedź, ponownie zaczął wyglądać przez okno.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Pią 16 Lis, 2018 20:32   

- W innych okolicznościach bardzo chętnie - powiedziała lekkim tonem - ale nie powinniśmy ściągać na siebie zbyt wiele uwagi. I miałam na myśli górę od twojego munduru, ale nie mam nic przeciwko byś się rozebrał do bielizny - dodała cichym głosem, rzucając Bucky'emu psotny uśmiech niegrzecznej dziewczynki.

O tak, Carter zdecydowanie flirtowała z Barnesem i to całkiem bezwstydnie. Chociaż na to miał wpływ fakt, że Thor odpłynął na chwilę gdzieś myślami i nie zwracał na nich uwagi.

Zrzuciła z nóg buty i rozebrała się do koszulki jeśli chodzi o górę, zostawiając jeansy, bo nie zamierzała paradować przed asgardzkim księciem w koronkowej bieliźnie.

Przygryzła lekko dolną wargę i uniosła lekko prawą brew siadając Bucky'emu na kolanach, przodem do niego. Położyła mu dłonie na ramionach i pochyliła się o jego lewego ucha, niemal muskając je wargami, kiedy zaczęła szeptać.

- W tej chwili od mojej nagiej skóry dzielą cię oprócz twojego munduru tylko mój cienki t-shirt i delikatna francuska koronka pod spodem. Zrzuć swoje, to będziesz mógł moje sam ściągnąć.

Nie dodała, że miałoby się to odbyć pod osłoną koca, ale odnosiła wrażenie, że jest to aż nazbyt oczywiste.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Sob 17 Lis, 2018 19:28   

Przez chwilę po prostu siedział bez słowa, gapiąc się na Thora. A potem zamrugał raz i drugi, zanim wreszcie zwrócił się do Jade:
On tak zawsze, czy po prostu robi sobie właśnie ze mnie jaja? – Zerknął na nią, pytając bardzo poważnie, bo cóż, tak właśnie to dla niego wyglądało. Rozumiał, że jego niedoinformowanie mogłoby być doprawdy zabawne, ale… Cóż, nie oznaczało to, że jakoś szczególnie mu to odpowiadało. Bo nie było mu do śmiechu.
Przesunął się nieco w głąb sofy, odchylił w tył i starał się zachowywać w pełni normalnie, kiedy Jade postanowiła zawitać do jego i tak nadszarpniętej przestrzeni osobistej. To mógł jednak jakoś znieść bez szczególnie wielkiego narzekania…
O tak, wręcz marzę, żeby znów rozbierać kobietę, mając Steve’a za plecami – mruknął, choć i tak miał wrażenie, że czegokolwiek jakkolwiek nie powie, każdy i tak będzie mógł to usłyszeć. Czy tego chce, czy nie. Minus doskonałego słuchu. Mógł wręcz przysiąść, że słyszy to pieprzone skrzypienie łóżka dwa pokoje dalej… – Nie, jednak nie tęskniłem za nim aż tak bardzo, żeby chcieć przypominać sobie młodzieńcze lata. – Odsunął nieco głowę, tak, żeby patrzeć choć na bok twarzy Jade. – Nie zdejmę, rozepnę. Moje ostatnie słowo – dodał jeszcze, uznając, że to już i tak pewne pójście na kompromis. – Rewanż będziemy mogli rozegrać kiedy indziej. Tym razem może się odegrasz. – Pozwolił sobie na krótkie, zwykłe cmoknięcie Jade w skroń, tuż pod linią włosów, zanim wsunął dłonie między ich ciała, chcąc zająć się rozpinaniem tego cholernego munduru. Poszło mu to całkiem zręcznie, więc już po chwili po prostu położył się na plecach, ciągnąc Jade za sobą. A raczej na siebie, ale to tylko szczegół, prawda? – Rączki grzecznie na kocyku i spać. – Klepnął lekko jej bok.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Sob 17 Lis, 2018 19:50   

Zerknęła na Thora i przez głowę przeleciała jej myśl, że asgardzki następca tronu stoi tak pod tym oknem jak nawiedzony gapiąc się w sufit.
- Oni mają jakiś dziwny system komunikacyjny z Asgardem. Nie pytaj mnie jak to działa, bo nie mam zielonego pojęcia. Jakaś telepatia czy inne cholerstwo.

No niestety, utknęli tutaj z dwójką towarzyszy, którzy byli teraz niczym piąte i szóste koło u wozu. Cóż poradzić na to, że wystarczyło raz zasmakować Bucky'ego Barnesa by się od niego uzależnić i chcieć więcej?
- To tobie będzie niewygodnie - powiedziała, odchylając się lekko, by mógł sięgnąć do tych wszystkich zapięć. - To obietnica? Bo za taką ją biorę - dodała, kiedy na nim wylądowała i zdecydowanie za bardzo jej się to spodobało. Pochyliła się jeszcze do jego ucha. - Ja mogę obiecać, że wtedy przyniosę kajdanki i to więcej niż jedną parę.
Uniosła odrobinę głowę i musnęła wargami jego policzek, kierując się do ust Barnesa. Lekko musnęła koniuszkiem języka jego dolną wargę, a potem lekko go pocałowała.
Sięgnęła koc i naciągnęła go na nich oboje nim się z niego ześlizgnęła, łapiąc przy tym za lewą rękę Bucky'ego i pociągając go za sobą, aż leżeli oboje na tzw. "łyżeczkę", a bioniczne ramię Barnesa spoczywało na biodrze i brzuchu Carter. Wykorzystała do tej małej sztuczki resztę nadmiaru energii, dzięki czemu mogła spokojnie zasnąć.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Pon 19 Lis, 2018 16:33   

Jakaś telepatia, jeszcze lepiej – mruknął pod nosem, bo tak, chyba już wolał opcję z robieniem sobie z niego jaj. Tak, zdecydowanie wolał. Nawet inne cholerstwo brzmiało o wiele lepiej niż to, czymkolwiek miałoby być. On po prostu nie lubił telepatii w żadnym, nawet najlżejszym wydaniu. Dlatego raz jeszcze łypnął okiem w tamtą stronę, jakby miało mu w czymkolwiek pomóc.
Choć z podobnym niezrozumieniem, tym razem jednak jakoś maskowanym, przez chwilę patrzył na Jade. Po prostu… Nie bardzo wiedział, jak powinien odebrać wspomnienie o kajdankach. Tak, oczywiście, zdążył już się zorientować, że tematy tabu zmieniły się od czasów jego świetności - choć wtedy większym tabu było chyba mówienie o seksie niż uprawianie go, a przynajmniej w tym drugim miał jakoś większe doświadczenie… - ale nie znaczyło to, że od razu cudownie zyskał umiejętności odpowiadania na takie rzeczy i wyzbył się tego nieznośnego problemu, który momentami sprawiał, że jego umiejętności rozmowy z kobietami spadały na poziom Steve’a Rogersa. Nie powiedział więc nic, uznając, że lepiej czasem nic nie mówić. Tak, lepiej.
Choć pozwolił sobie na lekkie, delikatne zasugerowanie, że To chyba nie jest najlepszy pomysł, kiedy Jade objęła się jego ramieniem. Nie chodziło mu o to, że będzie jej niewygodnie, bo jak już by chciała, żeby jej było niewygodnie, to proszę bardzo, ale raczej o to, że… Przypadkiem mógł zrobić coś nie tak. Wystarczyłby przecież całkowicie bezwolny skurcz mięśni.
Ale… Wiedział, że jeśli będzie myślał o tych wszystkich bzdurach, to nie miał żadnej szansy na sen. Ale przynajmniej wtrącanie się w tryb czuwania wychodziło mu jeszcze całkiem nieźle.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Wto 20 Lis, 2018 23:49   

Carter zasnęła dość szybko. Sen był ostatnio dla niej towarem ekstremalnie deficytowym, więc korzystała z każdej nadarzającej się okazji by mózg i ciało mogły odpocząć i się zregenerować. Bioniczne ramię Bucky'ego może i trochę ją przygniatało, ale to było właśnie coś, czego potrzebowała - gwarancja bezpieczeństwa chociaż na te kilka godzin. No i pewność, że będzie jej pewien przystojny facet ogrzewał plecy ciepłem własnego ciała.
Grzanie grzaniem, ale chyba trochę było tego za dużo, bo gdzieś w połowie czasu, który przespali Jade przekręciła się na drugi bok, objęła Bucky'ego w pasie i po wymamrotaniu czegoś co brzmiało podejrzanie jak "Ale jesteś cieplutki, misiu" wtuliła się w jego tors i spała spokojnie dalej.
 
 

Mistrz Gry

Zło Wcielone




GXRA 2017
Dołączył: 24 Maj 2011
Posty: 1207
Wysłany: Sro 21 Lis, 2018 20:26   

Thor długo czekał na odpowiedź. Na szczęście, doczekał się. Tym razem Heimdall ograniczył się do fascynującej gry światła, okalającego Thora tęczą. Cóż, nawet bogowie potrzebują chwili wytchnienia. A nikt nie może zaprzeczyć, że Strażnik Mostu spędził ostatnie dni na wytężonej pracy.
– Wybacz panie, że musiałeś czekać. Odnalazłem dla Ciebie Charlesa Xaviera, którego poszukujesz. Jest przetrzymywany w podziemiach Doliny Królów, w Egipcie. Strzeż się, gdyż nie widzę tam nikogo więcej, żadnej posiadającej duszę istoty. Odkryłem także, że w ostatnich miesiącach porwano także wielu potężnych mutantów, między innymi tego, którego zwą Magneto, czy Gambit. Wrócili już oni do swoich. Ponadto Wszechojciec osobiście dowodzi poszukiwaniom zaginionej walkirii. Sprawy... nieco się skomplikowały, lecz nie jest to nic, co zmusiłoby Twego ojca do ściągnięcia Cię do Asgardu, książę. –

Po paru sekundach na kolanach Thora pojawiła się mapa, na której zaznaczono miejsce pobytu Xaviera.



Prywatne wiadomości prosimy przesyłać na konta konkretnych MG, których spis znajduje się tutaj.

 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Pon 26 Lis, 2018 12:29   

Nie spał właściwie od momentu, w którym Jade postanowiła jeszcze bardziej zmniejszyć odległość pomiędzy nimi i nieco urozmaicić sobie senną pozycję, wtrącając go przy tym tryb czuwania i zawieszenia w półśnie. Ale cóż, dowiedział się przynajmniej, że nie tylko on cierpi tutaj na chronicznie zimne dłonie, wiec nie ma tego złego…
I właściwie nie wiedział, czy to on po prostu był tak wyczulony przez ogrom swoich dziwactw i małych paranoi, czy to raczej Thor zbytnio przesadził z urozmaicaniem sobie czasu i robieniem… Bóg jeden, ten prawdziwy, wie czego. Ale najwyraźniej znów zaczął przysypiać, wciąż jednak będąc na tyle wybudzonym, żeby jego zaalarmowany umysł zmusił go do poderwania się do siadu, strącenia Jade, wyrwania broni z pochwy za pasem i wymierzenia w… Cóż, nie do końca wiedział, w co dokładnie mierzy, bo chyba w tęczowego Thora, a to… Tak, powinien przyzwyczaić się do tych wszystkich, popieprzonych dziwactw.
Ale jedynie opuścił broń, mamrotając pod nosem.
Ja jebu… Szto ty dziełajesz, ty bliackij… – nie bardzo jednak wiedząc, czy mówi do siebie, czy do Thora. Chyba raczej to pierwsze.... – Co tu się znowu dzieje, do cholery? – tym razem bezsprzecznie zwrócił się już do Thora, zerkając jednak przy tym w stronę Jade.
 
 

Captain America 





Imię i nazwisko: Steve Rogers
Pseudonim: Captain America, Caps, Capsicle
Data urodzenia/Wiek: 4 lipca 1922 roku / 96 lat
Zdolności: Ponadprzeciętna fizjologia, mistrz sztuk walki, umiejętności dowódcze taktyczne i strategiczne, przyspieszony metabolizm.
Znaki szczególne: Charakterystyczna tarcza, blizny po walkach
GXRA 2015
GXRA 2017
Dołączył: 03 Lip 2014
Posty: 246
Wysłany: Wto 27 Lis, 2018 21:45   

Steve obudził się o świcie.
Nie pamiętał nawet, kiedy zasnął, ale wciągu nocy zdołał wpełznąć pod kołdrę i zwinąć się w pozycję płodową. A przysiągłby, że zamknął oczy tylko na kilka sekund.
Nie śnił, ale plus tego był taki, że przynajmniej nie miał też koszmarów. Zawsze coś. Kładąc się na plecach i mrużąc oczy rozejrzał się po pomieszczeniu, szybko przypominając sobie, gdzie był. Jego uwagę przyciągnęła jedna samotna postać. Steve przetarł nadgarstkiem prawe oko.
- Thor...?
Uznając, że snu mu już wystarczy, podniósł się do pozycji siedzącej.
- Jakie wieści?
Zrzucił nogi z łóżka. Nie pamiętał kiedy ostatnio brał prysznic i ten fakt go martwił.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Sro 28 Lis, 2018 20:22   

No nie taką sobie pobudkę Carter wymarzyła. Nie dość, że została odepchnięta, to jeszcze sturlała się w połowie na podłogę. Odepchnęła się od niej i po dwóch sekundach, których potrzebowała do zarejestrowania, że Barnes w coś celuje i że tym czymś jest "tęczowy" Thor, uspokoiła się i położyła rękę na przedramieniu Bucky'ego, naciskając na nie, by opuścił broń.
- Nie masz halucynacji - powiedziała do niego, drugą ręką przecierając oczy. Królestwo za prysznic. - To tylko to ich asgardzkie hokus-pokus. Zresztą patrz, kto się obudził - ruchem głowy wskazała na drzwi sypialni i siedzącego na łóżku Rogersa.
Steve miał idealny widok na skąpanego w kolorowych światełkach Thora. Z tym, że w przeciwieństwie do Bucky'ego, był przyzwyczajony do kontaktów z innego świata.
 
 

Thor Odynson 

God of Thunders




Imię i nazwisko: Thor Odynson
Data urodzenia/Wiek: Kilka tysięcy lat
Zdolności: Moc władania gromami i błyskawicami, nadnaturalna siła, możliwość dzierżenia młota Mjolnira.
Znaki szczególne: Dużo cięższy, niż wskazywałaby na to jego budowa ciała
Wiek: 38
Dołączył: 12 Kwi 2014
Posty: 231
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 30 Lis, 2018 20:23   

Thor miał sporo czasu, by przemyśleć sobie sytuację. Zastanowić się nad tym, co robić i skąd może przyjść następny atak. Obawiał się tylko, że ich przeciwnik miał dokładnie tyle samo czasu na planowanie następnego ataku. Nie mniej jednak należało zaryzykować i spróbować ściągnąć Xaviera.

Gdy w końcu nadeszła odpowiedź od Heimdalla wbrew wszystkiemu uśmiechnął się. Nie bacząc na pozostałych, znowu podniósł głowę i odpowiedział.

- Dziękuję Ci, przyjacielu! Wieści o tym, że w sprawę włączył się mój ojciec z jednej strony wskazują na powagę sytuacji, z drugiej dają wiele nadziei!

Po chwili dotarło do niego, że łomot, który usłyszał, to Jade spadająca z łóżka. Cóż, nie znał aż tak dobrze tutejszych rytuałów, ale przysiągłby, że takiej dziewczyny żaden facet nie powinien wyrzucać z łóżka. Zwłaszcza dosłownie.

Gdy wszyscy już się przebudzili, odwrócił się do nich, trzymając w ręku mapę.

- Charles Xavier znajduje się w Egipcie. W podziemiach Doliny Królów. Heimdall był tak przewidujący, że zostawił nam nawet mapę. Dobrą lub złą wiadomością jest to, że nie pilnuje go nikt, kto posiadałby duszę. Co oznacza, że albo jest pod absolutnym wpływem Mistrza i nie potrzebuje dozoru, albo pilnuje go coś innego.

Odwrócił się od okna i rozłożył mapę na stole, by się jej lepiej przyjrzeć. Należało zaplanować atak, zwłaszcza, że nie posiadał ze sobą armii Asgardzkich wojów, a jedynie czwórkę Midgardczyków. Uzdolnionych, potężniejszych, ale dalej posiadających pewne ograniczenia. No i w sumie każdy z nich przez te lata nauczył się walczyć po cichu.

- Pomysły? - Sam zaczął rozważać taktykę natarcia. Można widzieć w nim jedynie nadpobudliwego wojownika, Thor jednak grzecznie odrabiał lekcje podczas nauk strategii i taktyki wojennej.



Thor: Once I retrieve Mjolnir, I will return to you the items they stole from you. Deal?
Jane Foster: No. You think you're gonna just walk in and walk out?
Thor: No. I'm gonna fly out.



 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Pią 30 Lis, 2018 22:40   

Chyba jednak wolałbym halucynacje – skwitował po chwili, umieszczając wreszcie broń na miejscu. Tak, zdecydowanie wolałby halucynacje… Jego mózg nie był jednak aż tak popieprzony i zdecydowanie w ramach halucynacji podesłałby mu raczej nieco bardziej krwawe, prześladującego go widma, a nie tęcze i światełka. Jeśli tak, zdecydowanie zacząłby się o siebie martwić…
Ale akurat martwił się nie tylko o siebie, dlatego zerknął w stronę sypialni, przyglądając się Steve’owi z uwagą, której przed laty nie powstydziłaby się sama Sarah Rogers, chcąc upewnić się, że na pewno wszystko jest w porządku, i dopiero wtedy znów wrócił spojrzeniem do Jade. Tak, jasne, powinien był raczej zacząć od przeprosin, tak w końcu wypada, nawet jeśli nie zrobił czegoś umyślnie. To był po prostu odruch. Ale mimo wszystko spróbował jakoś to poprawić i znów złapał za jej głowę, przyciągając ją do siebie na krótki moment, żeby pocałować jej skroń, zanim znów się odsunął, śledząc wzrokiem Thora.
Żaden ze mnie spec od mutantów i sił nieczystych – zaczął po chwili i choć przyzwyczaił się do działanie w głównej mierze w pojedynkę, to wiedział, że to nie jest odpowiednia taktyka na takie starcie. – Ale nie lepiej byłoby skontaktować się ze Starkiem i tymi jego magami, albo spróbować ściągnąć wsparcie z Instytutu? Szukają Xaviera, więc jeśli podrzucie im informację o miejscu jego pobytu, może podesłaliby pomoc? Każde wsparcie w takiej sytuacji będzie istotne… Zwłaszcza, jeśli miałby pomóc ktoś bliski Xavierowi? Jeśli namotali mu w głowie, to mogłoby jednak sporo pomóc. – Wzruszył ramieniem. Nie znał się na dem ocznych stworach ani na magii, bo tego to zdecydowanie nie wpakowano mu do głowy, ale jeśli miał cokolwiek wyciągnąć z doświadczenia, to właśnie to, że mając magiczny młotek, kawał blachy i Jade z błyskotkami, powinni chwytać się wszystkiego. – A Stark…? Jeśli już znormalniał, mógłby pomóc. Nie tylko zbroją, ale i samymi informacjami o tym, jak udało mu się wyrzucić szatański pomiot z głowy. Więc może pora spróbować przedzwonić do szefa? – zwrócił się do Jade.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Pon 03 Gru, 2018 20:10   

Okay, tego nie przewidziała i Bucky mógł zobaczyć na jej twarzy wyraz czystego zaskoczenia, bardzo pozytywnego, ale jednak zaskoczenia. Nie miała zbyt wielu mężczyzn w swojej przeszłości, a związki z nimi zwykle trwały krótko, głównie z jej winy, bo nie potrafiła dostosować się do ich wymagań. Żaden jednak nie zachowywał się tak jak Bucky i miała na myśli jego gesty wobec niej. To było dla Carter całkowicie nowe i nieznane terytorium.

- Oni tam mają jakieś zamieszanie - odezwała się, wstając i rozciągając się przed tym jak sięgnęła po telefon. - I nie wiem czy jeśli Profesora więzi jakiś telepata, to lepiej by nie było mieszać jego uczniów w to. Wolałabym nie zostać usmażona na węgiel przez pioruny Storm.
Okazało się, że ma wiadomość tekstową od... Starka.

- Co to za Szop? - wymamrotała do siebie, wklepując kolejne słowa odpowiedzi. - I racze się nie dodzwonię, skoro ktoś inny najwyraźniej ma jego telefon. Thor, kto tam jest ze Starkiem? - zapytała blondasa pochylając się nad mapą. - Jak głęboko jest to miejsce? Może byłabym w stanie przeskoczyć do pomieszczenia, gdzie jest Profesor i go zgarnąć stamtąd w parę minut, może nawet w mniej jeśli pokręcisz wystarczająco Mjolnirem bym mogła się doładować. Pozostaje też pytanie jak zamierzamy się tam dostać. Lot samolotem sporo potrwa to raz, a dwa, nie będzie tam tak łatwo wylądować, bo Egipcjanie mają świra na punkcie bezpieczeństwa. Może Heimdall mógłby zrobić te swoje czary i nas przerzucić?

Co jak co, ale taka metoda podróżowania byłaby najbardziej efektywna. Z miejsca na miejsce w kilka chwil. Żadnych papierów, kontroli, paszportów czy wiz.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Sro 12 Gru, 2018 21:44   

A jaką masz pewność, że to Thor nie pieprznie cię piorunem, bo to cholerstwo wlezie mu do głowy? Albo tobie? – spytał dość sceptycznie, śledząc Jade wzrokiem. Tak, coraz bardziej utwierdzał się w swojej niechęci do wszelkiej maści telepatów, a wizja zmierzenia się dodatkowo z otumanionym Thorem… Cóż, nie była zbyt.. Była do dupy, co tu dużo mówić. – Czegokolwiek nie zrobimy, to i tak jesteśmy głęboko w dupie, bo wszystko może pójść nie tak i nie mów, że nie – skwitował, sięgając po jedno z przyniesionych przez Thora piw. Na niewiele mu się to zda, ale kiedy tak słuchał o tym wszystkim, o Egipcie, telepatach, szopach i magicznych podróżach, to chyba jak nigdy brakowało mu teraz możliwości urżnięcia się w trupa…

Och, Boże przenajświętszy, każdy, który go słuchał… On wręcz nie mógł doczekać się podróży z Thorem. Tak, to była tak wspaniała wizja, że próba zduszenia jej przez opróżnienie pierwszej butelki wręcz duszkiem, nijak nie pomogła. Nijak.

Mutanci, nordycki bożek i szop… Wiesz, zaczynam tęsknić za czasami, w których twoim najbardziej popieprzonym znajomym – poza mną – był cholerny Dugan – mruknął, zerkając na Steve’a. Tak, zdecydowanie za tym tęsknił. Przez to wszystko to on zaczynał tęsknić za czymkolwiek, co nie było tym gównem.

Naprawdę nabawi się przez to wszystko migreny.

Jeśli tam wpadniesz, załóżmy, że prosto w pułapkę tego cholerstwa, które wybiło ci współpracowników, wlazło doktorowi do głowy… i nam przy okazji też do niej zajrzało – przypomniał. – To jak brzmi wspaniały plan awaryjny, o mistrzowie strategii? – Obrócił butelkę w dłoniach. I tak nic mu to nie dało. – Lepiej mieć i to kilka – mruknął. Tak, lubił czarne scenariusze. Głównie stąd, że zazwyczaj wszystko szło cholernie nie tak i wykorzystywał niejeden ze swoich planów awaryjnych.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Sro 19 Gru, 2018 22:47   

- Zawsze może wszystko się posypać, ryzyko zawodowe - wzruszyła ramionami. - A naładować może mnie zanim się tam zbliżymy. Doceniam, że się o mnie martwisz, ale dam sobie radę.

Westchnęła głośno po kolejnej uwadze odnośnie swojego bezpieczeństwa. Jak nie Thor miałby być dla niej zagrożeniem to to, co siedziało pod ziemią i pilnowało Xaviera. Przeszła przez pokój i podniosła swój plecak, by go położyć obok rozłożonej mapy. Sięgnęła do środka i wyciągnęła jeden z granatów błyskowych.

- Kto powiedział, że zamierzam tam wpaść bez planu awaryjnego i nieuzbrojona w coś, co odstrasza to świństwo? - zapytała, stawiając granat na mapie. - Jeśli Asgard ma jakąkolwiek broń, która wydziela jasne, oślepiające światło, to byłoby dobrze się w nią zaopatrzyć.

Zostawiła jeden z grantów na stole i chwyciła za pasek plecaka.
- Nie wiem jak wy, ale ja zamierzam się odświeżyć przed zwizytowaniem egipskich piasków.
Po tych słowach rzuciła spojrzenie Bucky'emu i udała się do łazienki. Przymknęła tylko drzwi, nie zamykając ich na klucz i zaczęła z siebie ściągać ubranie, zaczynając od butów. Wcześniej odkręciła wodę, by się nagrzała i ogrzała również łazienkę. W międzyczasie znalazła też czyste ręczniki. Westchnęła z przyjemnością kiedy po wejściu do kabiny stanęła pod strumieniem wody.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Sro 19 Gru, 2018 23:32   

- Będąc szczerym, to moje zmartwienie się niestety nie kończy się na tobie. - Zerknął na Jade, pilnując, żeby nie zabrzmieć źle, bo znając jego szczęście, to nie zdziwiłby się, gdyby z tonu wypowiedzi przypadkiem wyszło mu coś brzmiącego jak "chrzanię ciebie, boję się o własną dupę". Nie taki był zamysł. Chociaż tak, oczywiście, o własną dupę to się bał, dawno - niestety - minął mu etap całkowitego olewania troski o własne zdrowie i życie. Ta część Zimowego Żołnierza przydałaby mu się czasem jak nic innego... - I nijak nie sugerowałem, że jesteś tak durna, żeby iść tam bez broni i planu - mruknął jeszcze, nijak nie przejmując się tym, czy jest wystarczająco głośny i zrozumiały. Wolał słuchać niż mówić. Co prawda teraz miał wrażenie, że każdy w tym pomieszczeniu podzielał jego zdanie, bo żaden z mistrzów strategii nie był zbyt skory do podzielenia się swoimi wspaniałymi planami.
No, poza Jade. Ale coraz bardziej przywykał do tego, że mówi mu, co ma robić, jak ma robić, gdzie i kiedy... I coraz bardziej przekonywał się do tego, że to wcale nie było takie złe. Albo po prostu wciąż nie udało mu się wrócić do pełni decydowania o sobie, bo prawie każda jego decyzja kończyła się źle jak cholera i to... W ten sposób... Zawsze mógł obwiniać kogoś innego?

Złapał spojrzenie Jade, odprowadził ją wzrokiem w stronę łazienki, ale przez chwilę... Sam nie wiedział, czy przez dłuższą, czy przez krótszą, ale jednak przez chwilę... Po prostu siedział, dalej gapił się w ścianę i nie robił nic. Najpierw nie myślał o niczym, uznając, że będzie to najlepszym rozwiązaniem, ale później...
Powinien? Nie powinien? Wypadało? Czy w tej sytuacji cokolwiek wypadało lub nie? Nie był tego pewien i wiedział, że uniwersalnej, dobrej odpowiedzi nie ma i nie będzie, nikt mu więc jej nie udzieli. Dlatego przestał pytać, a jedynie podniósł tyłek i ruszył za Jade, uznając, że najwyżej co... Dostanie w pysk? Nie pierwszy raz. A do tego tym razem istniała szansa, że cios przez niego przeleci.

Wiedział, że może i porusza się wystarczająco cicho, żeby zakraść się do Jade bez najmniejszego problemu, ale... Uznał, że byłoby to nieco niewłaściwe. Pełne zaskoczenie. Dlatego przekluczył drzwi szybko i głośno, postawił kilka głośniejszych kroków, zsuwając z ramion rozpięty mundur. Rzucił go na szafkę w taki sposób, żeby klamry zderzyły się z drewnem, a po krótkiej chwili w jego ślad poszła cała reszta.
Wsunął się do kabiny, przez krótką chwilę wpuszczając do niej nieco chłodniejszego powietrza, przysunął się do Jade, pilnując, żeby nie dotykać rozgrzanej skóry zimnym metalem. Tak, prawa ręka była znacznie lepszym wyborem. Dlatego to nią dotknął jej brzucha, przytrzymać ją w miejscu, kiedy pochylał się wystarczająco, żeby jakoś wesprzeć czoło na jej ramieniu. Przez chwilę. Przez krótką chwilę, właśnie tak.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Czw 20 Gru, 2018 17:34   

Szum wody zagłuszył skutecznie otwieranie i zamykanie drzwi, nawet przekręcenie zamka. Dopiero trzask metalu o drewno uświadomił jej, że nie jest sama. Odchyliła głowę, pozwalając by woda z deszczownicy umieszczonej pośrodku sufitu kabiny spłynęła po jej włosach. Skłamałaby, gdyby stwierdziła, że nie ma ochoty popatrzeć na rozbierającego się Barnesa, nawet wtedy gdyby przez mleczne szkło kabiny miałaby widzieć jedynie zarys jego ciała.

Zadrżała, kiedy wchodząc wpuścił chłodniejsze powietrze. Na ustach Carter pojawił się lekki uśmiech, gdy Bucky wtulił się w jej plecy. Przez kilka sekund stała nieruchomo. Zapewne ku jego zaskoczeniu sięgnęła po jego lewą rękę i dołączyła ją do jego prawej. Wbrew pozorom metal nie był aż tak zimny, a ona chciała mu dać znać, że nie ma nic przeciwko jego bionicznej ręce. Powoli okręciła się w jego objęciach, unosząc ręce, by objąć Bucky'ego za szyję i wtulić twarz w jego bark.

Jade również tego potrzebowała, kontaktu z nim, siły jego ramion, po prostu jego obecności. Nawet ona miała swój limit bycia twardą, nieustępliwą, brawurową i wkurzoną. Przez ponad połowę swojego życia jechała na adrenalinie, na poczuciu tego, że nie może się zatrzymać, że musi ciągle przeć do przodu, pokonywać kolejne przeszkody, być ciągle w ruchu, aby nie dać się złapać temu, co czyhało w mroku nocy.

- Boję się - wyszeptała nieoczekiwanie. - Chciałabym od tego uciec, ale wiem, że nie mogę.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Czw 20 Gru, 2018 19:29   

Drgnął, bo – cholera – naprawdę nie cierpiał, kiedy tak robiła. Nie zabrał jednak ręki. Palce drgnęły, łuski zderzyły się ze sobą z cichym, mechanicznym brzdękiem, ale nie zabrał jej. Właściwie nie poruszył jej nawet o milimetr, usilnie utrzymując ją w miejscu, w którym położyła ją Jade, drugą przesuwając w górę, między jej barki. A później znów w dół, i w górę, i w dół, zanim zaczął lekko pocierać skórę w okrężnych ruchach.

- Czasem… – zaczął, nie bardzo wiedząc, co tak właściwie chciałby powiedzieć. – Nawet nie zastanawiamy się nad tym, jak się boimy czy jak zagubieni jesteśmy, aż nie dzieje się coś, co boleśnie nam to uświadamia. Czasem… – urwał. – Kiedy jest już tak źle, że mój popieprzony umysł wręcz krzyczy, że… gorzej już być chyba nie może, przypominam sobie, jak wygląda trajektoria mojego życia. Za każdym razem wszystko sypie się tylko po to, żeby po chwili zacząć się stabilizować. A potem coś się wydarza… I wszystko znów się niszczy, znów myślę, że gorzej już być nie może. Aż znów przychodzi moment, w którym coś złego zaczyna być czymś normalnym. A potem wszystko zaczyna się od nowa. Teraz… – Złapał za jej głowę, unosząc ją tak, by mógł patrzeć jej w twarz. – Teraz jestem na etapie stabilizowania. Więc nie może być źle – zapewnił z takim przekonaniem, że aż sam się sobie dziwił. – Wszystko się uda, okej? Jest nadzieja – Nie, żeby sam w pełni w to wierzył. Po prostu już lata temu nauczył się kłamać, zapewniać wszystkich wokół, że będzie dobrze, że musi być dobrze. Bo może i sam bał się jak jasna cholera, to… Zawsze jak ten ostatni dureń chciał, żeby inni nie musieli tego czuć. Czasem z marnym skutkiem. Ale choć odwracał uwagę. Na krótki moment. – Bo zaczęłaś oswajać sobie takiego jednego durnego, zagubionego żołnierza. I nie można tego przerwać w połowie.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Czw 20 Gru, 2018 20:48   

Brzmiało to jak jakieś błędne koło i Carter wiedziała, że zrobi wszystko co w jej mocy, by go z niego wyrwać. Nikt nie powinien być w takiej sytuacji, a tym bardziej Bucky. Po tym wszystkim co przeszedł zasługiwał na coś więcej, na coś lepszego, na spokój. Jade w tym momencie poczuła się winna temu, że go w to wszystko wciągnęła, nawet jeśli na nic nie nalegała, nawet jeśli to był Rogers, który go przyprowadził wtedy do garażu.

- Nadzieja... - powiedziała cicho, opierając swoje czoło o jego. Chciała wierzyć, że wszystko się uda, jak sam jej powiedział, ale pozostawała jej tylko nadzieja, że tak się stanie, bo bała się wiary w sukces. Wiara oznaczała coś pewnego, że to się wydarzy, że pójdzie wszystko po myśli i nie stanie się nic niespodziewanego.

- Na pewno nie durnego, lecz uzależnionego od adrenaliny - odezwała się po chwili milczenia, a jej usta wygięły się ku górze w nieco rozmarzonym uśmiechu. - Nie zamierzam z ciebie rezygnować - dodała z niezachwianą pewnością w głosie. - Nie teraz, kiedy cię odnalazłam - dodała z rozpędu i nie zdając sobie sprawy, że wypowiedziała te słowa na głos.

Zależało jej na Buckym, bardziej niż na jakimkolwiek mężczyźnie, który pojawił się w jej życiu. Barnes sprawiał, że czuła się inaczej, bardziej żywa niż do tej pory, bardziej świadoma wszystkiego. Dawał jej siłę i odwagę, by dokończyć zadanie, które przed nimi stało, chociaż całą sobą pragnęła po prostu chwycić go za rękę i uciec z nim gdzieś daleko, gdzie nie dosięgną ich żadne zawirowania i burze. To przez niego chciała coś więcej od życia niż do tej pory.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Czw 20 Gru, 2018 21:54   

Wiem, że nie podzielasz mojej wiary w to, że to wszystko, nieważne jak popieprzone, ma jakiś sens… – A ta wiara naprawdę nie pozwalała mu oszaleć. Gdyby nie to, strzeliłby sobie w łeb w momencie, w którym odzyskał choć część zmysłów. – Więc nadzieja chyba brzmi nieźle…? – A jeśli nie nadzieja, nie wiara, to… To co pozostawało, kiedy wszystko szło źle, kompletnie nie tak? Teraz… Nie było jeszcze tak tragicznie. Więc istniał jeszcze jakiś cień szansy, że nie wszystko pójdzie się pieprzyć. Gdyby nie ta nadzieja, ciężko byłoby mu wytrzymać w miejscu, nie uciekając przy którejś z okazji. Znaczy… Jeszcze ciężej.

Tak, jasne. Adrenaliny – parsknął. Naprawdę łatwo byłoby mu zrezygnować z całej tej adrenaliny, gdyby tylko miał szansę. Był zmęczony ucieczką, walką, zmęczony wojną, z której nigdy nie zdołał powrócić do domu. Wojna zżerała go od środka. A przynajmniej tę resztkę, która jeszcze z niego pozostała… I to… – Najwyraźniej… – zaczął po chwili, patrząc na Jade może nazbyt długo, nazbyt… – Najwyraźniej nie jestem tutaj jedynym durnym, zagubionym żołnierzem, który nie potrafił odnaleźć drogi do domu. Dlatego tak błądzi. – Kącik jego ust drgnął lekko, bo może i brzmiał, jakby gadał od rzeczy, ale… Czasem nie potrafił ująć prostymi słowami tego, co siedzi mu w głowie, powiedzieć tego wprost. Dlatego tak krążył, szukał kolejnej maski, licząc, że jakimś cudem jego słowa zostaną odebrane właściwie. – Ale da się coś z tym zrobić. – Nie oznajmił tego. Postanowił. Może niezbyt wielka różnica, ale… Kiedy już miał odwagę podejmować decyzję rzutujące nie tylko na niego, to… To było ważniejsze, niż ktoś mógłby przypuszczać. Znacznie ważniejsze.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Czw 20 Gru, 2018 22:39   

- Nie podzielam - przyznała. - Ale wierzę w ciebie - dodała zaraz, pocierając lekko nosem o nos Barnesa.
Uśmiechnęła się, kiedy nazwał ją zagubionym żołnierzem. W sumie miał rację, była zagubiona aż do chwili, w której los splótł ich ścieżki.
- Znajdźmy więc ją razem - zaproponowała bez chwili zastanowienia jak to może brzmieć dla niego. Nie chciała naciskać czy być nachalna, ale jednocześnie chciała jednak wiedzieć na czym stoi. Jeszcze nigdy przedtem nie musiała się gryźć w język, by nie powiedzieć mężczyźnie zbyt wiele odnośnie swoich uczuć wobec niego. Może jednak więc Bucky był tą iskierką, która na nowo wznieciła w niej wiarę w miłość w momencie, w którym położyła krzyżyk na tym aspekcie swojego życia.
 
 

Winter Soldier 





Imię i nazwisko: James Barnes
Pseudonim: Winter Soldier, Bucky
Data urodzenia/Wiek: 10 marca 1917 / 97 lat (fizycznie ok. 30 lat)
Zdolności: Profity wynikające z serum super-żołnierza, bioniczne ramię, wysokiej klasy przeszkolenie w posługiwaniu się bronią białą, palną oraz w walce wręcz.
Znaki szczególne: Proteza lewego ramienia.
Urazy: Utrata ręki, długotrwałe pranie mózgu.
GXRA 2017
Dołączyła: 19 Kwi 2015
Posty: 252
Wysłany: Pią 21 Gru, 2018 18:04   

Cóż, to chociaż ktoś – parsknął, bo cóż, jemu samemu akurat daleko było do wiary w siebie. Dobrze, może i wierzył w to, że wygrzebie się w każdego bagna, bo te resztki Zimowego Żołnierza, które jeszcze w nim tkwiły, wyciągną go z problemów, choćby trzymając swoją odciętą nogę w zębach, ale cała reszta… To już była inna bajka. Zdecydowanie inna. – I zrób tak jeszcze raz, a odwołam. Wszystko odwołam – zagroził, wyraźnie marszcząc noc, kiedy zaczęła ocierać się o niego własnym. To był… dziwny gest. Choć może to po prostu była wina tego, że... Był odzwyczajony. Zdecydowanie był odzwyczajony…

- Dobrze, kapitanie, twoje słowo jest dla mnie rozkazem – mruknął sięgając po mydło ponad jej ramieniem. – Ale nie licz, że będę mówił tak do ciebie w łóżku. Miałbym Steve’a przed oczami… – Skrzywił się z tak wyraźną odrazą, że aż mógłby go tym chyba urazić, ale mimo całej swojej miłości do Steve’a, zdecydowanie nie chciał oglądać jego nagiego tyłka częściej niż to konieczne.
Tylko dlaczego on myśli teraz o jego cholernym tyłku…?

Namydlił nieco dłoń, burcząc przy tym nieco pod nosem na to, że znów będzie godzinami suszyć tą pieprzoną protezę, zanim zabrał się za może aż nazbyt powolne, zbyt… masujące mycie ramion i pleców Jade. Całą resztą zajmie się później.
 
 

Jade Carter 





Imię i nazwisko: Jade Carter
Pseudonim: JC, Jace, Jacey
Data urodzenia/Wiek: 14 lipca 1979, 34 lata
Zdolności: Absorpcja kinetyczna, reakcja ewolucyjna, przenikanie || Krav maga, broń palna i biała; umie pilotować śmigłowce i myśliwce
Znaki szczególne: brytyjski akcent
Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 437
Wysłany: Pią 21 Gru, 2018 20:52   

Parsknęła śmiechem, nie potrafiła się powstrzymać.
- Tylko byś spróbował. Też bym go miała przed oczami. To by było zbyt straszne.
I to pewnie pouczającego nas odnośnie tego co robimy albo marudzącego o przeklinanie.
- Myślę, że będę mogła pomóc z jej wysuszeniem - wymruczała, zabierając mu mydło i namydlając swoje dłonie, by zabrać się za mycie ramion, torsu i brzucha Bucky'ego. A właściwie to "mycie", bo jej dłonie błądziły po jego skórze jak palce ślepca, zapamiętując każdą wypukłość i zagłębienie stworzone przez mięśnie. Nie potrafiła powstrzymać cichego jęku, kiedy jego palce natrafiły na wrażliwe miejsce w dole jej pleców. Nie wiedziała czy to przypadkiem czy celowo, ale rezultat końcowy był bardziej niż zadowalający. Chociaż jak tak dalej pójdzie, to może się okazać, że prysznic zajmie im jeszcze sporo czasu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

 Jeden

X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i Administracji forum.
Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody Administracji i użytkowników.
Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by XR TEAM for X-MEN RPG FORUM © 2007-2018